IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Górski strumyk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Górski strumyk   Wto 11 Sty 2011 - 17:52

First topic message reminder :


Górski strumyk
Chodząc po górach można się natknąć na strumyk, płynący między skałami. Od późnej wiosny do wczesnej jesieni woda jest przyjemnie orzeźwiająca, w połowie roku zimna. Niekiedy można dostrzec małe wodospady, jednak trzeba odpowiednio trafić. Jest ich stosunkowo niedużo, ale w połączeniu z pobliską roślinnością wyglądają bardzo urokliwie. Co nie znaczy, że wskazanie jest wpadanie do nich. To kończy się niemal zawsze źle. W okolicy strumyka można znaleźć wiele niezbyt często występujących roślin, będących składnikami przeróżnych eliksirów. Może więc warto czasami udać się na poszukiwania?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob 26 Lut 2011 - 12:32

Nie lubiła samotności. Uważała, że nie jest ona przeznaczeniem człowieka, a samych siebie poznaje się tylko wtedy, kiedy można się przejrzeć w oczach innych ludzi. Choć i wśród tych można czuć się nierozumianym i osamotnionym. Prawda znana od wieków, a jednak mało kto się do tego przyznawał. Ktoś prędzej powie ci o czymś bardzo osobistym, zamiast przyznać się do tego, jak bardzo jest samotny. Zresztą... ona czasami również się tak czuła, a nikomu o tym nie wspominała. A szczebiocące Puchonki nie denerwowały jej tak bardzo, jak wiecznie tajemniczy Ślizgoni. Ale każdy jest, jaki jest i każdego można, jeśli się oczywiście chce, zrozumieć.
- Co dla niektórych jest rzeczą najnormalniejszą w świecie, innym przychodzi z trudnością. - Spróbowała zachować choć trochę powagi, ale iskierki, które czaiły się w jej oczach, nie chciały zgasnąć, czy nawet zblednąć. I dobrze. A Puchonką nie czuła się nawet w najmniejszym stopniu. Sama uważała, że najbardziej pasuje do domu lwa i tiara widocznie była tego samego zdania.
- Owszem, nie powinno, ale mnie prawie zawsze interesują rzeczy, o które pytać nawet nie powinnam. - Wzruszyła ramionami. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. W każdym razie kiedyś tak słyszała. Była to pewnie prawda, ale nie bała się owej "Krainy Zła".
- Nikt do końca nie jest po dobrej czy złej stronie. Ale z czasem trzeba się zdecydować, po której stronie stanąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paris
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -34
  Liczba postów : 1457




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob 26 Lut 2011 - 12:41

- Decyzja po której stronie stanąć nie jest łatwa. Szczególnie jak się jest ślizgonem. Moi rodzice byli śmierciożercami... Mój obecny... były... Chłopak jest zwolennikiem czarnoksiężnika. Jestem mściwa i uwielbiam czarną magię. Czyż to wszystko nie sprawa, że moje miejsce na świecie jest z góry przesądzone? - Spytała dziewczynę, chociaż jednocześnie te słowa kierowała głęboko w siebie. W końcu zawsze... prawie zawsze była zimna i mroczna. Czarna magia stanowiła jej chleb powszedni - wiele zaklęć znała na pamięć i ćwiczyła je na małych zwierzątkach napotkanych w zakazanym lesie, czy samotnie w pokoju życzeń - czasem na sobie. Jej powinnością, wręcz obowiązkiem jest opowiedzieć się po stronie, która niegdyś należała do Voldemorta. Więc dlaczego mimo wszystko nie chce? Przecież kiedy nie jest na ćwiczeniach z Mistrzem spędza swój czas z Namidą... Najlepszym przyjacielem i najważniejszą dla niej osobą. Tylko on się prawdziwie o nią martwi i tylko on potrafi jej wybaczyć wszelkie głupie błędy. Całe życie jest niezwykle trudne. Westchnęła udręczona nadmiarem tych myśli. Pewnie już poplątała dokładnie wszystko.
- Równie dobrze mogłabym spytać ciebie dlaczego jesteś po stronie dobra - Mruknęła zastanawiając się jaką odpowiedź otrzyma od walecznej Gryffonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob 26 Lut 2011 - 13:15

- Nic w życiu nie jest łatwe. Stawia się przed nami mnóstwo wyborów, a jeden z nich decyduje o tym, po której stronie chcemy stanąć. - Wybory były różnorakie. Od takich błahych, jakimi są wybory sukienek na bale czy tego co się dzisiaj zje, do takich, które na zawsze mogą zmienić życie: zostać czy wyjechać? z kim iść przez życie? Problem w tym, że niektóre ważne, kamuflują się i zgrywają tzw. jarząbka. Niby decyzja na porządku dziennym, a jednak jeśli wybierzesz nie to, co miałeś, twoja przyszłość stanie na włosku.
- Nic nigdy nie jest przesądzone z góry, jeśli widzi się w czym lub kimś powód do walki z losem. Charakter się zmienia i ewaluuje, a z toksycznym środowiskiem można zerwać kontakty To my, a nie inni, decydujemy co chcemy zrobić z własnym życiem. Mimo że czasami wydaje nam się, że jest na odwrót. - Już nie pamiętała, kiedy ostatnio mówiła o takich rzeczach na głos.
- Nic nie jest czarne albo białe. Każdy z nas rodzi się z krztyną dobra i krztyną zła. Od nas zależy czy wypełnimy pozostałą część własnego "ja". Czemu wybrałam dobro? Nie umiem krzywdzić ludzi. Poza tym, mam Manię Ratowania Świata. Wszystkim pomagać, poświęcać się dla dobra ogółu i tak dalej. - Uśmiechnęła się delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paris
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -34
  Liczba postów : 1457




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob 26 Lut 2011 - 16:00

- Wiesz... Nawet nie jesteś taka głupia jak myślałam na samym początku... - Mruknęła. Czyżby to na prawdę był komplement, który wydobył się akurat z jej ust? Możliwe. Jeśli to powiedziała, to miała nadzieję, że Elliott mie dosłyszała tego zbyt wyraźnie. Jeszcze się będzie cieszyć. Ale nawet dobrze się jej słuchało, kiedy dla odmiany mówiła coś na poważne tematy.
- Też fakt. Pewnie przez tą manię jesteś Gryffonką. Współczuje, ale cóż - Współczuła wszystkim, którzy nie są na tyle dobrzy w magii, mądrzy i wspaniali, żeby być ślizgonami. Ahh... Samo opinia przede wszystkim. Jakoś się musi dowartościowywać, kiedy ma się taką bliznę na policzku, dziwną osobowość i zło wypisane na twarzy.
- Tak czy siak, obojętnie po której stronie jestem... Musze kogoś zabić - Powiedziała i mocno zacisnęła palce, prawie paznokciami przekłuwając sobie skórę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob 26 Lut 2011 - 22:44

Uśmiechnęła się delikatnie. Obiecała sobie, że w towarzystwie Connie będzie się starała rzadziej przywoływać banana na twarzy.
- Dziękuję bardzo, za ten jakże cenny komplement - skłoniła się delikatnie. Dosłyszała wszystkie słowa Ślizgonki i to naprawdę wyraźnie. I owszem, cieszyła się. Ale zachowa sobie entuzjastyczne wyrażanie uczuć na później. Jak już będzie sama, to sobie poskacze, o.
- A bardzo możliwe, że ta mania jest tego powodem. Ale wiesz... współczuć mi nie musisz. Czuję się dobrze w Domu Lwa, jestem sobą, więc nie ma powodu do współczucia mi. - Mrugnęła do Connie.
- O... to brzmi groźnie. Mam tylko nadzieję, że nie chodzi o mnie. Bo jeśli tak, to będzie ci dość trudno. - Uśmiechnęła się troszkę szerzej. Może i nie było to stosowne zachowanie. Żartowanie, podczas rozmowy o morderstwie. Ale... sama nie umiała tego wytłumaczyć, no.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paris
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -34
  Liczba postów : 1457




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie 27 Lut 2011 - 11:20

- Pewnie, że o ciebie. Nie zasypiaj i miej oczy dookoła głowy, bo już niewiele dni ci pozostało - Powiedziała zachowując w tym zdaniu niezwykłą powagę. Odczekała chwilę, po czym nie umiejąc się pohamować zaśmiała się cichutko i wytknęła lekko język w stronę dziewczyny.
- Spokojnie, ta osoba jest dużo bardziej niebezpieczna niż ty... I dużo bardziej jej nienawidzę - Przywróciła sobie kamienny wyraz twarzy. Zaczęło się je już powoli robić zimno. Były w okolicy Hogsmeade. Może warto byłoby odejść z tego miejsca i ruszyć gdzieś do miasta na ognistą łyski lub coś innego, rozgrzewającego? Na przykład do herbaciarni. Roztarła ręce.
- Idziemy się napić czegoś ciepłego? - W ostateczności można jeszcze wrócić do Hogwartu i w kuchni naćpać się gorącej czekolady. No tak, Connie uwielbiała czekoladę. Wręcz była od niej uzależniona i to od prawie każdej postaci, wyłączając lody. Ciekawe czy można to zaliczyć do jej słabego punktu? Pewnie tak. "Dostaniesz czekoladę jeśli zbijesz tego i tego" - Śmiesznie byłoby coś takiego usłyszeć. Oczywiści by na to poszła... No dobrze, coś za daleko wybiegła myślami w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie 27 Lut 2011 - 16:59

Uniosła wysoko brew.
- Wierz mi, że z zasypianiem i tak u mnie problem, więc nie zrobi mi to większej różnicy. Ale w porządku. Wyciągnę ze swojego pudełeczka dodatkowe pary oczu i umieszczę je sobie na głowie. Ostrożności nigdy nie za wiele. - Pokiwała z powagą głową, ale nie mogła powstrzymać śmiechu. Zachichotała, znowu zakrywając sobie usta dłonią, ale odsunęła ją, kiedy zauważyła, że Connie też się śmieje. Trzeba przyznać, trochę ją to zaskoczyło, ale pozytywnie oczywiście. I do tego pokazała jej język, no! Powstrzymała się od otworzenia ust (przecież nie chciała, żeby jakiś zabłąkany robaczek tam wpadł) i odwdzięczyła się dziewczynie tym samym, o.
- Uff... co za ulga - otarła z czoła niewidzialny pot i westchnęła z ulgą. - Na miejscu tego kogoś schowałabym się do szafy.
Mrugnęła do Ślizgonki. Potarła o siebie dłonie, gdyż iż dopiero teraz zdała sobie sprawę, że prawie straciła czucie w palcach. Następnym razem weźmie te cholerne rękawiczki, zobaczycie. Ale na razie pozostało jej włożyć dłonie do kieszeni.
- A bardzo chętnie. Wypiłabym sobie herbatę albo gorącą czekoladę - przełknęła ślinkę. Mmm... zdecydowanie miała ochotę na któreś z tych napojów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paris
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -34
  Liczba postów : 1457




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie 27 Lut 2011 - 17:10

- Masz zapasową parę oczu w pudełku? - Spytała jakby na prawdę w to uwierzyła. Podrapała się po niezabliźnionym policzku po czym ze zdziwieniem przyjrzała się Gryffonce.
- Myślałam, że takie artefakty to trzyma się w szklance, koło protezy pełnej żółtych zębów - Widziała to zdziwienie na twarzy Elliott. Aż się chciało powiedzieć "No co?". Przecież Connie też jest człowiekiem prawda? Ma prawo do chodzenia, oddychania, a nawet śmiania się. Nie miała pojęcia co ludzie widzą w tym dziwnego, że raz na jakiś czas mroczna osoba, która rozsiewa wokół siebie zło i czarną aurę się uś... A... No dobrze, to już wie co w tym takiego niezwykłego. Pewnie gdyby to była głupia kreskówka to Gryffonka miałaby szczękę przy ziemi. Con zachichotała - oczywiście myślach, na sam widok tego wyobrażenia.
- To gdzie się wybieramy? - Spytała, kiedy to Ell zapewne zrobiło się równie zimno co ślizgonce.
- A tak przy okazji, nie idziemy razem nigdzie.. tylko obok siebie, ok? - Spytała przywracając spokój na swoją twarz. Ogromna różnica w tym, co chwilę temu powiedziała, ale cóż. Będzie się czuła bardziej sobą. W końcu nie może się zatracić w wesołości przez jedną, dziwną dziewczynkę, która powinna być przez nią nienawidzona. Może jeszcze na agresję zasłuży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie 27 Lut 2011 - 18:18

Poklepała kieszeń kurtki. Widoczne było wyraźne, kwadratowe wybrzuszenie. Było to pudełko, owszem. Ale nie z oczami, czy innymi narządami, tylko z ciasteczkami od mamy. Takimi z czekoladą. Pewnie robiła je parę godzin. Doskonale pamiętała, że jej rodzicielka nie używała w kuchni magii. Wolała wszystko zrobić własnoręcznie. Dlatego to, co zrobiła miało taki niesamowity smak. Krztynę miłości, ot co.
- Nawet dwie pary. - Uniosła dwa razy brwi. - Protezy to już przeżytek. Lepiej wyhodować sobie jakieś własnoręcznie. Ale masz rację, noszenie ich przy sobie, to dość nietypowy pomysł.
Pokiwała z powagą głową i zaśmiała się cichutko. Podciągnęła szal, by przykrywał jej połowę twarzy, a szczególnie zmarznięty nos. Widać było tylko jej oczy i kawałek czoła. Pewnie wyglądała jak jakiś Eskimos albo podrzędny złodziejaszek. No... ale przynajmniej było jej trochę cieplej.
- Proponuję Herbaciarnię albo naszą zamkową kuchnię. - Uśmiechnęła się, czego oczywiście Connie zobaczyć nie mogła.
- Tak jest - zasalutowała. - Będę udawać, że w ogóle cię nie znam. Obok siebie, nie razem. Będzie git. Nikt się nie zorientuje.
Mrugnęła do Ślizgonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paris
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -34
  Liczba postów : 1457




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie 27 Lut 2011 - 19:40

Kiedy zobaczyła, że rzeczywiście ma przy sobie jakieś pudełeczko na chwilę zakryła usta. Niby to zakaszlała kilka razy, ale tak na prawdę maskowała ten swój niezwykle uroczy uśmiech. No przecież jak to już było mówione, nie można tym obdarzać byle kogo. Szczególnie irytujące Gryffonki, które pewnie tylko z pozoru wydają się... normalne. No, może bardziej normalne niż niektórzy nienormalni i... Chyba coś pomieszała. No trudno, zdarza się. Mieszać się ludzka rzecz.
- Herbaciarnia... Mało osób przebywa w tym cukierkowym miejscu. No, a ja się nie mogę z tobą pokazać. Jeszcze ktoś pomyśli, że cię lubię. Zniszczyłoby mi to mój 5 letni plan zniszczenia szkoły i w ogóle - Powiedziała unosząc się raz po raz na palcach z nadzieją, że to je jakoś rozgrzeje. Jeszce chwila, a zacznie podskakiwać niczym prawdziwa gazela, albo zajączek.
- Dobrze żołnierzu, prowadź! - Mruknęła tonem iście generalskim... generałowym... No mniejsza z tym. Po tym ruszyła wolnym krokiem w stronę Hogsmeade.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie 27 Lut 2011 - 21:38

Nie ma co liczyć, że jest normalna. Nie była. Ale zazwyczaj owa nienormalność nie przeszkadzała jej w codziennym życiu. Umiała ją bardzo dobrze maskować, kiedy było trzeba. Teraz coś jej podpowiadało, że właśnie tak trzeba robić. Zgrywać, w miarę możliwości, osobę zrównoważoną. A nie taką, która słyszy głosy i, co więcej, z nimi rozmawia. Ale cii... Connie nie powinna o tym wiedzieć.
- A lubisz? - spytała beztroskim tonem, ale można było wyczuć nutkę zaczepnego tonu. Owszem, trudno było znaleźć bardziej cukierkowe miejsce od Herbaciarni. Wszystko tam było różowe, a dłuższy pobyt w pomieszczeniu mógł się skończyć porządnymi zawrotami głowy lub odruchami wymiotnymi. Coś o tym wiedziała.
- Tak jest! - Zasalutowała z uśmiechem - za mną, proszę!
Ruszyła, podskakując. Nie to, żeby rozpierała ją energia, czy coś. Chciała się tylko rozgrzać.

// Napisz w Herbaciarni ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob 12 Mar 2011 - 19:33

Ach! To górskie powietrze! Ach! Ten piękny wieczór. Po prostu było wszystko piękne. Tak, tak! Ingrid była lekko pijana. Za dużo kremowego piwa. Cieszyła się, że wyszła już z trzech mioteł. Ten Simon z Connie...grrrr. I w dodatku był Felix. Po prostu było okropnie. Ingrid lekko się kiwała, a za nią szła Kath - także lekko pijana. Szły tak i szły, aż doszły do górskiego strumyka. Być na razie lekko pijaną było całkiem przyjemnie. W końcu Ing usiadła na jednym z kamieni kładąc na ziemi butelki z whisky.
-Kath, ty hardkorze, choć i siadaj - krzyknęła do Kath lekko pijanym głosem machając ręką na znak by ona odeszła. Po chwili z ziemi wzięła jedną butelkę z whisky. Swoim ,,sokolim" wzrokiem obejrzała butelkę po czym otworzyła ją i upiła jeden łyk. Ingrid skrzywiła minę po czym dodała.
-Matko! Ale to gorzkie - skomentowała po czym znów się napiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 283
  Liczba postów : 851




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob 12 Mar 2011 - 20:14

Kath ostatnio bardzo rzadko spędzała czas na świeżym powietrzu, więc wyprawa w góry była dla niej naprawdę dobrą odmianą. Cóż, gnębiło ją też jedno, proste pytanie, które cały czas powtarzała sobie w myślach.
Jak one się tutaj, do cholery, dostały? I jak planują z powrotem wrócić do Hogwartu?
No właśnie. Dziewczyna nigdy zwyczajnie nie odczuwała ile wypiła alkoholu, gdyż po prostu z mocną i przystosowaną do tego głową nie było tak źle. Co chwilę jednak zerkała na Ingrid, której ognista whisky uderzyła do głowy. Dziewczyna chwiała się i wołała różnie dziwne rzeczy, które dla takiego stanu były po prostu naturalne. Katherine lekko odczuwała upojenie, ale tak naprawdę to teraz miała ochotę na coś mocniejszego. Jednocześnie nic takiego nie miała, więc po prostu postanowiła się pocieszyć czymś innym. Z kieszeni płaszczyka wyciągnęła paczkę papierosów, a potem zapalniczkę i śmiało zapaliła jednego. Paląc, obserwowała swoją towarzyszkę.
Gdy Ingrid ją zawołała, dziewczyna bez zastanowienia do niej podeszła i wzięła swoją butelkę Ognistej. Przyklękła na jakimś pniu. Upijała, to paliła. Na zmianę. W końcu w pewnym momencie ją aż zemdliło, ale odważnie wkładała do siebie coraz to większe dawki alkoholu i nikotyny. Rzuciła jednego szluga Krukonce, i wskazała na niego palcem.
- Chcesz? Bierz. - Powiedziała, rzucając także zapalniczkę.
Och tak. Teraz naprawdę niczego jej nie brakowało i była w swoim żywiole. Jako, że jeszcze kilka godzin temu była w okropnym dołku, przez to wszystko jej twarz pobielała i miała teraz fioletowe cienie pod oczami, co dodawało jej upiornego wyglądu. Do tego ten jej ubiór, kościste wystające kolana i w dwóch dłoniach używki. Wyglądała jak jakaś dwudziestoletnia zniszczona narkomanka. Po prostu strach się jej bać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Pią 18 Mar 2011 - 22:03

Piła tak i piła, a czuła się znakomicie. Jakby była na jakiś narkotykach czy innych rzeczach. Czuła się po prostu znakomicie. Ostatnio było tak przyjemnie, kiedy na siódme urodziny dostała zestaw małego chemika od swojej ukochanej cioci. Po raz pierwszy tknęła alkoholu do ust. Wdziała jak Kath upajała się alkoholem. Też pewnie była z tego powodu zadowolona. Widać to było po jej oczach. A Ingrid całe zaszklone, jakby zaraz chciała się rozbeczeć. Kątem oka. Ona zaczęła palić! Po prostu wątroba z płucem rozwalona. No, ale nie przesadzajmy. Ingrid bez umiaru piła whisky.
-Dzięki - rzekła po czym wzięła szluga. Podpaliła go po czym wzięła go od ust. Cóż pierwszy raz nie wyszło. Dziewczyna zaczęła się krztusić, ale po krótkim czasie znów zaciągnęła. I nie dusiła się. Ach! Co jeszcze jest potrzebne do tego cudownego wieczoru. Po chwili Ing skierowała swój wzrok na Kath i zaczęła beczeć ze szczęścia.
-Wiesz co Kath, jeszcze nigdy tak się dobrze nie bawiłam - popatrzyła na ślzgonkę po czym otarła łzy. Po chwili stanęła biorąc butelkę whisky po czym zdjęła buty i weszła do jeziorka by pomoczyć nogi. Woda wyjątkowo była ciepła, a księżyc lśnił wyjątkowo jasno. Jednym słowem mówiąc jest cudownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 283
  Liczba postów : 851




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Czw 24 Mar 2011 - 14:33

Patrzyła rozbawiona na dziewczynę, przypominając sobie jak to było u niej, pierwszy raz, kiedy do głowy uderzył jej alkohol. Słowo "niesamowicie" nie oddaje tu tego uczucia. To był jak grom z nieba. Oczywiście już mowa o mocniejszych rzeczach, narkotykach. Ślizgonka miała do nich słabość. Dlaczego je brała? Może dlatego, że miała problemy rodzinne? Że nikt nie zwracał na nią zdytnio uwagi? Sama dobrze nie wiedziała...
Wytrzeszczyła szeroko oczy, widząc że Ing zbliża się w stronę strumyka. No chyba ją coś boli, że do niego wejdzie.
I Weszła.
Kath oniemiała wpatrywała się w dziewczynę. Jak ona mogła wejść do takiej lodowatej wody? A może nie była taka zimna? Cóż, dziewczyna postanowiła przekonać się o tym na własnej skórze.
Weszła do wody, uważając przy tym żeby nie stłuc butelki z Whisky o jakiś głaz. No i żeby nie zamoczyć papierosa. Woda była cudowna. Idealna. Ciepła, ale lekko chłodnawa. Dziewczyna ochoczo przebierała w niej nogami, mocząc sobie włosy i twarz.
- Na pewno nie jest najwspanialsze. - Powiedziała. - Na pewno spotkało cię już coś o wiele lepszego. Wymień najlepsze momenty twojego życia, a zobaczysz, że ten nie mieści się nawet w jednej dziesiątej tego wszystkiego. - Powiedziała, chociaż sama także czuła się szczęśliwa. Właśnie takie uczucie dawały używki. Sztuczne szczęście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sro 30 Mar 2011 - 22:29

Ingrid usłyszała odpowiedź dziewczyny po czym skierowała wzrok na Kath uśmiechając się do niej jak głupi do sera.
-Cóżżżżżżż - pomyślała przedłużając literę ,,ż". Jejciu to tak śmiesznie brzmiało, że Ing przez przypadek wylała nieco whisky.
-Moje najwspanialsze momenty w życiu tooooo...kiedy po raz pierwszy w życiu zostałam sama w centrum handlowym w wieku 5 lat. Tata zapomniał o mnie więc tak sobie chodziłam. - odpowiedziała dość bezsensownie. No proszę się nie dziwić, dziewczyna jest po wpływem alkoholu. Po prostu wali wszystko co popadnie. Nagle dziewczyna zachwiała się po czym spadła na pupę. I spodnie miałą mokre, ale mimo tego Ing i tak była szczęśliwa. Po protu jak dziecko w boże narodzenie.

/sorki, że taki krótki :< weny nie miałam :c/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Wiek : 22
Galeony : 304
  Liczba postów : 799




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob 30 Kwi 2011 - 16:57

Wszystko drażniło ją od jakiegoś czasu. Przeleżała w dormitorium dobrych kilka miesięcy, wychodząc tylko od czasu do czasu. A to na lekcję transmutacji, krótki spacer lub chwilowe spotkanie z przyjaciółmi, aby im posłać fałszywy uśmiech i zapewnić, że ma się świetnie. A najgorsze jest to, że jej stan wcale się nie poprawiał, ale pogarszał! Biedaczka jadła naprawdę mało toteż wyglądała jak trup. Tylko loczki nadal miała jednakowo upierdliwe i złośliwe.
Ale przecież trzeba kiedyś z tym skończyć, prawda? Problem w tym, że nie umiała. Sama nie wiedziała kiedy i jak się tu znalazła. Wyszła z dormitorium, aby pójść do kuchni (głupie skrzaty rozpoczęły bunt) po coś do jedzenia i co?! Nogi (przyozdobione cytrynowymi trampkami) przywiodły ją tutaj. Paskudy jedne.
Usiadła nad brzegiem strumyka. Jeszcze nigdy tu nie była, co tylko potęgowało jej strach. Nie bała się jakichś groźnych czy tam niebezpiecznych stworzeń, a.. przyszłości. Wpatrywała się tępo w wodę, bo co miała innego do roboty? Chciała się wyłączyć. Ani nie czuć, ani nie słyszeć. Przecież i tak już tkwiła w tej cholernej pustce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dublin
Galeony : 157
Dodatkowo : +200% do zajebistości!
  Liczba postów : 392




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob 30 Kwi 2011 - 17:11

Aż chciało mu się skakać z radości, kiedy podczas śniadania podleciała do niego pulchna sówka matki z jakąś paczuszką w szponach. Oczywiście, nie dał tego po sobie poznać. W końcu trzeba pozgrywać, że wyrósł już z mamusiństwa i jest gotowy, by rozpocząć samodzielne życie. Ale jak tu się nie cieszyć, kiedy twoja rodzicielka przesyła ci już dawno zapowiedzianą paczkę z jedzeniem domowej roboty. Przynajmniej nie był jednym z tych mugolskich studentów, którzy w lodówce mięli wyłącznie zimne powietrze i lód, hyhy. Ale wracając do paczuszki, której zawartość przecież wszystkich nas ciekawi... znalazł tam nie tylko domowe wypieki, ale również... chwila napięcia... KAKTUSA! Czym prędzej wyszedł z Wielkiej Sali, ledwo opanowując cisnący się na usta wyszczerz i poleciał w siną dal z kartonikiem pod pachą. W końcu, kiedy znalazł się w lesie, gdzie przecież nikt go nie mógł zobaczyć, pozwolił sobie na zadowolony uśmieszek. Ma nowego kaktusa, ma nowego kaktusa... Fuck yea! Teraz nikt mu już nie podskoczy! Już zaczął wymyślać dla niego imię, kiedy to natknął się na jakąś Gryfonkę... Katherine? Nieee... Kath... Kath... no żesz kurczaki... Kathleen! No pewnie, że tak! Dziękujemy pani z drugiego rzędu.
- Eee... wszystko w porządku? - Spojrzał na nią. Od razu było wiadomo, że nie jest w porządku, ale był strasznie zaskoczony obecnością dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Wiek : 22
Galeony : 304
  Liczba postów : 799




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob 30 Kwi 2011 - 17:29

Kiedy to Andrew cieszył się z nowego kaktusa, Kath zdążyła wymyślić parę sposobów, aby tak jakoś przypadkowo coś sobie złamać i mieć idealne wytłumaczenie tego, że nie wychodzi do ludzi. W zasadzie to chciała już wrócić do domu. I to nie dlatego, że czekaliby tam na nią uśmiechnięci rodzice z kubkiem gorącego kakako, a święty spokój. Nikt nie zawracałby jej głowy, nie musiałaby się martwić czyimiś problemami. Miała wystarczająco dużo swoich. W dodatku teraz ta cała sprawa z idiotycznym żartem z Charlotte w roli głównej. Jeszcze wyjdzie na to, że to ona mu wmówiła, że jest ojcem! A nie chciała po raz kolejny brać winę na siebie, żeby inni mieli łatwiejsze życie. I tak mocno nadszarpnęła dobre imię Gardnerów.
Gdy tak odsuwała czarne myśli na bok, usłyszała, iż ktoś zmierza w tę stronę. Suuuper, zostanę zjedzona przez durnego jeżozwierza. - Wszystkie paczki żelków oddaję w spadku Lilce - mruknęła pod nosem z ironią. Dopiero po chwili zorientowała się, że to nie jej zabójca, a ten, Karawan? Cholera! Dobra, po prostu znajomy Puchon. Zdenerwowała się, słysząc to bzdurne pytanie. Kurza tfasz, czemu każdy o to pyta?! - Tak, wszystko w jak najlepszym porządku - burknęła, nadal uparcie patrząc na strumyk. Pięknie. Siedzi teraz na jakimś odludziu, a obok niej koleś, którego kojarzy tylko z widzenia i Bóg wie co to za jeden oraz jak mu na imię. Ach, życie jest piękne!
No ale okej, bez ironii. - Co tu robisz? - spytała cicho. W jej głosie było słychać.. oskarżenie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dublin
Galeony : 157
Dodatkowo : +200% do zajebistości!
  Liczba postów : 392




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sob 30 Kwi 2011 - 22:21

Złamania przypadkowe to statystycznie najczęstsze kontuzje. Ale tylko statystycznie, a jak wiadomo – one kłamią, tym bardziej, jeśli są z księżyca wzięte. On na przykład też kiedyś chciał tak zrobić. Ba! Nawet miał już taki świetny plan! Nawet możliwy do wykonania, co było bardzo rzadko spotykane u tego jakże kreatywnego chłopaka. Kit z tym, że mógłby się wtedy równie dobrze zabić. Kto patrzy na takie szczegóły? Fakt faktem – nie wcielił go w życie, ale przecież liczą się dobre chęci, prawda?
Bycie przyjacielem, tym bardziej dobrym, to bardzo ciężka fucha. I niestety niesie ze sobą pewne konsekwencje (trudne słowo), na przykład przekładanie na siebie nawzajem swoich problemów. Trzeba być w tym twardym, a nie miętkim, ot co. A dobrym imieniem niech się nie przejmuje. Ono się pojawia i znika, jak murzyn na pasch (oczywiście… nie mam nic do murzynów! Skądże!). Ey, niech się Kath tak nie denerwuje, bo złość piękności szkodzi. No chyba, że chce być szkaradą, to proszę bardzo, on się nie wtrąca, autorka też nie, choć nie powiem, że wolałabym, aby panienka Gardner została dziewoją ładną, wręcz piękną, o. Tak jak teraz.
- Taa… jasne. – Mruknął urażony. Może to i głupie pytanie, ale nie trzeba od razu burczeć. To niegrzeczne jest. Niech się dziewczyna boi, bo Endrju jest zawodowym gwałcicielem mordercą, hyhy. A życie rzeczywiście jest piękne. Chociaż kaktusy trochę bardziej!
- No właściwie nie wiem. Stoję i patrzę na ciebie. A i… - spojrzał zbolałym wzrokiem na swojego nowego kaktusa i po chwili wahania podał go Gryfonce. – I daję ci kaktusa.
Niech się dziewczyna cieszy, on poprosi mamę o następnego. Chyba się nie obrazi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Wiek : 22
Galeony : 304
  Liczba postów : 799




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie 1 Maj 2011 - 18:43

Była dobrym przyjacielem, nawet bardzo! Ale tego samego wymagała od innych. Skoro ona wysłuchuje to dlaczego oni nie?! No coś tu jest nie halo. Owszem, wzięli na siebie parę szlabanów, jednak tu chodzi o coś zupełnie innego. Wzajemne wspieranie się i tym podobne. Więc pytam się – gdzie oni teraz są?!
Aaaaach, murzyni. Miałam z nimi wiele ciekawych przygód, hy hy. Taki jeden, z dredami, na których zawsze ma kaszkiet, ciągle mi łapką macha, gdy mnie widzi. Niestety nie da się z nim porozmawiać, bo zbyt szybko gada. A tak bym, kurczę, chciała!
Dobra, postaram się, aby zbyt często się nie denerwowała. Bo tak zupełnie się nie da, gdyż Kath to osóbka nerwowa oraz ciągle się przejmuje problemami innych. Ale.. Skoro na tym ucierpi jej uroda to ma dziewczyna motywację!
- No dobra, dobra, przepraszam – rzekła ugodowo. Przecież to wiadomo, że ona wie, iż nie wolno burczeć, ale cóż poradzić? Załamana jest i tyle.
Wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia słysząc, że dostała kaktusa. Po chwili zaczęła się śmiać. Po raz pierwszy od kilku miesięcy, należałoby dodać. – Dajesz mi kaktusa? – wykrztusiła. – Nie wiedziałam, że są teraz nowe zwyczaje. Zamiast róż kaktusy. No ale w sumie i to, i to ma kolce – stwierdziła. – Skąd wiesz, że je lubię? – spytała cicho. Okej, ten strumyk jest już nudny. Czas zmienić obiekt obserwowania. W sumie to wypadałoby zobaczyć z kim się rozmawia… No tak! To Andrew, a nie jakiś Karawan! Ach, Kath, gratuluję bystrości!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dublin
Galeony : 157
Dodatkowo : +200% do zajebistości!
  Liczba postów : 392




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie 1 Maj 2011 - 21:26

No to będą się dogadywać. Przynajmniej w tej kwestii. Andrew miał to samo zdanie w kwestii przyjaciół. Jeśli on coś dla nich robił, to chciałby, żeby i oni zrobili to dla niego. Nie wymagał, bo nie o to chodzi w przyjaźni. A friendsie Kath poszli kisić ogórki z Irosławem, więc niech im dziewczyna troszkę odpuści. Nie całkowicie, bo w końcu są rzeczy ważne i ważniejsze.
U mnie to przy sklepie siedzi jeden i soczek popija, szczerząc się niezbyt czystymi zębami do każdego przechodnia. Ale ziom jest spoko, pożyczył mi kiedyś 10 groszy, hyhy. Zacny jest.
Oj postaraj się, postaraj. Bo dowiem się, gdzie mieszkasz i obsmaruję cię pastą do zębów. Andrew też jest nerwowy, serio. Wyobraź sobie siebie przed okresem i pomnóż razy pięć. No i pomyśl, że masz tak na co dzień! Endrju ma, biedny chłopak. I dlatego też wygląda, jak wygląda, hyhy.
- Nie no… spoko – uśmiechnął się do Kath, spoglądając na nią spod kaskady rzęs. Burczenie zostało wybaczone. W końcu Andrew nie jest z kamienia, serce ma. Nie mógł się nie zaśmiać z miny Gryfonki. Mimo tej jakże smutnej chwili. W końcu oddawał swojego kaktusa! Cholera, co mu odbiło?! No ale… kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera.
- Yhym – pokiwał głową. – Kaktusy są o wiele lepsze od róż. Królowe kwiatów są już przereklamowane. – Wzruszył ramionami z lekkim uśmieszkiem. – Nie wiem. Po prostu… ja też je strasznie lubię i… no wiesz… miałem nadzieję, że i ty. Chyba nie masz takiego w swojej kolekcji, hę?
Miał nadzieję, że nie! Straciłby kaktusa na marne, a to jest przecież wręcz niedopuszczalne. A tak przynajmniej będzie miał z kim pogadać o swojej pasji, hyhy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Wiek : 22
Galeony : 304
  Liczba postów : 799




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sro 4 Maj 2011 - 8:37

No jasne, że będą! Jakby mogło być inaczej, hym? Tacy wspaniali wielbiciele kaktusów! Ale wiesz co? Tak się zastanawiam czy Endrju również jest żelkoholikiem. Jeśli tak no to.. chodzący ideał! Oczywiście dla Kath, bo ja zdecydowanie wolę piratów, a najbardziej takiego jednego, co to teraz po nieznanych wodach żegluje, hy hy.
Ja im dam kiszenie ogórków! Tu jest osoba, która potrzebuje wsparcia, a nie kolejnej porcji jedzenia. No ale skoro mówisz, żeby im odpuściła... Da się zrobić!
Dowiedzieć się możesz, ale pytanie - czy trafisz na takie zadupie? Chociaż.. Biedronkę mamy, więc pełna kultura. Nawet dwie kiedyś były! Teraz nam stację benzynową budują. Ale szpan, co nie?! Oj.. Jeśli mam sobie wyobrazić siebie, a jestem wtedy chodzącą bombą to.. Rzeczywiście biedny Andrew. No ale, kto powiedział, że będzie łatwo?
Ejejej, Kath, czy ty się właśnie odrobinę zarumieniłaś? Co mówisz? Że to przez wiatr? Ach, dobrze, że nie przez śnie.. Dobra, dobra, milczę. - Nie lubię róż - stwierdziła - bo mają za mało kolców. No wiesz?! Cóż za obelga. Mam je lubić? Ja je u-wiel-biam! W kolekcji? - zastanowiła się. Był taki jeden, bardzo podobny, ale.. Identycznego nie miała. - W zasadzie to nie - powiedziała zdziwiona. Kurza tfasz, Kathleen, co się z tobą dzieje? - Tak w ogóle to zawsze je nazywam, ale.. Ale że ty mi go dałeś to.. To należy ci się nagroda. Wymyśl dla niego imię! - zaproponowała. W zasadzie to już podjęła za niego decyzję, ale cicho. Trzeba się cieszyć, że dziewczyna zapomniała o problemach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dublin
Galeony : 157
Dodatkowo : +200% do zajebistości!
  Liczba postów : 392




Gracz






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Sro 4 Maj 2011 - 22:25

No właściwie masz rację! Inaczej być nie może! Muszą, po prostu muszą się dogadywać. Innej opcji nie ma. A… żele dobra sprawa. Może i holikiem nie jest, ale strasznie lubi je jeść. Żyć… cóż… nie wiemy czy przeżyłby bez tego jakże cudownego smakołyku. Choć pewnie nie. Dzień bez żelki jest dniem straconym, życie bez kaktusów życiem bez pasji, a życie bez łuku to życie bezsensu, ot co.
Gdyby Endrju usłyszał taki komplement, to chyba by się tu gdzieś rozpuścił. On? Ideał? Nie do końca tak jest, ale lepiej, żeby Kath nie wiedziała o jego wadach. Jeszcze ucieknie i co wtedy zrobi?
Jedzenia nigdy nie za wiele, więc nie narzekaj, nie narzekaj. Najwyżej Endrju przejmie ogórasy. W końcu to zacna przekąska jest. A i humor poprawia, proszę mi wierzyć. Oj odpuść, odpuść, bo nie wiedzą, co czynią.
Trafię. Mam niezawodnego gpsa, który już nie raz wyprowadził mnie w pole. Czyli dobrze się składa, jak widzisz. Łoo… macie Biedronkę? Ja nie mogę, ale z was bogacze. Chociaż… my też mamy, hyhy. Ale dwóch, to tu nigdy chyba nie było. Nic tylko się kłaniać i błagać o bułki stamtąd. Wszak czymś trzeba przywalić irytującym kolegom, a cegieł na zbyciu nie mam.
Biedaczysko, oj biedaczysko z niego. Ale zgadzam się z tobą. Lajf is brutal, kopas w dupas and full of zasadzkas.
No proszę, proszę. Kath się zarumieniła. Czy to dzięki zniewalającemu uśmiechowi i urokowi osobistemu Endrju, czy też nieograniczonego piękna kaktusa? Pewnie to drugie, biorąc pod uwagę fakt, iż to pierwsze jest całkowitą ściemą. Bo w końcu nie ma ani zniewalającego uśmiechu, tylko zwykły, choć co prawda słodki uśmiech. A zamiast uroku osobistego jest tylko niezły kapelutek. Ale to nic, i tak jest wprost cudowny.
- I to jest prawdziwa kobieta – zaśmiał się serdecznie, spoglądając na zarumienioną dziewczynę. – To dobrze, że nie masz takiego. Inaczej musiałbym szukać czegoś innego na poprawienie ci humoru.
Spojrzał zdziwiony na dziewczynę. Nazywa kaktusy?! Ona też?! – Serio? Nazywasz kaktusy? Ja też! Mogę… mogę mu nadać imię? A to ma być dziewoja czy chłop?
Jak to podjęła decyzję za niego? No jak? Ee… no dobra. Niech straci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Górski strumyk   Nie 8 Maj 2011 - 21:35

Dzisiejszego dnia miało odbyć się trzecie zadanie turnieju trójmagicznego, więc Bell już wcześnie zaczęła się do niego przygotowywać. Przede wszystkim, ulepszyła swój, już i tak wspaniały transparent, malując go magicznymi farbkami. Co prawda talentu plastycznego raczej nie miała, ale w miarę dobrze to wszystko wyglądało. Teraz literki migotały, znikając, zaraz się pojawiając, ale z kompletnie innym napisem. Ha, jaka była kreatywna, normalnie wzór krukonowatości. Dodatkowo, znalazła w szkatułce pod łóżkiem swój aparat, z ekstra zoomem, więc nawet jeśli widownia będzie tak daleko jak ostatnio, to zrobi zdjęcia. Że też wtedy o tym nie pomyślała! No i na koniec, omniokulary i cienki szaliczek w barwach Ravenclawu, bo w hogwartowych nie miała. Właściwie, to ten szalik jedynie na siebie zarzuciła, w na dworze było chyba ze dwadzieścia stopni! Tak więc, z transparentem pod pachą, omniokularami na szyi i aparatem w ręku, wyszła z Hogwartu i poszła ścieżką w stronę Hogsmeade. Jeszcze było nieco czasu do wyznaczonego czasu rozpoczęcia, więc nie spotkała dużo ludzi. Właściwie, to było niepokojąco pusto, więc, aż się przestraszyła, kiedy gdzieś tam, zza zarośli usłyszała coś w stylu "chodź". Może to było głupie, ale Bell okropnie ciekawa wszystkiego co dziwne i tajemnicze, polazła w tamtą stronę, by zaraz zobaczyć faceta z brodą.
O Roweno, toż to facet od Opieki! Przez chwilę pomyślała, że ją śledził i zwabił tutaj, ale szybko uznała, że nie jest do niego specjalnie podobny. Prawie się przestała bać, ale ten wyciągnął różdżkę i rzucił jakieś niewerbalne zaklęcie. Pojęcia nie miała co to jest, ale nie mogła się ruszać, za to facet zmusił ją do wypicia czegoś, co okazało się eliksirem usypiającym. Tysiące wyjaśnień co do tej sytuacji przeszły jej przez myśl, ale żadna nie wydawała się w miarę prawdopodobna. Poza tym, nie miała specjalnie dużo czasu na ich rozważanie, bo usnęła i nie widziała już, jak jest przenoszona nad strumyk niedaleko Hogsmeade, za pomocą niewidzialnych noszy.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Górski strumyk   

Powrót do góry Go down
 

Górski strumyk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Szlak górski
» Strumyk w środku lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-