IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Brzeg jeziora   Sob Sty 29 2011, 13:06

First topic message reminder :


Brzeg jeziora

Jest to miejsce całkiem oddalone od tych, które latem są oblegane, choć czasami ktoś się tu przypałęta. Nieraz stanowi pewnego rodzaju samotnię, szczególnie zimą, kiedy jezioro pokryte jest lodem i przychodzi tu jeszcze mniej osób niż wiosną. Główną atrakcją są tu pieńki wbite w dno, wystające ponad powierzchnię wody. Trzeba przyznać, że jest ich całkiem sporo, a trzymają się na swoich miejscach wyjątkowo dobrze. Najwyraźniej ktoś umieścił je tam zaklęciem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Cze 05 2016, 20:37

On nie lubił poważnych rozmów? Co dopiero Winona unikająca wszelkich głębszych pogawędek, chroniąca się rękami i nogami przed zauważaniem tak prostej rzeczy, że jej najlepszy przyjaciel ma do niej wielką słabość. Unika ich jak ognia, czeka aż same wygasną, zamiast jak najszybciej zażegnywać temat. Wins w kwestii uczuć była najwyraźniej podobna do Mikkela. Ona też nie do końca wie co czuje i nie lubi o nich opowiadać. Określenie jej względów do kogokolwiek jest dla niej trudniejsze niż wszystkie egzaminy pod koniec roku.
Wins krzywi się na jego słowa po raz kolejny dzisiejszego dnia.
- Ta. Okazało się, że po raz tysięczny jest to bardzo prosta relacja. Jednej osobie wydaje się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, a druga dalej ją kocha. A tak często gratulowałam sobie w duchu, jak to pięknie z Cyrusem wymyśliliśmy i utrzymaliśmy – mówi markotnie, wzdycha głęboko i wzrusza ramionami.
Wins nie ma żadnych takich zasad jak on. Nie jest dla niej ważne do jakiej rzeki miałaby wchodzić, raz, dwa czy trzy. Kieruje się swoimi instynktami, które nie są niestety do końca wyostrzonej jakości i rzadko Hensley używa swojego zdrowego rozsądku, dlatego jej decyzje nie zawsze są godne pochwały. Tak samo w tym wypadku – nie ma ochoty znowu być z Cyrusem, chociaż wydaje się to całkiem niezłym wyjściem.
Patrzy na niego wyczekująco po swojej krótkiej przemowie. Nie jest przekonana jego „rozumiem”, dlatego marszczy brwi, niezadowolona, że chyba nie powiedziała tego wystarczająco jasno. Jednak po jego kolejnej wypowiedzi, uznaje, że jednak udało jej się wcześniej jako tako wytłumaczyć swój problem.
- Nie. Dobrze wiesz, że trudno zabrać się do takiej rozmowy, po wymianie zdań, którą miałam niedawno z Cyrusem – żachnęła się Winnie i prycha pod nosem. – Poza tym od kiedy ludzie zakochani są rozsądni. Myślisz, że po moich spokojnych wyjaśnieniach, Cy nagle wszystko zrozumie, nie będzie na mnie zły i znowu będziemy przyjaciółmi? Nawet jeśli przestanie być na mnie wściekły… No nie wiem. Może lepiej dać mu spokój, żeby uwolnił się ode mnie i spokojnie mnie nienawidził do końca życia – stwierdza zrezygnowana Winona. W przeciwieństwie do Mikkela nie była optymistką w sprawie odzyskania tej przyjaźni. Winnie uważa, że co jak co, ale tutaj sprawa ich wspólnego spędzaniu czasu jest od dawna skreślona.
Unosi do góry brwi, słysząc jego kolejne pytanie na temat Devena, uśmiecha się krzywo i kręci głową. To kolejna rzecz, którą trudno jej wyjaśnić. Nie potrafiła dobrze ubrać w słowa tego co łączy ją z Indianinem.
- Och, daj spokój – mówi lekko zrezygnowanym tonem i aż chowa twarz w dłoniach, kiedy uzmysławia sobie w jak patowej sytuacji jest, jeśli chodzi o jej relacje z innymi chłopcami. – Nie mam pojęcia co powinnam robić. Myślałam, że jak się bliżej poznamy to się przede mną otworzy. Zaczniemy razem żartować, mieć wspólnych znajomych, bawić się… Nie wiem, cokolwiek. Ale on wszystko robi ze mną za karę. Oczywiście jest wszystko pięknie, gdy jesteśmy sami. Tylko ja potrzebuję… innych ludzi. On wolałby żebym poświęcała mu całą swoją uwagę. Może się wydawać, że to ja wiecznie chcę być w centrum uwagi. I pewnie jest to święta prawda. Czuje aż oskarżycielskie spojrzenie Devena, gdy bawię się z innymi. Ale on sam… nie zauważa ile ode mnie wymaga. Rozumiesz? Chciałby być mi wiecznie potrzebny. Być jedyną osobą, której mogę się wyżalić, czy pomóc nieść torbę. A ja… no wiesz… nie jestem taka… delikatna – kończy kulawo swoją wypowiedź. Chciałaby mu się wyżalić odpowiednio ze wszystkiego, ale jakoś nie może to ubrać w odpowiednie słowa. Zajmuje się na chwilę butelką.
- To z pewnością jest bardzo niezdrowy zwyczaj – mówi w końcu przybierając trochę bardziej żartobliwy ton. Patrzy na niego z umiarkowanym zainteresowaniem, kiedy stwierdza, że to nie będzie zbyt ciekawe. Jednak okazuje się, że jej perfidnie kłamał.
Szczerze mówiąc Winona czuje się lekko oszukana. Sama nie wie dlaczego, prawdopodobnie przez te ostatnie insynuacje, na temat tego, że całkiem podoba się Mikkelowi. Nieswojo chrząka i przerzuca blond włosy z ramienia na ramię, czekając aż przejdzie jej to głupie wrażenie, które sama sobie ułożyła w głowie. A jednak, wszelkie znaki, które wydawało jej się widzieć, okazały się być jej wyobraźnią.
- Och. Nie wiedziałam, że kogoś masz i to coś tak poważnego. Czemu nigdy cię z nią nie widziałam? – mówi zmieszana, bo nagle uzmysławia sobie, że nie pamięta w ogóle, by Mikkel pojawiał się z jakaś dziewczyną gdziekolwiek. A Cyrus mówił o nim raczej o jako lekkim podrywaczu, który nie angażował się w zbyt poważne sprawy. Najwyraźniej po raz kolejny się mylił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 643
  Liczba postów : 751
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Cze 05 2016, 22:20

Nic dziwnego, że Winnie była dumna, że udało im się z Cyrusem pozostać przyjaciółmi po rozstaniu. W końcu było to nie lada osiągnięcie. Ileż to osób liczyło na takie zakończenie związku. Bo ludzie wciąż pozostają dla siebie bardzo ważnymi osobami i nie sposób ich tak po prostu wymazać z pamięci. Pozostanie przyjaciółmi było po prostu spełnieniem marzeń. O ile faktycznie przyjaźnią zostanie. Do tej pory wszystko wyglądało jakby było okej. Do czasu aż Cyrus postanowił, że dalej będzie ją kochał tak jak wcześniej i o zgrozo, jeszcze jej o tym powie. Mikkel nie bardzo wiedział, co mógłby powiedzieć. Winnie wyraźnie była sceptycznie nastawiona do wizji ratowania ich przyjaźni, co właściwie trochę Mikkela dziwiło. To czyli jej zależało czy nie, pytał siebie w duchu. On chyba nie bardzo rozumie ludzi. Swoją drogą, ciekawe że oboje mają problemy z wyrażaniem swoich uczuć, czy nawet określaniem. Pytanie czy to plus dla ich relacji czy wręcz przeciwnie - byłoby to poważnym utrudnieniem.
- Tak, masz rację - odmruknął tylko na jej odpowiedź. Nie spodziewał się, żeby Cyrus wiedział, co czuje do niego Winnie, więc go to nie zdziwiło. I oczywiście, dziewczyna miała rację. Skoro faktycznie Cy wciąż darzy ją takim silnym uczuciem, ciężko powiedzieć, czy zachowałby się racjonalnie. Jeszcze wpadłby w szał i nie wiadomo do czego byłby zdolny. Jednak mimo wszystko Mikkel nie uważał, żeby potrzebował jakiegoś uwolnienia. To nie przekreślało ich znajomości. Bardzo ją utrudniało, oczywiście, ale nie musieli zaraz skakać sobie do gardeł. Chyba że Mikkel był niepoprawnym optymistą, dla którego nic nie byłoby wystarczającym powodem, żeby zrezygnować z czegoś na czym mu zależy. Nie chciał się z nią kłócić w tej kwestii. Może i Cyrus, i Winnie potrzebowali chwili, żeby ochłonąć?
- Jestem pewny, że Cy w końcu ochłonie - nie wiedział, czy w jakikolwiek sposób będzie to pocieszające dla dziewczyny. Bardzo w to wątpił. Ale sam naprawdę wierzył w to, co mówił. Przecież jego przyjaciel nie jest głupi i w końcu zrozumie, że nie może od Wins wymagać, żeby odwzajemniła jego uczucie. Mikkel miał taką nadzieję. A jeśli sam nie wyciągnie takich wniosków, to Carlsson na pewno mu wszystko wyłoży.
Uznając cały ten temat za zakończony, przeniósł swoje zainteresowanie na związek Winnie z Devenem. Jej odpowiedź go usatysfakcjonowała. A nawet więcej, obudziła w nim jeszcze nie tak dawne nadzieje na jakiekolwiek zbliżenie się do dziewczyny. Przypomniał sobie, jak jeszcze niedawno próbował ją poderwać najgłupszymi tekstami, jakie zna. Właśnie sobie uświadomił, jakie to było żałosne i pokręcił głową, uśmiechając się pod nosem. Winnie mogła przez to uznać, że to jej odpowiedź wywołała jego reakcję. Co po części było prawdą. Ale Mikkel wyczuł dobrą okazję, żeby wyrazić swoje niezadowolenie spowodowane jej związkiem, które krył w sobie od dłuższego czasu, ale którym z nikim, nawet z Cy'em się nie podzielił. Sam siebie przekonał, że właściwie to go wcale nie ruszyło, ale tak naprawdę poczuł się trochę urażony. Miała do wyboru takiego przystojnego Szweda, a ona zdecydowała się na jakiegoś nieśmiałego Gryfona, który zachowywał się, jakby bał się własnego cienia.
- Okej, Wins. Szczerze mówiąc, to ja kompletnie nie rozumiem, co Ty w nim widzisz… - zaczął, od razu informując ją o swoim nastawieniu. Nie krył swojej niechęci do chłopaka. Sam cenił sobie prawdomówność, więc nie miał zamiaru jej oszukiwać - Nic dziwnego, że się nie dogadujecie. I tak, zauważyłem to już na niejednej lekcji. Albo na tej Waszej imprezie. O co mu chodziło? Miał jakiś z problem z nami? - dopytywał, bo dobrze widział, że Deven był negatywnie nastawiony do całego towarzystwa z Salem i do niego samego. A przecież powinien się chociaż postarać ich poznać, skoro byli najważniejszymi ludźmi w życiu Winnie - Nie rozumiem go. Chce Cię mieć na wyłączność, a ja tam widuje go częściej z tą małą Holly niż z Tobą. Wybacz, ale on mi zupełnie do Ciebie nie pasuje - jego ton nie był już taki łagodny, a bardziej stanowczy. Sam nie wiedział dlaczego, ale rozmowa na temat Quayle'a trochę mu podniosła ciśnienie - Powinien być zaszczycony, że może być z dziewczyną, za którą pół szkoły się ogląda na korytarzu. I cieszyć się, że nie jesteś niezdarną, głupiutką czarownica, za którą trzeba biegać, żeby sobie czegoś nie zrobiła. Nie może od Ciebie wymagać, żebyś się tak diametralnie dla niego zmieniła. Nie potrzebujesz przecież niańki - nawet jeśli powiedział to trochę ostro, dokładnie tak myślał. Cały ten ich związek był dla niego zagadką, bo nie mógł uwierzyć, że ludzie o tak skrajnych osobowościach mogą się dobrze dogadywać. Podczas tej swojej wypowiedzi uparcie wpatrywał się Winnie w oczy, nie chcąc przegapić żadnej reakcji.
Uśmiechnął się na jej stwierdzenie o zdrowotnym aspekcie szwedzkiego zwyczaju pijania czystego alkoholu. Chwilę później już parsknął głośno, kiedy złapała jego przynętę i naprawdę uwierzyła, że zaręczył się z własnej woli. Bo jeśli choć trochę go znała, choćby od Cyrusa, wiedziałaby, że to jest kompletnie niedorzeczne.
- Dlatego że nikogo nie mam - zaczął, wciąż niewiele jej mówiąc, co pewnie musiało ją bardzo irytować, że ciągle tylko przedłużał jakiekolwiek wyjaśnienia - Zaręczony zostałem bez mojej wiedzy. Przez ojca. Wyprzedzając Twoje pytanie, tak, niektórzy ludzie wciąż tak robią. Niedawno złożył mi wizytę w szkole wraz z ojcem Atrii Ashworth i oznajmili nam, że za maksymalnie dwa miesiące będziemy małżeństwem. Wyobrażasz to sobie? - spytał wyraźnie rozbawiony i upił łyka whiskey, której coraz bardziej ubywało - W każdym razie, żenić się nie zamierzam. Ale nie wiem, co robić. Ojciec mnie chyba wydziedziczy, jeśli się mu sprzeciwię - Winnie pewnie nie zdawała sobie sprawy z tego, jak przywiązana do tradycji może być rodzina w XXI wieku. Bo mimo niesamowitego rozwoju, stare, czarodziejskie rody wciąż uznawały małżeństwo jako jeden ze sposobów dbania o majątek i dobre imię rodziny. Jej zmieszanie i poczucie oszukania są kompletnie zrozumiałe. Ale Mikkel szybko wyprowadza ją z błędu.

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Cze 06 2016, 01:59

Oczywiście, że zależało jej na utrzymaniu ich przyjaźni. Winnie po prostu nie widzi wyjścia, w którym Cyrus nie jest zraniony, a ich znajomość wraca do normy. Sensowna opcja wyglądałaby tak, że Cy znalazłby sobie kogoś lepszego niż Caroline. Osobę, którą mógłby pokochać jak kiedyś, czy tam teraz, Wins. Jednak do tego wyjścia również potrzebowali czasu. A raczej Lynford go potrzebuje i póki co Winona nie planuje wchodzić z kowbojkami w jego życie bardziej niż musi. Czyli w tej chwili jest to wspólne chodzenie na spotkania bractwa, mijanie się w dormitorium, jak i zwyczajne lekcje.
- Póki co nie ma zamiaru ochłonąć. Nie rozmawiajmy już o tym, nie wywnioskujemy i tak nic mądrego – stwierdza z pewnością Winona, kończąc twardo temat. Winnie mimo swojej oczywistej ślepoty na głębokie uczucia Cyrusa, zna go lepiej niż Mikkel. Dlatego patrzy tak pesymistycznie na ich przyszłość i nie wyobraża sobie, że Cy by tak łatwo wybaczy jej wszystko czym tam js obarcza i na dodatek z powrotem zostaną przyjaciółmi. Jej przyjaciel bywa uparty jak osioł w niektórych kwestiach.
Oczywiście, kiedy opowiada o Devenie, a Mikkel zaczyna kręcić głową jest przekonana, że to chodzi o jej wątpliwości i słowa, a Carllson jest rozbawiony jej niepewnym podejściem do związku.
- No co? Trzeba było nie pytać – atakuje go, kiedy uśmiechał się pod nosem, jej zdaniem zdecydowanie kpiąco. Cóż w sumie to nie wiedziała, że miała wybór między nim a Devenem, w gwoli ścisłości. Jednak nawet jeśli, Wins kiedy coś sobie ubzdurała, dąży do tego dopóki nie znudzi jej się, bądź nie zauważy, że to jakaś klasyczna fanaberia. W tej chwili Hensley widzi siebie i Devena, rodem z westernu na dodatek we dwójkę kapitanowie drużyn. I nikt jej nie mówi jak bardzo do siebie nie pasują, więc uparcie przekonuje sama siebie, że wszystko gra, tak jak Mikkel skutecznie wmówił sobie, jak bardzo go nie rusza wybór teoretyczny Winne.
Jankeska unosi do góry brwi słysząc jego słowa i patrzy na niego zdumiona. Na początku odrobinę się złości. W końcu co jak co, ale to chyba nie do końca jego sprawa jak to wygląda. Na dodatek chyba nie myślał sobie, że Wins zerwie ze swoim chłopakiem przez jedną negatywną opinię! Jednak jej lekkie wzburzenie mija, kiedy Ślizgon zadaje logiczne pytania dotyczące imprezy.
- Och… Deven… Sadzę, że nie przepada za ludźmi z Salem, chociaż nie mówi mi tego wprost – mówi zmieszana Wins, bawiąc się włosami, by teraz z kolei nie patrzeć na chłopaka. Wywraca oczami na jego dalsze słowa i miażdży go jeszcze spojrzeniem, gdy wspomina coś o Holly. Ma zamiar obronić swojego Indianina i najlepiej odejść od nieprzyjemnego Mikkela, ale ledwo otwiera buzię, a już Carllson podbudowuje jej samoocenę. Próżna Hensley zapomina, że ma wybuchać z furią i czerwieni się bardzo delikatnie na policzkach. W końcu to co innego, jak kiedy takie rzeczy mówi jej chłopak, czy najlepszy przyjaciel, a co innego jak ktoś kto nie mówi tego od tak, bo js dobrze zna.
- Bez przesady, nie ogląda się za mną pół szkoły i to nie jest tak, że nie docenia mojego wyjątkowego uroku osobistego i walorów zewnętrznych – mówi, uśmiechając się lekko, bo zamiast naskakiwać na Mikkela, próbuje go po prostu załagodzić. Nie wie jak ma się tłumaczyć mu ze swojego związku i niezbyt jest to jej na rękę. Może później przypomni sobie słowa Ślizgona. Póki co próbuje z tego wybrnąć jak najszybciej, chcąc zmienić temat. W końcu nie może być równocześnie speszona jego komplementem jak i zła na jego negatywne słowa.
Och tak, na początku wierzy mu jak głupia i dopiero po chwili zauważa, że chyba coś tu nie gra. Na jego kolejne słowa jest jeszcze bardziej zakłopotana i robi do niego pytające miny, wyrażające niecierpliwość i poganianie. Kiedy w końcu słyszy wytłumaczenie przez kilka minut siedzi bez słowa i patrzy się na chłopaka, nie wiedząc od czego zacząć.
- Kim jest Atria? – pyta pierwsze lepsze pytanie, bo uświadomią sobie, że nie ma pojęcia kto to jest, a przecież na kilku imprezach z Anglikami, już była. A szkoda, chciałaby wiedzieć o kogo chodzi. W końcu zaczyna powoli łączyć dwa do dwóch, by zrozumieć cały przekaz, a nie zadawać pytania na które trudno odpowiedzieć. Zaczyna więc od tych łatwiejszych. – Jak mogłam zadręczać cię nawet moimi błahymi problemami? – pyta dalej zaszokowana Winona, kiedy zaczyna z powrotem mówić. – Och. A co z twoją…. Narzeczoną.? Jak na to patrzy? Na pewno nie jest zadowolona? Ładna jest? Ładniejsza niż ja? Miła? Ale…. Chyba znałeś ją wcześniej? – zasypuje go gradem pytań. – Nie wyobrażam sobie tego. Naprawdę twój ojciec może zrobić? Co na to twoja matka? – kontynuuje serię pytań Winnie, bo jeszcze nigdy nie słyszała wcześniej o takich rzeczach w tym wieku.
- Co zamierzasz zrobić? – zadaje w końcu ostateczne pytanie. Jej jedynym pocieszeniem dla Mikkela jest dłoń, którą wyciąga w kierunku chłopaka i lekko ściska jego długie palce, delikatnie gładząc wierzch dłoni kolegi. Łączy się z nim w bólu, w końcu wiedząc, że nie tylko ona przezywa okropne chwile w życiu prywatnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 643
  Liczba postów : 751
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Cze 06 2016, 19:28

Mikkel nie wątpił, że Winnie rzeczywiście zależało na jej przyjaźni z Cyrusem. Może rzeczywiście ona dostrzegała bardziej prawdopodobne zakończenie sprawy niż on. W końcu znała Lynforda trochę dłużej i lepiej. Z innej nieco strony niż on. Cy oczywiście powinien znaleźć sobie kogoś innego niż Caroline, skoro nawet swoją byłą dziewczynę darzył większym uczuciem niż ją. Skoro nie był z nią szczęśliwy, to lepiej by było dla ich obojga, żeby po prostu nie ciągnęli tego na siłę. Chyba że Caroline nie dostrzega wad w ich związku. Wtedy sytuacja stawała się bardziej skomplikowana. Cyrus potrzebował czasu, żeby trochę ochłonąć. Może powoli wszystko powoli by się ułożyło. Na pewno nie byłoby tak samo. Bo to już jest niestety niemożliwe i nawet niepoprawny optymista Mikkel to widział. Ucieszył się, że Wins skończyła temat Cyrusa. Właściwie to wolał najpierw skonfrontować to, czego się dowiedział z wersją przyjaciela. Może wtedy wpadłby na jakiekolwiek rozwiązanie całej tej sytuacji.
Mikkel przewidział, że dziewczyna źle zinterpretuje jego kręcenie głową, ale właściwie nie wyszło z tego nic złego. Na szczęście Winnie nie postanowiła się na niego z tego powodu obrazić, choć wyglądała na trochę naburmuszoną. Mikkelowi to zupełnie nie przeszkadzało, bo nie mógł się nadziwić, że nie został skarcony za wtykanie nosa w nie swoje sprawy i to jeszcze w tak bezczelny sposób. Dlatego był to dla niego swego rodzaju tryumf. Nic dziwnego, że Hensley nie zdawała sobie sprawy z wyboru, jaki miała. W końcu nigdy do końca nie załapała, że Carlsson próbuje ją poderwać. Czuł się jednak zaszczycony, będąc pierwszym, który rozsiewa sporą dawkę wątpliwości dotyczących jej obecnego związku. Może też na takiego nie wygląda, ale nie jest głupi. Dobrze zdaje sobie sprawę, że wytknięcie kilku wad Devena nie spowoduje, że dziewczyna postanowi zakończyć ich znajomość i rzuci się w ramiona Ślizgonowi. Jednak bardzo liczył na to, że chociaż spróbuje to przemyśleć. Spojrzeć na swój związek z pewnego dystansu i może sama zauważy to co Mikkel. Chłopak zauważył, że Winnie nie była do końca zadowolona z jego zdania na temat jej chłopaka. Ale przecież nie zmyślił sobie tego. Wszystko, co mówił, było oparte na wnikliwych obserwacjach.
- A stara się w ogóle Was poznać? Bo jakoś nie zauważyłem, żeby jakoś mu zależało na poznaniu Twoich znajomych - zauważył przecież, że Deven najchętniej siedziałby tylko z Wins, nie dając jej czasu dla jej przyjaciół. Zdawał sobie sprawę, że jej znajomi z Salem byli dla niej właściwie jak rodzina. Więc oczekiwanie, że przestanie z nimi spędzać tyle czasu, było po prostu głupie. Widać było, że postawił Wins w patowej sytuacji. Z jednej strony bardzo chciała się z nim pokłócić, żeby obronić swojego partnera, a z drugiej właściwie nie miała jak, bo sama widziała, że Mikkel miał trochę racji.
- Chyba za mało się rozglądasz - skomentował tylko jej sprzeciw, uśmiechając się trochę łagodniej. Zastanawiał się, czy nie był on tylko automatyczną reakcją na jego pośredni komplement, czy faktycznie w to nie wierzyła - Nie mówię, że nie docenia Twojej urody, ale mam wrażenie, że nie pasują mu w Tobie te rzeczy, które tak naprawdę są Twoimi dużymi zaletami. Na moje oko, upatrzył sobie jakiś ideał i usilnie stara się Ciebie w go zmienić - stwierdził, mówiąc zupełnie poważnie. Nie wiedział, czy tym razem dziewczyna się na niego zdenerwuje, czy może przyzna mu rację.
Właśnie takiej reakcji na jego zaaranżowane małżeństwo się spodziewał po Winnie. Poczekał cierpliwie aż wyrzuci z siebie wszystkie nurtujące ją pytania i spokojnie na wszystkie jej odpowie.
- Atria, jest z Ravenclaw. Urodziła się rok wcześniej niż ja. Jest Norweżką. Znamy się ze Stavefjord. To znaczy, znaliśmy się jak byliśmy mniejsi. Ale nie rozmawiałem z nią od grubych kilku lat. Obracamy się w trochę innym towarzystwie. Właściwie to nie bardzo ją znam - uśmiecha się, zastanawiając się, co odpowiedzieć na pytanie o jej urodę - Oj, Wins, bijesz ją na głowę - puszcza jej przy tym swój łobuzerski, flirciarski uśmiech, którym zwykł ją darzyć jeszcze niedawno - Ale nie jest brzydka. Jej rude włosy i piegi muszą być da kogoś urokliwe. Ja tam wolę blondynki - przerywa na chwilę - Właściwie to trochę dziwne, bo ona zareagowała na to… Tak spokojnie. To znaczy, w głębi duszy na pewno tego nie chce, ale chyba boi się sprzeciwić ojcu. Myślałem, że największym problemem będzie dla mnie właśnie przekonanie ojca, że to beznadziejny pomysł, ale chyba z nią też nie będzie tak łatwo - przyznaje trochę zrezygnowany. Znalazł się w sytuacji bez wyjścia i naprawdę nie wiedział, co robić - Nie rozmawiałem z matką od dawna. Pisze do mnie listy, ale jej nie odpisuję. Chyba myśli, że wszystko jest w porządku. Założę się, że ojciec jej nie powiedział, że się na niego wydarłem - wzdycha głośno, bo dopiero teraz dociera do niego, że nie jest dobrze. Mimo że był dorosłym człowiekiem, rodzina miała na niego bardzo duży wpływ. Przecież jeszcze do niedawna nigdy by im niczego nie odmówił. Zawsze zgadzał się na wszystko. A teraz po prostu nie mógł być im posłuszny. Skoro oni nie szanują jego zdania, nie zamierzał szanować ich decyzji.
- Nie mam pojęcia… - odparł na pytanie Winony. Poczuł jej dłoń na swojej, co wywołało w nim kaskadę pozytywnych uczuć. Z jednej strony trochę żałosnym byłoby zdobywać sympatię dziewczyny przez litość, ale jakoś mu to nie przeszkadzało. Dotyk Wins był bardzo kojący. Wiedział, że w pewien sposób jego problemy mogły być pocieszające dla Wins. W końcu jej kłótnia z Cyrusem nie wydawała się być tak poważna, jak jego aranżowane małżeństwo. A jednak Mikkel bardziej przejmował się problemami jego przyjaciół niż własnymi.

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Cze 09 2016, 14:16

Cyrus i Caroline sami będą musieli rozwiązać swoje problemy i najwyraźniej ani Mikkel, ani Winona nie byli osobami, których radę chcieliby zasięgnąć którekolwiek z nich.
Najwyraźniej dziś był dzień żali i sama Winona nie mogła nadziwić się faktem, że tak dobrze i lekko rozmawia jej się z Mikkelem o tym wszystkim. Ma wrażenie, że w końcu rozmawia z kimś kto nie ocenia pochopnie jej zachowania, docenia jej przebojowość i otwartość, a na dodatek sam potrafi się otworzyć pod wpływem tej chwili nad brzegiem jeziora.
Może i Wins nie jest zadowolona z tego co mówi jej Mikkel, ale sporo zależy to od tego, że czuje w tym jakieś skrawki racji, coraz bardziej intensywnie. Woli jak odgradza się murem od wszelkich niedoskonałości, patrząc tylko na pozytywne rzeczy w jej związku. Sama nie wie dlaczego tak uparcie próbuje brnąć w coś, co nie ma przyszłości.
- Wszyscy moi znajomy z Salem są bardzo… głośni. A wiesz jaki on jest, przecież sam zauważyłeś. Woli spokój, ciszę i samotność. Średnio potrafiłby się chyba z nimi dogadać i tego pewnie się obawia – wyraża swoje zdanie Winnie i wzrusza ramionami. Szczerze mówiąc przyzwyczaiła się do tego, że oddzielnie ma wyznaczony czas dla Devena i oddzielnie dla swoich przyjaciół. A może właśnie powinna walczyć o to, żeby tak nie było? Jednak to połączenie jeszcze nigdy w praktyce nie wyszło na dobre i Winnie powoli poddaje się z dalszymi próbami zjednoczenia tych dwóch, przeciwnych światów.
Wins szturcha go tylko w ramię na ten pochlebczy tekst, dopisując go do stylu bycia Mikkela. Poważnieje z powrotem kiedy Carlsson mówi dalej na temat Devena i przez chwilę nie odpowiada nic, bawiąc się nalepką na butelce whisky. Szczerze mówiąc już druga osoba mówi jej to samo. Osoba, która wcześniej to stwierdziła później wyznawała jej miłość, więc przez automatyczne skojarzenie, Wins na chwilę podejrzliwie patrzy na Ślizgona.
- Co na przykład? – pyta spokojnie chłopaka, dalej zerkając na nie z rezerwą .
Szybko jednak zapomina o swoich problemów, kiedy tylko dowiaduje się o sytuacji Mikkela. Jej oczy robią się z każdym słowem wielkie jak galeony, słuchając relacji przyjaciela. W zasadzie sama zadała wcześniej pytanie na temat porównania jej i Atrii, ale teraz tylko uderza niecierpliwie w ramię Carlssona, kiedy ten zamiast opowiadać jej o sytuacji, prawi jej komplementy. Wins nagle krzywi się, kiedy słyszy, że jest piegowatą, rudowłosą dziewczyną. Widmo Holly pojawia jej się przed oczami, którą to Deven jest niezdrowo zafascynowany i automatycznie Winnie zastanawia się, czy to nie jest po prostu typ urody, który zawsze będzie dla niej poniekąd zagrożeniem. Szybko jednak to wybija z głowy, bo przecież nic ją nie łączy z Mikkelem.
- To jest najdziwniejsza sytuacja jaką kiedykolwiek słyszałam – mówi w końcu Hensley, kręcąc zdumiona głową. Nie ma pojęcia co mu może doradzić, bo szczerze mówiąc nie wie jak ona zareagowałaby na to, że jej ojciec znajduje jej narzeczonego. Oczywiście nie wyobraża sobie, że byłoby to możliwe, ale przecież też nigdy nie przeciwstawiła się swojemu tacie.
- Ale chyba nie zamierzasz za nią naprawdę wyjść? – pyta zaniepokojona Wins. Kowbojka łapie go za dłoń i przysuwa się odrobinę do chłopaka tak, by położyć swoją jasne głowę na jego ramieniu, w geście pocieszenia i przywiązania. Nie ma pojęcia jakie inne wsparcie mogła mu dać, oprócz jawnego współczucia co do jego położenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 643
  Liczba postów : 751
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sob Cze 11 2016, 23:06

Mikkel rzadko kiedy tak się otwierał jak przy aktualnej rozmowie z Winoną. Zwykle w ogóle niewiele mówił. A tym razem jakoś czuł potrzebę opowiedzenia Winnie. Jej wrażenie wcale nie było omylne. Naprawdę podchodził do wszystkiego, co mówiła z odpowiednim obiektywizmem i rzeczywiście nie oceniał. Sam nie lubił, kiedy ludzie wszystko, co robił, interpretowali bardzo schematycznie.
Związki były bardzo przereklamowane. Zawsze kiedy pytają, jak komuś się powodzi, w odpowiedzi skupia się głównie na wszystkich zaletach, a szerokim łukiem omija te negatywne jego strony. Wins prawdopodobnie robiła tak samo także przed samą sobą. Nie próbowała doszukiwać się, czy coś w jej związku było nie tak. Właściwie to była całkiem mądra postawa. Bo ludzie mają tendencję do stwarzania nowych problemów z takich, które nimi nie są. Może więc rzeczywiście powinno się doszukiwać jedynie tych pozytywnych stron w relacjach międzyludzkich?
- Jeśli Ci to nie przeszkadza - mruknął, komentując tym samym wyjaśnienie Winnie dotyczące niechęci jej chłopaka do przyjezdnych z Salem. On sam obracał się w ich towarzystwie i tak, byli to ludzie raczej głośni, w centrum uwagi. Dla niego były to zalety. To był jeden z powodów, dla których darzył ich tak dużą sympatią, często większą niż tych z Europy.
Mikkel nie odebrał spojrzenia jako podejrzliwego. Nie widział też nic złego w jego wytykaniu wad w jej związku. Uważał to już bardziej za przysługę. Może w pewien sposób dotrą one do Winnie i trochę bardziej zastanowi się nad sensem jej relacji z Devenem. Nic dziwnego, że Cy myślał w podobny sposób do Ślizgona.
- Choćby to, że jesteś niezależna. Moim zdaniem to ogromna zaleta, bo chyba bym sobie podciął żyły, gdybym musiał użerać się z kimś, kto potrzebowałby stałej opieki i pomocy. No bo tak, fajnie jest być czasem potrzebnym, ale przecież nie na siłę - zaczął Mikkel, a jego słowa brzmiały zupełnie obiektywnie. Co nie znaczy, że Wins nie mogłaby ich potraktować bardzo osobowo - Poza tym dobrze że nie jesteś delikatną panną, która zachowuje się jakby była z porcelany. Zresztą - jesteś popularna, ładna, umiesz się rozerwać. No kto nie chciałby móc ze swoją dziewczyną pójść na imprezę i nie musieć się wstydzić, że ta podpiera ścianę - może jego przykłady były bardzo skrajnymi, ale liczył że dotrą one w jakiś sposób do Wins. Dla niego wszystkie te cechy właśnie sprawiały, że dziewczyna była wyjątkowo atrakcyjna. Potrafiła zadbać o siebie, była samodzielna, zaradna, ale też chętna do zabawy, do wyjścia. A nie tylko siedząca w domu na kanapie.
Sytuacja Mikkela była beznadziejna. I Winnie chyba zdała sobie z tego sprawę. Jak na razie wszystko brzmiało tak abstrakcyjnie, nie tylko dla niej, dla niego również. Chłopak uśmiecha się szeroko, kiedy speszona Wins szturcha go w ramię, słysząc komplementy z jego ust i kontynuuje opowieść. Typ urody Atrii rzeczywiście odpowiadał w dużej mierze urodzie Holly, o czym Mikkel wcześniej nie pomyślał. Nie była to jego dziewczyna marzeń. On wolał blondynki, przede wszystkim. Najdziwniejsza? To jeszcze pikuś, myślał, ale nie był pewien, czy mógłby podzielić się także tą informacją z dziewczyną. Drobny gest, a jednak trochę go rozluźnił, więc postanowił, że skoro już tak wiele jej powiedział, to nie mógłby pominąć tej istotnej części historii.
- Gdyby to zależało ode mnie, nigdy bym tego nie zrobił. Sęk w tym, że rodzina Ashworthów to Asasyni. Zabijają na zlecenie - powiedział to tak spokojnym tonem, że aż sam się sobie dziwił. Przecież to było czymś strasznym, a on mówi to w sposób, jakby mówił o wczorajszej pogodzie. Wsparcie Wins pomaga, żeby utrzymać spokój.

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Cze 13 2016, 16:39

No bo po co wywlekać jakiekolwiek brudy, kiedy opowiada się o swoim związku. No ewentualnie, kiedy mówisz swojej przyjaciółce, czy przyjacielowi wszelkie żale na temat tego co obecnie dzieje się w twojej relacji. Ostatnio to nie poszło najlepiej, jeśli chodzi o Winne i jej przypadek Cyrusem. Może Wins robi dobrze, wyszukując się tylko pozytywów, a może to bardzo zgubny nawyk, prowadzący do takich sytuacji jak obecna z Devenem.
Rzuca mu tylko ostro spojrzenie na jego sceptyczny słowa i wzrusza ramionami, nie mając zamiaru kontynuować rozmowy. Jest jak jest, ona nie ma siły tego obecnie zmienić. Rażąca nieporadność Devena przy jej znajomych jest kolejną rzeczą, której Winnie stara się nie zauważać i zamyka mocno oczy za każdym razem, gdy ktoś próbuje jej to racjonalnie przedstawić.
Winnie słucha jego pochwał z lekkim uśmiechem i co raz trąca go w ramię, bełkocząc uroczo „przesadzasz”, ale potulnie dalej pławiąc się w komplementach, które tak próżnie uwielbia. Kiedy wspomina coś o popieraniu ścian, Wins zauważa, że u niej w związku jest wręcz przeciwnie. To ona musi się wstydzić za ponurego Indianina, który chodzi za nią zaborczy jak cień i nie pozwala jej przebywać z innymi. Oczywiście, to miłe okazywać od czasu do czasu zazdrość. Miałby ku temu powody, gdyby rzucała się na szyję Mikkelowi za każdym razem gdy go widzi. Nie jednorazowe przytulenie. Albo nieustanne chodzenie za ładnym chłopcem, który potrzebuje wiecznie jej pomocy. Wins zazwyczaj czuje się bardzo atrakcyjna. Wbrew temu jak powinna być, przez swój związek z Devenem jej samoocena odrobinę spadła, a nie wzrosła dzięki swojemu mężczyźnie. Nie jest to chyba dobry wyznacznik.
- Wygląda na to, że tylko jedna osoba nie zauważa moich licznych zalet – żartuje kulawo Wins i uśmiecha się krzywo do Mikkela.
Wins spokojnie wysłuchuje do końca wyznań Carlssona i nie wie co myśleć o jego ostatnim stwierdzeniu, z prostych powodów – jest to tak nierealne, że zwyczajnie w to nie wierzy. Oczywiście, może ktoś go postraszył takimi rzeczami, ale przecież wszystko da się jakoś załatwić. To co w tej chwili mówi jej Mikkel jest zwyczajnie niemożliwe i nie potrafi w to uwierzyć. Jednak dla niej najważniejsze jest w tej chwili, by on nie nabrał się na te bzdury. Odrywa się od niego i kładzie swoje gładkie dłonie na jego ostrych policzkach, by delikatnie przesunąć jego głowę tak, by mógł patrzeć jej w oczy.
- Nikt cię nie zabije za to, że nie chcesz wyjść za jakąś dziewczynę. Nie mogą tego zrobić. Jest prawo, masz mnie, która może poświadczyć jeśli coś by się tobie stało. I są pieniądze. Mikkel wszystko można załatwić pieniędzmi – mówi wyraźnie Winona, patrząc na niego natarczywie, by zrozumiał każde jej słowo. Dziewczyna, która wychowała się w przeświadczeniu, że pieniądze to władza, bo jeszcze nigdy nie rozczarowała się tym stwierdzeniem. – Mogę ci załatwić najlepszych prawników już teraz, dam ci pieniądze, żebyś mógł już opłacić Ashworthów, by dali ci spokój, odetnij się od swojej rodziny, nic nie jest warte twojej przyszłości z dziwną dziewczyną bez uczuć, zastraszoną przez swojego ojca. Przecież żyłbyś w wiecznym strachu, nawet jeśli na to przystaniesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 643
  Liczba postów : 751
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Cze 13 2016, 19:27

Mikkel nie wiedział, jak miał przemówić Winnie do rozumu jeśli chodzi o jej związek z Devenem. Zrobił już co mógł, żeby chociaż zastanowiła się nad jego sensownością i nie zamierzał już drążyć tematu, bo byłoby to zbyt oczywiste, że stara się ich poróżnić, a to przecież też nie o to chodziło.
Za każde "przesadzasz" rzucone w jego stronę od Wins, chłopak uśmiecha się, podnosząc brew, bo przecież dobrze wiedział, że sprawiało jej przyjemność prawienie komplementów. Przypomina jej tylko, że sama sprowokowała jego łańcuch pochwał w jej stronę. Mikkel nie należał do zazdrosnych osób. Raczej starał się unikać czegoś takiego, bo dobrze wiedział, że nie wszystko jest tym, na co wygląda. Chociaż biorąc pod uwagę wszystkie jego związki, które się rozpadły, może to nie było zdrowe podejście. Może właśnie powinien być chociaż trochę zazdrosny. Podobno to jest jakiegoś rodzaju potwierdzeniem, że komuś zależy. Ale co on miał wiedzieć, skoro prawie nigdy mu na nikim nie zależało. Do niedawna. Może w końcu dojrzał do pojmowania miłości w bardziej dojrzały sposób?
Winnie, zdaniem Mikkela, powinna się czuć tak samo, a może nawet bardziej, atrakcyjna będąc z kimś w związku niż poza nim. W końcu jej chłopak chyba powinien jej uświadamiać, jak bardzo interesującą fizycznie jest.
- Jego strata - odpowiedział na pół-żart dziewczyny, wyczuwając nutę zrezygnowania w jej głosie. Uśmiecha się do niej, jakby dodając otuchy.
Nic dziwnego że Wins z dystansem podchodzi to całej sprawy małżeństwa Mikkela. Było to w końcu bardzo niedorzeczne i sam potrzebował czasu, żeby to przetrawić. W końcu się z tym jednak pogodził i nie wiedział, czy jest jakakolwiek szansa, żeby to naprawić. Wins położyła swoją dłoń na policzku Carlssona i tym samym otrzymuje jego pełną uwagę. Chłopak skupił swoje spojrzenia na oczach dziewczyny i sam nie wiedział, jakie emocje to w nim wywołało, jako że ma problem z ich określaniem. Słuchał jej stanowczych słów, będąc za nie bardzo wdzięcznym, a jednocześnie nie potrafiąc się przekonać, by w nie uwierzyć. Nie wierzył oczywiście, że Ashworthowie by go zabili za to, że nie chce się żenić. Ale nie widział żadnego sensownego wyjścia z sytuacji. Dziewczyna wciąż wpatrywała się w niego natarczywie, a on położył swoją dłoń na jej i wcale nie miał zamiaru jej zabrać. Patrzył się na nią pustym wzrokiem, zastanawiając się, czy to co mówiła, rzeczywiście było dobrym rozwiązaniem.
- Nie wiem, Wins - odpowiedział, zdradzając tym samym swoje zrezygnowanie - Nie wiem, czy pieniądze by wystarczyły. Sam w życiu nie zdobyłbym wystarczającej sumy, a na wsparcie ojca nie mam co liczyć. Nie będę też brał ich od Ciebie. Już chyba łatwiej byłoby mi uciec jak najdalej i nigdy nie wrócić - naprawdę zaczął się nad tym poważnie zastanawiać. Gdyby tak nagle zniknął, z Anglii, wyjechałby gdzieś, choćby do Stanów. Przecież to byłoby niemożliwe odnaleźć go tak daleko od Europy, w tak wielkim państwie jakim są Stany - Ale miło mi, że się o mnie troszczysz - rzucił jej smutny półuśmiech.

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Cze 14 2016, 18:27

Och, i tak już dużo zrobił przez same wytknięcie błędów w jej związku, które teoretycznie sama doskonale widzi, ale sprawnie udaje, że jest ślepa na wszelkie oznaki zepsucia w ich relacji. Jednak Winona czuje, że ma dosyć na dziś dywagacji na temat tego czy jej związek ma dalej istnieć, czy Wins już dawno powinna dać sobie z tym spokój.
Winona też rzadko było zazdrosna. Ktoś musiał ją do tego naprawdę sprowokować. Na przykład Deven, który na każdej lekcji siada wiecznie z Holly, nawet ślepiec były zaniepokojony taką sytuacją. Ale to również nie było specjalnie dojrzałe podejście z jej strony. Jej zazdrość raczej wynika z faktu, że nie może pojąć, jak ktoś może woleć od niej biedną dziewczynkę, zatrzymaną wciąż na jedenastym roku życia. Niech ludzi nazwą ją niezwykle próżną, ale chyba każdy na jej miejscu poczułby się co najmniej
niepewnie.
Niestety, Mikkel nie słucha uważnie tego co mówi Hensley. Najwyraźniej jego dziwna narzeczona wpoiła mu idiotyczną myśl, że chłopak nie ma wyboru. A przecież ma. Każdy ma. Bo przecież jak to nie widział żadnego sensownego wyjścia z sytuacji, a najbardziej logiczne wydaje mu się wyjścia za Atrię. Wins nie mogła pojąć jak bardzo udało im się zrobić pranie mózgu tak mądrego chłopca, jakim jest Mikkel. Gładzi go po policzku i przemawia stanowczym tonem, ale niestety chłopak pochłonięty jest w swojej wizji beznadziejności i nie wierzy w pocieszenia Amerykanki. Winne złości się na niego odrobinę z tego powodu i marszczy delikatnie brwi na jego pusty wzrok. Zaczyna delikatnie potrząsać jego głową, jakby dzięki temu mogła obudzić go z dziwnego letargu, w którym się znalazł.
- Przestań się mazać - mówi Wins, tym bardziej próbując podejść go od innej strony, bo najwyraźniej współczucie i użalanie się nad nim, tylko pogrążał go w beznadziejności sytuacji. - Czemu nie chcesz brać ich ode mnie? Mam ich mnóstwo - mówi Winona i mruga do niego zawadiacko. - Ale wtedy nie będziesz mieć żadnego kontaktu z rodziną. Naprawdę chciałbyś wyjechać stąd na zawsze? Byłeś w ogóle kiedykolwiek w Stanach? - pyta racjonalnie Hensley. Oczywiście przyjęłaby go nawet do siebie na ranczo, albo umieściłaby go jednym ze swoim licznych domów, które posiadał Miles prawdopodobnie dla kochanek, ale czym by to się różniło od brania od niej pieniędzy. - Ktoś musi się troszczyć, skoro ty najwyraźniej biernie próbujesz iść do ołtarza z jakąś rudowłosą pannicą - mówił z łagodnym pół- uśmiechem i szturcha go delikatnie w ramię.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 643
  Liczba postów : 751
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Cze 14 2016, 20:06

Winnie miała rację. Przynajmniej tak pomyślałby racjonalnie myślący człowiek. W końcu wszystko zawsze dało się załatwić pieniędzmi. To było bardzo mądre rozwiązanie. Ale Mikkel jakoś nie potrafił tego przyjąć do wiadomości. Od czasu rozmowy z Atrią oswoił się z myślą, że będzie musiał, prędzej, a najlepiej później, się z nią ożenić. Na początku targały nim różne emocje. Nie był pewny, co powinien zrobić. Na siłę szukał jakiegokolwiek rozwiązania, ale jego przyszła małżonka wszystkie jego pomysły negowała. Utwierdziła go w przekonaniu, że nic nie da się zrobić. A on w to w końcu uwierzył. Nic dziwnego, że Winnie się na niego denerwuje. W końcu ona podchodzi do sprawy myśląc w sposób odpowiedni dla kogoś żyjącego w XXI wieku, kiedy to wszystko da się w jakiś sposób załatwić. Potrząsnęła jego głową, co skutecznie obudziło go z malkontenckich rozmyśleń. Przybrała odpowiednie do niego podejście, nie użalając się nad zaistniałą sytuacją, a pobudzając do wzięcia się w garść.
- Nie miałbym jak Ci się odwdzięczyć - bo Mikkel kierował się w życiu także honorem. To też jedna z wartości, które wyniósł z domu. Od zawsze uczono go, że ważna jest duma i honor. Dlatego nie mógłby przyjąć od niej pieniędzy. Tak się po prostu nie godziło. Kolejne pytanie dziewczyny kazało mu się chwilę zastanowić. Czy był w stanie naprawdę wyjechać? Sam nie był tego pewny. Dopiero odkąd wyjechał do Londynu w pewien sposób uniezależnił się od rodziców. Powodziło mu się całkiem nieźle, ale wciąż przysyłali mu pieniądze i płacili za wszystkie zachcianki. Też byli całkiem bogaci. Odwracając się od nich utraciłby pewną stabilność majątkową, którą cieszył się teraz.
- Nie wiem. Może, ale musiałabyś jechać ze mną - uśmiechnął się do niej z charakterystycznym, flirciarskim uniesieniem jednego kącika ust i za chwilę wrócił już do poważnej odpowiedzi - Właściwie czemu nie. Ale musiałbym zabrać siostrę. A do tego musielibyśmy skończyć studia - mimo swojej spontaniczności, myślał poważnie o przyszłości. Nie chciał znaleźć się w sytuacji, kiedy skończy szkołę i nie będzie wiedział, co powinien zrobić ze swoim życiem. A żeby mieć pewność stabilnego życia, musiał skończyć studia. Taki sobie obrał cel i do niego dążył.
- Byłem. Z ojcem co roku sporo podróżowaliśmy po świecie, ale do Stanów trafiliśmy przypadkiem. Ojciec miał jakieś sprawy biznesowe do załatwienia i na tydzień zatrzymaliśmy się w Waszyngtonie. Więcej amerykańskich miast nie zwiedziłem - na to wspomnienie uśmiechnął się lekko. Miło wspominał ten wyjazd. Miał wtedy 16 lat, a jego siostra 15. W Ameryce było dokładnie tak, jak sobie to wyobrażali. Ale sam nie wiedział, czy mógłby tam zamieszkać. Tamten kraj wydawał mu się trochę zbyt duży. Za trudno byłoby mu zostać kimś.
- Wcale nie próbuję. Po prostu na razie nie jestem w stanie nic z tym zrobić - stwierdził, udając obrażony ton na żartobliwy komentarz Winnie.

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Sty 04 2017, 12:56

Pandy z natury były smutne i lubiły ciepło, dlatego sama Padme dziwiła się, że w ogóle opuściła swój przytulny domek i równie kochanego futrzaka, który biedny siedział teraz sam i najprawdopodobniej rozwalał jej kolejny fotel. Było dość wcześnie, do lekcji zostało sporo czasu, który Krukona postanowiła wykorzystać na spacer. Za cel obrała sobie brzeg jeziora, który - zwłaszcza zimą - był przeważnie opuszczony.
Ubrana w kilka grubych warstw miała lekko ograniczone ruchy, ale i pomimo to było jej cholernie zimno. Problemy z krążeniem dawały o sobie znać coraz częściej a to z kolei niepokoiło Krukonkę. I jej ojca też, którego poinformowała o tym w ostatnim liście. Dziwiła się, że poczciwy uzdrowiciel jeszcze nie wpadł do Hogsmeade z wizytą. Idąc w zamyśleniu nie wzięła pod uwagę faktu, że podłoże było zamarznięte i śliskie, w efekcie czego rozjechały jej się nogi i... wywinęła pięknego orła, lądując na ziemi. Wydając z siebie ciche "ała", postanowiła się podnieść. Ale grube swetrzyska jej to uniemożliwiały, łącznie z szalikiem i czapką, które zasłoniły jej widoczność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Sty 04 2017, 13:30

Thomas od czasu do czasu lubił wyjść rankiem na dwór i zrobić sobie krótki spacer. Było ku temu kilka powodów. Po pierwsze, umożliwiało całkowite wybudzenie się, zwłaszcza przy tak chłodnym powietrzu. Po drugie, łatwiej było mu zebrać myśli robiąc sobie czasem przerwę od za tłumionych miejsc - które osobiście lubił - a takie klimaty temu sprzyjały. Po trzecie, pozwalało to po części spalić część pochłoniętego śniadania. Nie trudno więc zgadnąć, że wszystko służyło polepszeniu ogólnego humoru młodego mężczyzny. Nie dało się ignorować samemu z siebie temperatury ale niespecjalnie się tym przejmował. Przecież nie będzie chodził nie wiadomo jak wiele godzin a problemów zdrowotnych nie posiadał. W co był natomiast ubrany? Oczywiście miał na sobie swój garnitur, ale był częściowo zasłonięty przez ciemny płaszcz, sięgający mu długością niemalże do kolan. Czarne rękawiczki i zielony szalik także były na swoim miejscu. Nie był to strój na wycieczki po Himalajach ale na obecne potrzeby wystarczał a co najważniejsze, zapewniał elegancję.

Gdzieś jednak w oddali nawinęła mu się jakaś nieznana jednostka. Chciał ją minąć bez słowa, co nie byłoby uznane za brak kultury z uwagi na dzielącą ich odległość. Wypadek jednak kobiety i mozolna próba podniesienia się z ziemi była pewnym motywatorem by podbiec ale nim to zrobił, upłynęły jeszcze zdrowe trzy lub cztery sekundy. Dopiero po tym czasie ruszył, ale był ostrożny. Istniało przecież ryzyko, że sam wyląduje na czterech literach i tyle z bohaterskiej postawy.

Znajdując się już przy ciemnobrązowej, posłał jej delikatny uśmiech i podał rękę. Chyba skądś ją kojarzył, nie był jednak w stanie określić niczego bardziej dokładnego niż prawdopodobne minięcia się na korytarzu od czasu do czasu.
-Nic sobie nie złamałaś? - zapytał na samym początku a po chwili dodał -Ile Ty już siedzisz na tym mrozie? Powinnaś wrócić zaraz do środka by się ogrzać albo chociaż mieć przy sobie jakąś miksturę rozgrzewającą. - skończył jak na razie, zauważając czerwony nosek. Druga część wypowiedzi była pewną mieszanką, niby troska a jednak pewna delikatna reprymenda. Jego twarz jednak nie zdradzała żadnych negatywnych emocji, więc prawdopodobnie nie miał niczego złego na myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Sty 04 2017, 20:21

Zapewne z perspektywy osoby trzeciej jej upadek musiał wyglądać komicznie - w końcu odjechała jej stopa a potem wywinęła orła jak bohaterowie animowanych filmów dla dzieci. Z jej punktu widzenia miało się to trochę inaczej: może i by się śmiała, gdyby nie fakt, że bolało i przez chwilę nie mogła złapać powietrza.
W zasadzie nie czuła potrzeby wstania z ziemi uznając, że skoro już leży to sobie poleżakuje. Kwestia zimna zeszła na dalszy plan, bo mogła rozgrzać się jednym zaklęciem, ale czuła się jak wypchany watą miś, który nie mógł zrobić sensownego ruchu. Dlatego na chłopaka spoglądała leżąc w najlepsze na lodzie.
- Nie wiem, mam na sobie tyle ubrań, że są z pewnością lepsze niż gips - odparła z nutą cynizmu w głosie a potem podjęła kolejną próbę podniesienia się. To akurat wyszło jej całkiem nieźle, bo już po chwili siedziała na tyłku rozglądając się dookoła.
- Ostatnio jak się nie wywracam, to na kogoś wpadam zaraz po potknięciu się albo poślizgnięciu - rzuciła w eter, wznosząc oczy ku niebu. Czapkę przysłaniającą jej widok zsunęła z czoła, by następnie odwrócić się w stronę Thomasa. Dopiero teraz wyłapała, że chłopak w ogóle podsunął jej dłoń. Chwyciła więc swoją ostatnią deskę ratunku.
- Co ty tu robisz? Kto normalny wychodzi w taką pogodę... - westchnąwszy, podniosła się jednak niepokojący dźwięk pękającego lodu ją skutecznie zatrzymał.
- Słyszałeś to?! - zamierając w bezruchu zbladła na twarzy. Jeszcze nie panikowała. Jeszcze. Kiedy tu sobie szła spacerkiem, maszerowała przed siebie, więc nie zwróciła uwagi na to, że stała przynajmniej pięć metrów od brzegu. Śnieg przykrywał wszystko a Panda czasami była po prostu ślepa i nie zwracała uwagi na otoczenie.
- Kurwa, zginiemy. Chciałabym chociaż zjeść ciastko przed śmiercią - jęknęła, patrząc pod nogi. Nie wiedziała co zrobić, bo i każdy ruch był głupim pomysłem a różdżki sięgnąć nie mogła swoimi rączkami Bibenduma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Sty 04 2017, 21:00

Ciężko było ocenić jak wygląda dziewczyna a wszystko przez pozycję w jakiej się znajdowała, nie mówiąc o ogromnej ilości nałożonych ciuchów. Jej sylwetka więc była tajemnicą, na szczęście jednak usłyszał głos i najgorszy dla ucha nie był. Treść jednak dalszych słów raczej była przesiąknięta ogólnym zażenowaniem co do jej własnej osoby, zdziwieniem jego tutejszą obecnością a pod sam koniec strachem na możliwy scenariusz.

Pęknięcie lodu pod ich stopami było sygnałem, że jednak nie znajdują się już na bezpiecznej ziemi a niebezpiecznej powierzchni.
-Od nienormalnych wyzywa a sama weszła na taflę jeziora.. - odparł, spoglądając teraz na pobliski teren niż na dziewczynę. A mógł sobie darować i zwyczajnie ją olać. Taką jak widać otrzymywał nagrodę, kiedy przestał myśleć o sobie i zaczął skupiać się na innych. A niech to wszystko szlag trafi.
Odruchowo więc sięgnął po różdżkę. Plan? Rzucenie zaklęciem Levicorpus, by podnieść czerwononosą i tym samym zmniejszyć ogólny nacisk jaki tutaj wywołali. Pech jednak chciał, że nie zawsze dostawało się to, czego się chciało...

Lód pękł a oni sami gwałtownie opadli, nurkując w niezwykle lodowatą wodę. Najgorsze w tym wszystkim było to, że ubrania szybko przesiąkną i zwiększą tym samym ich wagę. Przenikliwe zimno działało na skórę niczym tysiące małych igiełek. Pewnie kilka warstw na ciele mniej i mogliby być w szoku, tracąc resztki złapanego powietrza. Było jednak światełko nadziei.. jakie? niewielka odległość od rzeczywistego brzegu. Wykorzystując resztki silnej woli oraz determinację do życia, cudem wciągnął się. Nurt nie był tutaj aż tak silny jak z pozoru mogliby myśleć. Włosy odgarnął z oczu i wycelował różdżką w dziurę...
-Levicorpus! - nie był delikatny w swych ruchach, musiała to znieść. Wzniosła się do góry nogami a następnie upadła plecami na ziemię tuż obok niego.
-Wyskakuj z ciuchów, ale już! - rzucił ciut głośniej ale było to zrozumiałe z uwagi na wciąż pulsującą adrenalinę. Miał też ku temu powody, powinni zaraz rzucić zaklęciami rozgrzewającymi, zarówno na siebie jak i na obecnie noszoną część garderoby. Sam już pozbył się płaszcza i marynarki....

Czego Padme jednak nie wiedziała, to fakt, iż świadomie lub nie, Thomas wykorzystał swoją unikatową zdolność. Nie miała więc za wiele do komentowania a jedynie przystanie na polecenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Sty 04 2017, 21:20

Świadomie lub nie, mocniej zacisnęła swoją dłoń na ręce chłopaka, który z pewnością musiał odczuć ile siły miała w swoich patykowatych rękach.
- To po cholerę tu właziłeś za mną? - och, ona doceniała fakt, że gentlemen, że niby rycerz, który pragnął pomóc małemu słoniowi w składzie porcelany, ale nie planowała sobie wejścia NA jezioro. Chciała zostać na brzegu a że zrobiła kilka kroków za dużo... nie zdążyła nijak zareagować, bo tafla w końcu nie wytrzymała i pękła idealnie pod ich nogami.
Pierwszym co poczuła było cholerne zimno, które przeszyło jej ciało i całą warstwę ciuchów. To z kolei spowodowało, że zapomniała o spokojnym umyśle i opanowaniu się. Machnęła kilka razy niezgrabnie rękoma - i nieważne, że pod ich nogami nie było jakoś bardzo głęboko. Mimo wszystko zanurkowali w wodzie a Padme w komplecie ze wszystkim zachłysnęła się nią. Tego co było potem niekoniecznie kontrolowała, bo sytuacja działa się niezwykle szybko. Coś uniosło ją do góry, przez co przy okazji wypluła całą wodę, którą się krztusiła, potem znajdowała się już na ziemi a później... zaraz, co? Czy on kazał jej się rozebrać?
W normalnych warunkach popukałaby się po czole i go wyśmiała albo rzuciłaby się na niego z pięściami za tak niemoralną w jej odczuciu propozycję. Fakt, że miała problemy z krążeniem, marzła bardzo szybko a w związku z kąpielą w lodowatej wodzie jej stan mógł by się pogorszyć nie grał tutaj żadnej roli. Przecież urażona dziewczęca duma była ważniejsza! Nie wiedzieć czemu, ale zrobiła to, co jej kazał. Thomas był tak przekonywający w swoim poleceniu i gestykulacji, że chociaż rozum mówił nie, tak został skutecznie zagłuszony. Krukonka pozbyła się z siebie mokrej odzieży wierzchniej, by potem ściągnąć z siebie bluzę i sweter, zostając w spodniach i koszulce z długim rękawem. Teraz w ogóle nie przypominała Bibenduma, a trzęsącą się z zimna sierotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Sty 04 2017, 21:36

Nie trzeba było mówić dwa razy, dziewczyna wykonała jego polecenie i pozbyła się najcięższej warstwy własnego ubrania. Dopiero kiedy kurtka, bluza i sweter leżały już na ziemi, miał możliwość ujrzenia jej figury. Zapewne podziwiałby ją dłużej ale warunki na to nie pozwalały. Zamiast tego, należało działać! Wycelował różdżką w samego siebie mówiąc na głos:
-Calefieri! - ale nie był to koniec, kolejne zaklęcie trafiło w jego ciuchy -Temperatus! - i teraz pozostało czekać, aż wszystko się rozgrzeje by być zdolne do ponownego noszenia. Kiedy już siebie miał z głowy, powtórzył całą akcję z towarzyszką, mimo, iż jej praktycznie w ogóle nie znał.
-Jeżeli zastanawiasz się kto Cię uratował, to nazywam się Thomas Ecclestone. - rzekł skromnie ale wciąż z delikatnym zadziornym uśmieszkiem na twarzy. Doskonale wiedział i widział, że ta nadal może być jak nie w szoku to poddenerwowana całą sytuacją. Czy za wszystko oberwie się właśnie mu? Zaraz się przekonamy.
-Czy zmarzluch ma jakieś imię? - zadał pytanie, spoglądając jej teraz w oczy, starając się ignorować czerwony nosek. Gdzieś tam w myślach naszło go, że powinna kontynuować wcześniej wykonywaną czynność, ale darował sobie. Nigdzie mu się przecież nie śpieszyło..
Oczywiście rozejrzał się dookoła, czy aby przypadkiem kogoś również nie pokusiło o spacer. Tego by brakowało, by zostali posądzeni o głupotę. Ale może jednak szkoda? Mógłby przecież popisać się o ile dobrze by to wszystko zagrał. Ah te dobre scenariusze, miał ich zawsze pełno w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Sty 04 2017, 21:51

Panda nie była na tyle popaprana, żeby z własnej woli rozbierać się przed nieznajomym i to jeszcze w zimnie, na brzegu jeziora w biały dzień. Gdyby jednak Thomas jej kazał, to nie miałaby na to żadnego wpływu - na szczęście wykazał się jakąkolwiek przyzwoitością. Obejmując się rękoma, Krukonka patrzyła na jego poczynania nie wiedząc co ze sobą zrobić. Jej różdżka pewnie leżała gdzieś pod kilkoma warstwami ubrań na ziemi, ale trzęsła się jak galaretka, więc pewnie ledwo by ją utrzymała.
- Nie ma - burknęła, gdy tylko poczuła się odrobinę lepiej. Ubrawszy się z powrotem, naciągnęła czapkę na głowę, otulając się szczelnie szalikiem. Nie wiedziała czemu tak zareagowała na jego słowa, skoro jej niczego nie zrobił. I nie umiała po prostu sobie pójść, bo wiedziała, że potem zjadłyby ją wyrzuty sumienia za to, że była niemiła dla kogoś, kto w zasadzie jej pomógł. Uniosła wzrok z czubków swoich butów, by potem bezczelnie zmierzyć nim Thomasa a na koniec utkwić go w jego twarzy.
- Padme. Mam na imię Padme. Albo Panda, jak kto woli - powiedziała, wsuwając dłonie do kieszeni.
- Dzięki - dodała. Nie wiedziała właściwie jak zacząć jakąkolwiek rozmowę; początek ich znajomości był wyjątkowo spektakularny, więc chyba nic nie mogło tego przyćmić.
- Ale gdybyś tam za mną nie wlazł, to by się nic nie stało. Musisz schudnąć - uśmiechając się szeroko, jawnie zarzuciła mu, że musi schudnąć i wszystko było przez niego. Bo jakżeby inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Sty 04 2017, 22:07

Przyzwoitość? Nie wadził Thomasowi fakt, że tak mogło to być odebrane. W jego głowie zaczęły tworzyć się różne rzeczy, możliwe plany czy chociażby zagrywki. Nie wszystkie były jednak przyzwoite. Myśli jednak było jego i dostępu raczej dziewczyna do nich nie ma, tak przynajmniej mu się wydawało. A nawet jeśli, nie miał się czego wstydzić. Niezależnie w jakiej sytuacji się znalazł czy jaką czynność wykonał, zawsze widział się w dobrym świetle. Czy zdarzało mu się okłamywać samego siebie? Ależ oczywiście. Praktyka jednak czyni mistrza i z biegiem czasu wszystko to przychodziło mu coraz łatwiej.


Miał jednak przed sobą całkowicie bezbronną dziewczynę i poczuł się w pewnej chwili niczym drapieżnik. Uczucie ciekawe i warte zapamiętania, jednakże warto było je powstrzymać i zakopać na później. Odparł więc by przełamać dalsze "lody" co oczywiście było wielką ironią, patrząc jaka dziura znajdowała się za nimi i z której ledwo co wyszli.
-Zaklęcia powoli zrobią swoje, jeżeli chcesz przyśpieszyć proces, masuj klatkę piersiową. Ręce sobie poradzą. - odparł, wykazując się tutaj akurat wiedzą życiową i prawdziwą, uśmiechnął się jednak jak nieprzyzwoicie mogłoby to zostać odebrane.

Po chwili wspólnie się ubrali i byli gotowi do dalszych wędrówek, lecz czy którekolwiek z nich rzeczywiście miało na to ochotę? Niedługo zaczną się zajęcia, więc równie dobrze mogli powoli kierować kroki w kierunku zamku. Młody mężczyzna oczywiście kiwnął głową gdy usłyszał imię i skomentował to właściwie:
-Padme brzmi zdecydowanie lepiej. - zaraz jednak po usłyszał złośliwą zaczepkę co do niby swojej wielkiej wagi. Wesoło prychnął -Bardziej bym winił tą kurtkę. Jak ją założysz, wygląda to tak jakbyś tam siedem krasnali schowała. - lubił się droczyć a wszystko przez to, że teksty rzucone na jego własną osobę po nim spływały. Zawsze też bacznie obserwował, czy jemu się udało kogoś chodź trochę wyprowadzić z równowagi czy poddenerwować. Małe gesty zawsze o tym świadczyły...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Sty 04 2017, 22:57

Puściła jego słowa mimo uszu uznając, że woda zmroziła mu resztę komórek mózgowych. Pewnie w innej sytuacji te słowa by jej wcale nie zdenerwowały, jednak teraz nie miała ochoty na głupie żarciki.
- Poradzą sobie w czymś innym - ucięła temat, skupiając się na twarzy chłopaka. Nie potrafiła sobie przypomnieć czy się znają, czy nie, ale skoro się przedstawił to zakładała, że jednak był jeszcze ktoś, kogo nie kojarzyła w tej szkole.
- Może schowałam? - złożyła z dłoni piąstkę, delikatnie trącając Thomasa w ramię. - Może jestem Królewną Śnieżką i ukrywam tam swoich urojonych przyjaciół? - żyjąc w świecie magii wszystko było możliwe, tak więc i krasnale, elfy, trolle były tu jak najbardziej normalnym zjawiskiem. Uśmiechnęła się przy tym bliżej nieokreślonym i trudnym do odgadnięcia uśmiechem.
- Po prostu szybko marznę. Wiecznie marznę w zasadzie... - wyjaśniła swój strój, rozkładając ręce na bok i okręcając się powoli wokół własnej osi, by zaprezentować jedną z kilku twarzy Pandy, czyli Bibenduma - wielkiego pulchnego ludka.
- Teraz też - zasugerowała ucieczkę w bardziej przytulne miejsce, jak na przykład kuchnia. Marzyła jej się herbata. I ciastko. A najlepiej wszystko połączone z papierosem, którego teraz szukała po kieszeniach. Niestety, znalazła tylko zamoczoną paczkę, która nie nadawała się do niczego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Sty 04 2017, 23:29

Chłopak się zaśmiał rzecz jasna w momencie, kiedy to oberwał w ramię pięścią. Dużej siły w tym nie było ale gest był jasny i przekazywał wiele informacji. Był zadowolony z takiego obrotu wydarzeń, pomijając oczywiście ten wcześniejszy niemiły wypadek. Jemu nie trzeba było wmawiać, że całość była winą Padme, czy jednak ta również miała takie podejście? Nie miało to znaczenia. Najważniejsze, że nic im się nie stało a noszone ciuchy nie były już mokre.

Nie komentował już kurtki, bo nie było większego sensu. Jeżeli rzeczywiście taki z niej zmarzluch, to powinna nakładać na siebie jak najwięcej warstw. Z drugiej strony, proste zaklęcie czy chociażby eliksir załatwiłyby sprawę. Najwidoczniej lubi się męczyć z zakładaniem i zdejmowaniem tak wielkiej ilości ciuchów z siebie. Czyżby jakieś dziwne zboczenie? Cóż, każdy jakieś ma.

Nie było już sensu przebywać na dworze, najlepszym rozwiązaniem byłoby więc napić się czegoś ciepłego i zjeść coś słodkiego. Widząc ten obraz od razu nabrał energii i chciał ruszyć do zamku, ale nie wypadało zostawiać Padme w tyle.
-Rosyjska kawa i kawałek czekolady tuż przed zajęciami? - zaproponował, nie przyjmując odmowy. Nie był jednak pewien, czy takowy trunek dostanie. Prędzej musiałby się zakraść do samej kuchni i podwędzić procenty a byłoby to ciężkie zadanie zważywszy na porę.

Nim jednak wejdą do środka, Thomas cichaczem zbierze ręką trochę śniegu i rzuci dziewczynę w plecy. Był niezwykle ciekaw, czy jednak jakiś krasnal zaraz nie wyskoczy i nie zbeszta go za brak manier. Niekulturalne zachowanie? Dziecięce wręcz? Z pewnością. Ale nie przejmował się tym. Był w humorze na chwilowe droczenie się, nawet jeżeli zostanie to teraz źle odebrane.

Dalsze zapoznanie odbędzie się o ile przedstawicielka płci pięknej będzie miała nadal ochotę na wspólne towarzystwo.

[potencjalne z/t Ing face ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Mar 28 2017, 20:22

Co było tak ważnego, że @Leonardo O. Vin-Eurico postanowił pofatygować Ezrę w południe aż na brzeg jeziora? W porę dnia, którą Krukon uważał za czas na jego zasłużony odpoczynek po ciężkim dniu?
- Obyś miał dobry powód - mruknął w powietrze, skoro nie miał nikogo w otoczeniu, komu mógłby na ten temat ponarzekać. Już nie mówiąc o tym, że Leonardo zabronił mu włożyć ulubionych ubrań. Co początkowo Ezra zamierzał kompletnie zignorować, bo tego dnia naprawdę miał ochotę założyć swoją lekką, bawełnianą marynarkę wpadającą w brąz, z lekką kratką i... No ale zamiast tego ostatecznie wybrał najprostszą czarną koszulkę. Nawet jeśli Leonardo nie był wart takich poświęceń.
Kiedy dotarł na miejsce, Gryfona jeszcze nie było. No a jakże. Ezra westchnął ciężko, rozglądając się pobieżnie. Miejsce było całkiem ładne, szczególnie teraz, kiedy minęły wszelkie roztopy, a słońce wychylało się zza chmur, ciepłymi promieniami błądząc po skórze. Na pewno bardziej by je docenił, gdyby jeszcze znał powód, dla którego w ogóle się tam znajdował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Mar 28 2017, 21:35

Nie był osobą czekającą w bezruchu. Od małego dziecka ganiał, kiedy tylko mógł - a gdy nie mógł, to zwykle kończyło się to źle. Potrzebował ruchu, tak jak każdy człowiek potrzebował tlenu. Życie Leosia było nieustannym maratonem, ale nie odbierał tego w męczący sposób. Wcale nie czuł się tak, jakby przez pośpiech omijał ważne sprawy. Nie, bo do niego pasowały tylko te elementy, które faktycznie potrafiły go dogonić.
Przyszedł nad jezioro dużo wcześniej, bo w sumie nie spodziewał się, że Ezra weźmie na poważnie jego liścik. Był napisany impulsywnie i chaotycznie - czyli tak, jak Leo lubił najbardziej. Myślał, że Krukon jest na tyle rozważny, że go wyśmieje i zajmie się swoim... No, co on tam lubił robić. Czytać? W Ravenclaw mieli być ci mądrzy, nie?
Tak czy inaczej, pokręcił się tam trochę ze swoją torbą treningową, a potem zostawił ją sprytnie schowaną pomiędzy gałązkami jakiegoś krzaczka i postanowił się przebiec (nie zapominając o małej rozgrzewce!). Kochał to uczucie, gdy rozbijał podeszwami twardą, jeszcze dość zmarzniętą ziemię. Nie było wcale aż tak ciepło, ale po co czarodziejowi bluza? Leo co jak co, ale zaklęcie ocieplające musiał znać doskonale.
Zrobił swoją standardową, krótszą trasę i gdy wrócił, czekał już na niego Ezra. Ciężko było stwierdzić, jakie targały nim emocje - pewnie jakieś zniecierpliwienie, może nawet irytacja. Leonardo jednak jedynie uśmiechnął się promiennie, chociaż miał trochę zadyszki.
- No proszę, wylazłeś zza książek! - Zerknął kontrolnie, czy jego torba nie uległa jakiejś tajemnej sile i coś się jej nie stało. Powinien pomyśleć o jakichś zaklęciach zabezpieczających lub kamuflujących, ale jakoś tak wierzył w dobre serduszka mieszkańców Hogwartu. - Doskonale, bo właśnie zabrakło mi worka treningowego... - Rzucił, nawiązując do ich rozmowy jeszcze z lekcji transmutacji.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Mar 28 2017, 23:15

Okazało się, że Ezra jednak nie był pierwszy. To po prostu Leo kompletnie nie szanował jego czasu. Ale Krukonowi też zdarzało się często spóźniać, więc postanowił, że nie będzie robił z tego powodu wyrzutów. I mimo, że naprawdę nie mógł patrzeć na olbrzyma w tych sportowych ubraniach, w których on prawdopodobnie by zamarzł, uśmiechnął się lekko, kiedy chłopak wreszcie do niego dołączył.
- Kiedy ty mnie z książką wiedziałeś? - zapytał z lekko kpiącym uśmieszkiem na ustach. Ezra może i był Krukonem, ale nie utożsamiał się z tytułem "mól książkowy". Jasne, podręczniki zdarzało mu się przeglądać. Z oddaniem zagłębiał się w poradniki karciane i iluzjonistyczne, a i swojej młodszej siostrze przeczytał kilka książeczek, kiedy byli dziećmi. Mimo to, Leonardo był daleki od prawdy.
I jakoś niepokojąco zziajany. Ezra zmarszczył brwi, wciąż nie rozumiejąc, dlaczego został ściągnięty. Vin-Eurico zdawał się zbyt wesoły, jak na osobę, którą dręczy jakaś bardzo ważna sprawa... Wszystko stało się jasne po jego kolejnych słowach. Ezra może nie był oczytany, ale potrafił wyciągać wnioski z kontekstów sytuacji.
- I co, mój wzrost już mnie nie wyklucza? - Jakiś taki wyjątkowo poirytowany był. Na ogół Clarke emanował pozytywną energią, więc Leo miał ten zaszczyt poznać jego drugą twarz, która objawiała się w kpinie i szyderstwie wypisanym w oczach. - Nie, Leonardzie. Jakkolwiek zacząłem cię lubić, nie ma szans. Mam lepsze rzeczy do roboty niż pozwalanie się okładać pod pretekstem jakiegoś treningu, czy o czymkolwiek sobie pomyślałeś. Znajdź sobie kogoś w twojej kategorii wagowej i nie pisz do mnie w takich sprawach. Idę stąd. Na razie.
Odwrócił się energicznie na pięcie. Nie chodziło o to, że Ezra nie lubił każdej aktywności fizycznej. Nie, bieganie było całkiem w porządku. Problem był w tym, że on kompletnie nie znał się na sportach ekstremalnych, w których specjalizował się Leo. Nie podobał mu się nawet kontekst naukowy - dzięki Gryfonowi na pewno nauczyłby się swojej budowy anatomicznej, gdyby musiał nazwać każdą uszkodzoną część ciała. Dlatego własnie nie, nie było rzeczy, która mogłaby go zatrzymać. Nigdy w życiu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Mar 29 2017, 18:18

Leoś był dumnym Gryfonem i tyle mu wystarczało. Starał się nie oceniać ludzi za szybko, więc na ogół nie miał nic do Ślizgonów, ani Puchonów, ani Krukonów. Mógł jedynie żartować sobie ze stereotypów krążących wokół poszczególnych uczniów.
- Eee. Nie miałeś podręcznika na eliksirach? - Machnął lekceważąco ręką, bo przecież wcale nie o to mu chodziło. Lubił ten kpiący uśmieszek Ezry, bo świadczył on o tym, że ich konwersacja będzie wyjątkowo złośliwa i przyjemna. Jakże się zdziwił, gdy jego kolejne słowa zupełnie zmieniły nastawienie chłopaka.
- Oj no przecież z tym twoim wzrostem to ż... - Ale nie dane było mu dokończyć, bo Clarke emanował czystym niezadowoleniem i nawijał dalej. A skoro Leo nie mógł dopchać się do głosu to wyraźnie musiało być coś na rzeczy.
W pierwszej chwili zrobiło mu się trochę przykro. Dla niego wspólny trening był jak przyjacielskie wyjście. Był to pewien sposób na pokazanie Ezrze, że ich relacje są w rzeczywistości całkiem niezłe. Odebrany jednak został jak brutalny i głupi Gryfon, który nad sobą nie panuje.
- Hej, zaproponowałem ci trening, a nie misję samobójczą. Nie zamierzam cię krzywdzić. Gdybym chciał, to zrobiłbym to już dawno. - Zaplótł ręce na klatce piersiowej. Krukon dalej szedł w stronę zamku, toteż Leo musiał podnieść głos. - Nawet nie spróbujesz? To nic wielkiego, Ezra. Parę ćwiczeń ci nie zaszkodzi. Nie planuję okładania cię pięściami jak worka treningowego.
Miał wrażenie, że jego słowa wcale nie mają dużej siły przebicia, a to jeszcze bardziej go zirytowało. Nie wiedział jak zachęcić kogoś do robienia czegoś, na co nie miał ochoty - ale przecież Krukon sam nie wiedział, czemu mówi nie!
- Czyli nawet nie spróbujesz mi przywalić? Nie wiedziałem, że Krukoni to aż takie tchórze... No, ale skoro sam stwierdzasz, że nie dasz sobie ze mną rady, to chyba nie mam cię co przekonywać. - Wypalił, chociaż nie było to zbyt przemyślane. On by na to poszedł, ale był narwany i dumny... A po Ezrze nie wiedział, czego się spodziewać.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Mar 29 2017, 20:18

Może był dla niego trochę zbyt ostry? Tak wnioskował po cieniu jakiegoś uczucia, które przebiegło przez mimikę chłopaka i którego Ezra nie zdążył rozszyfrować. W każdym razie, Leonardo na pewno lepiej przyjąłby odmowę, gdyby on nie nadał jej aż tak negatywnego nacechowania tonem głosu. Niepotrzebnie. Przecież wiedział, że połowa ich rozmów opierała się na sympatii przejawiającej się w złośliwych żartach. Górę brał jednak instynkt samozachowawczy, który podpowiadał, że po prostu bez potrzeby nie warto pakować się w potencjalnie szkodliwe sytuacje. Nie przez Leo. Przez tak zwane zbiegi okoliczności i złośliwość losu.
Nie odpowiedział na żadną z zaczepek. Za to pewnie też powinien go kiedyś przeprosić... Tak czy siak, Leonardo nie miał na tyle przekonujących argumentów, by zmienić przekonania Ezry. No, do czasu...
- Nie jestem tchórzem - odparował ze złością, zatrzymując się. Co było złego w tym, że nie miał ochoty na eksperymentowanie z zainteresowaniami Gryfona? On na przykład nie prosił Leo, by zagrał z nim w karty, bo wiedział, że to nie jest rzecz, którą tak impulsywna osoba polubi. Clarke odwrócił się z powrotem, pokazując, że ta uwaga nie spłynęła po nim tak jak wszystko inne. Oczywiście wiedział, do czego dążył Gryfon i pomimo tej świadomości, dawał się w tę pułapkę schwytać. -Wchodzenie na ambicję i dumę? Naprawdę, Leo? Żałosna prowokacja, żeby nie powiedzieć po prostu przedszkolna...
Leonardo nie pojmował jednej rzeczy. Ezra nie wątpił, że Gryfon nie miał wobec niego złych zamiarów i że ten trening miał być przyjemną rozrywką dla nich obu. Problem był taki, że Krukonom często bliżej było jednak do Ślizgonów, bo oba domy wolały sprytne rozwiązania, a nie siłowe. Po co miał próbować przywalić Leonardowi, kiedy ten będzie się tego spodziewał? Bez sensu.
- Okej, zostanę. Ale nie dlatego, żeby ci coś udowodnić. A jak mi się nie spodoba to więcej do tego tematu nie wracamy, sprawiedliwe?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-