IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Środek jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Środek jeziora   Pią Sty 07 2011, 22:07

First topic message reminder :


Środek jeziora

W lato idealne miejsce by się nieco ochłodzić, chociaż trzeba uważać na wyrośniętą już kałamarnicę, która gotowa jest złapać za nogi i pociągnąć w głąb jeziora. Woda jest tu tak czysta, że jeśli tylko wyczaruje się sobie powietrzną bańkę dookoła głowy, to można podziwiać kolorowe rybki (szaro-czarne), główki trytonów i porastające dno glony i inne roślinki.
W zimę zaś, przy odpowiednio niskiej temperaturze jezioro zamienia się w najprawdziwsze lodowisko, a trzeba dodać, że dyrektor rzuca na nie specjale zaklęcia, byle ślizgający się po nim uczniowie byli bezpieczni i nie musieli się martwić, że lód załamie się pod ich ciężarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Czw Maj 01 2014, 21:21

Podziękował gościowi, który umożliwił mu porozumiewanie werbalne, rzucając właściwe zaklęcie. Obserwował z fascynacją te wszystkie wspaniałe istoty, przemieszczające się powoli po dnie jeziora, falujące podwodne rośliny. Tutaj czas płynął inaczej, w rytmie kolejnych ruchów płetw, kolejnych pęcherzyków powietrza, unoszących się do góry.
Cieszył się, że Farai idzie tuż obok. Skinął też ręką Echo, którą chyba skądś kojarzył, choć nie był o tym całkowicie przekonany, w końcu straszny z niego odludek. Szli sobie spokojnie we właściwym kierunku, obserwując te cuda natury. Deven z zapartym tchem czekał, by zobaczyć te słynne Veranderingi, które, jak wynikało z opisów, musiały być naprawdę fascynującymi istotami! Niestety, potem nie było już tak miło, bo jakaś koszmarna siła wciągnęła go do środka i cisnęła nim o stół, który wbił się boleśnie w bok, sprawiając, że Indianin na chwilę stracił dech. Zaklął pod nosem, próbując rozmasować obolałe miejsce. Ale robił dobrą minę do złej gry, bo przecież nie przyzna się, że naprawdę cholernie go boli, prawda? Pomógł się pozbierać Farai, która też nieźle ucierpiała przy tym otwarciu śluzy, po czym posłusznie ruszył za milczącym gajowym.
Ze zdumieniem patrzył na delikatnie falujące strzępki... czegoś, co okazało się być poturbowanym Veranderingiem. A może kilkoma? Tak czy inaczej, mieli mu pomóc. Deven odchrząknął i sięgnął po swoją różdżkę.
- Ferula - mruknął, zastanawiając się, czy na jego zaklęcie stworzenie zareaguje tak samo, jak na zaklęcia rzucone przez Echo i Farai. Niestety, strzępki Veranderinga zaczęły się nagle mienić wszystkimi kolorami tęczy i pokrywać liliowymi naroślami, ale z pewnością nie wyglądały lepiej niż chwilę temu. - Niby jak mamy im pomóc, skoro żadne zaklęcie nie działa na nie tak, jak powinno? - spytał, patrząc bezradnie na dziewczyny.


2 i 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Nefyn, Walia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Czw Maj 01 2014, 21:23

Niechętnie! Bardzo, ale to bardzo niechętnie przyjął pomoc od Isolde. Ale ostatecznie uśmiechnął się na krótko. Tak tylko, żeby jej pokazać, że wszystko w porządku. I nie ważne, że tak nie było. Po prostu nie mógł po sobie dać znać, że coś jest nie tak.
- Confringo - spróbował ponownie, ale poszło mu tak samo jak z pierwszym zaklęciem. To doprawdy było denerwujące. Tym bardziej, że znał przecież te zaklęcia. Wychodziły mu one bez większych trudności, a teraz? Wszystko zrzucał na kombinezon, który wcale nie był fajny. Był jego przeklętą zmorą w tym momencie i najchętniej już teraz by go zdjął. Co nie było najlepszym pomysłem na jaki wpadł, więc ostatecznie postanowił się przemęczyć, ale jak tylko wyjdą z wody to go spali! Tak sobie obiecał. Spojrzał na Is, która stała gdzieś niedaleko.
- Ty też masz taki niewygodny ten kombinezon? - spytał, jednocześnie pokazując swój stosunek do nieprzytomnego nauczyciela i wszystkiego co tutaj się działo. No dobra, może nie do końca. Bo przecież wszystko go denerwowało, ale nie stanie na środku i nie zacznie tupać nogą, bo jeszcze by się przewrócił i wtedy byłby wstyd. Teraz już ledwo stał, a nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów. Kątem oka patrzył na poczynania innych mając nadzieję, że im pójdzie lepiej. Bo ile można siedzieć w jakiejś ładowni czy czymś tam z nieprzytomnym nauczycielem i dziwnymi stworami, które jakoś dziwnie się nazywały. I się skubane szybko chowały. Na pewno gdyby nie ten kombinezon już dawno by stąd wyszli. Wszyscy, a nie dalej męczyli się i irytowali z powodu tego wszystkiego. Jakby tego było mało zaczęło mu burzeć w brzuchu. - No co? - spytał Isolde, która w tym momencie dziwnie się na niego spojrzała.


5.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Czw Maj 01 2014, 22:04

Weźcie ją uduście,  nie wiem co z nią zróbcie, ale podejmowała się poszukiwań stworzonka, wrednego, niepokornego, chowającego się gdzieś poza jej zasięgiem, kilkakrotnie. I za żadnym z tych razy jej nie wyszło. Powtórzyła kolejny raz zaklęcie, a kiedy i teraz nie przyniosło to żadnych efektów, w końcu klapnęła sobie na jednym z krzeseł, walcząc z wyporem wody. Przytrzymała się stołu, przypatrując się poczynaniom innych. Może oni mieli większe szczęście od niej? Tak, szczęście, bo tylko od tego to chyba zależało. Na pewno nie od umiejętności. Co do tego nie miała wątpliwości, a i tak nie przychodziło jej nic z łatwością. Zadanie wydawało się tak długo ciekawe, jak szybko nie okazało się, ze tych stworzonek w tej części wraku jest jednak znacznie mniej niż mogli przypuszczać. Zaledwie garstce osób udało się ujawnić ich pierwotną formę. Przeszła się jednak po deku, przechodząc gdzieś z jednej mesy w próg drugiej, zaglądając do środka, jakby tam miała coś spotkać, coś może tym razem pojawi się tutaj? Sprawdziła.
Enutitatum — to nie mogła być wina zaklęcia. Tej myśli do siebie D’Angelo nie dopuszczała.


Edycja: Zapomniałam o numerku: 5.


Ostatnio zmieniony przez Shenae D'Angelo dnia Czw Maj 01 2014, 22:18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Czw Maj 01 2014, 22:11

Clement czuł się cudownie, spacerując po dnie jeziora. Początkowo nie czuł się najlepiej w obcisłym kombinezonie, który zdawał się opinać każdy centymetr jego ciała, co w gruncie rzeczy mogło być dość przyjemnym widokiem, biorąc pod uwagę fakt, że gajowy mógł się pochwalić naprawdę imponującą muskulaturą, choć wcale nie czuł takiej potrzeby. W ogóle ten strój jakoś niezbyt mu odpowiadał, ale tylko do momentu, kiedy zanurzył się w wodzie. Bez najmniejszego problemu rzucił na siebie zaklęcie sonorus, dzięki któremu jego tubalny głos doskonale niósł się w wodzie. Trochę irytował go fakt, że uczniowie nie mogli się pilnować grupy i co jakiś czas trzeba było wysyłać po nich jakiegoś bardziej rozgarniętego osobnika, ewentualnie fatygować się samemu, jednak był zachwycony tym wszystkim. Zachwycony faktem, że razem z Morpheusem odkryli Veranderingi, zachwycony faktem, że wędruje sobie po dnie jeziora, jakby to był suchy ląd.
Co prawda otwarcie śluzy zakończyło się niezbyt przyjemnie - Clement rąbnął z impetem o ścianę, a po jego ciele rozpełzły się mrówki bólu, jednak zacisną zęby i ruszył tropem bąbelków, które wskazywały drogę, jaką przebyły walczące Veranderingi.
- Chodźcie - ponaglił uczniów. - Musicie mu pomóc - te strzępki, to Verandering, który przegrał walkę. Jego przeciwnik dosłownie rozerwał go na kawałki. To cenne zwierzęta, zwłaszcza tutaj, tak daleko od ich obszarów występowania. Zapraszam - wskazał dłonią na unoszącą się w wodzie maź i spojrzał wyczekująco na uczniów.
Nie szło im najlepiej - jak dotąd żadne zaklęcie nie przyniosło pożądanego rezultatu. Cóż, Veranderingi były specyficznymi istotami, aczkolwiek na pewną część zaklęć reagowały właściwie.
- Próbujcie dalej - powiedział Clement, choć chyba nie był mistrzem, jeśli chodzi o zachęcanie do czynu. Szkoda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 127
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8104-benjamin-soons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11772-chodz-nie-gryze#315870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8119-sowa-za-pare-lat-zegar-z-kukulka-benjamina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8127-benjamin-soons




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Czw Maj 01 2014, 22:28

Spacerek po dnie był naprawdę zacny. Bardzo zacny. Nawet mimo pewnych niedogodności związanych z założonym strojem, który nadal nie należał do zbyt wygodnych. Cóż, takie życie, ale jakoś przeżyje, w końcu nie miał innego wyjścia, prawda? Prawda. Soons, stojący jako jeden z ostatnich wszedł do tego dziwnego pomieszczenia statku a raczej wpadł, niesiony przez dziwny wir, niemniej udało mu się to zrobić o wiele zgrabniej niż kolegom i koleżankom, czy nawet nauczycielowi, którzy to przypieprzyli a to kolanem, a to barkiem, a to czymś innym o jakąś część pomieszczenia. Cóż. No, mniejsza, trzeba się było brać za transmutowanie, bo w końcu o to chodziło w tym zadaniu, prawda? Zatem Benjamin, generalnie jak wszyscy zabrał się do roboty. Próbował to z krzesłem, bo zdawało się mieć dobre właściwości, no ale kurwa bezskutecznie. Spróbował Pisciforsa z nadzieją, że mu się to uda. Czemu akurat to zaklęcie? Z prostej przyczyny, założył bowiem, że to całe gówno było właśnie rybką. No i udało się. Już się cieszył, kiedy nagle ktoś  go uświadomił, że nie o to zwierzątko chodziło..

1,3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Czw Maj 01 2014, 23:01

2

Katherine ponownie rzuciła to samo zaklęcie tnące co poprzednio, jednakże tym razem nie jej winą było to, że rybozwierz stał się praktycznie niewidzialny i ona go nie dostrzegła strzelając w niego zaklęciem, co owocowało tym że nie wyszło tak jakby tego chciała. Właśnie pojawił się obok niej Tanner.
-Lepiej być nie może, nauczyciel nieprzytomny, nas jest ponad dziesiątka i nie radzimy sobie z dwoma dziwnymi stworami, których nazwy nie potrafię wymówić, cudownie- powiedziała po czym niby dla otuchy klepnęła go lekko w ramię. Właśnie dostrzegła Rekina.
-Rekinek, co jest? Gorszy dzień? Rusz różdżką i pomóż mi pokonać to coś, sama tego nie zrobię- powiedziała siląc się na uśmiech do przyjaciela. Och jak oni uwielbiali się przekomarzać. Słowa Arcella totalnie zignorowała, bowiem ona poradziła sobie dobrze, a on tak samo jak i ona za drugim razem nie trafił, a to peszek. ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4981
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Czw Maj 01 2014, 23:04

Może jednak powinien pomyśleć o butelkowaniu swojej frustracji na poważnie? Serio, to był dobry pomysł, a przekonywał się o tym z minuty na minutę. Archibald wciąż pozostawał nieprzytomny, pomimo użytych na nim kilku zaklęć cucących, więc żyć nie umierać, muszą radzić sobie sami. Gdyby nie to, że Arch mimo wszystko pozostawał profesorem od zaklęć, to Rasheed mógłby się bardzo na niego pogniewać za jego niewrażliwość na krzywdy uczniów i omdlewanie sobie w najmniej odpowiednim momencie. Mimo wszystko dzielnie starał się wreszcie trafić tę durną Veranderinge, która jak na razie ciągle unikała jego zaklęć, albo znikając mu w najmniej odpowiednim momencie, albo po prostu tworząc dziury w swojej strukturze, przez które przelatywały promienie światła, miotane przez Ślizgona. Słowa Kath trochę go ruszyły, mobilizując do skupienia.
- Relashio! - krzyknął przy następnej próbie i dla odmiany udało mu się trafić stworzenie, które najwyraźniej zostało chociaż trochę uszkodzone przez strumień gorącej wody, jaki w nie posłał oraz znacznie spowolniło swoje ruchy. Był tym tak zaskoczony, że przez sekundy stał w miejscu nieruchomo, próbując zrozumieć co tak na dobrą sprawę się stało. Na końcu jednak uśmiechnął się z dumą, czego całe szczęście nikt nie mógł zobaczyć, bo samozadowolenie tak od niego biło, że co poniektórych mogłoby zemdlić. Świetnie! Więc jednak nie był aż taką ofermą i to po prostu musiała być kwestia przyzwyczajenia i kilku prób rzucenia zaklęcia pod wodą. Dobrze, ale jeśli kolejne zadania postawione przed nimi przez Morpheusa będą równie wymagające, to może być jeszcze ciekawiej. Miejmy tylko nadzieję, że wtedy opiekun ich grupy będzie przytomny i będzie w stanie im pomóc w razie potrzeby!
- Widzisz jak to się robi? - rzucił jeszcze do przyjaciółki. Och, jak wspaniale, że udało mu się pierwszemu trafić galaretę!

[1!]

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *




Ostatnio zmieniony przez Rasheed Sharker dnia Czw Maj 01 2014, 23:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8167-naya-valley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8170-naya
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8173-napisz-do-nayi#226719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8172-naya-valley




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Czw Maj 01 2014, 23:07

Na miłość boską ile można być nieprzytomnym? Powoli zaczynało to irytować Naye, która teraz szykowała się do ponownego ataku na Veranderinga. Chodziła w tę i z powrotem, aby trochę się uspokoić, bo w tej chwili była naprawdę zdenerwowana. Miała nadzieje, że w końcu uda się unicestwić te stworzenia, bo jak na razie marnie im to szło.
Jak na złość zaklęcie znowu się udało, ale przeleciało obok Veranderinga. Zirytowana pokręciła głową i usiadła na jakimś starym krześle, skrzyni, czy Bóg wie czym.
W tej chwili denerwowało ją wszystko. To, że znowu nie trafiła. To, że inni też nie trafiali, albo w ogóle nie radzili sobie z zaklęciem, zaledwie paru osobom to się udało i chwała im!
To, że nie mogła normalnie oddychać w tym hełmie. I to, że cały jej kombinezon był na nią za duży i było jej w nim niemiłosiernie gorąco. Do tego dochodziło to, że przed wyjściem nie związała włosów, które teraz latały sobie naokoło niej i dodatkowo ją irytowały. Czemu nie zdecydowała się ich ściąć? Byłoby o wiele mniej kłopotu...Ciekawe czy spotka ją dziś coś jeszcze równie ciekawego...
Z lekkim znudzeniem obserwowała uczniów walczących ze stworzeniami. Sama jak na razie nie miała siły próbować po raz trzeci, bo prawdopodobnie znowu by nie trafiła.

4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Pretoria, RPA
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 393
  Liczba postów : 304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7974-farai-osei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7975-far-fara-way
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7977-sowa-farai
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7976-farai-osei




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 01:37

Farai podziękowała Devenowi, który pozwolił jej się dźwignąć do pozycji stojącej, no a potem zajęła się już rzucaniem zaklęciami leczniczymi w niezidentyfikowaną maź. Tymczasem się jednak chwilowo poddała, obserwując zmagania innych. Jednak ich czary nic nie dawały, ten glut zachowywał się dziwnie i robił naprawdę makabryczne rzeczy. Głównie dlatego, że nie chciał posłuchać ich różdżek. Co za bezsens. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo, prawda? W każdym razie obejrzała się na osoby, które do nich dołączały i ciskały swoimi zaklęciami, które nie skutkowały. Dlaczego? Osei nie potrafiła tego wyjaśnić.
- Nie wiem - odparła na pytanie Amelii, wpatrując się w obiekt, który powinni przemienić w Veranderinga, a raczej go tak jakby uleczyć, bo bidulek doznał... no, poważnych uszkodzeń. Tymczasem spytał się o coś podobnego Quayle, więc westchnęła ze zrezygnowaniem.
- Nie wiem - powiedziała ponownie, szukając w tym wszystkim sensu. Jednak nie była typem osoby, który łatwo się poddaje, zatem po raz kolejny uniosła różdżkę, celując w rybią substancję.
- Fingere - rzuciła, sądząc, że skoro zrobiło się cieplej, to może teraz powinna ochłodzić sytuację. Coś chyba było na rzeczy, bo tkanka zaczęła się rozbudowywać i rozrastać, nie mniej wciąż nie miało to żadnego konkretnego kształtu.
- Tak ma być? - spytała zatem, przekrzywiając głowę i przyglądając się swojemu dziwnemu dziełu. Może powinna spytać pana Wellingtona o to?

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 01:53

Scarlett na chwilę się zatrzymała ze swoim zawziętym transmutowaniem wszystkiego i obserwowała zmagania innych uczestników. Niektórym szło lepiej, innym gorzej, ale jakoś szło. Cieszyła się, że nie została w tyle, jednocześnie czując, że nie powinna spocząć na laurach. Jednak chwilowo nie miała pomysłu na żadne zaklęcie transmutujące, bowiem piscifors ewidentnie nie działało. A nie chodziło o to, aby ciskać bez opamiętania, na ślepo tymi wszystkimi formułkami. Chciała więc podejść do tego logicznie, ale była już trochę zmęczona w tym hełmie, kostiumie i spowolnionymi ruchami, jakby była muchą, która ugrzęzła w smole. Bez sensu.
W końcu dostrzegła, iż jakiejś dziewczynie udało jej się transmutować przedmiot w Veranderinga. Dlatego nasza sprytna ślizgonka podsłuchała formułę zaklęcia i postanowiła z niego skorzystać. Taka miła była!
- Piertotum Locomotor - wypowiedziała zatem, tym razem celując jednak w coś innego niż krzesło. Tym razem padło na jakiś słoik walający się po kątach. I to o dziwo była dobra decyzja, bowiem ten przedmiot udało się zamienić w stworzenie, o którym była ta część lekcji.
- I tak to się robi! - rzuciła dumnie, wykonując jakieś dziwne ruchy w wodzie, które chyba miały być tańcem radości, ale coś jej nie wyszło. Nieważne. Ważne, że miała wspaniałe szczęście. Wróć, była szalenie utalentowana!

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 09:24

Leonardo miotał się w jedną i w drugą stronę, cały czas starając się znaleźć jakiś przedmiot, który łaskawie zamieniłby się w Verandering'a. Niestety, do tej pory wszystko, co transmutował, zmieniało się w jakieś inne, bliżej nieokreślone rzeczy. Tym razem miało być także podobnie. Co tym razem stało się celem Leosia? Otóż biedny chłopczyk wybrał sobie jakieś stare, zakurzone, zamoczone i w ogóle nienadające się do użytku pióro, leżące w rogu pomieszczenia. Podszedł do niego i skupiwszy się całą siłą swojej woli, prosząc w duchu Boga o to, żeby mu się udało, wycelował różdżką w pióro. Oczywiście zaklęcie zadziałało, jednak zmieniło się w coś, co zdecydowanie, przynajmniej zdaniem Leonardo, nie było Verandering'iem. Pięknie. Po raz kolejny KISZKA.

(5)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 09:36

Amelia była już nieźle zdenerwowana i rozkojarzona. Każdemu wychodziło wyśmienicie, a ona? Nie potrafiła nawet poprawnie rzucić zaklęcia. To znaczy, wcześniej jej się udawało, ale teraz nagle zaklęcie nawet nie zechciało łaskawie wydobyć się z jej różdżki. Czy to oznacza, że nigdy nie uda jej się uzdrowić tego stworzenia? Ciekawe, co się wtedy stanie, czy profesor będzie na nią bardzo zły za niewykonanie zadania? Westchnęła ciężko, zerkając, jak Farai idealnie radzi sobie z tym biednym stworzonkiem, które nagle staje się całkowicie zdrowe.
- Myślę, że Ci się udało - mrugnęła do dziewczyny wesoło, dopiero po kilku chwilach orientując się, że przecież nie mogła tego widzieć, prawda? Ten kombinezon był taki nieporęczny. Bardzo ciężko trzymało się przez niego różdżkę i mimo, że na początku wydawał się Amelii całkiem w porządku, to teraz wolałaby go nie mieć. Wiedziała jednak, że to dla ich bezpieczeństwa zakładają na siebie takie cacko.
Jednak, panno Wotery, teraz należy skupić się na Twoim zadaniu, jakie jest do wykonania. Dlaczego tak łatwo się rozpraszała? To pytanie zadawała sobie już bardzo, bardzo długo. W ostatnich czasach nie potrafiła w ogóle zebrać myśli. Przykre!

(6)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 09:43

Śmieszności wy moje, przecież to jakieś niedorzeczne. Cierpliwość Ślizgona powoli dobiegała końca. W końcu ile razy można rzucać zaklęcie na to biedne stworzenie, a ono nadal nie chce się poddać? Poza tym, ile ten cholerny profesor może nie odzyskiwać przytomności? Mógłby wreszcie się obudzić i im pomóc. Tanner próbował unieruchomić stworzenie za pomocą kilku zaklęć, jednak może wystarczy jakieś najprostsze, najbardziej prymitywne?
- Drętwota! - rzucił, celując różdżką w Verandering'a. Niestety, po raz kolejny wykazał się on niesamowitym refleksem i odskoczył od zaklęcia, znikając. Tanner obracał się dookoła, szukając go rozpaczliwie, jakby właśnie od tego miało zależeć jego życie. Oczywiście, nie była to prawda, jednak tak się czuł chłopak. Bardzo chciał, żeby ta lekcja wreszcie dobiegła końca albo żeby udało mu się pokonać chociaż jednak Verandering'a. To takie nieślizgońskie i nieczystokrwiste nie być w stanie pokonać czegoś, co nie wiadomo nawet czy żyje. Chłopak był zdenerwowany i widać to było w każdym jego ruchu.

(2)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Azkaban/Windsor
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 530
Dodatkowo : pół-wila
  Liczba postów : 232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7604-elsa-yvette-de-rousvelt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7607-zwierciadelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7609-elsowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7651-elsa-de-rousvelt




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 10:55

Ślizgonka trzymała się raczej na uboczu, dystansując się i nie wchodząc w rozmowy z członkami swojej grupy. Próbowała zdziałać cokolwiek na własną rękę, ale jak na złość zaklęcia nie chciały działać na rozerwanego Veranderinga, którego strzępy przepływały sobie wesoło obok niej i dryfując między wszystkimi. Elsa w końcu, po którejś nieudanej próbie uleczenia, postanowiła sprawdzić co robi reszta. Widziała trójkę Gryfonów i Krukonkę, do których nie miała ochoty podchodzić, ale najwyraźniej nie miała większego wyboru. Przemieściła się trochę, stąpając lekko po pokładzie. Czuła się w wodzie idealnie, kostium leżał znakomicie i nie przeszkadzał w najmniejszym stopniu. Zadanie niezbyt jej się podobało, ale pewnie patrzyła na nie przez pryzmat swoich porażek. Do grupy uczniów doszła, gdy Farai udało się rzucić zaklęcie. Rousvelt nawet nie wpadła na to, żeby próbować chłodzić maź.
- Brawo - pochwaliła ją, dosyć beznamiętnie, ale musiała nawiązać jakikolwiek kontakt z grupą, skoro sama nie potrafiła znaleźć sposobu na uleczenie stworzenia. - Anapneo? - dodała, na wpół pytająco. Czar oczywiście nie wyszedł, ale Elsa nie sądziła że to przez jej niezbyt pewny ton. - Chyba jeszcze na to za wcześnie, ale może później coś zdziała - stwierdziła, czekając aż ktoś wpadnie na lepszy pomysł. Gajowemu raczej się nie spieszyło, ale to oni mieli się uczyć, więc nie komentowała podejścia Wellingtona.

4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 11:02

Nie wiadomo czy to dzięki gorącemu dopingowi Clementa Wellingtona, który tak bardzo zachęcał uczniów do roboty, czy ze względu na jakieś inne kwestie, Echo nie poddawała się i szykowała się do podjęcia trzeciej próby. Na szczęście miała obok siebie Farai, której zaklęcie okazało się skuteczne - oziębienie pomogło w jakiś niezidentyfikowany sposób, więc Echo stwierdziła, że w ładowni było po prostu za ciepło. Teraz, kiedy już coś zaczęło się zrastać, nawet nie pokazując zbytnio co się dzieje, ale nie reagując zmianą koloru i temperatury, Lyons mogła próbować "sklejać" Veranderinga. Było to dosyć trudne, bo nigdy nie scalała przeźroczystej mazi! Pamiętała jednak, że to stworzenie, a nie substancja.
Zanim rzuciła zaklęcie, spojrzała krytycznie na wilę, która dołączyła do ich małej grupki. Echo ostatnio jakoś nie ufała Ślizgonom, ich pogarda dla ludzi z mniej "czystą" krwią była strasznie denerwująca i jakoś nie spieszyło jej się do kontaktów z nimi. Byli irytujący, ale dała sobie spokój z komentarzami. Zabrała się za to do roboty, żeby pokazać bufonom, że czarować potrafi nawet, jeśli nie jest czystokrwista, ha.
- Episkey - powtórzyła zaklęcie, którego użyła ostatnio. Tym razem zadziałało, a do dzieła Farai dołączyła się kolejna część, przy okazji budując więcej tkanki.
- Widocznie było za ciepło, może teraz pójdzie lepiej, coś działa! - ucieszyła się, szukając sobie kolejnego kawałka do złączenia.
- A przynajmniej nie rozłazi się w dziwne gluty - podsumowała, obserwując większy kawałek mazi, który miał być chyba Veranderingiem?

1! (z Astki)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 11:13

Deven spojrzał z uznaniem na dziewczyny, które jakimś cudem zdołały mniej więcej pomóc pokiereszowanym stworkom. No cóż, nigdy nie uważał się za dobrego uzdrowiciela, zresztą wszystkie znane mu istoty reagowały na zaklęcia takie jak "episkey" zupełnie normalnie - przecież swego czasu musiał pomóc Ayashe, który poranił sobie ogon albo młodemu memortkowi, który złamał skrzydło. Mimo wszystko, to było coś innego, a te całe Veranderingi wydawały się nie mieć nic wspólnego z normalnymi istotami.
Obserwował zmagania dziewcząt, dopingowanych przez gajowego, który najwyraźniej nie miał zamiaru ruszyć palcem. W gruncie rzeczy go rozumiał, w końcu to oni mieli się uczyć.
Przyjrzał się kilku strzępkom, po czym wycelował w nie różdżką, mając nadzieję, że tym razem mu się uda - nie chciał wychodzić na kompletnego nieudacznika przed Farai, powiedzmy to sobie jasno!
- Episkey? - powiedział trochę bez przekonania, co najwyraźniej było gwoździem do trumny, bo strzępek Veranderinga nadął się nagle i zaczął świecić zielonym blaskiem. Deven zagryzł wargi i wzruszył ramionami. No cóż, widać nie było mu dane...

4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 12:32

Laura szła powoli z całą grupą, uważnie obserwując to, co działo się dookoła. Była gdzieś bardziej z przodu, więc jako jedna z pierwszych zobaczyła wyłaniający się z odmętów wody wrak. Wyglądał niesamowicie. Ślizgonka uwielbiała tajemnice, a leżący na samym dnie, zniszczony przez upływ czasu i wodę statek z pewnością mógł się do tego zaliczać. Czekała, aż nauczyciele otworzą śluzę i ten moment był tak niespodziewany, że nic nie zdążyła zrobić, a już wessało ją do środka, prosto na spróchniały kredens, który pod wpływem uderzenia całkiem się rozwalił i jakby tego było mało, nim udało jej się pozbierać, ktoś w nią uderzył. Przez chwilę Laura miała wrażenie, że już się nie podniesie i zostanie w tym rozwalonym kredensie, aż ktoś ją znajdzie i stamtąd zabierze. W końcu jednak, dzięki wielkiej sile woli, wstała cała obolała. Poszła, czy może popłynęła za gajowym i resztą grupy do której ją przydzielono. Mieli uzdrowić tego Vercośtam, chociaż tak naprawdę Laura wolałaby uzdrowić samą siebie. Bała się tylko czy zaklęcia pod wodą działały tak samo jak na powierzchni... zresztą to i tak tylko parę siniaków, najlepiej by się chyba zdał jakiś eliksir. Jakoś przeboleje. Przez chwilę patrzyła jak Echo i Farai udaje się rzucić dobrze zaklęcie, bo rzeczywiście coś zaczęło się dziać ze stworzeniem, co w dodatku wyglądało dobrze, a potem Devan (oczywiście wszystkie te imiona sprytnie wyczytała na ich kombinezonach, ale co z tego, jak i tak nie mogła ich przyporządkować do twarzy) nieco zepsuł ich pracę. Pomyślała, że spróbuje tego samego zaklęcia co Echo. Skoro zadziałało raz, może i uda się kolejny.
- Episkey! - Skierowała różdzkę w miejsce gdzie Verandering jeszcze świecił się na zielono. I rzeczywiście, udało się, bo tkanek znowu trochę jakby przybyło. - Nieźle nam idzie! - powiedziała do dziewczyn, jeszcze tak trochę i całkiem go wyleczą.

5, 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 13:07

Skrzywiła się, widząc, jak wszystkim z jej grupy powodzi się całkiem, całkiem nieźle. Ona biedna stała na środku, obserwując sukcesy każdej z tych osób. Wszyscy używali w sumie tego samego zaklęcia, czemu nie miałaby też spróbować? Może właśnie to zaklęcie działa tak jak powinno na te dziwne stworzonka, a inne nie są skuteczne? Amelia wzruszyła ramionami, podniosła różdżkę, którą wycelowała w Verandering'a i wypowiedziała zaklęcie.
- Episkey? - bardziej zapytała niż powiedziała i być może właśnie to było przyczyną, że jej się nie udało. Została chyba sama z Deven'em, wszystkim innym zaklęcie wychodziło wyśmienicie. Spojrzała na chłopaka, jak zgadywała, z rezygnacją, jednak nie mógł tego zauważyć, bo mają na sobie te cholernie brzydkie i średnio wygodne kombinezony. Zaśmiała się tylko pod nosem, szturchając go i pokazując mu co stało się z jej Verandering'iem. Zaczął śmiesznie falować i świecić tak bardzo jaskrawą zielenią, że nie sposób było utrzymać na nim swój wzrok. Pięknie.

(5)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4302
  Liczba postów : 1821
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 13:57

Nie szło im najlepiej. Isolde dostawała szału z bezradności, dobrze chociaż że miała obok siebie Madnessa, który w równym stopniu ją irytował, co bawił, ale ogólnie zawsze mieli zaskakująco ciepłe relacje.
- Nic mi nie mów... jest okropny, mam wrażenie, że zaraz się ugotuję - mruknęła z rozpaczą, wywracając oczami. Tak, to z pewnością jej nie pomagało, bo jak się skupić na zaklęciu, skoro każdy ruch dostarcza tak nieprzyjemnych sensacji? To w ogóle było bez sensu, Isolde miała wrażenie, że wrażliwą skórę przy pachach ma już obtartą do krwi, mimo że teoretycznie kombinezon był bardzo delikatny w dotyku.
Pokręciła tylko głową na pytanie Madsa, który najwyraźniej podchodził do całej sprawy dość niefrasobliwie, skoro burczało mu w brzuchu.
- Nic. Zdrowe masz nerwy - skwitowała, po czym wycelowała różdżką w Veranderinga. - Drętwota! - jak na złość nic to nie dało, więc Is tylko syknęła z irytacją.



5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Göteborg, Szwecja
Galeony : 337
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8037-astrid-wendy-audrey-aurelia-westerberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8046-masz-cos-w-oku
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8047-sowka-astki-gerda#224870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8043-astrid-wendy-westerberg




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 14:38

Astrid konsekwentnie ignorowała fakt, że w jej grupie jest Ślizgon z zajęć teatralnych, który bestialsko wepchnął jej w usta woskowe jabłko, jakby zamiana jego węża w świnię była zbrodnią. Starała się skupić na swoim zadaniu, ale było to niewyobrażalnie trudne przez niewystarczającą wiedzę i milion rozpraszających rzeczy na sekundę. Innym szło różnie, raz lepiej, raz gorzej - Aurelia widziała jak niektórzy trafiają i spowalniają stwora, a inni, tak jak ona zresztą, chybiają. Ale w jej główce zrodził się genialny pomysł. Bo może Verandering był smutny i pokazywał w ten sposób swoje niezadowolenie? Bez wątpienia! AWW od razu zaczęła rozmyślać, jak można poprawić mu nastrój, zamiast atakować. Nie wiedziała, czy nauczyciel pochwaliłby jej sposób, ale ostatecznie nie miało to znaczenia, skoro leżał sobie jak zdechlaczek i nikt nie potrafił go ocucić. Wymyśliłabym powód, dla którego nie zrobiła tego sama, ale nie potrafię, wiec zakładam, że Astrid była zbyt pochłonięta otoczeniem, aby zrobić użytek ze swoich uzdrowicielskich zdolności. Smuteczek.
- Orchideusss! - powiedziała pięknie, ale nikt jej nie słyszał, bo nikt nie zatroszczył się o porcję Sonorusa dla Audrey. Co nie zmienia faktu, że zaklęcie wyszło, pojawił się bukiet kwiatów, który Astka bezmyślnie podsunęła stworkowi, kamuflującemu się akurat po czyimś zaklęciu. Nie podziałało, a dziewczyna trochę się zawiodła, że Verandering nie chce prezentu.

3, więc dałam stworkowi kwiatuszki I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 16:29

4 1 4
6 2

Było super. Bell kochała pływać, czuła się jak ryba w wodzie i w ogóle. I to nic, że pan Phersu był dziwny nie od dziś i wiedziała jakie to szalone rzeczy wymyślał, na pewno będzie super ciekawie, a i byli przecież inni nauczyciele, którzy dopilnują, żeby nic złego im się nie stało. No a poza tym, skoro Aleks brał w tym udział, w sensie, w kombinezonach, to chyba mogła im zaufać. Nawet, jeśli on też czasem wymyślał szalone rzeczy to, przynajmniej dla niej, zawsze kończyło się to bezpiecznie. Wskoczyła więc  kombinezon, który okazał się niezwykle wygodny, a hełm nawet nie tak bardzo ciężki na jaki wyglądał, chociaż i tak specjalnie przez niego nie widziała. Zaklęcie mówienia oczywiście wyszło jak powinno, bo wiadomo, Bell była taka zdolna i w ogóle. Kiedy tylko ludzie zaczęli wchodzić do wody, ona podążyła za nimi, wskoczyła do wody niczym delfin z wielką głową, chociaż bardziej czuła się chyba jak rekin młot. On też miał wielką głowę, która wydawała się zupełnie bez sensu.
W pewnym momencie zobaczyła COŚ. Coś, co przemykało w cieniu wielki roślin falujących po dnie i oczywiście, jak to ona, musiała sprawdzić co to. Nic jednak nie znalazła, ale za to okazało się, że wszyscy gdzieś zniknęli i została w tych głębinach całkiem samiusieńka. To było okropne, bo odeszli już na tyle daleko od brzegu, że nie miała pojęcia w który stronę jest zamek, nie mówiąc już o tym, gdzie wszyscy poszli. Nawet nie mogła popłynąć do góry, żeby się zwyczajnie wynurzyć, bo przez kombinezon nie dało się znacznie odpłynąć od dna. I CO TERAZ. Zaczęła się błąkać po tym głupim dnie, z każdą chwilą mając coraz czarniejsze myśli. Dookoła chodziły jakieś cienie i naprawdę już się bała, aż w końcu jeden z cieni okazał się większy, w dodatku zmierzał wyraźnie w jej stronę. Uciekłaby jak najszybciej, gdyby nie dostrzegła również jarzącego się na piersi napisu, który był imieniem i nazwiskiem jednego z profesorów. Całe szczęście! URATOWANA.
Poszli do statku, po drodze znajdując innych zagubionych. Stała tak sobie i czekała co dalej, aż nagle ludzie przed nią zaczęli lecieć do przodu, znikając w otworze, jakby ich wysysał i nagle Bell też wessało, ale miała takie super szczęście, że wylądowała na jakimś biedaku. To musiało boleć.
- Dzięki - powiedziała, ale po chwili zrobiło jej się glupio i pomogła owemu komuś się podnieść, spytała czy się nie połamał i takie tam.
Potem część ludzi się rozeszła, a ona została z niektórymi i mieli szukać tych śmiesznych zwierzątek.
- Duro! - wrzasnęła Bell, celując w rozwalony, drewniany stołek, który, jak niespodziewanie! zamienił się w kamienny stołek. - Super tutaj jest, nie Shenae? - zwróciła się do pani kapitan. Bell bardzo podobał się cały panując w zatopionym statku klimat. Przypominał Titanica! W wakacje oglądała ten mugolski film i strasznie jej się spodobał. Teraz wyobrażała sobie, że są w takim właśnie wraku Titanica.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Göteborg, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 190
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8284-jesper-tahti-sie-jeszcze-tworzy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8287-jesper#230912
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8286-pisz-duzo#230911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8285-jesper-tahti#230910




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 22:53

Łatwo powiedzieć. Spróbujcie mu pomóc, jak się nie umiało dobrze czarować to co mógł zrobić? Pogłaskać? Raczej nie bardzo. Przynajmniej innym osobom z jego grupy szło o niebo lepiej, patrzył tak trochę z zazdrością, że im wychodziło, a jemu niekoniecznie, ale co mógł biedny zrobić więcej? Na razie patrzył na zmagania innych stojąc gdzieś z boku. Słuchał nauczyciela i trochę mu się przykro zrobiło, że taki jeden Verandering został rozerwany przez innego na strzępy.
Po kolejnej próbie tylko wywrócił oczami. I chociaż czuł się świetnie pod wodą i podobały mu się te całe zajęcia to z racji tego, że mu nie wychodziło to nie chciał już tutaj być. Oczywiście, że zaklęcie nic nie dało, ale na szczęście nie zniszczył też pracy innych, którzy to sprawnie pomagali tym dziwnym stworzeniom. Chciał się o coś zapytać, ale znów zapomniał, że przecież go nie słuchać po wodą. Zawsze mógł użyć świetlistych liter, ale to tak dużo pisania było, że na razie sobie odpuścił.

3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 23:24

Odwróciła się przez ramię w kierunku Bell, słysząc swoje imię — Tak, tak, jasne — nie wiedziała jakie było pytanie. Dlatego właśnie zaraz potem zadała najgorsze z możliwych pytań, zdradzające ją i jej brak słuchania. Ale no co… nie spodziewała się, że ktoś do niej zagada — Co za badziewny klimat, nie? — w zasadzie to jej się tu podobało. I atmosfera i klimat. Tylko trochę demotywował ją fakt, że stworzonka, których nazwy autorka postu nie potrafi napisać, jakie mieli odkrywać, pochowały się tak skutecznie, że schowały się nawet przed nią. Albo to zaklęcie, którego używała nie chciało działać. Może było za słabe na istoty magiczne?
Nie było Cię na treningu — nawiązała nagle, bo nie spotkała jej u Lazaro. A żeby spotęgować swoje słowa splotła ręce na piersi, patrząc na Bell śmiertelnie poważnie, czego nie było widać przez ten hełm. — Co ja z wami mam… Jak nie chodzisz na treningi to na lekcje też nie. Chociaż wymówka, ze byłaś chora będzie bardziej realna — poklepała ją po ramieniu i rozejrzała się po wraku — I co, przetransmitowałaś jakiegoś? — wróciła tematem rozmowy do zadania z zajęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Nefyn, Walia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Maj 02 2014, 23:55

Chciał wybuchnąć Vcośtam. Wkurwiał go ten kombinezon i to, że mógł się w nim normalnie poruszać. Słowa trochę go pocieszyły, bo widać nie one jeden dostał wadliwy strój, bo przecież niemożliwe, że wszyscy takie dostali. Widział, że niektórzy poruszają się sprawnie i nie muszą co chwila wspierać na innych, aby się nie przewrócić. Dobrze, że miał Isolde przy sobie, pewnie już miała go dość, bo co chwila łapał ją za ramię czy łokieć, aby utrzymać równowagę.
- Może spalisz troszkę tłuszczyku z brzucha - powiedział lekko, ale zaznaczam lekko złośliwie. To tak w ramach podzięki za to, że ciągle jeszcze nie kazała mu spadać za to, że tak się na niej wspierał. Już dzieci jak uczą się chodzić są sprawniejsze niż Madness w tym momencie. Pomimo wcześniejszych nieudanych prób wyciągnął prze siebie różdżkę. Nie czuł się co prawda nadal pewnie, ale nie da po sobie tego przecież zbytnio poznać. A już na pewno nie przy wszystkich.
- Isolde, ucz się od mistrza.  Confringo - no teraz to już mu musiało wyjść. Nie było nawet mowy o tym, że mógł ponownie spudłować, a ten stwór na V. znów by gdzieś uciekł. Akurat robił krok do przodu i się lekko potknął, ale to tylko pomogło mu w tym, że tym razem trafił! Przypadek, ale to nie ważne. Udało mu się i teraz patrzył na Gryfonkę wskazując na siebie palcami. Tak, żeby jej pokazać kto tutaj teraz rządzi. Bo on, a nie jakieś marne stworzenie, które miało zbyt długą nazwę, aby Madness był w stanie je zapamiętać. - Widziałaś jak go wybuchłem? Musiałaś. Wiem, że Ci się podobało - gadał tak do niej pewnie jeszcze dłuższą chwilę, bo w końcu musiał się tym nacieszyć. Nawet jakoś mniej się obolały na chwilę stał. Jednak po tych przechwałkach znów poczuł ból w klatce piersiowej i się skrzywił mocno nawet. Dobrze, że miał na głowie ten głupi hełm i nie było tego widać.



1. nareszcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sob Maj 03 2014, 00:19

Usłyszała odpowiedź i oczywiście od razu zorientowała się, że Shenae nie zrozumiała co powiedziała. To było śmieszne i Bell nawet się zaśmiała, ale przez hełm nic nie było słychać ani widać. Gdyby była na jej miejscu być może podobnie by udawała, co za pech, że akurat nie wyszło!
- Co ty gadasz, przecież jest SUPER! - tym razem krzyknęła, szczególnie ostatnie słowo i chyba nie było szans, że krukona znowu nie usłyszy. Udawała, że wcale nie mówiła przed chwilą prawie tego samego. - Zobacz, wszystko prawie... nienaruszone. Cudowne. Można sobie wyobrazić, że zamiast ludzi mieszkają tutaj teraz podwodne istoty, syreny... albo te vergcośtam. No wiesz. - Machnęła ręką. - A potem wchodzi tu taka wycieczka szkolna i rozwalają wszystko co się da... - Jak to Bell, gadała i gadała. Ale naprawdę tak czuła. O wiele fajnie (i pewnie też straszniej) byłoby tutaj zejść z małą grupą znajomych i robić wszystko ostrożnie, nie dotykać specjalnie, a nie już na wstępie wpadać z impetem do środka i rozwalać wszystko co stanęło na drodze. Nagle Shenae zaczęła mówić o treningu.
- Trening? - Bell była naprawdę zaskoczona. - Jaki trening, przecież byłam na tym co ta jedna dziewczyna rozwaliła się na wieży... Ach! O tym mówisz - dopiero teraz przypomniała sobie, że ten nowy trener Quidditcha też coś tam robił. Raz co prawda była, ale potem już nie. - No bo wiesz... on robi te treningi dla WSZYSTKICH. To nie mój poziom. Rozumiesz. - Tutaj uśmiechnęła się szeroko, chociaż przecież nie było tego widać zza hełmu. - Słyszałam, że on potem polecał niektórych do drużyny, a ja przecież już w niej jestem, zresztą nie będę latała z ludźmi którzy nawet nie potrafią minuty na miotle usiedzieć... - Tak, trochę się tłumaczyła. Ale naprawdę! Miała latać z tymi wszystkimi podczas kiedy ona była w Znikaczach a do drużyny Ravenclawu należała od trzeciej klasy?
- Transmutowałam stołek w kamienny stołek - odpowiedziała wesoło na pytanie. Hehs, a kto by się tym przejmował. Fajnie było. I nie do końca rozumiała po co właściwie tego varcośtam szukają.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Środek jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Środek kręgu
» Karuzela na tafli jeziora
» Brzeg jeziora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-