IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sekretny Bar u Irka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Sekretny Bar u Irka    Czw 27 Sty - 23:15

First topic message reminder :


Sekretny Bar u Irka

W głębi kuchni znajduje się ukryte przejście, prowadzące do obszernego pomieszczenia wypełnionego charakterystyczną wonią wina i drewna. Zamieszkuje tutaj zbuntowany skrzat, Irek, który postanowił zrobić specjalny magazyn alkoholu dla swoich ulubionych uczniów. Jest on bardzo poczciwym stworzeniem i choć łatwo się denerwuje, to jeśli tylko wie się jak, da się go udobruchać.
Pod ścianami stoją zamknięte na klucz szafki z różnymi butelkami, żeby do którejś się dostać, trzeba poprosić o to Irka. Ponadto, czasem są tu organizowane mocno zakrapiane imprezy, ale jedynie dla wybranych osób, więc trzeba się starać żeby na jednej z takich zagościć.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Narwik
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 76
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4782-solv-reynir#141129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6069-dupeczki-solva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6071-suffka-solva#172142




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sro 20 Lut - 23:02

Cóż, Solv nigdy nie uważał, że jest w jakikolwiek sposób podobny do kłody, ale właściwie miał drewniane ucho, więc się nadawał. To świetnie, że tak myślała, bo on nie zamierzał tak łatwo odpuszczać jak ona. Ciągnęło go do nie, być może głównie przez to, że miała go gdzieś i dzięki temu stanowiła większe wyzwanie, ale przecież nie był takim facetem, żeby zwracać uwagę tylko na to. O nie, bardzo podobał mu się w niej jej charakter, wbrew tym bzdurom, które kiedyś mu się wymsknęły. To nie fair, że cała ich relacja uległa zmianie o 180 stopni przez pijacki wywód, który był do tego kompletną, w mniemaniu trzeźwego Solva, nieprawdą. A przynajmniej tak próbował się wytłumaczyć swojemu sumieniu, bo nie pamiętał właściwie, cóż takiego jej wytknął.
Uśmiechnął się z podziwem, obserwując jak Alexis za jednym zamachem opróżnia całą szklankę… czegoś procentowego. Sam nie chciał być gorszy, więc pociągnął równie odważnie z butelki. Może i ten dzień zakończy się przyjemnie?
- W którym wymiarze? Mogłabyś przestać czepiać się tamtej rozmowy, wiesz? – Skrzywił się dość mocno, okazując tym swoje niezadowolenie zmianą tematu. Raz człowiek zrobi coś głupiego po pijaku, a potem będzie go to ścigać do końca życia i jeden dzień dłużej. Poza tym owszem, miał nadzieję, że te słodkie słówka i ładne oczy raz na zawsze odegnają jej złe nastawienie do jego osoby.
Obserwował uważnie każdy jej ruch, a z każdą chwilą narastała w głowie myśl, że czas chyba przestać pić, bo obrazy mu się mieszają. A może Lexi rzeczywiście się przed nim… wdzięczyła? Albo ona miała słabą głowę i już jej odbiło, albo on zasnął i teraz śni mu się dziwny, ale i pokrzepiający sen, albo też to działo się naprawdę, obydwoje byli trzeźwi, a Ślizgonka jak zwykle w coś pogrywała. Uszczypnął się, żeby wyeliminować drugą opcję. Reszta wyjaśni się później.
Pochylił się nad stołem i śmiało spojrzał jej w oczy, przybierając obojętny wyraz twarzy, jakby w ogóle go to nie zaskoczyło i było po prostu kolejną rzeczą na liście zadań do wykonania.
- A po co w ogóle się stąd ruszać. Wygoni się pozostałe towarzystwo i będzie jak ulał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Nie 24 Lut - 1:20

To nie tak, że Alexis miała go gdzieś. Były dwa typy facetów, takich, których można była wykorzystać tylko do seksu, bo do niczego więcej się nie nadawali i tacy, którzy mieli szansę na bycie kimś więcej. Jeśli trafiała się do tego drugiego sytuacja się komplikowała. Lexi jako osoba kompletnie nie potrafiąca wchodzić w jakiekolwiek większe emocjonalne interakcje z ludźmi dzieliła je na dwie grupy. I tak, byli jej ludzie obojętni i przyjaciele. Więc podsumowując można było trafić do jednej z trzech grup "sex-zabawki", " mam cię gdzieś" i ostatniej " bądźmy przyjaciółmi" gdy było się facetem, i znajdowało się w trzeciej grupie nie było opcji o żadnym większym uczuciu, to samo zresztą było w przypadku obu pozostałych grup. Jednym słowem Lexi zamykała się na miłość i znając życie pewnie by jej nie zauważyła gdyby stała jej prosto przed nosem. A co do Solva, lubiła go, bardzo, do czasu, w którym zaprezentował swój wywód. Kto wie, może mógł być jedyną osobą na świecie do której byłaby w stanie coś poczuć, ale sam na własne życzenie to zepsuł.
-Ty mi powiedz. - odpowiedziała spokojnie, wypijając połowę zawratości szklanki, którą dopiero dostała. Ona miałaby przestać? Nie ma mowy. Nie w tym życiu. - A ty mógłbyś sie nie zachowywać jakbyś nie wiedział co powiedziałeś i o co chodzi, wiesz?
Dodała, kończąc zdanie dokładnie tak jak on. Uniosła jedną brew, słuchając tego co powiedział. Wygonić wszystkich? Jej to odpowiadało, odbyłoby się bez zbędnego chodzenia. Och, oczywiście, że pogrywała. Grała w grę, jak pozbyć się Solva, bez zranienia swoich uczuć. Uznała, że najprostszą alternatywą będzie wykorzystanie go. Czy może raczej sprawienie, by to on ją wykorzystał, może wtedy znudzi mi się bieganie za nią po całym hogwarcie. Czy miała rację? To można było tylko sprawdzić w praktyce.
-Więc na co czekasz? - zapytała, obniżając trochę ton głosu, przez co stał się bardziej urzekający. - Bierz się do roboty.
Zarządziła, podnosząc się znad stołu. Sięgnęła do szklanki i opróżniła ją do końca ponownie.
-I załatw coś do picia. - dodała, obdarzając go niebezpiecznie miłym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Nie 27 Paź - 22:42

Zapytała, czy idzie. Nie miał nic lepszego do roboty, a towarzystwo Puchonki, o zgrozo, nawet mu odpowiadało. Ciekawa i pozytywna osóbka. Właśnie takich, w ostatnich dniach, tak bardzo potrzebował. Takich, co to pozwolą mu zapomnieć o ostatniej propozycji ojca, o fakcie możliwego uczęszczania tego idioty (swojego przyrodniego brata) do Hogwartu i tak dalej. Poszedł, a ona zaprowadziła go do jakiegoś baru, o istnieniu którego nawet nie miał pojęcia. Zaraz na wejściu zapytał ją gdzie obecnie się znajdują. Odpowiedź dziewczyny przeszła wszelkie jego oczekiwania. Więc to był ten cały Bar Irka?
Lata temu, kiedy zaczynał Hogwart, słyszał o tym miejscu. Było owiane swego rodzaju tajemnicą. Bardzo mu się ona spodobała, jednak jakoś nigdy nie ciągnęło go specjalnie w to miejsce. Także potem, kiedy wszyscy jego koledzy chwalili się w Dormitoriach, ile to nie wypili właśnie w tym barze, a kiedy przyszło co, do czego nawet nie potrafili wskazać miejsca jego położenia. Ech.. Dorastający chłopcy z przerostem ambicji. Antek szczęśliwie do nich nie należał. Miał swój własny świat, indywidualny system wartości, praw i obowiązków, do którego alkohol, podobnie jak nikotyna, wstąpiły bardzo niedawno temu. W zasadzie, chyba dopiero w siódmej klasie, na stałe.
Bonnet szedł spokojnie za Lalikową, bacznie przyglądając się pomieszczeniu. Pełno w nim rozmaitych półek i innych mebli, a wszystkie po brzegi wyładowane butelkami z alkoholem. Niektóre nawet miał w swojej prywatnej kolekcji. Były to głównie niektóre gatunki, rodzaje, Whiskey i win.
Kiedy już usiedli, chłopak zapytał ją, czy można tu zapalić. Oczywiście zrobił to bardzo nieopatrznie, bowiem dopiero po wyciągnięciu i odpaleniu papierosa. – Matko, ale jestem zły. Nie dość, że palę, to jeszcze na terenie szkoły i przy prefektce. Gdyby ktoś mnie teraz zobaczył.. - ironizował, naśladując ton wszystkich tych denerwujących nastolatek, które robią coś po raz pierwszy, dostając przy tym, charakterystycznego tylko dla nich orgazmu. Szybko jednak się opanował. Przecież nie po to tu przyszli, żeby się ponaśmiewać z młodych, rozpuszczonych Ślizgonek, prawda?
-W ogóle. O jakiej imprezie mówiłaś? – zapytał ni z tego, ni z owego. – Nic mi o żadnym piątku nie wiadomo.. – uśmiechnął się lekko. Prawda. Smutna prawda. Nikt go nie poinformował o nadchodzącym w piątek melanżu. A tym bardziej zaprosił, zatem skąd mógł cokolwiek na ten temat wiedzieć? Miał jednak nadzieję, że dziewczyna zaraz podzieli się z nim tymi ściśle tajnymi informacjami i da mu odrobinę choć czasu do namysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Nie 27 Paź - 23:04

Śledzenie brata w poprzednich latach oraz jego przyjaciela, sprawiło, że Howett miała sporą wiedzę na temat tego, co gdzie się znajduje i dlaczego prowadzi na górę, a nie np. do sali obok. Już dawno doszła do wniosku, że część miejsc w zamku jest dziwnie poustawiana, a niektóre ślepe uliczki są po prostu miejscami, w którym mogłeś się ewentualnie schować, ale nic poza tym. W takim barze jak ten nie bywała często. Nie miała zbytnio z kim. Większość jej znajomych po prostu była teraz zajęta kwitnącymi miłostkami, albo nauką. Jakby wszyscy zapomnieli o tym, że istnieje ten dobry świat przyjaciół, kiedy raz na jakiś czas wszyscy by mogli zrobić coś głupiego. Razem. Bez ciągłego przejmowania się o swojego partnera. Och powiedziała, co wiedziała. Ale jednak powiedziała.
Nie od dziś znana jej również była dziwna mentalność chłopaków, która po prostu wydawała się nie mieć sensu. A to wypiłem, a to zaliczyłem, a to poszedłem i już nie wróciłem... Cóż. Każdy się chwali czym może, czasem jednak należało chyba pomyśleć odrobinę dłuższą chwilę o tym, o czym się mówi. Tak. Howett pewnie dlatego zhejtowałaby połowę alfonsów w zamku przy jakiejś większej okazji... Ale tylko tyle.
Idąc z Antoinem właściwie nie wiedziała dokąd się kierują. W zamku było wiele tematycznych sal, w których można było popaść w depresję, albo szczęście, albo milion innych rzeczy... Ale ten bar. Wydawał się być zwykły, a jednocześnie odpowiedni. Kiedy tylko dotarli do niego Howett odnalazła jakiś odpowiedni fotel, w którym mogłaby się usadzić po drodze sięgając po kremowe piwo, które po prostu otworzyła i chwilę patrzyła na zakurzoną etykietkę, a kiedy ten zaczął na dodatek jeszcze używać tego dziwnego tonu o prefektce i tak dalej, to zaczęła się śmiać.
- Teraz zaczęło Ci to przeszkadzać? - Uśmiechnęła się szeroko biorąc pierwszy łyk napoju. W sumie nigdy nie zastanawiała się nad tym... Ale chyba w całej kadrze prefektów nie było żadnego, który szczególnie by się nadawał na to stanowisko. No weźmy zdepresowaną Mię, Dextera, który zaliczał swoje podopieczne, Merlina, który robił to samo, albo i o wiele więcej, nie zapomnijmy również o SMS, która też nie zaskarbiła sobie najlepiej opinii... Clara też ostatnio wcale święta nie była. Był jeszcze Elliott, ale on pewnie też prowadził podwójne życie, kiedy w nocy zamieniał się w jakiegoś alfonsa. Poza tym strasznie z niego cichy człowiek, a tacy są najgorsi. I była jeszcze Madison, której Laila szczerze nienawidziła. Głupia, wredna... I milion innych słów, które określiłyby cudowny charakter tej dziewczyny o lekkich obyczajach. A zatem jak widać prefektowie byli idealni. Należało im trzasnąć wspólne zdjęcie i gdzieś dokleić do tablicy: "najlepsi z najlepszych". A po co nie?
- Hm, z okazji halloween. Będą przebieranki, straszki, duszki i inne rzeczy, na których widok należałoby piszczeć ze strachu. Możesz poćwiczyć. - Zaproponowała mu biorąc kolejny łyk kremowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Nie 27 Paź - 23:23

Dopiero teraz usiadłem z Tobą, zacząłem palić i pić? - odpowiedział pytaniem, na pytanie. Jasna sprawa, prefekci na pewno nie byli idealni. W końcu sam Hogwart nie był wspaniałym miejscem. Pięknym, ogromnym, urzekającym jak najbardziej. Ale na pewno nie idealnym. W końcu. Nie ma rzeczy idealnych, prawda? Podobnie było z nimi. Na bank nie należeli do tych najwspanialszych, najpilniejszych uczniów. No, może w momencie ich wyboru, ale potem to już raczej długa droga w dół. Przynajmniej zdaniem Antka.
- Właściwie, palisz? – spytał, wyciągając w jej stronę rękę, z paczką, zachęcając do poczęstowania się. Oczywiście jeśli chciała. Bonnet nie był z tych, co to ludzi na złą drogę sprowadzali. Oj nie. On się do tego nie nadawał. On ich co najwyżej sądził, według jakiś złych i pokrętnych zasad, które nierzadko on tylko jeden, rozumiał. Niejednokrotnie przecież zdarzyło się, zwłaszcza w poprzednich latach, że atakował kogoś, aby zaraz go usprawiedliwić. W swoich własnych oczach. Tak jakby w jego wnętrzu, umyśle, sercu, czy czymkolwiek co odpowiada za myślenie u niego, były dwie różne osoby, myślące zgoła inaczej. Może to jest to, co ludzie nazywali sumieniem? Kto wie. On na pewno nie. Trochę był jeszcze za młody, by wysnuwać tak daleko idące wnioski, względem swojej osoby.
- A co do Halloween. To już wiem, o co Ci chodzi. – rzekł uśmiechnięty, znad kłęby papierosowego dymu, wydobytego właśnie z ust młodego Francuza. – Słyszałem o tym. Miałem zamiar iść. Nie jestem jednak pewien. – dodał po chwili, dopiero teraz uzmysławiając sobie, co takiego powiedziała. – Przepraszam. Co mógłbym przećwiczyć? – spytał, upijając dość spory łyk piwa kremowego, które zostało ich nieformalnym towarzyszem. Nie bardzo zrozumiał. Chyba nie gadała dalej o tych korepetycjach? W sumie, sama ta propozycja była.. dziwna? Kusząca? Dwuznaczna? Kto wie. W każdym razie, zwrócenie się do niej o pomoc, byłoby chyba jakimś wyrazem chęci spędzenia wspólnego czasu, bowiem z zaklęciami całkiem dobrze sobie radził, a i kucie z tych wielkich, opasłych tomisk, czy pisanie na kilka rolek pergaminu, problemu nie stanowiło. – I rozumiem, że Ty idziesz? – zapytał, chcąc zakończyć swój wywód myślowy, a także pewien etap procesu dedukcyjnego, uruchomionego podczas tej rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Nie 27 Paź - 23:38

Nigdzie nie było idealnego miejsca. Takie życie. Jednak zawsze Lailę ciekawiło na jak długo nauczyciele w tym zamku potrafią zamknąć oczy. Skoro już reprezentanci uczniów byli jacy byli, to należało zajrzeć dalej. Podopieczni też święci nie byli. Ten tu np. palił, kiedy Lai powinna mu odebrać paczkę papierosów i wyrzucić w ogień, ale nie zrobiła tego. Po prostu postanowiła dziś to sobie odpuścić. Dziś. Może o innej dacie i innej porze wykorzysta odznakę i trochę go podręczy. Kto wie... Jednak uczniowie również dbali o zbliżenia seksualne, aż zabawne czasem było to, że jeszcze nie zbudowali nowego pokolenia w szkole. W sumie to temat na inną rozprawkę. Po prostu tak wiele tu śmiesznych sytuacji, że aż nie za bardzo wiadomo w co uwierzyć.
Odrzuciła włosy do tyłu i odstawiła butelkę z kremowym piwem na stolik. Znów usadowiła czujne spojrzenie na czuprynie chłopaka, a na jej twarz wstąpił delikatny uśmiech. Nie przeszkadzały jej te małe odstępstwa od normy w formie papierosów czy czegoś. Poza tym on był studentem... O czym właściwie nie wiedziała, ale to nic. Z pewnością później jej o tym powie, o ile w ogóle poruszą taki temat.
- Nie palę. - Odpowiedziała krótko... W sumie kilkakrotnie spróbowała jednak nigdy nie było to tak wciągający by to kontynuować. Duszący dym nie był dla niej. Choć podobały się jej różnorakie kształty obłoczków, które potrafili tworzyć inni. Tak. Zdecydowanie, to było coś na co mogła popatrzeć...
Właściwie to Lai nie zastanawiała się nad tym czy jej propozycje są dwuznaczne, być może są. Być może są właśnie tak zarzucane, aby w przyszłości stać się jednoznacznymi. Jedno z dwóch.
- Hm. Zapisałam się, więc pójdę. Pomyślałam, że to może być niezłe. - Odpowiedziała zgodnie z prawdą, bo rzeczywiście to nią kierowało, kiedy składała na liście swoje nazwisko. W sumie nie miała pomysłu na przebranie, ani nic takiego, ale tym zajmie się w ostatniej chwili. Coś z pewnością przyjdzie jej do głowy... A jeśli nie, to ktoś ją zainspiruje, coś pomiesza, albo napisze do ojca, aby wysłał jej listę jakiś mugolskich bohaterów bajek.
- Hm... Mógłbyś poćwiczyć pisk i o wołanie o pomoc, kiedy już zje Cię strach. - Wyjaśniła tym razem wszystko jasno i klarownie zastanawiając się czy to nie byłby przypadkiem komiczny widok, jednak może warto było tam iść, żeby zobaczyć przynajmniej coś takiego? Uśmiechnęła się bawiąc się bransoletką na nadgarstku.
- Powinieneś pójść. Polecam. - Zapewniła go. W końcu im więcej ludzi tym lepiej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Nie 27 Paź - 23:54

Niezbyt jestem przekonany, ale.. – zawiesił głos. – Skoro Ty tam będziesz.. – dodał po krótkiej chwili nieco łamliwym głosem. Dobra. Był straszny. Dwulicowy. Był palantem. Ale chciał się dowiedzieć, co też dziewczyną kierowało, kiedy go tu zaprosiła. Może wpadł jej w oko. Może nie. Dowiedzieć miał się za chwilę. Oczywiście pod warunkiem, że jej odpowiedź, choć bardziej reakcja, będzie na tyle jednoznaczna. Tak. Był straszny. Jednak. Kochał tak testować ludzi. Najpierw sprawdzał, czy go nie lubią. Jak się okazało, nie przeszkadzał dziewczynie. Toteż trzeba sprawdzić z drugiej strony. W końcu, podobno dobrze jest zaczynać od skrajności. Cóż..
No, a inna sprawa, że w sumie fajnie byłoby ją spotkać. Z dwojga złego lepsza będzie Puchonka od takiej, dajmy na to Nevy, która swoją drogą, też ostatnio trochę się zmieniła.. Szybko jednak wrócił na ziemię. – Tak. Masz racje. To mogłoby być ciekawe.. Po prawdzie zapisałem się na to, ale zrobiłem to zawczasu. Lepiej już być na tej liście. A jeśli nie przyjdę, to nic się nie stanie. Gorzej, gdybym chciał, a nie był zapisany. – sam sobie przyznawał racje. Jakie to piękne. Jak on kochał myśleć w ten sposób. Rozważać różne opcje, alternatywy, możliwe rozwiązania, argumenty i kontrargumenty. To było wspaniałe. Niestety, nie często ostatnio znajdywał czas oraz tematy do takich codziennych przemyśleń, a szkoda, bo było to badzo rozwijające. Przynajmniej dla niego..
- Nie sądzę, jednak bym mógł to poćwiczyć. Widzisz, ja rzadko się boję.. – I nie powiedział tego dla szpanu, czy żeby jakoś zabłysnąć przed dziewczyną. W końcu on bez powodu w Slytherinie się nie znalazł, prawda? Otóż, w kwestii zagrożenia Antek był strasznym konformistą. Byle mu się to opłaciło. Nieważne co z innymi. W chwilach zagrożenia życia myśli się tylko o sobie. To swoisty instynkt, w który wyposażyła człowieka matka natura. – Polecasz. Polecasz, coś o czym nie masz pojęcia. Cóż.. Zapewne kupię kota w worku, ale mógłbym się w sumie pojawić na godzinkę, może półtorej. – zgasił swojego papierosa, ostro i mocno przyciskając go do popielniczki. Popatrzył jeszcze na Puchonkę. Ewidentnie była od niego młodsza. W końcu te szaty. On sam co prawda nigdy ich nie nosił. Znaczy, nosił. Tak długo, jak długo groził mu szlaban za wielokrotne upomnienia, za ich nie zakładanie.
- W sumie, to może powiesz coś o sobie? – zagadnął ją nagle. Niewiele o niej wiedział. Nie znosił takiego stanu rzeczy. Był taki denerwujący. Nie wiedzieć czegoś. Szczególnie, jeśli to „coś” nas interesuje. Nie ma chyba nic gorszego, od tego. – Skąd pochodzisz? – zapytał ponownie, w celu dodania jej otuchy i zachęcenia do rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 0:15

Cóż za ciekawa gra, kiedy on próbuje ją przetestować, a ona nie jest niczego świadoma. Może nie zmieniajmy tego stanu rzeczy i niech raz będzie właśnie tak. Wszak nie można mieć oczu szeroko otwartych cały czas. Puchonka właściwie teraz przebiegła spojrzeniem po całym barze. Nie było tu szczególnie niczego ciekawego. Podobała się jej wizja tego, że ktoś stworzył to miejsce właśnie po to, aby uczniowie mogli tu co nieco odpocząć, jednak nie wierzyła, że znają ten bar nieliczni. Wszak gdy tylko w Hogwarcie wzrastał poziom niebezpieczeństwa wszystkie tajne przejścia były zamknięte, a przecież były tajne... Jeśli ktoś powiedział, że od teraz nikt nie opuści zamku to rzeczywiście musiało tak być. Podobnie z tym miejscem... Bez względu na jego tajność można powiedzieć, że z pewnością wiedzieli o nim wszyscy. Lai przymknęła na moment powieki słuchając Antoine. Tylko tyle o nim wiedziała. Znała jego imię. On posiadał identyczną informację o niej, plus wiedział, że jest prefektem... Hufflepuffu. Dwie informacje. Wiedział o niej więcej, może to on powinien zacząć od opowieści o swoim życiu?
- Rzadko się boisz... - Powtórzyła cicho... Kolejna informacja. Miło... Ciekawe co jeszcze dałaby radę odkryć, ale zaraz potem poprosił ją o wywód... Cóż. Nie do końca wiedziała od czego zacząć. Ten problem zawsze pojawiał się wtedy gdy ktoś ją oto prosił. Wszystko wydawało się jej w tym momencie za mało istotne, a ważniejsze fakty umykały gdzieś w nawale: "Aha, to co ja mam powiedzieć?" Przekręciła nieznacznie kark w prawą stronę naciągając rękawy koszuli na nadgarstki...
- Cześć, jestem Laila. Mam siedemnaście lat i moim marzeniem jest walka o pokój na świecie. Plus mam dwóch braci, którzy są super i w każde święta gramy razem w magiczne szachy. - W sumie z tym dwojgiem braci byłoby trudno w coś grać zważywszy na fakt, że jeden z nich próbował chyba nieudolnie założyć rodzinę, a drugi wypełniał pieluchy i chyba w swojej niemowlęcej główce planował zamach na jej pokój. Już nie jej... Ale jednak wspomnienie, przywiązanie... Było silniejsze.
A potem przeczesała włosy dłonią i sięgnęła po butelkę by upić z niej dwa łyki.
- Wiesz, że jestem prefektem, znasz mój wiek. Jestem siostrą Alana... Właściwie to mało istotne. Poza tym to nie jestem pewna co mam Ci powiedzieć. - Przyznała rzeczywiście to wszystko rozpatrując.
- A Ty? Jesteś pewny tego co możesz mi powiedzieć? - Odbiła piłeczkę czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 12:23

Racja. Nie można, ale wtedy kiedy winno się zachować ostrożność, owe oczy powinny być jak spodki. A ta sytuacja, w której teraz się znajdowała, była tego dobrym przykładem. Chłopak powoli zbierał o niej informacje, które potem miał nadzieję zweryfikować, za pomocą rozmowy, albo doprowadzając do konkretnych sytuacji. Ech Antoine.. On i te jego niekończące się gierki. Dziewczyna nie była ostrożna. Szkoda. Czemu? Ponieważ, zawsze kiedy ktoś jest pewien, że nie stanie się absolutnie nic złego, właśnie wtedy, prawdopodobieństwo przykrego lub innego niepożądanego zajścia jest jednym z większych. Podobnie było w pociągu, na początku roku szkolnego. Szczęśliwie dla siebie, Bonnet bawił wtedy jeszcze w Londynie i przyjechał dwa dni później. No, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Tylko, że.. Gdyby choć założyć, że Lunarni mogliby uderzyć, zapewne ochrona byłaby większa i w pociągu nie byłoby raptem kilku nauczycieli i prefektów. Prawda, w szkole na pewno jest mnóstwo osób, które potrafią się bronić. Szkoda jednak, edukacja z zakresu OPCM zakładała w dużej mierze ochronę siebie i towarzyszy przed zaklęciami, a nie atakami magicznych stworzeń.
Stąd tak bardzo cieszył się, widząc powiadomienia o specjalnej lekcji tego przedmiotu, mającej na celu przygotowanie uczniów na spotkanie z Wilkołakiem.
- Rzadko. Co nie znaczy, że wcale. Mimo to, strach można przezwyciężyć. Wystarczy zachować choć odrobinę zdrowego rozsądku – skomentował jej słowa, które wyrwały go z zamyślenia. W sumie. To było dość dziwne. Bo mógłby zostać przywódcą. Nie państwa, kraju, jakieś partii, nic z tych rzeczy. Mógłby być przywódcą, jakieś małej, nieformalnej grupy, która stworzyłaby się podczas, powiedzmy jakiegoś zagrożenia. Zasadniczo, mając pod swoją opieką innych dbał o nich. Tak długo, jak długo było to możliwe. W sytuacji, kiedy trzeba się na przykład rozdzielić, to już nie jego wina, jeśli ktoś upadnie, złamie nogę, czy coś w tym rodzaju. To już jego problem. Mimo tego, chłopak zawsze starał się zrobić jak najlepiej. Przecież, gdyby udało się ewakuować w sytuacji zagrożenia, siebie ale i kilka innych osób, to byłby bohaterem. A nawet jeśli nie, to w swoich oczach na pewno.
- Walka o pokój na świecie.. – powtórzył za nią. – Wzniosła idea. I bardzo słuszna. Sądzisz, że Ci się uda? – zapytał, by następnie chwycić za piwo kremowe. – Wiesz. Nie chcę Cię demotywować, czy coś, ale wielu przed Tobą próbowało.. – smutna prawda. Na tym świecie pokój był tylko abstrakcją. A jeśli byłby możliwy, to wszyscy ludzie, bezwzględnie wszyscy, musieliby tego chcieć. I wyzbyć się swojego dobra, zapomnieć o swoich interesach. Tak długo, jak tacy ludzie istnieją, nie będzie pokoju.
- Cześć Laila. – zaśmiał się, mówiąc trochę jak te wszystkie osoby w pseudo grupach wsparcia. – Nie zapominaj o tym, że lubisz jeszcze czyhać na czyjeś życie na szkolnym korytarzu, twoje drugie imię to poranny opieprz. No i uwielbiasz dawać korepetycje. Ale.. Może czym się interesujesz? Na którym roku jesteś, bo chyba nie jesteś studentką.. –rzucił, nieco zaciekawiony tym, co jeszcze ma mu do powiedzenia.. Oczywiście nie dawał po sobie tego poznać. Ani po minie, a tym bardziej tonem głosu, czy dbałością o poprawną wymowę.
- Czy ja jestem pewien? Oczywiście. Jak mam na imię już wiesz. Pochodzę z Francji, ale obecnie mieszkam w Londynie. Mam przyrodniego, młodszego brata. No i macochę. I ojca. I kota. Jest cudowny. Kiedyś go poznasz. Co jeszcze? – zamyślił się. – Jestem Ślizgonem, już od paru dobrych lat. Co jeszcze chcesz wiedzieć? – uśmiechnął się, pytając. Był otwarty na rozmowę o sobie. Nie chciał, nie lubił podawać za dużo informacji. Szczególnie tych, które może niekoniecznie ciekawią odbiorcę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 17:11

Ale spokojnie. Wszystko jest do ogarnięcia, należy tylko szeroko otworzyć oczy. Być może miał rację z tym, że gdyby Hogwart był bardziej przygotowany na to co może się zdarzyć wszystko by było inaczej, ale nie było. Uczniowie zostali porwani, biedna Laila widziała zwłoki jej rówieśniczki... Zmierzyła się z tym. Z krwią, która zajmowała dotychczas czystą podłogę. Dało się to pokonać. Zatem należała do tych odważnych, które z pewnością nie chciały się poddać pierwszym torturom i dziwnym obietnicom. Niech Ślizgon będzie spokojnie. Wszak łamanie sobie głowy zawczasu procentuje tylko większą ilością czarnych scenariuszy. To było widać... Czuć. W codzienności na przykład.
Spokojny wzrok dziewczyny wylądował na chłopaku, który na swój sposób był ciekawym dodatkiem do tego dna. Nie należał do tych, którego można było minąć bez słowa, albo zignorować bez jakiś konkretnych pobudek. Wszak konwersacja nie należała do najnudniejszych i nie trzeba było jeszcze uciekać... Choć może należałoby opracować jakąś ścieżkę ewakuacji, skoro w głowie Antoine rodziło się milion pomysłów. Być może niekoniecznie bezpiecznych, zagrażających życiu i zdrowiu dziewczęcia... Ale cóż. Błoga nieświadomość miała ciepłe ramiona i aż chciało się w nich pozostać.
- O tak, to bardzo podniosły cel. Pomogą mi moje super wróżki i milion innych dobrych serc. Ty tego pewnie nie czujesz, ale to bardzo charytatywne! - Powiedziała z przekonaniem śmiejąc się tak jakby rzeczywiście wierzyła w to, że podejmie taki trud i potem będzie dumnym czarodziejem. Może nawet zostałaby Ministrem Magii? A może nie? Cóż. Należało to tak jakby zostawić do późniejszego rozpatrzenia.
- Tak. To bardzo dwie istotne informacje... Cóż. Rok siódmy. Taka ze mnie będzie szalona absolwentka. - Zauważyła nieco błyskotliwie. Choć tyle się mówiło o tym, ze niedługo koniec szkoły, być może jakiś bal i podsumowanie siedmioletniej edukacji to jednak nie spieszyło się jej do zbilansowania tego wszystkiego w jedno słowo... Wszak "dobrze" lub "niedobrze", nie było wyrażeniem, które najlepiej to komentowało.
- A w sumie ostatnio niczym się nie interesuje. Nie pamiętam kiedy ostatnio latałam na miotle, bo boisko jest teraz praktycznie zamknięte cały czas na jakieś magiczne treningi i tak dalej. Poza tym siedzę w książkach, zaliczam egzaminy i tyle. Nic się nie dzieje. Może to dobrze. Mam chociaż czas na czytanie książek. - Przynajmniej jedna się korzyść w tym znalazła.
- Wow, obiecujesz mnie zapoznać ze swoim kotem? To już prawie jakby związek, jak mnie nie zaakceptuje to pewnie wydrapie mi oczy jak zasnę. - Stwierdziła biorąc ostatni łyk z butelki kremowego piwa.
- Cóż. A wyglądasz na słodkiego Puchona. - Ależ tak, z pewnością był jej podopiecznym, którego nie znała. Mądre posunięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 21:34

Kto Ci powiedział, że nie czuję? – obruszył się, odstawiając przy okazji butelkę z piwem. – Po prostu mówię jak jest. Trzeba naprawdę niesamowitej siły przebicia, przy okazji znajomości zasad jakieś ogólnej estetyki, wyglądu, mieć cały sztab fachowców, którzy by się na tym znali.. – oj tak. Sama, to ona raczej niewiele osiągnie. Ale owe wróżki o których wspomniała niezbyt go przekonywały. Nie wiedzieć czemu, ale słysząc o nich, przypomniały mu się takie małe, dziwne, podobne do Chochlików Kornwalijskich. Choć nieco bardziej denerwujące. Same Chochliki były dość fajne. Jego dziadek miał ich kilka. Kij, że pozostawały pod ciągłym zaklęciem ogłupiającym – grunt, że ładnie się prezentowały. A to najważniejsze. – Przy okazji, byłoby fajnie, gdybyś była kimś potężnym. Miała jakąś potężną, moc. Tak. To ułatwiłoby zadanie.. – uśmiechnął się. Fajnie tak czasem sobie pogdybać. Pomyśleć o tym, co by było.. No, ale w tym przypadku, nie ma co marzyć. Jak długo na świecie są takie jednostki jak Bonnet, a są na pewno, tak długo nie ma bata, by na tym świecie było spokojnie.
- Siódmy rok, mówisz.. No. No. To zapewne nauczyciele, rodzina i co bardziej ambitniejsi koledzy wpajają Ci jaki ten rok nie jest ważny dla twojej przyszłości i tak dalej, mam racje? – spytał, rozsiadając się wygodniej w fotelu. Był dość wygodny. A samo miejsce – klimatyczne i nastrojowe. Aż chciało się tu siedzieć. Chyba zacznie spędzać tu więcej czasu. Kto wie, może tak ponownie na nią trafi? – Ale bądź, co bądź to piękny rok. Przynajmniej tak było u mnie. Choć i tak nic nie może równać się ze studiami. Oj tak, oj tak.. – racja, był na pierwszym roku, ale nie narzekał. Jakoś bardziej mu się podobało, niż wcześniej.
Szybko jednak zostawił tamten temat, z racji, iż sama Laila go zmieniła. Zatem lubiła latać na miotle.. – Treningi? – zapytał nieco zdezorientowany. W końcu jednak przypomniał sobie, że przecież w tym roku były całe te mistrzostwa. Fajna sprawa. Duch współzawodnictwa się rozwijał. Wybitnie go to jakoś nie obchodziło, nawet interesowało, ale gdyby musiał się jakoś wypowiedzieć, to prawdopodobnie coś by tam wydukał. A poza tym niczym się nie interesuje. Zatem jedynie treningi i książki. A myślał zawsze, że sport i intelekt się wykluczają.. Cóż jak widać nie. Chociaż.. – A co czytujesz? W ogóle, preferujesz mugolską, czy Czarodziejską literaturę? – spytał, bo wiedział, że niektórzy jego „magiczni” koledzy, woleli właśnie jakiś tam Szekspirów, Horacych. Getech itd..
Złapał spokojnie za swoje piwo i nieomal się zachłysnął, słysząc o tym prawie jakby związku. Co też jej chodziło po głowie?! – Mało prawdopodobne. – zaczął, powoli odzyskując normalny oddech – Prawda, to kotka, nieco zazdrosna, ale na ogół nie czepia się moich kochanek, dziewczyn, kobiet.. jakkolwiek je nazwiemy – powiedział z uśmiechem. A uwagę o puchonku spokojnie przemilczał. Nie odpowiedział na jej zaczepkę. Nie chciał się wdawać w niepotrzebną polemikę. Nie z nią. W końcu była Puchonką..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 21:52

Biedna Laila, której los przyniósł ogromną skazę... Bycia Puchonką. Którą życie skreślało z listy ludzi i wtrącało do jakiejś jaskini, w której znajdywały się same zwierzęta. Biedna Laila, która musiała znosić wszystkich żółtych przyjaciół i jeszcze być miła jak oni... Cóż. Życie nie szczędziło ciężarów. Jak przykro, że trafił się jej ten najgorszy. Cóż. Teraz tylko sznur i trzeba obrać jak najprostszą drogę do najbliższego drzewa, aby oddać życie w powietrze. Ale może jeszcze nie teraz. Skoro siedzi z nią Ślizgon, to może nie jest taka do końca stracona i wspaniałomyślnie poda jej dłoń wymyślając jakąś bajeczkę, że Huff to był przypadek, pomyłka i zrządzenie losu nieuczciwego, a potem przeniosą ją do Slythu, albo najlepiej do jakiegoś królewskiego rodu niech ją przypiszą, bo przecież im wyższa ranga tym lepiej można na tym wyjść. Lai westchnęła kilkakrotnie zastanawiając się, co właściwie chłopak ma w głowie i dlaczego jej słowa o pokoju na świecie wziął na poważnie. Może lubił takie tematy? Howett przewróciła oczętami przypominając sobie, że nie wymyśliła jeszcze żadnego kłamstewka i kolejnej części bajeczki, aby pociągnąć ten temat. W sumie ta paplanina kojarzyła się jej z wyborami czarodziejskiej miss, która właściwie zakrywała sobie tiarą jedynie narządy płciowe. Cóż... Każdy daje z siebie wszystko, co ma do zaoferowania, a skoro niektórzy tylko tyle... No nic. Nie ma co przecież tego krytykować.
- Jestem super czarodziejką. To musi wystarczyć pospólstwu. - Powiedziała z pogardą jakby rzeczywiście zamierzała za chwilę opuścić bar wszcząć alarm i ogłosić wszystkim, że od tej chwili jest Czarną Panią. I jeszcze nos powinna sobie uciąć. Może krew by ją zalała, ale po jakimś czasie wyglądałaby strasznie i to byłoby fajne.
Przebranie na halloween z głowy!
- Możliwe, że masz. Możliwe, że nie masz. Być może tak mówią, ale ich nie słucham. - Wzruszyła ramionami wzdychając. Taka była prawda. Z pewnością nie miała ochoty na kolejne wywody. Doradców było wielu, rodzice chcieli ją zatrzymać przy sobie, a ona nie wiedziała czy nie chce wyjechać. Zapomnieć o swoim imieniu, nazwisku, rodzeństwie... Wszystkim, co sprawia, że jest Lailą którą rozpoznał na korytarzu Antoine.
- To zależy... Według mnie czarodziejscy pisarze nie różnią się w ogóle od mugolskich. Wcale, a wcale. Korzystają tylko na tym, że promują ich rody czystej krwi. Poza tym w ich książkach jest to samo. Fabuła, bohaterzy... Ten sam papier, podobna czcionka, pokrewne okładki. Cóż z tego czarodziejskiego daru podczas pisania książki? Nic. - Ponowne wzruszenie ramionami i tym razem podniosła swój tyłek z fotela, aby rozejrzeć się dookoła.
- Pijemy coś jeszcze? - Cóż. Takie propozycje dostaje się tylko raz, więc niech się zastanowi.
- "Kochanek, dziewczyn, kobiet"... Liczba mnoga wydaje się być myląca. Albo chcesz, abym uważała Cię za kogoś kto zaliczył pół zamku i pół Hogsmeade i Londynu, albo mam Ci zasugerować teraz badania, które stwierdzą posiadanie jakiś chorób płciowych... Albo zwyczajnie próbujesz mi zaimponować. Ale wiesz... - Tu pochyliła się nad nim na moment tak, że ich twarze dzieliło jakieś kilkanaście centymetrów.
- Nie imponuje mi to ile dziewcząt leżało pod Tobą, na Tobie i obok Ciebie. Skoro odeszły... Nie byłeś dość dobry, albo zbyt silny aby wszystkim podołać. - Wyszeptała cicho, a potem przez chwilę patrzyła mu w oczy i zwyczajnie ruszyła w głąb baru szukając ognistej, albo innego alkoholu. Cokolwiek, jakkolwiek. Teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 22:21

Zupełnie nie to miał na myśli. Ze wszystkim. Jedyne, z czym się zgadzał, to w kwestii literatury.. – Masz racje. Sam momentami mam wrażenie, że Czarodzieje zwyczajnie biorą i kopiują dzieła mugoli. Zmnieniając tylko pewne nazwy. – w stu procentach podzielał jej opinię. To naprawdę było śmieszne. Mieć tak niesamowite możliwości, jakie w końcu daje magia, by nie stworzyć nic ciekawego, odstającego choćby odrobinę od twórczości „normalnych” ludzi. To wręcz wołało o pomstę do Boga, bogów, siły wyższej, zaleznie od tego, kto w co wierzył. No. – Czasem myślę, że to przez magię i jakby życie w tym świecie, który dla nich jest zwykłą fantazją, bajką, kończą się pomysły na dobre powieści. To tylko pokazuje ułomność osób o czarodziejskich skłonnościach. – a może nie ułomność. A może właśnie jednakowość natury ludzkiej, która tak naprawdę była taka sama.
- Skoro nie mówią, to masz szczęście.. Sam pamiętam to parcie z każdej strony. „Musisz iść na studia, bla bla bla..” – cytował kolejno swoich rodziców, nauczycieli, dziadków, przyjaciół, całą resztę tego pieprzonego świata. – W sumie, nie narzekam, jest fajnie. Ale chciałbym sobie zrobić choćby pół roku przerwy. Żeby spokojnie odpocząć od tej nauki i zająć się czymś innym. – podzielił się z nią, swoją refleksją. Czemu? Sam nie do końca wiedział.
- Mam ochotę na Whisky. Jeśli jest. – odpowiedział jeszcze na jej pytanie, dotyczące alkoholu. W sumie, to czemu nie? Dobrze im się siedziało, rozmawiało, przynajmniej jemu, też. No, a chyba nie miała jakiś większych planów na dzisiejszy dzień. Podobnie z resztą on.
- Zapewniam Cię moja droga, że nie chcę byś tak o mnie myślała. A liczba mnoga nie ma tu nic do rzeczy. Po prostu było ich więcej niż jedna. A dwie, trzy, czy cztery, podobnie jak pół Hoga, Londynu, czy Hogsmaede to też wielość.. – obronił się. Niestety, nie dane było mu skończyć, bowiem Laila weszła mu w słowo. I to dość brutalnie, zbliżając się do niego. Miała racje. Być może nie był dość dobry. W sumie, nie interesowało go to. Zazwyczaj oboje stwierdzali, że to nie ma sensu. Cóż.. Ale to nie tak, że zaliczał wszystko, co się rusza. On po prostu. Często miał odmienne, niż druga strona, oczekiwania. – Cieszę się. Że Cię to nie interesuje. – powiedział, dopijając swoje piwo. – Powiedziałbym coś jeszcze, ale nie chce się tłumaczyć. Nie chce wyjść na kogoś, kto żałośnie broni swojej opinii. – uśmiechnął się do niej. – Ale masz racje. Zabrzmiało to niefortunnie. – i jak jej tu teraz wyjaśnić, że po prostu chciał, by skreśliła niepotrzebne? No właśnie. – Ale. Może sama chcesz się przekonać? Czy nie jestem dość dobry, albo niezbyt silny? – zapytał, stojąc tuż za nią. To chyba najcenniejsza nauka, jaką odebrał w Hogwarcie. Chodzenie bardzo, bardzo cicho. Nauczył się tego już dawno. W końcu Dormitoria Ślizgonów są na samym dole, a innych Domów w zupełnie innych częściach zamku, kiedy więc urządzało się coś w rodzaju wieczornej popijawy, jakoś trzeba było się tam dostać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 22:36

Może i dobrze, że nie miał tego na myśli, bo by spłonął. Tak. Mściwa wersja Puchonki nie należała do tych, które chciałeś zobaczyć w chwili męki. Z pewnością wtedy nie przyniosłaby ciastek, ani napojów. Wszystko odbywałoby się dość burzliwej.
Czarodzieje czarodziejami. Lai nadal nie rozumiała tej bariery między tym, że to są czarodzieje, a to są mugole. Jasne szkoła magii, inne rzeczy, aby czarodzieje najpierw skupiali się na swoim świecie, a potem poznawali nowy. Ale ta izolacja i próba zbudowania takiego społeczeństwa. Nie była dobra. Cieszyła się, że ma ojca mugola, a matkę czarodziejkę, gdzie może z nimi poruszać wszystkie tematy i liczyć na ich akceptacje. Po prostu... Byli różni i to z pewnością... I to obiecywało, że wszelkie kolacje rodzinne będą obfite w ciekawe dyskusje, szczególnie gdy ojciec opowiadał o rozrywkach swojego dzieciństwa. Pewnie gdyby nie on, ani Laila ani Alan nie odwiedziliby tylu mugolskich wesołych miasteczek, cyrków i innych miejsc, które jednak pomimo swojej zwykłości prosiły się oto, aby je częściej odwiedzać. Jednak jeśli chodziło o książki dziecięce to Lai uwielbiała te czarodziejskie... Kiedy otwierałeś jedną z nich, a nagle coś Cię zjadało do środka i mogłeś przywitać się z każdym bohaterem przed rozpoczęciem podróży w fabułę, gdzie liczono kamyczki i przyjaźniono się ze sobą. Tak. To dobra metoda, żeby szybko się nauczyć liczyć, czytać i w ogóle... Później różnice się już zacierały. Cóż... Indywidualnością ciężko być ciągle.
Kiedy przechadzała się spokojnie po barze w poszukiwaniu butelki whiskey skupiała się również na tym co do niej mówił. Wszak to bardzo ważne, żeby słuchać, analizować i odpowiadać w zaciekawiający sposób. Tym bardziej, że temat wkroczył na dość delikatne tory.
Ale w pewnym momencie zatraciła się gdzieś pomiędzy kolejnymi półkami, a doszła do wniosku, że jest za daleko aby spieszyć mu z jakże głośną i zapewne krzykliwą odpowiedzią, więc złapała butelkę z półki i...
- Znalazłam! - Wyrzuciła z siebie, a kiedy się obróciła chłopak stał dokładnie przed nią. Jej usta delikatnie się rozwarły w geście zdziwienia, ale zaraz zamaskowała ten efekt drobnym uśmiechem. No przecież nie będzie teraz zachowywała się jak ciapa.
- Cóż... Musiałbyś się zaoferować połowie zamku, aby ankieta miała sens. Wiesz... Możesz mnie przekupić, opinia będzie subiektywna i tyle. Zresztą... Nadal nie dostałam kwitku, że nie towarzyszy Ci żadna choroba płciowa. A bez tego ani rusz... Zatem cóż... - Przerwała na moment ściskając szyjkę butelki ognistej.
- Jak już będę na maksa zdesperowana to zapewne przybiegnę skorzystać z Twojej propozycji. - Uśmiechnęła się cwaniacko nie ruszając się z miejsca. A bo kto bogatemu zabroni sobie stać z butelką w ręku i rozprawiać o teoretycznym testowaniu czyiś umiejętności seksualnych?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 22:54

Cudowna kobieta.. Naprawdę. Cudowna. Najpiękniejsze było to, że choć wypowiedziała słowa bardzo dlań krzywdzące, to mimo wszystko się cieszył. Nie robił z siebie jakiegoś bożyszcza, ale do najgorszych też nie należał. Przynajmniej w swojej opinii. Ciekawie jednak go skontrowała, pozbawiając wszelkich argumentów do dalszej dysputy. Nie wiedzieć czemu, ale widział w niej, mówiącej te słowa, trochę jakby samego siebie. On też lubił czasem dać ludziom do zrozumienia, że niekoniecznie zależy mu na nich, znajomościach z nimi, czy też ich problemach.
I podobnie, jak ona przed chwilą, zdawało mu się, nie szczędzić swoich ofiar w słowach. Różnica polegała tylko na tym, że on nie zawsze był tak grzeczny i kulturalny. O ile tą wypowiedź można za takową uznać. Cóż, rzecz gustu. On sam jednak nic w cynizmie, odrobinie sarkazmu oraz ironii, a także autoironii, nic złego nie widział. Wszystko w życiu jest potrzebne.
Podążył za nią, siadając w fotelu. Po drodze zgarnął jeszcze szklanki i lód, które szczęśliwie były na widoku. No co? Przecież z butelki pić nie będą. Nadal uśmiechał się po tym, co mu powiedziała.
- Masz wyjątkowo cięty język. – uśmiechnął się, nalewając każdemu po szklaneczce. - Twój facet lekko pewnie z Tobą nie ma. I nie miał, starając się o twoje względy. – posłał jej ciepły uśmiech. Po chwili podniósł lekko szklaneczkę – Zdrowie Puchonów, którzy nie są tak ciapowaci, jak cały świat myśli. – zarządził, czekając aż i ona dołączy do tego toastu.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 23:09

Laila taka cudowna, wow wow. A tak serio... To czemu by nie? Czemu na chwilę nie mogła się zapomnieć w języku oraz w tym, że rzeczywiście jest tą grzeczną i ułożoną? Pewnie gdyby ojciec ją teraz usłyszał... Cóż. Zresztą, który ojciec byłby zadowolonych z takich tekstów swojej córeczki? Żaden. No trudno. Na całe szczęście nie ma go tutaj z nami i nawet nie widzi jak Lai alkohol spożywa, co pewnie przyjąłby również z bólem serca. Ale siedziała obok niej dobra partia. Dobra krew, czysta krew. Jest majątek. Nic tylko się brać. Trzeba o tym kiedyś pomyśleć, teraz jakoś nie miała ochoty się głowić.
A potem nastąpił koniec rozmowy... Jeden zero... Chłopak ewidentnie się poddawał. I bardzo dobrze. Czasem trzeba było ludziom pokazać gdzie jest ich miejsce, bo jeszcze zaczynali się przesiadać i robił się bałagan. Niedobrze, niedobrze. Wszak nie po to na przyjęciach teraz stosowano wizytówki... Ludzie musieli umieć się odnaleźć.
Ale tak już na serio, to nie można było odmówić Lai ciętego języka. Czasem naprawdę potrafiła walnąć coś od czapy, ale zdarzały się też takie momenty jak ten kiedy radziła sobie całkiem nieźle i potem taka sytuacja. W sumie nie miała nic przeciwko dwuznaczności rozmów, dzięki temu konwersacja nabierała pewnej pikanterii, której ewidentnie brakowało w codziennych czynnościach. O ile wszystko byłoby ciekawsze gdyby można było właśnie dołożyć to... Zarumienienie się, rozmyślanie, wyostrzenie zmysłów... Które ewidentnie teraz odrobinę się rozbudziły. Cóż. Życie zmienia ludzi.
- Zakładasz, że mam chłopaka. - Zauważyła bystrze zastanawiając się co rzeczywiście powinna teraz powiedzieć. - Popełniasz błąd. Choć to miłe.
Tak... Charles przestał się do niej odzywać jakiś czas temu. Niedokładnie wiedziała co to znaczy, ale była na etapie... "Jestem w związku", a "to skomplikowane"... Nawet bardzo. Zważywszy na to z jaką lekkością poddała się temu niewinnemu flirtowi... Ale to nic. To wszystko nic. Kiedyś się to wyjaśni, wyprostuje i w ogóle.
A teraz grajmy dalej w tą grę. Wypijmy whiskey.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 23:25

O tak. Życie byłoby o wiele przyjemniejsze, ale także łatwiejsze. Niestety, ludzie bali się tego? Tak, chyba tak. Zawsze znajdywali na to jakieś usprawiedliwienie, na przykład obawę, że może to spowodować zbyt dużą otwartość młodzieży na seks. Ludzie! Hello. W tym świecie nieustannie jesteśmy bombardowani mniej lub bardziej erotycznymi podtekstami. Sęk w tym, że nie każdy potrafi je wychwycić. No. I może właśnie po to, przydałaby się taka pikanteria? Żeby jakoś obyć się z tym tematem? Niekoniecznie od najmłodszych lat, wiadomo, ale gdyby człowieka od małego, w jakiś sposób zaznajamiać z tym tematem? W końcu masturbacje, a raczej coś co ją przypomina, znają już noworodki. Coś w takim razie jest na rzeczy. Inna sprawa, że człowiek to zwierze. Więc kierują nim pewne instynkty. Nawet, a może zwłaszcza, takie.
- Ja popełniam błąd.. A Ty sobie żartujesz, prawda? – zapytał znad swojej szklaneczki. Nie chodziło o to, że nie lubił się mylić. To swoją drogą. Tylko.. że ona była wolna! Tego by się nie spodziewał. Cóż.. Z takim językiem. I patologiczną chęcią niesienia pomocy światu, która jego zdaniem, nie wiedzieć czemu (HMM?) była swoistą farsą, grą, naigrywaniem się z niego. Mimo to. W końcu była dość ładna. Z resztą, rzuciło mu się to w oczy, już na początku, gdy na niego wpadła.
- Mogę spytać o powód? – Chyba mógł. Zasadniczo, to rozmawiali już o ewentualnym stosunku ze sobą. A raczej on mówił, a ona ukróciła jego nadzieje, ale to nie zmienia faktu, ze temat został poruszony. Zatem, pewna bariera dobrego smaku, tak zwanego tabu opadła. Bez większych wyrzutów sumienia, kontynuował zatem swoją wypowiedź. – Ale skoro jesteś sama. To znaczy, że zostawiłaś go lub ją całkiem niedawno, nie mylę się? – zapytał. No cóż. Chciał się dowiedzieć. Był ciekawy. Wyłącznie ciekawy. No i inna sprawa, że dalej mógł się o niej czegoś dowiedzieć. Czegoś o czym niekoniecznie chciałaby mówić, ale i tak w niewerbalny sposób przekaże informacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 23:40

Może nie uczmy dzieciaków takich rzeczy. To powinno przyjść z czasem... Po prostu się pojawiało. Laila wiele miała sobie do zarzucenia. Gdyby nie to, że od początku wiernie deptała po piętach bratu pewnie by nie ogarnęła jaki styl życia prowadzi... Może podobny do Antoine, ale potem przecież Alan zamienił się w anioła, który zakochał się w Juno na śmierć i życie. Może Jackson dała mu eliksir miłosny? Lai nadal nie wierzyła, że można się aż tak zmienić. A jednak. Może to kwestia dorastania? Cóż, będzie musiała się bardziej skupić gdy tylko jej nowy brat zacznie dorastać i będzie męskim mężczyzną. Ciekawe jak bardzo będzie podobny do Alana lub do kogokolwiek... Może dla odmiany trafi do Slytherinu, albo do Ravu? Może rodzice powinni pomyśleć o jeszcze jednym dziecku, aby zaliczyć wszystkie domy? A może właśnie taki mieli plan, ale wstydzili się po prostu o tym mówić, bo tak nie wypadało? Tyle pytań i brak odpowiedzi...
I pewnie myślałaby o tym dalej, ale Antoine zapytał o związek. O związek, w który Lai wątpiła. Zanim uwierzyła, że ze sobą są, chłopak się rozpłynął. Nie mieli zbyt wiele czasu, aby to ustabilizować. Część w Lai nakazywała czekać, udawać, że jest dobrze, a druga nakazywała się bawić... Korzystać z tego, że ma siedemnaście lat, a nie czterdzieści... Coś w tym było. Coś. Może Antoine właśnie to miał symbolizować? Aby znów zaczęła korzystać z życia?
- Po prostu chyba nie byliśmy sobie przeznaczeni. Zdarza się. Do ślubu i tak się nie wybierałam. - Powiedziała rzeczowo dziwiąc się, że to tak lekko zabrzmiało. W sumie brakowało jej go, ale nie tylko pod postacią chłopaka, ale i przyjaciela. Wszak naprawdę interesowała się jego losem. Szczerze mówiąc zastanawiała się czy Cartwright figuruje tu jeszcze jako uczeń. W to też zwątpiła. Na zajęciach przestali go wyczytywać. Mówi się trudno, prawda?
- Zadałabym Ci podobne pytanie, ale miałeś tak wiele partnerek, że możesz się pogubić w tym apropo której chciałbyś udzielić odpowiedzi. - Rzuciła niedbale sięgając po szklaneczkę z ognistą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pon 28 Paź - 23:55

Uśmiechnął się, słysząc jej słowa. – A ty dalej o tym? – zdziwił się, wyciągając z paczkę. Poczęstował sam siebie jednym, by po chwili bez przeszkód oddawać się nikotynizowaniu. Matko. Dziwna dziewczyna. Droczyła się, ciągnęła temat, jakby nie mogła przestać. No cóż Skoro jednak usilnie do tego dążyła, Antek postanowił jej wyjaśnić całą sytuacje. – Zasadniczo, to nie tak, że było ich setki. Po prostu. Spotkałem się z różnym nazewnictwem, stąd, podaje wszystkie. – powiedział spokojnie, przymykając lekko powieki. Papieros. Był tym, czego teraz tak bardzo potrzebował. Szczęśliwie miał ten komfort, że mógł sobie popalić. – Niestety, ale zbyt wiele ich nie było. Choć tak naprawdę wielość, to pojęcie względne. Jak dla mnie, było ich za dużo. Może dlatego, że każda taka przygoda na dłuższą metę wiązała się z zawodem miłosnym? – zapytał bardziej sam siebie. Dziwne, nie wiedzieć czemu, ale zaczął jej o tym mówić. Cóż. Szczerość za szczerość, tak? Oczywiście w pewnych granicach przyzwoitości i prywatności, których ruszyć nie wypadało.
- Może masz racje.. Może nie byłem wystarczająco silny? – znowu rzucił to pytanie w eter. Ujął w dłoń swoją szklankę, by po chwili władować do gardła dość sporą dawkę alkoholu. – No, a jak u Ciebie. Duże masz doświadczenie z płcią przeciwną? – Mówił oczywiście o doświadczeniu łóżkowym. Zasadniczo był ciekaw. Nie tyle liczby, co samej odpowiedzi. Dziewczyny na ogół zaniżały ją, szczególnie gdy miały bądź ile tych partnerów. No chyba, że się z tym obnosiły, ale to chyba bardziej we własnym gronie. Stąd nie spodziewał się jakieś przesadnej ilości. Poza tym, Lai wyglądała na dziewczynę, która jednak szanuje w pewien sposób swoje ciało, nie zaliczając połowy populacji. Przynajmniej tak uważał. Cóż. Dziewczyna miała za chwile rozwiać jego możliwości. Wystarczyło spokojnie poczekać. W międzyczasie nalał sobie jeszcze, tego zbawczego napoju. Użył też zaklęcia, dzieki któremu w całym pomieszczeniu zaczął sączyć się powolna, nastrojowa, muzyka. Chłopak nadal palił. Nie mógł się doczekać, kiedy w końcu przemówi.
Pozwolił sobie jeszcze na jedno spojrzenie. Była całkiem w porządku. Zarówno fizycznie, jak i mentalnie? Nie bardzo wiedział, jak to ująć, ale spodobała mu się. Nie dość, że miała dość niezłe ciało, to jeszcze nie dawała sobie w kasze dmuchać, no i była inteligentna. Choć w pewien sposób schematyczna. Chyba jak każdy człowiek na tym globie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Wto 29 Paź - 15:56

Oj tam od razu dziwna, po prostu miała dziwny zwyczaj do czepiania się do ludzi i w ogóle zastanawiania się czym to w ogóle wszystko ma być. Bo przecież warto poddać coś większym rozważaniom. Nie powinien się zatem denerwować im więcej jej zdradzi tym mniej pytań usłyszy, bo będzie musiała wszystko ułożyć w jakiś konkretny kształt, a w jego przypadku to chyba nie będzie takie proste... Tak by przynajmniej się jej wydawało.
Uśmiechnęła się słabo przyglądając się zawartości szklaneczki, która zawierała alkohol... Podobne ten miał największy wpływ na zdziczenie zmysłów. Była świadkiem wielu takich metamorfoz i jakoś niekoniecznie spieszyło się jej, aby samej oddać się w taki stan. Kto wie, może kiedyś, gdy będzie do tego zmuszona... Lecz na całe szczęście stracenie kontroli nad sobą nie jest obowiązkowe.
Zawód miłosny? Lai uważała, że należało próbować. Nawet jeśli nie przywiązywałeś się zbytnio, to należało próbować. To było już coś. Jakiś krok, abyś mógł określić to czego chcesz. Niby nie należy krzywdzić drugiej osoby swoim niezdecydowaniem, jednak obie osoby, które się w to wplątywały musiały po prostu tego chcieć... Choćby częściowo. Coś je do tego skusiło. A zatem właśnie tak uważała. Jej i Charlesowi najwidoczniej miało nie wyjść. Mówi się trudno. Zdarzają się różne rzeczy. Był jej przyjacielem, a potem zniknął... Z obu ról. Teraz czuła, że jeśli nie będzie miał jakiegoś potężnego wytłumaczenia to po prostu oprócz zranienia będzie miała coś jeszcze... Przeświadczenie, że ludziom niewolno ufać. Zapewne to jedyny dobry wniosek z tej znajomości. Zatem doskonale wiedziała o co chodziło w zawodach miłosnych, ale czasem... Czasem to po prostu się zdarzało nieopatrznie. Nawet jeśli chciałoby się to powstrzymać.
A potem wybił ją z rozmyślań, kiedy spytał ją o ilość partnerów. Cóż... Ona nie mogła pochwalić się pełną listą, acz jednak nie ubolewała nad tym faktem.
- U Ciebie liczba mnoga, u mnie pojedyncza. - Powiedziała zanurzając usta w whiskey, a potem spojrzała na niego zastanawiając się czy oby nie powinna odbić piłeczki. Może powinna. Kto ją wie.
Może powinna zagrać z nim w grę, w której zaimponuje mu tak, aby nie mógł przestać o niej myśleć nawet w irytujący sposób? Cóż. Kobiece sztuczki czasem były zdumiewające.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Czw 31 Paź - 8:24

Pojedyńcza powiadasz.. – powiedział, na znak, że zrozumiał jej słowa, po czym, za jej przykładem, napił się trochę Whisky. Więc była taka święta? A może po prostu.. W jakiś sposób przywiązała się do tamtej osoby? Oba scenariusze były bardzo prawdopodobne i pewnie początkowo Ant postawiłby wszystko na ten pierwszy, no bo w końcu Puchonka i te sprawy. Jednak i do tego, podszedłby z pewnym dystansem. Kwestii wierności nie warunkuje przecież Dom. To indywidualna rzecz, każdego z nas. Z resztą, kto powiedział, że na przykład Gryffonki i Puchonki nie mogą być rozwiązłe? Oczywiście, że mogą. A obiegowa opinia świadczy tylko o tym, że nie ma tam takich ludzi, albo przynajmniej skutecznie to ukrywają.
Przyglądał się jej kątem oka. To możliwe? – Ale chyba nie wynika to z pewnego faktu, braku zainteresowania twoją osobą, prawda? – spytał, odkładając szklaneczkę od ust. Zasadniczo, to ona wyglądała na kogoś, kto może sobie odrzucać kolejnych absztyfikantów, a nie na osobę, która sama jest odrzucana, więc pytanie było raczej bez sensu. Chociaż..? Może nie do końca. Przecież wygląd to nie wszystko – mogła mieć na przykład paskudny charakter, albo inne cechy powodujące utratę wartości przy bliższym poznaniu. Cóż, on tego nie wiedział. Z resztą, jak mógł? Znali się… Od ponad godziny, więc chyba nie można mówić o jakimś bliższym poznaniu.
Dopił kolejną, już chyba drugą, albo trzecią, szklankę. Oczywiście chwycił, za butelkę, by napełnić ją ponownie. Wcześniej jednak, wyciągnął papierosa. Spokojnie, trzymając go w ustach, odpalił go, by po chwili wypuścić kłęb dymu nikotynowego. – W ogóle nie palisz? Czy zdarza Ci się na imprezach? – zapytał nagle, nie odrywając od niej wzroku znad nikłej chmury dymu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Czw 31 Paź - 20:19

Osoba dziewczyny budziła różne emocje u ludzi. W gruncie rzeczy cieszyła się, że dopiero się poznali, że nie patrzył na nią przez pryzmat tego, co stało się w wakacje, co kształtowało ją tak, aby mogła być właśnie w tym momencie. Chociażby trwać w tej rozmowie swobodnie bawiąc się dwuznacznością, mini intrygami, które podsycały zduszone pragnienie. Tak. To wszystko było na swój sposób obce dla Laili, jednak przyjemnie było poznać coś nowego, co mogło ją ubarwić o nowe doświadczenia. Tak przynajmniej uważała. Uśmiechnęła się do niego delikatnie.
Niestety. Prawda była taka, że dziewczyna miała zaledwie siedemnaście lat. Nie zamierzała spać z każdym chłopakiem, który patrzył na nią dłużej niż przez dwie sekundy i już zastanawiał się jaki byłby najszybszy sposób przygwożdżenia jej do łóżka. Nie. Miała te swoje siedemnaście lat i całą niewinność do oddania komuś, kto rzeczywiście chciałby ją przyjąć nie narzekając na brak doświadczenia. To proste. Prawda? Nie każda dziewczyna w szkole musi mieć opinię puszczalskiej. Lai nie potrafiła kochać się z wieloma na raz. Wymieniać ich imiona dziesiątkami zastanawiając się po piętnastym, czy czternasty nie był dwunastym, albo dwudziestym... Zbyt szybko zdobyłaby niechlubne doświadczenia, które nie odznaczałaby się niczym wyjątkowym. No bo w czym jest wyjątkowa dziewczyna, w której głowie gości setka pozycji, którą zaliczyła z ilomaś tam wcześniej?
Lai nie kłamała. Nie zaniżała tego. Spędziła jedną noc z Charlesem. Jedną noc... Jedną. Nie zamierzała mu się nagle spowiadać z tego jak było i dlaczego. To był jej mały sekret.
Teraz pozwoliła sobie na speszony uśmiech.
- To wynika raczej z ostrej selekcji, którą przeprowadzam. Lepiej się dobrze przygotuj jeśli chciałbyś przez nią przejść. - Mruknęła podnosząc się z fotela, a na stoliku zostawiając pustą szklaneczkę.
- Nie lubię palić. Ale lubię ten obłok dymu... Więc dajesz mi teraz właśnie to czego chcę. - Powiedziała nieco ciszej, a potem spojrzała na zegarek i syknęła coś pod nosem.
- Chyba Cię tu zostawię. Chyba muszę. Do zobaczenia. - Pożegnała się jakże ładnie i faktycznie zniknęła. A wciągnęły ją prefektowe obowiązki w postaci odrabiania prac domowych z pewną uroczą Puchonką. Z pewnością po whiskey napisze dla dziewczyny piękny esej!

[ztx2]

Moglibyśmy tu siedzieć w nieskończoność, ale można jakoś ogarnąć coś nowego czy coś, jeśli chcesz. xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Pią 15 Lis - 23:48

Karin miała problem. Chciała się napić, a nie miała z kim! Normalnie tragedia! A samej do lustra to tak nie bardzo. Więc poszła do Irka. Z nim zawsze można było pogadać, a czasem nawet spotkać u niego kogoś interesującego. A poza tym dobrze się napić, bez obawy przez profesorami, którzy nie mieli tu wstępu.
Zapewne się wielu z was zastanawia jak też Karin trafiła do tego miejsca? Otórz przyprowadził ją tutaj kiedyś jeden z uczniów na imprezę. Gospodarz nie był tym zachwycony i od razu chciał Karin wyrzucić, ale udało się go jakoś udobruchać.
A jak też Panna Cortez znalazła się w gronie ulubieńców zbuntowanego skrzata? Otórz dwa lata temu był tutaj pewien nauczyciel. Nikt go nie lubił, za to on lubił wypić i później wyżywać na czym popadło. Oczywiście oprócz uczniów. No i kiedyś go poniosło i rzucił się na Irka. A Karin, że miała w tym swój interes, rzuciła się psorka, odciagając jego uwagę od skrzata. Cała historia skończyła się podbitym okiem, zwolnieniem psorka i wkupieniem się w łaski gospodarza baru.
Tak więc teraz pewnie przeszła przez kuchnie i weszła odwiedzić starego znajomego.
-Cześć Irku! Jak się miewasz? Dałbyś mi dzisiaj coś dobrego? Na przykład wódkę z napojem musującym?- spytała miło i z uśmiechem, a w cięgu kilku sekund zamówienie stało przed nią.
-No, to co tam słychać nowego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Oxford
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 70
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6914-michael-lightwood#197210
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6915-keep-calm-and-enter-into-relationships#197221




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sob 16 Lis - 0:33

Patrzył przy stole na dziewczynę wchodzącą do kuchni. Normalny człowiek by się uśmiechnął, jednak nie on. On był zbyt ponury by się uśmiechnąć. Praktycznie nigdy się nie uśmiechał, może jedynie będzie to śmiech drwiący, czy szyderczy. W jednej ręce trzymał kieliszek z winem, a w drugiej papierosa. Postanowił podejść do dziewczyny. Stanął za Karin i szturchnął ją lekko. - Dobry Wieczór. Widzę, że panna Karin przyszła na drinka. Oh jaki to zbieg okoliczności! Mam taki sam zamiar! - on podobnie do dziewczyny nie chciał spędzać wieczoru samemu. Hmm... Jak on znalazł to miejsce? Tak naprawdę to znalazł je zwyczajnie, Mike lubi się szwendać po zamku. Skrzat na początku miał do niego mieszane uczucia, ale z czasem się skumplowali. Wypuścił dym z ust i rozejrzał się. Kuchnia była w miarę czysta, jak na możliwości skrzata. No cóż on zawsze znajdzie jakieś niedopatrzenie, bądź brud. Był może wrednym człowiekiem, ale spostrzegawczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Sekretny Bar u Irka    Sob 16 Lis - 9:06

Za swoimi plecami usłyszała znajomy głos, na którego dźwięk znów sie uśmiechnęła. Michael Lightwood. Jeden z najbardziej wrednych i pysznych uczniów w całej szkole. Jeden z największych wrogów mugolaków i gryfonów. A mimo to nie potępiał Karin. Dlaczego? Być może dlatego, że nie znał jej pochodzenia. A może znał? W sumie mógł zapytać każdego o Pannę Cortez i każdy jej powie to samo. Że jesteś "brudnej krwi". No, Ślizgoni jeszcze dodadzą, że się puszcza, ale to już z innych powodów.
-Żeczywiście, niesłychany zbieg okoliczności!- Powiedziała, powoli się odwracając i patrząc na Ślizgona z pewnym siebie uśmiechem.- A więc może się przysiądziesz i napijesz razem ze mną?
Wskazała chłopakowi stołek obok siebie. Przyjrzała mu się dokłanie i przywołała Irka gestem do siebie.
-Irku, Słoneczko, nalej mojemu towarzyszowi 50 czystej. Tak... Na rozluźnienie.- powiedziała do skrzata nie spuszczając oka z Mika.
Zezłości się na nią? Wątpiła. Nie znali się zbyt dobrze i wiedziała, że jej zachowanie i pewność siebie zazwyczaj denerwuje chłopaków, szczególnie tych starszych, ale miała dziwne przeczucie, że nie w tym przypadku. Z resztą, zawsze lubiła zamawiać komuś pierwszego drinka, bez względu na to, czy ten ktoś tego chciał, czy nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Sekretny Bar u Irka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-