IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Let's lose our minds

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 871
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Let's lose our minds   Nie Gru 24 2017, 23:16


Retrospekcje

Osoby: Leonardo O. Vin-Eurico i @Tonia Paisley
Miejsce rozgrywki: Pub u Nieudacznika
Rok rozgrywki: Marzec 2017
Okoliczności: Ot, przyjacielskie wyjście na piwko!

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 871
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   Nie Gru 24 2017, 23:16

To był wyjątkowo mroźny marzec, a Leo wciąż nie był przyzwyczajony do tego typu temperatur. Brakowało mu słonecznego Meksyku, w którym tak łatwo było zapomnieć o chłodzie. Nic dziwnego, że niechętnie zakładał na siebie grubsze bluzy, a zobaczenie go w kurtce zakrawało o cud. Na całe szczęście zaklęcia ocieplające go nie zawodziły, mógł zatem chodzić po dworzu nawet w podwiniętych rękawach. Musiał przyznać jednak, że taki mróz wyglądał zaskakująco ładnie. Wszyscy się spieszyli i przemykali po uliczkach Hogsmeade, załatwiając konieczne zakupy i odpoczywając w kawiarniach oraz restauracjach. Leo podążając do pubu "U nieudacznika" rozglądał się, z uśmiechem obserwując ludzi o zaczerwienionych nosach i policzkach, klących na wilgoć i wzdychających nad gorącymi kubkami kaw. Oj nie dziwił się, sam potwornie narzekał...
Odetchnął z ulgą, gdy wchodząc do lokalu uderzyło w niego ogrzane powietrze. Czym prędzej zrzucił z siebie bluzę (zostając w koszulce bez rękawków, korzystając z zaklęć i ciepła panującego w pomieszczeniu), na której pozostał ślad po drobniutkiej mżawce, a następnie odnalazł wolny stolik i uśmiechnął się do kelnerki. Był prawie pewien, że ją zna - i nie chodziło wcale o to, że wybitnie często pojawiał się w pubie, ale chyba mieli jakąś bardziej intymną sytuację... Vin-Eurico pozbył się jednak na daną chwilę dziewczyny, czekając na swoją towarzyszkę i przeglądając leniwie kartę z drinkami. Nie chciał niczego tak wyszukanego jak Miętowy Memortek i nie interesowało go wytworne skrzacie wino. Chciał czegoś prostego, zamierzał jednak zamówić dopiero wtedy, kiedy u jego boku przysiądzie Tonia. Bujał się leniwie na krześle, pozerkując co chwilę w stronę drzwi i czekając, aż Gryfonka zaszczyci go swoją obecnością. Bardzo pasowała mu taka wizja przyjacielskiego wyskoku na piwo, ale niecierpliwość robiła swoje; stukał palcami w blat stolika, wymieniał uśmiechy z kelnerkami, raz po raz obrócił różdżkę w palcach, znowu przerzucił strony menu... I po co przychodził wcześniej? Piekielna nadpobudliwość nie dawała mu żyć!

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   Nie Gru 24 2017, 23:37

Tonia, będąc Tonia, oczywiście była już spóźniona, kiedy wybiegała w mróz w czerwonych trampkach i z plecakiem przewieszonym przez ramię. Nie miała pojęcia, jakim cudem znowu zagubiła się w czasie! Wszystko przez to mugolskie radio - pląsała dobre pół godziny, zanim zauważyła, jak późno już jest i że zapewne Leo już na nią czeka. A znając go, musiał być bardzo zniecierpliwiony. Ciekawe, czy już znalazł sobie jakieś zajęcie (kogoś!).
Tak więc Tonia pędziła ulicami Hogsmade, starając się nie oberwać czyimś łokciem w czoło. Wypuszczała raz po raz duże chmurki pary wodnej z pełnych ust, chichocząc w zadowoleniu. Po drodze puściła oczko wysmukłej blond piękności, na co ta najpierw otworzyła szerzej oczy ze zdumienia, po czym uśmiechnęła się zalotnie. Ah, nie miała na to jednak czasu! Przyjaciel czekał, a oni oczywiście byli najważniejsi. Misters before sisters.
Tonia wparowała do lokalu na pełnej prędkości, szukając wzrokiem Leo. Dopadła krzesła naprzeciwko niego, uprzednio rzucając swój kożuch na wieszak.Odetchnęła głęboko, uśmiechając się z zadowoleniem.
- Przepraszam za spóźnienie, tylko się tak chłopcze nie denerwuj! - powiedziała, widząc niezadowolenie gryfona. Pomińmy fakt, że mimo półmetrowej różnicy wzrostu i bycia młodszą, mówiła do niego per chłopcze.
- Poproszę absynt, ognistą whiskey, shery i papa vodka. Razy dwa. - Dziewczyna zaczepiła kelnerkę, uśmiechając się uroczo. - Oh, i sok dyniowy.
Kobieta uniosła nieznacznie brwi, po czym pokiwała głową i odwróciła się na pięcie by zrealizować zamówienie. Tu Tonia przybrała pozę bardzo poważną i autorytatywną, kładąc złączone dłonie na stole i patrząc Leo prosto w oczy z nieznacznym uśmieszkiem na ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 871
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   Nie Gru 24 2017, 23:49

Nie lubił czekać, ale chyba nikt nie lubił czekać. Leo wcale się pod tym względem nie wyróżniał, tak przewracając oczami z zegarka na inny zegarek, tak kontrolnie sprawdzając drzwi i co jakiś czas wychylając się w stronę okna wychodzącego na ulice Hogsmeade. Ciekaw był gdzie zaginęła jego koleżanka skrzacich gabarytów, a przecież tak ciężko dostrzec ją w tłoku normalnych rozmiarów ludzi... Uśmiechnął się pod nosem, kiedy w końcu czekoladowa burza loków wpadła do pubu, rozświetlając swoją obecnością nie tylko Gryfona, ale samo w sobie pomieszczenie. Pomachał jej subtelnie, choć i tak go zauważyła.
- Ja? Denerwować się? Słoneczko, jestem oazą spokoju, jak zawsze - wyszczerzył się bezczelnie. Chyba każdy wiedział jak bardzo nieprawdziwe były te słowa. Leonardo był pierwszy do wszelkich bójek i nie potrafił usiedzieć na miejscu, denerwowały go czasem najbanalniejsze słówka, a spróbuj człowieku powstrzymać od ataku rozwścieczoną bestię o wzroście 217 centymetrów. Pomijając już krew olbrzymów huczącą w żyłach, zamiłowanie do brutalnego sportu MMA robiło swoje. Zaśmiał się z niedowierzaniem, słuchając zamówienia panny Paisley. Tyle byłoby z wyskoku na piwo... Sam poprosił tylko o dwa shoty papa vodki i dopytał, czy da radę zdobyć trochę jego ukochanej tequili (oczywiście, że da radę!). Absynt również kusił, a jednak postanowił pozostawić go sobie na troszkę później. Ciekaw był jak szybko się Gryfonka upije, była przecież drobniutka i... czy ten słodki uśmiech skierowany był do kelnerki?
- O nienienie, byłem pierwszy - zaprotestował, odprowadzając pracującą w barze panią wzrokiem. Znał jej koleżankę, ale ta ciemnowłosa piękność pozostawała zagadką. Leo kochał zagadki, o ile pozwalały mu się rozwiązać. - Trzeba było się nie spóźniać - kopnął lekko Tonię pod stołem w formie zaczepki. Kiedy dotarły do nich pierwsze napoje, trzeba było najpierw nawilżyć gardło, a dopiero potem przejść do rozmów.
- No, co tam? - Zapytał po prostu, obracając w palcach pusty kieliszek po tequili. Miał szczerą nadzieję, że pogadają tak o, niekoniecznie o szkole, bo kogo obchodziły oceny? Z pewnością nie Leonardo...

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   Pon Gru 25 2017, 00:36

Tonia zaśmiała się na słowa gryfona. Ah, oaza spokoju! Minęło jej przed oczami, jak podczas ich ostatniego wypadu musiała wskakiwać mu na ramiona, próbując powstrzymać go przed bijatyką z jakimś żałosnym ślizgonem, który bezczelnie klepnął kelnerkę w tyłek. Co prawda sama miała ochotę zrobić temu idiocie krzywdę, bo uważała, że kobiety należy traktować z najwyższym szacunkiem i elegancją, ale wiedziała, że nie mogą mieć kłopotów. Zresztą, na dobre może im to wszystko wyszło, bo zaledwie godzinę później Tonia miała tyłek kelnerki na własność, w dużo bardziej dogodnym miejscu. Oczywiście Leo był bardzo z tego powodu niezadowolony - tak jak i ona, kiedy "przegrywała". Mimo tych małych spięć bardzo lubiła ich delikatną rywalizację. Stąd też uniosła delikatnie kąciki ust, rzucając kelnerce przeciągłe spojrzenie.
- Mój drogi, ty akurat powinieneś wiedzieć, że serce nie sługa - mruknęła, po czym skierowała oczy z powrotem na chłopaka, szczerząc drobne ząbki w wyzywającym uśmiechu. - Założę się z tobą, o dziesięć galeonów, że będzie moja. - Uniosła brwi, jakby chciała zapytać - co ty na to, chłopcze? podejmujesz wyzwanie?
Tonia wychyliła szybko jednego szota, a zaraz po nim drugiego. Spojrzała na gryfona z zastanowieniem, jakby pytanie, które zadał, przyprawiało jej sporo trudności.
- Wiesz jak to jest, życie płynie - mruknęła niepewnie, rozglądając się po barze. Upiła łyk soku dyniowego, starając się rozcieńczyć alkohol we krwi. - Tęsknota za rodziną, to chyba najważniejsze i najtrudniejsze. A jak jest tobie tutaj, ciepłoskóry? - Uśmiechnęła się nieznacznie, chwytając za szklankę z whiskey.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 871
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   Pon Gru 25 2017, 01:02

Och, ta rywalizacja to było coś! Leo w gruncie rzeczy podobało się przegrywanie na rzecz Tonii, bowiem jego wyobraźnia szalała za każdym razem, jak Gryfonka znikała z jakąś piękną panną. Trzeba przyznać, że życzył dziewczynie jak najlepiej i nawet nie potrafił się złościć, kiedy podbierała mu jakąś fenomenalną zdobycz (w tym nieprzedmiotowym sensie, oczywiście - kobieta to prawdziwa nagroda, Leo zwyczajnie nie jest jej godny). Dlatego nawet jeśli się nieco irytował, to nie oszukujmy się, nie miał problemu ze znalezieniem pocieszenia w ramionach kogoś innego. Vin-Eurico miał niesamowity dar przyciągania do siebie ślicznych pań.
- Ach, bolesna prawda - chwycił się za serce, jak gdyby go to zabolało. Skrzywił się leciutko na propozycję towarzyszki, bo coś tak przeczuwał, że niestety może mieć nieco większe szanse od niego. - No nie wiem, spałem z jej współpracowniczką, mogę mieć spalone konto - poskarżył się, ale kiedy nieznajoma posłała mu znad baru tak niesamowicie zachęcający uśmiech, że błyskawicznie odzyskał wiarę w swoje możliwości. Mruknął z zadowoleniem, odpowiadając dziewczynie głębokim spojrzeniem z kuszącym przygryzieniem dolnej wargi. Oh, it's on. - Dziesięć galeonów, tak? Niech będzie.
Całe szczęście, że chodziło o zakład, bo w przeciwnym wypadku Leo musiałby się solidnie pilnować. Mimo wszystko przyjaciele byli najważniejsi, a on nie chciał ignorować Tonii, z którą się przecież umówił. Skoro postawiła przed nim zadanie wyrwania ślicznej kelnerki, to nie mógł odmówić, nie? I tylko dlatego pozwalał sobie na zerwanie kontaktu wzrokowego.
- Pogoda nie rozpieszcza - stwierdził, umiejętnie pomijając temat szkoły. Sam również był niesamowicie przywiązany do rodziny, ale w gruncie rzeczy ucząc się w Tecquali również widywał krewniaków jedynie w trakcie jakichś większych przerw. - Za to inny aspekt bardzo mi odpowiada... Kobiety w Wielkiej Brytanii są naprawdę czarujące - dodał szybciutko, bo kelnerka akurat podeszła i mogła go usłyszeć. Wychylił kolejny kieliszek tequili, a kiedy zaraz potem zniknęły shoty papa vodki, zamówił ten upragniony absynt.

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   Pon Gru 25 2017, 13:06

Tonia zaśmiała się, przewracając oczami. Leo był doprawdy czarujący, aczkolwiek nigdy nie była w stanie traktować poważnie jego zalotów do kobiet. Wydawał się tak przesadzony, praktycznie nie mieszczący się w zwyczajnym krześle. Chociaż pewnie dla dziewczyn jego wzrost musiał być bardzo pociągający, szczególnie, że na pewno wiązał się z konkretnym, ekhem, rozmiarem. Tonia zarumieniła się lekko, chichocząc nieopanowanie pod nosem. Stanowczo wódka i whiskey robiły swoje, gryfonka czuła powoli, jak przychodzi do niej zwiększona odwaga i pewność siebie. Tak więc rzuciła Leo przeciągłe spojrzenie, uśmiechając się delikatnie, postawiła szklankę z whiskey na stół, uprzednio opróżniając ją z zawartości.
- Kobiety w Wielkiej Brytanii nie są czarujące - stwierdziła, zwracając zadowolone spojrzenie na kelnerkę. Znaczy, najpierw na jej nogi, a potem na pięknie, niebieskie oczy. - Są inteligentne, silne i seksowne. Czasem mogą być też wdzięczne, ale tylko wtedy, kiedy akurat tego chcą. Wszystko mają pod kontrolą. Prawda? - zwróciła się bezpośrednio do kobiety, na co ta otworzyła szeroko oczy w zdziwieniu, po czym uśmiechnęła się, no cóż, czarująco. Tonia puściła do niej oczko, na co ta zachichotała, zmierzając po zamówiony absynt.
W tym czasie Tonia dopiła sherry, czując, jak przyjemne ciepło wypełnia wszystkie zakamarki jej ciała. Potrząsnęła włosami, uśmiechnęła się szeroko i oparła podbródek na dłoni, pochylając się do przodu, po czym spojrzała Leo głęboko w oczy.
- Widzę, że dzisiaj rywalizacja jest zacięta - mruknęła, niczym zadowolona kotka, czyli w sposób dokładnie taki, w jaki działał na nią alkohol. - Może, jeśli się nie zdecyduje, powinniśmy się zadowolić nią na raz? - zaśmiała się, błyskając figlarnie oczami. Nie była pewna, na ile serio to mówiła. Na pewno była to żartobliwa, pijana zaczepka, bardzo charakterystyczna dla panny Paisley. Może powiedziała tak z ciekawości? Ciekawości - jak zareaguje Leo oraz - jak to by było, gdyby zareagował pozytywnie? Oh, naprawdę przedziwnie się z tym czuła. Dziewczyny zawsze były stałym elementem jej życia erotycznego i szczerze mówiąc, była dość dobra w ich obsłudze. O chłopcach natomiast nie wiedziała nic, byli dla niej lądem nieznanym. Mimo że trzymała się z nimi od dzieciństwa, na podwórku ciągnęła dziewczynki za warkocze, nigdy nie wychodziło to poza przestrzeń przyjacielską. Ciekawe, ciekawe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 871
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   Wto Gru 26 2017, 13:05

Słuchał Tonii z rozbawionym uśmiechem tańczącym na wargach, bawiąc się kieliszkiem i co jakiś czas pozerkując na kelnerkę, której chyba pasowało obsługiwanie tego stolika. Że też akurat Gryfonce udało się znaleźć pannę równie zainteresowaną... Pomyślałby kto, że Leo ma większe szanse przez sam wzgląd na płeć.
- I to jest właśnie czarujące - powtórzył uparcie, a następnie zaśmiał się krótko i pochylił nieco w stronę nieznajomej, która jeszcze nie uciekła do baru. - A przynajmniej mnie można uznawać za oczarowanego - dodał niby szeptem, jakby zdradzał tajemnicę. Nie wiedział, że przyjacielskie wyjście na piwo skończy się tak ciekawie - nie tylko brakiem piwa jako piwa, ale i zmianą rozmów w bezczelne zaloty. Leonardo sam nie wiedział, kiedy jego napoje zaczęły znikać, a kiedy gardło zaczęło go bardziej znacząco palić. Uniósł brew z zaskoczeniem, kiedy Paisley tak się pochyliła i sypnęła wybitnie kuszącą propozycją. Och, jemu to pasowało. Bardzo.
- Poważnie pytasz? - Również się przysunął, zwilżając koniuszkiem języka wargi i przypatrując uważnie rozmówczyni. A on głupi cały czas żył w przekonaniu, że żaden tekst nie pomoże, aby tę piękność do siebie przekonać. Wystarczyła kelnerka w roli mediatora? - Jak miałbym odmówić, Tonia?
Już nawet zapomniał, że zamawiał absynt.

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   Wto Gru 26 2017, 13:23

To był ten przedziwny moment, kiedy Tonii zakręciło się w głowie. Nie była pewna, czy od alkoholu, dusznego powietrza, czy może od nagłej bliskości Leo. Mówiąc szczerze, nie miała pojęcia co zrobić w tej sytuacji, co zupełnie przecież nie pasowało do jej pewnej siebie persony. W jej wzroku więc na pewno widać było dezorientację, podszytą... ekscytacją? Nie, totalnie nie. Chłopcy przecież zupełnie jej nie pociągali. Nie pociągały jej wygięte w uśmiechu usta, lekko zmrużone oczy, masywne ramiona. Zupełnie, zupełnie nie. Prawda?
W końcu, po tej chwili niesamowitego napięcia i zmniejszenia dystansu, Tonka roześmiała się, odchylając się delikatnie do tyłu. Spojrzała na Leo figlarnie, tak jak to tylko ona potrafiła i wychyliła absynt, który to zamówił gryfon (ale miejmy nadzieję, że nie zauważy!).
- Głupek z ciebie - mruknęła, jednocześnie, być może mimowolnie, przybierając wyjątkowo flirciarski wyraz. Wirowało jej w głowie, ciepło rozpływało się po całym jej ciele, a w gardle czuła palący absynt. Nie było lepszego momentu niż ten, żeby potańczyć!
Gryfonka czuła, że nic już jej nie powstrzyma przed tym ruchem. Co prawda pub nie miał odpowiedniej sceny, jednak ona mogła tańczyć wszędzie. Wstała więc powoli, przeskakując z nogi na nogę w obrocie i kiwając delikatnie biodrami na boki. Elegancko wyciągnęła dłoń w kierunku Leo, licząc, że odpowiednio ją ujmie i wykaże się swoimi ruchami.
- To co, olbrzymie, podejmujesz wyzwanie? - zaśmiała się, puszczając oczko do chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 871
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   Nie Gru 31 2017, 03:35

Nie przeszkadzało mu to napięcie, które się między nimi pojawiło. Prawdę powiedziawszy Leo lepiej czuł się sypiąc podtekstami, niż gdy się od tego powstrzymywał. Nie przestawał obdarowywać przyjaciółki szerokim uśmiechem, choć coś skręcało go, aby pokusić się na śmielszy gest. Nie wiedział czy to zasługa alkoholu, który tak radośnie w siebie wlewał, chyba nawet przebijając kosmiczne zamówienie dziewczyny. Był mimo wszystko większy i cóż, głowę miał mocną, ale... Ale.
- Podoba ci się to - mruknął, a jego ton głosu obniżył się nieco, przybierając przy okazji delikatną chrypkę. Lubił to, jak na niego patrzyła - tak rozrywkowo, kusząco. Widział, że nie są to cielęce oczka, które mogły zwiastować kłopoty. Bawili się swoją obecnością i to było piękne, a Gryfona nagle trafiło, aby zobaczyć, czy nie można przenieść tego na inny poziom. Bądź co bądź opcję "przyjaciół" zawsze można było rozszerzyć o pewien bonus. Tylko od kiedy patrzył na Tonię w ten sposób? Od kiedy przestało mu się wydawać, że w jej oczach pod tym względem ginie?
Wypił coś jeszcze, nie wiedząc co i w jednej chwili zapominając o ślicznej kelnerce, bo oto przyjaciółka prosiła go do tańca. Bezczelnie przemknął spojrzeniem po jej zgrabniutkiej sylwetce, bo ruszała się naprawdę ładnie i przyjemnie się obserwowało te rozkołysane biodra. Przechwycił jej rękę i złożył drobny pocałunek na wierzchu dłoni, aby zaraz wstać i obrócić Paisley energicznie. Tancerzem był świetnym i jedyny problem stanowiła różnica wzrostu, acz Leo nauczył się już jak obracać paniami z uwzględnieniem tego czynnika. Nie zważając uwagi na potencjalnie zaskoczone spojrzenia, zakręcił dziewczyną raz jeszcze i nawet podniósł ją na chwilę, obejmując jedną ręką w talii, a drugą umiejscawiając na jej udach. Obrócił się z taką słodką "panną młodą", nie powstrzymując uśmiechu. Teraz byli jeszcze bliżej, a spojrzenie chłopaka spoczęło na ustach ciemnowłosej.
- Nie odrzucam wyzwań - oznajmił, aczkolwiek nie był pewien wypowiadanych przez siebie słów, bo jego umysł zaprzątały rozmyślania "co by było gdyby".

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   Wto Sty 02 2018, 14:14

Tonka nie mogła powstrzymać wybuchów śmiechu, towarzyszącym niektórym słowom chłopaka. Oh, mężczyźni byli prawdziwie uroczy w swoim książkowym seksapilu, mruczącym, głębokim głosie, mówiącym podoba ci się to. Nie zaprzeczyła, bo to byłoby wierutne kłamstwo, ale również nie potwierdziła, będąc tajemniczą damą. Sama zresztą była nieco zagubiona w swoich odczuciach, których tak przecież pewna była cały ten czas. W sekundę przemknęły jej przed oczami wszystkie kobiety, których doznała w swoim życiu, nigdy w sumie nie dopuszczając opcji zastąpienia którejkolwiek z nich chłopcem. Ale... Może zawsze musi być ten jeden raz? Przecież nie byłoby to nic zobowiązującego, a jedynie... eksperyment. O, tak, to dobre określenie. A jej przyjaźń z Leo, zbudowana na żartach, alkoholu, rywalizacji i rozmowach była na tyle silna, żeby przetrwać ewentualną próbę. Ryzyko niechcianych uczuć jednej ze stron było bliższe zeru niż cokolwiek innemu. Prawda?
W momencie, kiedy gryfon obrócił ją raz i kolejny by finalnie unieść ją tak, że poczuła jego palący dotyk na swojej skórze, stwierdziła, że prawda. I że gra jest warta świeczki. Czuła jego silne dłonie na swoim udzie i talii i przyznać musiała, że podoba jej się ten rodzaj stanowczości i swego rodzaju dominacji (?). Wiedziała też, że jeśli do czegoś dojdzie, czeka ich bardzo zabawna łóżkowa przepychanka, co w sumie było wizją bardzo kuszącą. Podsumowując wszystkie czynniki, plusy i minusy, i finalnie stwierdzając, że wynik jest pozytywny, Tonia z figlarnym uśmiechem objęła Leo za szyję, przymykając oczy. Niewiele myśląc przylgnęła rozpalonymi wargami do ust chłopaka, jednocześnie zaciskając mocniej drobne palce na jego karku. Czuła jak przez jej ciało przechodzi fala ciepła, gdy muskała koniuszkiem języka jego górną wargę, by zaraz potem zadziornie, lecz nie na tyle, żeby bolało, ją ukąsić. Po paru sekundach odsunęła się tylko na tyle, by uspokoić płytki oddech. Spojrzała gryfonowi w oczy najbardziej wyzywająco, jak tylko mogła, po czym, niby zupełnie niedbale, ale jednak z pełnym zadowolenia uśmiechem, rzuciła:
- Idziemy do mnie czy do ciebie?

Proponuję dalszą część akcji retrospekcyjnej w mieszkaniu Tonki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 871
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   Wto Sty 02 2018, 19:25

Merlinie, Tonia była idealna do roli przyjaciółki z bonusem - a przynajmniej na taką wyglądała, bo Leo przecież nie miał szans się o tym przekonać ze względu na jej upodobania. Teraz, kiedy spędzali czas tak jak zwykle, w przyjemnej i luźnej atmosferze, zupełnie nagle coś się zmieniło. Nie wiedział, od kiedy tak na nią patrzył i nie wiedział, od kiedy ona patrzyła tak na niego. Wiedział tylko, że podobało mu się to wszystko i ciekaw był, co będzie dalej. Chciał ją właśnie odstawić, rozproszony do granic możliwości przez jej kuszące spojrzenie i ten rozanielony uśmiech, ale wtedy to ona się przysunęła, łącząc ich wargi w słodkim pocałunku. Coś podpowiedziało mu w duchu, że popełniają pewnie sporą głupotę, ale kompletnie to zignorował i odwzajemnił pieszczotę, przyciskając Tonię bliżej siebie w pewnym uchwycie. Dopiero po chwili zorientował się, że mimo wszystko stoją na samym środku baru i trochę jakby robią scenę. Odsunął się równie niechętnie, delikatnie odstawiając przyjaciółkę na podłogę i pozwalając sobie na szeroki uśmiech, w którym widoczne było coś na kształt triumfu.
- Do ciebie - zgarnął ich kurtki i pociągnął Gryfonkę do wyjścia, po drodze płacąc i przy okazji zostawiając dla ślicznej kelnerki trochę napiwku. Wydostali się na mroźne marcowe powietrze ubrani zupełnie nieodpowiednio, ale Leo wcale nie miał ochoty na żaden spacer. Drzwi ledwie się za nimi zamknęły, a Vin-Eurico już znowu znajdował się obok swojej towarzyszki, tym razem podnosząc ją tak, aby oplotła go nogami w pasie; nie nacieszyli tym widokiem przechodniów, bo chłopak po prostu teleportował ich do miejsca, które miał szansę już wcześniej odwiedzić. Westchnął z zadowoleniem prosto w usta Paisley, bowiem wylądowali faktycznie w jej mieszkaniu, a zaraz później niemal wpadli na ścianę, tak więc Gryfonka mogła wygodnie się o nią oprzeć. Biorąc pod uwagę poziom jego koncentracji i ilość spożytego alkoholu... Teleportacja poszła mu wyśmienicie. Nie zawracając sobie tym głowy postawił na intuicję, co doprowadziło do tego, że jego dłonie spoczęły nagle na pośladkach Tonii, a wargi odnalazły odsłonięte zagłębienie przy obojczyku dziewczyny. Kurtki wylądowały na podłodze, ale Leo w ogóle się tym nie przejmował, poświęcając uwagę tylko i wyłącznie swojej partnerce.

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Let's lose our minds   

Powrót do góry Go down
 

Let's lose our minds

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-