IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie Diany Hazel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 32
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie Diany Hazel   Wto Sty 02 2018, 00:22


Mieszkanie D Hazel


Mieszkanie jest bardzo małe, tak naprawdę ma jeden duży pokój i nic poza tym. Osobna, malutka sypialnia mieści się na antresoli. Ale z tego mieszkania rozpościera się wspaniały widok na Tamizę i London Bridge. Na co dzień nie jest w tym miejscu tak czysto jak na zdjęciach. Nie wspominając o tym, że mocno wyczuwalny jest tu aromat wypalonych papierosów. Na parapecie niemal zawsze stoi popielniczka z dużą ilością niedopałków. Diana uwielbia przesiadywać godzinami na parapecie i patrzeć na rzekę, szczególnie wieczorami.


Salon




Kuchnia




Łazienka




Sypialnia na antresoli



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 685
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Sro Sty 03 2018, 11:54

| przed Nowym Rokiem

Dogorywający papieros rozpoczynał już palić jego spierzchnięte wargi; chwycił pomiędzy palce wytworzonego peta, pozbywając się zniekształconej (porównawszy do oryginału) formy przy zaistnieniu pierwszej nadarzającej się sposobności. Chłód przebiegał pomiędzy budynkami Londynu, serca pulsującego wyrzutem przemieszczających się nieustannie sylwetek ludzi oraz pojazdów. Na swój sposób - lubił mugolską część miasta, lubił pośpiech i obojętność, w których szło bez problemów anonimowo się schronić. Odpoczywał po rodzinnych spotkaniach, i tak - w jego przypadku ograniczonych do niezbędnego minimum. Niezbyt przepadał za okresem świątecznym, choć jeden prezent wydawał się wyjątkowo udany; oraz był równie dla mężczyzny zagadką. Postanowił o tym jednakże napomnieć później.
Znajdował się właśnie przed drzwiami do oczywiście znanego mieszkania - rytuały ich spotkań, czy to w obrębie lokali, czy bardziej prywatnej scenerii, były czymś chętnie powtarzanym w swojej niepowtarzalności. Bez większych wahań zapukał - później wraz z uchyleniem skrzydła ujawniła się jego postać.
- Dzień dobry - zaczął, nie odpuszczając sobie dodatku: - zołzo. - Unoszące się w kształt nieco ironicznego uśmieszku wargi, obnażyły część zębów. Lubił jej specyficzność - była to czysta, niepodszywana cieniem pozostałych, mącących kwestii sympatia, stworzona jeszcze za pierwszym razem - kiedy nie miał absolutnie pojęcia, w jak znienawidzonym miejscu pracuje przyszła znajoma.
Do jego nozdrzy dostała się woń tytoniu. Przekroczył próg.
- Liczę - powiedział, nadal nie zniekształcając przybranej wcześniej ekspresji - na brak postanowień o zmianach. - Szczerze mówiąc, nigdy nie przepadał za ludźmi nade wszystko pragnącymi podążać z tłumem. - Niemniej możesz dla paru osób zrobić wyjątek - dodał wcale-nie-wymownie; oczywiście nie wypowiadał tego poważnie. Zdjął płaszcz, na którym tkwiły osamotnione, śniegowe płatki.
Chciałby.
Chyba do końca pozostanie on tchórzem, kiedy spróbuje znów schować skaleczenie w bandażach.


Ostatnio zmieniony przez Daniel Bergmann dnia Sro Sty 03 2018, 22:31, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 32
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Sro Sty 03 2018, 12:44

Wieczór nastał szybciej, niżby ktokolwiek się tego spodziewał. Kolejny zmierzch, który mógł wyłowić z nich to, co najlepsze, bądź to, co najbardziej mroczne. Ona sama uwielbiała tę porę doby. Pozwalała skupić się, niekoniecznie na tym, co oczywiste i proste, ale na tym, co niedoścignione. Z upragnieniem czekała kolejnej nocy, kiedy to chociaż na chwilę mogła pozostawać sama z własnymi myślami. Bez Ivy, która wtedy odpuszczała, bez kogokolwiek, kto mógłby ją niepokoić. Bo i kto by się na to odważył? Nie miała znajomych, którzy z chęcią by się na to porywali. Nie miała nikogo, kto tęskniłby za nią o świcie, kiedy jej ciało już oziębnie. Nie przeszkadzało jej to. Istniała bez nich.
Siedziała na parapecie, nie do końca pewna na co czekając. Czy na chwilę, kiedy to wszystko trafi szlak? Być może. A może raczej na grom z jasnego nieba, który odbuduję wrak, jakim się stała? Na to nie mogła liczyć.
Jedna noga zwisała miękko, druga była podciągnięta pod pierś i oparta na kamiennym blacie parapetu. Stopy miała gołe, nie zakryte przez cokolwiek, co mogłoby być zbędne. To samo tyczyło się jej reszty odzienia. Luźna koszulka, zbyt duża jak na jej drobną posturę, uwydatniała to, czego natura jej poskąpiła. Majtki, bardziej męskie niż damskie, opinały się na jej pośladkach i delikatnie dotykały ud. Uwielbiała damskie bokserki. Nie lubiła ich sobie skąpić. Palący się papieros raz po raz odnajdował swe miejsce w jej ustach i w jej dłoni. Był niecierpliwy, kończył się wcześniej, niżby to wypadało.
Słyszała, jak ktoś puka delikatnie w drzwi. Słyszała, ale nie reagowała. Jej jedynym ruchem było odwrócenie delikatnie głowy w tym kierunku i przeczesanie i tak już zmierzwionych włosów wolną dłonią. Iva poruszyła się niespokojnie w jej umyśle, pragnąc zrugać kobietę za brak odpowiedniej reakcji. Ale Diana miała to w poważaniu. Ona sama już dawno przestała bać się o własne bezpieczeństwo. Nic straszniejszego niż ona, nie mogło spotkać jej w tym żywocie. Krzywy uśmiech oszpecił pięknie jej twarz, kiedy zobaczyła Daniela w progu. Zjawił się, mimo że tego nie oczekiwała. Mimo, że nie prosiła. Ale był. Nigdy nie jej, zawsze na odległość. Dianie to odpowiadało. Nie oczekiwała więcej. Nie po nim. Nie po żadnym człowieku.
-Witaj, rudy dupku. - wyszczerzyła się przy tych słowach. Uznała, że należy opuścić swój mały azyl i ruszyć mu na spotkanie. Dźwięk bosych stóp odbijał się echem po małym mieszkaniu. Nie przejmowała się tym. W ogóle nie przejmowała się swoim wyglądem. Nie obchodziło ją, jak Daniel zareaguje.
Podeszła do niego, z papierosem wciąż w dłoni i pozwoliła sobie na ten delikatny gest, jakim było ucałowanie jego zarośniętego policzka. To tyle, jeśli chodzi o czułość z jej strony.
-Nie mam żadnych. Jestem doskonała taką, jaka jestem. Po co to zmieniać. - odpowiedziała, wiedząc, że to jedno wielkie kłamstwo. Ale po co miała zmieniać coś, co i tak było skazane na niepowodzenie? Bądź milsza, w końcu on też jest dla Ciebie miły. - Walić to - powiedziała, nieświadoma, że mówi na głos, a nie w myślach, do siostry. Oboje musieli słyszeć te słowa. - Co masz na myśli? - przechyliła głowę, niczym małe dziecko, wpatrując się w niego z uwagą.
Zaproponuj mu coś! krzyczała Iva. Diana się z nią zgadzała.
-Masz ochotę na... -mnie, seks, cokolwiek? - coś do picia? - skończyła kulawo, świadoma, że sama nie chciała tego powiedzieć. Chciała mówić inaczej, ale chyba jeszcze nie mogła. Aby zamaskować zmieszanie na jej twarzy i ten wyraz rozmarzenia, który towarzyszył, gdy rozmawiała z Ivą, ponownie się zaciągnęła. Musiała. Chciała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 685
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Sro Sty 03 2018, 23:17

Nie brał - rzecz jasna - do siebie żadnych niby-obraźliwych określeń; wyłącznie ciesząc się na jej widok, zapowiedziany głuchym odgłosem kroków. Nawet, gdy nie spodziewał się Diany Hazel dokładnie w takim wydaniu - w jakim mniej-więcej on chodził nieskrępowany po wnętrzu  własnego mieszkania, szczególnie nad ranem albo tuż po kąpieli. Z drugiej strony, nie wlepiał w nią zdziwionego wzroku - w przypadku swojej znajomej, wydawał się zawsze dalekim od odczuwania zdziwienia. Jego sweter oraz cała reszta odzieży bardziej zewnętrznej (odkładanej obecnie), przez wzgląd na tyranię zimy, tworzyły - można powiedzieć - kontrast.  
- Po prostu, zainteresowałem się wizją - zaczął, półżartobliwie - ciebie, bezwzględnie miłej. - W opinii Bergmanna wydawało się to niemożliwe, niezgodne; podobnie jak inne, zdolne zaistnieć zmiany - których większość ludzi pragnęła wraz z rozpoczęciem roku.
Zignorował jej dodatkową wypowiedź (czasami sam odpowiadał, choć ciszej oraz nie w trakcie prowadzenia dialogów, na gromadzące się myśli), decydując nie drążyć obecnie tej sprawy. Diana zawsze wydawała się specyficzna - kolekcjonował jednak to wszystko, aby na przyszłość formować stabilne wnioski. Nigdy pospiesznie.
- Tak długo, jak i ty masz ochotę - odpowiedział - być może niejednoznacznie, lecz całkowicie tkwiąc w zgodzie z prawdą. Nie lubił sączyć choć wody samotnie, zwłaszcza, jeżeli teraz miał znacznie inne, dosadniej zaznaczające się wewnątrz czaszki potrzeby. - Przy okazji, już jedną udało się tobie wzbudzić - wyznał, poszerzając swój drwiący - jak zawsze - ze wszystkiego uśmieszek, w którego towarzystwie sięgnął po paczkę swych papierosów. Dłoń zbliżona w stronę końcówki różdżki sprawdzała, czy aby istniejące wciąż zakłócenia magii nie przeszkadzały mu znowu - tak czy inaczej, niezawahanie próbował do osiągnięcia skutku. Niedługo później mężczyzna zaciągnął się gryzącym, tytoniowym dymem, pozwalając jemu wypełnić miąższ płuc. Nie było pory nieodpowiedniej na uwielbiany, nikotynowy zastrzyk. Skoro Diana paliła w swym niepozornym lokum bez przeszkód - on również nie widział przeszkód. 
- Nie obudziłem cię? - spytał, dopiero teraz lustrując dokładniej kobiecą postać. Wtłoczył jasnoszare opary po raz kolejny, chwilę później wypuszczając ich smugę; nie miał do końca pojęcia, dlaczego wybrzmiało od jego strony akurat takie pytanie. Być może był - jak zresztą zawsze - zaciekawiony osobą Hazel oraz wcielanych przez nią nawyków? Tak czy inaczej, odpowiedź z pewnością będzie stuprocentowo szczera - albo przynajmniej takie zwykł odnosić wrażenie.
Trzymająca papieros ręka opadła na krótkotrwały epizod.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 32
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Czw Sty 04 2018, 11:59

Ich znajomość była dziwna. Mimo tego, jaka Diana była, wydawało się to nie przeszkadzać Danielowi. Nie była miła i sympatyczna. Tym bardziej czuła, czy troskliwa. Najczęściej miała wszystko w dupie. A Daniel mimo to ją lubił. Nie wiedziała czemu. Nie chciała tego dociekać. Gdzieś, pewnie cholernie głęboko, tak by nie dopuścić tej myśli na wierzch, cieszyła się z tego. Wstydem byłoby jednak przyznać się.
-Pochodzisz z Polski? Bo masz ułańską fantazję. - rzuciła w jego kierunku po czym sama parsknęła śmiechem. Oboje wiedzieli, że to nierealne. Oboje mieli świadomość, że żadne z nich nigdy się nie zmieni. Jednocześnie tak bardzo podobni i różni od siebie. Aż dziwne, że potrafili znaleźć wspólny język. Ty nie umiesz być miła. Po cholerę on się łudzi? Iva spojrzała na nią jak na wariatkę, a Diana odpowiedziała jej tym samym, nie do końca świadoma, że mogła rzeczywiście zrobić taką minę. Wystarczy, że ty jesteś ucieleśnieniem bycia miłą. Iva zamknęła się. Może dane im będzie chociaż przez chwilę porozmawiać sam na sam? A przynajmniej D będzie miała okazję porozmawiać z kimś, kto nie odpowiada jej tylko w myślach. Miła odskocznia od rzeczywiście urojonego świata.
Podeszła do parapetu, aby dogasić niedopalonego papierosa. Wtedy to usłyszała jego słowa. On cię chce! On chce się z Tobą kochać! zapiszczała radośnie Iva. Co najwyżej ruchać się chce, z pewnością nie kochać. Świadomie, czy nie, Diana przez jego słowa, wypięła się bardziej niżby to było wymagane przy czynności, jaką było dogaszanie peta. Nie wiedziała, czemu to zrobiła. Ale jej pośladki, opięte tylko cienkim materiałem, Daniel mógł teraz podziwiać bardzo mocno. Nie wiedziała, czy z tego skorzystał, po prostu uniosła się z powrotem i odwróciła do niego twarzą. Jakie to uczucia miał zamaskować ten mały uśmieszek?
-Może piwo? - zapytała ciekawa jego reakcji. Nim zdążył chociażby odpowiedzieć, ruszyła w stronę kuchni i otworzyła lodówkę. Czasem zachowywała się tak bardzo po mugolsku. Nie umiała nad tym zapanować. A może nie chciała? -Może opowiesz mi więcej o tym, co udało mi się wzbudzić? - odwróciła się do niego twarzą z szerokim uśmiechem na ustach. Chciała widzieć, jak będzie się wić w wytłumaczeniach, które i tak powiedzą jej o wiele mniej niż jego zachowanie. Przyzna się, czy się nie przyzna? Stanowił bardzo ciekawą zagadkę.
Nie, nie obudziłeś. - zaczęła, podchodząc do kanapy i siadając na niej. Na stoliku postawiła dwie butelki piwa. Ciemne, goryczkowe, jej ulubione. - Wróciłam godzinę temu do domu z dyżuru w Mungu. Masz idealne wyczucie czasu. - złapała w dłoń różdżkę i delikatnie dotknęła nią końca szyjki. Zaklęcie zadziałało, kapsel wystrzelił w górę i potoczył się gdzieś niechciany. To samo stało się z drugim piwem. Hazel rozsiadła się wygodnie i wpatrzyła w Daniela. -Przychodzisz w konkretnym celu, czy nie miałeś po prostu co ze sobą zrobić? - zapytała szczerze zainteresowana. Pod jej słowami nie krył się żaden wyrzut, czy złość. Czysta ciekawość jego postaci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 685
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Pią Sty 05 2018, 21:11

- Nie wiem, kim są ułani - oznajmił w całości szczerze, dla potwierdzenia wertując jeszcze stronice odleglejszej pamięci, czy aby nie zdołał czegoś pominąć. - A już z pewnością nie dzielę z nimi fantazji. - Tak czy inaczej, nie wiedział. Co więcej, Polacy byliby urażeni, stereotypowo, mimo upływu lat nadal nie przepadając za sąsiadami z zachodu.
Stał w milczeniu, nadal ćmiąc papierosa - którego ubywało niestety zbyt szybko. Czekał, samemu jeszcze mogąc delektować się porcją; rozmazane spojrzenie tylko pozornie nie wydawało się być utkwionym w sprecyzowanym punkcie - w rzeczywistości, jak gdyby instynktownie, wciąż obserwował sylwetkę Hazel. Zmrużył nieco swe oczy, wypuszczając spomiędzy ust mgiełkę, bez najmniejszego pośpiechu. W ułamku chwili zdołał się zreflektować - nie wypadało wlepiać w nią swego wzroku, nie teraz, nie w takiej konfiguracji; dla dobra zdarzenia, gdyby sama spostrzegła utkwione w jej postać tęczówki oraz dla dobra własnego, aby powstrzymać pęd niewybrednych myśli, wręcz całkowicie opierających się na instynktach - co, gdyby zbliżył się właśnie teraz? Odgonił pytanie niczym natrętnego owada.
Czas dalej płynął.
- Dobry pomysł - potwierdził, choć potwierdzenie to było zbędne. - Zrobiłem. - Z przywdzianym ponownie uśmiechem wskazał na kończącego się papierosa. Swoisty zapach oraz widziana przy powitaniu postać, częstująca się nikotyną, była wystarczającą zachętą. Nie umiałby również nie sięgnąć, nie wypełnić ponownie wołań nałogu (jak zwykli mawiać niektórzy).
- Podejrzewałaś coś złego? - dopytał, wciąż nie zdejmując ze swego oblicza uśmieszku. Tym razem posłał wątpliwości w jej stronę. Usiadł obok niej na kanapie, chociaż jak zawsze, zachowując stosowną odległość. Jego dłoń pochwyciła butelkę - zanim zawartość utraci swój osobliwy aromat. Przyjemny chłód przechodził po obejmujących palcach.
- I tak i nie - stwierdził jednakże najpierw. - Mam refleksje po obejściu mugolskich sklepów. - Jak zawsze. Otrzymanie płyty jednego z lubianych zespołów, zmotywowało mężczyznę do kolejnej z wycieczek. Pewnie zdecydowana większość kierowanych przez niego pytań wydawała się dziwna (zresztą słyszał też komentarze), chociaż ostatnio radził już sobie zdecydowanie lepiej. Znajdował się on zupełnie po stronie hermetycznego, czarodziejskiego świata - w jego magicznym mieszkaniu nawet nie było słynnej elektryczności.
- Poza tym - odezwał się wkrótce. - To najwyższa pora, nie sądzisz? - Obarczył ją zaintrygowanym spojrzeniem. W końcu, przez natłok ostatnich spraw dosyć długo się nie widzieli. - Jeszcze zaczęłabyś tęsknić - przyznał, po części ponownie używając ironii. Jak mógłby sobie odmówić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 32
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Nie Sty 07 2018, 12:18

Uśmiechnęła się niemiło, słysząc jego słowa. Ot, to był taki mały docinek z jej strony. Doskonale wiedziała, że Daniel ma niewiele wspólnego z krajem słowian, ale nie mogła poskąpić sobie tej uwagi. Wiedziała, że kraj z którego pochodzi, od wieków ma spory ze swoimi sąsiadami. Czyż to nie wspaniałe? Nawet i bez jej pomocy, gdzieś na świecie kwitła wrogość!
Nie zauważyła, aby spoglądał na jej sylwetkę. Ale była tego więcej niż pewna. W koncu, był tylko facetem. A oni mieli to zakodowane w DNA. Musieli robić takie rzeczy. Ile to razy Hazel była obmacywana przez pacjentów? Zawsze mężczyzn. Zbyt wiele. Przywykła do takiego zachowania z ich strony. Tym razem może tylko troszkę sprowokowała Daniela. Zbyt mocno? Nie uważała tak. Może on myślał inaczej.
-Ciebie zawsze należało podejrzewać o coś złego. W szczególności, gdy jesteś w Hogwarcie - nie mogła wiedzieć o jego związku z nieletnią uczennicą. Ale nie zmieniało to faktu, że mogła snuć insynuacje zupełnie nieświadoma, jak blisko jest prawdy. Chwyciła butelkę w dłoń. Zimne krople wody prześlizgnęły się po jej palcach na przedramię. Stukneła szyjką delikatnie o zielone szkło, które dzierżył Daniel . -Na zdrowie - powiedziała, przysuwając swoje spragnione usta do źródła trunku. Upiła łyk, dwa, cztery, nim odstawiła butelkę z powrotem na blat stolika. Nie pijała alkoholu. Ale piwa nigdy nie odmawiała. Ten smak po prostu uwielbiała i nie lubiła go sobie żałować. Tak było i tym razem.
Wyciągnęła swoje długie nogi przed siebie, z gracją splatając je na kawowym stoliku. Czy zachowywała się niekulturalnie? Z pewnością. Czy przejmowała się tym faktem? Zdecydowanie nie. W jego obecności czuła się spokojnie i wyluzowanie. Nie przejmowała się rzeczami, które nie miały znaczenia. Idealnym tego przykładem było chociażby to, w jakim ubraniu siedziała w jego towarzystwie.
Jestem niezmiernie ciekawa tej refleksji. Może powiesz o czymś, o czym jeszcze nie wiedziałam? - Z pewnością... prychnęła Iva. Prawda była taka, że Diana, pochodząc z mugolskiego świata, doskonale znała jego zasady działania. Świadczył o tym chociażby fakt, że posiadała wiele mugolskich sprzętów w swoim mieszkaniu. Lodówkę, telewizor, mikrofalę. Nie miała nigdy problemów z ich działaniem pomimo tego, że w mieszkaniu unosiło się jednak sporo magii. Powinno to powodować zakłócenia, ale na szczęście nie powodowało. Nigdy nie zastanawiała się nad tym, czemu tak jest, ale cieszyła się z tego faktu.
Prychnęła słysząc jego słowa. Oczywiście było to tylko po to, aby z niego zakpić. Tak naprawdę, wiedział, że cieszyła się na jego widok. Jak zawsze. Ale nie umiała tego okazać jak normalny człowiek. Po prostu, już taka była i tyle.
-Chyba żartujesz. Miałabym tęsknić za Tobą? Śmieszne. - jak mała dziewczynka, pokazała mu język.

/następnym razem się poprawię, za tego gniota przepraszam :(
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 685
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Nie Sty 07 2018, 18:26

Przystosowanie się oraz życie pośród majaczeń pozorów należało do specjalności Bergmanna - każdy jakby poznawał odmienne jego oblicze, inną cząsteczkę osobowości; przed zdecydowaną większością ukrywał cień popełnianych (a licznych) grzechów. Kłamstwo nigdy nie nastręczało mężczyźnie problemów - dlatego, pewny niewiedzy uzdrowicielki, nie zawahał się ani przez moment, automatycznie posyłając w stronę kobiety kolejny, jak zawsze drwiący uśmieszek.
- W Hogwarcie jestem wzorem do naśladowania - oświadczył, kontrastująco poważnie, jak gdyby w istocie postrzegał siebie w kryteriach autorytetu. W rzeczywistości funkcja nauczyciela zawsze była tą drugorzędną kwestią; prym wiodła sama nauka, zgłębianie transmutacji we własnym zakresie - jedynie motywowane codziennym obcowaniem z nią, dzięki spełnianiu takiej nie innej funkcji.
Butelki podczas zetknięcia brzdęknęły, a on podobnie nie odmówił sobie zwilżenia gardła odpowiednio oziębłym, bursztynowym napojem. Uwielbiał piwo, najbardziej ze wszystkich trunków; niczym typowy przedstawiciel swej połowicznej narodowości. Nic nie równało się temu specyficznemu, chmielowemu, gorzkiemu aromatowi - zostającemu jeszcze przez jakiś czas na języku.
- Ciekawi mnie część wynalazków. Konkretnie, ostatnio jeden, pozwalający słuchać muzyki gdziekolwiek, choćby na dworze. - Nie miał najlepszej pamięci do nazw w tym przypadku, ponieważ jego zdaniem nie były zbytnio intuicyjne. Cóż, poza odtwarzaczem, określeniem tym samym w sobie. Wiedział, że nie powinien zaskoczyć tym Diany - jego wiedza, przyrównawszy do obeznania kobiety, wypadała o wiele bardziej ubogo niźli w rzeczywistości. - Widziałem przy stoisku jakiegoś dzieciaka i on akurat wygłosił, że nikt praktycznie już z nich nie korzysta. Dziwne. - Dzieciak wspominał o jakimś smartcośtam, niemniej Daniel niewiele zrozumiał z jego rozmowy z prawdopodobnie rodzicem. Stał dalej, nie chcąc wyjść na wścibskiego. Musiał powstrzymywać zdziwienie przy niektórych przedmiotach, aby nie wzięto jednomyślnie go za dziwaka. Miał jeszcze zamiar tam wrócić.  
- Ranisz moje uczucia. - Skrzywił się i powiedział z wypracowanym, teatralnym wręcz smutkiem, jak gdyby właśnie zamiast wystawienia języka, ubodła go materialnym ostrzem. Naprawdę - oboje wiedzieli, jak było. Gdyby się nie znosili, unikaliby siebie nawzajem - nic więcej. A już bynajmniej nie aranżowaliby spotkań.
- Skoro więc nie tęskniłaś - nawiązał - czym tak bywałaś zajęta? - W zasadzie był ciekaw, czy zdołało się u niej cokolwiek zmienić, jak minęły ostatnie dni - liczył, że prawidłowo oraz bez większych narzekań. Nie miał zamiaru drążyć szczegółów, pozwalając - jak zawsze - wypowiedzieć jej tyle, co uważała za słuszne.
W odwecie (?), wcześniej neutralnie obserwując wyłożone na stole kobiece nogi, niby przypadkiem położył zimną butelkę tuż obok jej nagiej skóry.
Pozostawało wyłącznie liczyć na zakładaną reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 32
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Pon Sty 08 2018, 18:10

Odpowiedziała uśmiechem na uśmiech. Tylko, że jej nie mógł być uznany w żadnym wypadku za sympatyczny. Na tyle, na ile zdążył poznać Daniela, wiedziała, że zdecydowanie nie można było go uznać za "wzór do naśladowania". Może i posiadał ogromną wiedzę w zakresie swojej dziedziny, ale nie tylko o wiedzę chodziło. Czasami Diana uważała, że ten mężczyzna miał jeszcze gorsze przystosowanie do życia w społeczeństwie, niż ona. Oczywiście, że tak jest! Przecież ty masz mnie do pomocy, a on jest sam jak palec! skwitowała Iva. Diana nie mogła się z nią nie zgodzić w tej kwestii.
-Próbujesz oszukać mnie, czy siebie? - uniosła jedną brew ku górze szczerze zaintrygowana odpowiedzią, którą od niego uzyska. Czy on naprawdę uważał się za kogoś takiego? Czy mógłby mieć aż tak wybujałe ego? Nie, chyba aż tak narcystycznie ludzie nie żyli na tym świecie. Może. Podobnież.
Obserwowała go, gdy próbował pierwsze krople złocistego trunku. Była zaintrygowana tym, czy wpasował się on w jego kubki smakowe. Ale Daniel nie wyglądał tak, jakby coś mu nie odpowiadało. Wręcz przeciwnie, był zadowolony z rezultatu. To pozwoliło się dziewczynie trochę odprężyć.
-MP3 to się nazywa, potoczniej mówiąc odtwarzacz. Pozwala zgrać do niego dowolne utwory a potem odtwarzać w dowolnym, wybranym przez Ciebie momencie. - wyjaśniła, nie do końca pewna, czy w ogóle Bergman chce o tym słuchać. Dla niej, takie rzeczy z mugolskiego świata, nie były niczym niezwykłym. W końcu, do jedenastego roku życia żyła jak jeden z nich. Jej matka, wraz ze swoim partnerem, dalej tak żyli. Technologia ruszyła do przodu i nikt nie mógł tego rozwoju powstrzymać. Diana tylko się dziwiła, dlaczego technologia czarodziejów pozostawała nadal w miejscu. - Bo miał rację. Teraz każdy dzieciak, czy dorosły, ma w kieszeni smartfona, czyli rodzaj telefonu, na którym możesz zrobić dosłownie wszystko. - wiedziała, bo sama ostatnio widziała taki w posiadaniu Tomasa. Kto by przypuszczał, że ta wiedza kiedykolwiek się jej przyda? Może jakbyś czasem skupiała się na bardziej istotnych rzeczach, to wyszłoby to dla Ciebie lepiej? Od tego mam przecież Ciebie. Diana wyszczerzyła się, Daniel mógł uważać, że w jego kierunku, ale tak naprawdę robiła ten gest w kierunku siostry. Tego mężczyzna już nie mógł wiedzieć.
Zbyła jego pytanie, dotyczące jej codziennych zajęć, zwykłym wzruszeniem ramion. I ona i on wiedzieli, że żadne z nich nie chce o tym słuchać. Ona poświęcała się swojej pracy, on nienawidził jej za to, jakim zawodem się parała. Po co było rozpoczynać ten drażliwy temat?
Zamiast tego, kiedy postawił zimną butelkę tuż obok jej gołej nogi, spojrzała na niego z urazem wymalowanym na twarzy. Jak powinna zareagować? Czyżby była to prowokacja? Czy może przypadek? Na przypadek mi to nie wygląda.
-I masz rację, to nie przypadek. - powiedziała spokojnie, patrząc mu prosto w oczy. -Danielu, czy masz może ochotę na seks? - nie wiedziała, czemu to z siebie wyrzuciła. Ale nie czuła się z tym źle. Jeśli się zgodzi, to pewnie będą się ze sobą pieprzyć. Jeśli nie, to zaobserwuje u niego rumieniec, świadczący o zażenowaniu. Ona czegoś takiego nie odczuwała, więc nawet potencjalne odrzucenie, by jej nie zraziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 685
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Wto Sty 09 2018, 17:46

- Siebie nie byłbym w stanie oszukać - uciął, niby odwdzięczając się ironicznym ciosem z podobnym, zakwitłym na obliczu trucizną uśmieszkiem. Czy aby na pewno, Danielu? W swoich oczach był święty, był nieobarczony winą, był centrum, dookoła którego wytyczone zostały orbity spraw innych, składowe otaczającej rzeczywistości. Każdy cel, każdy gest, każde słowo - którym uraczył zewnętrzność, które wybiegło, stało się dostrzegalne dla zmysłów - nigdy nie powstawało bez konkretnego powodu. Z Hazel przyjaźnił się, ponieważ uważał ją za ciekawą; ponieważ od zawsze interesowały go osoby odstające od tłumu, niechętnie płynące z tym prądem pozbawionych rozumu sylwetek, gardzące tym, co zwyczajne, bezmyślne - wykonywane bez własnej woli.
- Nie wierzę, żeby coś było dobre we wszystkim. - Pokręcił już później głową. Miał w zwyczaju buntować się przeciw niektórym, mugolskim rozumowaniom - dla niego absolutnie niezdolnym wobec przyjęcia. Nie akceptował niektórych rzeczy, miał problem z procesem zgłębiania pomysłów i uzasadnień dlaczego zostały uznane jako przydatne. Nie umiał pojąć, z jakiego powodu mugole uznali odtwarzacze za niepotrzebne - musiał przyznać, że spodobało mu się urządzenia i nawet, gdyby ktoś umiał zasilić je w określoną muzykę, z pewnością chętnie by je zakupił. Szkoda, że w przypadku Hogwartu okazywało się nieprzydatne - jak zresztą większość tworów mugolskiej techniki, przy tak ogromnej ilości magii zwyczajnie popadających w otchłań metalowego obłędu.
Rozsiadł się nieco wygodniej, lądując swymi plecami w miękkim oparciu kanapy. Butelka z piwem leżała już bezproblemowo na stole - odpuścił, nie wychwytując żadnej, pełnej zdenerwowania - słownej - reakcji.
Zamiast tego, usłyszał inne, nieco konsternujące go słowa.
Wpierw nastąpiło zdziwienie - przez krótki okres, potrzebny na skierowanie spojrzenia, odwrócenia się głową w stronę kobiety; jej bezpośredniość zdołała go nieuchronnie zaskoczyć. Ślizgał się przez moment spojrzeniem po jej obliczu, dzięki zmianie ułożenia ciała - przybliżony, mając jak gdyby wszystko na wyciągnięcie ręki. Nie wpadł mimo to w obnażające z pokładów pożądania szaleństwo, zamurowanie z nastającego szoku, tym bardziej oburzenie (żałosne); wydawał się niesamowicie spokojny, jak gdyby rozmowa tyczyła się zgoła innego tematu. Zapieranie wyburzyłoby własne prawa - tak długo, jak widział, że jest w swej sugestii poważna (a przynajmniej odnosił tego rodzaju wrażenie).  
- Cóż - wyznał dopiero leniwie, po chwili, być może przeciągniętej zbyt długo; wyciągnięta przez niego dłoń musnęła kobiecy policzek - jak gdyby w przeprowadzanym badaniu miękkości membrany skóry, mógł znaleźć każde z wyjaśnień nurtujących go wówczas pytań - taka jest słabość gatunku. - Dłoń zsunęła się, zahaczając opuszkami o wrażliwszą strukturę szyi. W rzeczywistości - cały czas testował ją, sprawdzał, nachylając się oraz wpierw powoli łącząc ich usta, dozując tę intensywność, pozwalając swojemu dotykowi zstępować, celowo - po materiale koszulki, między nieznacznym wzniesieniem piersi, ustępując dopiero przy zwodniczym draśnięciu linii podbrzusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 32
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Czw Sty 11 2018, 00:18

Każdy próbował oszukiwać w tej pięknej grze zwanej życiem. Jednym udawało się to trochę lepiej, innym znacznie gorzej. Każdy nie bywał szczery. Czy to sam ze sobą, czy przed wszystkimi wokół. Tak naprawdę zależało od punktu widzenia. Czasami kłamstwo było dobrym rozwiązaniem. Zdaniem Diany, nigdy słusznym. W niewielu aspektach z Ivą się zgadzały, ale w tym i owszem. Diana nigdy nie kłamała. Nawet w tak błahych sprawach jak to, czy podobał jej się wczorajszy film. Takie po prostu miała zasady. I cholernie dokładnie ich przestrzegała.
-Byłbyś w stanie. Nawet pewnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak często to robisz. - jej śmiertelnie poważna mina tak pięknie kontrastowała z jego drwiącym uśmieszkiem. Co za nim chciał ukryć? Prawdę? Zażenowanie? Czy może to, że wiedział, że ma rację? Nie chciała się nawet domyślać. Oczywiście, że kłamie. Na każdym kroku. Nawet teraz, mówiąc coś, co pozornie nie miało żadnego znaczenia. Iva nie chciała odpuścić tego tematu. Była znacznie bardziej dociekliwa niż jej siostra. Bo jej siostry nie interesowały tak błahe kwestie. Ją interesowało coś zupełnie innego.
- Za mało widać znasz świat, Danielu. Kiedyś Ci to udowodnię. - tym razem nie poskąpiła sobie uśmiechu, który był idealnym zwieńczeniem tej rozmowy. Ona, niespełna ćwierćwieczna panna miała nauczać jego, starego wygę. Diana nie mogła sobie tego odmówić.
Z nieskrywaną ciekawością obserwowała jego reakcję na jej słowa. Widziała, jak ślizgał się wzrokiem po jej ciele. Czy je oceniał? Czy próbował stwierdzić, czy jest wystarczająco dla niego dobra? Może to tylko kolejna gra, w którą życie miało zamiar zaangażować ją bez jej wiedzy? Może on tylko pragnie tego, aby zobaczyć, co skrywają jej ciepłe uda? Idiotko, zdecydowanie tylko tego pragnie. Wiem Iva. Ale nie psuj mi tego. Mnie to nie przeszkadza. A powinno! Niby czemu? Nie mam zobowiązań, on też nie, czemu powinno mi to przeszkadzać? Ale na to pytanie Iva nie chciała już udzielić odpowiedzi.
Przymknęła oczy, czując jego szorstką dłoń na swoim delikatnym policzku. Rozkoszowała się tym dotykiem. Było w nim coś z lęku? W końcu, nigdy wcześniej tego nie robił. Każdy nowy kontakt mógł lękać.
-Każdy ma jakieś potrzeby, prawda Danielu? Możemy ulżyć dzisiaj tej jednej. - powiedziała, otwierając swoje błękitne jak niebo oczy i wpatrując się w niego. Szukała w jego spojrzeniu czegoś, co mogłoby zdradzić jego odczucia. Był tak wkurwiająco spokojny! Nie okazywał nic, bo mogłoby naprowadzić ją na to, z jakiego typu Danielem ma dzisiaj do czynienia.
Gdy poczuła jego wargi na swoich, przymknęła oczy, aby móc jeszcze bardziej skupić się na tym delikatnym dotyku jego ust. Czuła jego dłoń, badającą strukturę jej ciała. Czuła i chciała czuć więcej. Nie po to proponowała mu coś takiego, aby teraz zachowywać się jak dziecko w przedszkolu. Buzi buzi i do domu? Nie, to nie było w jej stylu.
Czuła, że Iva się wycofała, zostawiając ją samą, kiedy pogłębiła pocałunek, którym obdarował ją Daniel. Nie chciała teraz przeszkadzać. Wiedziała, że Diana i tak nie usłucha. I słusznie. Nie zamierzała.
Pewnie dlatego pozwoliła sobie na to, aby nie odrywając ust od jego ust, po prostu usiąść na nim okrakiem. Ten delikatny pocałunek uznała za przyzwolenie. Skoro on ją testował, czemu ona nie mogła jego? Wdarła się językiem do jego ust. Chciała tańczyć i chciała, aby ten taniec trwał długo. Aby rozwijał się, delikatnie, z czasem, ale by wciąż nabierał tempa. Złapała w swoje dłonie garść jego włosów, przyciągając go jeszcze bliżej siebie. Czy zareaguje tak, jak się tego spodziewała? Czy może zamierza ją zaskoczyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 685
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Sob Sty 13 2018, 00:53

Składał hołd przyjemnościom - z a w s z e, kiedy tylko mignęły, kiedy tylko kusiły go sposobnością ich zaczerpnięcia; z tego źródła chciał czerpać garściami, wydobyć - ile tylko był w stanie, zachłysnąć się, na ile potrafiły zgromadzić przestrzenie w płucach. Dlatego poddał się wpływom chwili, potęgując w namiętności ich pocałunek - odpowiadał za każdym razem, również ofiarowując od siebie coś jeszcze. Kosztując wciąż bliskość warg, obejmował ją niespokojnymi dłońmi, nieustającymi w wędrowaniu po plecach, po linii nakreślającej sylwetkę - być może nieeksponującej zmysłowych, kobiecych zaokrągleń przy poszczególnych punktach, niemniej wciąż delikatnej.
Nie chciał posłusznie usłuchać dyktanda pojedynczej konfiguracji postaci - zmuszając ją pod naporem swojego ciała do ułożenia się na kanapie - mając nadal w bliskości jego ciało i powtarzalny oddech.
Początkowo przyglądał się jej - wyłącznie, jak gdyby badał i wyszukiwał czegoś bez tej zwierzęcej aury, która jak mgła zalegała na iskrzących się w pożądaniu oczach. Uśmiechnął się, lekko, znów bez pośpiechu. Jego opuszki palców tym razem zstąpiły w swym ruchu, przerwawszy wcześniejszy układ; rozprowadzały delikatnie swój dotyk, przez uda, zahaczając o okolice pośladków.
- Nie patrzę pod takim kątem - odpowiedział dopiero teraz ściszonym tonem, spoglądając prosto w jasnoniebieskie tęczówki Hazel. Pofolgowanie żądzom nie było w tym najważniejsze - nigdy nie postrzegał się w ramach materialisty podczas intymnych kontaktów z kobietą. Najważniejsze pozostawało jak oraz ile będzie mógł zebrać z tych krótkich, efemerycznych momentów. Epizodów, uciekających od zobowiązań.
- Ulga - dodał, nachylając się - jest zbyt krótkotrwała. - Ucałował podbrzusze, choć wcale nie wydawał się zmierzać niżej - podwijając już wcześniej koszulkę Hazel, aby uzyskać dogodny dostęp (muskał ponadto wargami wyraźnie odczuwalne pod skórą wzniesienia grzebieni biodrowych), w kolejnym, zdecydowanym ruchu - zbliżonym swym charakterem wobec szarpnięcia - postanowił ją ściągnąć, aby już więcej nie stanowiła zbędnej, obecnej pomiędzy nimi przeszkody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 32
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Nie Sty 14 2018, 00:33

Nie chciała się spieszyć. Chciała rozkoszować się tym, co właśnie było dane jej zaznać. Uczucie bliskości było jej niemalże całkowicie zapomniane. Nie tylko uczuciowej, fizycznej również. Teraz, czuła się jak ćpun, który po bardzo długim czasie posuchy dostał działkę najlepszego towaru w mieście. Z jednej strony, chciała znów znaleźć się na haju, jak najszybciej, z drugiej strony, chciała rozkoszować się chwilą, która mogła przez zbyt długi czas już się nie powtórzyć. Nie potrafiła stwierdzić, co w tym momencie będzie lepsze dla niej. Postanowiła działać na ślepo. Wiedziona pożądaniem i pragnieniem zaznania tej bliskości.
Przecież ja jestem blisko Ciebie... wyszeptała Iva, kiedy Daniel zdecydował się popchnąć Dianę na siedzisko kanapy. Zamknij się Iva. tylko tyle była w stanie wydusić z siebie, aby pozbyć się natrętnej siostry. Nawet teraz nie potrafiła odpuścić. Nie mogła pozwolić być jej samej. Nie w takim momencie...
Diana, ja zawsze będę o Ciebie dbać, usłyszała, gdzieś pomiędzy kolejnymi zetknięciami się ust, jej i Daniela. Czemu nie chciała dać jej spokoju?! Czemu nawet teraz? Przez tyle lat z nią była, czemu tym razem nie mogła dać jej spokoju?! Postanowiła nie odpowiadać. Może to właśnie była metoda, która miała uspokoić apetyt na konwersacje Ivy. Może dzięki temu.
Skupiła się na tym, co tu i teraz. Z przyjemnością patrzyła w oczy Daniela, delikatnie poznaczonymi dookoła zmarszczkami doświadczenia przez los. Niekwestionowanym był fakt, że przeżył więcej, niż ona. Ale czy aż tak intensywnie, jak ona?
-Więc niech to nie będzie ulga. - wyszeptała, nim zdjął z niej koszulkę i zaczął błądzić po jej ciele. Rozkoszowała się jego pocałunkami, na jej poznaczonym tatuażami i bliznami ciele. Z pewnością musiał zwrócić uwagę na te liczne zgrubienia świadczące o ranach, które w tych miejscach zostały zadane. Tylko ślepiec by nie zauważył.
To będzie czysty akt zezwierzęcenia, nie miłości zawyrokowała Iva, gdy Daniel pozbawił ją koszulki. W tym momencie coś pękło w Dianie. Jej "siostra" poszła o jeden most za daleko i niezmiernie zdenerwowało to kobietę.
Zamknij się Iva! - krzyknęła, nieświadoma tego, że słowa te wypowiedziała na głos. Dopiero po chwili, dopłynął ten fakt do jej świadomości. W momencie cała zesztywniała pod Danielem. Nie wiedziała, co powiedzieć, zrobić. Jak się zachować. Jak to wytłumaczyć. Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi.
Czekała na jego reakcję. Nie dopuszczała do siebie myśli, że B A Ł A się jego reakcji. Nigdy wcześniej, nikt. Nikt nie słyszał, aby mówiła do Ivy! Dlaczego akurat on? Dlaczego teraz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 685
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Pon Sty 15 2018, 10:48

Pośpiech był niepotrzebny.
Nie lubił nadto się spieszyć - był częścią ludzi, tych, czekających cierpliwie na odpowiedni moment. Tych, którzy potrafili wciąż czyhać z nieugaszoną determinacją, aby uderzyć wtem w najwłaściwszy akord, dostosowany do sytuacji, nastroju, wszystkiego - co pomagało im w osiągnięciu celu. Chciał najpierw poznać jej ciało, zazwyczaj, zgodnie z obyczajami skrywane za fałszywością ubrań; eksplorując dotykiem warg oraz opuszek palców. Dostrzeganą całość - jej blizny, układające się w zagadkową historię - zachowywał dla siebie, owiewając tę kwestię milczeniem, aby skupiać się na sprawianych i odczuwanych doznaniach. W końcu każde zasklepienie się rany, widoczna szrama, najczęściej bledsza, o różnorakich zdolnych w przybraniu kształtach - stawała się alegorią wydarzeń, symbolem bezwzględnie odciskającej piętno przeszłości. Na jego szczęście, własne blizny przypominały wręcz oparzenie - zadane czarnomagicznym zaklęciem, oszpeciły wyraźniej struktury przedramion, niemniej pozwalały przy kwestii ich pochodzenia zalepiać oczy odbiorcy kłamstwem. Nie zadawał większej ilości pytań, ponieważ zwyczajnie nie czuł obecnie takiej potrzeby, ponieważ wszystko inne, oprócz wdrażanych czynności wydawało się zbędne, zakłócające rytm aktualnie trwającej metamorfozy spotkania.
Być może powinien. Może.
Pełen zdenerwowania ton Hazel wbił się jak gdyby zgrzytem w receptory mężczyzny, dźwięcząc wyraźnie długo i jakby odbijając się wewnątrz umysłu echem. Nieadekwatność oraz jej spięcie, zagęszczająca nagle się atmosfera - kiedy jedyną myślą było nurkować znów w pocałunkach przenoszonych na pagórki jej piersi, odrzuciło wcześniejszą chęć ich zbliżenia - odrzuciło wszystko, pozostawiając wyłącznie niechciane zdziwienie. Zatrzymał się; podniósł się nieco, zwiększając zaległy ponownie dystans. Przez moment panowało nieprzyjemne, dławiące w klatce piersiowej milczenie, a atmosfera prężyła się niczym struna tuż przed następstwem pęknięcia. Spojrzenie Bergmanna znowu wbijało się w niemal bliźniacze swą barwą oczy; tym razem jakby zastanawiając się, jakby usiłując odnaleźć odpowiedź dlaczego. Wcześniejsze obawy zdołały się nieuchronnie potwierdzić.
Nie chciał tego. Oboje nie chcieliby o tym wiedzieć.
- Nikt nic nie mówił - oznajmił jednakże, nagle, ledwie zmuszając swój narząd głosu. Spokojnie, neutralnie - mimo skradającej się niepewności. Zbyt oschle? Nie było tutaj nikogo. Żadnej Ivy. Wyłącznie oni. Cholera jasna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 32
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Pon Sty 15 2018, 18:57

Widziała, jak nagle zmienia się jego twarz. Widziała, jak pojawia się na niej konsternacja i niezrozumienie. Ona sama również tego nie rozumiała. To wszystko było zbyt skomplikowane i zagmatwane. Gubiła się w tym wszystkim. Nie wiedziała, co powinna powiedzieć, bądź zrobić. Jak naprawić tak zjebaną sytuację. A tym razem żadne podpowiedzi nie przychodziły do jej głowy. Natrętna Iva dała spokój w momencie, gdy wszystko się już posypało.
Trzeba to zakończyć, zdecydowanie zawyrokowała Diana, gdy Daniel odsunął się od niej na tyle, aby móc znów spojrzeć jej w oczy. [i]Może być tylko gorzej, więc należy temu zapobiec.
Uniosła się, zgrabnie wysuwając z pod jego ciała. Oddaliła się, na niedużą odległość, ale taką, która w tym momencie była murem nie do przebycia. Nie patrzyła na niego. wiedziała co ujrzy. Zawód, rozczarowanie. Nie chciała się z tym teraz mierzyć.
Sięgnęła po swoją koszulkę i niezgrabnie zakryła nią dopiero co uwolniony biust. Podciągnęła kolana bliżej swojej piersi, aby jeszcze bardziej się od niego odgrodzić. Nie poradziłaby sobie w tym momencie z rozmowami, które być może chciałby zapoczątkować.
-Danielu wyjdź proszę. - powiedziała cicho. W końcu odważyła się spojrzeć na niego. W jej błękitnych tęczówkach była ogromna determinacja. Musiała sobie to wszystko przemyśleć. Wiedziała, że musi to zrobić we względnej samotności. Bo sama przecież nigdy nie bywała.
Szybko założyła koszulkę i wstała z miejsca. Podeszła do okna i sięgnęła po jednego z leżących na parapecie papierosów. Gdy odpalała go mugolską zapalniczką, jej dłonie się trzęsły. Ale zapanowała nad tym.
-Wynoś się. - wysyczała w jego kierunku, gdy w końcu udało jej się zaciągnąć dymem papierosowym. Tak bardzo chciała z kimś o tym porozmawiać. Ale nie mogła. Musiała być sama. Już zawsze miała pozostać sama. Nikt nie był w stanie jej pomóc. A już szczególnie nie ktoś taki, jak Daniel. Ktoś, kto miał nazbyt dużo własnych zmartwień. Była skazana na samotność. Bądź półśrodek samotności, który powstał za sprawą Ivy...

/Zt.


Ostatnio zmieniony przez Diana Hazel dnia Wto Sty 16 2018, 12:55, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 685
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   Wto Sty 16 2018, 12:18

Wszystko mijało zdecydowanie z b y t szybko. Zmieniało się. Rozpadało?
Drastyczna zmiana - rozprzestrzenianie się zakłócenia, w którym pęcznieje uprzednio zdegradowany dystans. Nie bronił się - wiedział, tak być musiało, odkąd zapadły te słowa - słowa, które paść nie powinny. Czy Diana w istocie słyszała głosy, nieuchodzące z żadnej realnej krtani? Widziała ludzi, jacy wszak nie istnieli, nie teraz, nie tutaj? Nie wiedział, nie odpowiadał oraz starał się ignorować smagające ze wszech stron jego umysł pytania oraz dyskomfort usadowienia w miejscu tej sytuacji.
Nie przeczył, nie chciał rozmawiać - z jednej strony na swój sposób się niepokoił (martwił? nie, to określenie dość niefortunne w jego przypadku odwiecznie trudnych w zdefiniowaniu emocji). Nie odpowiadał. Usłuchał jej, wymykającej się teraz - bez żadnych dźwięczeń sprzeciwu, bez niepotrzebnie ciskanych spojrzeń, podniósł się z jeszcze niedawno ugiętej pod ciężarem obu ich ciał kanapy. Wstał, układając przelotnie wymięty materiał ubrań oraz podążył po kurtkę. Wtedy coś jego tknęło - jakby dotyk pokusy, odezwania się jednak, niezostawienia tego; wzrok powędrował na postać Hazel, lecz powtórzenie komunikatu, rażąco ostrzejsze, niczym zirytowane zwierzę, które prężąc się oraz szczerząc, nie zawaha się w żadnym stopniu podjęcia ukąszeń - odciągnęło mężczyznę od jakichkolwiek, wcale nie ratujących pomysłów. Wiedział, że to nie koniec - a jeśli zmieni kształt końca, uczyni w ten sposób tylko oraz wyłącznie z jej własnej, nieprzymuszonej inicjatywy.
- Przecież wiem - odpowiedział bezbarwnie, bez jakichkolwiek emocji. Wiedział, już wiedział. Nie potrzebował nic więcej. Narzucone odzienie wierzchnie nie było nawet zapięte z należytą dbałością - na to miał czas w trakcie schodzenia ze schodów. Poszedł oraz zostawił ją samą.
Wedle wyrażonego życzenia.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mieszkanie Diany Hazel   

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie Diany Hazel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
londynskie mieszkania
-