IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Przed kołatką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4472
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Przed kołatką   Sob Gru 11 2010, 23:26

First topic message reminder :


Przed kolatka


Pod magiczną kołatką nie jeden uczeń spędził długie godziny próbując rozwiązać zadaną przez nią zagadkę. Aby wejść do pokoju Ravenclaw każdy prawdziwy Krukon musiał rozwiązać podany przez nią rebus. Niestety niejednokrotnie zdarzało się tak, że i Ci, którzy bez wątpienia do niebieskiego domu pasowali, długo głowili się nad odpowiedzią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 15
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15149-serafin-k-abramowicz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15177-jedz-ze-mno-cybule#404606
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15148-serafin-k-abramowicz




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Pon Paź 09 2017, 19:49

Spodziewał się bardziej oschłego przywitania i chyba nawet zrobiłoby mu się lepiej, gdyby ona zareagowała w jakikolwiek inny sposób. Wyrzuty sumienia zaczęły go trawić od środka, mocne i nieprzyjemne ściśnięcie w brzuchu, podobne do tego, które czuł, gdy jeszcze był w niej zakochany, znów się pojawiło.
Delikatnie objął dziewczynę zabandażowaną ręką. Dalej czuł wszelkie złamania, których nabawił się w Hogwartcie. Szkoła musiała być jakaś pechowa, dwa poważne uszkodzenia w tak krótkim czasie? W Durmstrangu nawet nie zaliczył bliskiego spotkania z ziemią, a tutaj, chodził cały pokiereszowany od początku roku. Jedyną pocieszającą rzeczą w tym wszystkim było to, że nie był jedynym, a na ostatnim festiwalu paru osobom stała się jakaś krzywda. Chociaż nie, zaraz poprawił się w myślach. Nie był osobą, która życzyła innym uszczerbków na zdrowiu, to bardzo źle, że ktokolwiek został ranny, a nawet jedna osoba zginęła.
Mocno zmarszczył brwi. Dlaczego nie udało im się spotkać? Czy Lilka również brała udział w koncercie? Bo jeśli rozumiał, że na festiwalu, wśród tłumów ludzi trudno było wyłapać kogokolwiek znajomego to Hogwart nie był taki mały. Wydedukował, że pojawiła się później od niego, nawet jeśli on sam pałętał się po szkole dopiero od ponad trzech tygodni.
Bez słowa pozwolił krukonce zsunąć kaptur z twarzy. Była zdziwiona, to zauważył od razu, ale tego właśnie spodziewał się Serafin. W poprzedniej szkole nikt nie wiedział o tym, jak bardzo marzy o tatuażach. Był świadomy tego, że pozwolą mu zapomnieć, że bezpośrednio przykryją wszystkie lata krzywdy, jaką wyrządził mu ojciec. Blizny na ciele już dawno się zagoiły, jednak ich widok sprawiał, że Abramowicz miał ochotę zdrapać z siebie skórę. Małe dzieła sztuki, które pojawiły się na ciele chłopaka, przynosiły wielkie ukojenie, stały się najprawdziwszą ucieczką od przeszłości. Bardziej skuteczną niż zmiana miejsca zamieszkania czy szkoły.
- Matka też nie była zadowolona i chyba jedyną osobą w rodzinie, której to wszystko się podoba. - podwinął rękaw zdrowiej ręki - jest Uriel, który chwali się na prawo i lewo, jak bardzo czaderskiego ma brata - uśmiechnął się szczerze na wspomnienie o młodszym bracie, który, jak i ona był uczniem domu Ravenclaw. Skubany, bardzo szybko przywykł do trybu lekcji w Hogwartcie, nawet szybciej od Serafina, który przecież z całkowitą zmianą otoczenia, nie miał problemów. Znalezienie przyjaciół od zera było dla niego trudne, jego młodszy brat brylował wśród młodszych krukonów i całkowicie nie miał problemów z tym, żeby się dostosować, a on zaczął mu tego cholernie zazdrościć. Najgorsze w tym wszystkim było chyba to, że nie mógł zgonić obecnego stanu rzeczy na nic konkretnego. Nikt nie wiedział o czynie, do jakiego dopuścił się Ślizgon, był dla wszystkich jak biały, czysty pergamin, którego nikt nie zna i po którym nie wiadomo czego się spodziewać.
Westchnął ciężko na samą myśl o tym, że znów będzie musiał powrócić do przeszłości. Wiedział jednocześnie, że przed tym nie ma ucieczki i nie powinien ukrywać żadnej sprawy przed przyjaciółką.
Delikatnie przygryzł dolną wargę ust, przestąpił z nogi na nogę i potarł się jedną z dłoni po karku.
- Pewnie słyszałaś o śmierci mego ojca - przerwał na chwilę, spojrzał prosto w twarz Sotiriyovej, chcąc widzieć każdą reakcję brunetki. - I pewnie dziwiło Cię to dlaczego wyjechałem, skoro koniec jego życia oznaczał jednocześnie koniec naszej udręki. - mocno zmarszczył brwi, na chwilę zatrzymał się w swoich słowach, nie wiedząc co powiedzieć, postanowił walić prosto z mostu, ryzykować, nie widział innego wyjścia. - To ja go zabiłem, on chciał zrobić krzywdę Ulkowi, ja nie mogłem, nie potrafiłem, nie chciałem się powstrzymać i zatłukłem go gołymi rękoma. - nie powiedział już nic. Cały ciężar, wstyd, jaki nosił na barkach, zszedł z niego jak za rzuceniem jednego Obliviate. Jemu do szczęścia nie trzeba było wiele, domagał się akceptacji i wybaczenia, a już szczególnie ze strony Liliyi, która przez tak wiele lat była jego oparciem.
Modlił się tylko o to, by nie pomyślała o nim źle, by nie widziała w nim tylko mordercy, człowieka, który zabił swego własnego ojca, który przez tak wiele lat żył w cieniu, maltretowany i prześladowany. Jednocześnie nie chciał współczucia czy smutku, chciał to wszystko zostawić za sobą i zacząć szczęśliwe życie, w nowym miejscu, z nią, nawiązując nowe znajomości, przyjaźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 18
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15221-liliya-sotiriyova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15246-liliya-sotiriyova




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Sro Paź 11 2017, 11:11

Na wspomnienie o Urielu uśmiechnęła się. To, że widziała go w domu kruka tylko potwierdzało obecność Serafina w hogwarcie. Z Urielem jeszcze nie rozmawiała, nawet nie miała (lub on nie miał) odwagi się przywitać. To było naprawdę dziwne, bo jako, że był młodszym bratem Serafa, przez cały pobyt w Durmstrangu traktowała go, jakby był również jej młodszym braciszkiem. Charakter Serafina bywał szczególnie trudny, więc Liliya potrzebowała kogoś, lub czegoś, by ten charakter rozszyfrować.
Bardzo szybko zaczęła żałować tego, że zapytała o to, co się u nich działo. Doskonale znała ojca Abramowiczów i wiedziała, do czego jest zdolny. Nie mogło do niej dotrzeć jedynie to, jak daleko ten skurwiel, Michał, musiał się posunąć, by czara goryczy w końcu się przelała. Nie mogło do niej to dotrzeć, ponieważ Serafin znosił tyranię ojca przez tyle lat. Przez całe swoje życie.
W trakcie, gdy mówił to wszystko, Liliya nie była już ani zła za to, że odszedł bez słowa, ani szczęśliwa z tego powodu, że znów stoi koło niej i znów są razem. Była poważna i patrzyła prosto w jego oczy. Przez jej postawę można było wywnioskować, że przeraziło ją to, co mówił Serafin, ale wcale tak nie było. Nie bała się, bardziej była ciekawa. Uriel miał najwspanialszego brata na świecie, bo uwolnił go od ojcowskich katuszy.
Właściwie nie wiedziała, co mu odpowiedzieć. Miała naprawdę mieszane uczucia. Kochała Serafina i niepokoiło ją to, że potrafił posunąć się do zabójstwa, ale z drugiej strony imponowało jej to, że potrafił poświęcić tak wiele w obronie własnego brata. Miała tak wielki mętlik w głowie, że kompletnie zapomniała, że jej wzrok wciąż tkwi na oczach ślizgona. Po kilku sekundach ciszy zrobiło się naprawdę niezręcznie. W końcu Liliya westchnęła głośno i skierowała wzrok w kamienną podłogę, opierając się o ścianę.
-Serafin...- gdy się odezwała, poczuła się niepewnie, ale to nie był czas na milczenie. Niektóre sprawy trzeba było wytłumaczyć sobie od razu. -Znałam twojego ojca. Wiedziałam do czego jest zdolny, to może zabrzmieć bardzo źle, ale gdybyś ty nie zabił jego, wtedy on pozabijał by was.
I to była prawda. Może nie była nigdy świadkiem tego, jak Michał znęcał się nad swoją rodziną, ale Serafin jej ufał i nie krył się z tym, co się dzieje u niego w domu. Nieraz widziała siniaki na jego ciele, raz nawet zobaczyła podbite oko u jego brata, co bardzo ją niepokoiło. Dziwiła się tylko temu, że ich matka nic z tym nie zrobiła. Może to dlatego, że wychowywała się w kompletnie innej rodzinie. Nią zajmowała się matka, ona ją wychowywała, wpajała jej wszystkie wartości. Ojciec całymi dniami pracował, a gdy już się nią zainteresował, nie traktował jej jak człowieka. Na szczęście te czasy już się skończyły. Przynajmniej na razie.
-Ktoś jeszcze o tym wie? O tym co się stało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 15
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15149-serafin-k-abramowicz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15177-jedz-ze-mno-cybule#404606
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15148-serafin-k-abramowicz




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Pią Paź 20 2017, 23:56

Czy tego się po niej spodziewał? Trochę tak.
Od kiedy pamiętał. była tą spokojniejszą, tą, która nie reaguje na życie aż tak emocjonalnie. Serafin był zgoła inny, kiedy nadchodził trudne dni, potrafił nie jeść, nie pić i jedyne, o czym myślał to, czy jego matka jest bezpieczna i czy ojciec znów zrobił krzywdę młodszemu bratu.
W szkole nie miał ich pod kontrolą, patrzenie na ręce ojcu było właściwie niemożliwe, bo matka zdecydowanie nie ułatwiała mu zadania. Na wszystkie listy odpowiadała lakonicznie, bojąc się, że szczerze mówiąc Ślizgonowi o tym, co dzieje się u niej w domu, dodatkowo pogorszy sprawę. Jemu trudno było żyć z tą świadomością, w kłamstwie i obłudzie, jednocześnie nie widział światełka w tunelu, nie widział ratunku i rozwiązania ich sprawy. Życie pokazało coś całkowicie innego. Czasem żałował, ale nie zabójstwa, żałował tego, że ich ojciec nigdy nie był całkowicie normalny. Dopiero teraz zaczął dostrzegać, że czasem ponosiły go nerwy przy ludziach. Nie potrafił wybaczyć im błędów, posyłał znaczące spojrzenia, chrząkał ostentacyjnie i nie miał oporów przed mieszaniem w głowach i używaniem legilimencji. Był w stanie posunąć się do najgorszych, najbardziej obrzydliwych czynów.
Ukojenia, jakie niosły kolejne słowa, które wypowiadała Liliya nie czuł od lat. Były jak gorąca herbata w zimowy wieczór, jak kot, który wdrapuje Ci się na kolona i mruczy głośno, przytulając i domagając się pieszczot. Ciepło, jakie biło teraz od niej, było niewyobrażalnie piękne. Rozumiała.
Poczuł nieodpartą ochotę przyciągnięcia dziewczyny do siebie i mocnego przytulenia, którego nie miał odwagi nigdy wykonać. Cielesność była dla Serafina tabo, bał się, że zareaguje za mocno, za bardzo, zrobi coś źle, bał się, że nie potrafi okazywać ludziom sympatii, bo przecież nikt nie nauczył go tego w domu. Sam nie lubił utrzymać aż tak bliskich kontaktów z ludźmi, ojciec przez lata powtarzał Abramowiczowi, że przyjaźń i miłość osłabia ludzi i nie ma ważniejszych wartości od pieniędzy i kontaktów, a on w to po części wierzył, bo kręgi, w których obracała się jego rodzina, nie okazywała wobec siebie żadnych innych uczuć, oprócz miłości do kasy innych ludzi.
- Nie, nikt o tym nie wie. Raczej się nie chwalę swoim czynem, wielu ludzi dalej patrzy na mego ojca, jak na kogoś, kto był przecudownym człowiekiem. - delikatnie przygryzł wargi i również podparł się o ścianę.
Coś go uderzyło. Podkuszony przez Diabła, pokierowany emocjami — przyciągnął ją do siebie, objął mocno obiema rękami i jednocześnie unosząc do góry, przytulił tę drobniutką istotę, którą śmiało nazywał p r z y j a c i ó ł k ą. Nie czuł jej ciężaru, jedynie głośny oddech i przyśpieszone bicie serca, które sprawiło mu wiele satysfakcji.
Za chwilę „odłożył" krukonkę na miejsce, sięgnął do włosów i delikatnie poczochrał, uśmiechając się przy okazji radośnie. Osóbka, która stała przed nim sprawiała mu tak wiele szczęścia, jej obecność była prawdziwym zastrzykiem pewności siebie, wiedział, że już nie jest sam, ze w Hogwart stanie się dużo prostszym tworem, który z jej pomocą uda mu się rozszyfrować.
- Czyli mam rozumieć, że przyjechałaś za mną - rzekł całkowicie nieskromnie, wypiąwszy dumnie pierś do przodu. To zdecydowanie podbudowywało przez lata stłamszone ego i nawet jeśli spodziewał się, że wybór szkoły nie do końca był podyktowany tym, że on tutaj się znajdował, to cieszył się przeogromnie. Planował ją odwiedzić zaraz po przystosowaniu do szkoły, a tutaj, sprawa rozwiązywała się sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 18
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15221-liliya-sotiriyova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15246-liliya-sotiriyova




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Sro Paź 25 2017, 22:31

Poczuła mocny uścisk jego silnych ramion i przeszedł ją dreszcz, bo zupełnie się po nim tego nie spodziewała. Raczej nie znała go z tej uczuciowej, wrażliwej strony. Podczas ich długiej przyjaźni nie przytulał jej zbyt często, owszem, wcześniej wyraźnie pałali do siebie jakimś większym uczuciem, ale zarówno Serafin jak i Liliya nie potrafili okazywać takich emocji. Traktowali się z miłością, ale również z dystansem.
Była drobna i niższa od niego, może nawet nie poczuł, jak unosi ją w górę. Ona zwyczajnie też się tym nie przejęła, bardziej skupiła się na tym, jak są blisko siebie. Właściwie nie wiedziała, co się dzieje. Nie pamiętała, kiedy sam ją przytulił, przez co w tym momencie jej serce biło niezwykle szybko. To było zupełnie zrozumiałe, tęsknili za sobą koszmarnie i sama rosjanka chyba nie zniosłaby myśli, że mogłaby go znowu stracić. Teraz muszą trzymać się razem, choćby nie wiadomo co się działo.
Gdy znów poczuła grunt pod nogami, uświadomiła sobie, że całą jej twarz zalał różany rumieniec i w myślach dziękowała, że spotkali się w tak ciemnym miejscu. Poza czerwoną twarzą trzeba było wspomnieć o tym, że zdecydowanie nie wyglądała w tym momencie jak seksbomba. Nie miała na sobie makijażu, poza truskawkowym błyszczykiem na ustach, jej włosy związane były w luźny kok, a zmiast ślicznej, delikatnie różowej sukienki, która idealnie pasowałaby do jej naturalnego, wręcz dziecinnego wyglądu lolity, która miała być urocza i kusząca jednocześnie, Liliya miała na sobie szare spodnie piłkarskie, w których chodziła na treningi quidditcha, oraz niebieską bluzę z godłem krukonów. Była tak wykończona po całym dniu, że pragnęła spędzić w tych dresach resztę swojego życia.
Chciała skupić się na słowach Serafina, ale zdecydowanie nie potrafiła. Słyszała wszystko, co powiedział, ale miała wrażenie, jakby w ogóle go nie rozumiała. Może była tym wszystkim zbyt podekscytowana, bo zdanie, które do niej powiedział, dotarło do niej dopiero po dłuższej chwili.
-Oczywiście- odpowiedziała z czystym sarkazmem, uśmiechając się przy tym głupkowato. -I tak w Durmstrangu już mnie nie chcieli, zbyt głęboko wchodziłam w okultyzm, przyzwałam jakiegoś demona, czy tam innego ducha, któremu niezbyt podobało się w naszej szkole. Wiesz, zniszczył połowę sal lekcyjnych, więc dyrekcja powiedziała "Lila wiesz... Może ty jedź do tego swojego Serafina, bo więcej szkodzisz nam tutaj, niż pomagasz."No i jestem.
Może nie chciała tego przyznać, ale w sumie Serafin naprawdę był powodem, dla którego jest właśnie w Hogwarcie, a nie innej magicznej szkole. Ze względu na zamiłowanie do sztuki prawie oczywistym dla niej wyborem było Beauxbatons. Wiedziała, że uczennice tańczą tam balet, ćwiczą gimnastykę artystyczną, czy razem z kolegami ze szkoły figurowo jeżdżą na łyżwach. Taka szkoła była dla niej po prostu marzeniem, przede wszystkim mogła kontynuować rozwijanie swoich pasji, co było dla niej tak ważne.
Ale są rzeczy ważniejsze i gdy tylko dowiedziała się, że Serafin uczy się w hogwarcie, niemal ją rozniosła myśl, że znów mogą się spotkać. Obawiała się jedynie istotnej kwestii- co będzie między nimi? W końcu nie widzieli się z pewnością ponad rok, czy w ogóle nadal się przyjaźnią, czy zmieniło się u nich tak wiele, że właściwie są dla siebie obcymi osobami?
-Miałam iść na spacer. Pójdziesz ze mną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Przed kołatką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

 Similar topics

-
» Przed kołatką
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Ogród przed domem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
drzwi z kołatką
-