IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Góry za wioską

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Góry za wioską   Wto Sty 11 2011, 17:29

First topic message reminder :


Góry za wioską
Aby dostać się do gór za Hogsmeade, trzeba przejść w dalszą część wioski, gdzie domów jest znacznie mniej, a ścieżka kręci się o wiele bardziej niż droga główna. Idąc do przodu łatwo dostrzec, że zmierza się w stronę wzniesienia górującego nad Hogsmeade. Dochodząc do zakrętu trzeba go minąć, po czym staje się na końcu drogi. Umieszczona jest tam barierka. Po jej minięciu zmierza się do podnóża góry, pokrytego drobnymi kamieniami i głazami. Stąd już jest trudniej, bowiem należy wspinać się krętą, kamienną ścieżką, co jest męczącym zadaniem. Mimo tego warto tu przybyć, ze względu na ładne widoki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Czw Wrz 25 2014, 12:42

O tym czy pojawić się na dzisiejszej lekcji zaklęć, Chapman zadecydował rzucając monetą. Dosłownie. Wiecie jak to jest: orzeł - pójdę, reszka - nie pójdę. Wypadł orzeł, a że Chapman jest wyjątkowo honorowym i dotrzymującym słowa człowiekiem - musiał iść. Uśmiechnął się pod nosem, dochodząc do miejsca, w którym miała odbyć się lekcja. Najpierw jednak musiał odwiedzić Hogsmeade, żeby kupić sobie okulary ochronne, za całe dwadzieścia galeonów. Cena nie do pomyślenia za coś tak niepotrzebnego. W sklepie był bardzo niemiły dla sprzedającego i nie omieszkał wyrazić swojej opinii na temat tak drogich artykułów. Gdyby nie lekcja zaklęć, nie musiałby wydawać tylu pieniędzy, toteż widząc profesora Ramireza, burknął tylko coś pod nosem, nie wkładając w to ani odrobiny wysiłku. Gdy zapytał się czy nie zapomnieli o okularach, skrzywił się z niesmakiem i rzucił pod nosem:
- O tak drogim badziewiu nie zapomnę przez bardzo długi czas - cóż, Chapman znany jest z mówienia tego co myśli, bez wcześniejszego przeanalizowania sprawy. Wywrócił więc tylko oczami, słuchając jednym uchem profesora i zastanawiając się, po jaką cholerę przywlókł ich aż tutaj. Po chwili wszystko stało się jasne - zaklęcie Bombarda. Ustawił się w szeregu i od razu wypowiedział formułę zaklęcia, umieszczając wcześniej swoje superowe gogle na twarzy.
- Bombarda! - no i nie stało się kompletnie nic. Wywrócił tylko oczami, próbując jeszcze kilka razy, co oczywiście skończyło się fiaskiem. Profesor uniósł tylko wymownie brew i Tanner z wkurzoną miną postanowił spróbować ostatni raz. Znów nic się nie stało. Chapman zdenerwowany czekał na jakąś reakcję ze strony profesora, krzywiąc się przy tym cały czas.

Kostka: 2 i 2 -,-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Czw Wrz 25 2014, 13:09

Zaklęcia to były zajęcia, których Sharker oczekiwał z wielkim zniecierpliwieniem. Wiedział, że już naprawdę niewiele dzieli go od opanowania legilimencji, a dodatkowe zajęcia praktyczne mogą przybliżyć go do osiągnięcia celu. Może dzięki ćwiczeniom łatwiej się skoncentruje? Niespecjalnie wiedział jak ma ćwiczyć to, co podsunęła mu Callisto, bez korzystania z pomocy czyjejś głowy. Teoretycznie zawsze mógł poprosić Julkę o wsparcie mentalne w tej kwestii, jednak nie sądził, żeby się zgodziła. Każde z nich miało trochę zbyt wiele tajemnic… zresztą, niedługo mieli porozmawiać, niedobrze byłoby wcześniej majstrować przy jej myślach. Teleportując się do Hogsmeade, Rasheed skierował się ku sklepowi z odzieżą, gdzie zakupił okulary ochronne. Były dosyć drogie, ale sądził, że nie będzie problemu z późniejszym wykorzystaniem ich do czegoś innego ze względu na solidność wykonania. Zdecydowanie warte swojej ceny. Oczywiście nie powiedział tego sprzedawcy, a jedynie uśmiechnął się paskudnie, kierując się w stronę widniejących na horyzoncie gór. Niespecjalnie orientował się co będą mogli robić w takim miejscu, więc został pozytywnie zaskoczony, gdy Ramirez im to wyłuszczył. Od dawna marzył o tym, aby w jakiś sposób rozwinąć swoje zdolności w zakresie demolowania czy pojedynków, dlatego ta bombarda była jak znalazł. Rasheed wybrał sobie skałę i kiedy już przyszła jego kolej perfekcyjnie zniszczył ją zaklęciem, zasługując sobie na pochwałę ze strony profesora. Ciekawe co będzie dalej.

Nie musze rzucac
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 669
Dodatkowo : ściągająca, bogini
  Liczba postów : 232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9159-ava-venus-erskin-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9161-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9162-zloz-swoja-ofiare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9163-ava-erskine




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Czw Wrz 25 2014, 13:14

Kostka: 1

Ava podskoczyła, gdy dojrzała w końcu nauczyciela, który wyglądał jak... student. Czy Hogwart był jakiś przeklęty? Wszyscy posiadający władzę, wiedzę oraz dyplom ukończenia kursu dla nauczyciela mieli wygląd dwudziestolatka? Gdyby nie odezwał się i zaprosić ich na lekcje, Ava wyparowałaby do niego znów per "ty" i spytała się, czy w Hogwarcie hodują jakieś smoki. Dobrze, że chociaż tym razem postanowiła milczeć, bo zarobiłaby tylko kolejny szlaban, a Archiblad i tak pewnie wyrywa już sobie włosy z głowy. Demonstrując okulary, od razu założyła je, myśląc, że takie na pewno nie pasują bogini. Niespecjalnie dobrze przez nie widziała. Grube szkło zabezpieczające gałkę oczną na pewno nie poprawiało jej wzroku. Mrużyła oczy, kręciła nosem, ale za cholerę nie widziała, w którą skałę ma uderzać! Nie widziała również, jak ustawiała się ta kolejka. Nagle okazało się, że jest jedną z pierwszych, a okulary wciąż rozmazywały jej widok.
- Bombarda! - machnęła różdżką. Oczywiście nie trafiła we wskazaną górę, co wywołało panikę w studentach. Ava tylko pisnęła cicho, przepraszając, że tak bardzo nie chciała! Profesor nie okazał się jednak takim potworem, a dziewczyna odeszła na koniec kolejki ze spuszczoną głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3372
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7263-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Czw Wrz 25 2014, 13:49

Tak się złożyło, że parę dni temu przy okazji pisania pracy z transmutacji znalazła się właśnie w tej okolicy. W zasadzie przez te wszystkie lata lata przychodziła tu często więc znała te góry wystarczająco dobrze aby po prostu nie zabłądzić. Może i mogła się po prostu tu teleportować ale kto znał Jul wiedział że używa tego raz na ruski rok a zdecydowanie preferuje używanie nóg do przemieszczania się. Przybycie na lekcje zajęło jej trochę dłużej niż innym ale tak czy inaczej nie spóźniła się więc...
Ta okolica naprawdę jej się podobała i ucieszyła się z tego że akurat tu będzie odbywała się lekcja która z tego co wiedziała była tylko dla studentów. Można było się spodziewać tego że będą robić coś choć minimalnie niebezpiecznego no a poza tym pewnie będzie tu Rekin. Nie rozmawiali ze sobą dość długo, po ostatniej transmutacji chciała z nim pogadać ale wyszło jak wyszło, konwersacje w stanie poirytowania nie przyniosłyby niczego dobrego. Tym razem postanowiła że zaczepi go już przed rozpoczęciem zajęć, nie chciała popełnić gafy takiej jak na treningu kiedy to nawet go nie zauważyła, a dopiero potem kiedy już było za późno zorientowała się że jednak tam był.
- Cześć, co słychać u mojego ulubionego prefa? - zapytała szturchając go lekko w bok - Wybacz, że nie przywitałam się na treningu ostatnimi czasy jestem trochę nieogarnięta.
Mówiąc to wszystko miała nadzieję że nie zacznie jej za to hejcić bo naprawdę nie miała zamiaru rozmawiać z nim w taki sposób, w tym momencie naprawdę potrzebowała jego w roli przyjaciela a nie towarzysza do wzajemnej irytacji.
Gdy zebrało się już więcej studentów a Ramirez zaczął im tłumaczyć co mają robić wysłuchała go nie mogąc się już doczekać tego kiedy będzie mogła coś rozwalić. Zawsze lubiła takie akcje, wiecie wyładowanie negatywnych emocji i takie tam. Ruszyła w miejsce które wskazał im nauczyciel w międzyczasie zakładając okulary ochronne, wycelowała w 'swoją' skałę po czym rzuciła zaklęcie. Tak oto zapewniła swojemu domowi dodatkowe punkty ponieważ wszystko się udało, z uśmiechem na twarzy wróciła do Sharkera i powiedziała
-Najlepsi na świecie co nie?
Po wszystkim przycupnęła sobie na pobliskiej skale patrząc jak radzą sobie inni i przy okazji uważając na to aby nie dostało jej się jakimś odłamkiem.

nie musze rzucac
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
Dodatkowo : ścigający
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8507-matthew-temples
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8508-gryze-drapie-ryje-banie-ale-moze-ktos-sie-skusi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8528-sowka-matta#241270
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8526-matt#241268




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Czw Wrz 25 2014, 21:40

Matthew sam nie wiedział czemu ale w zeszłym roku magicznie omijały go prawie każde zajęcia z zaklęć. No ale w tym roku dopiero co z opóźnieniem dotarł do szkoły więc nie był jeszcze zmęczony i postanowił się wybrać. Ach jaki on się zrobił przykładny! W sumie to lubił zajęcia w terenie więc to go dodatkowo zmotywowało. No i może okaże się, że coś go ominęło i przegapił wcześniej jakąś fajną studentkę. Z resztą nie ważne. Idąc w teren miał nadzieję na wielką demolkę i kompletny chaos bo to lubił najbardziej. No przydałoby mu się na czymś wyładować! Nawet grzecznie kupił w sklepie wymagane okulary ochronne i dobrze bo okazało się, że bez nich nie mógłby się dziś pobawić. W sumie ucieszył się na wieść, że dziś chodzi o wyburzanie gór.
Kiedy już zbliżyli się do celu swoich zajęć grzecznie ustawił się w rzędzie i zaczął przedstawienie. Był tak podekscytowany kiedy przyszła na niego kolej, że wykonał różdżką tak gwałtowny ruch, że aż wypadła mu z ręki! I wpadła do dziury! Cholera... on jednak miał rację, że nie chodził na zaklęcia bo nie miał do nich szczęścia, zawsze coś mu się działo na tych zajęciach.

Kostka: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Trois-Rivières
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1827
Dodatkowo : metamorfomagia, rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 707
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5525-madison-chloe-richelieu#160262
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5529-pancake-karma-is-coming-after-you#160278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5528-madisonowa-sowa#160270
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7198-madison-richelieu




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Wrz 26 2014, 17:37

Szalone ostatnio są wszystkie te lekcje, nauczyciele co chwila wyskakują z listą jakiś niezbędnych przedmiotów, zaczyna się masowe wędrowanie po sklepach i modlenie się o to, żeby reszta jeszcze wszystkiego nie wykupiła, bo inaczej trzeba czekać na dostawy i w ogóle dupa sałata. Jednak konieczność zakupienia okularów ochronnych to już była obietnica jakiś ciekawszych zajęć niż dorabianie się nadwyrężonego nadgarstka poprzez pisanie wypracowań długich na kilka łokci, dlatego też Richelieu nie mogła opuścić takiej lekcji! I oczywiście nie ma to żadnego związku z tym, że zaklęcia prowadził niesamowicie przystojny Marco Ramirez, nieeee. Pojawiła się punktualnie we wskazanym miejscu, bo całe szczęście, po roku wygnania w Hogu już nie miała problemów z topografią terenu. Założyła okulary, razem z resztą uczestników zajęć i powiodła spojrzeniem w kierunku skał, które mieli dzisiaj wyburzać. Ekstra! Jakoś tak wyszło, że ostatnio była w nastroju do niszczenia wszystkiego, więc z wielką chęcią roztrzaska parę skał.
- Bombarda! – wskazała różdżką na pobliską skałę, gdy w końcu nadeszła jej pora i z zadowoleniem obserwowała, jak ta obraca się w pył, tylko… no właśnie, wybuchła panika wśród grupki stojącej nieopodal, a Marco natychmiast zaczął ją pouczać na temat braku koncentracji, bo okazało się, że wybrała sobie na cel inną skałę, niż profesor. – Ta też nie mogła tam zostać. – zaprotestowała, bo przecież skała, którą wysadziła, aż się o to prosiła. Ech ciężkie życie. Stanęła spokojnie z boku, obserwując poczynania innych i nie przyprawiając już nikogo o stan przedzawałowy.

Kostka 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Szwajcaria/Argentyna
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1056
  Liczba postów : 410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8405-freya-lethe-vacheron#237837
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8408-frejkowe#237862
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8407-poczta-frejki#237861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8406-freya-vacheron#237859




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Wrz 26 2014, 18:18

Całe szczęście, że Frejka już należy do zacnego grona studentów, bo chyba nie przebolałaby tego, że nie może wziąć udziału w lekcji zaklęć, która zapowiadała się naprawdę ciekawie, skoro w spisie wymaganych przedmiotów znajdowały się okulary ochronne! Już kilka dni wcześniej poszła do sklepu nabyć wspomniane okulary i od tamtego czasu wyjątkowo często zastanawiała się, co też zaplanował profesor Ramirez na ich zajęcia. Pojawiła się na miejscu, by przywitać Marco i wszystkich zebranych i wcale się nie zawiodła, gdy jej ciekawość w końcu została zaspokojona informacją o wysadzaniu skał. Wyjątkowo ochoczo ustawiła się w szeregu, zakładając na nos okulary i wycelowała różdżką we wskazaną przez Ramireza skałę, czekając na swoją kolej.
- Bombarda! – rzuciła zaklęcie, a ono wysadziło skałę z precyzją szwajcarskiego zegarka. Freya uśmiechnęła się pogodnie, widząc odłamki skał, a jej uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej, gdy Ramirez zaaprobował jej zaklęcie i nawet przyznał jej punkty dla Ravenclawu. Te pięć akurat zneutralizuje punkty ujemne, które zarobiła na ostatniej transmutacji u profesor Marquett. Idealnie!

Kostka 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1236
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6002-cesaire-bernard-weatherly#171006
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6003-cezar-i-jego-rzymianie#171018
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6010-cezarowa-sowa#171255
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7381-cesaire-weatherly#207517




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Wrz 26 2014, 19:21

Grono uczestników zajęć prowadzonych przez profesora Ramireza zaszczycił również Cesaire, który pojawił się punktualnie w wyznaczonym miejscu, niosąc ze sobą podstawowe przybory, które mogły być przydatne na lekcji, różdżkę oraz nabyte niedawno okulary ochronne. Całe szczęście, że ktoś przypomniał mu wcześniej o konieczności posiadania takich okularów, inaczej zapomniałby zabrać ich z mieszkania i pewnie Marco nie dopuściłby go do zajęć, skoro planowane było, jak się okazało, wysadzanie skał! Kanadyjczykowi tematyka lekcji bardzo przypasowała w gusta i chyba niezbyt uważnie słuchał poleceń Brazylijczyka, bo gdy nastała jego kolej, najwyraźniej wycelował w inną skałę, niż powinien, siejąc tym samym panikę wśród stojących najbliżej studentów i skupiając na sobie uwagę Ramireza, który już pędził do niego z jakimiś mądrościami i pouczeniami. Weatherly wyraził coś na kształt przeprosin, chociaż w jego opinii zupełnie nic się nie stało. Przecież wszyscy byli cali, a i jego bombarda była wyjątkowo udana!

Kostka 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Seul, Korea Pd.
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1992
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 534
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9606-lavern-taeheon-earl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9607-przemoknijmy-na-spacerze-w-deszczu#269146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9608-modna-sowa-hehs#269150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9609-lavern-taeheon-earl#269151




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Sob Wrz 27 2014, 19:37

L nie należał do geniuszy w kwestii zaklęć, ale miał swoje ambicje i chęci, toteż zakupił potrzebne okulary i stawił się na lekcji w terenie. Rzecz jasna, całkiem nieźle transmutował czy wygłaszał te swoje eseje o zamierzchłych czasach, lecz to nie wystarczało młodemu Koreańczykowi, kiedy wziął udział w projekcie Złotego Sfinska. Wszak przyjechał do Hogwartu nie tylko, by wykazać się wiedzą z historii magii albo poznać nowych ludzi z odległych krańców świata, ale też wzbogacić swoje umiejętności w innych dziedzinach, które w tym zamku były prowadzone przez niezwykle interesującą kadrę nauczycieli.
Kwestię zaklęć dosyć często pomijał, toteż lekcja z profesorem Ramirezem powinna przynieść jakieś pozytywne skutki. A może to tylko nader częste oglądanie świata przez różowe okulary i jawne ignorowanie tej złej części, która, kiedyś, każdego spotka? Nieważne. L wyciągnął swoją różdżkę, kierując się poleceniem nauczyciela. Ciskanie nieszczególnie mu znanym zaklęciem w zbocze góry niespecjalnie odpowiadało jego perspektywom i obawa gdzieś na dnie szalonych myśli jawnie została potwierdzona. Najpierw rzucona Bombarda całkowicie nie zadziałała, a chwilę później tak wczuł się w całą formułę do wypowiedzenia, iż wypuścił różdżkę z rok i pozwolił jej przepaść na dobre. Szlag, czegoś takiego nie oczekiwał. I będzie musiał kupić nową.

Kostki 2 i 3 :<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Tønsberg, Norwegia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 82
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9174-gabriel-ivor-chaismore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9175-gabs-ten-ladniejszy-slizgon#256875
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9176-gabi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9177-gabriel-i-chaismore#256882




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Nie Wrz 28 2014, 08:45

Chaismore na zaklęciach? To nie mogło skończyć się dobrze. I z całą pewnością tak nie będzie, bowiem Ivor nigdy nie darzył sztuki rzucania czarów jakimkolwiek szacunkiem. Co prawda potrafił nią coś zrobić, ale zdecydowanie nie należało to do jego sukcesów. Do tego, jeśli wziąć pod uwagę wybuchowy charakterek całej rodzinki i Bombardę... będzie źle. Bardzo, bardzo źle. Przejebanie po prostu.
Gabriel razem z resztą studenciaków stał w rzędzie i trzymał różdżkę wycelowaną w jakiś fragment kamiennego stoku. Faen, mruknął we własnych myślach, gdy Ramirez kazał zabrać się do roboty. Kurwa, kurwa, kurwa...
Nic się nie stało i mogło być tylko gorzej, bo - przy następnej próbie - Chaismore wykonał tak zajebisty ruch ręką, że jego różdżka wyleciała chuj wie gdzie i chuj wie jak daleko. Kurewsko zajebiście. Nie ma chuja. Nic tylko podziękować za uwagę i powiedzieć dobranoc.

Kostki: 2 i 3 jak pech, to pech xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Brazylia
Galeony : 337
Dodatkowo : Opiekun Ravenclawu, Animag (Pantera), Zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3552-marco-ramirez




Specjalny






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Nie Wrz 28 2014, 18:52

Marco przechadzał się wśród zebranych uczniów, odnotowując na kawałku pergaminu ich osiągnięcia, oraz różdżką zaznaczając obecności przy nazwiskach. Slytherin był dzisiaj dość aktywny, co sprawiło, że na jego twarzy błąkał się lekki uśmiech. Z nimi zwykle nie można się było nudzić, bo zawsze odkryli jakiś niekonwencjonalny sposób na wykonanie zadania. Obserwował jednak starania całej grupy, porównując je z osiągnięciami innej klasy i zmarszczył brwi, kręcąc lekko głową.
- Stop. - zarządził, machając różdżką i wysyłając w niebo kilka błękitnych iskier, aby skupić na sobie uwagę studentów. - Nie sądziłem, że zaklęcie bombarda sprawia aż takie problemy grupie o tak wysokim stopniu zaawansowania. Każdy któremu się nie powiodło, ma wysłać do mnie wypracowanie, w którym wyszczególni swoje błędy i zaproponuje metody skuteczne przy ich poprawie. Możecie korzystać z podręcznika lub z pomocy bibliotekarki. Jestem pewien, że ucieszy się na wasz widok.
Ramirez zapatrzył się na uczniów, wyszukując spojrzeniem tych, którzy szczególnie zapadli mu w pamięć.
- Panie Chapman, minus pięć punktów dla Slytherinu i proszę się skupić, bo zrobi pan komuś krzywdę. Sharker, Heikkonen i Vacheron, po pięć punktów za świetnie rzucone zaklęcie, oby tak dalej. Tymczasem przejdziemy do następnej, mam nadzieję, mniej wybuchowej części zajęć. Nie jestem jednak pewien czy będzie prostsza, jednak mam nadzieję, że poradzicie sobie z nią lepiej niż z destrukcją. Chodźcie za mną. - nakazał grupie Marco i odwrócił się na pięcie, aby sprowadzić uczniów niżej i zatrzymać się u podnóża gór.
- Przygotowałem dla was wcześniej bloki skalne. - machnął różdżką i tym samym zdjął zaklęcie niewidzialności jakie na nie rzucił, sprawiając, że tuż obok studentów pojawiły się nagie, nierówne fragmenty skał, wysokie prawie na dwa metry i szerokie na półtora.
- Rzucacie na nie zaklęcie Caelator Lapis i rzeźbicie w nich. Cokolwiek co wam przyjdzie na myśl, w granicach przyzwoitości oczywiście, a jeśli wam się uda, spróbujcie Piertotum Locomotor, aby je ożywić. Mogą porobić pompki czy zatańczyć, obojętnie, chce po prostu zobaczyć czy dobrze je wyrzeźbiliście, a jeśli nie to skorygujemy wszelkie błędy. Pytania? Jeśli nie ma to zapraszam do pracy.

UWAGA: Osoby, które w poprzednim etapie zgubiły różdżkę opuszczają automatycznie lekcje. Dopóki nie kupicie nowej nie macie wstępu na żadne zajęcia ani możliwości korzystania z magii w fabule.

Każde 8p z zaklęć w kuferku to jeden przerzut w rzeźbieniu lub ożywianiu.

Rzezbienie:
1 - Idzie Ci wręcz okropnie. Co prawda udaje Ci się rzeźbić, ale to, w jaki sposób to robisz dość skutecznie uniemożliwia Ci podejście do następnej części zadania. Toporne cięcia w skale i nieforemny kształt potrafiło zwieńczyć tylko to, że odciąłeś rzeźbie głowę. Ramirez uśmiechnął się pod nosem z rozbawieniem, ale nic nie powiedział, poza oczywistym stwierdzeniem, że niestety chyba nie masz już na czym ćwiczyć.
2 - Ups, chyba masz problem. Tak się wczułeś w rzeźbienie, że nawet nie spostrzegłeś, że jeden z niestabilnych kawałków skały oderwał się od bloku i spadł wprost na Twoją stopę. Łzy napłynęły Ci do oczu, a głośny chrzęst oznajmił wszystkim, że masz połamane palce. Ramirez spojrzał na Ciebie ze współczuciem nakazując Ci usiąść z boku i poczekać na koniec zajęć, aby mógł „zainstalować Cię” w skrzydle szpitalnym.
3 i 5 - Hej, nie idzie Ci tak źle! Co prawda Twoja rzeźba jest trochę kanciasta i nierówna, ale i tak nauczyciel uśmiecha się do Ciebie z aprobatą. Zdaje się, że możesz spróbować ją ożywić.
4 i 6 - Wychodzi na to, że jesteś w tym mistrzem. Twoja rzeźba jest wykonana starannie i z wielką dbałością o szczegóły, co głośno chwali Marco. Przyznaje dodatkowe punkty dla Twojego domu, nie mogąc się już doczekać aż stworzone przez Ciebie dzieło sztuki ożyje.

Ozywianie:
1 i 5 - Zdecydowanie nie polubisz się z tym zaklęciem. Po trzykrotnej próbie rzucenia go i poniesieniu sromotnej porażki, postanawiasz sobie odpuścić i przyglądasz się poczynaniom innych. Cóż, ciesz się, że chociaż nie zrobiłeś sobie (lub różdżce) żadnej krzywdy!
2 i 6 - Świetnie Ci poszło, bo zaklęcie wyszło już za drugim podejściem. Ramirez poklepuje Cię krótko po ramieniu, obserwując jak Twój posąg zaczyna lekko podrygiwać, najwyraźniej starając się zatańczyć i cicho wyraża swoje zadowolenie z poprawnie wykonanych czarów.
3 - Idzie Ci naprawdę bardzo dobrze, bo czary udały się już za pierwszym razem. Marco jest pod wrażeniem Twoich zdolności w zakresie rzucania zaklęcia Piertotum Locomotor i głośno wychwala Twoje zdolności przy całej klasie. Już chciałeś się wycofywać kiedy powstrzymał Cię ruchem dłoni i wcisnął Ci do ręki Kompas marzeń, mówiąc abyś natychmiast zaczął gonić za szczęściem, bo z takimi umiejętnościami na pewno Ci się uda je odnaleźć.
4 - Nie stało się absolutnie nic zarówno przy pierwszej, drugiej jak i trzeciej próbie. Rzuć ponownie kostką. Jeśli jeszcze raz wyrzucisz tą samą kość zastosuj się do poniższego opisu:
Zdaje się, że za bardzo wczułeś się w poprzednio wykorzystywane zaklęcia. Zamiast skupić się na ożywieniu posągu zacząłeś myśleć o nie wiadomo czym i lekkomyślnie machnąłeś przy tym różdżką. Posąg wyrzuciło w powietrze, a gdy spadł z powrotem na ziemię to nie dość, że rozległ się przerażający łoskot to jeszcze rozpadł się na dwoje. Nauczyciel zwymyślał Ci za stwarzanie zagrożenia na zajęciach i odjął pięć punktów Twojemu domowi.

Po tym poście możecie już robić zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pon Wrz 29 2014, 17:02

Rasheed stał na swoim miejscu, obserwując nieudolność pozostałych studentów. Jak to jest możliwe, że ktoś, kto już tyle lat uczy się w Hogwarcie nie potrafi rzucić prostego zaklęcia niszczącego? Ba, niektórzy nawet pogubili różdżki… strzeliłby może nawet facepalma, ale ograniczył się do miny wyrażającej wyższość, jaka zaraz zniknęła, gdy uświadomił sobie, że ktoś do niego mówi. To Julia postanowiła się z nim przywitać.
- Hej, w sumie nic specjalnego. - tutaj zerknął na resztę klasy. Zdaje się, że niespecjalnie miał ochotę na rozmawianie w takim tłumie, co zresztą nie było niczym dziwnym, jeśli chodziło o Sharkera. Szpiedzy są wszędzie! Uśmiechnął się w sposób, który pokazywał, że bardzo trudno mu było to zrobić, ale jednak jej wybaczył.
- Niech będzie, ale musisz mi powiedzieć czemu ostatnio jesteś taka zakręcona. - zarządził, spoglądając jak Heikkonen radzi sobie z czarami. Poszło jej dobrze, nawet bardzo, bo bez problemu rozwaliła właściwą skałę.
- Ślizgoni górą. - mruknął jeszcze do niej nim zaczęła się kolejna część zajęć. Rash ucieszył się, że ominie go wypracowanie, a jednocześnie nieco się zasępił. Liczył na dalszą demolkę, ale w sumie rzeźbienie… nie powinno być tragedii. Podązył za Ramirezem i od razu wybrał sobie skałę gdzieś na uboczu. Doszedł do wniosku, że im dalej od reszty nieudaczników, tym bezpieczniej dla niego i po wysłuchaniu instrukcji zaczął dłubać w swojej rzeźbie. Szło mu wyśmienicie, bo wspaniała, zdecydowanie zbyt duża w porównaniu z prawdziwą, kobra królewska była dumnym reprezentantem wszystkich swoich żywych odpowiedników. Każdy detal jej pięknej skóry był idealnie odwzorowany, a mimo, że chłopak namęczył się przy tym jak diabli, to było warto. No i wpadły kolejne punkty dla Slytherinu! Ożywianie też było banalne. Już po pierwszym podejściu wąż zasyczał, poruszając się na boki w charakterystyczny sposób. Nawet otrzymał jakiś dziwny kompas, który będzie musiał wypróbować gdy tylko znajdzie się sam. Coś co ułatwia gonienie za marzeniami z pewnością nie powinno być używane w takim tłumie.
- Mistrzostwo… znowu… - westchnął, jakby był już zmęczony swoimi sukcesami i uśmiechnął się zaczepnie do Julki. - Pokaż im, że też potrafisz.

Kostka rzezbienie: 6
Kostka ozywianie: 5 -> 6 -> 6 -> 5 -> 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 669
Dodatkowo : ściągająca, bogini
  Liczba postów : 232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9159-ava-venus-erskin-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9161-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9162-zloz-swoja-ofiare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9163-ava-erskine




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pon Wrz 29 2014, 18:57

Kostki: 6, 4-> 6

Avę przerażał Ramirez. Chodził między nimi, czekając tylko na porażkę. Już na pierwszych zajęciach nakrzyczał na Erskine, a ta przecież była doskonała z zaklęć! Wielokrotnie brała udział w pojedynkach czarodziejskich, bo chciała pokazać innym, kto tu tak naprawdę rządzi. Teraz miała wrażenie, że jest małą dziewczynką i zaczynała się bać profesora. Co im jeszcze każe robić? Siedziała cicho jak mysz kościelna, chcąc uniknąć kolejnych niemiłych słów pod jej adresem. Ava dopiero zobaczyła Rasheeda, kiedy wraz z profesorem schodzili w dół góry. Był jednak zajęty rozmową, a Szkotka nie chciała bardziej już podpaść Marco, więc gdy ten spojrzał w tył pomachała mu energicznie, witając się w ten sposób. Przed nią nagle zmaterializował się blok skalny, co skomentowała cichym piśnięciem. Nie była do tego przygotowana. Czy naprawdę musiał tak wszystkich zaskakiwać? Trzymając już różdżkę w dłoni, rzuciła zaklęcie. Dokładnie wiedziała, co chce wyrzeźbić.
- Caelator Lapis - bloki skalne opadały na ziemię, a surowiec co raz bardziej przypominał smoka. Gdy Ava z wielką starannością wyrzeźbiła mu pyszczek oraz szyję, zajęła się skrzydłami. Dopiero później przeszła do ogona i kończyć. Odeszła na kilka stóp od rzeźby, stwierdzając, że brakuje jej jeszcze malutkich łusek. Kiedy je dodała, profesor stanął zza dziewczyną. Ta wstrzymała powietrze, bojąc się jego reakcji. Otworzyła szeroko usta, gdy usłyszała pochwałę. Z wielkim zapałem zabrała się do ożywiania swojego smoka. To na pewno przyprawiło jej więcej trudności. Przez dłuższy czas nic się nie działo. Ava powtórzyła sobie w myślach, że musi się kupić i nie myśleć o tym, jaki profesor może być wkurzony, kiedy jej nie wyjdzie. Wypowiedziała jeszcze raz zaklęcie i nagle smok zaczął poruszać skrzydłami i kończynami, zanosząc się dzikim tańcem, którego Erskine nigdy na oczy u tych zwierząt nie widziała. Wyszło, wyszło! Zaczęła skakać z radości.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1236
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6002-cesaire-bernard-weatherly#171006
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6003-cezar-i-jego-rzymianie#171018
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6010-cezarowa-sowa#171255
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7381-cesaire-weatherly#207517




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Sro Paź 01 2014, 15:00

Lekcja zaklęć była dla Cezara naprawdę cudowna. Nie dość, że od jakiegoś czasu przy każdej możliwej okazji, czy to w Therii, czy na treningu quidditcha, czy też na transmutacji, pokazywał, że jest ostatnią pierdołą i niewiele potrafi zrobić, tak teraz nic nie wskazywało na to, by coś miało się polepszyć w tej kwestii. Co prawda tym razem wyjątkowo się nie spóźnił na zajęcia, ale przy pierwszym zadaniu, jakim było wysadzanie skały, zasiał panikę i ściągnął na siebie uwagę Ramireza. Liczył na to, że dalszy ciąg obędzie się bez większych przeszkód, jednak przewrotny los miał udowodnić, jak płonne były jego nadzieje, bo oto gdy już Kanadyjczyk zabrał się za rzeźbienie w kamieniu, pomimo tego, że starał się to robić z maksymalną rozwagą i skupieniem i nawet całkiem dobrze mu to szło, w pewnym momencie z jego rzeźby odłamał się wyjątkowo duży blok skalny, a pochłonięty swoją pracą Weatherly nawet go nie zauważył. Ale za to poczuł, kiedy ten wylądował na jego stopie. I usłyszał, kiedy kościom jego stopy nie spodobało się spotkanie z kawałkiem skały, co wszystkim obwieściło głośne chrupnięcie. Coś zapiekło chłopaka w oczy, ale przecież był przyzwyczajony do urazów wszelkiego typu po morderczych treningach z Limierem, dlatego też zamiast rozryczeć się jak bóbr, zaklął paskudnie po francusku i zaklęciem przelewitował kawał kamienia ze swojej stopy na trawę obok. W tym czasie podszedł już do niego Marco i nakazał spokojne czekanie na koniec zajęć, po których przetransportował go do skrzydła szpitalnego. Tyle, jeśli chodzi o sztukę rzeźbienia w kamieniu!

zt
Kostki:2 i dalej już nie losowałam :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Trois-Rivières
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1827
Dodatkowo : metamorfomagia, rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 707
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5525-madison-chloe-richelieu#160262
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5529-pancake-karma-is-coming-after-you#160278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5528-madisonowa-sowa#160270
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7198-madison-richelieu




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Sro Paź 01 2014, 17:27

Po początkowym rozentuzjazmowaniu skutkującym wysadzeniem złej skały i lekkim zganieniem przez Ramireza, Kanadyjka postanowiła bardziej się skupić na lekcji i nie palnąć już gafy w postaci dobierania się do nie tego, czego powinna. Rzeźbienie w kamieniu nie było może świetnym pomysłem dla Richelieu, która przecież skupiała się na sporcie, a nie na sztuce i miała zerowe doświadczenie w jakimkolwiek kreowaniu własnych form artystycznych, ale mimo wszystko starała się podejść do zadania tak sumiennie, jak tylko się dało. Z braku lepszego pomysłu, zaczęła rzeźbić jednorożca i chociaż efekty końcowe odbiegały trochę od ideału, rzeźba nie była do końca symetryczna i miejscami była zbyt kanciasta, zawsze mogło pójść o wiele gorzej! Mads zauważyła, że Marco uśmiecha się do niej z czymś na kształt aprobaty, więc postanowiła spróbować ożywić kamień. I tu spotkało ją niesamowite zaskoczenie, bo zaklęcie udało jej się idealnie za pierwszym razem, a jej jednorożec radośnie parsknął i zaczął biegać dookoła grupki uczniów! Nawet profesor Ramirez zaczął głośno wychwalać zdolności Richelieu, chociaż to akurat chyba bardziej była zasługa szczęścia niż jakiś wielkich umiejętności, jednak kiedy Kanadyjka chciała już się wycofać w stronę zamku, bo przecież zajęcia się kończyły, jednak Marco jeszcze chwilę ją zatrzymał i wcisnął do ręki kompas marzeń, mówiąc przy tym coś o pogoni za szczęściem, które na pewno osiągnie z takimi umiejętnościami. Blondynka podziękowała za zajęcia i ten prezent, który otrzymała mimo początkowych zawirowań na zajęciach, po czym pożegnała Brazylijczyka i wróciła do zamku.

zt
Kostki: 5 i 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3372
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7263-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Paź 03 2014, 16:07

Idąc w kierunku skalnych bloków zastanawiała się jak odpowiedzieć Sharkerowi na jego pytanie. Nie byli tu sami a co gorsza trwała lekcja więc nie bardzo widziało jej się zdawać całej relacji z tego co ostatnio robiła. Zauważyła że Rekin również ma takie podejście, kto by chciał żeby ploty rozniosły się po całym zamku? A no właśnie.
- Słońce zostało zaćmione przez kogoś innego - odpowiedziała, a kiedy byli nieco bardziej oddaleni od reszty zgromadzonych dodała półgłosem - Spotykam się z kimś.
Wolała wyjaśnić mu o co chodzi bo przecież nie do końca mógł zrozumieć jej 'zakodowany' przekaz. Póki co musiało mu to wystarczyć bo właśnie dotarli na miejsce tak więc trzeba było zabrać się do rzeźbienia, co swoją drogą chyba nie mogło się zakończyć zbyt dobrze? Przynajmniej tak myślała przed rozpoczęciem zadania. Nie zastanawiała się zbyt długo nad tym co chce stworzyć u Rasheeda był to wąż no więc... Tygrysek może nie wyszedł jej najlepiej bo był nieco kanciasty w każdym razie jak na pierwszy raz poszło jej całkiem dobrze, Ramirez dał jej znak że może już go ożywić. Udało jej się to za pierwszym razem, a nauczyciel najwyraźniej zadowolony z jej poczynań na tej lekcji dał jej kompas marzeń przy okazji mówiąc coś o gonieniu szczęścia, chyba nie tylko jej udzieliło jej się przekazywanie informacji w dość tajemniczy sposób. Podziękowała mu za przedmiot po czym wróciła do Rekina i tak oto ruszyli razem do Hogs.

z/t
Kostki : 3,3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Szwajcaria/Argentyna
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1056
  Liczba postów : 410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8405-freya-lethe-vacheron#237837
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8408-frejkowe#237862
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8407-poczta-frejki#237861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8406-freya-vacheron#237859




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Paź 03 2014, 18:09

Zaklęcia w terenie były świetne, pomijając oczywiście fakt ewentualnych wypadków z wybuchającymi skałami czy miażdżeniem stóp przez odłamki skalne obszernych rozmiarów. Ale Frejce wyjątkowo dzisiaj dopisywało szczęście, bo to przecież zawsze ona jest tą ofiarą losu, która przy pierwszej lepszej okazji robi sobie krzywdę, która przyprawia o palpitacje serca wszystkich, tylko nie ją. Szwajcarka wysłuchała uważnie poleceń Ramireza, nie chcąc zniweczyć dobrego wrażenia, jakie udało jej się zrobić w pierwszej części zajęć. Aż przyklasnęła w dłonie z uciechy, kiedy się dowiedziała, że będą rzeźbić w kamieniu dowolnie wybraną formę i bez chwili zastanowienia wybrała pegaza z wiadrem wypełnionym whisky, którą pojone były te magiczne stworzenia w hodowli w słonecznym Santa Catalina. Blondynka wyjątkowo wciągnęła się w rzeźbienie i całe szczęście nowe zaklęcie nie płatało jej żadnych figli, w związku z czym mogła bez przeszkód wyrzeźbić każde piórko i każdy mięsień swojego pegaza. Tyle razy obcowała z tymi zwierzętami w Argentynie, że oddanie każdego detalu nie sprawiało jej żadnego problemu, a koniec jej pracy był niezwykle satysfakcjonujący i nawet został doceniony przez profesora Ramireza! Zachęcona namowami Freya przymierzyła się do ożywienia swojej rzeźby, w duchu modląc się o to, by nie popsuć swojego dzieła. Wymawiając formułę, zamknęła oczy, a gdy je otworzyła, usłyszała radosne parsknięcie i charakterystyczny szelest piór, a Vacheron od razu wyciągnęła rękę w kierunku swojego pegaza i z uśmiechem od ucha do ucha pogłaskała go po chrapach i zgrabnej śnieżnobiałej szyi, nie mogąc uwierzyć w to, że jest rzeźbą, a nie zwierzęciem z krwi i kości. Ku zaskoczeniu blondynki, Marco jeszcze raz zaczął wychwalać na głos jej zdolności i nawet wręczył jej kompas marzeń, chyba w nagrodę za osiągnięcia na lekcji. Frejka jeszcze przez dłuższą chwilę głaskała swojego pegaza, a po oficjalnym zakończeniu zajęć podziękowała profesorowi, pożegnała się i wróciła do zamku.

zt
Kostka rzeźbienie 4
Kostka ożywianie 3
wybacz lekkie opóźnienie i poproszę jeszcze kompas marzeń dla Mads, bo gdzieś uciekł z kuferka <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Lip 29 2016, 12:26

Pan Padelton od dawna znany był w kręgach londyńskich czarodziei. Posiadał całkiem niezłą fortunę, najprawdopodobniej odziedziczoną po ojcu, która pozwalała mu na godne życie. Sam już nie był najmłodszy. A jego usposobienie było specyficzne i o ile niektórych urzekało, o tyle innych wręcz odstręczało. Był całkowicie łysy. Przynajmniej na głowie. Tors zdobiło mu potężne grono brązowych włosów, które zawsze wystawały spod jaskrawej koszuli. Czerwone spodnie były jego nieodłącznym rekwizytem. Zaś marynarka w geometryczne wzory jak zwykle wyglądała jak nie od parady.
Jednak z jakiejś dziwnej, nieznanej nikomu przyczyny, Henry Padelton uwielbiał testować innych czarodziei. A przyznać trzeba było, że nie brakowało mu wyobraźni. Niby nikt nie musiał się na to godzić. I z początku ludzie podchodzili do tego nieufnie, ale zawsze kusiła ich perspektywa przygody i możliwość zdobycia doświadczenia, a często i z udziału w jego eksperymentach można było zdobyć też inne fanty. Nic jednak nigdy nie było pewne. Dzisiaj Pan Pdelton wysłał dwa listy, do każdego dołączył pierścień, który był świstoklikiem. Dwie sowy, z których jedna skierowała się do @Gregers Colton a druga do @Adrienne Lorrain
W obu wyjaśniał, że zaprasza tę dwójkę na niezapomnianą przygodę. Jednak równie dobrze oboje mogli mu odmówić. Wolał jednak, gdy ludzie mówią mu nie w twarz. Stąd też pierścienie, przenoszące ich prosto do gór za wioską w Hogsmade, gdzie już spokojnie na nich czekał paląc fajkę.
-Witam moi drodzy, macie chęć na przygodę? – zapytał ubierając usta w uśmiech.


Na sam koniec posta należy wstawić zgodę na działanie wykorzystując kod:

Kod:
<zg>Proszę o akcję:</zg> niebezpieczną/neutralną/bezpieczną(bez ranienia postaci)
/gra prowadzona będzie przez Mistrza Gry, dopóki sam w poście nie zaznaczy, że rozgrywka dalej prowadzona jest bez niego. Proszę więc trzymać się utworzonej kolejki i respektować jego posty.
akcja rozgrywki toczy się w czasie fabularnym nie mającym wpływu na miejsce przebywania postaci bowiem na miejsce sprawdza ich świstoklik
A tak ponad wszystko miłej zabawy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8544-gregers-colton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8549-no-moze-sie-dogadamy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8551-pisz-do-coltona-spokojnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8550-gregers-colton#241644




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Lip 29 2016, 22:05

Włóczył się po okolicznych wioskach. Szedł tam, gdzie poniosły go nogi, a jedynym najbliższym celem, jaki sobie postawił, było ogarnięcie mieszkania. Nowego miejsca, w którym mógłby zacząć układać życie bez Sary i choć wizja takiej przyszłości przyprawiała go o dreszcze, nie widział innego rozwiązania. Nie był naiwniakiem, który do końca życia chciałby żyć utraconą miłością. Kobieta, którą kochał pod jego nieobecność zabrała wszystkie swoje rzeczy i rozpłynęła się w powietrzu, jakby nic ich nie łączyło. A Gregers przez ostatni rok doznawał karuzeli skrajnych emocji. W jednym momencie ogarniała go wściekłość, chwilę później był koszmarnie rozżalony, a pod koniec dnia dawał się pochłonąć pustej obojętności. Kto by pomyślał, że niegdyś cyniczny, możnaby powiedzieć nawet - zimny Ślizgon, dziś przez utraconą miłość wyglądać będzie, jak cień człowieka. Kto by pomyślał że Gregers Colton mógłby zaszyć się w domu i niczym bohater taniego romansu, całymi dniami oglądać zdjęcia swojej ukochanej. Cóż, historia lubi zaskakiwać - co gorsze - nie zawsze przyjemnymi niespodziankami.
Idąc tak przed siebie, spojrzał w niebo i dostrzegł na nim kropkę, która z sekundy na sekundę robiła się coraz większa i ostatecznie okazała się być... Sową. Gregers dostał list. Otworzył szerzej oczy, bo zapisanego literami kawałka papieru nie widział już od dawna - jakkolwiek śmiesznie to brzmi. Korespondencja listowna, czy rozmowa w cztery oczy ostatnimi czasy były dla niego najgorszymi z możliwych rozrywek. Niechętnie otworzył kopertę. W środku krył się złotawy pierścień, co zaskoczyło Gregersa jeszcze bardziej. A kiedy tylko obrócił przedmiot w dłoniach, poczuł nieprzyjemne uczucie w żołądku, świat mocno zawirował i już po chwili jego oczom ukazały się kamienie i kręta ścieżka. Minęło parę sekund, zanim dotarło do chłopaka, że trafił na sam szczyt jakiejś dziwnej góry, której nigdy nie miał okazji odwiedzić. Podrapał się po karku, rozejrzał dookoła i gdzieś w połowie drogi napotkał na wzrok dość nietypowo wyglądającego mężczyzny, który już po chwili zadał Gregersowi pytanie. A pytanie to było o tyle dziwne, że nie dotyczyło tylko jego.
- O. - Mruknął, kiedy odwróciwszy głowę w prawo spostrzegł dziewczynę, której nie widział całe wieki. Kiwnął jej tylko na powitanie, po czym zwrócił się do mężczyzny. - W moim życiu powiewa ostatnio nudą... Może przydałoby mi się trochę rozrywki. Czekam na coś ciekawego.

Proszę o akcję: niebezpieczną
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Pią Lip 29 2016, 22:16

W życiu Adrienne nieco się działo. Jak miała spokój i tak naprawdę pragnęła kogoś przy kim będzie mogła zapomnieć o panie Robertsie pojawili się inni panowie. Ehh.. Wiele miała myśli w głowie. Tych negatywnych jak i pozytywnych. Ale dlaczego miałaby nie korzystać z zycia? Przecież życie po to jest. Ona chciała się z kimś związać, ale skoro nie było jej to dane, to dlaczego miałaby się tak nie bawić jak oni bawili się z nią? Przecież to ma ręce i nogi i postanowiła właśnie tak na to spojrzeć. Jednak sama w siebie w tej kwestii nie wierzyła, dlaczego? Bardzo łatwo odpowiedzieć na to pytanie. Adrienne za bardzo przywiązuje się do ludzi, nie potrafi bawić się innymi, dlatego też mogła się jedynie łudzić, że ta zabawa i dla niej będzie dobra. Wracała z kolejnej samotnej podróży. Mogłaby tak naprawdę mieć przy sobie jakiś namiot i nie ruszać się z kolejnego zdobytego miejsca. Każde miejsce było piękniejsze od poprzedniego.
A więc wracając do teraźniejszości. Wracała do swojego pokoju gdy nagle pojawiła się sowa z listem. Ktoś się chciał z nią spotkać? A może to jakiś żart? Kto by chciał ją zaprosić na niezapomnianą przygodę. Wahała się czy na pewno chwycić za ten pierścien, ale postanowiła zaryzykować. W końcu jest na wakacjach, tak? Adrienne tym bardziej należała do osób ciekawskich dlatego dotknęła pierścienia, a ten przeniósł ją w jakieś miejsce. Rozejrzała się i dostrzegła dawnego ślizgona. Kiedyś mieli jakiś kontakt, ale od ostatniego czasu nie rozmawiali ze sobą. Poza tym był chłopakiem jej przyjaciółki dlatego też musiała go znać, a co nie znaczy, że go lubiła. - Ciebie też tutaj przeniosło? - zapytała i dopiero teraz dostrzegła mężczyznę. - Ochota na przygodę? Dlaczego by nie. - mruknęła do niego i spojrzała na Coltona. Chyba jeszcze bardziej wyprzystojniał.

Proszę o akcję: niebezpieczną
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Góry za wioską   Sob Lip 30 2016, 10:49

Czy Pan Padelton wiedział o łączącej tą dwójkę znajomości? Wątpliwe, jednak wcale nie należało takiej możliwości do końca wykluczać. Znany był on z tego, że na jego przygody zdarzało się trafiać kompletnie obcym dla siebie ludziom, najlepszym przyjaciołom, a także nie raz w bój rzucał dwójkę negatywnie nastawionych do siebie osób. Nie to jednak powinno być przedmiotem teraźniejszych rozważań.  
Nie czekał długo. Już po chwili naprzeciw niego stała dwójka młodych czarodziei. Jak się okazało, nawet skorych do przygody. Uśmiech Henry’ego pogłębił się, a może poszerzył, tak, że przez chwilę można było dostrzec nutkę szaleństwa. Zaraz jednak zgasił fajkę i zaklasnął radośnie w dłonie, które potem potarł. Wywrócił oczami i wydął usta, jakby zastanawiając się, którą z przygotowanych wcześniej atrakcji wybrać dla nich.
-Myślę, że to wam się spodoba. – powiedział chowając fajkę w poły marynarki i wyciągając do nich dłonie. Tak, zamierzał ich wszystkich teleportować do tylko sobie znanego miejsca. Poczekał aż każde z nich złapie za jego nadgarstek. Nie miał wątpliwości, że to zrobią, gdyż sami zgodzili się na przygodę i teleportował ich, czując znajome uczucie w żołądku.
Zawirowali. I cały świat zawirował. A już po chwili byli w całkiem innymi miejscu. Oh, Henry Padelton uwielbiał teleportację, pozwalała pokonywać tysiące kilometrów w sekundy. W miejscu, w którym się zjawili była już noc. Słabe światła oświetlały pomost, jednak widok sam w sobie zapierał dech w piersiach. Z każdej strony otaczały ich drzewa, o tak odmiennym do londyńskiego, różowym ubarwieniu. Henry puścił ich dłonie i zatoczył na pomoście obrót gestem prezentując im widoki.
-Jezioro Kwitnącej Wiśni. – wyjaśnił im, jednocześnie mówiąc gdzie się znaleźli. – To tutaj zacznie się wasza przygoda. – oznajmił i wyglądał na tak podekscytowanego, jakby sam miał brać w niej udział, a nie być jedynie postronnym obserwatorem. – Pamiętajcie, że za wszelkie urazy, krzywdy, czy też opcjonalną śmierć odpowiedzialności nie biorę. – wygłosił swoją standardową przemowę. Podrapał się po łysej głowie. – Pierwszą wskazówkę znajdziecie na dnie jeziora. – powiedział z uśmiechem, jednak każdy głupi wiedział, że uśmiech ten choć szczerzy i miły skrywał pod sobą wiedzę o tym, co może ich tam spotkać. Ruszył wzdłuż pomostu, jakby uznając wprowadzenie za skończone. Zaraz jednak zatrzymał się. – Na wszystkie chochliki świata byłbym zapomniał! – jego głos rozszedł się echem po tafli jeziora. On zaś odwrócił się ponownie w stronę panny Lorain i pana Coltona. Pogrzebał chwilę w kieszeni swojej marynarki po czym wyciągnął w ich stronę dłoń z dwoma naszyjnikami. Każdy z nich miał pozłacany łańcuch, wisior zaś był okrągłego kształtu i okazał się lusterkiem. Nie takim zwykłym znów. Henry zrobił swoim zdaniem bardzo dobry użytek z dwóch kompletów lusterek dwukierunkowych. Każdy z wisiorów był swoistego rodzaju przekaźnikiem, dzięki któremu Pan Padelton mógł obserwować całą sytuację. Czasem, gdy miał chęć dawał nie raz podpowiedź, jak obejść daną przeszkodę. – Wasze hasło powrotu to: Miętowe ropuchy. Wystarczy to powiedzieć a zabiorę was gdziekolwiek byście nie byli. – zastanowił się chwilę czy przypadkiem znów o czymś nie zapomniał, po czym skinął im głową i rozpłynął się w ciemnościach. Zostali sami. Teraz musieli tylko wymyślić jak dostać się na dno jeziora.

Każdy z was rzuca kostką:
 

Następny post pisze pan @Gregers Colton nad Jeziorem Kwitnącej Wiśni
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Góry za wioską

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-