IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Claudius Faulkner

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 235
Dodatkowo : super płodny do 20.06.2018
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15209-claudius-faulkner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15231-claude-faulkner#406748
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15222-claude-faulkner#406465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Claudius Faulkner   Sro Wrz 27 2017, 23:46


Claudius Faulkner

DATA URODZENIA20.12.1992
CZYSTOŚĆ KRWI  0%
MIEJSCE URODZENIA Ipswich
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Londyn
UKOŃCZONA SZKOŁA Hogwart, Hufflepuff
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIA Urzędnik w Departamencie Magicznych Wypadków i Katastrof
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACY Trzy miesiące
WYBRANY WIZERUNEK Eddie Redmayne


Wyglad

WZROST 184
BUDOWA CIAŁA Normalna, proporcjonalna, męska sylwetka. Nie jest zbyt gruby, ani zbyt chudy, na pewno nie atletyczny, aczkolwiek można doszukać się zarysu niektórych mięśni ramion czy nóg.
KOLOR OCZU bliżej nieokreślony, gdzieś pomiędzy zielonym a piwnym
KOLOR WŁOSÓW rudy
ZNAKI SZCZEGÓLNE piegowata twarz i szeroki uśmiech, od którego ma już spore zmarszczki mimiczne wokół ust i oczu
PREFEROWANE UBRANIA Nosi się elegancko, chociaż do tej pory nie udało mu się poprawnie dopasować garnituru. Uwielbia długie płaszcze, najczęściej w popielatym kolorze, a do tego szaliki chroniące przez wietrzną i chłodną londyńską pogodą. Zabiera ze sobą z domu czarną teczkę, ale kij wie, co on w niej nosi. Na jego nosie często goszczą duże okulary w ciemnej oprawie.


Charakter

Wszyscy wiemy, jak wielką rolę ogrywa pierwsze wrażenie w poznawaniu nowych ludzi - o ile w kręgu znajomych usposobienie Claude'a nie sprawia mu problemu, to w przypadku rozmów o pracę niestety bardzo często staje się przeszkodą. Chłopak rozsiewa wokół siebie aurę zupełnej nieporadności. Dodatkowo cierpi na przykrą przypadłość werbalnej biegunki; innymi słowy gada zdecydowanie zbyt dużo, bardzo często tłumaczy się z rzeczy, o które nikt go nie pytał, rozwlekle opowiada historię o tym, jak jadł rano śniadanie, nie szczędząc przy tym filozoficznych przemyśleń o sensie życia lub nagminnie przeprasza za "przewinienia", których podobno się dopuścił. Poślizgnąłeś się na mokrej podłodze? "Przepraszam, powinienem wcześniej zauważyć kałużę i Cię poinformować". Rozbiłaś filiżankę? "Przepraszam, mogłem chociaż spróbować ją złapać". Chcesz, by przestał przepraszać? "Przepraszam, już nie będę". Wszystko to w towarzystwie bliskich może być tematem nieszkodliwych żarcików z osoby Faulknera i nawet dodaje mu uroku, jednak u pracodawców nigdy nie jawiło się jako zaleta. Wręcz przeciwnie, w pewien sposób pogłębiało to jedynie wrażenie jego zupełnego braku profesjonalizmu. Nieistotne, że w praktyce był dobrym czarodziejem posiadającym dużą wiedzę oraz predyspozycje do wykonywania wielu zadań - ważniejszy był fakt, że zapytany o swoje wady nie odpowie "czasem pracuję za dużo", lecz "mam problem z organizacją czasu i nie umiem gotować". Cóż, przynajmniej wiedzą, że jest szczery, prawda?
Skoro wiemy też, że Claude jest zupełnie pozbawiony taktu, wyczucia chwili, a także pewnego rodzaju instynktu samozachowawczego, warto wspomnieć o czymś bardziej pozytywnym - czyli o całej reszcie! Zdaje się, że Faulkner widzi świat wyłącznie przez różowe okulary. Porażki przyjmuje z uśmiechem, na obelgi odpowiada uśmiechem i w ogóle z uśmiechem się nie rozstaje. Prawdopodobnie śpiąc również się uśmiecha, zupełnie jakby jego mięśnie mimiczne były zaprogramowane do układania się w ów grymas. Rzuciła Cię dziewczyna, okradli Cię, miałeś wypadek i leżysz nago w rowie? Claude odpowie: "Przynajmniej nie pada, co nie?". Stara się widzieć dobre strony nawet najbardziej beznadziejnych sytuacjach i chociaż momentami sprowadza się to do wysnuwania zupełnie absurdalnych wniosków, trzeba mu przyznać, że jako przyjaciel i człowiek od pocieszania sprawdza się znakomicie. W dodatku jest lojalny, możesz mieć pewność, że nie odejdzie od twego boku, jeśli już się z Tobą związał. Jedyny problem, jaki wykazuje w przyjacielskich relacjach to nieumiejętność dotrzymania sekretów - żeby było jasne, sam z siebie nie chodzi i nie rozgaduje ich na prawo i lewo, lecz jeśli ktoś zada celne pytanie, będzie zmuszony odpowiedzieć, bowiem nie potrafi kłamać i brzydzi się fałszem.
Został wychowany głównie przez matkę oraz starsze siostry, wobec tego wyniósł z domu ogromny szacunek do kobiet oraz tolerancję względem ich humorków, zachcianek oraz innych potrzeb. Bardzo lubi towarzystwo dziewcząt, lecz rzadko kiedy udaje mi się przenieść relację ze stopy koleżeńskiej na tą nieco wyższą, bowiem bardzo często jego starania kończą się fiaskiem. Albo zbyt dużo mówi, albo za bardzo się wstydzi, albo za bardzo się stara, albo za szybko działa - powodów było równie wiele, co samych prób. Claude jest świadomy, że na ten moment w ogóle niewiele zwojuje, bo kobiety poszukują raczej ojców dla własnych dzieci, a nie dzieciaka do wychowania, a niestety nie odnalazłby się w tej pierwszej roli jeszcze przez długi czas. Wśród innych mężczyzn zdarza mu się czuć onieśmielonym ze względu na swoją dość delikatną urodę, nieco wyższy głos oraz pewną subtelność w ruchach, którą męscy znajomi często odczytują jako zniewieścienie. Sam Claude nie uważa, by czegoś mu brakowało, jednak bywają momenty, w których patrzy sam na siebie w lustrze i myśli, że to i tamto chciałby zmienić.
W szkole był niezwykle pociesznym i życzliwym Puchonem, chodzącym uparcie na wszystkie zajęcia, na które tylko mógł. Pracował niezwykle ciężko, by zdobywać dobre wyniki w nauce i lubił spędzać dnie i noce z nosem w książkach. Najlepiej radził sobie na zaklęciach, obronie przed czarną magią, transmutacji oraz opiece nad magicznymi stworzeniami - na tej ostatniej niestety wyłącznie w teorii. Wykazuje duże zainteresowanie magicznymi stworzeniami i darzy je miłością, lecz bez wzajemności. Podczas cyklu zajęć oberwał od prawie każdego gatunku (chyba tylko gumochłon nie był w stanie zrobić mu krzywdy), a po tych spotkaniach pozostały mu pojedyncze ślady w postaci blizn (np. po oparzeniu przez sklątkę, czy też po podrapaniu przez psidwaka). Jedyne stworzenia, z którymi udaje mu się żyć w zgodzie to koty (uwielbia je!), których ma całą gromadkę w swojej londyńskiej kawalerce.
Skoro już o mieszkaniu mowa, żyje na własny rachunek już od trzech lat, a mimo tego wciąż jada na mieście. Wizyta Calude'a w kuchni może skończyć się wysadzeniem kamienicy, toteż chłopak zwyczajnie nie chwyta się tego zajęcia, z upodobaniem przemierzając Londyn w poszukiwaniu nowych restauracji i innych knajpek. W wolnych chwilach lubi też wyskoczyć do magicznego teatru lub do mugolskiego kina. Fascynują go magiczne aparaty oraz ruchome zdjęcia, chciałby się kiedyś nauczyć sztuki fotografii, lecz do tej pory nie spróbował swoich sił. W ogóle bardzo fascynuje go magia sama w sobie. Mimo spędzenia w magicznej szkole dziesięciu lat oraz życia w czarodziejskim świecie kolejne cztery, czasem wydaje mu się, że to wszystko jest snem, z którego niedługo się obudzi. Posiada duszę marzyciela i doskonale po nim widać, kiedy akurat chodzi z głową w chmurach. Oczywiście z uśmiechem na ustach.

Historia


Urodził się w Ipswich jako ostatnie, trzecie dziecko państwa Faulknerów. Rudy jak całą reszta, piegowaty, radosny człowieczek wzrastał w ciepłej atmosferze domowego zacisza, nie znając okropieństw i zła świata zewnętrznego. Stawiał pierwsze kroki, śmiał się i płakał w towarzystwie starszych sióstr, które od razu przejęły pałeczkę w "wyprowadzaniu Claude'a na ludzi". Większość dzieciństwa paradował on w dziewczęcych sukienkach oraz pijał herbatki w towarzystwie pluszowych misiów i lalek. Siostrzyczki miały dobrą zabawę przezywając go Claudią oraz plotąc mu warkocze z długich, rudych włosów. Pani Faulkner przyglądała się temu z boku i również się uśmiechała. Była prawdziwą gospodynią, jej dom utrzymany był w czystości, a obiady zawsze były ciepłe i apetycznie pachnące. Nikt nie potrafił tak skutecznie otrzeć łez i opatrzyć obdartego kolana jak mama, również niczyje bajki mogły się równać z tymi jej autorstwa. Pan Faulkner natomiast był weterynarzem, który najczęściej wyjeżdżał poza miasto do okolicznych wsi oraz zajmował się bydłem, do którego żywił szczególne zamiłowanie. Kiedy Claude był większy, co jakiś czas wybierał się z nim na przejażdżki. Podczas gdy ojciec pracował, chłopiec siedział na kocyku i oglądał kształtne chmurki. Od obserwowania krów i owiec wolał jednak siadanie w maminym pokoju i oglądanie tego skomplikowanego procesu robienia przez mamę makijażu. Co roku wybierali się z tatą na kolację oraz potańcówkę z okazji rocznicy ślubu. Mama zawsze wyglądała wtedy pięknie, zakładała rozkloszowaną sukienkę do kolan i buty na niskim obcasie. Niestety nigdy nie zabrała ze sobą syna, zamiast tego zostawiała go z opiekunką. Siostrunie bardzo dobrze się bawiły w jej towarzystwie, Claude natomiast siedział w kącie przy stole i kreślił koślawe laurki. Pierwszy zawód miłosny przeżył w wieku ośmiu lat, kiedy to zobaczył nianię idącą chodnikiem z innym chłopcem, trzymali się za ręce i byli zakochani. Claude był smutny, ale mama upiekła ciasteczka i mu przeszło.
Mieszkała z nimi babcia, Stephanie Faulkner, która od najmłodszych lat uczyła Claude'a swoich mądrości życiowych. Powtarzała, by nie ufał nieznajomym oraz by nie brał od nich cukierków. Straszyła, że jeśli nie wróci na obiad to przyjdzie pan i zabierze go do czarnego worka. Mówiła, żeby nie podnosił z ziemi rzeczy, które leżały tam dłużej niż 5 sekund, chyba że były to pieniądze - te miał zbierać zawsze! Twierdziła, że tatuaże robią sobie tylko kryminaliści, a w lasach czyhają kurtyzany i takie tam. Claude bardzo kochał babcię i spędzał z nią dużo czasu (a jej mądrości wspomina po dziś dzień).
Wokół tego chłopca działy się niesamowite rzeczy praktycznie od samego początku. Włosy zawsze odrastały szybciej niż siostrom, czego obie mu bardzo zazdrościły. Nigdy nie wyrósł z ulubionego błękitnego swetra, który zdawał się rozciągać wraz ze wzrostem Claude'a. Jego filiżanka w zabawie w podwieczorek zawsze była pełna, a uschnięte kwiaty wracały do swojej żywej, kolorowej postaci - bo mama cieszyła się, gdy wokół niej znajdowały się świeże lilie. Nikt nie przypuszczał jednak, że pewnego ciepłego, lipcowego dnia w drzwi domu Faulknerów zawita śmiesznie ubrany pan w fioletowym meloniku i przedstawi się jako urzędnik magicznego ministerstwa. Tego dnia babcia wstała ze swojego bujanego fotela i odtańczyła taniec szczęścia. I mimo że cały następny tydzień Ipswich nawiedzały mocne ulewy, wszyscy wprost pękali z dumy, bowiem okazało się, że Claude dostał list z Hogwartu.
Na jaw wyszła największa tajemnica rodziny, a mianowicie fakt, iż babunia również uczęszczała do magicznej szkoły. Ostatecznie porzuciła magię na rzecz życia w mugolskim świecie u boku swojego wybranka, świętej pamięci niemagicznego dziadzia, a o swoich zdolnościach nie powiedziała żadnemu potomkowi aż do tego momentu. Pani mama Faulkner bardzo się na babcię obraziła, lecz nie mogła długo kręcić nosem, bowiem okazało się, że za sprawą pokręconej magicznej gałązki wyciągniętej z mosiężnej szkatułki zlew sam się opróżniał, pranie schło w kilka sekund, a z podłogi można było jeść. Rodzinnie wybrali się na ulicę Pokątną, by dokonać wszystkich potrzebnych chłopcu zakupów, by następnie 1 września odstawić go na pociąg.
Hogwart był pięknym okresem dla Claude'a. Wspomina on szkołę jako najlepszą rzecz, która zdarzyła mu się w życiu. Szedł do niej z praktycznie zerową wiedzą o czarodziejskim świecie, o historii magii, o zaklęciach, wróżeniu z fusów, opiece nad sklątkami tylnowybuchowymi, obronie przed drugotkami...  Z dnia na dzień miał coraz więcej chęci do poznania wszelkich magicznych tajników. Marzył o odznace prefekta, wytrwale skrobał dodatkowe eseje na zajęcia, prawie nałogowo grał w gargulki i kiedy tylko mógł kaleczył grę w Quidditcha, omal nie tracąc życia przy każdej z tych okazji. Przeszedł przez siedem lat podstawowej nauki oraz został na trzy lata studiów, głównie dlatego, że wciąż chciał rozwijać swoje umiejętności oraz zgłębiać wiedzę magiczną, jednocześnie próbując sprecyzować kierunek, w którym chciałby podążać. Od dawna pragnął pracować w Ministerstwie Magii, wielu znajomych ze szkoły posiadało tam rodziców i niezwykle ciekawie opowiadali o ich pracy. Claude'a zdecydowanie najbardziej pociągała praca w Departamencie Magicznych Wypadków i Katastrof, którego to ulotkę zatrzymał najdłużej po zajęciach z poradnictwa zawodowego w piątej klasie. Interwencje, naprawianie szkód, czyszczenie lub modyfikowanie pamięci mugolom oraz dbanie o zachowanie świata czarodziejów w tajemnicy - to stało się jego celem i wymarzonym zajęciem na przyszłość.
Po szkole wielokrotnie ubiegał się o pracę w Ministerstwie, lecz bezskutecznie. Wyniki owutemów czy też ogólne zdolności w dziedzinie rzucania zaklęć nie robiły na komisji większego wrażenia w obliczu naocznego roztrzepania kandydata. Odmawiali mu, a on mimo wszystko nie rezygnował. W międzyczasie pracował w wielu innych miejscach, które nie wymagały od niego specjalnych kwalifikacji. Raz był kelnerem, raz był sprzedawcą w sklepiku, raz pracował na poczcie, innym razem niańczył dzieci - łapał się wszystkiego, co pozwoliło mu na jakiś zarobek. Wyprowadził się z domu w wieku 22 lat, wynajmując niewielką kawalerkę w londyńskiej kamienicy. Zawodowe migracje przeniosły się więc na teren Londynu, który to zdążył dość dobrze poznać w ciągu ostatnich 3 lat.
Przełom w jego staraniach o pracę nastąpił dopiero w czerwcu tego roku. Położenie, w którym znalazł się cały magiczny świat w związku z zaistniałymi problemami z magią, nie było korzystne i okazało się, że liczba wypadków oraz dziwnych incydentów gwałtownie wzrosła. Claude stawił się przed komisją rekrutacyjną w ostatnim tygodniu czerwca i tym razem udało mu się otrzymać swoją wymarzoną posadę! Co prawda urzędnicy nie wyglądali na zadowolonych jego wystąpieniem; mimo że do prezentacji umiejętności magicznych nie mogli się przyczepić, całą reszta wywołała jedynie uniesienie brwi i westchnięcia zrezygnowania. Przecież i tak potrzebują nowych pracowników, by pokryć wszystkie interwencje, prawda? Ktoś musi nosić segregatory, co nie?
Claude z zadowoleniem porzucił pracę w pewnej kawiarni na rzecz Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof. Pochwalił się całej rodzince, która jest z niego niezwykle dumna - a babcia w szczególności!


Rodzina


★ Bill Faulkner - tatuś, niemagiczny. Pracuje jako weterynarz ze szczególnym zamiłowaniem do pracy z bydłem. W domu nigdy nie przebywał zbyt długo, nie zdążył stać się wzorem oraz autorytetem dla swojego jedynego syna. Nie wiedział o magicznych korzeniach matki, po wyjściu na jaw tej tajemnicy nieco pogorszyły się ich relacje. Poniekąd zazdrości synowi tej wyjątkowości, której sam nie doświadczył (a mógłby), lecz w gruncie rzeczy kibicuje mu z całego serca.
★ Susan Faulkner - mamunia, niemagiczna. Od zawsze zajmowała się domem i wychowaniem dzieci. Kobieta pogodna, zabawna, z burzą rudych loków i piegowatą twarzą. Chyba najważniejsza osoba w życiu Claude'a, do której zawsze mógł zwrócić się z problemem. Do tej pory mają dobry kontakt, Susan przyzwyczaiła się do przylatujących na ganek domu sów i już nawet przestała narzekać, że brudzą.
★ Hannah Faulkner - najstarsza siostra, która lubowała się w przebieraniu młodszego braciszka w dziewczęce ciuchy i przezywaniu go żeńskim imieniem. Zazwyczaj podczas spotkań rodzinnych przekomarzają się i żartują z siebie nawzajem, oczywiście z miłości i sympatii, nie ze złośliwości.
★ Jane Faulkner - środkowe dziecko państwa Faulknerów, nieco spokojniejsza niż Hannah. Również uczestniczyła w przebieranych zabawach, lecz znacznie bardziej lubiła czytać z Claude'm bajki. Wciąż powtarza mu, że nie może doczekać się poznania jego życiowej wybranki, na co Claude odpowiada, że również przebiera nogami z niecierpliwości.
★ Stephanie Faulkner - babcia, która wiele lat skrywała magiczne zdolności. Ujawniła swój sekret dopiero w chwili, gdy wnuk otrzymał list z Hogwartu. Kobieta starszej daty, niemniej jednak kochająca i wspierająca. Pod wieloma względami jest dla Claude'a autorytetem i chłopak bardzo liczy się z jej zdaniem. Jej ulubionymi zajęciami jest bujanie w fotelu, rozwiązywanie krzyżówek i drzemanie na ganku.


Ciekawostki


★ Marzy, by w przyszłości pełnoprawnie należeć do Komitetu Łagodzenia Mugoli, jednak na chwilę obecną nie zapowiada się, by przełożeni obdarzyli go aż tak dużym zaufaniem, mimo iż posiada odpowiednie kwalifikacje do tego typu interwencji.
★ Jego trzy koty wabią się kolejno: Pebbles, Purrfect oraz Mr. Wigglebutt. Wszystkie są zwykłymi, burymi dachowcami. Pebbles jest niezwykle gadatliwa i jej ulubioną rozrywką jest żucie włosów Claude'a, gdy ten śpi. Puffrect wydaje się nigdy nie przestawać mruczeć i jest w tym tak nachalna, że chłopak nieraz musi rzucać zaklęcia wyciszające dźwięki, bowiem nie może się skupić na swoich zajęciach. Mr. Wigglebutt natomiast ubóstwia zabawę czekoladowymi żabami, a jego imię jest... cóż, niezwykle adekwatne.
★ Jest wielkim fanem Felix Felicis, w jego kawalerce wisi ruchomy plakat tego girlbandu. Dodatkowo dużym sentymentem darzy twórczość Celestyny Warbeck oraz Lady Morgany, chociaż do tego ostatniego niespecjalnie się przyznaje.
★ Prawie w ogóle nie pije kawy, musi być u kresu wytrzymałości, by faszerować swoje ciało kofeiną. Już bez niej ma wystarczająco dużo energii.
★ Jest wolny od nałogów, nie sięga po używki. Papierosy mu śmierdzą, a alkohol nie smakuje (aczkolwiek od czasu do czasu lubi wypić drinka w dobrym towarzystwie).
★ W ciągu swojego życia był w posiadaniu trzech różdżek. Pierwszą kupił oczywiście przed pierwszą klasą w Hogwarcie. W rdzeniu znajdował się włos jednorożca. Claude niefortunnie złamał ją w bardzo przypadkowy sposób - po prostu na niej usiadł. Następna, którą nabył, była dokładnie taka sama. Po czasie jednak włos z ogona jednorożca obumarł i konieczna była jego wymiana - wtedy okazało się, że różdżka ta już nie leży chłopakowi w dłoni. Zdobył trzecią, tym razem mającą pióro feniksa.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2042
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Claudius Faulkner   Sro Wrz 27 2017, 23:55



DOROSŁY!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Claudius Faulkner

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
karty doroslych
-