IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Just like animals...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 696
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 998
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Just like animals...   Nie Lis 05 2017, 19:46


Retrospekcje

Osoby: Leonardo O. Vin-Eurico i Dava Chitra-Eurico ft. Czarodziejowa Dusza
Miejsce rozgrywki: Dom rodziny Eurico, Puebla, Meksyk
Rok rozgrywki: Wakacje 2015 roku, po I roku studenckim Leośka
Okoliczności: Leo od jakiegoś czasu interesuje się animagią i wspiera go w tym ciotka, która tę zdolność posiada. Gryfon potrzebuje trochę zachęty i wsparcia - kto to wymyślił, żeby tyle ślęczeć nad teorią?

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 696
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 998
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Just like animals...   Nie Lis 05 2017, 19:46

Uwielbiał wracać w rodzinne strony. Kochał Pueblę całym sercem, a warto przypomnieć, że zwiedził już chyba pół świata. Z szerokim uśmiechem przechodził przez te gigantyczne drzwi, dostosowane do części rodziny spokrewnionej z olbrzymami. Tutaj nigdy nie było pusto, zawsze miał do kogo rzucić trzy zdanka - a poza tym hiszpańskie słowa układały mu się na języku z taką łatwością, że o większej można tylko pomarzyć. Raz wpadał tu na kuzynkę, innym razem odwiedzał mamę, czasem udawało mu się złapać ojca pomiędzy wyjazdami... Wracał zatem kiedy tylko mógł i nawet w wakacje (które kochał spędzać w różnych szalonych miejscach) wydzielał sobie dni poświęcone w pełni rodzinie.
Teraz był tu już dwa dni i dopiero doczekał się powrotu ciotki Davy, która miała jakieś sprawy do załatwienia w stolicy. Leonardo ciężko było zbyć, jeśli już się uparł, a akurat do tej członkini jakże nieszlachetnego rodu Eurico miał sprawę. O animagii marzył od lat, spoglądanie na kobietę przemieniającą się bez problemu w lwicę było zagadką dzieciństwa. Chciał posiąść tę umiejętność, odnaleźć zwierzęcą część własnego "ja" i tym samym zrobić z niej kotwicę do tak poszukiwanego przez młodego Gryfona spokoju.
- Mam dość - poinformował ciotkę, kiedy w końcu znaleźli dla siebie chwilę w ogrodzie. Na stoliku czekały dwie sterty książek - te, przez które przebrnął i te, które Dava dopiero dostarczyła. - W tych wszystkich książkach jest dokładnie to samo, tylko innymi słowami. Nie zrozumię przemiany lepiej, niż już teraz ją rozumiem - łatwiej uczyć się przez doświadczenie - w jego głosie rozbrzmiała nuta żalu i zniecierpliwienia. Nie chciał obwiniać ciotki o wolny przebieg edukacji, ale zwyczajnie zaczynało mu się już nudzić. Skąd miał wiedzieć, kiedy już będzie gotowy?

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nieokreślony
Galeony : 246
  Liczba postów : 186




Specjalny






PisanieTemat: Re: Just like animals...   Nie Lis 05 2017, 20:20

Dava Chitra-Eurico doskonale pamiętała jak to jest uczyć się tej złożonej sztuki jaką jest animagia. Kiedy każda komórka ciała chciała już ćwiczyć praktykę, a umysł wręcz krzyczał, że teoria jest niepotrzebna. Fakt, było wiele prawdy w tym, że poprzez doświadczenie człowiek uczył się znacznie szybciej, ale czasami konieczna była ta nieszczęsna teoria. Aspekt wiedzy książkowej pozwalał, a nawet był niezbędny do prawidłowego przebiegu przemiany. Mimo to, zawsze patrzyła pobłażliwe na Leonarda, który marudził okropnie, ale wciąż trwał przy swoim postanowieniu, co niezwykle cieszyło Davę. Była szczęśliwa, że ktoś jeszcze w rodzinie chciał posiąść tę umiejętność, którą sama posiadała, a która poniekąd była tak piękna. Uwielbiała przemieniać się w lwa, patrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. Czas kiedy uczucia były mniej skomplikowane i mogła bez problemu porozumieć się z innym zwierzęciem był po prostu fantastyczny.
Dava wróciła do domu po załatwieniu wszystkich spraw, doskonale zdając sobie sprawę, że chłopak już na nią czekał. Najpewniej bardzo zniecierpliwiony.
Gdy tylko znaleźli chwilę, by posiedzieć i popracować nad umiejętnościami młodego Vin-Eurico, kobieta przyniosła potężną stertę nowych ksiąg, które miał przeczytać Gryfon. Wiedziała, że zapewne spotka się z niezadowoleniem z jego strony, ale mus to mus i nie ma zmiłuj.
- Leonardo, caro, dobrze wiesz, że musisz. – powiedziała, spoglądając na niego zza sterty książek. – Nie chcesz chyba na zawsze pozostać w połowie zwierzęciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 696
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 998
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Just like animals...   Nie Lis 05 2017, 21:07

Rozumiał, że nie będzie łatwo. Ciotka poinformowała go o tym wtedy, kiedy pierwszy raz poruszył temat animagii i na poważne zadeklarował się podjęcia nauki. Nie była to decyzja pochopna i nieprzemyślana, jak większość tych należących do Leo - to było marzenie jeszcze z czasów, kiedy niezbyt rozumiał zdolności magiczne. Dava przemieniała się w lwicę, taką prawdziwą i groźną, a mimo to dalej była sobą. Nie potrzebowała zaklęć aby zmienić formę, nie potrzebowała czasu ani szczególnego skupienia. Robiła to z taką łatwością, z jaką podnosiła rękę czy otwierała oczy. Gryfonowi marzyło się odkrycie tej mocy. Czuł, że nie przekierowuje swojej magii w odpowiednią stronę i traci czas.
Lektury na wakacje z kolei przypominały żart, a nie próbę opanowania tak fascynującej zdolności. Leonardo spoglądał z niedowierzaniem na stertę książek, zastanawiając się czy Dava w ogóle mówi poważnie. Znalazła coś nowego, czy jak? Wiedział już chyba wszystko!
- Leo - poprawił ją odruchowo, wzdychając cicho. - Ha, tak szczerze, to ciężko stwierdzić. Zależy od zwierzęcia, nie? - Dodał żartobliwie, a wiadomo już było, że znowu męczą go te same przemyślenia. Jeśli skończy jako królik, to będzie wyjątkowo żałośnie. Przyciągnął do siebie pierwsze tomiszcze i zerknął na tytuł, a ten zawierał słowo "transmutacja" i... - Przecież to nie to samo co animagia - parsknął, jawnie negując tę dziedzinę magii. Zaraz przypomniał sobie, że Dava nie ma obowiązku spędzać z nim czasu w ten sposób, zatem uśmiechnął się łagodniej. - Trzy lata i dalej nic. Nie dziwię się, że jest tak mało animagów.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nieokreślony
Galeony : 246
  Liczba postów : 186




Specjalny






PisanieTemat: Re: Just like animals...   Nie Lis 05 2017, 21:36

Dava z chęcią przekazywała swoją wiedzę młodemu Vin-Eurico. No prawie swoją wiedzę. Wciskała mu w ręce coraz to nowe tomiska, chcąc mieć stuprocentową pewność, że kiedy nadejdzie odpowiednia pora chłopak będzie gotowy. Chciała mieć pewność, że nie spotkają ich żadne niespodzianki, komplikacje, czy Merlin wie jeszcze co. Gdyby tylko Meksykaninowi coś złego się stało, nie wybaczyłaby sobie tego do końca życia. Zresztą nie dopuszczała do siebie myśli, że coś mogło pójść niezgodnie z planem. Gdy tylko chłopak przyszedł do niej i poruszył ten temat, już tego samego dnia ułożyła dokładny, pięcioletni, misterny plan przygotowań do pierwszej przemiany. Liczyła się z tym, że odstęp czasowy jest niczym przepaść dla tak młodego czarodzieja, ale wiedziała, że po tych pięciu latach będzie na tyle dojrzały, że zrozumie po co to wszystko.
Spojrzała na niego karcącym wzrokiem, ale pod tą cienką powłoką surowości można było dostrzec sympatię, którą Dava darzyła chłopaka. Tak bardzo przypominał ją za dawnych czasów.
- Leonardo, myślę, że z głową konia nie chciałbyś chodzić do końca życia.
Dava nie chciała irytować Gryfona zwracając się do niego pełnym imieniem. Uważała, że było tak piękne, że grzech je zdrabniać. Wystarczy na głos powiedzieć „Leonardo”, a przed oczami już pojawiał się obraz niesamowitego dżentelmena z dobrego domu, czyż nie?
Kobieta nie miała pojęcia, w jakie zwierzę zamieni się Gryfon. Wiedziała jednak, że będzie ono idealnie odwzorowywało charakter Leonarda, nie mogło być inaczej. Z tego względu sama już wiele by dała za to, żeby chłopak już się przemienił. Nie mogła jednak odstąpić od swojego doskonałego planu, który dopracowywał wszystkie istotne szczegóły.
- Nie to samo, ale bardzo dużo wspólnego. No już głowa do góry, jeszcze tylko dwa lata. – powiedziała i klasnęła w dłonie.
Patrząc na tę kobietę można było stwierdzić jedno – energia ją rozpierała. Była bardzo żywiołowa, co do tego nikt nie miał wątpliwości. Właśnie dlatego tak ochoczo przystała na naukę Vin-Eurico. Wiedziała, że będzie niesamowitym uczniem i animagiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 696
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 998
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Just like animals...   Nie Lis 05 2017, 22:07

Ciężko było przyjąć do wiadomości, że ma uczyć się czegoś pięć lat - to znaczy, w szkole siedział zdecydowanie dłużej, ale mimo wszystko animagię traktował jako coś obok. Dodatkową trudnością było to, że nikomu nawet słówkiem nie wspominał o swoim zainteresowaniu. Leo należał do osób szalenie otwartych i wylewnych, zatem ukrywanie czegokolwiek stanowiło spory problem. Nie chciał zapeszyć, nie chciał tłumaczyć później komuś, że "jednak się nie udało". Wolał zachować to tylko dla siebie - nawet mamę poinformował dopiero rok temu, kiedy zaczęła ostro dopytywać co to za schadzki z Davą. Ci, którzy wiedzieli, spoglądali na niego z dumą. Gryfon obawiał się trochę, że zawiedzie ciotkę i oczywiście, swoim zwyczajem, próbował zbyć to jedynie śmiechem i żartami. Tak było łatwiej...
- Liczę na coś fajniejszego - mruknął, trochę sam do siebie. W gruncie rzeczy tak właśnie było, bo przemienianie się w mało waleczne zwierzę nieszczególnie go interesowało. Koń jeszcze nie był taki zły... Zazdrośnie spoglądał na Chitra-Eurico, która najwyraźniej faktycznie była lwicą. Merlinie, to brzmiało po prostu zbyt epicko. Nie poprawił jej po raz drugi, tylko przewrócił oczami - nie rozumiał fenomenu połowy swojej rodziny, jakoby to imię było aż tak świetne. Wcale nie chciał przypominać jakiegoś dżentelmena, wolał być po prostu Leo, sobą, tym przerośniętym dzieciakiem.
- To słabo, bo transmutacja kompletnie mi nie idzie - przyznał, chociaż zazwyczaj wolał Davy o swoich wynikach w szkole nie informować. Zupełnie nie mógł się skupić na lekcjach transmutacji i prawdę mówiąc najchętniej by na nie przestał uczęszczać. Kwestia nauczyciela, czy też może podejścia Leo? Nie widział związku między przemienianiem siebie w zwierzę, a wyczarowaniem dodatkowego kielicha. - Znaczy, nie jest tak źle - dodał szybko, żeby nie wyjść na ignoranta. Nie musiał jej chyba mówić, że ostatnio przełożył treningi ponad naukę?... Jęknął, gdy znowu usłyszał o tych dwóch kolejnych latach - miał wrażenie, że to trwa już wieki. - Nie da się przyspieszyć tego planu? Serio, jest jeszcze coś, o czym nie wiem? - Zmieniasz się w zwierzę, bum. Proste.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nieokreślony
Galeony : 246
  Liczba postów : 186




Specjalny






PisanieTemat: Re: Just like animals...   Nie Lis 05 2017, 23:03

Dava wiedziała jak wiele pokładów cierpliwości potrzeba było temu młodemu człowiekowi. Nie łatwo było podejść do czegoś ze świadomością jak wiele już się w danym kierunku zrobiło i jak wiele pracy jeszcze przed nim. Prawdę mówiąc to zapewne była jednak z najgorszych prób w życiu Vin-Eurico, jednak kobieta bardzo chciała mu to ułatwić. Nie mówiła nikomu, że go uczy. Uważała, że sam powinien poinformować bliskich o tym co zamierza i że postawił już pierwsze kroki na swojej nowej ścieżce życia. Tak, nowej ścieżce, która otworzy przed nim wiele perspektyw, wzbogacając jego życie o nowe walory.
- Daj spokój, na pewno będziesz zadowolony. – odparła na ciche słowa chłopaka.
Wiedziała jaki strach nim targa. Odczuwała dokładnie to samo te kilkanaście lat temu kiedy ona sama podejmowała nauki animagii. Z doświadczenia wiedziała, że motywacja jest słowem kluczowym, a w tym wypadku chyba naprawdę była potrzebna.
- Dlatego masz jeszcze dwa lata. – powiedziała i uśmiechnęła się ciepło do Gryfona.
Dava nigdy nie pytała o oceny chłopaka. Widząc, że nie jest skory do opowiadania o swoich poczynaniach w szkole, zostawiała ten temat, dochodząc do wniosku, że jeśli będzie chciał, to sam jej o tym powie. Liczyła bowiem, że ten chłopiec ma swój własny rozum i skoro podjął się tak trudnej dziedziny, wie co powinno być pierwsze w jego hierarchii wartości. To czy faktycznie odpowiednie  rzeczy widniały na pierwszym miejscu było już inną sprawą.
- Oczywiście, że się nie da. No przecież gdybym tylko mogła to już bym biegła i pokazywała Ci jak się przemienić. Poczekaj chwilę, mam coś co umili nam te ślęczenie nad książkami. – powiedziała i zniknęła na dosłownie kilka sekund, by po chwili pojawić się z tacą pastel de tres lechesAh... słodkości nigdy za wiele!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 696
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 998
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Just like animals...   Nie Lis 05 2017, 23:36

Mógł sobie gadać i narzekać, ale Dava na pewno miała rację, że będzie zadowolony. Przemiana nawet w pszczółkę by go niesamowicie ucieszyła, bo na Merlina, zostałby animagiem! Mógłby się porozumiewać ze zwierzętami, część jego emocji i myśli uległaby zmianie... Nie zastanawiał się w ogóle co by było, gdyby jako zwierzę potrafił latać - zbyt idealne, zbyt bajkowe. I tak najbardziej zależało mu na tym, żeby być czymś trochę większym i potężniejszym; z ponad dwumetrowego faceta miałby się zmienić w jakiegoś kociaczka małego? Nawet bał się spytać, czy to możliwe.
- Trzymam cię za słowo - zapewnił, wzdychając cicho. Martwił się, że te dwa lata się przeciągną, bo Dava przeceniła jego możliwości. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo Leo faktycznie nie przykładał się do nauki tak, jak powinien. Na samym początku ciotka powiedziała mu, że to będzie intensywne pięć lat ciężkiej pracy, ślęczenia nad książkami, wałkowania tego samego i doskonalenia nabytych już umiejętności. Od tamtej pory dalej koncentrował się za bardzo na treningach, zawsze jakoś uzasadniając sobie niechęć do powtórki głupiej transmutacji. Z takim nauczycielem jak Craine to nie miał szans się czegokolwiek nauczyć!
Uśmiechnął się na widok ciasta, doskonale znając słabość ciotki do słodkości. Sam zresztą nie był wiele lepszy, chociaż gdyby miał się szczerze przyznać, gotowanie sprawiało mu więcej frajdy niż samo jedzenie. Za to częstowanie innych? Merlinie, to już raj.
- Um... - zaczął, niezbyt inteligentnie. Przerwał przy tym rozprawianie na temat jednego artykułu, który ostatnio wpadł mu w ręce, a trochę dziwnie opisywał świadomość animaga w postaci zwierzęcej. - Tak szczerze - myślisz, że ja naprawdę dam radę? - Nie chodziło mu wcale o pobłażliwe głaskanie po głowie i rodzinne zapewnienia, że "będzie super". Chciał trochę szczerości, która poinformowałaby go dobitnie, czy przypadkiem nie traci czasu.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nieokreślony
Galeony : 246
  Liczba postów : 186




Specjalny






PisanieTemat: Re: Just like animals...   Wto Lis 07 2017, 17:10

Dava rozumiała to, że Leo obawiał się w jakie zwierze przyjdzie mu się przemienić. Nie było co się dziwić. Chyba nikt po męczeniu się przed pięć lat nie chce się zmienić w zwykłą muchę. Wiedziała jednak, że Leonardo będzie zadowolony. Nie bez powodu postać zwierzęca animaga przybierała taki a nie inny wygląd. Było to idealne odzwierciedlenie charakteru czarodzieja. Dava nie sądziła, że charakter Leo ma coś wspólnego ze zwyczajnymi zwierzętami typu mysz, no dajmy spokój.
Już na samym początku zaznaczyła ile pracy czeka chłopaka. Nie było łatwo i przez kolejne dwa lata nie będzie prościej. Obawiała się, że może być coraz trudniej, zwłaszcza jeśli determinacja Vin-Eurico by zmalała. Dlatego Dava wzięła sobie za punkt honoru, by wciąż podtrzymywać w nim ten płonień zaintrygowania, ciekawości i przede wszystkim nieustannej motywacji. Wierzyła w to, że motywacja potrafiła zdziałać cuda. Wierzyła także w to, że chłopak się nie podda i nie zrezygnuje. Oh! Jaka to by była szkoda!
Spojrzała na chłopaka ciepłym wzrokiem i delikatnie się uśmiechnęła.
- Leonardo, przemiana w animaga jest niezwykle złożonym i zabierającym wiele czasu procesem – czarodzieje potrzebują wielu lat ćwiczeń i praktyki, żeby w ogóle coś się ruszyło. Nie zamartwiaj się na zapas tylko uwierz w siebie, w swoje możliwości i przede wszystkim oprócz ciężkiej pracy, włóż w to całe swoje serce. - powiedziała charyzmatycznie do swojego bratanka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 696
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 998
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Just like animals...   Czw Lis 09 2017, 18:14

W tym właśnie leżał problem - Leo wcale nie był taki pewny, że jego charakter odzwierciedli ciekawe zwierzę. Miewał momenty, kiedy zastanawiał się nad tym, jak to opanuje ryczenie, kiedy już zostanie lwem; większość czasu doskwierała mu ponura myśl, że z jego pechem wyląduje właśnie jako coś w stylu żabki. Ostatecznie nie miało większego sensu takie zamartwianie się, chłopak doskonale wiedział, że nic to nie da. Dopiero po pierwszej przemianie mógł mieć jakieś refleksje na ten temat, a do tego jeszcze długa droga, jak to sprytnie powtarzała mu ciągle Dava.
Nie chciał się poddać, nie brał tego w ogóle pod uwagę - brnął przed siebie, zafiksowany na tym jak bardzo zależy mu na spełnieniu marzenia jeszcze z czasów dzieciństwa. Czasami miał słomiany zapał i nie do wszystkiego podchodził tak entuzjastycznie, co widać na przykładzie chociażby szkoły. Nawet jak lubił jakiś przedmiot, to nie uśmiechało mu się zakuwanie i potrafił zawalić nawet to, co miało być najprostsze i najprzyjemniejsze. Z animagią było o tyle ciężko, że efektów Leonardo nie widział na żadnym polu, czuł się na przemian jakby nie wiedział nic, albo jakby wiedział już wszystko.
- No, to pytanie chyba nie miało większego sensu, bo nie zamierzam teraz rezygnować - mruknął, pozwalając sobie na mały uśmiech. Miałby stracić całe lata swojego życia? I ciotki? W końcu Chitra-Eurico poświęcała mu koszmarnie dużo czasu. Leo nie mówił innym o swoich planach, nie chcąc przynieść im (ani sobie) zawodu - ostatecznie wszystko wychodziło na to, że na tych nielicznych wtajemniczonych osobach zależało mu równie mocno. - Hej, przynajmniej mam co robić w wakacje! - Dodał entuzjastyczniej, stukając znacząco w okładkę pierwszej książki leżącej na całej stercie. Już czuł te zarwane nocki, kiedy po faktycznych przygodach przypomni sobie o odrobinie nudy.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nieokreślony
Galeony : 246
  Liczba postów : 186




Specjalny






PisanieTemat: Re: Just like animals...   Czw Lis 09 2017, 20:05

Dava widziała w tym chłopcu ogromny potencjał. Gdyby tak nie było, nie zgodziłaby się mu pomóc i poprowadzić go przez te wszystkie etapy, które niegdyś sama przechodziła. Patrzyła na niego i widziała silnego mężczyznę, który dzięki swojemu zawzięciu mógł osiągnąć wszystko, co tylko chciał. Wystarczyło, by tego bardzo chciał, a wierzyła, że animagia jest właśnie taką rzeczą, której pragnie bardziej niż czegokolwiek innego.
- Oh, no ja mam nadzieję, że nie zamierzasz zrezygnować, Leonardo. – powiedziała głosem nie znoszącym sprzeciwu.
Wcale nie chodziło o to, że żałowała poświęconych mu chwil. Prawdę mówiąc nawet jeśli doszedłby teraz do wniosku, że nie da rady (co oczywiście było kompletną bzdurą), albo po prostu stwierdziłby, że jednak nie chce, Dava, by zrozumiała, a może raczej starałaby się zrozumieć. Przede wszystkim podjęłaby wszelkie działania, by do tego nie doszło. Już teraz mając na uwadze takie ryzyko robiła wszystko, by tylko wspierać chłopaka na duchu. Cóż, chyba jej się to udawało, skoro Leonardo mimo tak znacznej liczby rzeczy do nauczenia, wciąż trwał w swoim postanowieniu. I dobrze, właśnie tak powinno być.
- Dokładnie tak, masz pewność, że nuda nie będzie Ci doskwierała. – powiedziała i wyszczerzyła białe zęby w uśmiechu.
Dava miała nadzieję, że chłopak bierze wszystko na poważnie i nigdy nie będzie próbował samodzielnie przyśpieszyć procesu. Mogłoby to być fatalne w skutkach, a kobieta nigdy by sobie nie wybaczyła, że doprowadziła do takiego stanu rzeczy. Tak więc mimo ciągłego zrzucania na Vin-Eurico coraz to nowych rzeczy starała się, by ten czuł jej wsparcie i konieczność jej wsparcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 696
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 998
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Just like animals...   Czw Lis 09 2017, 22:18

Nie był pewien, co ciotka by zrobiła w tak hipotetycznej sytuacji - miał wrażenie, że dalej by go wspierała, ale mimo wszystko czuł, że sprawiłoby jej to trochę zawodu. W każdym razie to nie było istotne, bo Leonardo podjął decyzję już dawno temu. Mógł się denerwować i mógł chwilami zwalniać, czego potem błyskawicznie zaczynał żałować; mógł narzekać i mógł tęsknie pytać o przyspieszenie; mógł robić wiele rzeczy, ale animagii zamierzał się nauczyć tak czy inaczej. Żył z tą fantazyjną wizją siebie samego, starszego jeszcze o parę lat, który zmienia się w zwierzę i może się tym pochwalić. Nigdy nie grzeszył szczególną inteligencją, a nauka animagii była wielkim wyzwaniem dla kogoś o takim temperamencie. Potrzebował tego, chociaż nie było łatwo.
Vin-Eurico kochał wyzwania.
Powstrzymał się już od stwierdzenia, że nuda przecież nigdy mu nie doskwiera. Nie był wcale wielkim fanem siedzenia na tyłku i czytania, ale musiał się przemęczyć chociaż odrobinkę - tak jak teraz, kiedy w okularach na nosie i z pysznym ciastem pod ręką, zagłębił się w lekturę pierwszej książki. Była doskonałym wyborem, bo dość szybko musiał dopytać ciotkę o doprecyzowanie co też autor miał na myśli. Leo dużo czytał sam, ale kiedy już był w domu to lubił zasięgnąć bardziej ludzkiej opinii, a nie tylko tej nabazgranej na stronicach powieści. I nawet z całą swoją dziką energią i brakiem cierpliwości mógł śmiało przyznać, że cały ból i znudzenie podczas nauki animagii nie miał być wynagrodzony tylko podczas przemiany; chłopak w takich momentach jak ten czerpał niesamowicie wiele, czując się na właściwym miejscu. Wiedział, że to uczucie może przedłużyć wzmacnianiem uporu i dalszą edukacją w tej specyficznej dziedzinie.

/zt, kończymy retro <3

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
 

Just like animals...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-