IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Metamorfomagia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Nelson, Nowa Zelandia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 32
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15394-demetria-travers#412822
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15396-omega#412861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15395-demetria-travers#412833




Gracz






PisanieTemat: Metamorfomagia   Nie Lis 05 2017, 17:28

20.07.2000r.


Był to jeden ze słonecznych dni lipca w niewielkim mieście Nelson w Nowej Zelandii. W domku jednorodzinnym na obrzeżach miasta mieszkał Henry, wraz ze swoją żoną Amy, która była w dziewiątym miesiącu ciąży. Zbliżał się dzień porodu, jednak oboje zadecydowali, że ten odbędzie się w domu, tak więc przygotowali się na wszystko jak na apokalipsę. Amy od rana leżała w łóżku, wiedząc, że zbliża się ten moment, a Henry starał się nie panikować, a co gorsza nie zemdleć, kiedy przyjdzie już co do czego. Oczywiście wezwali do pomocy położną, która ciągle była przy kobiecie. Wszystko tak się przeciągało, że w pewnym momencie zastanawiali się już czy nie trzeba będzie pojechać do szpitala, jednak tuż przed północą Demi postanowiła przybyć na świat, niestety w okrojonym towarzystwie. Ojciec już jakiś czas temu wyszedł, a wtedy jedynie matka wiedziała z jakiego powodu.
Demetria, bo tak ją nazwali, na pierwszy rzut oka nie odbiegała wyglądem czy zachowaniem od reszty noworodków, darła się wniebogłosy i zdecydowanie wymagała kocyka.  Poza tym, że rodzice spodziewali się, że w wieku jedenastu lat pójdzie do Red Rock - lokalnej szkoły dla czarodziei, nie oczekiwali niczego innego. Dopiero gdy emocje zaczęły już opadać, położna zauważyła coś co odbiegało od normy, o czym od razu powiadomiła Amy. U dziecka można było zauważyć drobne zmiany w wyglądzie nosa czy uszu, które po chwili wracały do uprzedniego stanu. Bethany - bo tak nazywała się akuszerka, nie była tym aż tak bardzo zaskoczona, ponieważ nie była mugolem, w przeciwieństwie do matki Demi, która na początku nie mogła zrozumieć dlaczego tak się dzieje. Na szczęście Beth dość szybko skojarzyła fakty i zapytała czy nie mają w rodzinie jakiegoś metamorfomaga. Jak się później okazało matka Henry'ego nim była, ale dotarcie do tego trochę trwało, ponieważ zmęczona Amy miała problemy z przypomnieniem sobie o tym wszystkim.  
Tak właśnie rozpoczęło się życie małej Traversówny i droga do osiągnięcia całkowitej przemiany w innego człowieka.

05 - 10.08.2006r.

Minęło już sześć lat od jej narodzin, jednak w kwestii bycia metamorfomagiem niewiele się zmieniło. Była jeszcze zbyt młoda, aby przejawiać jakieś większe zainteresowanie tą materią. Wiedziała jedynie, że kiedy targały nią silne emocje miała tendencje do lekkiej zmiany koloru włosów czy wyglądu twarzy. Oczywiście rodzice nie pozostawiali jej w niewiedzy, aczkolwiek póki co nie bombardowali ją wiedzą na temat tego jak wiele może się zmienić, kiedy opanuje tą umiejętność na chociażby przeciętnym poziomie.
Demetria jak to małe dziecko przejmowała się jedynie tym, że inne dzieci przez jej umiejętność nie reagują na nią zbyt dobrze, co wytworzyło u niej mechanizm omijania ich szerokim łukiem. Nie przejmowała się tym zbytnio, ponieważ pochłaniały ją zainteresowania, przez które nie brakowało jej aż tak bardzo towarzystwa rówieśników. Właśnie wtedy rozpoczynała naukę podstaw Quidditcha oraz żeglarstwa, w które wprowadził ją jej ojciec.
Na jednym z wakacyjnych rejsów Henry zaczął jej opowiadać o swojej matce i metamorfomagii, ostrzegł ją jak niebezpiecznie może to być, ale również jakie korzyści to za sobą niesie. Sam, nie mógł jej powiedzieć zbyt wiele, jednak zachęcił ją do rozmowy na ten temat z samą babcią z którą miała spędzić resztę wakacji.
Długo zastanawiała się jak zacząć rozmowę z Beatrice, próbowała nawet nauczyć się czegoś na własną rękę, jednak nie szło jej to zbyt dobrze. Jako małe dziecko miała problemy z kontrolowaniem emocji, a po nieudanych próbach zmiany czegokolwiek wkurzała się na tyle, że kolor jej włosów wariował tak samo jak ona sama. Na jej szczęście próby te zauważyła babcia, u której była już kilka dni, tym samym nie musiała już zastanawiać się jak do niej zagaić. Po długiej pogawędce zrozumiała, że kluczem do kontrolowanej przemiany jest koncentracja i panowanie nad swoimi emocjami, czego jeszcze przez długi czas nie potrafiła robić. Mimo tego, wchłonęła tyle wiedzy ile tylko się dało, a to dało początek faktycznej nauki, która trwała jeszcze wiele lat. Starała się też spędzać jak najwięcej czasu u seniorki.

20 - 24.12.2008r.

Zbliżały się święta, minęły ponad dwa lata, a mała Demetria wciąż uczyła się kontrolować swoje emocje. Wychodziło jej to już całkiem dobrze, czasem nawet udawało jej się zmieniać coś dokładnie tak jak tego chciała, a kiedy się wściekała coraz częściej kolor jej włosów pozostawał niezmienny. Póki co bardziej skupiała się nad samymi zmianami niż na korzyściach z tego płynących, nie widziała potrzeby korzystania z tego wszystkiego w życiu codziennym, a traktowała to raczej jak kolejną rzecz do wypracowania na poziom co najmniej dobry. Zwyczajnie lubiła się uczyć nowych rzeczy, jednocześnie pielęgnując to czego nauczyła się wcześniej. Tego dnia nie miała jednak tyle czasu na przesiadywanie w swoim pokoju, gdzie zazwyczaj trenowała, musiała pomagać swojej matce w przygotowaniach do świąt, ojciec jak zwykle nie brał w tym udziału. Ostatnimi czasy coraz więcej czasu spędzał w swojej szopie nieopodal domu, wyglądał na zestresowanego.
Pewnego wieczoru nie mogła zasnąć, więc siedziała w oknie obserwując okolicę, światło w szopie paliło się, co oznaczało, że Henry znów tam siedzi, a ona skoro i tak nie spała, postanowiła pójść mu potowarzyszyć. Robiła to raz na jakiś czas i pomagała mu przy naprawianiu zepsutych sprzętów domowych, czasem jednak drzwi były zamknięte, a ojciec nie chciał jej powiedzieć dlaczego. Uznawała więc, że na pewno szykuje jakąś niespodziankę, chociażby na święta.
Kilkanaście minut później ubrana w kurtkę narzuconą na piżamę  poczłapała w kierunku chatki. Ze środka dobiegały dziwne odgłosy, jakby warczenie, nie miała pojęcia co to mogło być, przecież nie mieli psa, zaczęła się już martwić, co tylko przyśpieszyło bieg wydarzeń. Otworzyła drzwi, w środku paliła się jedynie mała lampka, która nie oświetlała całego pomieszczenia, warczenie dobiegało z kąta w którym było na tyle ciemno, że wciąż nie wiedziała co się właściwie dzieje. Instynkt mówił jej żeby się nie zbliżać, wypowiedziała kilka razy imię ojca, nikt nie odpowiadał, ale przecież kto inny mógł tam być? Podeszła nieco bliżej, a w momencie gdy jeszcze raz się odezwała tajemnicza postać odwróciła się nagle i machnęła w nią ogromną łapą zakończoną pazurami. Monstrum użyło tyle siły, że zanim cokolwiek poczuła uderzyła o szafkę przy ścianie tracąc przytomność.
Ocknęła się dopiero w szpitalu, zupełnie nie pamiętając ostatnich wydarzeń. Była przy niej tylko matka, nie dziwiło jej to, myślała, że Henry jest w pracy, ale na pewno niedługo przyjdzie. Nasuwało się jednak coraz więcej pytań, kiedy chwilę po przebudzeniu się zauważyła, że prawą rękę ma zabandażowaną, a u dłoni brakowało jej serdecznego palca.  Amy nie powiedziała jej od razu co się stało i dlaczego tata w dalszym ciągu się nie pojawiał, lekarze też jej nic nie mówili. Nie miała jednak sił na ciągłe dopytywanie się, była jak w amoku, myślała, że może to tylko sen.
Jak się później okazało niestety tak nie było, matka w końcu powiedziała jej, że Henry jest wilkołakiem, oraz, że tego wieczoru kiedy trafiła do szpitala ten nie wziął wystarczającej ilości eliksiru, co spowodowało, że nie do końca nad sobą panował. Dowiedziała się również, że tata już raczej do nich nie wróci, bo po tym kiedy ją zaatakował wybiegł w stronę miasta i zrobił coś jednemu człowiekowi.
Przez długi czas nie mogła się pogodzić z tym co się stało, tajemnica rodziców, ojciec, który trafił do więzienia no i na koniec jej ręka, bez palca i pokryta bliznami. Nie wychodziła ze swojego pokoju, chciała cofnąć czas, obwiniała siebie za to, że poszła wtedy do szopy, otworzyła drzwi, zdenerwowała wilkołaka. Dopiero po długich rozmowach z matką zrozumiała, że to nie jej wina, właśnie wtedy przekazano jej też wieść o tym, że przeprowadzają się do brata Henry'ego.
Demetria nie chciała jednak, aby ktokolwiek inny widział jej zniszczoną rękę, a to bardzo zmotywowało ją do dalszej nauki panowania nad metamorfomagią. Nie chciała, żeby ludzie zadawali pytania, współczuli jej, traktowali inaczej. Chciała całkowicie zakryć to coś, nie będzie jej to wtedy przypominało o wypadku. Przynajmniej na to liczyła.

28.06 - 29.08.2017r.

A co gdyby dało się być kimś całkiem innym? Chociażby z wyglądu?
Myślała nad tym przez lata, podejście z dzieciństwa o niewinnym zmienianiu niektórych części ciała wraz z dorastaniem zmieniło się. Widziała już jakie korzyści może przynieść, przemienienie się w inną osobę, w razie kłopotów zawsze mogła się ukryć pod inną postacią i po problemie. A ostatnimi czasy od kłopotów nie uciekała, wręcz przeciwnie, sama się w nie pakowała. Długo zastanawiała się jakby chciała wyglądać, wciąż miała tendencję do przesiadywania w jakimś odosobnionym miejscu, aby móc trenować i dopracowywać swoje alter ego. Zajęło jej to lata, powolutku, małymi kroczkami. Wciąż odwiedzała swoją babcię i wymieniała się z nią uwagami na temat ich wspólnych zdolności, była wdzięczna za to jak bardzo jej pomogła i przeprowadziła przez tą niełatwą drogę, która przecież jeszcze się nie kończyła.
Pewnego dnia w końcu postanowiły, że czas na jedno z najtrudniejszych, czyli zamianę w kogoś zupełnie innego. Oczywiście, nie udało się to za pierwszym czy drugim razem, a nawet za dwudziestym. Na szczęście nie irytowała się już tak jak dawniej, powoli i konsekwentnie zmieniała konkretne partie, wysłuchiwała uwag, była cierpliwa jak nigdy. Aż w końcu... w bólach i mękach udało jej się to po raz pierwszy, ale niestety do tej pory potrzebuje do tego kilku prób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 561
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 902
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Metamorfomagia   Nie Lis 05 2017, 17:47

Akceptuję podanie I love you

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 97
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15139-kind#403356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Metamorfomagia   Nie Lis 05 2017, 17:48

Też akceptuję, otrzymujesz genetykę! aż tryska miłością

______________________


Mefisto Nox
Off the leash, out of the cage, an animal...

UWAGA!
BARDZO WAŻNE INFO:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Metamorfomagia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
dodatki
 :: 
spis genetyk
-