IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 8 ... 16  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Brzeg jeziora   Sob Sty 29 2011, 13:06


Brzeg jeziora

Jest to miejsce całkiem oddalone od tych, które latem są oblegane, choć czasami ktoś się tu przypałęta. Nieraz stanowi pewnego rodzaju samotnię, szczególnie zimą, kiedy jezioro pokryte jest lodem i przychodzi tu jeszcze mniej osób niż wiosną. Główną atrakcją są tu pieńki wbite w dno, wystające ponad powierzchnię wody. Trzeba przyznać, że jest ich całkiem sporo, a trzymają się na swoich miejscach wyjątkowo dobrze. Najwyraźniej ktoś umieścił je tam zaklęciem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Sty 29 2011, 14:52

Wędrówka z Hogsmeade trwała jakoś zaskakująco krótko, a pokonana została z zaciętą miną. Zresztą ta zacięta mina nie świadczyła o niczym dobrym, dlatego też bardzo cieszyła się, że nie spotkała po drodze nikogo znajomego, który mógłby rozpoznać, że coś rzeczywiście jest nie tak. Ale, o zgrozo, to właśnie tych znajomych teraz potrzebowała! Gdzie się podziali, kiedy byli potrzebni? Potopili się w jeziorze? Zostali pożarci przez smoki? Nie! Zostawili ją, właśnie! A nie powinni, o nie! Szczególnie, że jeśli się ją znało, to na pierwszy rzut oka widoczny był jej zły stan, przejawiający się w zaszklonych oczach, braku uśmiechu, małomówności oraz tonie głosu. Co do cholery się z nimi działo? Ale trudno, skoro ich nie było, postanowiła sobie radzić sama. Może nie wybrała najtrafniejszego sposobu, przemycając butelkę sherry z gospody "Pod Świńskim Łbem" do Hogwartu i planując się upić w odpowiednim czasie (bo póki co była zupełnie trzeźwa, a wino spoczywało sobie spokojnie w torbie, czekając cierpliwie na wyjęcie), ale co miała zrobić? Niektóre myśli nie dawały jej spokoju i doprowadzały do szału. A Jaydon dalej się nie odzywał! Co w tym dziwnego? Zostawił ją, tak jak reszta.
Doszedłszy w odległe miejsce Audrey wyjęła z torby alkohol i otworzyła go zgrabnym ruchem nadgarstka, smagając różdżką w powietrzu. Popatrzyła chwilę na sherry, po czym uśmiechnęła się do siebie w pocieszający sposób i mruknęła pod nosem:
- Zdrowie, Aud!
Wzięła spory łyk. Cóż, jej sposób upijania się nie był zbyt wyrafinowany, gdyż nie miała odpowiedniego kieliszka i świec, ale co tam, ważne że było dobre! A pić mogła równie dobrze sama, jak i w towarzystwie zaginionych przyjaciół. Kto wie, może z czasem zdoła ich sobie wyobrazić? To byłoby ciekawe doświadczenie!
Trzy czwarte butelki później Gryfonka wstała niezgrabnie (miała naprawdę bardzo słabą głowę, jeśli chodziło o alkohol, dlatego właśnie nie potrzebowała go dużo) i trzymając trunek w ręku podeszła do brzegu i przechyliła głowę, obserwując pieńki wbite w dno. Naokoło nich był lód. Oczywiście gdyby była trzeźwa nie postawiłaby tam stopy. Gdyby spadła, a lód pękł mogłaby coś sobie zrobić, bo po tej stronie nie było płytko. Ale jako że niekoniecznie zdawała sobie sprawę z niebezpieczeństwa (a może sobie zdawała, bo mruknęła coś w stylu "aaaaee tam, lód jest grubaśny!") wlazła na pieniek. Jakby tego było mało, zaczęła śpiewać.

She told me not to step on the cracks
I told her not to fuss and relax


Krok do przodu i zgrabne machnięcie butelką. Sherry dzielnie trzymało się w środku! Następnie znów dwa kroki.

Well, her pretty little face stopped me in my tracks

Zatrzymanie się w połowie wersu.

But now she sleeps with one eye open

Łyk z butelki. Ach, jak dobrze smakuje!

That's the price she paid

Zgrabne tupnięcie połączone z krokiem. Aż dziw, że jeszcze nie spadła!

I took a knife and cut out her eye
I took it home and watched it wither and die


Łyczek, malutki.

Well, she's lucky that I didn't slip her a smile
That's why she sleeps with one eye open


Trzy kroki do przodu.

That's the price she paid

Tym razem głośniej, w połączeniu z tupnięciem. Cóż za efekt!

I said, hey, girl with one eye
Get your filthy fingers out of my pie
I said, hey, girl with one eye
I'll cut your little heart out cause you made me cry!


Cały czas idąc do przodu, wolno, bardzo wolno, kiwając się lekko na boki. Oczywiście na koniec zatrzymanie na łyczek.

I slipped my hand under her skirt
I said don't worry, it's not gonna hurt
Oh, my reputation's kinda clouded with dirt
That's why you sleep with one eye open


Zwolnienie...

That's the price you paid!

Tup!

I said, hey, girl with one eye
Get your filthy fingers out of my pie
I said, hey, girl with one eye
I'll cut your little heart out cause you made me cry


Teraz to już zaczęła wrzeszczeć.

Cóż, ta dziwna piosenka jakimś sposobem utkwiła jej w głowie. Wykonanie niewiele się różniło, bo pijana Audrey śpiewała prawie jak Florence!

//
Florence + The Machine - Girl With One Eye
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : York
Galeony : 106
  Liczba postów : 101




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Lut 01 2011, 21:32

Szukała jakiegoś ustronnego miejsca, gdzieś gdzie mogłaby wykrzyczeć swoją złość, wypłakać się bez wiedzy nikogo i niczego. Nie, nie chciała nawet, żeby jakiekolwiek zwierzę widziało ją w tym stanie, nawet niewinny ptak, testral, chociaż niewidoczny, a co dopiero mówić o człowieku. Zresztą, to przez nich zazwyczaj wpadała w takie stany emocjonalne. Nigdy nie lubiła okazywać swoich emocji innym, starała się zachować je gdzieś w głębi siebie, co też nie było dobrym pomysłem, bo po pewnym czasie te emocje musiały znaleźć jakieś ujście. To była ta chwila...
Gdy zbliżyła się do jeziora, zobaczyła i usłyszała jakąś dziewczynę.
-Nie błagam, nie może mnie zobaczyć, nie w tej chwili... Spojrzała na nią z daleka. Szybkim krokiem oddaliła się od niej przechodząc na dalszą część brzegową jeziora. Nie wytrzymała- zaczęła płakać, płakać z bezsilności, z niesprawiedliwości, która była i nie można od niej uciec, chociażby na koniec świata, lecz zapewne i tam znalazłaby ją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Lut 02 2011, 19:50

Nawet nie zauważyła osóbki, która znalazła się blisko, gdyż zbyt szybko ruszyła w dalsze rejony brzegu. Szczerze mówiąc alkohol nie podziałał tak dobrze, jak chciała, ale jednak było lepiej niż kiedy siedziała w wieży Gryffindoru, obserwując uczniów, którzy mieli mnóstwo powodów do sprowadzania uśmiechów na twarze. W ostatnich dniach znalazło się tylko kilka osób, sprawiających wrażenie nieusatysfakcjonowania z życia, a ona zdecydowanie się do nich zaliczała. Cóż jej było po rozmowie z jakąś równie dobitą osobą, kiedy na jej humor nie działało to wcale?
Nie można powiedzieć, że sherry ją rozgrzało, bo odczuwała zimno, choć nie tak dotkliwie jak zwykle. Nie była też mocno pijana, bo miała świadomość tego, co w tej chwili robi, przynajmniej po części. Wypiła resztki alkoholu i ostrożnie (przynajmniej po części...) zeskoczyła z pieńka, na którym stała. Aha, lód był śliski, dlatego wylądowała na tyłku, ale dotkliwszych szkód niż zbita kość ogonowa nie doświadczyła. Opierając się o drewniany kołek wstała i wyślizgała się bliżej ku środkowi jeziora. Cóż, nie miała łyżew, musiała zadowolić się butami, ale nie było wcale tak źle!
W końcu jednak znudziło jej się takie jeżdżenie, dlatego spojrzała na butelkę, która zaraz wylądowała z głośnym brzdękiem na lodzie, roztrzaskując się na kawałki. Nie pomyślała o tym, że szkło może ją trochę pokaleczyć, ale miała szczęście, bo jakimś trafem tylko kilka odłamków poleciało w jej stronę. Było jej trochę przykro, że zostawiła tak zniszczoną butelkę, ale teraz nie było czasu się zastanawiać, bo planowała iść do Morpha! Jakimś cudem udało jej się dotrzeć na brzeg i nie wpaść do wody. Ruszyła ruchem jednostajnie przyspieszonym *mniej więcej* w stronę chatki gajowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 30
  Liczba postów : 76




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Lut 18 2011, 18:49

Oliver podążał krętą ścieżką po błoniach, w końcu dostając się nad jezioro. Chcąc trochę odpocząć od szkolnego zamieszania, z nudów postanowił przyjrzeć się zamarzniętej tafli. Cóż, gdyby tylko miał świadomość kogo spotka w tym miejscu, szedłby w to miejsce z o wiele szerszym uśmiechem... W chwili obecnej tylko poruszał nieco ustami, jak gdyby śpiewał do zapamiętanego rytmu, właściwie nie wydając z siebie ani jednego dźwięku. Ot, taki nawyk ujawniający się jedynie w miejscach publicznych. W końcu zawsze mógł być obserwowany ! Nie wyleci przecież ze swoim growlem do tępej populacji, która pewnie tylko popatrzyłaby na niego krzywo. W zasadzie, to nigdy nie przejmował się opinią postaci drugoplanowych, ale tym razem nie miał ochoty głośno komentować czyjegoś zachowania. Pewnie pod spontaniczną przykrywką jeszcze palnąłby coś głupiego, a to raczej nie zaliczało się do pożądanych odruchów z punktu widzenia odbiorcy.
Chodził brzegiem jeziora, jedynie od czasu do czasu zerkając w lewą stronę na drzewa, ciągnące się ośnieżoną aleją przez długie kilometry. Szczerze tęsknił za mugolskimi odtwarzaczami muzycznymi... Pomimo tego zazwyczaj zabijał czas razem ze swoim najlepszym przyjacielem, udając się z nim bardzo często do Hogsmeade na kremowe piwo. Nie wspominając już o tym, że owy chłopak wbił sobie w nałóg łapanie kobiecych pośladków podczas siedzenia na ławce... O zgrozo, Oliver dostawał wtedy takiego ataku śmiechu, że dosłownie rzucał się z desek na brudną ziemię. Nie bez powodu! Ekm... Ześlizgiwał się, o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Lut 18 2011, 19:51

Brooklynka też postanowiła iść na spacer, a co! Pomijając fakt, że było piekielnie zimno, a ona zgubiła swoją ukochaną czarną czapkę uchatkę, taką made in Russia. Och, może wytłumaczę dlaczego w ogóle zdecydowała się iść na błonia przy minusowej temperaturze i metrowych zaspach śnieżnych. Otóż, na drodze wielu przemian życiowych, refleksji nad być i jakim być, a także przez kilka noworocznych postanowień Ślizgonka postanowiła się zmienić. Ewoluować, chciałoby się rzec. A co to ma do rzeczy? - pewnie spytacie. Otóż to, że aby się wyciszyć, postanowiła malować. O taaak. Beztalencie number one w Hogwarcie i kompletny anty-Picasso chwyciło tego ranka za szkicownik i ołówek, wdziała na siebie kozaki i płaszczyk po czym ruszyła w poszukiwaniu zapierających dech w piersiach widoków! Pejzaż... Tak, powinna naszkicować pejzaż. Ośnieżone błonia, zaszronione drzewa, albo zamek udekorowany złowieszczymi soplami zwisającymi z dachów. Naprawdę coś pięknego! Zaczęła prace nad obrazem na jednej z ławek na punkcie widokowym. Ale kiedy kiedy dołączył do niej jeden z jej Ślizgońskich przyjaciół i wskazując na narysowane przez Bruksa drzewo powiedział 'Ale śmieszna marchewka', dziewczyna zrezygnowała z kariery artystki, dobitnie demonstrując to poprzez połamanie ołówka na kilka części. Nadąsana poszła więc nad jezioro, bo za mało jej było spacerowania. Poza tym, jakby teraz wróciła do zamku, to pod nogi mógłby napatoczyć jej się jakiś zbłąkany pierwszoroczny Puchon, a przecież nie chcemy rozlewu krwi i rzezi niewiniątek (już chyba wiecie, w jakim stanie emocjonalnym była). Wędrowała tak i wędrowała, zastanawiając się, czym mogłaby zastąpić malarstwo. Może śpiewanie? Nie, lepiej nie. Okna w Hogwarcie mają naprawdę piękne witraże, po co miałyby popękać? Z jej głębokiego zamyślenia i letargu wyrwał ją jakiś wysoki osobnik, również spacerujący w tych okolicach. Dopiero po chwili poznała do kogo należy czupryna ciemnych kudłów! Hollywood, ten dupek i imbecyl, który był równie głupi co... och, po prostu był głupi. Ślizgonka postanowiła sobie jednak, że zrobi poker fejsa i jak gdyby nigdy nic obojętnie przejdzie sobie dalej, hłe hłe. Niestety, kiedy mijała studenta, była tak skoncentrowana na robieniu miny zobojętniałej panienki i udawaniu, że Hollywooda wcale nie widzi, iż naprawdę nie zauważyła oblodzonego miejsca. Oczywiście wdepnęła właśnie na nie, zachwiała się i... JEPS! Wywaliła się tak zjawiskowo, że goście z Jackass by się jej nie powstydzili (a chyba każdy wie, jacy z nich kozacy!). I już olałaby ból jej zacnego Ślizgońskiego tyłka, najgorsze było to, że jej wywinięcie orła zobaczył Ollie. Wrrrr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 30
  Liczba postów : 76




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Lut 18 2011, 20:33

Sam Oliver może nie do końca wierzył w swoje umiejętności pomimo niemałego talentu do pisania piosenek, ale wiecznie upierał się przy swoim. Kiedy miał ochotę nabazgrać coś na kawałku kartki, nawet nie wahał się sięgnąć po pióro... Wiecznie robił to, na co miał ochotę, chociaż miało to różne skutki uboczne. No tak, rzucanie się z wielkich półek podczas imprez, kończyło się zazwyczaj sińcami bądź przetarciami, z których później śmiał się jego przyjaciel. Uroczo, doprawdy. Dobrze przynajmniej, że teraz był cały i zdrów jak ryba.
Z dala Hollywood zobaczył ciemnowłosą piękność, z którą miał w zwyczaju wymieniać się głośnymi, bezsensownymi uwagami. Oli z pewnością nie był mistrzem w strzelaniu ciętymi ripostami, toteż różne dziwne rzeczy można było wywnioskować z ostatnich rozmów tej dwójki. Brook po paru minutach pośliznęła się, wyraźnie siląc na obojętną minę, która ni stąd ni zowąd zmieniła swe zabarwienie na obolałość. Oliver w pierwszym odruchu parsknął głośnym śmiechem, jednakże robiąc krok w przód, sam potknął się o własne, chuderlawe nogi, robiąc ślizg na brzuchu wzdłuż zamarzniętego jeziora. Niby był uodporniony na fizyczny ból, ale jego klatka piersiowa zaczęła go tak piec, że miał ochotę krzyczeć. Ze względu na leżącą nieopodal pannę Toxic, nie pozwolił sobie na wyrażenie własnej dezaprobaty.
- Ożeż w mordę... - mruknął pod nosem po zatrzymaniu się, rzucając także niewielką wiązankę przekleństw, wymawianą wprost do lodowej tafli. Ciemnowłosy dźwignął głowę do góry, w końcu zauważając, że jest daleko od brzegu. Żeby tam wrócić, musiałby rozłożyć ciężar ciała i powlec się na czworakach do tyłu, ale leżał tak bezsensownie, zastanawiając się nad czymś. Po niedługim czasie próbował wstać, ale kończyny same mu się rozjeżdżały, więc ostatecznie kończył przyklejony do zamarzniętej wody. Wystarczy sobie wyobrazić jak chłopakowi przymarza język do niej! Hmmm... Mogłoby być naprawdę nieciekawie.
- Brooklyn, powtarzałem ci już... Zacznij trzymać się ode mnie z dala, bo za każdym razem kończę z jedną nogą w trumnie - powiedział głośno, nie patrząc w jej stronę, bowiem nadal był tyłem do dziewczyny... Jak on miał się odwrócić, skoro bluza przymarzła mu do lodu ?! Oliver zaczął się trochę szarpać ( co z dalszej odległości mogło wyglądać bardzo dziwacznie) i rzucać w jednym miejscu jak foka, ale nie dało to jakiegoś pozytywnego efektu. Natychmiastowo skrzywił się, bezradnie przywalając czołem w jezioro pod sobą. Być może teraz mamrotał sam do siebie, bo ślizgonka sobie poszła ? Dla innych wyglądałby wtedy jak skończony idiota, udający, że pływa w oceanie. O, a tam na dole było nawet rybki widać ! Przydałby się jakiś żarłacz biały, aby nieszczęsny Oli ruszył tyłek. Jedyna nadzieja w Brook. Czy podejmie się tego zadania, jakim było wjechanie na lodowisko ? Jeśli tak, to Oli chyba zacznie ją topić z tej nienawiści, ale nim to zrobi, rozwali głową taflę! Nie no, kiepski żart.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Lut 19 2011, 18:54

- OJAPIERNICZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ, ALE MNIE TYŁEK BOLI – zajęczała Toxic, odchylając głowę do tyłu. Przy okazji zagryzała wargi, jakby to miało odciągnąć jej myśli i całą uwagę od bólu tej części ciała poniżej pleców. Już trudno, musiała się podzielić swoim bólem, nawet jeśli Hollywood był niedaleko. I jeszcze ten drań miał czelność się śmiać. Wrrrr, takiego to tylko powiesić, albo zamknąć w pokoju bez klamek i puścić mu na full Justina Biebera. No dobra, gdyby Brooklyn zobaczyła jak student się przewraca pewnie też zaczęłaby śmieć się wniebogłosy. Zresztą po chwili miała do tego okazję, zważając na fakt, że ciamajdzie Oliverowi poplątały się nogi, przez co przeorał klatką piersiową dość spory odcinek zamarzniętej tafli jeziora. Ałaaaaa. I nie, ona wcale nie miała ochoty się śmiać. W pierwszym (całkiem ludzkim ) odruchu chciała zerwać się na równe nogi i podejść do studenta. Ale czy ona oszalała? Nie, absolutnie nie będzie narażać się na jeszcze gorszy upadek i nie wstanie. Może mu współczuć z odległości. Po jakimś czasie, kiedy brunet zaczął się tak śmiesznie wierzgać na lodzie, Toxic nie mogła nie wybuchnąć gromkim śmiechem. Faktycznie wyglądał jak foka albo, albo… morska krowa! No, w każdym razie jak nieporadne, masywne zwierzę. No jeszcze pół biedy, jakby tam leżał, albo machał kończynami, ale chłopak oczywiście musiał wrzeszczeć, czyli po prostu prowokować ją do kłótni.
- I to niby przeze mnie?! – wrzasnęła w jego stronę oburzona. No to już szczyt wszystkiego, żeby wmawiać jej, że to jej wina. Może jeszcze niech zacznie ją obwiniać o globalne ocieplenie i podwyżki cen paliwa na mugolskich stacjach! Dobrze, racja, w tym momencie to przesadziłam, ale Brooklynka była zbyt zbulwersowana, żeby zwracać na to uwagę. Bo to ona się przez niego przewróciła.
- A nie jak ty, przez własne nogi, ofermo! – Ups, a to wyrwało jej się już na głos, chociaż wcale tego nie planowała. Zaraz potem nastąpił głuchy, przeciągły jęk bólu i Ślizgonka jakimś cudem dźwignęła się na nogi. Nie no, ta zniewaga krwi wymaga! I co z tego, że Olli tak właściwie nie obraził jej niczym specjalnym? Nie lubili się, a to już wystarczający powód, dla którego Brook bardzo ostrożnie weszła na zamarznięte jezioro i kilkoma ślizgami podjechała do leżącego studenta, żeby go pomęczyć. Stanęła nad nim z nadąsaną miną i skrzyżowała ręce na piersiach.
- Głupio wyglądasz - wjechała mu na psychę, jak to się mówi. Cśśśś, wiem, że ten tekst do udanych nie należał, ale Brooks też nie była mistrzem ciętej riposty, a i z tego bólu nie była w stanie wymyślić nic lepszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 30
  Liczba postów : 76




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Lut 19 2011, 22:13

- I oby nie przestał boleć - mruknął cicho ze śmiechem w tle, słysząc jęki ślizgonki, ubolewającej nad losem własnego, obitego tyłka. Ale on życzliwy! Normalnie lepiej nie myśleć jak zareagowałby, gdyby dziewczynie stało się coś o wiele gorszego. Taaa... Toxic traci rękę, albo inną kończynę, a Oli wybucha gromkim śmiechem, pytając czy nic się jej nie stało. Widzicie jaki on jest 'pomocny' dla wrogów ? Zapamiętajcie to, bo większej łaski nikt od niego nie dostanie. Tylko nielubiani mieli przywilej pośmiania się z własnej krzywdy razem z Hollywoodem, taka brutalna prawda. A tak poza tym... Jakim cudem mógł wyglądać jak masywne zwierzę, skoro do cholery jasnej, mało brakowało chłopakowi do popadnięcia w anoreksję ?! Gdyby nie chuderlawe nóżki, nie potknąłby się o nie, albo teraz byłby w stanie normalnie się podnieść, bez możliwości bolesnego rozjechania się. Nie miał najmniejszej ochoty robić szpagatu, gdy dodatkowo miał założone rurki! Nie chodziło tu tylko o spodnie... W końcu jak mógłby pozwolić ośmieszyć się jeszcze bardziej na oczach Bruk ?
- Nie wierzę, kłócę się z szesnastolatką - szepnął do lodu, gdy tak ciemnowłosa ruszyła się i pośliznęła po lodzie w jego kierunku, by niedługo nad nim zawisnąć. Chyba naprawdę sprawiało jej satysfakcję patrzenie na Oliego z góry... Przecież w każdej chwili mogła rozwalić ten lód pod nim i go utopić ! O nie, jak się topić, to tylko razem...
- Głupio wyglądam ? - powtórzył Oliver, przewracając się z brzucha na plecy. Skierował swój wzrok na Brook, jednakże natychmiast zmrużył nieco powieki, bo niebo było dziś wyjątkowo jasne. O nie, jak się topić, to tylko razem.. - rzucił do siebie w myśli, gwałtownie wstając do pionu. Niestety równie szybko stracił równowagę i runął na Brooklyn, tym samym zmuszając ją do wylądowania na lodzie. Co było w tym wszystkim najdziwniejsze ? Chłopak przewidział, że zaraz rąbnie głową w lód i może być nieciekawie, więc podczas 'lotu' w dół, podłożył pod nią rękę. No, teraz naprawdę udało mu się wykazać odpowiedzialnością. Można się śmiać, że zignorowałby czyjś ból, wylewający się mózg i takie tam, ale w rzeczywistości Oli nienawidził takich widoków. Zapewne sam załamałby się, nie wiedząc jak pomóc, więc nie rozkminiajmy nad tym dalej! Wrażliwiec z niego był i tyle. Mając tak pod sobą kobietę, dopiero zorientował się, że w odruchu asekurował ją. Ze swojej ręki, przeniósł spojrzenie na jej oczy. Były całkiem ładne, raz roześmiane, raz współczujące, ciskające gromy. Z niewinnością nie miały niczego wspólnego, przypominając bardziej sztorm na morzu, niż łagodność królewny śnieżki.
- Wszystko w porządku ? - zapytał, ściągając z niej cały swój 'ciężar' dzięki owym, silnym rękom, które położył po obu stronach jej głowy. Jeszcze przez chwilę chciał popatrzeć w te urzekające tęczówki... Jakąś sekundkę, po czym śmiało wróci do dalszego wyzywania Toxic od pierdół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Lut 20 2011, 02:30

No super, wystarczy, że na obolałym tyłku nie będzie mogła usiedzieć spokojnie przez najbliższy tydzień, więcej nie trzeba, naprawdę. W ogóle Oliver powinien się cieszyć, że Ślizgonka nie usłyszała tej jego uwagi, bo na pewno odwdzięczyłaby się czymś równie ‘miłym’ i ‘przyjemnym’. Na przykład głośno i dobitnie powiedziałaby to, co wcześniej pomyślała. Oczywiście nie zamierzała topić Olliego. No, nie, ale do czasu, póki stała w zasięgu jego ręki, która mógłby pociągnąć ją za kostkę razem ze sobą pod wodę.
- Baaaardzo głupio – odpowiedziała dobitnie kpiąco na jego pytanie. Ślizgonka spojrzała na niego zaniepokojona, kiedy w zastraszająco szybkim tempie zmienił pozycję i leżał już na plecach, a chwilę potem już stał na równych nogach(choć chwiał się jak pijany). No, ale to wszystko było nieważne, bo student wstał, a więc Brook już nie czuła się, jakby miała nad nim przewagę. Normalnie już czuła kłopoty i ból, choć jeszcze nic się nie wydarzyło. Ale jak już wspomniałam, Hollywood przeraźliwie się chwiał na tych swoich anorektycznych nogach, więc nie zdziwił ją fakt, że ten już się wywracał. Gorsze było to, że leciał prosto na nią.
AAAAAAAAAAAAAA! – zawyła w myślach, bo z tego strachu, że zaraz swoim własnym móżdżkiem pomaluje lód, zupełnie nie była w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Tylko oczobitne zielone ślepia wrzeszczały z przerażenia i wściekłości na Olliego. Podczas zaledwie dwu sekundowego upadku hogwartczyków (chociaż ona miała wrażenie, że ’spadają’ w jakimś zwolnionym tempie) oczekiwała mega bólu, a właściwie to nie. Była pewna, że jak przywali głową w lód, to początkowo nic nie poczuje. Dopiero potem będzie ją boleć tak, że będzie miała ochotę deadnąć. No ale nic takiego się nie stało! Lód okazał się wyjątkowo miękki, a nawet wplatał jej coś we włosy! Ale jazda, zamarznięte jezioro macało ją po głowie! A nie, to jednak heroiczny, ale w dalszym ciągu głupi Hollywood podłożył jej rękę pod głowę, żeby ta była w jednym kawałku. No tu należał mu się respekt i high five za refleks i odpowiedzialność, naprawdę. Brook roześmiała się, tak szczerze i z ulgą. Żyła, jej głowa była cała, a może nawet udało jej się przy okazji zmiażdżyć rękę bruneta, którą ją asekurował.
- Nie, chyba nic. Poza tym, że jakiś wieloryb właśnie wgniata mnie w lód... - stęknęła żartobliwie w odpowiedzi - ... Więc złaź ze mnie, ciołku - dodała trochę głośniej, chociaż niepotrzebnie, bo chłopak sam uwolnił ją (chociaż częściowo) od swojego ciężaru. Uch, była mu wdzięczna za uratowanie, ale przewalił się na nią, a to powód by nie cierpieć go jeszcze bardziej niż kilkanaście minut temu.
- Czego się tak gapisz, Hollywood? - spytała podirytowana, kiedy brunet patrzał na nią z góry. No pięknie, najpierw wgapia się w nią obrazek albo jak w aliena, a zaraz potem wyzywa od pierdół. Naprawdę, jeszcze jedno przezwisko w jej stronę, a nerwy Toxic nie wytrzymają.


Ostatnio zmieniony przez Brooklyn Toxic dnia Pon Mar 07 2011, 14:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 30
  Liczba postów : 76




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Mar 06 2011, 10:49

On zaliczał się do grona pierdół, nie Brook, ale się do tego nie przyznawał. Trzeba było ciągle trwać przy swoim i iść przez życie z głową do góry, aczkolwiek w wielu sytuacjach kończyło się to obiciem tyłka. A wszystko przez anorektyczne nóżki. Tak, tak, na nie należało zwalić całą winę. Nawet gdyby Hollywood chciał przytyć, nie udałoby mu się to, to był ten minus. I dziewczyny uważały to chucherko za naprawdę uroczego mężczyznę... Kto by pomyślał. Walniesz w ramię - leci na parę kilometrów... I gdzie tu była frajda ?
- Dlaczego więc stoisz na nade mną i się gapisz ? - zadał to pytanie nim jeszcze się podniósł, upadając na nią. Marzyła mu się kolejna impreza i kolejne siniaki, naprawdę ! Przez ten lód zmarzł tak bardzo, że lewo się ruszał... Ewentualnie teraz dojdzie do brzegu, zamarznie tam całkowicie, a za tysiąc lat odnajdą Oliego jako 'jaskiniowca' w rurkach i dziwacznej kurtce, w której po części odpruł się już zamek. Pierwszą reakcją chłopaka byłoby 'gdzie jest ***** Toxic?!'.
- Ten wieloryb zaczyna żałować, że cię uratował - brunet wywrócił oczami z poirytowaniem, będąc cały czas w pozycji stojącej. I nie ! Nie pomoże ślizgonce dźwignąć się do góry, nie ma bata... Chociaż nawet jeśli byłby bat, to i tak by nie pomógł. Tak czy owak, naprawdę nie było mu na rękę tutaj zostawać. Przecież to nienawistne dziewczę zaraz się na niego rzuci, w celu uduszenia, powieszenia czy innych możliwych form zabójstwa. On był jeszcze taki młody ! Chciał żyć ! Przed nim jeszcze tyle lat... Kariera w mugolskim świecie, pogłębianie wiedzy na temat czarnej magii. Toż to wartościowe pragnienia są i nikt nie ma prawa stanąć mu na drodze ! Dobra, a tak szczerze mówiąc, to nie zależało mu na żadnej z tych rzeczy... Musiał dożyć do siedemdziesiątki i koniec. Powiedzmy, że takie było jego noworoczne postanowienie - 'nie dam się zabić'. Ale wracając do Hogwardzkiego jeziorka oraz pary dziwnych dzieciaków...
- Właściwie, to po to mam oczy, ale zaraz zarzucisz mi tu uwagą, że je wydłubiesz, więc cię uprzedzę i się z tego zaśmieję – powiedział i rzeczywiście zaśmiał się teatralnie, idąc przed siebie. Zachował się jak idiota. Całe to ''rozbawienie'' minęło po pięciu sekundach, ponieważ chłopak znów poślizgnął się, lądując tyłkiem na zamarzniętym jeziorze. Wtedy z jego ust wypadło następne, niecenzuralne słowo – lepiej go nie przytaczać. Dzisiaj poprzeklina się za wszystkie czasy, zdecydowanie.
- And cold, you're so cold - zacytował w amoku, wraz z akcentem, którego nie powstydziłby się nawet sam Julian Casablancas. Cud, miód i orzeszki, po prostu. Chwiejnie podniósł się po raz trzeci, czując jak robi się mu ciemno pod oczami. No nie, chyba teraz nie będzie chłopak mdlał?!
Oliver złapał się za głowę i oczywiście doczłapał do brzegu, rzucając się martwo na trawę. Niestety i na niej znajdowały się śladowe ilości śniegu, więc ten wleciał mu pod koszulkę, co doprowadziło do tego, iż Oli zaczął się turlać z lewej strony na prawą. Brook mogła stwierdzić u niego epilepsję, gdyż kiedyś ciemnowłosy fałszywie wmówił jej, że na nią choruje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Mar 07 2011, 17:19

No i Brooks niby też wiedziała, że pierdołą nie jest. Ale skoro taki Hollywood (a to pacan) jej tak cały czas wmawiał, to coś jednak musiało być na rzeczy. I uwierzcie, to przeświadczenie nie było ani trochę przyjemne dla ślizgonki, więc się wściekała. Hum, a jakby się tak zastanowić, to pewnie nawet nie wiedziała, co dokładnie znaczy słowo pierdoła. Ot, to coś negatywnego, tyle z jej wiedzy i znajomości tego jakże zacnego słowa. A co do tego, że to Oliver był ciapowatą ciapą czyt. pierdołą, to akurat i ja, i ona się zgodzimy. Pominę tu oczywiście fakt, że właśnie takie chucherka były w typie Bruk. No bo komu podobałaby się wielka masa mięśni? Bleeeeh. Na pewno nie jej, ale ćśśśś, Hollywood nie musi wiedzieć, że jest nawet trochę fajny.
Wspomnę tylko, że pytanie studenta skwitowała jedynie miną wyrażającą głębokie politowanie dla niego. Gapiła się, bo jeszcze nigdy nie widziała tak głupio wyglądającego, szamoczącego się na lodzie anorektycznego wieloryba, o. Czy to takie trudne do wydedukowania? No chyba nie.
Skoro Hollywood już zamarzał, to co dopiero z Toxic, której ten głupi wieloryb nie raczył nawet podać ręki, żeby mogła się podnieść z tego lodu? Jej tyłek odmrażał się nawet przez materiał dżinsów, a odsłonięty przez podwiniętą kurtkę kawałek pleców już zaczynał przymarzać do tafli jeziora, brrr. Tak właściwie to miała ochotę podnieść się (co dalej sprawiło by jej niemiłosierny ból, przez obtłuczony tyłek), żeby tylko sprzedać porządnego kopa brunetowi, który właśnie nad nią filozofował. I o czym on właściwie gadał? Coś o aktach agresji ze strony Brooklynki na oczęta Olivera, całkiem śliczne swoją drogą. Wróć! Śliczne? Nieeee, wcale nie napisałam ‘śliczne’, a Toxic wcale tak nie pomyślała. Resetujemy, delete’ujemy i w ogóle. Hahaha, tak, teraz następuje gromki i donośny śmiech czytelników i samej ślizgonki, bo Oliver udowadnia, że jest pierdołą, wywalając się po raz któryś. I wiem, co myślicie! Kara Boska go spotkała, ot co. Ja się w pełni z tym zgadzam.
- Widziiiiiiiiiiisz?! Trzeba było mi pomóc – krzyknęła do niego z satysfakcję w głosie, podnosząc się przy tym z lodu. Dopiero po chwili, kiedy Oliver również wstał na równe, y, znaczy się-chwiejne nogi, przypomniało jej się, że za te wszystkie zniewagi powinna powalić go w śnieg, napchać pełno zimnego i białego puchu za jego koszulkę i w ogóle torturować, jak najlepiej tylko umiała. Zupełnie jakby na jej życzenie Hollywood sam doczłapał się do brzegu i rzucił w zaspę.
Chce mniej cierpieć, to pewne! Albo to taka kapitulacja… - rozmyślała Toxic, dopóki nie zauważyła, że chłopak zaczął rzucać i wić się na śniegu, jakby go opętało!
- Aaaaa! - wrzasnęła, prawie biegnąc do brzegu. - Hollywood, co ci jest? - wrzasnęła spanikowana, bo owszem, dalej wierzyła, że student ma jakąś tam mugolską chorobę, o której kiedyś jej opowiedział. Przyklęknęła przy studencie, łapiąc go za ramiona i potrząsając nim. Zupełnie nie wiedziała co ma robić! I, prawdę mówiąc, trochę się bała. Nie tego jego rzucania się, a tego, że coś mu się stanie i to przy niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Galeony : 46
  Liczba postów : 508




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Mar 26 2011, 08:33

Nad jeziorem jeszcze nie byłem o ile dobrze pamiętam, a przynajmniej nie w tej części. Muszę przyznać że malowniczy widok w dodatku na „słodką wodę” cóż za rzadki widok w moich stronach. No tak ja podziwiam widoki, a tu jak zawsze się spóźniam, szybko rozejrzałem się po okolicy w poszukiwaniu Siostry. Czekało mnie trudne zadanie, miałem nauczyć się tańczyć no przynajmniej miała dzisiaj odbyć się pierwsza lekcja. Tak zauważyłem Ją, czekała na mnie chyba zbyt długo biorąc pod uwagę Jej minę. - Wybacz za spóźnienie, jeszcze nie orientuję się we wszystkich zakątkach szkoły. - czekałem spokojnie co się wydarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Norwegia/Londyn
Galeony : -30
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 759




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Mar 26 2011, 09:03

Przyszedł wyraźnie zauroczony miejscem. Fakt, atmosfera tutaj była wyśmienita do nauki. Łagodnie opadająca do brzegów jeziora łąka i otwarta przestrzeń. Może pogoda była trochę nieodpowiednia, ale lekki deszczyk jeszcze nikomu nie zaszkodził.
- Cześć. Może najpierw trochę o tańcu. Dla mnie jest on czymś zbliżonym do szermierki. Płynne i zmysłowe ruchy, otwarcie się i równocześnie odgrodzenie od otaczającego nas świata. To magia, którą powinieneś poczuć w sercu.
Chciał się uczyć wiec od razu wolałam przejść do konkretów.
- Dla każdego jest on czymś innym, jak zresztą wszystko. Każdy z nas jest w końcu wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. Taniec jest tylko jedną z form wyrażenia swoich uczuć i okazania swojej duszy. To od ciebie będzie zależało czy oczarujesz Margaret, a może raczej zaczarujesz dzięki swojej pasji. Musisz jeszcze wiedzieć, że czasami można się pomylić, ale dzięki pasji, wczuciu się w rytm swojego serca nikt, ale to nikt nie zwróci na to uwagi.
Uśmiechnęłam się uspokajająco.
- Zacznijmy może od podstawowych kroków do walca wiedeńskiego. Krok zmienny...Obrót w prawo...Obrót w lewo...Fleckerl w prawo... Fleckerl w lewo...
Opisując poszczególne figury starałam się je pokazać, udając równocześnie, że tańczę z duchem.
- To ty, jako mężczyzna będziesz prowadził, taniec jest niczym innym jak dopełnieniem się pierwiastka męskiego z żeńskim. Barwą zmysłów w bezkresie wszechświata.
Gdy skończyłam pokazywać podstawowe figury, podeszłam do Yavana i chwytając go za ręce pokazałam jak powinien chwycić partnerkę. Byłam sporo wyższa, fakt, ale coś takiego nie powinno go nigdy wyprowadzić z równowagi.Nigdy.
- Proste plecy, delikatny dotyk i płyniemy... Krok... Krok... Raz, dwa, trzy...Raz, dwa, trzy...
Był pojętnym uczniem, czasami się mylił, ale był na tyle pochłonięty i skupiony tańcem, że dla osób trzecich mogło to wyglądać na płynne, perfekcyjne ruchy.
- Proszę świetnie ci to idzie. Powiedz, jakiego tańca chciałbyś się nauczyć jako drugiego. Nadal pozostaniemy przy walcach ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Galeony : 46
  Liczba postów : 508




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Mar 26 2011, 13:24

Siostrzyczka wiedziała jak mi wszystko wytłumaczyć, Jej słowa były niezwykle przejrzyste i co ważniejsze pełne magii. Uważnie wsłuchałem się w głos dziewczyny i w skupieniu zastanawiałem się nad słowami które wypowiadała, chciałem wszystko zrozumieć w duchu w jakim mi to przekazywano. Trochę mi to zajęło, ale jak zawsze Siostra wiedziała jak do mnie dotrzeć, z miłym uśmiechem przyglądałem się krokom których mnie nauczy, a teraz pokazywała. Wspominała że nie jest w tym dobra, a jednak była świetna tak jakby słyszała muzykę i łączyła się z nią w jedną harmonijną całość. Nie mogło to nikogo dziwić, szczególnie osób które słyszały jak gra na skrzypcach. Wtedy była jednością z muzyką i otaczającym światem tak samo jak teraz. Kiedy podeszła do mnie zdenerwowanie pojawiło się znienacka, ale kiedy spojrzałem swoim okiem na twarz Siostrzyczki i napotkałem Jej wzrok rozluźniłem się i w skupieniu zacząłem trening. Starałem się nie zważać na własne błędy, ale nie wychodziło mi to za dobrze, ratowała mnie wrodzona zwinność i nabyte umiejętności. Choć kroki były proste i można je było nauczyć się nawet w kilka minut to nie oznaczało że byłem w stanie tańczyć. Przystanęliśmy, byłem zmęczony a w mięśniach odczuwałem wyraźny ból. Nie byłem zadowolony z efektów i wiedziałem że to moja wina, a dokładnie mojego nastawienia.
- Pozostańmy jeszcze przy tym tańcu, może poznałem kroki, ale nadal nie jestem w stanie zatańczyć, prawda? - zapytałem z uśmiechem, mogłem odtworzyć sekwencję, nawet płynnie i bez pomyłek, ale to nie był taniec w żadnym wypadku. Siostrzyczka wyjaśniła mi to całkowicie inaczej i zamierzałem za Jej radami podążać. Przymknąłem oko przypominając sobie to co czułem podczas „tańców pustyni” pojedynków przypominających sztukę, a niżeli walkę. Zawierzenie życia parterowi lub partnerce, ufność, magia jaka panuje pomiędzy tancerzami, skupienie, przyjemność i dążenie do ideału poprzez ruchy oraz uczucia. Spojrzałem na Siostrę, skłoniłem się i z wielką radością wypowiedziałem słowo. - Zatańczysz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Norwegia/Londyn
Galeony : -30
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 759




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Mar 26 2011, 21:40

- Z przyjemnością bracie.
Zrobiłam dystyngowane dygnięcie i delikatnie podałam dłoń Yavanovi. Szóstym zmysłem wyczuwałam w nim pewną zmianę. Pasja ucznia przeszła w żywy ogień. Tym razem kroki były o wile bardziej płynne i przez chwilę zupełnie zapomniałam, że przed godziną ich jeszcze nie znał.
Płynęliśmy nad brzegiem jeziora dając się ponieś muzyce granej dla nas przez deszcz i wiatr. Gdy sekwencja taneczna dobiegła końca spojrzałam w twarz mojemu braciszkowi. Moje oczy się śmiały a policzki były lekko zaróżowione.
- Jak tym jej nie porwiesz to pojęcia nie mam co mogłabym jeszcze zrobić. Jesteś jedną z niewielu osób, które czują magię w otaczającym nas świecie. W każdej, nawet najprostszej czynności. Mogę tylko żałować, że nie każdy jest w stanie spoglądać i uczuć w ten sposób.
To, co mówiłam było pełne szczerości. Było wyrazem moich myśli, ale przede wszystkim głosem mojego serca...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Galeony : 46
  Liczba postów : 508




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Mar 26 2011, 22:45

Tym razem dokładnie wiedziałem co robić jakie kroki wykonać, prosta sekwencja nie istniała w moim umyśle tylko w ciele, które zapamiętało ruchy. A więc istniały tylko uczucia, pragnienia, Siostra i cały świat który nas otaczał. Kiedy magia dobiegła końca nasze spojrzenia spotkały się, oboje czuliśmy się podobnie radośni, wolni tak to był taniec! Kiedy usłyszałem pochwały z ust Siostrzyczki przyjąłem je z radością w sercu gdyż wiele dla mnie znaczyły, do tego czułem że moje policzki stają się ciepłe. Zrobiłem dwa kroki w tył i lekko odwróciłem głowę przyciągając w naturalnym geście rękę do twarzy. Szybko otarłem twarz i strzepnąłem z doni resztki czerwieni, jak zawsze Chciał o sobie przypomnieć w takich chwilach.
- Dziękuję, ale to twoja zasługa Siostro. Gdybyś mi tego wszystkiego nie powiedziała przed lekcją wątpię czy udałoby mi się „zatańczyć”. - uśmiech sam wykwitł na mojej twarzy. - Poza tym sama czujesz rytm i muzykę otaczającego świata w sposób który naprawdę trudno mi pojąć. - każda z moich sióstr jest wspaniała, cieszę się, że znów mam trzy siostry. - Opowiedz co tam u Ciebie słychać? Dawno się nie widzieliśmy. - zapytałem z wielką ciekawością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Norwegia/Londyn
Galeony : -30
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 759




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Mar 26 2011, 22:55

- Co u mnie słychać? Eh po staremu tylko teraz doszła mi nowa mania na punkcie bezpieczeństwa. Po wydarzeniach na przyjęciu urodzinowym czekam na pierwszy krok mojego fanklubu. Narobiłam sobie tylko wrogów mówiąc to, co aktualnie czułam. Jestem do diabła arystokratką, mam czysty status krwi i tamta zniewaga oraz zachowanie mnie zabolało.
Mój braciszek był jedną z niewielu osób, które mogły pojąć mój punkt widzenia świata.
- Zresztą mój kuzyn był homoseksualistą i zachowanie tego gryfona wydało mi się naprawdę nie na miejscu. Ale może skończmy o tym dniu. Wiesz, w głębi serca czuję, że z każdym kolejną chwilą jestem coraz bliżej Nataniela. On ma w sobie dziką i pierwotną krew słowiańską. Ja krew ludów północy .Może nie jest ideałem, ale kto nim jest? A co u ciebie?
Szybko zmieniłam temat, przez jedną chwilkę zauważyłam w swoim życiu pewną prawidłowość. Nie bałam się tego, ale poczułam się dość nieswojo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Galeony : 46
  Liczba postów : 508




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Mar 27 2011, 00:02

Pokiwałem z zadowoleniem głową, Siostra dba o siebie może uważać że przesadza, ale nie koniecznie. W tej szkole jest wiele osób zdolnych skrzywdzić innych, a jeśli moja Siostrzyczka zdobyła całkiem sporą liczbę wrogów to ochrona przyda się Jej z całą pewnością.
- Zachował się karygodnie jako mężczyzna, ale to przeszłość nie rozczulajmy się nad nią choć też nie zapominajmy o niej. - uśmiechnąłem się łobuzersko i wyszukałem w kurtce dwie niewielkie fiolki, podałem dziewczynie - Może się kiedyś przydać, naturalna trucizna na bazie jadu kobry królewskiej, to ta biała ciecz. Nie jest mocna, ale można ją wylać na oczy przeciwnika, chyba nie muszę tłumaczyć jaki efekt zostanie uzyskany do tego można ją użyć jak normalnej trucizny. - mój uśmiech przeszedł w drapieżny, a moje oko stało się lodowato zimne, by po chwili to wszystko mogło zanikną.- Druga fiolka to antidotum. - błyskawicznie zmieniłem temat - Ciesze się że wasz związek się rozwija i to w dobrym kierunku jak widzę, prawda? - pasowali do siebie, mogę powiedzieć że będzie z nich świetna para.
- Gdybym powiedział że sporo się działo to bym skłamał...- zawiesiłem głos na chwilę – Po prostu nie mam na nic praktycznie czasu tyle zajęć mnie czeka tyle jeszcze się muszę nauczyć! Oczywiście w tym wszystkim najważniejszą rolę gra Płomyczek, czyli Margaret. Jest cudowna. - mój głos stał się czuły i nostalgiczny kiedy wspominałem o kobiecie mojego życia - Nie potrafię przewidzieć co zaraz zrobi lub powie, intryguje mnie w każdej chwili. Do tego najzwyczajniej pożądam Jej obecności. - westchnąłem na wspomnienia o ukochanej – Oprócz tego, znalazłem osobę która podszkoli mnie w używaniu magii, nauczycielkę która zechciała nauczyć mnie gry na gitarze, oraz mam zwierzątko. To chyba najważniejsze sprawy. A teraz powiedz mi Siostrzyczko co Ci chodzi po główce. - spojrzałem poważnie w Jej oczy, kiedy szybko zapytała mnie co u mnie coś zauważyłem nie jestem pewien, ale...postanowiłem najpierw odpowiedzieć na Jej pytanie, mała sztuczka użyta w dobrej wierze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Norwegia/Londyn
Galeony : -30
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 759




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Mar 27 2011, 06:20

- Co mi chodzi po głowie?
Zastanowiłam się w spokoju trzymając w dłoniach kolejne dwie fiolki. jak tak dalej pójdzie będę musiała w sklepie zamówić specjalny pasek z miejscami na nie. Uśmiechnęłam się do swoich myśli, dwie trucizny, jedna paraliżująca, druga mająca zabić. antidotum i sztylet, zapasowa różdżka w bucie. Dla niektórych paranoja, dla mnie dzień powszedni.
- Szczerze to sama nie mam pojęcia, po prostu moje życie ostatnio zmieniło się tak bardzo, że powoli nie poznaję siebie. Kiedyś cicha, dystyngowana i zawsze pozostająca w cieniu, bo tak bezpieczniej.... Teraz posiadająca przyjaciół, rodzinę, osoby dla mnie ważne, dla których zrobiłabym wszystko. Dosłownie wszystko i to bez wyrzutów sumienia. Odważna, pełna życia i pragnąca odkrywać otaczający świat na nowych poziomach rzeczywistości. Nie dziw się, że mam taki mętlik w głowie. nikt nie twierdził, że rozwój jest prosty, ale trudny również nie jest. Po prostu musiałam wykonać pierwszy krok zapominając o przeszłości, żyjąc teraźniejszością i tylko czasami, myśląc o przyszłości.
Zaczęłam się serdecznie, naprawdę serdecznie śmiać gdy wypowiedziałam te słowa. tak długo czaiły się w zakamarkach mojej duszy, że zaczynało mnie to powoli męczyć.Podeszłam i przytuliłam Yavana.
- Jesteś moim drugim terapeutą.
Szepnęłam i delikatnie pocałowałam go w policzek.
- Dziękuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Galeony : 46
  Liczba postów : 508




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Mar 27 2011, 09:51

Słuchając Siostrzyczki nie mogłem powstrzymać delikatnego uśmiechu który pojawił się na mojej twarzy. Spokojnie wytłumaczyła w pełni co czuje, a przynajmniej dzięki Jej słowom wiedziałem co chciała przekazać. Czułem się podobnie, wrzucony w całkiem inny świat nie planowałem go poznawać przynajmniej nie w takim stopniu. Ale dzięki osobą które tutaj poznałem zmieniałem się, zaczynałem żyć własnym życiem, a w tym wszystkim Siostrzyczka miała wielki udział. Nie znałem Jej kiedy była cicha i stroniła od innych, więc nie miałem pełnego obrazu, ale tego nie potrzebowałem uśmiechała się swobodnie i radośnie, a to najważniejsze. Jak ja uwielbiałem takie chwile kiedy osoby na których mi zależy są pełne szczęścia, a cierpienie omija ich szerokim łukiem.
- Nie ma za co. - odpowiedziałem przytulając Siostrzyczkę – Dziękuję Sigrid, cokolwiek się stanie masz we mnie brata. - odskoczyłem od dziewczyny kiedy poczułem niezadowolone ruchy na mojej skórze. Chyba zdenerwowała się no cóż czas by poznała moją rodzinę.
- Wybacz Siostrzyczko, Ylia się zdenerwowała. No choć przywitaj się. - z radosnym tonem zaproponowałem mojej małej by się pokazała. Zrobiła to okazując całkowite niezadowolenie z tego jak ją ścisnęliśmy, oczywiście niechcący. Ale i tak syczała ponad miarę i to jeszcze będąc na mojej szyi. Biała kobra królewska to intrygujący widok, więc z zaciekawieniem spojrzałem na Siostrzyczkę.
- Poznajcie się, Siostro to Yliasviel, Ylia moja siostra Sigrid. - powiedziałem poważnym tonem, chociaż iskierki w moim oku sugerowały radość. Na szczęście moja mała wiedziała że rodziny nie wolno atakować, więc była nader spokojna w tym momencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Norwegia/Londyn
Galeony : -30
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 759




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Mar 28 2011, 15:41

- Yyyyyliasviel..
Wyjąkałam zaszokowana. Kochałam wszelkie zwierzęta, ale nie miałam pojęcia, że ktoś będzie chciał mieć węża. Ceniłam te stworzenia, ich śmiertelne piękno i grację, to prawda. Ale nie byłam pewna, czy sama chciałabym mieć jakiegokolwiek.
Już lekko uspokojona przyjrzałam się białej kobrze. Była piękna, lśniła od kropel deszczu i syczała niezadowolona.
- Witaj Ylia.
Powiedziałam i skłoniłam przed nią głowę. Dla takich stworzeń trzeba mieć szacunek.
- To o niej mówiłeś, gdy powiedziałeś, że masz zwierzątko?
Zachciało mi się śmiać, gdy tak pieszczotliwie mówił o "zwierzątku" pomyślałam o puszystym króliku bądź jakimś kociaku. W życiu nie pomyślałabym, że może to być wąż.
- Czy mogę jej dotknąć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Galeony : 46
  Liczba postów : 508




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Mar 28 2011, 23:17

Siostrzyczka była zaskoczona i to bardzo, rzadko miałem okazję w taki sposób tego dokonywać, więc cieszyłem się chwilą.
- Pełne imię jest dość trudne do wymówienia, ale pieszczotliwy skrót bardzo do niej pasuje. - no cóż byłem bardzo dumny z mojej małej Ylii, a także z siebie no bo przecież to ja zostałem wybrany przez Nią.
- Oczywiście że o Niej, nikogo innego nie mógłbym mieć na myśli. - delikatnie dotknąłem kaptura kobry gładząc powoli. - Nie jestem pewien – spojrzałem stropiony na malutką - nie zaatakuje Cię ponieważ należysz do rodziny, ale szczerze nikt oprócz mnie Jej jeszcze nie dotykał, przynajmniej odkąd się poznaliśmy. - wyciągnąłem rękę ku Ylii. Powolnymi posunięciami przeniosła się na moją dłoń cały czas przyglądając się Sigrid, dopiero kiedy cała oplotła się wokół mojej prawicy pochyliła głowę cały ruch wyraźnie przypominał ukłon. - Sądzę że znasz odpowiedź. - powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Galeony : 46
  Liczba postów : 508




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Mar 29 2011, 21:12

Przyglądałem się z nieskrywanym zainteresowaniem, jak moja Siostra delikatnie dotyka małej Ylii, cała sytuacja była co najmniej niezwykła. Zawsze posądzałem moje małe zwierzątko o niezwykłą inteligencję, ale żeby się skłonić i do tego dotknąć praktycznie obcej osobie? Sigrid musiała mieć coś w sobie, coś czego jeszcze nie dostrzegłem, nie odkryłem, moje oko skupiło się na twarzy dziewczyny.
- Od koło dwóch tygodni. Spacerując po okolicach szkoły natrafiłem na menażerię u Nanuka, to tam się spotkaliśmy. Kiedy wszedłem do środka poczułem że ktoś mi się przygląda, trochę czasu zajęło mi odkrycie kim była ta osoba. Zdziwiłem, a jednocześnie ucieszyłem się ujrzawszy Ylię, wtedy jeszcze nie wiedziałem jak się nazywa, ale byłem pewny że to ja zostałem wybrany, a nie na odwód. - myślami powróciłem do tamtej niezwykłej chwili, kiedy pierwszy raz ujrzałem moją małą. Tak Jej wzrok który spoczywał na mnie mówił wszystko, w pewnym sensie przypominało to sytuację z moją Siostrzyczką . Impuls który zmieniał wszystko.
- To nie do końca tak z tymi wężami. Ylias jest wyjątkowa, jestem w stanie się z Nią porozumieć nawet jeśli nie jestem wężousty. Do tego nie każdego byłbym w stanie nazwać zwierzątkiem, chociaż moja rodzina często traktuje je właśnie tak, więc dla mnie to dość naturalne. A Ty masz swoje ulubione zwierzę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Norwegia/Londyn
Galeony : -30
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 759




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Mar 31 2011, 22:57

- Czy jam swoje ulubione zwierzę?
zamyśliłam się przypominając sobie w najdrobniejszym szczególe moją Sol. Jej piękną skórę i wielkie, melancholijne ślepia pałające niepokojącym blaskiem w świetle księżyca. Wiele osób nie przepada za stworzeniami, takimi jak ona. Zresztą nie każdy może je dostrzec.
- Tak mam... Pierwszym i chyba ukochanym jest moja Sol. Nazwałam ją na cześć słońca głownie dlatego, że kocha noc. Wiesz ona jest Testralem i nie każdy może ją dostrzec. Mogę tylko powiedzieć, że nawet teraz każdy jej drgający mięsień mam przed oczyma. Drugim jest mój puchacz Ulv.
Ponownie popadłam w zadumę przypominając sobie moment w którym kupiłam moją sowę.
- To śmieszne, że nazwałam go akurat wilkiem. Ale coś w jego spojrzeniu dosłownie nie pozwoliło mi wybrać innego imienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 16Idź do strony : 1, 2, 3 ... 8 ... 16  Next

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-