IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Hephzibah Biggerstaff

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 35
Skąd : Fort William, Szkocja
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 8
  Liczba postów : 4
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14995-hephzibah-biggerstaff
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15133-hephzibah-biggerstaff




Gracz






PisanieTemat: Hephzibah Biggerstaff   Sro Sie 23 2017, 21:27


Hephzibah Biggerstaff

DATA URODZENIA6 stycznia 1982 r
CZYSTOŚĆ KRWI 25%
MIEJSCE URODZENIAFort William, Szkocja
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Fort William, Szkocja
UKOŃCZONA SZKOŁA Hogwart (Hufflepuff)
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIA szkolna pielęgniarka
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACY trzy lata
WYBRANY WIZERUNEK Jude Law


Wyglad

WZROST 182 centymetry
BUDOWA CIAŁA 87 kg
KOLOR OCZU zielone
KOLOR WŁOSÓW blond
ZNAKI SZCZEGÓLNE koloratka
PREFEROWANE UBRANIA wszystko, co jest wygodne i nie wygląda jak sutanna.


Charakter


Wiele lat temu potrafił zdobyć wszystko, co tylko chciał zaledwie jednym uśmiechem. Kiedyś usłyszał, że kiedy tylko pojawia się na horyzoncie, to słońce jakoś tak mocniej świeci, a ptaki zaczynają głośniej śpiewać. Był urokliwym, ciekawskim i wszędobylskim dzieckiem, przystojnym i przemiłym nastolatkiem, który kradł serca koleżanek i zdobywał lepsze oceny na ładną twarzyczkę. Nikt nigdy nie potrafił się na niego gniewać, nawet wtedy, kiedy po raz kolejny nie odrobił pracy domowej, przypadkiem coś strącił łokciem czy choćby dłonią uderzył osobę przechodzącą obok na korytarzu, podczas swojego entuzjastycznego wywodu. Szybko zdobywał przyjaciół, wydawało się, że zawsze jest pewny siebie, ma odpowiedź na wszystko, a zadając odpowiednie pytania potrafi wyciągnąć każdą tajemnicę.

Gdyby jego dawni znajomi zobaczyli go teraz, zapewne nie rozpoznaliby w tej spokojnej, odpowiadającej zdawkowo i półsłówkami postaci tego radosnego, energicznego chłopaczka, którego znali za czasów szkolnych. Zupełnie, jakby te kilka lat po zakończeniu nauki wyssało z niego całą radość. Rzuca kąśliwymi uwagami udając, że pozjadał wszystkie rozumy i zna się na wszystkim. Podobno nie ma znajomych, ale przynajmniej z częścią pracowników ze szkoły jest na ”ty”.
Ciężko jednoznacznie określić jego charakter. Nie należy do ludzi prostych w obsłudze, jest raczej z tego gatunku, do którego nigdy nie została dodana instrukcja. Dostosowuje się. Umie być nieprzyjemny i nieprzystępny, drażniący, purystyczny. Potrafi być również miłym, spokojnym człowiekiem, który jak najszybciej postara się ciebie złożyć w jeden kawałek. Nie jest ideałem. Żaden człowiek nim nie jest. Nie jest też mistrzem robienia dobrego pierwszego wrażenia.
Nie ma w zwyczaju giąć karku, nawet jeśli życie uparcie ciągnie go w dół. Stara się być silny, popełnia błędy, ale wyciąga z nich wnioski i się na nich uczy. Jest wyrozumiałym człowiekiem. Nie mówi dużo, bo ot, nie ma czym się w życiu chwalić. Bywa niekulturalny, potrafi obrzucić cię miną znudzonego księcia, możesz czasami wziąć go za dupka.
Ponoć ludzie od niego uciekają. Prawdą jest to, że zwyczajnie boi się zaangażować. Często ładuje się do cudzego życia, żeby na koniec się po angielsku z tego wszystkiego wycofać, marnując kolejne dane mu przez ludzi szanse.
Wolny czas spędza w swoim własnym towarzystwie, siedząc nad dobrą książką i nie myśląc o nadciągającym jutrze. Przekonał się, że los zawsze zrobi co chce. Że Bóg ma na wszystko jakiś dziwny, niespodziewany plan, który nie zawsze musi nam się spodobać i nie zawsze będziemy z nim pogodzeni. Z czasem można się przyzwyczaić.

A ponoć gdyby się tylko uśmiechał częściej, to wyglądałby na miłego człowieka.




Historia


Od zawsze marzył o magii. O wycieczkach na dalekie, niezamieszkałe lądy, mistycznych stworzeniach, żyjących w głębinach oceanu, zaginionych skarbach, które tylko czekają, aż ktoś je znajdzie, o lataniu na smoku, zaciągnięciu się na piracki okręt i miejscach, gdzie wszystko można załatwić jednym machnięciem czarodziejskiego patyka. Jako mały chłopiec z czystą radością pochłaniał wiedzę o wszystkim, co wydawało mu się inne. Co potrafiło być odciążeniem od nudnej i szarej rzeczywistości.
Wychowywał się w rygorystycznym domu, gdzie była spisana lista dzieł zakazanych, za niewykonanie obowiązku i złamanie zasad wymyślonych przez matkę spotykała surowa nagana, a za każde choćby wspomnienie o czymś, co ponoć było przeciw Bogu padały coraz to ciekawsze i wymyślniejsze kary. Nie mógł się przyjaźnić z tym, z kim chciał, nie mógł wychodzić tam, gdzie chciał, nie mógł mieć takich zainteresowań, jakie chciał. Wszystko, co posiadał, zawsze było dokładnie pilnowane i przeszukiwane.
Happy, jak nazywała go część przyjaciół, znajdował dużo sposobów, jak rozwijać swoje zainteresowania, jednocześnie unikając czujnego oka swojej matki. Chował się w domach przyjaciół, po lekcjach zostawał w bibliotece szkolnej, udając, że uczy się do testów, uciekał, aby ukryć się na drzewach. Wszystkie fantastyczne powieści o gadających lwach i walecznych krasnoludach ukrywał tam, gdzie się dało. Na szczęście zawsze miał po swojej stronie ojca, który czujnie pilnował, aby jego jedyny syn mógł w spokoju być tym, o kim marzył.
Wiedział. Oczywiście, że Joseph Biggerstaff wiedział, kim jego dziecko jest lub kim się stanie. A jeśli nie wiedział, to mógł podejrzewać. Nigdy nie przyznał się swojej żonie, że uczęszczał do magicznej szkoły. Nigdy nie powiedział, że jego własna matka była czarownicą. Ba, bardzo zdolną czarownicą. Nigdy nie powiedział, że sam jako dziecko marzył o tym, żeby pewnego dnia hodować smoki. Happy nigdy się nie dowiedział, co takiego musiało się stać, żeby jego ojciec wylądował w niewielkim szkockim Fort William i pracował jako dekarz, zgarniając za to głodowe stawki i mając nad głową wiecznie zdenerwowaną i krytykującą go na każdym kroku żonę.
Żył w błogiej nieświadomości o swoim pochodzeniu, kiedy nagle w wakacje w roku, w którym skończył swoje jedenaste urodziny, do jego okna nie zapukała sowa z listem. Ojciec uśmiechnął się lekko pod nosem, matka namiętnie starała się przegonić ptaszysko, klnąc na wszystkich świętych. List jednak dostał się do jego rąk i zanim ktokolwiek zdążył zareagować — koperta już została otworzona. Zaskoczony czytał wszystko, co było napisane na kawałku papieru. W jego głowie pojawiały się wszystkie te sytuacje, kiedy w jego otoczeniu działo się coś, czego nigdy nie potrafił normalnie wytłumaczyć. Czajnik, który wygwizdywał tę samą melodię co on. Stłuczony wazon, choć nikt nawet do niego nie podszedł. Patrzył się na list, jakby bojąc się, że zaraz postanowi on wybuchnąć. Nic się takiego nie stało. Wybuchło za to co innego. Matka wyrwała mu list i szybko podarła, nie zwracając najmniejszej uwagi na zszokowanego i zdenerwowanego syna. Widziała przed sobą tylko swojego męża, który okłamywał ją przez te wszystkie lata i robił z niej idiotkę. Takiej awantury, jaka wtedy rozpętała się w domu rodziny Biggerstaff, okolica dawno nie słyszała. Jego idealna, tak zapatrzona w całe to chrześcijaństwo matka okazała się w tamtym momencie największą hipokrytką, jaką kiedykolwiek widział. Pozbyła się ojca z domu, a na wszelkie jego próby zabrania ze sobą syna, reagowała dużą złością. Stwierdziła, że z odpowiednią ilością kar i rozkazów uda się z niego wyplenić wszystkie te czarodziejskie bzdury.
I choć była bardzo kreatywna w spełnianiu swoich pomysłów, nie udało jej się nic zaradzić na to, kim Happy się urodził. W ciągu wakacji okazało się, że niepilnowane magiczne dziecko może powodować swoimi zdolnościami niespodziewane szkody. Więc w końcu postawiła jedenastolatkowi ultimatum — będzie mógł iść do tej szkoły dla wariatów, ale jedyną słuszną możliwością, żeby potem pozbył się tak, według niej, ciężkiego grzechu będzie ukończenie święceń i zostanie duchownym. Młody chłopak miał jeszcze jakieś nadzieje, że matce w końcu przejdzie, że nie mówi tego całkowicie na serio. W końcu każda kobieta pragnie wnuków, prawda?
Pełen tej typowej, dziecięcej radości i ciekawości wylądował więc w magicznej szkole. Z zakupionych podręczników poznawał magiczny, niesamowity świat, o którym od zawsze marzył. Dla każdej dziesięciomiesięcznej wizyty w tym miejscu potrafił przeboleć dwa miesiące wakacji, spędzane z matką. W ciągu pierwszych lat nadal musiał wracać do domu na święta, ale im bardziej dorastał, tym bardziej zauważał, że atmosfera w jego domu normalna nie była. Wszystkie te pytania o sprawy osobiste (szczególnie starała się doprowadzić do sytuacji, że jej syn będzie w pełni czysty do czasu święceń. Bóg mu świadkiem, że z tą czystością pożegnał się wiele lat temu), podrzucanie dokumentów o seminarium sprawiły w końcu, że Happy zrozumiał, że cała ta sprawa z zostaniem księdzem nigdy żartem nie była. Buntował się. Oczywiście, że się buntował. Dopiero postawienie go przed decyzją, że albo spełni jej wymagania, albo zostanie wyrzucony z domu bez żadnych środków na życie, ubrań czy jedzenia sprawił, że przestał. Starał się przedłużać swoją edukację tak bardzo, jak tylko się dało, ale stwierdził, że nie ma sensu niszczyć sobie przyszłości kiblowaniem na roku.
Ukończył Hogwart. Zgodnie z wolą swojej matki zdał mugolską maturę i wstąpił do seminarium. Nie czuł się tam dobrze, nie czuł powołania. Nie był dobrym materiałem na księdza, marzył o czymś kompletnie innym. Wizja bezdomności nie polepszała jednak jego sytuacji, więc ostatecznie, po skończeniu dwudziestu pięciu lat, został pełnoprawnym duchownym. Zdołał już się przyzwyczaić do swojej sytuacji, nie protestował, nie narzekał. Stwierdził, że los najwyraźniej chciał, żeby było tak, jak się stało. Dopiero kolejna, duża awantura sprawiła, że dorosły już Happy spakował swoje rzeczy i nie zważając na wściekłe krzyki matki wyprowadził się z domu. Postanowił w końcu samodzielnie zadecydować o czymkolwiek w swoim życiu, więc zapisał i ukończył kurs na asystenta uzdrowiciela, dostał pracę szkolnej pielęgniarki. w końcu czując się całkowicie wolnym i odpowiedzialnym za własny los. Nawet jeśli koloratka pod szyją czasami uwierała, a świadomość tego, że niektórych rzeczy prawdopodobnie nie pójdzie mu już w życiu doświadczyć, obijała mu się gdzieś po głowie.

Rodzina


♣ Alberta Biggerstaff zd. Valenti — pani matka, histeryczka, urodzona w Watykanie, pewnie dlatego miała aż tak wielką obsesję na punkcie religii; w końcu bliżej papieża być nie mogła. Posiadała niezwykłe zdolności destrukcyjne i osobliwe sposoby wychowawcze. Jedna z największych religijnych hipokrytek, jakie widział kiedykolwiek świat, rozwódka, morderczyni pluszowych zabawek, które choć w lekkim stopniu przypominały jej diabła, zaciekła przeciwniczka wszystkiego, co w jej mniemaniu było złe i przeciw Bogu.
♣ Joseph Biggerstaff — pan ojciec, czarodziej półkrwi, który po skończeniu edukacji w Hogwarcie większość swojego życia spędził pracując w mugolskiej Szkocji jako dekarz, co przynosiło niewiele pieniędzy i wieczne krzyki matki, co ostatecznie doprowadziło do ich rozwodu. Dopóki Hephzibah nie był pełnoletni kontaktu z nim zabraniała mu matka, potem, gdy był już dorosły sam o niego nie zabiegał. Nie widział go od ponad dwudziestu lat.



Ciekawostki


♣ całym sobą nienawidzi nosić koloratkę, jednakże jest już w jakimś stopniu przyzwyczajony i momentami czuje się nieswojo, jeśli jej przy sobie nie ma. Do sutanny nie przekonał się jednak nigdy; tym bardziej do tych dziwnych biretów czy innych czepków
♣ namiętnie cytuje szekspirowskie sprośne żarty
♣ jego organizm jest bardzo podatny na choroby. Każdej zimy łapie wirusowe zapalenie krtani, które dokuczać może mu nawet kilka ładnych tygodni
♣ nie lubi zwierząt. Znaczy, nie tyle nie lubi, co zwyczajnie nie toleruje wszystkiego, co ma sierść, warczy, miauczy czy wydaje inne denerwujące odgłosy i może sikać mu na kanapę
♣ nigdy się nie dowiedział, co konkretnie jego matka miała na myśli, dając mu żeńskie, biblijne imię, po żonie jakiegoś przypadkowego króla. w dodatku niemożliwe do wymówienia. Słyszał już chyba wszystkie, najdziwniejsze wersje
♣ mówi z ciężkim, szkockim akcentem. Dla osób nieprzyzwyczajonych wszystko, co wychodzi z jego ust może brzmieć jak bezsensowny bełkot
♣ zawsze nosi w kieszeni paczkę papierosów, choć od wielu lat pali tylko w kryzysowych sytuacjach
♣ nie pija kawy; smakuje według niego jak błoto i nie nadaje się do spożycia w żadnym wypadku. Lubi za to wszystkie rodzaje herbaty, w szczególności malinową. Ma również słabość do czekolady na gorąco z odrobiną miodu
♣ namiętnie słucha Johnny'ego Casha. Z innych ciekawych rzeczy to wpadło mu w ucho także Ashes Remain, którzy grają... a jakże, chrześcijański rock
♣ z przyzwyczajenia najczęściej zakłada swoją różdżkę za ucho bądź chowa ją w rękawie

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 35
Skąd : Fort William, Szkocja
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 8
  Liczba postów : 4
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14995-hephzibah-biggerstaff
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15133-hephzibah-biggerstaff




Gracz






PisanieTemat: Re: Hephzibah Biggerstaff   Czw Wrz 14 2017, 16:31

podbijam, bo chyba zrobione. Proszę również o zmianę nazwiska na Biggerstaff.

i nawet się wyrobiłam czasowo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 642
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Moderator






PisanieTemat: Re: Hephzibah Biggerstaff   Czw Wrz 14 2017, 21:48

Okej, zacznę od kuferka - rozdałeś o 2 punkty za dużo niż przysługuje twojej kategorii wiekowej. Ponadto nie rozumiem dopisku o stażu - nie wpisujesz, ile punktów będziesz miał po nim, bo jeszcze nie zacząłeś go robić i nie jest pewne, czy go skończysz ;)

Co do samej karty:
- zawód, który obierze twoja postać to szkolny pielęgniarz, nie pielęgniarka, ponieważ o ile mniemam twoja postać nie jest kobietą :D
- mam problem z czasem w tej karcie, to znaczy... nie widzę możliwości, by Hephzibah zdał maturę w tak krótkim czasie po ukończeniu szkoły. Oto, co znalazłam na temat seminariów duchownych w UK:
Cytat :
That is why, a person with a credentialed degree who aspires to the Roman Catholic priesthood will have to agree to study college level Theology and Philosophy for a total of not less than four years and to live in a quasi monastic environment during the same amount of time before ordination.
Ogólnie wyszukałam temat z ciekawości i wychodzi na to, że Hephzibah musiałby ukończyć około 8 lat nauki w seminarium, by zostać duchownym na terenie UK, a piszesz, że był nim już w wieku 25 lat, co oznacza, że zaczął je w sumie w momencie trwania 7 klasy Hogwartu, co prowadzi do tego, że nijak miał możliwość zdania tej mugolskiej matury. Poza tym nie zapominajmy, że on nie skończył nawet mugolskiej podstawówki, zajęłoby mu to zdecydowanie więcej czasu i nie byłoby tak proste, jak przedstawiłeś to w karcie.
- Niespecjalnie rozumiem pobudki chłopaka do tego, by w ogóle się tam udać, ale dobra, uznam, że strach przed matką i wyrzuceniem z domu tłumaczyłby wiele (chociaż jako że w twojej karcie wypada to na czas kończenia podstawowej nauki w Hogwarcie, chłopak miałby w perspektywie studia i 3 lata zapewniony dach nad głową, jedzenie oraz możliwość pracy, więc...). Bardziej nie rozumiem jednak tego, dlaczego on nie odszedł z seminarium lub nie zerwał święceń kapłańskich, skoro nigdy ich nie chciał, nie nadawał się do tego, a jego osobowość, usposobienie i opisane w karcie zachowania wcale nie wskazują, by w ogóle pasował do takiego "zawodu".
- Najbardziej w tym wszystkim nie rozumiem w ogóle połączenia magii z chrześcijaństwem, bowiem jedno z drugim się kłóci i naprawdę mnie to nie przekonuje w tej formie, w jakiej to ująłeś. Postać o takiej specyfice powinna być właśnie obszernie opisana w kwestii poglądów na te sprawy, tzn. najpierw  było chrześcijaństwo, potem była magia, magia mu się podobała, chrześcijaństwo niezbyt - ale wciąż seminarium? No nie wiem, jestem mocno sceptyczna.
- ostatnie, w ogóle skąd chęć objęcia posady pielęgniarza w Hogwarcie? Nigdzie wcześniej nie wspominasz ani przez moment o zainteresowaniu uzdrawianiem czy o podobnych aspiracjach.

Edit: bo mi się zapomniało, nazwisko już zmieniam :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Hephzibah Biggerstaff   

Powrót do góry Go down
 

Hephzibah Biggerstaff

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
nowe karty
-