IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Górski strumyk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Górski strumyk   Wto Sty 11 2011, 17:52

First topic message reminder :


Górski strumyk
Chodząc po górach można się natknąć na strumyk, płynący między skałami. Od późnej wiosny do wczesnej jesieni woda jest przyjemnie orzeźwiająca, w połowie roku zimna. Niekiedy można dostrzec małe wodospady, jednak trzeba odpowiednio trafić. Jest ich stosunkowo niedużo, ale w połączeniu z pobliską roślinnością wyglądają bardzo urokliwie. Co nie znaczy, że wskazanie jest wpadanie do nich. To kończy się niemal zawsze źle. W okolicy strumyka można znaleźć wiele niezbyt często występujących roślin, będących składnikami przeróżnych eliksirów. Może więc warto czasami udać się na poszukiwania?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sro Cze 11 2014, 23:58

Hm... Właściwie nie pomyślała o tym, że to noc mogła sprawić, że nie widziała, gdzie lezie. W końcu naprawdę długo spacerowała. Chciała wychwycić każdy szczegół z listu. Dawno nie widziała się z rodzicami. Z jednej strony było jej to na rękę – matka lubiła ją kontrolować aż do przesady czasem mimo iż była dorosła. Z drugiej jednak strony tęskniła. A poza tym był jeszcze jeden powód dlaczego czytała tak długo... Bo jej ojciec napisał go po JAPOŃSKU! Wiedziała, że chciał by się nauczyła tego języka lepiej (dwa lata to naprawdę mało), no ale rzesz no bez przesady tak człowiekowi życie utrudniać. Ale wróćmy może to chwili obecnej, bo jej mokro.
- No rzesz cholera jasna – Na tym skończyliśmy. Spojrzała na swoje piękne, mokre tramposzki. Boże, jak dobrze, że tego nikt nie widzi... Znaczy tak tylko jej się zdawało do momentu, aż usłyszała głos. I jak to na kobietę przystało wydarła się momentalnie przyjmując pozycję obronną! Tylko nie wiem czy ułożenie pięści jak do profesjonalnej walki bokserskiej zamiast wyciągnięcia różdżki to normalne zachowanie. Widząc jednak, że to nie jest ani gadający niedźwiedź, ani gadający dementor opuściła gardę i uśmiechnęła się delikatnie.
- Nie wiesz, że kąpiel w środku nocy w butach ożywczo działa na stopy? Ewentualnie zmieniają kolor na siny, a potem odpadają. Ale to tylko ewentualnie. Polecam i zapraszam do wspólnej kąpieli – Rzuciła wytykając lekko język w jego stronę, chowając bezczelnie poskładany chwilkę temu list do stanika i wychodząc powoli z wody. Zimne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Cze 12 2014, 00:12

Chłopak stał wyżej patrząc z góry na dziewczę w strumyku. Nie garnął się jednak do tego by jej pomóc, albo też chociaż podać pomocną dłoń. Zaśmiał się tylko.
-Niunia z chęcią bym do ciebie dołączył, ale uwielbiam swoje stopy więc wolę je mieć na miejscu, niż żeby mi odpadły. Nie pogardzę jednak z kąpielą w jeziorze. Świetnie pływam, więc nie musisz się martwić przy mnie że zatoniesz- powiedział pewnym siebie tonem, wcześniej odwracając się i opierając swoją gitarę o głaz.
-Skoro poradzisz sobie sama to chyba mogę wrócić do dalszej pracy? A ty? Nie zgubiłaś się przypadkiem na łonie natury? - zapytał znowu tym swoim kąśliwym tonem. Coś w tym momencie Aniołek chyba nie miał zbyt dobrego humoru. Na nieszczęście dziewczyny, akurat teraz musiała na niego wpaść i zakłócić mu spokój i kontemplację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Cze 12 2014, 00:21

- No proszę, ratownik się znalazł. Ale jak tonęłam przed chwilą w wodzie po kolana, to nie można się było rzucić mi na pomoc? - Powiedziała fukając pod nosem, ale nadal się jeszcze uśmiechając Po tym ostatecznie wyszła sama z wody. No dzieckiem to ona nie była i w gruncie rzeczy zaradna z niej osóbka, ale nie pogardziłaby pomocą. Zresztą fajnie, jak ktoś się nią opiekuje. Bo się mogła oficjalnie awanturować, że wcale tego nie chce, a w głębi serca cieszyć się z troski. Ależ po co, teraz już wylazła. W sumie to nawet lepiej. Jeszcze by chciał usta usta robić, czy coś. Ten typ tak ma... Moment, przecież ona go ledwo zna. Czasem jej gdzieś mignie w pokoju wspólnym i tyle. Mniejsza. Na czym to ona skończyła? A tak. Biedne ślizgońskie trampeczki.
- Polowałam na jednorożce. No i popatrz... - Mówiąc to zamilkła, a jej wzrok z jego twarzy nagle przewędrował najzwyczajniej w świecie na krocze. Bez rumieńca, bez wstydu, bez speszenia. Tam niebieskie oczka zatrzymały się na 3-4 wyraźne sekundy, po czym odwróciła wzrok w bok i wydała z siebie teatralne i mocno prowokujące westchnięcie -... Nie znalazłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Cze 12 2014, 11:16

-Gdybyś tonęła niunia, to już bym zdejmował koszulę, rzucał moją gitarę dla ciebie i pędził ci na ratunek. Po prostu uznałem, że jesteś na tyle dzielna, że poradzisz sobie sama- powiedział pewnym siebie tonem przy tym z szerokim uśmiechem na twarzy. Oparty nonszalancko o wielki głaz i wpatrywał się w nią niczym w cudowne zjawisko. Gdy powiedziała coś na temat jednorożców od razu znalazł odpowiedni do tej sytuacji żart sytuacyjny.
-Polowałaś? Jednorożce ufają tylko dziewicą, skoro nie lgną do ciebie to ....- powiedział po czym zostawił sobie cisze na koniec, by dziewczę mogło sobie dalszą część zdania sama dopowiedzieć, przecież chyba była na tyle inteligentna by wiedzieć o co mu chodziło.
-Tak wgl, masz jakieś imię ? Ja jestem Angel. Miło mi poznać dziewczę o tak słodkim charakterze jak ty, zwłaszcza o tej porze. Szkoda że tylko nóżki zmoczyłaś w tym strumyku. Miałbym przyjemniejszy widok- oznajmił, może zbyt chamsko, no ale w końcu to był nasz Angelus .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Cze 12 2014, 11:40

- Oh dziękuję. Byłbyś moim bohaterem – Rzuciła Eli teatralnym głosem pełnym zachwytu nad jego osobą i tak brzmiącym, jakby miała zemdleć na jego widok. Niestety nie było to w planach. Zamiast upadać wolała skupić się na tym, żeby zdjąć buty i wylać z nich wodę po czym podejść bliżej do chłopaka i postawić je obok głazu. Uwielbiała chodzić w samych skarpetkach, ale nie koniecznie, kiedy były one mokre i po trawie. Westchnęła. No trudno, sama jest sobie winna.
-... To znaczy, że lubię wyzwania – Odpowiedziała mu zadziornie na niego spoglądając. Nikt nie powiedział, że z niej grzeczna dziewczynka. Nikt też nie powiedział, że jest wielce zdemoralizowana. Dlatego też bez większych problemów tajemnicą mogła owiać swoje jakiekolwiek kontakty damsko-męskie. Bo nie było w jej przeszłości żadnych wielce przełomowych zdarzeń. Ot nudna normalność. Czasem aż za wiele jej było.
- Aniołek? Poważnie? - Powiedziała unosząc zdziwioną brew. Nie mogła się nie uśmiechnąć, ale nie był to kpiący wyraz twarzy tylko po prostu rozbawienie. Świat lubił dysonanse, ale i tak nie pomyślałaby, że ten oto blondyn stojący obok mógłby się tak nazywać.
- Elishia – Przedstawiła się zaczesując swoje jasne kosmyki za ucho – Ewentualnie zmokły hipogryf – Dodała kątem oka spoglądając na swoje buty i lekko się szczerząc. Bez chwili ciszy kontynuowała swoją wypowiedź – No szkoda. Mimo wszystko widziałeś mnie mokrą. Coś mi się za to chyba należy prawda? - Kiedy można czerpać korzyści, to należy to robić. I dlatego też jej niebieskie oczy przeszywały go czekając na to, jak zareaguje. Miała teraz milion pomysłów na minutę, ale jak na razie Cii... Zachowajmy je dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sro Sie 13 2014, 18:13

Wszystko wydawało się dla Chapmana takie.. cudowne. Proste, łatwe, nieskomplikowane. Takie, jakie powinno być od samego początku, od momentu, w którym przekroczył bramy Hogwartu. Teraz jednak tak wiele się zmieniło. Zrozumiał, że sam tworzył barierę między sobą i szczęściem, i bardzo, bardzo kurczowo się jej trzymał. Porażka! Dobrze jednak, że wreszcie odkrył co jest tego przyczyną i mógł spokojnie rozkoszować się szczęściem, jakie w ostatnim czasie go spotykało. Był szczęśliwy i o dziwo mógł tak powiedzieć pierwszy raz od dość długiego czasu. Dzisiaj, idąc z Angven za rękę i zwiedzając okolice Hogsmeade, o których nie miał zielonego pojęcia, wszystko wydawało się idealne. Wakacje minęły tak szybko, że nie zdążył się nimi porządnie nacieszyć, jednak ostatnie zadanie w Złotym Sfinksie poszło mu naprawdę dobrze i był pewien, że awansuje o kilka miejsc w tabeli.
- Nie mogę uwierzyć, że to nasze lenistwo już się skończyło i nie mogę uwierzyć, że dalej jestem w tej szkole. Pamiętam, jak bardzo chciałem z niej uciekać, a teraz.. wiele bym dał, żeby móc pozostać tu przez najbliższe kilka lat, jeśli właśnie tak ma wyglądać nasze życie - zamruczał cicho, łapiąc dziewczynę za biodra i delikatnie przyciągając ją do siebie, coby złożyć na jej ustach delikatny, słodki i pełen uwielbienia pocałunek. Mimo że z Angven wszystko wydawało się inne niż z jego wcześniejszymi dziewczynami, to podobało mu się to o wiele bardziej. Nie wiedział, dlaczego wcześniej nie pomyślał o związku, który opiera się na czymś innym niż seks. Uśmiechnął się lekko i zajął miejsce na jednym z kamieni, obserwując wolno płynący strumyk, który delikatnie szumiał obok jego nóg. Pociągnął pannę Shay na swoje kolana, delikatnie obejmując ją w pasie i opierając swoją głowę o jej ramię.
- Wiesz, nigdy wcześniej tu nie byłem. Ciekawe, że z Tobą znajduję coraz to ciekawsze miejsca. Musimy chyba zwiedzić zamek od samego początku, może znajdziemy tam coś interesującego? - uniósł lekko brew do góry, dając jej do zrozumienia, że najchętniej znalazłby jakiś cichy kąt z wielkim, miękkim łóżkiem, na którym mogliby leżeć całymi dniami i robić różne, niegrzeczne rzeczy. Odrobinę tęsknił za tym sposobem spędzania wolnego czasu, ale postanowił uszanować wolę panny Shay. Powoli przesuwali się do przodu, zaliczając kolejne bazy, a samo oczekiwanie również było podniecające.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pon Sie 18 2014, 11:57

Nic takie nie jest, przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Choć w czym skomplikowane może być życie ucznia Hogwartu? Nauka, testy, znajomi... Chyba, że sam na siłe sobie to życie komplikujesz. To już inna sprawa.
Chciała aby był zadowolony, aby poczuł, jak to jest żyć naprawdę. Wiedziała co znaczy stawianie muru między sobą a innymi, dlatego łatwiej jej było dojść do niego. Od samego początku mówiła, że zniego nie zrezygnuje... Nawet jeżeli miałby być jedynie jej przyjacielem. Wiedziała, że było warto... Nieważne, co będzie na końcu.
Spojrzała na chłopaka i delikatnie się uśmiechnęła. Wzruszyła lekko ramionami i objęła ramiona swetrem, gdyż dało się wyczuć lekki jesienny wiatr. Jesień, nie przepadała za tą porą roku... Tak po prostu. -Szybko przyszło, łatwo poszło... Chyba tak.-Zmarszczyła delikatnie brwi. Mugolskie powiedzonka to jej mały konik, jednak nigdy nie była pewna czy dobrze trafiła. -Musisz ukończyć szkolę z dobrymi wynikami, kto w końcu będzie zarabiał na nasz dom i dzieci?-Uniosła delikatnie brwi i spojrzała na niego całkiem poważnie... Choć prawda była taka iż po prostu sobie żartowała. Ona i dzieci? Tanner i uwiązanie? Zaśmiała się po chwili. Nie mogło być przecież poważna, nie kiedy widziała jego uśmiechnięta twarz i zadziorne, pełne pewności siebie spojrzenie.
Pozwoliła się pociągnąć na jego kolana i odwróciła się w jego kierunku, aby móc mu się spokojnie przyglądać. Zawsze zadziwiały ją te momenty, w których jego mimika się zmieniała, jakby dochodził do nowych to zmian w swoich zachowaniu... Zaskakiwały go, a jednak, najwidoczniej mu się to podobało.
Nie była osobą, która myśli o jakiś stałych związkach. Była młoda. Czas się bawić.
-Jestem po porostu taka zajebista, dlatego.-Uśmiechnęła się.-Znam wiele ciekawych miejsc. -Powiedziała i zerknęła na chłopaka.-Zamek? Za dużo oczu i uszu mają te mury.-Doskonale zrozumiała jego lekką aluzję. Znała go chyba za dobrze lub za długo aby myśleć inaczej. Wole panny Shay? A co to, jakąś cnotkę z niej robi? Nigdy na ten temat nie rozmawiali, chyba, że w żartach. Ona po prostu nie widziała powodu do pośpiechu... Dlaczego? Niech na to pytanie sam sobie odpowie. Niech ruszy swoją główką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pon Sie 18 2014, 16:53

Właśnie o to chodziło - przecież wszyscy dobrze wiedzieli, że Chapman jest osobą, która uwielbia komplikować sobie życie. Sobie i innym. Gdyby krzywdził tym tylko siebie, jakoś dałoby się to przeżyć. Zawsze jednak wciągał w te wszystkie gierki swoich bliskich, osoby, na których zależało mu tak bardzo, że oddałby za nie życie. Także niech panna Shay uważa, ponieważ fakt, że nie wpędził jej jeszcze w jakieś poważne tarapaty był naprawdę dziwny. On też jakoś specjalnie nie przejmował się tym, dokąd poniesie ich ta znajomość i nie wybiegał myślami w zbyt daleką przyszłość. Po prostu lubił wiedzieć, na czym stoi i dopóki znajomość z Angven dawała mu przyjemność, nie miał zamiaru martwić się o to, co będzie później. Po co odbierać sobie te chwile szczęścia, które w życiu są tak ogromną rzadkością?
- Kochanie, dobrze wiesz, że nie muszę pracować. Bez tego stać mnie na nasze cudowne, łatwe i piękne życie. Jednak jeśli temat zszedł już na pracę.. załatwiłem sobie posadę sprzedawcy w kawiarni Solace. Jesteś ze mnie dumna? - zaśmiał się cicho, ponieważ pierwsza część jego wypowiedzi zabrzmiała naprawdę zabawnie. Jednak wzmianka o jego nowej pracy powinna ucieszyć dziewczynę, w końcu jest w tym coś dziwnego, że taki śmierdzący leń jak Chapman znalazł sobie jakieś zajęcie, gdzie będzie musiał być miły, uśmiechnięty i zadowolony z życia przez kilka godzin dziennie. Nie wiedział czemu podjął tą decyzję, chciał chyba po prostu zarobić odrobinę swoich pieniędzy, mieć jakieś oszczędności, mimo tego że rodzice wcale mu ich nie żałowali, mimo ich żałosnych stosunków. Może to będzie ciekawe doświadczenie dla nowego, dorosłego życia? Oby właśnie tak się stało, bo inaczej będzie żałował tej decyzji do końca życia.
- Na łonie natury też może być całkiem ciekawie - uśmiechnął się drwiąco, przekrzywiając lekko głowę i patrząc wyzywająco w oczy panny Shay. Doskonale wiedział, co myśli i dlaczego nie poszli razem do łóżka, jednak.. cóż można powiedzieć? Był facetem i miał swoje potrzeby. Jeśli będzie droczyć się z nim jeszcze długo, to może być pewna, że Chapman będzie bardzo wredny i niemiły, jeszcze bardziej niż teraz. - I masz rację, jesteś cudowna - dodał, tym razem ze szczerym, słodkim i tak bardzo niepodobnym do Tanner'a uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Wto Sie 26 2014, 09:21

Angven nie była z porcelany. Była dziewczynką, która potrafi o siebie zadbać, w końcu przez długi okres czasu szło jej to wręcz idealnie. Kwestia tego czy ją skrzywdzi, czy wpędzi w jakiekolwiek tarapaty jest naprawdę sporna... Nie tylko on potrafił niszczyć wszystko, co stanie mu na drodze. Talent do autodestrukcji miała zakodowany w genach, a co przy tym idzie? Osoby i rzeczy obok również cierpią.
Zaśmiała się głośno i pokręciła głową, jakby taka opcja spędzenia reszty życia była nie do pomyślenia. Ona wygodnie siedząca, w pięknej sukni, która jednak jest jedynie domowa, a wokół niej małe szkraby, równie idealne jak ona sama. I Tanner. Pan domu, siedzący w swoim fotelu z gazetą w dłoni... Bardzo groteskowy wygląd. -Oczywiście. Nic innego mi się nie marzy, jak piękne i wygodne życie.-Powiedziała. -Tak? Będę dumna, jak na nikogo nie wylejesz tej kawy w geście zademonstrowania swojego niesmaku względem drugiej osoby.-Powiedziała i pocałowała go lekko w czoło.
A prawda była taka, że naprawdę cieszyła się z postępu jaki zrobił. Każdy chce mieć swoje własnej pieniądze... A jak jeszcze się uczymy, to w jaki sposób mamy je zdobyć? Naprawdę cieszył ją ten fakt... Przegryzła lekko wargę.-Ja też powinnam sobie coś znaleźć... W końcu jak zamierzam się wyprowadzić, trzeba mieć swoje pieniądze.-Westchnęła. Tylko jakie oferty byłby dla ciebie moja droga ciekawe? Zerknęła na niego... Jakby coś wpadło jej do głowy. Nie zamierzała mieszkać sama... A przecież nie będzie mieszkała z Adrien'em  czy Louis'em... A tylko oni jej pozostali.
Zaśmiała się cicho i spojrzała na niego, delikatnie odchylając się do tyłu.-Chapman! -Pokręciła szybko głową.-Boże, z kim ja się zadaje...-Powiedziała. Choć opcja pleneru... Była dosyć zabawna, nie powie, że nie. A to wtedy ona nie miała swoich potrzeb? Po prostu jakoś nigdy nie widziała tej okazji... Z Tanner'em było inaczej... W tym przypadku nie zajmowała się tylko swoimi zachciankami. Nie było to pierwsze lepsze miejsce w gospodzie.
-Tia, jasne.-Powiedziała i wywróciła oczyma. Pocałowała jego dolną wargę, bo w końcu jak można nie wynagrodzić takiego uśmiechu? Tak dziwnego a jednocześnie tak uroczego. Objęła delikatnie jego szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Wto Sie 26 2014, 17:58

Nawet gdyby była z porcelany, to czy jest w tym coś złego? Tanner był wychowany bardzo tradycyjnie i mimo tej całej swojej nienawiści do szlam i mugoli, ojciec wpoił w niego coś jeszcze - konkretnie chęć opiekowania się swoją kobietą. Jego i tylko jego zdaniem było zapewnienie jej godnego życia. Powinien dbać o jej potrzeby, pilnować, aby niczego nigdy jej nie zabrakło. Jednym słowem - musiał przychylić swojej kobiecie nieba i to właśnie starał się robić z Angven. Może nie było między nimi tej całej kolorowej, słodkiej miłości i masy serduszek tylko na pokaz, ale łączyło ich zdecydowanie coś więcej. Coś wspaniałego, co z pewnością chciał przeżywać cały czas, dzień po dniu, tydzień po tygodniu.
- Wiem, wiem, każda o tym marzy. Większość dziewczyn z którymi byłem z pewnością właśnie po to się ze mną umawiały - machnął ręką, jakby w ogóle nie obchodziło go to, że właśnie tak się działo. Właściwie, teraz już kompletnie miał to w nosie, jednak wtedy.. pamiętał, jak rozpaczał za każdym razem, gdy dziewczyna leciała tylko na jego pieniądze. Straszny żywot takiego bogatego Chapmana. - Ej, nie nabijaj się. Będę dobrym sprzedawcą, o ile ktoś nie zajdzie mi za skórę. Mam nadzieję, że nie stanie się to przed pierwszą wypłatą - parsknął cichym śmiechem, zastanawiając się czy gdyby celowo wylał na kogoś kubek z gorącą kawą profesor Brendan, który był właścicielem kawiarni Solace, dałby mu wypłatę. Uśmiechnął się lekko, patrząc na nią zadowolonym wzorkiem. Ona też potrzebuje pracy, a w kawiarni Solace przypadkiem jest jeszcze jeden wolny etat dla studenta. Cudownie! Może mogliby pracować razem? Chociaż wspólne mieszkanie i wspólna praca to zdecydowanie za dużo jak na ich początkowy związek, dlatego Chapman nie odezwał się ani słowem o tym, że mógłby porozmawiać z ich profesorem od eliksirów. - No to szukaj, faktycznie, jeśli chcemy znaleźć sobie jakieś w miarę przytulne gniazdko, to trzeba mieć dość sporo galeonów. Od razu Ci mówię, że bez skrzata domowego nigdzie się nie ruszam - wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu i przyciągnął do siebie dziewczynę jeszcze mocniej, składając na jej ustach delikatny pocałunek. Oczywiście żartował, ale gdyby taki skrzat naprawdę był w ich mieszkaniu.. dlaczego nie?
- Sam cały czas zadaję sobie to pytanie, dlaczego w ogóle jeszcze się ze mną spotykasz - wywrócił oczami, udając niezadowolonego z tego powodu. Dzisiaj nie mógł jednak zbyt długo wytrzymać z poważną miną. Prawie od razu na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, jak u małego dziecka, które nie wiedziało czy jego mamusia jest zadowolona z tego co powiedział, czy może zaraz dostanie burę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pon Wrz 01 2014, 16:18

Nie. Nie trzeba było nad nią skakać, sama doskonale potrafiła sobie radzić. Jednak nie powie, że nie jest to miłe, kiedy chłopak chce się nią "zaopiekować" czy takie inne... Nich po prostu nie przesadza, bo to naprawdę nie jest potrzebne. Chciała aby było tak, jak teraz. Zapewniał jej tę troskę i opiekę, nie robiąc nic szczególnego. Poza tym, obydwoje jeszcze się uczyli... Nieważne jak bardzo dziwnie to brzmi. Uwielbiała go za jego starania, za jego próby, za wyraz twarzy kiedy zastanawia się nad rzeczami, która jest dobra, a która odpowiednia. Za zrozumienie... Uśmiechnęła się delikatnie w jego kierunku, tak po prostu. Nigdy ni będzie między nimi tej sztucznej słodyczy, i bardzo dobrze bo nie wiesz, czy jej żołądek sobie z tym poradzi.
-No widzisz. Większość dziewczyn a nawet wszystkie, nie były mną. W życiu dostałam naprawdę wiele...-Powiedziała z uśmiechem. No tak, nigdy niczego jej nie brakowało. Ojciec miał własną, wieloletnią firmę i starał się, aby zawsze miała to, co najpotrzebniejsze. A to, czego chce i pragnie, cóż, musi się jakoś wykazać... Jednak gdy przychodziło co do czego, miała to. Przeczesała delikatnie palcami jego włosy i uśmiechnęła się do siebie, troszkę odlegle. -Jednak dopiero teraz mam to, czego naprawdę pragnęłam.-Powiedziała, gryząc lekko wargę.
Tanner. Był ucieleśnieniem tego, o czym zawsze marzyła. Nie był idealny, co czyniło go jeszcze cenniejszym.
-Wiesz, czasem jesteś miły tylko wtedy kiedy idzie Ci to na rękę, kochanie.-Zaśmiała się.-Więc być może dasz radę.. Jakoś z kilka miesięcy. Tyle Ci daje.-Powiedziała, kiwając głową. To co, zakładam się ? Brak wiary w chłopaka? Niee, no co ty, ona po prostu go zna.
Wolała znaleźć pracę sama... Nie, żeby nie miło było pracować z nim. Choć byłoby to zdecydowanie za dużo. Spędzali każdą wolną chwilę razem, oczywiście, nie miała prawa narzekać.. Po prostu chciała, aby miał też coś swojego. Swoją małą przestrzeń. Każdy takiej potrzebuje, nie jest to nic złego. Nie zamierzała być tą, która patrzy na jego ręce, sprawdza co robi poza szkołą, poza miejscami ich spotkać. Ale niech wie, że czasem wpadnie tam na herbatkę.
-Teraz mieszkamy razem?-Zaśmiała się cicho i pocałowała go lekko w usta. W sumie to chyba o tym nie rozmawiali... A może? Boże, aż tak potrafił odwracać uwagę? Skubany.-Skrzat? O nie, nie. Będziesz sprzątał po sobie brudne gacie -Pokazała mu język.-Nie myśl, że ja będę się tym zajmować...-Zaśmiała się. Skrzat nie wchodzi w grę, nawet jeżeli był to jedynie żart... I niech nie podejrzewa, że będzie za niego sprzątać. Już Shay pokaże mu jak wygląda prawdziwe życie.
Objęła jego szyję przylgnęła do niego. Czuła się taka mała w jego ramionach... Lubiła to uczucie. Ponownie się zaśmiała.-No wiesz. Zawsze mogę sobie iść jak chcesz...-Powiedziała, z zamiarem ruszenia się i pójścia sobie.
A co on robił z nią? Z dziewczyną, której humor może zmienić się w jednym momencie i z śmiejącej się, pełnej energii dziewczyny, zmieni się w zawistną, humorzastą i wściekłą... Ostatecznie lądując na oddziale specjalnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Wrz 04 2014, 09:06

Sztuczna słodycz była zdecydowanie przereklamowana. Serduszka, kwiatki, sratki.. to zdecydowanie nie był świat Chapmana. On wolał prawdziwy, trwały, nie zaśmiecony żadnymi zbędnymi pierdółkami związek, w którym czuł, że ma tyle samo do powiedzenia co jego partnerka. Potrzebował wiedzieć, że nie jest w tym sam, oczekiwał zaangażowania, ale według niego ważniejsze było rozumienie się w codziennym życiu niż słodkie, romantyczne kolacje każdego wieczoru i zero możliwości zmierzenia się z prawdziwymi problemami. Oczywiście czasem zdarzało mu się zabierać dziewczynę na jakiś obiad, kolację, przygotować jej coś do jedzenia.. ale to było coś całkowicie innego od tych wszystkich słodkich, cukierkowych par. To była codzienność, do której musieli przywyknąć, jeśli kiedykolwiek będą chcieli razem zamieszkać. Odwzajemnił uśmiech, jaki posłała mu Angven i od razu poczuł, że nie musi się o nic martwić. Wiedział, że wszystko będzie dobrze. Wciągnął powietrze ze świstem, słysząc jej słowa i przekrzywił głowę na bok, żeby spojrzeć na dziewczynę pod innym kątem.
- Panno Shay, jestem pod wrażeniem. Takie wyznanie z pani strony? Proszę uważać, bo nie jestem do nich przyzwyczajony i jeszcze się zarumienię - zaśmiał się pod nosem, przyciskając ją jeszcze mocniej do siebie. Faktycznie, to, co powiedziała Angven było niespotykane, niezgodne wręcz z tym, do czego go przyzwyczaiła. Przetrawienie tego zajęło mu chwilę, ale w gruncie rzeczy był całkiem zadowolony z takiego obrotu spraw. - Cieszę się, że to powiedziałaś. Czuję dokładnie tak samo, jakkolwiek tandetnie to brzmi, to jest szczerą prawdą - mruknął cicho, uśmiechając się szeroko. Naprawdę tak było. Czuł to gdzieś głęboko, w miejscu, które inni ludzie nazywają sercem.
- Wiesz, praca dorywcza z reguły na tym polega, że jest się w niej tylko kilka miesięcy - wygłosił swoje spostrzegawcze spostrzeżenie z wielką dumą, jakby powiedział coś strasznie ważnego, na co Angven nie udało się wpaść. - Daj spokój, jeśli chcę coś robić i zostać w jakimś miejscu, potrafię założyć odpowiednią maskę. W końcu każdy Ślizgon ma zdolności w tym kierunku, prawda? - uniósł lekko brew, w oczekiwaniu na odpowiedź, ale wiedział, że to prawda. Sama panna Shay miała milion odcieni, które cały czas poznawał, tak samo jak i on. To było najciekawsze, nigdy nie można się było znudzić, nigdy nie było w nich nic przewidywalnego.
- Za kogo Ty mnie masz! - wykrzyknął prawie oburzony, gdy rzuciła jakąś uwagę o brudnych gaciach. - Nie zostawiam brudnych gaci na środku pokoju i zawsze po sobie sprzątam - założył ręce na ramiona, puszczając dziewczynę i robiąc najbardziej obrażoną minę, na jaką było go dzisiaj stać. Jak się można domyśleć, nie wyszła mu ona za bardzo i wyglądał raczej komicznie niż groźnie. Żart o skrzacie oczywiście był żartem, ale odpowiedź dziewczyny odrobinę zmartwiła Chapmana. Naprawdę nie będzie mógł mieć swojego skrzata? Dlaczego? Przecież to takie urocze stworzonka. Jednak gdy dziewczyna już, już chciała wstać z jego kolan, znów złapał ją w pasie i przyciągnął do siebie, sadzając na miejscu. - Nigdzie mi nie uciekniesz - wymruczał cicho, składając na jej ustach lekki pocałunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pią Wrz 05 2014, 21:36

Nie potrzebowali tego. Po co komu ta cała sztuczność i udawanie? Nie o to w tym wszystkim chodziło. Prezenty, kolacje, piękne słowa... Były jedynie osłonką tego, co kryło się wewnątrz. Gnicie, tajemnice, kłamstwa... Zawsze była z nim szczera. Nieważne w jakiej sytuacji... W sumie to z Tanner'em przeszła przez ten dziwny okres w jej życiu. On wtedy przy niej był, wspierał ją radami, a przede wszystkim... Samą swoją obecnością. I za to go kochała... Tak. Kochała go. A słowo nie przeszło z trudem przez jej myśli. Zawsze się przed nim wzbraniała, uznając go za niedorzeczną demonstrację uczuć. Gotowa na wypowiedzenie tego na głos? Czy przejdzie jej to z trudem przez gardło? Czy była pewna tego, że Tanner jest w tym całkowicie? Posiadała podobne obawy. Też chciała aby siedzieli w tym we dwoje... Jak powiesz jedno słowo... Nie chciała tego definiować. A mówiąc to, co on sam wiedział, mogło jedynie wszystko zniszczyć. Czasem słowa nie były potrzebne... Czy po prostu się bała? Obawy przed odrzuceniem? Tak jak zrobiła to jej matka? Cholera.
Zależało jej... Czy to źle?
Przegryzła mocno wargę. Tak. Takie wyznania nie były codziennością. W końcu nie była dziewczyną, która zna się na tych sprawach... Raczej działała... Owszem, kobieta czynu. W końcu jak wiele razy przejechała się na słowach? Potrafią być mylne, źle interpretowane.
A teraz mówiła po prostu szczerze... I mało obchodziło ją to, jak mogło to brzmieć. Wywróciła oczyma i uśmiechnęła się pod nosem.-Nie wykorzystuj tego.-Powiedziała i dźgnęła go lekko palcem w brzuch. Oj, chłopie, teraz uważaj, bo wchodzisz na cienki lód.
Jego reakcja była naprawdę ważna. Bo dla niej miało to ogromne wrażenie... Bo skąd mogła wiedzieć, jak to przyjmie? Przełamała tę barierę, powstrzymała swoje obawy i ruszyła dalej. Była z siebie niesamowicie dumna... Jednak to nie oznacza, że teraz będzie tak zawsze. Ha! Marzenie ściętej głowy.
Zaśmiała się cicho.-Wiesz... Mogłeś się chociaż postarać,-Powiedziała i posłała mu delikatny uśmiech. I szybki, delikatny pocałunek. Doceniła to... W końcu w tej kwestii byli do siebie bardzo podobni.
Nie przeszkadza jej to, jak jest teraz...
-Za faceta, kochanie, za faceta.-Zaśmiała się głośno, unosząc wysoko brwi, na widok jego postawy obrażonej panienki. Nawet ona nie potrafiła tak robić. A jego mina? Bezcenna... Kiedyś będzie trzeba to uwiecznić. Posiadanie i mugolskich i czarodziejskich przedmiotów do robienia zdjęć potrafi być przydatne. Ale niestety, nie miała ich przy sobie. -Kto wie, co Ci przyjdzie na stare lata.-Pokazała mu język i odsunęła się odrobinę, bo w końcu tak się od niej chciał odsunąć, że wypadałoby m to ułatwić. Wciąż była rozbawiona jego zachowaniem, jednak postanowiła dalej się w to bawić i tym razem ona udała obrażoną. Nawet chciała wstać, jednak jej na to nie pozwolił... Owinął się wokół niej -jak jakiś wąż, co spowodowało jedynie, że się uśmiechała jeszcze szerzej. -Jak mnie tak ściskasz, to nic dziwnego, że chcę zwiać.-Zaśmiała się.
Chciała więcej Tanner'a. Koniec, kropka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw Wrz 11 2014, 13:08

Obawy przed odrzuceniem? Miał je przecież każdy, a sam Chapman chyba największe z nich wszystkich. Przez to, jak został potraktowany w poprzednim związku i przez to, że ta kobieta ponownie stanęła na jego drodze, czuł się zdezorientowany i prawie w ogóle nie ufał ludziom. Jeśli zdarzały się takie wyjątki jak Angven, ludzie, których dopuścił do siebie na tyle blisko by mogli go zranić, było to naprawdę coś niesamowitego i niespotykanego. Dlatego z takimi osobami obchodził się bardzo ostrożnie i to może właśnie przez to nie powiedział jeszcze pannie Shay, co tak naprawdę do niej czuje. Kochał ją, to było pewne. Dlaczego więc nie mógł tego powiedzieć? Czekał na odpowiedni moment? Chciał, żeby była to idealna chwila, którą później będą mogli wspominać? Przecież nie miał zamiaru zrobić wokół tego jakiejś śmiesznej otoczki, w której górowały będą kwiaty i świece. Chciał, żeby było to w jakimś neutralnym momencie, gdy będzie czuł, że właśnie wtedy powinien użyć tych słów do wyrażenia swych uczuć.
- Gdzieżbym śmiał. Za bardzo mi na Tobie zależy - uśmiechnął się lekko, swoim prawdziwym uśmiechem, zarezerwowanym tylko dla nielicznych. Nie miał na sobie teraz żadnej maski, którą ostatnio nosił cały czas. Był prawdziwym Tanner'em, pozbawionym wszelkiej bariery obronnej. Jeden cios w jego serce, które jednak jakieś tam posiadał, no i chłopak z pewnością zmieniłby się w potwora. Także przed Angven odpowiedzialne zadanie - nie może sprawić, żeby wrócił dawny Chapman. Żadne z nas tego nie chce, a tylko ona jak na razie jest w stanie zranić go tak mocno, coby jego stare alter ego powróciło na dobre.
- Fakt, sam się ich boję. Będę starym, zgorzkniałym dziadkiem, który nie będzie dawał wnukom cukierków, ponieważ ich zęby na pewno się zepsują. Będę tym najmniej lubianym członkiem rodziny - zaśmiał się cicho wyobrażając sobie siebie z siwą brodą i laską, siedzącego na bujanym fotelu i tłumaczącego dwójce małych szkrabów, chłopakowi i dziewczynce, dlaczego kolejna czekoladowa żaba będzie o jedną za dużo i dlaczego dzisiaj już więcej nie dostanie. Te oczywiście odbiegły by z płaczem, żeby schować się w ramionach jednego ze swoich rodziców i poskarżyć się, jaki to dziadek Tanner jest niedobry. Wizja bardzo zabawna, a zaraz bardzo prawdopodobna, chyba, że Tanner w jakiś sposób się zmieni.
- Nie ściskam Cię, ja po prostu przytulam ze zdwojoną siłą. Ciesz się, że nie używam na Tobie całej swojej mocy - dodał z szerokim uśmiechem i poluźnił uścisk, odsuwając się odrobinę od dziewczyny i kładąc jedną rękę na jej udzie, mniej więcej w trzech czwartych odległości od kolana. Jednym palcem nieświadomie zaczął zataczać po nim kółka, z uśmiechem wpatrując się w Angven.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Hereford, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1231
Dodatkowo : najmłodsza Blythe, klon Psyche
  Liczba postów : 1084
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8678-utopia-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8680-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8682-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8681-utopia-blythe




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie Paź 19 2014, 17:13

Utopia była niezwykle zaintrygowana tym, co przygotował dla niej Zachariasz. Obawiała się nieco tej lekcji ze względu na ognistego węża z ostatniej, ale ciekawość mimo wszystko zwyciężyła. Poza tym musiała poprawić swoje wyniki, a już szczególnie myślenie w stresujących sytuacjach.
Czekała na niego w umówionym miejscu, nie do końca rozumiejąc, dlaczego Hogsmeade. Chyba powinno do niej szybciej dotrzeć, że kadzidła i runy oznaczają coś, co bardzo ją zadowoli. No ale przecież to Utopia - ona działa z opóźnieniem.
- Przyniosłam Ci bułki – powiedziała i sięgnęła do torby, by wyciągnąć słodkie bułeczki, które podkradła dziś rano ze śniadania w Wielkiej Sali. Podała je Zachariaszowi, a po chwili sięgnęła również po przedmioty, które kazał jej nabyć.
- To co dzisiaj robimy? – Zapytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1433
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8911-zachariasz-smirnov#249539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8912-lecze-serca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8913-porada-uzdrowiciela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8922-zachariasz-smirnov#249871




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob Paź 25 2014, 13:38

Archibald mu wyrwie jaja jak dowie się, jak Zachariasz "doucza" jego młodszą siostrę. Narażał ją na niebezpieczeństwo. Wracała poparzona, jeszcze traktował jak murzyna, prosząc o te zioła i bułki. Nie myślał, że gdy zrezygnuje z posady Uzdrowiciela, to będzie klepał aż taką biedę po zainwestowaniu w Miodowe Królestwo. Jasne, mógł wpadać do tej knajpki i wyjadać po kolei wszystko, ale miałby wtedy większe straty. Jak jeszcze Zoya nie postanowiła sobie zniknąć, były jeszcze pieniądze z jej idiotycznych wróżb, na które oczywiście się nabierali ludzie. Chciałby już otrzymać ten pieprzony rozwód i mieć to z głowy. Z takimi pozytywnymi myślami szedł na górski strumyk. Palił papierosy - na jego nieszczęście mugolskie, bo Romulus ma takie ceny, że przestało go na to wszystko stać. Pisał mu już kiedyś, że jest żydem i nawet swojego przyjaciela kasuje jak normalnego klienta, ale ten chyba nic nie zrozumiał. Z rozmyślań wybił go znajomy głos. Gasząc kolejnego papierosa, odwrócił się z lekkim uśmiechem.
- Utopia, jesteś niesamowita - rzucił niedopałek na ziemię. Pocałował w policzek dziewczynę, drapiąc swoim zarostem i odebrał śniadanie. Zerknął jeszcze na magiczny zegarek. Ten na pewno pokazywał porę obiadową, a nie pierwszy posiłek. Rwał kawałek bułki i wkładał ją do buzi, delektując się tym posiłkiem.
- Rozmawiałem z twoimi nauczycielami - co oznaczało tylko, że obgadywał Utopię z Archibaldem - I już wiem, że masz gdzieś zaklęcia, ale interesują cię runy, dlaczego wcześniej tego nie powiedziałaś, mała? Można połączyć przyjemne z pożytecznym! - odpowiedział, ciągnąć ją za rękę tylko kawałek od strumienia.
- Co wiesz o kręgach runicznych? - spytał, zajadając się dalej bułką. Nie mógł powiedzieć: a czy słyszałaś już. Wiedział, że tak. Chciał połączyć zainteresowania Utopii ze zdejmowaniem klątw, których miał ją nauczyć. Może powinien rozważyć jednak posadę nauczyciela?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 116
Dodatkowo : Pałkarz
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10279-grace-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10282-no-to-ten-tego-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10284-blake-grace




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie Mar 01 2015, 13:39

Grace miała nadzieję, że trochę odpocznie od tego hałasu i gwaru, który towarzyszył jej przez cały tydzień, nie dając umysłowi nawet chwili wytchnienia. Nie miała czasu przez natłok pracy, zadań domowych i nauki. Oczywiście samo odrabianie lekcji szło jej szybko, bo ona nie spędzała wiele czasu nad książkami.
Szybko pojmowała różne rzeczy i miała więcej czasu dla siebie. Postanowiła, że przejdzie się nad górski strumyk. Ot, z nudów. Nie spodziewała się spotkać kogoś znajomego. Ostatnio dużo spacerowała samotnie, starając się trochę orzeźwić. Miała sporo na głowie, jej mama dziwnie się zachowywała a brat nie wrócił do domu. Wracał kilka razy na miesiąc, żeby spędzić trochę czasu z rodziną, ale ostatnio to zaniedbywał i nie dawał żadnego znaku życia, a Grace miała z nim naprawdę dobry kontakt.
A matka? Matka spędzała dużo czasu w Ministerstwie. Dziwnie się zachowywała, ciągle unikała córki, rozmów z nią. A gdy Blakely pytała o co chodzi, ta zbywała ją milczeniem albo jakąś wymówką w którą oczywiście nie wierzyła. Szatynka westchnęła cicho i zatrzymała się w jakimś miejscu, myślami błądząc po rodzinie, a czasami nawet wspominając urywki rozmowy z Anthony'm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sro Mar 18 2015, 13:33

Ostatnio sporo się działo w życiu Angelusa. Zyskał nowego współlokatora ale także kupił sobie wymarzonego psa. Co prawda z mugolskiej hodowli bo niestety ale czarodzieje nie zajmowali się hodowlą tak pospolitych zwierząt jak zwyczajne psy, ale wiedział że wybrał najlepszą hodowlę. Teraz jako iż mieszkał w Hogsmeade to spacerował z psiakiem w okolicach lasu by wreszcie dojść z nim aż nad górski strumyk.
Shadow był dogiem argentyńskim, pięknym białym szczeniakiem o idealnym wzorcu budowy. Strasznie podobał się Angelowi charakter tego psiaka. Był stanowczy, a zarazem głupiutki w swoim młodym dziecięcym umyśle. Miał zaledwie 3 miesiące. Teraz właśnie zaszczekał więc Angelus przestał rozmyślać o jutrzejszym dniu i o tym jak go spędzi a zatrzymał się i ukucnął przy psiaku pozwalając się mu polizać po twarzy.
-Co się stało Shadow?- zapytał po czym zaczął bawić się z psem i miętolić jego uszy delikatnie w dłoniach, w zamian szczeniak pokazał zęby i również podchwycił zabawę, a trzeba powiedzieć, że uwielbiał się bawić. Po chwili ten wielki facet, ślizgon tak zawsze oschły i poważny dla innych teraz leżał na trawie i wygłupiał się ze szczeniakiem. Dla niektórych dziewcząt mogłoby to być mega słodkie, ale cóż, przy szczeniaku Angelus nie musiał udawać kogoś kim nie był. Mógł skruszyć tą swoją lodową powłokę i ukazać piękno i łagodność swej duszy. Trzeba też rzec że nie zauważył Grace, która nie stała zbyt blisko niego, a raczej o wiele dalej. Mogła co najwyżej usłyszeć jego głos, a potem śmiech podczas zabawy z psiakiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 116
Dodatkowo : Pałkarz
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10279-grace-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10282-no-to-ten-tego-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10284-blake-grace




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sro Mar 18 2015, 16:15

Każdy ma chyba w życiu taki okres w którym dzieje się naprawdę dużo. Wszystkie problemy, głębsze przemyślenia albo obowiązki w jednym momencie lecą ci na głowę, a ty musisz to wszystko utrzymać, aby świat nie upadłby zupełnie. Mimo, że Grace była młodą osobą, zaczynała rozumieć co to trud, staranie się i walka o to w co się wierzy. Przez całe życie nie miała o co walczyć, bo wszystko było dobrze. Nie musiała pracować, żeby coś otrzymać, ale nie miała też wszystkiego podane na tacy. Sprawa z bratem i matką strasznie mieszała w jej głowie, a szkoła jakby chcąc bardziej ją pogrążyć, starała się zarzucić ją większą nauką.
Szatynka przeczesała wolną dłonią włosy, napawając się samotnością i ciszą, która mimo wszystko nie trwała długo, gdyż po pięciu minutach nieustannego marszu usłyszała śmiech i znany jej dobrze głos.
Stanęła w miejscu, trochę zaskoczona, po czym rozejrzała się szukając wzrokiem obiektu, który wydawał te dźwięki. Sama nie wiedziała czemu się dziwi... Może po prostu nie spodziewała się, że kogoś tu spotka? Nie widząc nikogo, postanowiła ruszyć za głosem.
Przeszła parę metrów, żeby po chwili zza drzew dojrzeć Angelusa bawiącego się z psem. Blakely uśmiechnęła się do siebie i oparła bokiem o drzewo, obserwując w milczeniu jego zachowanie. No proszę, nie sądziła, że będzie miała takie widoki. W końcu nie mogąc powstrzymać się przed komentarzem zawołała, a bardziej podniosła ton głosu:
- No, no.
Splotła ramiona na piersi, uśmiechając się jednym kącikiem ust.
- Widzę, że dobrze się bawisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sro Mar 18 2015, 18:00

Pies skakał wokół niego a on udawał że próbuje się uchronić przed jego kłami, zupełnie tak jakby go chciał zaatakować. Jednym słowem psiak był szczęśliwy i warczał po szczenięcemu na Angela. Gdy jednak usłyszał głos tak dobrze mu znany zastygł na moment. Podniósł głowę zza psa i przyjrzał się właścicielce głosu. Tak, nie mylił się. To była Grace, jego Grace, a przynajmniej on tak chciał uważać.
-Śledzisz mnie piękna?- zapytał podnosząc się z ziemi i strzepując trochę gałązek z włosów. Już się nie uśmiechał, bo nie miał takiego powodu, nigdy nie wiedział na ile swobodnie może się przy tej dziewczynie zachowywać. Psiak nagle wpadł na pomysł by ruszyć szarżą na dziewczynę i rzucić się do jej nóg.
-Shadow!- krzyknął do psa by ten do niego wrócił i nie zawracał dziewczynie głowy, nie wiedział nawet czy ta lubi takie słodkie szczeniaki jak jego. Mogła by się pobawić jego szczeniaczkiem, ale to się raczej nie uda. Wstał i usiadł na jednym z głazów które leżały tutaj przy górskim strumieniu.
-Przyznaj stęskniłaś się za moją pyskatą twarzą- powiedział pewnym siebie tonem poprawiając sobie włosy i uśmiechając się w tym momencie do niej szeroko. W prawej dłoni trzymał luźno przewieszoną przez nadgarstek smycz Shadowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 116
Dodatkowo : Pałkarz
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10279-grace-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10282-no-to-ten-tego-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10284-blake-grace




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sro Mar 18 2015, 18:35

Grace obserwowała chłopaka z uwagą. Jej życie opierało się głównie na patrzeniu i analizie, wiec tak było też teraz, kiedy nadal opierając się o drzewo, powędrowała wzrokiem za Angelusem. Panna Blakely posłała chłopakowi nieodgadniony uśmiech. Po chwili spojrzała na psa i odbiła się od drzewa by ruszyć w kierunku Scorpiona. Nie wiedziała czy pies się na nią nie rzuci czy coś w tym rodzaju, ale zaryzykowała. Nie mogła być pewna czy aby...Shadow? Nie chce chronić pana i może uważać Grace za osobę, która zagroziłaby właścicielowi. Mimo wszystko ostrożnie podeszła do chłopaka. Dwa kroki i znalazłaby się obok, ale póki co postanowiła zachować dystans. Jak zawsze.
- Oh, tak, Angelusie. Moim priorytetem jest śledzenie ciebie. - powiedziała z sarkazmem, przewracając oczami. - Postanowiłam się przejść, a poza tym gdybym chciała naprawdę cię obserwować to w ogóle nie wyszłabym z ukrycia. - kolejny raz kącik jej ust drgnął.
Słysząc jego wypowiedź nie mogła powstrzymać grymasu, a raczej uśmiechu, który pojawił się na jej twarzy.
- Tak, A. Tęskniłam, ale cały czas o Tobie myślałam. - ramiona wciąż miała skrzyżowane na piersi. Spojrzała na chłopaka. Sporo się nie widzieli. Przez parę minut przyglądała mu się uważnie, zastanawiając się czy zaszły u niego jakieś zmiany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pon Lip 25 2016, 08:58

Nikola zatrzymała się czując, że powoli jej brakuje tchu. Już dawno nie doprowadziła się do takiego stanu. Pochyliła się uspakajając rozkołatane serce. Biega już od kilku godzin bez przerwy, w końcu musiała opaść z sił… albo chociaż stracić dech jak teraz.
Widząc, że niedaleko jej jest strumień, bez wahania podeszła do niego i pochyliła się w stronę wody. Włożyła do niej ręce i wyciągnęła odrobinę wąchając ją uważnie. W momencie kiedy jej nos uznał, że wszystko z nią w porządku, nawilżyła swoje gardło. Tego jej było trzeba. Pozwoliła, by ciało opadło bezwładnie na ziemie i wlepiła się w korony drzew, które tworzyły przyjemną barierę przed słońcem.
- Mogłabym tak cały dzień – pomyślała dziewczyna i przeciągnęła się jak kocica nie odrywając swoich oczu od nieba. Ostatnio wszystko się komplikowało, a ona mogła być sama tylko w takich miejscach. Najpierw wyprowadziła psy, a później, z bólem serca, zostawiła je w domu. Musiała przemyśleć parę spraw, a nie opiekować się nimi. W tym momencie jej priorytetem było podjąć odpowiednie decyzje, tak by nie skrzywdzić nikogo. Ktoś musi cierpieć, co? Dlaczego nie ma rozwiązania, w którym każdy mógłby być szczęśliwy? Jak to jest?
Kotecka wyprostowała się i zaczesała za ucho niesforne kosmyki, które uparcie wciąż wracały na swoje miejsce. Westchnęła niezadowolona i podniosła się z dotychczasowego miejsca. Czas kontynuować bieg. Poprawiła nogawki spodni, które przy jej posturze i wielkości musiały być podwijane – A tak właściwie – zaczęła rozglądając się uważnie dookoła – gdzie ja jestem…
Niedawno się wprowadziła do Londynu i tak naprawdę nie znała żadnych okolic. Kiedy biegła zapominała o bożym świecie, a później miała problem wrócić. Bracia zazwyczaj znali drogę powrotną. Jej orientacja w terenie była zerowa. Dziewczyna przyłożyła kciuka do ust i przegryzła nerwowo paznokcia próbując się skupić na drodze powrotnej. Jednak za żadne skarby nie była w stanie sobie tego wyobrazić. Nagle do jej uszu dobiegł szelest. Wlepiła zdezorientowane oczy w tym kierunki i kucnęła. Wolała być bliżej ziemi, żeby w razie wypadku napotkania niedźwiedzia, mogła wyskoczyć i zacząć uciekać… To był odruch, który bardzo często wykonywała, nawet jeżeli w Norwegii te zwierzęta były na wymarciu, to nie pomyślała, że w tym miejscu może ich wcale nie być! Z odruchem nie da się walczyć.
Wlepiała swoje wielkie oczy w jeden punkt nie pozwalając temu czemuś zaskoczyć ją w żaden możliwy sposób. Jedną dłoń zacisnęła w pięść jakby przygotowując się do obrony. Jej włosy walały się na wszystkie kierunki przez co wyglądała jak napuszony królik, czy kot. Chociaż ona wolałaby określenie wilka. Oczekiwała. Jeżeli to zwierze, to może ją zaatakować, dlatego nie powinna odwracać się do niego tyłem i nasłuchiwać. Jeżeli człowiek, to przydzwoni mu w twarz, że śmiał się do niej skradać... Chociaż potrzebuje kogoś do pomocy, by wrócić... kurde!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pią Gru 30 2016, 15:04

Święta minęły, jutro miał nastać nowy rok..bardzo szybko minął ten rok. Przynajmniej Sunny tak uważała, jak inni myśleli nie miała zielonego pojęcia.
Musiała się wyluzować, przestać zamartwiać kolejnym rokiem w którym niczego nie osiągnęła. Kiedy "@Débridé Findabair" zaproponowała jej wycieczkę nad górski strumyk w celu nauki szkicowania brunetka chętnie się zgodziła. W końcu mogła oderwać się od codziennych zmartwień. Puchonki umówiły się na wyznaczoną godzinę. Sunny wsadziła do torby pergaminy i ołówki-w końcu tak mówiła Débridé. Po zamknięciu torby wyszła z pokoju i udała się w poszukiwaniu górskiego strumyka. Błądziła bardzo długo i nie wiedziała czy zdąży na czas, ale miała taką nadzieję. Chodziła i chodziła rozglądając się za wyznaczonym miejscem, za chiny jednak nie potrafiła go znaleźć. Co było z nią nie tak? Na pewno nie ona pierwsza się tu zgubiła.
Sunny zazgrzytała głośno zębami i zaczęła gorączkowo się rozglądać. Po chwili ciszy usłyszała delikatny szum strumyka.
-Nareszcie!-wykrzyknęła uradowana i udała się w jego stronę. Zatrzymała się i spojrzała na strumyk. Ale tu ślicznie.-pomyślała po czym wyjęła z torby potrzebne rzeczy i usiadła na torbie by nie pobrudzić spodni. Rozejrzała się powoli w poszukiwaniu Débridé, nie było jej jednak. Może również się zgubiła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Anglia, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 55
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 68
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13825-debride-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13856-debride-findabair#366725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13855-debride-findabair#366724




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pią Gru 30 2016, 19:50

Młoda kobieta była tak zachwycona urokami natury, że jakoś specjalnie nie chciało jej się spieszyć. Było tu tak cicho, spokojnie, ptaki śpiewały. Czyżyki, czajki, kardynały, gile, nawet mazurki. Szkoda, że było tak piekielnie zimno. Débridé sunęła przez zaspy. W sumie śnieg w górach nie był czymś niezwykłym, tak zawsze długo zalegał i jako pierwszy spadał. Powietrze mroziło delikatny nos dziewczyny, która była opatulona do granic możliwości. Na włosach i uszach miała przepaskę w stylu indiańskim.
- Przepraszam, że musiałaś czekać - odezwała się do drugiej Puchonki , z torby wyciągnęła koc z materiału, który nie przemakał i mogły spokojnie usiąść. Był na tyle gruby, że nie było obawy odmrożenia sobie przez przypadek tyłka.
- Ale tu pięknie - rzuciła przetaczając swój wzrok po halach, rozpadlinach, wzniesieniach i polanach, które wiosną kwitną barwami tysiącem ziół. Zdjęła kaptur z głowy i przeczesała włosy, słomkowe loki niesfornie dostawały się do jej oczu, więc szybko je odgarnęła. Usiadła na kocu, zaczęła grzebać w torbie. Wyciągnęła szkicownik i węgielki do malowania, przy okazji wyjęła też herbatę ziołową z tymianku, mięty, dziurawca, kwiatu lipy i specjalnie przygotowanych kwiatów czarnego bzu.
- Chcesz? - nie czekając na odpowiedź, podała jej pierwszy kubeczek. Pachniał cudownie, miał barwę ciemnobrunatną z rubinowymi przebłyskami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pią Gru 30 2016, 23:13

Brunetka siedziała samotnie wpatrujac sie w rwacy strumień. Było bardzo zimno, ale nie przeszkadzalo jej to. Ubrała się grubiej niz zwykle, szyję owinela grubym szalikiem, a na glowie miala puszysta czapke. Rozejrzala sie dookola, podziwiajac jak bialo tu jest. W sumie było tu wiecej sniegu niz na dziedzincu, w koncu byla wyzej. Nagle ujrzala swoja koleżankę.
-O, juz myślałam ze sie zgubilas. Nic sie nie stalo, tez przed chwila przyszłam.-odezwala sie z szerokim usmiechem na twarzy. Puchonka wyjela gruby, nieprzemakalny koc i rozlozyla na ziemi. Sunny usiadla i spojrzala na swoja towarzysze.
-Masz racje, piękne widoki. A tak w ogole to calkiem zapomniałam o takichrzeczach jakkoc czygorący napoj. Bylam tak ucieszona tym, ze ktoś chcial ze mna gdziekolwiek wyjsc. Juz bardzo dlugo nikt mnie nie zaprosił na spacer i pogawędke-wyjaśniła nie spuszczajac wzroku z koleżanki. W sumie to nie bylo jej smutno z powodu braku kolegów. Cieszyla sie z tego, ze Debi chciala z nia gdzies wyjść. Kiedy blondynka eyjela termos z parujacym napojem Suny usmiechnela sie. Czujac sliczny zapach dolatujacy z termocu odetchnela gleboko i wziela od Debi kubek.
-Dziękuję. Nastepnym razem ja cos przyniose. Bardzoładnie pachnie co to takiego?-spytala z zaciekawieniem zerkajac na swą towarzyszkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Górski strumyk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Szlak górski
» Strumyk w środku lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-