IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Brzeg jeziora   Sob Sty 29 2011, 13:06

First topic message reminder :


Brzeg jeziora

Jest to miejsce całkiem oddalone od tych, które latem są oblegane, choć czasami ktoś się tu przypałęta. Nieraz stanowi pewnego rodzaju samotnię, szczególnie zimą, kiedy jezioro pokryte jest lodem i przychodzi tu jeszcze mniej osób niż wiosną. Główną atrakcją są tu pieńki wbite w dno, wystające ponad powierzchnię wody. Trzeba przyznać, że jest ich całkiem sporo, a trzymają się na swoich miejscach wyjątkowo dobrze. Najwyraźniej ktoś umieścił je tam zaklęciem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 477
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 422
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Mar 30 2017, 21:23

Nie spodziewał się, że jego słowa w ogóle zadziałają. Tak sobie gadał, licząc się z tym, że skończy się na trenowaniu w samotności. To również mu się zdarzało, więc płakać nie zamierzał - ale był towarzyski i obecność drugiej osoby zwykle wypływała na niego pozytywnie. Ponadto dawał szansę Ezrze, aby podłapać parę zdolności wyjątkowo użytecznych i ciekawych.
A Krukon zatrzymał się i odwrócił, gdy jego duma została urażona. Leo zapomniał o całej swojej prowokatywnej postawie i po prostu uśmiechnął się szeroko i wesoło, jak gdyby nigdy nic. Spoważniał dopiero, gdy z ust chłopaka padło tak dziwnie niepasujące sformułowanie.
- Och. Ale dziwnie brzmi "Leo" w twoich ustach - podsumował, nie odnosząc się w żaden sposób do reszty wypowiedzi chłopaka. Użył jedynie taktyki, która podziałałaby na niego samego.
A Ezra nie rozumiał podejścia Leośka. Wcale nie sądził, że to szczególnie sprytne, aby próbować komuś przywalić, gdy się tego spodziewa - to nie o to chodziło. Celem tego wszystkiego było wpojenie ruchów tak, aby można użyć ich w momencie, gdy druga osoba straci czujność.
Jeśli, oczywiście, mowa o prawdziwej walce. W końcu Vin-Eurico był sportowcem, a na ringu każdy spodziewał się uderzenia.
- Ależ oczywiście - przytaknął grzecznie, bo w końcu udało im się dojść do jakiegoś tam porozumienia. I, chociaż Leo z góry zakładał wspólne ćwiczenie, jakoś tak milej mu się zrobiło, gdy to wywalczył.
Sam nie wiedział, kiedy zaczął gadać. Samo tak wyszło, ale opowiadał o ćwiczeniach, mięśniach i jednocześnie wymagał dość porządnej, choć mimo wszystko skróconej wersji rozgrzewki. Darował Clarke'owi bieganie, ale zanotował w pamięci, aby na to wyciągnąć go innym razem. W końcu mógł sobie żartować, lecz widział sylwetkę chłopaka i spodziewał się po nim przyzwoitej kondycji.
Potem po prostu złapał torbę i wyjął z niej potrzebne rzeczy. Łapy bokserskie narazie zostawił, ale gestem zachęcił Ezrę, aby podał mu swoje ręce (co wcale nie brzmi dziwnie).
- Parę najprostszych uderzeń i tyle - mrugnął do niego wesoło, zakładając mu na dłonie owijkę bokserską. Niezbyt wiedział, czy Krukon w ogóle ma jakiekolwiek pojęcie o tym, o czym do niego mówi... Ale wciąż nie był pewien, czy chłopak zwyczajnie się nie wycofa.
Hej, Leo nie zamierzał urządzać im jakiegoś sparingu, ani nic!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Mar 30 2017, 22:58

Leonardo jak zwykle zręcznie wyłapywał sedno wypowiedzi. Najwyraźniej cała ta myśl Ezry okazała się być dla niego jedynie zupełnie nieważną otoczką dla zdrobnionego imienia. Krukon parsknął śmiechem, kręcąc lekko głową i puszczając w niepamięć ich wcześniejszą rozbieżność poglądów. Ten Gryfon był niewiarygodny!
- Nie zasłużyłeś na "Leonarda". - Ezra był chyba jedyną osobą, która w przypadku Vin-Eurica zdrobnienie traktowała jako sposób na wyrażenie niezadowolenia - a przecież z definicji powinno być zupełnie odwrotnie.
No, ale najważniejsze było, że doszli do jakiegoś porozumienia, - czyli że Leonardo przystał na słowa Krukona - bo Ezra nie lubił mieć poczucia winy, a podejrzewał, że takie uczucie mogłoby mu jednak towarzyszyć. W końcu był empatycznym i ugodowym człowiekiem. Na ogół.
Ćwiczenia rozgrzewkowe, które zlecił mu towarzysz, na szczęście nie były tak złe. Wiadomo, że się trochę zmęczył, prawdopodobnie bardziej niż powinien, bo jego kondycja po zimie zawsze stawała się spadkowa. Albo minusowa, jak kto woli. Nie mniej, Ezra wykonał wszystkie serie i w trakcie narzekał tylko odrobinę, dla samej zasady. Bo mimo wszystko nie chciał przerywać Leonardowi wykładu, kiedy ten już się rozkręcił. Słuchał jego słów z tak dużą uwagą, na jaką było go stać. To był naprawdę ogrom wiedzy i Ezra nie był w stanie pozostawać w stuprocentowym skupieniu przez cały czas. Trochę rozpraszało go nawracające niedowierzanie, jak Leonardo to wszystko zapamiętał i jeszcze potrafił przekazać w taki sposób, że Krukon nie miał ochoty zakopać się żywcem na miejscu.
Zatem, punkt dla Leonarda?
- Po co to robisz? Mam na myśli, czy trening nie powinien być rozwijający też dla ciebie? - zapytał, kiedy Gryfon obwiązywał mu dłonie w jakiś dziwny, skomplikowany sposób. Nie zamierzał się wycofywać, skoro już na coś się zadeklarował. - Chyba że po Hogwarcie chcesz zostać jakimś trenerem, a ja mam być królikiem doświadczalnym?
Uśmiechnął się, zginając i rozprostowując palce. Owijki na rękach nie były ani szczególnie komfortowe, ani niewygodne. Dało się przyzwyczaić. Uniósł pytający wzrok na Leonarda.
- To co mam robić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 477
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 422
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Mar 31 2017, 12:08

Dopiero co zwracał Ezrze uwagę, że jako jedyny nazywa go pełnym imieniem, a tu sprawa się wyjaśniło. W jego ustach zdrobnienie brzmiało wyjątkowo niezręcznie i sztucznie - Leo sam musiał przyznać, że woli już to potworne "kolego". Postanowił jednak zachować to dla siebie, aby zbytnio Krukona nie zachęcać.
Rozgrzewka poszła zgrabnie i gładko, Vin-Eurico raczej nie miał czego się czepnąć. Doceniał również, że jego towarzysz stara się nie okazywać zbyt ostentacyjnie niechęci lub zmęczenia. Oczywiście, słówko lub dwa mu się wymknęły, a mimika robiła swoje... ale Leo i tak uważał, że jest nieźle.
- Trenowanie innych jest bardzo rozwijające - odparł, upewniając się, czy owijka jest odpowiednio założona. Następnie sam założył sobie drugą parę tasiemek, z wyraźną wprawą. - Cóż, nie wykluczam tego, bo to byłoby zajebiste. Teraz też bardzo często pomagam na treningach młodszych, więc... czemu nie? Ale to jak skończę z zawodami. - Doskonale wiedział, że trener nie ma czasu na branie udziału w walkach - nie tyle, co normalny zawodnik. A Leo nie chciał wycofywać się przedwcześnie. - Dużo osób myśli, że trening osoby doświadczonej z nowicjuszem nie ma sensu, ale to głupota. Od nowych można się wiele nauczyć, bo mają naturalne odruchy, a nie wpojone sekwencje. Poza tym pomaga to w panowaniu nad sobą - nie walczyłbym z tobą tak, jak ze znajomym, który ćwiczy sześć lat. - I może Meksykanin faktycznie nie był mistrzem wyczucia, ale mimo wszystko starał się jak mógł. Zresztą Ezra miał możliwość zauważenia tego na festynie - bo czy Leo dawał tam z siebie wszystko?
- Daj jeszcze łapki - mruknął tak, jak do dzieci. Założył Krukonowi rękawice. - Nie było cię na ostatnim mugoloznawstwie, nie? Psorek zrobił właśnie boks. Ciekawy pomysł, choć jak dla mnie trochę niedopracowany. Ciężko upilnować tyle osób - w szczególności, gdy nie wiedzą nawet co się będzie działo. - Nie wspominał już o zamieszaniu, które panowało w sali po zajęciach. Jego zdaniem samo pokazanie ciosów i wymaganie ich powtórzenia na drugiej osobie (która dopiero co poznała pojęcie gardy), było lekkomyślne i mało efektowne. Mało precyzyjne uderzenia mogły wyrządzić większą krzywdę atakującemu, niż broniącemu się.
- Dobsz. Patrz i ucz się. - Leo zaczął od zaprezentowania postawy bokserskiej, a potem zaprezentował w powietrzu, jak powinien wyglądać lewy prosty w głowę. - Ciężar ciała podczas uderzenia przenosi się na przednią nogę. Potem wracasz i znowu postawa bokserska, żeby być gotowym na kontratak.
Kiedy skończył wyjaśniać i pokazywać, wsunął dłonie w łapy bokserskie i uniósł je tak, aby Ezrze było wygodnie - czyli nieco poniżej linii swoich ramion.
- No, śmiało. Tylko traf w tarcze, nie we mnie - dodał żartobliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Mar 31 2017, 14:11

Skoro Leo twierdził, że Ezra mógł być przydatny dla niego na tym treningu to kim był Krukon, aby się degradować? Jakoś nie martwił się, że jego "naturalne odruchy" zostaną ukradzione. Mógł z tym żyć.
- Jak dobry jesteś? Mam zaszczyt być trenowanym przez jakiegoś mistrza czy jeszcze ten tytuł na ciebie czeka? - To brzmiało trochę jak niezamierzony komplement. Ezra przecież podejrzewał, że przez czarodziejską stronę chłopak nie miał aż tyle czasu na treningi, by być w posiadaniu takiego osiągnięcia. Kto jednak mógł wiedzieć?
- Łapki. Jak uroczo - Nie przeszkadzało mu, że został właśnie potraktowany jak dzieciak. Jeśli by brać pod uwagę tylko umiejętności to przecież właśnie na tym poziomie się znajdował. Pozwolił założyć sobie rękawice, które nie były już tak tajne jak same owijki. - Spocą mi się dłonie. Fuj - wymsknął mu się komentarz wraz z niezadowolonym zmarszczeniem brwi. Kiedyś musiało to nastąpić, biorąc pod uwagę jak grzeczny był przy rozgrzewce.
- Nie. Praktycznie nigdy nie chodzę na mugoloznawstwo. Jestem raczej nieźle zapoznany z ich światem. - W końcu to w nim się wychował. Ezra nie widział sensu w słuchaniu na temat mugolskich sprzętów, sposobów ubierania czy nawet sportów. O wszystkim miał już powierzchowną wiedzę. - Mam wrażenie, że byłeś na tych zajęciach pupilkiem nauczyciela, hm?
Teraz mógł żałować, bo przynajmniej miałby już jakąś podstawę, a tak zaczynał jako zupełny świeżak. Cóż, przynajmniej teraz miał szansę odrobić tę zaległość. A nawet lepiej, skoro miał do dyspozycji własnego trenera personalnego.
Kiedy obserwował, to wcale nie wyglądało na takie trudne, ale jak już to on miał wykonać cios, nie był taki przekonany. Bardzo powoli, analizując własne ruchy, powtórzył ruch Leonarda wycelowany w powietrze, żeby załapać samą kolejność gestów. Zrobił tak z trzy razy, po czym skinął głową do Leonarda, że jest gotowy do technicznego ruchu dodać trochę siły.
Najpierw postawa bokserska - to było w porządku. Potem cios. Cios, który ma ciężar ciała wyprowadzić do przodu, na odpowiednią nogę... - wydawało mu się, że zmieścił się w widełkach przeciętności. Najgorszy okazał się być finalny moment. W założeniu uderzenie powinno być mocne, a Ezra sam poczuł, że jego takie nie było. Nieznacznie pokręcił głową, jakby z rezygnacją. To nie był jednak czas na podawanie się. Wycofał się do pozycji startowej i wprowadził cios jeszcze raz. I  ponownie, dopóki gest nie stał się dla niego bardziej naturalny, a przy tym płynniejszy. (Jeśli Leo w miedzyczasie miał jakieś korekty to też je przyjmował.) Przez to lepiej mógł nakierunkować moc, co prawda wciąż pozostawiającą wiele do życzenia. Ale wszystko było kwestią praktyki, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 477
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 422
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Kwi 18 2017, 10:41

Podobało mu się to, że nie było niezręcznie. W towarzystwie Ezry Leoś nie czuł się nieswojo - co, swoją drogą, bardzo go dziwiło. Zwykle bywał bardziej drażliwy na takich lalusiowatych Krukonów, a tu proszę. Karmił go, trenował, opowiadał mu...
- To nie takie proste. Jeśli spytasz w Meksyku - to tak, z pewnością nazwą mnie swoim mistrzem. O juniorskich nawet nie warto gadać, więc... Teraz przygotowuję się do Mistrzostw Europejskich.
Zakładanie, że nauka odciągała go jakoś od treningów, było ogromnym błędem. Leo był prawie pewien, że nie zaliczy tego roku, tak rzadko pojawiał się w zamku na lekcjach. Widział, jak bardzo się stacza, chociażby po takich kartkóweczkach jak na transmutacji. Albo po tym, jak spieprzył eliksir.
Trochę żałował, bo miał w planach skończyć studia, a powtarzanie roku w Hogwarcie oznaczało jeszcze więcej użerania się z harmonogramem. Z drugiej strony, był teraz w swojej szczytowej formie i porzucenie treningów nie wchodziło w grę.
- Po to te owijki. Nie tylko stabilizują nadgarstek i śródręcze, ale również wchłaniają pot. Jakoś przeżyjesz - zapewnił wesoło swojego towarzysza. - Ta? Czasem zachowujesz się jak taki panicz z czystokrwistego rodu - mrugnął do niego zaczepnie. Specjalnie zaakcentował jednak, że "czasem" - bo właśnie w takich sytuacjach jak ta mógł przekonać się, że Ezra wcale aż takim lalusiem nie był.
- Asystentem, nie "pupilkiem" - wyprostował się dumnie, tylko trochę prześmiewczo. W końcu cieszyło go, że mógł się czymś wykazać! A samo patrzenie na takich żółtodziobów zapoznających się z jego hobby było przyjemne i inspirujące.
Clarke obserwował go tak uważnie, że Leo z trudem powstrzymał się przed zażartowaniem, że można robić notatki. I tak był z niego całkiem zadowolony, bo wciąż dziwił się, że nie spotyka się z większym oporem. Najwyraźniej Ezra zrozumiał, że to może się fajnie skończyć!
Patrzył spokojnie, jak chłopak stara się powtórzyć sekwencje lewego prostego w głowę. Było coś fascynującego w tym, jak najpierw po prostu układał sobie ręce i wyłapywał samą technikę. Leo zawsze rzucał się na oślep, a błędy wyłapywał zwykle po paskudnych kontuzjach, jakich się nabawiał.
Gdy Ezra pierwszy raz próbował wyprowadzić prawdziwy cios, Vin-Eurico nieświadomie wstrzymał oddech.
- To pewnie będzie najgłupsza rada, ale u mnie działa, więc... Za dużo myślisz. Już przetestowałeś sobie technicznie, wiesz która ręka i noga. Teraz po prostu mi przywal. - Wzruszył łagodnie ramionami, jakby to była najprostsza czynność na świecie.
Tylko raz musiał przypomnieć Ezrze o odpowiedniej pozycji, bo ogólnie chłopak radził sobie wyśmienicie. Brakowało w tym pasji i tej furii, którą Leo wyrzucał z siebie na treningach - ale to były szczegóły, drobiazgi nieistotne dla amatora.
- Nie wiem czemu, ale wciąż uważam, że mógłbyś wykrzesać z siebie trochę więcej siły... - Mruknął. Raczej nie rzucał zbyt wielu pochwał, w szczególności nie w trakcie treningu. Ezra powinien zauważyć za to brak nagan, co było dobrym sygnałem. - Spróbujemy prawego z dołu na tułów.
Zrzucił łapy bokserskie i znowu zaprezentował w powietrzu co i jak. Powtórzył parę razy, że cios ten w rzeczywistości wymaga doskonałego wyczucia czasu, bo naraża atakującego na odsłonięcie się przed przeciwnikiem.
- Lewą ręką dalej się osłaniasz. Schodzisz niżej w kolanach, żeby uderzenie nie pochodziło tylko z ręki, ale z całego ciała. A celujesz... - przyłożył dłoń do klatki piersiowej swojego towarzysza, w punkt znajdujący się pomiędzy żebrami, a pod mostkiem. - Dokładnie tutaj.
To uderzenie dawało więcej szans na wykazanie się pod względem siłowym - a jak już sprawdzili, technika Krukonowi wychodziła bez większego problemu. Leo założył łapy bokserskie i ustawił się tak, aby Ezrze łatwo było trafić w odpowiednie miejsce. Trochę ryzykował przy tym faktycznym oberwaniem (tarczę trzymał tuż nad rzeczywistym punktem ataku), ale zależało mu na celności. Poza tym sam wiedział, że celowanie w tarczę a celowanie w człowieka to zupełnie różne sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Kwi 18 2017, 23:36

Akurat jeśli chodziło o ich dwójkę, naprawdę ciężko było wprowadzić jakąkolwiek niezręczną atmosferę, bez względu na to czy znajdowali się pomiędzy innymi ludźmi, czy sami zapewniali sobie rozrywkę. Zarówno Leo, jak i Ezra mieli to do siebie, że luźno podchodzili do życia, a każda sytuacja była dla nich dobra do żartów. Ezra nie czuł się tak, jakby musiał się kontrolować, bo wiedział, że nawet jeśli się w jakiś sposób ośmieszy, Leonardo co najwyżej go otwarcie wyśmieje. A potem zrobi coś równie głupiego. Ezra widział w tym potencjał na naprawdę fajną przyjaźń. Taką zupełnie niewymuszoną.
- Och. No to jestem pod wrażeniem. Mogę ci kibicować! Będę w tym dobry. Słuchaj. Dajcie mi "L", dajcie mi "E", dajcie mi "O"... - zaśmiał się, próbując brzmieć tak entuzjastycznie jak te wszystkie cheerleaderki, które kojarzył z seriali dla nastolatków, często migających w domu jego matki. - Ale nie. Poważnie. Chciałbym cię kiedyś zobaczyć w prawdziwej akcji.
Może nie fascynowało go za bardzo takie mordobicie - ba, uważał to nawet za trochę okropne. Nie mniej, skoro Leo podkreślał, że się hamował przy Ezrze, był ciekawy jak to wygląda, kiedy nie może sobie na to pozwolić. Zwykła Krukońska ciekawość.
- Panicz z czystokrwistego rodu? - zdziwił się Clarke, otwarcie prychając śmiechem i kręcąc głową, bo to było tak dalekie od prawdy, że Leonardo nawet nie mógł mieć pojęcia. - Nie, moja mama jest mugolką - przyznał, nie czując się tym w żaden sposób zawstydzony. Nie lubił mówić, że był mugolakiem, ale ta akurat informacja niewiele zmieniała, skoro nie wspomniał o ojcu. Ojcu, który dla Ezry po prostu od dawna nie istniał. - Ale nie rozumiem, dlaczego nikt mi tego wcześniej nie powiedział? Teraz czuję się zdegustowany samym sobą... Ej, ale myślisz, że mam arystokratyczny profil?
No i jak niby Leo miałby się czuć przy Ezrze nieswojo? To po prostu było niemożliwe!
- Nam obu ciężko jest się wyzbyć codziennych przyzwyczajeń - odparł, nawiązując do świetnej rady Leonarda. No i nawet znalazł sposób na obrażenie przy tym Gryfona! Ezra wychodził z założenia, że każdy sposób na drażnienie chłopaka był dobry.
Za dużo myślał... No pewnie, że to robił! Ezra miał w sobie głęboką potrzebę bycia dobrym, jeśli już na serio się w coś angażował - pomijając lekcje. Na nich po prostu być musiał. Ale skoro Leonardo go trenował, Leonardo próbował mu przekazać jakąś umiejętność, Leonardo lubił go na tyle, by wciągać go w swoje hobby, Ezra po prostu nie chciał zawalić na czymś tak prostym jak technika.
- Najwyraźniej nie mogę.
Na szczęście przeszli do kolejnego ciosu. Ezra nie zamierzał rezygnować ze swojej sekwencji "suchego" powtórzenia, ale chociaż trochę starał się dostosować do rady towarzysza. Nie myśleć... Ale jak miał to po prostu wyłączyć?
- Nie spodziewaj się cudu - mruknął jeszcze, nim wykonał cios. I tak jak powiedział, do cudu było mu daleko...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 477
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 422
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Wto Kwi 18 2017, 23:58

Ciężko było zachować profesjonalizm i powagę przy takim błaźnie. Ezra miewał takie humorki, że Dreama w swoich najgorszych dniach w miesiącu mogła się przy nim schować. Najpierw się wściekał i strzelał fochy, potem poważniał, następnie żartował i dokazywał.
Hej, trenowanie z nim faktycznie przypominało pomaganie na treningach dziecięcych!
- Cudownie, ale może jednak ogranicz się do skrótu, co? Jakbyś tak literował "Leonardo" i przeszedł do nazwiska, to zszedłbym z ringu tylko po to, żeby cię walnąć. - Poinformował go w sposób niezwykle szczery i przy tym dość brutalny. Po kolejnych słowach chłopaka parsknął śmiechem i pokręcił głową z niedowierzaniem. Sam już nie wiedział, czego się po nim spodziewać.
- Zapamiętam, żeby na następne zawody zabrać cię ze sobą - zapewnił go. Bo w sumie, to czemu nie? Leo lubił się popisywać, a skoro Ezra nie znał się na temacie, to emocje miał gwarantowane. Możliwe porażki Gryfona także nie wydawały się w takiej sytuacji tragiczne - ponieważ gdyby już przegrywał, to z pewnością widowiskowo i nie bez walki.
- Trochę. Masz w sobie coś takiego odrobinkę wyniosłego... - ale na słowa Krukona skinął głową ze zrozumieniem. Tak sądził, że to byłoby za proste. Clarke musiał mieć w zanadrzu jakąś niezłą historię życiową, to było po nim widać. - A czystokrwistość to coś złego? - Zainteresował się, widząc niemalże alergiczną reakcję chłopaka. Sam swój rodowód uwielbiał, ale nie było w nim wcale jedynie czarodziejów. Mimo wszystko jego tolerancja działała w dwie strony.
No i przyjaźnił się z taką czystokrwistą panienką, o której nie dało się zapomnieć!
- O, dokładnie! Arystokratyczny profil. Patrz, nie wiedziałem, jak to nazwać. A już myślałem, że nie da się słowami oddać twojego piękna...
Leosiek bardzo chciał dać z siebie jak najwięcej. Nie sądził, że przeciąganie treningu coś da, a ponad wszystko nie planował zanudzania Ezry. Pozostawało mu zatem trochę czasu na wyzwolenie w nim prawdziwej woli walki. Wiedział, że to trudne dla kogoś nowego, a sztuczne tarcze wcale nie pomagały.
- Oczywiście, że możesz - zaprotestował błyskawicznie, niezadowolony z tego negatywnego podejścia. Krukon jakby trochę oklapł, tracąc siły we własne możliwości - w dodatku pewnie nie zdawał sobie z tego sprawy. Słowa to tylko słowa, huh?
- Nie no, litości. To już był chyba jakiś żart. - Wjeżdżanie na ambicję zawsze było dobrym pomysłem. Najprostszym sposobem na wykrzesanie odrobiny energii było wyprowadzenie z równowagi. - Ezra, bo ja zaczynam myśleć, że my tu tracimy czas. To było uderzenie, czy trzepnięcie komara?
Przekrzywił lekko głowę i uniósł nieznacznie kącik ust.
- Bardzo starałem się nie myśleć o tobie jak o słabiaku, ale... To już chyba nie ma sensu. Zwijamy się?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Kwi 19 2017, 01:06

- I jeszcze drugie imię. Koniecznie. A co to, moja wina, że twoi rodzice mieli fantazję i nie nazwali cię po prostu Samem albo Andym? Wszystkim nam żyłoby się wtedy łatwiej. - Gryfon kompletnie nie doceniał, jak starał się Ezra, nazywając go pełnym imieniem, które wcale do lekkich nie należało. Mógł iść na łatwiznę, jak wszyscy, ale nie. On zostawał przy dumnie brzmiącym Leonardzie.
- Poważnie? Chcesz tam mnie, przynoszącego ci wstyd? - Uśmiechnął się szeroko, całkowicie autentycznie. Co prawda Ezra zaproszenie sobie trochę wyprosił, ale sam gest był miły.
- Cudownie. Czyli mógłbym włamać się do Ślizgonów i wzięliby mnie za swojego. Leonardo, nadajesz mojemu życiu sens - zawołał z zachwytem, jadąc typowym stereotypowym myśleniem. No ale jak inaczej miał zareagować na wieść, że wygląda na wyniosłego? To w żadnym kontekście nie stawało się komplementem.
- Nie, po prostu... Ciężko to wytłumaczyć, ale nie mam zbyt dobrych doświadczeń z czystokrwistymi. Nie chcę generalizować, ale często z im "lepszego" jest się rodu, tym gorszą jest się osobą. Przez dostatek ludziom odbija. - To właśnie czystokrwiści w głównej mierze sprawiali, że Ezra całą czwartą klasę chodził ponury i zmartwiony o swoją siostrę. Nieważne jak ogromne miał chęci, pewien niesmak po tych wydarzeniach pozostał. - Zazwyczaj staram się nie wdawać w dyskusje o pochodzeniu. To nie definiuje człowieka.
Leo mógł mieć go za błazna, ale Ezra zawsze próbował zachowywać równowagę między dowcipami i filozoficznymi przemyśleniami. To były według niego dwa filary tworzące inteligentną rozmowę.
- Dobrze, że mamy mnie. Ja sobie całkiem radzę z określaniem mojej urody. Bo rozumiesz, Leonardzie, że nikt mnie nie komplementuje? Sam muszę się codziennie upewniać, że pięknieje z dnia na dzień. - Pokręcił głową z dezaprobatą, jakby był zawiedziony postawą swoich przyjaciół. A w tym także Leo! Ezra już od sytuacji na eliksirach był gotowy nadać mu ten zaszczytny tytuł.
Vin-Eurico przez ten cały czas był w jakiś sposób wspierający i nie krytykował Ezry. Tym bardziej zaskoczony był Krukon jego kolejnymi słowami. Zmarszczył brwi, tym razem faktycznie urażony.
- Staram się, ty bezmyślna góro mięsa - burknął zirytowany. Ezra od początku mówił mu, że cały trening był złym pomysłem. Nie nadawał się do tego i tyle. A teraz Leo jeszcze go z tego powodu obrażał!
Granicę przekroczył, kiedy nazwał go słabiakiem. Nie chodziło o to, że samo przezwisko aż tak dotknęło Ezrę, ale o samo udowodnienie Gryfonowi, że nie ma racji.
- Zamknij się - wycedził, zamachując się znienacka i z faktyczną siłą uderzając w... Brzuch Leonarda. Ezra nie wiedział, dlaczego zamiast całować w tarczę, jego ręka zboczyła z kursu. Kiedy się zorientował, złość z niego natychmiast uleciała. Rozszerzył szeroko oczy, zmieszany i zdziwiony swoją reakcją. - Przepraszam. Kompletnie nie pomyślałem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 477
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 422
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Kwi 19 2017, 17:53

- Hm. No dobra. Lubię moje drugie imię. - Oświadczył, tym samym uroczyście udzielając Ezrze zgody. Gdyby w rzeczywistości taka sytuacja z dopingowaniem go miała miejsce, mógłby się nieźle rozproszyć.
- Powiem ci szczerze, że jakoś nikt nigdy ze mną na zawody nie chodził, więc... czas spróbować czegoś nowego.
Sam nie wiedział, czemu tak było. Chyba po prostu potrzebował koncentracji, a przy swoich bliskich mu jej brakowało. Z drugiej strony, nikt jeszcze nigdy nie zapytał, ani sam z siebie nie przyszedł. Poza juniorskimi zawodami, gdzie czasem zjawiał się ojciec Leo...
Już wyobrażał sobie, jak zaczyna się śmiać na ringu i odpada niemalże walkoverem.
Ale nie musiał tłumaczyć tego Clarke'owi - najcudowniejsze w nim było właśnie to, że choć żartował, to znał powagę sytuacji. Leonardo nie miał czym się martwić.
Wysłuchał Krukona i uznał, że nie może się z nim nie zgodzić. Sam również odnosił podobne wrażenie, toteż teraz jedynie skinął głową.
- Prawda. Dlatego wyjątki są tak niezwykłe! Przyjaźnię się z jedną laską od Dearów - przeszły go ciarki, gdy pomyślał sobie, co Fire by mu zrobiła za określenie "laska". Ale chyba nie miała jak się o tym dowiedzieć, nie?
- Skoro o tym wiesz, to można dyskutować. Ja na przykład kocham opowiadać o mojej rodzince, serio. Powaleni ludzie, ale no wiesz, rodziny się nie wybiera... - Puścił Ezrze oczko. Sam czasem gubił się w swoim drzewie genealogicznym, nie wspominając już o fakcie, że przykładowo jednej ciotki wciąż nie znał. Mimo to od dziecka słuchał o swoich korzeniach. Plus mógł pochwalić się nie tylko niezłym magicznym rodowodem, ale i mugolskim - a to chyba wyjaśniało, czemu tak specyficznie podchodzi do czarodziejskich umiejętności.
- Co za paskudne niedopatrzenie! Nie wierzę - musiał bardzo się postarać, aby zabrzmieć na aż tak zszokowanego. Krukon trochę sam sobie strzelił w kolano, bo mógł teraz spodziewać się natłoku (sarkastycznych!) komplementów ze strony Leo. Przecież Gryfon znany jest z doceniania piękna.
Odczuł ogromną satysfakcję, gdy tak błyskawicznie udało mu się wyprowadzić Ezrę z równowagi. Co prawda, znowu został nazwany "bezmyślną górą mięśni", ale chyba za bardzo go to już nie bolało. Za dużo w tym tkwiło prawdy...
Uderzenie w brzuch bardziej go zaskoczyło, niż zabolało. Ezra włożył w to W KOŃCU siłę, ale Leosiek nie pierwszy i nie ostatni raz tak oberwał. Przełknął ślinę, walcząc z mimowolnym odruchem wymiotnym, po czym odchrząknął i uśmiechnął się promiennie.
- O to chodziło! - Klepnął swojego towarzysza w ramię, czując rozpierającą go dumę. - Nie przepraszaj za dobre uderzenie, mi querido.
Z Ezry emocje szybko zeszły, a Leo nie zamierzał za bardzo przejmować się tym, że faktycznie oberwał. Jeden siniak mniej czy więcej...
- Dobra, jeszcze raz, bo to było super. Ale tym razem cię nie prowokuję i traf w tarcze, nie we mnie. - Mówił to już wcześniej, ale chyba Krukonowi potrzebne było przypomnienie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Kwi 19 2017, 22:03

- Tym bardziej czuję się uhonorowany. Poza tym od czegoś trzeba zacząć zaliczać "pierwsze razy" w naszej znajomości, kolego. - Puścił mu z rozbawieniem oczko. Ezra wiedział, że jeśli faktycznie Leo go na zawody zbierze, będzie zobligowany do grzecznego zachowania. Ale jak na razie...
- Laska od Dearów? Ta ruda pani prefekt. Fire, prawda? - przypomniał sobie dziewczynę, o której Leo wspomniał na eliksirach. Wydawało mu się, że ich dwójka była dosyć blisko, więc Ezra nie miał problemu z uwierzeniem w jego słowa. Tym bardziej, że profesor Dear także robił na nim wrażenie, więc to nazwisko jakoś tak dobrze mu się kojarzyło. - Ale wy, Gryfoni, to jeszcze coś innego. Najchętniej byście zaprzeczali każdej regule - wytknął mu.
Ezra uśmiechnął się krzywo na ten oklepany tekst. Rodziny się nie wybiera... Nie. Ale można się od niej odciąć. Można otoczyć się innymi ludźmi i to ich nazwać rodziną. To wcale nie było tak czarno-białe, jak twierdził Leonardo.
- To masz podwójne szczęście, bo nie dość, że masz o czym opowiadać to towarzyszy ci świetny słuchacz. - Uśmiechnął się, wskazując na siebie. Opowiadać nie lubił, bo wielu ludzi powiedziałoby, że się użala, a wcale tak nie było. Już dawno zaakceptował taki stan rzeczy. Było jak było, a Ezra też nie narzekał na to, kim się przez tę sytuację stał. Uważał się jednak za dobrą osobę.
Nawet jeśli Leonardo próbował mu udowodnić, że jest inaczej, prowokując go. Zaśmiał się z niedowierzaniem na reakcję chłopaka, który wręcz ucieszył się, że został uderzony. Niewiarygodne.
- Jeśli to powtórzę, będziemy już kończyć? - zapytał trochę marudnie. Mógł się zgodzić, że nie było tak źle jak podpowiadały mu pierwsze scenariusze. W zasadzie całkiem zabawnie, bo poza trenowaniem cały czas jednak rozmawiali o różnych innych sprawach, co było dla Ezry tą przyjemniejszą częścią. Mimo to Krukon miał swoją granicę wytrzymałości i uważał, że nie ma co jej teraz naginać. - Zawsze możemy spróbować kiedy indziej.
To nie tak, że zamierzał być zajęty w kolejnych terminach proponowanych przez Leonarda. Podejrzewał tylko, że tak może się zdarzyć.
Teraz było już trochę łatwiej, bo to jedno impulsywne uderzenie jakoś tak odblokowało Ezrę, przybliżając mu stan mentalny, który powinien osiągnąć. Ciało po prostu samo potrafiło zapamiętywać odpowiednie zachowania, a Krukon miał tylko nadać mu właściwy impuls. Odetchnął, pozwalając sobie na przywołanie negatywnych emocji. Sam nigdy nie próbował się wyżywać poprzez skoncentrowanie złych myśli na wysiłku fizycznym, ale wiedział, że wiele osób tak właśnie robiło. I to z wysoką skutecznością. Dlatego w kolejnym uderzeniu oddał Leonardowi wszystko to, co na moment wróciło do niego przez ich powierzchowną rozmowę o rodzinie i co zazwyczaj zwyczajnie oddalał od siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-