IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Hipnoza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 28
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15570-christophe-narcisse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15601-narcyzowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15602-psychodeliczna-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15575-christophe-narcisse




Gracz






PisanieTemat: Hipnoza   Czw Gru 28 2017, 14:58

***
Shall we begin?

Ojciec od zawsze był jej idolem. Nie zaliczał się do kanonu standardowych ojców, za co kochała go jeszcze bardziej. Nieistotne było to, że potrafił zostawić ją pod opieką dziadka nawet przez dwa miesiące. Wiedziała, że to, co robi, robi z myślą o swojej córce. Zapomnienie było drugim powodem, który skłonił go do powrotu do takiego życia. Człowiek złamany gotów jest zrobić naprawdę wiele...
Zabawne jak niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Jak na dzieciaka sporo wiedziała, bez po krótkich i wymijających tłumaczeń dorosłych. Jednak kiedy od czasu do czasu brał Chris ze sobą do pracy... Pewnej rzeczy nigdy nie potrafiła zrozumieć. Tego przenikającego, niemalże nieruchomego spojrzenia i dobrej passy, która nigdy się nie kończyła.
Najpierw z zafascynowaniem przyglądała się pracy staruszka. W oczach dziecka był postacią niesamowitą, dosłownie jak nie z tego świata. Zawsze wygrywał, czy była to szybka rundka w pokera... Lub kości, które tak uwielbiał Pascal. Nigdy się nie zatrzymywał... Tylko szedł do przodu, jakby przed nim nie czekała żadna przeszkoda. Tego rodzaju interesy prowadził w mugolskich dzielnicach, prawdopodobnie powodem takiej decyzji był fakt, że ojciec nie do końca grał fair. O czym przekonała się troszkę później.
Dopiero jak podrosła zrozumiała sens słów, które zawsze jej powtarzał. Pochylał się wtedy nad córką i opierał szerokie dłonie na jej wąskich ramionach. W powietrzu unosił się zapach dymu papierosowego i sosny, który mieszał się z jej wewnętrzną tęsknotą.-Nie pozwól im dostrzec, że nie posiadają żadnej kontroli.-Szepnął tuż po okrzykach zawodu, które niosły się po całym pomieszczeniu. Szeroki uśmiech gościł na jego wąskich ustach i ten dziwny błysk w oku. Był zmęczony, ale dumny z tego, czego dokonał.
A jedyne to mogli ujrzeć jego towarzysze, to plecy, które odchodziły w kierunku drzwi. Jakby nigdy go tutaj nie było.
Czy można tęsknić za czymś, czego nigdy się nie miało?

Poznajcie Pascala, kanciarza i przemytnika. Mistrza w sztuce hipnozy, którą nabył za czasów buntowniczej młodości. Kiedy nie liczyło się nic prócz chwili. Pragnienie kontroli towarzyszyło mu od dzieciństwa. Prawdopodobnie wyniósł to z domu, który nazywał się tak tylko z nazwy.

***
We are what we are

Dziewczyna pokręciła szybko głową, aż kosmyki jej krótkich włosów uderzyły ją w policzki. Poczuła delikatnie ukłucie. Szybko jednak się opanowała, wiedząc, że nie tego spodziewa się po niej ojciec. Musiał jednak wiedzieć, że nie była już małą dziewczynką... Rozumiała więcej, niżeli był jej w stanie powiedzieć. -Dlaczego chcesz, abym była jak Ty? Nie potrzebuję nauczyć się manipulacji ludźmi, nie chcę kierować nimi... Jak lalkami.-Jej spojrzenie było chłodne i groźne, doskonale zdawała sobie sprawę, że jeszcze chwila... I obydwoje skończą po nieodpowiednich stronach.-Wyrosłam z tego, Ty również powinieneś.-Powiedziała, a ton jej głosu nabrał siły. Pascal przeszedł samego siebie... Dopiero teraz wiedziała, do czego był zdolny człowiek, który (jak się okazało) nie miał niczego do stracenia.
To chyba bolało jeszcze bardziej. Kiedyś za zabawne uważała to, jak potrafił owinąć ludzi wokół palca. Czasem nie potrzebował do tego swoich nadzwyczajnych zdolności. Czy nie chciał dojść do czegoś sam? O własnych siłach? Czy nie czerpałby wtedy większej przyjemności z tego, co zdobył i osiągnął? Widziała przed sobą człowieka, który brał... Bo sam niczego nie posiadał. I nigdy nie miał dość, nic nie było wystarczająco dobre. A bawienie się ludźmi... Miało zagłuszyć jego własny ból.
I nie wiedziała, w jaki sposób mogłaby mu pomóc. Uczucie bezradności uderzyło ją pierwszy raz, nigdy więcej nie chciała się czuć w ten sam sposób.
Nie dorastasz jej do pięt. Cichy głosik podpowiadał jej te słowa, za każdym razem, kiedy widziała to konkretne spojrzenie Pascala. Dokładnie takie, jakie miał w tym konkretnym momencie.
-Ciekawe co powiedziałaby mama, gdyby wiedziała,, do jakiego życia wróciłeś i w jaki sposób wykorzystujesz swoje zdolności.-Warknęła i zamarła zaraz po tym, jak do jej uszu doszedł sens jej własnych słów. Nie wiedziała, co się stało, dopóki to nie nadeszło. Zakryła usta dłonią, a jej oczy zaszły łzami.
Teraz to ona obserwowała plecy odchodzącego ojca.

***
I'm dead, right?

Przed oczami miała widok roześmianej twarzy, tych szczerych niebieskich oczu, które z miłością spoglądają na drugą osobę. Tak, jakby nie widziały nic poza nią... Świat się zatrzymuje w tym specjalnym miejscu.
Doskonale znała uczucie dłoni wodzących po skórze, urywanego oddechu tuż nad uchem... Lecz nie miało to związku z delikatnością złączonych razem dłoni. Czułym szeptem, który unosił wokół słodki zapach złączonych oddechów.
Nie wiedziała nic o miłości. Wyśmiałaby każdego, kto śmiałby twierdzić inaczej. Dopiero kiedy ją straciła zrozumiała, że to było właśnie to. Szukała tego palącego spojrzenia, którym sama wodziła za jego postacią... Doszukiwała się drugiego sensu, w słowach, które zawsze miały jedno znaczenie. Nigdy nie dostała odpowiedzi na pytania, na które zasługiwała.
Nigdy nie będziesz nią.
Kolejny raz musiała zmierzyć się z postacią idealną, wykreowaną na wzór bóstwa. Posiadała niewiele, jednak ofiarowała coś, najcenniejszego co miała. Może zrobiła to nieświadomie... Może liczyła na to, że nie jest to uczucie jednostronne. Nie zwracała uwagi na to, jak wiele poświęciła, w końcu nie miało to żadnego znaczenia, prawda? Powinna cieszyć się z tego, co dostała do tej pory.
Czy była złym człowiekiem, bo pragnęła całości?
Tym razem oglądała oddalające się plecy ukochanego, który trzymał w rękach kogoś innego. I wiedziała, że to spojrzenie zawsze zarezerwowane będzie tylko dla tej osoby. Nieważne, jak wiele by dała... Po prostu była księżniczką, nie w tej bajce co powinna.
Niemalże słyszała, jak jej serce powoli się kruszy. Przy każdym pocałunku, przy delikatnym chichocie, który niósł się korytarzami. Dziura w jej wnętrzu chłonęła wszystko, co znajdowało się wokół. Nawet nie czuła już bólu, który po prostu stał się częścią jej samej.
Łzy dawno przestały płynąć, może nie posiadała ich już więcej? Tak jakby wyczerpała limit, który był dla niej zarezerwowany. Do końca życia.
Nie była człowiekiem, którego widziała teraz w lustrze. Był to jakiś nieśmieszny żart, cień, karykatura jej samej. Przecież nie tak wyglądała Christophe. Była panią swojego losu, brała życie we własne ręce. Uśmiech towarzyszył jej przy każdej okazji... To ona potrafiła obrócić coś okropnego w sytuację pełną pozytywów i śmiechów. Nie była przecież słaba. Kiedy pozwoliła, aby to ktoś rządził jej życiem?
-Naucz mnie, ojcze.-Powiedziała pewnego wieczoru. Jej zdeterminowany wzrok i postawa godna wojownika, mówiła wiele o jej determinacji... O bólu i miłości, które powinna przekształcić w coś niezwykłego.
Już nikomu nie pozwoli się zmanipulować. Teraz czas najwyższy, aby to ona się troszkę zabawiła. W odpowiednim dla niej stylu i klasie.

***
I'm ready.

-To nie jest takie, proste, wiesz?!-Już nie mogła wytrzymać, dlatego jej głos  był trochę wyższy i bardziej poruszony. Dyszała ciężko, a jej dłonie zwisały bezwładnie wzdłuż jej ciała. Wpatrywała się w ojca, który już piąty raz powtarzał jak istotne jest to, aby złapała z nim kontatk wzrokowy. I to, jak powinna skupić się na jednej myśli, uczuciach, które się z nimi wiązały. Wszystko inne nie miało znaczenia, liczył się cel. I osoba, na której miała użyć hipnozy. Jej największym problem była koncentracja... Nie potrafiła wygłuszyć się na resztę uczuć, myśli, które wypływały za każdym razem kiedy próbowała się skupić. Ilekroć zaglądała w głąb siebie nie widziała dawnej, beztroskiej Christoohe. Była jak cień samej siebie, a wola walki jaka w niej zaiskrzyła... Cóż, była tylko iskrą w morzu bezradności.
-Kochanie, źle to do tego podchodzisz. Nie możesz od tak, usunąć wszystkiego, co czujesz... Nie poradzisz sobie, dopóki nie uporasz się ze swoimi największymi problemami. Są jak przeszkoda, którą pokonać możesz wyłącznie sama.-Usiadł naprzeciwko niej i dopiero teraz dostrzegła zmarszczki, które okalały jego przystojną twarz w okolicach oczu. Delikatne pasmo siwych włosów przechodziło po bokach jego przystrzyżonych włosów. Nigdy nie pytał dlaczego zmieniła swoje stanowisko, co spowodowało cierpienie na jej twarzy. Nie wiedziała czy to dlatego, że wysmialby ją i jej mlodzieńcze milostki... Czy zrozumiałby, gdyż sam stracił bezpowrotnie kogoś, kto liczył się dla niego najbardziej.-Mówisz, że wszystko jest w porządku. A wałkujemy to już od kilku miesięcy, a Ty nie zrobiłaś żadnego postępu... Może odpuśćmy.-Dodał, wyciągając dłoń w kierunku córki. Ta jednak szybko się odsunęła i stanęła na równe nogi.-Nie.-Powiedziała pewnie.
Może nie potrafiła zamknąć się na wszystkie swoje uczucia, nic jednak nie stanie jej na przeszkodzie aby dalej się uczyć. Nie chciała sie odciąć od bolu, ten przypominał jej, że wciąż zyla... I to dodawało jej siły... Nieważne jak niedorzecznie może to brzmiec.
Potrzebowała tego, aby na powrót wrócić na nogi. Może była to śmieszna i dziecinna wersja terapii, czuła jednak, że tego chciała i potrzebowała. Nawet nie myślała nad powodem, dla którego chciała spróbować. Jakby to już dawno przestało mieć znaczenie... Wciąż bolało, wciąż tego do końca nie rozumiała... Chciała po prostu iść dalej, przekonać się o własnej wartości, która gdzieś po drodze się zgubiła.
Była gotowa.


***
Play with fire, baby.


Siedziała przy jednym z wysokich stołków przy barze. Śmiała się wraz z dziadkiem i ojcem, którzy dzisiejszego wieczoru postanowili zakopać spór i porozmawiać ze sobą jak ludzie. To była dziwna odmiana, troszkę niepokojąca, szczególnie że nie były to święta. Był piękny i ciepły wieczór, sam środek wakacji. Czuła unoszącą się w powietrzu woń papierosów i ciasta, które było dzisiejszym dodatkiem do piwa. Bardzo dziwne, jednak smakowite połączenie, szczególnie że sama żona właściciela męczyła się nad tym specjałem. Zbrodnią byłoby nie skosztować... To był jej trzeci kawałek, wliczając ten swój... Nathaniela i Pascala również. Na stare lata powinni pilnować poziomu cukru, jedyne co zrobiła to okazała im trochę miłości.
Muzyka rozbrzmiała gdzieś na tyłach sali, dlatego odwróciła się i wsłuchała w jej przytłumione brzmienie. Zaskoczyła ze stołka i ruszyła w kierunku drugiej sali, z której dobiegał dźwięk. Miała ochotę zatańczyć, jednak jedyne co zrobiła, to oparła się o framugę wejścia, przymykając powieki i słuchając. Jej głowa wypełniona była przyjemną melodią.
Potem poczuła coś dziwnego, otworzyła oczy i dostrzegła postać, która stała na drugim końcu pomieszczenia. Przyglądała jej się, tak długo i intensywnie, że zaczęła czuć się nieswojo we własnej skórze. Potem coś pociągnęło dziewczynę w kierunku ów postaci. Nie do końca zakomunikowała ruch, który w tym momencie wykonywała. Chciała znaleźć się jak najbliżej jego i muzyki... Chciała tańczyć, jednocześnie nie mogąc oderwać wzroku od tych jasnych oczu i kuszących delikatnych ust. Prawie czuła ich smak na swoich wargach, zafascynowana, podniosła dłoń i dotknęła swoich własnych. Czemu ten osobnik tak na nią działał? Czy tylko ona wyczuwała to dziwne napięcie, przytoczoną atmosferę, która zawisła między nimi?
Kiedy znalazła się tak blisko chłopaka... Dostrzegła, dlaczego tylko on zwrócił jej uwagę w tym pomieszczeniu, był piękny... Emanujący dziwnym blaskiem, który był fascynujący i przerażający zarazem. Czemu jej biodra poruszały się wraz z ruchem jego dłoni?
Christophe.
To był jej głos, który rozszedł się na tyłach jej głowy. Uderzył w nią z niesamowitą siłą, niemalże czuła frustrację... Może nawet złość.
[i]Co robisz? Czemu na to pozwalasz? Znów dajesz komuś przewagę nad Tobą? Nie pozwól, aby ktoś miał nad Tobą przewagę i kierował Twoim życiem... Nawet jeżeli jest to pieprzony taniec.[/b]
Uśmiechnęła się szeroko, rozmarzona i otumaniona urokiem, który był częścią jego postaci. Jednak gdzieś pod tą całą maską uroku, wiedziała, co robił. Teraz przyszedł czas na nią...
Nie odrywała wzroku od jego jasnych oczu, mogła w nich bez problemu zatonąć, co niemalże miało miejsce... I jedna jej część wciąż chciała się mu poddać, jakby cały ten blask mógłby dotknąć i jej...
- Zatańcz dla mnie, nieznajomy.-Przekrzywiła lekko głowę w bok, czekając na jego reakcję. Intensywnie się w niego wpatrując i skupiając całą swoją uwagę właśnie na nim, na tym, co powinien w tym momencie zrobić.
Miał jej posłuchać, poddać się jej woli... Która chyba nigdy nie była silniejsza. Miała nad nim znaczną przewagę, kompletnie się tego nie spodziewał... Przez myśl mu nie przeszło, że mogłaby się oprzeć w jakikolwiek sposób. A co dopiero uderzeniu w niego podobną bronią. Wykorzystała w moment, w którym się nie bronił. Zbyt pewny siebie i swoich zdolności.
Coś się zmieniło, już nie uśmiechał się tak jak wcześniej. Jego pewność siebie gdzieś uleciała, pozostawiając czystą uległość. Nie wiedział, co się stało, ona przez moment również musiała do tego dojść. Jednak kiedy jego ciało poruszało się w rytm nowej melodii, a wzrok zaszedł delikatną mgłą... Nie mogło być żadnej pomyłki.
Kilka razy udało jej się tego dokonać, jednak pierwszy raz naprawdę poczuła, że jej się udało. Kiedy odchodziła, spojrzała za siebie, aby sprawdzić, czy wciąż był pod urokiem.

W końcu nie powiedziała, aby przestał.


Dodatkowo-kostki: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 28
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15570-christophe-narcisse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15601-narcyzowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15602-psychodeliczna-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15575-christophe-narcisse




Gracz






PisanieTemat: Re: Hipnoza   Wto Sty 02 2018, 19:16

Gotowe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Hipnoza   Sro Sty 03 2018, 01:27

zasady i opisy genetyk napisał:
6. Zarówno przy podaniu, jaki i zdobywaniu fabularnym, postać powinna mieć wystarczającą liczbę punktów w kuferku z dziedziny odpowiadającej pożądanej genetyce/umiejętności:
- hiponoza - 20 pkt z czarnej magii

Niestety twoja postać nie spełnia tego wymogu, wobec czego nie możemy przyznać Ci genetyki :c

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Hipnoza   

Powrót do góry Go down
 

Hipnoza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
dodatki
 :: 
spis genetyk
-