IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kosmiczna sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Kosmiczna sala   Czw Gru 23 2010, 16:56

First topic message reminder :


Czy to możliwe, aby w Hogwarcie znajdował się istny kawałek nieba? Oczywiście, przecież ta szkoła zadziwia wyjątkowymi miejscami, a to z pewnością do nich należy. Wchodząc do tego "pomieszczenia" ma się wrażenie przebywania w kosmosie. Czarne niebo ukazane jest w całej okazałości, z gwiazdami, księżycem, można nawet dostrzec najbliższe planety, jeśli się dobrze przyjrzeć. Całości dopełnia brak grawitacji. A więc chcesz "polatać"? Trafiłeś idealnie! Do tego można normalnie oddychać.
Jedynym problemem jest znalezienie podłogi i sufitu. Dlaczego? Bo ich tu nie ma! Ale właściwie to kto widział ściany w kosmosie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5293
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 24 2016, 01:57

Może przejąłby się bardziej dziwacznym oburzeniem Carmy, gdyby nie przegapił momentu, w którym powinien to zrobić. A tak poważnie - obeszło go ono tak jak zeszłoroczny śnieg, jeśli nie „mocniej”. Rok temu chociaż mógł ponarzekać, że było mu zimno w ręce, co w jakiś sposób wpłynęło na jego życie (np. założył rękawiczki), a co szczęśliwie go oszczędziło w przypadku Charisme. Popatrzył na nią jak na zupełną idiotkę, za jaką zresztą zaczynał ją powoli uważać, zastanawiając się bardzo czy farbuje włosy dlatego, że jest naturalną, albo chociaż mentalną blondynką. Zaskoczenie jej zachowaniem dość szybko mu minęło, kiedy to po prostu zerknął na Cyrusa, wspaniale opalonego i zdecydowanie szczęśliwego… a przynajmniej chwilowo. Sądził, że Amerykanin nie będzie zbyt dobrze wspominał gry w durnia, zwłaszcza, że aktualnie robił z siebie głupka, a to wrażenie na pewno szybko nie zatrze się w pamięci Rasheeda. Tak ogólnie to już nie wiedział co ma ze sobą robić, czując się trochę jak w domu wariatów. Tam bardzo chętnie wysłałby tę podrobioną Krukonkę, która chyba źle rozplanowała swoje przemieszczenie się w stronę Holly, bo i jednocześnie zbliżyła się do niego. Przewrócił oczami i ziewnął malowniczo, kiedy wyciągnął kolejną kartę z kurczącego się już stosiku. Czyżby kroił mu się koniec gry?

2, koło fortuny
w dogrywce 6

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *




Ostatnio zmieniony przez Rasheed Sharker dnia Pią Mar 25 2016, 00:44, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 24 2016, 14:55

Następna karta, jaką wylosowałem, idealnie miała oddawać mój późniejszy nastrój, w chwili, gdy już gra dobiegnie końca. Chyba prędko miałem pożałować tego, że w ogóle chciałem wziąć udział w tej głupiej grze. Nie dość, że robiłem z siebie kompletnego osła, dobierając się do jakiejś dziewczyny, przed oczami wszystkich zebranych (i na pewno nie robiłem tego ani w sposób subtelny, ani wyłapując aluzji, iż ta wcale sobie moich podrywów nie życzy), to jeszcze teraz miałem najbardziej obciachową opaleniznę na świecie. Byłem pomarańczowy jak niektórzy mugole w Los Angeles, stosujący to idiotyczne opalanie natryskowe o kolorze imponującej marchwi. Tak naprawdę, gdy karta zesłała na mnie tą karę, trochę odczepiłem się od Carmy, która wykorzystała też ten moment, by uciec do Holly.
- Ja pieprzę, co to za kolor, wyglądam jak mugole z LA - powiedziałem tak wpatrując się w skórę na moich rękach, że nawet nie zwracałem uwagi, jak siwowłosa ucieka. Byłem zbyt zaabsorbowany zmianą, która niestety mnie spotkała. Trwało to jakiś czas, aż najwyraźniej przypomniałem sobie, że mam ukochaną w tym miejscu. Jednakże, zamiast znów ją podrywać, schowałem się w swoim fotelu, jakbym chciał w niego wsiąknąć. - Lepiej teraz na mnie nie patrz, bo jeszcze nasza miłość pryśnie - rzuciłem dramatycznie, nie mogąc znieść myśli, że moja wybranka widzi mnie tak pomarańczowego. Okej, chęć zbliżenia się do dziewczyny to jedno, ale mój wygląd to inna, bardzo, bardzo ważna sprawa.
Prędko sięgnąłem po kartę, bo liczyłem, że zaraz gra się skończy, dzięki czemu będę znów normalnie wyglądać. Dlatego, gdy tylko zobaczyłem, że chyba nie przegram w tej rundzie, bezpiecznie opadłem na fotel, znów się w nim chowając i rzucając jeszcze jedno dramatycznie-przerażone spojrzenie do mojej dziewczyny.
Potem rzucę na siebie obliviate i wymarzę ten dzień z pamięci na zawsze. I innym też to zrobię, o!

3, głupiec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Virginia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 250
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12357-madelaine-lana-ainsworth#329519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12361-holy-moly#329672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12360-dolly#329671
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12362-hollywood-ainsworth#329673




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 24 2016, 15:12

Hollywood siedziała obok Carmy nie bardzo orientując się, kiedy dziewczyna do niej podeszła, ale uśmiechnęła się do niej życzliwie. Jej uwagę potraktowała bardzo pozbawioną kontekstu. Miała coś im powiedzieć… no cóż. Zastanowiła się nad jakąś ciekawą historią. Była w trakcie obmyślania jej, kiedy jej wzrok skupiła zmieniająca się cera Cyrusa. Uniosła do niego wzrok, patrząc jak chował się w fotelu. Przykro było tak patrzeć jak siedzi samotnie o drugiej stronie stołu. Ich trójka ściśnięta obok siebie zajmowała jedną jego część, dlatego zwróciła twarz ku Carmie, bardzo delikatnie wyswobadzając się z jej uścisku.
— Rasheed, popilnujesz mojej koleżanki?
Bardzo szybko zakolegowała się z Francuzką, wystarczyło, ze dziewczyna raz dotknęła się jej ramienia i sytuowało to ich na bardzo przyjacielskiej stopie! Chwilę później zsunęła się z krzesła, odkładając instrukcję gry na krawędź stołu i obeszła go dookoła, siadając na podłokietniku fotela salemczyka. Spojrzała na niego wyjątkowo z góry, podciągając stopy na oparcie, w stabilnej pozycji chwytając rękoma kolan.
Wyglądasz bardzo przystojnie — zauważyła szczere, wpatrując się w jego twarz, bo nawet koloryt jego skóry nie psuł jego dobrego wrażenia. Wyglądał na przejętego tym faktem, przynajmniej ze wzgląd na Carmę, ale przecież: — Miłość nie zna żadnych przeszkód — zapewniła go i dała mu kuksańca pod żebra, śmiejąc się krótko — Mogę zobaczyć Twoją kartę? — nie czekając na odpowiedź, pochyliła się nad chłopakiem, zaglądając na figurę i zmarszczyła nosek, bo nie pamiętała co to znaczy:
Wiesz co to robi? — wskazała palcem na kartę, próbując oderwać uwagę Cyrusa od nieszczęśliwego wypadku z opalenizną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1102
  Liczba postów : 476
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11845-carma-c-charisme
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11852-carma-cie-oceni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11851-maly-kruczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11853-carma-c-charisme




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Pią Mar 25 2016, 00:23

Nie do końca wiedziała jak wyglądali mugole z Los Angeles, ale zrobiło jej się autentycznie przykro, że Cyrus został doprowadzony do takiego stanu. Gdzie podziały się jej maniery i dlaczego złość je przyćmiła? Najwyraźniej zbyt duża ilość fizycznego kontaktu źle działała na emocjonalnie upośledzoną Carmę. Może jad żądlibąków też miał z tym coś wspólnego? Nie potrafiła odnaleźć się w tej dziwnej sytuacji, z tego też powodu dosiadła się do Holly. Nieszczęśliwie, rudowłosa nie odczytała za dobrze obecnej sytuacji, ewentualnie nie chciała w tej chwili akurat towarzystwa Carmy, dlatego pozostawiła siwowłosą na pastwę losu. Sama Holly odeszła do Cyrusa, próbując go najwyraźniej w jakiś sposób pocieszyć, co wydało się Charisme dość rozczulające. Nieco to Francuzkę otrzeźwiło, dlatego gdy Amerykanin kazał jej na siebie nie patrzeć, ta tylko zrobiła minę w stylu "Ależ nic się nie stało i w ogóle nic się nie dzieje!", przy okazji niemo gestykulując rękami z drugiej strony stołu. Klasyczny gest, gdy chce się komuś pokazać, że nie ma się z nim problemu.
Oczyszczając swoje sumienie w minimalnym stopniu, przy okazji obiecując sobie w duchu, że jakoś wynagrodzi biednemu Cyrusowi tę nieprzyjemną sytuację, myślami przeszła do siedzącego obok Rasheeda. Chłopak wydawał się całkowicie obojętny na jej obecność w tym miejscu, co wcale się Carmie nie podobało. Złość, irytacja, zażenowanie... Tyle ciekawych emocji można było okazać na jej głupią reakcję, a tu nic. Zero. Ślizgon był naprawdę opanowany... A może zwyczajnie dojrzały? Ewentualnie mógł mieć wszystko w dupie, też zdrowe podejście.
- Wybacz, źle się czuję po tych ukąszeniach i chyba nie potraktowałam cię za dobrze, gdy chciałeś pomóc - powiedziała nagle, przerywając męczącą dla niej ciszę po tej stronie stołu, po czym przesunęła się nieco w stronę Ślizgona. Nie chciała nikogo denerwować swoim zachowaniem. Wyciągnęła ze stosu kart niechcianego "Wisielca", od razu kładąc go przed sobą na stół. Szczęście jej nie sprzyjało i liczyła się z tym, że w jej przypadku gra może się niebawem zakończyć. Wybór karty nieco ją zasmucił. Do tej pory nie szło jej aż tak tragicznie, chociaż... Zawsze mogło być gorzej, więc może lepiej, że to przypuszczalnie koniec?

2 -> 2, Wisielec :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28930
  Liczba postów : 36799
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Pią Mar 25 2016, 00:46

Koniec rundy. Odpada Carma.

Na szyi zaciska Ci się pętla, na moment tracisz oddech. Prawdopodobnie tracisz też ochotę do dalszej gry. Tak czy owak, odpadasz z dalszej rozgrywki.

Carma : Cyrus : Rasheed - X : 2 : 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5293
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Pią Mar 25 2016, 01:33

Nagłe zainteresowanie kołem fortuny, przeszło mu kiedy Cyrus zaczął lamentować nad swoją opalenizną. Tak szczerze, to w jego pojęciu naprawdę wyglądał głupio, ale Holly chyba była uodporniona na zauważanie oczywistości. Uciekła, chcąc pocieszyć króla solariów (szkoda, że Rasheed nie wiedział czym są solaria i jak wyglądają mugole z LA, mógłby wtedy trochę się z Lynforda ponaśmiewać na głos), a Ślizgon momentalnie popatrzył na Carmę.
- Mhm. - mruknął w ramach odpowiedzi, opierając nagle łokieć o podniesione kolano w geście bardzo wymownego znużenia czy wręcz niezadowolenia. Nie afiszował się z nim aż tak bardzo, wszak nosem w sufit nie celował, ale widać było, że zdecydowanie nie czuje do Charisme nadprogramowej sympatii. Raczej ze względu na to jak potraktowała go przed chwilą, bo chociaż nie poczuł przykrości, to zaznał dziwnego uczucia zmarnowania czasu, którego szczerze nie znosił. Był mściwy i gotowość do rzucania uszczypliwości w kierunku Krukonki była dla niego naturalną reakcją, kiedy to nagle zupełnie się ze wszystkiego wycofał. Popatrzył na nią krótko z nieprzeniknionym wyrazem twarzy, coś sobie kalkulując w pamięci. Wyciągnął rękę w bok i stuknął pięścią lekko w ramię Charisme, co chyba miało oznaczać „nie ma sprawy”. W każdym razie jakoś nie potrafił się zdobyć na wypowiedzenie tego przy tylu osobach, co było dla niego typową reakcją. Odpuszczanie nie było czymś, czym chciałby się chwalić i tak właściwie to nie zdążył się jeszcze do niego przyzwyczaić. Nauczyła go tego Svensson, a gdyby tylko sobie o tym przypomniał, zapewne bez wahania sprawiłby przykrość Carmie, chcąc jakoś wymazać poczucie sprawiedliwego potraktowania, jakie w tej chwili go opanowało.
- Jesteś niemożliwie neurotyczna. - powiedział, żeby nie było za słodko, czując tak ogromny przymus do tego, aby obdarzyć ją chociaż odrobiną złośliwości, że niemożliwie mu ulżyło, kiedy to wyartykułował. Ledwo zdążył, a już powieszono ją na niewidzialnej linie, a żeby było ciekawiej, chwilę później też wyciągnął wisielca. Wspaniale, brakuje jeszcze tego, żeby wszyscy skończyli przez tę samą kartę.

4, wisielec

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1102
  Liczba postów : 476
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11845-carma-c-charisme
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11852-carma-cie-oceni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11851-maly-kruczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11853-carma-c-charisme




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Pią Mar 25 2016, 18:41

Po swoich słowach wpatrywała się cierpliwie w chłopaka, czekając na jakąkolwiek reakcję z jego strony. Nie za bardzo wiedziała czego się spodziewać, zawsze uważała Ślizgonów za dziwnych ludzi, którzy niechętnie rozmawiali z kimkolwiek spoza własnego towarzystwa. Po dość skąpej odpowiedzi, jaką było odburknięcie "Mhm" w jej stronę, zmrużyła oczy i przekręciła lekko głowę. Nie potrafiła ocenić czy Rasheed ma jej dalej coś za złe, a ona sama może ma się odsunąć i nie drażnić lwa, ale wykonany po chwili przez chłopaka gest bardzo Carmę ucieszył. Wewnętrznie odetchnęła i usadowiła się na siedzeniu nieco wygodniej, przynajmniej na tyle, na ile pozwalała jej bezwładność, rezygnując z przesadnego wyprostowania. Lekko się do chłopaka uśmiechnęła, doceniając gest jaki wykonał. Nie znała Sharkera wcześniej i raczej nie miała pojęcia jaki był kiedyś, a jaki mógł być obecnie. Swoją opinię o nim opierała głównie na własnych przeczuciach, pogłoskach czy zachowaniu, jakie prezentował na zajęciach czy szkolnym korytarzu. Oczywiście, o ile akurat udawało się Carmie kolegę z roku zauważyć.
- Ah bon?* Kilka osób już mi o tym mówiło. Zazwyczaj nie jest tak źle, tylko teraz to mnie irytuje - odpowiedziała spokojnie, wskazując rany na rękach. - Tak już mam, to bardzo źle? - dodała, mocno zamyślając się nad tą swoją neurotycznością, zupełnie nie traktując słów Ślizgona jako uszczypliwość. Nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, że ta cecha jej charakteru jest dla otoczenia dość ciężka do strawienia i wiele osób zwyczajnie denerwowała. W przeciwieństwie do Holly nigdy z żadnym terapeutą do czynienia nie miała, a i też nikt nigdy nie zarzucał jej tego zbyt dosadnie. Plusem szybkiego wkurzania się Carmy było to, że w równie łatwy sposób udawało się ją udobruchać, dlatego ci co inteligentniejsi szybko znajdowali patent na radzenie sobie z jej humorami.
Nieszczęśliwie wypadło na to, że to Charisme w tej rundzie odpadała z gry, a "Wisielec" objawił się w niespodziewanym dla niej momencie. Nieprzygotowana na nagły brak tlenu, odruchowo przyłożyła dłoń do szyi. Wpadła w lekką panikę, na szczęście po wcześniejszych rozgrywkach wiedziała, że pętla powinna puścić dość szybko. Ze skwaszoną miną roztarła bolącą szyję, by po chwili zobaczyć tę samą kartę w rękach Ślizgona.
- Cóż, nie polecam - stwierdziła nieco rozbawiona, wskazując na jego kartę i podciągając kolana pod brodę. Gra dobiegała końca i była bardzo ciekawa, komu uda się wygrać. - Mieszkasz w Londynie? - zapytała, nie do końca pamiętając skąd wzięła tę informację, w każdym razie starając się pociągnąć rozmowę.

*Ah bon? - Naprawdę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Pią Mar 25 2016, 23:58

Właściwie dziwiło mnie to, że ktokolwiek przejął się moim losem. Ja, widząc drugą osobę z takim kolorem cery, jak mój w tej chwili, na pewno miałbym niezłą bekę. Być może, ostatecznie z Rasheedem mieliśmy więcej wspólnego, niż byśmy chcieli. Tymczasem jednak podeszła do mnie Holly, będąc absolutnie przemiłą. Łatwo przypomniało mi się, że mam młodszą siostrę, która czasem też bywa miła. W moim świecie, wygląd był sprawą równie ważną co pieniądze. Taka była Ameryka. Przynajmniej w moim wydaniu.
- Hm ta, byłoby doskonale jakby jeszcze reszta świata też tak sądziła widząc mnie w takim wydaniu - mrugnąłem do niej okiem, wiedząc tak naprawdę, że to niebawem zniknie, a wraz z tym, me katusze odejdą w zapomnienie. Holly szybko zabrała się do oglądania mej karty, a mnie wprawiło to w niemałą konsternację. Byłem pewien, że dziewczyna będąc w Salem, musiała słyszeć już o tej grze i że zapewne w ostatnich latach nawet w nią grała. Najwyraźniej nie robiła jednak tego będąc w pierwszej klasie, co sprawiło, iż nie znała znaczenia karty.
- Nie pamiętasz? - Spojrzałem bardzo uważnie w jej brązowe tęczówki, chcąc w nich dostrzec coś, czego pewnie tam nie było, albowiem, przebłysku dorosłości. Jej amnezja była bardzo zastanawiająca. A ja nagle zacząłem się głowić, czy jeśli Caro użyłaby na niej swego artefaktu wymuszającego prawdę, to co by uzyskała? Czy wyciągnęłaby coś, co dziewczyna chowała pod fałdami fałszu, czy tak uwierzyła w swe kłamstwa, że stały się dla niej prawdą? - Robi z Ciebie głupca, tak, że zapominasz, jak powinieneś się zachowywać - dalej mówiłem w sposób, nieco odnoszący się do niej samej, ale jednocześnie zgodnie z działaniem samej karty. Chociaż to na chwilę odciągnęło mnie od mej miłości - choć i ta już niebawem miała przestać nią być.
Nagle rozgrywka zrobiła się wyjątkowo zacięta. Bo w chwili, gdy Carma odpadła, zostałem tylko ja i Rasheed, a oboje mieliśmy ostatnie "życie". Od karty, którą wyciągnąłem, miało zależeć bardzo wiele. Kiedy więc ujrzałem, że ta jest naprawdę wysoka, uśmiechnąłem się pod nosem, czekając na ostateczny werdykt. Czyżby, Salem górą?

5, sąd ostateczny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28930
  Liczba postów : 36799
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Sob Mar 26 2016, 00:03

Koniec rundy. Odpada Rasheed i wygrywa Cyrus.

Na szyi zaciska Ci się pętla, na moment tracisz oddech. Prawdopodobnie tracisz też ochotę do dalszej gry. Tak czy owak, odpadasz z dalszej rozgrywki.

Cyrus : Rasheed - 2 : X
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 23 2017, 14:01

Kosmiczna sala. Co mnie tutaj przyciągnęło? Sam nie wiedziałem. Szczerze powiedziawszy można powiedzieć, że była sytuacja z Kath. To tutaj często spędzali czas, to tutaj często działy się różne rzeczy nie dla dzieci. Miałem z tym miejscem dobre wspomnienia. Kath była dla mnie ważną osobą w życiu. Byliśmy razem, co prawda nie wyszło nic z tego, ale co tam. Ważne jest doświadczenie, tak? A nie mieliśmy co do siebie jakichś zahamowań, ani nikt nie miał do siebie pretensji. Za to byłem jej bardzo wdzięczny, bo jednak zależało mi na tym, ażeby utrzymać z nią dobre stosunki mimo tego, że nam nie wyszło. No cóż, zdarza się. Nie wszystkie związki są idealne i właśnie w takowym teraz jestem. Cand była dla mnie ważną osobą, ale jednak nie mieliśmy tak bardzo dobrego kontaktu nad czym bardzo ubolewałem. Czułem od niej dystans, dlatego też nie uważałem tego związku za bardzo poważnego. Przecież ona o niczym nie musi wiedzieć, tak ? Ja zawsze pałałem wszelaką sympatią do dziewczyn i tak pewnie zostanie, ale Cand znała mnie z tamtych czasów i pewnie doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Jednakże na ten czas starałem się nie patrzeć na inne, ani nie kokietować ich, ale jeżeli chodzi o Kath to z pewnością będę miał z tym problemy. No cóż. Nigdy nie byłem uczciwym gryfonem mimo, że gryfon właśnie tym się symbolizuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 23 2017, 14:14

Kosmiczna sala, miejsce wielu wspomnień dla Ślizgonki. Było wiele przyjemnych, ale także i tych mniej miłych o których chciałoby się zapomnień i nigdy do nich nie wracać. Rozstanie z Kieranem było jednym z tych związków, które nie spowodowały uszczerbku na jej psychice. Związek z Gryfonem i rozstanie tak nie bolało. Doszli do wniosku, że lepiej im się dogaduje gdy nie są w stałym związku, podczas gdy jedno kontroluje drugie praktycznie na każdym kroku. Nie wiedziała gdzie pójść i nogi same zaprowadziły ją do tego miejsca. Miała na sobie zupełnie przypadkowo bluzeczkę, którą kiedyś dostała od chłopaka w prezencie na ich trzecią miesięcznicę. Otworzyła drzwi zupełnie zamyślona i weszła do środka, od razu tracąc grunt i grawitację. Tutaj mogła latać i czuć się bardzo lekko. Pod tym względem to miejsce było wspaniałe. Przymknęła oczy by wrócić do wspomnień. Wydawało jej się, że czuje znajomy zapach. Nagle zderzyła się z jakimś ciałem, odruchowo przytuliła to ciało. Dopiero potem otworzyła oczy.
-Kieran- wyszeptała patrząc mu głęboko w oczy.
-Ty, co tutaj robisz? Czułam Cię już przy wejściu- powiedziała odrobinę zdzwionym głosem. Z tego wszystkiego zapomniała, że nadal go trzymała za ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 23 2017, 14:39

Dość długo nie minęło, ażebym poczuł lekkie szturchnięcie, a zarazem to wyglądało tak jakby ktoś we mnie dosłownie wszedł i przytulił. Nieco się zdziwiłem, ale gdy zobaczyłem kto to taki od razu uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Kath. Czy za nią tęskniłem? Owszem. Ale jako za przyjaciółką, chociaż sam nie wiedziałem czy tak ją mogę nazywać, bo jednak przyjaciele zobowiązani są mówić sobie nieco więcej, a ja nie miałem zamiaru mówić jej o moich problemach z Cand, ba! Ona pewnie nawet nie wie, że miałem nową dziewczynę i dobrze. Niech lepiej nie wie, a ja nie miałem zamiaru jej tego mówić, bo sam nie byłem przekonany, że to będzie prawdziwa miłość. Po co komuś o tym mówić, skoro za parę dni może już nic z tego nie być? Poza tym nie byłem typem osobnika, który by się chwalił każdą dziewczyną, chyba, że jakbym miał dwanaście lat, ale nie teraz. Byłem już dorosłym czarodziejem i nikomu nie musiałem się tłumaczyć z tego co robię. Zorientowałem się, że Kath mimo tego nadal trzymała mnie za ręcę. Oczywiście nie protestowałem, nie jej. Ona jako jedyna potrafiła mnie zmanipulować do tego stopnia, że zapominałem o realnym życiu. Czy to miłość? Nie. Dziewczyna tak na niego działała, ale to nie znaczy, że miałby ją kochać. - A sam nie wiem co ja tutaj robię. Pomyślałem o Tobie i czułem, że muszę się tutaj pojawić. - powiedziałem do niej. Czy chciałem się jej podlizać? Nie. Na pewno na tym mi nie zależało. Mówiłem całą prawdę, bo też nie miałem żadnych powodów, ażeby ją kłamać, między innymi dlatego zakończył się ich związek. Byli szczerzy aż do bólu. Dopiero teraz zauważyłem, że miała mój prezent. Ucieszyło mnie to, że nie spaliła go w kominku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 23 2017, 14:57

Katty zrobiło się cieplej na sercu, gdy ten powiedział, że pomyślał o niej i tutaj właśnie przyszedł. To dziwne, ale ona pomyślała o tym samym. Chciała go zobaczyć, poczuć jego zapach i zatęskniła za jego głosem, a nie chciało jej się go szukać po całej szkole. Wpadła więc na pomysł, by udać się do miejsca, które często odwiedzali wspólnie. Miała dwie opcje wyboru, albo go tam znajdzie, albo nie. Innych odpowiedzi nie uwzględniała, jeśli by go nie znalazła to dopiero wtedy napisała by do niego list.
-Zawsze lubiłam twój zapach. Coś nas ciągnie do tego miejsca- powiedziała cicho przytulając się do jego silnego i umięśnionego ciała. Brak grawitacji był niesamowity, czuli się przez to strasznie lekko i swobodnie. Kosmos sam w sobie był niesamowity i magiczny.
-Mówisz, że o mnie myślałeś tak? Pokażesz mi, jak o mnie myślałeś? - zapytała z szerokim uśmiechem na twarzy, wręcz prowokując go do działania. Wiedziała, że miała ogromny wpływ na tego Gryfona i za to go uwielbiała. Rozstali się w pokoju i właśnie z tego powodu i nastawienia zostali przyjaciółmi. Gryfon był na każde jej skinienie, a ona była dla niego wspaniała i słodka. Nie była wredną suką, jak dla wielu innych uczniów i studentów w tej szkole. Szanowała to, że on ją zawsze szanował. Wiedziała, że gdyby poprosiła to by do niej wrócił i zostawił każdą obecną w jego życiu dziewczynę. Przesunęła delikatnie dłonią po jego torsie. Uwielbiała go choćby za charakter i figurę. Potem przesunęła dłonią po jego policzku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 23 2017, 15:17

Co prawda przyszedłem w nasze ulubione miejsce, ale to nie znaczy, że oczekiwałem tutaj Kath. Nawet nie pomyślałem o tym, że ona akurat w tym samym czasie może się tutaj zjawić. Ale sprawiła mi niespodziankę z której się bardzo cieszyłem. Często się spotykali, ale ich spotkania były dość skomplikowane, nie każdy by się w ich relacji odnalazł. Niekiedy to nawet sam się w tym gubię. Niby nie powinienem, bo byłem z Cand, ale Kath miała w sobie coś takiego, że nie potrafiłem jej niczego odmówić, ani sobie spotkania z nią. Pewnie krukonka byłaby na mnie zła, ale w tym momencie o tym nie myślałem.
- Owszem. Czuję się tutaj doskonale, naprawdę. Miejsce ma jedynie pozytywne skojarzenia, a o tych złych staram się nie myśleć. - mruknąłem do niej nie spuszczając jej z pola widzenia. Cieszyłem się, że ona odwzajemniała tę ich "chorą" relację. Czy chora czy nie, byłem z niej zadowolony i szczerze powiedziawszy nie chciałbym, ażeby ona mogłaby się skończyć. Pewnie kiedyś to nadejdzie, ale cieszyłem się chwilą.
Spojrzałem na Kath kiedy mnie zapytała. Co prawda nie byłem tym zdziwiony. Przytuliłem ją jeszcze raz, jakbym chciał właśnie tym odwzajemnić tę tęsknotę za dziewczyną. Ufałem jej, wierzyłem. Zresztą chyba nie miała żadnego powodu, ażeby mnie kłamać. Cieszyłem się, że ją mam. Że zawsze mam się do kogo zwrócić, niekiedy rozmawiają o poważnych sprawach, niekiedy patrzą jedynie na siebie i nikt inny się w tej chwili nie liczą. I chyba dzisiejszego dnia właśnie tak było. Przymknąłem oczy kiedy ta dotknęła mojego policzka. Czułem jej niesamowite ciepło, które od niej biło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 23 2017, 15:31

Nawet jeśli on był w związku i ona także, to nikt nie musiał wiedzieć o ich relacjach. Tutaj mogli pożądać swojej bliskości, bo kto by nie pragnął całować Kath i dotykać jej wysportowanego ciała. Miała wiele zalet, których brakowało wielu dziewczynom. Kath nie była szarą myszką, była tylko psychiczna. Jak sobie coś ubzdurała, to tej bzdury już się trzymała. Tutaj była zdania, że gdy ma chęć to Kieran należy tylko do niej i może z nim robić co tylko zapragnie.
-Śniłeś mi się ostatnio Kier- powiedziała wymawiając jego imię wyjątkowo szeptem. Lubiła strasznie tą czułą i troskliwą tonację. Gdy tutaj mogła być czuła i słodka, a gdy opuści to pomieszczenie, to zapewne pierwszy lepszy uczeń, który nie będzie czystej krwi to oberwie od niej zaklęciem. Wiedziała na pewno, że powinni uważać. Było to coś jak drobny romans, który wnosił tylko do ich życia delikatną rozrywkę. Poza ukrytymi miejscami przytulali się jak przyjaciele i rozmawiali czasem jak prawdziwi wrogowie. To strasznie nakręcało Katherine. Udawana kłótnia, a potem seks w szkolnym składziku na miotły.
-Wiem, że tęskniłeś za mną- powiedziała cicho, po prostu czuła to w jego dotyku. Jego dłonie były strasznie delikatne, gdy dotykały jej ciała albo obejmowały ją w pasie. Chwyciła twarz chłopaka w dłonie i spojrzała mu głęboko w oczy.
-Wiesz Kier, że to co jest między nami nie może ujrzeć światła dziennego. Żadne z nas nie chce porzucić dawnego ja, ale mimo to jak do siebie wrócimy to znowu zaczną się kłopoty i znowu nastąpi nuda i rutyna. Tak jest nam lepiej. Możesz mi powiedzieć o wszystkim, a ja zawsze ci pomogę. Twój narkotyk na literę K- powiedziała z szerokim bananem na twarzy. Nie czuła się wcale źle z tym, że jej usta dotknęły jego ust i nie mogły przestać. Kieran działał na nią jak magnez.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 23 2017, 15:43

Co prawda to prawda. Ich relacja była naprawdę skomplikowana. Tak jak było wspomniane, potrafili się kłócić, drzeć koty jak najgorsi wrogowie, ale gdy dochodzi do konfrontacji sam na sam to było całkowicie inaczej. Czuli, mili i przede wszystkim romantyczni. Po co tak ukrywali to co się między nimi działo? Szczerze to teraz nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Coś jest na rzeczy, tak się dzieje i już. Samo tak wyszło, a chyba nie mają zamiaru tego ujawniać, poza tym komu? Mi nie zależało ażeby ktokolwiek o tym wiedział, bo po co? Wystarczy, że oni o tym doskonale wiedzieli. - Tak ? A co Ci się śniło? - zapytałem z ciekawości. Co prawda wiedziałem, że ten urok pęknie jak tylko opuszczą tę klasę, albo nie daj Boże ktoś tutaj wejdzie. Ale kolejne spotkanie w cichym miejscu i wszystko wróci do normy. I co najciekawsze. Gdy udawali wrogów to naprawdę to było widać między nimi. Nie śmiali się pod nosem, nie było widać, że żartują. Dziwna relacja, ale jak najbardziej tak było. - Wiesz, ja również nie chcę, ażeby to wyszło na jaw. Jesteś moim narkotykiem, to prawda. Nie chce z niego nigdy zrezygnować, ale wiesz, że to co robimy nie jest fair w stosunku do naszych bliższych osób. - powiedziałem do niej. Nie miałem pojęcia czy Kath ma kogoś czy nie. Jeżeli nie ma to jedynie ja byłem tą przysłowiową świnią. Jednakże to moje dawne ja zostawiało we mnie pozytywne wspomnienia i takie emocje, że nie potrafiłem go porzucić, mimo iż nie raz próbowałem. - Kath, jesteś cudowną istotą, dobrze o tym wiesz. Ja nie zasługuje na Ciebie jako partner, wiemy jak było. Ale zakazany owoc smakuje najlepiej. - mruknąłem. To prawda. Byliśmy razem było coś nie tak, a teraz? Teraz bez żadnych zobowiązań i wszystko jest doskonałe. Nie kłóciliśmy się, dogadywaliśmy w każdym calu. Sam nie wiedziałem czy jesteśmy przyjaciółmi czy kochankami na wezwanie.
I nagle stało się, Kath pocałowała mnie na tyle namiętnie i pożądanie, że nie potrafiłem sobie tego odmówić. Oczywiście odwzajemniałem jej pocałunek, przenosząc swoje dłonie na pośladki dziewczyny. No nie ma się co oszukiwać, ale często tak właśnie kończą się te ich rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 23 2017, 15:56

Zadrżała, gdy ten położył swe dłonie na jej zgrabnym tyłku Uwielbiała klapsy w jego wykonaniu, ale na to też przyjdzie pora. Ciężko jej było się odebrać od niego ale wreszcie to zrobiła. Z jej ust dało się słyszeć westchnienie. Dała mu pstryczka w nos, śmiejąc się przy tym. Odsunęła się od niego i zakręciła w powietrzu. Nigdy nie przestanie uwielbiać tego efektu latania w powietrzu i bycia bardzo lekką, niczym pióro sowy. Był ciekawy co jej się śniło, niedoczekanie. Pokręciła głową z niedowierzaniem.
-Śniło mi się, że czekałeś na mnie w Ukrytym Pokoju na 7 piętrze. Przygotowałeś wspaniałą kolację i dałeś mi w prezencie drogą bieliznę. Prosiłeś bym ją przymierzyła przy tobie. To chyba były moje urodziny. Było bardzo romantycznie. Postarałeś się złośniku- powiedziała, na koniec chwaląc go czule. Machnęła różdżką i nagle w tle zaczęła grać cicho ich ulubiona muzyka. Katherine mimo iż byli ze sobą rok, doskonale znała zwyczaje Gryfona i wiedziała o nim bardzo wiele. Niewielu miało pojęcie o niebywale fotograficznej pamięci panny Russeau.
-Byłeś wspaniałym i czułym kochankiem. Nadal jesteś niesamowity- usłyszał kolejną pochwałę z jej ust. Chyba jej coś na głowę padło, by mu tak słodzić, albo po prostu coś chciała od niego uzyskać. Wiedziała, że uwielbiał pochwały a nie znosił krytyki. Jak każdy czystokrwisty miał swój honor i dumę. Gdy wspomniał tym, że to co robią jest nie fair wobec ich bliskich, jej twarz wygięła się w podkowę.
-Kier, skarbie, od kiedy ty albo ja mamy sumienie. Tak jest wygodnie dla nas. To jest cudowne, a to czego nie widzą oczy, tego nie żal sercu, a wiem że część mojego serca należy do Ciebie i głęboko się zakotwiczyło w twojej duszy. Nie potrafisz beze mie funkcjonować inaczej byśmy się nie spotykali. Jesteśmy dla siebie jak dwa magnesy, a ty mnie strasznie pobudzasz- wyjaśniła pewnym siebie tonem, starając się go przestawić na jego stary tok myślenia, ot taką miała władzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Czw Mar 23 2017, 16:08

Wysłuchałem treść jej snu. Z pewnością był to sen do spełnienia, a może jedynie Kath ta powiedziała, bo tak chciała, ażeby to się spełniło? Nie ma problemu. Dobrze wie, że potrafię być romantyczny i potrafię robić rzeczy jakie ona uwielbiała. Pociągali się nawzajem i dlaczego nie mogli być razem? Dziwna filozofia. Ktoś kto by znał naszą historie pewnie by się uśmiał i popłakał jak małe dziecko. Może dlatego tak się stało, że byli jeszcze wtedy młodymi gówniarzami, a teraz bądź co bądź są o wiele starsi i nieco mądrzejsi. Może teraz by to inaczej poszło i faktycznie by coś wyszło, ale wolałem, ażeby tak zostało. - To widze, że masz bardzo piękne sny. - powiedziałem do niej i uśmiechnąłem się. - Wiesz o tym, że jak chce to naprawdę potrafię. - mruknąłem. Zawsze się starałem, byłem bardzo dokładnym gryfonem i nie lubiłem jak mi coś nie wychodziło. Zawsze robiłem wszystko do perfekcji, a że nikt nigdy mi tego nie zarzucił to znaczyło, że tak właśnie było. - Jestem niesamowity powiadasz? - spojrzałem na nią. Naprawdę niesamowicie mnie pociągała, a jeszcze jak rozmawiamy o takich rzeczach mógłbym ją zjeść wzrokiem. Oj gdyby to tylko Candy widziała na pewno nie byłaby zadowolona. Jedynie mogłem się modlić w duchu, ażeby ona się tutaj nie zjawiła, ale po co miałaby tutaj przyjść? - Dwa magnesy powiadasz? No faktycznie tak jest. Ja nie chce mieć kontroli nad tym co się między nami dzieje, bo rzeczywiście musiałbym być profesorem. - powiedziałem śmiejąc się. Oczywiście miałem tutaj na myśli to, że aby zrozumieć ich relację trzeba do tego odpowiedniego naukowca, chociaż i to nie jest pewne czy by to zrozumiał.
Podszedłem do niej bliżej i przytuliłem ją po raz kolejny zostawiając ją swoim objęciu. Nachyliłem się nad jej uszkiem, ażeby mruknąć jej do niego. Gdy cichy pomruk wydobył się z moich ust przejechałem nimi po zgrabnej szyjce dziewczyny. Nawet na moment się przyssałem, ale nie na tyle mocno, ażeby zostawić jakiś ślad. Nie chciałem, ażeby miała przeze mnie jakiekolwiek problemy. Dobrze znałem Kath z tej ślizgońskiej natury i wiedziałem, że jak się wkurzy to można nieźle oberwać dlatego postanowiłem uważać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 421
  Liczba postów : 233




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   Sro Lut 14 2018, 22:16



Randka w ciemno



Gorące uczucia do drugiej osoby zdecydowanie uskrzydlają, dlatego wybór miejsca spotkania (mimo że dość zaskakujący) jest dość jasny i bardzo romantyczny - możliwość zawarcia znajomości podczas latania w przestworzach wydaje się wyciągnięta rodem z najpiękniejszych baśni. Gdy już znudzi się Wam wspólne dryfowanie w przestworzach, albo po prostu będziecie nim zmęczeni wystarczy, że wlecicie do szklanej bańki, która znajduje się na środku pomieszczenia - tutaj grawitacja działa na Was normalnie i czeka na Was stolik z przekąskami i napojami.

Przed rozpoczęciem randki koniecznie zapoznajcie się z zasadami eventu, które znajdziecie tutaj!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kosmiczna sala   

Powrót do góry Go down
 

Kosmiczna sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

 Similar topics

-
» Kosmiczna sala
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
pierwsze piętro
-