IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Huśtawka nad wodą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Huśtawka nad wodą   Sro Sie 02 2017, 17:03


Huśtawka nad wodą


Na samym końcu długiego pomostu zawieszona jest spora, okrągła huśtawka z miękkim materacem i poduszkami, która sama łagodnie się kołysze. Lepiej uważać, żeby nie spaść z niej prosto do morza - warto jednak dodać, że tafla wody jest w tym miejscu niesamowicie spokojna i niczym niewzburzona. Ten kącik wyjątkowo upodobała sobie tutejsza odmiana ogników. Dzięki temu odpoczywając można nacieszyć się pięknym widokiem przelatujących stad emanujących niebieskim światłem stworzeń.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Sro Sie 02 2017, 17:49

Ezra się denerwował. Trochę. Odrobinkę. Wcale nie jakoś bardzo...To tylko ze znudzenia co chwilę poprawiał kołnierzyk swojej beżowej koszuli rozpiętej na dwa  guziki, której kolor ładnie kontrastował z opaloną greckim słońcem skórą. Jego serce biło szybciej nie dlatego, że obawiał się, że Leo może nie przyjść albo jeśli już się zjawi, że mu się nie spodoba i zrzuci Ezrę do wody, (w sumie, znając Leo tak czy inaczej mógłby to zrobić...) tylko przez... wysokość. Prawie nie istniejący lęk wysokości tak na niego działał!
Spojrzał w niebo, zastanawiając się, ile jeszcze czasu będzie musiał tu siedzieć. Wiedział, że napisał Leonardo, że musi podjąć decyzję do zachodu słońca, (że niby romantycznie...) ale nie wyobrażał sobie odejść zbyt wcześnie, w razie gdyby coś zatrzymało Gryfona. Tym bardziej skoro już tak się postarał. Huśtawka imitująca łóżko zawieszona nad wodą, a w niej czekający Ezra. Czy Vin-Eurico mógłby marzyć o czymś więcej? (Miał nadzieję, że nie)
No dobra, denerwował się trochę bardziej niż "odrobinkę"...
Ale czy ktoś mógł go winić? Przez kilkanaście ostatnich dni Ezra przeżywał naprawdę potworny dylemat, co zrobić z jego relacją z Leo. Starał się przy tym zachowywać normalnie, ale... nie trudno zgadnąć, że pewnych rzeczy po prostu nie dało się wrócić bez tej rozmowy. Którą właśnie zainicjował. Zwariował czy zwariował?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Sro Sie 02 2017, 18:16

No to od początku!
Leo całkiem radośnie złapał liścik, którego zupełnie się nie spodziewał. Trzymając złożoną karteczkę zastanawiał się, czy to rodzice za nim tęsknią, czy może wuj, a może jacyś znajomi? W każdym razie, był akurat w stołówce i kiedy przebiegł wzrokiem po tekście, zadławił się wodą i prychał przez następnie dziesięć minut. Nie było tam sporo ludzi, ale kucharka wyglądała na szczerze zaniepokojoną. Gryfon nie miał pojęcia co ze sobą zrobić, więc czytał list w kółko i w kółko, szybko zapamiętując każde słówko, które się tam znajdowało. Merlinie, to brzmiało poważnie! Był prawie pewny, że to oznacza ostateczny koniec przyjaźni. No pewnie, Ezra ma dość, chce szybko rzucić Leo i mieć wszystko z głowy.
Przez resztę dnia Leo nie mógł usiedzieć w miejscu, załamując się i pocieszając na zmianę. Unikał skutecznie spotkań z kimkolwiek, nie mogąc sobie wyobrazić nawet rozmowy z chociażby Dreamą. Nie, to mu się przyda potem, kiedy serducho będzie miał zatopione gdzieś na dnie morza. Błąkał się po wyspie, nie mogąc kompletnie zagrzać miejsca i uciekając od każdego, kto wyglądał na tyle sympatycznie, że chciało się z nim zamienić słowo. Próbował pójść surfować, ale niestety z powodu roztargnienia zbyt często spadał z deski. Kiedy nieuwaga spowodowała wylądowanie na jakimś sporym kamieniu ukrytym pod powierzchnią wody, postanowił sobie odpuścić. Niefortunnie obił sobie ramię, które dopiero co miał poważnie uszkodzone i teraz bolało go ono przeraźliwie. Leo nie mógłby mieć chyba lepszego humoru!
Bardzo chciał po prostu nie iść. Mógłby złapać świstoklika do Meksyku, nie odezwać się do Ezry już nigdy i... No dobra, nie wytrzymałby. Dodatkowo takie myślenie drażniło jego dumę - bo co, dzielny Gryfon miał tak po prostu uciec? Nie, nie, na to nie mógł pozwolić. Już i tak zbyt często tchórzył! Z sercem walącym w piersi (pewnie już niedługo, bo je zaraz straci) ruszył w stronę huśtawki, o której pisał Krukon. Oczywiście, był za wcześnie, więc żeby nie czekać zaczął kręcić się po okolicy. Myślał o wdrapanie się na jakiś klif i skok z niego, gdy zorientował się, że słońce powoli zachodzi, a on tylko oddalił się od umówionego miejsca. Tutaj warto dodać, że szybciutko przytruchtał do pomostu, pod którym jeszcze chwilę czekał, aby nie wyglądać na zadyszanego desperata. Wcale mu się nie spieszyło na zerwanie przyjaźni, ale obawiał się, że jeśli po prostu tam nie pójdzie, to się nigdy nie zdecyduje. Ostatni przebłysk determinacji pchnął go do działania i Vin-Eurico dzielnie wkroczył na pomost. Wsłuchiwał się w skrzypienie desek pod swoimi nogami i obserwował spokojną taflę wody, nie chcąc podnieść wzroku na czekająca na samym końcu huśtawkę. Kiedy to zrobił, mógł dostrzec, że Ezra już tam sobie czeka.
Cholera, za późno na ucieczkę.
- Hej - wyrzucił z siebie, mając nadzieję, że jako znany improwizator nie zacznie panikować. Można nawet uznać, że wyglądał zaskakująco dobrze, tak jakby w środku nie krzyczał niczym mała dziewczynka. Udało mu się nawet uśmiechnąć, i tylko trochę nerwowo!

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Sro Sie 02 2017, 20:06

Organizowanie czegokolwiek dla chłopaka było nie lada wyzwaniem dla Ezry. Dziewczyny były prostsze w obsłudze - lubiły trochę romantyzmu, lubiły być adorowane, lubiły być w centrum uwagi... Clarke nie do końca wiedział, na co może sobie pozwolić, aby na starcie nie przerazić przyjaciela, który nie dość, że był płci męskiej to jeszcze sportowcem. Ezra chciał mu udowodnić, że opłacało się dać mu szansę do namysłu, ale nie w jakiś żałosny, kiczowaty sposób. Miał nadzieję, że to takie nie było...
No ale żeby to ocenić najpierw jego towarzysz musiał się zjawić.
Gdyby Leonardo zdecydował się nie przyjść, dla Ezry byłby to jasny sygnał, że chłopak po prostu nie chce więcej wracać do tego tematu, że uszanował decyzję Ezry, nawet jeśli jej nie znał, że najzwyczajniej w świecie tchórzy i zadowala się tym, co ma. Gdyby tak właśnie się stało, Krukon nie zamierzał naciskać, nie miało być już drugiego takiego momentu, jak ten.
Sam nie wiedział, co czuł, kiedy wreszcie doczekał się odgłosu kroków na pomoście. Trochę strachu, trochę niepewności... Całe mnóstwo ulgi. Było jednak coś głupiego w takim wgapianiu się w zbliżającego się chłopaka, więc zaczekał ze wzrokiem wbitym w niebo, dopóki Leo nie stanął zaraz przed huśtawką i nie odezwał się jako pierwszy.
Na jego ustach zatańczył mały uśmieszek, po czym przeniósł wzrok na przyjaciela... i aż mu dech zaparło. Ezra wiedział, że Leonardo był... - dobra, nie ma co owijać w bawełnę - cholernie gorący. Ale kiedy tak patrzył na niego z dołu, na jego poskręcane włosy i podtrzymujące je przeciwsłoneczne okularki, na ciało, idealnie wyrzeźbione w każdym calu, na jego piękną twarz... Och Merlinie, uczucia, które w tym momencie mu towarzyszyły były wręcz nie do opisania.
- Cześć, piękny - tchnął po dłuższym momencie bez namysłu... Żeby od razu tak "piękny"? Mógł zacząć jakoś klasycznie - kolego, Leonardo, nawet słoneczko byłoby okej! - Znaczy... tak, cześć. Um... - Ezra rzadko bywał zakłopotany, ale w tym momencie czuł się jak jedno poskręcane kłębowisko nerwów. Co najgorsze, wbrew przeczuciom Ezry, Leo wyglądał na bardzo spokojnego. Czyżby chłopak już miał tej sytuacji tak bardzo dość, że stała mu się obojętna?
- Chodź do mnie. -  Ezra uśmiechnął się łagodnie, wyciągając rękę, jakby nie mógł się zdecydować, czy chce złapać chłopaka za dłoń, czy zaasekurować go, kiedy będzie wchodził na huśtawkę. - Wiem, że ten list brzmiał całkiem poważnie, ale spokojnie, to wciąż ja, nie oczekuj zbyt wiele - zaśmiał się już lżej, no bo hej, chyba naprawdę obaj zaczynali za bardzo dramatyzować w kwestii ich znajomości. Przetrwali już dużo, dlaczego ego mieliby nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Sro Sie 02 2017, 20:22

Spokojnie, trochę kiczu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Leo z natury nie oczekiwał zbyt wiele i lubił po prostu cieszyć się tym, co dostaje... Ale hej, coś poważniejszego by było jak najbardziej w porządku. Tak czy inaczej, idąc po tym pomoście wcale nie spodziewał się niczego kiczowatego, romantycznego ani nawet pozytywnego. Właściwie, to mentalnie przygotowywał się na kolejny koszmarny wieczór. Szukał już w myślach jakiegoś miejsca, gdzie by tu przenocować - plaża jakoś jednak średnio mu pod tym względem pasowała. Aż żałował, że Dreama i Fire są z nim w pokoju, bo tak to by do którejś uciekł...
Postanowił jednak, że teraz nie ma co myśleć o uciekaniu, bo trzeba skoncentrować się na tym, że Ezra przygląda mu się zdecydowanie zbyt uważnie, a poza tym... Piękny? Serio? Uśmiech Leo od razu stał się bardziej wymuszony, a wzrok uciekł gdzieś w bok. Clarke, nieładnie tak sobie pogrywać...
Nie było w Leo ani grama obojętności. Przeżywał, nawet bardzo, ale starał się jakoś przygotować na ten ostateczny cios. Nie chciał za to siadać i ta propozycja niezbyt mu się spodobała. O wiele ciężej uciec z huśtawki! Podtrzymał się jednego ze sznurków, które utrzymywały materac, po czym opadł na niego miękko. Milczał, bojąc się, że jak tylko otworzy usta, to zacznie gadać jakieś koszmarne głupoty. Błagać kogoś, żeby został jego przyjacielem? Trochę poniżej godności. Znaczy, prosił Fire, żeby go nie odrzucała, ale to było co innego, prawda? Prawda?!
- Właśnie, to wciąż ty... - przytaknął, jakoś tak ponuro. Zdecydował pospiesznie, że to raczej średnio wygląda, więc zawtórował przyjacielowi śmiechem. Zdjął okulary przeciwsłoneczne z głowy, przez co do oczu zaraz naleciało mu mnóstwo nieznośnych kosmyków. Nieco nerwowo zaczął bawić się przedmiotem, obracając go w palcach. Wbił przy tym wyczekujące spojrzenie w Krukona. - Nie żebym nie uważał tego miejsca za wyjątkowo klimatyczne, ale no. Jestem tu, ponieważ...?
Jak jeszcze mógł mu przekazać, żeby po prostu załatwili to szybko i tyle?

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Sro Sie 02 2017, 21:09

Nie wiedział jak to działało, że Leonardo kompletnie na opak czytał dawane mu sygnały. Wtedy w  zamku, przy ich pierwszym pocałunku, kompletnie nie reagował na protest Ezry. Teraz, kiedy Clarke otwarcie go komplementował i zaprosił w takie miejsce, co zresztą powinno mówić samo za siebie, Gryfon zachowywał największy możliwy dystans i sceptyczne podejście. Merlinie, daj mu jeszcze trochę cierpliwości do tego cudownego chłopaka.
Zdenerwowania Leo z początku nie dostrzegał, bo bardziej skupiony był na własnym. Teraz jednak, jak zawsze w obecności przyjaciela, jego myśli skupiły się tylko na nim, poddając analizie wszystkie jego gesty. Ezra uwielbiał obserwować Leonardo nie tylko dla samej radości czerpanej z jego widoku, ale też dlatego, że chciał wyprzedzać jego oczekiwania i sprawiać, by czuł się komfortowo. I niestety jak na razie w tym temacie zawodził, bo nic w sylwetce chłopaka nie wskazywało na takie odczucia.
- I pomimo tego, wciąż wysnuwasz błędne wnioski, zdumiewające... - Pokręcił głową, nie sądząc, że musi się tłumaczyć, skąd wie, że są błędne, skoro Vin-Eurico jeszcze się słowem nie zająknął. Ezra zaśmiał się na uwolnione kosmyki włosów, które natychmiast odnalazły drogę do oczu chłopaka. Był to doprawdy przeuroczy widok, ale zdecydowanie wolał, żeby towarzysz coś widział, więc odruchowo sam odgarnął mu włosy do tyłu.
- Ponieważ... mam ci do powiedzenia coś, co zasługuje na dobrą oprawę - odparł w końcu, niezrażony tym brakiem entuzjazmu u Gryfona. Zasłużył sobie, tak? Mógł tyle nie zwlekać to nie musiałby przekonywać towarzysza o jak najlepszych intencjach. Ale pewnego rodzaju trema ściskała go za gardło i dopóki Leo wpatrywał się w niego z tak niepewnym wyczekiwaniem, jakby marzył, żeby stąd zniknąć, nie mógł sobie z nią poradzić. Westchnął więc, trochę karcąco patrząc na chłopaka. - Ale najpierw trochę optymizmu poproszę. - Błyskawicznie pochylił się do Vin-Eurico i wykorzystując element zaskoczenia, zaczął go łaskotać. Skoro Leonardo nie potrafił mu dać dobrego humoru dobrowolnie, Ezra musiał sam o to zadbać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Sro Sie 02 2017, 21:20

Dobra, pewnie faktycznie powinien jakoś bardziej sobie to wszystko przemyśleć. Miejsce było całkiem romantyczne (można tak powiedzieć? Albo urocze? Fajne? Było ok, tak, było ok), Ezra miał jakiś taki dobry humor jak na zrywanie z kimkolwiek, a w dodatku nazwał Leo "pięknym". Szkoda, że Gryfon aż tak nie potrafił wszystkiego przeanalizować, bo by się wtedy tak nie stresował...
- Och jestem w tym niezły. W sensie, w wysnuwaniu błędnych wniosków - oznajmił spokojnie. Zamierzał właśnie tak się zachowywać. Stonowanie. Nie okazywał większych emocji, nie cieszył się za bardzo i nie rozpaczał, dzięki czemu szansa na zdenerwowanie się również malała. Niestety, Leo był bardzo czuły na wszelkie gesty i nie mógł nic poradzić na szeroki uśmiech, który pojawił się na jego twarzy, gdy Ezra przesunął palcami po jego włosach. Gdyby tylko wiedział, że taki drobiazg przyprawia Gryfona o palpitację serca...
- W takim razie słucham. - Jeszcze chwila i popsuje te okulary. Odłożył je niespiesznie na materac obok, czekając aż Clarke w końcu łaskawie przejdzie do sedna sprawy. Leo zaczynał się niecierpliwić nie tylko dlatego, że chciał uciec - ogólnie nie lubił owijania w bawełnę. Zanim zdążył jeszcze jakoś Krukona pospieszyć, ten się na niego rzucił i...
I zaczął go łaskotać?
Cóż, Vin-Eurico był tylko człowiekiem i naturalnie nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Na szczęście refleks miał dobry i udało mu się złapać dłonie przyjaciela, aby powstrzymać go od stosowania tych okrutnych tortur.
- Słońce, jeśli chcesz wylądować w wodzie, to wystarczy poprosić... - Wykrztusił, próbując się uspokoić. Huśtawka bujała się o wiele mocniej, niż powinna, a wszystko przez to rzucanie się po materacu. - Jestem ostatnią osobą, której możesz zarzucać brak optymizmu. Jestem ucieleśnieniem optymizmu. Czasem. - I jeśli ktoś jest zainteresowany, to nie, Leo wcale nie puścił jego dłoni. Całkiem mu one do własnych pasowały. Jeśli Ezra chce je odzyskać, to musi zabrać siłą.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Sro Sie 02 2017, 23:23

Leonardo mógł sobie udawać to całe stonowanie, zero emocji, złoty środek i tak dalej... Tylko że Ezry kompletnie to nie obchodziło, bo on chciał widzieć prawdziwego Vin-Eurico ze wszystkimi jego emocjami. Nieważne czy byłoby to zdenerwowanie, złość, smutek... A kiedy Ezra czegoś chciał, to po prostu to sobie brał - taka złodziejska mentalność już w nim została.
- Zdecydowanie lepiej - wymruczał, kiedy Leonardo wreszcie wybuchnął śmiechem. Panowała jednak dysproporcja sił, więc Gryfon szybko się pozbierał i przechwycił ręce Ezry. - Tylko spróbuj, a pociągnę cię za sobą - odparował natychmiast z miną "nie chcesz tego robić", po czym dodał: - Ale właśnie takiego chcę cię widzieć. Uśmiechniętego. - Z niejaką dumą obserwował tę wymuszoną na chłopaku zmianę nastroju. Zerknął na swoje dłonie, zamknięte szczelnie w rękach Vin-Eurico i nawet przez myśl mu nie przeszło, aby je zabrać. Zamiast tego uniósł wzrok, mając błysk w oku i kolejną ripostę na końcu języka. - Więc lepiej się pilnuj, bo może moje ręce zostały unieruchomione, ale zapewniam cię, że moje usta są całkiem sprawne. I mogę ugryźć, jeśli nie będziesz się słuchał.
Mrugnął do niego żartobliwie, bo wcale nie chciał Leo gryźć. Zdecydowanie wolał całować, więc Leonardo mógłby w końcu przestać utrudniać mu dojścia do tego wyczekiwanego przez wszystkich etapu. Nachylił się do towarzysza, jakby chciał zdradzić mu szeptem jakiś sekret, ale zamiast tego...
- Heavy words are hard to take, under pressure precious things can break and how we feel is hard to fake, so let's not give the game away... - zaczął niepewnie śpiewać od trzeciej zwrotki wybranej piosenki, która mu pasowała, a uśmiech, niczym mały kwiatek stopniowo rozwijał się na jego ustach. Nie chciał poddawać się negatywnym myślom, ale gdzieś z tyłu głowy miał obawę, że Leonardo zaraz go wyśmieje. Mimo to kontynuował, wyśpiewując odważnie kolejne słowa i docierając do najcięższego momentu, do refrenu. - Just please don't say you love me, cause I might not say it back - W przepraszający sposób wzruszył ramionami, jakby chciał pokazać, że niewiele może z tym zrobić. Zaraz jednak delikatnie przyciągnął jedną dłoń Leo i przycisnął ją do swojej klatki piersiowej w okolicach serca. - Doesn't mean my heart stops skipping when you look at me like that. Theres no need to worry when you see just where we're at, just please dont say you love me, cause I might not say it back...
Na moment wybił się z rytmu, słysząc kilka dźwięków, które nie pasowały mu do tonacji. Rzucił spojrzenie na niebieskie kuleczki, które pojawiły się przy huśtawce. No tak, ogniki... Gdyby wiedział wcześniej zrobiłby z nich swoją małą orkiestrę, a nie śpiewał a capella.
- Fools rush in and I've been a fool before, this time I'm gonna slow it down, cause I think this could be more. The thing I'm looking for... - Przygryzł lekko wargę, nie mogąc powstrzymać szczęśliwego uśmiechu, który objął nie tylko jego usta, ale dotarł aż do oczu wokół których pojawiły się małe zmarszczki. Chciał jeszcze raz powtórzyć refren, ale jego głos po prostu odmówił posłuszeństwa, więc wziął po prostu drżący oddech, ściskając mocniej jego dłonie. - Jeśli po tym zamierzasz powiedzieć mi "nie", to od razu lepiej zrzuć mnie do wody.
No cóż Leonardo, teraz wszystko w twoich rękach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Sro Sie 02 2017, 23:54

Jakoś nie planował wpadania do wody, przynajmniej nie teraz - potem może bardziej mu się spodoba ten pomysł, kiedy morze stanie się jedną z możliwych dróg ucieczki. Teraz jednak mógł po prostu uśmiechać się i zerkać na Ezrę, któremu bardzo chyba zależało na usłyszeniu tego śmiechu.
- Jakiś taki waleczny się zrobiłeś... - Zamarł w bezruchu, gdy Krukon się do niego pochylił. Merlinie, jak on oczekiwał tego pocałunku... Mógł sobie wmawiać, że jest gotowy na zerwanie i jakoś sobie da radę, ale w rzeczywistości dalej się łudził, że może coś z tego będzie. Ezra mógł przecież bardzo niespodziewanie zmienić zdanie, nie? Vin-Eurico sam o swoich emocjach dowiedział się właściwie z dnia na dzień, wcześniej starając się je ignorować. Ezra jednak niestety chciał mu tylko coś powiedzieć, chociaż... Chociaż nie. On śpiewał. Leo zamrugał kilkakrotnie, wpatrując się z zaskoczeniem w przyjaciela. Po pierwsze, cholera, on miał najpiękniejszy głos na świecie. Gryfon słuchał jak zaklęty, spijając każde słowo... Po drugie, no właśnie, tekst. Chyba nie był przypadkowy...
Cóż, gdyby Leo był dziewczyną, to chyba już płakałby ze wzruszenia. Teraz jedynie siedział sparaliżowany, zachwycony i jednocześnie trochę przerażony, bo kompletnie się tego nie spodziewał i nie miał pojęcia, jak reagować. Clarke wyglądał teraz niesamowicie korzystnie, taki uśmiechnięty, szczery i śpiewający. Bardzo niegrzecznie byłoby mu przerwać pocałunkiem? Szczerze, to nie obchodziły go ogniki, które chamsko wtrąciły się do występu - to jest, wyglądały tak uroczo, że Leo nie mógł uwierzyć w tego typu zbieg okoliczności. Nie potrafił jednak oderwać wzroku od swojego towarzysza na dłużej niż trzy sekundy. Mogli już tu tak zostać, proszę?
- Wow. - Oznajmił w końcu, zachrypniętym z wrażenia głosem. Wpatrywał się w Ezrę jeszcze chwilę, po czym powoli puścił jego dłonie. - Wow. No wiesz... - Poprawił się na materacu, tak, że stopą zahaczył o pomost. Zerknął raz jeszcze na chłopaka, chwytając się sznurków. - Wow. - Powtórzył raz jeszcze, po czym odepchnął ich od pomostu tak mocno, że huśtawka przekrzywiła się i... I Krukon wpadł do wody, podczas gdy Leo przytrzymał się sznurków. Zaraz jednak sam również zsunął się z huśtawki, żeby wylądować w wodzie obok Ezry. Bez najmniejszej krępacji przyciągnął go do siebie i pocałował, w końcu.
Leo uwielbiał wodę, uwielbiał nurkować, pływać, surfować i ogólnie przebywać w tym środowisku. Podczas całego swojego etapu nauki niejednokrotnie przytrafiały mu się różne wypadki. Vin-Eurico doskonale znał to uczucie, gdy jest się pod powierzchnią i tlenu zaczyna brakować. Tę nieznośną świadomość, że nie da się wytrzymać już ani sekundy dłużej. Znał również ulgę, która towarzyszyła wydostaniu się spod wody.
Miał wrażenie, że ostatnie kilkanaście dni to było nieustanne tkwienie pod wodą, nierealne przedłużanie tego momentu cierpienia, które nie krzywdziło, ale ciążyło. Dopiero teraz oddychał...

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Czw Sie 03 2017, 01:02

Chyba nic dziwnego, że aż tak domagał się śmiechu Gryfona - nie dość, że ten dźwięk był najpiękniejszym, jaki Ezra słyszał w swoim życiu, to po prostu zależało mu, aby Vin-Eurico do końca swoich dni pamiętał ten moment tylko w najjaśniejszych barwach.
- Jedno z nas musi okazać się prawdziwym Gryfonem, skoro ty nie potrafiłeś... - odpyskował natychmiast. No bo co prawda to prawda, gdyby Leo bardziej powalczył to może mógł mieć to wszystko po zaledwie dwóch dniach, a nie dwóch tygodniach? A tak zrzucał wszystko na barki biednego nieprzygotowanego Krukona.
Przez cały czas, kiedy śpiewał, uważnie obserwował twarz towarzysza, ale ku swojej uldze, odnajdywał na niej tylko zachwyt. Tak wiele zachwytu, że Ezra sądził, że zaraz zemdleje. Jak to możliwe, że wcześniej nie dostrzegł tego jak cudowną osobę miał cały czas obok siebie? Jak mógł tyle czasu być nieczułym na to, jak mocno biło jego serce dla najlepszego przyjaciela? To był prawdziwy cud, że w trakcie śpiewania nie zaplątał mu się język i nie wyszedł z tego kompletny bełkot i ślinienie się do Vin-Eurico. To byłby dopiero wstyd...
- Wow. Też tak uważam - potwierdził Ezra, cichutko się śmiejąc, tym razem naprawdę wysuwając się do przodu, by pocałować Leo, kiedy... Gryfon niebezpiecznie zakołysał huśtawka, tak że nieprzygotowany Ezra zsunął się z materaca zgodnie z prawami grawitacji.
Ezra nawet nie zdążył się poważnie zastanowić, co jeszcze zrobił źle. Odmawiał Leo i chłopak chodził podminowany przez kilkanaście dni. Zgadzał się, wyjawiał swoje uczucia... I za to leciał do wody. Dzięki Leo, na tobie zawsze można polegać... Już miał się obrazić i po wyjściu z wody w wielkim stylu zerwać z chłopakiem, (ale tylko na kilka minut, dopóki nie będzie błagał o wybaczenie) ale zaraz usłyszał ogromne pluśnięcie obok siebie i już w następnej chwili był przyciągany do pocałunku. Leonardo bardzo dobrze to sobie przemyślał - no jak Ezra miał się obrażać, skoro na wyciągnięcie ust miał swojego wymarzonego faceta. Uśmiechnął się przez pocałunek, kładąc jedną rękę na jego policzku i gładząc go palcami. Choć robili to już wczesniej, Ezra czuł się tak, jakby całował go po raz pierwszy. Nigdy wczesniej nie czuł takiej wielkiej euforii i tak potężnej tęsknoty do czyjegoś dotyku.
- Pospieszyłeś się, bo tam na górze miałem dla ciebie jeszcze różę. A poza tym to śpisz na podłodze, idioto. - Odsunął się na moment, tylko po to, aby mu to zakomunikować, a zaraz potem wrócił do czynności, która w tym momencie czyniła ich dwójkę najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Przerzucił ręce przez jego szyję, a nogami oplótł jego biodra, przekładając na niego prawie cały swój ciężar i z każdą chwilą składając na jego ustach szybsze pocałunki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Czw Sie 03 2017, 01:38

Zarzucanie Leo, że nie jest prawdziwym Gryfonem, to zły pomysł, jeśli chce się mieć go w dobrym humorze. Na szczęście chłopak był tak zdekoncentrowany, że jedynie prychnął cicho pod nosem i tyle. Potem zaś zachwycał się śpiewającym aniołem, przez którego nie pamiętał... no, w sumie to o niczym. Najprawdopodobniej w tej chwili nie wiedziałby, jak stanąć na desce, albo co zrobić z małym psidwakiem. Głupio tak stracić dla kogoś głowę, ale cóż... Ezra był tego wart, nie?
Nie dał mu jednak tej satysfakcji, jaką było po prostu przytaknięcie. Po prostu nie mógł. Częściowo chciał się zemścić za to, że tak długo musiał czekać. Częściowo chciał po prostu zażartować... W swoim mniemaniu twierdził, że zrobił wystarczająco, a te kilkanaście dni to był czas dla Krukona, aby sobie wszystko poukładał. Leo miał się wtrącać? Po tamtym gigantycznym upokorzeniu miałby jeszcze cokolwiek robić? Niedoczekanie.
Tak jak podobało mu się bolesne wyciągnięcie Ezrze szkła z nogi, tak podobało mu się zrzucenie go do wody. W obu przypadkach ostatecznie był najkochańszy na świecie, żeby nie było. Teraz chciał wytrzymać trochę dłużej, ale niestety nie dał rady... I nie przeszkadzało mu, że stoi w wodzie, że huśtawka wbija mu się w tył pleców, a ubrania nieprzyjemnie ciążą. Nawet go nie obchodziło, że okulary również wylądowały w morzu. Liczył się tylko i wyłącznie Clarke, który na szczęście nie wpadł na coś równie głupiego, co denerwowanie się czy obrażanie. Chyba wiedział, komu śpiewał, nie?
- Nie wytrzymasz sam w takim wielkim łóżku - odparł jedynie, wzruszając przy tym niewinnie ramionami. Ezra nie wmówi mu, że nie ma racji... Nie było jednak co się kłócić, bo Krukon postanowił kontynuować czułości - co nie było tak dobrym pomysłem, na jaki wyglądało. Leo sapnął cicho, kiedy przez jego ramię przetoczyła się fala bólu (swoją drogą, Ezra mógł to źle zinterpretować...). Od szyi przez obojczyk i łopatkę, do łokcia, lewą rękę miał raczej nieaktywną, ale nie chciał chłopaka martwić i po prostu przesunął jego dłoń na swoją klatkę piersiową. Zresztą, teraz nawet obolały bark nie mógł wyprowadzić go z równowagi. Chciał uśmiechać się przy każdym pocałunku i obejmować Clarke'a drugą ręką w pasie. - Ej. - Odsunął się odrobinę i spojrzał mu w oczy z wyraźną pretensją. - Jakim cudem nigdy nie słyszałem, jak śpiewasz?

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Czw Sie 03 2017, 19:54

Nie, Ezra oczywiście był bardzo wdzięczny Leo, że dał mu tyle czasu. Tak naprawdę miał świadomość, że gdyby Gryfon próbował jakoś na niego naciskać, pewnie po prostu by mu uległ. Potem jednak nie dałoby mu spokoju zagadnienie, czy to rzeczywiście była jego decyzja, a teraz nie mógł się tego wyprzeć. Co więcej, nie miał zamiaru.
- To brzmi jak wyzwanie. Wiesz co robię z wyzwaniami? Przyjmuję je i wygrywam. Nie zmuszaj mnie do tego. - Nie mógł mu przecież po prostu przyznać racji, ale nie było się co oszukiwać, w połowie nocy dopadłyby go wyrzuty sumienia i pustka i znudzenie... i po prostu położyłby się obok Gryfona na podłodze. - Hm? - mruknął, nawet na moment nie odrywając się od Leo, kiedy chłopakowi wyrwało się sapnięcie. Skojarzenie, że mogło chodzić o dawny uraz ręki trochę mu zajęło, bo w końcu Ezra był przyzwyczajony do nieco szybszego wracania do zdrowia i nie miał pojęcia, że to mogło się aż tak ciągnąć. Dopiero, kiedy Leo zmienił położenie ręki Clarke'a, z jego ust uciekło pełne zrozumienia "oj". Obiecał sobie, że będzie trochę uważniejszy, więc w momencie, kiedy Vin-Eurico znowu przerwał czułości, Ezra już zastanawiał się, co znowu zrobił źle. Jak się okazało, niepotrzebnie.
- Ponieważ jeszcze nigdy nie byłeś ze mną pod prysznicem, a to tam daje prawdziwe koncerty - zaśmiał się, przesuwając dłonią po klatce piersiowej chłopaka i bawiąc się guzikiem jego koszuli. - Na miejsce w pierwszym rzędzie trzeba sobie jednak zasłużyć. Poza tym nie widziałeś jeszcze mojej gry aktorskiej, nie widziałeś jak tańczę... Także, wydaje mi się, że znajdzie się jeszcze kilka rzeczy, którymi cię zaskoczę, piękny. Ale możemy już wyjść z tej wody? - zapytał, delikatnie chlapiąc na chłopaka, jakby chciał go pospieszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Czw Sie 03 2017, 20:29

Problem był tylko jeden... Leo również kochał wyzwania. W momencie, w którym Ezra przedstawił to w ten sposób, Gryfon jeszcze bardziej chciał go podkusić, aby udowodnić mu, że to nie będzie takie proste. Jakimś cudem udało mu się tego nie wytknąć na głos. Jeśli Leo ignoruje możliwość pokonania kogoś, to wiadomo, że wydarzyło się coś wielkiego. W tej sytuacji chodziło o szczęście, którego nie potrafił w pełni pojąć. Ależ robił z siebie idiotę! Przed Dreamą, przed Fire, przed samym Ezrą... A potem wszystko i tak skończyło się o wiele lepiej, niż kiedykolwiek mógł wymarzyć. Chyba nawet cieszył się, że przez te kilkanaście dni nie dopuszczał do siebie ani jednej myśli przepełnionej nadzieją. Dzięki temu miał niespodziankę, nie?
Słuchał wyjaśnień Ezry, jednocześnie składając delikatne pocałunki na linii jego żuchwy i tylko odrobinkę co jakiś czas zsuwając się na jego szyję. Clarke mógł mieć pewność, że wszystko co powie może zostać użyte przeciwko niemu. Leo zdecydowanie za bardzo się ten występ podobał, aby nie domagać się kolejnego.
- Podoba mi się to "jeszcze" - uznał, mrucząc mu to "przypadkiem" prosto do ucha. Potem odsunął się już z niewinnym uśmieszkiem i zerknął na ten guzik, który to Krukon tak maltretował. Pamiętał, jak Ezra w Puebli wspomniał o aktorstwie i Vin-Eurico się tego wtedy szczerze nie spodziewał. Właściwie, to pewnie powinien podejrzewać go o jakieś tego typu zdolności, ale chyba po prostu co innego myśleć, a co innego faktycznie usłyszeć. - No, skoro nalegasz... - Przysunął się do pomostu i po prostu posadził na nim Ezrę, a następnie sam usiadł obok, szczerząc się radośnie. Zabawne, że zaledwie kilka minut temu musiał być brutalnie zmuszany (łaskotkami!) do śmiania się, a teraz tryskał energią bardziej niż kiedykolwiek.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Czw Sie 03 2017, 23:46

Składanie wyjaśnień wcale nie było takie proste, skoro Leonardo za punkt honoru wziął sobie rozproszenie Ezry. Im dalej Clarke brnął w swoją wypowiedź, tym dłuższe stawały się przerwy miedzy wyrazami na skutek jego braku opanowania. Zdecydowanie zbyt dużo powietrza uciekało z jego płuc, kiedy wzdychał za każdym razem, gdy Gryfon zszedł ustami na jego szyję. Tak dużo, że nie wystarczało mu już na słowa... Już nie mówiąc o tym, że pilnowanie sensu zdania spadło na drugi, a nawet siódmy plan. Clarke mógł wiele wytrzymać, ale tylko kiedy gra prowadzona była w czysty sposób. Obcałowywanie żuchwy i szyi do tej kategorii nie należało.
- Jak się będziesz tak zachowywał, to to "jeszcze" szybko przejdzie do historii - odparł na wydechu, próbując powstrzymać dreszcz ekscytacji, który przebiegł przez jego ciało w reakcji na słowa wypowiedziane mu prosto do ucha. W tym momencie trochę za mocno pociągnął guzik, nie do końca go odrywając, ale wystarczająco, by kolejne centymetry skóry towarzysza zostały odsłonione. Uśmiechnął się przepraszająco, leniwie przemykając palcami pod jego koszulą w ramach rewanżu.
Jak na razie Ezra lubił się nazywać "nieodkrytym talentem". Sądził, że jeszcze trochę mu brakuje umiejętności, więc rzadko też cokolwiek wspominał przy znajomych. (Wychodziło na to, że Ezra tak mało o sobie mówił, że w słowniku przy wyrazie "skrytość" powinno się znaleźć jego nazwisko) Ale skoro Leo się podobało, Ezra bardzo chętnie go jeszcze kiedyś tak uszczęśliwi. Mogą kupić mieszkanie, wziąć Chione, a potem dorobić się na pianino, żeby Ezra mógł przygrywać swojemu chłopakowi każdego wieczora do snu. Widzicie, Ezra miał już zaplanowaną całą przyszłość!
Nie wszystko dało się jednak przewidzieć, tak jak tego, że zamiast puścić go i pozwolić o własnych siłach dojść do pomostu, Leonardo po prostu go na nim posadził. Parsknął sympatycznym śmiechem, opierając się rękami deskę za nimi i wyciągając się trochę w stronę słońca, którego promienie przyciągane były przez kropelki wody na ich ciałach.
- Dobrze mieć wreszcie kogoś, kto dla odmiany mnie będzie nosić na rękach - zażartował, lekko go trącając i w myślach stwierdzając, że ten dzień nie mógłby być juz bardziej idealny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Pią Sie 04 2017, 00:30

- Czyli wszystko pójdzie zgodnie z planem - zauważył wesoło, wyczuwając ten drobny dreszczyk, który przeszedł jego towarzysza. Podobało mu się wywoływanie takich reakcji. Widział przynajmniej, że nie tylko on staje się tak podatny na bliskość drugiej osoby... Przygryzł lekko dolną wargę, kiedy Ezra uśmiechnął się tak uroczo i niewinnie, rozpinając mu przy tym koszulę.
Leo raczej nie ukrywał swoich niebywałych talentów. Śmiało chwalił się osiągnięciami na zawodach (i, no cóż, porażek również nie ukrywał, chociaż mówiło się o nich o wiele ciężej), surfował przecież w miejscach publicznych, a możliwość gotowania dla kogoś była dla niego niczym prezent. Ezra nie musiał się martwić, że został w czymś pominięty. Znał zainteresowanie Vin-Eurico magicznymi zwierzętami, znał jego niechęć względem eliksirów czy historii magii (chociaż o istnieniu tego drugiego Leo często sam zapominał). W każdym razie, gdyby tylko Ezra chciał się podzielić swoimi cudownymi zdolnościami, to miał już wiernego fana. A jeśli wpadłoby mu do głowy wspomnienie o tych planach... Cóż, Gryfon najprawdopodobniej zabrałby go z tej Grecji na oglądanie potencjalnych mieszkań.
- Nie nie nie, do tego to się nie przyzwyczajaj, to tak nie działa - prychnął z rozbawieniem, odpowiadając mu również łagodnym szturchnięciem. Przed oczami znikąd pojawiła mu się połyskująca na niebiesko latająca kulka. Uniósł dłoń, a ognik przysiadł na niej na chwilę, popiskując tajemniczo. Leo ciekaw był, czy da się ten sposób komunikacji jakoś opanować. Stworzenie zaraz odleciało do niewielkiego stadka fruwającego parę metrów dalej ponad spokojną taflą wody. Może i zwierzaki wcięły się Ezrze do występu i trochę zaburzyły linię melodyczną, ale za to sprawiały, że to miejsce wyglądało jeszcze bardziej klimatycznie. Leo nie spodziewał się, że z Ezry taki romantyk...
Nie nazwałby jednak tego dnia idealnym. Wieczór? Perfekcyjny, od początku do końca. Dzień? Cały w stresie, poza tym porażka życiowa pod postacią obitego barku.
- Wiesz, strasznie mnie zmyliłeś tym listem - oznajmił po dłuższej chwili milczenia, tonem zaskakująco poważnym, ale przy tym również spokojnym. Nic przecież Krukonowi nie zarzucał - chciał tylko, żeby wiedział choć częściowo, jak bardzo oschła treść listu na niego wpłynęła. Zresztą, było to chyba widać po jego początkowym humorze. - Jak tak o tym myślę, to też zasłużyłeś na spanie na podłodze - dodał z cwaniackim błyskiem w oku i uśmiechem czającym się w kąciku ust.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Pią Sie 04 2017, 11:18

Ezra wydawał się być naprawdę niesamowicie otwartą osobą, przez co wiele osób miało wrażenie, że go dobrze zna. Prawda była jednak taka, że dopóki Krukon nie chciał, ludzie nie dostrzegali nawet połowy z tego, jaki był w rzeczywistości, jakie reakcje mu towarzyszyły. Mógł być czuły w gestach do wielu osób, wiele jednak zachowywał dla siebie... i tej konkretnej osoby, którą darzył większymi względami. Potrzebował tylko odrobiny czasu, by się do tej zmiany przyzwyczaić i przestawić się znowu na tryb "bycia w związku". Jakby nie patrzeć, to bardzo wiele zmieniało.
- Och, tak twierdzisz? - Uniósł lekko brwi, z niebywałą pewnością siebie wypisaną na twarzy. Nie, żeby się chwalił, ale miał wrażenie, że okręcił sobie chłopaka wokół palca. Więc tak, to dokładnie w ten sposób działało, tym bardziej, że Leonardo powinien pamiętać, że Clarke był nie najgorszy w rewanżowaniu się. Właściwie, całkiem dobry, o czym świadczyło choćby to... spotkanie? Nawet kiedy nie chciał, świat zsyłał mu takie ogniki i podnosił nastrój o kolejny poziom. To chyba był znak od natury, że tak, Ezra wreszcie podejmuje słuszne wybory.
- Szczerze? Podejrzewałem, że tak będzie
- przyznał się z perfidnie zadowolonym z siebie uśmieszkiem. Jak już niejednokrotnie udowodnił, Ezra lubił przybliżać się do tytułu mistrza zaskakujących puent. I tak sobie odpuścił, bo zastanawiał się nad czymś bardziej dramatycznym - jakieś życiowe cytaty w stylu "jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść", smutne spojrzenia i tak dalej. Ale nie był aż takim potworem. Znaczy, w sumie był. Jeszcze dwa tygodnie wstecz wcale by się nie zawahał, ale on też już miał dość przeciągania. - W takim razie wolałbyś coś w stylu... no pomyślmy... "nie chciałbym, żeby brzmiało to jak randka, ale czekam na ciebie o zachodzie słońca na huśtawce nad wodą, więc lepiej, żebyś przyniósł swój seksowny tyłek"? Muszę wiedzieć na następny raz. - Puścił mu oczko, łapiąc go za rękę i splatając razem ich palce. Z rozbawieniem obserwował jak duża była różnica między nimi, ale choć niezmiennie go to dziwiło, wcale mu nie przeszkadzało. (Chociaż to byłoby całkiem miłe, jakby Gryfon był trochę mniejszy. Ezra już teraz miał czasami dosyć zadzierania głowy do góry, a co dopiero przez resztę życia. Nabawi się urazu kręgosłupa w końcu) - I'd sleep on a bed that's made of concrete, just the two of us and no sheet, just your feet rubbing up against mine  - zanucił w odpowiedzi na zarzut Gryfona. Ale to już ostatni raz, więcej nie będzie! Musiał przecież dawkować mu tę przyjemność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Pią Sie 04 2017, 12:38

Ezra potrzebował czasu na przestawienie się na "bycie w związku", podczas gdy Leo nawet niezbyt wiedział jak to zrobić. Zdecydowanie był fanem jednorazowych wyskoków, a jeśli już się z kimś spotykał, to jakoś wszystko sprowadzało się do... do cielesności. Leo nigdy się nie zakochał, chociaż doskonale pamiętał zauroczenie w Padme. Jasne, że zależało mu na wszystkich dziewczynach, z którymi się spotykał - nie było to jednak nawet w połowie tak mocne jak to, co czuł teraz względem Ezry. Prawdę mówiąc, przypominało mu to jego przywiązanie do Fire, z tym, że z niej aż tak bardzo nie chciał zerwać ubrań (gdyby ich nie miała, to by nie płakał, ale to nieistotne). Sam więc nie wiedział, czego dokładnie potrzebuje i po prostu miał nadzieję, że jakoś się w tej nowej sytuacji odnajdą.
Ciężko było w ogóle się kłócić czy dyskutować z kimś tak zabójczo przystojnym. Leo stracił chwilę poprzez zagapienie się na tę pewność wymalowaną na twarzy Ezry. Potem po prostu przyłożył dłoń do jego policzka i przyciągnął go do pocałunku, nawet nie próbując ukryć żarliwości.
- Nie, ale warto było spróbować - odparł w końcu z uśmiechem, gładząc kciukiem policzek Krukona. Słusznie był taki pewny siebie, bo Leo faktycznie niewiele miał do powiedzenia. To była nowość, tak, ale jaka przyjemna! Dobrze, że potrafił w odpowiednich momentach schować dumę do kieszeni - dzięki temu nie przeszkadzała mu ta drobna uległość wobec Ezry.
- Wiem, to bardzo w twoim stylu. Lubisz mnie męczyć - pokręcił głową z dezaprobatą, ale i rozbawieniem. - O, no widzisz, od razu lepiej! - Potaknął ze śmiechem, zerkając na ich złączone dłonie. Sam już z przyzwyczajenia ledwie zwracał uwagę na tego typu różnice - dla pocieszenia warto dodać, że niektórzy mają gorzej niż Ezra. (Ale jakby Krukon chciał trochę podrosnąć, to Leo nie miał nic przeciwko). Koncentrował się raczej na tym, jak komfortowe i przyjemne to było.
Serio. Siedział sobie w Grecji, na uroczym pomoście odwiedzanym przez ogniki, nogi miał w chłodnej wodzie a spojrzenie utkwione w horyzoncie, za którym znikały ostatnie promienie słoneczne. Trzymał za rękę najprzystojniejszego (the handsomest o.o) faceta na świecie i gdyby tylko chciał (a w sumie chciał), to mógł go po prostu pocałować. Miał więc obok nie tylko najlepszego przyjaciela, ale i osobę, która niesamowicie go pociągała i przyprawiała go o szalone bicie serca.
I jeszcze mu śpiewał!
- Ej, słowiku, starczy. Jeszcze się przyzwyczaję i co będzie?

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Pią Sie 04 2017, 15:13

Leonardo na szczęście nie musiał wiedzieć wiele o związkach. Ważne, że Ezra wiedział, że to było zdecydowanie prostsze niż się wydawało i kiedy miało się odpowiednią osobę obok siebie, okazywało się, że to tak naturalne jak oddychanie i wcale nie trzeba się tego uczyć. Po prostu zaakceptować uczucia i pragnienia i podążać drogą, którą wytyczają, zazwyczaj niezwykle zbieżną ze ścieżką drugiej osoby. Było to też w pewien sposób ograniczające, oczywiście. I choć Ezra w swoim życiu przeżył kilka jednorazowych wyskoków, to szczerze? Nic nie równało się temu uczuciu, kiedy mógł nazwać się czyimś. Na takie ograniczenie mógł się godzić.
Nie spodziewał się kolejnego pocałunku, dlatego na początku miał problem z nadążeniem za chłopakiem. Przymknął oczy na moment, mając jednak świadomość, że warto przygasić trochę żarliwość, którą prezentował Vin-Eurico. Mieli przecież tak dużo czasu. (Ale dobrze... po tym pocałunku, już na pewno)
- To podniecające, jak mi ulegasz. - Spodziewał się raczej, że Gryfon będzie miał z tym większy problem. Najwyraźniej jednak nie każdy był takim upartym osiołkiem jak Ezra! - Ale wiesz, co jest zabawne? Zapomniałem ci powiedzieć, że nie całuję się na pierwszych randkach, a co dopiero przed nimi. Chociaż nie tyle powiedzieć, co mi samemu wyleciało to z pamięci...
Bezradnie wzruszył ramionami. Tak naprawdę to, że on i Leo na początku się zaprzyjaźnili było bardzo sprzyjające. Ezra nie wyobrażał sobie być z kimś, kto nie do końca łapie jego poczucie humoru i przy którym bardziej musiałby uważać na słowa. A czego to Leo już od niego nie usłyszał?
- Wtedy będę miał pewność, że jeśli będziesz chciał mnie rzucić to dla jakiejś śpiewaczki, więc będę wiedział od kogo trzymać cię z daleka. Za wszystkim, co robię jest jakiś plan, Leonardo - postukał palcem w skroń z miną godną geniusza zła, a nie Krukona z klasy studenckiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Pią Sie 04 2017, 15:39

To podniecające, jak się rządzisz. - Leo na szczęście był w stanie nad swoim uporem zapanować, zresztą w niektórych sytuacjach w ogóle nie dopuszczał go do głosu. Zawsze bardziej lubił osoby, które wiedzą czego chcą, mówią otwarcie i się nie wahają. Pewność siebie cenił jak mało kto, a takie okazywanie jej... Cóż, najwyraźniej bardzo do siebie pasowali. Nie oznaczało to jednak, że Ezra teraz magicznie został zwolniony z chociażby droczenia się - Gryfonowi za bardzo to przypadło do gustu. Zresztą kwestia jego uległości była bardzo zmienna, ponieważ czasem potrafił upierać się przy wyjątkowo mało istotnych bzdurach. Jeśli Ezra jeszcze tego nie zauważył, to pewnie wystarczy tylko chwilę poczekać.
- Głupia zasada... To do której randki czekasz? - Nie, żeby zamierzał zaraz coś szybko zorganizować i odhaczyć randki, potrzebne do trzymania Krukona przy sobie. Sam raczej takich ograniczeń nigdy sobie nie stawiał, zresztą w ich przypadku wszystko było o wiele bardziej skomplikowane. W ogóle Leo ich znajomość trochę przerażała, bo mógł się do niej odnieść w wielu sytuacjach. Najpierw się bili, później drażnili, przyjaźnili, całowali, a ostatecznie wylądowali razem. No czy można chcieć czegoś więcej?
- Sprytnie! Zakładając, oczywiście, że faktycznie mam jakiś typ, do którego zalicza się umiejętność śpiewania...
Na pomoście siedziało się wspaniale, wszystko było klimatyczne i piękne. Rozmowa również wychodziła zaskakująco gładko, jakby chłopcy zapomnieli o tym, że ostatnie dni spędzili w nieco niezręcznej atmosferze. Wszystkie części układanki w końcu złożyły się w całość... Tylko, że jeden element był bardzo ruchomy. Vin-Eurico nigdy nie potrafił zbyt długo wysiedzieć w jednym miejscu i nawet teraz zaczynał zerkać w stronę wyspy. Ostatecznie po prostu podniósł się i pociągnął za sobą Ezrę. Nie muszą tu chyba przesiedzieć całego wieczoru, aby nazwać go idealnym, prawda?

/zt x2

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 66
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14284-michaela-anika-dear#376972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14614-why-are-you-so-mad#389925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14291-michaela-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14290-michaela-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Wto Sie 08 2017, 22:56

Szła za Warrenem z pola leżakowego, mając dziwne wrażenie, że po drodze wszyscy patrzą na nich jak na parę dziwaków. Z koszyka Puchona wystawały jakieś rzeczy na piknik, a Michaela spuściła głowę i zasłoniła się włosami, żeby w razie czego nikt jej nie rozpoznał. Tak na wszelki wypadek, gdyby to miał być kompletny niewypał. W końcu doszli do jakiegoś pomostu, na którego końcu znajdowała się bardzo duża huśtawka z poduszkami, lekko kołysząca się nad taflą wody. Wyglądała na wygodną, jedynym minusem był fakt, że z tego miejsca było chyba bardzo łatwo wpaść do morza, a Krukonka nigdy nie była dobra w pływaniu, chociaż nie miała nic przeciwko tlenkowi wodoru.*
- To tutaj? - spytała, marszcząc brwi. Na to wyglądało. - Oczekujesz, że tam wejdę?



*Tak bardzo nie wiedziałam, co tam napisać, żeby uniknąć powtórzenia XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 29
  Liczba postów : 111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Sob Sie 12 2017, 22:28

Byłem strasznie podekscytowany i cały czas emanowała ze mnie niezwykle pozytywna energia. Od bardzo długiego czasu planowałem ten nasz piknik, chciałem coś zrobić dla mojej przyjaciółki i w sumie, to bardzo dawno nie byliśmy sami i nie rozmawialiśmy tylko we dwójkę. Zawsze był ze mną albo Eric, albo Greg, albo jakaś inna osóbka, a teraz ten cały piknik jest przeznaczony tylko na nasze prywatne rozmowy. 
Jednak, całe podekscytowanie zeszło ze mnie niczym powietrze z balonu, a pozytywna energia uleciała jak zestrzelona kaczka. 
- Nie, nic nie oczekuję - powiedziałem, po czym delikatnie wskoczyłem na huśtawkę. Dlaczego, kiedy człowiek się stara to wtedy nikt tego nie docenia... nawet największy przyjaciel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 66
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14284-michaela-anika-dear#376972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14614-why-are-you-so-mad#389925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14291-michaela-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14290-michaela-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Nie Sie 13 2017, 14:55

Okolica była istotnie ładna, chyba dobra na piknik, w sumie Michaela sama nie wiedziała, bo nie pamiętała, żeby kiedykolwiek była na pikniku. A już zwłaszcza takim urodzinowym, specjalnie dla niej. Może powinna to bardziej docenić? Może była zbyt niewdzięczna? No cóż, bynajmniej nie miała potrzeby okazywania wdzięczności ani swoich uczuć nikomu, nawet jeśli ten ktoś był jedną z niewielu osób, które w życiu ceniła... Czy to było nieludzkie? W sumie możliwe.
Jej ton musiał zabrzmieć niemiło (żadna nowość), bo Warren nagle ewidentnie spochmurniał i jego odpowiedź była dość smutna. Mad chyba nigdy nie była dobrą przyjaciółką dla nikogo, ale skoro już ktoś postanowił się z nią przemęczyć i wytrzymywać przez tak dużo czasu, to być może powinna być nieco łagodniejsza w obejściu, chociaż otwieranie się przed ludźmi jej nie wychodziło. Co to to nie.  
- Ej, Warren, wyluzuj - rzuciła z prawie niewidocznym cieniem uśmiechu. - I tak tu wejdę - oświadczyła, po czym ostrożnie ulokowała się na huśtawce, blisko (może nawet za blisko) krawędzi. Nie potrafiła się zdobyć na żadne lepsze pocieszenie. Ale w sumie chłopak powinien wiedzieć, na co się pisze, przyjaźniąc się z nią, a Michaela nie miała zamiaru się dla nikogo zmieniać. To chyba było okropnie egoistyczne, ale cóż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 29
  Liczba postów : 111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Huśtawka nad wodą   Today at 09:06

Przyjaźń z Michaelą, no nie była łatwa, nie była też dobra dla wszystkich, ale gdy pozna się jej dziwne wyrażanie emocji i zrozumie niektóre jej zachowania, to zobaczy się, że tam gdzieś głęboko, głęboko na dnie jej skamieniałego serca jest miła i przejmuje się losem innych.To działa trochę jak takie drożdżowe ciasto z czereśniami.
- Sammy -  poprawiłem ją podnosząc palec do góry - Jestem Sammy - dodałem i zacząłem wyciągać z koszyka jedzenie, były tu paszteciki, sok dyniowy, żaby, fasolki i inne pyszne słodycze.
- Ech, a może jednak żucie wszystko i zostanę cukiernikiem ? W ogóle to Michasia, ty kim chciałbyś być?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Huśtawka nad wodą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Huśtawka na drzewie
» Reed ze Strażnicy nad Szarą Wodą
» Huśtawki na drzewie
» Huśtawka na środku ogrodu
» Zaczarowana huśtawka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Lefkó
 :: 
Wybrzeże
-