IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Walker's house

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Walker's house   Sro Lis 01 2017, 16:24


   
Walker's House

   


 
Z zewnątrz

   
I piętro:
 
II piętro:
 
Początki bywają trudne:
 

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Walker's house   Pon Lis 13 2017, 20:04

Wyjście ze szpitala było dla mnie samo w sobie dość mocno stresujące, a jeszcze więcej nerwów sprawiło mi to, że wiązało się ono z przeprowadzką. Dotychczas mieszkałam w Hogmeade, blisko moich wszystkich znajomych, w od niedawna dzieliłam przestrzeń z Bridget i nawet mi to odpowiadało. Teraz sytuacja dość mocno się zmieniła – miałam zostać matką, co było dość logicznym powodem, żeby w końcu zamieszkać z Williamem, na co zresztą mój ukochany wyraźnie nalegał. Dość szybko uległam jego prośbom – przeprowadzka była wprawdzie wielką zmianą życiową, ale w najbliższym czasie czekały nas tylko takie rewolucje. Dom mojego chłopaka był zdecydowanie przyjemniejszym miejscem ze względu na obecność ogrodu i bliskość natury, więc chociaż był mniej praktyczny ze względu na to, że znajdował się daleko od szkoły był zdecydowanie lepszym miejscem na wychowanie dziecka.
Wszystkie moje rzeczy zostały wcześniej zapakowane przez mamę i Bridget, oraz przetransportowane do Willa, nawet Kafel już od tygodnia mieszkał u mojego chłopaka (i z tego co mówił Will nawet całkiem znośnie dogadywał się z jego kotem syjamskim - Abim). Chociaż cała moja własność znajdowała się już u Willa wciąż bardzo się stresowałam - po pierwsze bałam się jak poradzę sobie w nowym miejscu (a może bardziej - w nowym życiu?), po drugie byłam trochę zła na Walkera, że zakupił skrzata domowego - dobrze znał mój pogląd na handel tymi istotami i wiedział, że dawniej aktywnie działałam na rzecz ich wolności. Nie zamierzałam jednak dzisiaj wszczynać kłótni - zamierzałam rozwiązać ten problem polubownie w najbliższym czasie.
Wprost ze szpitala teleportowaliśmy się do ogrodu - mimo że miałam na sobie płaszcz było dość zimno, ale przyroda wciąż wyglądała niesamowicie. Ścisnęłam dłoń Williama kierując się w stronę drzwi wejściowych.
- Może postawimy tu huśtawkę na wiosnę? - zapytałam z uśmiechem w myślach planując ile magicznych stworzeń przywlokę do ogrodu - dom dawał w tej kwestii możliwości, których nie miałam, gdy mieszkałam w kamienicy.

@William Walker

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Walker's house   Pon Lis 13 2017, 22:00

Oczywiście, że nalegałem, żeby Lotta zamieszkała ze mną. Wiedziałem, że wcześniej była to dość delikatna sprawa, ale w tej chwili stan rzeczy dość mocno się zmienił. Byliśmy rodziną co do tego nie było żadnych wątpliwości, a dziewczyna nie mogła zaprzeczyć, że mój dom miał lepsze warunki do wychowania dziecka. Poruszając ten temat oczekiwałem dość sporego oporu z jej strony. Musiałem przyznać, że całkiem miło się zaskoczyłem kiedy bez większej kłótni przystała na moją propozycję. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że Lotta była zestresowana przeprowadzką, tak to możemy sobie tłumaczyć. Wiedziałem jednak, że była zestresowana tym wszystkim co nas czekało. Nie musiała tego ukrywać, ale nie musiała też tego przyznawać zupełnie otwarcie. Tak czy siak jeśli chodziło o ten aspekt czytałem z niej jak z książki. Byłem szczęśliwy, że zamieszkamy razem. Teraz miałem mieć ją już zawsze przy sobie. Tak naprawdę wierzyłem, że dziecko nas jeszcze bardziej do siebie zbliży, mimo, że będzie to dość duży sprawdzian dla naszej relacji. Nie było wątpliwości, że będzie cholernie ciężko, ale nie było co płakać nad rozlanym mlekiem. Trudno, musieliśmy się z tym pogodzić i możliwie najlepiej przygotować, jeżeli w ogóle zdołamy to zrobi. Wszystkie rzeczy Charlotte już na nią u mnie czekały. W środku był porządek, jak zawsze zresztą. Nie znosiłem bałaganu, byłem absolutnym perfekcjonistą, a w tym domu było to widać już na pierwszy rzut oka. Ogród był wprawdzie dziki, ale należy zaznaczyć, że taki był zamiar. Nie chciałem za bardzo ingerować w przyrodę. Niech sobie żyła własnym życiem.
To nie było wcale tak, że kupiłem skrzata żeby zrobić na złość Lotcie. Prawdę mówiąc, w ogóle o tym nie myślałem pod tym właśnie względem. Kupując dom, kupiłem skrzata, nie było żadnych zawiłych powodów. Ja się po prostu nie nadawałem do prowadzenia domu, a dzięki Moon jakoś on wyglądał i miałem co jeść. Zresztą ostatnio rzadko bywałem w domu, skrzat mógł robić co mu się podobało. Nie uznawałem znęcania się, ale uznawałem wyższość ludzi nad innymi stworzeniami, także nad skrzatami. Jeśli miałbym być zupełnie szczery, byłem zdania, że Moon miał tutaj dużo lepiej niż miałby gdziekolwiek indziej, więc ja nie widziałem problemu. Domyślałem, że dziewczyna coś wymyśli w związku z tym. Ostatnio dużo czytałem na temat tej całej ciąży i nie było rzeczy, której bardziej się balem niż tzw. burz hormonalnych, które bez dwóch zdań w końcu dadzą o sobie znać. Merlinie, jeśli z tym sobie poradzę, chyba poradzę sobie ze wszystkim. W ogóle dochodziłem do wniosku, że cała ta ciąża przerażała mnie bardziej niż wychowywanie dziecka. Zupełnie nie wiedziałem czego dokładnie się spodziewać.
- Postawimy co tylko będziesz chciała. – powiedziałem i moje usta rozciągnęły się w uśmiechu, pokazując białe zęby. Splotłem nasze dłonie i weszliśmy do środka naszego domu.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Walker's house   Pią Lis 17 2017, 17:24

Zareagowałam uśmiechem na jego entuzjastyczną zgodę - cieszyłam się, że chłopak tak bardzo przychylał się do moich próśb i zachcianek. Utwierdzało mnie to w przekonaniu, że uda mi się ściągnąć do ogrody kilka magicznych stworzeń.
Weszliśmy do domu - Will wziął ode mnie płaszcz i pozwoliłam sobie obejść moje nowe lokum, gdyż ze względu na zdrowotne zawirowania nie miałam wcześniej okazji tego zrobić.  Poszczególne wnętrza raczej mi się podobały - chociaż osobiście optowałabym za trochę przytulniejszą sypialną, to piękny salon wynagradzał w tej kwestii wszystkie braki. Dom był zdecydowanie przestronniejszy niż moje mieszkanie - byłam pewna, że będzie mi ( i oczywiście pomiotowi szatana dziecku) tu bardzo dobrze, potrzebowałam jedynie dłuższego czasu, żeby się zaadaptować. W tej kwestii bardzo pomocny był widok moich rzeczy - moje książki stały na półkach obok książek Willa, ubrania wisiały w szafie, a bibeloty były rozstawione po różnych zakątkach domu. Po za tym bardzo odpowiadało mi, że mój chłopak z taką łatwością utrzymywał porządek - dużo przyjemniej przebywało się w takim bałaganie.
Tak naprawdę to wszystko kosztowało mnie dużo stresu - dziecko, rany, przeprowadzka. Każdy czynnik powodował we mnie sporo negatywnych emocji i szczerze powiedziawszy bałam się jak to wpłynie na moją relacje z Willem. Kochałam mężczyznę całym sercem, ale bałam się jak na nasz związek wpłynie dziecko i wspólne mieszkanie - wiedziałam, ze tego typu sytuacje potrafią nawet najbardziej zżyte pary doprowadzić do kłótni. Starałam się tym nie przejmować, ale mimo wszystko miałam całkiem sporo obaw.
- Pięknie tutaj - powiedziałam zupełnie szczerze do mojego ukochanego.
Po obejściu domu weszłam ponownie do salonu - tutaj wydawało mi się najprzytulniej. W kominku błyszczał ogień, a na dywanie bawiły się nasze koty. Z delikatnym uśmiechem usiadłam na kanapie dając do zrozumienia drugiemu Krukonowi, że jestem trochę zmęczona - miałam nadzieję, że do mnie dołączy.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Walker's house   Sob Lis 18 2017, 20:17

Chyba byłem pantoflarzem z definicji, ale bynajmniej nie przeszkadzało mi to. Byłem gotów zrobić wszystko żeby tylko ją uszczęśliwić, a zwłaszcza teraz, kiedy nosiła pod sercem nasze dziecko. Przyzwyczaiłem się do tej myśli. Wiedziałem, że nie będzie łatwo i pewnie jeszcze nieraz to wszystko da nam popalić to w tej chwili nie zamierzałem o tym myśleć. Zamierzałem być opoką dla Lotty i to było w tej chwili moim głównym celem. Tak więc, nie zważając na wszystko miałem zamiar ochronić ją przed całym złem świata i nie chciałem słuchać, że to niemożliwe. Weszliśmy do środka i od razu wziąłem od dziewczyny płaszcz. Postarałem się, żeby wszystko wyglądało jak najlepiej. Znaczy się, po prostu poukładałem jej rzeczy obok moich i od razu stwierdziłem, że tak właśnie powinno być i teraz jest wszystko na swoim miejscu. Czekając, aż dziewczyna obejdzie dom, stałem oparty o ścianę w salonie, dając jej czas. Nie czułem potrzeby chodzenia za nią, miała tyle czasu ile tylko chciała. Wiedziałem, że w moim naszym domu brakuje jednego – kobiecej ręki. Nie czułem nigdy potrzeby w kwiatkach, obrazach i innych takich. Dla mnie najważniejsze była funkcjonalność. Jeżeli jednak dziewczyna będzie chciała dodać to i owo, nie zamierzałem zaprzeczać i jej przeszkadzać. Miała czuć się tutaj dobrze. Osobiście nie myślałem o tym, że to wszystko miało źle wpłynąć na nasz związek. Nie chciałem tak myśleć, byłem pewien, że razem poradzimy sobie ze wszystkim. Uśmiechnąłem się kącikiem ust na jej komentarz.
- Dzięki. – powiedziałem i się cicho zaśmiałem.
Do salonu wszedł Moon, niosąc tackę z herbatą dla Lotty. Rozmawiałem z nim na temat tego, że dziewczyna będzie ze mną mieszkać. Czułem się do tego zobowiązany, skoro utrzymywałem z nim dobre stosunki.
- Miło z twojej strony, Moon. – powiedziałem do skrzata.
Byłem jednak trochę spięty, nie wiedziałem jak Lotta na to wszystko zareaguje. Nie była dobrze nastawiona do zakupu skrzata domowego przeze mnie. Aczkolwiek i tak uważałem,  że robiła z igły widły. Moon tylko gotował, a jak chciał to sprzątał. No nie przesadzajmy, nie zamierzałem teraz go uwalniać tylko dlatego, że takie miała zachcianki moja dziewczyna.
Podszedłem do dziewczyny i usiadłem obok niej, tylko po to żeby przyciągnąć ja do siebie i usadzić sobie na kolanach. Oplotłem rękami jej talię i oparłem lekko głowę na jej ramieniu.
- Wyluzuj, nic mu nie będzie. – powiedziałem, domyślając się, że widok skrzata tylko bardziej ją zdenerwował. Stąpałem po cienkim lodzie.
Odsunąłem się lekko i sprawnymi dłońmi zacząłem lekko masować jej ramiona, uważając żeby nie zrobić jej krzywdy.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Walker's house

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Meredith Walker
» Wielkie rody Westeros
» Meredith Walker
» Thomas Kyle Walker
» Nick "Lunatic" Walker

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-