IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Misty Sinclair

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 16
  Liczba postów : 12
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15280-misty-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15398-misty
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15397-precel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15270-misty-sinclair




Gracz






PisanieTemat: Misty Sinclair   Pon Paź 09 2017, 23:29


Misty Sinclair

DATA URODZENIA14 luty 2000
CZYSTOŚĆ KRWI 75%
MIEJSCE URODZENIAPeel, Wyspa Man
MIEJSCE ZAMIESZKANIADolin Godryka
W HOGWARCIE JEST OD KLASYI
OBECNIE JEST NA ROKUVII
WYMARZONY DOM Ravenclaw
WYBRANY WIZERUNEKZanna Van Vorstenbosch

Wyglad

WZROST 168
BUDOWA CIAŁA szczupła
KOLOR OCZU niebieski
KOLOR WŁOSÓW blond
ZNAKI SZCZEGÓLNE brak
PREFEROWANE UBRANIA Uwielbiam ubierać się w sukienki, spódniczki, spodnie z wysokim stanem (ich mam dobre kilkanaście par), półgolfy, koszule czy oversizowe swetry. Inspiruję się odrobinę latami osiemdziesiątymi (ale nie tą częścią z neonowymi topami).  Na pewno nie zobaczysz mnie w dresach, bo nawet piżamę mam jedwabną.


Charakter


Wiecznie pachnę lawendą, werbeną lub innymi zapachami z kadzidełek, a w dłoniach dzierżę książkę od wróżbiarstwa. Niektórzy mówią, że nie mam żadnego daru przepowiadania i nie odróżniam tarota od pasjansa, ale fusy od herbaty jasno temu zaprzeczyły (dobra, może i na SUMach nie zdałam egzaminu z wróżbiarstwa, ale to nie powód do oszczerstw - po prostu opatrzność chce, żebym skorzystała ze swojego wrodzonego sprytu oraz inteligencji i zagłębiała bardziej transmutację czy eliksiry). Po prostu nikt nie lubi słuchać złych wróżb, a moja kryształowa kula często mówi, iż umrzesz w przyszłą środę. Poza zapraszaniem ludzi na to, co Anglicy lubią najbardziej (chociaż tak naprawdę pochodzę z Wyspy Man), piszę bajki dla dzieci. Nie wydaję ich, nie rozsyłam po wydawnictwach – mam dopiero siedemnaście lat, a moim głównym zmartwieniem jest Powyżej Oczekiwań z pracy domowej czy deszcz, który zniszczy mi fryzurę. Żartuję, żeby włosy mi zmokły musiałabym wyjść na zewnątrz, a większość swojego wolnego czasu spędzam w bibliotece, studiując książki o transmutacji o których ty nie masz nawet bladego pojęcia. Poza wróżbiarstwem to właśnie transmutacja jest moim ulubionym przedmiotem szkolnym, ale uwielbiam też zaklęcia czy obronę przed czarną magią, chociaż nie można by powiedzieć, że jestem z nich czempionem. Radzę sobie jednak nieźle – nigdy nie miałam problemów na żadnych zajęciach poza historią magii, ale to na pewno wina nauczyciela; lubię poznawać nowe rzeczy. Przeszłość mnie niczego nie uczy, chyba że moja własna. Jestem typem osoby, która otrzymuje życiową lekcję jedynie przez swoje przeżycia, a nie przez przestrogę innych lub ich doświadczenia.
Nie potrafię odmawiać przysług, pomocy ludziom przez co niekiedy mnie wykorzystują (jeśli oczywiście w ogóle w końcu opuszczę przytulną bibliotekę – czasem się boję, że jak wyjdę na słońce to się spalę jak wampir). Mam także problem z rozstrzyganiem konfliktów, które zwykle pozostawiam do rozwiązania przypadkowi. Niekiedy możesz mieć wrażenie, iż mam wywalone na wiele spraw, ale ja po prostu wszystko mocno przeżywam wewnątrz siebie, nie potrafiąc się uzewnętrznić. Chyba dlatego w moich bajkach zawsze jestem księżniczką, a chłopak do którego wzdycham dniami i nocami, księciem, ratującym mnie przed złymi rzeczami – mam po prostu nadzieję, że w rzeczywistości też znajdzie sekundę czy dwie na pokolorowanie mojego świata. Nie oczekuję wspólnego spędzania czasu, paląc kadzidełka (to wcale nie żadna metafora), bo to już wysoki level przyjaźni, ale na pewno pozwoliłabym mu usiąść koło siebie w bibliotece i przeszkodzić mi studiowanie książki od wróżbiarstwa (a wiadomo, że półetatowa praca cygańskiej swatki jest dla mnie ważna).




Historia


Z wczesnego dzieciństwa pamiętam naprawdę niewiele. Biegaliśmy z Hurrym dużo po Peel, zaczepiając przechodniów; skakaliśmy też po drzewach, strzelaliśmy z procy i kąpaliśmy się w morzu. Kiedy wchodziliśmy na te wszystkie sosny, świerki, dęby i inne wielkie pniaki, wiele razy spadłam na ziemię – to chyba dlatego teraz niewiele pamiętam ze szczenięcych lat. Przełomem był moment, w którym objawiły się u mnie zdolności magiczne. Podczas mojego upadku z gałęzi, która się pode mną zarwała, zawisłam w powietrzu, a następnie znalazłam się na bezpiecznym gruncie bez jakichkolwiek obrażeń. Myślę, że gdyby nie ta sytuacja, teraz nie pamiętałabym nawet, co jadłam wczoraj na kolację (zupa z soczewicy), a nie tylko pierwszych pięciu lat mojego dzieciństwa. Drugą szczególniejszą rzeczą sprzed okresu szkolnego był fakt, że dziewczynki lubią chłopców, ale niekoniecznie obie strony potrafią poradzić sobie z takowymi sytuacjami. Wiem o tym doskonale, bo gdy miałam osiem lat, moja sąsiadka – Ruberta, podkochiwała się w moim bracie. Hurry nigdy się o tym nie dowiedział, a gdy wyjechał do Hogwartu, musiałam opowiadać o tym, że rodzice zamknęli go w szpitalu dla czubków, bo totalnie ześwirował na jej punkcie. Mam nadzieję, iż ta sytuacja nigdy nie wyjdzie na jaw, chociaż jeśli o mnie chodzi to jestem z siebie dumna – o jedno mniej złamane serce. Chyba to właśnie wtedy moją życiową misją zaczęło być swatanie ludzi (nawet jeśli oni niekoniecznie sobie tego życzą), a kilka lat później zaczęłam zagłębiać temat eliksirów oraz wróżbiarstwa, by zostać profesjonalną cygańską swatką. Niby mi przeszło, gdy skończyłam czternaście lat, ale wciąż lubię przepowiadać ludziom przyszłość oraz podpowiadać z kim powinni się umawiać, a kogo kategorycznie unikać (czasem wtrącając się w ich relacje).
Wracając jeszcze do czasów sprzed Hogwartu. W moim rodzinnym domu magia była obecna wszędzie – przy rodzinnych posiłkach mówiło się sporo o zjawiskach pogodowych (Gernumbli gardens nie wychodzą ze swoich dziur, na pewno będzie wietrznie), w wolnym czasie grało się w quidditcha na dziecięcych miotełkach (nie, do dziś nie potrafię latać na miotle i jednocześnie trzymać kafla), a na dobranoc czytano Baśnie Barda Beedle'a. I tu można zacząć historię o tym, dlaczego zaczęłam pisać własne bajki o pięknych królewnach, smokach i przystojnych książętach, ratujących niewiasty. W dzieciństwie nie przepadałam za czytanymi przez moich rodziców baśni Beedle’a (no bo halo, gdzie te księżniczki?). Gdy zaczynali sami wymyślać opowieści, które mnie usatysfakcjonują, było jeszcze gorzej. Chyba żadna sześciolatka nie chce słuchać o mężczyźnie, ratującym pogodę. Rozumiem mieć świra na punkcie czegoś (trust me – poznałam Rubertę), ale czasem miałam dosyć słuchania o mgłach czy huraganach. Zwłaszcza, gdy chciałam tylko zasnąć i mieć piękne sny. Początkowo wymyślałam wszystko w swojej głowie, a z czasem zapisywać na papierze. Chociaż ta historia zaczyna się, gdy skończyłam piętnaście lat i odkryłam, że pewien przystojniak z dziewięć siedem wygląda zupełnie jak książę z bajki (nawet jest z dobrego domu – pewnie ukrywa jakiś zamek, jeśli o mnie chodzi to może nawet mnie zamknąć w jakiejś wieży). Na razie jeszcze mnie nie zauważa (wydaje mi się, że po prostu jest nieśmiały), ale ostatnio fusy od herbaty powiedziały mi, że czeka mnie miła niespodzianka (myślę, że zaprosi mnie na randkę).
W szkole nigdy nie miałam problemów z nauką. Lubię poznawać nowe rzeczy, a większość czasu spędzam i tak w bibliotece, więc zawsze przerabiam naprzód dwa czy trzy rozdziały (tak tylko przy okazji, oczywiście). Na SUMach miałam większość Powyżej Oczekiwań lub Wybitnych (oraz zadowalający z historii magii, ale myślę, że to jakaś wielka pomyłka, to samo tyczy się oblania wróżbiarstwa). Gdzieś pomiędzy nauką a nauką, przepowiadam ludziom przyszłość z mojej magicznej kuli, palę kadzidełka z Ullą Tiverton w dormitorium i wciskam Hurry’emu moje bajki, zapisane na pergaminach. Nikt poza moim bratem nie wie, że piszę opowiastki dla dzieci, a on sam (mam nadzieję), nie domyśla się, kto jest pierwowzorem księcia, pojawiającego się w nich nazbyt często.
Nie tak dawno temu, moi rodzice puścili naszą posiadłość z dymem (widać, że po nich odziedziczyłam pomysły na szalone eksperymenty w kociołku), dlatego przeprowadziliśmy się do Doliny Gordyka. I to chyba byłoby na tyle z ważniejszych rzeczy, jakie zdarzyły się dotychczas w moim życiu.


Rodzina


★ Hurricane Sinclair - starszy o dwa lata brat, którego kocham mimo, iż na piątym roku, tuż przed SUMami, zmusił mnie do założenia okularów o szkłach grubych jak pięć szkieł od Ognistej Whisky. Po ich ulokowaniu na nosie okazało się, że muszę iść tak na egzamin – zostały na nie rzucone zaklęcie w rodzaju tymczasowego przylepca (jeśli mam wierzyć Hurry’emu). Myślę, że dostałam wówczas Wybitny z OPCM tylko dlatego, że komisji po prostu zrobiło się mnie żal.
★ Aurora i Rhysand Sinclair - są szalonymi meteorologami, którzy robią dziwne eksperymenty na naszej posesji (właściwie to byłej, która poszła z dymem – rodzice wywołali tornado na obszarze kilku metrów). Zapewne kiedy ty jadłeś zupę mleczną z makaronowymi literkami, ja jadłam zupę mleczną z makaronowymi błyskawicami – chyba tak mogę opisać życie z nimi.


Ciekawostki


★ lubię chodzić boso, rano pić białą herbatę i śpiewać pod prysznicem
★ mając dwanaście lat dolałam bratu do herbaty eliksiru własnej roboty, a on wylądował na dwa tygodnie w Mungu; lekarze długo nie znali przyczyny jego złego stanu - do dziś nikt nie wie, że to moja sprawka
★ moi rodzice są metrologami, dlatego poznaję większość dziwnych oznak na wszystkie zjawiska pogodowe
★ często bawię się w (cygańską) swatkę, mówię wiele niedorzecznych rzeczy i przepowiadam ludziom śmierć (proszę nie mylić z niedorzecznymi rzeczami, bo wszystkie moje wróżby pochodzą z magicznej kuli, która nigdy się nie myli)

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Misty Sinclair   Nie Lis 05 2017, 20:22



RAVENCLAW!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!

"(...) pewien przystojniak z dziewięć siedem wygląda zupełnie jak książę z bajki" I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Misty Sinclair

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniow
-