IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Przed kołatką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4472
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Przed kołatką   Sob Gru 11 2010, 23:26

First topic message reminder :


Przed kolatka


Pod magiczną kołatką nie jeden uczeń spędził długie godziny próbując rozwiązać zadaną przez nią zagadkę. Aby wejść do pokoju Ravenclaw każdy prawdziwy Krukon musiał rozwiązać podany przez nią rebus. Niestety niejednokrotnie zdarzało się tak, że i Ci, którzy bez wątpienia do niebieskiego domu pasowali, długo głowili się nad odpowiedzią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -21
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 211




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Sob Lut 19 2011, 22:48

Wysłuchała ślizgona, dalej się w niego wtulając. Dosłownie po tej minutce uspakajania, wreszcie pozwoliła sobie popatrzeć chłopakowi w oczy z nieco większej odległości.
- Wiesz, chciałabym podróżować. Poznawać nowe, czarodziejskie kultury... Marzeń mam tyle, że ich wymienianie zajęłoby mi parę godzin. Nie mam ściśle określonego celu - powiedziała cicho, czując wszechogarniający spokój. Nie miała pojęcia czy była to sprawka Twycrossa czy może ciszy, która ogarniała tamtejsze korytarze.
- Och, Wilkie. Daj spokój. Wiem, że jesteś świetnym graczem... Masz zamiar w przyszłości pluć sobie w brodę z powodu wcześniejszego spełnienia głupiej zachcianki ojca ? Spójrz prawdzie w oczy, jeśli to zrobisz, nigdy nie będziesz do końca szczęśliwy - powiedziała, odsuwając się od niego, a w rezultacie przytykając plecy do zimnej ściany. Całe szczęście, że pofatygowała się ubrać swój ulubiony sweter w czarno-białe paski. Wyglądała jak zbieg z mugolskiego więzienia! Szkoda tylko, że nie miała jeszcze tych śmiesznych spodni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Nie Lut 20 2011, 00:48

- To słuchaj. Gdy tylko skończymy Hogwart, miejmy wyjebane na studia i wyruszymy gdzieś. Nie wiem gdzie. Po prostu przed siebie. Poznamy świat. - Odpowiedział, z narastającym z każdą chwilą zapałem. - W końcu znajdziemy sobie jakiś kawałek ziemi, tylko dla nas. Daleko stąd. Osiedlimy się tam na stałe. - Ciągnął. - Zycie jest tak cholernie krótkie. Skoro młodość marnujemy w tych beznadziejnych murach, resztę musimy wykorzystać do maksimum. - Gdy skończył odetchnął głęboko i posadził ją na swoich kolanach, obejmując ściśle ramionami. Całe jego ciało ogarnął prąd ciepła. Słuchał co ma mu do powiedzenia na temat jego przyszłości, wciąż napawając się jej zapachem.
- Słuchaj, z drugiej strony jestem jednak jego jedynym synem. A on chce dla mnie dobrze. Czy ignorując jego pomoc, nie będę w pewnym sensie... niewdzięczny?
Przymknął powieki uświadamiając sobie w jakim trudnym znalazł się położeniu. Nie ma nawet o czym dyskutować. Wóz albo przewóz. Tylko od niego zależy, jak na tym wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -21
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 211




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Nie Lut 20 2011, 13:06

- Taki właśnie miałam zamiar. Nie sądziłam jednak, że będziesz chciał dołączyć do mojego planu - powiedziała, lekko kiwając głową z uznaniem. Nie wiedziała dlaczego nie potrafi zrozumieć Wilkiego. W końcu jej rodzice zginęli, a zamieszkiwała u własnej ciotki, która ostatnimi czasy okazywała się być całkiem przyjazną kobietą. Nie podawała krukonce przyszłości jak na tacy, gdyż i tak była zadowolona wynikami Am z dotychczasowej nauki w Hogwarcie. Najwyraźniej dla niej było to wystarczająco dużo. Swoją drogą... Delilah i Amaya to dwa zupełnie różne charaktery, poglądy na świat... I kto by się spodziewał, że znajdą jakiś wspólny język ? Cóż, panna Smith o dziwo tęskniła za tą irytującą kobietką.
Pozwoliła Twycrossowi usadzić siebie na kolanach, po czym popatrzyła na ślizgona, gdy zadał jej pytanie.
- Nie ignorujesz jego pomocy, Wilkieeee - rzuciła nieco przeciągle, aby po chwili spokojnie kontynuować - postaraj się mu powiedzieć, że przez życie musisz iść na własną rękę. Jak tatusiek podłoży ci pracę pod nos, to wierz mi... Nigdy nie będziesz miał czas na to, co kochasz najbardziej - takie jej skromne zdanie. Według niej samej, idiotycznie jest podporządkować się czyjejkolwiek woli, gdy pragnie się czegoś zupełnie innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Nie Lut 20 2011, 14:14

- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz. - Uśmiechnął się tajemniczo, po czym w dalszym słuchał ciągu jej wypowiedzi na temat ojca.
- Myślisz, że nie próbowałem? Ojciec jest bardzo... specyficzny. Ma swoje twarde poglądy, których nie zmieni chociażby mu to przez wuwuzelę do ucha wywrzeszczeć . Uważa mnie w pewnym sensie za swoją własność. Ale czy posłuszeństwo nie jest wystarczającą zapłatą za te wszystkie lata, kiedy mnie utrzymywał, karmił...? No wiesz. To nie jest takie proste. - Westchnął ciężko, obiecując sobie, że nigdy już nie wróci przy Amayi do tego tematu. To jest tylko jego problem i on sam musi się podjąć dezycję. Szczęście, czy czyste sumienie.
- Nigdy nie opowiadałaś o swojej rodzinie, Am. Zdajesz sobie sprawę, jak niewiele o sobie wiemy? - Zapytał, a kącik jego ust uniósł się delikatnie. To właśnie ten czas, gdy warto porozmawiać o takich rzeczach. Gdy można beztrosko siedzieć w swoich objęciach i marudzić na to co ślina na język przyniesie. Tylko raz rozmawiał z Am na podobne tematy. W te wakacje pod Tamizą, w jakiejś unikalnej, mugolsko-czarodziejskiej restauracji... Co nie skończyło się zbyt dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -21
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 211




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Pon Lut 21 2011, 15:37

Szkoda tylko, że Twycross nie miał pojęcia o tym, jak wygląda historia Amayi.
- W takim razie musimy to natychmiast nadrobić - wywnioskowała, odnosząc się do swojej niewiedzy na jego temat. Zawsze lubiła słuchać czyiś historii, dlatego zdecydowała się posłuchać i tym razem. No wiesz. To nie jest takie proste.
- Podejrzewam - odpowiedziała, jednakże odrobinę zmieszana, a kiedy tylko ślizgon zapytał ją o rodzinę, wymownie zaczęła bawić się swoimi rękoma. Chciała się wymigać ? Mimo wszystko, zdawała sobie sprawę, że taka możliwość zwyczajnie nie istnieje i wcześniej czy później będzie musiała przyzwyczaić się do takiej zmiany, jaką była niewątpliwie utrata najbliższych - nie wiem czy jest co opowiadać. Moi rodzice zginęli kiedy miałam parę lat, więc teraz mieszkam u ciotki. Kiedyś mnie denerwowała, teraz wszystko się zmieniło... - zdobyła się na odpowiedź, następnie wzdychnąwszy krótko. Może bardzo mocno tęskniła za rodzicami, jednakże nie sądziła, że mogłaby płakać z tego powodu przy poruszaniu tematu. Śmierć przyciągała do siebie wszystkich - wcześniej czy później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Pon Lut 21 2011, 18:09

Dziewczyna o swojej rodzinie powiedziała tylko dwa zdania. Widocznie nie sprawiało jej to szczególnej przyjemności. Zaś te dwa zdania sprawiły, że od razu spojrzał na nią jakoś inaczej. Nie miał pojęcia czemu obecność rodziców w życiu dziecka nagle stała się tak poważnym kryterium. Osoby pozbawione genetycznych rodzicieli (przynajmniej tak to jest w mugolskich filmach) okazywały się zazwyczaj pochmurne i zamknięte w sobie. Charakter dziewczyny nie zawierał żadnej z tych negatywnych cech... Nie wiedział co odpowiedzieć. Chyba, skoro sama o tym nie mówi, nie wypadało naciskać na więcej informacji.
- Moja historia jest ździebka skomplikowana. Do piątego roku życia wychowywałem się jako jedynak u boku rodziców. Dzieciństwo kojarzę bardzo pozytywnie... Ale gdy matka umarła, wszystko się zmieniło. Ojciec załamał się i nawet nie próbował jej zastąpić. Wkrótce potem ożenił się, ale to tylko pogorszyło sprawę. Małżeństwo z Anabelle, matką Krewetki, to najgorszy wybór w historii najgorszych wyborów mojego ojca. - Westchnął ciężko, po czym uśmiechnął się delikatnie. Amaya wychowywała się bez rodziców, a Wilkie i tak niewiele pamięta z czasów gdy mieszkał jeszcze z rodziną. To ich łączyło.
- Wiesz, jest już trochę późno. - Uśmiechnął się delikatnie, po czym podniósł ją ze swoich kolan i po chwili sam wstał. - Nauka czeka. - Oświadczył tonem tak pełnym żalu, że aż sam się skrzywił. - Spotkamy się jutro po zajęciach? - Spytał, ściskając ją delikatnie za rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -21
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 211




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Pon Lut 21 2011, 19:26

Różnili się natomiast tym, że Amaya bardzo dobrze pamiętała swoich rodziców, a nawet wydarzenia z nimi związane. 6 lat... W końcu w tym wieku ma się już całkowitą kontrolę nad własnymi działaniami, nieprawdaż ? Cóż, dla takiej małej Am, utrata rodziców była co najmniej katastrofą. Nim pojawiła się 'ukochana' ciotka, to kuzynka poświęcała jej najwięcej uwagi... W zasadzie nie miała wyboru, gdyż ktoś musiał mieć na oku dziewczynę - wilkołaka. Nie ma co się dziwić, że nie chciała rozmawiać o swojej przeszłości, skoro nie błyszczała ona samymi perłami.
- Anabelle ? Aż taka zła z niej kobieta ? - zapytała, przechylając głowę zagadkowo w jedną stronę. Doprawdy musiała nadrobić wszelkie zaległości. Jakim cudem wytrzymali tyle bez rozmów o sobie samych ? Przecież to nie do pomyślenia. Tak czy owak, dziewczyna dźwignęła się razem z Twycrossem z siadu, później idąc w tył, choć dalej będąc odwróconą w kierunku ciemnowłosego.
- Niestety nie wiem czy jutro zdołam być w ogóle na terenie szkoły... Mam pewne plany, ale na razie nie chcę ci ich zdradzać. Dowiesz się we właściwym czasie... - puściła mu perskie oko z zagadkowym uśmiechem, następnie obracając się na pięcie w tył, by zniknąć w pokoju wspólnym krukonów. Chłopakowi zapewne śmignęły tylko jej jasnobrązowe włosy. Później już został całkowicie sam... No, przynajmniej na długim korytarzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Pon Lut 21 2011, 21:36

Jane wyszła z PW na korytarz przed kołatką. Ledwo stała na nogach, a pod oczami miała wory. Nie była już brudna, za to jej sukienka owinięta za dużym swetrem. Jej włosy były związane w niesfornego kucyka. Jednym słowem – tragedia. Choć było gorzej. Czekała na Elliott. Dopiero teraz poczuła jak bardzo piecze ją rana na ramieniu, którą starannie zasłoniła swetrem. Jeszcze tego brakowało, żeby Eliś zaciągnęła ją do SS. Jane oparła się o ścianę, i czekała. Nic innego jej nie pozostawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Pon Lut 21 2011, 21:47

O ludzie! Wszystko ją bolało. Dosłownie. Poczuła nawet mięśnie, o których istnieniu nie wiedziała. No ale... co się dziwić? Całą noc była na nogach, poza tym cały wieczór był naprawdę pełen wrażeń. Tych negatywnych. Ale stop! Koniec użalania się nad sobą. Czas cieszyć się z tego, że się żyje. Czas pomóc przetrwać Jane. Ot co! Wspięła się na wieżę, w której znajdowały się dormitoria Krukonów. Czuła się już o wiele lepiej, bo zmyła z siebie warstwę krwi i brudu. I zdjęła z siebie strzępy sukienki! Włosy pozostawiła rozpuszczone, żeby mogły schnąć powoli po długotrwałym myciu. W końcu ujrzała Jane. Nie powie, że była zadowolona z wyglądu Krukonki. Wyglądała naprawdę strasznie. O całokształt chodzi. Bo buźkę nadal miała śliczną.
- Cześć kochana. - Uśmiechnęła się do niej i przytuliła. Nie puszczała jej przez dłuższą chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Pon Lut 21 2011, 21:54

O tak, Jane dokładnie wie o co chodzi Elliott. Czuła każdy mięsień swojego małego ciała. Bolało ją dosłownie wszystko. Począwszy od stóp, przez brzuch, aż do włosów. Najgorsze jednak były oczy, do których wciąż cisnęły się łzy. Właśnie dlatego nie chciała spotkać się z Eliś. Nie chciała, by przyjaciółka widziała ją w takim stanie.
- Część –szepnęła wtulając głowę w jej wilgotne włosy. Tak się cieszyła, że Elliott nic się nie stało. Nie wybaczyłaby sobie tego.
- Jak się czujesz? Rozmawiałaś z Math? Nic jej nie jest? –wyrzucała z siebie pytania. W końcu to Jane zaciągnęła je obie na ten przeklęty bal. I tak do końca życia będą ją dręczyć wyrzuty sumienia, jeśli chodzi o Daniela. BO. TO. BYŁA. JEJ. WINA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 20:54

Owszem, nienawidziła płakać i patrzeć na kogoś, kto płacze. Ale tym razem łzy były całkowicie uzasadnione i zrozumiałe. Kiedy dzieje się coś tak strasznego, człowiek jest w szoku, a normalną reakcją jest właśnie płacz. Ona najgorsze chwile miała za sobą. Otrząsnęła się już z odrętwienia i łzy już się wykończyły. Miała nadzieję, że będzie umiała jakoś pomóc Jane. Chociażby swoim towarzystwem.
- Wszystko jest w jak najlepszym porządku - prawie... dodała w myślach. Nic nie będzie tak, jak wcześniej, ale przecież trzeba iść dalej. - Nie, nie rozmawiałam z nią jeszcze po tych wydarzeniach. Nie mam pojęcia, co z nią.
Tym razem mówiła całkowicie szczerze. Nie wiedziała, czy ich przyjaciółka wyszła z tego cało, ale miała taką nadzieję. I wierzyła w to.
- Jane... skarbie... ty się chyba nie obwiniasz, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 21:06

Jane trzymała się całkiem nieźle. Jak na nią. Była w stanie rozmawiać, a to już coś. Ale właśnie z Ell rozmawiało jej się najtrudniej. Bo przyjaciółka znała Jane na tyle, by wiedzieć, co chodzi po głowie Krukonce. Wiedziała że Jane będzie się teraz obwiniać. I gdy o to zapytała, stało się coś strasznego...
Bum! Tamy runęły. Do oczu Jane znów napłynęły łzy.
- Właśnie... że... się ... obwiniam... - wychlipała- Bo...to...pr-przeze ...mnie... to ja...was... i ...jego...tam... zaciągnęłam....przepraszam ...Elliott.... tak strasznie...mi przykro –wtuliła się ramię przyjaciółki i cichutko pochlipywała. To przez nią Daniela już przy niej nie ma. Przez nią nie wiedzą co z Math. To wszystko przez tego małego rudego chochlika!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 21:18

No do chłolery, no! Mogła chociaż raz trzymać język za zębami, a nie zadawać głupie pytania, które do tego jeszcze wywołują łzy. Głupia baba z tej naszej Elliott, nie da się ukryć. Mimo poirytowania (Własną głupotą, oczywiście), spojrzała nierozumiejącym spojrzeniem na Jane. No przecież!
- Jane, hej. - Ujęła delikatnie jej podbródek i uniosła go tak, że teraz jej kochany rudzielec musiał patrzeć jej w oczy. Już nie zapłakane, czy czerwone. Takie jak dawniej, mimo braku ognika rozbawienia. - Nie jesteś niczemu winna. I tak bym tam poszła. A Daniel zapewne też chciał, żebyście tam poszli. To nie twoja wina. Nikogo nie zaciągnęłaś na bal siłą ani nawet nie szantażowałaś. Każdy z nas mógł odmówić. Ale nie zrobiliśmy tego. Teoretycznie to powinno być wydarzenie pełne zabawy i miłości, wyszło inaczej, ale nikt z nas, ty również, nie mógł tego przewidzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 21:22

No jasne... Sam nie wiem jakie myśli przygnały mnie w te okolice wietrznych wież lecz zawsze lubiłem te magiczne drzwi. Było w nich tyle tajemnej magii oraz niesamowitego kunsztu wykonania iż kochałem po prostu podziwiać to dzieło sztuki pełne niesamowitych detali ciągle pełne magicznej mocy mimo mijających dekad i stuleci ich istnienia. Słowa które mówiła Jane usłyszałem już od schodów... Ona siebie obwinia? Jakie to typowe najbardziej pokrzywdzona z nas chciała wsiąść jeszcze i winę na siebie ? No nie doczekanie.Wyszedłem z za zakrętu spiralnych schodów i spojrzałem na Ell i Jane.
- Ani mi się waż! To my powinniśmy cię przepraszać i czuć się winni! Jesteś moją rodziną i przyjaciółką Ell a nie zdołaliśmy cię ochronić
- Cześć Ell
Zwróciłem się do gryfki skinąwszy jej głową lecz zaraz całość mojej uwagi znów pochłonęła kuzynka. Zbliżyłem się i położyłem jej łagodnie dłoń na głowie... Do diabła w jakim ona jest stanie! Cała roztrzęsiona i pełna hamowanej rozpaczy i płaczu.
-No płacz ,płacz to ci pomoże ... Rozmawiałem z twoim ojcem. Kazał ci powiedzieć że jest z ciebie dumny i masz dalej działać jak działasz.
Spojrzałem ze śmiechem na zapłakaną małą rudą chochliczke.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 21:36

Jane nic nie było w stanie pomóc. Nawet Elliott, która bezskutecznie próbowała ją pocieszyć. Stan dziewczyny był ciężki.
- Ale...ale...-wyjąkała- Gdybym...ja...nie...poszła...on...też by... nie... poszedł...i... Math...też...i...ja wiem... ale...to...było...-mówiła bez ładu i składu, ale chciała powiedzieć, że i tak będzie się obwiniać, mimo wszystko. To ona najbardziej się na tę imprezę cieszyła, to ona wpadła na pomysł aby taką zorganizować.
-Eliś... ja... cie...przepraszam... ja jestem...głupia... ja powinnam... ci pomóc... powinnam...nie pozwolić...ci... wam... to...ja...nawaliłam...przepraszam...Elliott... przepraszam ...Nataniel... Nie miałam pojęcia...
Jane znalazła się na skraju rozpaczy. Wszystko przez to, że nie umiała pogodzić się z losem. O ironio! A czy to nie ona niedawno pomagała pogodzić się z losem Simonowi?
Wielkie jak groch łzy spływała Jane z policzków. Czuła że przyjaciółka ma racje. Usłyszała też słowa Nataniela o jej ojcu. Zaśmiała się przez łzy.
- Chyba... pomyliłeś... ojców –wychlipała. Jej głos nie był już tak tragiczny, ale nadal nie była w stanie opanować łez.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 21:44

Nie no! Przepraszam bardzo! Co to jest? Kiedy usłyszała dość charakterystyczne kroki od razu wiedziała, kto się zbliża i szczerze mówiąc... wyjątkowo nie miała ochoty na dodatkowe towarzystwo. Nawet jeśli to miał być Nataniel.
- Cześć. - Spojrzała na niego spod przymrużonych powiek. Och, gdyby tylko mogła się włamać do jego głowy i mu powiedzieć, że jest wredota i tyle. Nadal przytulała Jane, a tu przed jej oczami przelatuje jego ręka. No ludzie! Czy on chce ją tu do zawału doprowadzić, no.
Jej się wydawało, że płacz wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem, mimo że zrozumiałym, ale kłócić się nie będzie. Nie przy Jane w każdym razie. Trąciła go tylko łokciem, tak niby przypadkowo. Dobra, kompletnie nie rozumiała, co Krukonka ma niby robić dalej. Płakać? Eee... chyba nie o to chodziło...Dumny owszem, mógł być. W końcu dziewczyna wiele przeszła i dała radę. A! Więc może o to łazi. Nieeee noooo... z taką mózgownicą, to może zostać drugim Einsteinem. Świecie, szykuj się! Ale wracając... Czy ona już mówiła, że nie była wniebowzięta z takiego obrotu sprawy? Westchnęła tylko cicho i pochylając delikatnie głowę, przewróciła oczami.
- Nie masz za co przepraszać. Ani tym bardziej się obwiniać. - Stanowczy głos już dostatecznie pokazywał, że jest tego pewna. - A wiesz... gdybym ja się nie urodziła, to możliwe, że moja przyjaciółka nie leżałaby teraz w śpiączce. Takie "gdybanie" do niczego nie prowadzi. Wierz mi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 22:06

- Nie nie pomyliłem... Posłałem mu list i przekonałem do spotkania w cztery oczy.
Spojrzałem na zapłakaną Jane z błyskiem zadowolenia w oczach. Nie kłamałem jej chciałem jej przekazać iż załatwiłem sprawę już na przyjęciu ale... Atak oraz śmierć Daniela ... Po prostu nie miałem już kiedy się z nią zobaczyć .
- Chyba mu schlebiało iż członek bogatego rodu w europie chce się z nim widzieć. Spotkaliśmy się w Londynie w dzielnicy mugolskiej i ucięliśmy sobie pogawędkę. Był nieco rozczarowany iż należę do wyrzutków rodu lecz poruszył go fakt iż wedle mojej wersji zdarzeń. Pomogłaś mi zaaklimatyzować się na zamku i wyświadczyłaś kilka przysług, więc jetem teraz twoim oficjalnym dłużnikiem. Nie znam psychiki twojego ojca ale świadomość że płatny morderca jest winny jego rodzinie a szczególnie córce, podziałała jakoś kojąco na resztę rozmowy.
Obserwowałem reakcje dziewczyny relacjonując jej dalej przebieg pertraktacji.
- Napomknąłem o nawiązaniu przez ciebie relacji z Szymonem. Wiadomość iż jego córka rozmawia z członkiem i to pełnoprawnym innego możnego rodu zszokowała go już całkiem. Mało tego rozwinąłem wątek jak dzięki intelektowi nabytemu pewnie przez lata uczęszczania do domu kruka w Hogwarcie zdołałaś sprytnie nas podejść tak iż masz moją przyjaźń i szanse na kontakty z tym drugim mrocznym rodem ze śląska.
Wzruszyło go to niezmiernie. Jego córka obraca się w niebezpiecznych co prawda kręgach lecz ma szansę dzięki temu na poszerzenie kontaktów rodu. Chyba inaczej spojrzał na fakt twojej edukacji oraz twoją osobę. Nie mówię że to załatwi wszystkie sprawy i spowoduje iż będzie cię kochał i takie tam, ale na razie mam ci przekazać iż jest dumny z faktu iż pojęłaś jak ważne są koneksje i nawet będąc w tym ,, żałosnym " domu jaki wybrałaś zdołałaś nawiązać jakieś kontakty ze starszą krwią...
Uśmiechnąłem się do Jane i potarmosiłem po głowie tego uroczego rudzielca. Czekała mnie teraz długa i niebezpieczna rozmowa z Szymonem, lecz miałem nadzieję że zdołam przekonać Ślązaka by pomógł dziewczynie wrócić do domu...
- Więc jako twój oficjalny dłużnik... Nie ! i jeszcze raz nie zgadzam się na twoje obwinianie się! To ja walczę a ty żyjesz, ja zabijam ty cieszysz się życiem. Przykro mi z powodu Daniela... Zdążyłem go polubić i przekonać się do niego... Ale teraz już nie bredź o swojej winie tylko pozwól sobie na żałobę i płacz aż to z ciebie spłynie... Miałem nadzieję że Jane zdobędzie się na to o czym mówiłem bo inaczej zostanie jak Elliott zamknięta w swoim własnym małym świecie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 22:18

Jane słuchała go w milczeniu, coraz bardziej oszołomiona. To się nie mieści w głowie. Łzy nadal kapały jej po policzkach, ale to, co powiedział Nataniel sprawiło, że gdzieś w głębi serca, jakaś bardzo stara rana się zagoiła. Pod wpływem impulsu przytuliła się do niego.
- Dziękuje –szepnęła mu do ucha, co było dość trudna, bo musiała stanąć na palcach – I przepraszam. Za wszystko.
Chyba nie sądził, że to, ze rozmawiał z jej ojcem wpłynie jakoś na to, że Jane przestanie się obwiniać. Jane czuła si cholernie winna, za to, że Nataniel wylądował w Skrzydle Szpitalnym. Chłopak, niechcący dotknął jej chorego ramienia. Jane syknęła z bólu i jak oparzona odskoczyła. Rana na ramieniu. Cholerstwo. Nie pamiętała, kto ją tak urządził, ale najwidoczniej, chciał ją zabić. W ogóle podejrzewała, że to ona jest powodem tego ataku. W końcu Daniel się poświęcił, bo to w nią leciało owe zaklęcie, które odebrało mu życie. Ale wracając do jej ramienia. Na ranę nie działały żadne zaklęcia, czy eliksiry. Jane przejrzała wszystkie książki i nic. Nadal krwawiło i nadal sączyła się ropa. Paskudztwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 22:33

Ell ! do czorta ty ją tu tulisz i mówisz z nią i nawet nie zauważywszy że ona jest ranna! Zjechałem dłonią na jej czoło i sprawdziłem jej temperaturę. No cudownie miała gorączkę i była rozpalona. Nic dziwnego iż była tak rozbita. A kto by nie był po tym co przeszła, lecz nie opatrzona jątrząca się rana i osłabienie wywołane temperaturą to już stanowczo za dużo!
Czy ty chcesz się do diaska zabić ! Coś takiego się leczy a nie ukrywa skrzętnie przed bliskimi.Spojrzałem na dziewczynę z wyrzutem widząc jak poruszona rana zaczyna krwawić przesiąkając przez jej ubranie.
- Idź ubierz się jedziemy do szpitala! Ell jedziesz z nią czy sam mam ją zabrać do Mugola?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 22:52

- Stop! Nataniel, zwolnij, proszę! W szpitalu nic na to nie poradzą, co najwyżej dostatnie mi się, bo używałam zaklęć, na które jestem za młoda. Próbowałam wszystkiego, żeby to wyleczyć. Eliksiry, zaklęcia. Bezskutecznie. Dostałam jednym z tych zaklęć... Nie wiem nawet jakim. Wiem tyle, że nie da się tego wyleczyć. Łażenie po szpitalach nic nie da.
Jane postanowiła nie wspominać o tym, że to chyba przez nią był ten cały atak. W końcu oni i tak już myślą, że dziewczyna się obwinia. Ale tym razem, jej przypuszczenia były uzasadnione. Niestety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 23:09

No nie patrzałem na mojego chochlika i serca mi się krajało widząc jak cierpi. Ale może...
Kiedyś słyszałem już legendę o takiej ranie lecz nie sądziłem że spotka to kogoś z moich bliskich.
- Słyszałaś o magii bez różdżowej? Tej którą czynimy jako dzieci nim dostaliśmy pierwsze patyki do rąk i poszliśmy do szkół , płynącej z potrzeb serca a nie zaklęć?
Ech to było po prostu okropne. Czemu ona ja powinienem mieć tą ranę a nie ona ale... Nikt nie może ochronić drugiej osoby w stu procentach... nawet ktoś z taką manią wielkości jak ja.
- Kiedyś pamiętam matka mówiła mi o czarodzieju który obwiniał się o śmierć rodziny i ukochanej zabitych w walce rodów. Przez lata chorował z powodu rany którą mu w tedy zadano i nie wiedział czemu nie może jej zasklepię ni czarem lub eliksirem...
Dopiero na starość tuż przed śmiercią gdy kostuch po niego przyszła a w raz z nią dusza jego ukochanej zdołał pogodzić się z tym co zaszło i odejść by żyć z nią po drugiej stronie... Przyjaciele znaleźli jego jeszcze ciepłe ciało z zagojoną raną która męczyła go przez czterdzieści lat jego życia.
Zamilkłem patrząc ze smutkiem w jej śliczne oczy myśląc jak jej powiedzieć to co musiałem.
- Myślę że to twój ból nie pozwala się zasklepić ranie. Dopiero gdy zagoi się rana na twojej duszy i sercu pozwolisz zrosnąć się i wygoić swojej ręce i mam nadzieję iż zrobisz to szybciej niż ten nieszczęśnik z bajki...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Wto Lut 22 2011, 23:17

Jane słuchała jego opowieści, z dziwnym wyrazem twarzy.
- Ale... przecież to tylko bajka –szepnęła – Nataniel, od śmierci mojej matki minęło jakieś 10 lat, a ja nadal cierpię. Z tą raną nie przeżyję nawet roku.
W oczach zakręciły jej się łzy. Nie da rady z tym żyć. Ona piekła, sączyła się z niej ropa, bolała, powodowała gorączkę... Jak żyć z czymś takim? Jane prędzej skonałaby z bólu.
- Nie ma innego sposobu?
Ale to by potwierdzało jej przypuszczenia. Daniela zabito specjalnie, by Jane cierpiała. Tylko co za dupek to zrobił? I po co? Co mu po cierpieniach małej, rudej uczennicy?
Przyjrzała się milczącej dotąd Ell.
- Co o tym myślisz? –spytała cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Sro Lut 23 2011, 00:43

Coś mi się wydawało że dziewczyna źle rozumie przypowieść z bajki... Ale skąd do cholery miałem wiedzieć że pojęła to całkiem na odwrót? To ona podtrzymywała ranę na swojej ręce obwiniając się o śmierć Daniela i rany reszty. Wpędził swoją psychikę w taki stan że podświadomie używała swojej magii by cierpieć i może nawet umrzeć by pójść za chłopakiem. Miałem nadzieję że Ell chociaż pojęła sens mojej opowieści i wytłumaczy jej o co mi chodziło. Póki Jane nie pogodzi się ze śmiercią chłopaka i nie przestanie się katować za atak dalej będzie całą swoją mocą podtrzymywać tą krwawiącą ranę by ukarać się i umrzeć za domniemane winy. To ona zabijała samą siebie. ( Przynajmniej taką miałem teorię o tym czym ta rana była)
- No wiesz to nie tak. To ja prowokowałem tego czarownika. Wiedziałem o jego obecności i to moja prywatna wojna z nim spowodowała atak. To moja wina że Daniel zginą a wszyscy zostali napadnięci i jeśli masz kogoś nienawidzić to nie siebie a mnie !
Kłamałem jak z nut. To była bajda na resorach ale miałem nadzieję iż jeśli przeżuci gniew na mnie to przestanie zadręczać i zabijać siebie. A rana jeśli faktycznie była tym czym myślę zabliźni się już niedługo sama. Słyszałem co mówiła wcześniej więc po prostu strzelałem iż może przekręcić znaczenie mojej bajki ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Sro Lut 23 2011, 14:51

Jane wiedziała, że jej rana nigdy się nie zagoi. To było niemożliwe.
- Nie rozumiesz. Takie rany się nie goją. Nigdy nie pogodzisz się ze stratą kogoś bliskiego. Nataniel, to niemożliwe. Nawet jak przestanę się obwiniać, w głębi ducha będę czuła, że to przez mnie.
Wysłuchała tego co mówił w ciszy, coraz bardziej rozgniewana.
Jasne. Bujać to ja, a nie mnie –pomyślała.
- Doceniam to co usiłujesz zrobić –powiedziała spokojnie, aczkolwiek z nutką złości, przyglądając się mu- Naprawdę. Ale nie znienawidzę cię, bo wiem, że kłamiesz. Skoro ta rana musi zagoić się sama, to pozostaje mi tylko czekać.
Łzy, które napłynęły jej do oczu, gdy mówił o śmierci Daniela, znów spłynęły jej po policzkach. Źle się czuła. Miała wrażenie, że zaraz się przewróci, ale oparła się o ścianę, i dzielnie starała się nie stracić przytomności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed kołatką   Sro Lut 23 2011, 15:00

No do diabła ! A było by tak prosto... Wystarczyło żeby obróciła wszystko na mnie. Jane kochany chochliku jesteś za miła i masz za dobre serce. Zachodziłem w głowę jak ty się uchowałaś w rodzie spokrewnionym z takim dupkiem jak ja. Delikatnie by nie urazić jej ręki złapałem ją i usiadłem razem z nią na ziemi. No tak nie potrzebnie ją denerwowałem kiedy jest taka słabiutka i mam co chciałem. Przytuliłem ją do siebie i chcąc dodać sił i odrobinkę otuchy . I co ja mam z tobą zrobić?
-Ell powiedz masz pomysł gdzie można zdobyć feniksa?
Spytałem dziewczynę z nadzieją w głosie. Tonący brzytwy się chwyta a ja nie zamierzałem dać jej umrzeć. Mówi się że łza tych ptaków potrafi zaleczyć każdą ranę więc mogło się udać. Tyle że one były tak diabelnie drogie i rzadkie... Nic jakoś wyczaruję to złoto choć sam nie wiem skąd...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Przed kołatką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Przed kołatką
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Ogród przed domem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
drzwi z kołatką
-