IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Gabinet Daniela Bergmanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Gabinet Daniela Bergmanna   Czw Wrz 14 2017, 12:13


Gabinet Daniela Bergmanna
Nietrudno dostrzec umiłowanie przebywającej tutaj osoby wobec porządku; pomieszczenie składa się z drewnianego biurka, krzeseł oraz obciążonego sporą kolekcją książek regału. Przez okno do gabinetu sączy się nieustannie światło, nadając mu przejrzystego, mniej surowego wyglądu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Pią Wrz 15 2017, 00:09

Za oknem grasowały gromadą chmury - nic szczególnego w przypadku jesiennego okresu, czyniącego brytyjską pogodę jeszcze bardziej kapryśną niźli zazwyczaj (o ile było to kiedykolwiek możliwe). Światło, słabe i liche, przebijające się poprzez puchowe struktury pokaźnych, zszarzałych ciał zastygniętych obłoków, czyniło pomieszczenie równie szarym, markotnym - co panujący na zewnątrz widok. Nie przykładał niemniej do scenerii uwagi (zdążył przywyknąć, wpierw wychowując się w Anglii, później mieszkając przez kilka lat na owych terenach); zajmował się swoją pracą. Stosy jak zawsze wszelakiej maści dokumentów, oczekiwały na wypełnienie - podobnie jak zresztą uczniowskie eseje przysłane mu do sprawdzenia. Nigdy niemniej nie odkładał swych zadań na ostatni możliwy moment - stąd mógł pozwolić sobie na niespieszenie się pełne obaw, na chwilę przerwy - zasłużonego czasu, który to lada moment sobie wyliczył. Na razie jednakże kończył swe obowiązki; szmer przesuwanej końcówki pióra, oprócz tykania zegara, wydawał się być jedynym rozbrzmiałym obecnie dźwiękiem.
Aż - do uszu Bergmanna dotarł odgłos pukania, na który zareagował natychmiast:
- Proszę - oznajmił wyraźnym głosem, a przechodzące przez jego głowę urywki myśli, wydawały się chcieć zadawać pytania kto w owym momencie do niego przychodzi. Uniósł automatycznie wzrok, aby przekonać się - już bez żadnych domysłów. Sam oderwał się również od swojej pracy, która, rzecz jasna mogła zaczekać.
W końcu jak zawsze, nigdzie nie zwykł się spieszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 504
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 630
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Pią Wrz 15 2017, 11:40

Co ją skłoniło do tego, ażeby zajrzeć do jego gabinetu? Przecież doskonale pamięta jak powiedział jej, że wie gdzie go szukać. Więc gdzie indziej jak nie tutaj? Sama nie wiedziała dlaczego tak naprawdę tutaj przyszła. Przecież nie miała najmniejszego zamiaru powiedzieć mu o swoich zdolnościach, ale kto wie jak ta rozmowa się potoczy. Może psor na tyle inteligentnie ją podejdzie, że wyrecytuje wszystko jak wierszyk. Może warto mieć sojusznika w gronie nauczycieli? Zawsze to jednak większe doświadczenie. Chociaż nie uważała, że doświadczenie kogokolwiek się jej nada, bo nie od dziś jest animagiem i doskonale radzi sobie z tą zdolnością. Co prawda teraz rzadko ją używała, bo nie miała takiej potrzeby. Oczywiście nie używała tej zdolności do uzyskania jakiś własnych potrzeb, ale podsłuchać niekiedy swoich przyjaciół? Szczerze powiedziawszy wiele się o sobie samej dowiedziała. Niekiedy to było przykre i żałowała, że tak robiła, ale z drugiej niesamowicie się uśmiała.
Dzisiejszego dnia postanowiła odwiedzić psora, ze zwykłej ciekawości co tam u niego słychać. Zapukała w drzwi i zaraz odzyskała odpowiedź. Profesor zaprosił ją do środka od razu weszła przyglądając się nauczycielowi. - Dobry. - przywitała się z nim i uśmiechnęła się promiennie. Naprawdę ten pan potrafił uzyskać uśmiech na jej twarzy. Gdzieś ją do niego ciągnęło. Przecież on był od niej starszy, ale co to ma wspólnego? Li nigdy nie patrzyła na wiek. Wiedziała, że takie zachowanie może mu zaszkodzić, bo jednak był nauczycielem, a ona studentką, ale oby dwoje byli pełnoletni, tak? Nie miała zamiaru się tym przejmować. Nie będzie mu odpowiadało to po prostu wyprosi ją z gabinetu. - Paskudna pogoda, prawda? - zapytała. Jak się zapyta o powód odwiedzin, co mu wtedy powie? Oj tam coś się na poczekaniu wymyśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sob Wrz 16 2017, 11:35

Skinął głową na powitanie z doskonale mu znaną studentką, odkładając otaczające go warstwy papierów - na stosy, uporządkowane podobnie jak pozostała część gabinetu. W swym miejscu pracy dbał o porządek, co dało się zauważyć na każdym kroku - nigdzie nie panoszył się szary puch kurzu, tak chętnie osiadający w miarę pozostawiania przedmiotów. Na twarzy mężczyzny również zagościł uśmiech - odwzajemnił go natychmiastowo po wychwyceniu rozpromienienia oblicza, jak zawsze - uśmiechał się lekko, bez zbędnej ostentacji w tym prostym, serdecznym wyrazie.  
- Trudno zaprzeczyć - potwierdził, jakby odruchowo wychwytując rozciągający się za barierami szyb widok. - Miałem już czas przywyknąć - dodał jednak, nie ukazując specjalnego przejęcia. Całe spędzone dzieciństwo, wakacje, później - kilka dobrych lat, kiedy mieszkał (i kiedy mieszka obecnie) w stolicy. Szkocja od Anglii różniła się pod tym względem jeszcze większą zmiennością - lada moment mógł lunąć deszcz, podobnie jak chwilę później zza chmur mogło wyglądać słońce.
- Przejrzałaś którąś z polecanych przeze mnie książek? - zapytał po chwili. Nie miał najmniejszego pojęcia, dlaczego postanowiła tutaj zawitać - a ponieważ większość uczniów zwracała się doń w określonych sprawach - w końcu gabinet miał określoną funkcję - nic dziwnego, że taki wyciągnął wniosek. Zazwyczaj wydawał się zdystansowanym, do bólu zwyczajnym nauczycielem.
Choć było to grą pozorów, pozwalającą mu się utrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 504
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 630
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sob Wrz 16 2017, 19:03

Panienka Na również bardzo lubiła porządek. Nigdy by nie pozwoliła i nie mogła pracować w miejscu gdzie byłby bałagan. Zwyczajnie nie potrafiłaby się wtedy skupić na tym co aktualnie by robiła.
Ona nie potrafiła się nie uśmiechać przy tym panu. Można powiedzieć, że nawet dla niego jakoś specyficznie się ubierała tak jakby to nie była ona. Li zazwyczaj zakładała luźne spodnie i wcale nie szykowała się i nie malowała, bo jej na tym zwyczajnie nie zależało. Teraz było inaczej. Była i umalowana i odpowiednio ubrana w białą przewiewną sukienkę, mimo iż na dworze nie było zbyt gorąco, ale co tam. Przecież nie włóczy się po dworze tylko w szkole, tak?
Dziewczynie również pogoda nie sprawiała żadnej różnicy. Jest przyzwyczajona do takiej pogody, w Chinach może i była nieco lepsza pogoda, ale wcale nie różnica się zbytnio z tą tutaj. Poza tym już tyle lat tutaj mieszka, że przywykła. Patrzyła tępo za okno udając jakby to miało dla niej jakieś większe znaczenie. A jedyne znaczenie było takie, że miała go przy sobie. To jej w zupełności wystarczało.
- Tak. Przeczytałam jedną, bardzo ciekawą teorię na temat animagii. Pan chyba wiele wie na ten temat. Może mi pan coś więcej opowiedzieć? - zapytała. Była ciekawa jakie ma poglądy na tę zdolność. Doskonale wiedziała, że jest animagiem, dlatego mogła mu powiedzieć praktycznie wszystko. Może i przekona się do niego na tyle, że mu o tym powie dzisiaj? Przecież nic nie traci, a ufała mu, że nie rozpowie o tym dookoła. Animagowie powinni trzymać się razem i trzymać swoją tajemnicę w kieszeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28938
  Liczba postów : 36824
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Nie Wrz 17 2017, 01:02

Coś zachrobotało cicho pod regałem z książkami. Szczur? Uczniom przecież czasem uciekały. Szkoda by jednak było, żeby pogryzł książki. Zaniepokojony lekko Daniel spojrzał w tamtą stronę. W tym czasie chyży niuchacz przebiegł bezgłośnie pod jego krzesłem i schował się w biurku.

Dan, rzuć kostką:
 

Opuściwszy biurko, stworzonko chyłkiem umknęło do torby Li.

Li, rzucasz kostką:
 

Utratę galeonów odnotujcie tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Nie Wrz 17 2017, 16:00

Nie zwykł wyrzucać ludzi - zwłaszcza z gabinetu nauczyciela, który jakby nie patrzeć, był miejscem pracy nie odpoczynku. Rozmowy z Li nie traktował jednak jako przykrego, narzuconego mu obowiązku (och, jak nie znosił tych idiotycznych, powtarzanych po tysiąckroć pytań uchodzących z ust młodszych uczniów). Nic dziwnego, że bez wahania wskazał Puchonce krzesło, wiedząc, że nie będzie to strata czasu. Oczywiście zauważył jej zmianę - cóż, przez większą część czasu widywał ją raczej w mundurku, który nie podkreślał tak jej sylwetki. Nie zadawał jednak pytania dlaczego, na razie odnotowując tę informację oraz chcąc ją zatrzymać na później - w jego głowie nieustannie formowały się plany, subtelne eksperymenty badające reakcje i w związku z tym podejście drugiego człowieka.
Jakby nie patrzeć, mieli rozmawiać o animagii.
- Co do… - miał ochotę zakląć, zdenerwowany odgłosem prawdopodobnie zwierzęcia - którego jednakże nie był w stanie namierzyć. Dźwięk ucichł. Przesłyszało mu się? Teraz i tak nic nie znajdzie; postanowił więc skupić się na rozmowie.
- Wybacz - przyznał, ponieważ w pierwszej chwili nie odpowiedział na jej pytanie, rozglądając się podejrzliwie na boki. Teraz na nowo się skupił: - To temat rzeka. Ale gdybym miał stwierdzić coś moim zdaniem najistotniejszego - tu zastanowił się przez ułamek chwili; zazwyczaj gładził wówczas dłonią swój zarost - teoria nie daje zbyt wiele.
W animagii dla niego liczyły się najbardziej ćwiczenia - w dużej mierze zależne wyłącznie od chcącej opanować umiejętność osoby. Liczyła się przede wszystkim upartość w dążeniu do celu a także odkrycie w sobie samym pokładów magii, zdolnej poddać własną sylwetkę przemianie w zwierzę.
- Uświadamia nas raczej o braku wpływu na swoją postać - zaznaczył i właśnie przypomniał sobie coś ciekawego, co zwykł niegdyś czytać: - Zdaniem niektórych, forma animaga może również się zmienić. Jak patronus. - Nie weryfikował tej prawdziwości; na temat animagii krążyły zarówno niezbite prawdy jak wiele bzdurnych spostrzeżeń. Największe rozczarowanie niemniej dotykało ludzi, którzy nie mogli się pogodzić ze swoim odzwierciedleniem.
- Osobiście nie miałem okazji się o tym przekonać - dodał. - Nurtuje cię może coś konkretnego? - dopytał, aby mieć pewność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 504
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 630
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Nie Wrz 17 2017, 19:12

Doskonale zdawała sobie sprawę, że to nie był pub, czy miejsce spotkań uczniów czy studentów. Więc szczerze powiedziawszy mogła się spodziewać nawet tego, że psor każe jej stąd wyjść i udać się gdziekolwiek indziej. Jednakże przyszła tutaj przecież sama. Co prawda nie miała konkretnego celu, a jedynie podchwyciła temat animagii, bo tym się psor bardzo interesował i można powiedzieć, że dlatego miała pewność, że mogła tutaj pozostać i zamienić kilka zdań z Danielem. Czy czuła do niego cokolwiek? Trudno powiedzieć. Na pewno go nie kochała, bo to za wielkie uczucie i za wielkie słowa. Ale na pewno było zauroczona na tyle, że mogła dla niego wiele w tym momencie zrobić. Sama nie wiedziała dlaczego, przecież nic takiego jej nie zrobił. Może zafascynowała ją w nim znajomość animagii i to, że sam potrafi zamieniać się w zwierze? Może to miało jakiś wpływ na jej dziwną więź z psorem.
Zauważyła niuchacza który wskakiwał do jej torby. Odruchowo chciała zobaczyć co on tam takiego będzie wyprawiał, ale gdy tylko otworzyła od razu uciekł nawet nie zorientowała się w którym kierunku. Cholerka. Co on w ogóle robił w gabinecie nauczyciela? Czyżby hodował takie zwierzątko czy co? Jednakże nic na ten temat się nie odzywała.
- Ano na pewno. Teoria to teoria, ale trzeba ją też potrafił zmaterializować. - powiedziała do niego. Powiedziała to tak spokojnie, no bo jak mogła to powiedzieć skoro doskonale wiedziała o czym jest mowa. Teoria oczywiście była potrzebna, no ale praktyka jednak znaczyła najwięcej. - Naprawdę? - zapytała patrząc na profesora. Jej zdaniem była to bujda, ale ciekawiło ją jakie psor ma na ten temat zdanie. - Można wiedzieć kiedy pan pierwszy raz się przemienił? - kolejne pytanie wydobyło się z jej ust. Ciekawiło ją to zwyczajnie. Czy był młodszy od niej czy może starszy, a może był tyle animagiem co i ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Nie Wrz 17 2017, 22:02

Już wiele razy miewał okazje do przekonania, że rozgryzienie Ny stanowiło czynność dość trudną; wymagającą niemałego skupienia, czasami wręcz - niemożliwą. Część informacji podawała mu ledwie zdawkowo, a czasem intencje jej działań nie były jasne - co wprawiało Bergmanna w zastanowienie. Czasami sprawiała wrażenie żyjącej gdzieś na uboczu, we własnej rzeczywistości; jak choćby w bibliotece, kiedy uznała, że najwyraźniej niekoniecznie zwraca się właśnie do niej. Czy miał wobec tego o Puchonce złe zdanie? Nie. Bergmann cenił sobie nietuzinkowych ludzi, wyłamujących się spoza schematów; byli oni w jego oczach ciekawi, a Li Na sprawiała właśnie takie wrażenie.
- Nie wiem, jak drastyczna musiałaby być zmiana w psychice - zauważył, zaznaczając, że również posiada uwagi do tych widowiskowych teorii. On się na szczęście nie zmieniał; wiecznie ten sam, spokojny - ów portret ciągnął się poprzez dekady życia i idealnie do niego przywarł.  
- Ostatnie lata szkoły - odpowiedział; być może nie określił tego dokładnie, choć zdawał sobie sprawę, że nie miało to zbytnio wielkiego znaczenia. Ważne, że uczył się w Trausnitz - od swojego nauczyciela. Ciągle nie miał pojęcia, dlaczego konkretnie przyszła - wobec tego samemu próbował wyciągać wnioski.
- Rozważałaś nauczenie się tej zdolności? - Uniósł wobec tego swój wzrok, utkwiwszy go w twarzy dziewczyny. Pytanie jednak zadał dość niezobowiązująco - mogła skłamać, mogła powiedzieć prawdę; on chciał wyłącznie mieć jakiś pogląd na jej podejście. Wyznawał bowiem zasadę, że ludzie nigdy nie pojawiają się bez przyczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 504
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 630
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Pon Wrz 18 2017, 19:04

Owszem wiele osób, a najwyraźniej i Daniel traktował ją za dziwną osobę. Do tego się przyzwyczaiła, bo miała niekiedy zachowanie jak dziewczyny, która ma swój świat. Ale ona właśnie taka była. Wiele razy stanęła na środku korytarza i nie wiedząc dlaczego patrzyła na przeciwległą ścianę. Tak jakby zobaczyła tam co najmniej ducha. Może i tak było, ale w oczach innych uczniów wyglądało to na pozór dziwnie. Teraz jej zachowanie nieco się zmieniło, jednakże nie aż tak bardzo. Wiele osób się z nią nie przyjaźni uważając, że nie podołaliby za nią i nie są w stanie jej całej ogarnąć. I dobrze robili, bo przyjaciele mają się rozumieć bez słów, a jeżeli tak nie jest to coś jest nie tak.
Li o transmutacji dowiedziała się jeszcze przed szkołą.
Mimo iż pochodziła z rodziny mugoli znała swojego przybranego wujka, który był czarodziejem czystej krwi, oraz animagiem. To on zachęcił ją do tego wszystkiego, ażeby nauczyła się animagii. I przez jego ambicje puchonka potrafiła przemieniać się teraz w zwierzątko. Była mu bardzo dumna, dość długo go nie widziała, ale wymieniali ze sobą listy. Wyjechał do Norwegii. Miał tam parę spraw do załatwienia, pewnie przyjdzie taki piękny dzień, że wróci i będą mogli porozmawiać. Stęskniła się za nim.
- Tak, kiedyś.... - mruknęła do niego i lekko się uśmiechnęła.
Może mu powie? Spojrzała na niego podchodząc bliżej mężczyzny tak jakby za chwilę chciała się na niego rzucić. - Chyba warto, żeby pan wiedział. - powiedziała i uśmiechnęła się lekko. Miała nadzieję, że mężczyzna nikomu o niej nie powie, bo mogłaby mieć wielkie kłopoty. Chwilę później w miejscu gdzie stała Li została jedynie sukienka w którą była ubrana. Parę sekund później sterczący, rudy ogon wyskoczył spod materiału, a później cała sylwetka wiewiórki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto Wrz 19 2017, 15:09

Nie spodziewał się tego.
Wstrząsnęło nim nieudawane zaskoczenie, które na moment związało mężczyźnie milczeniem gardło - autentycznie, nie byłby w stanie wykrztusić z siebie żadnego słowa. Wpierw, absolutnie nie miał pojęcia co Li Na ma w zamiarze uczynić - a kiedy jej postać gwałtownie się pomniejszyła, dopiero wtedy - zrozumiał. Zerwał się wręcz, gwałtownie podnosząc się z miejsca; stanął tuż obok biurka, spoglądając na pozostałe na powierzchni podłogi ubrania.
- Ty… - udało mu się ostatecznie rozpocząć, choć z trudem zmuszał swoją krtań do współpracy. Rozsiane pod kopułą czaszki Bergmanna myśli, zaczęły się teraz zanosić w błagalnych modłach - żebyniktnieprzyszedł, żebyniktnieprzyszedł, proszę, proszę, p r o s z ę. Nie tylko przez wzgląd na samo ujawnienie tajemnicy studentki, co możliwe… podejrzenia, mogące nachodzić, gdyby - Merlinie broń - zastano ją przy nim nago. Nie chodziło tu jednak o to, że Bergmann panicznie bał się wchodzenia z uczennicami w intymne relacje - wręcz przeciwnie, rechotał na całe gardło z tych zasad, lecz jednak sprawiał i musiał sprawiać pozory i pozostawał we wszystkim dyskretny. W związku z tym wszystkim sam podszedł do drzwi oraz mruknął Colloportus, dwa razy będąc zmuszonym walczyć z otwierającymi się drzwiami (dobrze że trzymał za klamkę); za trzecim razem zaklęcie zadziałało poprawnie. Serce tłukło mu wówczas jak oszalałe. Teraz, ewentualnie ktoś może pomyśleć, że go nie ma.  
- Zakończ przemianę - polecił jej, teraz cały czas używając cichego tonu, nadal niepewny, nadal okryty zaskoczeniem, którego mimo ograniczenia nie umiał się pozbyć - wszystko działo się zbyt spontanicznie, aby pozwolić mu wybiec naprzód.
- Zdumiewające - przyznał jednak tuż potem. - Ale powinnaś być bardziej ostrożna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 504
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 630
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto Wrz 19 2017, 19:17

Doskonale zdawała sobie sprawę, że Daniel może mieć problemy. Przecież jej ubrania leżały teraz na posadzce. Ale co z tego? Przecież nikt tutaj nie przyjdzie, a jakby przyszedł to co? Przecież nie widzą jej. Nikt nie wie, że ta potrafi się zamieniać w zwierzę. Jednakże rozumiała go. Jednak tutaj chodziło o jego reputację i naukę w szkole. A kto wie jakby dyrektor zareagował, że nawet nie powiedział o tajemnicy panienki Na. Ale miała nadzieję, że ten nic tak naprawdę nikomu nie powie. On chyba doskonale zdawał sobie sprawę, że byłaby na niego niesamowicie wściekła i straciłby jej zaufanie. A teraz skoro się o niej dowiedział to chyba powinien dbać o ich znajomość, ażeby chociaż wymieniać się wszelakimi spostrzeżeniami.
Wskoczyła na jego ramię, a sama w duchu śmiała się z jego ruchów. On naprawdę się bał? No cóż, była przecież tutaj gościem dlatego wolała sobie dać spokój z tym, ażeby go straszyć, bo mogłaby zrobić mu na złość i nie przemieniać się. Opatuliła jego szyję długim ogonem, ale po chwili zeskoczyła z olbrzymią gracją na podłogę i schowała się za filarem gdzie mogła sięgnąć po swoje ubrania. Dość szybko nałożyła swoją sukienkę na siebie i wyszła z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Jestem ostrożna, nawet nie wie pan jak bardzo. Nikt o mnie nie wie. Pan teraz wie, ale mam nadzieję, że nie wyda mnie pan. - powiedziała do niego patrząc na niego bardzo poważnie. Nie chciała, ażeby się o niej ktokolwiek dowiedział, a zwłaszcza gwardia szkoły, a może nawet Ministerstwo, bo wtedy mogłaby mieć większe problemy, a tego chciała uniknąć. Ale wujek o wielu historiach jej opowiadał i naprawdę wolała sobie darować przyznanie się do wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto Wrz 19 2017, 22:38

Nie potrafił nacieszyć się chwilą - zobaczenia zdolności, docenienia jej całkowicie, poświęcając się wyłącznie postaci zwinnie skaczącego zwierzęcia; kiedy wiewiórka znajdowała się na ramieniu mężczyzny, ten walczył z nieposłusznymi drzwiami - a raczej, ujmując ściślej, nieposłuszną, trudną do ujarzmienia magią. Może nie dostrzegała w tym zagrożenia, lecz w tym momencie wszelkie wewnętrzne dzwony Bergmanna biły jednogłośnie na alarm; zwłaszcza, że nawet w Hogwarcie z pewnością on miał swych wrogów (nie wiedział, aczkolwiek mogło istnieć takie ryzyko). Odetchnął dopiero z chwilą, gdy Colloportus udało się zadziałać, lecz w tym momencie było już poniekąd za późno; Li Na rzeczywiście go usłuchała oraz postanowiła zaniechać przemiany, a jemu - cóż - pozostało zachowywać się możliwie najbardziej neutralnie, choć najzwyczajniej, w męskiej słabości spojrzenie pragnęłoby zostać zwrócone gdzie indziej. Nie umiał nad tym do końca panować, zawsze wmawiając sobie, że jest to wpisane naturę, którą jednak, obecnie, trzymał on w ryzach - nie wodził za nią nachalnie wzrokiem, a odwrócił się już we właściwym momencie.
- Gdyby ktoś tutaj wszedł… - oznajmił, słysząc jej pozytywne, dosyć beztroskie podejście do owej sprawy. Nie rozważał, czy przesadza, czy być może ma absolutnie rację - to była odchodząca, nawarstwiająca się przeszłość, a całe szczęście, nikt nie dobijał się wówczas do gabinetu. Alohomora zadziałała dopiero za drugim razem. I tak dobrze, jak na niektóre wybryki.
- W porządku. - Ochłonął już, wiedząc, że nie ma sensu roztrząsać i gdybać. Podszedł bliżej dziewczyny.
- Potrafię dotrzymać sekretu - upewnił ją, lustrując przy tym uważnie. Uświadomił coś sobie. - Zresztą byłaś pewnie już przekonana - jasne tęczówki spotkały się z kontrastująco ciemnymi - prawda? - Nie miał najmniejszego interesu, to prawda, w zgłaszaniu takich spraw dyrektorowi; tak czy inaczej, wydawało mu się, że Li Na wiedziała, od samego początku, że tak się stanie - że może mu powierzyć tę tajemnicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 504
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 630
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sro Wrz 20 2017, 11:01

Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że powierzyła właśnie psorowi swój największy sekret. Sama nie wiedziała czy mogła mu ufać czy też nie, ale skoro już się ujawniła to teraz mogła jedynie gdybać, a później najwyżej żałować. Jednakże wolała przyznać się dorosłemu czarodziejowi, który jednak ma jakieś większe pojęcie o magii i o animagii poza tym trafiła również na animaga. Więc z pewnością będzie potrafiła się dogadać z profesorem. Przynajmniej miała taką nadzieję.
Owszem, mógłby ktoś tutaj wejść, a najgorzej jakby to był jakiś nauczyciel. Ucznia łatwo by się przekonało, a poza tym Daniel mógłby zwyczajnie wyprosić go z gabinetu. A nauczyciela musiałby jednak przekonać do tego co się tutaj dzieje. Jednak Li się tym kompletnie nie przejmowała. Po co się tym przejmować jak tak się nie stało? Stanie się to dopiero będą się martwić.
- Niech pan przestanie... Nikt tutaj nie wejdzie, poza tym chyba to jest pana gabinet, tak? - zapytała spogladając na psora. No chyba nieproszony gość tutaj się nie zjawi. Chyba, że Daniel już przyzwyczaił do tego inne osoby, które mogły tutaj przyjść bez żadnych najmniejszych problemów.
- No skoro panu przyznałam się do tego to chyba panu ufam i jestem przekonana, że pan nikomu nie powie. Ale tylko tak myślę, a co będzie w praktyce dowiemy się po jakimś czasie, panie profesorze. - mruknęła do niego i lekko się uśmiechnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sro Wrz 20 2017, 22:40

On - przeciwnie - przejmował się; w jego głowie pojawiały się scenariusze, najkrócej mówiąc - niekorzystne wizje przyszłości, skłonne doszczętnie pogrążyć mu reputację. Całe szczęście, że incydent z Trausnitz został zatuszowany i nikt nie zwykł mieć o nim specjalnie pojęcie - a jeśli wiedział, to nie wspominał. Bergmann był zawsze niezwykle ostrożnym człowiekiem - który zwykł czynić coś, gdy uzyskał niemal stuprocentową pewność; najpierw musiał wszystko wnikliwie przemyśleć, dopiero później decydując się angażować. Teraz jednak było, minęło i również nie chciał roztrząsać negatywnej alternatywy. Udało się. Wszystko było w porządku.
- …i ktoś, podobnie jak ty, jest tutaj w stanie zapukać - niemniej napomniał; nie był niemiły ani zdenerwowany, zwyczajnie stwierdzał fakt jak wiele podobnych rzeczy - spokojnie i bez kolejnych wyrzutów.
Dowiedzą się; tak, na pewno - posiadanie tak uchodzącej za trudną, nieomal unikatową zdolności, jeszcze bardziej go utwierdzało w talencie Ny do transmutacji - a to powodowało z kolei, że ich współpraca i dalsza relacja może być czymś interesującym; Bergmann zawsze doceniał i chętnie wspierał osoby podzielające tę samą pasję.
- Jeszcze porozmawiamy o tym - zapewnił ją, chociaż nie chciał, by brzmiało to jak ostrzeżenie; bo w niczym jej w owym momencie nie groził. Nic dziwnego, że chciał porozmawiać - teraz jednak czas nie pozwalał mu na dłuższą chwilę wolnego spędzoną na konwersacji.

    | zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Nie Paź 15 2017, 21:48

Poprawa - zaklecie enutitatum
Nie udało się Tobie ostatnim razem - być może nie przyłożyłeś się albo nie uważałeś na lekcji, być może była to kwestia złego dnia oraz problemów z koncentracją, jedynie wzmaganym zakłóceniami magii. Bez względu na powód, pokonujesz obecnie doskonale znany korytarz prowadzący do gabinetu.
Rzuć dwa razy kostką. Pierwszy wynik dotyczy nastroju nauczyciela, zaś drugi osiąganych przez ciebie efektów.

Pierwsza kostka
1 - wszystko wydaje się identyczne - aczkolwiek odczuwasz wrażenie, że coś jest nie tak. Bergmann nie jest do końca w dobrym nastroju - czyżby przed chwilą ktoś zdołał nadwyrężyć mu nerwy? Jego spojrzenie śledzi chłodno każdy z wykonywanych przez ciebie ruchów… lepiej, żeby udało się tobie za pierwszym razem!

2-5 - mężczyzna jest wobec ciebie neutralny, dokładnie taki, jak na większości zajęć. Nie zauważasz żadnej skrajności, odmiany w którymś z jego zachowań

6 - nauczyciel najwyraźniej ma dobry dzień - nie pogania cię, wcześniej witając z lekkim, rozświetlającym mu twarz uśmiechem. Cóż, zadowolenie Bergmanna jak najbardziej działa na twoją korzyść

Druga kostka
1 lub 2 - być może znowu liczyłeś na szczęście, a ono ciebie zawiodło, być może różdżka odmówiła tobie posłuszeństwa albo emocje w związku z niekomfortową sytuacją sprawdzania umiejętności wzięły nad tobą górę - zwyczajnie tobie nie idzie. Ostatecznie, udało się tobie za trzecią próbą, lecz nauczyciel nie sprawiał wrażenia zbytnio zadowolonego tymi poczynaniami

3 lub 4 - co prawda pierwsza próba zakończyła się fiaskiem, ale potrafiłeś opanować emocje - za drugim razem perfekcyjnie wykonałeś zaklęcie. Nawet, jeśli nauczyciel z początku miał według ciebie zły dzień, rozstaliście się w atmosferze już pozytywnej

5 lub 6 - przygotowałeś się a twoja praca przyniosła zamierzone efekty; gratuluję, zaklęcie wyszło tobie za pierwszym razem! Podobnie - mimo ewentualnych przeszkód z początku, nauczyciel jest zadowolony z twojego wyniku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 646
  Liczba postów : 822
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Nie Paź 15 2017, 23:36

Moje niepowodzenie na ostatniej lekcji transmutacji wynikało najpewniej z tego samego powodu, co wszystkie moje życiowe porażki - z braku szczęścia. Doprawdy irytował mnie fakt, że moja różdżka zawodzi i przekonywałem się o tym na każdym kroku, co moim zdaniem było wystarczającą karą, jaka mnie spotkała. Siła wyższa sądziła zgoła odmiennie, wobec czego nie tylko musiałem specjalnie przychodzić do Bergmanna, aby ową lekcję zaliczyć, ale również przyjść do niego na szlaban. Cudowny komplet aktywności.
Ćwiczyłem trochę sam, w moim mieszkaniu czy w pokoju wspólnym i ostatecznie nie miałem problemu z rzucaniem tego cholernego Enutitatum. Do gabinetu profesora przyszedłem w czasie, gdy przewidział mieć dyżur. Nie byłem jedyną osobą, która czekała pod drzwiami, ale wszedłem jako pierwszy. Przywitałem się z nim krótkim dzień dobry i od razu chciałem przejść do rzeczy. Nie widziałem potrzeby tłumaczenia się z moich wcześniejszych poczynań, dodatkowo sam Bergmann nie wyglądał na specjalnie zadowolonego moją obecnością w środku gabinetu.
Machnąłem różdżką i przetransmutowałem leżącą na biurku profesora popielniczkę (przepraszam, zakładam, że posiada coś takiego, chociażby przez wzgląd na dym z avatara! W razie czego edytuję), zmieniając ją w puchar, a następnie rzuciłem Enutitatum... I nie stało się nic. Już miałem przekląć, złamać tą zasraną różdżkę w pół i wybiec z sali, lecz mimo wszystko opanowałem swoje emocje. Przeprosiłem go, wziąłem kilka głębszych wdechów, odliczyłem do dziesięciu w tył i ponownie spróbowałem rzucić zaklęcie. Czar tym razem zadziałał bezbłędnie i z kielicha ponownie zrobiła się papierośnica. Bergmann wydawał się być zadowolony z efektu, aczkolwiek nie omieszkał przypomnieć mi o szlabanie. Opuściłem gabinet z zaliczeniem, aczkolwiek nieco zepsutym humorem.

5, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto Paź 17 2017, 21:57

Raphael był trochę niezadowolony z faktu, że musi zjawić się na konsultacjach, czy jak tego nie nazwać, ale nie protestował. Uważał, że to trochę nie fair - w końcu przy tych anomaliach nawet naprawdę dobrym uczniom nie wychodziły zaklęcia, ale nie podzielił się z nikim tymi przemyśleniami i ze zwykłym stoickim spokojem pojawił się w gabinecie nauczyciela.
Bergmann wyglądał na spokojnego. Nawet fakt, że za pierwszym razem Raphaelowi nie udało się przywrócić pierwotnego kształtu kałamarzowi, nie wytrącił go z równowagi. Kazał spróbować ponownie i tym razem de Nevers odniósł sukces - kałamarz zmienił się na powrót w jabłko. Wyglądało nawet na dosyć smaczne, ale Raphael nie miał zamiaru próbować. Zastanawiał się, jak długo potrwają jeszcze te zakłócenia i czym są spowodowane, ale póki co nikt nie potrafił tego jednoznacznie stwierdzić.
Posłał profesorowi uśmiech, podziękował za możliwość poprawy, po czym opuścił jego gabinet, by zająć się własnymi sprawami.


2 i 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sro Paź 25 2017, 12:59

Bergmann ostatnio nie miał zbyt dużo czasu - również sposobności - do prowadzenia zajęć, ale nie przeszkodziło mu to w zadaniu pracy domowej i rozpatrzeniu często niedocenianego zaklęcia.

Zadanie domowe





Opisz, na czym polega zaklęcie Geminio, stosując się do niżej wymienionych podpunktów:

- scharakteryzuj krótko istotę zaklęcia
- czy zaklęcie wpływa na wartość przedmiotu?
- jak odróżnić prawdziwy przedmiot od jego efektu?
- podaj jedno możliwe zastosowanie w praktyce*


* - wiem, że to się będzie powtarzać, dlatego się nie przejmujcie!



rzeczywiście treść ma być krótka I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sob Lis 25 2017, 02:04

Zadanie domowe

Natłok obecnych zajęć jak zawsze - mógł spowodować wyparcie podstaw (bądź lekcji mających miejsce jeszcze na samym początku). Daniel Bergmann postanowił to wszystko sprawdzić w jednym z najprostszych oraz najmniej krzywdzących sposobów; a jednak skłaniającym ku odszukaniu informacji to w głowie, to również w ramach sprawdzenia oraz uzupełnienia w książkach.






Wymień i opisz krótko (zwracając uwagę na najważniejsze cechy) dwa zaklęcia powodujące przerwanie efektów transmutacji, w tym pokrewnych z nią przemian*.


*
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 530
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 984
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Nie Lis 26 2017, 23:01

Trudno ukryć, że wezwanie ze strony Bergmanna było dla mnie dość mocno niepokojące - nie obawiałam się wprawdzie o funkcje prefekta, gdyż jej odbieranie było kwestią należącą do dyrekcji, martwił mnie jednak fakt, że opiekun Ravenclawu zamiast wyciągnąć w moją stronę pomocną dłoń zrobi mi wielką aferę - mimo iż uważałam nauczyciela transmutacji za niewątpliwie kompetentnego pedagoga nie wiedziałam jak się zachowa w tak trudnej (zapewne nie tylko dla mnie) sytuacji.
Mimo całej gamy negatywnych emocji, które kierowałam w stronę małego intruza i tego, że uważałam jego spłodzenie za winę naszej głupoty nie zamierzałam tak łatwo odpuścić, gdyby nauczyciel zamierzał robić mi jakieś nieprzyjemności - byłam osobą dorosłą, która przez wiele lat działała na korzyść swojego domu i osiągała znakomite wyniki w nauce, wytykanie mi ciąży byłoby ze strony nauczyciela (przynajmniej w moim mniemaniu) nietaktem. Pozostawało mieć jednak nadzieję, że Bergmann potraktuje mnie w sposób wyrozumiały i sprawiedliwy.
Pojawiłam się w gabinecie nauczyciela, zgodnie z ustaleniami - gdy znalazłam wolną chwilę. Zapukałam do drzwi, a gdy tylko usłyszałam ciche zaproszenie do pomieszczenia uchyliłam drzwi i z dość mocno bladą twarzą przekroczyłam próg pomieszczenia. Uspokój się Hudson - pomyślałam żałując, że nie wzięłam ze sobą Williama. Po chwili jednak wzięłam się w garść i grzecznie powiedziałam:
- Dzień dobry Panie Profesorze. Zgodnie z Pańską prośbą pojawiłam się.

______________________

What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto Lis 28 2017, 21:45

Ostatnie chwile nie zapowiadały się dobrze - uciążliwość przebiegających dni odznaczała się coraz to dosadniejszym piętnem. Bergmann nie był zadowolony - nie był w żadnej składowej, w żadnym calu wyodrębnianym wśród całokształtu. Chaos dosięgał różne dziedziny życia, idąc od codzienności po samą pracę.
Ucieszyła go na swój sposób obecność Hudson. Nie należał do osób chcących wszystko rozwlekać, ba! tym bardziej nie czuł w sobie powołania do kaznodziejstwa i oceniania sprawy. Fakt faktem, on sam (na jej miejscu) rozegrałby to inaczej. Na miejscu jakże lubianego Walkera; ale sprawa poszła własnym torem, ich niezależną decyzją, którą chcąc nie chcąc zmuszonym był uszanować. Może nie tyle uszanować - co dostosować się. A plotki roznosiły się jak choroba w czas epidemii.
Nie docenił ich. Niemniej chciał ją zobaczyć - chciał porozmawiać o podstawowych rzeczach, ponieważ poniekąd, jako opiekun, ponosił odpowiedzialność. Ignorancja nie była wskazana. Czysty spokój sumienia - i jego i jej. Przychodzącą studentkę powitał natychmiastowym uniesieniem spojrzenia i odrzuceniem starej, wyschniętej obecnie uwagi skoncentrowanej na lekturze zapisków.
- Proszę usiąść - zachęcił. Luźna postawa mogła ewentualnie wskazywać na ciszę przed burzą - niemniej chmury wcale nie ulegały nagromadzeniu. - To nie zajmie nam długo - upewnił ją, tym swoim znanym przez wszystkich tonem, balansującym zawsze pomiędzy byciem serdecznym a neutralnością. Wbrew pozorom granica pozostawała śliska.
A jemu niekoniecznie chodziło o sam fakt… niekomfortowej sytuacji, w oczach niektórych uznanej za potępiającą. Gorzkość zawodu zawsze się gdzieś przewijała; acz nie skreślała osoby, skądinąd zawsze zdolnej, niezmiennie docenianej.
- Jest pani na bieżąco z wydarzeniami? - Pytanie było zręcznym punktem wyjścia, nawet, jeśli na pierwszy rzut oka wydawało się dość banalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 530
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 984
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sro Lis 29 2017, 20:02

Nie chciałam tego dziecka i gdyby nie Will najpewniej pozbywałabym się go, teraz jednak powoli wyzbywałam się nienawiści skierowanej w jego stronę. Proces był bolesny i długotrwały, liczyłam jednak, że z czasem przywyknę do tego co mnie czekało i przestanę traktować to co mnie spotkało jako największy błąd mojego życia.
Zdziwił mnie ton nauczyciela - był taki... codzienny? Nie odnalazłam w nim ani chłodu, ani złości, jego głos charakteryzowała zwyczajna neutralność, w której dało się wyczuć nawet nutę serdeczności. Zastanawiałam się czy to tylko pozór stworzony przez profesora, czy może jednak prawdziwe odczucia.
Zgodnie z prośbą Bergmanna usiadłam na krześle naprzeciwko niego, cicho, aczkolwiek lekko nerwowo przełykając ślinę. Odruchowo oparłam dłonie o brzeg biurka, przypadkiem ukazując mężczyźnie ogromne blizny oparzeniowe na moich dłoniach - nie zamierzałam wprawdzie ukrywać ich przed innymi, jednakże bezustannie zapominałam, że mogą one kogoś po prostu obrzydzać, mimo że z dnia na dzień wyglądały coraz lepiej.
Wsłuchując się w pytanie nauczyciela zastanawiałam się o jakie wydarzenia konkretnie mu chodzi - o to co działo się w gazetach, o wydarzenia z balu w Noc Duchów, czy może codzienność korytarzową i lekcyjną? Z tymi dwoma pierwszymi zapoznali mnie przyjaciele, ostatnie nadrabiałam sama z lekką pomocą Willa - szło mi całkiem nieźle, mimo że nie czułam się jakoś znakomicie codziennie dbałam o to, żeby wykonać obchód, a gdy nie byłam w stanie robił to za mnie Will. W kwestii lekcji też nie mogłam narzekać - w ciągu dwóch pierwszych dni zgarnęłam dwa wybitne. Mimo że nie miałam pewności czego dokładnie dotyczy pytanie nauczyciela zdecydowałam się odpowiedzieć, gdyż we wszystkich kwestiach, o których istnieniu miałam wiedzę, byłam zdecydowanie na bieżąco.
- Tak - powiedziałam cicho mając świadomość, że Bergmann wie iż nigdy nie miałam szczególnego problemu z błyskawicznym przyswajaniem informacji, nie tylko tych dotyczących szkoły, ale również całego, otaczającego mnie świata - W tej kwestii akurat sobie radzę

______________________

What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Pią Gru 01 2017, 15:17

kolokwium mnie dopadło :c ale już poszło!

Niektórych kwestii lepiej nie było drażnić otwartą wzmianką.
Możliwe - że podzielana przez Daniela Bergmanna ostrożność należała do tych ostrożności przesadnych, zbyt napęczniałych w swojej otoczce - niemniej osobiście nie wynajdywał odmiennej opcji z rozkładanego wachlarzu dostępnych. Znając swe nieodzowne szczęście, prawdopodobnie któregoś dnia spędzi przemiłe chwile, tkwiąc wewnątrz zatęchłej celi - cokolwiek by nie uczynił - sprowadzając na siebie nieprzychylne spojrzenia magimilicji. Tak, to było cholernie prawdopodobne - jak gdyby miało wydarzyć się już za moment.
- Akurat? - zapytał dość retorycznie; jego zdaniem nic nie ujmowało wszechstronności Krukonki - a jeśli już, z pewnością nie sprawy prywatne. Prawdę mówiąc, te kwestie pozostawały poza zasięgiem zainteresowań mężczyzny; kompletnie, co nie świadczyło o niezdolności do odczuwania emocji - nie był on socjopatą wypranym z zaczątków wewnętrznych, typowo ludzkich reakcji.
Nie wątpił - chociaż - po przerwie wypadało zweryfikować.
- W takim razie powinna pani zrozumieć motywy - oznajmił. Trudno było odnaleźć się w tym rozgardiaszu, chroniąc się w otoczeniu zbawiennego zacisza złotego środka. Wszystko pozostawało niepewne. A Daniel Bergmann - ze wszystkich możliwych doznań - najbardziej nienawidził czuć niepewności.
Jego spojrzenie wcześniej - osiadło przez krótką chwilę na dłoniach. Blizny - o ile pozostaną na zawsze - lubowały się w wielokrotnym, wiecznym przypominaniu. On również miał blizny - choć one nie nadmieniały widokiem o niczym wzniosłym albo zwyczajnym; skrywane w szkole pod rękawami koszul - w innych przypadkach zbywane słownym oszustwem.  
Kolejny z powodów.
- Z pani zdrowiem obecnie wszystko stabilnie? - postanowił się jeszcze dowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 530
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 984
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sob Gru 02 2017, 12:57

Może nie powinno reagować na pytanie retoryczne, z trudem powstrzymałam się od stłumionego, gorzkiego chichotu. Nie chciałam by między mną a nauczycielem zostały jakieś niedomówienia, dlatego po chwili wahania odpowiedziałam:
- Jak się pewnie pan domyśla, ta sytuacja nie jest szczególnie... łatwa i radzenie sobie z nią jest kwestią czasu. Mam jednak szczęście, że William jest bardzo odpowiedzialnym człowiekiem
Mimo iż rozmowa nie była szczególnie zręczna i przyjemna, nie zamierzałam okłamywać nauczyciela - miałam świadomość, że profesor nie jest ślepy i że sam dostrzega pewne kwestie, byłam jednak zdania, że nic się nie stanie jeśli sama je zwerbalizuje.
- Oczywiście, że rozumiem - powiedziałam cicho - Przykro mi, że ta sytuacja jest problematyczna nie tylko dla nas.
Znowu chwilę się zastanowiłam - wątpiłam, żeby Bergmanna interesowały poranne mdłości, codzienny ból związany z myciem poparzonego ciała albo psychiczny uraz. Całe szczęście nie musiałam się spowiadać z przykrych szczegółów - nauczyciela obchodził mój stan ogólny, a jedyne czego oczekiwał to udzielenie prostej odpowiedzi, która w jakiś sposób uspokoiłaby go i dała do zrozumienia, że nie będę sprawiać zbyt wielu problemów. Rozumiałam go - bycie opiekunem domu wiązało się z wielką odpowiedzialnością.
- Tak - powiedziałam, by po chwili zastanowienia już zdecydowanie mniej enigmatycznie dodać - Ale miewam również gorsze dni, stąd w ogóle mój list do Pana. Nie potrzebuję taryfy ulgowej, nie chcę jednak, żeby dochodziło do sytuacji, w której opuszczę jakieś zajęcia z powodów zdrowotnych, a ktoś z grona pedagogicznego uzna to za oznakę mojego lenistwa.
Wciąż trzymałam dłonie przed sobą - nie wyglądały ładnie, ale nie czułam wstydu, ani potrzeby ukrywania ich. Każda rana, poparzenie i blizna była nie tylko świadectwem moich przeżyć, ale również ciężkiej i bardzo niebezpiecznej pracy - czyli tego z czego najbardziej byłam dumna. Odejmowały mi one urody, ale w tym momencie przestała być ona dla mnie tak ważna.

______________________

What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Daniela Bergmanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)
» Gabinet Dyrektora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
czwarte pietro
 :: 
gabinety na IV piętrze
-