IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala końca.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Sala końca.   Pon 20 Gru 2010 - 21:32

First topic message reminder :



Słyszysz?
Cichy szept przedostaje się,
spod małej, lśniącej kuli.
Utrzymuje się w powietrzu,
spada co jakiś czas,
odradza się,
ale zawsze jest inna.

Wsłuchaj się w jej łagodny głos.
Słyszysz co mówi?
Nie, to niemożliwe.
Tylko ci, którzy są blisko końca,
mogą cokolwiek zrozumieć.

Rozumiesz?
Nie bój się.
To nowy początek.

To zapewne jedna z mniejszych sal, jakie można znaleźć w całym zamku. Przypomina trochę Pokój Snów, przez cichy szept, który rozlega się dźwięcznie po pomieszczeniu. Wygląda jednak całkowicie inaczej. Naprzeciw drzwi jaśnieje mała kula, lśniąca bardzo bladym, ale na swój sposób fascynującym światłem. Przybiera różne barwy, zależnie od tego, który raz się rozbija, a robi to, kiedy do sali wejdzie ktoś, dla kogoś coś się skończyło. Jest to niesamowite zjawisko, które warto zobaczyć. Poza ową kulą, nic nie chce tu świecić, nawet Lumos nie działa w tym miejscu.
Na ziemi rozłożone są wygodne poduszki, a w rogu jest ich jeszcze więcej. Kiedy zaś spojrzy się w górę, można zobaczyć kilka gwiazd, które udają, że istnieją w tej sali.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sob 19 Mar 2016 - 15:39

Nix cieszyła się na Durnia, po raz pierwszy zagrała w niego, gdy przyjechała do Hogwartu na wymianę. To tutaj nauczyła się tej gry i skłamałby gdyby powiedziała, że jej nie lubi. Może więc to dlatego gdy tylko dostała wiadomość z salą i datą była na miejscu pięć minut wczesniej. Niby mówi sie, że nadgorliwość jest gorsza do faszyzmu, no ale ona przecież tylko bardzo chciała zagrać. I miała nadzieję, że inni się nie po spóźniają, bo to tylko przeciągnie wszystko w czasie.
Gdy już wszyscy się zeszli i zasiedli przy stole, Phoenix doszła do wniosku, że to ona zacząć powinna, z tej prostej przyczyny, że przybyła jako pierwsza, sięgnęła więc po kartę i już na chwili na stole leżała karta czekając by stanąć do boju z resztą. A Nix co chwilę ukradkiem zerkała na Edwarda siedzącego na przeciwko. Los jej dzisiaj sprzyjał, szkoda tylko, że nie jest sam na sam właśnie z tym gryfonem.
Nix zmierzyła po wątpliwym spojrzeniem koło fortuny, przy sprzyjającym szczęściu trafi na coś niegroźnego, ale znając z jej albo będzie to coś kompletnie idiotyczne, albo po prostu dziwne.

2, koło fortuny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sob 19 Mar 2016 - 17:01

No cóż, trzeba było się trochę rozluźnić po ostatnich wydarzeniach, które trzeba przyznać, że dla chłopaka były trochę stresujące. Jednak nie byłby sobą, gdyby załamywał się siedząc sam w komnacie. Trzeba wyjść do ludzi i pokazać im jak się ma zajebiście i jak zajebiście jest szczęśliwy. Chociaż tak naprawdę miał ochotę zabić pierwszą osobę, która się nawinie. Ale to nie ważne!
Gdy dotarł do Sali, dostrzegł śliczną panienkę Faraas i automatycznie, bez sekundy zastanowienia posłał jej zabójczy uśmiech numer pięć. Czemu zabójczy? Bo swoją cudownością był w stanie zabić twój umysł. Przyćmiewał go najzwyczajniej w świecie… ciekawe czy to tak naprawdę działa, czy po prostu chłopak z nudów ponazywał sobie swoje uśmiechy…
- Nix, słonko! – powiedział z wielką radością i entuzjazmem – Stęskniłem się za tobą.
Wyciągając z talii Rydwan zmierzył go zaciekawionym spojrzeniem. Ciekawe co ta karta robiła…

4, Rydwan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 425
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8924-tom-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8932-mow-mi-tom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8933-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sob 19 Mar 2016 - 19:09

Ah, w końcu dureń. Cieszył się, był niemal pewny, że pójdzie mu nawet nieźle, chociaż rzecz jasne, że nie wygra. Nie znał doskonale tej gry, grał ją trzeci raz w życiu, ale to było dawno, zapomniał już. Czy to był problem przypomnieć sobie, o to chodziło. W jaki inny sposób miał to robić?
Wszedł do sali jako trzeci. Nie znał tych osób, ale był pewny, że są starsi od niego. Pewnie gryfoni. Przywitał się z dziewczyną uśmiechem, który tak rzadko gościł na jego ustach, a chłopakowi skinął głową. A czy on znali go? W razie czego wolał się przedstawić. Wolał by nie wołali na niego "ej, koleś".
- Jestem Tom- powiedział krótko i zajął swoje miejsce niedaleko miedzy dwójką. Zasady? Tak, czytał wczoraj w łóżku jak się gra.Jak się skończyło? Zasnął w połowie. I tak dobrze jak na niego. Zasady są po to by je łamać. No dobra, nie tym razem. Po co oszukiwać jak to miała być tylko zabawa. No przynajmniej dla niego. Z tali kart wyciągnął kapłankę. wiedział doskonale jak działa, chociaz wiedział, że tej rundy nie przegra. Nie tym razem.

6,kapłanka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Wto 22 Mar 2016 - 22:47

Kiedy Cy opowiedział jej o graniu w durnia, Winona szybko zgłasza się również, bo zakłada, że to coś interesującego. Zawsze wolała wsiadać na miotłę i grać w quidditcha, niż rozkładać karty do durnia, ale skoro jest w nowej szkole, to musi wypróbować nowych rzeczy!
Winnie była w mniej więcej jednej setnej wszystkich sal w zamku, a przynajmniej miała takie wrażenie za każdym razem, kiedy znajdywała kolejną dziwną klasę. Winona rozgląda się zaciekawiona wokół i zauważa ludzi w kółku. Oczywiście nie zna nikogo, wszyscy są z Hogwartu i nigdy nie zamieniła słowa z żadnym z nich. Głośno tupiąc swoimi kowbojkami podchodzi do nich raźnym krokiem, podwijając rękawy kraciastej koszuli.
- Winona jestem – wita się niefrasobliwie Hensley i siada obok ładnej dziewczyny, którą najwyraźniej podrywa ich przeciwnik. Zerka na niego pobieżnie, ale nie wydaje jej się szczególnie interesujący. Woli uśmiechnąć się wesoło do nieznanej koleżanki.
Wins wyciąga jedną kartkę i krzywi się na myśl, że jej piękna opalenizna, którą nabyła przez ostatnie dwa miesiące w Teksasie tak okropnie się popsuje.

2, słońce
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sro 23 Mar 2016 - 1:36

@Evanna Lacey zostaje zdyskwalifikowana z powodu braku aktywności.

@Phoenix I. Farãas oraz @Winnie Hensley dorzucają w dogrywce po jednej kości numerycznej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sob 26 Mar 2016 - 17:57

Winona kontynuuje dogrywkę z ładną koleżanką, z równie marnym skutkiem co wcześniej. Szczerze mówiąc póki co jest bardziej zainteresowana całą salą, niż samą grą póki co. A do tego jej myśli błądząc gdzieś pomiędzy najlepszym przyjacielem, a przystojnym Indianinem, który wykazywał słodką, chociaż przesadną zazdrość o nią samą.
Właściwie nawet nie była pewna co jest dokładnie wygarną, ale miała nadzieję, że coś niesamowitego. Na przykład nowa miotła, którą miała kupić jeszcze przed swoim wyjazdem, a póki co tylko przeglądała bezcelowo katalogi pełne latających ludzi, nie mogą się zdecydować co właściwie chce.
Wins z westchnieniem przygląda się reszcie uczestników z lekkim uśmiechem, czekając na kolejny ruch.


3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Nie 27 Mar 2016 - 12:38

@Phoenix I. Farãas zostaje zdyskwalifikowana z powodu braku aktywności w dogrywce.

Koniec rundy. Przegrywa Winnie

Wyjątkowe promienie padają na Ciebie, bez względu na to, gdzie grasz. Na twym ciele pojawia się wyjątkowa, mocna opalenizna. Właściwie, jesteś lekko pomarańczowy, no pewno nie wygląda to zbyt naturalnie, a będziesz musiał z tym wytrzymać aż do końca gry.

Winnie : Edward : Tom - 1 : 0 : 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Nie 27 Mar 2016 - 20:33

Chwilę później pojawiły się kolejne osoby na tej rozgrywce. Jedną z nich okazał się być chłopak, ale jego zainteresowanie nim nie było jakoś mniejsze. Facetów też można przecież podrywać! Jednak dzisiaj wolał się skupić na kobietach. Nie miał ani siły, ani ochoty na męczenie się z podrywaniem mężczyzny. Kolejną osobą okazała się być śliczna salemka pojawiła się w Sali, Edward posłał jej swój uroczy uśmiech
- Piękna Wina, miło mi Cię poznać – musiał aż wstać i ucałować ja w wierzch dłoni by okazać swój zachwyt. No co poradzimy? Taki to już był typ chłopaka.
Kiedy dziewczyna przegrała swoją rundę, przyjrzał się jej uważnie i wyciągając kolejną kartę, nie mógł tego nie skomentować.
- Muszę przyznać, że opalenizna Ci służy.

6, Moc
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pon 28 Mar 2016 - 18:09

Patrzy zdziwiona, jak nieznany jej chłopak całuje jej rękę. Nie pamięta kiedy ostatnio ktoś tak się z nią witał, więc na jej twarzy widnieje szczere zdumienie.
- Winnie. Nie Wina – poprawia go automatycznie, podejrzliwie zabierając rękę. Ach ci Anglicy, czasem byli takimi dziwakami!
Oczywko Winona przegrała i miała okropną, pomarańczową skórę. Jęknęła niezadowolona, szczególnie, że ten podejrzany Gryfon miał jakieś świetne karty!
- Bardzo zabawne – opowiada skrzywiona, bo zakłada, że nabija się z jej pomarańczowej skóry. Wyglądała z pewnością okropnie i starała się nie patrzeć na swoje dziwaczne dłonie. Wzdycha ciężką, patrząc na kartę diabła. Już chyba wolałaby zostać pomarańczowa niż w czarnym futrze, swoją droga, co za pechowe karty! Chyba dzisiaj nie będzie miała specjalnego powodzenia w takiej postaci, jak ostatnio jej się zdarzało.

4, diabeł
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Czw 31 Mar 2016 - 20:24

@Tom Falk zostaje zdyskwalifikowany z powodu braku aktywności.

Koniec rundy. Przegrywa Winnie

Na twoim ciele pojawia się czarne futerko, fikuśny, czerwony ogon, oraz diabelskie rogi. W takiej wyjątkowej postaci musisz spędzić resztę gry.

Winnie : Edward - 2 : 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sob 2 Kwi 2016 - 14:16

No pięknie, teraz nie było widać już paskudnej opalenizny Winony, dzięki temu że przykryło ją obleśne, czarne futro! Wins z obrzydzeniem dotyka swojej owłosionej skóry i jęczy głośno. Przychodzi jej na myśl, że taki wygląd pasowałby idealnie do jednych z bardziej szalonych magicznych pornografii jej ojca. Może powinna mu podsunąć ten pomysł w najbliższym czasie!
Jej kompani do gry milczeli jak zaklęci, więc Winnie sama bawiła się ŚWIETNIE. Szczególnie, że przegrywała z kretesem. Obecnie wyciąga kolejną kartę z poważną miną, pomimo głupawego wyglądu.

5, moc

dogrywka: też 4
kolejna dogrywka: 5


Ostatnio zmieniony przez Winnie Hensley dnia Nie 3 Kwi 2016 - 23:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Nie 3 Kwi 2016 - 12:26

No cóż trzeba przyznać, że rozgrywka nie należała do zbyt interesujących, zwłaszcza, że biedna mała salemka dostawała baty. Nie mógł być niezadowolony z tego, że wygrywa! No pomyślcie logicznie panie i panowie!
- Och skarbie nie bocz się tak – wyszeptał w jej kierunku posyłając jej ponownie uśmiech – Wina i Winnie obie świetnie do ciebie pasują – dodał po krótkiej chwili posyłając jej oczko. Wyciągnął kolejną kartę i uśmiech, który przed chwilą widniał na jego twarzy zniknął. Super. Jego przewaga może zostać pokonana w kilka sekund. Nie ma to jak przegrać z kretesem, bądź wygrać w blasku chwały. Jak będzie tym razem?

Kostka: 5
Karta: Wisielec
Dogrywka: 4
Dogrywka 2: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sro 6 Kwi 2016 - 23:35

Koniec rundy. Przegrywa Edward, a jego karta wyklucza go z dalszej gry. Wygrywa Winnie.

Na szyi zaciska Ci się pętla, na moment tracisz oddech. Prawdopodobnie tracisz też ochotę do dalszej gry. Tak czy owak, odpadasz z dalszej rozgrywki.

Winnie : Edward - 2 : X
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1321
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Czw 7 Kwi 2016 - 17:21

Długo zbierała się aby wejść do tej sali. Prawdą jest, że nigdy w niej nie była lecz w tym momencie wydawała się jej odpowiednim miejscem. W końcu i u niej nastał koniec czegoś wyjątkowego. Machinalnie dotknęła opuszkami palców prawej dłoni wisiorka, z którym nigdy się nie rozstawała. Przecież obiecała, że nigdy go nie ściągnie. I choć z osobą która go jej podarowała miała już mało do czynienia to nadal dotrzymywała danej obietnicy. Łzy zaszkliły jej oczy. Musiała mrugnąć parę razy aby się ich pozbyć. Mimo starań jedna z nich spłynęła po jej policzku. Starłszy ją wierzchem dłoni weszła do sali.
Po zamknięciu drzwi, kula rozświetlająca całe pomieszczenie, spadła na ziemię roztrzaskując się. Zdziwiona spojrzała na nią. Lecz na ziemi nie leżały żadne odłamki. Zamiast tego zmieniła ona kolor z zielonego na różowy. Od razu pomyślała o kwiatach jakie podarował jej Lucas. Różowe chryzantemy. Wieczność... Stwierdzenie to było chyba żartem, który prześladował ją nieświadomie. Podeszła do niej słuchając echa swoich kroków jak i cichych szeptów wypełniających pomieszczenie. Delikatnie wyciągnęła rękę w stronę kuli lecz ona uciekła przed nią w górę. Najwidoczniej nie była skora do dotyku jak i zabawy. Z grymasem rozczarowania położyła się w samym rogu pokoju spoglądając na sufit. Miała nadzieję zapomnieć o wszystkim. A może by tak Obliviate.... ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 579
  Liczba postów : 741
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pon 11 Kwi 2016 - 19:15

Max miał ostatnio wiele na głowie i o mały włos by zapomniał o spotkaniu ze swoją siostrą. Dopiero mu się niedawno przypomniało i od razu bez wahania udał się do Sali Końca. Szczerze powiedziawszy nie pamiętał gdzie owa sala się znajdowała, jednak zapytał się tutejszej uczennicy z Gryffindoru i ta pomogła mu dotrzeć na konkretne miejsce.
Ori już czekała, wiedział że się spóźnił i to mogło być naprawdę grube spóźnienie, miał jedynie nadzieję, że siostra nie będzie na niego zła przez to.
- Oriane a Ty nie masz swojego łóżka tylko leżysz na zimnej posadzce? Wstawaj... - powiedział do niej podchodząc i chwytając ją za dłoń. Nie chciał, żeby to odchorowała w jakikolwiek sposób. Czy miał jej za złe, że się tyle nie widzieli? Nie... Już mu to chyba przeszło. Każdy ma przecież swoje sprawy tak?
- Co jest piękna? - zapytał uśmiechając się do siostry. Oby dwoje mieli wiele do powiedzenia sobie nawzajem. Oby dwoje namieszali dość konkretnie w swoim życiu tutaj nie ma co ukrywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1321
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pon 11 Kwi 2016 - 20:25

//uznajmy, że jest to po imprezie Amerykanów

Patrzenie na rozgwieżdżony sufit przynosiło małe ukojenie. Choć one mogły żyć jak chciały i nie miały nadgorliwych rodziców którzy chcieli ich zeswatać z jakimś dziadem. Choć tak naprawdę nie miała pojęcia jaki te mężczyzna jest. Nigdy nie widziała go na oczy i szczerze powiedziawszy nie chciała. Bo po co? I tak go nie poślubi. Jeszcze miała resztki zdrowego rozsądku. Najwidoczniej oni już nie . Jej rozmyślania przerwało czyjeś wejście do sali i głos nakazujący jej wstać z posadzki. Uśmiechnęła się wiedząc, że jest to Max. Otworzyła oczy i z jego pomocą wstała. Miała u tak wiele do powiedzenie i nie miała pojęcia od czego zacząć. No tak, może najlepiej od początku. Tym bardziej, że Des wspominała coś, że mówiła Maxowi mniej więcej co się stało. Spojrzała w jego oczy słysząc pytanie na które czekała i które wiedziała, że padnie prędzej czy później.
- Wybacz, że tak długo się nie widzieliśmy. Ostatnio mam tak wiele na głowie, że nie miałam nawet czasu spotkać się z Des. - zaczęła się tłumaczyć swojemu bratu. Miała nadzieję, że ją zrozumie i nie będzie zły o to. oparła się o ścianę chcąc poczuć trochę zimna - Wiem, że Des zdradziła ci co nieco. - spojrzała na niego zagrywając wargę i splatając ze sobą dłonie. - Tak, zdradziłam Lucasa z Jayem. Jednak nie to jest najgorsze. - dotknęła naszyjnika z który nigdy się nie rozstawała - W dzień, w którym powiedziała o tym Lucasowi on mi się oświadczył. Nie chciała go okłamywać ale nie miała również pojęcia co planuje. - nie miała odwagi aby spojrzeć na Maxa. Tak bardzo bała się jego reakcji na jej słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 579
  Liczba postów : 741
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Wto 12 Kwi 2016 - 14:57

Mógł się jedynie domysłać dlaczego jego siostra nie miała czasu się spotkać. Wiadomo i Max również dysponował małą ilością czasu. W końcu przecież się przeprowadził, Ori pewnie jeszcze o tym nie wie, ale na pewno w najbliższym czasie się dowie. Ciekawe czy znała Bell? Ona była zafascynowana grą na miotłach i dobrze wiedział gdzie ona teraz pracowała, nie wiedział czy Ori tak samo interesowała się tym sportem, ale zresztą czy to ważne czy znała byłą krukonkę? Max bardzo się cieszył z faktu, że dziewczyny praktycznie nie znał, zawsze to będzie im się lepiej ze sobą mieszkało, tak mu się przynajmniej wydawało. Przynajmniej nie będzie głupiego sprawdzania i pytania się gdzie to się włóczy. Bell wydawała się naprawdę bardzo w porządku dziewczyną, tak tak nie znał jej, ale miał nadzieję, że ich wspólne mieszkanie będzie naprawdę godne pozazdroszczenia. - Oriane nic się nie stało... - potwierdził, ażeby dziewczyna się niepotrzebnie nie denerwowała? Bo po co? Max nie ma do niej najmniejszego żalu. Każdy ma swoje życie i swoje sprawy więc dlaczego miałby się wtrącać w życiu ślizgonki? Będzie chciała powie mu sama, nie to nie.
Nie miał zamiaru przerywać swojej siostrze, chciała ażeby powiedziała mu to co ją gryzie. Szczerze powiedziawszy rozdziabił usta jak małe dziecko. Oświadczył się Ori? Podrapał się po czole i przytulił siostrze. - No to nieźle... Wiesz, że ja nie chce się w Twoje sprawy mieszać, ale powiedz mi jak to teraz wygląda? Próbowałaś rozmawiać z Lucasem? W ogóle kto to ten Jay? - zapytał. Kojarzył to imię, ale nie mógł sobie skojarzyć skąd go zna. Ehh. A czy to nie był czasami ten kolega z imprezy gdzie to poznał chłopaka Ori?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1321
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Wto 12 Kwi 2016 - 19:41

Mieszkanie, dobrze, że Oriane miała własne. No cóż, jej brat dobrze pomyślał kupując je dla niej. Dzięki temu mogła oderwać się od wszystkich i zaszyć w swoich czterech kątach. Nawet nie zapraszała do niego swoich znajomych. No może poza Jayem i Florianem który mieszkał przez pewien czas z nią.
Jej myśli odpłynęły daleko od tego miejsca. Znów była w ogrodzie gdzie czekały na nią świece, kwiaty, huśtawka i... Lucas. Znów poczuła szczęście zmieszane z bólem. Wiedziała doskonale, że nigdy nie zapomni tego uczucia jak i widoku chłopaka. Mimowolnie dotknęła naszyjnika który miała na sobie. Tylko to łączyło ją jeszcze ze ślizgonem. Czując jak Max ją przytula pozwoliła mu na to wtulając się w niego. NIe chciała aby ją zostawił teraz. Sama nawet nie wiedziała, że potrzebowała poczuć odrobinę troski od kogoś, póki chłopak jej nie przytulił.
- Jaya znasz. Był na imprezie, ten gryfon. - skrzywiła się mówiąc o nim nadal obejmując puchona - On... Nie wiem czy byłoby to dobre. Widzieliśmy się tylko raz i to na ulicy przed moim domem. O mało nie zabił Floriana który mieszkał przez pewien czas ze mną. O mało na niego się nie rzucił. - na samo wspomnienie tego skrzywiła się lekko. Nawet wtedy musiał być tak narwany - Teraz jest on z Katherine Russeau. Znasz ją pewnie. Ich widok... - zamilkła na chwilę nie mogąc zebrać myśli. Odsunęła się od niego chcąc spojrzeć w jego oczy. Chciała spojrzeć na jego reakcję. - Pogubiłam się. Wiem to ale... Kocham Lucasa. I... - złapała naszyjnik aby móc go pokazać Maxowi. - Właśnie to dostałam zamiast pierścionka. Znaczy, kiedyś był to pierścionek którym Lucasa ojciec się oświadczył. - pamiętała jak nie raz opowiadał jej o tym. Wtedy byli tylko dziećmi i nie rozumieli za bardzo znaczenia tego przedmiotu. Dziś? Dziś doskonale zdawali sobie sprawę jak ważny on jest. A przynajmniej Ria sobie zdawała. - Teraz muszę żyć dalej. Przecież kiedyś mi przejdzie, prawda? - spojrzała na niego z prośbą w oczach aby potwierdził jej słowa. Choćby nawet miały byś kłamstwem. - Teraz ty mi powiedz co u Ciebie. Słyszałam, że widujesz się z Des. - uśmiechnęła się lekko do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 579
  Liczba postów : 741
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Czw 14 Kwi 2016 - 17:09

No właśnie Oriane miała swoje mieszkanie a Max tam nawet przez sekundę nie był. Do cholery czy Ori traktowała go naprawdę poważnie? Miał nadzieje, że nie spotyka się z nim ani na siłę, ani z faktu, że jego matka ją bardzo lubi. Przecież to byłoby co najmniej chore. Nie chciał ze ślizgonką mieć żadnych konfliktów, dlatego wiele razy nie mieszał się w jej prywatne sprawy, bo na pewno wtedy kilka razy doszłoby do sporych spięć, a nie chciał tego. Nie chciał, ażeby ta się od niego w jakiś sposób odwróciła.
Puchon nie miał najmniejszego zamiaru się wtrącać w życie uczuciowe dziewczyny. Owszem, jeżeli miałby komuś stłuc twarzyczkę dla siostry to zrobi zawsze, oczywiście mówiąc to w przenośni, chociaż nawet jakby trzeba było to na pewno użyłby swojej fizycznej siły, ażeby chociaż przestraszyć napastnika. Jednak tutaj chyba to dziewczyna zawiniła. Nie chciał nic się na ten temat odzywać, ale to przecież tak było przynajmniej z tego co wiedział. Max nie chciał z nim rozmawiać, bo i po co? Tym bardziej że praktycznie go nie znał, a nikogo na siłę nie będzie uszczęśliwiać.
Przypomniał sobie gryffona który to był wtedy na imprezie. Ten co się pytal jak pokój wspólny Hufflepuffu wygląda. No cóż. On nie chciał tego komentować. Skoro Ori kocha Lucasa to z pewnością tego żałuje. Poza tym on nie jest dobry w tych klockach, co sam robi? Rose i Destiny, na dwa fronty można powiedzieć. Miał jedynie nadzieję, że ani jedna ani druga się o tym nie dowie, bo wtedy kolorowo nie będzie. - Z Russeau? - spojrzał na nią nieco zdziwiony z tego co wie ich jest chyba dwie. Ale nigdy nie miał pojęcia która to która poza tym nigdy nie miał z nimi jakiegoś bliższego kontaktu. Nie znał ich po prostu.
- Oriana.. Coś Ty narobiła.. - spojrzał na nią. Skoro już doszło nawet do oświadczyn to dlaczego to zrobiła? Nie chciał jej winić, ani się wymądrzać, ale skoro doszło do oświadczyn to nie powinna robić takich rzeczy. To jednak do czegoś zoobowiązuje. - Oriane pamiętaj, że mnie masz, zawsze... - przytulił ją jeszcze bardziej i uśmiechnął się lekko. - Z Des? Na razie powoli, ale co najważniejsze do przodu, a ja nie lepszy od Ciebie bo Rosa nic nie wie o tym, żebym z inną kombinował, a nadal z nią jestem... - mruknął i pokręcił lekko głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1321
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Pią 15 Kwi 2016 - 14:31

Czyli nie wiedział o tym. Ona sama nie wiedziała póki nie spotkała ich na imprezie razem. Czułości jakimi się obdarzali ewidentnie wskazywały na to. Powinna wyjść wtedy z niej, jednak nie mogła. Coś trzymało ją na miejscu i nie chciało puścić. Pamiętała jedynie, że przesadziła z ilością alkoholu i ktoś odprowadzał ją do pokoju. Czyżby Rekin? Nie zdziwiłaby się wcale z tego faktu. W końcu byli przyjaciółmi, a czego nie robi się dla dobra drugiego...
- Katherine Russeau. - powiedziała, mając świadomość, że samo nazwisko może wprowadzić go w błąd. W końcu były dwie takie same dziewczyny. Przy najmniej z wyglądu. Charakter miały tak bardzo odmienny, że nie sposób było je pomylić. - Wiesz, nie dziwię się mu. Jest jedną z najbardziej utalentowanych czarownic w szkole. Rozumiem czemu Lucas związał się właśnie z nią. - choć tak naprawdę serce jej krwawiło na sam ich widok razem.
Prawdę powiedziawszy już sama się pogubiła w swoim życiu jak i czynach które doprowadzały do jeszcze większego bałaganu. Powinna zamknąć się w jakimś zakonie dla czarownic lub tym dla mugoli aby nie narobić jeszcze większych szkód.
- Sama nie wiem. - spojrzała na niego ze strachem. Jej czyny nie miały konsekwencji tylko dla niej, ale dla każdej osoby którą znała. Bo spójrzmy na fakty: Max poznał Des dzięki Orianie i to ona stwierdziła, że pasują do siebie starając się za wszelką cenę ich połączyć. Zapomniała jednak, że w tym wszystkim jest jeszcze Rosa. Przez nią z pewnością będzie cierpiała. Po drugie związała się z Lucasem choć poniekąd wiedziała, że spotyka się z kimś. Ucierpiała na tym jedynie Vittoria. Po trzecie, zdradziła Lucasa z Jayem. W tym wypadku ucierpieli oboje. Lucas został wyrzucony na dwa miesiące ze szkoły, a Jay poważnie ranny. Każda jej najmniejsza decyzja raniła kogoś dla niej bliskiego. NIe powinno tak być. Słysząc słowa brata po jej policzku popłynęła jedna łza którą szybko otarła i wtuliła się w niego jak mała dziewczynka. - Wiem o tym i jestem Ci bardzo wdzięczna za to. - cichy głosik w jej głowie jednak nie dawał jej spokoju. Co rusz szeptał, że prędzej czy później i Maxa skrzywdzi. tego z pewnością by nie przeżyła. - NIe jesteś taki jak ja. - odsunęła się od niego na długość swoich ramion układając ręce na jego barkach i patrząc intensywnie i z całkowitym przekonaniem co do swoich słów w jego oczy. - Nie poleciałeś z Des od razu do łóżka tak jak ja. To nie jest zdrada. Wiem jednak, że się całowaliście. - uśmiechnęła się delikatnie do niego - Nie było to fer w stosunku do puchonki lecz na tym się skończyło. - możliwe, że źle myślała. Możliwe, że nie chciała aby czuł się źle. Wiedziałą jednak jedno, nie był taki jak ona. NIe mógł być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sob 21 Maj 2016 - 0:17

Wszystko wskazywało na to, że w ostatnim czasie, wyjątkowo polubiłem odkrywanie tych dziwnych, zaczarowanych pomieszczeń, rozrzuconych po Hogwarcie. Poniekąd zastanawiałem się, czy któryś z nich nie mógłby mieć większych właściwości, które to mogłyby się przydać chociażby bractwu. Ano własnie. Chyba sam już byłem zmęczony tym wiecznym, nie tyle gadaniem, co myśleniem o naszej grupie. Zamieniałem się w jakiegoś świra, który mówi tylko o jednym. Nawet nie wiem skąd ja miałem takie obsesyjne zapędy.
To był prawdopodobnie najgorszy okres mojego pobytu w tym zamku od samego początku. Składało się na to tak wiele spraw, że sam nie wiedziałem, co jest najbardziej męczące. Czy to, że na głowie miałem całą grupę, a ogarnianie chrztu dla nowych szło jak krew z nosa, czy może to, że miałem nowy przedmiot, który mnie męczył i podsyłał jakieś szalone myśli, których się nie dało wyrzucić z głowy, to że nie miałem teraz pamięci do mikstur i często wszędzie usypiałem, czy też może fakt, że pożegnałem się ze swoją wieloletnią przyjaciółką gorzkimi słowami, a może to, że z obecną dziewczyną, wcale idyllicznie się nie dogadywałem? Tego wszystkiego było sporo, a ja sam zaczynałem tracić rozeznanie w tym, co jest właściwym kursem.
Chciałem zobaczyć, co się będzie działo, gdy wejdę do tej sali. Tak jak sądziłem, światło, po tym jak znalazłem się wewnątrz, zmieniło swój kolor, pod wpływem rozbicia się, ze względu na koniec, który parę dni temu, zaliczyłem. Stałem przez chwilę po prostu obserwując to zjawisko i czekając na Caroline. To było specyficzne i zaledwie lekko oświetlone miejsce. A to było wskazane biorąc pod uwagę fakt, że przez chroniczne zasypianie gdzie popadnie, lecz ostatecznie spanie tylko na parę minut co jakiś czas, przeważnie chodziłem z totalnie podkrążonymi oczami. Niemniej jednak, wiedząc, że idziemy się spotkać, wybrałem eleganckie, ciemno granatowe ciuszki, w których przecież i tak wspaniale się prezentowałem, kiedy to przechadzałem się korytarzami, pewny, jakbym dopiero co wygrał milion galeonów. Przed ludźmi, wygrywałem je codziennie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Wto 24 Maj 2016 - 10:48

To nie było spotkanie, którego Caro wyczekiwała z niecierpliwością. Tak bardzo chciała się po prostu cieszyć z obecności Cyrusa ale widywali się tak rzadko, że w międzyczasie zawsze musiała powstać jakaś spina i znowu musieli sobie coś wyjaśniać. Pieprzona soap opera, blondynka nienawidziła tego najbardziej na świecie. Szkoda, że Lynford polubił odkrywanie tych wszystkich dziwnych pomieszczeń bez niej. Jak ona chciałaby wrócić do czasów kiedy razem śmiali się z Hogwartczyków i spędzali ze sobą niemalże całe dnie...
Ten okres czasu w Hogwarcie chyba nie był dobry dla nikogo. Blondynka cały czas obsesyjnie szukała sobie zajęcia żeby nie pogrążać się w swojej samotności i nie popadać w kolejną depresję. No i nie mogła spać po nocach, co było zdecydowanie najgorsze bo zaczynało jej się już nudzić.
Długo zastanawiała się czy iść na to spotkanie ale stwierdziła, że i tak nie ma nic lepszego do roboty więc się wybierze. A tak bardzo nie miała ochoty na kolejne dramaty. W każdym razie jako strój wybrała coś nad wyraz prostego. Nie stroiła się skoro obstawiała, że Cy zajmie się jakąś naglącą sprawą bractwa i ją wystawi.
Przez korytarze Hogwartu przeszła jak burza, wszyscy schodzili jej z drogi. Jeśli miał ją spotkać kolejny zawód to chciała już mieć to za sobą. Kiedy była na miejscu otworzyła drzwi do sali z wielkim hukiem i weszła do środka pewna siebie jak bogini, która może zniszczyć to miejsce jednym pstryknięciem palca. Nie mogła okazywać żadnych słabości bo wtedy czuła się słabiej. Zrobiła kilka kroków do przodu, zamknęła za sobą drzwi i zmierzyła Cyrusa dosyć chłodnym spojrzeniem. Patrzyła na niego przez dłuższą chwilę i milczała. W sumie to sama nie wiedziała co chciałaby mu powiedzieć. Nie był już tym Cyrusem, którego znała na wylot i potrafiła przewidzieć o czym myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Wto 24 Maj 2016 - 13:37

Coś się po drodze, w tej naszej Hogwarckiej przygodzie, mocno między nami zepsuło. Początkowo naprawdę wszystko było łatwiejsze. Czasem miałem wrażenie, że to ten zamek nas zmienia, a co za tym idzie, sprawia, że się od siebie oddalamy. Pewnie przysługiwał mi medal najgorszego chłopaka w zamku (ale Caro na koronę najlepszej dziewczyny też na szczęście nie zasługiwała) . Ale ja chyba nie do końca tak to widziałem. Byłem zapracowany w słusznym celu. Pewnie powinienem mieć więcej luzu, biorąc pod uwagę fakt, że byliśmy tylko w szkole. A ja ostatnio zachowywałem się, jakbym stał się samym Ministrem Magii, okrutnie zaniedbującym swą żonkę. Może po prostu powielałem schematy z domu? To wszystko budowało między nami serię spięć. Byłem po prostu przekonany, jakbyśmy każdą rozmową, prowadzili do kolejnej, nieuniknionej kłótni. Nawet po jej ostatnim liście, chyba cudem się powstrzymałem, żeby nie odpisać, co myślę o kolejnych oskarżeniach, bo wiedziałem, że wtedy się nie spotkamy. A my potrzebowaliśmy rozmowy. W życiu nie byłem w związku, który bardziej by telenowelę przypominał, niż ten w którym obecnie się znajdowałem. Powinienem tylko zmienić imię na Carlos, Caro mogłaby być Lupitą, no i koniecznie przydałby się wątek z biedną służącą, która staje między nami, oraz okrutną teściową. Może za parę lat?
Biła od niej pewność siebie, ale i chłód. Wiedziałem, że muszę zacząć tą rozmowę, ale nawet nie byłem pewien od czego. Na tyle się ostatnio od siebie oddaliliśmy, że do załatania tego wszystkiego, potrzeba było naprawdę sporej płachty, usnutej ze szczerości. Takiej bez wymuszania kostką. Podszedłem ku niej parę kroków, ale zachowywałem wciąż lekki dystans.
- Wiesz, że nigdy nie będzie zupełnie inaczej? - zapytałem patrząc na nią uważnie. Z jednej strony, ja wiedziałem, że już się wiele zmieniło, bo nie było Winony. A to mimo wszystko mocno otwierało moje oczy na to, że za często skupiałem uwagę, na niewłaściwej osobie. Z drugiej jednak strony, ja też byłem świadom tego, że pochłaniało mnie jednocześnie wiele spraw, co prawdopodobnie miało się utrzymać jeszcze przez dłuższy okres. Chyba byłem jeszcze na nią zły przez ostatnią jej wiadomość. Chyba nikt w tym zamku nie potrafił mnie czasem tak wnerwić, jak to potrafiła Caro zrobić. A przecież ja miałem anielską cierpliwość.
- Wiem, że za mało się na tobie skupiałem, bo za dużo rzeczy mnie pochłaniało. Z czegoś już zrezygnowałem. Ale nie chce mi się nawet słuchać, że to wszystko było wyłącznie moją winą. To nie ja sobie poszedłem z komnat bractwa - przypomniałem jej z nieco bardziej zaciętą miną. Ja tam jeszcze długo siedziałem, co Carrier robiła, tego nie wiem.
Może poszedłem po rozum do głowy i wreszcie o tym, co mnie męczy zamierzałem z nią pogadać, a nie z kimś innym? Bo tak też lubiłem rozwiązywać problemy. Zawsze wybierałem wygodniejszą drogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Wto 31 Maj 2016 - 21:14

Dziewczyna od początku wiedziała, że polityka to ciężki kawałek chleba ale nie sądziła, że wszystko popsuje się między nimi aż do takiego stopnia. I to polityka sprawiła, że się od siebie oddalili... nie ten zamek. Przede wszystkim ludzie bardzo widocznie nie lubili ich jako pary przez co Caro zaczęła czuć się niepewnie. Poza tym wszystkie wygłodniałe laski rzucały się na Cyrusa, co dokopało jej do reszty. Do receptury należy dodać jego obojętność na obawy blondynki i nutkę jej zachowania furiatki. I to był doskonały przepis na rozpad tak pozornie doskonałej relacji. Może i racja, że Lynford był zapracowany w słusznym celu ale zapomniał jak bardzo samotnie czuła się tu jego dziewczyna i jak bardzo pomocna mogła być w jego pracy. I fakt, to była jedna wielka telenowela ale Caro chyba miała te wszystkie jazdy emocjonalne bo w ich związku było o wiele za mało emocji. W każdym razie miała nadzieję, że kiedyś w końcu się dogadają bo nie chciała zostać sama jak palec ani tym bardziej pocieszać się w ramionach jakiegoś Hogwartczyka. 
Jej pozorna pewność siebie miała maskować wszystkie obawy dotyczące tej rozmowy. I chyba się udało. Kiedy Cy zrobił w jej stronę kilka kroków dziewczyna ani drgnęła.
-Czemu nie? - zapytała nie próbując nawet ukryć tego jak bardzo jest zawiedziona. Szczerze powiedziawszy to nie był początek rozmowy jakiego się spodziewała, od razu ją zdeprymował i po co?
Fakt, skupiał uwagę na niewłaściwiej osobie i to cały czas. I nie chodziło tu tylko o Winonę ale też o jego wszystkie adoratorki, które powinien traktować jak powietrze albo nimi gardzić tak jak na początku ich pobytu tutaj kiedy cały czas śmiali się z Hogwartczyków. Ale chociaż i dobrze, że nikt mu nie podnosił ciśnienia tak jak blondynka... to chociaż znaczyło, że zależało mu chociaż trochę.
-Nigdy nie powiedziałam, że wszystko jest wyłącznie twoją winą - zmrużyła oczy i zmierzyła go chłodnym spojrzeniem.
-Z resztą wydawałeś się dosyć zajęty po spotkaniu. No i nic nie działa na moje libido gorzej niż przyjęcie Russeau do bractwa. Nie wspominając już o tym, że nawet w Wands&Skulls Hogwartczycy nas zdominują lada dzień - szybko zmieniła temat z Katherine na ogólną dominację tutejszych nad nimi. Nie chciała po raz enty kłócić się o tą dziewuchę ale bardzo jej wadziła. Już w prawdzie nie była zazdrosna o Lynforda ale wiedziała doskonale, że ślizgonka będzie próbowała odebrać jej pozycję kiedy tylko nadarzy się taka okazja.
-Nawet nie jestem pewna czy w ogóle chcesz kontynuować nasz związek. Już powszechnie wiadomo, że nikt nie uznaje mnie za królową chyba oprócz mnie samej. I kiedyś może jeszcze byliśmy na tych samych pozycjach ale teraz ty wskoczyłeś na stołek i nie wiem czy mnie jeszcze potrzebujesz - i jej zebrało się na chwilę szczerości. Bycie nieużyteczną było jej najczarniejszą obawą, a cała sytuacja wyglądała właśnie tak jakby Cy stopniowo odsuwał ją od siebie milczeniem i najzwyczajniej ją zbywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala końca.   Sro 1 Cze 2016 - 13:30

To prawda. Nie zamek, a gierki mające na celu utrzymanie władzy, czy sięganie po nią, sprawiły, że wcale nie mieliśmy dla siebie czasu. Na pierwszy plan wysunęły się sprawy związane z bractwem, z przejmowaniem władzy w nim, szukanie artefaktów, czy nowych członków. Wszystko było teraz ważniejsze, niż życie towarzyskie. Przynajmniej tak to pisało się z mojej perspektywy. Trochę było szkoda mi, że Caroline nie miała podobnej.
- Nie będę udawać, że nagle wszystko się zmieni. Dobrze wiedziałaś, że będę dążyć do przejęcia bractwa, a co za tym idzie, nigdy już nie będę miał tyle czasu co kiedyś. To się nie zmieni, Caroline. - Wyjaśniłem jej stanowczo, dlaczego nigdy nie będzie w pełni tak, jak ona sobie to wymarzyła. Kolejne awantury o brak zainteresowania, czasu, czy nie wiadomo czego jeszcze, nie mogły przynieść konkretnych zmian, dlatego, że te po prostu nie były możliwe. Wydawało mi się, że to da się lepiej pogodzić, ale czas pokazywał, że po prostu nie dało się zrobić więcej.
Caroline rzucała we mnie chłodnym spojrzeniem, które zwykle prawdopodobnie zarezerwowane miała dla wszystkich tych osób, które w popłochu uciekały, gdy jak burza przechadzała się korytarzami. Było coś dziwnego, w tym staniu po drugiej stronie. Przybrałem lekko kpiący wyraz twarzy, gdy wypowiedziała kolejne słowa. Czułem irytację w tym naprzemiennym sugerowaniu, że zrobiłem setną rzecz z kolei, nie tak jak chciała, a z mówieniem, że nie wszystko co złe jest moją winą. A może po prostu dziś byłem na to wszystko dodatkowo wyczulony, bo po prostu daleko mi było od anielskiej cierpliwości?
- Tak? A miałem wrażenie, że to właśnie próbujesz sugerować odkąd tylko się spotykamy - bo realnie, wydawało mi się, że nieustannie wszystko jest nie tak, jak być powinno. I o ile ja w tym wszystkim dostrzegałem zaledwie małe brak, tak w oczach Caro wszystko wydawało się być istnym oceanem niedoskonałości.
- Chryste, Caroline, to Wielka Brytania i jeśli ktokolwiek ma być winnym tego, że Hogwart zdominuje kiedyś nasze bractwo, to jest to ten cholerny dyrektor, który wysadził Salem w powietrze. Ja tylko robię to co konieczne, starając się przy tym utrzymać to wszystko w ryzach - wcale nie mówiłem tego spokojnie, próbując jednocześnie dać do zrozumienia, że na pewno nie ja jestem winnym tego, że w bractwie zaczyna się kręcić więcej Brytyjczyków. Musiałem ich przyjąć. Inaczej znaczylibyśmy tutaj tak mało, że nikogo byśmy nie interesowali.
Gadkę na temat Rosseau puściłem mimo uszu. Tak dawno nie widziałem tej Ślizgonki, że zaczynałem zapominać o jej istnieniu. Jeśli zamierzała cokolwiek robić w stosunku do mnie, to chyba było to co najwyżej unikanie.
- Ja tak samo nie jestem pewien czego ty chcesz. Trochę chcesz chłopaka, który będzie mieć dla Ciebie masę czasu, ale z drugiej strony byłoby fajnie, jakby przecież był popularny, rządził bractwem i nie wiadomo co jeszcze robił - zacząłem wymieniać. Rzuciłem jej jeszcze jedno spojrzenie, bardziej wyrażające, że dawno powinniśmy odbyć tą rozmowę i że przestajemy się rozumieć, niż, że będę szukał na siłę porozumienia. Lubiłem swoją dyplomację, ale po takim czasie, poniekąd czułem, że mogę z nią porozmawiać bardziej bezpośrednio. Bez ukrywania połowy swoich myśli. Wzrokiem powędrowałem w stronę dziwnego światła na środku pomieszczenia, zaraz formując co jeszcze chcę powiedzieć. - I słusznie zauważyłaś, że ty nie jesteś już tutaj na czele tych wszystkich lasek, więc tym bardziej powinnaś wiedzieć, ile to kosztuje pracy i zaangażowania w nawiązywanie relacji, żeby utorować sobie właściwą pozycję.
I ten ostatni argument był dla mnie kluczowym. Bo skoro blondynce nie udało się odbudować tego, co miała w starej szkole, powinna tym bardziej wiedzieć, że na to potrzeba cholernie dużo zaangażowania. To nie było tak, że przeszkadzało mi jej lekkie osunięcie się na podium, raczej irytował mnie brak zrozumienia do tej sytuacji, że ja się po nim właśnie wspinałem. - Prawdopodobnie nie potrzebuje już nikogo, to tylko kwestia tego, kogo chcę. - konkretnie wyjaśniłem jej, wracając do niej wzrokiem. Jej pozycja przestawała mieć znaczenie. A być może, właśnie fakt, że nie jest tą królową, sprawił, że zacząłem lepiej to rozumieć. Sam dawałem sobie doskonale radę. Ale to wcale nie było równoznaczne z tym, że sam być chciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sala końca.   

Powrót do góry Go down
 

Sala końca.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-