IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 grudzień 2016, kilka dni przed Bożym Narodzeniem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Wiek : 19
Skąd : Watertown, upstate New York
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 27
  Liczba postów : 19
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12004-eerie-westling#322879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12020-eerie#323298




Gracz






PisanieTemat: grudzień 2016, kilka dni przed Bożym Narodzeniem   Sro Gru 20 2017, 10:42


Retrospekcje

Osoby: Zilya i Eerie
Miejsce rozgrywki: Londyn, póki co, Hyde Park, przy pomniku Piotrusia Pan
Rok rozgrywki: grudzień 2016
Okoliczności: wczesny zimowy poranek, jedno z cyklicznych spotkań dwójki bohaterów


Grudzień innego roku. Wczesny zimowy poranek, jeszcze przed świtem, a ja znowu jestem tutaj. Nawet najsłabsze wspomnienie słońca nie przebija się jeszcze przez grudniowe niebo z którego delikatnie pruszy śnieg. Jest w tym coś magicznego, coś jak ze starej bajki dla dzieci, którą opowiadano Ci bardzo dawno temu i już teraz dokładnie nie pamiętasz treści, jedynie wyblakły cień uczucia, które Ci towarzyszyło.
Grudzień innego roku, pamiętam ten poranek bardzo dobrze. Jeśli zamknę oczy, to czuję płatki śniegu, które topnieją na moich rzęsach. Słyszę to charakterystyczne, zimowe skrzypanie pod moimi stopami, które sprawia, że przechodzą mnie dreszcze. Nie czułem się inaczej niż teraz, nie byłem bardziej szczęśliwy czy bardziej samotny. Wydaje mi się, że są pewne rodzaje samotności, które po prostu zostają z nami, jak ciężka przewlekła choroba, które trwale uszkadza organy.  Tylko czasami można to dostrzec w czyiś oczach. Smutny, lodowy błysk.
Przyszedłem wcześniej, co nie zdarza mi się często. Zziębniętymi rękami odpaliłem papierosa. W pobliżu nie było nikogo, zbyt zimno i wcześnie by natknąć się na mugolskich joggerów, a od ulicy i głównej alejki odcinała mnie ściana drzew. Wiedziałem, że usłyszę twoje kroki, gdy będziesz się zbliżała. Więc czekałem.
Czekałem tak jak zwykle, tak jak to mam w zwyczaju, jak to robię codziennie. I jak to robiłem poprzedniego roku. Czekam na rzeczy, które nie mają prawa się wydarzyć, bo światem rządzą drakońskie prawa. Prawa, których nie można zmienić, ale są sposoby, żeby je obejść, pamiętasz, co mówiłaś?
Dlatego przyszedłem wtedy tutaj i w grudniu poprzedniego roku i w tym roku na pewno też się zjawię. Kilka dni przed świętami, szykuję się na moją własną wigilię, wigilię rzeczy niemożliwych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3036
  Liczba postów : 1805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Re: grudzień 2016, kilka dni przed Bożym Narodzeniem   Wto Gru 26 2017, 00:25

Powtarzała każdą usłyszaną przepowiednię, nawet tą najsilniej ocierającą się o niemożliwe, jak mantrę, rozpatrując pod wszystkimi kątami prawdopodobieństwo spełnienia. Wierzyła w te niepewne rejony magii, ocierające się o szarlataństwo, głodna usłyszenia czegoś, co powstrzyma ją przed ewentualnymi kataklizmami. Regularne poszukiwanie wróżbitów najprawdziwszych, doprowadzały ją do znajomości z ludźmi o podejrzanej reputacji. Wśród bezzębnych kobiet ofiarujących poznanie imienia przyszłego męża, takich które wróżyły z fusów paskudnej herbaty, czy nawet tych, które za galeona rzucały prawdę na podstawie wyglądu stopy, kryli się Ci, którzy, jak sami twierdzili, mówili prawdę zza światów. Na pograniczu Nokturnu i Pokątnej, między samą wiarą, a tym, co powinno pozostawać poza zasięgiem czarodziejskiej ręki, było miejsce, w którym istniała szansa nawiązania wyjątkowego kontaktu. Tam, gdzie zajrzeć było można za ostatnią zasłonę.
To była dobra wymiana. W ręce wpadł jej cenny przedmiot, a jemu pomarszczone dłonie starej kobiety, która zaglądała na drugą stronę. Nie wypytywała zanadto, być może niejako rozumiała chęć nawiązywania kontaktu z tym, co boleśnie było poza zasięgiem ręki. Rozpaczliwie chcąc poznać prawdę płynącą z przepowiedni, tą szczególnie dotyczącą jej najbliższych, przybliżała ich sobie, czuwała nad nimi, mimo, iż realnie nie mogła przy nich być.
- Nie traćmy czasu, mają go dla nas mało - jej kroki donośnie roznosiły się po bruku, jeszcze zbyt słabo przykrytym śniegiem. Ciemne, grube futro z rok temu upolowanego zwierzęcia, mocno chroniło ją przed chłodem tego dnia. Delikatne, czarne włosy zdobiące kaptur, zarzucony na jej głowę, lekko poruszały się przy drobnych podmuchach wiatru, ginąc z kolorytem jej naturalnych. Zadzierała głowę do góry, by przyjrzeć się chłopakowi uważniej, by wyczytać z mimiki, czy nie ma w nim wahania - czy w tym roku, nie chce się wycofać z tej gorzkiej, bożonarodzeniowej tradycji.

______________________

Can't stay at home, can't stay at school. Old folks say, you a poor little fool. Down the street I'm the girl next door.
I'm the fox you've been waiting for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

grudzień 2016, kilka dni przed Bożym Narodzeniem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Małe jest piękne. Słów kilka o Liechtenstein~
» Ogród przed domem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-