IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Gabinet Daniela Bergmanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Gabinet Daniela Bergmanna   Czw 14 Wrz 2017 - 12:13

First topic message reminder :


Gabinet Daniela Bergmanna
Nietrudno dostrzec umiłowanie przebywającej tutaj osoby wobec porządku; pomieszczenie składa się z drewnianego biurka, krzeseł oraz obciążonego sporą kolekcją książek regału. Przez okno do gabinetu sączy się nieustannie światło, nadając mu przejrzystego, mniej surowego wyglądu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Nie 3 Gru 2017 - 11:14

Skinął nieznacznie głową - resztę pozostawił zaś poza werbalizacją. Zgodnie z tym, co mawiali poeci - co miłość była w stanie uczynić z człowiekiem! Co uczucia, targające tym lichym ciałem niczym wiatr trzciną. Prawdę mówiąc, Bergmann śmiał wątpić w kompetencje Walkera, który zwracał na siebie uwagę, o zgrozo, dziecinnym zachowaniem i niewybrednymi odzywkami, wdrażanymi choćby na jego lekcjach. Jeśli Krukon miał inną stronę, Hudson potrafiła ją dostrzec. A on nie miał zamiaru dalej tej kwestii drążyć oraz dzielić się swoją, kompletnie nieistotną (oraz możliwie nieprawidłową?) opinią. Był wyuczony we wszelkich zagraniach społecznych.
Oraz w oczekiwaniu na odpowiedni moment.
- Możemy zająć się tylko tym - odpowiedział neutralnie - na co mamy wpływ. - Oczywistość nierzadko gubiona po drodze. Dystans w pracy niezmiernie Bergmannowi pomagał. Za to - jakby nie patrzeć - otrzymywał wypłatę, za nauczanie oraz opiekę. Nie miał zbyt wielu obowiązków nawet w tej kwestii - był w dużej mierze bezsilny. Jedynie sporo mogło zależeć jak oraz kiedy oficjalnie poinformuje innych - wbrew pozorom to posiadało olbrzymie znaczenie w międzyludzkich kontaktach. Daniel Bergmann starał się w nich poruszać jak ryba w wodzie.
- Wolałbym być informowany o wszelkich zmianach - nie chciał być już kolejnym razem stawiany przed dokonanym faktem. - Polegam również na pani oszacowaniu - zaznaczył. - Nieobecności są najmniejszym zmartwieniem. - Wiedział, że panna Hudson jest ambitną osobą, lecz czasem (niestety) ambicje nie posiadały dobrego wpływu. Pozostawanie za wszelką cenę mogłoby przybrać tragiczne skutki. Badał w tej chwili ukształtowanie poglądów - jak ona widzi tę sprawę.
- Poinformuję profesor Bennett i innych - potwierdził. Wolał zwrócić się przede wszystkim do tymczasowej? dyrektor Hogwartu. Wiele zależało od jej decyzji. - Ostatnio jest bardzo zajęta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 529
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto 5 Gru 2017 - 22:12

(przepraszam mocno, życie dopadło)

Cieszyłam się, że Bergmann nie drążył tematu Willa - wiedziałam, że mój ukochany nie cieszy się wśród nauczycieli zbyt dobrą opinią, z wielu z nich dziwiło się, że tak ułożona osoba jak ja związała się z osobnikiem jego pokroju. Ja znałam jednak inną perspektywę i wiedziałam, że mój chłopak pod maską człowieka do cna zepsutego skrywa naprawdę wielkie serce - wprawdzie nie umiał jeszcze okazywać go obcym ludziom, liczyłam jednak, że z czasem zdobędzie taką umiejętność i nabierze ogłady. Może byłam odrobinę zaślepiona moim bezgranicznym uczuciem do chłopaka, ale za wszelką cenę starałam się odnaleźć w nim wszelkie pokłady dobra, których doświadczałam w jego stosunku do mojej osoby. Mimo wszystko wciąż było mi dość trudno uwierzyć, że chłopak stanął na wysokości zadania i niemalże bez mrugnięcia okiem zaakceptował fakt swojego ojcostwa.
- Następnym razem postaram się Pana szybciej informować - odparłam cicho - Tamta sytuacja była dosyć... awaryjna i mam szczerą nadzieję, że się nie powtórzy.
No cóż, poturbowanie ciężarnej kobiety przez smoka definitywnie nie należało do sytuacji codziennych, w moim mniemaniu było wręcz wielką osobliwością.
- Dziękuję panie profesorze... będę niezmiernie wdzięczna - powiedziałam siląc się przynajmniej na nieznaczny, grzecznościowy uśmiech - Nieobecność profesora Hampsona jest dotkliwa dla nas wszystkich, szczególnie w tych okolicznościach.
Opuściłam na moment wzrok, bo wydawało mi się, że nadeszła pora by opuścić gabinet nauczyciela - w końcu wszystko załatwiłam. Czułam jednak, że potrzebuję się trochę uzewnętrznić - rozmowa z pedagogiem była jednak czymś innym niż przyjacielska pogawędka. Mój wyważony głos wypełniony uprzejmością i szacunkiem nabrał odrobinę naturalniejszego tonu, a ja ponownie spojrzałam na nauczyciela.
- Profesorze... boję się - szepnęłam, by po chwili sprecyzować te jakże niedookreślone obawy - Nie chodzi nawet o ciążę. Przerażają mnie zaburzenia magii, bo... bo to przez nie zablokowała mi się różdżka w rezerwacie, mimo że rzucałam to zaklęcie niemal codziennie. Bez tego czuję się totalnie bezradna
Po chwili ciszy westchnęłam cicho.
- Przepraszam, nie wiem dlaczego to panu powiedziałam. Chyba po prostu musiałam to zwerbalizować. - ponownie wróciłam do tonu pozbawionego emocji.

______________________

What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Pią 8 Gru 2017 - 0:22

teraz ja ; (((

Odrzucenie empatii było obfite w stratach.
Zresztą - bez rozpatrzenia jej obecnej ilości - trudno było wpasować się w sytuacje wsparcia, które powinna poświadczyć każdej, uczęszczającej osobie szkoła. Zakłócenia nie wyznaczały wyjątków - zakradały się w najmniej odpowiednich momentach jak nieproszeni goście; bawiły się barierami stojącymi na straży niezależności dwóch światów. Bawiły się nimi, Ministerstwo bawiło się - Bergmann miał swoje własne poglądy, których jednakże wolał nie uzewnętrzniać. Nie chciał również darzyć jej pustosłowiem będzie dobrze, poradzimy sobie, wszystko jest pod kontrolą. Nie znosił w takim kontekście kłamać, usiłować przyrządzić papkę dla mniej opornych, chwilowo zneutralizować ich wątpliwości. Zresztą, panna Hudson była (jak zresztą wszyscy Krukoni) bardzo inteligentną osobą oraz takie działanie stanowiłoby wręcz obrazę inteligencji.
- Bezsilność jest zdecydowanie najgorsza - musiał się nieuchronnie z nią zgodzić. I jego dopadła w pracy - nie tyle w pracy nauczyciela, co w ramach samodzielnego zanurzania się w transmutację. Obecnie jakikolwiek artykuł, badanie, traciły na swojej wartości. Bardzo łatwo byłoby je podważyć - i on nie zaufałby ich efektom. Chwilowo żyli w mętliku.
- Najlepiej - gdyby miał dawać radę, brzmiałaby dokładnie w ów sposób: - skoncentrować się na codzienności. Nie - aby usiłować zapomnieć - o zgrozo, to w końcu najgorsze, udawać, że wszystko znajduje się w naturalnym porządku. Nie lubił się oszukiwać. Nie lubił też oszukiwać innych. Nie w tym kontekście. - Aby zauważyć. - Zmiany. Zdaniem mężczyzny znajdowali się dopiero przed kulminacyjnym etapem. To była ledwie zapowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 529
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Nie 10 Gru 2017 - 10:14

Poczułam przypływ wdzięczności skierowany w stronę Bergmanna - nie usłyszałam od niego pustych, jakże słodkich kłamstw, którymi w tej sytuacji najpewniej obdarzyłaby mnie znacząca większość kadry pedagogicznej. Dużo bardziej odpowiadało mi to, że nauczyciel wysłuchał mnie i się ze mną zgodził - potrzebowałam wyrzucić z siebie obawy, nic więcej. Tylko tyle, a jednocześnie aż tyle. Rada Begmanna - pozornie tak oczywista i mało znacząca była dla mnie czymś piekielnie ważnym.
- Dziękuję - odparłam cicho.
Nie zmieniało to mojego strachu i zagubienia, mimo wszystko dodawało jednak otuchy. Po chwili milczenia ponownie podjęłam pierwotny temat.
- Profesorze, czy to wszystko? - zapytałam zastanawiając się czy Bergmann zaskoczy mnie jeszcze jakimś nieprzyjemnym zwrotem akcji, czy może już za moment puści mnie wolno. W gruncie rzeczy nie wiedziałam o czym jeszcze moglibyśmy rozmawiać wolałam się jednak upewnić, że wszystko co konieczne zostało między nami wypowiedziane. Nie chciałam zajmować mu więcej czasu niż to było konieczne, ani tym bardziej tkwić w jakieś dziwnej niezręczności.

______________________

What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto 12 Gru 2017 - 11:57

- Ostatnia formalność - jeszcze zaznaczył. Już od początku nadmieniał krótki charakter mającej zaistnieć rozmowy - nie widział potrzeby w przetrzymywaniu panny Hudson zbyt długo. Atmosfera nie należała do najbardziej korzystnych, narzucona odgórnie również przez klimat dziejących się pośród magicznej rzeczywistości problemów, panoszącej się nagle milicji oraz poważnych zarzutów stawianych już-nie dyrektorowi Hogwartu. Nie zalecał przesadnego roztrząsania tych spraw - chociaż na pewno nie należało ich lekceważyć. Jako osoba uchodząca za twardo stąpającą po ziemi, boleśnie realistyczną, nie zakładał zarazem - bezpodstawnie - negatywnych przebiegów zdarzeń. Już wkrótce, przynajmniej część rzeczy miała się stać klarowna.
Oraz - na szczęście - ludzie zapominali dość szybko. Rozchodzące się plotki, wkrótce zostaną zastąpione innymi - tak było zawsze, czas sukcesywnie odmieniał.
- W związku z pełnioną przez panią funkcją - był zmuszonym nadmienić; wiedział, że została postawiona w niekomfortowej sytuacji - wszelkie ewentualne informacje będą oczywiście już pochodziły od profesor Bennett. - To jej decyzja - czy powinna nadal pełnić funkcje prefekta, podobnie jak William Walker; jej i tylko jej. Profesor Bennett była wyrozumiałą nauczycielką, choć również wchodziły tutaj niemalże kwestie oficjalne, wręcz polityczne. Pozostawało wyłącznie oczekiwanie.
Jego postawa wyraźnie mówiła, że to - rzeczywiście - już wszystko.

możesz ofc dać sobie zt, ja sobie sama wystawię; będziemy mieć po 6 postów <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 529
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sro 13 Gru 2017 - 15:46

Mimo całej niezręczności tejże sytuacji, byłam bardzo wdzięczna Bergmannowi, że nie pastwił się nade mną i odpuścił sobie umoralniające gadki. W gruncie rzeczy mimo wybitnej powściągliwości okazywał mi całkiem sporo empatii, co w tej jakże trudnej sytuacji było niezmiernie krzepiące - tak naprawdę bardziej niż realnej, poniekąd namacalnej pomocy ze strony kadry nauczycielskiej i przyjaciół zdecydowanie bardziej było mi potrzebne wsparcie mentalne. Bardzo chciałam wierzyć, że posiadanie dziecka wcale nie zrujnowało całej mojej przyszłości - każdy kto mnie znał miał świadomości jak wielkie są moje przyszłościowe ambicje.
- Oczywiście - powiedziałam cicho. Mimo całego bagażu obowiązków nie chciałam, żeby profesor Bennett pozbawiała mnie funkcji prefekta. Było to dla mnie swego rodzaju dumą, wiedziałam jednak, że zarówno ja, jak i Will musimy się liczyć z konsekwencjami naszej niewątpliwej nieodpowiedzialności. Miałam jednak nadzieję, że zastępcza dyrektor Hogwartu doceni nasze dotychczasowe zaangażowanie i pozostanie pobłażliwa wobec naszego wybryku.
Widząc, że Bergmann ewidentnie daje mi do zrozumienia, że to wszystko powoli podniosłam się z krzesła. Odrobinę zakręciło mi się w głowie i na ułamek sekundy się zachwiałam, ale już po chwili było wszystko dobrze. Odzyskałam równowagę i mogłam opuścić gabinet.
- Do widzenia, Panie Profesorze - powiedziałam skinąwszy głową w stronę nauczyciela, po czym opuściłam gabinet. Dopiero za drzwiami odzyskałam umiejętność swobodnego oddychania - ta cała sytuacja kosztowała mnie zdecydowanie za dużo stresu. Ku swojemu własnemu zdziwieniu, miałam nadzieję, że mały intruz nie czuje mojego zdenerwowania.

/zt

______________________

What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Czw 14 Gru 2017 - 12:46

Czas nie znał w swoim pojęciu litości - toczył się dalej (może to dobrze?), stroił się jednak w szaty konsekwencji wdrożonych działań. Z drugiej strony, rozpatrywanie wyłącznie negatywnych efektów  - nawet w tej sytuacji - nie powinno być zalecaną czynnością. Bergmann zdawał sobie jednakże sprawę z obecnego w trakcie rozmowy napięcia; sam musiał zważać na dobierane słowa - nie chciał urazić Krukonki, która mimo wszystko wciąż była jedną z najbardziej utalentowanych na swoim roku studentek. Nie lubił nietaktów, aczkolwiek przekaz - w takiej czy innej formie - powinien zapaść. Obecnie jednak wyczerpali już temat.
Nie było żadnych powodów do przedłużania.
- Do widzenia - odpowiedział wyłącznie, po odgłosie zamykających się drzwi, ponownie zanurzając się w sprawach własnych - przeglądał właśnie zadania domowe klas młodszych. Ursullę Bennett planował odwiedzić w najbliższym czasie - wszak doskonale był świadom, że nie powinien z tym zwlekać.

| koniec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 50
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15525-mia-wolfe?nid=6#416869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15527-w-malinowym-chrusniaku#416905
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15528-bez-spamu-prosze#416906
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15526-mia-wolfe




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Pią 15 Gru 2017 - 23:03

Dlaczego okres przedświąteczny zawsze jest tak intensywny pod względem nauki?
Nurtujące, pełne zirytowania pytanie koczowało w moich myślach, kiedy już zupełnie pozbawiona motywacji i werwy leżałam na łóżku pośród sterty pergaminów, rozłożonych książek i ironicznie chaotycznych map myśli, mających ułatwić mi przyswojenie materiału. Bezwiednie bawiłam się kosmykiem włosów i wgapiałam w sufit. Po czasie pełnej mobilizacji w nauce, przychodził zawsze moment, kiedy czułam się wyczerpana, a moją uwagę odwracał każdy choćby i głupi szczegół. Zazwyczaj stan ten występował jeszcze w towarzystwie totalnego odpłynięcia, jakby mój mózg buntował się, próbując wskazać, że na ten moment dość, wystarczy. I zamiast wkuwanych definicji pokazywał mi jak rok temu przewróciłam się na oblodzonej drodze, niemal robiąc szpagat.
Podniosłam się niespiesznie i objęłam spojrzeniem nieład panujący na mojej pościeli. Przerwa. Uporządkowałam pospiesznie naukowy bajzel, nałożyłam spodnie, buty i sweter, po czym ruszyłam z zamiarem wyjścia z dormitorium, w którym przesiadywałam dzisiaj w ucieczce przed rodzinnymi pokusami porzucenia nauki dla pieczenia pierników i strojenia domu. Kochałam atmosferę zbliżających się świąt, zatem rozsądnie postanowiłam spędzić najbliższe dni w zamku, by na spokojnie móc faktycznie przyswoić materiał ostatnich miesięcy. Warto podkreślić, że trudne to było zadanie, ale pocieszałam się wizją tym większej radości później, gdy wrócę do Doliny i będę mogła zatopić się w tych wszystkich świątecznych przyjemnościach.
Spacerowałam po zamku, przyglądając się ośnieżonym szybom wielkich okien i dając umysłowi odpocząć. A gdy znalazłam się na czwartym piętrze, przyszedł mi do głowy możliwy cel. Przecież Cię zapraszał. Dawno. Poczyniłam jeszcze kilka kroków, po czym zatrzymałam się, zastanawiając. W sumie dziwacznie się zachowywałam, starając się unikać osoby Daniela Bergmanna. Nie powinno mnie przecież krępować to, że jest moim profesorem, choć poznaliśmy się i znamy od innej strony, luźniejszej i towarzyskiej. Prawie że rodzinnej, właściwie. Takie sytuacje z pewnością były dość częste pośród studentów… Mimo tej świadomości, odczuwałam jednak jakiś głupi dyskomfort i wolałam nie spotykać go w przestrzeni szkolnej, bo… och. Przewróciłam oczami. Nie bądź niemądra!
Sięgnęłam dłonią drzwi, delikatnie pukając. Odpowiedziała mi cisza, zatem nacisnęłam klamkę, już zaraz wchodząc do gabinetu. Byłam tu pierwszy raz, głównie dlatego, że nie miałam okazji dostać szlabanu. Cóż, moje drobne grzeszki potrafiłam ukrywać, a już zwłaszcza przed Danielem. Co jak co, musiałam przyznać przed samą sobą, że był dla mnie dużym autorytetem i imponował mi bardzo swoją wiedzą, wręcz onieśmielał momentami. Nie chciałam wyjść przed nim na niepoważną.
- Przeszkadzam? – rzuciłam od progu w przestrzeń, by po chwili ujrzeć wyłaniającą się zza książki znajomą twarz. Drobny uśmiech wstąpił na moje usta. – Potrzebowałam przerwy w nauce i pomyślałam, że wpadnę w końcu w odwiedziny… ładny gabinet.
Przebiegałam wzrokiem po ogromnym regale z książkami, solidnym biurku, krzesłach. Bardzo schludnie, męsko, a jednak w pewien sposób przytulnie. Otoczenie pasowało do właściciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sro 20 Gru 2017 - 23:24

baaardzo przepraszam za opóźnienie, już nie będę!

Obowiązki były (jak zawsze) pozbawione wyrazu - nawarstwiały się w powtórzeniach, w tej nieprzyjemnej schematyczności irytującej za każdym razem zaznania - a jednak, koniecznej w realizacji. Wzrok Bergmanna ślizgał się po niekształtnych czasem literach (nie powinien narzekać; sam nie miał zbyt starannego pisma - było kreślone jakby w szarpnięciach i z zagęszczeniem złożonych w niewielkich odstępach wyrazów); przeskakiwał, rozważał, niekiedy wewnątrz rodziło się uczucie zawodu, wręcz załamania kardynalną pomyłką. Później - był w stanie nareszcie odpocząć, pogrążając się już w przyjemnej lekturze zakupionej niedawno powieści.
Z zamyślenia wyrwał mężczyznę głuchy odgłos pukania, przedzierający się poprzez szelest stronicy, którą jeszcze ulotnie przetrzymywał w opuszkach - tworząc w ów sposób tymczasową zakładkę. Jego wzrok oderwał się oraz pomknął w kierunku wejścia po uchodzącym spomiędzy ust proszę; niedługo później wręcz w machinalnej reakcji wargi ułożyły się w łuku serdecznego uśmiechu.
Czekał.
Były to niby nieobciążone przez obowiązek słowa - mogła zawitać w każdej dowolnej chwili (i jeśli miała czas i ochotę); bez najmniejszych wyrzutów w przypadku niezawitania w progach. Zdawał sobie sprawę z obecnych różnic - choć jemu nie przeszkadzały; nie naruszali zasad, jedynie przemieniając standardowy stosunek między nauczycielem a uczniem, kiedy on stawał się przyjacielem rodziny. Tu - nie istniało niezbędne do wyćwiczenia zaklęcie, pomieszczenie nie wypełniało się mozaiką innych uczęszczających na przedmiot. Na szczęście.
- Wręcz przeciwnie - zapewnił ją niemal od razu. - Właśnie skończyłem oceniać prace domowe. - Odłożył książkę z należytą delikatnością, płynnie skupiając swą koncentrację wyłącznie na jej osobie. Pozbawione zajęcia dłonie złożył przed sobą, splatając częściowo palce. Nie potrafiły bezczynnie wytrwać.
- Dziękuję - odpowiedział, z lekkim draśnięciem o możliwość powstania (niewyśmiewającego) śmiechu. Cóż, rzeczywiście nie zdołała się tutaj pojawić. Ułożył wystrój wedle swych preferencji - poukładany, prosty lecz nie surowy. - Masz ochotę się czegoś napić? - postanowił na samym początku zapytać. Dodatkowo uzyskał pretekst wobec ewentualnego rozprostowania kończyn, dotychczas umiejscowionych przed dłuższy okres w tej samej, siedzącej pozycji. Z drugiej strony, nie chciał jej do niczego przymuszać.
- Przypomniałaś mi, jak zaniedbałem się w sprawach wystaw - wyznał. W nawet niepozornych spotkaniach, nieuchronnie widział też sztukę - widział jej ojca, pochłoniętego pasją, widział ją, idącą (poniekąd) też w jego ślady. - Ostatnio byłem jedynie na powiązanej z bitwą o Hogwart. - Och, oczywiście wiedziała - nie było to szczytem jego wyczekiwania oraz największą pasją. Gustował w innych rodzajach sztuki, na dodatek w wernisażach kończących się znacznie bardziej fortunnie.
- Z pewnością kojarzysz - stwierdził. Nie było potrzeby pytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 498
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 615
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Pon 15 Sty 2018 - 15:03

Nauka od jakiegoś czasu stała się dla niej priorytetem.
Uczyła się dość pilnie. Chciała, żeby jej oceny były dla niej bardzo satysfakcjonujące. Poza tym bardzo lubiła gdy to rodzice wysyłają jej gratulację gdy dostają oceny końcowe. Szczerze powiedziawszy Li nie miała jakoś specjalnie lubianego przedmiotu. Oczywiście transmutacja, którą nauczał Daniel była dla niej o wiele bardziej fascynująca. Była z nią związana tak czy owak. Musiała skrywać jej tajniki skoro była animagiem, musiała się wszystkiego uczyć i można powiedzieć przemienianie szczura w pucharek na wodę to był dla niej pikuś.
Cieszyła się, że ten przedmiot właśnie należał do dyspozycji Daniela. To na pewno ich do siebie bardziej przybliżało, nie da się ukryć. Jednakże czy coś z tego będzie? Czy Li sobie zwyczajnie wszystkiego nie wyolbrzymiła? Przecież Daniel nie dawał jej żadnych oznak, a jedynie fascynację jej osobą, może spowodowaną tym, że tak bardzo lubiła jego przedmiot.
Po ostatnim spotkaniu zauważyła, że Daniel zostawił jakieś zdjęcia. Nie przyglądała się im, bo to tak naprawdę nie jej sprawa. Owszem, była wścibska, ale jednak miała trochę godności i w prywatne notatki komuś nie zaglądała.
Stanęła przed drzwiami do gabinetu psora i zapukała dość cicho, ale miała nadzieję, że wystarczająco żeby on to usłyszał. Także miała nadzieję, że Daniel jest w gabinecie, bo przecież lubił przebywać w terenach Hogwartu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto 16 Sty 2018 - 12:06

Usadowiony za biurkiem, balansował na pograniczu jawy oraz narzucającej się niestrudzenie pokusy zdrzemnięcia, która - przywiązywana niewidzialnie do powiek, nadawała im właściwości ołowiu, nieprzyjemnego ciążenia, ochoczo nadchodzącego, mieniącego się czernią oraz czerwienią bezkształtu, widzianego w przymkniętych oczach. Podpierał głowę na łokciu, wodząc znużonym wzrokiem, przedzierając się (ostatkami sił) poprzez gąszcze esejów pierwszoroczniaków, poruszających adekwatnie banalne kwestie. Westchnął cicho. Potrzebował rozproszenia. Przerwy. Cholera jasna, nie miał dziś najlepszego nastroju.  
Dlaczego?
Supły plątanin myśli rozwiązał jeden, uderzający doń bodziec - paradoksalnie dość delikatny, w formie niby-zachodzącego pukania. Wpierw uznał jego istnienie za wytwór, ironię przemęczonego umysłu - w ułamku chwili niemniej coś tknęło mężczyznę, aby podnieść się zza fortecy biurka oraz otworzyć drzwi. Nie mylił się; kiedy pochwycił za klamkę, spotkał sylwetkę, której widzieć się nie spodziewał - bynajmniej nie spodziewał się tego w najbliższym czasie. Nadal czuł gorycz związaną z wcześniejszą odmową, z oszukiwaniem samego siebie, który, o zgrozo! pragnął przestrzegać zasad. Im jednak dłużej się pojawiała w pobliżu, tym trudniej było zachować parodię przysięgi - nie mogę. Ależ możesz. Moralność jest inną sprawą, Danielu.
Zmieszał się przez ułamek w tym epizodzie, choć spostrzeżenie dosyć wysokiej postaci studentki, było oczywistością po uchyleniu skrzydła. Nie wiedział, czy ma wobec niego zwyczajną sprawę, czy może przyszła bez złożonego powodu (porozmawiać?). Musiał przekonać się w owej kwestii.
- Wejdź, proszę - zachęcił ją, ustępując miejsca i zamykając drzwi. W międzyczasie uzyskał moment na przemyślenie, co powinien uczynić - zależnie od scenariusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 498
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 615
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto 16 Sty 2018 - 14:51

Gdyby nie te notatki Li na pewno by tutaj nie przyszła. Obawiała się nieco tego spotkania, nie wiedziała czy Daniel ma ochotę się w ogóle z nią widzieć. Ostatnie ich spotkanie nie należało do tych najlepszych. Miała lekkie wyrzuty sumienia, że potraktowała go wtedy jak powietrze, ale chyba nie mogła postąpić inaczej. Daniel musiał zacząć to wszystko inaczej dostrzegać, ona sama mu nie mogła tego wprost powiedzieć, gdyż zwyczajnie nie mogła. Obawiała się tego jakby wtedy zareagował. Nie była tak otwarta jak inne dziewczyny które wprost by powiedziały co im tak naprawdę leży na sercu. Li wolała wszystko trzymać w sobie, dusić się, ale próbować oddychać.
Gdy zobaczyła Daniela otwierającego drzwi przez chwilę straciła równowagę i nie mogła złapać oddechu. Sama nie wiedziała jak zareaguje. Czy zatrzaśnie przed nią drzwi i odejdzie. Jednak rzeczywistość była inna. Zaproszenie do środka uznała za zaproszenie do rozmowy. Miała nadzieję, że czegokolwiek się dowie. Jeżeli ma sobie odpuścić to to zrobi, jednak czekała na to jakie on posiada zdanie na ten temat. Nie mogła postępować pochopnie dlatego też się tutaj zjawiła.
- Witam pana profesora. - kiwnęła lekko głową.
Poczuła, że wraz ze słowami jej nogi zrobiły się bardziej stabilne.
Ruszyła do środka i rozejrzała się po gabinecie. Nigdy tutaj nie była, chociaż wiele razy stała przed drzwiami, jednak nie miała odwagi, ani pretekstu, żeby się tutaj znaleźć. - Zostawił pan swoje notatki. - mruknęła do niego i wystawiła rękę w stronę mężczyzny. Sama nie wiedziała co jest w tych notatkach i szczerze powiedziawszy wcale ją to nie obchodziło. Pewnie coś o transmutacji, a może zadane prace domowe. - Mogę już iść, jeżeli pan uważa, że moja obecność jest tutaj niepotrzebna. - oznajmiła i spuściła głowę. Nic na siłę, mógł ją przyjąć do środka, ale jedynie z grzeczności, dlatego dała mu wybór z którego mógł skorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sob 20 Sty 2018 - 12:15

Prędko wyłonił się z objęć oczekiwania - ożywając razem z momentem wybrzmienia jej wypowiedzi. Dłonie objęły niepozorne w swojej warstwie papiery, przewertowały zawartość, chociaż wewnętrznie niemal był przekonany bez konieczności weryfikacji. Jego pierwsze zmagania z wywoływaniem w hogwarckiej ciemni - tam, gdzie zdołali się spotkać. Drzewa, uwiecznione na jednym z kilku obecnych w serii widoków, kołysały się lekko - jakby wśród tchnienia niewidzialnego, niezdolnego w odczuciu wiatru.
- Zdjęcia - powiedział krótko tę oczywistość. - Nie wypadałoby nadużywać grzeczności - dodał cichszym, niby adresowanym do siebie samego tonem. Nie powinien był wtedy wychodzić tak prędko. Nie powinien… Wciąż gryzł się, wciąż kłócił z tym zachowaniem, z tą hipokryzją w mówieniu, że nie jest w stanie. Nie może. Miał dostatecznie rozgrywający się chaos w życiu - chociaż zachłanność wykazywała tendencję do sprowadzania o zdecydowanie większej chaotyczności, narastającej wraz z (niewłaściwym?) podjęciem wyborów. Przecież podjęta, inna decyzja odgórnie znaczyła wyrządzaną jej krzywdę - był toksycznym człowiekiem, z tendencjami do nieświadomego ranienia otaczających sylwetek, w imieniu pokus, w imieniu trudnych do odrzucenia rzeczy przyjemnych. Miał zdecydowanie zbyt wiele już na sumieniu - i jakby pragnął mieć więcej.
Pewnie wciąż odczuwała niesmak - trudno było zapomnieć o świeżej przeszłości, ledwo ostygłej i niepokrytej przez symboliczne skłębienia kurzu. Niepotrzebna. Nowe podejście Puchonki raziło Daniela Bergmanna, zgrzytało niczym fałszywy akord, degradując wcześniejszą, spędzaną na nieprzymuszonych konwersacjach relację. Odłożył zdjęcia na biurko, ponownie ją obarczając spojrzeniem.
- Nigdy bym tak nie powiedział - oznajmił. Kilka uczynionych w przód kroków, zmniejszyło rozwarty dystans - balansując na pograniczu tego, co przyzwolone i tego, co naruszało już odpowiednią, wyznaczoną konwenansami dozę. Jej stwierdzenie zostało źle powiedziane. Pytanie powinno zostać sformułowane inaczej - i właśnie postanowił je zadać:
- Chcesz zostać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 498
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 615
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Nie 21 Sty 2018 - 12:30

A więc jednak były to jakieś zdjęcia. To była kolejna pasja pana Daniela. Pewnie gdyby wiedziała, że się tym pasjonuje wtedy zajrzałaby do środka, przecież wolno jej było, tak? To ona je znalazła, więc można powiedzieć, że powinna tam zajrzeć, ale niestety tego nie zrobiła. Ciekawiło ją co tam było, jakie to zdjęcia tam ukrywa, ale teraz już się tego nie dowie, chyba, że sam jej je przedstawi. Jednakże na to nie liczyła.
Daniel był swego rodzaju zagadką dla niej, którą chciała odkryć. Wiedziała, że to może się skończyć dla niej źle, bo jednak był od niej starszy i bardziej realistyczny w swoich słowach, ale tym się teraz nie przejmowała. Nikt nie wiedział co tak naprawdę wydarzy się w tym gabinecie. Może znowu luźna rozmowa i na tym się zakończy. Może Daniel zaprosi ją na kawę i ją razem wypiją i pożegnają się. To chyba był najgorszy scenariusz jaki mogła sobie wyobrazić, ale trzeba się liczyć z tym, że tak też może być. Trzeba być realistą. Li jednakże była dość wytrwała i potrafiła czekać i czekać.
Kiwnęła lekko głową tym samym spuszczając ją.
Cieszyło ją w głębi serca, ale też karciła samą siebie za te słowa. Doskonale wiedziała, że Daniel ot tak by jej nie wyprosił z gabinetu. Ich relacja była dość dziwna, ale też skomplikowana. Trudno byłoby opisać co się takiego między nimi dzieje, a może nic tak naprawdę się nie dzieje? Może to wszystko się dzieje, ale tylko i wyłącznie w głowie panienki Na? Miała nadzieję, że tak nie jest. - Jeżeli mogę to zostanę, jednakże sama nie wiem czy powinnam, czy jest sens. - mruknęła do niego podnosząc wzrok na sylwetkę mężczyzny, jednakże nie spoglądała mu w oczy. Już za dużo patrzyła i wystarczy.
Ni z tego ni z owego podeszła do okna w gabinecie i wyjrzała przez nie jakby chciała coś przez nie zobaczyć.
- Pewnie ma pan dużo obowiązków... - mruknęła cichym głosem jakby sama do siebie, ale pewnie Daniel to usłyszał. W gabinecie była idealna cisza i słyszała każdy szept zza ściany, które wydobywały się z poruszających się obrazów. One zawsze ją fascynowały, ale pewnie nie tylko ją. Każdy uczeń, który nie miał wcześniej do czynienia ze światem magicznym to sprawiało, że człowiek nie dowierzał w to co widział, mimo iż był doświadczony, że patyk z dębu, czy z leszczyny potrafi zrobić coś dobrego czy też złego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sro 24 Sty 2018 - 0:54

Od ostatniego spotkania - coś nieuchronnie zdołało się zmienić. Bergmann wyczuwał tę zmianę, rejestrował ją czysto intuicyjnie w przemykających domysłach, w zapadłych słowach i kiełkującym z łatwością pomiędzy nimi milczeniu. Jakby nie mieli o czym rozmawiać. Jak gdyby wszystko, zbudowane dotychczas, przybrało formę niewiele wartej ruiny, bezkształtnych brył zatopionych w kurzu. Jemu również - trudno było wykrzesać z siebie coś konkretnego. Po pierwsze, w tych sprawach nigdy nie pozostawał konkretny i raczej błądził wśród dwuznaczności; po drugie, zbytnie przekonanie o myślach panny Na mogło okazać się zgubne. A jednak, nieodpartym pozostawało wrażenie, jakby pragnęła odnaleźć coś więcej, a on, on zawsze szukał - i zawsze takim występkiem bezwzględnie sprowadzał zgubę.  
- Zadania pierwszoklasistów nie są ani bardziej absorbujące - odpowiedział, na próżno pragnąc wyłapać oraz skrzyżować z nią kierowane spojrzenie - ani niecierpiące zwłoki. - Lekki uśmiech ozdobił jego oblicze, wygładzając zastygłą w neutralnym wyrazie surowość. Wolał, kiedy mówiła normalnie, lekko, nie posługując się ledwie słyszalnym mruknięciem. Być może dlatego powinna zostać, być może - przekonają się teraz o dalszym ciągu relacji. Gorsza strona Daniela Bergmanna wygrywała w nim zawsze, zachęcając do wyciągnięcia ręki po zakazany, dojrzewający owoc pokusy. Prędzej czy później. Zawsze.  
- Jeśli chcesz dalej się złościć - zauważył, wyzbywając się wreszcie powagi; zbliżał się powoli, w kierunku okna, aby zatrzymać się obok (znowu odsunie się, przenosząc na coś odmiennego uwagę?) - nie możesz mówić mi profesorze. - Skoro dystans przeszkadzał (czyżby?), nie powinni wyznaczać go w wypowiedziach na osobności. Był przede wszystkim zaciekawiony reakcją. Badał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 498
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 615
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto 6 Lut 2018 - 11:52

Daniel w końcu się uśmiechnął. To był dla niej naprawdę bardzo ważny wyraz twarzy, czuła się wtedy jakoś bardziej odważnie, jakoś bardziej jak u siebie. Co prawda nie była u siebie, bo jednak nie powinna przebywać w tym gabinecie gdy Daniel miał swoje obowiązki, ale przecież to on kazał jej zostać, tak? Ona jedynie przyniosła mu notatki i tyle. Wcale nie musiała tutaj zostać, a nawet wahała się czy w ogóle powinna. Nie wiedziała co ją dalej czeka, co Daniel zrobi, a czego nie zrobi. Chciała osiągnąć wiele, ale bez pomocy Daniela była bezczynna. Nie lubiła się tak czuć, chyba każdy nie lubił.
- Pewnie pierwszoroczniaki również zasługują na pana uwagę. - powiedziała do niego. Dla nich to był wielki moment, wielki rok w którym wszystko wydawało się takie cudowne. Doskonale pamiętała tę chwilę i dałaby wiele ażeby przeżyć to jeszcze raz. Jako dziecko mugoli miała to szczęście, że przeżywała wszystko o wiele bardziej emocjonalnie niż inne dzieci. Czuła się przede wszystkim wyjątkowa gdzie wcześniej nie było jej dane tak się czuć.
- Nie profesorze? To jak? - zapytała patrząc się na niego.
Miała mu mówić po imieniu? Ale jakby to wyglądało? Przecież jest jej nauczycielem jakby nie patrzeć, a ona naprawdę go bardzo szanowała i przede wszystkim to był powód, że tak się do niego zwracała.
Nie odsuwała się, skoro Daniel przybliżył się do niej ona czekała. Może się w końcu doczeka na jakąś pozytywną reakcję mężczyzny, ale biorąc pod uwagę poprzednie ich spotkania to na cuda nie liczyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sro 7 Lut 2018 - 10:42

Z profesorskiego punktu widzenia, pierwszoroczni uczniowie jawili się zdecydowanie najbardziej uciążliwymi. Bergmann z chęcią nauczałby transmutacji od nadanego pułapu - niedoświadczonym, którzy jeszcze niedawno pierwszy raz w swoim życiu, zaciskali palce na zakupionej różdżce, omawiane zagadnienia rzadko kiedy wychodziły pomyślnie. Anomalie wprowadziły dodatkowe kłopoty przy tego rodzaju zajęciach, zaś poruszane banały, podstawy przedmiotu rozwałkowane po raz tysięczny, irytowały pragnącego rozwoju mężczyzny. Co innego zaklęcia przedstawiane studentom, co innego kwestia przemiany w zwierzę, którą nauczył już Vin-Eurico. Niemniej obowiązek był obowiązkiem, z którego się wywiązywał.  
- Gwarantuję - powiedział jej -  że otrzymują jej wystarczająco. - Chwilami wręcz aż za dużo. Zapanowanie nad niektórymi uczniami było nie raz, nie dwa razy, ogromnym wyczynem; całe szczęście, Bergmann należał do trudnych w zdenerwowaniu osób, którego wyprowadzenie z równowagi zwyczajnym, wpisanym w codzienność wybrykiem, pokrywało się niemal z cudem. Aby doprowadzić mężczyznę na skraj wściekłości, należało uderzyć w czuły, osobisty punkt jego historii bądź charakteru. Niewiele osób w Hogwarcie posiadało z kolei tę wiedzę.
Zdziwił się, kiedy nie zrozumiała. Był przekonany - jego zdaniem zbytnie zdystansowanie przeszkadzało jej, uwierało, zwłaszcza przy znajomości sekretu oraz licznych, niewiążących się tylko z transmutacją dyskusjach.
- Cóż - zaczął, spokojnie, bez przesadnego zaangażowania: - wystarczy Daniel. - Zaproponował. - W takich momentach. - Nie podczas lekcji, rzecz jasna, gdy atmosfera stawała się oficjalnym ograniczeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 498
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 615
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sro 7 Lut 2018 - 18:39

No co jak co, ale jednak pierwszoroczniaki to uczniowie którym wszystko trzeba było tłumaczyć. Tego nie wolno, a to wolno. Li by się nie nadawała na nauczyciela. Nigdy o tym nie myślała. Oczywiście Hogwart był jej drugim domem i przykro będzie zostawiać szkołę, ale jednak za nauczyciela by się nie odważyła. To jednak jest bardzo wyczerpująca i wymagająca praca. Co prawda Li była bardzo cierpliwą osobą, ale jednak użeranie się z uczniami to z pewnością zajęcie nie dla niej.
Wydawało jej się, że mężczyźni mieli nieco łatwiej, mieli chociażby bardziej zbudowane głosy, którym mogli wprowadzić rygor w klasie. Chociaż nie można powiedzieć, bo i znała takie nauczycielki, które jak ryknęły to aż się obrazy trzęsły. Ale przede wszystkim trzeba mieć charakter, a Li wszystkim by ustępowała i głaskała po głowie. Uczniowie by mieli z nią naprawdę raj. Ona sama by się więcej tym wszystkim przejmowała niż sami obywatele Hogwartu.
Ano nie wyobrażała sobie mówić do psora po imieniu na zajęciach. Czułaby się wtedy zdecydowanie nie swojo, a już wyobrażała sobie te wszystkie gały wlepione w jej postać. Wolała tego zdecydowanie sobie zaoszczędzić. - Dobrze Danielu, jak sobie życzysz... - mruknęła do niego i odwróciła się w końcu w jego kierunku opierając się o parapet. Była bardzo ciekawa dalszej reakcji mężczyzny. Założyła ręce na piersiach nie spuszczając wzroku z nauczyciela. - Danielu wiesz o tym, że nie chce Ci się narzucać... - mruknęła jedynie. Pewnie psor doskonale o tym wiedział, ale wolała się upewnić w stu procentach, ażeby później nie wysłuchiwać jakiś pretensji skierowanych do jej osoby.
Czułaby chociażby to, że to spotkanie było już bardziej luźniejsze.
Widziała swobodniejsze zachowanie Daniela, ale i ona sama czuła się bardziej odważniejsza. Kto wie co będzie dalej, ale jednak się wszystko okażę z czasem.
Rozejrzała się po gabinecie.
- Ładnie się urządziłeś... - mruknęła. Co prawda gabinet wyglądał bardzo podobnie co do reszty z nich w szkolnych murach, ale jednak postanowiła się nieco podlizać. Chociaż i tak wcale nie kłamała, bo szkolne gabinety nauczycieli z pewnością dodawały klasy i renomy szkoły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Czw 8 Lut 2018 - 21:53

K o b i e t y.
Ile lat należało poświęcić na zrozumienie? - bodajże wieczność; za każdym razem nieodgadnione, niepojmowane w irracjonalnych czynach oraz zawiłych podejściach. Przyciągały i odpychały zarazem, były chętne oraz obdarzały niechęcią. Daniel Bergmann zgubił się aktualnie, nie wiedząc, czy Li rzeczywiście pragnęła rozluźnić więzy relacji, aby zmieniła ona swe oficjalne tory, czy może, może nic nie uległo zmianom, może był wciąż mentorem - zaś uprzednie niezadowolenie z jej strony, w skrytym pokoju ciemni, było chwilowym ekscesem, wybrykiem nie najlepszego nastroju. Nic już nie wiedział; samolubnie, bezczelnie, nie mógł też brnąć w tym układzie oraz podejrzanie narzucać bliskość. Pozwolił jej, na początek, mówić do siebie wyłącznie własnym imieniem, omijać mdłą oficjalność zwracania się profesorze, sztywną i stwarzającą kolejne szczeble dystansu - kiedy byli na osobności.
- Gdybym pragnął coś rzeczywiście przekazać - stwierdził - prócz transmutacji, byłaby to pewność siebie. - Panienka Na miała definitywnie z nią problem. Jak mogła wypowiadać te słowa, sądzić, że przeszkadzała? Przyszła na chwilę, nigdy nie narzucała się; zawsze mogli poruszać intrygujące ich kwestie, w tym dotyczące zdolności przemiany w zwierzę.
Daniel Bergmann naprawdę jej nie rozumiał.
Najwyraźniej zuchwałość w zdolności odczytywania płci pięknej zawiodła.
Rozejrzał się odruchowo po otoczeniu, słysząc wypowiadane słowa pochlebstwa. Rzeczywiście, ostatnio wdrożył on drobne zmiany w swoim dobytku; jego gabinet niemniej, jak zawsze, był schludny, pełen porządku oraz zawierał wszystko, co wydawało się być niezbędne.
- Dodałem ostatnio kilka ciekawych tytułów - powiedział, stając w pobliżu omawianej przez siebie półki. Umieszczone zostały na jej oparciu, wystające grzbiety okładek książek, traktujących między innymi o transmutacji. - Jeśli ci się spodoba, możesz któryś pożyczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 498
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 615
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Czw 8 Lut 2018 - 22:28

Kto znał panienka Na doskonale wiedział jaka ona tak naprawdę jest. Wydaje się być kompletnie niedostępna. Może miała z tym wielki problem, ażeby to w sobie zmienić, ale na razie nie miała powodów do tego, żeby jakoś specjalnie otwierać się dla innych. Nie czuła takiej potrzeby. Teraz może było inaczej, ale trudno przeskoczyć nawyk, który tkwił w niej od małego dziecka. Li raczej starała trzymać się na dystans, być niedostępną dla wielu osób. Pewnie większość nie potrafi jej rozszyfrować, ale czy to nie jest większa zabawa? Poznanie kogoś na pierwszym spotkaniu jest zwyczajnie nudne i nie interesujące, a przede wszystkim nie ciągnie do ponaglania kolejnych. Za każdym razem poznawać jakby nową osobę, to było dla niej intrygujące. Daniel również wydawał się być niedostępnym. Ona starała się otworzyć, ale jednak był od niej starszy i to z pewnością przeszkadza jej w osiągnięciu celu.
- Widać po Tobie, że jesteś pewny siebie nie to co ja... Ja za każdym razem sama siebie poznaje na nowo. Niby chce być odważniejsza, pewniejsza, ale zwyczajnie mi to nie wychodzi. - mruknęła do niego. Chciała, pragnęła ażeby mężczyzna poznał ją nieco bliżej. Uśmiechała się do niego od czasu do czasu, ażeby pokazać mu, że jednak jest szczęśliwa i zadowolona z tego, że tutaj była.
Przejrzała ruchy Daniela i przeniosła wzrok na książki.
Przetarła kącikiem palca o jedną z książek i sięgnęła po nią czytając tytuł. Czy ją ciekawiła? Być może tak było, ale po tytule wiele nie mogła powiedzieć.
- Dziękuję Ci bardzo. Chętnie tę zabiorę ze sobą. Obiecuję, że oddam. - powiedziała i przytuliła książkę do swoich piersi, a następnie stanęła na palcach i pocałowała go w policzek. Dlaczego by nie? Najwyżej ją wyrzuci z gabinetu, ale przecież nic takiego specjalnego nie zrobiła, prawda? Co prawda był nauczycielem i nie powinna się tak zachowywać, ale czuła, że tak powinna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Sob 10 Lut 2018 - 23:27

Ze wszystkich domów, wyróżnionych w Hogwarcie Hufflepuff budził sporo zastrzeżeń przy niepewności; a przecież, tak bardzo - miłowana przez wychowanków tych barw sprawiedliwość musiała być jednoznaczna i pewna. Z drugiej strony oddanie ludziom nie zawsze mogło sprowadzać na dobrą drogę; odrobina egoizmu nie przeszkadzała, wręcz pozwalała utrzymywać się i dryfować w rzeczywistości. Gdyby na jego głowę, została nałożona w przeszłości wyświechtana Tiara Przydziału, z pewnością oznajmiłaby przynależność do Domu Węża. Chociaż przejawiał sporo cech Ravenclawu, Bergmann przede wszystkim cechował się ambicjami i sprytem; jego inteligencja szukała odwiecznie najprostszej oraz najkorzystniejszej drogi.
- Powinnaś być - poradził jej. - Nikt nie ma prawa podjąć za ciebie decyzji. - Być może chciał utkać w tym wszystkim dodatkową aluzję, w wyniku której sam błądził w ich sytuacji, dziwacznej, odmiennej, jakby pragnącej ulec przemianom, lecz wciąż będącej w niezmienionym kanonie.
- Podobnie, jak nikt nie posiada dostępu do twoich myśli - dodał więc. Nie wiedział. Nie mógł zbyt śmiało zakładać. Uśmiechnął się, lekko - jak miał w zwyczaju, śledząc obecny proces wyboru książki. W tym jednym, zawsze umieli się doskonale dogadać. W tym jednym, nie kryły się niepewności. Niektóre rzeczy nie podlegały zmianom.
- Proszę - powiedział. Drgnął, odrobinę niepewny, co ona zamierza zrobić; w jego oczach dało się dojrzeć zdziwienie, chociaż nie kryła się w nich pogarda, tym bardziej dezaprobata. Podobało ci się, Danielu? - Do zobaczenia - odpowiedział jej z być może zbyt intensywnym spojrzeniem (dobrze, że nikt nie przyszedł; dobrze - musi uporządkować myśli). Przemyśleć to wszystko raz jeszcze.
Jak mógłby, niestety, w kilku ruchach ją stoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 498
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 615
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Nie 11 Lut 2018 - 22:56

Oczywiście zgadzała się ze zdaniem Daniela. Hufflepuff był domem takim niepewnym. Nigdy nie wiadomo co puchon zrobi czy też powie. Znała wiele puchonów, nie wszyscy byli mili i uczynni. Czasami Tiara przydzielała do ich domu, bo stwierdziła, że do innego domu się nie nadaje. Ale też wiele osób zwyczajnie się zmienia. Sama Li po tylu latach dużo się zmieniła. Dorosła, była mądrzejsza i zdolniejsza. Charakter przecież kształtuje się całe życie.
Tiara jednak była przedmiotem, który chyba każdy uczeń szanował i traktował bardzo poważnie. Co prawda ma się z nią styczność tylko przez kilka minut, ale jednak to ona decyduje o ich losie w szkole. Przecież dom w którym uczeń się znajduje wiele znaczy i wiele osób przywiązuje się do niego bardziej niż do człowieka. Li nie wyobrażała sobie innej przynależności. Hufflepuff bardzo wiele dla niej znaczył. Nie miała wcześniej styczności z Hogwartem więc nie znała się na domach kiedy przyjechała do Hogwartu. Na pewno wiele osób z rodzin czarodziejskich myśli o tym gdzie trafi ona nie miała takiego szczęścia.
- No niby tak. - mruknęła do niego i wzruszyła ramionami. Oczywiście nikt nie miał prawa tego wiedzieć. Wiedziała, że było zaklęcie którym wiele z nią związanych spraw wyszłoby na jaw. Ale bardzo cieszyła się, że do tej pory nikt tego zaklęcia na niej nie użył. Miała przecież wiele tajemnic o których lepiej, żeby nikt nie wiedział. Daniel i tak był osobą, która wiedziała o wiele więcej niż powinna. - Rozumiem, że mam sobie iść? - zapytała patrząc na niego sama nieco zdziwiona. Zrobiła chyba błąd, ale za błędy się płaci, tak? Jeżeli Daniel uzna, że ma sobie iść to oczywiście opuści gabinet nauczyciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto 13 Lut 2018 - 17:20

Nie był (Merlinie broń) zły z powodu jej ruchu - wręcz przeciwnie, jego zadowolenie mogło okazać się zgubne w swoich efektach; w licznych, powstałych teraz pokusach. Daniel Bergmann nie miał bowiem - sam z siebie, rzecz jasna - większych skrupułów w przyciągnięciu kobiety (dziewczyny?) i obdarzeniem jej pocałunkiem, bardziej bezpośrednim i intensywnym, łączącym w owym momencie spragnione wargi. Nie miał skrupułów, aby przychodzić do różnych kobiet, aby w wieku trzydziestu sześciu lat, spoczywających na karku ani myśleć o stateczności i założeniu rodziny. Całe szczęście, postać nauczyciela wyłącznie pomagała zachować ten wizerunek - pozory, pozory i jeszcze, po raz kolejny pozory; nikogo nie wprawiał w zdziwienie profesor o kawalerskim stanie, większą część swego życia poświęcający dla szkoły. Zabawne.
Nie miałby również skrupułów w zbliżeniu się wówczas do Li - nie wierzył już w odrzucenie. Niemniej nie mógł, nie tutaj, zwłaszcza w swym gabinecie, zwłaszcza, gdy przebywała tutaj wystarczającą część czasu. Stanowczo zbyt duże ryzyko; chociaż wewnętrznie śmiał się z regulaminów, musiał je respektować na zewnątrz - jak każdy. W przeciwnym razie już dawno straciłby swoją pracę, zaś reputacja mężczyzny ległaby nieuchronnie w gruzach.
- Powinnaś - wyszeptał po chwili. Nie mówił tego z powodu złości; nie chciał, aby myślała, że postąpiła nieprawidłowo. Niemniej, nie miał prawa kontynuować. Nie teraz, nie tutaj. Nie w gabinecie, przepełnionym oficjalnością, gdzie lada moment mógłby pojawić się każdy - od innego nauczyciela po najmłodszego ucznia. - Odwiedzę cię później - obiecał.
Miał nadzieję, że nie będzie mieć tego za złe. To było niezależne od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 498
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 615
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Wto 13 Lut 2018 - 18:29

Doskonale rozumiała obawę Daniela.
To był jego gabinet, który był przecież jego częścią oficjalną, każdy miał prawo tutaj wejść, a dyrektor przecież nawet bez pukania. Ona sama miałaby z tego tytułu wielkie problemy dlatego niepozornie odsunęła się od Daniela na kilka drobnych kroków.
Książkę nadal tuliła jak najukochańszego miśka, którego miała w dzieciństwie.
Na pewno będzie ona dla niej bardzo bliska, kto wie czy będzie w stanie jej ją oddać. Pewnie dla niego to nie miałoby większego znaczenia mając na uwadzę to, że na półce było naprawdę wiele książek. Ale była na tyle wychowana, że wiedziała iż nie może zostawić jej dla siebie, chyba że pan profesor wyrazi na to zgodę.
Kiwnęła jedynie głową na słowa nauczyciela.
Teraz sama doskonale zdawała sobie sprawę, że musiała iść. Sama obawiała się zostać w tym gabinecie. Kto wie jak dalsza konwersacja by się rozwinęła, a na pewno nie chciałaby tego przerywać. A tutaj mogłoby być różnie.
Odwróciła się do niego plecami i uśmiechnęła się pod nosem.
- To do zobaczenia panie profesorze... - mruknęła pod nosem, ale na tyle głośno, ażeb doszło to do jego uszu. Może jedynie chciał ją zbyć? Ale miała nadzieję, że faktycznie się do niej odezwie. Teraz była jego kolej. Na pewno nie będzie znowu wchodziła mu w drogę, jeżeli on sam tego nie będzie chciał. Przyjście tutaj było konieczne, bo być może te notatki były dla niego bardzo ważne, ale teraz chciała poczuć się potrzebna i na pewno poczeka na wiadomość od niego.
Zrobiła kilka kroków w stronę wyjścia i jeszcze na chwilę na niego zerknęła, ażeby po chwili wyjść z gabinetu.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 888
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   Yesterday at 22:31

K u r w a
m a ć.
Magia ostatnio nie była wobec Bergmanna uległa - zdarzały się rozmaite momenty niestałej łaski, doskonale znajome zresztą całości czarodziejskiego świata. Nigdy, jednakże, nie zdołał zaznać problemów dotyczących przemiany - animagiem był dostatecznie długo, aby móc wypracować swobodę i niemal stuprocentową pewność wraz z zagoszczeniem w myślach przybrania zwierzęcej formy.
Do teraz.
Rozrzucone na podłodze ubrania, poniżej masywnej dość zabudowy biurka, leżały w najzwyklejszym bezładzie - poza zasięgiem wzroku osoby przekraczającej próg gabinetu. Wtedy, po raz pierwszy przeszył go chłodem niepokój (w końcu dokonywana przemiana miała również uwzględnić tym razem ubiór). Spróbował niemniej się odmienić.
Nic. Jasna cholera, nic.
Zupełnie, jakby ktoś rzucił urok, jak gdyby znowu był nastoletnim dzieciakiem, podejmującym się w wytrwałości ćwiczenia. Pełen zrezygnowania, po nękających go nieustannie porażkach, wzleciał ostatecznie na biurko; ostrożnie, aby nie pomiąć, nie sprofanować swych dokumentów, notatek oraz zachować resztki przyzwoitości w obliczu zadań domowych oczekujących sprawdzania - przeskoczył w pobliżu okna. Z wrażeniem targającej tęsknoty, jego jasne tęczówki zatopiły się w dostrzeganym, zimowym pejzażu rozpościerającym się z wysokości; wszystko miało przebiegać tak łatwo, tak płynnie - a jednak okazało się pełne nieprzychylności. Rozprostował swe skrzydła, po chwili odruchowo wręcz poświęcając się pielęgnacji swych ciemnych piór. Pozostawało wyłącznie czekać, aż będzie ktoś raczył odwiedzić profesora Bergmanna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Gabinet Daniela Bergmanna   

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Daniela Bergmanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)
» Gabinet Dyrektora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
czwarte pietro
 :: 
gabinety na IV piętrze
-