IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala końca.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Sala końca.   Pon Gru 20 2010, 21:32

First topic message reminder :



Słyszysz?
Cichy szept przedostaje się,
spod małej, lśniącej kuli.
Utrzymuje się w powietrzu,
spada co jakiś czas,
odradza się,
ale zawsze jest inna.

Wsłuchaj się w jej łagodny głos.
Słyszysz co mówi?
Nie, to niemożliwe.
Tylko ci, którzy są blisko końca,
mogą cokolwiek zrozumieć.

Rozumiesz?
Nie bój się.
To nowy początek.

To zapewne jedna z mniejszych sal, jakie można znaleźć w całym zamku. Przypomina trochę Pokój Snów, przez cichy szept, który rozlega się dźwięcznie po pomieszczeniu. Wygląda jednak całkowicie inaczej. Naprzeciw drzwi jaśnieje mała kula, lśniąca bardzo bladym, ale na swój sposób fascynującym światłem. Przybiera różne barwy, zależnie od tego, który raz się rozbija, a robi to, kiedy do sali wejdzie ktoś, dla kogoś coś się skończyło. Jest to niesamowite zjawisko, które warto zobaczyć. Poza ową kulą, nic nie chce tu świecić, nawet Lumos nie działa w tym miejscu.
Na ziemi rozłożone są wygodne poduszki, a w rogu jest ich jeszcze więcej. Kiedy zaś spojrzy się w górę, można zobaczyć kilka gwiazd, które udają, że istnieją w tej sali.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Edynburg - Szkocja.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
Dodatkowo : teleportacja, oklumencja i legilimencja
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4870-rachela-woodlay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4872-co-was-nie-zabije-to-was-wzmocni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4869-tajne-przez-poufne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9041-rachela-woodlay




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Czw Gru 20 2012, 20:23

Niedziela? Dzień wolny od pracy? Nie, to zwyczajne marnowanie czasu a przecież ona zawsze miała tak napięty grafik, że godzinna przerwa, chwila oddechu to jedyne, na co mogła sobie pozwolić. Byli tacy, co trwonili cenne minuty w towarzystwie innych im podobnych, albo we własnym, pijąc do lustra i prowadząc monolog do butelki ognistej whisky.
Szóste piętro, na którym mieściła się klasa artystyczna, obok numerologii i starożytnych runów, było rzadko odwiedzane przez panią Woodlay, jednak miała chwile słabości, oddając się sentymentom, by zaglądnąć w stare kąty, w których naście lat wcześniej lubiła przesiadywać. Jednym z nich było dawne atelier, gdy do niego wchodziła, kątem oka zauważyła Sebastiana, snującego się po korytarzy. Jej dłoń zatrzymała się na klamce, pamiętała bowiem o powierzonym jej zadaniu. Ale mimo wszystko nie zamierzała teraz śledzić go, czy kontrolować.
Wizyta w klasie, przeznaczonej do zajęć plastycznych, była stosunkowo krótka. Wcześniej zdołała odnaleźć tutaj parę swoich prac z dawnych lat, stwierdziła iż bezpieczniej będzie je zabrać. Nie musza wiedzieć, że za młodu trwoniła czas na hobbistyczne zapędy. Zagarnęła parę pergaminów i wyszła z pomieszczenia.
Znalazłszy się u szczytu schodów, stanęła na krawędzi pierwszego stopnia i...zawróciła. Poczucie obowiązku było silniejsze od niej, jeżeli postąpiła słusznie, może jeszcze zastanie Sebastiana w Sali Końca, do której zmierzał. Jeżeli nie, będzie spokojniejsza, sumienie zaś czyste, jak na osobę, która go zupełnie nie używa.
Chwilę później stanęła przed kolejnymi drzwiami, lekko pchnąwszy je do wewnątrz. Światło z korytarza przeniknęło do wnętrza pomieszczenia, gdzie jedynym źródłem światła była zawieszona w powietrzu kula. Ostrożnie weszła do środka, rozglądając się po wnętrzu sali. Szybko zlokalizowała owego studenta, leżącego na poduszkach i pogrążonego w błogim śnie. Niemalże na palcach podeszła doń, kładąc zimną dłoń na jego ramieniu.
- Sebastianie...- Szeptem wymówiła jego imię, dbając o to, by jego wybudzenie nie było gwałtowne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Czw Gru 20 2012, 20:51

Picie do lustra i rozmawianie z butelką ognistej? Zajechało mi tu Sebastianem. Oczywiście tylko tak delikatnie w sporadycznych sytuacjach! A tak swoją drogą podobnież praca w Hogwarcie jest non-stop i nigdy nie ma się od niej wolnego. Może to właśnie dla tego ludzi, którzy pracują w tej szkolę zwą pracoholikami? Coś w tym jednak musi być.
Sebastian nie spał na tyle mocno, by można go było przestraszyć czy podejść a bynajmniej z reguły, bo jak dobrze wiemy od każdej reguły są odstępstwa a w tym przypadku była to pani psor. Błogim snem bym tego nie nazwał, a raczej odpoczynkiem z zamkniętymi oczyma. Na dobrą sprawę Sebastian nie miewał spokojnej nocy już od kilku, a może nawet kilkunastu lat. Zawsze koszmary, które wybudzały go odrętwiałego i zmoczonego potem. Zawsze inne, chociaż tak samo przerażające, jak, gdyby psychika sama mu podpowiadała nie unikniony koniec.
Sebastian powoli otworzył oczy, by przyzwyczaić się do panującego tu mroku. Jej dotyk sprawił mu dziwną przyjemność, chociaż chłodny to taki… Niezwykły? Kojący? Sam nie wiem jak to nazwać! Owszem, był pod wrażeniem tego jak weszła tutaj pani profesor, bo nawet jej nie usłyszał jednak, z drugiej strony nie było co się dziwić, bo w końcu była Aurorem i to na pewno nie, byle jakim. Sebastian ją lubił i czasami żałował, że musi mieć do niej taki ograniczony stosunek ze względu na własne sprawy. To był kolejny punkt dlaczego nienawidzi swojego kraju i tamtejszego ministerstwa. Dać mu „prywatnego” Aurora, żeby go śledził i kontrolował? A, gdzie wolność i takie tam? O Rachela mówiła się różnie. Najczęściej przez jego rówieśników była nazywana „zimną suką” Jednak chłopak tak nie uważał. Miała w sobie cechy, które on cenił sobie najbardziej. Wyrafinowanie, chłodne podejście, dystans do otoczenia. Może też właśnie dla tego Igor ją tak sobie cenił? Lecz to już zupełnie inna historia..
- Żadnych szeptów.. – Mruknął w odpowiedzi poprawiając się do pozycji siedzącej dla wygody oczywiście! – A, więc witamy w klubie Pani Profesor. – Dodał z tym swoim delikatnym, aczkolwiek uroczym uśmiechem, który, chociaż wyrażał zdystansowanie to często był mylony z okazywaniem czułości. Nie łudził się, że oszuka kogoś takiego jak ona takimi sztuczkami i nawet nie próbował po prostu taki miał nawyk zresztą nawet, gdyby jej powiedział, że jest jego ulubioną nauczycielką, która dodatkowa naucza jego ulubionego przedmiotu i tak, by nie uwierzyła. Prawdopodobnie stwierdziła, by, że się podlizuję lub stara ją omamić. I tak właśnie zataczamy błędne koło wracając do jej pierwotnego zawodu..
- Co panią sprowadza do mnie? Przypadek? – Miło to być pytanie, chociaż zabrzmiało raczej jak stwierdzenie. Czasami zastanawiał się jakie, by były ich relacje, gdyby nie to, że miała go pilnować? Zresztą czego tu miała pilnować? Sebastian w Hogwarcie nie jednokrotnie się hamował nie zdradzając swej natury i planów, o których nie wiedzą nawet ci co są najdrożsi mu na sercu. Jednak obowiązek to obowiązek. Zresztą, kto jeszcze może pochwalić się, że jest pilnowany przez Aurora? No tak, faktycznie nie ma czym się tu chwalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Edynburg - Szkocja.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
Dodatkowo : teleportacja, oklumencja i legilimencja
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4870-rachela-woodlay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4872-co-was-nie-zabije-to-was-wzmocni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4869-tajne-przez-poufne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9041-rachela-woodlay




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Czw Gru 20 2012, 21:36

Czy uwierzyłaby? Czy w ogóle dawała wiarę któremukolwiek z wypowiedzianych przez niego słów? Zdrowy rozsądek mówił, że na całą jego osobę trzeba brać ogromny margines. Jednak jej przeczucie gryzło się z myślami, uważała bowiem, że nie do końca jest tak, jak Ministerstwo naświetliło sprawę. Z resztą, oni zawsze mają tendencje do wyolbrzymiania pewnych spraw, na nich też trzeba brać poprawkę. A może jej intuicję zwodzi fakt, że chłopak należy do rodziny Igora? Dlatego ma jakieś wewnętrzne obiekcje, zrodzone z chęci zadośćuczynienia za stracony rok? Jej zawód powinien wykluczać tego rodzaju słabości, niczego się nie nauczyła? A może najzwyczajniej w świecie zapomniała? Pracując w Hogwarcie, musiała się przestawić na poczet nowego zawodu. Jej cierpliwość często jest wystawiana na próbę.
Wracając do Sebastiana, podsumowując to wszystko, nadal był dlań zagadką. Dziwnym było to, jak niespełna dwudziestoletni chłopak, może wywoływać tyle sprzecznych uczuć. Coraz częściej myślała, czy w razie jakiejś niebezpiecznej sytuacji, byłaby w stanie zranić go, bez żadnych skrupułów?
Na twarzy, którą zazwyczaj zasnuwała powaga, pojawił się lekki uśmiech, który tylko dobry obserwator mógłby dojrzeć. Nie promieniała radością, nawet nie szło temu wyrazowi przypną łatkę wyrafinowania czy pobłażania. Stanowił on enigmatyczny, nieodgadniony byt, który zabłąkał się na ustach kobiety.
- Do klubu? Bynajmniej, jeżeli już mam oglądać gwiazdy, to wyłącznie pod gołym niebem. Magia jest rzeczą piękną, ale w pewnych względach nie dorównuje naturze. Niektóre rzeczy, dzięki paru zaklęciom, stają się tak niewymownie piękne, że aż sztuczne i uświadamiają widza, że są wyłącznie ułudą.- Odpowiedziała spokojnym, acz nieco monotonicznym tonem, wznosząc spojrzenie na sklepienie. Czyżby nie było weń ani krztyny wrażliwości? Kiedy ponownie przeniosła spojrzenie na chłopaka, miała wrażenie, jakby w jego postawie, sposobie mówienia, dawał jej do zrozumienia, że o wszystkim wie, stara się tolerować jej towarzystwo mając świadomość, że na razie nie ma innego wyjścia. Czy to możliwe? Przymknęła na wpół powieki.
- Przypadek, przeznaczenie. Czy one rzeczywiście istnieją? Nie, nie panie Michaelis. Jestem jednym z pedagogów, mamy Wam zapewnić bezpieczeństwo. Widziałam, jak pan zmierza tutaj. Przeczucie kazało mi sprawdzić, czy wszystko w porządku.- Nadal w pozycji kucającej, znajdowała się blisko niego, w obu dłoniach trzymając parę zrulowanych kartek.
- Jest tyle różnych pomieszczeń, dlaczego pokój końca?- Zadała mu nagle pytanie, ale zdawało się być zbyt sztuczne, żeby stało się zaczątkiem dyskusji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Czw Gru 20 2012, 22:14

Igor… Na dobrą sprawę Sebastian powinien mu być za wszystko wdzięczny. Za to, że naprowadził go, gdy chłopak zaczął odkrywać w sobie dar przemawianie mową węży, za to, że w ów czas odsłonił kurtynę prawdy, bo Sebastian sądził, iż traci zmysły. Za opiekę i wyratowanie, gdy był bliski skazania do Azkabanu i to właściwie dwu krotnie, chociaż ten drugi raz jest mocno nie pewnym gruntem, który mógł się zapalić pod nogami chłopaka i nawet Igor, by mu w ten czas nie pomógł. Lecz jego wujaszek interweniował na tyle wcześnie, by Sebastian miał mnóstwo czasu na pozałatwianie dawnych spraw. Powinien być mu wdzięczny za dom, a raczej posiadłość jaką na niego przepisał i za to, że wyznaczył Sebastiana na przedstawiciela ich rodu po jego śmierci. Za to i za wiele innych spraw powinien być mu wdzięczny, powinien go kochać. Lecz chłopak z całego serca go nienawidził. Nienawidził w, nim tego, że gdy obudziło się w, nim pierwsze zarodki zła on je podsycił chorobliwymi historiami i żądzą zemsty, za to, że zmienił go w człowieka gorszego od siebie. Brzydził się, nim i brzydziło go u Igora wszystko, co jest możliwe. Jednakże go szanował i tego najbardziej nie mógł znieść Sebastian. Nie mógł znieść szacunku jaki odczuwa w stosunku do wuja.
Z twarzy chłopaka nie znikał ten sam uśmiech, którym wcześniej obdarzył nauczycielkę, chociaż wzrok podczas jej wypowiedzi powędrował ku gwiazdom.
- Zapewne, racja. – Powiedział szeptem cichym jednak jak narkotyk wbijający się do ucha pozostawiając po sobie pustkę i pragnienie, by znów go usłyszeć. – Jednak ja mówiłem o kuli. – Stwierdził przenosząc spojrzenie na kulę, by także pani profesor zwróciła na nią uwagę. – Tą kulę można porównać do gwiazdy wybucha i odradza się na nowo. Nowa i piękniejsza. Z tym, że ta kula wydaje szepty, które mogą usłyszeć jedynie ludzie, dla których coś się skończyło. Nie słyszę szeptów, więc i dla pani wszystko zostało takie samo. – Sebastian uśmiechnął się i przeniósł swój wzrok na Rachela. – Na zajęciach nie ma Pani takiego monotonnego głosu. – Stwierdził w sposób przyjazny jak to zawsze czynił w stosunku do niej. Czy widział, czy też nie to i tak w danym momencie nie miało znaczenia. Nic, by to nie zmieniło no prócz ich stosunków oczywiście zresztą każdy ma jakieś sekrety. Ona to ukrywa, bo to jej obowiązek, on, bo tak czuje się bezpieczniej i uważa, że w danej chwili jest tak najlepiej. Jeśli uzna, że trzeba zagrać w otwarte karty na pewno ją o tym poinformuję. Może na korytarzu krzyknie za nią „Pani Auror mam dla pani prace semestralną!” Czy coś w tym rodzaju.
- Naprawdę Pani tak uważa? Ciężko jest mi uwierzyć, że człowiekowi jest pisane z góry co i jak, ale sądzę, że przeznaczenie i przypadek istnieją. Inna sprawa, że to jaki będzie finał naszej egzystencji zależy wyłącznie od nas. Ludzie często myślą, że przeznaczenie to coś w stylu „Będzie tak, a nie inaczej” Sądzę, że coś nam pisane jest, ale to od naszych wyborów zależy, które przeznaczenie nas spotka. – Odpowiedział z lekka zamyślonym głosem. W końcu, gdyby przeznaczenie nie istniało to wizje jasnowidzów straciły, by na wartości a jasnowidzenie skończyli, by na bruku, bo, jeśli przeznaczenie nie istnieje to nie można niczego przewidzieć. – A swoją drogą można, by pomyśleć, że poszła pani za mną, bo myślała, że wyciągnę flaszkę Ognistej z za pazuchy. W końcu trochę czasu już minęło, odkąd straciłem punkty dla swego domu i prawdę mówiąc zapomniałem jak to jest mieć szlaban. Jednak niestety byłem tak roztargniony, że nie wziąłem ze sobą Ognistej, chyba że Pani Profesor coś ma? – Nie to wcale nie była kąśliwa uwaga dotycząca niektórych nauczycieli i nadużywania ich władzy w tej szkolę. To było jedynie lekkie i całkowicie niewinne stwierdzenie.
- Dlaczego? Bo nie cierpię tej Sali. Jest to chyba jedyne pomieszczenie w całym zamku. Ta kula zdaje się z zemnie drwić a jednak czasem lubię tu przyjść. Panuję tutaj całkowity mrok, który pozwala odetchnąć od tego całego gwaru. Pozwala przemyśleć niektóre sprawy zresztą nie jest to tak złe miejsce na odpoczynek jak na przykład Sala strachu. – Powiedział w pełni z prawdą a bynajmniej z prawdą którą on sam potrafił się zmierzyć. Może przychodzi tu, bo liczy, że w końcu ta kula do niego przemówi? Kto wie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Edynburg - Szkocja.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
Dodatkowo : teleportacja, oklumencja i legilimencja
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4870-rachela-woodlay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4872-co-was-nie-zabije-to-was-wzmocni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4869-tajne-przez-poufne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9041-rachela-woodlay




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Czw Gru 20 2012, 23:36

Wahała się, czy nie przyłączyć się do chłopaka, siadając na stercie poduszek, które były rozrzucone dookoła pomieszczenia. Czy to w ogóle przystoi, by nauczycielka rozmawiała ze studentem, w ciemnym pomieszczeniu, gdzie nawet kraniec różdżki i odpowiednia inkantacja, nie były w stanie rozświetlić? Była tutaj od lat dwóch, utwierdziwszy wszystkich, że zawód pedagoga jest jej pisany. Zdołała wyrobić sobie dobra opinię, oczywiście w gronie nauczycielskim, bowiem studenci, szczególnie ci, co nie przejawiali wiele talentu, lub po prostu nie mieli serca do jej przedmiotu, wręcz potrafili nienawidzić i ciskać obelgi za jej plecami. Ale ona nie jest tutaj po to, by wszyscy ją uwielbiali, to nie jest konkurs na najsympatyczniejszego belfra, ona jest tutaj po to, by ich nauczyć, aby choć w minimalnym stopniu byli w stanie korzystać z przekazanej im wiedzy. Dlaczego ma często i gęsto wrażenie, że rzuca grochem o ścianę? Jedynie takie osoby jak Sebastian, Patryk czy Bell, podnoszą ją na duchu. Chłonne umysły, wyjątkowa umiejętność posługiwania się magią, talent. Dla nich było warto przyjść na lekcje. Dla Alexis też, bo choć odstawała od wcześniejszych, wymienionych, to miała w sobie tą zawziętość, która w przyszłości pozwoli jej przysłowiowe góry przenosić. Ważny jest fakt, że się stara i nie spoczywa na laurach. Może w końcu odkryje swój żywioł, który stanie się jej powołaniem?
A co z Sebastianem? Każdy byłby zadowolony z wybitnych osiągnięć, jakie zyskuje na lekcjach, ale Rachela wciąż miała wrażenie, że nie daje z siebie wszystkiego, że pokazuje zaledwie cząstkę tego, co potrafi. Dlaczego? Może nie chce się z czymś zdradzić? Bynajmniej nie z lenistwa, powód tego leżał gdzieś głębiej. Czy uda jej się go odkryć? Może stanie się to dziś, w zaciszu pokoju końca? A może kiedy indziej, poza murami Hogwartu? Jak myślisz Sebastianie, czy to będzie kwestia przypadku, a może losu przeznaczenie? Nie zaprzątając sobie myśli, czy wypada, czy nie, usiadła na skraju poduszki, położywszy rulon na padole sukienki, prawą ręką wsparła się o podłoże, stabilizując pozycję, w jakiej się teraz znajdowała.
- Prawie jak teoria wielkiego wybuchu, dzięki której miał powstać wszechświat.- Skwitowała, ale choćby godzinami spoglądała się w tą kulę, nic przypuszczalnie nic by ją nie zachwyciła. Ni musiała się także dalej zastanawiać i doszukiwać weń czegoś nadzwyczajnego, bo kolejne słowa chłopaka zaskoczyły ją. Tak, kiedy mówiła o czymś, co ją fascynowało, nie umiała zatuszować w swoim głosie zainteresowania tematem.
- Doprawdy? Chyba jesteś w gronie nielicznych, którzy słuchają w ogóle moich wykładów. Jedynie gdy do ćwiczeń przychodzi, próbują skoncentrować się na poleceniach i to też, z różnym skutkiem.- Stwierdziła, odwracając wzrok.- Może dlatego, że to o czym mówię znam dobrze? A jak Twoim zdaniem przemawiam? - Głos niknął w czterech ścianach, wchłonięty przez eter.Gdyby kula choć raz do niego szeptem się ozwała, pewnie jej tonacja pasowałaby do tembru profesor Woodlay.
- Z tym różnie bywa, tyle jest religii, mówiących o Bogu, który może decydować i ingerować w nasze życie, że los , choćbyśmy nie wiem jaką drogę wybrali, i tak postawi na swoim.- Na moment przymknęła powieki, filozofia była jak rwąca rzeka, próbując ją pokonać, można przewrócić się i zostać porwany siłą nurtu. Ona nigdy nie miała końca, niezależnie nad jakim tematem przyszłoby im się rozwodzić. - Przypadek a przeznaczenie, to dla mnie dwa różne terminy. Pierwszy brzmi niemalże tak samo jak zbieg okoliczności, drugi zdaje się być zaplanowany przez coś...niezależnego od nas. W każdym razie wszystko sprzysięgło się przeciwko Tobie, bo ani Ty nie zadbałeś o alkohol, ani ja o jego posiadanie.- Rzekła z nutką rozbawienia, jednak układ brwi nadał jej twarzy wyrazu podejrzliwości.
- Cisza i półmrok to atuty także sali wykładowej Magii Żywiołów, a ostatnio Cię w niej nie widziałam, kiedy prowadziłam lekcje.- No, no. Najwidoczniej niczego nie da się ukryć przed panią Rachelą. Ale nie widać było, aby w jakiś sposób miała mu za złe tą absencję na zajęciach. Byle nie weszło mu to w nawyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Gru 21 2012, 15:00

To co przystoi i to czego nie przystoi. Wieczny dylemat nauczycieli odnośnie tego jak się zachowywać wśród uczniów. Rzadko, który nauczyciel potrafił odnaleźć równowagę między tymi dwoma aspektami. Rzadko, który nauczyciel był w porządku wobec uczniów i karał tylko w, tedy, kiedy musiał, a nie, kiedy mu się podoba lub ma zły nastrój. Władza miesza w głowach, bo, chociaż nauczyciela są po, to by nauczać i jak wcześniej zostało wspomniane, pilnować uczniów to bardzo często zapominają, że wół także był cielęciem. Oczywiście nie wszyscy są tacy! Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka, bo to tak samo, jak gdyby powiedzieć, że wszyscy uczniowie są tacy, a nie inni a przecież każdy jest zróżnicowany. No i nie ma także co się oszukiwać, że uczniowie tak samo, jak niektórzy nauczyciele święci nie są. Jednak są tacy, którzy, gdy tylko wyczują dobrą wolę nauczyciela naginają ją do granic wytrzymałości. Sebastian starał się nie łamać regulaminu i nie wchodzić w drogę nauczycielom, lecz nie zawsze chciało mu się iść do pobliskiej wioski, skoro równie dobrze może napić się Whisky tutaj w szkolę. No cóż każdemu zdarzy się złamać regulamin, bo jak przypuszczam nikt w tej szkolę święty nie był i nie będzie to jednak ważne jest, by całkowicie nie przegiąć.
- Fascynuje nas to czego nie znamy. Ludzie czy przedmioty to żadna różnica. Badamy to od podstaw aż w zupełności nie poznamy każdą cząstkę wszystkiego nie pozostawiając nawet kropli niewiedzy następnie nudzimy się tym i szukamy nowego obiektu fascynacji. Dla tego ta kula jest dla mnie taka fascynująca, bo zdaje się być dla mnie zagadką. Znam wyłącznie jej cel, a nie powód istnienia czy, chociażby zaklęcie przez, które została stworzona. Nie wiedza to ograniczenie ciała lub umysłu to przekleństwo, na które sobie nie mogę pozwolić. – Powiedział wciąż wpatrzony w kulę. Podniósł nogę dla wygody zaś na kolanie położył swą dłoń i odchylił do tyłu nieco głowę.
- Możemy założyć, że przeznaczenie i przypadek nie istnieją, lecz z równym skutkiem możemy założyć, że przez pierwsze lub drugie oboje się tutaj spotkaliśmy. Mi się nie podoba myśl, że coś steruje moim życiem, lecz nie jestem ograniczony, by nie brać pod uwagi innych możliwości niż te, które uważam za słuszne. – Powiedział wciąż nie patrząc na nauczycielkę. Wpatrzony w kulę siedząc w półmroku mógł zdawać się osobom nie z tej ziemi. Oderwaną na chwilę od swej planety, by zasiąść tutaj i nacieszyć ludzkie oko.
Owszem, Sebastian nie dawał z siebie za wiele na zajęciach a prawdę mówiąc często udawał, że nie radzi sobie z jakimś zaklęciem, chociaż mógłby je rzucać z zamkniętymi oczyma. Nie jest to lenistwem a złudzeniem, które ma sprawiać, że widzisz go, inaczej niż jest naprawdę. Widząc wiecznie uśmiechniętą twarz nie przyjdzie ci do głowy, ile smutku nosi jego serce. Widząc jego słabość nie pomyślisz jaki jest silny. Widząc jego przeciętność nie pomyślisz, że jest ponadprzeciętny. Złudzenie, na które mami większość osób daje mu swobodę i bezpieczeństwo.
- Zawsze Panią słuchałem, bo zawsze było warto. „ Krzycz a będą cię słuchać mów mądrze a będziesz słuchany. „ – Zacytował z jednej ze swych ulubionych książek. Prawdę mówiąc, Sebastian mocno odstępował od założeń swojego domu. Nie gnębił i nie nienawidził uczniów z Gryffindoru. Często można było go spotkać w bibliotece zgłębiającego wiedzę. Ci z Huffelpufu się go nie bali tylko dla tego, że należy do domu Slytherina. Zresztą często ich bronił przed innymi Ślizgonami, bo takich gnębić lubi. Może wyjątkiem jest tutaj Florian, który na jego widok ucieka, gdzie pieprz rośnie, lecz to akurat nie jego wina.
- Nie wiem jak to określić. Fascynującym? Z pasją? Po prostu coś w Pani głosie sprawia ze chce się słuchać. Słychać i widać, że naucza nas pani nie dla tego, że pani musi i, za to płaca, lecz, bo chce. Taka drobnostka a tak wiele zmienia. – Powiedział po chwili milczenia, by przenieść swój wzrok na kobietę. – Doprawdy zauważyła pani moją nieobecność? – Nie było słychać dziwienia. To było raczej stwierdzenie niż pytania a pytanie brzmiało, gdzie i co w, tedy robił? Można przypuszczać, że w, tedy był z Morganą, chociaż pewności nie miał. – Zgubiłem się. Jestem tutaj od niedawna. – Powiedział lekko tonem, który nie wskazywał na skruchę lub tłumaczenie. Lubił jej lekcje i przedmiot jakiego wykładała, ale często zdarza mu się nie przychodzić na jakąś lekcję. To co tutaj uczniowie przerabiają on dawno zaliczył w swojej szkolę. Nie jego wina, że tutaj nauczyciele mają metodę pięciu lekcji o tym samym, chociaż metoda nauczania jest zależna od uczniów. Prawdę mówiąc, gdyby dali Sebastianowi szanse, to by zaliczył pierwszy rok bez problemu i byłby teraz na drugim. Chociaż właściwie… Miał taką szansę! Pamiętam jak szedł na egzaminy, ale nie doszedł. Gdyby tylko nie spotkał w, tedy na korytarzu tej pięknej dziewczyny…
- To prawda, chociaż zapomniała pani dodać, że jest tam zimno. – Powiedział z uśmiechem. – Lecz uczniowie, którzy widzieli, by mnie codziennie idącego do pani auli pomyśleli, by, że albo jestem nad wyraz głupi albo, że mamy romans. Mnie osobiście nie interesuje moja reputacja w tej szkolę, ale pani chyba nie może sobie pozwolić na jakąkolwiek skazę i domniemane plotki prawda? – Jak, by na to nie spojrzeć była to prawda, chociaż w dosyć bezpośredni sposób przekazana to jednak prawda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Edynburg - Szkocja.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
Dodatkowo : teleportacja, oklumencja i legilimencja
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4870-rachela-woodlay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4872-co-was-nie-zabije-to-was-wzmocni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4869-tajne-przez-poufne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9041-rachela-woodlay




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Gru 21 2012, 22:36

Uśmiechnęła się perliście, usłyszawszy jego stwierdzenie, jakoby mieli ją podejrzewać o romans z uczniem.
- Wybacz, ale raczej skłanialiby się ku temu pierwszemu. Choć nie uważam, byś był osobą pozbawioną rozsądku. Jestem raczej ostatnią osobą, którą by posądzali o romans z którymś, z wychowanków.- Odpowiedz jak najbardziej szczera. Była raczej osobą odpychającą niżeli wywołującą jakiekolwiek uczucia. Nie zdolna do romansów, chwilowe zauroczenia były jej obce. Być może tylko jakieś głębokie, szczere uczucie mogłoby stopić ten lód, pokonać mur obronny, którym się otoczyła. Promiskuityzm nie był w jej zwyczaju, nie potrafiłaby się także związać z kimś. Już jeden taki miała za sobą, możliwe, że z powodu tego iż był aranżowany, z góry skazany był na porażkę. Jednak mogła trafić gorzej, na człowieka, który zmuszałby ją do poddania się woli starszych. Igor był czułym, opiekuńczym człowiekiem, potrafił z siebie wykrzesać wiele, a ona nadal była niewzruszona. Wdzięczność, tylko tyle była w stanie mu dać. Uwolniła go od obietnicy, złożonej podczas zaślubin, aby znalazł kogoś, kto będzie w stanie odwzajemnić uczucia. Widziała smutek i zawód w jego oczach, jednak wiedziała, że bez niej będzie mu lepiej, zyska możliwość odnalezienia drugiej połowy. Zasługiwał na to, przynajmniej z jej perspektywy. Te zdarzenie uczyniło ją ostrożniejszą w dalszych wyborach. Nie była desperatką, jeżeli przyjdzie jej resztę życia spędzić samotnie, była na to gotowa.
- Nieznane nas urzeka, ale chyba jeszcze bardziej pociąga to, co zakazane. Brnąć dalej w swych obserwacjach, pochłonięci konkretnym tematem, napotykamy często granicę, a ciekawość robi swoje. Choćby klątwa na nas miała ciążyć, poświęcamy się, czasem nieświadomie stawiając wszystko, co posiadamy. Za cenę czego? Nie zawsze jesteśmy do końca pewni. To już chyba zostało wpisane w naszą naturę.- Palec wskazujący przeciągnęła wzdłuż swojej żuchwy. Czy warto pogrążać się w dalszym rozważaniu tego tematu? Nie warto, słowa bowiem zdawały się o niczym nie przesądzać.
- Przyjmijmy więc, że każde z nas jest panem własnego losu. Tak będzie zdecydowanie krócej. Nie stawiajmy pytań, które dotyczą przeszłości, jak się tutaj znaleźliśmy i co temu sprzyjało. Liczy się skutek naszego spotkania. Może wynikiem tego, będą częstsze wizyty na zajęciach?- Dzięki swoim umiejętnością, potrafiła wyczuć kłamstwo, brak szczerości wobec jej osoby, jednak ze strony Sebastiana nigdy nie były one rażące, raczej nie łgał, tylko sprytnie skrywał prawdę, mijając się z nią po drodze.
- A ja myślałam, że "Czasem trzeba zamilknąć, żeby zostać wysłuchanym." Ale ciesze się, że potrafię wzbudzić jeszcze zainteresowanie uczniów.- Bursztynowa tęczówka złapała refleks światła, na moment zapłonąwszy żywym złotem. Trafił w samo sedno, udało jej się dostać posadę jako nauczyciel tego przedmiotu, który był jej pasją. Ujarzmianie żywiołów, to piękna sztuka. Zawsze zaskakują, czasem tak wprawnym ręką, jak jej, potrafią wymknąć się spod kontroli. Czy mogłyby się jej znudzić? Bynajmniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sob Gru 22 2012, 11:35

Sebastian uśmiechnął się sam do siebie z rozczarowaniem na ustach.
- Pani Profesor chyba jeszcze nie wie, co zdolni są wymyślić uczniowie, byle, by dla jakieś sensacji. Są gotowi uwierzyć nawet w romans człowieka ze skrzatem, byle, by mieć o czym plotkować i chyba właśnie, to jest naszą naturą. Chociaż nie wszyscy rzecz jasna tej naturze się poddają. – Powiedział spokojnie.
Czy Igor naprawdę mógł być taki jakim go znała kobieta? Gdyby Sebastian o tym usłyszał to nie mógłby w to uwierzyć. Ten zimny i pozbawiony uczuć, skrupułów, emocji i zasad moralnych człowiek miałby być czułym i opiekuńczym? Jednak cofając się w odłam przeszłości porównując daty i wydarzenia to czyż Sebastian nie poznał Igora po rozstaniu z kobietą? Co, jeśli zmienił się tak z powodu zawodu miłosnego? Gdyby tak pójść tym właśnie tropem można, by stwierdzić, że jego nauczycielka od magii żywiołów jest zarodkiem a właściwie to głównym powodem tego co Igor zrobił ze Sebastiana. Jednak chłopak nie był kimś, kto chodzi i obarcza innych za swe nie powodzenie. Nie zależnie od tego co się stało wie doskonale, że, gdyby nie chciał czegoś zrobić, to by tego nie zrobił, bo nie jest kimś na kim można wywołać presje lub zmusić go do czegoś. Pomimo tego co Igor w niego wpoił i jak przy, nim się zmienił Sebastian, chłopak wiedział, że, gdyby nie chciał, to by nie zrobił tych wszystkich rzeczy. Gdyby chciał się cofnąć, to by to zrobił. Mówiąc, inaczej jest człowiek, który bierze pełne konsekwencje za swoje czyny lub słowa nie szuka wymówek i nie obarcza innych.
- Właściwie to wyszło na to samo. Lecz nie wszyscy chcą poznać prawdę o czymś lub o kimś. Wolą się karmić kłamstwem, bo tak jest prościej. Nie oznacza to, że chodzę po szkolę i zbieram informacje o wszystkich, bo czyjeś życie, przeszłość czy co tam jeszcze innego to ich sprawa, ale chce poznać odpowiedzi na zadane sobie pytania. Wiem, że nie poznam wszystkich odpowiedzi, bo życie jest na to zbyt krótkie a pytań zbyt wiele to jednak wolę mieć nie zaspokojoną wiedzę niż być ignorantem, który polega na słowie innych. Mam rację Pani profesor? – Zapytał uśmiechając się i spoglądając na nauczycielkę. Właściwie to dziwne, że oboje ze sobą grali w grę, kto kogo pierwszy zdemaskuję a przy tym rozmawiali swobodnie o niczym i czuli się dobrze w swoim towarzystwie. A bynajmniej Sebastian czuł się swobodnie bez żadnych dręczących pytań i umoralniania. Bynajmniej jeszcze nie..
- Krócej oznacza łatwiej a tak chyba w życiu nie powinno się postępować czyż nie? Jednak nie zamierzam roztrząsać tutaj wątku czy przypadek i przeznaczenie istnieją. Nikt chyba nie jest w stanie udzielić tej odpowiedzi, więc trzeba się kierować poglądami, które uważamy za słuszne. Przepraszam, ale tylko raz mi się to zdarzyło Pani Profesor. Właściwie to zastanawiam się, kiedy będą mógł poćwiczyć swój żywioł. Po za zajęciami nie chcę, bo mnie jeszcze oskarżą o rzucanie czarów w niedozwolonych miejscach zresztą zawsze istnieję możliwość ze straciłbym kontrolę i coś lub kogoś przypadkiem podpalił. – Powiedział głosem jak, gdyby mniej obecnym niż wcześniej. Czyżby się nad czymś zastanawiał? Tak czasami miał, że przez jego głowę przepływał strumień myśli, rozważeń i domysłów zupełnie nie związanych z osobą lub tematem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Maj 03 2013, 11:20

Był późny wieczór, wszyscy myśleli, że leży grzecznie w swoim dormkitorium. Wiedziała, że musi być cicho. No i przy okazji będzie doskonale słyszała, gdy ktoś będzi szedł w jej stronę.
Minęło już kilka dobrych rgodni odkąd Nero dał jej listę i zadanie do wykonania. Zaszła do Sali Końca w nadziei, że wymyśli jakby zwabić do siebie Twana. Zastanawiała się, czy nie wysłać mu wiadomości, by tu przyszedł. Ale nie... za bardzo zwracałby na siebie uwagę i sowa zapewne obudziłaby jego współ lokatorów... Trzeba wymyśleć coś innego. Nie może do niego tak po prostu podejść na przerwie, bo wydawałoby się to dość dziwne, szczególnie, że ostatnio kompletnie jakby straciła kontakt ze światem. Mogłkaby mu podrzucić karteczkę z roźbą o spotkanie, ale mógłby to wziąść za liścik miłosny... Z resztą to nie w jej typie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Maj 03 2013, 11:53

Elenka miała wyjątkowe szczęście, bowiem już dłużej nie musiała kombinować, jak zwabić Twana - Twan sam przyszedł. Ostatnio słabo sypiał, wszystko oczywiście z jednego i wciąż tego samego powodu, dlatego spacerował sobie po zamku. Kiedyś bardziej bał się, że ktoś go złapie i ukarze Gryffindor ujemnymi punktami, ale wlepi mu szlaban, a teraz... jakoś to wszystko go nie obchodziło. Zszedł ledwo piętro niżej, słyszał o pewnej całkiem ciekawe sali, która gdzieś tutaj się znajdowała, zaglądał za każdej drzwi po kolei, aż w końcu znalazł - od razu dostrzegł dziwnie światło, kulę, która znajdowała się na przeciwko niego, poza tym było niemal zupełnie ciemno, nie dostrzegał co się znajdowało jeszcze w środku. Na korytarzu było jaśniej, paliły się pochodnie i dopiero po kilku minutach, kiedy już wszedł do środka i zamknął drzwi, jego oczy przyzwyczaiły się do tego mroku i widział nieco więcej.
Wtedy właśnie zobaczył Elenkę. Jej postać wyłoniła się jakby nagle z mroku, z każdą chwilą widział ją wyraźniej, najpierw wydawało mu się, że to duch czy inna zjawa, strach powoli narastał, Twan zastygł w bezruchu... aż w końcu rozpoznał kto to stoi. Patrzył się na nią z szeroko otwartymi oczami, czyżby ona też nie mogła spać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Maj 03 2013, 12:02

Elena usłyszała czyjeś kroki na korytarzy. Powoli podeszła do drzwi i je uchyliła. Oczy jej rozbłysły widząc, ze to Twan idzie w jej kierunku. Bezszelestnie zamknela drzwi i schowała się w ciemnym kąci. przyjęła zgardziorną pozycję, schowała twarz w dłoniach jakby płakała. I czekała. Przy okazji starała się, by jej oczy stały się wilgotne.
Gdy chłopak wszedł do sali szybko podniosła glowę. Na jej twarzy malował się smutek i ból.
-Twan...- wyszeptała cicho. Powoli wstała i weszła w krąg światła.- Twan, to na prawdę ty.- powiedziała szpetem. Pomyślała, czy nie rzucić mu się na szyję, ale stwierdziła, ze to by była przesada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Maj 03 2013, 12:14

Ojej. Co to on widział? Nie dość, że Elenka, to jeszcze płacząca Elenka... nigdy nie pomyślałby, że zastanie ją w takiej sytuacji, to było do niej takieeee niepodobne! Ale wiadomo, może przed wszystkim odgrywała taką twardą, a w rzeczywistości wcale taka nie była, wylewała łzy w samotności, nikomu się do tego nie przyznając..? A teraz znalazł ją właśnie Twan! Biedna Elenka! Smutno się gryfonowi zrobiło, że widzisz taką dziewczynę, ale chyba wydawał się cieszyć z jego obecności. Tylko nie wiedział co ma teraz zrobić.
- Co się stało? - spytał więc, nie siląc się na nic bardziej ambitnego, przyglądając się gryfonce i nie mogąc się ciągle nadziwić jaka była. Twan był dobrym kumplem, mógł wysłuchać o co chodzi i może ewentualnie doradzić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Maj 03 2013, 13:05

Haha! Łuknął haczyk. Teraz trzeba dopilnować, by ciągnął za żyłkę.
Gdy spytał co się stało Elena wybuchnęła szlochem i rzuciła się w jego ramiona.
-Twan, bo... bo tu... bo tu... Bo tu chodzi o ciebie!- wyjąkała przez łzy.
Nie bardzo wiedziała, czy dobrze jej to idzie. Ma odegrać żal, ból i smutk z jego powodu. Jedan jako osoba o "sercu z kamienia" nie wiedziała jak dokładnie to zrobić. Miała tylko nadzieję, że osiągnie odpowiedni efekt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Maj 03 2013, 19:34

Był kompletnie zdezorientowany, tak się przytulać do Eleny Marion?! Znaczy to ona się do niego przytulała, nie od do niej, więc to nie jego wina... Ale co by Angie powiedziała, widząc taką scenkę! Strach pomyśleć. Jednak Angie tu nie było, za to było Elenka, która widocznie potrzebowała takiego pocieszenia, toteż Twan się nie wyrywał, a nawet poklepał gryfonkę po głowie w geście "uspokój się już, nie ma co płakać".
- Jak to o mnie? - spytał się skołowany Twan, w końcu wyswobadzając się z objęć Elenki. Że niby płakała z jego powodu? Dziwne. Zupełnie nie rozumiał. Mógłby pojąć, gdyby to miała być Angie, która dowiedziałaby się o jego losie, czy może Annelise, ale ta dziewczyna stojąca przed nim? Czekał więc na jakieś wyjaśnienia, nie mówiąc nic więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Maj 03 2013, 19:41

Chłopak odsunął się od niej. Czyżby Elena nie grała dostatecznie dobrze? No cóż, teraz w każdym razie nie mogła tego przerwać. Odwróciła się i usiedła pod ściną głośno szlochając.
-No bo... Twan, ja wiem, ze ty przystąpiłeś do wilkołaków.- wyszeptła znów zalewając się fałszywymi łzami. Ukryła twarz w dłoniach i skuliła się w kącie. Po dłuższej chwili znów podniosła wzrok.
-Twan, kochany, błagam, zerwnij z nimi, odejdź od nich, to niebezpieczne. To nie twoja wojna, proszę cię!- wyszeptała z rozmazanum makijażem i błaganiem w oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Maj 03 2013, 19:56

Nie, grała całkiem nieźle - niczego się nie domyślał, może i się zdziwił tym coś widział, ale przez myśl mu nie przyszło, że to udawany płacz. Po prostu zaskoczył go to co mówiła i dlatego tak reagował. Elena się odwróciła, a on został tak jak był, z jej kolejnymi słowami przeszły go dreszcze. Co? jak to? w jaki sposób? Jak to możliwe? Przecież... nikt spoza grona Lunarnych o tym nie wiedział. Nikt, przecież to było niemożliwe. A przecież Elena nie była... wtedy na pewno by o tym wiedział.
- Przystąpiłem do wilkołaków? - starał się brzmieć na zdziwionego, może się z tego jakoś wykręci, może Elena tylko strzelała, tak jej się coś wydawało... w ostateczności, przecież nie kłamał, wcale do nich nie przystąpił z własnej woli, tylko został zmuszony. Tj, wybrał to zamiast pewnej śmierci. - Nie rozumiem o czym mówisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Maj 03 2013, 20:07

Pokiwała spuszczoną głową w geście zaprzeczenia.
-Twan, nie wykręcaj się, doskonale wiesz o czym mówię!- zawołała nie zwarzając na to,czy ktoś ich usłyszy, czy nie.
Znów wstała i otarła łzy z policzków.
- Twan, słodziudki, powiedz mi dlaczego? Dlaczego akurat do tych szkaradnych bestii? Dlaczego nie zostałeś bezstronny jak ja?- patrzyła na niego ze smutkiem i bólem w oczach.
Swoją drogą iekawiło ją jakim cudem Twan, który na ogół brzydził się przemocy i starał się rozwiązywać wszystko pokojowo przystąpił do Lunarnych...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią Maj 03 2013, 20:35

Wyglądało na to, że Elenka jest bardzo pewnie tego, co mówi... I co było robić? Twan nie miał pojęcia. Czy jeśli się przyzna, powie, że tak, rzeczywiście jest wilkołakiem, to złamie Wieczystą Przysięgę? Właściwie, to nie zdradzał w tej chwili sekretu, skoro ona już wiedziała. Tylko by się przyznał, potwierdził, to niby nie to samo. Ale kto by był pewny, jak działa taka potężna magia, w którą się wplątał?
- Co ty możesz wiedzieć? - zapytał, wcale nie przyznając jednoznacznie, że tak, to prawda, Elena dobrze mówi. Jednak już więcej nie zaprzeczał. Pytanie to miał znaczyć "skąd o tym wiesz?". Wciąż do nie docierało, że ktoś spoza ich grona może mieć pojęcia o tym co się dzieje. - Tak jakoś wyszło... - powiedział, spuszczając oczy, nie chcąc więcej patrzeć na Elenę. Rety, czuł się teraz winny, co ona z nim robiła? Przecież ona sama robiła rzeczy dużo gorsze, a wzbudzała takie poczucie w nim - który przecież wszystko to robił wbrew własnej woli? Jakieś to chore... nie miał pojęcia o co chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Nie Maj 05 2013, 11:33

Widać nie szło jej najgorzej, bo Gryfon w końcu sie przyznał. Chociaż nie dosłownie.
-To już mało ważne skąd wiem.- odpowiedziała na jego "pytanie".
Czekała aż odpowie na jej pytanie. I się doczekała.
-"TAK JAKOŚ WYSZŁO?!" Tak jakoś wyjść to może zakalec zamiast ciasta, albo ropucha zamiast sowy, ale nie TO! Przyznaj się co ci strzeliło do głowy?! Chcesz się zabić, czy jak?!- krzyczała nie dbając o dyskrecję.
Łzy przestały jej już cieknąć, teraz stała z opuchniętymi i zaczerwienionuymi oczyma i patrzyła na niego jakby z bezsilnością. W jej głosie dało się słyszeć gniew, troskę i... strach? No cóż... Na potrzeby przedstawienia trzeba się przemóc, no nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Wto Maj 07 2013, 23:29

Twan był na ogół spokojnym chłopcem, raczej grzecznym pomocnym i przejmującym się krzywdą innych. Do dlatego chciał pomóc Elence, chciał pozwolić jej się wyżali i posłuchać o problemach, jakie miała. Tyle, że sama wcale o swoich nie potrzebował mówić. Może i chodził smutny po ponury, ale nie płakał, nie szukał słuchaczy, nawet wręcz przeciwnie. Przestało mu się podobać, że gryfonka tak naciska. A jeśli mu coś się nie podoba... to, cóż, może stać się mniej przyjemny niż zazwyczaj.
- Nic nie wiesz! - wykrzyczał nagle, jakby przekonując sam siebie. - Nie obchodzi mnie co myślisz, to nie twoja sprawa, odczep się najlepiej, nie będę nic ci mówił! Nie potrzebuję takiej przyjaciółki - ostatnie zdanie powiedział dopiero nieco ciszej. Na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenie, był wyraźnie zły, teraz już nie patrzył na Elenę ze współczuciem, przestało go obchodzić co jej jest, skoro i tak najwyraźniej chodziło o niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sro Maj 08 2013, 09:13

No dobra... trzeba się wysilić. Przecież nie pozwoli mu tak odejść! Gdy chłopak na nią krzyknął w jej oczach i na twarzy pojawił się strach. Chwyciła go za rękę. Jakby trochę nieśmiało, bardzo delikatnie, ale również zdecydowanie.
-Twan proszę cię.- wyszeptała patrząc mu prosto w oczy. W jej zielonych kamykach znów zbierały się łzy.- Proszę cię Twan. Ja...- zrobiła przerwę niby to na złapanie tchu przez zaciśnięte gardło. Jednak tak na prawdę zawachała się, czy oby na pewno chce powiedzieć to co zamierzała. Po kilku sekundach kontynuowała.- Ja nigdy sobie nie wybaczę, jeśli coś ci się stanie... Nie wybaczę sobie tego, że cię nie powstrzymałam.- ścisnęła oburącz jego dłoń i przycisnęła do swojego obojczyka. Po jej policzku znów pociekła samotna łza, błyszcząc w świetle kuli niczym mały diamencik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sro Maj 08 2013, 23:33

Normalny Twan pewnie zwróciłby uwagę na wyraz jaki wymalował się na twarzy Eleny, przejął się nim i natychmiast poprawił, przeprosił za swoje postępowanie... Z tym, że gryfonka wciąż wydawała się nie rozumieć, że kiedy w Twana wstępował ten zły duch, to potrafił się tam bardzo dług zatrzymać, sprawiając, że zachowywał się czasem nawet agresywnie.
- Nic mnie to nie obchodzi - powiedział tym razem wolno i wyraźnie, jakby każde słowo miało tak samo duże znaczenie. - Powiedz o co ci chodzi - powiedział, chociaż przecież nie mógł wiedzieć o niecnych planach Elenki. Wyrwał jej swoją rękę, stał teraz z założonymi na krzyż ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Czw Maj 09 2013, 18:45

Ta obojętność na czyjeś cierpienie i podejżliwość... To nie było w jego stylu.
Coś tu jest nie tak... On się tak nie zachowuje... trzeba się lepiej przyjżeć temu całemu Faridowi... Pomyślałą przyglądając się przez łzy gryfonowi.
Skuliła się w sobie słysząc jego słowa. Gdy wyrwał swoją dłoń z jej objęć upadła przed nim na kolana i zaczęła szlochać.
-Twan... mi chodzi tylko i wyłącznie o... o ciebie. Nie chcę, by coś... coś ci się stało.- Wyszeptała przez łzy.
Na Merlina... zachowuję się jak jakaś zakochana małolata... Pomyślała i coś jakby jej zaświtalo... A gdyby tak... Ale to jeszcze nie teraz. Poczekajmy na rozwuj wydażeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sro Maj 29 2013, 23:23

Rozmyślania i kombinowanie Elenki mogły nie przynieść żadnego efektu z całkiem prostego powodu - nie znała Twana dostatecznie dobrze. Nie mogła wiedzieć, że jego zachowanie nie jest spowodowane Faridem i tym całym jego stowarzyszeniem, a po po prostu ukształtowanym charakterem chłopaka, wydarzeniami, które miały miejsce dawno dawno temu w przeszłości, kiedy jeszcze nawet nie chodził do Hogwartu.
- Nie wiem o co ci naprawdę chodzi i nie chcę wiedzieć - powiedział oschle. - Potrafię poradzić sobie same - stwierdził całkiem pewnym głosem, chociaż wcale nie był tego taki pewny. Ale nie chciał pomocy Elenki, za bardzo mu to wszystko śmierdziało, Gryfon wcale nie był taki głupi jak mógłby się wydawać...
Uznał, że sobie stąd pójdzie. Poszedł do drzwi, nacisnął klamkę po czym wyszedł na korytarz. Czy Elenka będzie starała się go zatrzymać..? A kto ją tam wie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : pałkarz, kpt
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5553p60-fiflaka-mafia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sro Cze 05 2013, 16:49

/z punktu widokowego

Co racja to racja. Nie było sensu teraz nad tym gbybać. Ale Filip miał szczerą nadzieję, że ich drogi jeszcze nie raz się przetną. I to wcale nie przypadkowo. Filip w ogóle nie wierzył w przypadki. To nie przypadek, że wylądował w Riverside, a potem tu, w Hogwarcie i że Laila przyszła na tą imprezę. O, to przeznaczenie! No dobra, może to za mocne słowo, ale jednak... Nic nie dzieje się przypadkiem. I choć nie zawsze umiemy to wyjaśnić to tak było i już. Koniec kropka.
-To dość... oryginalne- powiedział powoli, trochę tak, jak nie chcesz urazić małego dziecka, które właśnie powiedziało ci o swoich kolegach z Marsa. Nie chcesz sprawić mu przykrości, mówiąc, że to niemożliwe. Ale Wafelki to całkiem fajna nazwa! Może kiedyś Filip tak nazwie swoją drużynę, na jej cześć? Fajnie by było.
-A Tom?- zapytał, zsuwając się z ławeczki i idąc za nią dziarsko, szczerząc się, jak głupek. Biedny Tom. Będzie musiał sam zjeść ich porcje. Na szczęście miał wycięte migdałki. UFF.
Całą drogę do Hogwartu Filip na przemian wypytywał Lailę o miejsce, w które idą, a potem pokazywał jej chmury w nowych, dziwnych kształtach. Pokazał jej między innymi biedronkę, która leciała na miotle, zegarek z kukułką i dwie kłócące się książki.
Prawdę mówiąc troszkę się rozczarował, gdy weszli do Zamku, no bo rety, co ciekawego można było robić w szkole? Jednak, jak się miał zaraz przekonać- całkiem sporo rzeczy. Przeskakiwał po dwa stopnie, aż w końcu dotarli na szóste piętro i chłopak spojrzał na Puchonkę, unosząc do góry brwi.
-To jakaś tajna skrytka? Może chcesz mnie tam zabić albo zgwałcić, co?- przyjrzał jej się podejrzliwie, pchając jedną ręką drzwi, by puścić ją przodem. Ale były cięęęęężkie. I musiał otworzyć je dwoma. Ech. Ale koks.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sala końca.   

Powrót do góry Go down
 

Sala końca.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-