IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kłaposkrzeczki i miotły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2719
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 772
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Kłaposkrzeczki i miotły   Nie Sie 27 2017, 21:45


Retrospekcje

Osoby: Ellinor H. Carlsson, Deven Quayle
Miejsce rozgrywki: Hogwart
Rok rozgrywki: maj 2017
Okoliczności: Lekcja zielarstwa i zamiana miejsc pracy, dzięki której Ellinor i Deven mają okazję się poznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2719
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 772
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kłaposkrzeczki i miotły   Nie Sie 27 2017, 22:00

Deven wszedł do szklarni, gdzie miała odbyć się lekcja zielarstwa. Jak zwykle miał nieprzenikniony, poważny wyraz twarzy, a w czarne, rozpuszczone włosy wplótł kilka koralików. Ostatnio czuł się trochę przytłoczony ilością obowiązków, tęsknił za Holly i Winnie, dużo trenował, sporo pracował i dość intensywnie się uczył, nie mając właściwie czasu na życie towarzyskie. Inna rzecz, że nigdy nie należał do szczególnie towarzyskich osób.
Podszedł do swojego zwykłego stanowiska pracy, ale czekało go zaskoczenie - zajęła je jakaś pulchna, ruda dziewczyna, która gadała teraz beztrosko ze swoimi znajomymi, całkowicie ignorując Quayle'a. Zmarszczył brwi, chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował. W końcu wcale aż tak mu nie zależało, a wcinając się do rozmowy, czułby się bardzo głupio, dlatego poszukał wzrokiem innego wolnego stanowiska. Zauważył jedno w pobliżu pięknych okazów kłaposkrzeczek, którymi zajmował się jakiś czas temu z bardzo dobrymi rezultatami. Przez nawał obowiązków zarzucił swoje prace nad idealną recepturą nawozu do kłaposkrzeczek, który sprawiał, że nie musiały być nawożone tak często, dzięki czemu nie darły się tak nieznośnie. Miał nadzieję, że kiedy skończy studia, będzie mógł wrócić do swoich badań. Zajął wybrane przez siebie miejsce, zbyt skupiony na podziwianiu kłaposkrzeczek, by przyjrzeć się stojącej obok dziewczynie w kolorach Ravenclaw. Posłał jej tylko zdawkowy uśmiech, po czym pochylił się nad liśćmi kłaposkrzeczki, by upewnić się, że nie zaatakowała jej pleśń, co zdarzało się dość często, jeśli zaniedbywało się opryski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 250
  Liczba postów : 16
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14826-ellinor-hanna-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14829-damy-i-wiesniaczki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14831-dziobak
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14830-ellinor-hanna-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Kłaposkrzeczki i miotły   Sob Wrz 02 2017, 10:48

Cześć, jestem Ellinor Carlsson i to moje trzecie zielarstwo w tym semestrze, a twoje?
W zasadzie nie kojarzyła tu nikogo. Miała taką śmieszną zasadę, że na zajęcia, na których można się ubrudzić, należy chodzić jak najrzadziej - być może właśnie z tego powodu najlepiej z całego grona znała nauczycielkę zielarstwa. Nie zacieśniła nadal więzi ze znajomymi z roku, podobnie jak ze znajomymi z domu i najchętniej chodziłaby na lekcje razem z Mikkelem, jednak więź z nim też jakby osłabła. Chyba pora już stać się dorosłą i nieco się uspołecznić, ewentualnie schować głowę w piasek i w troszkę niewygodnej pozycji zacząć bawić się w doniczce z ziemią. Tylko kto powiedział, że przez całe życie będzie wygodnie?
Rozglądała się bez większego zainteresowania, zastanawiając się, czy naprawdę jej przeznaczeniem jest ziemia za paznokciami i śmierdzące roślinki. Kiwnęła lekko głową dość charakterystycznemu chłopakowi, który chyba był kapitanem drużyny Gryffindoru. Nie była jednak w stanie stwierdzić tego ze stuprocentową pewnością,  bo wzrok już nie ten, co za młodu, a w dodatku pamięć nieco po latach szwankuje. Taki żart - pamięć miała dobrą, tylko zazwyczaj nie poświęcała zbyt wiele uwagi ludziom, którzy nie poświęcali uwagi dla niej. Przez chwilę przyglądała mu się, marszcząc brwi, bo nie była w stanie zrozumieć jego zainteresowania tymi (zazwyczaj) hałaśliwymi roślinkami. W ogóle nie była w stanie zrozumieć czyjegokolwiek nadmiernego zainteresowania jakimikolwiek roślinkami. Odchrząknęła wreszcie cicho, zakładając rękawice.
- Jesteś kapitanem drużyny, prawda? Te roślinki są bardziej interesujące od quidditcha? Gdybym miała pasję, która mogłaby mi przynieść pieniądze i trochę rozgłosu, pewnie nie chodziłabym na lekcje - powiedziała niezobowiązującym tonem, oglądając swoje malutkie rączki, teraz ukryte w wielkich rękawiczkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2719
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 772
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kłaposkrzeczki i miotły   Sro Wrz 13 2017, 20:49

Oboje nie należeli do nadmiernie towarzyskich osób, choć chyba każde z nieco innego powodu. Deven generalnie był bardziej związany z szeroko rozumianą naturą niż przedstawicielami własnego gatunku, ale ostatnio robił pewne postępy. Czasem trudno mu było uwierzyć, że jest kapitanem drużyny gryfonów - on, najbardziej aspołeczny z braci Quayle - ale w gruncie rzeczy dobrze się sprawdzał. Miał spore doświadczenie i motywował, ale nie terroryzował. Paradoksalnie potrafił uspokoić swoich zawodników, dodać im wiary, nie wywierając presji i nie psując atmosfery w drużynie. Ciągłe przetasowania w składach drużyn bardzo go męczyły i stresowały, ale były nieuniknione.
Drgnął zaskoczony, słysząc głos dziewczyny, która wyrwała go z zadumy. Wyprostował się i spojrzał na nią z czymś na kształt zakłopotania. Dziewczyny zawsze go trochę krępowały. Zwłaszcza ładne i nieznajome.
- Hm, tak. Jestem kapitanem. To... trudno porównać. Quidditch jest... emocjonujący. A natura uspakajająca. Nie jestem pewien, czy... hm... quidditch faktycznie przyniesie mi rozgłos. I pieniądze. W sumie nie lubię rozgłosu. A nauka... jest ważna. No i nie można grać w quidditcha całe życie - powiedział rzeczowo, sięgając po rękawice ochronne i zakładając je starannie. Raczej po to, by czymś zająć ręce niż dlatego, że ta czynność faktycznie wymagała szczególnej uwagi. Jak zwykle miał poważną minę, która pokrywała zakłopotanie i całą gamę uczuć, które Deven jak zwykle ukrywał, upychał gdzieś na dnie i z którymi często nie mógł dojść do ładu. - Jestem Deven - dodał po chwili, niepewnie wyciągając w kierunku Ellinor prawą rękę, na którą nie włożył jeszcze rękawiczki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 250
  Liczba postów : 16
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14826-ellinor-hanna-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14829-damy-i-wiesniaczki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14831-dziobak
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14830-ellinor-hanna-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Kłaposkrzeczki i miotły   Czw Wrz 21 2017, 18:13

Jej największym hobby była transmutacja; całkiem lubiła także astronomię. Wystarczyła różdżka, teleskop, a zupełnie obyć się można było bez ziemi do kwiatków czy śmierdzących nawozów. Owszem, Ellinor nie miała nic przeciwko kwiatkom i roślinkom, ale mogła je co najwyżej podlewać - do tego nie były potrzebne rękawice, paznokcie się nie łamały, a wszystko dookoła nie lepiło się od kurzu i pyłu. Przetarła nadgarstkiem najpierw lewe, a potem prawe oko. Im cieplej się robiło, tym bardziej Carlsson chciało się znaleźć wygrzane słoneczkiem miejsce i chwilę pospać. Szklarnia mogłaby się nadać, gdyby tylko nie przewijało się przez nią tylu ludzi, w tym profesor Vicario, na którą Ellinor miała alergię. Kto dopuścił taką kobietę do uczenia dzieci? Przecież z daleka widać, że prostytutka, a przynajmniej jakiś kiepski zamiennik. Hogwart to jednak ciekawe miejsce. Nadal chwilami zastanawiała się, czemu Mikkel wybrał jako nową szkołę właśnie szkocki zamek i nie była pewna, czy interesuje ją odpowiedź na to pytanie. W sumie chętnie wybrałaby dla siebie Riverside, albo coś w ciepłym miejscu - może Red Rock? Deszcz, chłód i mgła nieco odbierały chęci do życia i całą energię, a biedna Szwedka nie miała czym szastać.
- A co z tego, że nauczysz się wszystkiego? Dużo ważniejsza jest zaradność i znajdowanie okazji - odparła, na zmianę wkładając i zakładając rękawice. Mogłaby je sobie zmniejszyć zaklęciem, ale lenistwo brało górę. - Cześć, Deven. Jestem Ellinor - uśmiechnęła się lekko, ściskając jego rękę, po czym wreszcie po raz ostatni założyła rękawiczki i oparła się biodrem o stół, splatając ramiona na piersi. - Czemu nie lubisz rozgłosu? Wcale nie musiałyby o tobie pisać najpodlejsze plotkarskie gazetki. Można mieć poważny, pozytywny rozgłos. A z nim przychodzi wielu zwolenników i dużo pieniędzy - zauważyła, patrząc na niego uważnie. Połączenie quidditcha i roślinek było intrygujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2719
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 772
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kłaposkrzeczki i miotły   Nie Paź 01 2017, 20:20

Deven interesował się bardzo praktycznymi, wręcz PRZYZIEMNYMI sprawami, co może wydać się dość zabawne, biorąc pod uwagę, że podczas meczów i treningów latał naprawdę wysoko. Uwielbiał zwierzęta, a rośliny towarzyszyły mu przez całe życie - jego rodzice prowadzili mały sklepik zielarski w Hamilton, a on, jako najbardziej odpowiedzialny z czterech synów, w każde wakacje pomagał, jak mógł, byle ich tylko trochę odciążyć. Miał naprawdę dużą wiedzę, poza tym kontakt z naturą go wyciszał, pozwalał zrozumieć siebie, swoją przeszłość, korzenie... Krótko mówiąc, miał zbawienny wpływ na zamkniętego w sobie Indianina o dużych ambicjach i równie dużych kłopotach rodzinnych.
Klimat Wielkiej Brytanii nieszczególnie mu przeszkadzał - jedyne, co mógł mu zarzucić, to brak zdecydowania. Tutaj pogoda zawsze była umiarkowana - chłodna, ale nie zimna, ciepła, ale nie gorąca. Brakowało mu mroźnych kanadyjskich zim, skrzącego się w promieniach słońca śniegu. Brakowało mu też tych ogromnych lasów, cudownie zmieniających kolor na jesieni. Ale poza tym... tutaj był wolny i miał jakieś perspektywy. Kochał swoją rodzinę i tęsknił za nią, ale przez swoje wrodzone poczucie odpowiedzialności dźwigał zbyt wiele problemów, którymi żaden z jego braci nie mógł albo nie chciał się zająć. Tutaj mógł rozwijać swoje pasje, studiować i jednocześnie pracować, dzięki czemu systematycznie podsyłał swojej rodzinie trochę pieniędzy.
- Ja lubię wiedzieć. Poza tym to mnie interesuje, pracuję nad własnymi nawozami i... i w ogóle. I chyba jestem w miarę zaradny - dodał, starając się bronić swojego stanowiska. Jej dłoń była miła w dotyku, delikatna, czego nie można było powiedzieć o jego dłoniach - poznaczonych odciskami, pęcherzami, drobnymi bliznami, oparzeniami i wszystkimi innymi śladami po treningach czy pracach z fauną i florą.
Słysząc jej pytanie, wzruszył lekko ramionami i spojrzał na swoje pobrudzone błotem buty.
- Nie wiem. Po prostu nigdy nie lubiłem być w centrum uwagi. Nawet na boisku najbardziej mi odpowiada pozycja szukającego... bo robi swoje i tak naprawdę zwraca się na niego uwagę tylko w momencie, kiedy złapie znicza - mruknął, po czym zerknął na Ellinor. Przez chwilę milczał. - A ty? Czym chcesz się zajmować... po studiach? - spytał niepewnie. Nie był mistrzem konwersacji. Zwłaszcza gdy kogoś nie znał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kłaposkrzeczki i miotły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pub pod trzema miotłami
» Schowek na miotły
» Pub Trzy Miotły
» Pub Pod Trzema Miotłami
» Pub pod trzema miotłami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-