IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Las w pobliżu Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Las w pobliżu Hogsmeade   Nie Sty 09 2011, 18:06

First topic message reminder :


Las w pobliżu Hogsmeade
Miejsce powszechnie znane wśród mieszkańców wioski, jednak niezbyt często odwiedzane, w szczególności przez uczniów, traktujących ten las jako teren nieznany i niezbadany. Na pozór nie ma tu nic specjalnego, jednak chcący i zdeterminowani, mogą zawędrować wgłąb mini puszczy, gdzie wprost roi się od życia. Nie umiera ono nawet zimą - zawsze znajdzie się jakieś stworzenie, niekiedy przyjazne. Nie znaczy to jednak, że można beztrosko przemierzać ścieżki, gdyż istnieją tu także zwierzęta niebezpieczne. Jak w każdym podobnym miejscu należy uważać, aby nie zejść z ledwo widocznych dróżek, aby trafić z powrotem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 32
Skąd : Polska/Hogsmeade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 492
Dodatkowo : Jestem śliczna i wiecznie pijana
  Liczba postów : 479
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3802-mormija-cajger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3803-mormija-i-jej-polswiatek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3951-mormija-cajger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10671-mormija-dalgaard#293063




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Kwi 09 2012, 16:24

Ktoś tu szedł.
Ktoś tu już jest.
Jaka dziewczyna, kobieta...
- Tamara? - Zapytała leniwie Mormija przyglądając się postaci, która właśnie w tym momencie padła na kolana. Powinna do niej podejść i jej pomóc, ale nie umiała. Nie chciała? Coś jej mówiło, by jednak została tam gdzie stoi.
- Co ty tu robisz? - Zapytała, głośniej, z głosem pełnym wyrzutów.
Zapach ogniska stawał się coraz intensywniejszy, dym zmienił swoja barwę na mlecznobiałą.
Tamary nie powinno tu być, Mormija miała tu stać w samotności, skupiać się na sobie, nikt inny nie mógł tu się znajdować!
Poczuła jak w głowie jej coraz bardziej szumi, wiedziała, ze powinna ugasić ognisko, wziąć Tamarę i zaprowadzić do zamku, ale.. no właśnie ale. Jakaś jej część nie chciała tego zrobić.
Stała przy ogniu, oświetlona jego blaskiem i wyglądała jak jakaś zjawa.
- Co tu robisz? - powtórzyła pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Kwi 09 2012, 16:57

Wariatka.

Spokój, spokój, błogi spokój, tu mogła zostać, tu być, na zawsze, nie mogła się ruszyć, nie czuła nic, tylko spokój, wreszcie spokój.

I jakby nagle ocknęła się ze snu, delirium, jawa wróciła, bezlitośnie, spokój odszedł, znowu cierpiała, ból, ból, bolało ją wszystko, dusza, rozerwana na kawałki, pozszywana niedbale, nici pękały znowu, plotły się w supełki, zamęt.
- Ja? - zapytała rozpaczliwie, boleśnie, beznadziejnie.
Nie miała siły, nie była człowiekiem, niczym, była niczym, po prostu, jej świeczka już dawno zgasła, żywy trup, nic.
- Nie wiem.

Co ja tu robię, co, ja, czemu, co się dzieje, gdzie, jak, czemu, ona, co robi, ogień, znowu ogień, czemu ogień, nie chcę, zabierz mnie, mnie, stąd, nie mogę, nie chcę, nie.

Całe życie ciągnęło ją do ognia, on przynosił nieszczęście, ona była ogniem, zniszczeniem, dla samej siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 32
Skąd : Polska/Hogsmeade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 492
Dodatkowo : Jestem śliczna i wiecznie pijana
  Liczba postów : 479
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3802-mormija-cajger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3803-mormija-i-jej-polswiatek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3951-mormija-cajger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10671-mormija-dalgaard#293063




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Kwi 09 2012, 17:20

- Nie wiesz... - powiedziała Mormija jakby do siebie. Wreszcie podeszła do dziewczyny, przycupnęła przy niej i uderzyła ją z otwartej dłoni w policzek, chcąc ją otrzeźwić.
- obudź się w końcu dziewczyno.
Tu z dala od biblioteki, przy tym przeklętym ogniu, w tych piekielnych oparach była zupełnie inna osobą. Nie myślała jak Mormija bibliotekarka, która dziennie wyszukuje podręczników dla uczniów Hogwardu. Była Mormija Wiedźmą, którą na własne życzenie się taką stawała.
Teraz Mormija już całkowicie weszła w sidła oparów.
- Po co do mnie przyszłaś? chcesz widzieć przyszłość, co? Grać z losem? - zapytała niskim, ochrypłym od dymu, głosem.
Wstała, wyprostowała się i spojrzała z góry na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Kwi 09 2012, 18:01

Elena musiała się wyrwać, odreagować. więc wymkneła się z zamku jednym z tajnych przejść i znalzala się w Hogsmeade. Słyszała, ze gdzieś tu ma być jakieś ognisko, czy cos... miałą nadzieje, ze choć na chwilę zapomni o ty całym śl... śl... ślubie... sama myśl nie chciałą sie dokończyć, a co dopiero miałą sie spełnić. i to jeszcze z gosciem ktorego w życiu an oczy nie widziaął... masakra... Ale wracając do wioski... Włuczyła się po lesie dość długo, aż w końcu zobaczyła w oddali blas płomieni. Czym prędzej udala się w tamto miejsce.
W krąg światła weszła zakaprurzona postać w pelerynie czarnej jak noc. Gdy ściagnęła z glowy kapur zebranym (a nie było ich duzo) ukazala się młoda, niezwykle blada ocz dość piękna, młoda kobieta o surowym wyrazie twarzy i czarnych jak węgiel oczach. Powiodła wzrokiem po zebranych, a jej rubinowoczerwone usta wykrzywił grymas, ktory zapewne mial być życzliwym uśmiechem.
Dziewczyna bez sowa usiadła na ziemi blisko ognia, by się ogrzać. By to zrobić musiała odgarnać czarny materiał ukazując czerwoną suknię i odpowiednio dobrane buty. Wieczór był dość cieply, wiec gołe nogi Panny Marion nikogo nie zdziwiły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Kwi 09 2012, 18:17

Ból, ból, ból, rzeczywisty, realny, fizyczny, już nie psychiczny, nie tylko.
Głowa przekręciła się w bok, a oczy otwarły szeroko ze zdumienia.
Bała się, jej, siebie, jej, siebie, równocześnie, nawzajem, tego, co było, co jest, co będzie.
Opary zaczęły działać i na nią.
Musiała wstać, zrobiła to, powoli, niepewnie, prawie znowu upadła, ledwo stała, drżała, ze strachu, z zimna.
- Przyszłość?! Ja ją widzę cały czas, to śmierć, jest przy mnie codziennie, tańczy, kusi, chce mnie ze sobą zabrać, nie może, a może nie chce - mówiła głosem, jakby śmiała się, ale to rozpacz, wariactwo, ześwirowała totalnie, zabijcie ją, zastrzelcie, jak psa.
Odsunęła się na kilka kroków w tył, kroczków właściwie,
- Pójdę, już pójdę, tak - mamrotała, idąc tak powoli w tył, aż uderzyła plecami w drzewo. I znowu upadła na kolana, osunęła się, pochyliła głowę i płakała. Bez łez.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 32
Skąd : Polska/Hogsmeade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 492
Dodatkowo : Jestem śliczna i wiecznie pijana
  Liczba postów : 479
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3802-mormija-cajger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3803-mormija-i-jej-polswiatek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3951-mormija-cajger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10671-mormija-dalgaard#293063




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Kwi 09 2012, 18:25

Spojrzała na Tamarę, która teraz płakała. Słuchała jej słów z uwagą. Po chwili milczenia rzuciła w jej stronę:
- Chcesz się nauczyć jej nie widzieć? Chcesz się pozbyć tej wizji?
Mormija wiedziała co czuje dziewczyna, ona sama przez wiele lat sobie nie radziła z przeklęta myślą o śmierci, o jej widmie, ale musiała się nauczyć z tym żyć. Musiała, inaczej dawno by się sama powiesiła.
Gdy chciała wrócić do ogniska zauważyła nową dziewczynę. Nie znała jej.
- A ty, co tu robisz, co? - warknęła w jej stronę. Odgarnęła włosy do tyłu, nie przejmowała się tym, ze zaraz będzie miała siano na głowie, w dodatku cuchnące popiołem.
- Was obu tu nie powinno być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Kwi 09 2012, 18:43

Podniosła oczy, zdumiona jeszcze bardziej. Naprawdę można było pozbawić jej tych wizji, uwolnić ją? Byłaby wolna? Mogłaby żyć?
- Chcę - odpowiedziała.
Nie wiedziała, co to będzie, jak to będzie, jakie jest ryzyko, ale chciała być wolna, te uczucie przepełniło ją, aż zebrała się w sobie i wstała. Spojrzała w ogień i dostrzegła jakąś nieznajomą.
Intruz, intruz, intruz. Pozbyć się jej, niepotrzebna, zła. Nie mogło jej tu być.
- Bez niej. Zrób coś z nią. Pozbądź się jej - powiedziała nadzwyczaj stanowczo, jak na to, co ostatnio wypływało z jej ust. - Proszę - błagała.
Mormija rozumiała ją, czuła to, wiedziała, jakoś, ona mogła wiedzieć, ale tamta nie.
- Niepotrzebna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 356
Dodatkowo : Teleportacja, jasnowidzenie
  Liczba postów : 702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2988-chiara-ana-morello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6119-czarka-sie-przechlala
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3065-chiara




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Sob Maj 12 2012, 02:30

Nie mogła wytrzymać dłużej w pomieszczeniu tak przesyconym różnymi aromatami. Musiała stamtąd wyjść i to jak najprędzej. Bez uprzedzenia więc, pociągnęła Sebastiana za rękę i wyciągnęła go na główną ulicę, a potem w kierunku lasu w pobliżu Hogsmeade. Dopiero tam pozwoliła sobie na chwilę odpoczynku. Usiadła na brzegu mniejszego w tej okolicy strumyczka i zdjąwszy buty, zamoczyła stopy w orzeźwiającej wodzie. Nie patrzyła na Ślizgona, nie odzywała się. Nic. Ciężko jej było skupić się na czymkolwiek. Nie mogła mu zagwarantować kompletnie niczego. Nie potrafiłaby być mu wierna, nie potrafiłaby kochać go tak bezwarunkowo, jak on kochał ją. Dla niej nie było już ratunku, na zawsze miała być zamknięta w własnoręcznie stworzonej klatce i tyle. Próbowała strawić wszystko to, co jej powiedział, ale zbyt wiele dziś usłyszała zapewnień o swoich uczuciach, obietnic o dobrze wyglądającej przyszłości. Zbyt wiele było w tym tego, co nie zawitało w jej życiu przez ogromnie długi okres czasu. Miłości i szczęścia. Nie była do nich przyzwyczajona i wątpiła, by kiedykolwiek znów mogłaby z nimi funkcjonować. Po długiej chwili milczenia i usilnego wpatrywania się w wodę, podniosła głowę i spojrzała na Sebastiana.
- Usiądź koło mnie. – Poklepała delikatnie kamień obok niej, a kiedy spełnił jej prośbę, wskoczyła mu na kolana, uważnie wpatrując mu się w oczy. – Nie mogę obiecać ci kompletnie nic. Przecież wiesz. Nie potrafię dochować wierności, nie potrafię wyrażać swoich uczuć… nie wiem nawet, czy je mam. To, co dziś powiedziałeś, było naprawdę przyjemne, ale nie powtarzaj tego. Proszę. Nie nadaję się do takich wyznań. Powiedz… czego ty właściwie ode mnie oczekujesz? Jak mają według ciebie wyglądać teraz nasze relacje? Bo szczerze… ja nie mam pojęcia. Wiem tylko, że tobie zwykły romans nie wystarczy, a mi i poważny związek nie w smak. – Nadal nie spuszczała z niego wzroku, chcąc obserwować każdą zmianę w jego wyrazie twarzy. Nie bała się tego, co powie. Zależało jej na nim, ale nie zaangażowała się w ich relację tak mocno jak on. Zwykle zresztą tak właśnie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Cze 04 2012, 15:08

Jeszcze po kropelce jeszcze po kropelce, póki wódka jest w butelce!! Jeszcze po kropelce…
No, ale może tak od początku?
Tak, więc Dominic wstał i miał nie jasne przeczucie, że dzisiaj musi się upić! Oczywiście miał alkohol schowany w kufrze. Ale picie w samotności w szkolę równe jest tym, że świnia ujrzy nieba. Albo napatoczy się jakiś inny uczeń albo nauczyciel.
Tak, więc Dominic wstał zabrał pieniądze i ruszył do świńskiego łba. Tam zaś usiadł przy barze i zaczął sobie pić. Miał ochotę się upić do nieprzytomności, żeby musiał go zabrać z stąd Wietnamczyk lub jakiś nauczyciel. Co dziwne jakoś barmanowi nie przeszkadzało, że nie pełnoletni uczeń pije sobie wódkę przy barze. To chyba właśnie to sprawiało, że Dominic tak bardzo kochał tę knajpę.
Jeszcze po kropelce…!
Oj, już chyba nie! Barman nagle zaczął się na niego drzeć. Że niby, co? On rzucił kogoś butelką? A trafił? No niestety. Ale szybę rozbił! Wściekły barman ruszył w jego stronę.
- Nie fofykaj mnieeeeee! Fam fyjde! – Powiedział mocno chwiejąc się na nogach. Zabrał ze sobą butelkę wódki i ruszył w stronę zamku. Tak uporczywie szedł do zamku, że wylądował w lesie. Przemilczę fakt że las a zamek są w przeciwnych kierunkach. Wiał bardzo silny wiatr!
Dominic stanął na środku polany i rozłożył ręce.
- JESTEM BOGIEM!! – Taaa. Taki z niego Bóg, że aż upadł na ziemię jak Jezus pod krzyżem z braku równowagi. Chłopak doczłapał się do drzewa i oparł się plecami o nie.
- Jeszcze po fofelce, jeszcze po fofelce fópi fufka jest w fufelce… - Nie ma to, jak bełkot pijanego chama. Czy jest na Sali tłumacz? Nie? A może jakiś pijak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 241
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 281




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Cze 04 2012, 15:18

Lice... Bo tak na nią mówili najlepsi Przyjaciele. A miała ich nie wielu. Dokładnie dwójkę. Z czego niedawno zmarł jeden z jej przyjaciół. Teraz szła właśnie z Listem od Przyjaciółki. Nie zauważyła kiedy wyszła z Hogwartu to tego że doszła do jakiegoś lasu również nie zauważyła. Weszła na Jakąś polankę. Jej ciemna suknia którą dziś na sobie miała, była oznaką żałoby. Była tym co miała ukazać. Jej czarne włosy rozwiał lekki wiatr. Nawet jakiś bełkot jej nie przeszkadzał. Po prostu sama nie zauważyła żadnego człowieka. Usiadła na pniu i przywołała od Aberfortha Ognistą Whisky. Napiła się prosto z Gwinta. Dziś mogła się upić. I tak ból jaki teraz czuła ukoiła by tylko jakaś kłótnia albo inna osoba , z którą dobrze by było pogadać. Podniosła wzrok i zauważyła, jakiegoś już upitego 16-letniego chłopaka. Może i był przystojny ale grymasy jakie robił go oszpecały. Chciała też zobaczyć jego reakcje jak ją w końcu zauważy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Cze 04 2012, 15:28

No, że niby, jakie grymasy?! Ja tam żadnych nie zauważyłem! A Ślepy przecież nie jestem… Prawda? No powiedzcie, że to prawda…. Kufa…
Dominic siedział wpatrzony w butelce i mamrotał tam do siebie. Gdy tylko zaschło mu w gardle odkręcał i brał łyk czystej wódki. Gdyby tak przeanalizować, ile już dzisiaj wypił to mogłoby być ciężko. Ja się zgubiłem między drugą a trzecią połówką. Dominic wiedział jak pić, by móc dużo wypić. A, im więcej się wypije tym fajniejsze są później efekty! Gorzej będzie jutro, co prawda, ale, kto, by się nad tym zastanawiał.
Kiedy Dominic podniósł wzrok ujrzał jakąś czarną poświatę. Był już nieźle zamroczony i miał problemy ze wzrokiem.
- Fmierć…. Fy fefsteś fmierć? – Wyjąkał siebie za wszelką cenę próbując skupić na niej swoją uwagę, co jednak wychodziło mu ze znacznym trudem, bo ciągle głowa opadała mu na dół.
Dzisiaj na pewno ani się nie da pokłócić z Dominiciem ani z, nim pogadać. Chociaż to drugie prawie zawsze jest niemożliwe to jednak, to pierwsze prawie zawsze. No cóż dziewczyna miała pecha. Kto, by pomyślał, że szuka właśnie takiej osoby jak on a ten siedzi sobie kompletny zalany w trupa.
- Foć! Fofstaniesz fyczka! – Powiedział machając zachęcająco i pokazując swoją butelkę wódki. Jak już wspominał miał problemy ze wzrokiem i nie widział że dziewczyna ma swoją własną butelkę. Ba! Nawet nie wiedział że to dziewczyna. To znaczy, że istota żywa. Nie ważne.
Dominic ciężko opuścił głowę i znów powrócił do swojej pieśni ludowej. Taki stan upojenia był fajny, bo nie było myśli ani bólu. Nie było niczego. A, ponieważ nie było też osoby, która, by się, nim interesowała nikt mu nie będzie nazajutrz suszył beretu, że zachlał się w trupa. Życie jest piękne czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 241
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 281




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Cze 04 2012, 16:04

Spojrzała na niego jak na nachlanego faceta. Inaczej się nie dało. Usmiechnęła się.
- po pierwsze... śmierć miałaby kaptur. Po drugie... nie wiadomo jakiej jest płci bo nikt tego nie ustalił. Po trzecie... jeśli dla Ciebie jestem śmiercią to wybacz... mam własną butelkę- zaśmiała się patrząc na niego.
Chłopak był nieźle zalany. Zresztą porównanie jej do śmierci było prawie... trafne. Od kilku dni nie dość że snuła się jak śmierć to z chęcią pozabijałaby ludzi. Jej mania prześladowcza która ukazuje się najczęściej gdy ma doła może wymęczyć każdego tym że za nim łazi czy też wkurza. Dziś jednak chyba nie miała na to ochoty.
- Wyglądasz jakbyś pił co najmniej kilka dni, a jeżeli ja jestem śmiercia to widocznie przyszłam Cię zabrać na drugą stronę - w duszy dziewczyna śmiała się z chłopaka. W końcu... Co innego jej zostało. Jak tylko małe ale wredne poprawienie sobie humoru jego kosztem.
- to co?? Jaką wybierasz śmierć?? Łagodną czy bolesną?? .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Cze 04 2012, 16:22

Dominic słuchał jej kiwając się przy tym.
- Pfi! Fie fymoftsca. Bla, bla, bal. A to fo? Fmierć fociaż na oczy fifzdziałaś, że się fomdlujesz? – Wymamrotał. No nic więcej alkoholu było dla niego. Szkoda, tylko , że nie miał towarzystwa do picia. Z drugiej strony miałby, gdyby był w stanie mówić. Ale oj tam!
- Nof niech no się zastofnie filke! Off fuf fiew! Fiepż się! – Rzucił stając się nagle bardziej poważny. Z kim, jak kim, ale przy, nim trzeba było być bardziej ostrożnym, gdy używa się takich słów. Był chyba jednym z nie wielu, którzy naprawdę nie bali się śmierci. Po pierwsze i tak nie istniało nic, co, by go trzymało przy życiu. Po drugie i tak miał maksymalnie kilka lat życia.
Cóż przez chwilę naprawdę sądził, że przyszła po niego śmierć, by ukrócić jego męki. No, ale niestety najwidoczniej nie ma tak dobrze! Dominic skupił się maksymalnie jak tylko mógł na wypowiedzeniu kolejnych słów.
- Ja jestem fifany a ty brzydka. Ja jutro będę fefśny a ty nadal brzydka. – Powiedział z satysfakcją w głosie. Co prawda chciał powiedzieć zupełnie coś innego. Miał ochotę na dziki seks. No może nie koniecznie na dziki… W sumie wszystko jedno, na jaki. Chyba będzie musiał napisać do Corneli!
Dominic odkręcił butelkę i pociągnął z niej łyka. Odchylił do tyłu głowę i napawał się beztroską chwilą, kiedy wszystkie myśli gdzieś tam są, ale nie docierają do świadomości. Dawno już tak się nie zalał w trupa. Chyba zbyt dawno! Pozostaje tylko mieć nadzieje, że nagle nie wiadomo z skąd nie pojawi się żółtaczka, bo będzie źle. Zamiast niej mogłaby tu przyjść Desiree. Takiej właśnie dziewczyny mu było potrzeba.
- No i, gdzie się te fifki podziały.. – Mruknął do siebie. Miał tu na myśli Desiree i swoją sowę. Jak zwykle nie było ich w, tedy, kiedy ich potrzebował. Dlaczego dziewczyny chętne na seks nie wyrosną z spod ziemi? A mogło być tak pięknie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 241
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 281




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Cze 04 2012, 16:38

Spojrzała na niego. " No chłopak to ma werwę by powiedzieć co myśli, szkoda że pluje na boki, wódka się marnuje"Pomyślała i spojrzała na niego jeszcze raz.
- no wiesz... może i będę brzydka ale nie będę potrzebowała laski do chodzenia - warknęła cicho. Charakterek miała podobny do babci i rzadko kiedy raniły ją słowa krytyki. Zresztą sama potrafiła być dość zimną i ironiczną osobą. Spojrzała na chłopaka. Widząc że nadal pije po prostu lekko się przysunęła by się nie przewrócił. w końcu aż tak wredna nie była.
- Nie pij tyle bo Cię kiedyś szlag jasny trafi i wtedy to już na pewno śmierć Cię zabierze - Mogła nawet nadstawić policzek by ją uderzył ale wolała by nie połamał sobie żadnej z kości jakie miał więc stała na wyciągniecie ręki. Nawet by to jej nie zabolało. - Ogólnie, wygladasz na kogoś kto nie ma powodów byś pił, może prócz tej laski. .
Przyglądała mu się chwilę. Twarz z wyrazistymi rysami pokazywała że chłopak jest na 100 % czystej krwi. Zresztą może i nie zwracała uwagi na to kto jaką ma krew ale wolała jednak mieć w znajomych czystokrwistych czarodziejów. Lekko acz złośliwie się uśmiechała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Pon Cze 04 2012, 20:11

Dominic spojrzał się na nią. Nie zauważył, że się przysunęła. Może to i lepiej? Kto wie, co by zrobił albo, co by zamierzał zrobić gdyby to spostrzegł! Oczywiście nigdy nie uciekał się do siły. Rozumiał słowo „nie” I nigdy nie nalegał. Nie to nie i koniec tematu.
- Ona mnie wypluszcza, bo jest fionofa. – Powiedział prawie normalnie. Fakt był taki ze Dominic w każdej chwili mógł się pozbyć laski. Mógłby zacząć brać Metadon i jak każdy normalnie chodzić i biegać. Nie czułby bólu. Ale nie zacznie brać metadonu. Nie dla tego, że jest on praktycznie czystą heroiną i morfiną w jednym z tą różnicą, że nie ma po nim żadnych faz. Nie zacznie brać metadonu z obawy, że wraz z bólem straci swą inteligencie. Tylko ją posiadał w swoim jakże wspaniałym życiu. I nie chciał jej stracić.
- Na ból jest łatwy sposób. – Powiedział o dziwo bez zająknięcia. Wyjął z kieszeni tabletki i połknął ich… Kilka. Że co kurwa!!!? Jedna tabletka uśmierzała ból na godzinę może półtorej im więcej się bieżę tym krócej działają. Problem polegał na tym, że te proszki były na opioidach! Chłopak popił je alkoholem i odczekał chwilę.
- Teraz to na pewno mnie szlak jasny weźmie. – Powiedział odchylając głowę do tyłu. Doskonale wiedział, że tak się nie stanie. Jeśli jest tam ktoś na górze to nie pozwoli mu zejść z tego świata tak szybko. Myślicie, że już nie próbował tych sztuczek? Próbował i to z większa ilością tabletek i z większą ilością alkoholu we krwi. Jedyne, co potem miał to niezłe wizje. Które w sumie niczym się nie różniły niż omamy, które miał po zamknięciu oczu.
Dominic znowu się zmobilizował w sobie.
- Oceniasz mnie z góry? Jakim frafem? Noga… To mój najmniejszy problem. – Powiedział słabym głosem, po czym.. Je bud! I tak oto wylądował na nogach dziewczyny. (Założyłem, że siedzi) Przekręcił się i spojrzał jej w oczy.
- Ale ja mam fafta co fie? I jakie fifdoczki… - Dokończył z zachwytem. Dominic miał pewną wadę. A może zaletę? Tak czy inaczej im więcej mówił tym szybciej trzeźwiał. A bynajmniej takie sprawiał wrażenie. Tak czy inaczej już mu lepiej wychodziło mówienie prawda? Spokojnie nie martwcie się! On w każdej sytuacji gotowy do takich… Spraw!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 241
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 281




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Wto Cze 05 2012, 14:40

Spojrzała na niego lekko z góry i zaczęła się śmiać. No trafa to chłopak miał. Bynajmniej z tym że padł jej prosto na nogi. Przyglądała mu się lekko z góry. Oczy... o tak to ją przyciągało w tym momencie do chłopaka szczególnie że były naprawdę ładne.
- widoczki masz może i ładne ale nadal jesteś lekko pijany- uśmiechała się. Jej oczy jednak nadal były teraz smutne. Od zimnej trawy ciągnęło dość mocno. Przyjrzała się mu dokładniej. Piękna twarz a jeszcze bardziej piękne (zakładam tylko) bo wyrzeźbione ciało przyciągały wzrok. Tak Alicia miewała słabość do dobrze wyrzeźbionych mężczyzn. Dzisiaj się jej to zdarzyło.
- ogólnie to chyba zrobiłeś mi siniaka - uśmiechnęła się i lekko ręką przełożyła jego głowę na drugą nogę. Rozmasowała tę na którą z impetem upadł. Nawet bardzo nie bolało. Upiła Łyka ognistej i spojrzała na niego.
- chcesz?? - pokazała mu butelkę i uśmiechnęła się- możemy upić się oboje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Czw Cze 07 2012, 12:25

Dominic spojrzał jej się w oczy. Było coś dziwnego. Nie tylko w tej sytuacji, ale w niej samej. Coś, co pobudziło jego logiczne myślenie, a co za tym szło… Zaczął trzeźwieć. Masakra jakaś.
- Tylko lekko? – Zapytał z niedowierzaniem. – Cholera a tak się starałem! – Powiedział obracając butelkę w dłoni i wciąż patrząc jej w oczy. Nie mógł oderwać od niej wzroku, a może nie chciał? Zresztą, czy to była jakaś różnica?
- Oj, nie chciałem! Ale mogę ci go rozmasować jak chcesz. – Powiedział dając jasno do zrozumienia, że jego masowanie nie koniecznie będzie przy użyciu dłoni. Ustami też się świetnie masuję kobiece uda! Ba! Świetnie to mało powiedziane!
- A, więc upijmy się i chodźmy do łóżka! – Powiedział biorąc od niej butelkę i przechylając ją, by wziąć większego łyka niż zamierzał. Chwilę odczekał by poczuć jak złoto w płynie rozgrzewa jego całe ciało i daję ukojenie jego nodze. – Chociaż nie. Zróbmy to w odwrotnej kolejności. Najpierw chodźmy do łóżka, a potem się upijmy. – Powiedział oddając jej butelkę i nieświadomi zbliżając się do niej, co wyglądało… Dziwnie. Wyglądali jak jakaś para czy coś… Masakra jakaś.
- Ja wiem, czemu pije a ty? Zgaduje, że żałoba, a co za tym idzie ktoś zmarł. Zapewne, ktoś bliski, inaczej byś nie piła. I na twoje nieszczęście trafiasz na kogoś, kto śmierć uważa za dobrą przyjaciółkę. Każdy kiedyś umrze i nie ma, co nad tym rozpaczać. Zresztą teraz ta osoba ma lepiej niż tu za życia. Bez zmartwień i troski. Nie ma sensu się z tego powodu smucić. Trzeba żyć dalej, bo nie wiadomo , kiedy będzie nasza kolej. – Powiedział już nie patrząc się na dziewczynę, lecz na drzewo. Po chwili usiadł obok dziewczyny i wziął ją za wolną rękę.
- Nie jestem najlepszy w pocieszaniu i prawdę mówiąc nie będę nawet próbować tego robić. Ale mogę zająć twoje myśli czymś innym. Czymś przyjemniejszym. – Powiedział przechylając głowę w jej kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 241
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 281




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Czw Cze 07 2012, 16:24

Lice Przyjrzała mu się lekko. Może i był to pomysł by przestała myśleć ale dzisiaj to chyba nie o to jej tylko chodziło.Po jej głowie zaczęły chodzić różne fantazje jak coś w stylu"Przypnij mnie do drzewa i rób ze mną co chcesz". Jej lekko uchylone usta już prawie coś powiedziały gdy i ona się nachyliła. Noga nadal bolała niemiłosiernie jednak już lżej. Nie wiedziała co przyciąga ją do chłopaka ale tym razem i jej napój pulsował w żyłach. Ich głowy prawie się stykały. Lice może i chciałaby teraz... z nim... Ale ona łatwa też nie była. O nią trzeba było walczyć by dała coś więcej niż nędznego buziaka. Uśmiechnęła się.
- To powiedz mi w jaki sposób chcesz sprawić bym przestała myśleć o tym że ktoś dla mnie ważny nie żyje??.
Przyjrzała mu się z bliska. Piękne usta aż przyciągały by je pocałować a oczy mówiły same za siebie. Chlopak chciał tego o czym mówił. Ona?? Ona też chciała i jej oczy też to mówiły tyle że Lice potrafiła to ukryć. Uśmiechała się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Sob Cze 09 2012, 09:09

Dominic miał niezwykłą urodę, którą często podkreślał swym ubiorem. Jednak doskonale wiedział, że nie ma aż takiej urody, która ma tą niezwykłą i nieokreśloną siłę przyciągania. Że sam wygląd kusi i zniewala. Przynajmniej aż do teraz. Bo i chłopak nie mógł oderwać od niej swego spojrzenie. Zaprotestować lub po prostu sobie pójść. Coś było w tej całej scenie nie tak a jemu najwidoczniej to nie przeszkadzało. Może rzuciła na niego jakiś urok czy coś?
Och! Jaka szkoda, że nie powiedziała swych myśli na głos. Było, by tak ciekawie! No, ale przecież jeszcze nic straconego. Ciekawie może jeszcze być…
Dominic patrzył jej w oczy i widział jak jej ponętne i kuszące usta zbliżają się do niego. Nie wiedzieć, czemu jego serce zaczęło szybciej bić. Już nie było odwrotu. Zresztą odwrotu już chyba nie było w momencie, w którym dziewczyna postanowiła się przysiąść. Zastanawiam się tylko, czy to będzie zwykłe spotkanie, o którym na drugi dzień się zapomina. Czy może takie, o którym nie można zapomnieć przez lata. Czas pokaże!
Dominic lekko uniósł się na łokciu i stało się to, co musiało się stać. Ich usta połączyły się a on pocałował ją czule i namiętnie. Delikatnie bez nachalności i brutalności. Bez żądzy posiadania. Pocałował tak jak do tej pory pocałował tylko dwie osoby. Desiree i Chiare. Jak do tej pory tylko one dwie mogły skosztować pocałunku tak cudownego i niezwykłego jak pustynny deszcz.
Kiedy ich usta oderwały się od siebie Dominic ponownie spojrzał jej w oczy i delikatnie jak, gdyby na próbę i jak, by tego nigdy nie robił uśmiechnął się.
- Zgadniesz…? – Zapytał zagadkowym tonem głosu patrząc jej cały czas w oczy. Dziewczyna miała pecha. Jeśli zaraz nie ucieknie może dojść do rzeczy niekontrolowanych. A może to on miał pecha? Uznajmy, że oboje mieli pecha spotykając się w tym miejscu. Może to przeznaczenie, w, które Dominic nie wierzył. A może zwykły przypadek, który sprawił że dwie przypadkowe osoby są w takiej, a nie innej sytuacji. Piekło spotkało niebo. Piękna i bestia. Irracjonalność tego świata czasem mnie zadziwia, bo jak takie dwie różne połówki mogą pasować do siebie tak idealnie? Lecz to przecież tylko moje zdanie i nie trzeba mnie słuchać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 241
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 281




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Sob Cze 09 2012, 20:35

Lice nie oczekiwała jednak aż takiego obrotu spraw. Jego usta na jej ustach były jak gorący rozżarzony węgiel który jeszcze bardziej osłabił jej instynkt samozachowawczy. Nie chciała odpowiadać na pytanie przez niego zadane. Przyjrzała mu się jeszcze bardziej nachalnie. Przysunęła się jeszcze bliżej. I tym razem to ona go pocałowała. Nikt nie mógł nigdy poczuć jej ust na swoich dopóki nie zdobyła jego serca. Jednak tym razem coś się w niej zmieniło. Całowała go czule i namiętnie. Po raz pierwszy to ona całowała kogoś. Nie odsunęła się i nie chciała by ten pocałunek się skończył. "Oby tak dalej szło..."pomyślała zamykając oczy. Jej ręka powędrowała na jego szyję a ona już nie bała się jego dotyku. Wręcz być może go pragnęła. Dwie różne osoby... Dwa różne charaktery a pasowały do siebie teraz lepiej niż kiedykolwiek ktokolwiek do kogokolwiek mógłby pasować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Wto Cze 12 2012, 20:06

Dominic przyglądał jej się. Jej reakcji oraz nagłej zmianie, jakiej dostąpiła ta dziewczyna. Zresztą jak cała ta sytuacja. Wszystko zostało odwrócone o sto osiemdziesiąt stopni i wywalone do góry nogami. Można nawet powiedzieć, że kontrola została gdzieś zagubiona. To tak jak, by ćpunowi na odwyku nagle zaczęła z nosa kapać heroina. Nie ważne..
Dominic oddał pocałunek, który w nie małym stopniu go zaskoczył. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw i prawdopodobnie dziewczyna także czegoś takiego się nie spodziewała. Kiedy poczuł jej dłoń na swej szyi serce zaczęło szybciej bić a ręka mimowolnie powędrowała na jej biodro. W końcu ich pocałunek musiał się zakończyć, bo przecież nie mogli się tak całować całą wieczność prawda?
- Słyszałem o ostatnim posiłku przed śmiercią. Jednak nie było mowy o ostatnim pocałunku z piękną kobietą. – Powiedział tak cichym tonem głosem, iż wydawać się mogło, że jedynie porusza wargami. Po co mówić cokolwiek głośnej, skoro każdy szelest lub inny hałas może zburzyć tą delikatną aurę, jaka się wokół nich utworzyła?
Dominic uśmiechnął się w sposób nie zauważalny i nieokreślony, po czym pocałował dziewczynę. Przez jego głowę nie przebrnęła jeszcze żadna myśl traktująca o tym, by zadać nieznajomej pytanie jak ma na imię. Jednak, czy to było w tym momencie takie istotne? Wydaje mi się, że istotniejszym było to , co do siebie poczuli… A może nic do siebie nie poczuli prócz pierwotnego instynktu i chęci zbliżenia od tak, bo nudno? Jacy niektórzy ludzie i niektóre sytuacje bywają skomplikowane i kłopotliwe! Aż muszę iść kanapkę zjeść!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 241
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 281




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Sro Cze 13 2012, 15:17

(Wtrącenie o kanapce rozwalił autorkę piszącą Lice). Spojrzała na niego chwilę i uśmiechnęła się. Jego zdanie zbiło ją z tropu.Ale dziewczynie serce zaczęło bić jak szalone. Nie sądziła ze jednak mogłaby coś poczuć do tak irytującego chłopaka jak Dominic. Ale tym razem już nic nie mogło jej zadziwić. Może i było to coś więcej niż zwykłe "Lubię Cię!". Może nawet przeszłoby to w słowa "Kocham Cię !" ale nie sądzę by stało się to teraz. Lice przyjrzała się chłopakowi a jej ręka powędrowała na jego dłoń. Odsunęła się lekko by spojrzeć chłopakowi w oczy.
- Ostatni pocałunek przed śmiercią... piękne określenie- szepnęła by nie zniszczyć całej tej pięknej jakże chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Sro Cze 13 2012, 19:10

Dominic również patrzył jej w oczy. Przez jego głowę przechodziło sto różnych myśli i gdyby ktoś go zapytał, o czym pomyślał nie znałby poprawnej odpowiedzi. Patrzył się dalej zatapiając się coraz bardziej w jej oczach tak jak zatapia się w oceanie lub smutki w alkoholu.
- Jeżeli zaraz nie pójdziemy każde w swoją drogę może stać się coś o czym nie będzie dane nam zapomnieć. – Powiedział nim pomyślał, o czym mówi. Sens jego własnych słów dotarł do niego zdecydowanie później, ale mimo wszystko doskonale wiedział, że ma rację. W końcu cały czas był tym samym Dominiciem, który odpychał wszelkie pozytywne uczucia i nie chciał się wiązać z jakąkolwiek osobą. Mimo że wstać chwilowo nie miał jak a nawet gdyby miał to wstanie mogło skończyć się upadkiem pod wpływem alkoholu we krwi…
Kiedy poczuł jej dłoń na swojej i zobaczył kątek oka jak ich palce się splatają wiedział już, że nie ucieknie. Wiedział, że nie chciał uciekać. Żałować mu przyjdzie za to, kiedy indziej teraz liczy się tylko ta chwila..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 241
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 281




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Sro Cze 13 2012, 19:24

Lice już wiedziała na co się pisze. Nie obchodziło jej już t o bo i tak wiedziała że w końcu on i tak stanie się dla niej wredny. jak nie teraz to później.
- Bynajmniej będziemy mieli jakieś dobre wspomnienia- szepnęła patrząc jak ich ręce sie splatają. Nowość dotyku jaki czuła lekko ją usztywnił. ale jej rękę (ta wolna, nie trzymająca ręki Dominica) powędrowała do jego twarzy i pogłaskała go lekko. Nie pasowali do siebie co widać było od początku ale być może ta chwila będzie na tyle piękna że Lice zapamięta ją do końca życia?? nawet jeśli musiałaby znosić wybryki DOminica liczyła się z tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   Sro Cze 13 2012, 20:25

Pasowanie do siebie… Czym właściwie jest? Tym, że ktoś odnajdzie w drugiej osobie swój upragniony ideał? Nie. Nie jest nawet tym by jedna osoba uzupełniała braki u drugiej. Właściwie nie da się tego opisać. Nie jest to coś takiego, co sprawia, że dana osoba zmienia się pod wpływem drugiej osoby. Pasowanie do siebie… Tego nawet się nie wie. To po prostu coś takiego, że druga osoba staje się ważniejsza niż tlen. Zatraca się w danym momencie i przestaje być wszystko ważne. Przestają być ważne problemy a odczuwa się czystą radość z obecności drugiej osoby. Tak mi się wydaję… A Dominic? On nigdy się nie zmieni. Nie raz próbował, lecz poddał się już dawno. W momencie, kiedy zdał sobie sprawę, że to nie jest jego wina. To wina choroby. Ona kształtuje jego charakter czy mu się to podoba czy nie. W tedy też straciło na znaczeniu czy jest lekomanem czy nie. Czy odczuwa ból czy też nie. Po co dręczyć się i zamęczać wciąż tym samym. W końcu zaakceptował to, jaki jest i przestał liczyć na cokolwiek innego. A pomimo tego w tej chwili czuł się inaczej. Może nawet tak jak gdyby wierzył, że może być lepiej. Nigdy tak się nie czuł, więc nie wie jak to jest po prostu czuł się.. Dziwnie. Chciał pokręcić głową. Wstać i odejść. Ale nie mógł i nie chciał. Dana sytuacja nazbyt go wciągnęła. Gdzie i kiedy popełnił o jeden krok za dużo tego nie wiedział. Zresztą mało go to teraz interesowało.
Chłopak zmrużył oczy pod wpływem jej dotyku. Czuł na sobie kojąco ciepło. To, co będzie później nie miało już znaczenia. Nie ważne czy będą się ignorować czy za sobą tęsknić. Po prostu to było nie ważne. Dominic uniósł się lekko i pocałował ją tym samym przyciągając dziewczynę do siebie. Niech się stanie, co ma się stać a później pójdziemy na balet pingwinów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Las w pobliżu Hogsmeade   

Powrót do góry Go down
 

Las w pobliżu Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Droga do Hogsmeade
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Cukiernia w Hogsmeade
» Nabrzeże w pobliżu Hart Island
» Stacja kolejowa Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-