IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Środek jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Środek jeziora   Pią 7 Sty - 22:07

First topic message reminder :


Środek jeziora

W lato idealne miejsce by się nieco ochłodzić, chociaż trzeba uważać na wyrośniętą już kałamarnicę, która gotowa jest złapać za nogi i pociągnąć w głąb jeziora. Woda jest tu tak czysta, że jeśli tylko wyczaruje się sobie powietrzną bańkę dookoła głowy, to można podziwiać kolorowe rybki (szaro-czarne), główki trytonów i porastające dno glony i inne roślinki.
W zimę zaś, przy odpowiednio niskiej temperaturze jezioro zamienia się w najprawdziwsze lodowisko, a trzeba dodać, że dyrektor rzuca na nie specjale zaklęcia, byle ślizgający się po nim uczniowie byli bezpieczni i nie musieli się martwić, że lód załamie się pod ich ciężarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sro 5 Paź - 21:23

Rozumiała Go. Rozumiała poczucie zakłopotania i nie miała zamiaru mówić Mu, że nie ma prawa się teraz na nią patrzeć. Ona patrzyła na Niego, kiedy się rozbierał, więc to byłaby hipokryzja, gdyby teraz kazała Mu się odwracać. Lepiej darować sobie tę szopkę, i tak by patrzył. Zresztą, nie miała się czego wstydzić. Miała ładne, szczupłe ciało i mógł na nie popatrzeć. No w końcu nie rozbierała się do rosołu, tak!? Swoją drogą, to nawet jej schlebiało... Oczywiście, póki nie zacząłby rzucać w jej stronę jakichś ordynarnych tekstów. Wtedy prawdopodobnie rozmawialiby zupełnie inaczej, ba! Shane mógłby nawet zaprzyjaźnić się bliżej z jej pięścią. Więc może niech nie próbuje sypać takimi żarcikami.
Nie oponowała, gdy przyciągnął ją do siebie. To było przyjemne i inne od wszystkich innych przytulasów w jej życiu. Na dobrą sprawę nigdy nie miała okazji do zbliżenia z żadnym chłopakiem... Takiego, jak teraz. Czuła na skórze Jego skórę, ciepłą i miłą w dotyku. Miała dreszcze, ale nie była pewna, czy dlatego, że było jej zimno, czy też temu, że Shane był tak blisko. Chyba skłaniała się ku tej drugiej opcji.
Pochyliła głowę, dotykając czubkiem nosa Jego karku.
- Zamiast marudzić, Ty byś mnie rozgrzał, a nie... - zarechotała wesoło, odsuwając się od niego.
Przeciągnęła się z kocim pomrukiem i kiedy Ślizgon ochlapał ją, zaśmiała się jeszcze głośniej. Nie miała zamiaru się na Niego wściekać. Co to, to nie! Nigdy nie była jedną z tych dziewcząt, które ochlapane wodą piszczą, krzyczą i zachowują się, jakby miały zaraz się od tej wody rozpuścić. Skoro rzucił jej wyzwanie, ona się tego podjęła i także zanurkowała, chociaż z początku lodowata woda niemalże ją sparaliżowała.
Wynurzyła się po chwili, odgarniając z twarzy ciemne włosy. Popatrzyła na Niego swoimi jasnozielonymi oczami, w których były figlarne błyski.
- Chyba nie myślałeś, że tak łatwo się poddam, co? Jestem Gryfonką! Jestem córką Matthewa Lewisa, który był żołnierzem i Coralie Eisley, która znosi mojego ojca! Nie mogę nie być dzielna! - oświadczyła, dumnie wypinając pierś... Po czym wybuchnęła głośnym, radosnym śmiechem. Podpłynęła do Niego, ochlapując Go wodą, co teraz chyba nie robiło im różnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13120-shane-c
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sro 5 Paź - 22:27

Wodne walki przywoływały sporo wspomnień, zdecydowanie pozytywnych. Shane lubił pływać, więc kiedy tylko mógł zabierał ze sobą brata. Nierozłączne bliźniaki już od najmłodszych lat potrafiły pluskać się tak, aby cały basen miał ich dość. Teraz, gdy Bird wcale się nie denerwowała, te wspomnienia powróciły. Shane i Thorne, pomimo swoich różnic, świetnie się dogadywali.
- Co, taka mało samowystarczalna jesteś? - rzucił z udawanym zdziwieniem. Chętnie by ją rozgrzał tak, jak wcześniej (a może bardziej?), ale nic w nadmiarze. Teraz nadszedł czas na trochę śmiechu. Nie znali się aż tak dobrze, żeby całe spotkania spędzać na mizdrzeniu się po kątach.
Dobrze, że Gryfonka nie zareagowała piskiem, albo czymś takim. Prawdopodobnie utraciłaby przez to w oczach Carswella naprawdę dużo, a przecież szkoda. Trzeba umieć się bawić, a udawanie księżniczki to żadna zabawa. Jeśli Shane miał mieć jakiś typ dziewczyny, to byłyby to pewne siebie i chociaż w jakimś stopniu zaradne.
Bird jak narazie idealnie się wpasowywała w kryteria.
- O nie, groźna Gryfonka! Drżę ze strachu. - zawołał teatralnie, wkładając w swoje słowa całą masę ironicznych nut. Cieszył go fakt, że przy Birdie mógł zachowywać się naturalnie. Nie udawał grzecznego i milutkiego, żartował w swoim stylu i, jak narazie, nie spotykała go żadna nagana.
- To się dopiero nazywa fala zagłady... - zaśmiał się, gdy dziewczyna go ochlapała. Cmoknął ją w policzek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sro 5 Paź - 23:12

Jeśli udało jej się przywołać swoim zachowaniem miłe wspomnienia u Shane'a, to była z siebie zadowolona. Lubiła Go, a więc jeśli On był zadowolony dzięki temu pływaniu, to i ona mogła uznać, że się cieszy. Widzicie? Tak łatwo naszego małego Birda zadowolić! Niewiele potrzeba, by wywołać uśmiech na jej buźce, niesymetrycznej i niespecjalnie ładnej, jeśli ktoś nie lubi dosyć... Oryginalnej urody. Cóż, do klasycznej piękności było jej bardzo, bardzo daleko! Ale przynajmniej była oryginalna, a Birdie lubiła oryginalność. Ma się rozumieć, nie przesadną, ale ta w jej wydaniu była w porządku... I może zakończmy ten temat, bo biedna Ptaszyna wyjdzie zaraz na narcyza.
- Chciałam dać Ci powód do tego, żebyś poczuł się potrzebny, ale jeśli tak, to mogę rozgrzać się sama, Shane! - odparła z rozbrajającym, łobuzerskim uśmiechem.
Miał rację. Co za dużo, to niezdrowo. Teraz niech się pośmieją, a potem będzie co nadrabiać, czyż nie? Bo to, że to nadrobią... Ach, Birdie w to nie wątpiła!
Jeśli o zaradność idzie, to dziewczyna starała się być jak najbardziej niezależna. Od wszystkich. Nienawidziła prosić o pomoc, nienawidziła czegoś nie umieć... Nienawidziła, kiedy ktoś próbował traktować ją jak księżniczkę. Nie była pieprzoną księżniczką i nigdy nie będzie. Nigdy nie chciała nią być! Jak już, to chciała być jak Mulan.
- Powinieneś! Tchórzliwy Ślizgonie! - zawołała ze śmiechem i znów Go ochlapała, tym razem mocniej. Potem ugryzła Go pieszczotliwie w brzeg ucha i zanurkowała, by odpłynąć kawałek dalej od Shane'a, tym samym uciekając przed pewną zemstą za to chlapanie i niecne gryzienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13120-shane-c
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sob 8 Paź - 22:15

Cóż, chyba każdy lubił czuć się potrzebny. Shane wcale nie był wyjątkiem, choć akurat w tej chwili czuł się całkiem niezależnie. Poza tym, nieźle się bawili!
Powoli zaczął przyzwyczajać się do chłodnej wody, otaczajacącej jego ciało niczym obcisły płaszcz. Ślizgon raz jeszcze zanurkował, po czym wynurzył się i potrząsnął głową, aby pozbyć się z oczu mokrych kosmyków włosów.
- Ja jestem tchórzliwym Ślizgonem? - obruszył się odruchowo, mrużąc oczy z powodu kolejnego chlapnięcia. Bird ugryzła go zadziornie w płatek ucha, a chłopak mimowolnie zaczął się zastanawiać, w jaką stronę zmierza ich relacja. Nie lubił chyba zbyt szybko rozwijających się znajomości i choć jak narazie towarzystwo panny Lewis bardzo mu odpowiadało, to zaczynał się nieco martwić.
Z dość beznamiętną miną rzucił się w toń za uciekającą Gryfonką. Chłód, który dopiero co zaakceptował, zaczynał doskwierać mu na nowo, postanowił więc zapamiętać, aby niedługo wyciągnąć swą towarzyszkę na brzeg.
Chlapnął mocno, unosząc lekko kącik ust.
- Nie marźniesz przypadkiem? - zagadnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sob 8 Paź - 22:33

A no, trudno powiedzieć, żeby bawili się źle. Na dobrą sprawę, Bird chyba nie pamiętała, kiedy ostatnio było jej tak wesoło. Shane miał poczucie humoru, był milutki... Lubiła go, tego była pewna. Ale czy chciała od Niego czegoś więcej, poza pocałunkami i nieszczególnie śmiałym dotykiem? A no, tego to już nie była taka pewna. Ona sama była raczej była taka, że lubiła przelotne znajomości (ale nie myślcie sobie, że sypiała z każdym napotkanym chłopakiem, który wpadł jej w oko! Aż tak podobna do swojego ojca nie była, żeby sypiać z każdą osobą, która się nawinie). To dawało jej poczucie wolności... Ale też pustki, kiedy kolejna znajomość po prostu się kończyła. Dziwne uczucie. Nie była pewna, czy chciała, by znajomość z Nim tak się zakończyła.
Zmarszczyła łagodnie nos, kiedy Shane do niej podpłynął. Utkwiła w Nim wzrok, splatając ramiona na piersiach. W przeciwieństwie do Niego, nie przyzwyczaiła się jeszcze do zimnej wody i usta miała już sine od lodowatej toni.
- Marznę, a co? - spytała, rozcierając ramiona dłońmi.
Zdawało jej się, że nie tylko woda była zimna, ale i atmosfera między nimi w jednej sekundzie zrobiła się bardziej... Na poważnie. Zerknęła na Niego i uśmiechnęła się, o zgrozo, niepewnie! To nie zdarzało się u niej zbyt często.
Nie odezwała się jednak więcej, tylko odwróciła i dopłynęła do brzegu, wychodząc z wody. Całe jej ciało było pokryte gęsią skórką, a ona sama dygotała okropnie.
- Następnym razem wybij mi z głowy tak kretyński pomysł, jak kąpiel w jeziorze jesienią. Następnym razem wykąpiemy się latem. - mruknęła, szczękając zębami. Kucnęła przy swoich szatach, grzebiąc po kieszeniach. Nosz... Niech to szlag. Nie mogła teraz znaleźć różdżki! I obawiała się, że została w dormitorium. Super, super. Będzie ubierać szaty na mokrą bieliznę? Na pewno będzie wyglądać perfekcyjnie w białej koszuli i czarnym staniku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13120-shane-c
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pon 10 Paź - 7:52

Shane miał skomplikowany charakter.
Gdyby jakiś znawca chciał się wypowiedzieć, pewnie dopasowałby mu osobę delikatną, wytrwałą. Kogoś, komu najpierw pozwoliłby się poznać. Dopiero póżniej mogliby przejść do czegoś poważniejszego - gdy te irytujące cechy Ślizgona zostałyby przysłonięte przez odkryte zalety. Bo te zalety były! Może i nie było tak łatwo ich znaleźć, ale dało się. Szkoda tylko, że jak narazie jedynie Naeris udało się poznać chłopaka naprawdę nieźle.
Coś w Carswellu drgnęło, gdy tak patrzył na Bird. Chciał ją poznać. Była ciekawa, uparta, zabawna... Ale była też bardzo żywiołowa. Nie wiedział, czy chce się związywać, czy też nie. Miał nadzieję, że nie oczekuje od niego zbyt wiele zbyt szybko - tego nie mógłby jej dać. Najzwyczajniej w świecie nie wiedział, czego chce. Bał się, że ich relacja posunie się do przodu za energicznie, a potem zakończy się wyjątkowo nieprzyjemnie. Bo jak inaczej miało być? Ślizgon odpychał od siebie osoby, a jego charakter był zbyt zmienny. Kwestia czasu, gdy tylko będzie za coś zły i wyżyje się na Bird. Gryfonka z kolei wyglądała na osobę, która nie pozostanie dłużna i nie da sobie wchodzić na głowę.
- To może wyjdźmy? - zaproponował, a dziewczyna zaraz ruszyła na brzeg. Coś w jej uśmiechu było niepewnego i Shane westchnął w duchu, bo już się oziębił. Czemu tak miał? Nie wiedział. Przewidywanie jego humoru było jak granie w ruletkę. On sam nie wiedział, czego się po sobie spodziewać. Zwyczajnie nie mógł zapanować nad niektórymi emocjami, które go pochłaniały.
Wyszedł z wody za Bird, nie przerywając ciszy. To ona odezwała się pierwsza, najwyraźniej niezadowolona z zaistniałej sytuacji.
Również pochylił się nad swoimi rzeczami, ale on znalazł różdżkę bez problemu. Chwilę wahał się nad zaklęciem, obracając przedmiot w dłoni, a koniec końców postanowił użyć go wpierw na sobie. Jeszcze tylko brakowało, aby uszkodził Lewis... Mruknął 'Silverto', przesuwając końcem różdżki z pewnej odległości nad swoim ciałem. Od razu zrobiło mu się cieplej. Najwyraźniej zaklęcie suszące wyszło mu całkiem nieźle! Z lekko połechtaną dumą powtórzył czynność nad Bird, która chyba zapomniała różdżki.
- Niech będzie lato. - zgodził się, zakładając swoje szaty nieco leniwie. Nie wiązał już krawatu, przecież byli po zajęciach. Planował szybko zakopać się pod kołdrą w swoim dormitorium, ewentualnie posiedzieć w Pokoju Wspólnym. Może i lochy nie były najcieplejszym miejscem w Hogwarcie, ale bez przssady. On lubił kwaterę Slytherinu.
- Chodźmy do zamku - rzucił, gdy jego towarzyszka była już gotowa do drogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pon 10 Paź - 21:00

Birdie nie była pewna, ale oni z Shanem chyba zaczęli od dupy strony, bo przecież najpierw się na siebie rzucili w pocałunkach, a dopiero teraz zaczęli w jakiś normalniejszy sposób się komunikować, już bez pocałunków... Ale dziewczyna skłamałaby, gdyby powiedziała, że to jej się nie podobało. Wbrew pozorom, była pieszczochem. Lubiła się całować, przytulać i, krótko mówiąc, migdalić. Było to dla niej przyjemne i nie miała zamiaru narzekać na to, jak zaczęła się ich znajomość. Wiedziała też, że chciała ją kontynuować i miała nadzieję, że uda się im lepiej poznać. W końcu Shane wyglądał na osobę wyjątkowo interesującą i zdecydowanie inną od typowego Ślizgona. Chociaż... Nie powinna w ogóle oceniać innych pod względem domu, do jakiego trafili. Nieważne.
Swoją drogą - jeśli Carswell naprawdę bał się, że Bird będzie od razu chciała od niego związku... To zdecydowanie muszą się lepiej poznać. Miała dopiero siedemnaście lat i związku nie były jej w głowie. Nie widziała powodu, dla którego miałaby się w to pakować. Raz się wpakowała, jak była młodsza i wcale nie wspomina tego najlepiej. Chyba po prostu się zraziła tym wszystkim i jakoś tak... Musi dorosnąć. Zdecydowanie musi dorosnąć.
- To chodź. - powiedziała do niego, kiedy już wychodziła z wody i prawie była na brzegu.
Stojąc tak w samej bieliźnie i drżąc z zimna, obserwowała go uważnie (z całych sił starając się nawet nie zerknąć tam, gdzie nie powinna! Bokserki to jednak co innego niż kąpielówki... Ale nie zerkała, nie zerkała! Grzeczna Ptaszyna!), czekając, aż coś zrobi. No hej, ona tu zaraz zamarznie! I kiedy wreszcie skierował różdżkę na nią, odetchnęła cicho z ulgą. Tego właśnie potrzebowała... Kiedy już ją wysuszył, ubrała się pospiesznie, wciskając krawat do kieszeni. Rozejrzała się za kociakiem z lekko zmarszczonym nosem. Na spacer się wybrała, menda jedna. Podeszła do kotka, który odszedł parę metrów od nich i ujęła go w dłonie, wracając zaraz do Shane'a.
- Aż tak chcesz się znowu ze mną kąpać? To co, w lato już na waleta? - zarechotała wesoło i puściła Mu oczko, tuląc do siebie małą, futrzaną kuleczkę, która drżała i miauczała cicho, najwyraźniej głodna.
- Zdecydowanie musimy wrócić do zamku. Koteł jest chyba głodny... - mruknęła, pokazując Mu kociaka. - Patrz, jak się trzęsie. Biedactwo.
Rozczuliła się, znów przytulając zwierzątko do siebie. To śmieszne, ale najbardziej czuła była właśnie dla zwierząt. Drapieżna mogła być w stosunku do mężczyzn, ale do takich bezbronnych stworzonek jak mogła nie być czuła?
- Ciekawe, czy jak dorośnie, będzie chciał zeżreć moją papużkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13120-shane-c
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pon 10 Paź - 21:53

Shane nie wiedział, co Bird chodzi po głowie. Jedynie ledwo rozumiał to, co nękało jego łepetynę! Chyba za dużo myślał, bo robił się coraz bardziej zmęczony. Marzenie o ciepłym łóżku wydawało się bliższe z każdym krokiem, który kierowali w stronę zamku. Jeszcze tylko chwila i pochłonie go szmaragd i srebro, najpiękniejsze kolory, tak bardzo domowe dla Ślizgona.
- Ja? To twoja propozycja. - zauważył z lekkim zaskoczeniem. On w życiu nie planowałby przyszłych wakacji już teraz. Kto wie, co wydarzy się przez rok? To masa czasu na zepsucie relacji!
- No, skoro kot jest głodny... - wsunął dłonie do kieszeni, przyspieszając nieco. Zaraz Birdie kompletnie się przestawiła na tryb niańczenia kotka i pozostał sam ze swoimi myślami. Takie rozczulanie się trochę go irytowało, w szczególności teraz. Spacerowali razem, jak narazie! Ale koteczek przekierował całą uwagę na siebie, podczas gdy Shane nie miał zamiaru o nią walczyć.
Dotarli do zamku dość szybko, chociaż może to po prostu Ślizgon tak się wyłączył. Nie był osobą, która wymusza uśmiech - na pewno nie zbyt często. Dlatego dość poważnie spojrzał na swoją towarzyszkę, mając nadzieję, że nie zabrzmi zbyt chłodno.
- Do zobaczenia - rzucił krótko, tak swobodnie, jak tylko dał radę. Bez wahania skręcił do lochów, gotów na odpoczynek.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Środek jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

 Similar topics

-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Środek kręgu
» Karuzela na tafli jeziora
» Brzeg jeziora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-