IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Zaręczyny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Zaręczyny   Nie Sie 13 2017, 16:28


Retrospekcje

Osoby: Beatrice L. O. O. Dear, Maximilian Lamberd
Miejsce rozgrywki: Dom rodzinny Dear'ów.
Rok rozgrywki: 24.06.2017r.
Okoliczności: Zaręczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Nie Sie 13 2017, 16:38

Wszystko zaczynało się układać. Praca w Hogwarcie z czego był niezwykle zadowolony. Dopiero teraz postanowił udać się na zakupy do Londynu. Musiał znaleźć czas na zakupy, bo one były dość poważne i konkretne. A konkretnie chodziło się o pierścionek zaręczynowy. Cholera, denerwował się. Można powiedzieć, że Max nie był aż takim tchórzem, ale jednak pierwszy raz się zaręczał. Trochę obawiał się, że to jest za szybko, bo z Beti dość szybko zaczęli się rozmawiać w swojej sferze. Najwyżej odrzuci jego zaręczyny, tak? Na pewno nie będzie to miłe, ale co mógłby wtedy zrobić, w takiej sytuacji?
Ruszył w kierunku domu Dearów, miał jednakże nadzieję, że wiele osób tam nie będzie, bo jednak nie przepadał za resztą, ale z pannami dość dobrze się dogadywał. Viv jednakże miała na niego haka. O mało co nie przespałby się z siostrą swojej przyszłej narzeczonej. Cholera. Miał nadzieję, że Viv jednak będzie liczyła się ze szczęściem swojej siostry i nic jej nie powie, ale jednak była dość impulsywna i jakby tylko się uparła, a Max by jej podpadł mógłby tego srogo pożałować.
Pojawił się w końcu pod domem Dearów i zapukał chowając prezent do kieszeni. Najwyżej się rozmyśli, ale co tam. Przyszedł z takim zamiarem i miał nadzieję, że jednak podoła. Ale czy Beti zaraz tego nie zauważy, bo jednak dość dobrze go znała. Już za czasów szkolnych mogła go przejrzeć, a Max za bardzo się nie zmienił od tego czasu, nadal był dość dziecinny jak na swój wiek, ale przynajmniej męsko wyglądał, prawda? Był oczywiście ubrany w dżinsową kurtkę, pod którą jednak nie miał nic. Luźne, brązowe spodnie z dość niskim krokiem. W garniturze to on się oświadczać nie będzie bo jednak dobrze go znała i wiedziała, że nie będzie się aż tak poświęcał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Nie Sie 13 2017, 18:16

Ten dzień Beatrice miała zapamiętać na długi czas, chociaż jeszcze nie wiedziała dlaczego. Zaczął się on tak, jak każdy inny dzień. Ot wstała rano z zamiarem pójścia do pracy, nim ruszyła, napiła się czarnej, gorzkiej kawy i zjadła bwie bułki maślane. Nic nie zwiastowało faktu, że tego dni coś w życiu dziewczyny miało się zmienić.
W pewnym momencie dnia miała po prostu już dosyć wszystkich i wszystkiego wokół. Nic nie szło po jej myśli i wszystko dziś działo się nie tak jak powinno. No bo niby dlaczego ten przeklęty eliksir nie wyszedł, skoro Bea robiła go wielokrotnie w swoim życiu? Albo dlaczego ta cholerna niezdara rozlała na nią swój sok dyniowy plamiąc jej ulubioną, białą koszulę? Pragnęła, aby ten nieszczęsny dzień się już dobiegł końca.
Dlatego właśnie, gdy tylko dotarła do domu, jedyne o czym marzyła, to zostać sama. Miała to szczęście, że jeszcze przez kilka godzin miało w nim nikogo nie być: rodzeństwo i rodzice wciąż przebywali w pracy. Miała czas tylko dla siebie, mogła w końcu pobyć taka, jak miała na to ochotę.
Gdy tylko otworzyła drzwi do domu, zaczęła się kierować do swojego pokoju. Po drodze udało jej się rzucić gdzieś na komodę płaszcz, zgubyć oba buty, na różnych piętrach każdy i od niechcenia rzucić torebkę w kąt pokoju. Łóżko było jej zbawieniem, więc od razu rzuciła się w jego objęcia, kryjąc twarz w poduszcze o zapachu bzu. Spokój, to było to, czego w tym momencie potrzebowała.
Spokój nie trwał niestety zbyt długo. Po niespełna pięciu minutach cieszenia się z wolności, rozległo się pókanie do drzwi wejściwoych. Beatrice zaklnęła siarczyście i podnioosła się od niechcenia. Ruszyła wolnym krokiem w stronę przedpokoju, po drodze poprawiając czarną, ołówkową spódnicę i zapinając niesforny guzik w białej bluzce. Nieszczęscie miała wręcz wymalowane na twarzy i nie zamierzała się z nim kryć.
Gdy tylko otworzyła drzwi i zobaczyła, kto stoi na progu, na jej ustach pojawiło się najpierw coś na kształt zaskoczenia, by następnie zmieniło się to w uśmiech. Nie spodziewała się Maxa, ale był on osobą, której obecność mogła teraz zdzierżyć.
-Witaj, co Cię do nas sprowadza? - powiedziała, odsuwając się lekko w drzwiach, aby wpuścić chłopaka do środka. Gdy już wszedł, wspięła się na palce i ucałowała go czule prosto w usta. Zaczynała się cieszyć, że go widzi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Nie Sie 13 2017, 18:29

Beti była dla niego bardzo ważna, słysząc kroki dziewczyny wyciągnął szybko różdżkę, ażeby machnąć nią w określonym celu. Schował szybko, a wtedy w drzwiach pojawiła się twarz jego ukochanej. Uśmiechnął się do niej promiennie. Widział, że coś jest nie tak. Coś w pracy? Czy w domu? Będzie chciała to sama mu powie raczej nie należał do osób wścibskich, to może nie zawsze ale w każdym bądź razie rzadko mu się to zdarzało.
- A może prędzej cześć kochanie czy coś w tym stylu? - zaśmiał się. Dobrze wiedziała, że chłopak żartuje, ale on taki już był i na to nic nie poradzi. Gdy tylko go pocałowała, odwzajemnił jej pocałunek i odwrócił ją w kierunku salonu gdzie za pomocą wcześniejszego zaklęcia na środku stał okrągły stół z dwoma białymi świeczkami, a czerwonym obrusem. Dwa kieliszki do wina i oczywiście bukiet róż na stole wystający z wazonu. - Chyba jednak czegoś mi tutaj brakuje, prawda? - zapytał wyciągając zza siebie butelkę czerwonego wina. Miał nadzieję, że kobieta nie powie mu, że dzisiaj nie ma ochoty na jakiekolwiek kolacje z nim, ale chyba mu tego nie zrobi, prawda? Przecież to dla nich miał być tak bardzo ważny dzień. Podszedł do stołu odstawiając butelkę wina i na powrót podchodząc do ukochanej. Objął ją w pasie i zaczął składać drobne pocałunki na szyi. -Chyba mi nie powiesz, że się za mną nie stęskniłaś? - spojrzał jej w oczy, jednakże po chwili kontynuując wcześniejszego pocałunki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Pon Sie 14 2017, 12:49

Zaśmiała się słysząc jegło słowa. Co prawda powinna go lepiej przywitać, ale cóż, dzisiaj nie miała na to nastroju. Ale hej! Jego widok zawsze poprawiał jej nastrój, więc niewykluczone, że i dzisiaj tak się stanie.
Ich wspólne pocałunki chociaż częściowo odczarowały pech dzisiejszego dnia. Gdy ich usta w końcu odłączyły się od siebie, Beatrice spojrzała zalotnie na Maxa, by po chwili zaśmiać się cicho.
-Fakt, witaj kochnie lepiej brzmi.
Pozwoliła się poprowadzić w stronę salonu, tak, jak Maximilin tego chciał.
To co tam zobaczyła, bardzo ją zaskoczyło. Zapowiadało się bardzo romantycznie. Czerwone róże, zresztą jej ulubione, pięnie nakryty stół. Zapowiadał się romantyczny wieczór.
Oparła się o framugę i zaplotła ręce na wysokości klatki piersiowej a na jej twarzy pojawiło się coś na kształt cwanego uśmieszka. Obserwowała jego poczynania coraz bardziej zaintrygowana. Co też siedziało teraz w jego głowie, zadawała sobie pytanie.
Gdy ją objął, uległa jego pocałunkom i nastrojowi, który wkradł się do pomieszczenia. Zarzuciła mu ręce na szyję i odnalazła drogę do jego ust. Pocałowała go ponownie, tym razem zdecydowanie mocniej i czulej. Czy za nim tęskniła? To było głupie pytanie! Od momentu, jak się rozstali, będąc jeszcze w hogwarcie, nie sądziła, że ponownie się tak w nim zakocha. Teraz każda chwila bez niego była dla niej nic nie warta.
-Może troszkę, ale tylko troszkę. - oczywistym było, że się z nim droczyła, ale nie mogła sobie tego w tym momencie odmówić. -Powiedz mi lepiej, co przeskrobałeś, że tak w tym momencie się starasz. - nie wiedzieć  czemu była to dla niej bardziej prawdopodobna opcja niż fakt, że zebrało się Maxowi na romantyzm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Sro Sie 16 2017, 21:34

Doskonale znał Beti i wiedział, że ona nie zawsze ma taki idealny humor jakby każdy tego chciał. Jednakże przyzwyczaił się do tego, bo jednak dość długo ją znał i mógł o niej naprawdę bardzo dużo powiedzieć. Była z pewnością inna jeżeli chodzi o kogoś na kim jej zależało. Przy obcych ludziach potrafiła być taka, że Max nigdy by nie powiedział, że to jest akurat Beatrice. No ale cóż. Taka została stworzona i nic się na to nie poradzi. W gruncie rzeczy została przedstawiona mu przez własną siostrę, Orianę. To ona niekiedy z nią włóczyła się po korytarzach, ale z tego co teraz wiedział nie miały ze sobą dobrego kontaktu. Z pewnością by się ucieszyły na swój widok, ale jednak jakoś bardzo zażyła relacja to nie była. Ale czy mu na tym zależało? Oczywiście, że nie. Każdy miał swoich znajomych i nie miał zamiaru w to ingerować, z pewnością by się cieszył, jakby się przyjaźniły, ale nikogo do niczego nie będzie zmuszał.
Uśmiechnął się do ukochanej. Było mu naprawdę z nią bardzo dobrze. Przy nim zachowywała się zupełnie inaczej. Tak jakby cała ślizgonowatość z niej wyszła. Niektórzy jego przyjaciele odradzali mu dziewczynę, jeszcze za czasów szkolnych. Mówili, że ona kompletnie do niego nie pasuje, ale co oni od niej chcieli? Wtedy również nieco się zawiedli na sobie, ale jak to mówią stara miłość nie rdzewieje. Całował ją jak tylko długo potrafił i uśmiechnął się jak tylko zauważyła jego starania. - Beatrice a czy ja muszę zawsze coś przeskrobać? Nie mogę bez przyczyny użyć magii, żeby spędzić z Tobą romantyczną kolację? - zapytał. Miał jedynie nadzieję, że nikt tutaj nie wparuje. Czy jej rodzina go lubila, no cóż. Tutaj są zdania podzielone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Nie Sie 20 2017, 00:10

Jak kto ktoś kiedyś mądry powiedział, każdy człowiek ma dwie twarze. Pierwsza, jest tą, którą pokazujemy publicznie, z którą utożsamiamy się każdego dnia i obrazuje, w jaki sposób postrzegają nas ludzie. Druga natomiast była taką, którą człowiek okazuje tylko względem najbliższych ludzi, wśród których nie boi się opuścić gardy. To stwierdzenie idealnie opisywało Beatrice i to, w jaki sposób na co dzień się zachowywała. Bo przecież przy ludziach nie mogła pozwolić sobie na to, aby ktoś uznał ją za słabą, nic nie znaczącą kobietę, która powinna tylko siedzieć w domu i dzieci rodzić. Wśród ludzi zależało jej na tym, by wyglądać na kobietę, która nie boi się żadnych zadań przed nią postawionych i z każdym z nich da sobie w stu procentach radę. Przy Maxie nie musiała taka być. Nie musiała być idealna, doskonała, za każdym razem perfekcyjnie uczesana, umalowana i ubrana. I to najbardziej podobało się jej w ich związku. Fakt, że żadne z nich, przebywając w obecności drugiego, nie musiało udawać kogoś, kim w rzeczywistości nie jest.
Każda chwila spędzona z tych chłopakiem była dla niej wyjątkowa. Mimo, że niekiedy (a czasem nawet o wiele częściej) potrafił doprowadzić ją do szewskiej pasji, zachowywał się dziecinnie i nieodpowiedzialnie, było w nim coś takiego, co pozwalało mimo wszystko, poczuć się dziewczynie przy nim bezpiecznie. Miała tylko nadzieję, że nigdy nie zawiedzie jej zaufania i nie sprawi, że będzie chciała go rzeczywiście zabić.
-Przyzwyczaiłeś mnie do tego, mój drogi. - powiedziała, uśmiechając się przy tym o wiele szerzej. - Oczywiście, że możesz, nikt Ci tego nie zabroni, a nawet mi to bardzo schlebia. Problem w tym, że takie wieczory nie zdarzają się zbyt często i zazwyczaj są poprzedzone jakimiś dziwnymi zdarzeniami, które nie powinny mieć miejsca. - oczywiście dalej sobie z niego żartowała. W końcu, dlaczego by nie? Może i nawet częściowo w jej słowach była ukryta prawda? A któż to mógł wiedzieć, co siedziało w głowie Beatrice!
Odsunęła się delikatnie od niego, jednak nadal pozostawała na odległość wyciągniętej ręki. Chciała widzieć jego twarz, a ze względu na to, że była sporo od niego niższa, była to o wiele wygodniejsza pozycja.
-To co dziś szef kuchni poleca? - zapytała przy tym dźgając delikatnie palcem Maximiliana między żebra. Ot, tak tylko dla zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Sro Sie 23 2017, 11:59

Z pewnością Max był dzisiaj nieco zestresowany i to widziała Beti, bo jak mogła tego nie widzieć skoro go znała od takiego szmatu czasu. Każdy wyraz twarzy pewnie rozpoznałaby na odległość. Podobnie pewnie i by było z nim. Był szczęśliwy, że miał ją przy sobie, co prawda nigdy by wcześniej nie powiedział, że ich związek nadal będzie funkcjonował. Przecież można powiedzieć, że rozstali się w dość dziwnej aurze i przez kilka miesięcy się do siebie zwyczajnie nie odzywali. A nie można powiedzieć, że byli jakimiś smarkaczami czy coś takiego, bo jednak byli już prawie dorosłymi czarodziejami wiedzącymi już czego chcą od życia. Ale później pojawiła się Des i ona odmieniła trochę jego życie. Ale zniknęła i to również miało dla niego olbrzymie znaczenie. Ciekawiło go jakby zareagowała na ślub jej byłego chłopaka, bo można powiedzieć, że jednak ich związek nadal istnieje. Nikt go tak zwyczajnie nie zerwał. Jednakże o to nie zamierzał się martwić, bo jednak to nie była jego wina, że to Beti jest na miejscu Des. Kto wie. Gdyby Destiny cały czas przy nim była mogłaby zająć miejsce panny Dear. Miał wielkie plany związane z przyjaciółką siostry więc całkiem byłoby to możliwe, ale teraz to jednak była sprawa skończona, niestety, albo i stety.
Podniosł wzrok na swoją dziewczynę i uśmiechnął się do niej sztywno. Cholera weź no się za siebie, bo to przecież nie jest w Twoim stylu, ażeby się bać porozmawiać z dziewczynę czy też wręczyć jej zaręczynowy pierścionek. To przecież naturalny odruch na który zawsze przychodzi moment w poważnych związkach, więc czego się boisz? Najbardziej tego, że ta nie przyjmie jego pierścionka i powie, że to jeszcze jest odrobinę za wcześnie. No to byłaby prawda, ale na pewno Max nieco by to odczuł, dostałby wtedy delikatny cios w serce, ale oczywiście nieśmiertelny, ale z pewnością raniący na kilka sposobów.
Wyciągnął z tylniej kieszeni różdżkę, ażeby po machnięciu różdżką wywołać bukiet czerwonych róż w swojej dłoni. Wziął głęboki oddech i wypuścił powietrze z płuc jakby dym papierosowy. Kucnął przed nią wyciągając zza bukietu drobny pakunek w kolorze oczywiście płonącej czerwieni i spojrzał na nią bardzo poważnie. Nie potrafił się teraz uśmiechać, zbyt wiele miał w głowie pytań, a tak naprawdę żadnej jeszcze odpowiedzi. Otworzył drobne pudełeczko. Jej oczom ukazał się wydawało mu się, że piękny prezent zaręczynowy. Był ciekawy reakcji Beti dlatego czuł jakby kolana wbiły mu się w posadzkę i nie potrafił ani wstać, ani zrobić żadnego ruchu. Nawet wydawało mu się jakby palce na bukiecie nie reagowały na jego prośby. - Beatrice Layla Olivia Odette Dear czy przyjmiesz tę obroczkę jako znak mojej miłości i wierności i czy zgodzisz się wyjść za mnie. - zapytał jednakże prócz pełnego imienia dziewczyny resztę wypowiedział jakby krztusił się własną śliną. Cholera, jeszcze nigdy się tak bardzo nie stresował jak dzisiaj, teraz, tutaj. Czekał na odpowiedź ukochanej z upragnieniem, z nadzieją, że ta na pewno się zgodzi i rzuci mu się na szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Czw Sie 24 2017, 09:13

Czekała na jego odpowiedź związaną z jej pytaniem. Jednak z każdą mijającą sekundą, gdy odpowiedź nie nadchodziła, zaczynało się jej to wszystko coraz mniej podobać. Niepokój wkradł się na jej twarz. Dziwne myśli zaczęły pojawiać się w jej głowie. Zaczynała sądzić, że ma racje. A może ta cała wystawna kolacja jest tylko po to by złagodzić ból, jaki zamierzał jej zadać?! A może właśnie chciał z nią zerwać, tylko nie wiedział, jak to zrobić? Może myślał, że wino i kwiaty ją trochę udobruchają, gdy jej powie "wybacz mała, ale mam Cię dość, z nami koniec". Już miała w głowie gotowy plan na to, w jaki sposób zabić sukę, która ośmieliła się jej odbić tego mężczyznę.
-Maximilian, czy wszystko z tobą w porządku? - zdążyła zapytać, a potem jej chłopak zrobił coś, czego w ogóle w tym momencie się nie spodziewała.
Obserwowała jego ruchy, nie do końca wiedząc jak zareagować i co zrobić. Stała tak po prostu przed nim słuchając tego, co do niej mówi i obserwując to, co robi. A gdy w końcu przed jej oczami pojawił się piękny pierścionek zaręczynowy, ona stała tak po prostu oniemiała. Zerkała, to na Maxa, to na pierścionek i znów na niego. Setki myśli w tym momencie krążyły po jej głowie. A dopiero co chciała zabijać kogoś i sądziła, że Lamberd z nią zerwie. A ten jej się tutaj oświadcza! Co za perfidna istota.
Wiedziała, że czeka na jej odpowiedź. Było to widoczne w jego oczach. Ta niepewność.
-Ja...- zaczęła. Nagle miała tak sucho w gardle, jak chyba nigdy wcześniej. -Ja... Nie... Nie wiem... - zamilkła na chwilę. I dopiero wtedy uświadomiła sobie, że to nie te słowa, które chciała wypowiedzieć. Gdzieś, przez zasłonę szoku, zaczęła przedzierać się ogromna radość, pęczniejąca w niej z każdą kolejną sekundą i nabierająca przeogromnych rozmiarów.
Łzy pojawiły się w jej oczach. Nie mogła nad nimi zapanować, mimo, że bardzo próbowała.
-Tak - wyszeptała tylko. I dopiero w momencie, gdy z jej ust wypłynęło to jedno słowo, wiedziała, że jest ono całkowicie szczere i prawdziwe. -Tak - powiedziała, tym razem znacznie głośniej. Uklękła na kolana na przeciwko niego. - Tak! - szeroki uśmiech pojawił się na jej ustach, gdy przyciągnęła go ku sobie. Co tam pierścionek i kwiaty! Max chciał wziąć z nią ślub! -Tak! - krzyknęła, nim wpiła się w jego usta z ogromną pasją i namiętnością, zarzucając przy tym ręce na jego szyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Czw Sie 24 2017, 11:25

+18

Obawiał się tego, że dziewczyna powie po prostu nie. Przecież nie musiała się zgadzać. Może i go kochała, ale możliwe, że to było zwyczajnie za wcześnie na taki krok. Obawiał się najgorszego zwłaszcza po zachowaniu kobiety. Nie była pewna, albo zwyczajnie nie wiedziała co powiedzieć. Widział jej minę i na pierwszy rzut oka nie była zadowolona, jednakże to wszystko zmieniło się po upływie kilku sekund. Usłyszał zgodę co go niesamowicie ucieszyło. Patrzył na nią z ogromną pasją, tak jakby oglądał najpiękniejszy film jaki mógł powstać. Była dla niego objawieniem, była dla niego czymś czego nigdy nie chciał stracić, była dla niego wszystkim. Gdy dziewczyna zgodziła się ogromny uśmiech pojawił się na jego twarzy. Był bardzo zadowolony, sam miał powstać i ucałować ukochaną, ale to on przyjęła jego pozycje i pocałowała go namiętnie. Bez wahania odwzajemnił jej uczucie, był tak bardzo szczęśliwy, że kwiaty rzucił w bok, a pierścionek po omacku wyciągnął z pudełeczka i założył jej na palec. Był ogromnie zadowolony z tego faktu. Całowali się tak namiętnie, że Maxowi nie pozostało nic innego jak tylko zacząć rozbierać ukochaną. No przecież musieli to jakoś uczcić, prawda? W dość szybkim tempie pozbył się jej koszulki, oraz stanika. Trudno, najwyżej ktoś ich przyłapie. Pocałunkami zszedł niżej, na jej szyję gdzie składał drobne pocałunki, oraz przyssał się do jej ciepłej skóry. Dłońmi błądził po piersiach kobiety. Naprawdę tak bardzo ją kochał, chciał jej teraz to pokazać. Miał nadzieję, że Beatrice mu tego zwyczajnie nie odmówi, bo przecież nikt jej nie kazał od razu się z nim kochać, chociaż bądź co bądź u nich to było dość częstym wydarzeniem. Uwielbiał jej ciało, uwielbiał je pieścić i ona o tym doskonale wiedziała. Gdy zakończył pocałunki na szyi kobiety przeszedł wargami na jedną z jej piersi którą namiętnie zacząć pieścić własnym językiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Czw Sie 24 2017, 15:37

+18
Gdy odwzajemnił jej pocałunek, cieszyła się niezmiernie. Ta chwila bliskości była im bardzo potrzebna. W końcu, musieli uczcić tak wielkie wydarzenie. Mieli się w końcu pobrać! Dla Beatrice to wiele znaczyło.
Między nimi bywało różnie. Czasem dziewczyna miała ochotę go zabić, czasem wręcz odwrotnie. Na szczęście uczucie dominowało w ich związku i nie było co do tego żadnych wątpliwości. Pojawiły się one tylko raz, dawno temu, gdy jeszcze oboje uczęszczali do hogwartu. Wtedy to ona nie była pewna tego wszystkiego. W końcu, Max zachowywał się wtedy jak dziecko, a ona nie miała ochoty na spotykanie się, w jej mniemaniu, z dziesięciolatkiem. Gdyby tego chciała, poszukałaby sobie jakiegoś chłopaka z pierwszej klasy. Wtedy był dla niej za mało dorosły jak na swój wiek i w ogóle jej to nie odpowiadało. Na szczęście, jakiś czas po tym, jak postanowiła zakończyć ten związek, to wszystko się zmieniło. A ona znów mogła cieszyć się z tego, że posiada tak wspaniałego chłopaka przy sobie.
Gdy wsunął jej na dłoń pierścionek, zaśmiała się cicho. Cóż to było za dziwne uczucie nosić go na palcu. Ale wcale nie należało ono do grona nieprzyjemnych, co to to nie!
Nie wiedzieć kiedy, Beatrice nie miała już na sobie górnych części garderoby. Wiedziała, co teraz nastąpi i bardzo się z tego faktu cieszyła. A jeszcze bardziej z tego, że prócz nich nikogo nie było w domu i jeszcze przez długi czas nikt się miał nie pojawić. Gdy zaczął całować jej szyję, westchnęła tylko z rozkoszy. Uwielbiała takie pocałunk i wcale nie zamierzała się kryć z tym faktem. W końcu znał ją dogłębnie i nie musiała przed nim nic udawać. Dotyk jego dłoni na jej biuście spowodował kolejne westchnienie wydobywające się z jej ust. Uwielbiała jego dotyk, jego ciało i sama nie zamierzała go sobie szczędzić. Dlatego trochę po omacku, pozbyła się jego kurtki po czym dłońmi zaczęła dotykać jego pleców, które były wspaniale wyrzeźbione. Paznokciami drapała je i zaznaczała na nich swoje ślady, gdy on bawił się jej sutkami. Zapowiadało się ciekawie. Jedną dłonią zaczęła rozpinać jego guzik przy spodniach i potem rozporek, by po chwili wsunąć ją w bokserki chłopaka. Delikatnie zaczęła dotykać jego męskości. Nie było powodu by się spieszyć z całą akcją. Trzeba było się nią rozkoszować. W końcu nie codzień Max zamierzał się jej oświadczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Czw Sie 24 2017, 16:12

Teraz dopiero mógł odetchnąć z ulgą tak naprawdę, że Beti mimo wszystko zgodziła się nałożyć na swój palec pierścionek zaręczynowy, który to miał znaczyć, że jest przez niego zajęta. Gdyby mu ktoś wcześniej powiedział, że panna Dear będzie jego przyszłą żoną chyba by wszystkich i każdego z osobna wyśmiał. Może nie zmieniła się zbytnio z charakteru, ani z wyglądu, nadal była tak samo atrakcyjna jak kilka lat temu, ale dzisiaj postrzega ją kompletnie inaczej. Może dlatego, że sam dorósł do tego związku? Być może chodziło mu o to, że nie potrafił być w stałym związku, a Beti chciała go wtedy mieć tylko dla siebie? Poza tym można powiedzieć, że wtedy byli dziećmi i już.
Cieszył się, że potrafił uszczęśliwić swoją aktualną narzeczoną. W końcu jest już jego narzeczoną, zgodziła się i tak szybko się teraz go nie pozbędzie. Chciał być teraz cały czas blisko niej, co prawda wiedział, że to nie będzie wcale takie łatwe, bo jednak każdy miał własne życie i każdy ma swoje sprawy. Max nie chciał się wtrącać w towarzystwo czy czegokolwiek podobnego jeżeli chodzi o Beti. Każdy ma swoich znajomych i sam Max chciałby, aby ona też się w prywatnych znajomych jego nie wtrącała. Poza tym nigdy tak nie było, nigdy nie wtrącała się w życie, ani w znajomych chłopaka. Więc o to raczej nie powinien się martwić.
Gdy tylko Beatrice dotarła do jego rozporka, a później muskała jego męskość, mogła poczuć, że ten jeszcze bardziej napręża się w materiale bielizny. Uśmiechnął się między pocałunkami, przechodząc na inną pozycję w której podpierał się rękami nad kobietą. Pocałował ją jeszcze delikatnie w usta schodząc pocałunkami niżej i niżej, aż doszedł do dolnej części ubrań, których się dość szybko pozbył, wraz z bielizną. Spojrzał jej głęboko w oczy i zaczął składać drobne pocałunki na kobiecości Beti.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Sob Sie 26 2017, 16:43

Kolejne jego pocałunki tylko rozpalały jej wyobraźnie i zmysły. Wiedziała co za chwile nastąpi i wcale jej to nie przeszkadzało. W końccu, za niedługi czas, mieli to robić o wiele częściej, wtedy już ze statusem mąż/żona. Jednak póki co, należało cieszyć się tym nowym statusem, dopiero co uzyskanym.
Szybko pozbawił ją reszty odzienia, tym samym jego oczom ukazało się całkowicie nagie ciało Beatrice. Dawniej, miała wiele kompleksów na punkcie swojego wyglądu. Przede wszystkim chodziło o to, że jak reszta rodziny nie posiadała blond włosów i błękitnych oczu. Często słyszała słowa, że nie pasuje do Dearów, że może ktoś ją kiedyś gdzieś podmienił. Bolało ją to wtedy, a każdy kolejny przytyk co do jej wyglądu, bolał jeszcze bardziej.
Naszczęście teraz potrafiła bez żadnego skrępowania pokazać się taką, jaką pan Bóg ją stworzył, przed jej ukochanym mężczyzną. Chociaż wcale to nie było takie proste, jakby mogło się wydawać. Gdzieś w głębi jej świadomości nadal pozostawały myśli w stylu "a co, jak Max tylko udaje, że mu się podobam?"
Jego spodnie i bokserki również szybko zostały zdjęte. I tak oto, jej oczom ukazało się jego ciało w pełni okazałości. Beatrice uśmiechnęła się prowokacyjnie w jego kierunku. Po chwili pochyliła się nad nim i wzięła jego penisa do ust. Zaczęła delikatnie ssać go, zahaczając językiem tam, gdzie najbardziej było to odczuwalne, przy czym dłońmi zaczęła masować jego jądra. Uwielbiała robić coś takiego i w taki sposób go pobudzać. W końcu, dzięki temu mogła mu pokazać jak ważny się dla niej stał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Nie Sie 27 2017, 23:16

Beti była naprawdę dla niego niesamowicie ważna. Dbał o nią jak tylko to było możliwe. Co prawda może być to z czasem trudne z wiadomych przyczyn. Maxa miejsce jest w Hogwarcie, to nie jest tylko jego praca, ale i dom. Sam nie wiedział jak oni to wszystko powiążą ze sobą. Chociaż na razie nie byli jeszcze małżeństwem, więc na wszelakie takie okoliczności będą mieli jeszcze czas. Czas aby je rozwiązać i znaleźć najodpowiedniejsze z nich.
Doskonale pamięta kiedy we wcześniejszym ich związku narzakała na samą siebie. Czy ona zwariowała? Wiele razy miała pretensje do wszystkich dlaczego jest inna niż większość jej rodziny. Taka była to znaczy, że była wyjątkowa i już. Kochał ją za to jaką jest, a nie za to, że miała inny kolor włosów czy też oczu. Kiedyś miał do niej o to pretensje, bo można powiedzieć w tamtych czasach zwyczajnie się z niej wyśmiewał. Bo jak tak można uważać? To że nie dogadywała się z rodziną tak jakby tego chciała to nie jest jej wina. To może nie z nią jest coś nie tak tylko z nimi? Zawsze jej to powtarzał, ale ona tak naprawdę nie chciała tego słuchać. Albo przytaknęła mu przyznając rację, ale później było znowu to samo.
Już po chwili Max był całkowicie nagi. Bardzo mu to odpowiadało. Uprawianie seksu na podłodze? No tego to on chyba jeszcze nigdy nie przeżył dlatego jeszcze bardziej był podniecony. Gdy tylko Beti zaczęła swoim rytmem bawić się jego przyrodzeniem o mało nie odszedł z rozkoszy. Wzdychał tak głośno, że chyba w całym sąsiedztwie go było słychać. Było mu tak bardzo dobrze, że nawet nie potrafił opisać tego doskonałego uczucia. Uśmiechnął się pod nosem, aby po chwili złapać dziewczynę za ramiona i podciągnąć tak, że teraz na nim siedziała. Bez wszelakich ceregieli wszedł w nią odchylając głowę do tyłu. Tak bardzo tego pragnął, pragnął ją całą teraz i tu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Sro Sie 30 2017, 08:31

Całość nabierała nowych barw. Cała zabawa stopniowo, acz szybko, się rozkręcała i dwójka młodych ludzi była coraz bliżej siebie. W pewnym momencie, Beatrice zauważyła, że Maximilianowi nie wystarczało zaspokajanie go w taki sposób, w jaki dotychczas to robiła i chciał jej. Po prostu jej i tego, co jeszcze mogła mu ofiarować. Dziewczynie nie pozostawało nic innego, jak do tego się w jakiś odpowiedni sposób ustosunkować.
Nie oponowała, gdy przesunął ją tak, by znalazła się bezpośrednio nad jego przyrodzeniem. Jej również to odpowiadało. Uśmiechnęła się, gdy znalazł się już w niej. Przymknęła oczy i pozwoliła sobie na to, aby przez chwilę siedzieć po prostu na nim okrakiem i nic nie robić. Dopiero po kilkunastu sekundach zaczęła poruszać się delikatnie w górę i w dół. Nigdzie jej się nie spieszyło i nie chciała, aby Max też zaczął się spieszyć. Chciała rozkoszować się tą chwilą. Kochała chłopaka i dla niej samej zbliżenie nie było tak ważne, jak uczucie, ale w końcu, czego się nie robi z miłości, prawda?
Wiedziała, że swoimi ruchami sprawia mu przyjemność. Ona sama również ją odczuwała. Z każdą chwilą się ona nasilała i czuła, że z każdą chwilą coraz bardziej zbliża się do tego, aby niestety, a może i stety, cała zabawa zaraz się zakończyła.
-Kocham Cię Max - powiedziała, patrząc chłopakowi głęboko w oczy, po czym nachyliła się i pocałowała go prosto w usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Czw Sie 31 2017, 21:13

Kobieta powinna być pewna tego, że chłopak naprawdę bardzo ją kochał, nie chciał jej stracić, a zostać jej mężem i późniejszym ojcem dla ich dzieci. Max nie zabezpieczał się, miał nadzieję, że to Beti dbała o to, ażeby się kontrolować i brać odpowiednie leki, ażeby nie zostali młodymi rodzicami. Na pewno chciał mieć z nią dzieci, ale to chyba jeszcze nie był odpowiedni czas. Dopiero co zaczął pracę w szkole i to jednak zabierało mu sporo czasu. Kto wie jak to będzie w tym roku. Jak będzie wyglądać ich spotykanie się. Bo jednak Max miał nadzieję mieszkać w chatce gajowego, a jaki na nich pomysł miała Beti to się wszystko okażę w czasie. Jednakże teraz nie chciał o tym myśleć. Rozkoszował się chwilą kiedy to uprawiał seks z ukochaną osobą. Oj o wiele taki seks lepiej smakował, jeżeli to uczucie jest zdrowe, młode. Miał nadzieję, że nigdy to uczucie nie wygaśnie, bo jednak wiadomo jak to później jest. Kocha się, ale nikt nie może być pewny co będzie dalej. Mówią, że najpierw jest kochanie, a później zwykłe przyzwyczajenie się do drugiej osoby. Może to i prawda, ale na pewno Max jest teraz na tym pierwszym etapie i miał nadzieję, że to będzie tylko ten etap, a drugi nigdy nie nastąpi.
- Ja Ciebie też kocham Beatrice. - uniósł się aby pocałować ukochaną, ale faktycznie ich stosunek nie trwał zbyt długo, czuł, że jest na tyle podniecony, że nie mógł dużej czekać, czuł, że i Beti osiągnęła szczyt, więc z drobnymi wzdychnięciami i Max puścił wodze. Po chwili było już po wszystkim. Uniósł się jeszcze ucałować ukochaną. - Mam nadzieję, że się nie rozmyślisz tuż przed ślubem... - zaśmiał się do niej, ale powiedział to nieco na poważnie, bo jednak zdarzają się takie sytuacje. Przecież byli razem i nie ukrywajmy, że było jak było. Oby to się tylko nie powtórzyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Pią Wrz 01 2017, 13:09

Wszystko co dobre, szybko się kończy. Tak również było i w tym przypadku. Po kilku minutach zabawa zbliżała się już ku końcowi. Ale za to jakiemu!
Z przyjemnością oddała się pocałunkowi, który Max jej ofiarował. Bardzo jej się spodobał.
Po chwili było już po wszystkim. Dziewczyna była zmęczona i czuła, że pot wystąpił na jej ciele. Lubiła takie sytuacje, więc nic dziwnego, że uśmiech nie schodził z jej ust w czasie całego stosunku.
Zeszła z Maximiliana i usiadła obok niego na podłodze, opierając ręce na kolanach. Była szczęśliwa, bardzo szczęśliwa. Przyszłość wyglądała dla niej bardzo optymistycznie, mimo, że jej nie znała. Już teraz potrafiła wyobrazić sobie to, jak mieszka razem z Maxiem. A potem, po kilku latach od ich ślubu, na świat przychodzą ich dzieci. Napawało ją to szczęściem. Przecież kochała tego głuptasa! Czego od życia mogłaby więcej chcieć?
Słysząc jego słowa, zaśmiała się dźwięcznie i skryła twarz w dłoniach.
-Prędzej bym się spodziewała, że to ty zwiejesz z przed ołtarza, niż że ja jednak stwierdzę, że ty nie jesteś tym, czego pragnę. - odpowiedziała, gdy jej śmiech już ucichł.
Nie, nie zamierzała się rozmyślać. A przynajmniej w chwili obecnej nic na to nie wskazywało. Miała nadzieję, że nic w tej kwestii się nie zmieni, bo byłoby jej bardzo przykro z tego powodu. Ale niestety, nigdy nie wiadomo, co los może przynieść.
Uniosła głowę i spojrzała na swojego narzeczonego.
-Ale wiesz, że nazwiska nie zmienię, prawda? - jeden kącik jej ust uniósł się wyraźnie wyżej niż drugi. - W końcu moje inicjały tak ładnie brzmią, szkoda byłoby to psuć. - ewidentnie się z nim drażniła. Co prawda, bardzo podobało się jej ułożenie jej inicjałów, ale nie wykluczała możliwości zmiany nazwiska na Lamberd. Chociaż, trzeba było przyznać, że dziwnie by to brzmiało wtedy.
- W ogóle myślałeś już nad innymi kwestiami związanymi z naszymi zaręczynami? - w głowie pojawiła się jej myśl, która wcześniej nieśmiało pukała do drzwi, ale uparcie ją ignorowała. - Pytałeś mojego ojca o moją rękę?
W niektórych kwestiach, Beatrice była prawdziwą tradycjonalistką. Lubiła pewne elementy ich kultury i zwyczaje i z chęcią nadal je kultywowała. Dlatego miała nadzieję, że Max nie zapomniał o tej jednej kwestii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Pią Wrz 01 2017, 19:02

Oczywiście krople potu również pojawiły się na czole Maxa, ale i nie tylko na czole, bo nawet na klatce piersiowej. Czy to było spowodowane pomieszczeniem gdzie było nieco bardziej cieplej niż zazwyczaj? Na pewno w jakimś stopniu to był powód, jednakże Max zawsze przy mocnym podnieceniu zwyczajnie się pocił. Czy tak miała reszta tego nie wiedział, ale on tak miał. To chyba dobrze o nim świadczy prawda? Beti miała pewność, że podnieca swojego narzeczonego i nie mógł nawet tego specjalnie ukryć. Zresztą dlaczego miał to ukrywać? Przecież cieszył się, że ją ma ona chyba też się z tego cieszyła. Nie wyobrażał sobie ślubu z Beti szczerze powiedziawszy. Jej rodzina była nieco bardziej negatywnie do niego nastawiona, ale pewnie Beatrice tym się bardzo nie przejmowała, bo inaczej czy zgadzałaby się na jego oświadczyny? A może to jedynie taki odruch, a po jakimś czasie dojdzie do wniosku, że Max i Dear'owie? Przecież to samobójstwo...
Cieszył się, że Beti tak mówiła, że była pewna tego ślubu i że będzie z nim szczęśliwa. Ale nie wiedziała co Max wcześniej nawyczyniał i teraz kwestia czy któryś z Dear'ów się nie wygada? Może czekają na odpowiednią chwilę, a może zrobią to na ceremonii? Nie no chyba nie byliby tak bezczelni, bo jednak ich siostra mogłaby się załamać. Może i by znienawidziła Maxa, ale jednak jakby się czuła na tle gości? Poza tym to za porządny ród, żeby się tak ośmieszyć, prawda? Nie liczył na ogromne szczęście rodziców, oraz rodziny Beatrice, ale mogliby chociaż udawać tego pięknego dnia. Oczywiście, że będzie nalegał, ażeby przyjęła jego nazwisko, nie pozwoliłby, żeby jego dzieci miały na nazwisko Dear. Miał swoją rodzinę, również był ród czystokrwisty więc nie widział powodu, dlaczego jego dzieci nie miałyby się nazywać Lamberd.
Uniósł się na łokciach, ażeby spojrzeć w oczy Beti. - Kochanie wiesz, że dla Ciebie zrobię wszystko. Porozmawiam z Twoim ojcem, ale doskonale wiesz, że musiałem pierw zapytać Ciebie o zgodę. Po co miałem załatwiać Twojego ojca, jak Ty powiedziałabyś nie. - miał nadzieję, że ta rozmowa będzie wyglądać normalnie. Co znaczy normalnie? Że nie będzie rzucał na niego jakieś zaklęcia. Jego rodzice biologiczni nie żyli, więc rodzice przybrani również byli czarodziejami czystej krwi. Miał brata, małego braciszka, który zaledwie miał trzy lata. Leżał tak na podłodze nagi. Nie przyszło mu nawet przez myśl, że mógł ktoś tutaj wpaść i zobaczyć ich w całości nagich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Nie Wrz 03 2017, 16:32

Słysząc jego słowa, poczuła się dziwnie. Sądziła, że wiedział, że akurat taka kwestia będzie dla niej bardzo istotna. Beatrice zawsze miała dobry kontakt z rodzicami, zważywszy na fakt, jakiego typu ludźmi byli. Zawsze sądziła, że to oni pierwsi dowiedzą się o fakcie, że Beatrice jest w na tyle poważnym związku, że ktoś chce wziąć z nią ślub. Dla niej, to był po prostu szacunek, aby najpierw to z rodziną porozmawiać. Bo co z tego, że ona się zgodziła? Ona go kochała. A to jej rodzice musieli go zaakceptować. Ciężko już im było z tym, faktem, że Max jest gajowym w hogwarcie. Aż strach było pomyśleć, co powiedzą, gdy dowiedzą się, że Bea "w tajemnicy" przed nimi się zaręczyła.
Sięgnęła po stanik i majtki, aby je na siebie włożyć, nie mówiąc ani słowa. Musiała sobie to poukładać w głowie. Max był dla niej ważny, cholernie ważny, ale sądziła, że zawsze wiedział, że więzy rodzinne są dla niej równie ważne.
-A co jeśli papa i mama nie zgodzą się na ślub? Bo będą uważać za zniewagę fakt, że to nie ich najpierw zapytałeś o zdanie? - spojrzała na Maxa z nieskrywaną ciekawością malującą się w jej czarnych oczach. Nie chciała, aby przez coś tak głupiego i błachego wszystko się zagmatwało. Już i tak było wystarczająco pokręcone. Nie trzeba było tego wszystkiego potęgować.
Odgarnęła jeden z kosmyków czarnych włosów do tyłu. A dopiero wtedy zobaczyła, że wcale one nie są czarne! Nie zauważyła kiedy, ale zapewne kilka chwil temu, jej włosy znacząco się wydłużyły i stały czerwone jak krew. Z pewnością nie dodawało to uroku dziewczynie i potrafiło wiele powiedzieć o emocjach, jakie właśnie w niej walczyły ze sobą.
Szybko potrząsnęła głową, jednocześnie mocno skupiając się na tym, aby jej włosy wróciły do swojego naturalnego wyglądu. Przymknęła przy tym oczy, aby lepiej się skoncentrować. Już po kilku chwilach poczuła, że jej głowa robi się znacznie lżejsza, a gdy przeczesała ponownie dłonią włosy, zobaczyła, że tak jak zawsze, sięgały trochę za ramiona i były czarne, jak noc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Nie Wrz 03 2017, 23:24

Max cholernie obawiał się rozmowy z rodzicami Dear. Cholernie się bał. Mógł się jedynie domyśleć co tak naprawdę się wydarzy. Co prawda wielki plus tego było, że Max jest stu procentowym czarodziejem, że jego czystość krwi nie jest w żadnych stopniu zabrudzona, ale to, że jest zwykłym gajowym. Sam nie wiedział jak oni to przyjmą. Miał nadzieję, że wezmą jednak pod uwagę jego starania, że jednak pozostał w Hogwarcie i to, że jest gajowym nie będzie dla nich jakoś specjalnie odrażające. Przecież po czasie może zostać nauczycielem w szkole magii i czarodziejstwa Hogwart. Sam w to nieco wątpił, ale przecież trzeba marzyć, bo marzenia tak naprawdę potrafią się spełnić.
- Beatrice, naprawdę chcesz się przejmować ich zdaniem. Przecież to Twój ślub, to Ty wychodzisz za mąż. Chyba lepiej, że masz kogoś kogo naprawdę kochasz niż kogoś za kogo musiałabyś wyjść a nie czuła byś do niej niczego. - mruknął do niej, próbując ją przekonać, że jednak zdanie rodziny ma tutaj małe znaczenie. Bo jak miałaby wyjść za mąż za kogoś kogo oni by oczekiwali to musiałby to być minister magii, bądź ktoś ważny w świecie magii, a chyba tego nie chciała. Nie chciała ożenić się z kimś kogo naprawdę nie kocha, a zrobiłaby to jedynie, bo kocha swoich rodziców i chciała im zrobić dobrze swoim postępowaniem. Max nie uważał tego za stosowne, ale Beti musiała wybrać pomiędzy nim o rodziną. Doskonale zdawała sobie sprawę, że Max może się z jej rodziną kompletnie nie dogadać i co wtedy? Zerwałaby z nim tylko dlatego, że rodzice go nie docenią?
Zawsze go fascynowało to, że Beti była metamorfomagiem i potrafiła wiele w swoim wyglądzie zmienił. Uczył się o tym, że metamorfomagia nie jest do nauczenia, a jedynie można ją zdobyć genetycznie. Pewnie ktoś z jej rodziny był taki jak ona, ale Max nigdy specjalnie się o tą zdolność Beti nie wypytywał, ażeby czasami jej do siebie nie zniechęcić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Pon Wrz 04 2017, 12:17

Zdaniem Beatrice nie mogło być tak źle, jak Maximilian myślał, że będzie wyglądało jego spotkanie i rozmowa z rodzicami dziewczyny. Owszem, potrafili być bardzo surowi, mieć swoje poglądy na różne sytuacje, z którymi nie można było dyskutować w żaden sposób, jednak mimo to wszystko, nadal pozostawali rodzicami Bei i dziewczyna była ważna. Póki zachowywała się odpowiednio względem statusu społecznego, jaki posiadała i nie przynosiła hańby rodowi, póty wspierali ją. W końcu, była ich ukochaną córeczką (z całą pewnością matka tak na nią patrzyła, co Vivien zdołała jej nie raz i nie dwa wypomnieć) i zazwyczaj popierali jej decyzje, nawet te, tak dziwne jak jej związek z Maxem.
Gdy usłyszała jego słowa, mimowolnie jej brwi powędrowały ku górze. Jak mogła się nie przejmować ich zdaniem i ich opinią? To są przecież jej rodzice! Zawsze ich kochała, mimo tego, że potrafili zachowywać się niekiedy bardzo źle. Oczywiście, że ich zdanie było dla niej istotne w tak ważnych kwestiach, jak zamążpójście. Jej ostateczne zdanie z całą pewnością zależało w jakiś sposób od ich opinii. Tak było od zawsze. No bo czemu miałaby ich nie słuchać, skoro już nie raz, podczas jej niespełna dwudziestodwuletniego życia pokazali, że zawsze chcieli dla niej jak najlepiej?
-Oczywiście, że biorę ich zdanie pod uwagę! Max, to są moi rodzice! - zaczęła się coraz bardziej denerwować. Nie tak wyobrażała sobie ten dzień, nie tak to powinno wyglądać. Czyżby zapowiadało się na ich pierwszą, wielką kłótnię, jako narzeczeństwo? Niestety, ale wiele na to wskazywało. -Oni zawsze chcieli dla mnie jak najlepiej. Nie możesz tego pojąć? Kocham Cię, bardzo mocno, ale pragnę też, aby oni Ciebie zaakceptowali! Ale jak widzę, sam nie potrafisz zaakceptować ich i odnosić się do nich z należytym szacunkiem.
Zamilkła na chwilę, aby się uspokoić. Sięgnęła dłonią, po bluzkę, która leżała na podłodze i założyła ją na siebie. Próbowała skupić się na czymś, aby jej zdolności metamorfomaga nie ukazywały się ponownie. Nie było jej to w tej chwili do niczego potrzebne.
- Zależy mi, zarówno na Tobie, jak i na mojej rodzinie. Czy to tak ciężko zrozumieć? Powinieneś to zrozumieć, skoro chcesz się wżenić w tą rodzinę, a oświadczyny powinny być tego dowodem. - sięgnęła szybko po spódniczkę, którą niedawno z niej zdjął. Dłonie zaczęły się jej delikatnie trząść, ale starała się z całych sił to ukryć. Nie chciała wybuchać, było to nie wskazane i mogłoby skończyć się bardzo źle. Starała się powstrzymać napływające do oczu łzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Pon Wrz 04 2017, 12:45

Właśnie tego się obawiał, że Beatrice będzie bardziej trzymała się zdania swoich rodziców niżeli jego. Wkurzało go to ale cóż mógł poradzić? A co jeżeli się nie zgodzą? Co ona wtedy zrobi? Zostawi go? Nie wyobrażał sobie takiego obrotu spraw, bo chyba musiałby wszystkich pozabijać. Popierali ich związek? Może inaczej by na to patrzyli gdyby rodzice biologiczni Maxa żyli. Kto wie może ich rodzice znali jego i dlatego byli na niego tacy zawzięci. No ale choćby i nawet to dlaczego rodzeństwo Beti również go nie lubiło mimo że go praktycznie nie znali? Viv to się nie dziwie, bo jednak go znała, a po drugie to coś wcześniej tworzyli, więc miała o co mieć do niego pretensje, ale reszta? Miał nadzieję, że to Beatrice nieco inaczej będzie się zachowywać i nie będzie się słuchała całej rodziny. Może i rodzeństwa niekoniecznie będzie słuchać, ale rodzice wysłuchają reszty i nastawią ich negatywnie do niego. No cóż. Max mógł jedynie liczyć na łód szczęścia, ale na cud.
- Beatrice, a co jeżeli oni się nie zgodzą. Co wtedy mnie zostawisz? To po co się w takim razie zgadzałaś i wzbudziłaś we mnie jakieś nadzieję. Przecież to jest Twoje życie, a oni nie powinni w nie ingerować. Widzisz, żeby moi się czepiali o cokolwiek? - zapytał się jej. Oczywiście Beti poznała jego rodziców, oraz jego trzyletniego brata. Dogadywała się z nimi. Co prawda oni nie za bardzo byli zachwyceni jej nazwiskiem, pewnie znali jej rodziców, trudno nie znać takiego nazwiska. Może mieli jakieś sprzeczki czy coś w tym kierunku? Ale nie odzywali się kompletnie nic na ten temat, dali mu pole wyboru.
Również w ten sam czas co Beti zaczynał się powoli ubierać.
Nie chciał, żeby jeszcze przed rozmową go znienawidzili. Chyba to nic nowego byłoby dla nich, że młodzi uprawiają seks, przecież musieli się z tym liczyć, tak? - Beatrice ale mnie nie zależy na Twojej rodzinie tylko na Tobie... - powiedział to dość cicho, pod nosem, jednakże z pewnością doszło to do jej uszu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Pon Wrz 04 2017, 13:38

To nie tak, że ona trzymała stronę rodziców bardziej niż swojego partnera. Ona po prostu chciała, aby obie strony potrafiły się między sobą porozumieć. Nie chodziło o to, aby się wielbili i kochali, ale aby chociaż odnosili do siebie z odpowiednim szacunkiem. Znała swoich rodziców na tyle, aby mieć pewność co do tego, że w razie czego będą w stanie odpowiednio się zachować względem Maxa. Ale czy i jego byłoby stać na to samo? Miała nadzieję, że owszem, tak się właśnie stanie. To, co będzie miało do powiedzenia w tej kwestii jej rodzeństwo mało ją obchodziło. Najważniejszy był Max i rodzice. Nie chciała postępować wbrew ich woli, ale nie zamierzała również pozwolić na to, aby zupełnie nie akceptowali jej wyborów. W razie konieczności, nie miała pojęcia na kogo by postawiła. Miała tylko nadzieję, że los nie karze jej tak wybierać.
Słysząc jego słowa, poczuła się okropnie. Nie, nie zamierzała go zostawiać, ale czuła się tak, jakby żadne z jej słów do niego nie docierało.
- Max, tu nie chodzi o ich zgodę, czy też brak aprobaty względem naszego przyszłego małżeństwa. - zaczęła cicho, a czuła, że powstrzymywane łzy powoli zaczynają uciekać z jej oczu. - Oni Cię akceptują, bo wiedzą, że jesteś dla mnie wyjątkowo ważną osobą. Może i za Tobą nie przepadają, ale widzą, że jest mi z Tobą dobrze. Może i życzyliby sobie dla mnie kogoś bardziej arystokratycznego, niż gajowy z hogwartu, ale wiedzą, że jestem z Tobą szczęśliwa. - łzy pociekły po jej policzkach. Wiedziała, że jej rodzice nie mają dobrego nastawienia do Maximiliana, ale kochali swoje dziecko i niejednokrotnie próbowali to zatuszować, aby Beatrice była szczęśliwa. - Nie zamierzam Cię porzucać tylko dlatego, że oni nie wyraziliby swojej zgody na nasz związek. Gdyby mieli to zrobić, zrobiliby to już dawno! Ale nie sądzisz, że wzajemny szacunek jest potrzeby? Ja o tym cały czas mówię i to jest dla mnie istotne. Abyś potrafił szanować moją rodzinę, mimo, że jest jaka jest. Ja nigdy nie okazałabym braku szacunku Twoim rodzicom czy Twojemu bratu, nawet gdybym ich nienawidziła.
Zamilkła. Nerwowym ruchem ręki, wytarła z policzków niechciane łzy. Nie sądziła, że tak potoczy się ten dzień. Wszystko poszło nie tak. Nie miała pojęcia czyja jest tutaj wina. Sądziła, że ich obojga po trochu. Bo przecież wina nigdy nie leżała w stu procentach po jednej stronie i Beatrice miała tego świadomość.
-Ale będziesz musiał z nią żyć, jeśli chcesz żyć ze mną. Nie chce stracić rodziny, tylko dlatego, że ty jej nie lubisz. Ciebie nigdy nie zmusiłabym do czegoś takiego. - powiedziała równie cicho co on. Wiedziała, że ją usłyszy, ale nie wiedziała, czy zrozumie. Lub chociaż spróbuje zrozumieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Pon Wrz 04 2017, 14:01

Pierwsza kłótnia i to w takim momencie? W dniu zaręczyn? Ten dzień miał być piękny i cudowny i taki był do tego czasu. Czy oni zawsze musieli się kłócić o rodzinę? Właśnie często tak było, a praktycznie zawsze kłócili się tylko i wyłącznie o rodzinę. Nie miał nic do nich, bo rodzina jak rodzina jej się nie wybiera. Ale Beatrice do niej kompletnie nie pasuje i w głębi serca kobieta pewnie to doskonale wie. Nie chciał jej tego mówić na głos, bo nie chciał się już dalej z nią kłócić, bo i tak nic z tej kłótni nie wyniknie. Beti nie wyprze się swojej rodziny, a Max nie uniknie rozmowy z jej rodzicami więc i tak to by nic nie dało, więc taka kłótnia jest bez sensu. - Wiem, że mnie akceptują, bo inaczej byś mnie odwiedzała na cmentarzu. - mruknął do niej i cicho pod nosem się zaśmiał, ale z nutką irytacji. Irytowały go takie rozmowy, dlaczego nie mogła mieć przyjaznej rodziny? Co on takiego w sobie miał, że im on nie odpowiadał? Pewnie tylko to, że należał do Hufflepuff. A co to ma za znaczenie. Spojrzał na nią gdy powiedziała jedno zdanie. - Chcesz mi powiedzieć, że jestem nieudacznikiem, który jest tylko gajowym w Hogwarcie? To jest moja wymarzona praca i ja nie mam zamiaru się ani jej wstydzić, ani się jej pozbywać. - powiedział do niej z lekkim wyrzutem. To tak zabrzmiało jakby miała pretensje o to, że jest tylko gajowym. A co to zła posada? On uwielbiał swoją pracę i czuł się z niej cholernie dumny, a ona się wstydziła, że jest gajowym? Przecież nie zamiata Hogwartu. - Bo moja rodzina jest zgodna i nie obrażają nikogo tylko dlatego, że jest gajowym w Hogwarcie. Cholera! Beatrice ja nie mam zamiaru się z Tobą kłócić o rodzinę, ale nie mam zamiaru też przymykać oko na to co się dzieje. Nie dam się obrażać, ani z chambić. - warknął do niej. Nie chciał się z nią kłócić, ale jej słowa o jej rodzinie ją irytowały, jednakże to i tak nie zmieniało faktu, że musiał niebawem poprosić o rękę jej rodziców co mu się wcale nie uśmiechało. Ale cóż poradzić, musiał i koniec. Beatrice tego oczekiwała i nie mógł jej zawieść. - Ja również do niczego Cię nie zmuszam, Beatrice. Ale doskonale wiesz, że nie będziemy jedli rodzinnych obiadków przy stole. - przyznał. Ślub będzie dość ciężki w jego mniemaniu. Będzie musiał przywyknąć do niemiłych spojrzeń w jego skromną osobę, pewnie cała jej rodzina będzie tak na niego patrzeć. Ale Max będzie musiał się nauczyć z tym żyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zaręczyny   Pon Wrz 04 2017, 20:05

Prawda była taka, że wbrew temu co mógł uważać Maximilian, ona sama, w swoim codziennym zachowaniu, potrafiła bardzo wpasować się do standardów swojej rodziny. Czystokrwista arystokratka, której tylko poniżanie innych w głowie. Zimna suka. Często słyszała takie przydomki rzucane w jej kierunku. Problem tylko polegał na tym, że nie lubiła się z nimi utożsamiać. Niekiedy, było to bardzo wygodnym rozwiązaniem. Ale z całą pewnością nie było czymś, co Beatrice chciała robić zawsze.
Jego kolejne słowa sprawiły, że Beatrice zaczęła się śmiać. Głośno i długo. Dla niej ta rozmowa zaczynała się robić coraz dziwniejsza i jej łzy pomieszane z głośnym śmiechem były tego idealnym dowodem.
- Czy ja powiedziałam cokolwiek takiego? Max, zastanów się! - teraz nie panowała już nad swoim głosem, który przeszedł ze zwykłego tonu, w krzyk. -Myślisz, że gdybyś był rzekomym nieudacznikiem w moim mniemaniu, to byłabym z Tobą tyle czasu? Cholera, ciesze się, że spełniasz swoje marzenia, nie ważne jakie one są! Tak ciężko to zrozumieć?!
Zamilkła na chwilę. Cieszyła się, że nie miała nigdzie w zasięgu dłoni różdżki. Mogłoby się to wszystko wtedy bardzo źle potoczyć. Tak, przynajmniej nic nie mogło się drugiej osobie stać. Mogli co najwyżej na siebie wrzeszczeć. Chociaż nie tak powinien wyglądać dzień ich zaręczyn. Zdecydowanie nie tak.
Kolejne jego słowa sprawiły, że Beatrice poczuła się tak, jakby Max uderzył ją w twarz. Szok i niedowiernie pojawiły się na jej licu. Nie wiedziała co powiedzieć. Mogła tylko pogratulować Maxowi, bo wydawało się, że osiągnął jakiś swój cel. Dzięki niemu dziewczyna poczuła się, jakby była go zupełnie niegodna. Jakby z jakiegoś powodu jej rodzina była znacznie gorsza od jego i powinna wstydzić się z tego powodu. Po prostu nie wiedziała, jak musi zachować się w tej sytuacji.
Podeszła do miejsca, gdzie zostawiła swoją różdżkę i następnie skierowała swoje kroki w miejsce, gdzie wcześniej został ustawiony przez Maxa stolik a na nim kwiaty. Machnęła krótko różdżką, a chwilę później, żadnej z tych rzeczy już nie było. Nie miała ochoty na dalsze "świętowanie". Chciała to wszystko zakończyć. Zdecydowanie miała dość tego dnia i nie chciała, aby był kontynuowany.
- Moi rodzice za niedługo wrócą/ - powiedziała, zduszonym głosem, nie patrząc ma Maxa. -Sądzę, że powinieneś już wyjść, jeśli nie chcesz, aby o wszystkim się dziś dowiedzieli. Zresztą, zrobisz jak będziesz uważał za słuszne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Zaręczyny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Ustawione zaręczyny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-