IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Górski strumyk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Górski strumyk   Wto Sty 11 2011, 17:52

First topic message reminder :


Górski strumyk
Chodząc po górach można się natknąć na strumyk, płynący między skałami. Od późnej wiosny do wczesnej jesieni woda jest przyjemnie orzeźwiająca, w połowie roku zimna. Niekiedy można dostrzec małe wodospady, jednak trzeba odpowiednio trafić. Jest ich stosunkowo niedużo, ale w połączeniu z pobliską roślinnością wyglądają bardzo urokliwie. Co nie znaczy, że wskazanie jest wpadanie do nich. To kończy się niemal zawsze źle. W okolicy strumyka można znaleźć wiele niezbyt często występujących roślin, będących składnikami przeróżnych eliksirów. Może więc warto czasami udać się na poszukiwania?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia/Londyn
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob Kwi 21 2012, 10:24

Oryginalny? Hmmm to czemu skądś kojarzę słowa: „to naprawdę ładny głaz!”. Ale nie ważne. Może osioł, ze Shreka jest dla niego kimś wielkim i naśladuje go, by pokazać jaki jest cudowny i olśniewający, jak… osioł. Dziwnie to zabrzmiało, nie sądzisz?
Lillyanne słuchała go z wielką uwagą. Wpatrywała się w wędkę, w niego, a później w wodę i westchnęła. Chciałaby coś umieć robić dobrze, jednak gdy chłopak spytał ją o robienie rybek spojrzała na niego zachwycona. W jej oczkach pojawiły się delikatne iskierki, które tańczyły zachwycone ożywiając szmaragdowy kolor. Umiała! I mogła się na coś sprzydać!
- Yh! Potrzebuje jedynie noża i mogę pozbyć się łusek i jej wnętrzności i głowy… Ale równie dobrze można tylko pozbyć się łusek i uważać, by nie wgryźć się da… - zamilkła. Blee! Tak na pewno nie zrobią. Potrzęsła głową zaprzeczając samej sobie. - … obiorę je – wydukała zakłopotana. Później gdy się przedstawiła chłopak odpłacił jej tym samym. No prawie tym samym. Z jej ust wydobył się chichot. Zasłoniła usta wolną ręką i wydukała.
- Miło mi Cię poznać Twan – na jego późniejsze słowa przytaknęła i zaczęła układać patyki. Chyba nie układała na ognisko… a jak układała to się wszystko rozwaliło, o!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob Maj 12 2012, 22:30

Rety, no. Oczywiście, że Twan był fanem Osła ze Shreka. Jakżeby inaczej? Skoro do któregoś roku życia został wychowany jak kompletny mugol, a i później, kiedy nie przebywał w Hogwarcie, często korzystał z ich technologii (no i przecież Korea! oni tyla mieli tych bajerów), to musiał znać wszelakie popularne bajki. Tak więc Osioł, to Osioł, nie sposób go nie uwielbiać.
- Ym, a ten... bez noża się nie da? - zapytał ostrożnie, nie widząc czy to co mówi jest bardzo głupie. - Może... nie wiem, jakimś patykiem? Bo niestety żadnego nie mam. O, albo jeszcze kamieniem, na pewno znajdzie się jakiś ostry.
Ustawiał ognisko, upewnił się, że nad owym miejscem nie ma żadnych gałęzi, coby się mogły podpalić, nawet dookoła ustawił kamulce, takie jak są przy profesjonalnych ogniskach. Myślał tylko jak upiec rybę i w końcu uznał, że może jak położą ją na jakimś dużym kamieniu nad ogniem czy obok ognia, to może uda się upiec. Chyba, żeby nadziać ją na ostry patyk, jak to robiło się z kiełbaskami... też zawsze jakiś pomysł, może nawet lepszy niż ten pierwszy. Czekał więc, aż Lili zrobi coś z ich jedzeniem, żeby się nadawało do dalszego przygotowywania, a sam wybierał odpowiednie patyki, z kupki już przyniesionych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia/Londyn
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie Maj 13 2012, 08:34

Dziewczyna westchnęła i zaczęła intensywnie myśleć. Rozejrzała się dookoła szukając czegoś, co może pomóc jej przygotować rybkę. Niestety nie zauważyła nic takiego. No cóż, będą musieli, a raczej ona będzie musiała zrobić to kamieniem, tak jak powiedział Twan. Tak więc wstała i rozpoczęła poszukiwania. Weszła do strumyczka wlepiając spojrzenie pod tafle wody.
- Kamyczku, kamyczku, gdzie jesteś kamyczku… - wydukała do siebie i po chwili dostrzegła. Wyciągnęła go i obejrzała dokładnie. Przemyła go jeszcze na wszelki wypadek i wróciła do Gryffona. Usiadła przed rybą, którą położyła na dużym kamieniu i zaczęła skrobać. Niestety tylko skrobać. Po chwili obie rybki były pozbawione łusek – bez noża nie mogę pozbyć się głowy, ani wnętrzności rybki – wydukała załamana tym faktem. Westchnęła i spojrzała na rybę – będziemy musieli ją jeść jak szaszłyka… tylko trzeba uważać na to co ma w środku. Jakoś nie widzi mi się, bym zjadała żołądek ryby… ble… - powiedziała otrzepując się. Niestety wyobraziła sobie siebie zjadającą taki żołądek. Niedobrze jej było od tego!
No cóż, ale bynajmniej mniej więcej powiedziała na czym tą rybę zrobią. Wzięła ostry patyk i nabiła rybkę jak kiełbaskę na niego i gotowe! Wbiła owy patyk do ziemi i sprawdziła czy się trzyma. W ostatniej chwili złapała go przed upadkiem. Przecież nie może jej wszystko wychodzić, ne? Spojrzała na Twana proszącym spojrzeniem, by on – jako silny i odważny (nie wiem co tu odwaga ma do rzeczy, ale nieważne!) mężczyzna – wbił patyk w ziemię by utrzymywał rybę w powietrzu, nad ogniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pon Maj 21 2012, 20:53

Tak więc, ryba się piekła, a oni sobie rozmawiali. W pewnym momencie, Twan nawet zdecydował się wejść do wody, oczywiście kiedy tylko upewnił się, że nie zmoczy sobie spodenek ani nic. Brodził tak, chlapał na Lil i nawet jak sam się zrobił mokry, to specjalnie nie narzekał. Wyjątkowo. Rybka była gotowa, więc zjedli, oczywiście nie obeszło się bez wybrzydzania, czego w tej rybie nie ma i teatralnie głośnego wypluwania ości na ziemię. Ale zjadł całe i całkiem dobre było.
Robiło się ciemno, więc wrócili razem do Hogwartu.

zt. wybacz, że tak kończę, ale nie mam siły na twana, a ten wątek by się jeszcze ciągnął i ciągnął, a poza tym lil przecież i tak ma szlaban, więc nie powinno jej tu byc Neutral
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Milford Haven, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 121
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3269-marione-lou-shelley#101861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3271-brak-fajnej-nazwy#101880
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3272-marione-shelley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9099-marione-shelley#254994




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pią Cze 08 2012, 21:14

Emocje, które dziś mi towarzyszyły sięgnęły zenitu. Po pełnych przeżyciach oraz czujnego wpatrywania się w płaski ekran telewizora Polska zremisowała z Grecją. Bogu dziękujmy, że jedna bramka była spalona przez Greków. Cóż, spodziewałam się innego przewrotu akcji, ale i tak jestem dumna z naszych Nadwiślańskich Orzełków! Pierdolenie o Szopenie, a przecież powinnam teraz zająć się Marianem. Emocje jeszcze mnie nie opuściły. Boże, dzięki Ci za Przemysława Tytonia, który wprost idealnie bronił bramki. Już się obawiałam, że ten ,,świeżak" nie da rady, a to patrzcie. Pięknie bronił. Dobra już przestaje o tym pierdolić.
Marione powinien zacząć spotykać się z Tamarą! Kurcze jak on dawno jej nie widział. Nawet kontaktu listowego ze sobą nie utrzymują. Czyżby coś jej się stało? A może ona znalazła kogoś innego. Lepszego do Mariana? Nie mogłaby, bo przecież powiedziałby mu. Jest jeszcze opcja, że sporo się uczy. W końcu to studentka i to drugiego roku (chyba). Krukon na szczęście nie długo będzie mógł się częściej z nią widywać, bowiem także wybiera się na studia. Postanowił wybrać się do Hogsmeade, od tak. Wstąpiłby do herbaciarni, zamówiłby duży kubek czarnej herbaty przy czym czytałby jedną z mugolskich książek przysłanych od jego kochanej matki. Kurcze mógł iść nad jeziorko, no ale nie chce już mu się wracać po graty do wędkowania, a powędkowałby. No tak, ale on głupi! Przecież może je przywołać. Po chwili chłopak wyjął z kieszeni różdżkę, wypowiedział zaklęcie i w mgnieniu oka miał przy sobie cały zestaw do wędkowania. I ruszył w stronę jeziorka. Po jakimś czasie chłopak doszedł do wyznaczonego miejsca, rozłożył się, wziął przynętę, zawiesił ją na haczyk i zaczął relaksować się tym jakże pożytecznym sportem - wędkarstwem.

umówione
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 356
Dodatkowo : Teleportacja, jasnowidzenie
  Liczba postów : 702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2988-chiara-ana-morello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6119-czarka-sie-przechlala
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3065-chiara




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie Cze 10 2012, 15:05

Naprawdę nie rozumiem tego całego zamieszania wokół Euro. Przez cały rok mecze piłki nożnej nie były tak afiszowane, a tu nagle przychodzi takie cos i o jaaaaaa. Niesamowite, ile teraz football ma kibiców. Ja tam cały rok wierna jestem tylko zuzlowi, a Ojro obchodzić mnie nie będzie, ot co. Naprawde nic ciekawego w tym patrzeniu na facetów ganiających za piłką. Pracować, żonami się zajmowac, z dziećmi się bawić! A nie przed telewizorem ślężeć! Człowiek by się na imprezę przeszedł a tu dupa, nikt nic nie organizuje, bo mecze. A ja umieram w samotności, jeszcze przez jakieś piętnascie minut będę, może już umrę zanim ta ona się przywlecze… whatever! Jestem hejtersem, heheheheh. Fajne uczucie!
Chiara za to dawno nie widziała się z Fabiano. Nie ukrywajmy, pozwoliła mu się do siebie zbliżyć, co nadzwyczajne. A on ją olał, najzwyczajniej w świecie. I niech jej ktoś jeszcze powie, że miłość istnieje, że jest niesamowita i w ogóle. Po Włochu widać, że może być oc najwyżej przejściowa i chwiejna jak humor kobiety podczas PMS. Żałowała. Potwornie żałowała swojej decyzji o ich relacji. Zakazany owoc wszak najbardziej kusi. Kiedy dostanie się go już legalnie, czar pryska i człowiek traci zainteresowanie. Okazała słabość i za to na każdym kroku się ganiła. Nie powinna była. A co jeśli ktoś się dowie? Będzie pośmiewiskiem. Ta, która zgineła od miecza, którym wczesniej wojowala. I nie chodzi tu konkretnie o Fabiano, ale o sam fakt. Miała ochote wylać na siebie kubeł zimnej wody.
Ruszyła początkowo nad jezioro, ale tam zebrało się zbyt wielu uczniów. Po chwili zastanowienia ruszyła do Hogsmeade, a przeszedwszy miasteczko, skierowała się do lasu. Tam zdjęła buty i wkroczyła do strumyczka, po czym ruszyła z jego biegiem. Nie minęło nawet pięć minut, a poczuła, że coś boleśnie wbija jej się w stopę. Przeklnęła siarczyście i wyjęła owe coś z nogi. Haczyk. Wędkarski haczyk. Kuśtykając, zblizyła się do wedkarza siedzącego niedaleko i zdzieliła go po głowie.
- Kiedyś nadejdzie ten piekny dzień, w którym cię zabiję, Marione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Milford Haven, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 121
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3269-marione-lou-shelley#101861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3271-brak-fajnej-nazwy#101880
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3272-marione-shelley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9099-marione-shelley#254994




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sro Cze 13 2012, 20:53

Oj tam oj tam. Euro w Polsce przeżyjemy tylko raz w życiu. Będziemy miały co dzieciom i wnukom opowiadać. Dzięki Ojro polubiłam piłkę nożną i co ważne OBEJRZAŁAM CAŁY MECZ. I MAŁO TEGO! Zrozumiałam o co w ogóle chodzi w piłce nożnej. Brawo dla mnie! Ludu klękaj prze mną. Ja rozumiem zasady gry w piłkę hehe. Smuda i inny Błaszczykowski powinni być ze mnie dumni. Fajnie, że mnie nawet nie znają. Hah o dziś jestem napaloną fanką Wojciecha Szczęsnego. Prawie wszystkie kweje o nim polubiłam. No po prostu bosko. A wiesz, że on ma tumbrla? Tak też się zdziwiłam. A podobno Manchester United chce kupić Lewandowskiego. Daj Boże, że odmówi, bo jeszcze chłopaczyna zmarnuje się grzejąc ławkę rezerwowych. Ja i pewnie połowa narodu Polskiego nie życzyłoby tak temu jakże uzdolnionemu piłkarzowi. A ja jestem rasowym noł lajfem, siedzę sama przed tv i oglądam Ojro. Aż łezka w oku się kręci. No ale do rzeczy.
Marione wprost uwielbiał wędkować. Kochał ten sposób spędzania wolnego czasu. Po ciężkiej pracy, a mianowicie wytężania swej mózgownicy podczas lekcji chłopaczyna miał prawo się zmęczyć. Pomyślał o wędkowaniu i tu patrzcie! Shelley od dobrych dwudziestu minut siedzi w spokoju wsłuchując się w szum rzeki oraz lekkiego wiatru targający jego grzywę. Ostatnio nie miał jak wędkować. Wieczne opady przeszkadzały mu na wyprawę tak więc musiał ten wolny czas spędzić w zamku wśród ciekawych książek, które przesyłają jego rodzice. Właśnie, dawno do nich nie pisał. Musi napisać, bo zaraz sobie pomyślą, że chłopaczyna nie żyje. A przecież chce co czytać w te wakacyjne wieczorki. No właśnie w tym roku wyjeżdżają na wakacje ze szkołą, toteż musi mieć jakąś książkę przy sobie. Dobra napisze jutro. Wody sporo przybrało. Rzeka była większa oraz głębsza. Dobrze, że krukon wyczaił jakąś fajną skałkę toteż na niej sobie klapnął. Nagle usłyszał pewien głos. To Chiara. No nie poco ona tu przyszła. Teraz biedny Marianek znów będzie miał na nią fazę, a przecież nie chce. Tamara musi być dla niego najważniejsza.
-Oj Chiara ja nie chciałem. Przepraszam już zabieram. Matko nie jest Ci zimno? - rzekł po czym wstał i chciał podać rękę dziewczynie, aby ta także stanęła na kamieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 356
Dodatkowo : Teleportacja, jasnowidzenie
  Liczba postów : 702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2988-chiara-ana-morello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6119-czarka-sie-przechlala
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3065-chiara




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sro Cze 13 2012, 23:08

Właściwie im dłużej wpatruję się w ekran telewizora, tym więcej rzeczy związanych z piłką nożną nabiera dla mnie sensu. Potrafię nawet zrozumieć, dlaczego ludzie ją lubią. Wgapiasz się w boisko, śledzisz piłkę i zapominasz o problemach. Jakie to wygodne. Największym zmartwieniem jest dla ciebie to, czy przeciwna drużyna nie strzeli bramki. O dziwo, mogę śmiało powiedzieć, że football lubię i przed telewizorem podczas meczów mogę siedzieć godzinami. Nigdy bym siebie o to nie podejrzewała. Zawsze żarłam się z przyjacielem o to, że piłka nożna jest do dupy, że jest o wiele gorsza od żużla. A tu się okazuje… że wcale nie tak bardzo. Choć nadal całym sercem kocham czarny sport, chlubę naszego miasta. I mogę śmiało powiedzieć, że wiem, co to spalony. I pochwalę się przy okazji – ostatnio przegrałam z maj dir frendsem tylko trzy do zera w fifę. Cud!
Uwielbiała deszcz. Mogła spacerować w nim godzinami. Nie przeszkadzał jej również ciągle podnoszący się poziom wody. To, że rzeczka sięgała jej do kolan, mocząc ukochane getry było błahostką. Bardziej martwiła się tym, że zapewne nie pozwolą im przez najbliższy czas wybierać się na takie spacery. Korzystała więc z ostatnich takich chwil najlepiej, jak potrafiła. Ale po owym incydencie z haczykiem, czynność ta straciła swój cały urok. Dlatego właśnie była tak zła na Krukona. Postanowiła się na nim trochę zemścić, czego mu oczywiście nie zdradziła żadnym, nawet najmniejszym gestem.
Swoją drogą… dawno go nie widziała. Dawno z nim nie rozmawiała. A informacje dostawała z trzeciej reki, zamiast bezpośrednio od niego. Cieszyła się, że wreszcie znalazł sobie dziewczynę, chociaż szczerze mówiąc, liczyła na coś więcej niż Pachońska studentka, która jeszcze niedawno tkwiła w przeogromnym dołku emocjonalnym i szukała kogoś, kto będzie jej ostatnią deską ratunku. Udało jej się. Trafiła na Shelleya.
Uśmiechnęła się do chłopaka szeroko, tak łagodnie, ot, nic wielkiego. Po prostu przejaw sympatii. Na pierwszy rzut oka, oczywiście. Chwyciła jego dłoń, początkowo udając, że wchodzi na skałkę. Ale… niby przypadkowo poślizgnęła się na kamieniu i przechyliła do tyłu, zrzucając ich do wody. Gdy tylko wynurzyła się z rzeczki, zaśmiała się wyjątkowo sympatycznie jak na nią.
- Nie Marione, nie jest mi zimno. – Odwróciła się w stronę chłopaka, którego… no właśnie. Nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Detroit, USA
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 96
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4435-raina-myers#131225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4492-zagrajmy-w-pokera#131753




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Sie 30 2012, 10:15

Wreszcie się z nim spotka! Dobrze, że chociaż z jednym, bo ten drugi to w ogóle znaku życia nie daje. Farley chociaż napisał do niej list z propozycją żeby się spotkali. Zaś głupiutki Hayden nie wpadł na tak dobry pomysł co kochany podpalacz.
Mieli się spotkać gdzieś w okolicach Hogsa, toteż dziewczyna tam powędrowała. Prosto z Hogwartu! Cóż za poświęcenie. Mogli przecież spotkać się w wielkiej sali czy też w pokoju wspólnym. A ta głupia oczywiście chciała chce zaczerpnąć świeżego powietrza. No cóż, najwyżej po drzewach sobie pochodzą. Dobrze, że już w Hogsmeade była, jeszcze tylko paręnaście metrów do jakiegoś strumyka.
I tak oto sposobem doszła do miejsca, gdzie mieli się spotkać. Nogi jeszcze mogą pomoczyć, będzie swojsko. Dobrze by było gdyby Farley pomyślał o jakiejś wałówce. Żadne ogniste nie wchodzą w grę. Ewentualnie woda gazowana, którą wprost Raina uwielbia.
Podeszła do jakiegoś większego kamienia i usiadła na nim. Zapomniałam przypomnieć, że dziś święto moi drodzy. Raina założyła sukienkę! Nie jakieś spodnie powycierane, tylko granatową letnią sukienkę do kolan. Oczywiście czarny sweter musiał królować na plecach Rainy.
Dawno nie grała w pokera. Straszne! Kart znaleźć nie może. Ktoś musiał schować. Albo ona sama, żeby powstrzymać się od tego okropnego nałogu. Smuteczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
Dodatkowo : teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 135




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Sie 30 2012, 10:48

Dżumbu, dżumbu. Raina czeka. Jak miło że ona przynajmniej nie miała go w dupie. Hayden się pewnie zakochał i dlatego TAK CIEŻKO SIĘ Z NIM ROZMAWIAŁO OSTANIMI CZASY.Unikał spotkań,a z dormitorium wychodził wcześnie rano i wracał późno wieczorem. Smuteczek. No ale Farley pewnie i tak by mu wybaczył. W końcu się przyjaźnili. No ale teraz nie o tym dredziochu, tylko o naszej Pokerface. Howland czuł się samotny, więc uznał że ją nawiedzi swoja cebulą. Miło że miała dla niego czas. I że podeszła do ich spotkania tak entuzjastycznie. Zanim wyszedł wrzucił do torby jakieś ciastek, butelkę wody gazowanej, fajerwerki, talie kart i żelki. Wiedział co jego przyjaciółka lubi najbardziej. W sumie to cieszył się że spotkają się tylko w dwójkę. Był jej bardzo wdzięczny że gdy Flore ktoś zabił wspierała go. Jak siostra. Miał u niej dług. No ale to nie ważne teraz.
Farley doszedł do umówionego miejsca i szczena mu opadła. Raina Myers była w SUKIENCE! Ona w ogóle posiadał coś takiego w szafie. Wow. Nadal zaszokowany, podszedł do niej, i przywitał całusem w policzek:
-Cześć mała. Ty masz sukienkę i... dekolt! Wow!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Detroit, USA
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 96
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4435-raina-myers#131225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4492-zagrajmy-w-pokera#131753




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pią Sie 31 2012, 00:13

Nie może o nich myśleć, a jednak powracają i ciągną ją do tego obrzydliwego nałogu. Tak, mowa tu o kartach. Nie chce kolejnych kłopotów, jakiś fałszywych zakładów. Chciałaby wreszcie swobodnie wyjść na korytarz z nadzieją, że nie będą na nią czyhać. Dobrze, że ich znaleźć nie może. Ale to już nie ważne, karty to karty, każdy tak Ci powie.
Siedziała sobie na tym kamieniu z nadzieją, że Farley się pospieszy i przy okazji przyniesie coś do jedzenia. Oczywiście, mogła wstąpić do Miodowego Królestwa i obkupić się w przeróżne słodycze. Niestety kasy brak, przegrywało się w zakładach. Tych bez kart nawet. Wgapiała się w strumyk, który był rzeczywiście ładny. Tak, to bardzo ładny strumyczek. Aż gryfonka pomoczy sobie w nim nogi. Miała już zdejmować swoje trapery (co jak co, ale elegantszych butów do sukienki to już nie ma. Wygodnie chociaż chodzi się po tych skałach), jednakże ktoś się pospieszył i uratował Rainę. To Farley! Uradowana także pocałowała go w policzek no i oczywiście nie zapomnijmy o uśmiechu.
-A coś Ci się nie podoba? - odparła i poczochrała jego blond (mam nadzieję, że ma blond, bo nie chce mi się do karty zaglądać) grzywę. - Ty wiesz co, chyba zacznę przekonywać się do sukienek. Są super, serio. Razem z Haydenem powinniśmy raz tak się odstroić i paradować w kieckach po Hogu! - bardzo dobry plan, bardzo! Nie tylko nie wyciąga kart, bo biedna nie będzie mogła spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
Dodatkowo : teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 135




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob Wrz 22 2012, 17:07

Farley wiedział niedużo o nałogu Rainy. Mimo że znali się hohoho i jeszcze trochę. Nie chciała o tym mówić. W sumie to jedyne co wiedział to, to że Raina jest zajebista w pokera. Grała najlepiej na świecie, nikt nie mógł zaprzeczyć. On sam był lewy, nawet kiedyś przyjaciółka udzielała mu lekcji. Ale fakt. Karty to karty. Każdy ci to powie.
Oh, kochana Raina. Jadłaby i jadła. A tak cudownie szczupła jest, była i będzie. Chyba już zawsze na zawsze. Dobrali się idealnie. On też mógłby wcinać na okrągło. A zawsze miał sylwetkę atlety. No ale nie teraz o tym. Zaśmiał się jak poczochrała go po włosach. Faktycznie w tym momencie miały odcień blond. Ciemnego. Tak go jakoś naszło. Metamorfomagia, dobra rzecz. No ale teraz nie o tym:
-BARDZO! Wyglądasz świetnie. Naprawdę powinnaś w nich chodzić. A trapery! Ah cudowne połączenie. Bardzo mi się tak podobasz!- Zaśmiał się wesoło. Nigdy nie próbował się spotykać z Rainą. Byli zbyt podobni. A po za tym była dla niego jak siostra. To tak jakby się z Haydenem zaczął całować. Hmmm, ciekawe co tam u niego. No ale teraz nie o tym.:
-Mówisz? Hmmm, może to nie taki zły pomysł. Na jakiś bal przebierańców możemy się tak poprzebierać.- zaśmiał się i wyciągnął z koszyka kanapkę rzucając przyjaciółce:
-Co nowego w wielkim świecie słychać- usiadł na kamieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Lut 21 2013, 14:56

Znał dobrze to miejsce, często tutaj przychodził nawet sam, a tak na prawdę to miejsce odkrył na piątym roku nauki w Hogwarcie ze swoimi kolegami, kiedy dostali pozwolenie na wyjście do Hogsmeade. Próbowali tam swoich umiejętności magicznych, chociaż nie zawsze kończyły się one powodzeniem, a nawet raz zamienił swojego kolegę w szczura, ale to był jedynie tylko przypadek. Szybko jednak śmiech znikł im z oczu, kiedy jakiś staruszek zabronił im zamieniania swoich kolegów w różnego rodzaju gryzonie.
Cały czas trzymając Gwen za rękę szedł przed siebie w stronę strumyka. Nie wiedział, czy dziewczyna również zna to miejsce, ale na pewno było ono bezpieczne, bo co tutaj przychodził bez problemu mógł sobie wszystkie sprawy osobiste na spokojnie przemyśleć i nikt mu przy tym nie przeszkadzał.
Po chwili dotarli na miejsce. Wziął głęboki oddech. No co, raz grozi śmierć jak to mówią.
- Gwen musimy porozmawiać. - oznajmił nie puszczając jej dłoni, a nawet czulej ją obejmując.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Lut 21 2013, 18:33

Gwen po części żałowała, że musieli opuścić przytulne wnętrze kawiarni. No, ale nic nie dało się z tym fantem zrobi. Wilkołaki to nie coś, z czym można sobie ot tak poradzić w pojedynkę. Po za tym, to nadal był człowiek, chociaż przemieniony wbrew sobie.
Ale o czym ona głupia myśli?
Idzie przecież przez wioskę z Maxem i trzymają się za ręce, chociaż jeszcze nie wiedziała na czym stoi. Pewna była jedynie jego przyjaźni.
Gwen za bardzo nie ogarniała tej części wioski, ale jak raz zobaczyła drogę wiedziała, że nie ma opcji, żeby sama nie mogła wrócić. Cieszyła się, że zdecydowanie jest miłośniczką obuwia na płaskiej podeszwie. Obcas nie należał do grona jej przyjaciół, ponieważ nie nadawały sie do jazdy konnej. Nie to, co płaskie.
Dziewczyna pokręciła głową. Znów odbiegała myślami za bardzo do tematu.
Są przecież walentynki, a ona myśli albo o koniach, albo o butach!
W końcu się zatrzymali.
- Masz rację - zgodziła się. Rozmowy o uczuciach takich do rodziny i przyjaciół wychodziły jej całkiem dobrze, ale teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Lut 21 2013, 18:41

Jak on bardzo by chciał, żeby ta droga się nigdy nie skończyła, aby zostali tutaj na trochę dłużej, ale mógł spodziewać się dosłownie wszystkiego, że jak powie jej prawdę, ta od razu ucieknie i tyle będzie ją widział dzisiejszego dnia. Ale musiał zaryzykować, gdyby nie zaryzykował nigdy by się tego nie dowiedział, tak? A przecież był już dorosłym facetem.
Po jej stwierdzeniu uniósł lekko brwi do góry.
Co mu chciała powiedzieć, o czym chciała porozmawiać? Jednak nie pozwolił jej mówić pierwszy, bo mógł się dosłownie wszystkiego spodziewać, że mu powie, że nic z tego nie będzie i po co by mu to było? Chciał tutaj wykazać inicjatywę, bo to ona zaprosiła go na walentynki, a nie było na odwrót. Wiedział jedno, dziewczyna nie miała chłopaka gdyby miała nie poszłaby przecież z nim, prawda?
- Nie wiem co się ze mną dzieje jak jesteś obok mnie... Czuje się wtedy całkowicie spełniony. Już chciałem Ci to wcześniej powiedzieć, ale nie miałem odwagi. Wiem, jestem tchórzem, ale nic na to nie poradzę. Kocham Cię... - ostatnie słowa dosłownie wyszeptał. Chciał tak bardzo się do niej przytulić, ale nie wiedział czy może. Musiał się powstrzymać dopóki nie odzyska od niej odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Lut 21 2013, 19:43

Nie żeby panna von Ingersleben należała do nieśmiałych, czy obecność chłopaków ją onieśmielała. Wychowała się przecież w towarzystwie brata, kuzyna i kolegów z podwórka. Koleżanki też miała, ale mała Gwen lubiła bardziej chłopięce, aniżeli dziewczęce zabawy. Chodzenie po drzewach czy tego typu zabawy. A nie żadne przebieranie się za księżniczkę i czekanie na królewicza.
Tylko, co jej z tego wszyło? A no to, że do tej pory chłopaka nie posiadała i żadne na horyzoncie się nie pojawiał. Podczas wakacji na jakieś imprezy ciągała kuzyna, żeby ścian nie podpierać, bo brat się wykręcał. Wieśniak!
Ale jak widać czekanie się chyba poszczęściło.
Kiedy Maximilian mówił, Gwen uciekła wzrokiem w grunt, który stała. Słuchała uważnie, a włosy opadły jej nico na twarz. Musiała się powstrzymać, żeby się na chłopaka nie rzucić z radości. Wzięła głęboki oddech i odpowiedziała, nieco ściszonym głosem.
- Ja też kocham cię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pią Lut 22 2013, 10:51

Ta chwila była dla niego wieczna. Gdy powiedział do niej to co czuje to wydawało mu się jakby czas się zatrzymał, bo Gwen chwilę milczała. A gdy już westchnęła wiedział, że uderzy go w twarz i skończy się. Ale tak nie było. Ucieszył się niezmiernie, kiedy dziewczyna również wyznała mu takie uczucie. Czyli oby dwoje byli sobie tak bardzo bliscy, a nawet o tym nie wiedzieli?
To było trochę śmieszne, ale tak jak najbardziej prawdziwe.
Może gdyby wcześniej potrafił coś z tym zrobić już od dłuższego czasu byliby razem, ale jeszcze mają przed sobą wiele czasu. Miał nadzieję, że po szkole nie będzie to wielki koniec. Nie chciał jej stracić. Wcześniejsze dziewczyny to były dziewczyny nie dla niego. Po prostu zakładali się z chłopakami, że wyrwią tam jakąś dziewczynę i na tym to wszystko polegało, a tak już nie chciał robić.
Czuł, że Gwen jest tą dziewczyną z którą chcę spędzić większość swojego życia, a nawet i całość. Chociaż tak nie wolno mówić, bo to jest jeszcze szkolna miłość, kto wie czy dziewczyna nie wyjedzie gdzieś na studia nie zostawi go, a może być i nawet na odwrót. Interesowali się całkowicie czym innym, więc ich drogi z pewnością się rozejdą, ale miał nadzieję, że nie na zawsze.
Nic się nie odzywał, po prostu pocałował ją delikatnie, ale bardzo namiętnie dotykając opuszkami palców jej policzka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob Lut 23 2013, 21:14

Jeśli chodzi o całowanie się, to Gwen nie miała żadnego doświadczenia, co uzmysłowiła sobie nico po fakcie. Owszem koleżanki lubiły o całowaniu się dyskutować, wymieniać doświadczaniem. Ale w takich dyskusjach ona nie brała udziału.
Trzeba przyznać, że Puchonka naprawdę zajmowała się ni tym, czym powinna. Najpierw buty, konie, a na koniec brak doświadczenia.
Jednakże szybko odrzuciła te myśli. Bo czyż nie ma teraz czegoś lepszego do roboty? A w rzeczy samej miała, co nie? Z tym, że dziewczynie zawsze ciężko było skupić się na czymś konkretnym przez dłuższy czas.
Jako pierwsza oderwała się od Maxa, Ktoś musiał przecież to zrobić, bo zabrakłoby im obu powietrza.
- I jak było? - Spytała z lekkim uśmiechem.
Jedyną nie przyjemność stanowił wiatr, ale dało się to znieść. Po za tym, Gwen w tej chwili nie potrzebowała towarzystwa innych.
Szczerze mówić, Gwen była nieco wybita z codziennego rytmu do jakiego przywykła. Miała kolegów, nawet przyjaciół, ale jeszcze nigdy nie miała styczności, osobiście z takim przeżyciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob Lut 23 2013, 22:24

Ale czy Maxowi zależało, żeby Gwen miała niewiadomo jakie doświadczenie? Jego to w ogóle nie obchodziło, nawet bardzo się podobało, że dziewczyna przeżyła ten pierwszy pocałunek z nim. Max jeszcze nigdy nie całował dziewczyny z takim uczuciem jakim całował Gwen. Zawsze były to pocałunki takie wymuszone, bez żadnego uczucia prowadzące tak na prawdę do nikąd.
- Jak było? Ty mnie się pytasz jak było? - zapytał uśmiechając się do niej.
Po chwili jednak postanowił odpowiedzieć na to pytanie.
- Było cudownie. Bo Ty jesteś cudowna. - powiedział. Dopiero teraz uświadomił sobie, że tak na prawdę o niczym tak nie pragnął jak o tej drobnej dziewczynie. I kto by powiedział, że znają się od dziecka, od pierwszej klasy, a dopiero teraz postanowili coś z tym zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pon Lut 25 2013, 21:05

- Oj tam, oj tam - zaśmiała się Gwen.
Nie lubiła za bardzo, jak się mówiono jej takie rzeczy. Wprawiały ją w zakłopotanie, a tego nie lubiła. Czuła się niezręcznie.
Kucnęła przy strumyku i spojrzała w jego toń. Nie dostrzegła jednak żadnych zwierzątek. Rybek czy czegoś do nich podobnych. Szkoda. Puchnka wszędzie, gdzie się podziała szukała zwierząt. Nawyk po tacie.
- Zabawne, że nasze zainteresowania, aż tak bardzo od siebie odbiegają nie sądzisz - zauważyła Gwen spoglądając na Maxa. - No, ale w końcu mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają. Moje zwierzątka zjedzą twoje roślinki.
Puchonka zauważyła kamyczek na dnie strumyka. Ściągnęła rękawiczkę i sięgnęła po niego. Ucieszyła się, że nie wpadła do wody, chociaż strumyk nie był ani szeroki, ani głęboki.
- Ładny? - Spytała wstając z kucek i pokazując Maximilianowi kamyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pon Lut 25 2013, 23:12

Uwielbiał taką Gwen, ale taka była prawda, że nie miał okazji jej jeszcze takiej poznać. Dopiero dzisiaj. Czy spędzali ze sobą tak dużo czasu? Właśnie, że nie. Przelotnie się spotykali, to ją odprowadzał niekiedy pod dormitorium i sam szedł do swojego pokoju, a to przesiadywali razem w bibliotece ucząc się, a nawet na lekcjach siedzieli razem rozwiązując zadania, które zadali im nauczyciele. Owszem, bardzo to lubił i chciałby z nią spędzać jak najwięcej czasu, ale przecież nie chciał się dziewczynie narzucać i pewnie jeszcze parę razy tak się będzie czuł. Jeszcze nie byli do siebie aż tak bardzo przywiązani i jeszcze jakiś dyskomfort raczej będzie występował.
- Najwidoczniej tak jest. - powiedział do niej uśmiechając się na wzmiankę o konsumpcji. Taka już była kolej rzeczy. Rośliny były na końcu łańcuchca pokarmowego i musiały się z tym pogodzić.
- Bardzo ładny. - przyznął.
Nie znał się za bardzo za tym, zresztą wolał to jej się przyglądać niżeli jakiemuś kamykowi, ale musiał grać dobrą minę do gry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Wto Lut 26 2013, 14:38

Tak szczerze powiedziawszy, to nie bardzo wiem jak się powinnam zachowywać? zastanawiała się Gwen. A nie lubiła sytuacji, kiedy nie wiedziała, co ze sobą zrobić.
Miała wrażenie, że nie jest dobrym materiałem na dziewczynę. Możliwe, że musiała się po prostu oswoić z zaistniałą sytuacją.
- Zobaczymy ile ze mną wytrzymasz - zaśmiała się Gwen.
To zagadnienie bardzo ją ciekawiło. Tylko, że nadal nie przestawiła się z tego, że Max to nie przyjaciel. Już nie, a chłopak, chyba? Będzie musiała się do tego przyzwyczaić, ale nie specjalnie jej to przeszkadzało. W końcu od piątej klasy Hogwartu powstrzymywała się, żeby nie robić do niego maślanych oczu.
- Przyznaję się bez bicia, że nie bardzo jeszcze zmianę sytuacji ogarniam, ale się postaram - powiedziała po chwili. Zrobiła krok do przodu i po raz drugi, pocałowała Maximilian. - Do tego to się akurat szybko przyzwyczaję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Lut 28 2013, 23:21

Maximilian owszem miał takie chwilę kiedy kompletnie nie wiedział jak się zachowywać w tworzystwie tej jedynej i tym razem było tak samo. Jednak wiedział, że to wszystko się zmieni gdy się do siebie bardziej przyzwyczają i już będą ze sobą szczerze i otwarcie rozmawiać.
- Do końca świata i jeden dzień dłużej. - powiedział do niej uśmiechając się.
Mimo iż znali się od małych dzieci to teraz nie potrafił odnaleźć się w tej sytuacji, kiedy zostali parą, ale to przecież dobrze, bo skroo się denerwuję kiedy ta jest przy nim to znaczy, że jemu na niej na prawdę zależy, bo tak rzeczywiście było.
- To staraj się, staraj. Tylko nie każ mi długo czekać. - mruknął i po chwili jego usta zostały obdarowane pocałunkiem. No chyba coraz lepiej jej szło i jeśli rzeczywiście był to jej drugi pocałunek to szło jej bardzo dobrze.
- Masz może ochotę na spacer czy coś? - zapytał.
Nie chciał, aby ta chwila się skończyła, czuł się w jej towarzystwie za bardzo spełniony, aby iść do zamku i wrócić do szarej codzienności, którą była szkoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pią Mar 01 2013, 18:09

- Teraz tak mówisz - stwierdziła Puchonka, ale musiała przyznać, że ucieszyła się słysząc taką, a nie inną odpowiedź.
Może tego nie okazywała, ale cieszyła się, że wreszcie mogła przestać zerkać na Maxa ukradkiem i odwracać wzrok, kiedy ten wyczuł, że jest obserwowany. To było naprawdę wspaniałe uczucie i Gwen wiedziała, że nawet jeśli się rozstaną to i tak zapamięta ten dzień.
- W sumie możemy gdzieś sobie powędrować - zgodziła się spoglądając na "swojego" chłopaka. - Wałęsamy się po wiosce, czy może wędrujemy na tereny szkolne?
Gwen podobało się gdzie stali, ale w sumie wszystko już tu załatwili. Nie mniej jednak to miejsce już w jakiś sposób nabrało magicznego znaczenia dla von Ingersleben. Przychodząc tu nawet ze znajomymi będzie go kojarzyć z tymi niezapomnianymi chwilami.
- Ja jestem za wałęsaniem się po wiosce - powiedziała chowając ręce do kieszeni. Taki nawyk.
Na dłuższą metę stanie na dworze raczej nie było dobrym pomysłem. Wilgoć z padającego śniegu, który zaraz się topił i włosy Gwen chciały się kręcić. Na szczęście tym razem postarała się, żeby do tego nie doszło i zrobiła z nich warkocz francuski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pią Mar 01 2013, 19:17

- Teraz tak mówię i jestem pewny, że to się nigdy nie zmieni. - powiedział do niej. Wiedział, że ta dziewczyna jest dla niego na prawdę ważna i chyba do tej pory najważniejszą jaką kiedykolwiek miał.
Rozstaną się?
Oczywiście to było możliwe, na pewno nie teraz, nie jutro, ale być może te piękne momenty nie zawsze będą takie piękne. Zawsze są kłótnie i nie kiedy są to takie których się nigdy nie wybacza, ale miał nadzieję, że takich nie będzie. Chciał się cieszyć chwilą kiedy miał ją tylko dla siebie i że to stalo się rzeczywiste, bo jeszcze parę godzin temu dziewczyna była dla niego obca. Zwykła przyjaciółka z którą można było porozmawiać o pierdołach.
- Ty wybieraj, mnie to jest całkiem obojętne. - mruknął.
Był całkowicie nią zauroczony i odpowiadał tak jakby był w transie, wiedział, że to się skończy gdy tylko rozum mu wróci, bo w tym momencie trudno było mu się skupić na czymkolwiek. Nigdy się tak nie czuł dlatego wiedział, miał pewność że to nie jest tylko wybryk jego drobnego serduszka, a na prawdę prawdziwa droga, która na tę chwilę jeszcze nie miała końca.
- No to ja też jestem za tym. - przyznał i zaczął iść przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Górski strumyk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Szlak górski
» Strumyk w środku lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-