IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sekretny Bar u Irka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Sekretny Bar u Irka    Czw Sty 27 2011, 23:15

First topic message reminder :


Sekretny Bar u Irka

W głębi kuchni znajduje się ukryte przejście, prowadzące do obszernego pomieszczenia wypełnionego charakterystyczną wonią wina i drewna. Zamieszkuje tutaj zbuntowany skrzat, Irek, który postanowił zrobić specjalny magazyn alkoholu dla swoich ulubionych uczniów. Jest on bardzo poczciwym stworzeniem i choć łatwo się denerwuje, to jeśli tylko wie się jak, da się go udobruchać.
Pod ścianami stoją zamknięte na klucz szafki z różnymi butelkami, żeby do którejś się dostać, trzeba poprosić o to Irka. Ponadto, czasem są tu organizowane mocno zakrapiane imprezy, ale jedynie dla wybranych osób, więc trzeba się starać żeby na jednej z takich zagościć.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : wilkołak, teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sob Mar 26 2011, 20:37

Tyk tyk tyk tyk tyk czas tykał, odliczając sekundy, które przeobrażały się w minuty, które ewoluowały w godziny, a te zaś łączyły się w dni, tworzące tygodnie, powoli i mozolnie zmieniające się w całe miesiące. Takich oto miesięcy, tak cholernie samotnych i smutnych miesięcy minęło mu już kilka, chociaż sam dokładnie nie wiedział ile. Miał tylko bolesną świadomość, że wciąż, bezustannie i bezlitośnie, odczuwa to samo dominujące poczucie osamotnienia i przede wszystkim winy, które przytłaczało go niemalże tak, że nie mógł się ruszać. I tak sekunda po sekundzie mijał jego nędzny żywot bez Tośki, bez Lusi, bez niczego. Miał wszystko, pstryknął palcami i jego magiczny świat zamienił się w jedno, wielkie, paskudne gówno. On sam zaś z tryskającego energią i entuzjazmem człowieka stał się praktycznie jego wrakiem.
Niemalże każdy wieczór spędzał w Świńskim Łbie, tankując whisky; kiedy zaś nie miał siły wlec się do Hogsmeade, schodził na dół do Irka, by, poetycko mówiąc, urżnąć się w trupa u niego. Tak też zrobił tego wieczoru, zasiadając gdzieś w kącie i marząc o tym, by nikt go nie zauważył.
Sam właściwie nie wiedział, co go jeszcze trzyma w tej szkole, gdzie na każdym kroku czaiły się na niego wspomnienia; z jednej strony nienawidził tego miejsca, z drugiej zaś nie miał serca go opuszczać. Zupełnie jakby miał idiotyczną nadzieję, że pewnego dnia Tosia jednak wróci, wybaczy mu i znowu będą się bawić w szczęśliwą rodzinkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sob Mar 26 2011, 21:00

Jej też nie było tak fajnie, jak mogłoby się wydawać i tak różowo. Bo choć osiągnęła to, do czego dążyła przez tyle czasu, czyli rozstała się z Korotyą, to jednak jakoś to wpływnęło negatywnie na nią, bo musiało tak się stać. Oczuwała jakąś taką pustkę w swoim życiu, bo jednak była z Rosjaninem sporo czasu i przeżyli ileś tam wspólnych chwil razem, choć ostatnio było więcej tych złych, aniżeli dobrych. I choć była wolna i powinna była się z tego cieszyć, to znajdowała się w "otchłani rozpaczy", bo nie mogła być z tym, którego kochała, bo ten ją wyraźnie ignorował, czemu nie można było się dziwić - nadwyrężyła jego zaufanie, jeśli nie straciła go całkiem, a ponadto skrzywdziła jego najlepszego przyjaciela. W ogóle to żałowała, że rozegrała to wszystko tak, jak rozegrała, ale czasu cofnąć już nie mogła.
Znała Irka jakimś cudem i choć w elicie nie była, to on, słysząc, jakie ma problemy (zwierzyła się mu kiedyś w chwili slabości!), udostępnił jej wejście do swojego baru, by mogła przychodzić wtedy, gdy tylko będzie miała taką ochotę.
Dziś przyszła, bo miała ochotę urżnąć się w trzy dupy. Jakżę zdziwiła się, gdy zobaczyła tam Charlesa. Faktycznie, słyszała co nieco o jego problemach, ale nie myślała, że sprawy zajdą tak daleko.
- Życie jest do dupy - stwierdziła, siadając w tym czasie obok Primrose'a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : wilkołak, teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sob Mar 26 2011, 21:10

Ach, co za zbieg okoliczności, że oboje byli w równie beznadziejnej sytuacji, jeśli chodzi o sprawy sercowe. Na Merlina, nadchodzi wiosna, ludzie powinni się zakochiwać, a nie popadać w depresję z powodu braku miłości.
Chociaż, w jego sytuacji wyglądało to nieco inaczej, bo przecież bynajmniej nie cierpiał z jej braku. Kochał Tosię. Ona kochała jego. Tylko że tak się cudownie złożyło, że nie mogli być razem, a raczej mogli, jednak on tak sprytnie rozegrał całą sytuację, że innego wyjścia nie było. Bleh. Tak, wiem, wałkowałam to już tysiące razy, ale ponieważ od tamtej pory jego myśli były non stop zajęte tym samym, nie mogę zmienić tematu. Mózg Czarlsa już nie pracuje normalnie.
W każdym razie, wlewał w siebie to nieszczęsne whisky niemalże machinalnie, i początkowo nie zauważył Rosjanki. Dopiero gdy się odezwała, dotarło do niego, że nie jest już sam w swoim zacisznym zakątku. Co za, kurwa, pech! Chociaż, już lepsza ona niż jakiś wścibski dzieciak, usiłujący utrzymać z kim kumpelskie relacje mimo tego, że powinien darzyć go szacunkiem. Zero respektu!
- Czytasz mi w myślach - odparł beznamiętnie, po czym machnął różdżką, a z niewiadomego kierunku nadleciała szklanka, a po chwili została napełniona płynem - Na zdrowie.
Dla odmiany on nie wiedział o jej problemach i, szczerze mówiąc, nic go nie obchodziły. Miał własne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sob Mar 26 2011, 21:36

Nie no, pewnie, że powinni. Ta zima trwała zdecydowanie zbyt długo i działała na nich wybitnie niekorzystnie. No popatrz, a myślała, że tylko ona ma problem.
No pewnie, że było inaczej, ale, w sumie, każdy człowiek jest inny, więc i sytuacje były inne. ale to nie znaczy, że jej było łatwiej, nie. Nie wiedziała w ogóle, co ze sobą zrobić i naprawdę miała ze sobą problem, bo a) jadła prawie tyle, co nic b) spała równie niewiele c) myślała zbyt dużo d) piła alkohol i paliła papierosy coraz częściej. Niknęła w oczach, naprawdę. I choć już o tym pisałam, to przedstawiam tę sytuację jeszcze raz, żeby podkreślić, że naprawdę z Tamarą nie było dobrze, choć ona to ukrywała, jak tylko się dało.
Zauważyła, że nie jest zbyt mile widziana przez mężczyznę i nie dziwiła się temu... chociaż nie, trochę dziwiła, mimo wszystko. Jednak zaraz załapała, że wolał upijać się w samotności i to rozumiała, bo też zazwyczaj wolała, jednak... potrzebowała obecności kogokolwiek. Bo czuła się tak cholernie samotna.
- Nawzajem - odparła, po czym wzięła tę szklankę i wychyliła na raz całą jej zawartość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : wilkołak, teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Nie Mar 27 2011, 13:48

Nie jesteś jedyna, kochanie. Zresztą, prawdopodobnie wokół nich było jeszcze milion osób o takich samych albo nawet poważniejszych problemach i gorszych rozterkach, być może potrzebujących pomocy jeszcze bardziej desperacko niż oni, a może osobom tym już nie dało się pomóc - cóż jednak z tego, to się wcale nie liczyło, nie ma szans, by zostali dostrzeżeni. W chwilach kryzysowych skupiasz się tylko na sobie, wmawiając w kółko, jak ci źle i strasznie, choć mógłbyś zrobić coś zupełnie innego i poczuć się lepiej.
Ach, no i tu się różnili, bo on nie miał zamiaru niczego ukrywać, naprawdę, nie miał już sił by udawać rześkiego i optymistycznie nastawionego do czyhającej na niego marnej przyszłości. Momentami nawet chciałby, bo tak przecież jest prościej, gdy wszyscy dookoła myślą, że jest w porządku, ale... nie. Nie dało się.
Tymczasem poszedł jej śladem, również opróżniając szklaneczkę i napełniając ją po raz kolejny (jak impreza, to impreza!). Następnie zaś upił tym razem trochę, westchnął, i zagadnął:
- Też spieprzyłaś coś ważnego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Nie Mar 27 2011, 14:06

Dokładnie. W takich sytuacjach człowiek staje się pieprzonym egoistą, który widzi tylko czubek własnego nosa i swoje własne problemy, nawet nie próbując zobaczyć problemów innych. Ale jak tu je zauważać, gdy codzienne czynności sprawiają ci kłopot? Gdy wszystko robisz z takim zniechęceniem i jak jakiś robot, bez jakichkolwiek oznak chęci życia. Jak tu pomagać innym, skoro samemu sobie nie możesz nawet pomóc? I pogrążasz się w tym marazmie i spadasz na dno, z którego sam nie masz siły się podnieść?
Sama się sobie dziwiła, że potrafiła jeszcze zachowywać pozory dobrego samopoczucia. Ale tyle czasu musiała udawać, że weszło jej to w krew. Jednak wiedziała, że to nie będzie trwać wiecznie.
Nalała sobie jeszcze i upiła trochę.
- No. Rozwaliłam swój związek przez głupie zachcianki.
No, może nie były aż tak głupie, ale gdyby się postarała, to mogłaby je zwalczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : wilkołak, teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Nie Mar 27 2011, 15:29

Otóż to. Cholera, ale refleksyjnie się zrobiło, naprawdę, aż poczułam tą przytłaczającą atmosferę panującą w barze u Irka, w którym zwykle królowali rozchichotani uczniowie, dodatkowo rozweseleni porządną, acz nie zbyt przesadną ilością wysokoprocentowych napojów, serwowanych przez właściciela.
Biada, po prostu biada. A najgorsze w tym wszystkim było to, że nic nie wskazywało na to, by całokształt miał się niedługo zmienić. No wiecie, to nie tylko chwilowy dół, kiepski dzień czy poważna kłótnia. To absolutny i definitywny koniec. Armagedon. Równie dobrze mógłby teraz zaszyć się w jakimś kącie i zdechnąć, i zapewne niedługo to zrobi, bo cóż więcej mu pozostało?
Pokiwał głową na jej słowa i mruknął coś niezrozumiałego, brzmiącego mniej więcej jak "witaj w klubie". No, zatem nie jest sam, hehe! W każdym razie, oboje niedługo dopili swoje jakże wykwintne drinki, a z każdym następnym łykiem rozwiązywały się im języki, a rozmowa była coraz żywsza, choć wciąż utrzymana w depresyjnej tonacji. Po ładnych paru godzinach, gdy Charlie był w takim stanie, że, nie mogąc trafić strumieniem z butelki do szklanki, po prostu pił z gwinta, poczuł nieodpartą chęć opowiedzenia jej swojej historii. Tak też zrobił, wtajemniczając ją w swoją osobistą tragedię, a całość brzmiała tak okrutnie, że nie będę wam tu dokładnie cytować. Jeszcze byście się rozpłakali.
-...i...i... i... z-z-sostawiłem jeeeeee - zaszlochał wreszcie po niecałym kwadransie niezbyt składnej gramatycznie opowieści, tym samym ją kończąc. Załamało go to tak totalnie, że odłożył butelkę, nie trafiając na stół (spadła więc na podłogę, ups) i ukrył twarz w dłoniach, nie mogąc powstrzymać łez. Lajf is soł brutal!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Nie Mar 27 2011, 16:10

Nie no, naprawdę, aż mi jakoś tak cieżej się na sercu zrobiło i choć w sumie nie mam jakiegoś wielkiego powodu do rozpaczania, to udzielił mi się nastrój Tamary i Charlesa. Chyba zbytnio się wczuwam w rolę, ech.
Ona czuła to samo, wiecie? Normalnie czuła, że nic się już nie zmieni, że będzie tak egzystować bez sensu i bez celu, dopóki nie postanowi skończyć tego swojego nędznego żywota. Po prostu miała ochotę zasnąć i nie obudzić się już ponownie. Nie trzeba, żeby przyszedł koniec świata. Człowiek sam sobie może go zgotować.
No, właśnie. Pili tak coraz więcej i nawet ona rozmawiała sporo, choć zazwyczaj nie była do tego skora, nie. I jakoś dziwnym trafem alkohol się nie kończył (to chyba zasługa Irka albo Ziomka, w sumie nie wiem, którego). I mało brakowało do tego, by byli urżnięci w trzy dupy. Słuchała uważnie tej historii, a przynajmniej tak uważnie, jak mogła w tym stanie. No się zrobiła taka depsresyjna atmosfera, że ona nawet nie miała siły opowiadać swojej historii. Gdy ten się rozpłakał, Tamara przytuliła go do siebie i zaczęła go głaskać po włosach jak małe dziecko. To też było niezbyt normalne zachowanie, jak na nią.
- N-n-nooooo ćśśśśśśśśśśśś - mamrotała pod nosem, próbując pocieszyć Primrose'a, ale średnio jej to wychodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : wilkołak, teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon Mar 28 2011, 20:28

Tak, ja mam dokładnie tak samo; ale z drugiej strony, chyba każdy czułby się przygnębiony, znajdując się w ich towarzystwie czy chociażby biorąc taki udział jak my w całej tej sytuacji. Pomnóżmy zatem ten nasz smutek przez milion pięćset sto dziewięćset sekstylionów, i poczujemy się mniej więcej w jednej szóstej tak źle jak oni. Całkiem orientacyjne porównanie, no ale może się przydać. Choć, z drugiej strony, ja chyba wolę nie wiedzieć.
On też chciałby sobie po prostu zasnąć, ale chyba nie był aż takim desperatem, by wykonać ostateczny krok i po prostu targnąć się na swoje życie. Coś go jednak przy nim trzymało, czy to znaczy, że nie było tak źle? Hm.
Impreza rozkręcała się w naprawdę zawrotnym tempie; ja również jestem zdania, że była to zasługa niekończących się ilości alkoholu. I przyznam, że skoro ostatnia butelka wylądowała na podłodze, a on sam w ramionach równie nietrzeźwej Tamś, posiadówa powinna się w tejże chwili zakończyć, oni zaś udać do swych sypialni i jutro nie pamiętać, że w ogóle się spotkali i poznali swoje sekrety. Niestety… los chciał inaczej.
Dziwnym trafem, delikatny, kobiecy (ach!) dotyk i cichy, kojący ton głosu tak cholernie przypominały mu Tosię, że właściwie zaczęło mu się wydawać, że to ona. Bo któżby inny? To na pewno ona, przyszła tu do niego, ale on jej nie poznał, nie miał pojęcia, ale teraz już wie! I nie może tej szansy zmarnować.
- Tak bardzoo cię kchoooocham – wymamrotał, a następnie również ją objął i zaczął całować, biedaczek, nie do końca świadom paskudnego błędu, jaki popełnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Wto Mar 29 2011, 20:42

W pełni się z tym zgadzam. Uważam, że nikt nie czuł większego smutku i przygnębienia, jak oni. I on musiał się udzielać innym, a nam w szczególności, w końcu to my tworzymy tę sytuację, więc z jakiegoś powodu kierujemy nią tak, a nie inaczej i chcąc, nie chcąc, nasze rejony kierują się w takie rejony. A omawianie lektury, gdzie główny bohater próbuje popełnić samobójstwo też nie pomaga w pozytywnym myśleniu. Ale nic, czeka nauka z przesiebiorczości, co mnie optymizmem też nie napawa, o nie.
No nie no, pewnie. Coś i Tamś trzymało przy życiu, bo jeszcze się na swoje życie nie targnęła, choć mogła to zrobć dawno.
No, powinna, ale jednak tak się nie stało, bo bywa różnie no i los bywa naprawdę przewrotny.
- Cooooooo tyyyyy ropfiiiiiiisz - próbowała powiedzieć, jednak wyszedł jedynie z tego jakiś niezrozumiały bełkot, bo nie mogła się oderwać od Czarlsa, choć próbowała! W końcu wyszło jednak na to, że poddała się pocałunkom, co wskazywało na fakt, że ona również potrzebowała tego (poza tym, Primrose znał się na rzeczy). Jednak i tak wiedziała, że będą musieli zaraz przestać, by nie doszło do wiadomo czego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : wilkołak, teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sro Mar 30 2011, 16:12

No, nie zaprzeczajmy, że było bardzo przyjemnie, jako że przecież oboje znali się na rzeczy, bo co by się mieli nie znać. I bynajmniej nie miał zamiaru teraz przerywać.
Jej bełkotliwy protest, niezbyt zresztą konkretny, również nie bardzo wpłynął na dalsze ich losy, hehe. Czarls bowiem nawet ich nie dosłyszał, ale jednak po chwili zorientował się, że coś jest nie tak, bo mimo wszystko jego wprawne oko czy tam usta czy wrodzony radar wyczuł, że coś jest nie tak. Oderwał się zatem od niej, by przyjrzeć się dokładniej i z paskudnym, miażdżącym go wręcz żalem i bólem serca stwierdził, że rzeczwyiście się pomylił.
- Taamm-mra - wymruczał zatem ze zdziwieniem, o, Eureka - Naaajajmoszniej szie pszeprszmam, z kimś cięęęę p-p-pomolilyłem - usiłował się wytłumaczyć i już-już miał się odsuwać, kiedy... no co to dużo mówić, nie potrafił tego zrobić ot tak. Był taki kurwa samotny, a ona była tak blisko...
- A ssoo za róóżósznica - stwierdził zatem i ponownie rzucił się na biedaczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sro Mar 30 2011, 19:32

No lepiej byłoby, żeby przerwał, no ale...
Ona od razu wiedziała, że obecna sytuacja nie powinna mieć w ogóle miejsca, bo, nawet jeśli faktycznie Tosia i Czalrs się rozstali, to jednak formalnie byli małżeństwem, a jakikolwiek skok w bok wykonany przez Primrose'a byłby powodem do ewentualnego rozwodu, do czego ona doprowadzić nie chciała, a w życiu!
- N-n-nic nieeee szszszkodziii, naprrrrafffdę - odparła i już zaczęła się odsuwać, ciesząc się, że jednak go niczego nie dojszie, ale znowu coś Czarls mruknął i znów pochwycił ją w objęcia i całował. Była rozdarta, bo nie wiedziała, czy przerwać, bo było jej tak przyjemnie, no. I była samotna, jak i on i potrzebowała bliskości drugiej osoby. I poddała się, oddajac pocałunki z równie wielką namiętnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : wilkołak, teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pią Kwi 01 2011, 16:54

Racja, że byli, a muszę przyznać, że czasem wydawało mu się, że to jeszcze gorsze niż definitywne rozstanie. A już w ogóle najtragiczniejsze było to, że gdy wrócił z zamiarem błagania o wybaczenie, zastał kompletną ciszę i pustkę. Nic. Wszystko po prostu zniknęło, ich cudowny domek wyglądał na opuszczony, a kogokolwiek by nie spytał o aktualne położenie jego żony, słyszał zawsze tą samą odpowiedź - "nie wiem". Wysyłał też listy, parokrotnie, jednak za każdym razem Rodzynek wracał do niego, nie spełniwszy prośby. Albo odmawiała przyjęcia przesyłki, albo po prostu nie mógł jej znaleźć. Ta paskudna niewiedza była chyba najstraszniejsza; poza tym, dodatkowo przejmował się, że coś mogło się stać, a on o tym nie wie.
I właśnie wtedy, wciąż o tym myśląc, wymieniał pocałunki z Tamarą i nagle dotarło do niego, że przecież absolutnie nie powinien tego robić. Bez względu na to, jak mu samotnie i źle, jak bardzo potrzebuje pocieszenia, jak daleko jest teraz Antoinette i jak bardzo jest uchlany, jak bardzo nie wie co robi; nieważne, po prostu nie może i już. Nie może spieprzyć jeszcze bardziej, niż dotychczas.
- Nnn-nn-ieee, m-muszę iść - powiedział zatem, gwałtownie przerywając dalsze obściskiwanie się, i wstał chwiejnie. Następnie, upewniwszy się, że będzie w stanie dojść do swojego gabinetu, dodał jeszcze:
- Cczczz-ymaj sięęę - i, co rusz wpadając na stojące mu na drodze stoliki, odszedł.


przepraszam, ale nie dam rady, noo, on jeszcze nie jest gotowy na romans Sad + sorkens, że tak urywam, ale mam już dużo wątków i muszę kilka zakonczyć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Eton
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 30
  Liczba postów : 599
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1072-jacqueline-moreau#27550
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2076-zaczek-wub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8380-poczta-jacqueline#236047




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pią Cze 03 2011, 14:36

Jak powszechnie wiadomo, istnieje pięć etapów po rozstaniu, i, jakie to dziwne, sprawdzają się niemalże u wszystkich i tak też było z Żakiem. Z reguły jednak na poszczególne fazy potrzeba dość dużo czasu, u niej wszystkie gnały jak dzikie, zatrzymując się dopiero na przedostatniej. Zaskoczenie. To przecież niemożliwe, żeby ktoś tak cudowny i fantastyczny był w stanie posunąć się do tak nikczemnego czynu, jakim jest zdrada, to na pewno pomyłka, coś mi się przywidziało, spróbujmy to logicznie wytłumaczyć… nie, chwila, nie da się. Przychodzi zatem czas na gniew, krzyk, awantury, rzucanie talerzami, kubkami, krzesłami, boże, próbowała nawet w niego cisnąć Bosskim Romanem, ale na szczęście był zbyt ciężki i nie udało się go podnieść; było też trzaskanie drzwiami i tupanie nuszkom. Gdy jednak ochłonęła, zaczęło ją dręczyć przekonanie, że może powinna dać mu drugą szansę, pojechać, wrócić, porozmawiać, wysłuchać, wybaczyć i żeby wszystko wróciło do normy. Bywały nawet momenty, gdy sięgała po telefon (TAK miała telefon, chociaż musiała się nieźle namęczyć, by wytłumaczyć temu kartoflowi, dlaczego nigdy wcześniej takowego nie posiadała i głupieje na widok małego szklanego ekranu) i chciała zadzwonić, na szczęście dotarło do niej w porę, że gdyby jemu zależało, zapewne sam by się odezwał. A on milczał. Być może był na tyle skruszony i załamany swoim błędem, że nie odważył się nawet prosić o przebaczenie, być może był takim cwaniaczkiem, że po cichu się cieszył, że ma Żaka z głowy, a może miał po prostu na tyle dużo pracy na planie Killing Bono, że zapomniał zupełnie o sprawach sercowych. W to panna Moreau nie zdążyła wnikać, bo niczym huragan nadszedł owy nieszczęsny etap depresji, który rozpoczął się ładnych parę tygodni temu, trwał do dziś i nie zanosiło się na to, by miało być inaczej. Przynajmniej nie w najbliższym czasie.
Brooklynka musi zatem zrozumieć, że ani „Ojejujejujeju” ani „Wszystko będzie dobrze” nie pomogą, bo w obecnej tragicznej sytuacji psychicznej nie ma dla Krukonki żadnego ratunku. Chyba, że duża butelka whisky, choć szczerze mówiąc, ostatnimi czasy i ona jej zbrzydła. Wszystko jej zbrzydło i wszystkiego miała dość, a szczególnie niemiło jej się zrobiło, gdy zorientowała się, że obsmarkała Brukowi topik. No nic, nic, nie szkodzi, to potęgowało tragiczny efekt i w ogóle, tak samo jak jej bredzenie o nicości i czymś tam jeszcze.
- Jak długo jest stąd do niedługo? – zdążyła jeszcze spytać, zanim przypomniało jej się, ze przecież jej tu nie ma, nie istnieje, więc właściwie nie ma po co pytać. W ogóle dziwiło ją że Toxic ją słyszy, bo skoro nastąpił koniec jej świata, to chyba nie powinna dostawać odpowiedzi na pytania. TAK. Miała bardzo melancholijno-filozoficzny nastrój, a niektóre z jej wypowiedzi były niemalże na wykwintnym poziomie Paulo Coelho, a momentami nawet bardziej wydumane i jeszcze trudniejsze do pojęcia przez przeciętnego osobnika homo sapiens. Wybaczcie zatem, jeśli będzie bez sensu.
Tymczasem pozwoliła dziewczynie poprowadzić się do zamku, chociaż było jej ciężko, bo obie poruszały się na kozackich obcasach bardzo niestabilnie i chwiejnie, zatem wyglądały, jakby wracały z popijawy w barze. Tymczasem tam dopiero się udały, poszły bowiem prosto do Irka, a oczywiście była to genialna inicjatywa Brook, która zawsze wiedziała, gdzie iść i co zrobić. Co prawda Jacqueline najchętniej walnęłaby się do łóżka, a jeszcze chętniej ze szczytu wieży prosto na trawę czy tam bruk, ale perspektywa napicia się też jej odpowiadała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sob Cze 04 2011, 18:49

Wiadomo, wiadomo. Wiadomo też, że zaraz po owym nieszczęsnym, przedostatnim etapie rozstania przychodził ten dobry okres, piąta faza, a mianowicie wyjście z depresji i pogodzenie się z rozstaniem. Wychodzenie ‘na prostą’, chciałoby się rzec, bo wtedy przechodzi złość, ochota na rzucanie wszystkim, co ma się pod ręką w owego złego typka, który przecież złamał nam serce, rzucanie się w wir zabawy, spraw codziennych. Życie pełnią życia i nie oglądanie się wstecz, co nie? Oczywiście czas, po jakim dochodzimy do tej fazy dla każdego jest indywidualny; niektórym przechodzi po miesiącu, a jeszcze inni nie mogą pogodzić się ze stratą nawet po roku od rozstania. Brooklynka miała tylko nadzieję, że Żak będzie zaliczał się do tej pierwszej grupy, bo patrzenie na nią, taką zmarnowaną i siedzącą po uszy w depresji nie było niczym przyjemnym, wręcz przeciwnie – zaczęło dołować Bruka. A spędziła z Krukonką niecałe dwadzieścia, może trzydzieści minut, a już stwierdziła, że spędzanie czasu z zdepresjowanymi ludźmi jest takie… depresyjne. I tak, tak, wiem, że to mądre spostrzeżenie, ale cóż, do wspomnianego przez autorkę poprzedniego postu Paula Coelho Brukowi było jak stąd do… do Chin, chociażby. W sensie, że tak daleko, bo myśliciel z niej żaden, ale anyway, to nie o Buku tu mowa
- Nie wiem. To ty tu jesteś Krukonką – odpowiedziała jej na odczepnego Brukosława, podczas ich żmudnej, długiej i chwiejnie niebezpiecznej drogi powrotnej do zamku. I to absolutnie nie chodziło o to, że Bruk ją zbywała, bo miała dość jej filozoficznych pytań i wywodów. Tu chodziło o to, że była tylko Bruką i najzwyczajniej w świecie nie znała na nie odpowiedzi. Proste i logiczne, nie to co mądrości Żaka.
W tym momencie pozwólcie, że nie będę opisywała żadnych dialogów (bo po drodze rozmawiały stosunkowo mało), ani wszystkich potknięć (szpilki i wyboista błotnista droga, równa się tysiąc pięćset sto dziewięćset możliwości upadku), a także reakcji uczniów na dwie przemoczone, rozmazane i w ogóle wyglądające jak te zombiaki – albo jakby już wracały z biby - Żak i Bruk (i nie ma się co dziwić biednemu Ijankowi, że myślał, iż Bruk to wampir; też teraz bym się jej bała). Przejdźmy do momentu, jak walizki Żaka zostały posłane sama-nie-wiem-gdzie, a dwie przyjaciółki polazły do Irkowego baru, gdzie jakoś osuszyły i doprowadziły do jako-tako względnego stanu. Irka w barze nie było, więc Buk sama udała się na zaplecze w celu znalezienia jakiegoś wysokoprocentowego trunku. (Swoją drogą, gdzie ten Irek ciągle się podziewał?!)
- Okej, Jacqueline. You tell me problem, we drink, and problem kaput – Brukosława pojechała chyba tylko sobie znanym tekstem z jakiegoś mugolskiego serialu, po czym polała do dwóch kieliszków czystą rosyjską.
So let’s start the party.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Eton
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 30
  Liczba postów : 599
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1072-jacqueline-moreau#27550
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2076-zaczek-wub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8380-poczta-jacqueline#236047




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sob Cze 04 2011, 19:48

Jasne, chwilowo jednak owy proces zatrzymał się na depresji i nie miał zamiaru nawet drgnąć, sam Żak natomiast chyba nawet zapomniał, że w ogóle kiedyś nadejdzie moment, w którym będzie jeszcze szczęśliwa. A jeśli nie szczęśliwa, to chociaż zadowolona. Chociaż neutralna, nie pogrążona w smutku i odczuwająca jakiekolwiek inne emocje. Bo, muszę przyznać, taka zdesperowana nie czuła się ze sobą najlepiej, wydawało jej się, że jest teraz obcą osobą, zarówno dla siebie, jak i dla innych, a gdzieś w głębi duszy dziwiła się nawet, że Bruk ma ochotę z nią przebywać. Ona sama na jej miejscu zapewne uciekłaby, gdzie pieprz rośnie, gdyby spotkała samą siebie w takim stanie.
I, chociaż oficjalnie chciała być sama i nie miała ochoty na kontakty z nikim, już nigdy, tak naprawdę potrzebowała czyjegoś wsparcia, a jeśli nie, to chociaż zwyczajnej rozmowy, bo wariowała już w swoich czterech ścianach. A obecność wiecznie nadąsanych i nie rozumiejących, o co chodzi rodziców też nie pomagała, bowiem jedyne na co było ich stać to groźba, że albo znormalnieje, albo zawiozą ją do Munga. No cóż.
- Krukonka? – spytała, przystając, bo dopiero teraz dotarło do niej, o co tak naprawdę chodzi – Kruk. KRUK – powtórzyła, idąc dalej – Kruk, symbol śmierci i wojny, zwiastował złe nowiny. SYMBOL SAMOTNOŚCI – zakrzyknęła, po czym zaśmiała się nerwowo – Wszystko jasne. Jestem, kurwa, krukiem, wszystko jasne. Pasę kruki, wiszę na szubienicy. Wiszę na szubienicy.
Powtarzała to jeszcze chwilę, coraz ciszej, bo była pod wrażeniem tego, jakie to proste, jakie łatwe i jak przyjemnie szybuje się po słowach, gdy zna się ukryte znaczenie i umie się czytać pomiędzy wierszami. Tak, w sekundzie opanowała to do perfekcji. Jest krukiem. John Lennon w tamtej dzikiej piosence był morsem, a ona jest krukiem i wszystko jest oczywiste. Kim w takim razie była Brooklyn?
- Kim jesteś, Buku? – spytała jeszcze, nim walizki odpłynęły gdzieś w nieznane, a one doczłapały do baru, gdzie już po chwili miały zacząć popijawę, mającą na celu uleczenie zranionej duszy Jacqueline. I wtedy doznała olśnienia po raz drugi, zapewne nie ostatni – Buk. Buki… Buki to piękne drzewa – zaczęła, by umilić sobie oczekiwanie na ślizgonkę, która poszukiwała trunku – Drzewo jest nadzieją i odrodzeniem, jest drabiną do nieba. Energia, radość, mądrość – wyrzucała z siebie z coraz większym zapałem – To ty, Buku. TAK! To odradzanie się i piękno. Jesteś moim wybawieniem – oznajmiła uroczyście - Drzewo. Zmartwychwstanie i nieśmiertelność. Trafiłam idealnie, potępiony kruk usiądzie na zbawiennych gałęziach buka.
Kolejna fala tandetnego geniuszu rodem z pamiętnika zdesperowanej nastolatki, która nawąchała się kleju, ale nieważne, jak bardzo wydumane to było, ważne, że aż nie mogła złapać oddechu i sama właściwie nie wiedziała, skąd to wszystko brało się w jej głowie. Zamilkła zatem i zaczekała, aż dziewczyna naleje im alkoholu.
- Okej, Brooklyn, you know my problem – odparła podobnym tonem, chociaż nie znała owego mugolskiego serialu, a szkoda, bo wiem, że zacny jest – NAPIJMY SIĘ WIĘC i niech będzie kaput, tak samo jak i ja.
Kaput. Jeśli wytniemy z niego pu, zostanie nam kat. Niech będzie i kat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sro Cze 15 2011, 19:27

Oh, proszę mi uwierzyć, że po Jacqueline było widać, na którym etapie owy proces się zatrzymał. Najwyraźniej biedaczka była tak pogrążona w depresji i rozmyślaniu o tym, jak bardzo kocha Roberta, a jednocześnie chciałaby jego i tą uroczą blondyneczkę znokautować patelnią, że aż zupełnie przestała o siebie dbać! Wygląd i dobre samopoczucie panny Moreau najwidoczniej zeszło na drugi plan, co zresztą wcale mnie nie dziwi, naprawdę. I racja, chociaż Bruk wiedziała, że to jej przyjaciółka, stary dobry Żak, to przebywanie w jej obecności było dla niej trochę dziwne i obce. No, a przynajmniej początkowo. Ślizgonka przyłapywała się na tym, jak brakowało jej złośliwych, aczkolwiek przyjacielskich (miejmy nadzieję) docinków Żaka, jej ciętego języka, a filozoficzna gadanina krukonki zaczynała ją irytować, bo mało co z tego wszystkiego rozumiała. Była swojską dziewoją z Kalifornii, więc proszę się nie dziwić, że nie przywykła do takich tekstów! Chociaż nie, nie w tym problem. Chyba chodziło o to, że w mądrych, filozoficznych wywodach Jacqueline mierziło Bruka to, że dzięki nim zaczynała sobie wiele faktów uświadamiać? Co na przykład? Hm, chyba najważniejszy wysnuty przez brunetkę wniosek był taki, że chujowa z niej przyjaciółka. Dokładnie, chujowa. Żaklin była krukiem, a w dodatku samotnym i chociaż czasem pewnie chciała być sama, potrzebowała kogoś, kto by ją wspierał. A Bruk? Żaden z niej buk. Żadna energia, radość, nadzieja, mądrość! Merlinie, czemu Żak musiał się aż tak mylić?! A Toxic nie miała serca nie wyprowadzać swojej rudowłosej przyjaciółki z błędu.
- Jestem chujową przyjaciółką, Jacqueline - odpowiedziała, przy którymś tam z kolei wypitym kieliszku wódki. – Nie powinnam cię upijać, tylko pomóc! Bo problemy jednak nie kaput, wszystko przypomni ci się rano i będzie chujowo, może nawet bardziej niż wcześniej, bo dojdzie kac! – lamentowała, załamując ręce, uderzając się otwartą dłonią w czoło i robiąc też inne, równie dramatyczne gesty, co dla osoby postronnej mogło wyglądać jak choroba sieroca.
- Chyba nie powinnam być twoim bukiem, Ż-żaku - wybąkała ze spuszczoną głową, bo strasznie było jej głupio, że nie umie pomóc własnym przyjaciołom. Ćwok z niej, ot co! Umiała tylko kozaczyć na co dzień, a jak przyszło co do czego, to jebnie ci taka tekstem ‘we drink, and problem kaput’ , a tak naprawdę nie potrafi zrobić nic. N I C.
Jeszcze całe szczęście, że zrozumiała aluzję Żaka i domyśliła się, że ta mówi o krukach- zwierzętach, a nie o takim Kruku Natanielu. Wtedy zapewne Brooklyn zaprotestowałaby głośno i dobitnie, że nie, Jacqueline absolutnie nie może być ślizgońskim Krukiem z Krukolandu, bo to wstyd i hańba! Oni mają fatalne fryzury, no i liżą niewinne dziewczyny po uszach, już nie wspomnę nawet o tym, że chcą zawierać z każdym jakieś podejrzane pakty! PFFFFFF. Cieszmy się tylko i radujmy, że Amerykanka uruchomiła trybiki w swoim mózgu na najmniejsze choćby obroty i nie wypaliła z czymś takim.
Hm, do dopełnienia dramatyzmu sceny, w którym dwie, młode, cudowne dziewoje, zamiast cieszyć się życiem, zapijają smutki w wódce brakowało chyba jeszcze tylko Mrocznego DJ'a z lochów, ale wybaczcie, nie mam pomysłu na równie dramatyczny soundtrack.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Eton
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 30
  Liczba postów : 599
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1072-jacqueline-moreau#27550
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2076-zaczek-wub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8380-poczta-jacqueline#236047




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Czw Cze 16 2011, 18:13

Kocha Roberta? Wcale, że go nie kocha, jest na niego po prostu tak masakrycznie wściekła i obrażona na wieki, że absurdalnie gdyby tylko postanowił się do niej odezwać, poleciałaby jak na skrzydłach i jeszcze zapewne przepraszała za to, że rzuciła w niego talerzem, a potem byłaby potulna jak baranek i rozanielona i bardzo dobrze zadbałaby, by nie musiał zadawać się z żadnymi blond kilofami z kilogramem silikonu, ot co! Ale żeby go wciąż kochała? Nie, no co wy, to jest 100% nienawiści i gniewu. Okej, dobra, nie oszukujmy się, to była dziwna mieszanka, ale chyba dość często spotykana w takich przypadkach, prawda? Nie ma też niczego dziwnego w tym, że wyglądała tak paskudnie i wykazywała się elokwencją blaszanej puszki po orzeszkach solonych, a jej wywody były bystre jak woda w klozecie i głębokie jak kałuże, które pozostawiały po sobie te nieszczęsne burze, ostatnimi czasy tak często raczące okolice. Ha, idealne odzwierciedlenie jej nastroju!
Nie dziwię się też swojskiej dziewczynie z Kalifornii, że nie do końca pojęła, o co chodzi rudej, bowiem ja sama, swojska dziewoja ze Śląska (cholera, nie zabrzmiało tak efektownie jak myślałam), również nie bardzo rozumiem, o czym ona bredzi, mimo tego, że robi to pod moją kontrolą. Ale oj tam! Przyjmijmy, iż jest to tak enigmatyczne, że zrozumieć się po prostu nie da, chyba, że jest się zdesperowanym Żakiem, który to podobnymi rozważaniami i wywodami, szeptanymi do samej siebie podczas licznych spacerów bez celu po zaułkach rodzinnego Eton, a wcześniej też Paryża, raczył się od bardzo dawna. A w dodatku była przekonana, że ma świętą rację, a wszystko co powie, jest genialne, dlatego wątpię, by Brukowi udało się przekonać ją, że się myli.
- NIEPRAWDA – zaprotestowała żywo, trochę zbyt energicznie, bo z wrażenia aż upuściła kieliszek, a może to on zaczął żyć własnym życiem i uciekł, bo znudziła mu się rola kieliszka w rękach Żak? Uciekł tak jak Robert, spadł gdzieś pod stół i zaczął się miziać z podłogą, kurwa. Gdy do tego doszła, otworzyła oczy jeszcze szerzej i już miała się tym dzielić ze Ślizgonką, gdy przypomniała sobie, że musi jej powiedzieć, że wcale nie jest tak chujowa, jak myśli. Aż z tego wszystkiego zapomniała, ze jest teraz tajemnicza i gada tak, by nikt nie zrozumiał, upsik! A może to tylko ta wódka sprawiła, że poczuła się bardziej swojsko? – Spoczko, moja sroczko, kaca to ja mam non stop odkąd wypierdoliłam z domu tego zdrajcy, więc generalnie gorzej być nie może, chyba że wyjadę nad morze – odparła niechcący mega luzacko i cwaniacko, i nawet nie czuje, że rymuje.
- Jak chcesz pomóc, możesz znaleźć Roberta i powiesić go za kciuki nad garnkiem z wrzącym olejem albo wykastrować, będziesz wtedy najcudowniejszym bukiem ze wszystkich buków!
To powiedziawszy, trzasnęła pięścią w stół i aż syknęła, bo zabolało, a następnie wstała troszeczkę chwiejnie zza stołu, by kopsnąć się po nowy kieliszek, niestety takowego nie znalazła, dlatego wzięła plastikowy kubek (kozacko, co nie?), drugą butelkę wódki i jeszcze jedną, z zakwasem na żurek, bowiem ta zainspirowała ją do szatańskiego planu. Wróciła do Buka, jednocześnie odkręcając wódkę, nalewając sobie i kładąc zakwas na stół, tak, by leżała, gotowa do obracania.
- ZAGRAMY W BUTELKĘ? – zaproponowała, lubieżnie unosząc brwi, a następnie usiadła, sącząc luzacko ze swojego kubka. I nie, nie wpadła na to, że butelka jest zbędna, bo są tylko w dwójkę – a nawet jeśli, odgoniła te myśli, widząc kozacką etykietę butelki. Bez niej ani rusz! Tak samo niezbędny był Mroczny DJ, a wydaje mi się, że odpowiednim utworem byłoby „Choć prawda boli mnie”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Wto Lut 19 2013, 23:10

Mało ludzi wiedziało o tym miejscu. I dobrze. Nawet bardzo dobrze. Umarłaby chyba, gdyby zleciała jej się tutaj chmara pierwszaków. W sumie, była prawie pewna, że Bar u Irka był pokazywany dopiero studentom. Jednak jej ciekawska strona i chęć poszukiwania przygód zaprowadziła ją pewnej nocy tutaj, gdy szła za jakimiś ślizgonami z pokoju wspólnego. I bardzo dobrze, teraz mogła sobie tu przyjść i w spokoju napić się ognistej. I tak też teraz zrobiła. Zasiadła do baru i zamówiła sobie alkohol. Miała naprawdę dobry humor. Zaden młodziak nie zaszedł jej dziś za skórę, dzień minął gładko, ba, nawet złapała niezłą ocenę na zajęciach, nikt nieproszony się dziś do niej nie odzywać. Jakby tak wyglądało jej życie, mogłaby do tego przywyknąć. Miała nadzieję, że położy się w tak wyśmienitym humorze w jakim była. Się okaże, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Narwik
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 76
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4782-solv-reynir#141129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6069-dupeczki-solva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6071-suffka-solva#172142




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Wto Lut 19 2013, 23:27

W jakich okolicznościach po raz pierwszy zawitał w skromne, oblane alkoholem progi tego baru? Cóż, nie bardzo pamiętał, ale wiedział na pewno, że Irosław jeszcze stacjonował w zamku i łapał nieletnich pijaczków, którzy nie mięli z nim dobrych układów na szlabany. Jemu się trafiło, z Irkiem się kumplował, także często bar odwiedzał. Nigdy wcześniej jednak nie przychodził tu sam. Smutne to było, jak bardzo się w tej podły dzień stoczył. Szedł pić w samotności, toż to prawdziwy objaw menelstwa! Cichą nadzieję pokładał jednak w magii baru, która przyciągała do siebie studentów i uczniów na poziomie. I oto nie pomylił się. Przy jednym ze stolików siedziała Lexi, która z pewnością ucieszy się, kiedy go zobaczy. Wierzył w to święcie! Korzystając z tego, że siedziała do niego tyłem, podkradł się i niecnie zasłonił jej oczy. HEHEHEH, i kto tu jest cwany?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Wto Lut 19 2013, 23:39

Alexis siedziała sobie spokojnie. Nie wadząc nikomu i niczemu, i tylko tego oczekiwała od innych dzisaj. By jej nie wadzili i dali posiedzieć w spokoju. Gdzieś w rogu widziała dwójkę puchonów, którzy bali się na nią spojrzeć, kiedyś nieźle dała im popalić. Uśmiechnęła się lekko na przypomnienie sobie tego zdarzenia. Napiła się trochę, poczuła lekkie ciepło. Lubiła to uczucie. Spojrzała na sklankę w swojej dłoni. Policzki miała lekko zaróżowione. I tu nagle bum, przestała widzieć.
-Co jest cholera?! - pomyślała nagle. Gdyby miała coś pod ręką, to by tym przywaliła temu komuś. Tak się do niej bezkarnie podkradać i straszyć, choć w życiu nie przyzna że się przestraszyła. Wzięła wdech. Czy człowiek nie może normalnie posiedzieć sobie w samotności? No jak widać jej nie było to dane.
Zaczęła zastanawiać się kto mógł byc. Sebastian nigdy tak nie podchodził do niej i z pewnością by tego nie zrobił. To jak nic był jakiś rozchulany Gryfon. NO! I teraz już wiedziała, że to gryfon. Pociągnęła nosem i poczuła męskie perfumy.
-Boże błagam, powiedz, że to nie on.- przemknęło jej przez głowę.
Westchnęła sobie jeszcze raz, po czym postanowiła się w końcu odezwać.
-Jeśli nie jesteś Solvem, siadaj. Jeśli jesteś odejdź i daj żyć. - cała Alexis, jak zwykle miła i uprzejma. Normalnie kochać ją to mało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Narwik
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 76
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4782-solv-reynir#141129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6069-dupeczki-solva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6071-suffka-solva#172142




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Wto Lut 19 2013, 23:51

Solv bardzo lubił Alexis i wcale nie chciał jej psuć humoru. No, może i czerpał trochę radości z tego, że się na niego wkurzała i uważał to za bardzo słodziutkie z jej strony, ale przecież nie irytował jej specjalnie. Nie jego wina, że niewiele jej było do tego potrzeba, a już w szczególności, jeśli było się nim. Chciał pospędzać z nią trochę czasu i nie odrzucało go jej zniechęcenie, choć wolałby, żeby ta uśmiechnęła się do niego choć raz bez cienia ironii i powiedziała cokolwiek bez nawet najmniejszej nutki sarkazmu. Ale niestety, ciągle widział tylko typowo ślizgońskie jej cechy, wierzył jednak święcie, że uda mu się dotrzeć do tej milszej wersji Lexi. Nie tracił nadziei, na jej nieszczęście nie zamierzał też rezygnować. Może tak ją upije i wtedy pogadają?
Korzystając z okazji, soczyście ucałował jej policzek, po czym odsunął się od niej i usiadł naprzeciwko z szerokim bananem na twarzy. Udał, że nie zauważa jej niechętnego spojrzenia i że nie usłyszał jej słów.
- Czeeeeeeeść, Aleeeeexiiiiiis… - Tym razem celowo poprzeciągał samogłoski, żeby trochę jeszcze ją zdenerwować. Może po prostu trzeba dać jej się wykrzyczeć, pobić i będzie jak dawniej? Bo przecież nie ma chyba nieograniczonej ilości negatywnych uczuć do niego, co? – Nie bądź taka spięta i nie denerwuj się, już ci to kiedyś mówiłem. Złość szkodzi piękności i zdrowiu, a przecież nikt nie chce, żebyś zeszła z tego świata. Do tego brzydka.
Wyciągnął z pojemnej kieszeni swetra butelkę Ognistej i pociągnął spory łyk prosto z butelki, nie spuszczając ani na chwilę wzroku ze swojej towarzyszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sro Lut 20 2013, 00:10

Alexis też bardzo lubiła Solva. Do czasu. Do pewnego momentu było im naprawdę świetnie. Znaczy nie im, ale ich znajomości. Przez chwilę przeszło jej nawet przez głowę, że może były kimś, kim mogłaby do niego dopuścić. A potem bum, wielki wykład o tym, jaka to ona jest pusta. Że udaje niedostępną, a z pewnością dałaby się każdemu i że nic dziwnego, że nikt jej nie chce, bo jest okropna i nie do wytrzymania, było tego więcej, ale nie ma sensu przytaczać całego zdarzenie. Tak więc w tej chwili Solv był jej wrogiem publicznym numer jeden. I nie zamierzała być dla niego miła już never ever, choćby nie wiem co zrobił nic nie mogło jej przekonać. Przynajmniej na razie tak postanowiła. Czemu tak uparcie przy tym trwała. Z dwóch powodów, bo zranił ją i choć tego nie pokazuje Alexis też ma uczucia. A dwa, trochę z tych rzeczy które powiedział były prawdą, a sama nie zdawała sobie z tego sprawy. A ona nienawidziła, jak ktoś ją poznaje lepiej niż ona sama siebie. No i to chyba na tyle.
Ostentacyjnie wytarła policzek i skrzywiła się. No tak, oczywiście, że to Solv musiał się pojawić rujnując jej jakże piękny dzień kompletnie. Nie przywitała się z nim, nie czuła takiej wewnętrznej potrzeby. Przez chwilę zastanawiała
-Wiele innych rzeczy też zdarzyło Ci się powiedzieć. - mruknęła, nawiązując do jego wielkiego wykładu. Nie miała dziś ochoty na to całe Solvowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Narwik
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 76
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4782-solv-reynir#141129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6069-dupeczki-solva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6071-suffka-solva#172142




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sro Lut 20 2013, 01:07

Za dużą rolę przyłożyła do tego akurat pijackiego wywodu. Przecież chłopaczyna miał ich już tyle, że z łatwością można by wybrać jakiś przyjemniejszy, z pewnością mniej wredny i może nawet nie tak prawdziwy. Trzeźwy Solv w prawdzie nigdy nie wpadłby na to, żeby wygarnąć jej takie cechy, nawet teraz nie dałby rady przypomnieć sobie, co takiego wtedy naopowiadał, ale za to pijany Reynir znał się na ludziach lepiej, niż najlepsi psychologowie. Skąd to brał, nie wiedział nawet on sam. Ale zawsze źle na tym wychodził, dlatego chyba zaczął pić samotnie. Żeby nie naopowiadać kolejnych głupot i nie narobić sobie większej ilości wrogów. Żałował potwornie tego, co powiedział, tym bardziej, że czuł jak Alexis stopniowo się przed nim otwiera. Teraz cały trud poszedł na marne, co więcej nie miał już szans na jakąkolwiek przyjaźń z nią. Ale nie rezygnował, bo w końcu słynął z tego, że nawet najtwardsze serca potrafił roztopić. Jeżeli nie swoją osobowością, to z pewnością działała tu upierdliwość.
Zaśmiał się, widząc jej skrzywioną minę. Była naprawdę słodziutka, kiedy się denerwowała. Dobrze chociaż, że nie uciekła, ani nie przywitała go soczystym przyłożeniem w policzek. Zawsze jakiś progres.
- Że jesteś słodka i śliczna? – Uniósł do góry brew, uśmiechając się zaczepnie. Wiedział, że brnie w sam środek bagna, ale przecież raz się żyje!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sro Lut 20 2013, 01:49

Cóż miało począć to biedne dziewczę, gdy los działał tak bardzo przeciw niej, rzucając jej pod nogi co rusz jakieś kłody, a tym momencie tą kłodą nie był nikt inny jak Solv. Wiedziała, że mogłaby go polubić, ba, może nawet pokochać. Ale była jak łania, którą było łatwo spłoszyć najmniejszym ruchem. No a nie okłamujmy się, ruch, który zaprezentował jej Solv z pewnością nie był mały. Ta malutka ślizgonka po prostu starała się chronić serce najlepiej jak potrafiła, nie miała ochoty by ktoś bezczelnie wziął je, a potem zdeptał jak jakiegoś robaka. Dlatego wolała niezobowiązujące przygody, na jedną, albo kilka nocy.Obu stronom pasował taki układ, seks i nic więcej było dobrym wyjściem z sytuacji.
Uniosła swoją szklankę i napiła się z niej syto. A właściwie i tak dokładnie, to wypiła wszystko, choć szklaneczka ta przed chwilą była właściwie prawie cała pełna.
-To chyba synonimy do pusta i łatwa, tak mniemam. - mruknęła nie spuszczając z niego spojrzenia. Co on sobie myślał, że słodkie słówka i ładne oczy, no i buzia odkupią jego winy! Za nic w świecie.
W międzyczasie zamówiła kolejną szklankę trunku. Przeczesała dłonią włosy. Przysunęła się bliżej stołu, położyła łokcie na stole i na prawej dłoni oparła brodę, po chwili i westchnięciu spojrzała swoimi zielonymi oczętami na Solva, a jej fryzura zmieniła swoje ułożenia, na tą podobną do tej z pierwszego zdjęcia w podpisie.
-Zrobimy to u mnie, czy u ciebie? - spytała nie spuszczając z niego oczek. W tej chwili wyglądała tak, jakby rzeczywiście miała to na myśli. Czy miała, czy nie, to siedziało tylko w głowie Alexis, i tylko ona wiedziała, jaka była prawda. Może uznała, że seks jest najszybszym sposobem na pozbycie się go (jeśli jakiś w ogóle istniał), a może po prostu chciała, albo wypiła za dużo. Najstarsi górale tego nie wiedzą, jak to mówią. Ale przyznać trzeba było, że w tej chwili wyglądała powabnie, a włosy, które ułożyły się jak chciały tylko dodawały jej uroku i seksapilu. Byłoby się głupim nie przyjmując takiej propozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Sekretny Bar u Irka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-