IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Brzeg jeziora   Sob Sty 29 2011, 13:06

First topic message reminder :


Brzeg jeziora

Jest to miejsce całkiem oddalone od tych, które latem są oblegane, choć czasami ktoś się tu przypałęta. Nieraz stanowi pewnego rodzaju samotnię, szczególnie zimą, kiedy jezioro pokryte jest lodem i przychodzi tu jeszcze mniej osób niż wiosną. Główną atrakcją są tu pieńki wbite w dno, wystające ponad powierzchnię wody. Trzeba przyznać, że jest ich całkiem sporo, a trzymają się na swoich miejscach wyjątkowo dobrze. Najwyraźniej ktoś umieścił je tam zaklęciem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11847-eric-u-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11887-ericowe-relacje#319258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11888-poczta-erica#319259




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Lis 30 2015, 21:23

Śnieg? Eric lubił tę porę roku, wszystko się wydawało wtedy takie przejrzyste i jasne. Mimo chłodu panującego w ten okres roku jakoś mu to nie przeszkadzało a wręcz przeciwnie. Przecież od tego ma się ubrania, ażeby w razie potrzeby móc się cieplej ubrać i wyjść na zewnątrz. Szczerze powiedziawszy był ciekawy jak wygląda Hogwart i jego okolice w tej porze roku. Pewnie wygląda bajecznie, ale nie miał okazji jeszcze tego doznać i samemu pozwolić na ocenę.
- No nie powiem, że nie. Śnieg jest fajny, przynajmniej ja bardzo go lubie. Lato też, ale śnieg ma swój klimat, zresztą wyobrażasz sobie święta bez śniegu? A właśnie apropo świąt, pewnie jedziesz do swojej rodziny, nie? - zapytał. Co prawda było jeszcze wiele czasu, ale pewnie miał już jakieś plany na ten okres. Eric? No co, albo spędzi je ze swoją siostrą tutaj w Londynie, bo tego na pewno jej nie daruje, albo pojadą do swoich rodziców. Pewnie Eric tak właśnie chciałby uczynić, w końcu to ich rodzice i chłopak się za nimi stęsknił. Był pieściochem i każde przytulenie jego matki wiele dla niego znaczyło. Ok. Był dorosłym czarodziejem, ale dzieckiem dla swoich rodziców jest się przez całe życie, tak? Ciekawy był co na wyjazd powiedziałaby Olivia koniecznie będzie musiał się z nią spotkać i wszystko obgadać, bo trochę spraw do załatwienia pomiędzy sobą mieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 160
  Liczba postów : 124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11903-brandon-carter-filney
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11916-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11917-sowka-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11918-brandon-carter-filney#319921




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Gru 01 2015, 16:27

Zdecydowanie Hogwart wyglądał bajecznie w święta kiedy mury i dziedzińce były pokryte białym, zimnym puchem. Raz chłopak został w zamku zimą i mile wspomina spędzony czas pośród pozostałych uczniów. Niektórzy nawet wtedy wstępują do chóru szkolnego a Wielka Sala wypełnia się pięknymi kolędami i pastorałkami. Trzeba przyznać, że prowadzący chór naprawdę wykonuje porządną pracę. Mimo wszystko święta powinien spędzić z rodziną, szczególnie teraz, kiedy jest ostatni rok przed zakończeniem szkoły i za niedługo zaczną się studia. Pewnie jak będzie miał studia to przeprowadzi się gdzieś, zacznie pracować i nie będzie wakacji spędzał z rodzicami tylko sam, być może w otoczeniu przyjaciół. Tak samo święta, być może to on będzie na nie zapraszał swoich rodziców. Sam nie wiedział jednak gdzie chce zamieszkać ale chciał zamieszkać w dzielnicy gdzie jednak są czarodzieje. Może Dolina Godryka? A może Hogsmade?
- No i można urządzić bitwę na śnieżki! Wiesz jaka kiedyś była wojna w Hogwarcie pomiędzy Gryfonami a Ślizgonami? Nawet ja wziąłem w tym udział po stronie Gryfonów. Wiesz, latem są pojedynki na czary a zimą na śnieżki. Często te na śnieżki są nawet lepsze! - Powiedział i upił łyk piwa. Odstawił je obok i spojrzał w stronę jeziora. Ciekawe gdzie był teraz jego ulubiony kraken, dla niektórych uczniów zmora a niektórzy go nawet lubili. Czasami Brandon nawet łaskotał macki tej wielkiej kałamarnicy jaka zamieszkała w tym właśnie jeziorze.
Po chwili cieszy postanowił zagadać Eric'a w nieco... konkretnym kierunku. Chciał wyczuć jaki ma Eric stosunek do chłopaków.
- Ej, Eric. Tak właściwie to myślałeś kiedyś o jakiś chłopakach w nieco inny niż przyjacielski sposób? - Oczywiście ton głosu modulował na zwykłą ciekawość. Ot zwyczajne pytanie, zwyczajna rozmowa. Mimo wszystko serce Brandona biło mocno w oczekiwaniu na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11847-eric-u-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11887-ericowe-relacje#319258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11888-poczta-erica#319259




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Gru 02 2015, 04:54

Przyjezdny rónież lubił zdjęćia i można o nim mówić, że jest twardzielem, że na takiego nie wygląda, a jednak. Eric bardzo lubi święta w gronie rodziny. Co prawda zawsze robią to skromnie, bo jedynie rodzice i oni, jak co roku. Jednakże później przyjeżdża rodzina i jest naprawdę super. Podoba mu się. Jednakże z kuzynostwem nie miał dobrego kontaktu, Olivia pewnie miała podobnie. Można powiedzieć, że byli niezłymi gburami i nigdy nie mieli ze sobą nic wspólnego, ale on się nie miał zamiaru tym przejmować. Byli przede wszystkim starszym kuzynostwem, kto wie pewnie już pozakładali rodziny i każdy poszedł w swoją stronę, przecież Eric nie będzie za nimi chodził i szukał to na pewno nie jest w jego roli. Eric nie zna tych stron, ale pewnie chciałby zamieszkać w Dolinie Godryka, rodzice wiele mu o tym miejscu opowiadali. Właśnie miał pomysł do zrealizowania i chyba będzie potrzebował pomocy Brandona.
- No na pewno było fajnie. W świecie magii nie tylko ważne są czary i magia, prawda? - powiedział do niego i pokiwał lekko głową upijając kolejny łyk piwa. Eric lubił czarować, bo w końcu można powiedzieć, że to jest jego powołanie, ale nie lubił czarować skoro sam coś mógł zrobić, tak? Wiadomo po to ma różdżkę, ażeby sobie w życiu ułatwiać, ale nie zawsze to idzie w dobrą stronę.
- Brandon, pójdziesz ze mną do Doliny Godryka? Kiedyś tam, może nie kiedyś tam ale na przykład w sobotę? - spojrzał na niego z nadzieją w oczach. Naprawdę bardzo chciał zobaczyć to miejsce, pewnie najlepiej w czasie świąt, gdzie miejsce będzie pokryte puchem, bo mówili, że wtedy wioska wygląda najpiękniej, jednak nie chciał dłużej czekać, potem oby dwoje pojadą na święta i tyle będzie z ich wypadu. Liczył na Brandona i miał wielką nadzieję, że się nie zawiedzie.
- Znaczy... Że... - spojrzał na niego nieco podejrzliwie, dość szybka zmiana toru rozmowy, ale w końcu Eric jest zwykłym facetem jemu trudno się domyślić o co tak naprawdę chodzi. - Chodzi Ci czy jestem gejem? A wyglądam na takiego? Przecież wiesz, że latam za dziewczynami... Owszem przyglądam się niektórym chłopakom, mam niekiedy dziwne wizje, ale... Hmmm... Może powiem tak, nie trafiłem jeszcze na takiego, który byłby w stanie cokolwiek we mnie zmienić. - mruknął do niego. Eric się oczywiście nie domyślił, że Brandon mógł mówić o sobie. - A co jest grane, hmm? - zapytał, chociaż nic tak naprawdę nie podejrzewał w zachowaniu Brandona, jednakże gdyby czuł i słyszał bicie serca krukona z pewnością by go to bardzo zainteresowało, ale nie wiedział i chyba na szczęście Brandona jak i Erica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 160
  Liczba postów : 124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11903-brandon-carter-filney
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11916-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11917-sowka-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11918-brandon-carter-filney#319921




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Gru 02 2015, 09:50

- Wiesz co? W weekend nie możemy za bardzo wychodzić dalej niż do Hogsmade, ale może jak się zaczną ferie świąteczne? Wiesz, zanim pojedziemy do naszych domów. To znaczy wiem, że Ty masz o wiele dalej ale proszkiem Fiuu szybko się podróżuje i zdążysz na święta. Ale oczywiście, że pojadę z Tobą, przecież wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć, nawet jeśli znamy się niewiele czasu. - Uśmiechnął się do mężczyzny i pociągnął kolejny, spory nawet łyk kremowego piwa po czym rękawem płaszcza wytarł pianę jaka została mu na ustach.
Zawiał delikatny wiatr, od strony jeziora. Chłopak wystawił bardziej twarz w stronę wiatru i cieszył się jak poczuł, że jego włosy zaczęły zwyczajnie stają się rozczochrane. Lubił się wystawiać tak na wiatr i czuć jak kosmyki włosów ruszają mu się pod wpływem tej niewidzialnej siły.
- To znaczy, wiem o tym... ja po prostu tak z ciekawości się pytałem. Na przykład czy chciałeś kiedyś zobaczyć jak to jest chociażby tylko pocałować się z chłopakiem. Wiesz, tak na dobrą sprawę nic nie znaczący eksperyment. Bo ja się czasami zastanawiam jak to jest. - Oczywiście wiedział doskonale jak to jest. W końcu przeżył swój pierwszy pocałunek. Zabawnie się złożyło, bo siedział z Eric'iem akurat w tym samym miejscu, w którym trzy lata temu przeżył swój pierwszy pocałunek. Sam nie wiedział się czemu o to wypytywał swojego przyjaciela. Może chciał go do czegoś przekonać? Może miał nadzieję, że Eric pod wpływem chwili i tego pytania faktycznie zechce spróbować pocałunku i pocałuje właśnie jego? Dobrze, że Eric nie potrafił czytać w myślach.
- Nie to, żeby było coś ze mną nie tak - chociaż faktycznie było - ale wiesz, czasami ciekawość jest bardzo silna. Zresztą znasz mnie, jestem strasznie ciekawski. - Zaśmiał się aby ukryć swoje zakłopotanie. W zasadzie jedyne co mogło zdradzić, że jest zakłopotany to fakt, że drapał się z tyłu głowy. Zawsze tak okazywał niezręczność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11847-eric-u-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11887-ericowe-relacje#319258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11888-poczta-erica#319259




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Gru 02 2015, 19:44

- Cieszę się, że zawsze mogę na Ciebie liczyć. Wiesz chętnie bym poprosił Morticię, ale nie chce, ażeby przeze mnie wpadła w jakieś kłopoty. Ty tam się łatwo wykręcisz, ona może też, ale to jest jednak dziewczyna, nie? Tak bardziej wydaje mi się pasuje to zadanie do Ciebie i choćby i nawet dostaniesz najwyżej punkty ujemne, a Morticia pewnie zaraz jakąś pracę przez którą musiałaby spędzić przez niego pół dnia. Rozumiesz o co mi chodzi? Poza tym jesteś krukonem Ty pewnie więcej wiesz na temat tego miejsca niż ktokolwiek inny... - no co chciał się podlizał, ażeby chłopak w razie czego musiał się zgodzić. Wiedział, że się zgodzi, ale jednak zawsze jakiś procent niepewności jest. Brandon był naprawdę super chłopakiem. Miał nadzieję, że ich przyjaźń przetrwa wszystko, ale do tego chyba potrzeba jeszcze trochę czasu. Przecież na dobrą sprawę, Brandon znał go bardzo krótko. Pamięta dokładnie opowieści jego ojca, który opowiadał o rzekomym przyjacielu, który potem okazał się totalnym świnią. Dlaczego mu wtedy opowiadał, dlatego żeby uważał w nowej szkole. Mówił, że on nie wierzy uczniom z innych szkół. No prawda. Eric również nie był tak przyjaźnie nastawiony jak był w Salem, ale Brandon, Morticia i parę innych osób nie dało się nie lubić. Byli naprawdę super ludźmi, czarodziejami z którymi nigdy nie chciał stracić kontaktu. Poza tym po imprezie skapnął się, że Brandon z Morticią się przyjaźnią? Trójkącik? Hehe, oczywiście żart, ale liczył tutaj na trójkąt przyjaciół którzy zawsze mogą na siebie polegać, bo tak było, jest i będzie miał taką nadzieję.
- Nie, nigdy nie chciałem spróbować, ba. Nigdy nawet o tym nie myślałem. - powiedział do niego, nie chciał się przyznać panu Funley'owi, ale Eric pocałował się z chłopakiem. Był to nieznaczący pocałunek, ponieważ chodziło o zakład. Pewnie gdyby tego pocałunku nie było nigdy by nie poznał swojej orientacji. Czuł, że płeć męska nie jest dla niego taka jakaś obca w stosunku seksualnym mimo iż nigdy tego nie robił z chłopakiem. Kto wie, może los mu na to pozwoli? To przecież mogłoby być całkiem przyjemne doświadczeniem życiowe.
- Apropo ciekawości, widziałem na zabawie andrzejkowej, że dobrze się znasz z Morticią... No nie dziwie się, przecież jesteście na tym samym roku, chodzice na te same lekcje, ale tylko domy was różnią. - powiedział do niego. Wiedział po sobie, że ludzi z roku zna się. Nawet z nazwiska i z charakturu, którego wcale nie trzeba było poznać osobiście. Wiele okazywało się o danych osobach na lekcjach czy też szkolnych korytarzach, a nawet na jakiś imprezach gdzie to dane im było siedzieć przy sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 160
  Liczba postów : 124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11903-brandon-carter-filney
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11916-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11917-sowka-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11918-brandon-carter-filney#319921




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Gru 02 2015, 20:23

- Oh, no tak. Zresztą nie oszukujmy się, lepiej podróżować w męskim towarzystwie. No okej, mogę postarać się w ten weekend. Najwyżej coś wymyślę, żeby nikt nic ode mnie nie chciał. Może uda mi się nawet dogadać z prefektem, w końcu mnie znają. W sumie Dolina Godryka jest legendarna, podobno jest tam grób Peverellów, pierwszych posiadaczy Insygniów Śmierci. Ile w tym prawdy nie wiem ale chyba coś w tym musi być, w końcu jesteśmy częścią magicznego świata. - Spojrzał na swoją różdżkę. W sumie fajnie by było mieć Czarną Różdżkę, najpotężniejszy przedmiot na świecie. Różdżka pozwalała w końcu wyzwolić pełen potencjał magiczny czarodzieja, czarna różdżka potrafiła wyciągnąć więcej niż inne. Była potężna i zapewniała naprawdę wielką moc czarów. Oh... co on mógłby z tym robić! Na pewno wykorzystałby tą różdżkę do badań.
Postanowił przemilczeć już temat całowania się z chłopakiem. Nie chciał przerazić w jakiś sposób Eric'a chociaż z drugiej strony ciągnęło go do tego żeby zwyczajnie się na niego rzucić. On miał takie fajne usta, pewnie się dobrze z nim całuje. Szkoda tylko, że jest to nieosiągalne dla Brandona. Dawno nikt nie chwycił go tak za serce jak właśnie Eric.
W zasadzie to była jedna z niewielu przyjezdnych osób, które poznał. Ci z Salem raczej trzymali się razem i nieco izolowali się od uczniów Hogwartu. Było to strasznie dziwne. Zresztą niektórzy uczniowie z Salem zdawali się nawet izolować od innych salemczyków.
W duchu podziękował mężczyźnie o to, że rzucił nowy temat. Brandon uśmiechnął się kiedy jego przyjaciel wspomniał o Morticii.
- W zasadzie to znam się z nią od dziecka. Jesteśmy naprawdę bardzo bliskimi przyjaciółmi. Nawet czasami ścigaliśmy się na tych zabawowych miotłach co się kupuje czasami dzieciom. Później poszliśmy do Hogwartu no i nasze drogi zostały rozdzielone przez te dwa różne domy. No ale jakoś i tak przyjaźń to wytrzymała, zresztą i tak nie siedzimy całe dnie w Pokoju Wspólnym. Niestety nie znam hasła do części Gryffindoru a cóż... Gryffindor jest zbyt mało inteligentny żeby dostać się do Ravenclaw'u. Bo widzisz, podczas gdy inne domy muszą tylko podać hasło tak Krukoni muszą wykazać się sprytem aby dostać się do swojej części zamku. - Odpowiedział nieco rozwijając temat. W zasadzie trochę zboczył z tematu ale w końcu taki był urok tego uroczego Krukona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11847-eric-u-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11887-ericowe-relacje#319258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11888-poczta-erica#319259




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Gru 02 2015, 20:53

- No słyszałem o tych Insygniach starzy mi o nich opowiadali. Ale ponoć jeden z nich został zniszczony przez samego Potter'a. Nie wiem ile w tym prawdy, ale tak słyszałem. Szczerze powiedziawszy mało się tym interesowałem. Taka przykładowo czarna różdżka może być bardzo niebezpieczna. Kto wie jaką moc w sobie kryje. Ja tam wole mieć swoją i potrafić czarować na miarę swoich możliwości. Owszem, pewnie o wiele więcej ona potrafi niż taka zwyczajna, ale kto wie jak ona naprawdę działa. Ja bym jej tam nie chciał, za duża odpowiedzialność, a czarodziejskie media i ministerstwo chyba by mnie zjadło za posiadaną różdżkę nie sądzisz? A zazdrośni czarodzieje mogliby zrobić dosłownie wszystko, ażeby zdobyć ją tylko dla siebie, więc to jest z pewnością bardzo niebezpieczny przedmiot i nie warty uwagi - powiedział jak jakiś profesor. Ale czy nie taka była prawda? Chyba każdy czarodziej chociaż przez chwilę marzył o takiej różdżce, ale co by było gdyby naprawdę ją posiadać? Byłoby bardzo niebezpiecznie. Oczywiście Eric lubi jak jest niebezpiecznie, ale bez przesady to przedmiot, który nawet może warzyć losy życia.
Szczerze powiedziawszy przyjezdny bardzo się ucieszył, że Brandon nie szedł dalej w kierunku tego pocałunku. Pewnie wtedy musiałby się przyznać, że chociażby do tego pocałunku doszło to nie byłby to jego pierwszy z chłopakiem. Niby Eric nie miał nic do ukrycia przed nim, ale jednak to trochę krępująca sytuacja, a nie chyba nie chciałby ażeby ten dowiedział się, że Eric może mieć jakieś chwile słabości czy jak to tam można nazwać.
- No to ona nic mi na wasz temat nie mówiła. Fajnie. Morticia jest naprawdę cudowną dziewczyną, ale co z tego jak ten cholerny krukon się koło niej kręci. On jest chyba starszy od niej nie? Znasz go w ogóle? - zapytał. Widział go może dwa czy trzy razy na oczy więc nic na jego temat nie może konkretnego powiedzieć. Ale jednak nie przypadł mu do gustu z wiadomych przyczyn. Ale kto wie jak to dalej się potoczy. Skoro jest od niej grubo starszy może mu się to w końcu nie spodoba i będzie chciał coś z tym zrobić. Taaa. Marzenia ściętej głowy. Morticia jednak jak na swój wiek była bardzo rozwinięta. Nigdy by nie powiedział po rozmowie z nią, że jeszcze nie ukończyła szkoły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 160
  Liczba postów : 124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11903-brandon-carter-filney
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11916-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11917-sowka-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11918-brandon-carter-filney#319921




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Gru 03 2015, 09:25

- Wiesz, z tego co wiem moja różdżka zapewnia mi spójną magię. W zasadzie sam nie wiem o co w tym chodzi. Każde zaklęcie mi się uda czy jak? W zasadzie wytwarzanie różdżek może być całkiem ciekawą sprawą, nie? Dostajesz magiczne ingerencje i je łączysz wedle uznania a później taka różdżka sama z siebie wybiera właściciela. Pamiętam jak kupowałem różdżkę i ją dotknąłem to poczułem jakby moja wewnętrzna moc zaczęła szaleć. Później nauczyłem się rzucać czary i ukierunkowywać energię. Ej, a w ogóle jak to jest w USA? Nigdy tam nie byłem i jestem ciekawy jak wyglądają tam szkoły magiczne i w ogóle wszystko. Fajnie by było wybrać się kiedyś za ocean. - Napił się swojego kremowego piwa i ostatecznie położył na trawie. Było troszkę chłodno ale Brandon był człowiekiem raczej wyjątkowo gorącym i czasami przydawało mu się małe ochłodzenie. Eric mógł zauważyć już wcześniej, że Brandon dużo gadał i często w jednej wypowiedzi potrafił zawrzeć wiele tematów. Cóż... wróżba andrzejkowa podpowiedziała mu, że powinien raczej słuchać także innych no i dbać o zdrowie. Niestety obecnie nie robił ani tego ani tego.
- A ten chłopak jej? W zasadzie ja go nawet nie kojarzę i nie wiem z kim teraz jest. Naprawdę nie kojarzę niestety jej chłopaka. Ej, a na ten nasz wyjazd weź kilka galeonów to wynajmiemy jakiś pokój, bo nie będzie opłacało nam się tam jechać i od razu wracać to najwyżej może spędzimy tam noc i wrócimy na następny dzień. - Tak akurat wpadło chłopakowi do głowy, bo jednak Dolina Godryka była kawałek stąd, w zasadzie całkiem niezły kawałek. Nie wiedział czy nie będą musieli użyć proszku Fiuu żeby dostać się szybciej i spędzić więcej czasu ze sobą. Oczywiście Brandon cały czas miał nadzieję, że coś między nimi wyniknie. Czemu cały czas przyłapywał się na tym, że myśli o Ericu w kategorii wyżej niż tylko przyjaciel. Cholera, chętnie zaciągnąłbym go do łóżka a nawet oddał mu się teraz nad jeziorem chociażby była zamieć. Brandon dawno nie był w męskich ramionach i strasznie mu brakowało bliskości prawdziwego mężczyzny. Takim mężczyzną był jego przyjaciel. Cóż... każdy miał jakieś potrzeby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11847-eric-u-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11887-ericowe-relacje#319258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11888-poczta-erica#319259




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Gru 03 2015, 19:26

- Tak, bo to różdżka wybiera sobie czarodzieja. Mnie sprzedawca szukał ponad godzinę odpowiedniej różdżki. Był trochę dziwny i można powiedzieć szalony. Uważał się za znawcę różdżki, a wcale nie potrafił jej dopasować do czarodzieja. Pamiętam, że wtedy zmasakrowałem pół sklepu. Nawet moi starszy chcieli zwrócić pieniądze za naprawę, ale ten nie chciał przyjąć. Powiedział, że są od tego specjalni ludzie. Jedną nawet nie dotknąłem go uciekała przede mną. Ale w końcu znalazł taką przy której zawiał niesamowity wiatr, lampa oświetliła się tak jakby conajmniej słońce w nią wstąpiło, a czułem się cudownie. Jakby weszło coś we mnie, coś niezwykłego. A w USA? Jak jest? Tak samo. Szczerze powiedziawszy każda szkoła magii jest praktycznie taka sama, jedynie różni się wyglądem i niczym innym konkretnym. Wiesz dużo Ci nie powiem, bo musiałbym tutaj siedzieć i siedzieć, aż byśmy osiwieli. - powiedział do niego sam do siebie uśmiechając się. Chyba każdy czarodziej pamięta ten moment, prawda? To w końcu jest jedna z najważniejszym rzeczy jak nie najważniejsza w życiu każdego czarodzieja. Eric nawet się kiedyś śmiał z opowieści nauczycielki, że czarodzieje przywiązują się do różdżki. Jak można się przywiązać do kawałek magicznego drewna? Po tych wszystkich latach zwraca honor. Eric by się chyba załamał jakby jego różdżka uległa zniszczeniu czy czemukolwiek. Gdy bierze ją w dłoń czuje się niesamowicie. Jednak oszczędza ją, nie lubi zbytnio rzucać czarów już było o tym wcześniej wspominane.
Czuł się nieco zawiedziony kiedy Brandon oznajmił, że nie wie nic na temat chłopaka Mortici, no ale przecież nie będzie za to się na niego wściekał, no co ma zrobić? Przecież nic na to nie poradzi. Spojrzał na niego i wzruszył ramionami.
- A ja myślałem, że będziemy się tam teleportować, ale może i masz rację, tak to byłoby nas łatwiej namierzyć, a może uda nam się wrócić, że nawet nikt się o niczym nie dowie. W święta przecież nic by nam tam nie groziło, ani nie mielibyśmy żadnych problemów, ale obawiam się, że jadę do swoich. - powiedział do niego. Znaczy nie obawia się, bo bardzo się z tego cieszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 160
  Liczba postów : 124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11903-brandon-carter-filney
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11916-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11917-sowka-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11918-brandon-carter-filney#319921




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Gru 04 2015, 15:13

- W ogóle mnie denerwuje takie gadanie, że czarodzieje pochodzący z mugolskich rodzin musieli ukraść różdżki żeby czarować. Czasami zdarzają się takie osoby co tak mówią, nie? No i sam się zastanawiam co takimi osobami kieruje. Przecież chyba każdy czarodziej wie, że nawet do używania różdżki potrzebna jest wewnętrzna moc, magia nam już przyrodzona, która objawia się czasami przypadkowo, nawet bez użycia różdżki. - Sam ostatnio zastanawiał się nad tym czy faktycznie gdyby nie dostał różdżki to nie mógłby czarować. Ale przecież są czarodzieje, którzy potrafią rzucać zaklęcia jednie za pomocą własnych dłoni potrafiący wydobyć wewnętrzną energię, która przy użyciu odpowiednich słów i gestów była kształtowana w efekty zaklęć. Tak przynajmniej uważał sam Brandon, bo nikt nigdy nie zbadał procesu rzucania zaklęć tak dokładnie jakby tego chcieli zapewne wielcy uczeni czarownicy.
- Ooo.. to też macie tam szkoły magiczne w zamkach? Ja chyba bym nie mógł chodzić do innej szkoły niz takiej w zamku. No bo zamki są o tyle fajne, że można szukać tajemnic w nich ukrytych. Pamiętam jak w trzeciej klasie przypadkowo odkryłem skrót za jednym obrazem do klasy Obrony Przed Czarną Magią. Z drugiej strony kiedyś trafiłem do komnaty pełnej ognistych krabów, dotąd mam ślad po oprzeniu nad pośladkiem. - Mógłby zapewne pokazać ten ślad Eric'owi ale było zbyt chłodno aby odkrywać swoje plecy, jeszcze by się przeziębił! Swoją drogą ostatnio na andrzejkach dostał radę aby uważać na swoje zdrowie. Będzie musiał skoczyć jeszcze do apteki w Hogsmade aby kupić jakieś eliksiry i syropy na kaszel i przeziębienie. Może też wyda trochę na jakiś preparat do nosa na katar? Może od razu wykupi aptekę? Tak, będzie fajniej.
- No tak, Ty masz dalej niż ja. Ja muszę tylko dojechać pociągiem do stacji King Cross w Londynie. Kiedyś na pewno zaproszę Cię na wakacje do siebie. Pozwiedzamy Londyn, zobaczysz ulicę Pokątną. Widziałeś już ją? - Uśmiechnął się już planując ich wspólne wakacje. Zapewne miło by było spędzić z tym przystojniakiem trochę więcej czasu. Najlepiej sam na sam.
- No to w sobotę z samego rana idziemy do Hogsmade, później idziemy do komina i przy pomocy proszku Fiuu lecimy do Doliny Godryka. Już nie mogę się doczekać. - Powiedział i wypił trochę swojego kremowego piwa. Powoli się kończyło, będzie musiał zrobić zapasy jakiegoś alkoholu na drogę.

(NC: Sorry, że trochę czekałeś na odpowiedź ale dziś późno wstałem i byłem lekko pozbawiony weny.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11847-eric-u-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11887-ericowe-relacje#319258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11888-poczta-erica#319259




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Gru 05 2015, 17:18

- Tak różdżka działa tylko wtedy kiedy czuje moc u czarodzieja, tak naprawdę to my czarujemy a nie ona. Zwykły mugol nie ma szans nic wyczarować. Tak mi się wydaje, bo osobiście tego nie widziałem i poświadczyć nie mogę, ale tak mi się wydaje. - oczywiście są czarodzieje którzy potrafią czarować bez różdżki, ale to chyba polega na nauczeniu się tej umiejętności. Inaczej może czarować bez różdżki, ale nic konkretnego. Chociaż nigdy nie widział jak czarodziej czaruje bez różdżki, owszem tam jakieś specyficzne sytuacje, gdy na przykład nauczyciel zasłania rolety w sali, czy też zgaszenie światła. Eric nigdy nie próbował tak czarować, ale kto wie może i by tak potrafił?
- No tak, słyszałem o kilku, ale nigdy w innej nie bylem. Nigdy nie potrzebowałem wejść do innego zamku jak nie w Salem, tam był mój dom. Spędziłem ta pół dzieciństwa, no ale los chciał inaczej i nie mogliśmy nic na to poradzić. Szkoła się spaliła, większość uczniów przeniosło się do Hogwartu, a połowa rozsiana na cmenatarzach po całej półkuli. - mruknął. No nic na to nie poradził, że jak tylko wspominał o szkole to przypominali mu się jego przyjaciele. Już mu ta przyjacielska żałoba minęła, bo było z nim naprawdę bardzo źle. Ale życia im nie zwróci, a w tym innym świecie mają na pewno o wiele lepiej.
- Byłem, ale tylko przyjazdem. - powiedział do niego. Nie wchodził do żadnych sklepów tylko przeszedł i w jednym z kominków teleportował się i tyle go było widać, więc na zwiedzanie nie miał najzwyczajniej w świecie czasu. Wakacje u Brandona? Dlaczego by nie. W te wakacje pewnie nie będzie się ciągał do Los Angeles, może jedynie na kilka dnia, ale nie miał tam zamiaru spędzić całych wakacji.
- No ja też się już nie mogę doczekać, poważnie... - oznajmił i wykonał czynność taką jaką wykonał krukon, pociągnął dość spory łyk piwa kremowego i wtulił ją w swoje kolana patrząc przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 160
  Liczba postów : 124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11903-brandon-carter-filney
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11916-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11917-sowka-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11918-brandon-carter-filney#319921




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Gru 07 2015, 20:30

- No wiesz, ja na przykład w tym francuskim zamku, którego nazwy nijak nie umiem wymówić i w Durmstrangu nigdy też nie byłem. W zasadzie to nawet nie wiem gdzie te szkoły dokładnie leżą. Ciekawe czy są tak samo chronione jak Hogwart. W końcu tutaj jest rzuconych tyle zaklęć ochronnych, że aż głowa mała. Oczywiście wszelką ochronę tkali tutaj najwybitniejsi aurorzy i czarodzieje. Czytałem o tym, że podobno są nawet rzucone tutaj czary starożytne, najpotężniejsze z najpotężniejszych i dawno niedostępne dla takich czarodziejów jak my. Wyobrażasz sobie jaką moc muszą mieć te antyczne zaklęcia? Ileż ja bym dał żeby móc zbadać co się kryje z tymi inkantacjami i gestami. Jaka energia jest przywoływana, co się dokładnie dzieje. Kiedyś czytałem w Dziale Ksiąg Zakazanych o pewnej klątwie, która przeklinała nie jedna osobę a wiele pokoleń wprzód nawet! - Oczywiście kiedy to mówił, jego oczy błyszczały jakby znalazł skarb o wielkiej wartości, która zapewniłaby mu dostanie życie, jemu i ewentualnym jego następcą. Chociaż Brandon oczywiście nie chciał mieć za bardzo dzieci. Nigdy nie czuł tego instynktu ojcowskiego, sam nie wiedział czemu. Wolał chyba się jednak skupić na sobie i swoim partnerze w związku. Był osobą, która jednak w związku wolała się poświęcać dla ukochanej osoby. Czasami sprawiało to, że miał złamane serce, bo za szybko się zakochiwał. Każdy jednak kto był z Brandonem mógł uchodzić za niesamowitego szczęściarza. To zdanie podzielali nawet rodzice Brandona, którzy znali swojego syna jak nikt inny go nie znał.
- Mam nadzieję, że będzie to... niezapomniany wyjazd. - Uśmiechnął się do niego i uniósł butelkę kremowego piwa, które powoli się kończyło, w geście toastu po czym sam wychylił spory łyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11847-eric-u-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11887-ericowe-relacje#319258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11888-poczta-erica#319259




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Gru 08 2015, 19:16

- Chodzi Ci o tę szkołę Beauxbatons? Chłopie jakie tam laski się uczą to normalnie szczena opada, ja nie wiem czy one wszystkie są potomkiniami willi czy co. To jest normalnie nienormalne, ażeby każda dziewczyna tak na Ciebie działała. Byłem tam raz, ale normalnie nie da się oderwać oczu. Szok. Ja zazdroszczę, a zarazem współczuje chłopakom, którzy muszą się tam uczyć przecież to można zwariować. Jak tu się skupić na nauce, nie? Masakra. - powiedział do niego uśmiechając się lekko i machając delikatnie głową na samo wspomnienie. Dokładnie nie pamięta dlaczego się tam znalazł, ale czyżby jakiś konkurs czy roczna wymiana uczniów, coś takiego było, ale i tak Eric się nie dostał i musiał wracać do Salem. Zresztą w Salem również dziewczyny były bardzo ładne z pewnością chłopak się nie nudził. Ale jednak to było całkiem inna szkoła, nikogo nie znał dopiero miałby radochę jakby go tam wpuścić na cały rok, albo i nawet na dwa. - Każda szkoła jest oblepiona jakimiś zaklęciami. Ja również słyszałem na jednych z zajęć, że szkoła w Salem jest niesamowicie chroniona. No wiesz tam jednak uczą się dzieci i młodzież, czarodzieje którzy nie są zdolni na samowystarczalność. Placówka taka musi walczyć, ażeby jej morale w żaden sposób nie upadły, a jakby tak stracili jednego ucznia to mogłoby być bardzo różnie. - mruknął do niej. No z pewnością, w Salem jednak uczniowie ulegli pożarowi, ale jakby ktoś zaatakował zamek i bez problemów by dostał się do środka rzucająć zaklęciami na prawo i lewo szkoła kto wie może i nawet zostałaby zamknięta.
Spojrzał na Brandona jak tylko odezwał się na temat wyjazdu. Uśmiechnął się do niego lekko, jemu też się ten wyjazd widział, ale to się okażę czy ktoś będzie go żałował czy też nie. Chociaż dlaczego mieliby żałować? Kto to wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 160
  Liczba postów : 124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11903-brandon-carter-filney
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11916-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11917-sowka-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11918-brandon-carter-filney#319921




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Gru 10 2015, 10:06

- To pewnie od jedzenia tych żab. Może też zacznę jeść to kto wie, może też wypięknieję. W zasadzie to kiedyś spróbowałem udko żaby. Jednak te czekoladowe są zdecydowanie lepsze.- Skomentował sprawnie omijając temat upodobania co do płci pięknej pochodzącej dodatkowo od willi. Chociaż pewnie też zwariowałby gdyby widział męskiego potomka takiej kobiety. Wszakże Brandon też miał swoje słabości. W tej chwili miał na przykład słabość so Erica, który siedział sobie obok i po prostu wyglądał tak bardzo przystojnie. Chłopak dopił swoją butelkę piwa kremowego po czym schował je pod płaszczem.
- W takim razie widzimy sie w sobote rano w sali wejściowej. Póki co musze iść się pouczyć na transmitację. Do zobaczenia. - Uśmiechnął sie do Erica po czym pobiegł w stronę zamku.

/zt/ (za brak pogrubienia i bledy przepraszam, pisalem z komorki)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Sty 26 2016, 23:52

Katherine pozwoliła sobie na to by jej nowy znajomy poczekał na nią, aż uda się do swojego dormitorium, a także poprawi swoje włosy i nałoży ciepłą kurtkę w kolorze zieleni. Zmieniła też buty na fajne zimowe kozaczki ze smoczej skóry na płaskiej podeszwie. Tak ubrana mogła wyjść na zewnątrz poza ciepły budynek szkoły. W międzyczasie szli między sobą i rozmawiali w sumie o wszytkim i o niczym.
-Masz tutaj jakichś przyjaciół?- zapytała z lekkim zainteresowaniem w głosie nadal idąc obok niego wolnym krokiem.
-Ja mam kółko swoich wielbicieli, są moimi przyjaciółmi ale nazywam to naszym kółkiem wzajemnej adoracji, każde z nas wie czego chce i do czego dąży, a to znaczy, że szlamy powinny trzymać się od nas z daleka bo do nich niestety nie powinny należeć nasze przywileje. Tak samo jak żadni mugole nie powinni o nas niczego wiedzieć- powiedziała wyjątkowo pewnym siebie tonem. Była typową Ślizgonką, którą ojciec od dzieciaka wychował w ten sposób, że wiedziała z kim wolno jej się bawić, a od kogo ma trzymać się z daleka. Dodatkowo często pokreślał jak bardzo nieudolni i słabi są mugole, szlamy albo charłaki. Nagle zwolniła kroku i za pomocą magii uformowała śniegową kulkę manewrując przy tym swoją różdżką, potem kulka nagle wylądowała na głowie chłopaka.
-ups- wymsknęło się tylko z ust Kateriny, po czym zaśmiała się po czym zaczęła biec przed siebie by zatrzymać się dopiero nad brzegiem jeziora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 16
  Liczba postów : 736
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Lut 05 2016, 12:16

Gdy dziewczyna skoczyła do dormitorium zaczął przekręcać w palcach różdżkę i podrzucać ją po prostu do góry, jednak gdy wyszła po prostu schował ją na miejsce mówiąc. - Nie za zimno Ci, śnieżna królowo? - Uśmiechnął się pod nosem wkładając ręce do kieszeni, a następnie dodał. - Przyjaciele to pojęcie względne, owszem... mam ludzi z którymi trzymam dobry kontakt i ale czy nazwałbym ich przyjaciółmi? Sam do końca nie jestem przekonany więc szczerze mówiąc nie odpowiem Ci na twoje pytanie. Co do twoich wielbicieli, chyba masz ich całkiem sporo bo lęka się Ciebie większość szkoły. Ja osobiście nie należę do osób które widzą w Tobie potwora czy też wiedźmę. Ale wiedz że jest sporo takich osób. - Lucas był specyficznym ślizgonem któremu zależało na szacunku u swoich, wiedział że nie jest to w pełni wykonywalne ale próbował łączyć jakoś więzi mimo że potem potrafił takową osobę wystawić czy po prostu ją wyśmiać w nieoczekiwanym momencie. Z Katherine natomiast byłoby inaczej, zadrzeć z nią to tak jakby wypisać sobie na czole znak śmierci i czekać na nią otwarcie.
Nagle dostał śnieżką, usłyszał tylko cichy śmiech i nagle ślizgonka zaczęła biec w stronę jeziora.
Szybkim ruchem otrzepał się ze śniegu i ruszył za nią w pogoń. Kiedy się jednak się zatrzymała przy brzegu postanowił szybko złapać ją w pasie, aby następnie położyć ją na ziemi plecami w kierunku śniegu. Przyblokował ją delikatnie kolanem i zebrał trochę śniegu w dłonie lepiąc z nich sporawą kulkę. - Teraz królowa, ma pewien mały kłopot z wilkiem. A księcia na prawo i na lewo nie widać. - Wystawił język, póki co wstrzymał się z rzucaniem w nią śnieżką. Chciał po prostu zobaczyć jak zareaguje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 547
  Liczba postów : 611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Maj 31 2016, 19:46

Mikkel miał ochotę wyrwać się z zamku. Nie bardzo chciało mu się siedzieć w środku, skoro pogoda była tak ładna. Dawno nigdzie nie wychodził, nikt nie robił imprezy, więc trochę mu tego brakowało. Do jeziora zawsze go ciągnęło. Czyżby to natura skandynawskiego rybaka? Mimo że nigdy nie był na rybach i kompletnie się tym nie interesował. Ale lubił wodę. Wszelkie imprezy nad wodą zapadały mu szczególnie w pamięci. A raczej niepamięci. Był też dobrym pływakiem. Zalety bycia z północy.
W każdym razie zaprosił Winnie nie bez powodu. Myślał nad tym już od dłuższego czasu. Bo właściwie dawno nie rozmawiali. Niby już zapomniał o swoim zauroczeniu, a jednak wciąż coś go do niej ciągnęło. A ten Deven… Tylko wzbudzał w nim negatywne uczucia. Nie uważał go za odpowiedniego człowieka dla Winnie. Kompletnie do niej nie pasował. A Winnie wcale nie czuła się z nim szczęśliwa. Bo ciężko być, skoro z nim nawet się nie da pobawić. Na amerykańskiej imprezie był strasznie gburowaty. Wcale nie przypadł Mikkelowi do gustu. Jakiś dziwny. Zamierzał spędzić z nią trochę czasu. Może wreszcie przemówi jej do rozumu, że ten gryfon się zupełnie nie nadaje. Ona chyba sama nie wie, czego chce, skoro wybrała kogoś tak nieodpowiedniego. Nie musiała od razu wybierać Mikkela, nawet na to nie liczył. Ale przynajmniej żeby zrezygnowała z Devena. Przecież ten ich związek nie miał przyszłości. Szkoda, że Mikkel wcześniej nie zebrał się na odwagę, żeby ją uświadomić.
Przyszedł na miejsce i usiadł na trawie. Ubrał się zupełnie zwyczajnie. Czarny podkoszulek z małym dekoltem i krótkie, czarne spodenki. Tak, całkiem lubił czarny kolor. Nie zamierzał się stroić, bo jeszcze by sobie pomyślała nie wiadomo co. Ale lubił dobrze wyglądać. Więc w dresach nigdy by z domu nie wyszedł. Czekał na Salemkę, przyglądając się kółkom na wodzie, tworzony przez pływające w nim ryby. I inne stworzenia…

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Maj 31 2016, 20:26

Winnie nie jest fanką wody. W Teksasie rzadko wychodzi nad rzeki, czy jeziora. Jednak bardzo jej się podobają te błonia w Hogwarcie. To prawdopodobnie jedyna rzecz, którą tu lubiła, czy może podziwia.
Wystawia twarz ku rażącemu słońcu z uśmiechem. Winnie nie prezentuje się ostatnio najlepiej. Oczywiście jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, jak zwykle jest świetnie, ma urokliwe ubranie, idealnie nadające się na taką temperaturę, biały kapelusz i klasyczne kowbojki. Nawet w takiej temperaturze, przyzwyczajona do brudnego piachu brudzącego nogi w suchym Teksasie, Winnie nie zmienia swojego obuwia. Chodzi jednak o jej całokształt, zazwyczaj głośnej i nad wyraz atencjonalnej osoby. Nie emanuje od kilku dni swoją butnością, czy pewnością siebie. Odkąd zerwała kontakt z Cyrusem, ma wrażenie, że coś zrobiła nie tak i coraz bardziej żałuje sposobu, w jaki się z nim rozstała. Nie ma jednak pojęcia jak to naprawić, chociaz ich przyjaźń wydawała się być spisana na straty.
Szczerze mówiąc niepewnie idzie na spotkanie z Mikkelem. Strasznie się boi, że będzie chciał nakrzyczeć na nią za jej niestosowne zachowanie wobec jego przyjaciela, zgani za jej małostkowość i wypomni najgorsze. Paradoksalnie, kiedy nagle potrzebuje pomocy, przytulenia i czuje się niepewnie, nie chce się z tym podzielić osobą jej najbliższą obecnie, czyli Devenowi, który przecież tyle na to czekał. Nie chce mu mówić o tym, że jego zazdrość o Cyrusa była w pełni uzasadniona.
Winona widzi z daleka ciemną sylwetkę chłopaka. Kowbojka zwinnie siada obok niego i zerka na niego z ciekawością pochylając się lekko.
- Hej – wita się bardzo niepewnie jak na nią, próbując dojrzeć w jakim jest humorze. Czy jest to jednak to pouczające spotkanie? Mikkel nie wydawał się być na nią zły w liście, ale kto tam wie.
Wins w tej chwili zupełnie nie myśli o swoich ostatnich podejrzeniach, że może podobać się Carlssonowi. Jest pogrążona w swoim smutku i niedoli, którymi nie potrafi podzielić się ani z Cyrusem, ani z Devenem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 547
  Liczba postów : 611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Maj 31 2016, 20:57

Mikkel nie wiedział nic o tym, co działo się między Winnie a Cyrusem. Właściwie dawno nie rozmawiał z przyjacielem. Oboje byli chyba bardzo zajęci. Nie mieli za bardzo czasu na żadne rozmowy. A sowy też nie miał kiedy skrobnąć, więc w życiu Cy'a utknął w miejscu. Nie ma żadnego pojęcia, że cokolwiek się stało w ich przyjaźni z Winoną. Zakładał, że wszystko jest po staremu. Nie miał nawet okazji zauważyć jakiejkolwiek zmiany w zachowaniu któregokolwiek z nich. Właściwie zastanawiało go, czemu ostatnio jakoś średnio się gdziekolwiek pojawiali. Na lekcjach też ich raczej nie spotykał, a przynajmniej się nie przyglądał. Sam miał niemało na głowie i musiał parę rzeczy uporządkować. Ale kiedy w końcu już pozałatwiał to, co musiał, przyszła pora nadrobić zaległości ze znajomymi i dziwnym trafem, najpierw pomyślał o Winnie, a nie Cyrusie.
Widział, że panna Hensley nie idzie tak pewnym krokiem tak jak zazwyczaj. Postanowił na razie nie poruszać tego tematu, a spytać o to chwilę później.
- Witaj - przywitał się, obdarzając dziewczynę czułym uśmiechem, kiedy się przysiadła obok niego. Wyciągnął z tylnej kieszeni butelkę Ognistej Whiskey - Te fancy drinki to były tylko na zachętę. Dbam o tradycje - mruknął i pomachał jej alkoholem przed twarzą. Nie miał żadnej szklanki, bo właściwie po co. Picie z butelki też miało swoje uroki. Nie wiedział, czy dziewczyna będzie chętna na taką alkoholizację, ale sam upił łyka trunku.
- Co u Ciebie słychać? - zapytał, żeby zacząć jakoś rozmowę, bo chyba tak wymagały zasady jakiegoś dobrego wychowania. Z drugiej strony miał też nadzieję, że Winnie sama podejmie temat tego Indianina, do którego Mikkel pałał szczerą niechęcią. Mogła też wspomnieć coś o Cyrusie, bo sam nie miałby nawet szansy rozpocząć tego wątku, bo zwyczajnie nie miał o niczym pojęcia. U Carlssona też właściwie nie mało się działo ostatnio. Spotkanie z ojcem… A zresztą, nie chciał za bardzo się nad tym zastanawiać. Nic się nie zmieniło. On się z nikim nie żeni. Nie ma co o tym z kimkolwiek gadać. A już na pewno nie z Winnie. Pewnie by go wyśmiała, a potem rzucała jakieś zgryźliwe komentarze. Ale najgorsze jest to, że mogłaby się do niego zniechęcić. No bo jak mogłaby się zainteresować chłopakiem, który ma ślub za dwa miesiące. A Mikkelowi zależało na opinii Winnie, mimo że utrzymywał, że zauroczenie mu przeszło. To jednak wciąż odczuwał bardzo pozytywne emocje jak tylko się z nią widział. Nie był zbyt dobry w nazywaniu uczuć, więc i tym razem miał problem z określeniem, co to dokładnie jest, co sprawia że tak się nią interesuje.

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Maj 31 2016, 21:25

Winona idzie przekonana, że Mikkel o wszystkim wie. Zakłada mylnie, że Cyrus zdążył już rozpowiedzieć wszystkim jakim jest diabłem wcielonym. I słusznie, bo postąpiła naprawdę paskudnie. W końcu nie ma pojęcia, że Carlsson ma w tej chwili na głowie problemy, których ona nie potrafiłaby ogarnąć, bo przecież wydaje jej się, że już dawno zaprzestali takich głupot jak swatanie pomiędzy rodami. Żyje w nowoczesnym świecie, gdzie magiczna pornografia zrobiła z niej spadkobierczynie jednego z najbogatszych imperiów w Stanach. Chyba nikt nie wyobraża sobie, że potrafiłby zmusić Winnie do ożenku z kimś kogo nie chce, lub nie zna, wyłącznie dla korzyści rodzinnych.
Uśmiecha się z ulgą, kiedy ten wita ja bardzo uprzejmie. Nie wydaje się być na nią zły, więc spięcie od razu znika z Winony, która niepewnie śmieje się krótko na jego zwyczaną butelkę whiskey. – No wiesz, mogłeś się trochę postarać – udaje naburmuszoną damę, unosi podbródek i macha władcza ręką. Po chwili jednak mruga do niego i przyjmuje butelkę, z której bierze małego łyka. Woli czymś popijać i nie chce upić się jak trup, pomimo kiepskiego humoru. Czy w ogóle w Hogwarcie można tak po prostu pić na powietrzu?
Krzywi się na jego pytanie i wzrusza ramionami.
- Kiepsko – mówi i przez chwilę milczy konsekwentnie , rozdarta, nie wiedząc co może powiedzieć chłopakowi, a co nie powinna. W końcu jednak wylewa się z niej wszystko co chciała opowiedzieć którejś swojej przyjaciółce, a nie miała okazji ostatnio z żadna porozmawiać sam na sam. Lawina żali uchodzi z Wins, której trudno cokolwiek powstrzymać. – Na pewno słyszałeś, że pokłóciłam się z Cyrusem? Postąpiłam naprawdę paskudnie, nie powinnam być dla niego taka oschła. Nie wiem co ci powiedział, ale naprawdę nie miałam pojęcia, że cokolwiek do mnie jeszcze czuje. Tobie coś mówił wcześniej? Na dodatek boję się powiedzieć powodu kłótni Devenowi, wtedy okaże się, że wszelaka zazdrość, która nim kierowała przy Cyrusie, była jak najbardziej słuszna. Może faktycznie powinien być nieustannie czujny, spotykając się ze mną – mówi smutna Winnie i szybko bierze kolejny łyk gorzkiego trunku, krzywiąc się niemiłosiernie. Patrzy na niego przybita i lekko wzrusza ramionami. – Czy mogło być gorzej? – pyta nieświadoma jak bardzo jej sytuacja jest nieważka w porównaniu do problemów Mikkela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 547
  Liczba postów : 611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Maj 31 2016, 22:25

Mikkel idąc na spotkanie, liczył na przyjacielską wymianę zdań, zakończoną jego wytykaniem Winnie minusów jej związku z Devenem i jej przyznaniem mu racji. Nie spodziewał się kłopotów w sferze relacji Winnie-Cyrus. Zawsze wydawało mu się, że ich przyjaźń jest czymś nie do ruszenia. Byli przecież nierozłączni. Tak zawsze uważał.
- Dobra, dobra. Następnym razem przyniosę stuletnie wino - odpowiedział półżartem na jej niezadowolenie. W Hogwarcie chyba obowiązują jakieś zakazy spożywania takich substancji na powietrzu czy właściwie gdziekolwiek. Ale jakoś się tym nie przejmował. Co najwyżej straciliby trochę punktów. A do tej pory nawet to nigdy się mu nie zdarzyło. Ich beztroską rozmowę przerwała Winnie, która odpowiadając na jego pytanie, zaczęła mówić mu o masie rzeczy, o których nie miał pojęcia, co go na chwilę zbiło z tropu. Zrobił wielkie oczy i przerwał łyk whiskey w połowie.
- Poczekaj. Zwolnij. Pokłóciłaś się z Cyrusem? Nic nie wiedziałem. Jak to, dlaczego? - spytał, chcąc usłyszeć wszystko po kolei. Powoli. Kompletnie teraz nie nadążał. A sprawę z Devenem wolał na razie zostawić z boku, bo bardziej przejął się właśnie Lynfordem. Cy cokolwiek do niej jeszcze czuł? Przecież rozmawiali. Jeszcze nie tak dawno. Na imprezie u Carmy zapewniał go, że nie ma żadnego problemu. A ich związek już dawno się skończył i tyle. Przecież jemu chyba powinien powiedzieć, że jednak dalej darzy dziewczynę jakimś silniejszym uczuciem. Mikkel nie wiedział, co zrobić. Nie miał zielonego pojęcia, jak mógł to przeoczyć. Cy musiał bardzo mocno się starać ukryć swoje uczucia, skoro nawet Carlsson nie miał o nich pojęcia. Sprawa coraz bardziej się komplikowała. Nie spodziewał się, że będzie musiał odbyć z Cy'em tę rozmowę raz jeszcze. Wydawało mu się, że wszystko już jest jasne i oboje są zadowoleni. A tu okazuje się, że ktoś nie był z nim do końca szczery. I choć Mikkel niczego bardziej nie nienawidzi jak kłamstwa, tak nie czuje wcale złości na przyjaciela. Jest po prostu bardzo zdezorientowany. Rozumiał, dlaczego Winnie miała wyrzuty sumienia. Skoro uważa, że potraktowała go trochę oschle… No ale z drugiej strony, czego Cy oczekiwał, wyskakując z takim wyznaniem.
Nagle zupełnie zapomniał o sprawie z ojcem. Paradoksalnie, aranżowane małżeństwo wydawało mu się obecnie bułką z masłem w porównaniu z kłótnią między, według niego, idealnymi przyjaciółmi. Chociaż nic dziwnego, że dziewczyna nie brałaby nic takiego pod uwagę. To było bardzo staroświeckie. Ale jego rodzina wciąż przestrzegała starych tradycji, które nakazywały przede wszystkim dbać o dobre imię rodu, status materialny i nowe pokolenia. Wizja mocno utopijna jak na takie czasy.

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Cze 01 2016, 00:46

Jak Mikkel to sobie sprytnie zaplanował! Widocznie nie zakładał żadnych dodatkowych przeszkód, takich jak fakt, że może Winonie nie do końca mogłoby się podobać, gdyby znikąd zaczął atakować jej związek. Więc może dobrze, że na razie wychodziło inaczej niż miało być?
Wins uśmiecha się blado na jego żarcik i szturcha go przyjaźnie ramieniem. Nie pyta o to fakt spożywania alkoholu, bo zakłada, że Mikkel wie co robi, w końcu to jego szkoła i on zna obowiązujące tu zasady. Najwyraźniej nauczyciele zupełnie nie przykładają wagi do tego gdzie i ile alkoholu wala się po szkole. Kiedy okazuje się, że Carlsson nie miał pojęcia o jakichkolwiek kłopotach na linii Cyrus – Winona, Jankeska robi wielkie oczy. Lekko przerażona faktem, że Mikkel nie został o niczym powiadomiony, więc równie dobrze może zaraz wziąć stronę najlepszego kumpla, co byłoby całkiem uzasadnione. Tylko Winnie nie miała pojęcia o jego wcześniejszej rozmowie na temat planów Ślizgona wobec kowbojki.
Wzdycha głęboko i krzywi się po raz kolejny na myśl, że musi mu wszystko wytłumaczyć.
- Gadaliśmy w jakiejś sali i narzekaliśmy na swoje związki. Wiesz i ja i on mieliśmy jakieś tam mniejsze, czy większe kłopoty. Kiedy poradziłam mu, żeby dał Caroline szansę, naskoczył na mnie, że z nią nigdy nie będzie dobrze, bo przecież tak naprawdę, wiecznie chce zaimponować mi. Ja byłam zaskoczona, on był zły, że jestem zaskoczona i w końcu wyszłam zdenerwowana z pokoju, oznajmiając, że należy skończyć i zrobić sobie przerwę w przyjaźni – streszcza wszystko w ekspresywnym tempie Winona, gestykulując przy tym żywiołowo. Kiedy kończy wzdycha głęboko i patrzy na Carlsona podejrzliwie. – Nie wierzę, że nic ci o tym nigdy nie mówił. Cokolwiek? Wiecznie upierał się, że to tylko przyjaźń? – dodaje, mrużąc oczy i szturchając go nachalnie w ramię, by zdradził jej prawdę. Czy to możliwe, że kompletnie nikt z ich otoczenia nie dowiedział się prawdy o uczuciach Cyrusa? Wszyscy byli tak zaślepieni sobą, czy to Cy był tak doskonałym aktorem?
Winona bardzo chce dowiedzieć się o jego problemach! Powinien pocieszyć ją jak błahe ma swoje dylematy, przy jego zaręczynach i rychłym ślubie! To w końcu historia na pierwszą stronę gazet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 547
  Liczba postów : 611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Cze 02 2016, 18:35

Nie uderzył go tak mocno fakt, że Cy nie raczył go powiadomić o kłótni, albo raczej incydencie, bo z tego co mówiła Winnie, nie wyglądało to na kłótnię. Co prawda wiedział, że jego przyjaciel miał problemy ze swoją dziewczyną. Chyba nie za bardzo się dogadywali. Mikkel nie miał zbytnio zdania, czy powinni kontynuować ten związek czy nie. Nie robiłoby mu to różnicy. Co go zdziwiło to fakt, że Cyrus naprawdę wciąż coś czuł do Wins. A przecież tak się tego wypierał.
- Naprawdę. Nic nie wiedziałem - zapewnił dziewczynę Ślizgon, a po chwili jeszcze dodał - Jeszcze nie tak dawno mówił, że jesteście tylko przyjaciółmi prawie że mnie wyśmiał, gdy go o to spytałem - zaciął się na chwilę, zdając sobie sprawę, że właśnie przyznał się, że pytał o nią Cyrusa. Miał nadzieję, że tego nie usłyszała, a przynajmniej, że nie uzna tego za nic dziwnego. Domyślał się, że Winnie pewnie czeka na jakiś komentarz z jego strony. Może nawet sama się obwiniała, że tak potraktowała swojego byłego chłopaka. Cóż, Mikkel nie zamierzał prawić jej kazań. Miała swój rozum, dobrze wiedziała, jak powinna się zachowywać. Mógł jej co najwyżej coś doradzić.
- Nie powinien się na Ciebie denerwować. Przecież nic nie wiedziałaś, a sam nic nie mówił. Ale jesteś pewna, że przerwa to dobry pomysł? To znaczy… Ja jestem zdania, że takie sprawy lepiej załatwiać od ręki, ale oczywiście może nie tym razem. Chyba że… Sama nie jesteś pewna, co czujesz. Może myślisz podobnie co on? - spytał, trochę podstępnie. W końcu miał okazję dowiedzieć się, co mówi serce Winnie Hensley.
Mikkel był sprytny. Albo tak mu się wydawało. Ale przecież był Ślizgonem, to chyba trochę sprytu w sobie miał. Wiedział, że będzie musiał porozmawiać z Cyrusem. Co on sobie myśli, żeby nie napisać chociaż kilku słów do swojego przyjaciela. Wtedy przyszło mu na myśl, że może zrobił to dlatego, że dobrze wiedział, że Mikkelowi Winnie się podobała. Może gdyby nie ich rozmowa u Carmy, Carlsson już dawno dowiedziałby się o uczuciach Cyrusa. Odwrócił wzrok od dziewczyny i zaczął wpatrywać się w jezioro. Obserwował każde koło, które pojawiało się na wodzie przed nimi. Upił następnego łyka whiskey. Odechciało mu się zabawy. Zaczął rozmyślać i wpadł w bardzo nostalgiczny nastrój. Zapewnił się, że jak tylko dowie się, co dziewczyna czuje, opowie jej historię jego zaręczyn. Na pewno będzie tak zaaferowana, że zapomniałaby o swoich problemach z Cy'em. Bo kogo by nie zainteresowała taka historia w XXI wieku?

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Cze 04 2016, 17:13

Specyficzna przyjaźń łączy Cyrusa i Mikkela, skoro tak niewiele w rzeczywistości o sobie wiedzą, czy mówią. Pomijali zgrabnie drażliwe tematy, najwyraźniej nawet niespecjalnie przejmując się swoim losem, skoro Carlsson nie miał zdania na temat związku Lynforda. No i ten Cyrus ukrywające swoje uczucia i prawdziwe nadzieje przed każdym dookoła. Wiecznie otoczona Ceres, Carma i innymi przyjaciółkami, Winnie zawsze im mówi o sobie wszystko. Teraz zastanawia się czy Cy w ogóle potrafi mieć przyjaciół, czy raczej to w związku musi szukać osoby, która byłaby dla niego wszystkim.
Jeszcze chwilę patrzy podejrzliwie na Mikkela, a potem podnosi brwi słysząc jego słowa.
- Pytałeś go o nasze relacje? – pyta analizując jego wypowiedź i z pewnością sprawiając, że chłopak przestraszył się jej dociekliwości. Na szczęście Winnie była w temacie jej rozsypanej przyjaźni, dlatego jedyne co z tego wnioskuje, nie będą uczucia Carlssona. Zakłada raczej, że to czysta ciekawość skłoniła go do tego typu rozmów. – To oznacza, że nawet ty zastanawiałeś się czy nie ma czegoś między nami. Więc nie dziwne, że Cy mógł sobie sam coś pomyśleć… - zastanawia się na głos Winona i wzdycha ciężko. Słucha rad Mikkela lekko skrzywione, bo w zasadzie powoli rozumie, że nic nie może pomóc. Nawet jeśli przeprosi Lynforda i tak nie będzie miała w nim przyjaciela nie tylko przez kolejny rok, ale może nawet do końca życia, jeśli będzie twardo upierał się przy swoich uczuciach do niej. Odwraca głowę w stronę Ślizgona kiedy ten zadaje pytanie, która sama Hensley zadawała sobie kilkakrotnie w ciągu ostatnich kilku dni. W końcu to był jedyny sposób na uratowanie ich przyjaźni, czyż nie? Zna Cyrusa już tak dobrze, świetnie się dogadują. Dlaczego nie mogłaby zwyczajnie wrócić do swojego byłego, to byłoby tak cudownie proste.
- Kocham go, jest mi bardzo bliski. Ale, no wiesz, w innym… sensie – próbuje wysłowić się Winona. – Cy traktował nasz związek wyjątkowo poważnie, nawet kiedy byliśmy razem, jeszcze młodsi niż teraz. Wracanie do niego, będąc dokładnie tak samo nieprzekonana do moich romantycznych uczuć do niego, jak w chwili gdy się rozstawaliśmy, byłoby z mojej strony jeszcze gorsze. Nie kocham go tak jak on by chciał – mówi w końcu Jankeska, gestykulując przy tym sporo, bo nie wie czy Mikkel rozumie o co jej chodzi. Jej przekaz miał być jasny, Winona nie kocha Cyrusa, jednak wyszło jej to stwierdzenie dość pokracznie. Zupełnie inaczej było z Devenem. On Winnie bardzo pociągał, ale niestety nie mogła stwierdzić, że go w jakikolwiek sposób kocha. Zauroczenie Cyrusem przeszło jej już dawno temu. Wins bierze od niego wiskey i upija kolejny łyk, krzywiac się niemiłosiernie.
- O co chodzi z tym piciem czystego alkoholu bez popijania w waszej Anglii. Rozumiem na imprezie, ale wy to nieustannie pijecie jak sok. Cyrus tez zaczął tak robić – marudzi Winnie, ale szybko ucina, kiedy wspomina o byłym chłopaku i przyjacielu. – Dobra teraz ty coś powiedz. Już nie chce myśleć o tej sytuacji – prosi chłopaka oddając mu butelkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 547
  Liczba postów : 611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Cze 05 2016, 15:03

Mikkel przyjmował postawę, że ludzie raczej wiedzą, co jest dla nich najlepsze i nie potrzebują do tego niczyjej porady. Z drugiej strony nie należał też do osób, które lubią poważne rozmowy. Oczywiście, były nie do uniknięcia, bo takie rzeczy trzeba wyjaśniać od razu a nie tłumić w sobie. Jednak jeśli się dało, nie poruszał tematów drażliwych, a już na pewno nie lubił opowiadać innym o swoich uczuciach. Zresztą nie do końca potrafił. Ciężko mu było określić, co czuje. Ku jego niezadowoleniu, Winnie zwróciła uwagę na jego wzmiankę o rozmowie z przyjacielem na temat ich relacji. Od razu założył, że w głowie zrodziło jej się podejrzenie o powód takiej rozmowy i myślał, że teraz jest już przekonana co do jego intencji. W pytaniu dziewczyny nie wyczuł jednak potwierdzenia swoich podejrzeń, co przyniosło mu małą ulgę, bo wciąż mogła po prostu to dobrze ukrywać.
- Zdarzyło nam się o tym rozmawiać - przyznał tonem jak najbardziej zbliżonym do normalnego, jakby było to czymś zupełnie zwyczajnym i nieistotnym. Bo właściwie było, ale nie z jego punktu widzenia - Ba, byłbym głupi, gdybym się nie zastanawiał. Zwykle rozstania nie kończą się przyjaźnią, więc przyznasz, że Wasza relacja jest bardzo nieszablonowa.
Chyba każdy, kto miał jakiekolwiek pojęcie o Salemczykach, w którymś momencie myślał, co właściwie między nimi jest. Bo z jednej strony oboje mieli innych partnerów, a jednak oba te związki wydawały się być bardzo sztuczne i na siłę. Jakby sami starali się sobie udowodnić, że mogą być z kimś innym. I chyba wszyscy poza nimi zdawali sobie sprawę, że koniec końców, skończy się to porażką. Mikkel miał cichą nadzieję, że jednak do siebie nie wrócą. Nie życzył im źle. Jednak był też wierny swoim ideałom i zasadom. A jedna z nich brzmiała: nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Skoro raz coś nie wyszło, to jakie są szanse, że drugi raz będzie inaczej? Jak sam powiedział, Winnie i Cy nie byli szablonową parę, dlatego może w ich przypadku powrót do siebie był dobrą decyzją. Ale przecież nic nie da im gwarancji. Przypatrywał się dziewczynie, kiedy zastanawiała się nad swoimi uczuciami do Lynforda. Próbował coś wyczytać z jej wyrazu twarzy, ale nie był w tym dobry, więc czekał aż sama ubierze to w słowa. Jak zaczęła mówić, Mikkel poczuł jak robi mu się gorąco. Nie takiej odpowiedzi oczekiwał. Ale im więcej mówiła, tym bardziej chwilowe wzburzenie z niego schodziło.
- Rozumiem - zapewnił ją i przez chwilę milczał, nie wiedząc, co mógłby powiedzieć. Naprawdę ją rozumiał. Zresztą zdarzyło mu się być w takiej samej sytuacji samemu, więc bardzo dobrze wiedział, co ona musi czuć. Bo gdyby jej wcale nie zależało, sprawa byłaby łatwa. Ale jak wytłumaczyć osobie, którą się kocha, że nie jest się w stanie dać jej tego, czego oczekuje? Bo miłości nie da się przecież jasno zdefiniować. Kocha się swoją rodzinę, bliskich, ale to nie jest tym samym uczuciem, jakim darzy się swoją "drugą połówkę" - W takim razie, nie wydaje mi się, żeby schodzenie się miało być dobrym pomysłem. Powiedziałaś mu to, co przed chwilą mi? Jeśli tak, to nie ma prawa być zły. Musisz mu powiedzieć, co czujesz. Powinien zrozumieć - i tak się Mikkelowi wydawało. Gdyby Cyrus wiedział, musiałby to przeżyć. Przyjaźń ciężko jest odzyskać. To prawda. Ale jeśli oboje byliby wystarczająco zaangażowani, nie widział żadnych przeszkód. Ciężko powiedzieć, kto miałby ciężej. Cyrus musiałby zdusić w sobie uczucie, jakim darzy Winnie, a ona musiałaby zapomnieć albo ignorować fakt, że chłopakowi zależy na czymś więcej niż przyjaźni. Ale skoro udało im się zostać bardzo dobrymi przyjaciółmi mimo zerwania, to dlaczego nie miałoby im się udać teraz? Mikkel był też bardzo ciekawy relacji Wins z Devenem. Osobiście nie lubił ich jako pary. Kompletnie do siebie nie pasowali. Ale wiadomo, miłość nie wybiera. Ale właśnie czy miłość?
- To jak w takim razie jest z Devenem? Kochasz go tak, jak on tego chce? - spytał, bo nie widział powodu, żeby robić jakieś podchody. Chciał wiedzieć, więc dlaczego miałby nie zadać jej tego pytania. Nie wiedział, jakiej odpowiedzi oczekiwał. Z jednej strony, jeśli powiedziałaby, że tak - problem z Cyrusem byłby rozwiązany, a Lynford musiałby się pogodzić z tym, że Wins ma już osobę, z którą jest szczęśliwa. Ale to oznaczałoby też, że nie ma nawet cienia nadziei, że dziewczyna zainteresuje się osobą Mikkela. A gdyby powiedziała, że nie - sytuacja z Cyrusem byłaby wciąż bardzo skomplikowana, ale Mikkel mógłby dalej liczyć na jej względy.
Podał jej butelkę, kiedy po nią sięgnęła i uśmiechnął się na jej komentarz odnośnie jego prawie alkoholizmu.
- Nie wiem, czy to angielski zwyczaj. Ja to chyba wyniosłem ze Szwecji. Tam raczej bardzo często jest zimno i ludzie piją duże ilości alkoholu, żeby się trochę rozgrzać, a no cóż… nie zawsze jest czym go popić i w końcu człowiek się przyzwyczaja- wyjaśnił dziewczynie. Trochę jak Rosjanie. Może nie aż do takiego wymiaru, ale jednak ludzie ze Skandynawii też nie szczędzili sobie takich trunków.
- Okej. Mogę coś opowiedzieć, ale nie wiem, czy to będzie fascynujące - uśmiechnął się trochę szerzej, bo dobrze wiedział, że jeśli opowie jej o swoich zaręczynach, będzie tym bardzo zaskoczona. Przeczekał chwilę, zastanawiając się, jak jej o tym powiedzieć, więc postanowił zacząć od bardzo ogólnego opisu niedawnej sytuacji - Krótko mówiąc, jestem praktycznie zaręczony - teraz sytuacja była bardzo zabawna. Ale jeszcze niedawno głowił się, co powinien z tym faktem zrobić.

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16  Next

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-