IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Raz w Ministerstwie Magii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Raz w Ministerstwie Magii   Wto Gru 26 2017, 23:08


Retrospekcje

Osoby: Blood i Aurora
Miejsce rozgrywki: Ministerstwo Magii
Rok rozgrywki: 2015
Okoliczności: o poznaniu się tych dwóch pań
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Raz w Ministerstwie Magii   Wto Gru 26 2017, 23:27

Często tutaj nie bywała. Bo w sumie i nie miała po co. Doriena nie miała potrzeby odwiedzać w pracy, bo w sumie, jakby na to nie patrzeć, wszystko, co musiała z nim obgadać, obgadywała w domu. To samo, jeśli chodziło o ojca. Każdą sprawę mogła załatwić w domu, przy obiedzie, bądź idąc do niego do gabinetu, w którym zwykł przesiadywać. Tym razem było inaczej. Miała ważną sprawę do ojca, które nie mogła za bardzo czekać na to, aż on łaskawie wróci z pracy. Zresztą, ostanimi czasy wracał o tak różnorakich godzinach, że nigdy nie można było mieć pewności co do tego, kiedy w końcu się go spotka. Dlatego właśnie zdecydowała się na przybycie do Ministerstwa Magii osobiście, aby z nim porozmawiać.
Nie do końca wiedziała, gdzie powinna się udać, gdy wylazła z kominka w atrium. Ojciec mógł przebywać dosłownie wszędzie. Najczęściej miał do załatwienia sprawy w każdym miejscu tego budynku i nie sposób było zgadnąć, gdzie w danej chwili będzie się znajdował. Puszczanie patronusa uwżała za bezcelowe, bo jak znała tatę to i tak nie miałby czasu jej odpowiedzieć. Najlepiej było go po prostu złapać na żywo, inaczej nici z jakiejkolwiek rozmowy.
Zapytała pierwszego z brzegu, wyglądającego na obeznanego, czarodzieja o Jacoba Deara. Nie wyglądał na takiego, który to chciałby mieć kontakt z jej rodzicem. Szybko ją zbył natłokiem pracy i ruszył przed siebie. Bea wiedziała, że chodzeni po całym ministwerstwie i poszukiwanie było bezsensowne.
W oddali zobaczyła dosyć młodą kobietę, ale wyglądała na taką, do której można było się odezwać. I która być może by jej pomogła. Ruszyła w jej kierunku, z pewną siebie miną, stukając obcasami butów, które dodawały jej pięć centymetrów do jej niewielkiego wzrostu.
-Przepraszam - powiedziała, aby zwrócić na nią swoją uwagę i zatrzymać na chwilę. -Przepraszam bardzo, czy widziałaś może Jacoba Deara? - dodała, uśmiechając się delikatnie, co by nie wyjść na zbyt zadufaną w sobie. W końcu potrzebowała pomocy, a niemiłym osobą nikt nie pomagał.

@Aurora von Schwarzenberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -206
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Raz w Ministerstwie Magii   Sro Gru 27 2017, 23:14

Praca w Anglii była prawdziwym wyzwaniem, biorąc pod uwagę że przed wyjazdem praktycznie nie znała języka. Jej pracodawca jednak uznał że niemiecki jest znany nawet w tak hermetycznej społeczności jaką są czarodzieje i jakoś się dogada. Jakoś.
Niestety, okazało się że większość nie rozumiała ani słowa z tego co mówi. Miało to plusy - mogła swobodnie wyzywać każdego przechodnia ulubionymi, kwiecistymi opisami i były marne szanse że ktoś ją zrozumie. Oczywiście, po za osobami z jej departamentu, bo tu jednak znali kilka podstawowych słów po niemiecku - sama zdążyła ich kilku nauczyć. Niechcący.
Teraz spieszyła się wyjątkowo mocno, bo przez jakiegoś matołka na stażu musiała teraz gonić przez pół gmachu załatwiać nie swoje sprawy. Z jej znajomością angielskiego, poziomem frustracji i niezbyt przychylnym dziś okiem wyglądała jak blond burza przemierzająca korytarze.
Mimo wszystko, ktoś zdecydował się ją zatrzymać. Nie zareagowała na pierwsze przepraszam, ale drugie, z lekkim zasłonięciem drogi już sprawiło że się zatrzymała. Uniosła brew do góry i zmierzyła wzrokiem swoją rozmówczynię.
Ładna, ciemne włosy i oczy. Drobna. Lubiła ciemne włosy u kobiet, choć wolała gdy były wyższe od niej.
- Was? - spytała mrużąc oczy i powoli analizując zdanie. - Ach, ja! - pokiwała głową - Dear, Departament Wypadków? - spytała powoli, starając się nie mówić z charakterystycznym akcentem, który zniekształcał jej słowa i używając ich najmniejszą możliwą ilość - dzięki temu była mniejsza szansa że się nie zrozumieją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Raz w Ministerstwie Magii   Czw Gru 28 2017, 15:28

O dziwo dziewczyna zareagowała na jej słowa. Ale zupełnie inaczej, niżby panna Dear się tego spodziewała. Słysząc mocne i bardzo ostre "Was" uniosła momentalnie jedną brew ku górze. Nie spodziewała się, że ktoś będzie do niej rozmawiał po niemiecku. Nigdy nie przepadała za tym językiem. Był bardzo mało wdzięczny i bardzo mocny przez co zyskiwał niewielu popleczników. Złośliwcy twierdzili, że każde zdanie wypowiedziane po niemiecku brzmiało jak rozkaz rozstrzelania. Bea po części się z nimi zgadzała.
Ten język zdecydowanie nie pasował do osoby, która nim władała. Blondynka była szczupła, drobna, bardzo ładna, jeszcze delikatniejszej urody niż Beatrice. I o dziwo jeszcze od niej odrobinę niższa. Rzadko trafiały się takie egzemplarze. Nie mniej, Bea uśmiechnęła się do dziewczyny w miły sposób, który mógłby sugerować dobre zamiary.
-Nie, to nie ten Dear. Szukam Jacoba Dear'a, jednego z członków Wizengamotu. Czy wiesz może, gdzie go znajdę? - dodała jeszcze próbując używać jak najbardziej neutralnych słów, które ktoś z obcego kraju na pewno je zrozumie. Po wstępnych słowach dziewczyny, nie mogła ocenić na jak zaawansowanym poziomie jest jej znajomość języka angielskiego. A ona naprawdę musiała znaleźć ojca.

/sorki za ten post, następny na pewno będzie lepszy :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -206
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Raz w Ministerstwie Magii   Czw Gru 28 2017, 16:20

Tak, reakcja na niemiecki w jej ustach była zawsze taka sama. Nie dość że język był wyjątkowo ostry i nielubiany, to jeszcze dziewczyna miała dosyć niski głos jak na przeciętną kobietę, nie wspominając o tym, że jej aparycja nie wskazywała ani na jej pochodzenie ani też na aż tak niski głos. Zabawnym było, że przecież nie niemiecki, tylko norweski był jej językiem ojczystym, z uwagi na wychowanie, a nim nie posługiwała się wcale. Nienawidziła norweskiego i niczego co przypominało jej dzieciństwo. No i mimo wszystko, chyba lepsze były niemieckie wstawki, niż te w języku osób z wieczną pełną buzią, prawda?
Kobieta uśmiechnęła się do Aury najwyraźniej zadowolona, że znalazła kogoś kto jej może pomóc i zaczęła mówić. Aurora rozumiała angielski całkiem nieźle, po roku przebywania, jednak z wysławianiem były gorsze problemy. Mimo wszystko, zaśmiała się.
- Nie ten Dear? Dużo ich tam jeszcze czeka? - zaśmiała się. Zaraz jednak spoważniała. Wiedziała że Doriena ojciec też pracował w Ministerstwie. Wiedziała też, o dziwo, co teraz robił mężczyzna, bo właśnie od niego wracała. Zmarszczyła brwi. To ważny człowiek i nie powinno mu się przeszkadzać tak o. - A kto ty?
Oczywiście, nie chodziło o to, że jest źle wychowana, niektóre sformułowania mimo wszystko były odrobinę trudne.
- Przepraszam za mój angielski - dodała po chwili, reflektując się że jednak warto się wytłumaczyć.

/nie no, nie ma za co przepraszać, to ja powinnam, bo piszę po dwuletniej przerwie xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Raz w Ministerstwie Magii   Czw Gru 28 2017, 23:54

Beatrice niewiele znała języków obcych. A można wręcz powiedzieć, że nigdy ich się nie uczyła. Nigdy nie było jej to do niczego potrzebne. W końcu całe życie spędziła w Wielkiej Brytanii, gdzie królował język angielski. Jej rodzice stawiali na trochę inną edukację niż nauka języków obcych. Jeśli chodzi o te najpopularniejsze to znała kilka słówek po niemiecku, włosku, japońsku, hiszpańsku, tak, że niewiele by jej dały w spotkaniu z obywatelem danego kraju, ale obraziłaby ich całkiem dosadnie. I w sumie uważała, że nic więcej w obcych językach nie jest jej konieczne do zaznajomienia się. To co musiała była w stanie załatwić w swoim ojczystym języku.
Jej brew uniosła się wyżej, kiedy usłyszała słowa blondynki. Cóż, w Ministerstwie Magii nie było na tyle dużo Dearów, aby wyrażać się o nich w taki sposób. A w dodatku, oboje, ojciec i brat, zajmowali się takimi aspektami życia w czarodziejskim świecie, że nawet dla kogoś, kto nie spędził całego życia w Anglii, to nazwisko musiało coś znaczyć. Nic więc dziwnego, że Bea była zaskoczona tym, z jaką łatwością kobieta wyrażała się na temat jej rodziny. Ale nie zamierzała tego w żaden sposób komentować. Wszak kobieta nie musiała od razu wiedzieć wszystkiego.
- Nie, Dearów w Ministerstwie Magii jest dwóch. Mój ojciec i mój brat. - powiedziała spokojnym i wyważonym głosem. Takim, jaki w zupełności odpowiadał komuś jej pochodzenia. -Beatrice Dear, miło mi. - dodała, wyciągając w jej kierunku dłoń w geście powitania. Uśmiechnęła się delikatnie, a uśmiech ten nawet (o dziwo!) zahaczył o jej oczy, sprawiając że nie były tak zimne jak zazwyczaj. -A ty to kto? - zapytała, szczerze zainteresowana tym z kim miała w tym momencie do czynienia. Nie widziała nigdy wcześniej tej pięknej kobiety, więc nic dziwnego, że chciała o niej się dowiedzieć jak najwięcej. Taką po prostu już miała naturę brunetka, że lubiła wiedzieć dużo na wiele różnych tematów.
-Nie przepraszaj, nie ma za co. - nie rozumiała, czemu dziewczyna ją przeprasza. Jeżeli jej znajomość języka, który był urzędowym w kraju, w którym się znajdowała, był na poziomie komunikatywnym, to Beatrice nie widziała podstaw, aby przepraszać za złą składnię gramatyczną. -Pozwól, że Ci pomogę. - dodała, biorąc od blondynki część papierów, które ze sobą taszczyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -206
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Raz w Ministerstwie Magii   Nie Gru 31 2017, 01:03

Nie sposób było nie zauważyć tej uniesionej brwi, na której widok Aura uśmiechnęła się delikatnie. No tak, mogło to zabrzmieć nieco... cóż, nie zbyt sympatycznie. Prawdę mówiąc, to nie spodziewała się że ktoś wpadnie do ministerstwa i będzie szukał TEGO Dear'a. Czy do niego nie wszyscy musieli być umówieni na minuty i spóźnienie choćby o pół powodowało stracenie terminu? Czy nie był to jeden z tych wiecznie nieuchwytnych ludzi w Ministerstwie, którym każdy chciał się podlizać, byle by zyskać ciepłą posadkę? Pomińmy oczywiście jej prywatną relację z młodszym Dear'em.
Słysząc jej imię i nazwisko, uśmiechnęła się szerzej.
- Ja, to wyjaśnia sprawę. - uścisnęła dłoń - Aurora von Schwarzenberg - przedstawiła się w odpowiedzi. Nie była pewna, czy dziewczyna będzie znała jej nazwisko, czy edukacja w rodach w Anglii obejmowała rody zagraniczne, ale nie miało to obecnie aż takiego znaczenia.
- Wiem, gdzie jest pan Dear, Jacob, właśnie ... - w tym momencie brunetka zabrała od niej część dokumentów, na co Aurora zareagowała głębszym oddechem - Dziękuję. Właśnie wracam od pana. Muszę zanieść te dokumenty do biuro, moje. Tam podpisać i odnieść. Przepraszam, śpieszę mocno się. Mogę cię zaprowadzić dopiero gdy to zrobię, czyli jakieś 45 minut. Wiem, gdzie będzie wtedy, bo jestem umówiona.
To była jedna z jej najdłuższych wypowiedzi w obcym języku ciągiem, więc odetchnęła, w nadziei że nie narobiła za dużo błędów. Pokiwała głową, jakby zadowolona z siebie i spojrzała wyczekująco na Beatrice, czy przyjmie jej propozycję, czy nie będzie zainteresowana i woli poszukać członka swojej rodziny na własną rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Raz w Ministerstwie Magii   Wto Sty 02 2018, 20:49

Nie do końca była pewna, jak powinna zareagować na kolejne słowa, które Aurora skierowała w jej stronę. Uśmiech na jej twarzy sugerował, że to raczej pozytywna reakcja. Może doskonale wiedziała z jakiej rodziny Beatrice pochodzi? A konkretniej mówiąc, jaka jest jej rodzina. Jednak to, że znała ona ojca Bei musiało świadczyć o tym, że chociaż częściowo miała okazję zaznajomić się z tym faktem. Dearowie wiele znaczyli w Wielkiej Brytanii i wielu odnosiło się do nich z szacunkiem. W szczególności ktoś, kto miał okazję z kimkolwiek z tej rodziny pracować. A jeśli ktoś, tak jak ta kobieta tutaj, pracował, chociaż na chwilę, dla Jacoba, musiało to świadczyć o fakcie, że znała go. Beatrice wiedziała, jak bardzo czarujący potrafił być jej tatuś. Idealny w każdym calu, gdy tylko światła reflektorów są skierowane ku niemu. Niestety, niekiedy bywało inaczej, gdy w grę wchodziły relacje rodzinne. Potrafił zrobić bardzo dobre wrażenie. Trice zastanawiała się, czy i przed Aurorą miał już okazję się pokazać z tej najlepszej strony. Jej wyraz twarzy mógł sugerować, że i owszem, tak było. Nie miała jednak pewności.
Przekrzywiła lekko głowę, a delikatny uśmiech poszerzył się, gdy słyszała słowa wypływające z ust panienki nie z tego kraju. Jej mocny akcent tak śmiesznie brzmiał w połączeniu z tak dźwięcznym językiem, jakim był angielski. Nic dziwnego, że wielu musiało zwracać na to uwagę i pewnie po części wypominać to Aurorze. Szczególnie było to słyszalne w tak długiej wypowiedzi jak ta, którą skierowała ona do Beatrice.
-W takim razie, jeśli nie masz nic przeciwko, mogę spróbować Ci w tym pomóc. - powiedziała, nadal się uśmiechając. Prawda była taka, że nie miała na to najmniejszej ochoty. Chciała załatwić, co swoje i wyjść z tego gmachu czym prędzej. Ale miała świadomość, że bez cudzej pomocy, o wiele dłużej może zająć jej szukanie ojca, niż czterdzieści pięć minut. Ministerstwo było duże, ona była jedna, a Jacob Dear nie miał zwyczaju siedzieć non stop w jednym miejscu. To byłoby jak szukanie igły w stogu siana.
-Prowadź zatem. - dodała przyglądając się z zainteresowaniem kobiecie. Jej narodowość była zagadkowa. Bea mogła tylko się domyślać, że Aurora pochodzi z okolic Niemiec, ale przypuszczenia nie były tym, co mogłoby ją usatysfakcjonować. Wolała mieć pewność, jak zawsze w swoim życiu. -Możesz mi zdradzić z jakiego kraju pochodzisz? - zapytała, ruszając razem z blondynką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Raz w Ministerstwie Magii   

Powrót do góry Go down
 

Raz w Ministerstwie Magii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Magiczny Urząd Stanu Cywilnego Ministerstwa Magii
» Klasa Historii Magii
» Szkoły Magii na świecie
» Spis Magii (forumowy)
» Regulamin Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-