IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Limnos

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 41
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 799
  Liczba postów : 504
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14355-edgar-t-fairwyn#379705




Gracz






PisanieTemat: Limnos   Czw Sie 03 2017, 00:10

First topic message reminder :


Limnos


Górzysta wyspa, położona na morzu Egejskim. Jej nazwa pada wiele razy w mitologi greckiej, dlatego miejsce cieszy się zainteresowaniem historyków, poszukiwaczy skarbów czy zwyczajnych ciekawskich turystów. Wyspa jest też domniemaną kolebką cywilizacji Etrusków.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 91
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 234
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14564-florence-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14577-florence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14574-florence-h
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14575-florence-henderson




Moderator






PisanieTemat: Re: Limnos   Sob Sie 12 2017, 22:05

Byłam wściekła, że @Calum O. L. Dear udzielił odpowiedzi na pytanie - wciąż mnie wkurzał i bardzo nie odpowiadało mi, że radzi sobie z wróżbiarstwem tak dobrze (a czasem nawet lepiej niż ja). Poczułam satysfakcję, że jego odpowiedź niezbyt podobała się Fairwynowi - uważałam, że sama powiedziałabym to lepiej, nie zamierzałam się jednak wyrywać.
Kobieta, która zastąpiła Fairwyna była w moim mniemaniu lekko irytująca - no jasne, nauczyciel run był dupkiem, ale mimo wszystko gdy nie wchodziło mu się w drogę był względnie spokojnym, nieprzeszkadzającym nikomu dupkiem. Ta kobieta za to była niezwykle hałaśliwa i gadała tyle, że zaczęła mnie boleć głowa, co zdarzało mi się bardzo rzadko, zazwyczaj w związku z bardziej skomplikowanymi wizjami.
Wysłuchałam tego co kobieta ma do powiedzenia nie komentując tego w żaden sposób, po czym usiadłam do pracy. Nie byłam szczególnie zaskoczona gdy Lumos za pierwszym razem mi nie wyszło - byłam do tego przyzwyczajona, więc po prostu podjęłam drugą próbę.
Gdy w końcu mi się udało obserwowałam obiekt dopóki nie zgasł, następnie wykonawszy obliczenia oddałam kartkę. Nie byłam zadowolona z tej "lekcji", bo liczyłam, że dowiemy się czegoś ciekawego.

A = 2
B = 7
C = 23
Razem: 28
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Jerozolima
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 194
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14858-rakel-halevi?nid=1#395666
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14870-wonder-woman#395693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14871-poczta-rakel#395694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14869-rakel-halevi#395687




Gracz






PisanieTemat: Re: Limnos   Sob Sie 12 2017, 23:50

Skupiona na profesorze była wręcz gotowa do wykorzystania, każdej wolnej okazji. Facet jednak tak szybko przechodził przez pomieszczenia, że nawet nie było jak go dogonić, a kiedy dotarli już do sali gdzie miały odbyć się właściwe warsztaty, jakoś znowu nie było okazji, żeby mogła zadać nurtujące ją pytania o członka swojej rodziny. Nagle pojawiła się kolejna czarownica, a Rakel z lekkim rozbawieniem przyglądała się rozdrażnionemu jej zachowaniem profesorowi. Kolejną próbę dorwania go podjęła, kiedy chwyciwszy papierosy ruszył w stronę wyjścia z sali, jednak również i tym razem Edgar Fairwyn wyrwał jak strzała przed siebie. Odwróciła się za nim i postąpiła tych parę kroków za nim, szybko jednak rezygnując, zdawszy sobie sprawę, że nie ma szans na pościg. Stanęła westchnęła lekko i już miała odwrócić się w stronę Blanki, kiedy coś innego przykuło jej uwagę.
Ściął włosy, trochę wydoroślał z twarzy, ale tak, to nadal był ten sam Dorien. Stał z jakąś młodą dziewczyną, która wyglądała Rakel jeszcze na uczennicę. Brwi Halevi automatycznie ściągnęły się gniewnie, i nie, nie, nie z zazdrości, raczej ze złości, że jej wielkie greckie wakacje, jednak nie będą tak idealne jak sobie to wcześniej wyobrażała, ponieważ nagle pojawił się czynnik ponownego wpadnięcia na Deara. Odwróciła się napięcie, zarzucając swoimi brąz włosami, nie zamierzając stać jak wryta i wgapiać się w parę. Widok mężczyzny, zdecydowanie zmienił dotychczas towarzyszące jej uczucie lekkie smutku i ciekawości co do przeszłości swojej odległej rodziny, w irytacje i rozdrażnienie. Doskonale pamiętała to co jej powiedział. Co do słowa. Pamiętliwa była z niej sztuka, zresztą jak na prawdziwą kobietę przystało. Wyciągnęła różdżkę i ruszyła w stronę grupy, udając, że w ogóle go nie dostrzegła. O nie, nie, nie - nie czuła się zobowiązania do nawiązywania z nim kontaktu, czy łagodzenia sytuacji. To nie ona w tym scenariuszu była cholernym, rozpieszczonym, zapatrzonym w czubek swojego nosa, skończonym dupkiem
(to i wiele jeszcze innych nieco mniej cenzuralnych określeń przeszło jej przez myśl w tej krótkiej chwili).
Wysłuchała końcówki wykładu Bianki, po czym zaczęła wykonywać ćwiczenie. Czując mieszankę irytacji i zadowolenia, kiedy za trzecim razem próba w końcu się powiodła, przystąpiła do obliczeń. Ah, znów poczuła się jak młoda uczennica! Tym razem jednak nie czuła znudzenia przedmiotem, jak zwykle jej się zdarzało za czasów, kiedy sama uczyła się w Hogwarcie. Można by wręcz rzec, że tak wciągnęła się w zadanie, że aż zapomniała o swojej wcześniejszej irytacji wywołanej spostrzeżeniem pana D.E.A.D. (co już od dawna uważała za wyjątkowo pretensjonalne inicjały, a od ich pamiętnej kłótni, rozbawienie nimi jeszcze w niej wzrosło). Usiadła sobie gdzieś z boku, zarzucając nogę na nogę i zaczęła sprawdzać, czy oby na pewno nigdzie się nie pomyliła.

A = 3
B = 4
C = 20
20+4-3= 21
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 275
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Limnos   Nie Sie 13 2017, 14:20

Ku mojemu zdziwieniu u boku starego Edzia pojawiła się kobieta, która na moje oko dobiegała trzydziestki. Sytuacja nie byłaby szczególnie dziwna, gdyby nie fakt, że kobieta przedstawiona jako Blanka Niebiega objęła Edgara jakby była jego przyjaciółką (chociaż on nie był szczególnie zadowolony) i zaczęła z nim gadać po polsku.
Gdy @Edgar T. Fairwyn wyszedł kobieta wyjaśniła nam zadanie - słuchałem z uwagą, ale gdy wtrąciła uwagę po polsku spojrzałem na nią zupełnie nie mogąc się powstrzymać.
- W Hogwarcie nie ma dziesięciolatków.
Uśmiechnąłem się do kobiety lekko już nic nie mówiąc. Gdy wyjaśniła zadanie niemal od razu zabrałem się do pracy. Zaklęcie wyszło mi za pierwszym razem, więc reszta poszła już jak z płatka. Nieszczególnie przejmując się dokładnością oddałem kartkę z wykonanymi obliczeniami.

A= 0
B= 13
C= 24
Razem: 37
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Limnos   Pon Sie 14 2017, 00:52

Z zainteresowaniem przyglądała się pomieszczeniom i umieszczonym w nich przedmiotom badań, co chwila jednak kontrolnie ocierając się nieco o Doriena, jakby chciała sprawdzić, czy nie rozpłynął się w powietrzu. Fairwyn mówił o całkiem interesujących kwestiach, choć Ruth niespecjalnie wczuwała się w każde pojedyncze słowo, a to ze względu na fakt, że znudzony ton nauczyciela skutecznie odstraszał od zasłuchania się w informacjach, które przekazywał uczniom. Wittenberg nie rozglądała się też po ludziach, bardziej zajęta zwiedzaniem kolejnych, czasem szokujących, wnęk (chimera na jednym ze stołów sprawiła, że Szwedka na chwilę straciła dech w płucach), toteż nie zauważyła przyglądającej jej się starszej kobiety, na szczęście - prawdopodobnie nie była by to dla Ruth najbardziej komfortowa sytuacja. Wycieczka przechodziła im raczej gładko, a dziewczyna nawet odważyła się złapać na chwilę Doriena za rękę, kiedy nagle Calum został wywołany do odpowiedzi z...wróżbiarstwa. Aż przeszedł ją dreszcz, gdy młodszy Dear, choć próbował ukryć swoją ponadprzeciętną wiedzę i tak wyartykułował o wiele więcej, niż przewidywały zdolności przeciętnego studenta. Nie ma co się oszukiwać - studenci Hogwartu nie wiążący swojej przyszłości z wróżbiarstwem nie wychodzili poza zakres przelewania wosku przez klucz, więc choć Ruth czuła, że ta odpowiedź to zdecydowanie nie był nawet ułamek faktycznej wiedzy krukona, wciąż jednak powiedział naprawdę sporo, a przynajmniej wystarczająco, żeby Dorien zmarszczył brwi. Szwedka dobrze znała tę minę - zorientował się. I choć co prawda nie musiała tego robić, bo możliwym było, że Dorek niczego konkretnego się nie domyśli, o tyle zagrożenie istniało i Ruth doszła do wniosku, że jako osoba, której Calum powierzył swój sekret oraz fakt o nieprzychylności rodziny Dearów odnośnie wróżbiarstwa, powinna jakkolwiek zareagować, bo między braćmi szybko może zrobić się o wiele goręcej niż do tej pory.
-Ma szczęście - szepnęła do Doriena, kiedy tylko Calum skończył recytację o dyscyplinie etruskiej - Wczoraj Florka mi o tym opowiadała, kiedy byłyśmy na kawie. Musiał siedzieć gdzieś blisko nas i teraz powtarza to, co zapamiętał... Powinen jej podziękować za uratowanie skóry - przyznała z lekkim rozczarowaniem w głosie, zrównując Caluma do poziomu odtwórczego złodzieja informacji, który z braku własnej wiedzy papuguje stwierdzenia innych osób. Nieładnie, panie Dear, nieładnie..
I oczywiście, choć Ruth była z Flo na kawie poprzedniego dnia, rozmowa nawet przez sekundę nie dotyczyła choćby etruskowego nosa, a co dopiero całej dyscypliny, jednak kolejne kłótnie między braćmi i olbrzmie problemy, które Calum mógł sobie zafundować były czymś, do czego Ruth nie chciała dopuścić.
Kiedy usiedli na sali a Edgar opuścił pomieszczenie, Ruth złapała Doriena mocniej za rękę i uśmiechnęła się doń z rozczuleniem. Widać było po jej oczach, jak bardzo chciałaby już być z nim sam na sam, na plaży lub w jakiejś nadmorskiej restauracji, ale muszą przetrwać jeszcze jakieś nudne ćwiczenia z trzydziestoletnią Polką.
Ruth była nastawiona właściwie neutralnie i siedziała grzecznie, póki kobieta nie weszła w temat fizyki cząsteczkowej, przez co Szwedka o mało nie podskoczyła na krześle. Od tej pory słuchała pani Blanki tak oczarowana, jakby nic innego nie istniało, przy czym robiła pełną koncentracji minę, co chwila przekrzywiając głowę z zaciekawieniem.
Puściła też rękę ukochanego i gdy przyszło im wykonywać zadanie przez pierwszą chwilę nawet nie wyciągnęła różdżki, tylko wpatrując się uważnie w kawałek ceramiki. W końcu podniosła wzrok i jednocześnie rękę, sygnalizując chęć zadania prowadzącej pytania.
-przepraszam, czyli odnosimy się do nadwyżki energii ze stanu spułapkowania elektronów między pasmem walencyjnym i przewodzenia? - zapytała dla pewności, bo właściwie to nie do końca pamiętała to zagadnienie, ale twierdząca odpowiedź kobiety potwierdziła przypuszczenia Szwedki, przez co uśmiechnęła soę z ulgą. - A czy mogłaby pani podać wartość długości fali i energii fotonów? Bardzo dziękuję - przytaknęła, słysząc konkretne, jednoznaczne odpowiedzi będące wartościami liczbowymi, zapewne niewiele jednak mówiące pozostałym.
Ruth nie zwracając uwagi na reakcję Doriena, bo i po prawdzie nie spodziewała się, że w ogóle zwróci na te pytania uwagę, zajęty swoją ceramiką, przymknęła oczy, pomruczała pod nosem jakieś działania algebraiczne i w końcu wyczarowała zieloną kulę naświetlającą próbkę. Wyglądała dość osobliwie wśród mnogości żarzących się na bladożółto różdżek, szczególnie, że wolny koniec swojej wykorzystała do wyświetlania dokładnego czasu w powietrzu, dzięki czemu udało jej się uzyskać całkiem precyzyjny wynik. Miała energię i długość fali, więc, jeśli nie będą uwzględniać zmienności mocy i natężenia promieniującego (które notabene nawet w skali geologicznej uznawało się za stałe), powinna mieć wykonanie zadanie w miarę poprawnie.
-jak ci idzie? - zapytała w końcu Dorka, odwracając się doń z uśmiechem, zupełnie nieświadoma, jaki grób wykopała sobie odkrywając przed wszystkimi swoje pojęcie o fizyce teoretycznej. Gdyby tylko jej ojciec studiował coś innego...
A=0
B=35
C=16
51
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1790
  Liczba postów : 456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Limnos   Pon Sie 14 2017, 20:06

To tyle na temat lekcji z Fairwynem. Zrobił krótkie wprowadzenie, potem pozwolił uczestnikom wycieczki się porozglądać, a następnie zostawił ich z jakąś(nie umniejszając jej wiedzy i umiejętności) kobitką. Siedząc w ławce czuł się, jakby znów był w szkole. Potok słów, który wylała z siebie Bianka był raczej niezrozumiałym dla przeciętnego czarodzieja bełkotem, niż składnym opisem. Nic więc dziwnego, że Dorien wolał wpatrywać się w swoją ukochaną i ukradkiem głaskać ją po udzie pod stolikiem, niż słuchać tych fascynujących teorii.
O ile wyjaśnienia Ruth dotyczące jej domniemanie podsłuchanej przez Caluma rozmowy puścił bokiem, tak w chwili, kiedy jego przyszła-narzeczona z błyskiem w oczach zaczęła dopytywać o coś, co mugole nazywali fizyką, a której magia była totalnym przeciwieństwem, absolutnie go zamurowało. Oczywiście był świadom tego, jak mądrą i inteligentną dziewczynę sobie wybrał, ale temat omawiany przez Polkę wydawał się być tak zaawansowany, że Ruth nie wyczytałaby tego w książkach dla laików. Skąd takie zainteresowania? Czemu nigdy o tym nie wspomniała? A przede wszystkim – kto ją tego nauczył? Ingerencja mugola, i to nie jakiegoś byle jakiego, tylko znającego się na rzeczy, była oczywista.
Zupełnie nie wątpił w to, że najprawdopodobniej Ruth wygra konkurencję. Uzdolniona i ambitna czarownica nie miała sobie równych. Do jego oczu dopływały błyski białego i żółtego światła, ale z niczyjej różdżki nie wydobył się tak intensywnie zielony promień, jaki uniósł się nad ławką, przy której obydwoje siedzieli.
– Jeszcze nie zacząłem – odpowiedział lekko zawiedzionym tonem, nie wiedząc, jak powinien zareagować – Nie wiedziałem, że znasz się na takich rzeczach.
Na pewno nie chciał roztrząsać takiego tematu przy tylu świadkach, a już tym bardziej, że byli tam obecni Calum i Rakel. No i nie tak chciał zakończyć swój pobyt w Grecji. Wyciągnął swoją różdżkę i zastosował się do instrukcji. Gdyby nie był tak poddenerwowany, to na pewno wyszłoby mu lepiej. Strumień jasnego światła, który wypłynął z jego różdżki nawet nie umywał się do tego wyczarowanego przez Ruth.


A=0
B=13
C=17
30

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Skąd : Zurych, Szwajcaria
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 221
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14655-bastian-k-lenz#391428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14692-relki-basa#392047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14659-kase#391570
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14656-bastian-kai-lenz#391454




Gracz






PisanieTemat: Re: Limnos   Pon Sie 14 2017, 22:15

-O, cześć księżniczko - uśmiechnął się do @Bianca Zakrzewski, kiedy dziewczyna go zagadnęła, odetchnąwszy w duchu z ulgą, że jednak nie będzie sam jak debil przez całą wycieczkę, a z - wcale nie byle jakim - towarzystwem. Pod warunkiem, że przez kolejne piętnaście sekund Bas nie zrobi nic, za co koleżanka będzie chciała mu wsadzić głowę do piekarnika (z którego braku po prostu odeń ucieknie), co było zresztą dość wątpliwe, biorąc pod uwagę niewyparzony język chłopaka, niestety.
-Od nigdy, ale jakbym nie przyszedł, to miałbym z nim więcej pieprzenia, niż to warte. Prawie trzy lata z tym socjopatą zrobiło z całego Trausnitz legion taktyków - zaśmiał się cicho, bo faktycznie wolałby teraz siedzieć w pokoju i spać, niż udawać, że interesują go runy, ale nie chciał narażać się Fairwynowi, który - o ile nie obchodzili go uczniowie - dobrze wiedział, jak każdego po kolei udupić, a Bas wolał nie podstawiać się pod nóż jeszcze przed rozpoczęciem nauki w Hogwarcie.
Podczas zwiedzania rozglądał się co prawda z zaciekawieniem, ale szybko minęło, gdy Edgar zaczął wypluwać z siebie jakieś informacje, Bastian najprościej w świecie zamiast skupiać się na zwiedzaniu, wytężał słuch i mózg, żeby go w ogóle zrozumieć, przez co prawie cała trasa minęła mu na marszczeniu brwi w wyrazie ostatecznego skupienia.
Trochę odetchnął z ulgą, kiedy Edgara zmieniła jakaś kobieta, przy której mieli ćwiczyć zadanie, ale Szwajcar szybko zbladł, gdy i ta zaczęła strzelać słowami (co prawda skierowanymi w obcym języku i do Edgara) jak z karabinu, przez co chłopak wręcz czuł, jak prostuje mu się mózg. No niech to jasny pies strzeli, jeszcze szybciej może gadajcie, co?
Mimo to, nawet zrozumiał jej wywód, choć część merytoryczna, jak pewnie dla większości czarodziejów, była dla Basa kompletną czarną magią. Jedno słowo mu się jednak kojarzyło - i to jak! W momencie, gdy kobieta użyła słowa "termoluminescencja", przypomniał sobie, że ojciec mu mówił, że to była bardzo głośna sprawa wśród szwajcarskich czarodziejów lat sześćdziesiątych.
-Ha! Tę termocośtam wykorzystali po raz pierwszy u nas w Bernie, na uniwersytecie- powiedział do Bianci, aczkolwiek tak głośno (no kurde, musiał się patriota pochwalić, nie?), że słyszały go pewnie trzy ławki do przodu. Wtedy też jakaś laska zapytała o coś, czego Bastian, choćby miał doktorat z angielskiego, nie zrozumiał by za wszystkie świętości, więc olał sprawę, i dumny jak paw ze swoich czarodziejskich rodaków, zaczął czarować swój kawałek ceramiki. Nie oszukujmy się, orłem z zaklęć to on nie był, choć jeśli kobieta kazałaby opatrzyć tę ceramikę lub wsadzić w magiczną szynę usztywniającą, zrobiłby to z zamkniętymi oczami. A tak, wyszło niespecjalnie dobrze, bo i sam Bastian liczył sobie, geniusz, czas pod nosem, zamiast wykorzystać do tego ciut bardziej precyzyjny licznik, niż własny, niezbyt normalny mózg.

A,B=0;C=19;razem - 19
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 605
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 986
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Limnos   Wto Sie 15 2017, 00:06

Owym nieznanym miejscem okazała się wyspa Limnos oraz Instytut Etruskologii... Czy coś takiego. Bridget niewiele załapała na samym początku, bowiem bardziej zainteresowała się tym, co działo się w towarzystwie obok, a szczególnie zaaferowana była faktem, że na wycieczkę wybrał się zarówno Leonardo, jak i Ezra, którego unikała od balu. Nawet nie odpisała mu na list, który dostała z okazji urodzin, a po ostatnim wydaniu obserwatora jej oczy automatycznie mrużyły się, gdy tylko Clarke znajdował się w pobliżu. Nic dziwnego, skoro został "oskarżony" o TAKĄ rzecz. Bridget nie do końca chciało się w to wszystko wierzyć, ale pomimo tego co nieco go podejrzewała.
Postarała się jednak skupić na tym, co faktycznie mówił profesor, więc szybko przeniosła wzrok na jego osobę i wysłuchała wszystkiego, co miał do powiedzenia, z lekkimi trudnościami związanymi z wczesną godziną oraz tonem, którym Fairwyn wypowiadał słowa. Przeszli przez dziedziniec do jakiejś dużej sali, a potem zostali przekazani w ręce jakiejś kobiety z Polski, która zaczęła opowiadać im o tak abstrakcyjnych rzeczach, że z uszu Bridget prawdopodobnie unosiła się para w związku z przegrzaniem mózgu. Co?
- Co? - rzuciła ze zmarszczonymi brwiami do... Kogokolwiek, kto koło niej stał. Że co mieli zrobić?
Ostatecznie musiała odczekać trochę czasu i przyjrzeć się, co robili inni, by ostatecznie samej spróbować to całe naświetlanie. Chyba nie poszło jej źle, w każdym razie jej różdżka zadziałała, a to już coś.

A: 6-2=4
B: 8
C: 23
Ostatecznie: 27

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 495
  Liczba postów : 744
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Limnos   Wto Sie 15 2017, 00:27

Ja naprawdę nie wiem, dlaczego wszechświat uwziął się akurat na mnie, ale nie było dnia, by mi odpuścił. Właśnie otrzymałem szansę, pierwszą od bardzo dawna, a od Fairwyna jedyną, by pokazać jemu oraz innym, że jednak coś potrafię i wcale nie jestem aż takim idiotą, za jakiego mogą mnie mieć w tej chwili i nie mogłem jej wykorzystać. Wręcz musiałem z premedytacją ja odrzucić, rozwiać i zupełnie pogrzebać, ponieważ w tłumie stał Dorien i najwyraźniej się przysłuchiwał, bowiem w pewnym momencie nasze spojrzenia się skrzyżowały... I niestety już wiedziałem, że wstąpiłem na bardzo grząski grunt. Wydawało mi się, że powiedziałem możliwie jak najmniej jeśli chodziło o dyscyplinę etruską, w końcu tylko nazwałem kilka z dziedzin wróżbiarskich, które się z niej wywodzą, ale najwyraźniej było to i tak o wiele za dużo. Przełknąłem z trudem ślinę, czując, jak w gardle rośnie mi ogromna kula. Wbiłem wzrok w twarz profesora, który wydawał się być mocno zawiedziony moim popisem. Pewnie nie tego się spodziewał, a w tej chwili wyłącznie utwierdził się w przekonaniu, że nie zasługuję na takie dawanie szansy. Wprost cudownie.
Gryzłem się z myślami, czując w całym ciele ogromny stres związany z napadającymi mnie myślami, że Dorien już wszystko wie. Prawie nie dostrzegłem w pierwszej chwili tej dziwnej babki, która okazała się jakimś naukowcem mającym prowadzić dla nas zajęcia. Starałem się jej słuchać, ale bełkot, który wyleciał z jej ust nie przypominał w ogóle języka angielskiego, toteż stałem i wyłącznie wybałuszałem na nią oczy. Co ta kobieta pierdoli?
Praktycznie nic nie zrozumiałem i do samego końca nie wiedziałem, co mamy zrobić. Wyciągnąłem różdżkę i machnąłem nią w celu naświetlenia ceramiki... Lecz nic się nie stało. Spojrzałem na koniec różdżki ze szczerym zdumieniem, po czym spróbowałem jeszcze raz. Nic. Ponownie? Wciąż brak jakichkolwiek efektów. Co się, kurwa, działo?!

kostki: 4, 4 :')
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1424
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1482
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Limnos   Wto Sie 15 2017, 15:21

Może i reszta grupy wolała bezsensownie stać i jednym uchem wpuszczać to, co mówił Fairwyn, a drugim wypuszczać, ale Fire interesowała się tymi tematami odrobinkę bardziej. Przynajmniej oglądanie eksponatów powinno zaintrygować niektórych! W każdym razie Gryfonka nie przejmowała się szybkim tempem, jakie narzucał profesor. Oprócz spoglądania na relikty Etrusków, zerkała też na Leo, który pewnie rozumiał najmniej z całej grupy (no offence, bro), słuchała kulawej odpowiedzi Caluma i nawet popatrzyła na niego dziwnie, bo chyba na wróżbiarstwie radził sobie lepiej? Courtney już w ogóle wyrzuciła z głowy, nie była warta poświęcania jej uwagi.
- Od pana zawsze. - odparła szorstko, kiedy Edgar zaczął ją popędzać. Fire nie chciało się robić Fairwynowi na złość, dlatego nie spowalniała specjalnie kroków. Słuchała wykładu, wyłapując ciekawsze informacje, a następne pomieszczenia sprawiły, że już całkiem wybudziła się z otępienia. Przyglądała się piorunom błyszczącymi oczami, cofnęła się błyskawicznie, widząc zbocze góry. Merlinie, to było tak cholernie wysoko! Na szczęście znowu szybko zaprowadził ich do miejsca, gdzie Blaithin pooglądała flaki zwierząt. W katedrze usiadła sobie z boku i nie zmieniała swojej pozycji przez całe spotkanie profesora z Polką z nazwiskiem nie do wymówienia. Mimo wszystko wydawała się spoko. Szkotka uśmiechnęła się pod nosem, kiedy rzuciła komentarzem w stronę towarzyszącego im aurora.
Fire nie znała się na tych mugolskich naukach, więc nawet nie udawała, że coś rozumie z tych tłumaczeń. Dobrze, że Niebiega dodała, że po prostu rzucają Lumos, bo raczej nie połapałaby się, co należy zrobić. Tylko Ruth wydawała się dobrze zorientowana, a nawet zadawała pytania, na co Blaithin zmarszczyła brwi. Ta dziewczyna naprawdę była genialna. I chyba trochę jej to imponowało. W każdym razie Fire wyciągnęła różdżkę, skupiła się i ostrożnie rzuciła Lumos. Patrząc na wyniki, chyba nie poszło tak źle?


A) 1,3   A=0
B) (15+12+1)/3=9,33 ~9    B=9
C) 5,5,4,5,4   C=23

C+B-A= 23+9-0= 32

______________________



Dear Santa,
All I want for Christmas is a list of all your bad boys...
with their numbers.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 133
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Re: Limnos   Wto Sie 15 2017, 21:52

Nawet nie dano nam chwili na zaczęcie głębszej rozmowy z @Bridget Hudson, bo zaraz Fairwyn kazał się wpisać na listę. Ustawiłyśmy się w tej dość sporej linii, która utworzyła się przed lichym kawałkiem papieru. Miałam wrażenie, że była za krótka na wszystkich tu zgromadzonych. Profesor wcale nie wyglądał na zadowolonego taką liczebnością grupy, ale nic na ten temat nie powiedział. Na całe szczęście. Jak się już wcześniej zdążyłam domyślić, nasza podróż miała się odbyć dzięki świstoklikowi. Jakoś nie wierzyłam, że może na Lefko lub Agrios być coś na tyle interesującego, żeby Fairwyn przeprowadził nam tutaj lekcję. Na szczęście nie kazał nam się nigdzie teleportować, a zadbał o przyjemniejszy środek transportu. Przy świstokliku było jednak dość sporo osób i w takim niemałym ścisku nietrudno byłoby puścić go zbyt wcześnie, ale udało mi się tego uniknąć.
Dotarliśmy na jakąś inną grecką wyspę. Nie dosłyszałam nawet nazwy, bo pogrążyłam się w jakichś mało znaczących myślach i nie przejmowałam się słuchaniem profesora, który wcale też do tego nie zachęcał. Mówił okropnie nudno, czyli tak jak nauczyciel starożytnych run nie powinien. W każdym razie przez cały ten spacer po dziwnych miejscach musiałam się strasznie bić ze sobą, żeby nie zasnąć. Powaga. Ziewałam co drugie słowo Fairwyna, a oczy to miałam ciężkie jakbym nie spała co najmniej trzy noce. W końcu przeszliśmy do tej katedry, gdzie można było usiąść. Byłam bardzo za to wdzięczna. Potem byliśmy świadkami jakiejś śmiesznej sytuacji z panią Blancą, która była dziwna jak Fairwynn, ale jakby zupełnie o 180 stopni w drugą stronę. W końcu przyszła część praktyczna, której obawiałam się najbardziej, ale przy której przynajmniej nie zasypiałam na stojąco. Nie bardzo rozumiałam, co właściwie mam zrobić, bo oczywiście nie słuchałam niczego, co mówili do nas profesor i ta jego koleżanka. Zdałam się więc na instynkt i umiejętność kopiowania tego, co robią inni. Bridget była podobnie zdezorientowana jak ja, więc przynajmniej to nie tak, że ja jestem debilem, tylko to naprawdę były rzeczy niestworzone.
Jak się jednak okazało, moja różdżka kompletnie zwariowała i nawet tak proste zaklęcie jak Lumos przerosło jej możliwości. Nie wiem, co się z nią stało dziwnego. Może to miejsce było jakieś przeklęte. W każdym razie to by było na tyle z mojej części praktycznej tej lekcji, bo przecież bez różdżki, to ja mogę co najwyżej porozrzucać te przedmioty czy co to tam było po całej sali. Co się do cholery działo... Próbowałam kilkakrotnie rzucić zaklęcie i nic. Spojrzałam na Bridget ze zdziwieniem i opadłam bez sił na krzesło z krótkim "Pierdolę to". Wiedziałam, że lekcja run w taką pogodę, z takim nauczycielem i to jeszcze w wakacje to zły pomysł...

kostki: 2, 2 XD

______________________


nothing burns like the cold

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 833
  Liczba postów : 847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Limnos   Sro Sie 16 2017, 00:02

To był moment, w którym Ezra zaczynał żałować swoich pochopnych decyzji i zapisania się na wycieczkę z Edgarem. Wyprawa przygotowywana przez nauczyciela, który dobrowolnie, bez żadnego przymusu, fascynował się runami (Bez przymusu. Serio. Wow) i słowa takie jak "zabawa", "ciekawe" czy "pasjonujące" po prostu nie mogły trafić razem do jednego zdania. I tyle.
Niespecjalnie nawet interesował się innymi ludźmi - coś tam niby zarejestrował, że Venus zaczepiła Leonardo, (chociaż następnym razem mogłaby zaczepiać rękami, a nie ustami... A nie, moment, nie obchodziło go to) że Melody i Bri kręciły się gdzieś tam razem, tworząc strefę "niebezpieczeństwo, grozi psychicznym zniszczeniem ogromną falą nienawiści", a Ruth była z Dorienem. Generalnie znajomi się już podobierali, a Ezra nie miał jednak nastroju do zaczepiania obcych osób. Cierpiał więc w samotności, nie mając nawet nikogo do narzekania na temat swojego kompletnego braku zrozumienia dla wykładu tej dziwnej kobiety. W sumie to przestał słuchać po "No dobra. Zaczynamy". Do tego momentu brzmiało dość sensownie... A nie, przepraszam, zapamiętał jeszcze, że mają na coś tam rzucić Lumos. To już konkretna informacja.
Ezra wyciągnął różdżkę i machnął nią w stronę ceramiki, pierwszy raz doświadczając kaprysów magii. Nie był aż tak beznadziejnym czarodziejem, żeby lumosa nie rzucić... Spróbował jeszcze raz, ze skutkiem identycznym. No cóż, była tylko jedna dobra rada na tę okoliczność - jebać to

4,4 :')
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 585
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Limnos   Czw Sie 17 2017, 19:51

Zaśmiałam się na słowa Basa. To fakt, Edgar potrafił postawić na rzęsach wszystkich uczniów, zaledwie jednym zdaniem. Cóż, jakby nie patrzeć ona te tutaj przyszła tylko, żeby nie podpaść jeszcze bardziej. Raz mogła się podkulić noga okej? Oceny na egzaminach to nie koniec świata...
Poszliśmy za Fairwynem przez niemal cały ośrodek.  Musiałam to przyznać, pioruny mnie bardzo zaintrygowały, ale oczywiście nic nie zdążyłam zobaczyć. Po co robić wycieczkę, która polega na szybkim i monologu i przechodzeniu z miejsca na miejsca jakby brali udział w jakimś maratonie.
Edgar gadał tyle, że przyswojenie wszystkich informacji naraz było praktycznie niemożliwe, teoretycznie tez nic.
- Wiesz Bas... Chyba nic z tego nie zapamiętam. – powiedziałam do @Bastian K. Lenz i ziewnęłam, chociaż to starałam się jak najbardziej ukryć.
Nie byłam znudzona, to wszystko było naprawdę interesujące. Tyle tylko, że wstałam bardzo wcześnie jak na mnie, a do porannych osób na pewno nie należałam. Zaintrygowała mnie jednak kobieta, która nagle się pojawiła. Zakrztusiłam się kiedy zaczęli mówić po polsku. Dlaczego ja o tym nie wiedziałam? Jakim cudem umknęło mi, że Fairwyn gada w języku moich dziadków. W każdym razie przysłuchiwałam się tej krótkiej wymianie zdać i lekko się uśmiechnęłam. Oczywiście Lys postanowił odpowiedzieć kobiecie na jej komentarz co tylko rozszerzyło mój uśmiech.
Niestety mina mi zrzedła kiedy dotarło do mnie co mamy zrobić. Wszystko super, ale do liczenia ja się nie nadawałam. Spojrzałam na Basa w poszukiwaniu pomocy i zaczęłam kreślić liczby na kawałku pergaminu. Oho, już to widzę, jak świetnie mi poszło. Halo, byłam artystką, a nie jakimś numerologiem.

A: 0
B: 2
C: 17
= 19

Dzięki Fajerka <3

______________________

CHRISTMAS IS COMING


May the Miracle of Christmas fill your heart with joy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1854
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1088
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Limnos   Czw Sie 17 2017, 21:58

Naeris kierowała się w życiu wieloma zasadami, ale jedna z najważniejszych polegała na tym, że warto próbować niemal wszystkiego, jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy. Nawet, jeśli wydawało się to nudne i niezrozumiałe, Krukonka i tak wysilała się, żeby od razu się nie zniechęcić. Co prawda, umiała też odpuścić.
Słuchała Fairwyna z zainteresowaniem, ale podawał tyle informacji naraz i to w takim tempie, że Naeris ciężko było nadążyć. Dreptała za grupką cichutko i przyglądała się tylko gablotom z interesującymi reliktami. Raz czy dwa chciała zadać pytanie, ale rezygnowała. Fairwyn i tak nie byłby zadowolony z tego, że coś ich spowalnia. Naeris wyrwało się westchnienie na widok zbocza góry, a zaraz później skrzywiła się, widząc salę z fragmentami zwierzęcych wnętrzności... Na szczęście szybko przeszli dalej i spotkali z bardzo miłą kobietą. Była tak wesoła i pełna energii, że Sourwolf od razu poczuła nutkę sympatii do Blanki. W dodatku uwielbiała osoby z prawdziwą pasją! Nawet jeśli rozumiała tylko niektóre z jej słów, słuchała uważnie i z zainteresowaniem na twarzy. Nie żałowała, że poszła na tę wycieczkę.
Przyjrzała się swojemu kawałkowi ceramiki, dotknęła go i obracała przez chwilę. Nic w nim niesamowitego nie było, dlatego Naeris wyciągnęła różdżkę i rzuciła Lumos bez ociągania. Podpatrzyła też, jak to robią inni i najwyraźniej jej też szło dobrze. Parę osób zrezygnowało z zadania, ale to chyba dlatego, że coś było nie tak z ich różdżkami. Krukonka liczyła czas, zapisując każde obliczenie skrupulatnie. Chociaż i tak czuła, że nie wygra miejsca na podium, ale cóż. Była z siebie zadowolona!

A) 1,4   A=0
B) (11+4+0)/3=5    B=5
C) 4,2,6,4,5   C=21

C+B-A= 21+5-0= 26
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Sacramento, Kalifornia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 355
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 274
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12620-courtney-hill#340983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12621-kortni#341006
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12622-murzyn#341014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12623-courtney-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Limnos   Czw Sie 17 2017, 22:54

Wiadomość, że Edgar nie będzie dalej ich zanudzał, lecz zajmie się swoimi sprawami, na pewno dla wszystkich obecnych była miła, a niektórym pewnie nawet ulżyło. Szczególnie tym, do których kierował swe jakże trudne pytania.
Rzeczywiście najciekawszym elementem wycieczki było zwiedzanie katedry dyscypliny etruskiej, choć Kalifornijka odniosła wrażenie, że Fairwyn senior bardzo się dziś spieszył. Całe szczęście, że zostawił ich z przemiłą kobietką imieniem Blanka, która zdawała się być totalnym przeciwieństwem nauczyciela. Nawet coś do niego gadała, ale nie po angielsku, więc wszyscy mogli tylko domyślać się, o czym sobie tak uroczo gawędzą. Courtney słuchała co Niebiega ma do zaoferowania, ale najwyraźniej cały ten pomysł niezbyt jej się spodobał. Mając do wyboru jednak bezcelowe chodzenie po klasie lub spróbowanie przynajmniej, wybrała to drugie.
Tym razem różdżka działała bez zarzutu, co w obecnej sytuacji zakłóceń magii było miłą niespodzianką, mogła więc w spokoju zająć się zadaniem. Rzuciła Lumos na kawałek ceramiki, który znajdował się przed nią, by potem w pełnym skupieniu obliczyć wynik i zapisać go na karteczce. Nieszczególnie była zachwycona swoją pracą, lubiła bowiem być w czymś najlepsza, ale mimo to oddała świstek papieru na biurko.

A: 1,5 czyli 0
B: 0 heh
C: 19

suma 19
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1027
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1171
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Limnos   Nie Sie 20 2017, 17:11

Leo niezbyt miał okazję do dalszego dyskutowania z Venus, a szkoda, bo chętnie by się dalej ponabijał z dziwacznego podejścia Fairwyna. Nie rozumiał tego człowieka, a dodatkowo nauczał przedmiotu, który dla Gryfona był totalną abstrakcją. Teraz, gdy łazili po instytucie, czuł się jak ostatni idiota, wyłączając się co dwa słowa profesorka. Starał się słuchać, ale zwyczajnie mu to nie szło. Ożywił się dopiero, gdy do Fairwyna podbiła jakaś babka i przejęła zajęcia, ale Merlinie, w jakim stylu! Leo ledwo powstrzymał się od zawycia radosnego, gdy kobieta przytuliła aspołecznego buraka. Klasnął odruchowo, ale względnie cicho, także nikt nie mógł się czepiać (chyba). Teraz słuchało mu się o wiele lepiej, ale i tak ledwo ogarniał, o czym ta babka mówi. W każdym razie jego zadaniem było głównie rzucanie Lumos... a radził z tym sobie jakoś, nie?
Wykonał zadanie, wahając się i rozglądając. Za dobrze to mu nie poszło, ale cieszył się, że nie wyszedł na debila, który prostego zaklęcia rzucić nie umie. Doskonale wiedział, że to kwestia zakłóceń w magii, ale jakoś tak czuł, że ludzie i tak by się z niego nabijali. Znowu się rozejrzał i mógł dostrzec, że Ezrze za dobrze nie poszło (można wykreślić to o byciu debilem?)...
Leo czekał grzecznie na ciąg dalszy, nie spodziewając się żadnej nagrody i trochę odpływając myślami. Jeszcze raz, co on tu robił?


A=0 (4,6)
B=7/3=2
C=14
C+B-A=16

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1128
  Liczba postów : 890
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Limnos   Czw Sie 24 2017, 23:10

Była zachwycona wycieczką, jak wszystkim co było nowe dla niej i związane z historią. Chociaż tempo, które narzucił profesor Fairwyn, skutecznie uniemożliwiało porządne rozejrzenie się po Instytucie. Ettie cały czas zostawała gdzieś z tyłu, ale nie za bardzo, żeby nie wkurzyć Fairwyna. Miała milion pytań przy każdym przystanku, który robili i równie dużo po drodze, ale obawiała się je zadać. Nauczyciel sprawiał wrażenie, jakby ktoś kazał mu ich oprowadzać, a jego zupełnie nie obchodziło czy uczniowie wyniosą stąd jakąś wiedzę.
Jak się okazało później, była blisko. Fairwyn zostawił ich z jakąś babką, a sam poszedł robić ciekawsze rzeczy. Nie żeby narzekała na zajęcia z Niebiegą. Słowo "konkurs" działało na nią jak zapalnik. Usiłowała za wszelką cenę zrozumieć tłumaczenie luminescencji, ale po pierwsze: Polka mówiła bardzo szybko i pobieżnie, wcale nie chcąc się w temat zagłębiać i po drugie: lol, co?
Ostatecznie więc, rzuciła po prostu Lumos skupiając się na nim, najbardziej jak mogła, odmierzając czas na zegarku. Zapisała obliczenia i w napięciu czekała na wyniki.

A=5-1=4
B=56/3~18
C=1+6+1+6+2=16
C+B-A=30
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Galeony : 247
  Liczba postów : 187




Specjalny






PisanieTemat: Re: Limnos   Czw Sie 24 2017, 23:14

Tak jak podejrzewała Blanka, jej fachowe wyjaśnienie luminescencji nikomu nic nie mówiło. Uważała jednak, że i tak powinna to zrobić, bo może akurat znajdzie się ktoś, komu rzucajcie Lumos i odbębnione nie wystarczy i będzie chciał wiedzieć co właściwie takiego zrobił. No i proszę – ktoś nawet miał pytania. Odpowiedziała dziewczynie z uśmiechem i wyszła szukać nagród. Chyba wiedziała już kto wygra. Zrobiło jej się szkoda całej mniej oświeconej reszty.

Wróciła do sali jakieś pół godziny później ze sporym kartonem, z którego wystawały najróżniejsze przedmioty, w tym nawet jakiś kwiatek. Wyglądało to trochę jakby się przeprowadzała. Nie była najlepszym planistą i jej pomysł na rozdawanie nagród właściwie kończył się na zamiarze. Ostatnie trzydzieści minut spędziła biegając po wszystkich znajomych z instytutu, zbierając od niech jakieś niepotrzebne itemki.
Gdy weszła niektórzy skończyli już zadanie, inni byli w trakcie, a jeszcze inni zajęli się w spokoju rozmowami. Blanka odłożyła karton przy katedrze i oparła się o nią przyglądając się grupie. Właściwie nigdzie im się nie śpieszyło, więc chciała dać dokończyć zadanie tym, którzy się tego podjęli, chociaż sama już się trochę zaczęła nudzić.
- Nie przejmuj się tym – zwróciła się do @Ezra T. Clarke, widząc, że chłopak nie jest w stanie rzucić Lumos – Moja też się zacięła z tydzień temu. Już zdążyłam zacząć panikować, że będę musiała kupić nową, ale następnego dnia było wszystko w porzo. W sumie to chyba powinnam dać ją jednak komuś do obejrzenia… - opowiadanie historii z życia nieznajomym było tylko jednym z jej dziwnych sposobów na zabicie czasu – A, kurde! – olśniło ją nagle – Fairwyn się przecież zna.
Po niezbyt długim czasie, wszyscy, którzy wzięli się za zadanie, ukończyli je, a Blanka na szybko sprawdziła pergaminy.
- No dobra! Ogłaszam wyniki: na miejscu trzecim… – zrobiła dłońmi werble na blacie katedry – Przedziwna sytuacja, bo mamy ex aequo pana @Dorien E. A. Dear oraz pannę Ette Wykeham! Się nie spodziewałam identycznych wyników.
- Dla pana… - pogrzebała w ka
rtonie i wyciągnęła z nich słuchawki, które następnie rzuciła mężczyźnie – Tłumaczki! A dla ciebie... Umiesz w roślinki? – przyglądała się blond dziewczęciu, a kiedy ta wzruszyła ramionami, Niebiega wyjęła z kartonu doniczkę z lekko podwiędłą rośliną i zaniosła ją dziewczynie – To i tak lepiej niż ja. To jest fruwokwiat Mariusz. Wymaga… najwidoczniej więcej niż samej wody. W każdym razie, już mu dałam imię i nie chciałabym, żeby umarł, także przekazuję w Twoje ręce. Dbaj o niego – Mariusz po raz ostatni oplótł jej się wkoło palca i Blanka z bólem serca ściągnęła z siebie jego wąsy, przekazując go dziewczynie.
Odchrząknęła i kontynuowała:
- Miejsce drugie... Fire Dear! – ponownie poszperała w kartonie – O, to jest fajne – wyjęła z pudełka fiolkę eliksiru niewidzialności i podała go rudowłosej - I w końcu, proszę państwa, miejsce pierwsze i tytuł mistera luminescencji wędruje do… @Lysander S. Zakrzewski! O, rodak… to czekaj, znajdę Ci coś zajebistego – tym razem wyciągnęła prawie wszystko co było w kartonie i końcu wyjęła jakiś nieduży słoiczek – Proszek z chochlików kornwalijskich jest zajebisty, nie? – podała mu nagrodę i wróciła do pudła, tym razem nie grzebiąc w nim, a od razu wyjmując jakąś książkę – To jeszcze nie koniec. Ponieważ Ruth Wittenberg wiedziała co robi i rozniosła konkurencję w pył, wyłączyłam ją z konkursu.  Ale nagrodę i tak masz – zwróciła się do dziewczyny, wręczając jej obszerny podręcznik zastosowań dozymetrii w magii.
- Ci, którym mniej się powiodło niech się nie martwią. Przed nami więcej konkursów i to bardziej emocjonują… - urwała, patrząc z zaskoczeniem w drzwi. Stał w nich Edgar, chociaż miało go nie być jeszcze kilka godzin – A tobie co – wiaderko i łopatkę ukradli?


Ostatnio zmieniony przez Czarodziejowa Dusza dnia Czw Sie 24 2017, 23:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 41
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 799
  Liczba postów : 504
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14355-edgar-t-fairwyn#379705




Gracz






PisanieTemat: Re: Limnos   Czw Sie 24 2017, 23:16

- Alarm huraganowy – odpowiedział krótko, ignorując jej dowcipy – Zamykają Instytut do odwołania. Muszę ich zabrać.
Niebiega wyglądała teraz jakby w końcu faktycznie przejęła się czymś na poważnie. Wcale nie czyniło jej to mniej irytującą. Milczała zaskoczona zaledwie ułamek sekundy. Ułamek sekundy błogiej ciszy, po którym z jej ust wylał się potok idiotycznych pytań i stwierdzeń. Edgar zdawał sobie sprawę, że nic wcześniej nie zapowiadało huraganu, nie miał czasu zorientować się o co dokładnie chodziło, nie obchodziło go, że miała zaplanowane dla uczniów kolejne zajęcia, ani że zamówili dla nich obiad, a już całą pewnością nie to, że zaczynała się w to wkręcać. Najbardziej denerwujące jednak było to, że z każdym kolejnym słowem, oczy coraz bardziej skrzyły jej się złośliwymi iskierkami. Robiła to szelma celowo.
- Zamilkniesz w końcu? – wpadł jej w zdanie, kiedy tylko zrobiła dłuższą pauzę, na wymyślenie kolejnej bezsensownej uwagi. Uśmiechnęła się w odpowiedzi, ale siedziała już cicho.
W tym czasie Edgar zwrócił się do uczniów, nakazując im się zbierać. Był przy tym jeszcze bardziej marudny niż zwykle. Zamiast spędzić kilka godzin na wykopaliskach, musiał znów opiekować się grupą tych opóźnionych błaznów.
Gdy wychodzili Niebiega wręczała każdemu w drzwiach czekoladową żabę nie wyłączając z tego samego Edgara. Spojrzał zaskoczony na prezent, po czym wywrócił oczami i wcisnął go jej z powrotem do ręki. Rzucił nieszczere "Do widzenia" i wyszedł za grupą. Bez słowa skierował ich do wyjścia i świstkoklika. W mgnieniu oka byli już z powrotem na Lefko.

//zt wszyscy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Limnos   

Powrót do góry Go down
 

Limnos

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Świstokliki
-