IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Góry za wioską

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Góry za wioską   Wto Sty 11 2011, 17:29


Góry za wioską
Aby dostać się do gór za Hogsmeade, trzeba przejść w dalszą część wioski, gdzie domów jest znacznie mniej, a ścieżka kręci się o wiele bardziej niż droga główna. Idąc do przodu łatwo dostrzec, że zmierza się w stronę wzniesienia górującego nad Hogsmeade. Dochodząc do zakrętu trzeba go minąć, po czym staje się na końcu drogi. Umieszczona jest tam barierka. Po jej minięciu zmierza się do podnóża góry, pokrytego drobnymi kamieniami i głazami. Stąd już jest trudniej, bowiem należy wspinać się krętą, kamienną ścieżką, co jest męczącym zadaniem. Mimo tego warto tu przybyć, ze względu na ładne widoki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 22
Skąd : Francja
Galeony : -9
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Wto Lut 15 2011, 19:51

Po długiej i ciężkiej wędrówce dotarła wreszcie na szyt najwyższej góry. Lodowaty wiatr smagający twarz i wycieńczenie fizyczne sprawiały, że nie była pewna, czy dotrwa do końca podróży. Jednak kiedy stanęła na wierzchołku góry poczuła zalewającą ją satysfakcję oraz zachwyt nad wiidokiem, jaki ujrzała. Według jej zegarka dochodziła piąta, co oznaczało, że na powrót ma jeszcze jakieś pół godziny, podczas gdy górę zdobywała dobre dwie godziny. Ale nie dbała o to. W końcu i tak była tu praktycznie na bezprawiu, podczas przerwy zimowej nie mogli oddalać się od Hogsmade bez uprzedzenia kogokolwiek o tym, gdzie się wybierają, a ona nie miała komu przekazać wiadomość o swojej wędrówce. Zostanie tu chwilę. Może ulepi bałwana przypominającego jednego z nauczycieli, a może spotka kogoś w tym odludnym miejscu. Kto wie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Sro Mar 30 2011, 21:28

Dzień 30 marca 2011 roku był dziwnym dniem. Jejciu ale to zabrzmiało Sienkiewiczowsko. Ale to racja. Ten dzień był taki, taki inny. Choć pewnie połowa osób myśli, że był i jest do teraz normalnym dniem. Ingrid często ma takie dziwne dni mimo iż w ogóle nic się nie dzieje. Co za tym idzie: dziwne uczucie + zamyślanie się = zwykła nuda. Tak! Ingrid była strasznie znudzona tymi lekcjami, obowiązkami i innymi guciami. W prost nie mogła doczekać się wakacji. Ba! Od lutego już zaplanowała co ma wziąć i tym podobne. Nie dość, że nuda to jeszcze pragnienie jakże słonecznego lata. Kurtki, czapki, rękawiczki po prostu...eh! Przez tą nudę doszła aż do gór za wioską. Sama się zdziwiła, że aż tak daleko doszła. No może trochę przesadzam, ale dojście do Hogsmeade to dopiero dla niej wyczyn. Dobra! Już trochę przegięłam, ale wracając do tematu, Ingrid nie wiedziała co począć. Szła sobie i tak szła szukając nicości w nicości. Heh! Ale to śmiesznie brzmi. Krążąc po górach doznała lekkiego zmęczenia. Postanowiła zrobić tymczasowy postój. Usiadła na jednym z kamieni po czym wyciągnęła notes i zaczęła coś bazgrać, ale nie rysować. Nie dość, że nie umie śpiewać to jeszcze za grosz nie ma talentu do rysowania. Już lepiej nie będę mówić o jej talencie aktorskim. Po prostu ten jak bardzo znane talenty, Ingrid nie jest do nich stworzona. Ah! Te dylematy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 33
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Sro Mar 30 2011, 22:17

Chłopak miał tego wszystkiego nieco powyżej uszu, ciągle tylko obowiązki szkolne, nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Nie, żeby on miał coś przeciw temu wszystkiemu, ależ absolutnie. Raphael ma bardzo duże ambicje, pragnie zostać kimś, a wie dobrze, iż tylko ciężka praca może się do tego przyczynić. Jednak maszyną żadną nie jest, może mu się trafić akurat taki dzień, w którym nie będzie pragnął niczego innego po za odpoczynkiem. Zdaje się, że dziś właśnie taki nadszedł. Kilka chwil na odetchnięcie od niemalże rutynowej codzienności jeszcze przecież nikomu nie zaszkodziło, czyż nie?
Opuściwszy zamczysko Raphael udał się do Hogsmade. Jednakże w samej wiosce się nie zatrzymał, a przemierzył jej ulice niezbyt spiesznym krokiem, mając ręce schowane w kieszeniach i głowę lekko pochyloną. Mogło się wydawać, że jest nieco zamyślony, ale to zupełnie mylne wrażenie, bo po jego umyśle pałętały się jedynie strzępki jakichś mało istotnych informacji, zupełnych błahostek, nad którymi nie warto specjalnie kontemplować. Ani się obejrzał, a już dotarł do bramki, która dzieliła go od podnóża gór. Nie zatrzymał się, zgrabnie ją ominął i ruszył dalej, ku szczytowi.
Nadal nie poruszał się specjalnie szybkim tempem, więc wejście pod górę zajęło mu trochę czasu, a i też zaczął odczuwać lekkie zmęczenie. W związku z tym postanowił sobie zrobić krótki postój, ot, żeby trochę zregenerować siły, a potem będzie mógł udać się w drogę powrotną. Dodajmy, że do pewnego momentu był święcie przekonany, że nikogo tu nie spotka, ale zdał sobie sprawę z tego, iż się bardzo pomylił, gdy spostrzegł dziewczynę siedzącą na jednym z kamieni i coś bazgrzącą w notesie. Zatrzymał się o jakieś kilka kroków od Ingrid i począł się jej najzwyczajniej w świecie przyglądać. Tak, kojarzył ją. Wprawdzie nie miał okazji jej poznać osobiście, ale słyszał o niej i wie, że pochodzi z rodziny mugolskiej. Raphael uśmiechnął się jadowicie pod nosem, tak się właśnie składa, że on wręcz uwielbia tępić takich jak ona...
Póki co jednak, tylko jej się przyglądał. Na moment odwrócił się, by rozejrzeć się po okolicy, a następnie z powrotem zwrócił swe chłodne, niebieskie oczy na Ingrid.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Sro Mar 30 2011, 22:39

Bazgrała i bazgrała, aż o mało co nie zrobiła dziury w notesie. Chociaż to jest nawet ciekawe, no bo przecież kiedy jesteś chłonięty nudą to nawet wpatrując się w muchę jest ciekawie. A to rysowała kwiatki, chmurki, ludzików - patyczaków. Po prostu w duszy Ing odezwał się drugi Picasso czy Da Vinci. Nagle z oddali usłyszała pewne kroki. Dziewczyna po chwili oderwała się od transu by sprawdzić kto idzie, lecz z oddali nie widziała osoby. Zaczęła znów bazgrać. Ale zaraz, zraz. Coraz bardziej słyszała kroki. Ciekawe kto to? Na chwilę zamknęła notes po czym wystawiła głowę by sprawdzić. Była to jakaś osoba. Dokładnie chłopak. Ślizgon. Kojarzyła go z korytarza czy gdzieś tam. Szczerze mówiąc Ing bała się nie których tych typków z zielonych. No wiecie. Ing jest mugolakiem, a oni raczej nie należą do jakiegoś stowarzyszenia obrony mugolaków. Nagle na ciele Ingrid pojawiła się gęsia skórka. Czy to od zimna czy przerażenia. Chłopak dziwnie wpatrywał się w dziewczynę. Oho! Pewnie coś kombinuje. Ale by nie robić dziwnej atmosfery dziewczyna schowała notes po czym wstała z kamienia i podeszła do chłopaka.
-Cześć...Raphael. Tak? dobrze pamiętam? - przywitała chłopaka patrząc na jego niebieskie oczy. Ależ on był wysoki. No zaraz, Ingrid przy każdej osobie tak się czuję. Ing to mały karzeł. Boże ile ona by dala, żeby mieć chociaż 169 cm wzrostu. Ha! Tylko marzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 33
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Sro Mar 30 2011, 23:29

Raph nadal nie odrywał wzroku od Ing, spoglądał na nią z góry. Dosłownie, bo jest od niej znacznie wyższy, w końcu ma jakieś metr osiemdziesiąt pięć wzrostu, ale też i w przenośni, bo w jego oczach dało się wyraźnie wyczytać jakąś taką... pogardę? Nie, to chyba trochę za mocne słowo, ale z pewnością coś w ten deseń. Po prostu widać jest, że chłopak stawia ją dużo niżej od siebie, a to wszystko właśnie przez krew. On zdecydowanie nie przepada za mugolakami, ba, wręcz ich nienawidzi i jak zostało poprzednio wspomniane - uwielbia ich tępić. Ot, uważa, że to są najlepsze ofiary, a jak jeszcze nie cechują się zbyt mocną psychiką, to już w ogóle jest pięknie, choć "zabawa" z takim, który będzie się dłużej stawiał, też jest niczego sobie... No, ale mniejsza w tym momencie o to.
Aj tam, od razu coś kombinuje, chociaż w jego przypadku to całkiem możliwe, ale nawet jeżeli coś - to do ostatniego momentu się tym nie zdradzi, on jest całkiem dobry w ukrywaniu swych zamiarów za przeróżnymi maskami. Teraz akurat, po za tym wcześniejszym chwilowym uśmieszkiem, jego twarz przyjęła obojętny wyraz.
- Mhm. - odpowiedział jej krótko i zwięźle, bo i po co ma się rozgadywać tylko dla potwierdzenia czegoś? Zmrużywszy nieco na moment oczy zmierzył ją od stóp do głów, a następnie spojrzał gdzieś w bok, zupełnie jakby coś co tam jest zwróciło akurat jego uwagę. - A Ty to... Ingrid Noah? - odezwał się po chwili, z powrotem kierując na nią wzrok. Ot, póki co zwykła rozmowa, choć w jego tonie głosu da się wyczuć tą nutkę wyższości. Raphael wyjął ręce z kieszeni i skrzyżował je na klatce piersiowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Czw Mar 31 2011, 07:46

Dlaczego on tak na mnie patrzy? - pomyślała w myślach Ingrid raz to zerkając na chłopaka, a raz na kamień. Szczerze mówiąc, dziewczyna była nieco zdenerwowana. Bała się? Trudno to określić, ale często widać to po niej. Wiele osób mówi ,,a to się boisz", ,,powinnaś być puchonem" czy nawet to najgorsze określenie ,,szlamy takie jak ty powinny być wyrzucone stąd". Trochę było tych określeń, ale z tej trójki najbardziej ją dotyka to ostatnie. O tak! Bycie mugolakiem czasem ma swoje plusy a czasem minusy. Choć większość jest pewnie minusów, no ale już nie przesadzajmy. Ale to określenie czyli to jedno z trzech słyszy wyłącznie z ust ślizgonów. A przed nią stał akurat jeden z nich. Może nie jest on takim przesadnie dbającym o krew? znowu pomyślała Ingrid po czym wsadziła ręce to swojego płaszcza. Z tych lekkich nerwów Ing zaczęły pocić się ręce. Ta cisza była przerażająca.
-Więc...jesteś ze Slytherinu? - zapytała cichym głosem patrząc się w ziemię. Rozmowa mugolaka ze zwolennikiem czystości krwi naprawdę jest trudna. Niemal czasem dochodzi do rękoczynów. Pamięta ostatnią sytuację, kiedy to spotkała się z Katherine B. oraz w paradę wtrącił się Nataniel K. Była strasznie. Najgorsze jest to, że ten Nataniel szantażował Ingrid. Dlaczego w większości ślizgonów przeszkadza obecność tych którzy urodzili się w mugolskich rodzinach? To jest coś podobnego jak rasizm. Taka mugolska sekta. Czy nawet apartheid. Dziwne? Bardzo dziwne. Lecz kto by połapał ten ślizgoniasty charakter? No kto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 33
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Czw Mar 31 2011, 23:35

Czy zauważył to, że dziewczyna jest nieco poddenerwowana? Całkiem możliwe, jest osobą dosyć spostrzegawczą, a strach to potrafi rozpoznać bez najmniejszych problemów. I trzeba przyznać, że sprawia mu to swoistą radość, że ktoś w jego obecności się boi. Dodajmy do tego, że jak na razie to nic nie zrobił, po prostu stoi i przygląda się jej tym swoim chłodnym i pogardliwym wzrokiem niebieskich oczu. Bądź co bądź nie umknęło mu, oczywiście, to, że Ingrid raz zerka na niego a raz na kamień. Dosłownie na sekundę na jego twarzy pojawił się kpiący uśmieszek, który równie szybko zniknął i jego twarz na powrót stała się pozbawiona jakiegokolwiek wyrazu, niczym wykuta z kamienia. Właściwie mogło się wydawać, że ten uśmiech był jedynie złudzeniem...
Tak się akurat składa, że nie trafiła na tego bardziej tolerancyjnego Ślizgona, a jednego z tych, którzy jawnie pokazują, że są lepsi od mugolaków, bo mogą się pochwalić drzewem genealogicznym, w którym są jedynie czarodzieje czystej krwi. Właściwie to skąd u niego się wzięła taka niechęć do osób wywodzących się z mugolskich rodzin? Ot, już od dzieciństwa wpajano mu, że jest od nich lepszy, bo ma czystą krew i wywodzi się z wielopokoleniowego rodu, którego członkowie byli cenieni w świecie czarodziejów, mimo podejrzeń dotyczących praktykowania czarnej magii. Najpierw mu to wpajali rodzice - głównie ojciec -, a potem, po ich tajemniczym zaginięciu, ekscentryczny wuj. I teraz jest jak jest, i szczerze wątpię, żeby to miało kiedykolwiek ulec zmianie. Jednak powróćmy już może do obecnej sytuacji.
- Niby szlama, a jaka bystra... nigdy bym nie przypuszczał. - odpowiedział na jej pytanie, a ton jego głosu był ewidentnie pogardliwy. Na jego twarzy także pojawił się równie jadowity uśmieszek. Tak do rękoczynów to może tu od razu nie dojdzie, ale Raphael nie byłby sobą, gdyby po prostu odszedł, nie pognębiwszy jej choć trochę, tak dla zasady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Kwi 01 2011, 15:45

Boże! Jak on się na nią gapił. Aż przeszły ciarki na skórze Ingrid. Te oczy! Niebieskie i pełne chłodu. Nie dość, że gęsia skórka to jeszcze dziewczynie zrobiło się zimno. Choć z drugiej strony większość ślizgonów tak się na nią patrzyło. Bo jest taka a nie inna. W sensie jest mugolakiem. Było to przykre. Ci czysto krwiści wyśmiewali się z Ing, dokuczali, znęcali się nad nią psychicznie, a nawet czasem dochodzi do nie miłych bójek. To dziwne, dlaczego Ci z rodzin czystych krwi mają tzw ,,więcej przywilejów" i nie którzy szczycą się tym. Może i Ing nie umiała czytać w myślach, ale po chwili przepadała wzrokiem Raphaela. On pewnie jest tym którzy gardzą mugolaków. I nie myliła się. Z ust ślizgona wydobyły się te słowa, które raniły oraz oburzały krukonkę. Dziewczyna zaczęła z nerwów rozglądać się byle nie na Raphaela. No ale musiała coś powiedzieć, byleby nie wzniecić ognia. Po chwili spojrzała na chłopaka. Głównie patrzyła się na jego niebieskie, chłodne a za razem piękne oczy.
-A-a-a skąd możesz wiedzieć, że jestem mugolakiem? P-p-p-przecież ty wcale mnie nie nie nie znasz? Ty-ty-ty-tylko z widzenia - wydusiła z siebie Ingrid po czym nieco oddaliła się od chłopaka. I w tedy zaczęła się bać. I to panicznie. Lecz Raphael miał ją w garści. Nie dość, że wysoki to jeszcze zalicza się do tej grupy ,,niby lepszych" czyli czysto krwistych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 33
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Kwi 01 2011, 22:18

Cóż, trzeba przyznać, że jego oczy, a raczej sposób w jaki się komuś przyglądał, mogły wywołać u nie jednego gęsią skórkę. I nie przyczyniał się do tego raczej fakt, że miały one intensywny i chłodny odcień niebieskiego, no może w jakimś niewielkim stopniu, choć pewnie nie zrobiłoby to różnicy gdyby one były zielone, brązowe bądź szare. Bardziej chodzi tu właśnie o ten sposób spoglądania na drugą osobę. Ten chłód, pogarda i wyższość. Oczywiście, nie na wszystkich tak patrzy, ten akurat typ spojrzenia jest specjalnie przeznaczony dla osób pochodzenia mugolskiego.
Niewymownie ta sytuacja zaczęła mu sprawiać coraz więcej radości, szczególnie po tym jak nazwał ją szlamą. Dziewczyna zdawała się całkowicie tracić panowanie nad nerwami, rozglądała się byle tylko nie spojrzeć na niego, ale gdy w końcu się do tego zmusiła mogła dostrzec na jego twarzy iście perfidny uśmiech. Raphaela po prostu to bawiło; psychiczne znęcanie się nad mugolakiem było dla niego świetną rozrywką i oderwaniem od monotonnej rzeczywistości, na którą głównie składała się nauka.
- Owszem, nie znam, ale za to mam świetne źródła i jestem dobrze poinformowany. - odpowiedział jej, a jadowity uśmiech nie znikał z jego ust. A kiedy Ing się cofnęła, chłopak się po prostu zaśmiał. I nie był to wcale miły śmiech, zdecydowanie można go było zaliczyć do tych szyderczych. Jak uroczo, mugolak, który się go boi, choć na razie nie zrobił nic po za wypowiedzeniem kilku marnych słów.
- Nie dość, że szlama, to jeszcze tchórz. Milutko. - ton jego głosu był po prostu przesiąknięty pogardą. Ponownie użył tego niezbyt przyjemnego określenia, które wcześniej tak dotknęło Ingrid. Po chwili chłopak postąpił krok w jej stronę, ale nadal nie zrobił nic więcej, po za tym, że ją obserwował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Kwi 01 2011, 22:54

Sytuacja robiła się coraz gorsza. Chłopak tak na nią patrzył jakby zaraz chciał jej zrobić czy coś w tym stylu. Ten wzrok był po prostu groźny. Pełen chłodu i nienawiści. A szczególnie do takich jak Ingrid - mugolaków. Lecz Ingrid przyzwyczaiła się do takiego wzroku. Szczególnie spotykany u ślizgonów, którzy wrzuciliby wszystkie szlamy do gara ze smołą. Między innymi tak patrzył Raphael. Dziewczyna zaczęła panicznie się bać, lecz nie chciała uciekać. Jeszcze uzna ją za tchórza. Choć z drugiej strony Ing od dziecka była tyci bojaźliwa i nieco niezdarna. Popatrzyła znów na ślizgona. Grr! Te jego wzrok! Jak już wspominałam jest on groźny. Ale zaraz, zaraz! Co on powiedział? Znów nazwał Ing szlamą? No to już było przegięcie. Ale bała odszczekać się Raphaelowi. Chciała to po prostu zignorować ,ale się nie udawało.
-To, że jestem inna to nie znaczy, że musisz mnie od razu wyzywać od...szlam. Uważacie się za takich najlepszych na świecie, a sami nie widzicie swoich wad. Ja chociaż mam honor - odezwała się Ingrid dość odważnym tonem, lecz po chwili skapnęła się, że powiedziała to zbyt dumnie. W dodatku chłopka podszedł do niej trochę bliżej. Dziewczyna beż wahania wzięła swoją torbę po czym pognała dalej przed siebie. To dziwne. NIe kierowała się do Hogsmeade, lecz tylko dalej - w góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 33
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pon Kwi 04 2011, 22:30

Gorsza? Zależy z czyjego punktu spojrzenia ją ująć. Dla niej na pewno gorsza, ale jego zdaniem robiło się coraz ciekawiej i coraz zabawniej. Takim spojrzeniem, jakim teraz ją raczył, obdarzał także innych jej podobnych, czyli mugolaków. W sumie, czarodzieje półkrwi też raczej nie spotykali się z aprobatą z jego strony, choć ich traktował o wiele milej niż tych mających obu rodziców mugoli. On by tak z wielką chęcią pozbył się wszystkich szlam z tej szkoły, choć z drugiej strony... gnębienie ich to bardzo znakomita rozrywka. Szczególnie jeszcze jeżeli trafi się osoba o nieco słabszej psychice, wtedy to już w ogóle jest cudownie.
Raphael nadal nie spuszczał z Ing swoich chłodnych niebieskich oczu, których spojrzenie nadal było pełne nienawiści i pogardy, ale i też niejakiego rozbawienia. Do tego na jego twarzy wciąż widniał ten jadowity uśmieszek. Widać, nazwanie jej po raz drugi szlamą wyprowadziło ją tak z równowagi, że nie mogła powstrzymać się od tego, żeby odpowiedzieć na jego słowa.
- O, tego to jeszcze nie było! Szlama mnie poucza... - powiedział, po czym parsknął śmiechem. Nie, to go nie zdenerwowało, jemu potrzeba jakiegoś konkretniejszego powodu, żeby się wkurzyć, ale za to jeszcze bardziej rozbawiło. Szczególnie ten jej odważny ton, po którym dziewczyna złapała swoją torbę i zaczęła biec przed siebie, wgłąb gór.
- Ej, już mnie opuszczasz? A tak miło się rozmawiało... - zawołał za nią z udawanym zawodem w głosie. Jego twarz nadal zdobił paskudny uśmiech. Gonić jej nie będzie, nic z tych rzeczy, ale za to żwawo ruszył jej śladem. Sam tu siedzieć nie będzie ot, co. A po za tym z chęcią jeszcze dokuczy Ing, bo dawno już się tak nie ubawił kosztem kogoś innego, jak teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Czw Kwi 07 2011, 21:33

Rzucić zaklęcie czy nie? wezwać miotłę i polecieć czy napluć na jego buty? te pytania mąciły głowę. Była bardzo zdezorientowana i nie wiedziała gdzie idzie, lecz po jakiś paru minutach rozejrzała i zauważyła, że kieruję się w głąb gór. No tego jeszcze nie grali. Idzie za nią ślizgon, który zabija wzrokiem,a ,,mądra" Ing idzie przed siebie w góry. Po prostu cudownie. Pięknie i w ogóle. Ale nagle do głowy dziewczyny zaczęły wpadać pewne kompleksje oraz dylematy. Przecież ona była krukonką, a krukoni nie mogą tka po prostu się poddać. Wszak nie była jakimś tam odważnym gryfonem, a za to miała krukoniasty łeb. Musiała się przecież wyróżniać tą swoją bystrością. Jak to mówi jej znajoma Bell. Po pewnym czasie uświadomiła sobie, żeby po prostu się ty mnie przejmować. Chłopak pewnie w życiu nie doznawał ciepła rodzinnego, no ale to już nie Ingrid sprawa.
-Uwierz mi, Ciebie to nawet kura by pouczała - odwróciła się do Raphaela patrząc sarkastycznym wzrokiem kiwając lekko głową. Nagle poczuła w sobie tą odwagę. Ten krukoniasty charakter. Dzięki temu w tej sytuacji dziewczyna nie bała się, aż tak bardzo Raphaela.
-Ja po protu chciałabym pogadać z tobą na jakiś konkretny temat, a nie o tak zwanym ,,rasizmie" - oznajmiła dziewczyna podkreślając słowo ,,rasizm".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 33
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Kwi 08 2011, 19:21

Raphael nadal dosyć żwawym krokiem podążał jej śladem, wgłąb gór. Swoją drogą to dosyć "interesująca" decyzja z jej strony. Dlaczego podąża dalej, w góry, gdzie może zostać z nim sam na sam, a nie w stronę wioski, gdzie ktoś w razie czego mógłby jej udzielić pomocy. Na obecną chwilę, to jednak nie zanosi się na to, żeby miało tu dojść do jakiś rękoczynów z użyciem różdżki, bo prawdę mówiąc, chłopak czerpał o wiele większą radość ze znęcania się nad czyją psychiką, choć niektóre zaklęcia okazywały się całkiem przydatne... no, mniejsza jednak o to teraz, bo jego różdżka bezpiecznie spoczywała w kieszeni spodni, a on sam na razie nie planował po nią sięgać. Cóż, trzeba to przyznać - dzieciństwo Raphaela nie należało do miłych, przynajmniej on sam dobrze tego okresu nie wspomina. Jego rodzice zaginęli, kiedy miał sześć lat i od tego momentu wychowywał się z ekscentrycznym wujem, który mu właściwie wpoił nienawiść do czarodziejów pochodzenia mugolskiego. Jednak może nie zagłębiajmy się zbytnio w przeszłość.
Dziewczyna po pewnym czasie zatrzymała się i odwróciła w jego stronę. Raphael stanął jakieś kilka metrów od niej, obserwując ją bacznie, ale przy tym nieco z ukosa. Jej słowa i wzrok nie zrobiły na nim najmniejszego wrażenia, jedynie spowodowały, że na jego ustach wymalował się sarkastyczny uśmiech.
- No, no, no. Jakiż "cięty" język. Twoja uwaga wręcz wstrząsnęła mą osobą. - jego słowa, w szczególności drugie zdanie, były wręcz przesycone ironią i kpiną. Chłopak skrzyżował dłonie na klatce piersiowej, nadal ją obserwując chłodnymi niebieskimi oczyma.
- A czemu nie? To przecież jest, jak to ujęłaś "konkretny" temat. Czyżby był dla Ciebie zbyt trudny, bolesny? - powiedział, a z jego twarzy nie znikał ten jadowity uśmieszek. - Ja z takimi jak Ty nie mam raczej innych wspólnych tematów. - dodał po chwili milczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Kwi 08 2011, 20:06

Był denerwujący! Ba! Bardzo denerwujący. Chociaż to nie jakaś ważna wiadomość, bo zazwyczaj ślizgoni tacy są. Dumni i zapatrzeni w siebie. Ingrid takich nie lubiła. A ten szczególnie był taki...taki...dumny. Dziewczyna widziała jak Raphael patrzył się na nią. Chłodne spojrzenie. No ale o zrobisz. Tych przesadnie krwistych trudno przekabacić na stronę zwolenników mugoli. Z resztą większość rozmów w Hogwarcie było na temat mugoli. To oczywiście opinia Ingrid. Nie każdy musi się z nią zgadzać. A powróćmy do tego co się dzieje teraz.
-Wiem! - odpowiedziała krótko a zwięźle. Widziała, że chłopak na każdej jej słowo odpowiada z sarkazmem. Lecz dziewczyna musiała się opanować. Mieć anielską cierpliwość oraz żelazne nerwy. Po chwili usłyszała co mówi do niej Raphael. Że nie ma? Ależ są! Jest ich bardzo mnóstwo.
-Cóż, powiem Ci szczerze...nie lubię o tym gadać. Ale jest naprawdę wiele tematów o których możemy pogadać. Może mamy jakieś wspólnie zainteresowania? Czy coś innego. - odpowiedziała. Dziewczyna przeczuwała coś, że Raphael odszczeknie się jakimś obraźliwym lub sarkastycznym słowem. Lecz jak już pisałam dziewczyna do takich osób musi mieć anielską cierpliwość oraz żelazne nerwy. A szczególnie do osób, które wszystkie szlamy wyrzuciliby do kotła ze smołą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 33
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pon Kwi 11 2011, 20:22

Tak, jego zachowanie i prezencja mogły być poniekąd denerwujące, co jego oczywiście w najmniejszym stopniu nie obchodziło. Cóż on na to poradzi, że właśnie taki jest? Owszem, mógłby się spróbować zmienić, ale jedno pytanie: po co, skoro jemu to nic a nic nie przeszkadza? Raphael nie baczy na opinie innych na swój temat, nawet jeżeli te wygłaszane są gdzieś za jego plecami, chyba że naprawdę mocno wjechałyby na jego ambicje, a wtedy... kaplica po prostu, bo chłopak zalicza się do osób pamiętliwych i odpłacających pięknym za nadobne. Nie zaprzeczę, Raphael należy do tych, którzy nie kryją się z tym, że uważają siebie za lepszych od innych, bo w ich żyłach płynie jedynie czysta krew czarodziejów i to już od wielu pokoleń, a także z tym jak wielką niechęć żywią do mugolaków.
Jej krótką i zwięzłą odpowiedź chłopak puścił mimo uszu. Nadal stał w tym samym miejscu, czyli jakieś kilka metrów od Ingrid, nadal miał ręce skrzyżowane na klatce piersiowej i nadal spoglądał na nią nieco z ukosa, z chłodem i pogardą, które moża było wyraźnie wyczytać w jego oczach.
- Nie lubisz? Ach, jaka wielka szkoda, a ja właśnie o tym z chęcią bym porozmawiał, wiesz? - odpowiedział mając na twarzy perfidny uśmiech. - Ta? Nie sądzę. Ciekawe o czym konkretnie miałbym rozmawiać ze szlamą? - dodał po chwili, a perfidny uśmiech nie znikał z jego twarzy. Swoją drogą, to on jeszcze nigdy nie poprowadził normalnej konwersacji z jakimkolwiek mugolakiem i szczerze powiedziawszy - teraz też się raczej na to nie zapowiada. Choćby nie wiadomo, jak bardzo Ingrid starała się z nim normalnie porozmawiać, on i tak będzie robił po swojemu. Taki już jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Sro Kwi 13 2011, 15:46

Nie dość, że jest bezczelny to jeszcze nazywa dziewczynę szlamą. Taki los. Co poradzisz. Na takich to grom z jasnego nieba nie podziała. No cóż, trzeba wytrzymać. Nie miała ochoty słuchać jak ją Raphael poniża i wyzywa od tych, którzy nie wywodzą się z nie magicznych rodzin. Dziewczynie na samą myśl przyszły pewne historie z życia, kiedy to ona jeszcze nie miała pojęcia o magii. W świecie nie magicznym także miała wielu wrogów. Ale jedną z nich była pewna Holly. Tak patrząc na ślizgona ona była bardzo do niego podoba. Także się uważała za lepszą. Miała bogatych rodziców, wielki dom, masę ubrań i wiele rzeczy o których inne dziewczyny marzą. A Ingrid? Mieszkała w wąskiej kamienicy bez matki. Jej ubrania były z lumpeksu, nie miała bogatych rodziców, lecz Ing nie potrzebowała tych wielu rzeczy bo wiedziała, że miłość, dobroć, przyjaźń i inne dobre cechy są najważniejsze w życiu. Tak samo jest i tu teraz. Może i Raphael jest czystej krwi, ale nie jest tak wyjątkowy jak Ingrid.
Kiedy usłyszała odpowiedź chłopaka, dziewczynie zrobiło się trochę przykro po czym posmutniała.
-Trudno - rzekła dołującym głosem po czym zmieniła kierunek swojej drogi. Zamiast iść przed siebie w góry kierowała się w dół Hogsemade.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 33
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Sob Kwi 16 2011, 23:26

Trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o jego spotkania z czarodziejami pochodzącymi z rodzin mugolskich, to on zawsze się w podobny sposób zachowuje. Jest po prostu bezczelny i nie przebiera w słowach, byle tylko poniżyć i pokazać, że jest lepszy, bo ma czystą krew. Nieco spaczony sposób myślenia, co nie? Ale cóż się na to poradzi, może gdyby był młodszy, to jeszcze dałoby się go przekonać, że to nie czystość krwi jest ważna, a osobowość, jednak teraz jest już na to trochę za późno. Prawda, mówi się, że człowieka można zmienić niezależnie od wieku, ale na pewno nie kogoś pokroju Raphaela - osobnika upartego niczym osioł, który za nic nie da sobie wmówić, że nie ma racji. Niektórzy nawet próbują go przekonać do tego, że nie ma niczego złego w tym, że ktoś jest mugolakiem, ale ów próby spełzają po prostu na niczym.
To, że Ing posmutniała po jego wypowiedzi wcale nie zrobiło na nim wrażenia, a jedynie sprawiło, że jego perfidny uśmiech się pogłębił. Nieco okrutne, nie? W nim po prostu nie ma czegoś takiego, jak współczucie, a już w szczególności nie dla szlam. Nie odpowiedział jej nic, po prostu obserwował jak oddala się od niego, kierując się w stronę Hogsmeade. Sam nie miał zamiaru tu sterczeć, jakoś odechciało mu się samotnego spacerku, choć właśnie z tym zamiarem tu przyszedł. Również zaczął się kierować w stronę wioski, idąc jakieś kilka metrów za dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1193-francesca-lafealle#32131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4807-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7280-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7283-francesca-lafealle#205697




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Nie Maj 08 2011, 14:15

Nie ma to jak spokojna drzemka. Spokojna drzemka w cichym, puchońskim dormitorium dziewcząt, u boku innych drzemiących puchonek, podczas kolejnej, bezgwiezdnej prozaicznej nocy... Dziewczyna położyła się spać podniecona - z myślą o jej kolejnym, szczwanym planie, który miała zamiar zrealizować, aby wspomóc Steve'a. Długo nie mogła zasnąć, ale gdy tylko jej się to udało, wybudziło ją ze snu czyjeś bezustanne, no niemalże bezlitosne szturchanie. Merlinie najdroższy, któraż to godzina?!
- Zostaw mnie, zostaw... - Mruczała, ale ów osoba nie przestawała jej wybudzać. Myśląc, że to któraś ze współlokatorek, odepchnęła ją delikatnie kościstą nogą i obróciła się na drugi bok, aby ponownie oddalić się do krainy snu. Jednakże ta w końcu zrzuciła zeń kołdrę i porwała na ręce. Francesca zaś zwykła sypiać jedynie w kusej koszuli nocnej i napastnikowi zrobiło się... niezręcznie? Puścił dziewczynę, a ta skorzystała ze sposobności, więc ponownie skoczyła pod kołdrę i w bojowym nastroju sięgnęła do szafki nocnej po różdżkę i kucnęła, kierując swój magiczny patyczek w jego stronę.
- Odejdź, bo Cię potraktuję upiorogackiem, o! - Zawołała groźnie, szczerze przerażona, ponieważ napastnik okazał się mężczyzną... A mężczyźni nie mają przecież prawa wchodzić do dormitorium. Ten musiał się dostać jakoś inaczej, co raczej wykraczało poza umiejętności ucznia z pucholandu. Napastnik nie przestraszył się - czego się zresztą spodziewała - jednakże naparł na nią i unieruchamiając ją jakimś nieznanym jej zaklęciem, wziął ją na plecy i bez najmniejszego problemu wyniósł z dormitorium. Po pewnym czasie dziewczyna nie mogła zidentyfikować, czy czar nadal działa czy po prostu to strach ją tak paraliżuje. Wkrótce poczuła podmuch wiatru na twarzy, i wywnioskowała, że znajdują się na świeżym powietrzu. Jednakże z racji tego, iż wciąż wisiała mu na plecach, widziała tylko i wyłącznie tył jego czarnego swetra, o którego ocierała się policzkiem. W końcu postawił ją na ziemi i przez chwilę miała okazję spojrzeć w twarz mężczyzny... była dużo starsza, poorana zmarszczkami, ale w oczy rzucał się głównie kakaowy odcień skóry. Dziewczyna leżała teraz twarzą do słońca na szmaragdowozielonym trawniku i wdychała z lubością jego ożywczy zapach. Nagle poczuła, że napastnik wkłada jej do buzi fiolkę z jakimś eliksirem i powoli wlewa jej zawartość do gardła. Byla zdezorientowana, bezbronna i przerażona. Totalnie się bała, w dodatku eliksir palił jej gardło od środka. Czyżby padła ofiarą jakiegoś mordercy-fajtłapy, który pomylił ofiarę spisku z jakąś bogu duszy winną duszyczką? Wpatrywała się w nieskazitelnie niebieskie niebo, a wokół słyszała głosy uczniów, którzy powoli zaczęli opuszczać zamek, aby skierować się na błonia. To przyniosło jej nadzieję, ale... uczniowie zupełnie ich zignorowali. Nikt im nie pomógł, ale dobrze słyszała głosy, które omawiały tą sytuacje, a wciąż słyszała wokół tylko jedno imię, wymawiane przez głosy o różnej wysokości. "Ona jest od Steve'a.", "Co Ty gadasz?, "Tak, Steve ma fajny tyłek.". Powoli czuła się coraz bardziej znużona i zdezorientowana. Mimo tego, że chciała poznać więcej szczegółów i zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, jak na złość była coraz bardziej senna. Wkrótce oddaliła się stamtąd, aby dotrzeć do wiecznie zielonej i pełnej niewytłumaczalnego niepokoju krainy snu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 306
  Liczba postów : 134




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Czw Lut 16 2012, 16:16

Reniu wrócił do Hogwartu! Ta wiadomość pewnie nie jedną osobę ucieszyła. Tfu! Zaraz, przecież nikt za nim nie tęsknił. W ogóle po kiego grzyba miał ktoś za nim tęsknić. To jego wina! T on od tak zwiał z zamku w poszukiwaniu swej miłości w Paryżu. I co się okazało?! Jego wielka miłość okazała się być lesbijką! Co to ma znaczyć?! Rene od dawien dawana nie był w tak przyjemnym stanie, który zwie się miłością. Nie miał nawet zielonego pojęcia, że taki owy stan go dopadnie. Był tak zauroczony tą niewiastą, że odstawił na drugi plan Hogwart i ruszył w pogoń do Paryża - miasta miłości. A dziś co? Wrócił i nie mia zamiaru topić smutki w alkoholu, czytając przy tym komiksy. O nie! Ten dzień spędzi dość nie typowo (dla niego). Od tak wyszedł sobie na spacer w góry, które mieszczą się za wioską. Czemu nie mógł iść do jednej z klas i po protu podumać sam ze sobą, tylko wyszedł akurat w taki mróz na spacerek. Mógł także zajrzeć do szklarni i sprawdzić jak tam jego roślinki. No cóż skoro chciał wyjść na taki mróz - jego strata. A potem będzie marudził, że cieknie mu z nosa i znów zacznie się leżakowanie na kanapie w jego gabinecie. Przykryty kocem, przy czym popijając gorącą herbatę będzie wpatrywał się w okno rozważając czy nie czasem uciec do Korei.
Szedł, szedł i sam nie wiedział gdzie. Szczerze powiedziawszy Reniu ma bardzo słabą orientację w terenie. Ba! Do dziś myli swój gabinet ze skrzydłem szpitalnym. Ach, ależ ten Larsson jest zaspany (jak ja ale ciiii!). Nie miał celu. Szedł przed siebie. Jednakże każdy Reniu po kilkaset metrach zaczyna się męczyć, a szczególnie ten Renio! Chuderlak ledwo co wdrapał się na jeden z pagórków tegoż miejsca. Miał ochotę położyć się i się nie ruszać, jednakże wie, że to nie dobry pomysł. Po kilkunastu minutach doczłapał się do jedną z gór i klepnął sobie na jakimś tak kamieniu, nie zważając na to, że był na nim śnieg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Czw Lut 16 2012, 17:16

Widzisz mnie? To czytaj z ruchu warg. Nigdy więcej! Kto to w ogóle wymyślił? Jak można zrobić coś tak okropnego? Naprawdę to jest nienormalne! Tego się nie da przeżyć! Aaaaaaa

Pomyślała dziewczyna przemierzając krętą, kamienną ścieżkę. Jak ona nienawidzi chodzić. Jak ona nienawidzi chodzić górę. Jak ona kurcze nienawidzi gór! Jak można było zrobić jej taką ogromną krzywdę i wysłać jej sówkę, w której było napisane, że właśnie tam ma przyjść? Szczególnie, kiedy miejsce jest tak stworzone, że właściwie co kilka sekund się potyka. A nigdy nie była tak ogromną kaleką. Więc gdyby co, to wcale nie jej wina! Co to, to nie! To te góryyy!
Ale czego się nie robi dla przyjaciela? Naprawdę się ucieszyła, kiedy doszła do niej koperta podpisana przez jej ukochanego puchona, Finna. Naprawdę brakowało jej ów chłopaka tak jak niczego innego na świecie w tej chwili. Owszem, miała przyjaciółki, koleżanki i tak dalej. Ale jednak wychowała się z bratem, przez całe życie najbliższymi jej osobami byli mężczyźni, także to co innego. W końcu z Summer nie porozmawia o piłce nożnej, czy naprawianiu samochodów. I chociaż Visse nie był też jakimś maniakiem w tych tematach, to jednak chociaż miał pojęcie co to jest spalony!
Dotarła! Zmęczona jakby właśnie własnoręcznie przeniosła dwie dojrzałe słonice, które cudem mają jeszcze większy obwód ud niż ona. Chociaż chwileczkę, czy te zwierzęta mają uda? I oto proszę państwa mamy kolejny temat do rozmyślań na samotne noce. Do tego była okropnie mokra. Kilka razy wylądowała w śniegu. Szybko więc odkryła, że jej ubranie nie było mądrym pomysłem. Ale właściwie to ona była, jak to o niej mówiono „tą nienormalną dziewczyną, która lata po zamku w samych skarpetkach”, więc po Corin można się spodziewać dosłownie wszystkiego. Teraz miała na sobie dżinsowe rurki, biodrówki w ciemnym odcieniu. Do tego miała na sobie zieloną bluzkę na ramiączkach, którą przed śniegiem chroniła tylko czarna, błyszcząca kurtka, trochę przykrótka. Jeśli chodzi właśnie o tą ciepłą część stroju to była to jedyna jej damska rzecz w tym guście. Zdecydowanie wolała męskie bluzy, ale mniejsza o to. Do tego niskie, czarne kozaczki... Na koturnach! Genialna!
Zadyszana kucnęła u celu. Zakaszlała kilka razy spoglądając w dół i wyjęła inhalator. Od nieszczęśliwego wypadku, kiedy oberwała „Secrusemprą” i jej płuca zostały poranione często miała problemy z oddechem. Ale jakoś sobie radziła. Dlatego bardzo szybko doprowadziła się do normalnego stanu i dopiero wtedy wstała i poczęła się rozglądać.
Nie pomyślała, że ktoś mógłby sobie zrobić z niej okrutny żart. „Czekam w górach za wioską”. To to miejsce, na pewno. Jednak nie było tutaj tej jakże upragnionej osóbki. Mogła się tego spodziewać. On by jej tak daleko nie zaciągnął. Przegryzła delikatnie dolną wargę zostawiając jej ślady po kłach. Cóż poradzić, niektórzy naprawdę jej nie lubili. Za charakter? Owszem. Ale też często o jej znamię na policzku. Po prostu wiele dziewczyn lubiło gnoić ją dlatego, że mimo dość dużej skazy i tak jest jak to sama mówiła „najpiękniejsza na świecie”. Ale żeby posuwać się do robienia jej takich nadziei zaraz po tym, jak nie dość, że zniknął gdzieś jej przyjaciel, a i wcześniej jej już teraz były chłopak zostawił ją bez słowa, wyjechał, przepadł. Ale za Ramiro już nie rozpaczała. Pora na nowe życie. A skoro już tu jest, to może powinna tutaj zostać przez jakiś czas i... WŁAŚCIWIE CZEMU ONA SIĘ TUTAJ NIE PRZETELEPORTOWAŁA!
- Yyyyyy idiotka stupides... - Awanturowała się sama do siebie przeplatając dwa języki. Miała dość mocny francuski akcent i zdarzało się, że kiedy traciła nad sobą panowanie również z tym językiem wyjeżdżała. Ale jak tu się nie zdenerwować, skoro aż tak się zmęczyła na marne? Nawet nie wiedziała, że całkiem niedaleko ktoś sobie przycupnął na kamyczku. Cała dziewczyna. Pewnie nawet gdyby tam siedział sam Voldemort to by nie zauważyła i nie zmieniła swojego obecnego zachowania.
Westchnęła udręczona i przeczesała długie włosy po czym najzwyczajniej w świecie przechyliła się i wpadła plecami w miękką zaspę. Leżąc sobie tak w dziurze jaką stworzyła, między puchem założyła dłonie pod piersiami nieświadomie je uwydatniając i chwilowo nadęła policzki. Się obraziła na swoją inteligencję. Dajcie jej chwilkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Czw Mar 07 2013, 21:53

Ta misja była tak tajna jak... najtajniejsza komnata tajemnic! Dlatego Dahlia przedsięwzięła wszelakie środki ostrożności, metamorfomagię wliczając. I oczywiście zabrała w plecak najważniejsze rzeczy: dodatkową bluzę, lupę, mugolski scyzoryk (hej, to była super rzecz!), koc, jedzenie (słodyyyyczeee!), picie i w zasadzie to poupychała mnóstwo innych rzeczy. Zaklęciem pomniejszającym, ma się rozumieć. A na wierzch ubrała kurtkę przeciwdeszczową; oprócz tego ciepłe, wygodne trapery, a różdżkę schowała za paskiem u spodni. I gotowe! Była przygotowana na kolejną misję detektywistyczną z Evelyn w roli głównej. A tak na marginesie - Slater wciąż nie wiedziała o jej pokrewieństwie z Christianem, smuteczek! A mogłoby być ciekawie.
Przemierzała konspiracyjnie korytarze Hogwartu, a kiedy w końcu udało jej się wyjść, puściła się biegiem przed siebie. Aby nikt jej nie widział i nie dogonił, ha! Taka z niej mała spryciula była.
Wędrówka była długa i dosyć wyczerpująca, bo gryfonka nie umiała się jeszcze teleportować, ale to nic! Lubiła przecież ruch.
W końcu nieco zgrzana, z czerwonymi policzkami i błyszczącymi oczyma czekała na drugiego detektywa. I wtedy będą mogły zacząć śledztwo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Zennor, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
  Liczba postów : 208
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5063-evelyn-heartcliffe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5066-evkowe-znajomosci-i-inne-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5065-poczta-evelyn-heartcliffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Mar 08 2013, 19:05

Kiedy tylko Evka dostała sówkę od Dahli z informacją o nowej, super tajnej misji , od razu poczęła do niej przygotowania. Oto właśnie nastała nowa generacja Sherlocka Holmesa ! hihi. A, że obie były nadzwyczaj utalentowanymi detektywami, na pewno uda im się rozwiązać i tą zagadkę, Nie ma innego wyjścia !
Z tymi wesołymi myślami przebrała się ze swojego gryfońskiego mundurka w ciepłą, granatową bluzę z kapturem i czarne, wygodniutkie rurki. Gdzieś pośród ogromnego bałaganu, jaki panował jak zwykle w jej kufrze odnalazła przeciwdeszczową kurtkę, którą od razu na siebie włożyła oraz jej wełniany szalik, którym się szczelnie opatuliła, by nie było jej zimno w gardełko. Wyciągnęła z niego również czarodziejską lupę, bardzo mocno wszystko powiększającą, pelerynę niewidkę ( podprowadziła ją ostatnio kuzynowi, ale cicho szaa !) kompas, w razie gdyby się zgubiły i jeszcze kilka innych, magicznych rzeczy, które mogłyby im się przydać. Upchała to wszystko w jej ulubionej, sportowej torebce również za pomocą zaklęcia pomniejszającego. Dorzuciła jeszcze do tego dwie paczuszki misiowych żelek ( bez nich ani rusz ! ) oraz butelkę musującego napoju. Na nogi włożyła swoje panterkowe kaloszki, a na głowę kolorową czapkę z pomponem. I o to była gotowa na kolejną przygodę !
Szybko przemierzyła Hogwarckie korytarze, po czym wypadła na błonia. Gdy dotarła na ścieżkę znajdującą się za Hogsmeade i prowadzącą w stronę górskich szczytów, zatrzymała się na chwilę. A gdyby tak przemierzyć te góry w trochę innej postaci.. wpadła jej do głowy myśl. Na pewno zaoszczędziła by na tym czas. Po chwili namysłu przymknęła oczy, a kilka sekund później na jej miejscu stała już pantera śnieżna. Nie miała ostatnio za dużo okazji do wyhasania się w tej postaci..a wszystko przez tą głupią naukę, pff. Chwyciła w ząbki pasek swojej torebki, po czym wykonała jeden skok. A potem następny i następny. Jak fajnie znowu było pooglądać świat z tej perspektywy.. . Postawiła uszy, nasłuchując, czy przypadkiem ktoś nieproszony nie kręci się wokół. To przecież była tajna misja ! Gdy nie wychwyciła żadnego obcego dźwięku ( a jej zmysły były teraz bardziej wyostrzone ) ruszyła dalej, zwinnie przeskakując przez grube korzenie i większe kamienie. Na szczęście teraz też szybciej biegała, więc po niezbyt długim czasie znalazła się już przy szczycie góry. Wskoczyła w pobliskie krzaki i zmieniła się z powrotem w człowieka, nie chciała obnosić się jakoś szczególnie ze swoją umiejętnością. Gdy z nich wyszła, zorientowała się, że nieopodal stoi już jej towarzyszka.
- Hej detektywie Dhalio ! przygotowana na misję ? - zawołała do niej nie co poważnym głosem, uśmiechając się jednak przy tym wesoło.
Detektyw Eve również wkracza do akcji !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Sob Mar 09 2013, 15:28

Kiedy Evelyn dotarła na miejsce, słońce powoli chyliło się ku zachodowi, a delikatny deszczyk padał na zimną ziemię. Ładne były te widoki górskie, że też Dahlia ich wcześniej nie doceniła! Teraz miała okazję, bo czekając na przyjaciółkę-panią detektyw przystanęła, zakładając ręce na biodra i patrzyła się w horyzont. Z zamyślenia i zapatrzenia wyrwał ją głos drugiej gryfonki, zwiastujący, że przygodę czas zacząć!
- Witam detektywie Eve! - zawołała jakże profesjonalnie, obracając się w stronę dziewczyny. - Oczywiście, jak zawsze - dodała naprędce, uśmiechajac się szeroko. Już czuła podekscytowanie związane ze sprawą. Ciekawe, cóż takiego odnajdą? Może jakieś dzikie, nieznane nikomu zwierzę? A one je złapią i dostaną za to jakąś nagrodę? Ach te fantazje Slater.
- Chodźmy szybko - zakomenderowała po krótkiej chwili, po czym zaczęła iść w stronę okolicznego lasu, jednocześnie próbując wyciągnąć swoją lupę. - Musimy być ostrożne, wróg może czaić się wszędzie - zagadała konspiracyjnie to towarzyszki, po czym na jej twarz wpełzła tryumfalna mina. Jest rzecz, której szukała! Teraz tylko powiększenie zakląciem i... gotowe.
- Szukamy śladów istoty żywej - wyjaśniła skwapliwie, kiedy posuwały się na przód wśród gór i roślinności. - Nie wiem dokładnie, co to może być, ale czuję, że to coś wielkiego... - dodała jeszcze, aby nieco uzupełnić swoje poprzednie słowa.
I szły dosyć długo, a dookoła robiło się coraz ciemniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Zennor, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
  Liczba postów : 208
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5063-evelyn-heartcliffe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5066-evkowe-znajomosci-i-inne-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5065-poczta-evelyn-heartcliffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Nie Mar 10 2013, 17:58

Na Evkowej buźce pojawił się szeroki uśmiech, gdy pomyślała, jakie to wspaniałe śledztwo ich dzisiaj czeka ! Były przecież bardzo utalentowanymi detektywami, to jest nie do podważenia. O tak, na pewno znajdą coś ciekawego ! I może nawet przez to jakiś fejm ich czeka ? Nigdy nie wiadomo..
- Tak jest detektywie Dhalio ! Holmes i Watson wkraczają do akcji ! - zawołała wesoło, podchodząc do przyjaciółki. Kiedyś wpadła w jej łapki właśnie ta książka o tym super słynnym, mugolskim detektywie i jego pomocniku, którzy rozwiązywali nawet najtrudniejsze zagadki. Wobec tego Eve postanowiła wziąć z nich przykład i trochę wczuć się w rolę. Tak, to była właśnie jej cudowna wyobraźnia, heheh.
- coś wielkiego..może to wilk? one tu chyba czasem się kręcą - powiedziała teraz nie co poważniej, podążając tuż za swoją towarzyszką. Możliwe, że usłyszała o tym na którejś lekcji ONMS..i wow, nawet coś z niej zapamiętała. Lubiła te lekcje, zawsze można było na nich poznać jakieś fajne stworzonko, czegoś ciekawego się na nich dowiedzieć, a i w główce to nawet później zostawało.
Wyciągnęła z torby magiczny kompas, sprawdzając, czy dobrze idą. Na razie wszystko się zgadza, jest dobrze. Następnie wyszperała z torby swoją lupę i skierowała ją ku ziemi, szukając jakichś niezwykłych śladów. Jeżeli to coś jest duże, na pewno prędzej czy później je znajdą..
Uniosła głowę, spoglądając w niebo. Ostanie promienie słońca przedzierały się przez konary drzew, tworząc barwny pejzaż. Niedługo się ściemni, a to oznaczało nocną wędrówkę..ale przecież bez ryzyka nie było zabawy ! Takie przecież od dawien dawna było jej motto. Podjęła raźniejszy krok, bacznie obserwując otoczenie wokół siebie.
Las powoli zaczynał tętnić nocnym życiem..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Góry za wioską

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-