IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Aurora von Schwarzenberg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -206
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Aurora von Schwarzenberg   Pon Gru 25 2017, 00:26


Aurora von Schwarzenberg

DATA URODZENIA 29.12.1993
CZYSTOŚĆ KRWI 100%
MIEJSCE URODZENIA Prawdopodobnie Austria, bliżej nieznane.
MIEJSCE ZAMIESZKANIAObecnie Londyn
UKOŃCZONA SZKOŁA Stavefjord
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIAAustiackie Ministerstwo Magii -
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Ambasador z Austrii
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACY4 lat
WYBRANY WIZERUNEKMarina Laswick


Wyglad

WZROST Oszałamiające 159cm
BUDOWA CIAŁA Wygląda w swojej wadze odpowiednio kobieco.
KOLOR OCZU Szaro-niebieskie
KOLOR WŁOSÓW Blond, no.
ZNAKI SZCZEGÓLNE Oszałamiająco piękna. Nie? To ma niższy głos niż byś się spodziewał patrząc na nią.
PREFEROWANE UBRANIA Niestety, kocha mugolskie wdzianka które akurat są na topie. No kurde, nie poradzi. No i lubi sukienki.  


Charakter


Nie oceniaj książki po okładce. Tak mówią. Choć mi się wydaje, że trochę w tym prawdy, bo jak widzisz kogoś kto wygląda na sukę, to z reguły tą suką jest, przynajmniej w jakimś stopniu.
To co przede wszystkim cechuje Aurorę to po trupach do celu. Nie ważne, co będzie musiała poświęcić by otrzymać to co chce, nie ważne kogo będzie musiała zranić, by osiągnąć swój cel. Dla niej nie ma błahych, nieważnych rzeczy. Każdą pożąda tak samo mocno i dla każdej poświęci każdego.
Ma ogromne problemy z powagą dla autorytetu. To, że ktoś mówi że jest ważny, prawdopodobnie będzie przez nią traktowany jak zwykły pomywacz. Na jej szacunek trzeba zasłużyć, niestety. Miała przez to pewne problemy w Ministerstwie w Austrii... plotki mówią, że to dlatego ją odesłali do Anglii. No tak, to że jest dobra w załatwianiu pewnych spraw, to jedno, ale też podobno zwyzywała zastępce szefa swojego departamentu. Nie mogli jej wywalić, bo była zbyt dobra, ale przesunąć, why not.
I choć naprawdę ciężko być pozytywnym bohaterem powieści po takim pięknym dzieciństwie, to Aurora nie ma samych wad. Chyba. Podobno.
Podobno jest dobra dla zwierząt. Podobno gdy szła ostatnio do domu oddała swój płaszcz bezdomnemu mugolowi. Podobno nie zadziera nosa mimo że jest czystej krwi. Podobno zawsze gdy zostaje sama po "upojnej nocy" płacze w poduszkę i chyba czuje się samotna.


Historia


Nasza historia zaczyna się w małej miejscowości nieopodal koła podbiegunowego, w Norwegii, u pewnej bardzo miłej pary Brigit i Petera Mikaelsonów. Brigit i Peter od wielu lat starali się o dziecko. Brigit nawet jeździła do Oslo w celu leczenia bezpłodności. Niestety, bezskutecznie. Ich życie waliło się, przez ten drobny szczegół jakim był brak potomka. Mieli wszystko - pieniądze, rodzinę, psa i własny dom. Ale nie dziecko. Dostali jednak prezent od losu. Dokładnie w wigilię nowego roku na progu ich domu Brigit znalazła małe zawiniątko.
Z zawiniątka wydobyła się maleńka rączka, która zacisnęła się ciasno wokół jej palca. Brigit rozejrzała się dookoła, by zobaczyć czy nie widać gdzieś rodziców maleństwa, ale zamiast tego ujrzała najpiękniejszą zorzę polarną w swoim życiu.
Aurora dorastała w kochającym, wspaniałym domu. Mamusia czytała jej bajki o kopciuszku, tatuś woził na reniferze do Rebeki, koleżanki obok. Wszystko było cudownie, do jakichś szóstych urodzin Aurory.
Dziewczynka była mocno rozpieszczana i kompletnie nie wiedziała o tym, że nie jest biologiczną córką swoich rodziców. Nic więc dziwnego, że gdy w szkole kolega zaczął ją wyzywać od znajd, mocno się zezłościła. Niestety, w tym momencie jej magiczne moce postanowiły się ujawnić i chłopak skończył z zielonymi włosami.
Oczywiście, nikt nie powiązał tego incydentu z piękną, o twarzy anioła, dziewczynką, która rozpłakana wybiegła z sali.
Niestety, podobne incydenty zdarzały się częściej i zaczęły być coraz mniej niewinne. Rodzice Aurory, jako głęboko wierzący katolicy postanowili wyplenić zło z dziewczynki.
Zaczęły się kary. Psychiczne. Fizyczne. Rodzice bili ją okrutnie po każdym incydencie, a im częściej ją bili, tym częściej się one pojawiały. Błędne koło zdawało się nie mieć końca, dziewczynka rosła, coraz bardziej przypominając ducha, nie prawdziwe dziecko. Aż do momentu, gdy została odnaleziona przez przedstawiciela szkoły magicznej.
To był prawdziwy przełom w jej życiu. Nie dość, że nagle znalazła odpowiedź dlaczego zdarzały się przy niej dziwne rzeczy, to jeszcze okazało się że jest to zupełnie normalne! No, przynajmniej w niektórych kręgach.
Aura poszła do szkoły. Na miejscu okazało się, że jest naprawdę niezła w te klocki, pierwszy rok zaliczyła wzorowo. Poznała kilku kolegów, jej życie zaczęło wyglądać tak jak powinno... do czasu wakacji.
Bała się powrotu do domu, zwłaszcza że na ferie nie wróciła do rodziców. Teraz jednak nie miała wyboru.
Mimo wszystko na dworcu czekał na nią ojciec. Zawiózł ją do domu w kompletnej ciszy, a ona coraz bardziej się bała kary, jaka ją będzie czekała.
Nie było jednak pasów, wyzwisk, męczenia. Nie. Tym razem na stole w kuchni czekał ją list i pierścień ze znakiem rodowym.
Pamiętała jak drżącymi dłońmi otwierała starą, pożółkłą kopertę. Treść listu była łamiąca serce, ale wyjaśniała wszystko. List głosił, że była córką Rosemary i Valtera Schwarzenberg, którzy zostali zamordowani dwa dni po jej narodzinach. Że była wyjątkowym dzieckiem i nadawca listu liczył na to, że wychowają ją na księżniczkę, którą zasłużyła by być. Do tego był dołączony gruby sygnet z rodową pieczęcią.
Niestety, to był koniec dobrych wieści, które otrzymała. Po tym liście została poinformowana, że na następne wakacje ma nie wracać do domu. I już. Koniec rozmowy. Drzwi od jej pokoju zostały zatrzaśnięte i zamknięte na klucz.
dla, tak naprawdę, małej dziewczynki zamknięcie w małym pokoju na dwa miesiące było strasznym przeżyciem, zwłaszcza że było to prawdziwe zamknięcie. Okna były zamknięte okiennicami, tak, że nie można było ich otworzyć od wewnątrz. Drzwi miały jedynie mały otwór przez które było wsuwane jedzenie. Nie wypuszczano jej do toalety, musiała się załatwiać w rogu pokoju.
Po dwóch miesiącach "wakacji" trafiła do szkoły w stanie ogólnego wycieńczenia, fizycznego i psychicznego. Pierwszy tydzień zamiast uczęszczać na zajęcia leżała w skrzydle szpitalnym, w którym doprowadzali ją do stanu używalności.
W roczniku to też nie podniosło jej notowań. Nagle stała się tą wytykaną palcami, jako dziecko podrzutek, nad którym znęcali się mugole. Czystokrwiści wyśmiewali się z niej, mieszańcy woleli nie mieć z nią nic wspólnego, bo tak było prościej. Była drobna, zgarbiona, z rozczochranymi włosami, z nosem wiecznie w książce.
Na kolejne wakacje trafiła do mugolskiego sierocińca. Jej "Rodzice" byli na tyle łaskawi że poinformowali dyrektora że nie będą się dłużej opiekować Aurorą.
Mimo wszystko, była to jakaś miła odmiana. Tym razem udało się jej trafić do szkoły w lepszym stanie, z odrobionymi pracami. Powoli jej karta zaczynała się obracać.
Największy przełom nastąpił w piątej klasie. Aurora zaczynała wyrastać z bycia brzydkim kaczątkiem, przestała też się chować w za dużych szatach z drugiej ręki. Na jej szyi zawisł sygnet rodu, który zauważył któryś z kujonów. Początkowo było nieprzyjemnie, ale ostatecznie próby krwi udowodniły że ta "mugolaczka Mikaelsenówna" nie była mugolaczką, tylko, o dziwo, często lepszego pochodzenia niż jej oprawcy. A przynajmniej tak mówiły plotki. Aurora szybko awansowała i szybko zapomniała że w szkole śmiano się z jej pochodzenia. Mówią, że krwi nie oszukasz i to chyba prawda, bo czytając kronikę szkolną można dojść do informacji że w szóstej klasie dostała szlaban, który polegał na sprzątaniu w bibliotece za znęcanie się nad brudnej krwi uczniem klasy trzeciej.
Egzaminy końcowe poszły jej świetnie i idąc tropem archiwów jakie udało się jej zdobyć jeszcze w szkole, zaczęła studia w Austrii, kraju rodzinnym jej rodziców.
Studia były tak prawdę mówiąc lekką przykrywką. Nie miała pojęcia co chce robić w życiu, łapała się lekkich prac dorywczych, a cały wolny czas poświęcała na poszukiwania swoich korzeni.
Ostatecznie udało się jej zdobyć informacje, dojść do odpowiednich ludzi. Ród Schwarzenberg został oficjalnie reaktywowany, musiała dawać swoją krew do przebadania by grupa starych pryków mogła sprawdzić czy w jej żyłach nie płynie krew mugolska. Co zabawne, okazało się że jest niesamowicie podobna do swojej babki od strony ojca, co bardzo mocno ułatwiło sprawę pochodzenia. Udało się jej odzyskać nazwisko, ba! udało się jej odzyskać fortunę po rodzinie, choć nie całą, bo tatuś był najwyraźniej zapobiegliwy i rozlokował oszczędności w różnych oddziałach banku Gringotta na świecie.
Po roku studiów rozpoczęła pracę w Austriackim Ministerstwie Magii, które po roku oddelegowało ją na stanowisko ambasadora do Anglii. Dziewczyna pierwsze kilka lat pomieszkiwała kątem gdzie się dało, czekając na powrót do domu. Uczenie się Angielskiego przychodziło jej z niemałym trudem, ale ostatecznie się udało. W ostatnim czasie zaczęła się zastanawiać nad objęciem jakiegoś stanowiska w MM w Anglii i osiedleniem się tu na stałe.


Rodzina


★ Brat - Starszy brat, dowiedziała się o jego istnieniu z archiwum swojego rodu gdy poszukiwała informacji o swoim rodzie. Ze skromnych informacji które udało się jej zdobyć, wciąż żyje.



Ciekawostki


★ Ma sporo kasy, ale wynajmuje pokój w mugolskiej części Londynu. Nikt nie wie czemu tak, a nie inaczej.
★ Ma chrapkę na jakieś wyższe stanowisko w Ministerstwie Magii. Podobno nawet jakieś kursy zaczęła robić.
★ Nie planuje brać ślubu, czy coś, a jeśli zdarzy się jej dziecko, to chce by nosiło jej nazwisko. Marzy o odbudowaniu rodu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -206
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Aurora von Schwarzenberg   Pon Gru 25 2017, 12:37

skończone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 652
  Liczba postów : 792
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Aurora von Schwarzenberg   Pon Gru 25 2017, 18:33



DOROSŁY!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Aurora von Schwarzenberg   

Powrót do góry Go down
 

Aurora von Schwarzenberg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Najsilniejszy mag nr. 2 - Aurora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
karty doroslych
-