IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 16  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Brzeg jeziora   Sob 29 Sty 2011 - 13:06

First topic message reminder :


Brzeg jeziora

Jest to miejsce całkiem oddalone od tych, które latem są oblegane, choć czasami ktoś się tu przypałęta. Nieraz stanowi pewnego rodzaju samotnię, szczególnie zimą, kiedy jezioro pokryte jest lodem i przychodzi tu jeszcze mniej osób niż wiosną. Główną atrakcją są tu pieńki wbite w dno, wystające ponad powierzchnię wody. Trzeba przyznać, że jest ich całkiem sporo, a trzymają się na swoich miejscach wyjątkowo dobrze. Najwyraźniej ktoś umieścił je tam zaklęciem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 26
  Liczba postów : 25




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro 16 Lis 2011 - 21:15

Rhea położyła się na trawie zginając nogi w kolanach. Ręce założyła za głowę i zamknęła oczy.
-Mmmm, uwielbiam takie miejsca, a jak pomyślę o tym, że za niedługo spadnie śnieg,ciarki mnie przeszywają ... Nienawidzę zimna brrr.
Wstała,wzięła swój szkicownik, znów się położyła,a na twarzy umiejscowiła kartki zaczynając przy tym chrapać.
- W sumie mogłabym tutaj spać, ta ziemia jest miększa niż niektóre łóżka,w których miałam przyjemność , albo i nie - dodała cicho spać. - zaśmiała się przelotnie i pociągnęła za Szatę Victorię.
-Sprawdź sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro 16 Lis 2011 - 21:23

Z rozbawieniem patrzyłam na poczynania Rhei. Najpierw się położyła uginając nogi w kolanach i zamknęła oczy. Na chwilę pogrążyła się w rozmyślaniach i już myślałam że zasnęła ale gdzie tam! Wstała, wzięła swój szkicownik, rozłożyła go na twarzy i ponownie zamknęła oczy tym razem ciągnąc mnie za bluzkę (napisałaś że szatę ale Tori nie ma jej ubranej ale nieważne :D ) bym również się położyła. -Ok.-zachichotałam kładąc się obok niej. -Masz rację, całkiem miło się leży. -było co prawda trochę chłodno, z północy nadciągało już chłodne powietrze ale co tam! Od leżenia na zimnej ziemi się nie umiera. -To co teraz robimy? Śpimy?-otworzyłam jedno oko zerkając na leżącą obok Puchonkę z radosnym uśmiechem, którego co prawda nie widziała bo miała przymknięte powieki ale uśmiechanie się chyba weszło mi już w krew. Cóż ze mnie za Ślizgonka! Zadaję się z Puchonką, wesoło z nią chichoczę! No normalnie zdrada domu! Ale w tej chwili było mi bardzo dobrze i miałam wszystko gdzieś. Liczylo się tu i teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 26
  Liczba postów : 25




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw 17 Lis 2011 - 13:49

Rhea zdjęła z twarzy szkicownik, i otworzyła czy.
Dziewczyna zaśmiała się, gdy poczuła że Ślizgonka kładzie się koło niej.
- Hmm, no nie wiem mi się raczej spać nie chcę, możemy poszukać biedronek, jak byłam mała często to robiłam z tatą - znów roześmiała się wesoło.
"Nie rozumiem tego podziału domów, przecież Ślizgoni nie są tacy straszni (czasem ...) a Puchoni nie są znowu takimi kujonami (czasem ... )"
Puchonka zauważyła, że od dłuższej chwili rozmyśla, więc szybko się otrząsnęła i zapytała :
- To co ? - popatrzyła na koleżankę rozbawionym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw 17 Lis 2011 - 16:49

No cóż, nie mam weny ale postaram się coś sklecić. Szukanie biedronek...Może być ciekawie. Gdy usłyszałam co Rhea mówi usiadłam gwałtownie otwierając oczy ze zdziwienia. -Biedronki mówisz? No dobra...- wstałam i zaczęłam się -rozglądać. -Cip, cip, cip, cip, cip, cip biedronkiiiiii!-wykrzyknęłam po czym roześmiałam się. -To gdzie zaczynamy poszukiwania?-spytałam dociekliwie.- Nigdy tego nie robiłam. Chociaż...z Marie kiedyś łapałyśmy polowałyśmy na żaby w moim ogrodzie. Ale to chyba co innego,nie?- mruknęłam wesoło i spojrzałam wyczekująco na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 26
  Liczba postów : 25




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw 17 Lis 2011 - 19:05

Bein zaśmiała się na widok Vicotorii cipciającej na biedronki ( XD ).
- Nie tak się woła biedronki - wystawiła jej język - w sumie sama nie wiem jak je się woła - uśmiechnęła się szeroko.
- Prawdopodobnie nadwyrężymy sobie kręgosłupy, no ale trzeba jakoś je poszukać.
- Żaby to bardzo mądre stworzenia, uciekają przed nami i trudno na nie polować, tak to jest zupełnie co innego - Rhea znów się zaśmiała, tak jak często przy Tori
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw 17 Lis 2011 - 19:29

Ta Rhea to po prostu ogień wesołości, ciągle się śmieje. Czyżbym była aż tak zabawna? Dziwne. Do tej pory przyprawiałam ludzi o płacz (głównie pierwszaków) albo byłam im obojętna, tak jak oni mi. Jednak najwyraźniej coś się zmieniło i przeistoczyłam się w Ślizgonkę niosącą radość. Heh, śmiesznie to brzmi jak się o tym myśli. -O rany...stare babcie będą musiały się zginać.- pokręciłam głową po czym zgięłam się łapiąc za plecy i udałam starszą panią szukającą w trawie okularów. -Nie znam się na biedronkach ale one powinny być tam gdzie jakieś kwiaty czy coś. Chodźmy. -złapałam dziewczynę za rękę i pociągnęłam za sobą na brzeg jeziora gdzie pod jakimś drzewem rosło parę kwiatów, które nie miałam pojęcia jak się nazywają co zresztą nie nowość bo się na tym kompletnie nie znam. Kucnęłam na trawie zupełnie ignorując fakt, że mogę ubrudzić sobie moje jasne dżinsy. W ruch poszły moje ręce i uważne oczy. Odchylałam powoli kępki trawy, listki i płatki kwiatów by znaleźć choć jedną biedronkę. Wczułam się w to zajęcie tak, jakby od tego zależało moje życie. Szperałam w tych roślinkach jakąś minutę gdy po odchyleniu wszystkich płatków fiołka leśnego (powiedzmy że rosło tam coś takiego XD) ujrzałam malutką biedroneczkę siedzącą (?) sobie cichutko, a co, miała krzyczeć?!, w zaciszu. Lekko usadowiłam ją sobie na palcu i podniosłam się z klęczek z triumfalnym uśmiechem. -Patrz, znalazłam jedną!- pochwaliłam się wyciągając owo znalezisko na swoim kciuku i podetknęłam je Puchonce prawie pod sam nos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 26
  Liczba postów : 25




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw 17 Lis 2011 - 20:03

- Oh jakie my biedne, nasze krzyże nie wytrzymają - wyszczerzyła się znowu. "Chyba naprawdę polubiłam tą Victorie, nie dość że jest miła, ma poczucie humoru, to jeszcze mam wrażenie, że świetnie się dogadujemy i jesteśmy w jakiś sposób połączone psychicznie" - gdy tylko Puchonka o tym pomyślała zaśmiała się ze swoich " filozoficznych myśli. Jednak szybko się opanowała, ponieważ zauważyła że dziewczyna patrzy się na nią dziwnie, nie chce żeby uznała mnie za upośledzoną umysłowo. "Patrz, znalazłam jedną ! " - na te słowa Rhea wybuchła śmiechem, i zaczęła bić brawo.
- Pogratulujmy więc Tori za jej spostrzegawczość - i znowu szczery uśmiech.
Ile razy ta dziewczyna pokaże swoje zęby w uśmiechu lub śmiechu ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw 17 Lis 2011 - 20:35

Delikatnie odłożyłam biedroneczkę na trawę coby wróciła do swojej rodziny jeśli ją posiada. Podniosłam się znowu i spojrzałam z uśmiechem na Rheę. Wyglądała na pogrążoną w myślach które przerwał gromki śmiech. Spojrzałam się na nią dziwnie ale szybko się opamiętałam. W końcu sama też mam czasem myśli, które mnie rozśmieszają. Ba, czasem gadam do siebie! Chyba powinnam wybrać się kiedyś do świętego Munga, gdzie przez jakiś czas zdarzyło mi się być po ostatniej próbie samobójczej. -Dziękuję,dziękuję. -uśmiechnęłam się i parę razy wykonałam ruchy podobne do ukłonu gdy dziewczyna biła mi brawo. -Wiesz Rhea, lubię cię. Dotychczas zawieranie nowych znajomości szło mi opornie, ba, nawet ich nie zawierałam! A tu proszę, pięć minut i już tarzamy się razem po trawie śmiejąc się wesoło. To dziwne ale i fajne, no nie?- uśmiechnęłam się do brunetki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 19
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw 17 Lis 2011 - 22:15

Jesień nadeszła nad Hogwart niczym widmo i pokryła wszystko swa szarością, na drzewach było tylko parę żółto-brązowych liści powiewających na wietrze jaki wiał w okolicy jeziora. Chłód dawał się uczniom we znaki co można było zaobserwować na błoniach gdzie wiosną i wczesnym latem prawie wszyscy się tu gromadzili, natomiast teraz to miejsce prawie wymarło. Desmond wyszedł z zamku ubierając się na tyle ciepło by nie zmarzł podczas tego spaceru. Ruszył dróżka nad jezioro mijając pojedynczych uczniów spędzających wieczór nad akwenem wodnym. Droga usypana liśćmi tłumiła jego kroki co sprawiało że jedynym dźwiękiem jaki słyszał był cichy szum drzew. Po kilku minutach znalazł odpowiednie miejsce leżące obok starego, nagiego drzewa, obok którego usiadł i dotknął ręką delikatną tafle wody.
- Zimna... - powiedział sam do siebie odruchowo chwytając ją druga ręką aby ją ogrzać. Zamarł przez chwile w takiej pozycji po czym zaczął obserwować drugi brzeg jeziora nad którym wznosił się księżyc. Jego wzrok wkrótce powędrował także na gwiaździste niebo, któremu się w milczeniu przyglądał, jakby usiłował przyjrzeć się gwiazdom z bliska.

//Dawno nie pisałem więc przepraszam jak będzie coś nie tak :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw 17 Lis 2011 - 23:57

Zimno. BARDZO zimno. Wręcz lodowato. Nie przesadzasz trochę? Aż tak chyba nie jest...
Otworzyłam przerdzewiałe okno dormitorium. Do środka dostało się chłodne powietrze jesiennego wieczoru. Zadrżałam, czując jak wiatr przeniknął cienką koszulkę. Księżyc świecił jasnym światłem, odbijając się od powierzchni jeziora. Idź tam. Ale że gdzie? Tam, gdzie się patrzysz. Że nad jezioro? Nom. Hmm...
Z jednej strony, był to zły pomysł. Ostatnio w szkole znów pojawiły się ataki wilkołaków i chodzenie nocą po błoniach uważano za pomysł godny szaleńca. I właśnie dlatego miałam ochotę tam iść.
Wcisnęłam różdżkę do kieszeni czarnych rurek, ubrałam bluzę i cichaczem wybiegłam z dormitorium, kierując się w stronę jeziora. Jednak gdy dotarłam na miejsce zorientowałam się, że ktoś tam już jest. Dziwnie znajomy...
Czyżby to był Desmond? Chyba...raczej...nom.
Podeszłam do Krukona, lekko pukając go w ramię, po czym stając z drugiej strony i uśmiechając się lekko.
- Hej. Co tu robisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 19
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 0:13

Pośród chłodnego otoczenia, które go otaczało rozlegała się wręcz przeraźliwa cisza. Des wnikliwie przyglądał się na przemian jezioru oraz niebu, jakby zafascynowany ich naturalnym urokiem i pięknem. Wiatr lekko powiewał jego płaszcz oraz szal, a jego grzywka gwałtownie się poruszała przez delikatny zefir, który nawiedził Hogwart dzisiejszej nocy. Nagle poczuł dotyk na jego ramieniu. Odruchowo podskoczył wyrwany z zamyślenia i dość szybko odwrócił lekko zziębniętą głowę. Jego oczom ukazała się stojąca obok niego Ev.
Wyglądała ślicznie w rurkach i swetrze, które uwzględniały jej sylwetkę a wiatr podrzucał jej delikatnymi rudymi włosami w powietrze przy silniejszym podmuchu co powodowało że dla Desa wyglądała ona jak uosobienie jesiennego anioła, od dawna jej nie widział więc na jego twarzy szybko zagościł uśmiech.
- Hej. Obserwuje jezioro, to mój mały azyl od szkoły, nauki...tego wszystkiego. Przyłączysz się? - wybąkał przez skostniałe od zimna usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 12:32

Usiadłam obok chłopaka, czując ciepło bijące od jego ramienia. Powiał wiatr, bawiąc się moimi włosami, aktualnie w kolorze ciemnoczerwonym. Westchnęłam ciężko.
- Azyl... - powtórzyłam, wpatrując się w jezioro. Lekka bryza zmarszczyła wodę, pozostawiając ciche fale rozbijające się o brzeg. W sumie było słychać tylko wiatr, szum drzew i nasze oddechy, zamieniające się w parę. Tak, temperatura nie sprzyjała siedzeniu po nocy w samej bluzie. Mogłam wziąć płaszcz albo kurtkę... Trza było mnie posłuchać. Mogłabyś teraz siedzieć w Pokoju Wspólnym i grzać się przy ciepłym kominku, ale nieee, ty MUSIAŁAŚ wyjść na dwór, bo Księżyc był ładny. A teraz marzniesz, i ja muszę marznąć razem z tobą. Trza było dopaść kogoś innego. Teraz cierp. A idź ty. Metamorfomag od siedmiu boleści.... Zamknij swoją wyimaginowaną mentalnie jadaczkę.
Uśmiechnęłam się lekko do Desa, i przez moment nasze oczy spotkały się. Szara burza przeciw jasnemu niebu. Szybko spuściłam wzrok. Nie chciałam, żeby zobaczył w moich oczach tego, co chciałam zachować dla siebie.
- A w ogóle, co u ciebie? Dawno się nie widzieliśmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 19
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 13:02

Noc robiła się coraz chłodniejsza, tafla wody lekko zmarszczona przez podmuchy wiatru wydawała delikatny szum kojący zmysły. Desmond powoli, ale z trudem się przyzwyczajał do wszechobecnego zimna i mrozu panującego na dworze. Spojrzał na Ev. Bawiła się ona swoimi kosmykami, po chwili jej spojrzenie powędrowało na jego twarz. Des jedynie mógł ponownie ciepło się uśmiechnąć, lecz ona spuściła głowę. Dlaczego spuściła wzrok? Może nie chciała bym na nią patrzył...nie, na pewno nie. Przecież chyba taki straszny nie jestem... Des zaśmiał się w duchu po czym powrócił z swoimi myślami na ziemię.
- Nic nowego, wszystko płynie swoim tempem. A jak u ciebie? - spytał się ją po czym wlepił wzrok w horyzont. Na drugim brzegu było pusto, większość uczniów zapewne siedziała w dormitoriach, pokojach wspólnych, cześć z nich pewnie wałęsała się po zamku...ale tam przynajmniej nie doskwierał im mróz. Tylko oni we dwójkę siedzieli nad jeziorem. Uwaga Desmonda powróciła znów na Ewkę. Wyglądała na zziębniętą. No dalej Des! Daj jej płaszcz, bluzę...cokolwiek!. Desmond zdjął kurtkę i podał ją dziewczynie.
- Masz, widać że zmarzłaś. Ubierz go, będzie ci cieplej. - uśmiechnął się uprzejmie w jej stronę. Brak płaszcza nie dawał mu się już we znaki bo chłód został zastąpiony przez wewnętrzne ciepło, nie chciał żeby Ev się rozchorowała, chciał o nią w jakiś sposób zadbać. Nawet w taki nic nie znaczący sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 14:34

- To niedobrze, że nie dzieje się nic nowego. Powinno być inaczej. Jesteśmy nudni, Des.
Kurde, niby tyle się dzieje, a jakoś nikomu nie chce się o tym gadać. Choćby i o tych nowych nauczycielach, co to ich nie było, a nagle pstryk! i pojawiają się znikąd. Albo o atakach. Wystarczył mi jeden wilkołak, by przekonać się, jakie to one są "milutkie". Wzdrygnęłam się na samo wspomnienie o Umberto i jego świcie. Przed oczami stanął mi obraz włoskich wilkołaków goniących mnie, Sandra i Pedra po ciemnych uliczkach zatęchłych przedmieść Wenecji.
Pokręciłam głową, odrzucając wspomnienia. Nie chciałam do tego wracać.
Zdziwiłam się, ale i w duchu dziękowałam Desowi za kurtkę. I co, teraz już nie będziesz narzekał? Będę. Boś idiota. Się odezwała...
- Dzięki - uśmiechnęłam się z wdzięcznością w stronę Krukona. Kurtka oczywiście była za duża i wyglądałam w niej jak sierotka, ale dzięki zbyt długim rękawom mogłam schować zmarznięte dłonie. Przymknęłam oczy, i w pewnym momencie poczułam że moja głowa leży na czymś ciepłym i miękkim. Otworzyłam je i po chwili zorientowałam się, że opieram się o ramię Desa. Poderwałam głowę i chrząkając z zakłopotaniem usiadłam w pierwotnej pozycji. Czy ja się rumienię? Trochę raczej tak. Merda.
- Emm... a tobie nie będzie zimno? - spytałam nagle, przypominając sobie, że chłopak siedzi w samej bluzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 19
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 14:54

Des uśmiechnął się lekko po czym dalej wypatrywał oznak życia na drugim brzegu. Niestety na próżno. Jezioro było dalej puste i ciche, niczym opuszczony cmentarz. A oni - byli jak dwa znicze, rozjaśniające to miejsce swoja obecnością. Desmond zamyślił się delikatnie
- Z nuda trzeba walczyć...na wszelkie sposoby. W końcu nie możemy takich momentów po prostu spieprzyć, tak? - uśmiechnął się szeroko w jej kierunku. Mając na myśli "te momenty" miał w głowie wizje tych, które z nią spędzał. Może nie było ich zbyt wiele, lecz były one dla niego na swój unikalny sposób bardzo wyjątkowe. Nagle poczuł coś na swoim ramieniu. Obrócił głowę. Głowa Ewki leżała delikatnie oparta o jego ciało. Des uśmiechnął się, lecz po chwili dziewczyna szybko podniosła głowę i wydała mu się lekko zamieszana ta sytuacją. Des i widzisz...udało się. Coś sobie u niej takim małym gestem zaskarbiłeś...dobrze jest! Nastąpiła chwila ciszy z której po chwili wyszedł głos Ev pytający się Desmonda czy jest mu zimno. Chłopakowi faktycznie lekko było chłodno, ponieważ polarowa bluza nie dawała takiego ciepła jak jego ulubiony płaszcz, ale postanowił jej tego nie mówić.
- Nie, spokojnie. Mi jest ciepło.
Po chwili zauważył na jej twarzy rumieńce, wywołało to u niego spora radość, Des uśmiechnął się delikatnie w jej stronę. Zarumieniła się...czy to chodzi o to ramię...chyba tak...sam właściwie nie wiem..
- Dalej ci zimno? - zapytał ją brodząc palcem w pisaku rysując różne wzory, które wyglądały jak dziecięce bohomazy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 18:23

- Racja. Nie możemy - kiwnęłam głową, patrząc na Księżyc odbity na powierzchni jeziora. Była pełnia. Nie do końca wiedziałam, która godzina jest aktualnie, ale w sumie miałam to w głębokim poważaniu. Liczyło się to, co jest teraz i tutaj. A teraz siedziałam z ukochaną osobą samotnie nad jeziorem, nic nie mówiąc i słuchając ciszy przerywanej jedynie szumem drzew i fal rozbijających się o brzeg. Jeszcze se kurde dzióba dajcie to już zupełnie będzie słitaśnie. Odwal się. W ogóle po co się wtrącasz? To jest moja sprawa, co robię, jak robię i kiedy robię. Jasne? Nie. To masz problem.
- Nie, twój płaszcz jest ciepły. Dzięki jeszcze raz - powiedziałam, wtulając się w okrycie i ukradkiem wciągając zapach bijący od niego. Pachniał... mandarynkami. A nie, czekoladą. Jackiem Danielsem, a zaraz perfekcyjnie skręconą marihuaną z haszem. Deszczem. Wolnością. Wszystkim, co kochałam. A teraz? Teraz dupa, bo ty mu tego nie powiesz, a sam jakoś chyba się do tego nie pali. Mam złe przeczucie. Ty zawsze masz złe przeczucia.
Patrzyłam, jak rysuje po piasku. Spojrzałam na kawałek terenu przede mną i napisałam palcem "I .... YOU". Tylko nie wiedziałam, co wstawić między te dwa wyrazy. Like, love, hate... możliwości było sporo. Trudniejszą sprawą było wybrać właściwą, żeby później nie okazało się, że był to zły wybór. Westchnęłam ciężko i spojrzałam w górę, wpatrując się w gwiazdy. Usiłowałam doszukać się konstelacji, ale w Italii nocne niebo wyglądało całkiem inaczej. Jedynie Krzyż Południa wciąż stał na swoim starym miejscu. Nagle coś mi mignęło między świecącymi punktami.
- Patrz, o tam! - wskazałam na kometę, drugą ręką uderzając lekko chłopaka w ramię - Spadająca gwiazda! Pomyśl życzenie! - byłam zaaferowana jak pięcioletnie dziecko. Szybko pomyślałam o jednym - żeby ta chwila trwała wiecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 19
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 19:35

Robiło się coraz bardziej chłodno, lecz Desowi już to nie przeszkadzało, bo mógł z nią spędzić chociaż tych kilka chwil. Przeważnie momenty gdy się spotykali były krótkie, trwały zaledwie po kilka minut, nie dawały mu tego poczucia szczęścia jakie poczuł teraz siedząc obok niej nad tym jeziorem. Może opowiadania o tym miejscu że ma w sobie jakąś magię są prawdziwe? Des zaczął w to wierzyć. Przez wiele miesięcy pragnął się z nią spotkać, choćby przypadkiem, by nawiązać tą rozmowę, by to się jakoś zaczęło, by móc rozwinąć swoje uczucie. Wielokrotnie ją mijał na korytarzu, lecz nie ośmielił się wybąkać więcej niż zwykłe "cześć". Nawet nie miał wtedy pomysłu aby ja zagadać, aż do tego momentu kiedy dostał od losu tę wielką szansę. Des idioto...błagam cię, nie spieprz tego bo inaczej naprawdę będziesz ofiara losu. Jego myśli się zbierały tylko wokół Ev, świat dookoła niego przestał istnieć, byli tylko oni, jezioro oraz umaszczone gwiazdami lekko zachmurzone nocne niebo górujące ponad nimi. Jego radość zwiększyła się z momentem gdy usłyszał że dzięki jego płaszcz ją ogrzał, uśmiechnął się w jej stronę. Nastała chwila ciszy, Desmond milczał wpatrzony w ziemię, nie minęło zbyt wiele i zobaczył jak Ewka pisze napisz I ... you. Nie wiedział o kogo chodzi, ale chciał, wręcz pragnął dopisać "love", lecz powstrzymał się, nie znał jej uczuć. Uważał że ona go postrzega jako przyjaciela, więc ostrożnie dopisał "L". Może to znaczyć dwie rzeczy, więc raczej tego aż tak źle nie odbierze...nie chce aby odeszła, nie w takiej chwili.Des po chwili został wyrwany z myśli przez szturchnięcie, popatrzył w górę i ujrzał spadającą gwiazdę, był to piękny widok. Samotna smuga lecąca po nieboskłonie...widok był olśniewający. Tak jak powiedziała Ev pomyślał życzenie. Chciał aby jego marzenia wobec Ewki kiedyś się ziściły, może i było to nierealne jednak nadzieja matką głupich a co drugi głupi to ma szczęście, była to jedna z jego "słynnych" myśli, którymi się kierował w życiu.
- Jakie miałaś życzenie? - zapytał z wielkim wyszczerzem w jej stronę. Był ciekawy, może...może ona myśli tak jak on...nie to byłoby wręcz nierealne, ale i tak warto byłoby się dowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 20:30

Zobaczyłam, jak Desmond dorysowuje literę w moim napisie na piachu. Serce stanęło mi na moment, palce wyrywały się do dokończenia słowa. Tak, napisz i zostań potem sama wśród ciemnych drzew. ? On cię traktuje jak przyjaciółkę albo kumpla. Jeśli zbytnio dasz mu do zrozumienia, że go lubisz bardziej niż sama byś chciała, to on popatrzy na ciebie jak na idiotkę, albo się zmiesza, wstanie, powie "Sorry, nie pasujemy do siebie" i odejdzie w stronę zamku. W sumie...
Przypomniały mi się te wszystkie nieoczekiwane spotkania na korytarzach, wszystkie ciche "cześć", kiwnięcia głową na lekcjach, pojedynki na Zaklęciach, strzelanie kaflem w stronę obręczy... nawet to jak spadłam z miotły bo dostałam tłuczkiem od wyżej wymienionego. I to wspólne uczenie się Historii Magii, bo jak zwykle ja byłam ta głupia, a Krukon z wielką cierpliwością tłumaczył mi wszystko jak pięcioletniemu dziecku. Przypadkowe zetknięcia dłoni i rumieńce na policzkach z zakłopotania. Nigdy nie rozmawialiśmy jakoś dłużej, zawsze ograniczało się to do "cześć, co tam, dobrze, to fajnie, muszę już iść". A teraz? Teraz miałam szansę powiedzieć chłopakowi, jak się czuję przy nim, że jest dla mnie najważniejszy. Ale... nie miałam odwagi. Cholera, przy wilkołakach się nie bałaś, a teraz masz stracha? To zupełnie coś innego. Czego się boisz? Odrzucenia. Pogardy. Braku zrozumienia. A najbardziej... że on zwyczajnie sobie pójdzie. Co chcesz z tym zrobić? Chciałabym mu to wszystko powiedzieć. Wytłumaczyć. Ale on mnie nie zrozumie... Skąd wiesz? A może on myśli i czuje tak samo jak ty? Przed chwilą mówiłeś, że sobie pójdzie. Weź się wreszcie zdecyduj! Mówię ci, dopisz ostatnie litery. Zobaczysz, co się stanie. Nie, mam lepszy pomysł.
Schyliłam się i dopisałam "e" na końcu niewiadomego wyrazu. To ma być ten pomysł? Nom. Miałam nadzieję, że dopisze to, co chciałam dopisać ja, chociaż były na to małe szanse. Zamyśliłam się, po czym słysząc pytanie chłopaka zaśmiałam się cicho.
- Nie mogę ci powiedzieć, bo się nie spełni - stwierdziłam z mądrą miną - ty mi swojego też nie mów.
Życzenie było takie samo jak codzień odkąd poznałam Krukona. Zawsze to samo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 19
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 20:50

Delikatnie się uśmiechnął na widok tej litery dopisanej na piasku. Dobra Des...teraz to robisz albo nie i tracisz szansę, zobaczymy na co cię stać. Jego myśli skupiły się wokół tego wyrazu, dla Desmonda zależała od niego jego przyszłość oraz te kilka liter świadczyło o ich uczuciu jakim obdarza go Gryfonka. Zamyślił się i przypomniał sobie ich całą znajomość. Były to zaledwie urywki pamięci, niczym klatki z starego filmu. Wspólna nauka, wymiana zdań na korytarzach, Des czuł że ona go uważa za przyjaciela ale tak nie musi być na zawsze...może się to zmienić, właśnie taka chwila może to spowodować. Na taki moment czekał długi czas, spojrzał jeszcze raz na litery ułożone delikatnie w piasku. Te kilka liter, niby nic nie znaczących potrafiły czynić cuda jak i ranić serca...zależy jak się ich użyje. Chłopak zawahał się, wciąż dręczyła go myśl o tym że ona go tu zostawi, było to wręcz przygnębiające, ale trzeba było działać, za daleko zabrnął by teraz z tego wyjść. Podejmowanie decyzji nigdy nie było jego mocna stroną, a tym bardziej rzeczy, które opisują jego uczucia. Zazwyczaj chował je on skrzętnie w jego sercu, już raz został zraniony nie chciał tego przeżyć po raz drugi, westchnął delikatnie lekko podnosząc rękę by dopisać swoje prawdziwe uczucia, lecz w środku coś mu mówiło że powinien skłamać, tak by jej nie stracić, by móc ja zatrzymać, aby nie odeszła. Po chwili się przełamał i dotknął palcem piasku i tam go zatrzymał.
- Marzenia mogą się już nawet dzisiaj spełnić... - powiedział z delikatnym uśmiechem - Dopisz jeszcze jedną literę, naprawdę chciałbym znać prawdę... - dodał szybko po czym spojrzał jej w oczy. Chciał tak ukryć swój lęk przed okazywaniem uczuć, który był w nim od dawna. Najpierw musiał znać jej opinię, nawet jakby go raniła, chciał się jej podporządkować. Jego uczucie było wielkie, jednak przede wszystkim chciał poznać jej stosunek wobec niego, jeżeli powiedziałaby że jest dla niej tylko przyjacielem dałby sobie spokój natomiast jakby oznaczało to coś więcej...cóż słowa nie opisałyby jego radości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 21:21

W zasadzie wszystko zależało od tych dwóch liter. Od dwóch głupich liter, wyrysowanych w głupim piasku. Od nich zależało co się stanie dalej. Czy Des odejdzie, nie mówiąc nic, czy zostanie, siedząc ze mną na przewróconym drzewie. To od nich zależało, czy serce wyskoczy mi z piersi z radości, czy może jednak pójdzie do sali samobójców się naćpać tabletkami na depresję. Jak ja nienawidzę takich wyborów...
Patrzyłam na wyryte w piachu zdanie, które i tak po pierwszym deszczu zniknie. Ale zostanie w twojej głowie na zawsze. Takich momentów się nie zapomina, i ty dobrze o tym wiesz. Tiaa... Ale z Sandrem to zupełnie inna historia! Jaaasne. No tak... bo jego już nie ma, i raczej nie będzie. Boisz się, że to wszystko się powtórzy? No... nie chcę przeżywać tego jeszcze raz. Chyba bym się powiesiła normalnie, widząc to po raz kolejny.
- Marzenia. - powtórzyłam tępo niczym automat, nadal patrząc na słowa. To było zbyt trudne. Nie chciałam go stracić, nie chciałam, żeby sobie poszedł i mnie tu zostawił. Bałam się własnych uczuć i emocji. Co będzie, jak mu powiem? Nikt oprócz niego nie wiedział.
- Wszyscy mamy marzenia. Ale nie każdy ma zdolność o nich myślenia.
Spojrzałam mu w oczy. W piękne, bezdenne niebo nie zmącone żadną burzą. A w tych oczach coś się kryło. Coś, czego nie umiałam nazwać, ale była tam odpowiedź na wszystkie pytania. Tylko jak tą odpowiedź uzyskać?
- Też chcę znać prawdę. Pewnie tak samo jak ty.
Przytknęłam palec w miejsce, gdzie już zamierzałam dopisać brakujące litery. Teraz było mi już obojętnie, czy zaakceptuje to czy nie. Musiałam mu powiedzieć. Jednak... coś kazało mi siedzieć cicho i patrzeć na jego reakcję.
- Ja napiszę drugą literę, a ty trzecią. Zobaczymy, czy rzeczywiście marzenia się spełniają, czy to tylko medialna bujda.
Poczekałam, aż Krukon przytknie palec do piasku i zaczęłam powoli rysować małe kółko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 19
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 21:42

Desmond westchnął głęboko i zanurzył się jeszcze na chwile w swoich myślach. Des ona coś do ciebie czuje, czy to przyjaźń czy to miłość...nieważne, musisz jej to powiedzieć Częściowo się z tym zgadzał jednak obawa przed odrzuceniem była wielka. Wziął głęboki oddech, poczuł jakby był zawieszony gdzieś w powietrzu, jakby był w pustce jedynie ona siedzi obok niego i czeka, czeka na prawdę o jego uczuciach. Trudno wyrazić na słowach co on czuł. Obawa, podniecenie, zaduma...tak to dość dobre określenia. Lekko przyłożył palec do piasku robiąc tam delikatne wgniecenie. Dobra Desmond dasz radę, musisz jej powiedzieć prawdę, przełam to w sobie, jeżeli cię odtrąci to trudno - będziesz musiał przeżyć ale teraz, żyj chwilą! Te słowa odniosły duży skutek. Palec przesunął się po piasku tworząc kształtną literę "V". Teraz nie było już odwrotu, zostało mu jedynie czekać na jej reakcje. Ręka mu drżała a na całym ciele przeszedł go dreszcz i bolesny chłód. Albo odejdzie, albo zostanie...takie pięćdziesiąt na pięćdziesiąt, trzeba czekać. Nastąpiła chwila ciszy, szum na jeziorze ustał jakby także chcąc przysłuchać się wypowiedzi Ewki. Desowi wydawało się ze cały świat zamarł w oczekiwaniu na jej odpowiedź.
- To są moje uczucia...taka jest prawda - spojrzał głęboko w jej oczy i czuł jakby w nich powoli tonął oczekując na ratunek z jej strony, ta chwila trwała dla niego wieki.
- Czułem to...od dawna... - wybąkał i lekko uśmiechnął się, nie sadził że pomoże mu to w tragicznym ułożeniu, lecz starał się nie tracić nadziei, która i tak była wyjątkowo nikła. Z sekundy na sekundę napięcie rosło, dookoła panowała grobowa cisza. Zlustrował ja jeszcze raz - była piękna, sądził że to ostatni raz jaki ją widzi siedząca tak blisko niego że mógł czuć jej perfumy, które były dla niego ukojeniem zmysłów, jej obecność stawała się dla niego silnym narkotykiem, którego potrzebował cały czas. Niestety zrozumiał to za późno, teraz jego los jest już prawie przesądzony, pozostało jeszcze parę sekund...aż pozna odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 22:48

Wyprana z wszelkich emocji narysowałam kółko. Wpatrzona w okrąg nie zauważyłam, co napisał Des. Mogłabyś przekręcić głowę w prawo i wreszcie zobaczyć to, co chciałaś i trułaś mi tym głowę całe dwa lata? Wiesz co... chyba nie chcę tego widzieć. Sama nie wiem. Obróć tę cholerną głowę i popatrz! Nie.
Przymknęłam oczy. Wiedziałam, co tam się kryje, parę cali od mojej ręki.
- Marzenia się spełniają, jeśli masz z kim je spełniać - stwierdziłam, otwierając oczy. Dwie proste kreski tworzące zgrabną literę były wyryte w piasku. Z całości składało się zdanie, w każdym języku brzmiące pięknie.
I love you. Kocham cię.
- Od początku, prawda? Czułeś to od początku.
Wstałam, nadal nie patrząc na Krukona. Płaszcz sięgał mi prawie do kolan. Chłopak również wstał, a ja po raz pierwszy od wyznania popatrzyłam mu w oczy. Głęboko, jakbym chciała dojrzeć w jego wzroku akceptację, zgodę, chęci...
Znalazłam coś więcej. Kryło się w nim to przeświadczenie, że świat może być lepszy, jeśli tylko znajdzie się osobę do pomocy.
- Świat jest brutalny, i oboje o tym wiemy - stwierdziłam poważnie - życie jest jak porcelana, piękne i kruche, więc trzeba na nie uważać. I nie pakować bestii do gardła - przypomniała mi się scena walki Sandra z Umbertem. Pokręciłam głową, odganiając złe wspomnienia.
Podeszłam do niego bliżej, tak, że poczułam intensywniejszy zapach mandarynek. Mandarynek? A może czekolady... Sama nie wiem, wiem jednak, że kochałam ten zapach. Kojarzył mi się z ciepłem, bezpieczeństwem. Domem.
- Obiecaj mi, że nie będziesz próbował odgrywać bohatera. Nie przeżyłabym kolejnej straty.
Stanęłam na palcach i pocałowałam go, zarzucając mu ręce na ramiona. To było lepsze niż Jack Daniels i Ognista Whisky razem wzięte. Przymknęłam oczy, myśląc: "Jest dobrze. Oby ta chwila trwała wiecznie."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 19
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią 18 Lis 2011 - 23:23

Des czekał na to co narysuje Ewka, po chwili ujrzał cały wyraz, wbrew jego przypuszczeniom układał się w najpiękniejsze zdanie jaki mógł usłyszeć w sowim życiu...I love you - Kocham Cię. Ucieszył się, długi czas myślał jak to osiągnąć, twierdził że jest to syzyfowa praca a to było tak blisko...ona odwzajemniała jego uczucie, skrywane przez tak długo w jego myślach. Ja...To wspaniałe! Udało się. Była to wielka ulga dla jego duszy. Po chwili z zamyślenia wybudził go głos Ev.
- Tak, od momentu kiedy się poznałem, wtedy zrozumiałem jaka jesteś piękna i że do siebie pasujemy... - powiedział lekko zamieszany, poczuł że zaczyna się rumienić więc jedynie uśmiechnął się nieśmiało. Ewka wstała więc Desmond także podniósł się z zimnego gruntu. Chodziła delikatnie obok niego nie patrząc na jego twarz. Nie rozumiał dlaczego tak robiła ale mimo wszystko uważał że z nią świat będzie piękniejszy a szarość każdego dnia będzie urozmaicona już na zawsze, po raz pierwszy od dawna poczułem nadzieję...na lepsze życie. Po chwili spojrzała mu prosto w oczy on zobaczył w nich ból, stratę, cierpienie...zrozumiał że Ev wiele przeszła po czym usłyszał od niej słowa pełne życiowych mądrości.
- Przez życie nie można przejść samemu, trzeba mieć wsparcie...bo bez niego jesteśmy jak samotny statek na sztormie, powoli toniemy i schodzimy na dno... - spojrzał na nią z radością w oczach. Po chwili zbliżyła się do niego, poczuł jej zapach, ten który był dla niego zawsze jedynie pokusą a teraz jest jedynie owocem, którym może karmić swą duszę. Słowa które wypowiedziała zrobiły na Desie ogromne wrażenie. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu komuś na nim zależało...to było dla niego piękne uczucie.
- Obiecuje i dziękuje za to co dla mnie zrobiłaś - rzekł, po czym Ev zaplotła mu ręce na szyi i go pocałowała. Jej usta były miękkie, delikatne...Des poczuł się jak w niebie. Podczas pocałunku delikatnie je przygryzał, jakby chciał więcej choć nie mógł. Delikatnie muskał palcem jej szyje i policzek. Po czym zamknął oczy i oddał się emocjo,. które nim kierowały podczas pocałunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Crawley, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 34




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro 4 Kwi 2012 - 19:21

Cóż za urokliwy zakątek, panie Berkeley! Chciałoby się rzecz cichy, osamotniony, wolny od wkurzających pierwszoroczniaków i ich życiowych dramatów, ale niestety nic nie jest tak piękne i idealne. Zbudowany z drewna most średnio nadawał się na długie przesiadywanie - jakoś tak trzeszczał i raczej nie napawał zbytnim zaufaniem. Wiadomości dotyczące daty jego zbudowania nie są mi potrzebne - wygląd wyjaśnia wszystko. Trudno jest mówić o ciszy, gdy wokoło wszyscy, jak na zawołanie, głośniej niż zazwyczaj opowiadają zajmujące historie.
Cudownie.
Timmy, który ze względu na obecny wygląd należał do ostatnio modnej subkultury hipsterów, dotarł na sam środek(a jak!) trzeszczącej, drewnianej konstrukcji i oparłszy się plecami o barierki osunął w dół, czyli po prostu rozsiadł, blokując potencjalnym spacerowiczom przejście.
Świetnie.
W sumie miał ambitny plan zakopania się w kołdrze na wieki wieków amen, ale niestwierdzone nigdy ADHD, dało o sobie znać w najmniej odpowiednim momencie i tak o to dotarł właśnie tutaj. Poza tym w dormitorium był cholerny syf, a wszelkie próby sprzątania i nie dawały żadnych rezultatów - przysięgam, kiedyś powywala wszystkie, walające się po podłodze rzeczy (w tym również swoje!) przez okno i tyle je zobaczą, o. A jeśli w dalszym ciągu będą syfić, to normalnie przypomni sobie jeden z tych słynnych, berkeleyowskich dowcipów i odejdzie im ochota na życie w ciuchowych okowach. A propos, jakże dawno nic głupiego nie zrobił - niech no się tylko zastanowi... Ile to już czasu, Timmy? Pół roku? Rok? Jeszcze trochę i na przekór wszystkim wyjdzie z wprawy, a wtedy rodzony tatuś nie będzie miał tak wiele powodów, by go nienawidzić. Co z ciebie za syn?
Bosko.
I jeszcze na domiar złego dochodzi ta sprawa z M. Nie bardzo wiedział co o tym wszystkim myśleć - z jednej strony fajna z niej dziewczyna, chociaż średnio nadawała się na jednorazowe, ale bardzo fajne, spotkanie. Z drugiej jednak strony częstsze spotkania byłyby podpisaniem na sobie wyroku śmierci. Warto jeszcze wspomnieć, że M. uosabiała kilka, pożądanych przezeń cech, co doprowadzić może do ujawnienia się niechcianych uczuć. STOP. Nic takiego nie będzie, bo już jej nie zobaczy, o. I w ogóle tematu nie trzeba kontynuować.
Słodko.
Najstarsza latorośl Berkeley'ów, mająca na sumieniu wiele różnych, mniejszych i większych grzeszków, obdarzyła miażdżącym, w ogóle nie gryfońskim spojrzeniem, grupkę uroczych dzieciaczków i znudzona westchnęła. No cóż, panie Berkeley - jak to mówią członkowie pewnej grupy life is brutal.

Rezerwacja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Oia, Santorini, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 598
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3715-mia-rizpah-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3717-mia-nie-przemia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3718-mia-r-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11213-mia-r-ursulis#302428




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw 5 Kwi 2012 - 22:23

Trudno wyrazić słowami, do jakiego poziomu zdołała dotrzeć irytacja światem u Mii. Chroniczny dyskomfort dopadł ją kilka dni temu i nie odstępował. Cały czas było jej za zimno, za gorąco, za ciasno lub wręcz odwrotnie, rozpuszczone włosy łaskotały w ramię, gdy je spięła - gumka zbyt je ciągnęła, w trampkach nie mogła rozprostować palców, a z kolei na boso było jej zimno, w bluzce z długim rękawem niewygodnie opierało się na łokciach, a w innej rękaw był zwyczajnie za krótki, rzemienie i komboloi cały czas zsuwały się za daleko na ramię, kolczyki obijały o szyję, swędział lewy bark, a prawe kolano strzykało przy każdym kroku. Takie drobiazgi stały się głównym elementem istnienia MRU, co denerwowało ją jeszcze bardziej i w efekcie stała się bardzo nieprzyjemna, ciskała piorunami w każdego, kto odezwał się nie tak jak trzeba, zaskakująco agresywnie reagowała na każdą sytuację odstępującą od normalności. Pełno w niej było negatywnych emocji, to było dziwne jak na Mię.
Na szczęście dostała sowę od Timmy'ego. Gdy tylko zobaczyła należącego do niego ptaka, jakaś część złych duchów ją opuściła, a gdy szła nad jezioro, by się z nim spotkać, pozostało ich już bardzo niewiele.
Dostrzegła z daleka most i zobaczyła siedzącą mniej więcej w połowie jego długości postać, nie mogącą być kimś innym niż Tim. Lekki uśmiech zaigrał na jej twarzy, kontrastując ze zmęczonym wyrazem oczu i potarganymi lokami, jednocześnie komponując się idealnie z jasnobrązowymi piegami, które niezależnie od sytuacji zawsze wyglądały radośnie. Dziewczyna podwinęła rękawy dżinsowej kurtki zdającej się doskonale pamiętać czasy Leniwych Gumochłonów, prawie całkiem wytartej na łokciach i w niektórych miejscach na plecach, jakby ktoś się w niej czołgał na plecach. Gdy w końcu stanęła przy moście, oparła dłonie o belki po obu stronach.
- Oto i jestem! - powiedziała; nie musiała mówić specjalnie głośno, bo dźwięk i tak niósł się po wodzie i Mia wiedziała, że chociaż Timothy znajdował się całkiem daleko, doskonale wszystko słyszy. Stąpając ostrożnie i z obawą wsłuchując się w ostrzegawcze jęki konstrukcji, powoli dotarła do swojego przyjaciela i usiadła tuż obok niego, w taki sposób, że stykali się ramionami. - Potrzebowałeś mnie do czegoś konkretnego czy po prostu jestem twoim powietrzem i nie wytrzymasbeze mnie długo? - zapytała, chociaż doskonale znała odpowiedź: oczywiście, że była dla niego jak powietrze, jakże miałoby być inaczej?

/przepraszam, że tak długo czekałaś i że post wątpliwej jakości :p
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 16  Next

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-