IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Melodia w opałach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 117
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Melodia w opałach   Pią Wrz 01 2017, 22:57


Retrospekcje

Osoby: @Melody Kingston i @Elias Sætre
Miejsce rozgrywki: jakiś pub w Londynie
Rok rozgrywki: początek lipca 2015
Okoliczności: Melody bawi się super świetnie na imprezie w czarodziejskim klubie w Londynie, gdzie udało jej się wejść dzięki niezwykłemu urokowi osobistemu. Była zdruzgotana, bo tydzień wcześniej rozstała się z chłopakiem - Ezrą i potrzebowała odreagować. Przyjęła więc wygląd, którego nikt z jej znajomych nie znał (Kendall Jenner) i wybrała się na imprezę. Bo jak lepiej zapomnieć o problemach? Pech chciał, że chyba jednak przesadziła z ilością alkoholu i innych używek... W każdym razie nasz wątek zaczyna się, kiedy Melody bawi się w najlepsze, nie wiedząc, że następny shot będzie jej ostatnim...

______________________



Melody Kingston
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 117
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Re: Melodia w opałach   Pią Wrz 01 2017, 23:34

Minął tydzień odkąd rozstałam się z Ezrą. Muszę przyznać, że moje szesnastoletnie serce nie czuło się ani trochę lepiej. Czas leczy rany, jak to mówią, ale chyba ja nie mam tyle czasu. Zaczynają się wakacje, a ja nie mogę dłużej leżeć w łóżku i płakać. Mama chyba też to zauważyła. Starała się mnie wspierać, bo wiedziała, że ciężko przechodzę to rozstanie. Dzisiaj miała wyjechać do Londynu na kilka dni - jakaś duża sprawa w Londynie. Wspaniałomyślnie zaproponowała mi, żebym wybrała się z nią. Firma miała jej zapłacić za pokój, ale drugi musiała sobie dokupić. Obiecała mi wspólne zakupy, obiad itd. Obiecanki cacanki. Jak zwykle. W każdym razie zgodziłam się, żeby przypadkiem nie wysłała mnie do jakiegoś psychologa. Tylko tego mi było trzeba.
Pojechałyśmy razem. Mama od razu zabrała się za robotę, ale powiedziała, że jutrzejsze śniadanie należy tylko do naszej dwójki. Uśmiechnęłam się, udając, że mi to wszystko bardzo odpowiada. Rozłożyłam w swoim pokoju hotelowym najważniejsze rzeczy - laptopa, słuchawki i paczkę fasolek. Włączyłam sobie swój ulubiony serial - Skinsów. Nieważne ile razy go oglądałam, zawsze mnie ekscytował. W pewnym momencie zaczęłam się jednak zastanawiać nad tym, co ja właściwie robię... Przyjechałam już do Londynu, to chyba nie będę spędzać pobytu tutaj w pokoju hotelowym, obżerając się słodyczami. Mama i tak była zajęta, ale przecież to nie znaczyło, że ja byłam uziemiona. Pomyślałam, że mam gdzieś Ezrę i jego powody do zerwania. Było między nami kiepsko, oboje to wiedzieliśmy. Oboje zdecydowaliśmy o zerwaniu. Tak było lepiej. Ale czemu mnie to tak bolało? Uznałam, że mam dość użalania się nad sobą. Przecież mnie nikt nie złamie. Nie mogę pokazywać, że mi tak zależy. Nie mogę tego sobie udowadniać. Potrafię żyć ponad to. Więc ubrałam się w najlepsze ciuchy, jakie ze sobą wzięłam. Spojrzałam w lustro i od razu poczułam, że coś nie pasuje. W tej skórze czułam się zupełnie skrępowana. Nie miałam tej pewności siebie, której dzisiaj potrzebowałam. A potrzebowałam uciec od tej biednej, skrzywdzonej Melody i stać się tą, która martwi się tylko tym, ilu chłopców poderwie i ilu spławi.
W takich chwilach byłam ogromnie wdzięczna swoim genom metamorfomaga. Nie minęła chwilka, a w lustrze widziałam już zupełnie inną osobę - pewną siebie, dążącą do celu, nie poddającą się, nie przejmującą się niczym Melody. Tak wyglądając, wyszłam ze swojego pokoju hotelowego i w ogóle z hotelu. Ruszyłam do jednego z najbardziej znanych klubów czarodziejów w Londynie. Był dobrze ukryty i ciężko było się do niego dostać, ale tej nocy nie było dla mnie rzeczy niemożliwych. Bramkarz wpuścił mnie bez problemu. Wystarczyło się trochę szerzej uśmiechnąć. Dziwiło mnie, czemu nie było żadnego ograniczenia wiekowego, ale wtedy nawet się nad tym nie zastanowiłam. Zajęłam się imprezowaniem. Trzeba było zacząć od dwóch drinków. Oczywiście nie wydałam na nie ani galeona. Jak łatwo było naciągnąć tych pijanych facetów... Oni to by się nie zorientowali, a oddaliby mi cały swój majątek. W każdym razie - dwa drinki, tańce, jeszcze z dwa shoty, tańce. Chyba całowałam się z jakimiś dwoma (młodymi!) czarodziejami, ale nie do końca pamiętam.

Impreza trwała w najlepsze, tańczyłam, śmiałam się. Znalazłam sobie uroczą blondyneczkę do towarzystwa, która uczepiła się mnie jak rzep psiego ogona i tak robiła wszystko, co zaproponowałam. Byłam w takim stanie, że ani razu nie pomyślałam o Ezrze. Zadziwiające, jak łatwo potrafiłam odciąć się od problemów. Zaczęłam czuć, że alkohol opuszcza mój organizm od tych ciągłych tańców. Musiałam więc przycupnąć chwilę przy barze. Oparłam się łokciami o bar i twarz schowałam w dłoniach. Dopiero kiedy to zrobiłam, zorientowałam się, jak bardzo byłam pijana. Świat wirował. Czułam nieprzyjemny smak w gardle. Ale wydawało mi się, że byłam trzeźwa. Wtedy dopiero rozejrzałam się po ludziach, którzy siedzieli obok i ku mojemu zdziwieniu rozpoznałam w nich @Elias Sætre. Zupełnie zapominając, że nie wyglądam jak ta znana mu Melody, postanowiłam się do niego odezwać.
- Merlinie, Elias! - zawołałam, prawie rzucając się mu na szyję - Jak dobrze widzieć znajomą twarz - śmiałam się co drugie słowo. Wszystko to było dla mnie takie zabawne - Co tu robisz? - zagaiłam, a wcześniejszy spadek mocy automatycznie się przerwał. Znów miałam ochotę na drinka - Co pijesz? - spytałam, nie dając mu nawet odpowiedzieć na poprzednie pytanie - Poproszę miętowego memortka - wykrzyczałam przez bar do barmana - Też chcesz? - spytałam Eliasa. I tym razem nie dałam mu szansy odpowiedzieć - Niech będą dwa - dorzuciłam do wyraźnie poirytowanego pana za barem. Kiedy przyniósł drinki i rzucił ceną, spojrzałam na niego z urażeniem w oczach. Chyba mój urok osobisty przestał działać i tym razem widzieli we mnie już tylko upitą nastolatkę - Eli, masz jakieś drobne? Kompletnie nie wiem, gdzie zostawiłam portfel - wytłumaczyłam się, podpierając się ręką o jego ramię.

______________________



Melody Kingston
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 426
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Melodia w opałach   Sob Wrz 02 2017, 21:25

Odkąd Elias mógł - według czarodziejskiego prawa - legalnie imprezować, nie pozostając przy tym abstynentem, coraz częściej przestawał powstrzymywać się od takich przyjemności, korzystając z tego, co mu życie dało. Oczywiście, niejednokrotnie był pod wpływem, jeszcze przed ukończeniem siedemnastu lat, ale teraz, pół roku po urodzinach, śmiało mógł korzystać z ogólnodostępnych używek. No i przecież, były wakacje, lipiec - jeden z najcieplejszych miesięcy w roku, więc nawet nie wypadało spędzać tych upalnych dni i ciepłych nocy, zaszywając się w domu, przy tworzeniu czegoś nowego (choć taka wizja wcale nie należy do najgorszych!). Postanowił zatem, że skoro jest młody i niezależny, musi odpowiednio spożytkować ten wolny czas. No i akurat trafiło na jeden z londyńskich, czarodziejskich barów. Nie bywał tam często, ale słyszał wiele pozytywów na temat tego lokalu, więc żeby móc wyrobić swoje zdanie, odwiedził akurat tamto miejsce.
Wcale nie miał na celu samotnie upić się do przytomności: liczył raczej na to, że napije się kilku drinków, być może pozna kogoś nowego lub spotka jakiegoś znajomego ze szkoły.
Wyglądał, jak zwykle - białe (choć też delikatnie jasnoróżowe) polo z nieco dłuższym rękawem, beżowe spodnie z szelkami i zniszczone przez czas, czarne buty. Gdy od razu znalazł się w pubie, wylądował przy barmańskiej ladzie - w takim miejscu najłatwiej było poznać kogoś nowego, po prostu zagajając rozmowę czy stawiając jakiejś ładnej dziewczynie drinka. Zamówił dla siebie coś lekkiego - nie miał mocnej głowy do alkoholu, ani nawet nie był przyzwyczajony do picia czegoś mocniejszego niż wino. Wciąż siedząc na wysokim taborecie, ukradkiem rozejrzał się po lokalu, myśląc przy tym, że samotne przychodzenie tutaj nie było najlepszym pomysłem na świecie. Już zaczął poszukiwać wzrokiem jakichś znajomych kumpli, lub nieznajomych, ale ładnych, panienek, z którymi na pewno chętnie by się zapoznał, gdy jakaś dziewczyna sama mu się nawinęła. Na dodatek, wyglądało na to, że się znają, ponieważ zwróciła się do niego po imieniu. Elias nie miał bynajmniej złej pamięci do imion i twarzy, najprawdopodobniej dlatego, że jest dobrym obserwatorem, ale stojącej obok niego towarzyszki za nic nie był w stanie skojarzyć. Co prawda, odnosił wrażenie, że mimo wszystko skądś tę dziewczynę jednak zna. Wydawało mu się, jakby znał ten głos, ale nieznajoma bezustannie się śmiała. Wydawało mu się też, że chyba zna te rysy twarzy, niektóre jej elementy*. Zdezorientowany nawałem pytań, jakie na niego spłynęły, nie wydusił z siebie słowa, dopijając do końca swojego drinka - jedynego, którego do tej pory zamówił. Wpatrując się w to, co wyczynia jego nieźle wstawiona znajoma, zaczął intensywnie myśleć, kim właściwie jest ta dziewczyna. Pomijając to, że posiadała wyjątkowy urok osobisty i naprawdę intrygującą urodę, zdawałoby się, że jest w jego wieku, może rok starsza, może rok młodsza, czyli... musi być jedną z uczennic Hogwartu. Trudno mu było stwierdzić, bez szkolnej szaty z wyraźnym godłem domu na piersi, do którego należy. Automatycznie wykluczył jednak Ravenclaw - znał stamtąd absolutnie wszystkich, niezależnie od wieku. Z jednymi rozmawiał, z innymi jeszcze nie, ale wiedział, kto jest kim.
Widząc poirytowanego barmana, stawiającego trunki na ladzie, przejął oba naczynia z miętowym memortkiem, tak by nastolatka nie mogła po nie sięgnąć.
- Zawsze w pogotowiu - odpowiedział na pytanie obcej koleżanki, po czym sięgnął po portfel, który trzymał w jednej z tylnych kieszeni spodni. Wyjął należne się mężczyźnie galeony, położył na ladzie, po czym zwrócił się do dziewczyny, której jakimś cudem udało się przejąć alkohol.
- Przypomnij mi kochana, z kim mam przyjemność? - spytał, przyjaźnie się uśmiechając. W normalnych okolicznościach na pewno nie odważyłby się zadać takiego pytania, bo poczułby wstyd, że ktoś musi mu przypominać, kim tak właściwie jest. W takiej sytuacji, był przekonany, że jego ciemnowłosa towarzyszka niewiele będzie pamiętać z tego wieczora, więc bez większych ceregieli, po prostu ją o to spytał.

*Wyczytałam, że metomarfomagowie pod wpływem dużych emocji, mogą mieć problemy ze zmianą swojego wizerunku, a z racji, że Melody przeżyła to zerwanie z Ezrą i była smutna, wyszłam z założenia, że jej przemiana nie do końca "zadziałała", dlatego niektóre cechy z jej wyglądu, wciąż pozostały i nie została taką stuprocentową Kendall. W razie czego, mogę dokonać edycji luzak latif
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 117
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Re: Melodia w opałach   Wto Wrz 05 2017, 11:23

Elias musiał być w tamtym momencie zupełnie zdezorientowany. Do dzisiaj się z tego śmiejemy, ale przecież nie mogłam mieć mu za złe, że mnie nie rozpoznał, skoro wyglądałam całkiem inaczej. Te wszystkie cechy, które wciąż w mojej twarzy wskazywały na moją prawdziwą tożsamość były raczej nie do zauważenia. Szczególnie, że nie byliśmy z Eliasem blisko nigdy wcześniej. Ot, znajomi z roku.
Byłam w takim stanie, że nawet całkiem poważne pytanie mojego rozmówcy potraktowałam jako żart. Znów się zaśmiałam, nie udzielając odpowiedzi. W pewnym momencie miałam jednak mały przebłysk. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze, które wisiało za barem. I wtedy zrozumiałam, że Elias pytał zupełnie serio. Przecież nie wyglądałam jak normalna ja! Wtedy znowu zachichotałam. Chyba powinnam bardziej zwracać uwagę na momenty, w których się nie odzywałam, bo przecież non stop zanosiłam się śmiechem. Nawet kiedy mówiłam, moje wypowiedzi brzmiały jak wypowiedziane w niepohamowanym wybuchu śmiechu. Dziwne, że Elias w ogóle mnie rozumiał. W każdym razie tym razem nie domyślał się pewnie, co było takie zabawne. Schowałam twarz w dłonie, próbując zachować powagę. Wpadłam na genialny pomysł. Skoro nie wiedział, kim byłam to nie zamierzałam mu psuć niespodzianki. Pomyślałam, że sam powinien zgadnąć.
- Zróbmy z tego zabawę - powiedziałam, jakby to był najlepszy pomysł, na który wpadłam tamtej nocy - Zadam ci pytanie dotyczące mojej osoby - mamrotałam, bo język mi się plątał i każde słowo z "m" lub "p" musiałam powtarzać dwa razy - Jak odpowiesz dobrze, ja piję! A jak odpowiesz źle, pijesz ty! - ponowny chichot. Uniosłam szklankę do góry, prawie spadając przy tym z krzesła - Na dobry początek! - zawołałam, zgrywając bohatera i upiłam bardzo niewielki łyczek mojego drinka, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie, a przecież w tak słodkim trunku nawet nie było czuć tego alkoholu.
Elias niestety został postawiony w sytuacji bez wyjścia. Jeśli chciał się dowiedzieć, z kim rozmawiał, musiał wejść do tej wymyślonej przeze mnie gry, bo inaczej niczego bym mu nie zdradziła. Wbrew pozorom, nawet kiedy jestem pijana, umiem kontrolować (w miarę) to, co mówię i w życiu nie wydałabym mojego sekretu. Dlatego też miałam nadzieję, że ta gra nigdy się nie skończy i Elias nie domyśli się, kim jestem. Wciąż trochę zależało mi, żeby moja druga twarz pozostała anonimowa, ale zaczynałam tracić granicę i za bardzo się zdradzać... Od tamtej nocy już nigdy nie zdarzyła mi się taka wpadka i do dziś tylko Elias wie, o moim drugim obliczu. Jestem mu bardzo wdzięczna, za to jak się wówczas zachował, bo przecież mógł mnie po prostu zostawić i nie użerać się z jakąś pijaną dziewczyną. Chyba jednak za bardzo intrygowało go to, że ja znałam jego tożsamość, a on zupełnie nie mógł skojarzyć mojej. Jak dobrze, że jest tak żądny wiedzy!

______________________



Melody Kingston
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 426
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Melodia w opałach   Sro Wrz 13 2017, 11:11

Gdy lubi się przebywać z ludźmi, automatycznie należy też pamiętać o tym, by mieć dobrą pamięć do imion i twarzy. Nieustannie poznaje się nowe osoby, chyba że jest się introwertycznym i wycofanym ze społeczeństwa osobnikiem; w takich sytuacjach, unika się wszelkiego towarzystwa. A odkąd Elias zaczął być charyzmatycznym ekscentrykiem, zaczął przywiązywać wagę do tego, by mimo wszystko, nowo poznane towarzystwo zapamiętywać. I tak rzeczywiście się działo, dlatego nawet nie starał się kryć zdziwienia, gdy jakaś obca dziewczyna zaczęła zwracać się do niego po imieniu, kiedy ten zupełnie nie był w stanie jej skojarzyć. Gdyby był pijany, mógłby usprawiedliwiać swoją obniżoną percepcję krążącym we krwi alkoholem, ale był właściwie całkiem trzeźwy, z pominięciem tego jednego drinka.
Nie miał nawet żadnych podstaw, by móc podejrzewać, że jego nieznajomą koleżanką jest Melody. Nie znali się dobrze, więc nie miał nawet zielonego pojęcia o tym, że ta jest metamarfomagiem. Znał ją, bo są z tego samego roku. Wiedział jedynie, że jest w Hufflepuffie (i że jest całkiem ładna...) i zawsze postrzegał ją jako rozsądną oraz inteligentną. Teraz, kiedy dzięki tej sytuacji nieco się ze sobą zaprzyjaźnili, rozbawiony wspomina całe zdarzenie (choć w ówczesnym czasie Sætre wcale do śmiechu nie było), wytykając Kingston, że powinna mieć zakaz spożywania alkoholu.
Gdy dziewczyna zorientowała się, że Norweg nie wie, z kim ma do czynienia, wyraźnie się zdziwiła (i być może zaniepokoiła?). Eli już powoli zaczął podejrzewać, że coś tu jest nie tak i to nie w nim tkwi wina całego tego nieporozumienia. Mimo wszystko, przystał na jej propozycję. Skoro już Bóg mu ją zesłał, to uznał, że się nią zaopiekuje i nie pozostawi bezbronnej, pijanej nastolatki na pastwę losu. Może nie był nigdy jakoś specjalnie skory do pomocy, ale empatii do drugiego człowieka mu nie brakowało. I choć ta jej zabawa miała tylko spowodować większe upicie się ich obojga, nie miał nic do powiedzenia, ona ustaliła zasady. Będzie ją miał na oku, dopóki nie wytrzeźwieje, a jak teraz wypije jeszcze trochę, to co najwyżej zwymiotuje.
- Stoi - powiedział, akceptując warunki gry i oczekując, aż dziewczyna zada mu pierwsze pytanie. Domyślił się, że oprócz tego, że wróci nietrzeźwy, to i również z pustym portfelem. Ale ciekawość nie pozwoliłaby mu tak po prostu sobie odpuścić. Gdy omal nie spadła z krzesła przy wznoszeniu toastu, w ostatniej chwili zdołał ją podtrzymać, ręką umiejscowioną na plecach, stawiając ją do pionu. Idąc w ślady brunetki, wypił małego łyka ze swojego słodkiego drinka.
Zapowiada się bardzo ciekawy wieczór, pomyślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 117
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Re: Melodia w opałach   Sob Wrz 16 2017, 22:22

Moja pamięć do twarzy była niestety bardzo kulawa. Może inaczej - pamiętałam tych, których chciałam pamiętać. Tych, którzy wydawali mi się interesujący. Często bywało też tak, że dobrze pamiętałam imię jakiejś osoby, ale mówiąc o niej, specjalnie je przekręcałam, żeby nie wyglądało jakbym była nią zainteresowana. Chyba trochę denerwowało to moich znajomych, kiedy zgrywałam głupiutką. W mojej głowie było to idealnym rozwiązaniem, żeby utrzymać swoją obojętność. Wszyscy myśleli, że mam ich gdzieś. Pewnie nie raz się zastanawiali, czy robiłam to specjalnie czy naprawdę nikogo nie pamiętałam.
Elias należał do tych osób, które bardzo dobrze kojarzyłam, ale czasem udawałam, że nie mam pojęcia, o kim jest mowa. Nie wiem, co decydowało o takim moim podejściu do Krukona. W każdym razie było tak do owej nocy. Od tamtego dnia nie zdarzyło mi się już ani razu "przypadkiem" zapomnieć, jak się nazywa, chyba że na początku, kiedy nie pamiętałam, jak ma na nazwisko - i to już całkiem poważnie. Po prostu wyglądało obco i nie wiedziałam, jak się je czyta. Dopiero kiedy się lepiej poznaliśmy odważyłam się go o to spytać.
Wracając do wydarzeń z wieczora, podczas którego pobiłam swój życiowy rekord wypitych shotów (choć do dziś wydaje mi się, że barman bardzo nie chciał, żebym zarzygała mu cały bar i dolewał mi wody zamiast alkoholu - ale co ja tam wiem, smakowało tak samo okropnie). Pisnęłam z uciechy, kiedy Elias zgodził się na wymyśloną przeze mnie zabójczą zabawę. Wciąż nie miałam pojęcia, co zrobię, jeśli gra będzie mu dobrze szła. Chyba byłabym zmuszona do zmiany mojej twarzy B na zawsze. Nie mogłabym już wrócić do wysokiej brunetki o wyrazistym spojrzeniu i poważnym wyrazie twarzy. Może czas na rudą? Chwilę się zamyśliłam i Elias pewnie pomyślał, że się rozmyśliłam, ale będąc pod wpływem takiej ilości alkoholu myślenie szło mi dużo wolniej i wciąż nie miałam pojęcia, jakie mu zadać pytanie. W końcu wpadłam na coś zupełnie neutralnego na sam początek i ocknęłam się z zamyślenia.
- Dobra - powiedziałam, ponownie szeroko się uśmiechając - To na rozgrzewkę, pytanie brzmi: skąd się znamy? - wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że głupszego pytania zadać nie mogłam. Musiał wiedzieć, że pewnie znamy się ze szkoły. No po prostu strzelając w ciemno by trafił. Ale przecież pijana Melody nie była taka bystra...

______________________



Melody Kingston
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 426
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Melodia w opałach   Wto Paź 03 2017, 15:43

Miał wielu znajomych, ale zaledwie garstkę przyjaciół. W takiej kombinacji czuł się najlepiej - zapamiętywał te twarze i imiona, które najprawdopodobniej mógłby ponownie spotkać. Dlatego, ludzi ze szkoły pamiętał bez zarzutu. Co prawda, zawsze kosztowało go trochę wysiłku, by pamiętać kogoś, z kim nie rozmawiał lub, co więcej, kogoś, kto nie wyróżniał się niczym specjalnym. I właśnie w ten sposób, postrzegał wtedy Melody. Nie znał jej, wiedział jedynie, że jest ładna, jest w Hufflepuffie i chyba spotyka się z Ezrą, którego też jedynie kojarzył.
Do tej pory bawi go sytuacja, kiedy Mel skutecznie unikała wymawiania jego nazwiska, zamiast po prostu spytać, w jaki sposób należy je czytać. Nie unikało wątpliwościom, że brzmiało ono dla niej obco - Elias jest stuprocentowym Norwegiem, czego też przed nikim nie ukrywał. Mimo swojego pochodzenia, nigdy nie spotkał się z negatywnymi komentarzami i docinkami, a w Hogwarcie został bardzo miło przyjęty. Teraz, miał tylko nadzieję, że pomimo panującego Brexitu, nic się w tej kwestii nie zmieni.
Zadała mu chyba najbardziej banalne pytanie, na jakie mogła wpaść. Nawet bez jej gry był w stanie wywnioskować, że znają się ze szkoły. Teraz zastanawiał się tylko, czy to, że zna odpowiedź na to zapytanie, będzie korzystne dla dziewczyny. Była naprawdę bardzo pijana i Eliasowi aż szkoda było patrzeć na nią w takim stanie. Chociaż, Norweg i tak już postanowił, że się nią zajmie i bezpiecznie odprowadzi do domu. Nie miałby serca, gdyby ją jeszcze dodatkowo upił i zostawił na pastwę losu.
- Zgaduję, że z Hogwartu - powiedział, nieco niepewnym tonem, biorąc łyka swojego drinka. Był słodki i, jak mu się zdawało, niezbyt mocny, więc wierzył w to, że zdąży jeszcze zgadnąć tożsamość jego towarzyszki, zanim ta zwymiotuje albo wpadnie na jakiś głupi pomysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 117
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Re: Melodia w opałach   Pią Paź 06 2017, 21:22

Bawiłam się świetnie. Tak mi się wydawało. W zasadzie wszystko było dla mnie tak zabawne, że nie traktowałam niczego poważnie. To, że trochę robiło mi się niedobrze z każdym zakołysaniem na krześle zupełnie nie robiło na mnie wrażenia. Też trochę mój organizm dramatyzował, bo we krwi alkoholu nie było jakoś niebezpiecznie dużo, a on już chciał się go pozbyć. Ja chciałam się jeszcze bawić, więc poskramiałam odruchy obronne mojego ciała.
Uczniowie i studenci, którzy byli w Hogwarcie długo przed Brexitem chyba raczej nie musieli się za bardzo martwić jakąś niechęcią. W końcu zżyli się z Anglią na tyle, że nikomu nie robiła problemu ich obecność. Sama uważałam tą całą niechęć za bzdurny wymysł urzędasów. Zawsze byłam w pełni tolerancyjna i nie bałam się ludzi "obcych". Ba, nawet tacy niepospolici ludzie najbardziej mnie interesowali. Szczególnie ci o jakimś charakterystycznym akcencie - na przykład Francuzi.
- A niech to, masz rację - odpowiedziałam, śmiejąc się w głos - Twoje zdrowie! - zawołałam i zanim zdążył mnie powstrzymać upiłam malutki łyczek z mojego drinka (o bardzo niskiej zawartości alkoholu). Miałam szczęście, że piłam bardzo małą ilość napoi za jednym razem. Właściwie ledwo poczułam smak cudownie słodkiego trunku na języku, a już przerwałam picie. Dlatego Elias mógł być spokojny - ten jeden drink starczy mi z pewnością do końca gry. Skrzywiłam się co najmniej tak, jakbym piła czystą wódkę.
- Runda druga - zakomunikowałam teatralnym głosem - W takim razie z jakiego jestem domu? - zapytałam, mając nadzieję, że to pytanie sprawi mu trochę więcej kłopotu. Co to była za zabawa, jeśli na wszystko będzie odpowiadał poprawnie. Przecież to nie tak miało być.


__
Może piszmy krótkie posty, żeby szybciej nam szła ta gra :p

______________________



Melody Kingston
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 426
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Melodia w opałach   Czw Paź 19 2017, 08:02

Właściwie, Elias rzadko kiedy chodzi na imprezy (choć, trzeba przyznać, ostatnio robi to coraz częściej!), dlatego, do tej pory, nie zdążył jeszcze nigdy napić się na tyle dużo, by później nie kontaktować ze światem lub wymiotować po kątach. Umiał się dobrze bawić bez alkoholu, a jak już pił, to głównie wino i w niewielkich ilościach. Z używek, zdecydowanie bardziej wolał nadużywać papierosów.
Rzeczywiście, mimo panującego aktualnie Brexitu, Eliasa nigdy nie dotknął brak tolerancji. Nie wyróżniał się urodą, kolorem skóry ani specyficznym ubiorem - umiejętnie wtopił się w tłum Brytyjczyków. Dopiero kiedy widziało się jego imię (typowo norweskie) i nazwisko, które zawiera ligaturę, można było wywnioskować, że pochodzi ze Skandynawii.
Gdy zadała mu pytanie odnośnie domu, zrobiło się znacznie trudniej. Od razu wykluczył Ravenclaw - znał wszystkich Krukonów, niezależnie od tego, w którym roku rozpoczęli naukę. Nie wydawało mu się też, że może być ze Slytherinu. Nie żeby twierdził, że wszyscy Ślizgoni są niemili, ale powstał na ich temat taki stereotyp.
- Gryffindor? - spytał niepewnie, nawiązując z nią kontakt wzrokowy i oczekując na jej reakcję. Nie znał zbyt wielu Gryfonów, więc idąc tym tokiem myślenia, to do właśnie tego domu ją dopasował.

---
wybacz, że tak długo, ale ten post szedł mi tak opornie! postaram się poprawić, jesli chodzi o terminowość odpisów
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Melodia w opałach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-