IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Tilda Thìdley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 37
  Liczba postów : 47
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15607-tilda-thidley#420456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15651-tilda-thidley#421488
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15652-tilda-thidley#421489
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15637-tilda-thidley




Gracz






PisanieTemat: Tilda Thìdley   Wto Gru 26 2017, 19:16


Tilda Thìdley

DATA URODZENIA 15/01/1996
CZYSTOŚĆ KRWI 100%
MIEJSCE URODZENIA Dolina Godryka
MIEJSCE ZAMIESZKANIA jak wyżej
UKOŃCZONA SZKOŁA Hogwart, Gryffindor
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIA -
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACY -
WYBRANY WIZERUNEK Lina Hoss


Wyglad

WZROST 173 cm
BUDOWA CIAŁA rachityczna, koścista, raczej chłopięca
KOLOR OCZU jakiś odcień brązu
KOLOR WŁOSÓW ciemny blond
ZNAKI SZCZEGÓLNE wygolona głowa
PREFEROWANE UBRANIA Najczęściej męskie. Rzadko można uświadczyć widoku mnie w sukience. W mojej szafie przeważają czarodziejskie szaty w ciemnych kolorach, koszule o sztywnym kołnierzu, spodnie o prostych nogawkach, zawsze ściągane paskiem i ogółem przypominające ciuchy wzięte wprost ze starych zdjęć. Ci nieco mniej mili przyznają, że niekiedy rozróżniają moją płeć jedynie po kobiecej biżuterii, do której mam słabość.


Charakter


Pamiętasz ten dzień? Słońce świeciło nad naszymi głowami, gotując i tak wrzące w nas uczucia, rzucając przeciągłe cienie na najbardziej zieloną z traw, jakie widziałam w całym życiu. Twoje oczy były równie niebieskie co niebo, po którym przebiegały całe stada delikatnych, dymnych obłoków, wyznaczając powolny upływ czasu. Nie? To może nasz szaleńczy bieg po szkolnych korytarzach, gdy okazało się, że godzina ciszy nocnej nadeszła zbyt szybko?  Twoje długie, rozwiane włosy zniknęły za rogiem, a ja nie mogłam uspokoić falującej klatki piersiowej i głośno bijącego serca, choć żaden z przyspieszonych oddechów nie był wynikiem wysiłku fizycznego. Wciąż nic? To może moment, w którym powiedziałaś mi na peronie, że mimo wszystko będziesz pisała listy? I choć nigdy później nie dostałam od Ciebie wiadomości, wciąż twierdzę, że wszystko to było niesamowitym przeżyciem i do tej pory pamiętam i wspominam każdą spędzoną z Tobą sekundę. Jako jedyna rozbudziłaś we mnie uczucia, o których istnieniu nie miałam pojęcia - Ty rozpaliłaś ten ogień, którego na co dzień tak panicznie się boję. Kiedyś powiedziałaś, że jestem filofobikiem i choć wtedy nie rozumiałam, już doskonale wiem, co miałaś na myśli. Miałaś rację.
Ja też bardzo często mam rację, w przeróżnych aspektach życia. Lubię nazywać to trzecim okiem, choć drygu do przewidywania przyszłości próżno u mnie szukać. Posiadam silnie wykształconą intuicję, która niemal zawsze jest w stanie ostrzec mnie przed niebezpieczeństwem, a także stworzyć bardzo akuratny obraz historii, która zdarzy się za moment.
Twoje pierwsze wrażenie zostanie ze mną na wieki i mimo upływających lat, wciąż będę pamiętała, jak zachowałeś się wobec mnie w trzeciej klasie. I niestety, na twoją niekorzyść, niewiele zmienią tłumaczenia o błędach młodego wieku czy innych intencjach, bowiem oceniam ludzi na podstawie ich zachowań. W związku z tym bardzo łatwo jest utracić moje zaufanie. Potrzeba długotrwałej rehabilitacji, by ponownie wkupić się w moje łaski. Wobec tych, którzy nie zawodzą, jestem lojalna i trwam przy nich niezależnie od głupot, które wyrządzą.
Od zawsze miałam łatwość w zapamiętywaniu faktów i historii, co wynikało z mojego prywatnego zainteresowania dziejami świata magicznego. Zawsze uwielbiałam czytać książki opowiadające o znanych postaciach mających rozliczne zasługi w przeróżnych dziedzinach magicznych nauk. Mimo tego zajęć z historii magii nie znosiłam - zawsze wydawało mi się, że prowadzono je w wyjątkowo nieprzyjemny sposób, odstraszający uczniów, którzy w większości narzekali na kolejne wypracowanie do napisania.
Rodzina jest dla mnie najważniejszą wartością w życiu i swoje priorytety uporządkowałam dawno temu, gdy okazało się, że poniekąd stałam się odpowiedzialna za rodzeństwo oraz ojca. Potrafię wziąć na barki wiele obowiązków naraz i rzadko zdarza się, bym się z nich nie wywiązała. Jestem punktualna, wkraczam o pomieszczenia z tym finalnym tyknięciem wskazówki zegara wyznaczającym dokładny punkt spotkania.
To, co robię, stanowi zagadkę dla większości moich znajomych. Zainteresowanie czarnomagicznymi artefaktami i przedmiotami wyniosłam wszak z domu, lecz nie mogę mówić o tym wszystkim wkoło. To, że ojciec prowadził szemrane interesy pod ladą, zawsze mnie fascynowało i gdy przyszedł czas, bym mogła pobierać u niego nauki dotyczące tajników owych artefaktów, nie liczyło się dla mnie wiele więcej. Chciałam udowodnić wiele ojcu, który twierdził, że jestem słabą psychicznie kobietą, podobną do matki i nie uważał, by zasadne było wprowadzanie mnie w rodzinny biznes.
W towarzystwie nie jestem głośna, lecz nie uciekam i nie boję się chwili, gdy światło reflektorów pada na mnie. Podobno posiadam całkiem specyficzne poczucie humoru, choć nie mnie to oceniać. Nie umiem zliczyć godzin spędzonych w barze, poświęconych pogawędkom i dzieleniem się wieloma pasjonującymi historiami z życia. Może któryś z tych razów byłeś tam razem ze mną?

Historia


Kiedyś byliśmy świetni. Niestety ten okres czasu znam jedynie z opowieści. Kolana ojca były miękkie, łagodnie kołysały nasze dziecięce ciała, gdy siadaliśmy wspólnie i słuchaliśmy opowieści o tym, jak było. Tata zawsze potrafił pięknie zobrazować przeszłość, rozpływając się nad każdym szczegółem minionego dnia, a jego twarz wyrażała wszystkie te emocje, które wtedy czuł.
Ale to było wtedy, teraz jest trochę inaczej.
Niegdyś moje życie skupiało się wokół godzin spędzonych na czytaniu historycznych ksiąg, rozpływając się w zachwytach nad wszelkimi podaniami dotyczącymi niesamowitej Esther oraz Gaweina Brendena. Piasek przesypywał się leniwie, wypełniając ów czas delikatnym, ledwo słyszalnym szumem, towarzyszącym mi w zasadzie w każdym miejscu w domu. Dla nas muzyką było tykanie zegara, dźwięk przeskakujących wskazówek, uderzenia ziaren piasku o dno klepsydry, magiczna, wyskakująca kukułka, zamieszkująca zegar starszy niż my wszyscy wzięci do spółki. Zamykaliśmy wiele tych ulotnych chwil w fotograficznych kliszach, kolekcjonując albumy i wypychając nimi każdą wolną przestrzeń, której nie zajmował zegar. Czułam, że byliśmy potężni.
Prawdziwą potęgę naszej magii poznałam dopiero później, gdy skończyłam, zdaniem ojca, wystarczająco dużo lat, by "zrozumieć" istotę naszego jestestwa. By pojąć, czym tak naprawdę trudnili się wszyscy Thidleyowie przed nami i co przypadnie nam, następnemu pokoleniu. Wprowadzona do ojcowskiej świątyni, głównego warsztatu, w którym ożywiał z dawna zapomniane wspomnienia, byłam przekonana, iż to, co widziały moje oczy, jest moim bezapelacyjnym powołaniem. Nie widziałam się nigdzie indziej, mimo że w Hogwarcie całkiem interesująco opowiadali o magicznych stworzeniach, starożytnych runach wyrytych na głazach w Skandynawii czy też o roślinach tak zabójczych, że ich krzyk mógł odebrać życie w ułamku sekundy. Miesiące w szkole wykorzystywałam do reszty, by ten jeden raz czas mijał szybciej, niż dotychczas, abym mogła wrócić do domu, do taty, do warsztatu i patrzeć na błyszczące cudowności.
Sielanka tych lat minęła, gdy na moim karku spoczął piętnasty rok życia. Życie mojej rodzinny zostało wywrócone do góry nogami przez jedną lekkomyślną chwilę nieuwagi. Czy to pewność ojca, że lata praktyki pomogą mu zapanować nad sytuacją, doprowadziła do tragedii? Czy też brak psychicznej odporności, którą cechowała się matka, doprowadził do tego stanu rzeczy? Zmieniacz czasu był taki piękny, zawieszony na złotym łańcuszku, mienił się w słońcu letniego dnia. Zarzucił ją na szyję swoją i Jej, przekręcając malutką klepsydrę kilkakrotnie, po czym rozpłynęli się w powietrzu, zostawiając za sobą jedynie perlisty śmiech. Następny okrzyk nie miał w sobie ni krzty ekscytacji, ni odrobiny zadowolenia z niesamowitej przygody, którą przeżywali w moich wyobrażeniach. Upadła, a On tylko trzymał jej ramiona, próbując uspokoić skołatane nerwy i serce bijące głośniej niż największy dzwon. Cofnięcie się w czasie, tak zgubne w skutkach, zbudziło demony, o których nie mieliśmy pojęcia. Dręczona nimi, została zabrana do szpitala, a Uzdrowiciel jedynie pokręcił głową z tak szczerym smutkiem w oczach, iż nie pozostawiał żadnych złudzeń.
Tragedia, która na nas spała, z jednej strony nas zbliżyła, a z drugiej oddaliła od siebie. O ile ja poczułam rosnące przywiązanie do rodzeństwa i pewnego rodzaju powinność do sprawowania nad nimi pieczy, ojciec wydawał się nie wrócić jeszcze ze swojej wyprawy w czasie. Spotkanie żony z samą sobą zbudziło w nim chorą ambicję, niezdrowe pragnienie odwrócenia biegu wydarzeń, zmiany ich, wymazania tej przeogromnej skazy z rodzinnej historii, o którą obwiniał wyłącznie siebie samego. Z roku na rok prezentował nam w wakacje coraz gorszą wersję siebie, wyniszczoną nieustannymi próbami, zmęczoną staraniami i, choć przykro to mówić, szaloną, może równie bardzo co leżąca w Mungu matka? Jedyny czas, gdy udało się odciągnąć go od kolejnych prób, dotyczył pobierania nauk tworzenia zegarów oraz wprowadzania w tajniki zmieniaczy czasu. Dostrzegłam jednak, że nie byłam zapraszana tak często jak młodsi bracia, by posłuchać kolejnej lekcji. Później dowiedziałam się, że jestem zbyt podobna do matki, by móc się tym zajmować. Brak wiary zabolał.
Hogwart w moim życiu stanowił cudowną odskocznię, drugi dom, równie magiczny i może tylko odrobinę cieplejszy, niż ten rodzinny. Studia pozwoliły mi się skupić na tym, co było dla mnie najważniejsze i na rozwijaniu umiejętności, których nauczył mnie ojciec. Choć nie miałam w planach budowania zegarów, odnalazłam swoje miejsce w innej gałęzi rodzinnego biznesu. Sklep krył wiele więcej tajemnic pod grubą warstwą kurzu, niż mogłoby się wydawać przeciętnemu klientowi. Od dawna miałam świadomość, iż handel nie tworzył się wyłącznie na powierzchni lady, lecz także pod nią, a skarby, które udawało mi się zdobywać, nieraz przerastały moje pojęcie. Zgłębiając grube tomy książek w szkolnej bibliotece, w wolnych chwilach czatowałam w Dolinie Godryka na kolejną okazję, na wzbogacenie się, na szansę zdobycia następnego wartościowego przedmiotu i późniejsze sprzedanie go za jeszcze większe pieniądze, których przecież tak bardzo potrzebowaliśmy.
Tym zajmowałam się przez ostatnie pół roku. Przeplatałam podejrzany biznes z zupełnie zwyczajnym kursem nauczycielskim, by móc wrócić w mury zamku i znów mieć oko na moje rodzeństwo, zostawione same sobie w  Hogwarcie, gdzie nawet magia nie stanowiła już wystarczającej ochrony.


Rodzina

★ Mamo, szkoda, że nie widzisz, jak bardzo boli mnie utrata Ciebie. Kiedyś byłaś mi przyjaciółką, teraz nie znasz mojego imienia, a ja nie potrafię znieść wizyt przy twoim łóżku szpitalnym. Zawsze wychodzę pierwsza, mając wrażenie, że zagubienie w twym spojrzeniu gubi mnie samą akurat w momencie, gdy wydawało mi się, że wszystko zdążyłam uporządkować. Od sześciu lat walczę, a dni mijają powoli, zupełnie jakby wszystkie zegary świata zatrzymały się. Mój na pewno to zrobił.
★ Ojcze, nikt nie sprowadza mi do głowy tyle zmartwień, co Ty sam. Czasem boję się wyjść z domu i zostawić Cię na pastwę twoich własnych wymysłów, które pchają Cię do przodu w tej niezdrowej potrzebie kontroli czasu i wydarzeń minionych. Wielokrotnie chciałam prosić, byś odpuścił, lecz nie jestem w stanie wyartykułować tych myśli w obawie, że zrujnuję jedyne, co Ci zostało - nadzieję na lepsze czasy.
★ Moi bracia, z Wami zawsze czas mija w dobrej atmosferze. Lubię wspominać z Wami dzieciństwo i wszystkie niemądre rzeczy, które robiliśmy wspólnie. Chodź nie jesteśmy bliźniętami, posiadamy więź, której nie złamią najsilniejsze czary. Gdyby ktoś spytał o mój priorytet, bylibyście nim Wy.
★ Cała rodzina ma dla mnie niezwykłą wartość. Stanowimy całość, nieco wyszczerbioną i dotkniętą zębem czasu, lecz mimo wszystkich rys, jesteśmy idealni.

Ciekawostki

★ Głowę ogoliłam, gdy miałam 13 lat. Wcześniej nosiłam długie niemal do pasa włosy, które zajęły się ogniem podczas eliksirów na trzecim roku. Zostały szybko ugaszone (a ja przemoczona do suchej nitki), niestety po samych włosach niewiele zostało. Okazało się jednak, że wygolona głowa była praktyczna i wygodna.
★ W związku z tym wypadkiem mam mocną awersję do ognia. Jeśli tylko mogę, unikam kontaktu z nim. Moja jedyna styczność z płomieniami ma miejsce wtedy, gdy odpalam papierosa i jest jedynym powodem, dla którego kiedykolwiek rozważałam rzucenie palenia.
★ Nigdy nie zachorowałam na żadną magiczną chorobę. Maniakalnie wręcz połykam eliksiry poprawiające odporność, by nie złapać zabójczego bakcyla. Równie wielką awersją co ogień darzę magomedyków. Nie znoszę, gdy coś mi się dzieje i muszę widzieć się z uzdrowicielem.
★ Nie mam zacięcia muzycznego i nie potrafię grać na żadnym instrumencie. Nigdy mnie do tego nie ciągnęło, również nigdy szczególnie nie przepadałam za samym słuchaniem muzyki. Obecnie jedyne co znoszę to twórczość Druzgotka. Z Mr Pure'a i DJ'a Mudblooda śmieję się do rozpuku, nie wspominając już o Donie Lockharto.
★ A jak już przy tym jesteśmy, to akurat przeboje Lady Morgany umiem zaśpiewać. Śpiewać nie potrafię, ale dzięki temu lepiej oddaję oryginał.
★ Bardzo lubię nosić biżuterię. O ile uważam sukienki i spódnice (no i oczywiście buty na wysokim obcasie) jako zbędne elementy w mojej szafie, jednak biżuterii mam multum. Broszki, duże kolczyki, długie złote łańcuszki i przywieszki do nich - znajdziesz u mnie wszystko, czego chcesz.
★ Nie posiadam żadnego zwierzęcia. Listy wysyłam przez magiczną pocztę lub przekazuję komunikaty z pomocą radia. Nigdy nie interesowałam się posiadaniem kota jak trzy czwarte kolegów w szkole. Jeśli miałabym mieć "pupila", byłby prawdopodobnie zwierzęciem na licencję.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 37
  Liczba postów : 47
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15607-tilda-thidley#420456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15651-tilda-thidley#421488
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15652-tilda-thidley#421489
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15637-tilda-thidley




Gracz






PisanieTemat: Re: Tilda Thìdley   Wto Sty 02 2018, 16:09

kuferek, gotowe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 525
  Liczba postów : 951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Tilda Thìdley   Wto Sty 02 2018, 16:39



DOROSŁY!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


Cudowna I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Tilda Thìdley   

Powrót do góry Go down
 

Tilda Thìdley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
karty doroslych
-