IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Jungkook, wróciłeś~

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 128
  Liczba postów : 204
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Jungkook, wróciłeś~   Sro Lut 07 2018, 22:01


Retrospekcje

Osoby: Min Taehyung, Cheong Jungkook
Miejsce rozgrywki: Wspólne mieszkanie Jungkooka i Tae
Rok rozgrywki: Obecny
Okoliczności: Jungkook wrócił z dwutygodniowego kursu do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 888
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15748-magic-boy#424708
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Jungkook, wróciłeś~   Sro Lut 07 2018, 22:29

Jungkook był czasami totalną łamagą oraz życiowym przegrywem.
Jak tylko cała sytuacja z przyjacielskim romansowaniem w tle, jak i z przyjacielskimi bluzgami oraz jeszcze bardziej kumpelkowymi przeprosinami dobiegła końca; (i wszystkie szlabany za potajemne palenie na terenie szkoły zostały odhaczone w hogwarckim kajecie ) - Jungkook nagle sobie ubzdurał, że chce wyjechać na mini staż do Londynu.
Czternaście dni bez Taehyunga, wydawało się być niczym darmowy bilet do piekła w jedną stronę, ale Jungkook lubił udowadniać, że ich dwójka potrafi sobie ze wszystkim poradzić.
Tym razem przed krótką podróżą, nie dość, że dokładnie siedemdziesiąt osiem razy poinformował o tym swoje Taebae, to jeszcze zostawił ponad sto kolorowych kartek po naklejanych w różnych miejscach w ich wspólnym mieszkaniu, w których wyraźnie zaznaczył, że wróci do swojego chłopca szybciej niż on zdąży przeczytać najnowsze wydanie księgi zielarstwa i to w dwóch językach: angielskim i koreańskim.
Najbardziej oblepił kartkami taehyungowe łóżko i miejsce pod łóżkiem i każdy inny zakamarek w jego (a raczej w ich już wspólnej) sypialni, aby przypadkiem Taehyunga znowu nie tknęło na hormonalną burzę i zarazem na deptanie serducha Jungkooka.
Nauczył nawet Taekooka nowych sztuczek z cyklu: jak skutecznie zagryźć niepożądanego obcego kosmitę, który zechciałby odwiedzić ich mieszkanie pod jego nieobecność.
Jungkook nie był chorym człowiekiem.
On był jedynie zapobiegliwym krukonem, który lubił chronić to, co udało mu się zdobyć na wyłączność swojego serducha, a Taehyung niewątpliwie stał się dla niego kimś bardzo ważnym w życiu. I chociaż nie pokazywał po sobie, iż jest z natury raptuśnikiem oraz zazdrośnikiem, domagającym się nieustannej uwagi - to po prostu chciał pokazać Minowi, że po prostu bardzo się stara, aby ponownie nie zawieść jego zaufania swoimi szalonymi pomysłami.

Teraz wracając po czternastu dniach, niemal biegiem pokonał kilkadziesiąt schodów do ich mieszkania, przy okazji pod jedną ręką targając walizkę, a pod drugą trzymając przemoczonego dachowca. Najzwyklejszy mruczek przypałętał mu się ledwie trzy kwadranse temu i uczepił się niego, jakby Jungkook był rasowym zbawicielem kotów magicznego świata. (a nie był nim! zwierzęta, oględnie mówiąc średnio za nim przepadły!)
Nie chciał nawet myśleć o tym, co pedantyczny Taehyung powie na przywitanie, gdy ujrzy zaniedbanego sierściucha, który zapewne w mgnienia oku zacznie siać zniszczenie w jego lśniącym na co dzień salonie.
(Już widział oczyma wyobraźni tumany kurzu, kłaki sierści na kanapie i dywanie, oraz podrapane meble i siebie samego, śpiącego zapewne w wannie za karę.)
Stawiając jednak na to, że mu się dzisiaj poszczęści i Taehyung bardziej skupi się na jego powrocie niźli na kolejnym pupilu; przybrał na twarz szelmowski uśmieszek i elegancko wtargnął do ich mieszkania.
Walizkę rzucił gdzieś w kąt, zaś kota nadal dla bezpieczeństwa trzymał blisko siebie (bo Taehyung  czasami potrafił być bardziej groźny od zwierzaka z ogonem i kłami) i skradając się po salonie, rozejrzał się za czupryną swojego słoneczka.
Salon pusto, sypialnia pusto (wywnioskował to po zamkniętych drzwiach, jako ekspert od zachowania swojego chłopaka ) toteż pokierował się do kuchni, gdzie odnalazł swoją zgubę, zajadającą się gorącym ramyunem. Parsknął cichym śmiechem na to, jak przezabawnie wyglądał wciągając takie ogromne ilości makaronu i niezdarnie wsunął się na krzesło naprzeciw Mina.
Kota bezpiecznie odstawił na stół i nie spuszczając wzroku z twarzyczki chłopaka, uśmiechnął się do niego stęskniony.
- Nakarm mnie, Taebae.
Mówiąc to, zaraz przysunął się do niego tak blisko, że niemal stykał się z nim swoimi kolanami.
Aby zaraz niepostrzeżenie cmoknąć go w policzek na powitanie.
Jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 128
  Liczba postów : 204
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Jungkook, wróciłeś~   Sro Lut 07 2018, 23:12

Dwa tygodnie ciągnęły się jak dwa lata.
Czas dłużył się niemiłosiernie, jakby śmiejąc się z nieszczęścia biednego Taehyunga, który z dnia na dzień tęsknił za swoim chłopcem coraz bardziej. Pierwsze dni wcale nie były takie złe, jakoś radził sobie z ciszą i spokojem wokół niego, który niegdyś był dla niego rzeczą tak samo naturalną i prostą jak oddychanie, a teraz sprawiała mu wiele trudności. Po tym jak przywykł do obecności Jungkooka, do jego nieustannego śmiechu i głupich zaczepek, z bólem serca przeszedł do milczącego trybu dnia. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że Krukon zapełnia w jego życiu tę spokojną, wręcz nudną lukę. Wypełnia jego dnie i noce, a teraz nagle zniknął. I szczerze mówiąc, Minnie w ogóle nie miał mu za złe tego wyjazdu na staż, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że to była ogromna szansa dla młodego Cheonga. A Tae cieszył się na myśl, że jego chłopiec może się rozwijać.
W końcu, gdyby tylko mógł to zapewniłby mu wszystko co najlepsze, wliczając to rzeczy materialne jak i rozwój.
Jasnowłosy doskonale zdawał sobie sprawę, że Jungkook ma wrócić w najbliższych dniach. Tuż obok miseczki z parującym ramenem miał rozłożony kalendarzyk i czerwony, odrobinę zaschnięty mazak, którym przez ostatnie czternaście dni odliczał do powrotu swojego współlokatora. I wbrew pozorom to wcale nie tak, że ma na jego punkcie niezdrową obsesję, serio! Po prostu bez niego czuł się dziwnie osamotniony i pusty.
Choć z drugiej strony, co on próbował ukryć? Tęsknił za nim jak szalony! Za jego ciepłym uśmiechem, kochanym spojrzeniem, głupkowatymi i nie raz zawstydzającymi zaczepkami, za szalonymi wypadami, za wspólną nauką, wspólnym przyrządzaniem posiłków, narzekaniem na problemy, męczeniem Delilah… Tak naprawdę większość rzeczy robili razem, a gdy byli oddzielnie to Taehyung czuł się dziwnie nieswojo. I z jednej strony było to do kitu, bo uzależnił się od niego, a przecież kiedyś może go tak naprawdę zabraknąć. Ale Tae nawet nie chciał o tym myśleć! Nie wpadł w żadną depresję, żeby z nagła widzieć wszystko w ciemnych barwach.

Przed wyjazdem złożył Jungkookowi obietnicę. A raczej kilka. Żadnych nocnych eskapad z nieznajomymi, żadnego przyprowadzania obcych i jakichkolwiek innych ludzi do ich mieszkania. Regularne pisanie listów. Pamiętanie o karmieniu Taekooka. Odrabianie wszystkich prac i dodatkowych zaliczeń. Prawidłowe żywienie i nie pomijanie posiłków.

I Taehyung wszystkich tych obietnic dotrzymał, dlatego mimo późnej pory, siedział nad ramenem, wsuwając do ust kłęby gorącego, parującego makaronu. Zaraz obok jego ręki i kalendarzyka, leżał esej na dodatkową ocenę, a niedaleko taboreta Taekook z łapą w pełnej misce, z której wysypało się kilka cząstek karmy. Jasnowłosy czuł się z siebie dumny.

Każdy, kto w choć niewielkim stopniu znał Taehyunga wiedział, że ma swój własny świat. Odlatywał myślami na inną planetę, czasami przeczył samemu sobie lub robił dziwne rzeczy. Tak samo teraz, skupił się na makaronie i wyłączył, zamykając na bodźce z zewnątrz, toteż nie usłyszał podejrzanego szelestu czy kroków w swoim mieszkaniu. Dopiero gdy ciemnowłosy zajął miejsce obok, a Taekook zaczął radośnie ujadać, Taehyung oprzytomniał. Kluski wypadły mu z ust prosto do pudełka; sam przez chwilę przypatrywał się chłopakowi z niedowierzaniem. Czy to nareszcie ta cudowna chwila, w której będą mogli być razem? Nieprawdopodobne. Wrzucił pałeczki do miseczki i rozpromienił się jak pięcioletnie dziecko, uśmiechając się szeroko w charakterystyczny dla siebie sposób.
- Jungkook, wróciłeś~ - wykrzyczał, rzucając się mu na szyję i niemal zwalając ich z taboretów. - Jak było na stażu, nauczyłeś się czegoś? To niesprawiedliwe, że mogli wybrać tylko jednego krukona, zazdroszczę ci, ale mam nadzieję, że niczego nie żałujesz? - i poleciał grad pytań, a przecież obiecał sobie, że da mu odetchnąć po powrocie. Nie puszczał go nawet na sekundę i dopiero po minucie, może dwóch, westchnął z ulgą i puszczając go, wyprostował się jak struna. - Dotrzymałem obietnic, Jungkookie. Nikogo nie zapraszałem, Taekook miał zawsze pełną miskę, a ja nie pomijałem posiłków. Radziłem sobie - powiedział niemalże z dumą, wbijając spojrzenie w ciemne tęczówki równolatka. Po chwili, a była to różnica zaledwie kilku sekund, uderzył ciemnowłosego w ramię. - Nie zostawiaj mnie już na tak długo. Wszyscy się na mnie uwzięli i nawet moja mama powiedziała, że nie może się doczekać aż wrócisz, bo jestem jakiś “nieogarnięty życiowo” jak to ujęła niezbyt łagodnie. - Wydął wargę z niezadowoleniem, dopiero wtedy zauważając kociaka. Znieruchomiał i wpatrywał się przez dobrą chwilę w małego sierściucha z niedowierzaniem. Czy wspominałam, że Taehyung zachowuje się jak kosmita? Przeniósł wzrok na swojego chłopca, marszcząc dziwnie brwi; to nie tak, że nie lubił kotów. Tylko, że: mają psa, Taehyung ma fazę na punkcie czystości w ich domu, nie mają tyle czasu na opiekowanie się dwoma pociechami, Jungkook nawet nie zapytał go o zdanie. - Coś ty tu przyniósł, Cheong Jungkook? Masz zamiar zrobić w naszym domu małe zoo? - zapytał z powagą, chwytając między palce pałeczki i wycelowując je w ukochanego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 888
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15748-magic-boy#424708
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Jungkook, wróciłeś~   Czw Lut 08 2018, 20:20

Uwielbiał te momenty, gdy jego Taebae rzucało się na niego niczym najsłodsza przylepa świata. Zważywszy na ich niezdarne początki bardziej zażyłej relacji i to, jak oboje nie wiedzieli co się z czym wiąże; takie rzeczy jak nagłe pragnienie bliskości drugiego, stało się dla nich naprawdę jednym wielkim wow wydarzeniem.
Mocno go do siebie przygarniając, zdążył go po raz kolejny ucałować, ale tym razem prosto w czubek nosa i będąc prawie tak samo stęsknionym jak Min; bez problemu przyciągnął go na swoje kolana. Jako ten odrobinę silniejszy i tak samo odrobinę wyższy, lubił dzierżyć wyjątkową opiekę nad swoim chłopcem.  
Owijając się ramionami wokół jego pasa, oparł brodę na jego ramieniu i z radością wysłuchał wszystkiego co miał mu do opowiedzenia blondas.
Z dumą słuchał o tym jak Taehyung wszystko grzecznie jadł, odrabiał lekcje i nie sprowadzał żadnych konkurentów miłosnych do ich gniazdka. Zabawne, że starszy krukon potrafił tak grzecznie wypełniać prośby Jungkooka, zważywszy na jego dość mocny charakter.
(Prawie pół roku randkowania robi swoje, zwłaszcza, gdy Kukson łapał się wszystkich technik podrywu, aby przypadkiem nie zrazić swojego przyjaciela)
Całując go lekko w prawe ucho, podsunął mu miskę z ramenem niemalże pod sam nos i same wreszcie na spokojnie odetchnął.
- Staż dotyczył najnowszych metod wypatroszania różnych futerkowców, a wszyscy wiedzą, że chociaż jesteś diabelnie dobry z eliksirów, to raczej nie lubisz takich drastycznych zabaw. - wymruczał cicho i ziewając, machnął w powietrzu ręką, aby nie przeszkadzał sobie we wciąganiu gorącego makaronu. - A tak naprawdę to niczego żałuj, kujonie. Wciskali nam do głowy jakieś suche fakty z mega nudnego rękopisu z któregoś tam wieku z którego i tak pewnie nigdy, ale to przenigdy nie skorzystam. Zresztą… -  urwał nagle w połowie zdania i jęknął niczym mały chłopiec, gdy Taehyung znienacka grzmotnął go w ramię.
Uderzenie nie było na tyle silne, aby rzeczywiście miał ochotę się rozpłakać lub mu również oddać pieszczotliwego kuksańca - jednak i tak z automatu wygiął swoje wargi w smutną podkówkę. Dopiero co przyjechał! I proszę - na dobry wieczór dostaje z pięści.
Tak się właśnie dzieje, gdy człowiek zbyt mocno rozpieszcza i rozbestwia swoją drugą połówkę. Tak samo jak Tae, wygiął dolną wargę i potulnie skinął głową na jego słowa.
- Jasne, że nie opuszczę. Poza tym, Taehyung! Bo wiesz, tam była taka super mała dziewczynka. Chyba chinka, albo może i nie? No nieważne! Ale jeju, ona była taka sympatyczna. Skombinuj mi taką, co? Miejmy małą chinkę albo małą koreankę. Będzie jak Delka tylko mniejsza i będzie mniej jadła, bo jak Deli do nas włazi to ginie całe jedzenie, naprawdę. - wymruczał z podekscytowaniem, nie zważając na to, że jego chłopiec wolał właśnie zacząć się przyglądać napotkanemu mruczkowi z ulicy niźli razem z nim się cieszyć na samą myśl o kolejnej osobie, która mogłaby fajnie z nimi żyć.
Byliby prawie jak dorośli!  
Zapędzając się nieco w czynach, złapał starszego pod brodą i szybko go cmokając w pulchne wargi; miauknął prosząco w jego stronę. - Jesteś rozgarnięty przy mnie Tae, okej? Dlatego nie odlatuj do krainy kosmitów i posłuchaj mnie, gdy mówię o małych chinkach, bo to ważne. Prawie tak samo ważne jak rodzina królików, pamiętasz? - dodał z przejęciem i po chwili uśmiechnął się do niego uroczo, gdy ten wycelował w niego metalowymi pałeczkami.
- A to na stole, co ma cztery łapy i tak miauczy to Mruczek. Przypałętał się, nie miałem sumienia go tak zostawić, bo przypomina mi trochę ciebie, wiesz? Sam nie wiem z czego, ale tak jakoś, taki pocieszny jest i trochę słodki. Możesz go nazwać jak zechcesz! I koty są fajne, bo grzeją, a ty notorycznie masz zimne ręce. A on będzie trochę jak przenośne rękawiczki. Zgódź się, bae, no. - poprosił go, przy czym ostrożnie wyjął z jego palców pałeczki, aby samemu nabrać na nie ramenu. Pakując do ust gorący przysmak, oczywiście, że poparzył sobie nieco język. U niego to było typowe zachowanie. Zamiast jednak jęczeć, zerknął na buzię swojego chłopca i nadymając lekko policzki, szepnął cicho.
- Bardzo za tobą tęskniłem, kujonie, wiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 128
  Liczba postów : 204
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Jungkook, wróciłeś~   Sob Lut 10 2018, 15:58

Taehyungowi znów zupełnie nieświadomie włączył się tryb dzieciaka.
I to dosłownie w jednym momencie. W ciągu sekundy, gdy tylko zobaczył Jungkooka, porzucił maskę dorosłego i odpowiedzialnego studenta; potulnie przytulając się do ciemnowłosego i jeszcze chwilę siedząc na jego kolanach czuł się jakby znów miał szesnaście lat. Jak wtedy, gdy Cheong zaproponował mu chodzenie i gdy całowali się przez materiał koszulki. Były to dobre czasy, przesycone niewinnością i pierwszymi chwilami zauroczenia, kiedy każdy bliższy kontakt wywoływał w Tae skrajne i gwałtowne emocje. Nie mógł uwierzyć, że ich relacja nabierze takiego tempa, że pójdą razem na przód i będą wypełniali swoje dnie. Nawet zdecydowali się by wspólnie dzielić mieszkanie. Wtedy nie myślał o tym tak... przyszłościowo jak teraz. Może dlatego, że był dzieckiem? Cieszył się tym, co miał w tamtej chwili, a teraz? Teraz za bardzo martwi go to, co będzie. Martwiło go to, czy Jungkookowi będzie przy nim dobrze, czy nie będą się kłócili, czy oboje spełnią marzenia i tak naprawdę będą szczęśliwi.
Ich związek się rozwijał i to nie podlegało żadnym wątpliwościom. I było to równocześnie piękne i nieprawdopodobne. Dobrze było wiedzieć, że ma się czyjeś wsparcie.
Taehyung pokręcił z niezadowoleniem nosem, przyznając rację chłopakowi; chyba nie było przedmiotu, którego nie lubił, ale patroszenie czegokolwiek byłoby co najmniej drastyczne. Jeszcze by przez takie wizje nie zasnął i co wtedy? Męczyłby Jungkooka całą noc, że ma problemy ze snem, a potem płakałby, że rano nie wstanie, a wtedy już nie byłby taki pewny, czy ciemnowłosy długo z nim wytrzyma.
Jasnowłosy już miał coś odpowiedzieć na obronę swojej wrażliwej natury, kiedy usłyszał ziewnięcie Jungkooka. Taeś westchnął cicho i zszedł mu z kolan, siadając z powrotem na swój taboret; złapał JK za ręce i spojrzał mu w oczy.
- Bardzo jesteś zmęczony? Nie przemęczałeś się tam za bardzo? Słyszałem, że mieliście dużo zajęć praktycznych, więc na pewno długo siedzieliście... - powiedział z nagła poważnie. - I pewnie podróż cię wykończyła. A głodny jesteś? Mam ci coś zrobić do jedzenia? Nie chcesz wziąć prysznica? - zarzucił go gradem pytań. Po chwili podniósł się i pobiegł zagotować mu wodę do drugiego ramenu. W czasie przygotowywała mu miseczki, zastanawiał się nad tym jak zorganizować Jeonggukowi czas, aby nie się nie przemęczył siedzeniem do późna. Po chwili postawił kolejną miskę parującego makaronu przed chłopcem i znów jak dzieciak, przysiadł mu na kolanach.
Tae wytrzeszczył oczy, prawie z niego spadając; rozchylił lekko usta, patrząc na Jungkooka z niedowierzaniem.
- Ty chcesz mieć dziecko? - zapytał retorycznie. - Teraz? Nie sądzisz, że to szybko? To ogromna odpowiedzialność, żeby kogoś przygarnąć, poza tym jeszcze się uczymy i nie mamy stałej pracy, a poza tym, dopiero zaczynamy i... - zaczął, jakby spanikowany? Albo bardziej zaskoczony zwariowanym pomysłem partnera. Zagryzł wargę, nie wiedząc co odpowiedzieć. Okej, może za pięć czy osiem lat ten pomysł byłby dobry, ale mieli osiemnaście lat. OSIEMNAŚCIE. Nie dawno Taehyung pierwszy raz się całował, a teraz miałby mieć kogoś na wychowanie? On swojego Taekooka ledwo potrafi wychować! - Może kiedyś. Na razie wychowaj tego kotka i rany, następnym razem to uprzedź mnie jak masz zamiar zrobić zwierzyniec na chacie - parsknął. - Jak go zamierzasz nazwać?
Gdy Jungkook szybko cmoknął go w usta, Tae zaczerwienił się i spuścił głowę, opierając ją gdzieś przy wgłębieniu szyi chłopca. - Chyba musisz mnie zacząć ostrzegać, kiedy tak robisz - wymamrotał nieśmiało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 888
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15748-magic-boy#424708
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Jungkook, wróciłeś~   Nie Lut 11 2018, 23:23

Jungkook kolejny raz ziewnął i niczym rasowy dresiarz zaciągnął na swój łeb obszerny, granatowy kaptur. Z cudownym półuśmiechem wysłuchał uroczego szczebiotania swojego chłopca i obserwując go znad przymrużonych powiek jak uważnie zalewał wrzątkiem suchy makaron, westchnął dumnie rozleniwiony.
Był niebywałym szczęściarzem.
Gdy tylko Taehyungie podsunął mu niemalże pod sam nos miskę z gorącym ramyunem i zaraz ponownie niczym mały kociak władował się na jego kolana, Jungkook jęknął praktycznie osłabiony jego słodyczą.  - Jesteś taką przylepą, mój boże. - wymruczał cicho, ale jeszcze mocniej go do siebie przygarnął i cmoknął w czubek głowy.
W międzyczasie odpowiedział mu na wszystkie pytania, że wszystko może zaczekać chociażby z miliard lat, nawet głupi prysznic, bo przecież musi najpierw wyściskać swoje bae, racja? Pokrótce opowiedział mu jak przebiegły te nudne wykłady na których się śmiertelnie wynudził i uśmiechnął się lekko na jego dociekliwą naturę.
- Kotek - zaczął z rozbawieniem - wykłady były na drugim końcu tego samego Londynu, więc podróż przeżyłem całkiem dobrze - przypomniał swojemu kosmicie i dźgając go lekko palcem w policzek, dokończył - Faktycznie długo tam siedzieliśmy, ale co poradzić? Połowę przespałem, więc nadal nie kumam za bardzo o co w tym wszystko chodziło. Bardziej myślałem o tobie, jak sobie dajesz radę i czy przypadkiem Taekook nie padł z tęsknoty do mnie - zażartował głupio i obracając nieco głowę w stronę białego psidwaka, pokazał mu język. Nadal Jungkook nie przeżył tego, że ten futrzak czasami spał razem z nimi i praktycznie każdego ranka budził się z jego kłakami na języku. Co innego czuć na twarzy poranne buziaki i łaskoczące go w policzki włosy Taehyunga, a co innego nikczemnego psa, który wtyka mu do gęby swój kudłaty ogon.
I jeszcze wszędzie jego ślinotok. Na poduszkach, na piżamie, na kołdrze. I nawet na jego pięknym chłopcu! Dlatego jeszcze raz pokazał psidwakowi język i chwytając w palce metalowe pałeczki, odwrócił się z powrotem do swojego maleństwa.
Gdy przypomniał mu o małej chince, sam się trochę speszył i gmerając pałeczkami w misce, nieśmiało wzdrygnął ramionami. Jedną rękę opuścił pod stół, aby swobodnie objąć w pasie Taehyunga, aby przypadkiem nie zleciał mu z kolan i pieszczotliwie zaczął kreślić kciukiem różne wzorki po jego brzuchu.
- Czy teraz? Pewnie nie, ale gdyby tak się stało to też byłoby fajnie, co nie? Ale kiedyś… to byłoby chyba dobra decyzja, prawda? Nie wiem, może mi odbija powoli, ale lubię myśleć, że będziemy w przyszłości bardzo, ale to bardzo szczęśliwi.
Obserwując jak przygryzł swoją wargę, na nowo go ostrożnie ucałował w policzek i na dłuższą chwilę pozostawiając tam swoje nieco zmarznięte usta, kontynuował:
- Taemin - miauknął cicho w jego aksamitny policzek - niech kot będzie Taemin, ładnie brzmi i będzie mi przypominał ciebie i bronił przed Taekookiem - niefrasobliwie dodał od siebie i powstrzymał się od chichotu na typową dla Taehyunga reakcję.
To jak się rumienił było naprawdę warte każdego zachodu i wszystkiego innego. Zwłaszcza ta cicha prośba, aby informował go o tym, kiedy zechce skraść z jego ust buziaka.
Śmiejąc się z jego nagłej wstydliwości, odchylił się nieco na taborecie i podtrzymując dzieciaka na kolanach, parsknął jeszcze głośniej na jego gest, gdy schował łepetynę w zagłębieniu jego szyi.
- Taeś, robiliśmy już fajniejsze rzeczy - przypomniał mu rozbawiony i palcem wskazującym pozaznaczał na jego buzi, szyi i dekolcie miejsca, które podczas trwania ich związku zdążył już dobrze poznać, wycałować i polubić w jednym.
- Otrzymałeś buziaki prawie wszędzie, wiesz? Gdzieś tam podkoszulką też, ale nie będę przecież pokazywać, skoro miałem grzecznie zjeść ramyun. Na Boga, przecież nie mogę zmarnować tak cholernie  dobrego i gorącego ramenu! - jęknął niczym naczelny głodomor i ładując w siebie sporą porcję, zassał się niczym wampir na makaronie.
- A! Właśnie! - wybuczał znad miski i z pełnymi policzkami jak królik, spojrzał na niego z prawdziwą ekscytacją - dasz się zaprosić na kolejne nasze randewu? Myślałem o lodowisku, ale boję się, że się na nim zabiję. Ale nie ma nic bardziej romantycznego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 128
  Liczba postów : 204
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Jungkook, wróciłeś~   Czw Lut 15 2018, 21:56

- To chyba dobrze, co? Nie męczę cię tym przypadkiem? - zapytał, ale nawet nie pomyślał o tym, żeby z niego zejść albo przerwać czułości, którymi obdarowywał Jungkooka. Posyłał mu maślane spojrzenia, szczęśliwe uśmiechy i cały czas mocno go obejmował, jakby krukon mógł się rozpłynąć w powietrzu, a przecież wrócił i na razie nie planował żadnego wyjazdu. Cmoknięcie było wystarczającą odpowiedzią na jego pytanie. Taehyung uśmiechnął się z radością, mrucząc przeciągle i puszczając oczko do naburmuszonego Taekooka. Nie miał prawa być zazdrosny; osiemnastolatek poświęcał mu wystarczająco dużo uwagi podczas nieobecności Cheonga.
- N-na drugim końcu Londynu? - odparł, rozszerzając z zaskoczeniem oczy. - Ktoś mi powiedział, że mieliście te staże w Liverpoolu - prychnął z niedowierzaniem. - To ja myślałem, że ty jesteś ponad trzy i pół godziny drogi ode mnie… No nie wierzę - burknął, obrażony jak małe dziecko. Cały czas żył w przekonaniu, że chłopak był bardzo daleko; nie na wyciągnięcie ręki i cierpiał tak trochę przez tę małą rozłąkę.
Tae parsknął, widząc Jungkooka wpatrującego się w ich pieska; minęło tak dużo czasu, a ich relacja nie zmieniła się nawet odrobinkę. Oboje byli dla siebie niemili, a Min stał po środku tej mini wojny.
- Taekook bardzo za tobą tęsknił - stwierdził Taehyung, szturchając delikatnie piętą jego ulubionego futrzaka. - Ale oczywiście nie bardziej niż ja, mnie nikt nie prześcignie - dodał, uśmiechając się w charakterystyczny dla siebie sposób.
Krukon z zadowoleniem obserwował Jungkooka, wcinającego ramen ze smakiem; co było dosyć zabawne, bo danie było z… paczki. I aż szkoda było patrzeć, aby Kookie jadł tak niezdrowe jedzenie. Taehyung westchnął ciężko, przesuwając palcami po ramieniu swojego ulubionego chłopca.
- Stwierdziłem, że nauczę się gotować. Dla ciebie - powiedział głośno, niemalże z dumą, że dopuścił się tak drastycznych kroków, bo był przekonany, że nie ma rąk do bycia kucharzem. - I dla siebie też, to swoją drogą. Nie możemy ciągle żywić się mrożonkami, paczkami i innymi śmieciami. Dlatego zacznę brać jakieś lekcje albo coś, co myślisz? - zapytał, zagryzając wewnętrzną część policzka.
Skoro mieli mieszkanie i kuchnie do dyspozycji to jednak grzechem byłoby z niej nie skorzystać w normalnych warunkach, a nie wyłącznie do zagotowania wody.
Taehyung słuchał Jungkooka uważnie, kiedy temat znów powrócił do małej chinki. Zauważył, że chłopiec nieco się speszył; Tae rozczulił się, łapiąc go za policzki, ledwie ciemnowłosy zdążył połknąć makaron.
- Bo będziemy super szczęśliwi i będziemy mieli tak dużo małych chinek, czy królików, ile będziesz tylko chciał, ale w swoim czasie, no nie? - zapytał, po czym ucałował go króciutko prosto w ciemne, malinowe usta. - Smakujesz ramenem - stwierdził, po czym znów go cmoknął, czerwieniąc się jak niegdyś ze swojej śmiałości.
Min spojrzał na kotka nieco łagodniej niż na początku i westchnął ciężko; to ostatni futrzak jakiego wpuści do domu. I jeżeli nie polubi się z Taekookiem to go wyrzuci, bo jego pociecha jest tutaj najważniejsza. Gdyby nie skuteczne metody przekonywania Jungkooka, to zapewne sierściuch już stałby przed domem.
- W porządku, niech będzie Taemin - stwierdził Tae, wzdychając cichutko. - Mam nadzieję, że się polubią. Nie chce kolejnej wojny w domu - dodał, patrząc na niego jednoznacznie, mając na myśli oczywiście go i Taekooka.
Taehyung wcisnął twarz mocniej w zagłębienie szyi Jungkooka i burknął;
- Bo się odzwyczaiłem. I jedz dużo, zrobię ci więcej jak będzie mało. Poza tym słyszę w twojej szyi jak przełykasz. Przysięgam, że słyszę jak makaron spływa ci do żołądka.
Odsunął głowę od jego klatki i spojrzał na niego z rozbawieniem. Świr. Dopiero na wzmiankę o randce, jego twarz jeszcze bardziej się rozpromieniła.
- Lodowisko? Chętnie! Ostatni raz jeździłem dwa lata temu, ale byłoby wspaniale tam pójść! Nauczę cię wszystkiego, Jungkookie - powiedział z niemałą ekscytacją. - Ach, tak się cieszę, że wróciłeś! Dzisiaj ci odpuszczę, ale jutro jesteś mój - wymamrotał, wydymając dolną wargę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Jungkook, wróciłeś~   

Powrót do góry Go down
 

Jungkook, wróciłeś~

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-