IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wilkołak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : IX
Skąd : Dolina Godryka, kiedyś Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 10
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 6




Gracz






PisanieTemat: Wilkołak   Czw Sie 10 2017, 22:24

LIKANTROPIA
Zwana również wilkołactwem, jest to nieuleczalna choroba, którą można, do pewnego stopnia, leczyć objawowo. Służy do tego  wywar tojadowy, który powoduje, że człowiek zarażony wilkołactwem, podczas pełni zachowuje świadomość i umysł ludzki. Taka osoba nie jest wówczas groźna dla otoczenia i panuje nad sobą, jednakże jedynie wykwalifikowany czarodziej jest w stanie go uwarzyć. Wilkołakiem można się stać jedynie poprzez ugryzienie przez chorego osobnika. Osoba cierpiąca na likantropię nie różni się niczym od zdrowego człowieka poza faktem, że raz w miesiącu, podczas pełni księżyca, zamienia się w krwiożerczą bestię - wilkopodobne stworzenie stojące na dwóch nogach. Osoby zarażone nie cieszą się zbyt wielkim szacunkiem w czarodziejskim świecie.
typ: nieuleczalne
Książka pod tytułem: "Magiczne choroby i urazy".


Zamknął książkę i ciężko westchnął, jakby miał nadzieje spodziewać się czegoś innego. Chciał wierzyć, że jednak można się z tego wyleczyć. Ta genetyka to przekleństwo, które sprawiało mu więcej problemów niż jakiegokolwiek pożytku. Położył głowę na blat stołu i zamknął oczy, doprowadzając niemal do bólu swoje gałki oczne. Czasami miał takie dni, że czuł się coraz gorzej, ale podejrzewał, że to po prostu likantropia. Najgorzej było po transformacji, nie licząc samej przemiany, zawsze po skutki wilkołactwa odczuwał jeszcze przez kilka dni. Do bladości skóry szło się przyzwyczaić, gorzej było z jego samopoczuciem. Miał wrażenie, jakby chorował na depresje sezonową. Początki z likantropią należały do ciężkich miesięcy, ale odkąd się wspierał wywarem Tojadowy, stało się to mniej bolesne.
2016 - wakacje, Kolumbia
Uwielbiał wyjazdy organizowane przez szkołę. Tym razem uczniowie spędzali lato w Kolumbii. Mieszkanie w domkach na skraju dżungli, naprawdę zapowiadało się ciekawie. Wszędzie natura, zieleń i rośliny, których jeszcze nie widział. Piękne plaże i skromne, niezwykłe miasteczko. Niedługo też mieli wyruszyć w głąb dżungli, przeprawiać się przez magiczne bagna i odwiedzić ukrytą wioskę plemienia Yagua. To miał być naprawdę niezapomniany czas. Czas, który przyniósł wiele niespodzianek. Czas, który zniszczył dobre wspomnienia. Curtis przez jakiś czas nie mógł sobie nic z tamtego okresu letniego przypomnieć. Wręcz wypierał tamte wydarzenia ze swego umysłu. Jego podświadomość na swój sposób broniła go przed szokiem, doświadczonym przez niego w tamtym okresie.
Koszmar zaczął się o godzinę 00:00. Obudziły go jakieś dziwne odgłosy dochodzące z dżungli. Wstał z hamaka, który był przywiązany niedaleko hamaka jego brata Jaspera. Zaczął nasłuchiwać. Po chwili powolutku oddalił się od obozu i ruszył sprawdzić  skąd dobiegają dziwne hałasy. Nie bał się. Jego odwaga, czasami zakrawiała na głupotę. Mrok nie przeszkadzał mu, ponieważ księżyc w pełni oświetlał drogę, przebijając się zaciekle przez liściaste drzewa i krzewy. Powoli zbliżał się do źródła dźwięku, który nie przypominał mu żadnego ludzkiego, ani też zwierząt, jakie by znał. Wyobraźnia zaczęła płatać mu figle. Ze skrajną paranoją przyglądał się każdej napotkanej roślinie, chcąc dać swojemu umysłowi do zrozumienia, że to tylko jego chore urojenia. Zrobił kolejny krok i zamarł w miejscu. Adrenalina zaczęła zagłuszać bicie jego serca. W półmroku czaiła się nieznana mu bestia, dość pokaźnych rozmiarów. Wstrzymał oddech, a potwór odwrócił się w jego stronę. Ślepia świeciły mu, jak dwa świetliki. Przyszło mu do głowy, że może jakby użył lumos wystraszył by bestie, albo narobił dużo hałasu, tylko nie wiedział czy to miałoby jakikolwiek sens, jego znajomość o wilkołakach była znikoma. Wiedział jedno, że w pojedynkę nie ma szans i jeśli bestia nie znajdzie sobie innego obiektu niż on sam to Curtis dzisiejszej nocy nie będzie miał okazji, ujrzeć kolejnego wschodu słońca. Przewrócił się, zawadzając o jakiś korzeń wystający z pod ziemi. Potwór ruszyła do ataku. Chwycił swoimi wielkimi zębiskami nogę chłopaka. Ogromny ból przeszył jego lewą nogę. Nigdy w życiu nie doświadczył czegoś takiego. Pomyślał, że to jego koniec. Jakby myśl o śmierci niespodziewanie coś zamieniła. Ktoś krzyknął z oddali. Być może tubylec, ponieważ słowa były dla Francuza nieznane. Nie zwrócił dokładnie uwagi na to co ta osoba wykrzykiwała, ale bestia już tak. Ruszyła w stronę głosu. Chłopak resztkami sił, jakie w sobie miał wstał. Wlokąc się przez zarośla, starał się wrócić skąd przyszedł. Miał wrażenie, że to trwało wieki, bo kiedy dotarł do obozu, opadł kompletnie z sił. Nie miał pojęcia, w jaki sposób to uczynił, ale udało się. Przeżył. Jego lewa noga była w opłakanym stanie.
- Stary, gdzie byłeś? - To były słowa, brata Curtisa. Chłopak zbudził się niedługo po tym, jak Mousseau został ugryziony.
Jasper razem z bratem szybko zdecydowali powiedzieć o tym. co przytrafiło się Rocheleauowi, nauczycielowi, który należał do przyjaciół rodziny. Nikt więcej nie mógł wiedzieć. Razem opuścili na jakiś czas wycieczkę i z profesorem zaszyli się gdzieś w chatce w dżungli. Miało niedługo dojść do pierwszej przemiany Curtisa. Dzięki pomocy nauczyciela i brata, wszystko potoczyło się dobrze. Powrót do domu nie należał do najprzyjemniejszych, zwłaszcza, że musieli wyjawić prawdę rodzicom, którzy postanowili zachować to dla siebie.
Na początku nie było łatwo. Ojciec zniósł to dobrze, aczkolwiek trochę zaczął unikać syna, zaś matka załamała się. Pierwsze dwa tygodnie, wręcz przepłakała, a potem troszczyła się o niego, jak o jedną z tych drogich porcelanowych figurek, które kolekcjonowała od jakiegoś czasu. Taka zmiana w domu była dla Curtisa naprawdę trudna. Jego normalne życie stało się skomplikowane. Z początku obawiał się przyjmowania eliksiru tojadowego. Strach potęgowało jedno wydarzenie z dzieciństwa, kiedy to będąc siedmiolatkiem wypił jakąś kolorową miksturę (przez przypadek), miesiąc odchorował w szpiatlu. Dlatego też nie przepada za eliksirami. Źle mu się kojarzą. Jednak po ciężkich miesiącach przemian, w końcu za namową brata zaczął zażywać wywar tojadowy. Przemiany stały się znośne, a życie z wilkołactwem mniej uciążliwe. O jego tajemnicy również dowiedział się dyrektor Hogwartu. Profesor udzielający mu pomocy w tamtym czasie osobiście go powiadomił. Należało tak uczynić, aby Curtis nadal mógł w normalny sposób uczęszczać na zajęcia. Znikanie co miesiąc zapewne w wielu wzbudziłoby jakieś podejrzenia. Wszystko zostało ustalone. Chłopak wyjeżdża na badania, w końcu wygląda na schorowanego. Co miesiąc musi spotykać się z lekarzem. Każdy zauważył, że coś jest z nim nie tak. Właściwie to nie jest kłamstwo - odnośnie chorowania Mousseau. Anoreksja; pomimo że jest mężczyzną a ta choroba zazwyczaj dotyczy dziewczyn. Woli jednak przyznać się do tego (chociaż sam sobie wiele razy zaprzecza) niż do likantropii. Jego życie stało się bardzo stresujące, zwłaszcza im bliżej do przemiany. Mniej się uśmiecha, więcej czasu spędza samotnie, jakby chcąc odciąć się od bliskich mu osób. To nie ten sam chłopak, który nie tak dawno wygłupiał się z kumplami. Bo nie wie... Nie wie kim tak naprawdę jest. Człowiekiem, zwierzęciem czy bestią.


Ostatnio zmieniony przez Curtis Mousseau dnia Wto Sie 15 2017, 15:30, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1564
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1413
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Wilkołak   Sob Sie 12 2017, 12:32

Prosiłabym jeszcze o lekkie rozwinięcie. Opisujesz co prawda na początku ogólne podejście Curtisa do przemian, ale trochę tego mało. Jak zareagowali rodzice? Dlaczego na początku nie przyjmował eliksiru tojadowego i dlaczego zaczął? Czy dyrektor wie (bo w zasadzie musi, jeśli dalej ma uczyć się w szkole)? Co mówi znajomym, kiedy znika co miesiąc? Jak zmieniło się jego życie po ugryzieniu?

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : IX
Skąd : Dolina Godryka, kiedyś Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 10
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 6




Gracz






PisanieTemat: Re: Wilkołak   Sob Sie 12 2017, 18:55

Poprawiłam. Mam nadzieje, że dobrze dostosowałam się do Twoich wskazówek. Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 14
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Re: Wilkołak   Nie Sie 13 2017, 22:30

Cytat :
Najgorzej było po przemianie, nie licząc samej przemiany, zawsze po przemianie skutki wilkołactwa odczuwał jeszcze kilka dni.
To zdanie jest jakieś takie nieskładne. Za dużo razy powtarzasz słowo "przemiana" i jest przez to niezrozumiałe.

Cytat :
Początki z likantropią należały do ciężkich miesięcy, ale odkąd się leczył, zażywając wywar Tojadowy, stało się to mniej bolesne.
Nie mógł się "leczyć". Co najwyżej wspomagać tym eliksirem.

Cytat :
Curtis nie krzyknął, ale przestraszył się co spowodowało, że cofnął się do tyłu i przewrócił,
Po "przestraszył się" powinien być przecinek. Druga rzecz w tym zdaniu - nie cofamy się do tyłu, tylko się cofamy ; )

Nie jestem przekonana do tego oślepienia wilkołaka. Na te stworzenia nie działają za bardzo takie podstawowe zaklęcia, tylko wysoce uzdolnieni czarodzieje są w stanie go ujarzmić. Ale nie będę się upierać przy tym.

Cytat :
Ojciec zniósł to dobrze, aczkolwiek trochę, jakby zaczął unikać syna,
To też jakoś tak dziwnie mi brzmi. Przede wszystkim bez przecinka po trochę, ale ja bym całkowicie zredagowała to zdanie. Zestawienie "trochę" i "jakby" tutaj mi nie pasuje. Zrezygnowałabym z któregoś z tych dwóch słów.

Cytat :
Taka zmiana w domu była dla Curtisa na prawdę trudna. Jego normalne życie stało się jeszcze bardziej skomplikowane.
1. Naprawdę piszemy łącznie. 2. To było normalne czy skomplikowane? :p Jak było normalne, to nie mogło się bardziej skomplikować, a po prostu skomplikować.

Cytat :
Znikanie co miesiąc, zapewne w wielu wzbudziło by jakieś podejrzenia.
Bez przecinka po miesiąc i wzbudziłoby piszemy łącznie.


Nie wiem, jak wyglądało podanie przed uwagami Daisy, ale wydaje mi się, że wciąż trochę tu mało informacji.
Nie jestem przekonana. Jak poprawisz te zacytowane fragmenty, to przeczytaj wszystko jeszcze raz i może zauważysz jakieś niedomówienia, które możesz ładnie wyjaśnić. Ja jestem skłonna zaakceptować, bo spełniasz wymagania, ale tak jak mówię - jest to na tyle dobry materiał do dopracowania, że można z tego stworzyć super historię, a obecnie jest na razie tylko poprawna.

______________________

Melody Kingston

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : IX
Skąd : Dolina Godryka, kiedyś Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 10
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 6




Gracz






PisanieTemat: Re: Wilkołak   Wto Sie 15 2017, 15:37

Poprawione.

@Melody Kingston napisał:
Nie jestem przekonana do tego oślepienia wilkołaka. Na te stworzenia nie działają za bardzo takie podstawowe zaklęcia, tylko wysoce uzdolnieni czarodzieje są w stanie go ujarzmić. Ale nie będę się upierać przy tym.

Myślę, że masz racje i poprawiłam to.

Ogólnie rozwinęłam atak wilkołaka na Curtisa. Jakiś fragment wymaga głębszego rozwinięcia? Chyba mam ostatnią szanse na poprawę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 14
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Re: Wilkołak   Wto Sie 15 2017, 21:00

Dla mnie jest w porządku - akceptuję! Smile

______________________

Melody Kingston

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1564
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1413
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Wilkołak   Yesterday at 01:21

Od razu lepiej, chociaż kropki i przecinki czasem szaleją Ing face. Akceptuję, otrzymujesz genetykę.

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wilkołak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Iwan - łowca wilkołaków.
» Biuro kontroli wilkołaków
» WILKOŁAK - ISTOTA MAGICZNA

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
dodatki
 :: 
spis genetyk
-