IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala Wejściowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 28, 29, 30, 31  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Sala Wejściowa   Pią Cze 11 2010, 02:48

First topic message reminder :


Sala Wejsciowa

Wchodząc głównym wejściem do zamku, pojawia się w tym miejscu. Stąd można dostać się do wszystkich innych innych części Hogwartu, jak Wielkiej Sali, schodów oraz podziemi. Sklepienie jest tak wysoko, że niemal niemożliwe jest jego zobaczenie. Jest to miejsce spotkań uczniów, szczególnie gdy są z innych domów. Pierwszego września panuje zazwyczaj straszny tłum, gdy wszyscy cisną się do Wielkiej Sali.



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 18:18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Pią Kwi 05 2013, 00:43

Nie, w życiu nie zrobiłby czegoś takiego i jej tak nie potraktował, nie mówiąc już o wysnuwaniu takich okrutnych wniosków. Po prostu... po prostu musiał się chwilowo ukryć, naprawdę nie chciał jej martwić czy denerwować. Nie chciał jej też okłamywać, a kiedy by go zobaczyła, wiedziałby, że nie miałby innej możliwości, jak właśnie powiedzenie nieprawdy. Nie przeżyłby tego, gdyby jego ukochana obwiniała się za to, że ten durny brat sprowokował go do bójki. Na pewno wyrzucałaby sobie, że to jej wina i w ogóle. A to nie tak, zupełnie nie tak! Chciał, aby myślała o sobie jak najlepiej. Codziennie o to walczył, będąc przy niej i dbając o nią. Początkowo jak zwykły przyjaciel, potem... potem chyba po cichu liczył, że przemieni się to jakimś magicznym sposobem w coś poważniejszego. Nie wziął tylko pod uwagę tego, iż Ellie mogłaby w tym czasie znaleźć sobie kogoś innego, nawet nie domyślając się tego, jakie uczucia może żywić do niej jej najlepszy od dziecka kumpel. Paranoja.
Przystanął ponownie, kiedy zagrodziła mu drogę. Marzył o tym, aby odpuściła, ale nic z tego. Przez chwilę nawet uczynił gest, jakby chciał ją wyminąć, ale jej głos, ton wypowiedzi skutecznie go sparaliżował. Zabolało go to, poczuł niemiłe ukłucie w sercu. Bo przeciez nie chciał, aby jej było smutno, przykro, czy cokolwiek takiego. Wolałby, aby widziała go jednak w stanie, kiedy nie jest pobity.
Bo właśnie, zaczęło się to, co się miało zacząć w takiej sytuacji. Pytania i strach. To miłe, że się o niego martwiła, ale to było zupełnie zbędne. Jest Bennettem, poradzi sobie w najgorszej sytuacji, no przecież! Dlatego najeżył się nieco, uciekając wzrokiem na boki. I co on ma jej niby powiedzieć? Że się wywrócił? Nie, w to nikt by nie uwierzył, nieważne, jak bardzo byłby naiwny.
- Nic... - mruknął, nie mogąc się zdobyć, aby na nią spojrzeć. - Porozmawiamy potem, dobrze? Muszę się ogarnąć... - dodał, mniej więcej w tym samym tonie co poprzednio. Jeszcze nie wymyślił kłamstwa idealnego, może więc zyska na czasie? Bo chyba nie sądził, aby Ellie odpuściła. No ale zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Pią Kwi 05 2013, 20:38

Nie, nie zamierzała odpuścić. Fakt, często tak właśnie robiła, chcąc uniknąć konfliktu, niepotrzebnej kłótni czy innego nieporozumienia, ale teraz zwyczajnie nawet nie wzięła pod uwagę, żeby po prostu pozwolić Drake'owi odejść. Gdyby dowiedziała się o co poszło i z kim Bennett się pobił... to faktycznie, jako pierwszą, obwiniłaby siebie. Na drugim miejscu byłby Cedric, ale to właśnie ona tak kręciła i mąciła, że sama często siebie nie mogła zrozumieć. Próbowała chodzić na około, próbowała chodzić na skróty, ale zawsze było źle, zawsze było niedobrze. I jak dość niedawno doszła do wniosku, to nie z innymi było coś nie tak, to ona miała jakąś poważną dysfunkcję...
Przez chwilę miała wrażenie, że Drake chce ją minąć, jednak okazało się chyba mylne, bo dalej stał w miejscu, a Ellie wciąż nie mogła zrozumieć tej całej sytuacji. Dlaczego Drake nie chciał powiedzieć jej, co się stało? Dlaczego nawet nie mógł na nią spojrzeć?
- Doprawdy? - mruknęła niewyraźnie, próbując nie dać po sobie znać, jak bardzo całe zachowanie Drake'a ją bolało. Smuteczek, ale z Ellie to chyba aktorki nie będzie. - Potem? Drake, co się stało, nie możesz mi powiedzieć teraz? - zwykle nie zdarzało jej się tak drążyć, jeśli ktoś nie chciał mówić, nigdy go do tego nie namawiała. Ale teraz sprawa była inna, bo odnosiła wrażenie (mylne jak zwykle, pozdrawiam), że coś się między nimi zmieniło. No na Helgę, Ellie pragnęła progresu, nie degradacji. Między innymi dlatego zdecydowała się na tę feralną wycieczkę do Londynu... Czemu to nie mogło być proste? Wyznaliby sobie uczucia i żyli długo i szczęśliwie? No tak, powinnam się już przyzwyczaić, pomyślała Ellie z goryczą i nabrała dużo powietrza w płuca, aby jej głos brzmiał jak najpewniej. Nie wiadomo, jak to miało niby pomóc, ale ok!
- Przecież pomogę ci się ogarnąć... - wyszło ciszej, o wiele ciszej niż zamierzała to powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Sob Kwi 06 2013, 01:58

Podobała mu się taka. Kiedy przesuwała swoje granice, idąc naprzód mimo wszystko. Że walczyła. Poniekąd tak to właśnie widział - że walczyła teraz o niego, o nich. Może i nie było to nic wielkiego dla przeciętnego człowieka, ale dla niej na pewno było. I on to wiedział, dlatego tak się cieszył z jej progresu. Nie mógł się powstrzymać od lekkiego uśmiechu, kontrastującego z jego wyglądem i całą tą sytuacją. Jednak jakieś takie dziwne uczucie szczęścia go przepełniało i chciał zrobić wszystko, aby to zatrzymać. Dlatego podszedł do Ellie jak najbliżej i objął ją w pasie, przykładając swoje czoło do jej czoła.
- Po prostu... Kocham, jak się uśmiechasz, jak mówisz mi o babeczkach, jak smarkasz w chusteczkę, jak tańczysz, jak piszesz listy. Jak jesteś sobą i się niczym nie zamartwiasz. A problemów było ostatnio wystarczająco dużo, aby dokładać jeszze coś - powiedział jej w końcu, dosyć cicho. Zmrużył na chwilę oczy.
- Najzwyczajniej w świecie ludzie nie są tacy dobrzy jakimi chcielibyśmy ich widzieć - dodał, otwierając oczy i patrząc się na dziewczynę. A potem sięgnął swoimi ustami do jej ust i pocałował delikatnie. Bo cóż, warga i szczęka wciąż bolały, nie mógł więc za bardzo szaleć w tym względzie, hehehe. Poza tym, chyba nie chciałby, aby puchonka padła mu tutaj na zawał. Choć zapewne i tak to zrobi pod wpływem tego, co Bennett jej powie. Ale cóż, tak to jest ze spontanicznymi pomysłami i nagłymi impulsami! On się chyba nigdy nie nauczy.
- Ellie... na Merlina, miejmy cały świat gdzieś i bądźmy ze sobą. Kocham cię. Wyjdź za mnie - wyrzucił z siebie, niemalże szepcząc i wciąż się w nią wpatrując, stykając się czołami i wciąż ją obejmując. - Serio - zakończył, co by nie miała wrażenia, że żartuje! Chociaż, może to byłoby lepsze? Przynajmniej naprawdę przyjęłaby to może spokojniej.
Szalone? Ciężko się nie zgodzić. Jednak Drake tak czy siak myślał o tym odkąd odkrył swoje uczucie do Hemingway. Może i było to głupie, mało odpowiedzialne, ale... czy wszystko w życiu trzeba robić zgodnie z planem i sztywnymi zasadami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Sob Kwi 06 2013, 13:43

Wstrzymała oddech, kiedy Drake zrobił krok. Przez chwilę naprawdę była pewna, że chłopak po prostu zignoruje to co powiedziała i pójdzie w swoją stronę, zostawiając ją tutaj z poczuciem ogarniającej beznadziejności i rozdartym sercem. Och, jakże się myliła! Znów, hehe.
Również go objęła, nieco nieśmiałym ruchem. Kiedy puchon przyłożył czoło do jej, przymknęła oczy, marząc o tym, aby ten moment trwał i trwał. Znów wpadła ze skrajności w skrajność. Jeszcze przed chwilą była niemalże pewna, że zaczyna dziać się coś niedobrego, a teraz najchętniej po prostu przedłużyłaby tę chwilę, żeby nie musieć się z drejkowych ramion ruszać.
Kiedy chłopak zaczął mówić, pod Hemingway (jeszcze Hemingway, hihi) prawie ugięły się nogi. Prawie! To chyba było za dużo dla puchonki, która nieprzyzwyczajona do tego rodzaju targających nią uczuć, po prostu nie wiedziała co się z nią dokładnie dzieje. Delikatny pocałunek z pewnością tylko spotęgował to uczucie, ale i utwierdził ją w przekonaniu, że wszystko jest tak jak ma być.
- Drake... - w dalszym ciągu nie potrafiła wydobyć z siebie żadnego głośniejszego dźwięku. Ta intymna atmosfera, która się nagle pojawiła, z pewnością nie wspomagała też koncentracji u Ellie.
- Nie, nie są... - potwierdziła. Do niedawna naprawdę święcie wierzyła, iż każdy człowiek jest taki, jakim go właśnie chciała widzieć. Że wystarczy tylko odpowiednie podejście, aby te dobre cechy zauważyć i aby dały one o sobie znać. No niestety, Ellie, świat tak nie działa. Rozczarowanie? Niee, rozczarowanie było już parę miesięcy temu, kiedy okazało się, że wielka miłość Jiro do niej, była tylko zakładem.
Też chciała Drake'owi powiedzieć, dlaczego go kocha, czemu jest najdroższą jej osobą i dlaczego dojście do tego, tak długo trwało, ale głos jakby zrobił sobie przerwę. Nie potrafiła też zebrać myśli, co zwykle ją irytowało, ale teraz nasunął się jej jeden wniosek. Ona kochała Drake'a za nic, za wszystko, jakkolwiek to dziwacznie brzmi! W tej minutce uświadomiła sobie też, jaka jest zasadnicza różnica, między zauroczeniem, a miłością, jak bardzo różniło się to, co czuła niegdyś do Jiro, a to co odczuwała na samą myśl o Drake'u. Można mylić to z przyjaźnią? Ależ można. Szczególnie jeśli jest się taką Hemingway.
Chociaż trzeba przyznać, zamurowało ją trochę, kiedy Drake... poprosił ją o rękę! I mówił to na serio, jak zresztą zaraz podkreślił. Było to nieodpowiedzialne, ze strony Ellie nie przemyślane i sytuacje, kiedy nie słuchała rozumu, a serca, kończyły się w przypadku dziewczyny niezbyt wesoło, ale... walić to! Serce zaczęło bić jej jeszcze szybciej, kiedy zaczęła mówić. Może ta opcja z zawałem wcale nie była taka nieprawdopodobna?
- Drake, ja też cię kocham - odparła, nieco już pewniej i głośniej. Nie musiała nic więcej dodawać, Drake będzie wiedział, że te słowa są jak najbardziej szczere, była tego prawie pewna.
- I wyjdę za ciebie, wyjdę! - zapewniła go, zapominając o tym jak zareagują rodzice, jak będzie wyglądać ich przyszłe życie, w ogóle nie myślała teraz o takich przyziemnych rzeczach. Po prostu chciała, aby ta chwila trwała jak najdłużej, aby się nie kończyła.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Sob Kwi 06 2013, 20:55

Szczerze, to mógł tutaj stać tak wieczność, byleby być przy niej. I nieważne, że coś tam go bolało, że miał gdzieniegdzie zaschniętą krew od bójki i że pobił się z własnym bratem, którego tak przecież kochał. Tak jak Elliotta zresztą. Od zawsze byli nierozłączni, trzej muszkieterowie - tak zawsze nazywali siebie nawzajem. Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego. Oczywiście z wiekiem przestało to mieć takie znaczenie, ale... wciąż szkoda, że musieli pokłócić się do takiego stopnia, iż doszło do rękoczynów. Na kogo jak na kogo, ale wszyscy mogli na siebie nawzajem liczyć, a teraz? Teraz Drake zdawał się być w zupełnie innej lidze, jak gdyby każdym swoim postępowaniem oddalał się od nich. To było niemalże pewne - jeżeli wszystko ułoży się między nim a Ellie tak, jakby tego chciał, to chyba przypieczętuje tą dzielącą ich przepaść. Między rodzeństwem, rzecz jasna. Ale chyba dorósł już do podjęcia takiej decyzji. O ironio, mieli po 18 lat, choć Bennett niedługo ma urodziny. To i tak chyba wciąż za mało. Jednak czy miłość powinna znać takie ograniczenia?
Oderwał się od niej, od pocałunku, od słów - chciał usłyszeć odpowiedź, to był jego nadrzędny cel. Serce tłukło mu się niesamowicie w klatce piersiowej, ale to nieistotne. Chciał, chciał po prostu, żeby potraktowała go poważnie i żeby chciała tego samego co on. A że mogła zemdleć z nadmiaru wrażeń? On tu jest, aby jej pomóc, nie inaczej! Tak to sobie cwaniak wykoncypował...
Żałował tylko, że nie ma dla niej żadnego pierścionka. Ale cóż, ta decyzja była dosyć... spontaniczna. To pewne. Wiedział jednak, że jeżeli tylko się zgodzi, to kupi jej najładniejszy pierścionek świata. Kupi jej wszystko, czego tylko będzie chciała. Nie wiedział jeszcze za co, przecież nie pracował i nie zarabiał. Ślepo jednak wierzył, że rodzice mu pomogą. Ojciec na pewno się wkurzy, Nelly pewnie na początku też, ale zaraz zmięknie jej serduszko. Znał ją przecież i wiedział, że bardzo kocha tych hultajów!
Kiedy już usłyszał swoją upragnioną odpowiedź, uśmiechnął się szeroko, nie pomny na to, że przecież ma rozwaloną wargę. To nie było ważne, nic zresztą nie było teraz ważne oprócz tego, że tak, miłość jego życia czuje to samo i w dodatku chce z nim być już zawsze. To było tak fenomenalne uczucie i taka energia go owładnęła, że nie bacząc na to, iż jest trochę obolały, wziął Ellie na ręce i okręcił się z nią kilka razy wokół własnej osi, jednocześnie składając na jej ustach ponownie delikatny pocałunek.
Tak, tak wygląda miłość, proszę państwa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Nie Kwi 07 2013, 16:29

Zwykle rozsądna i starająca myśleć przyszłościowo Ellie, uciszyła wszystkie głosiki które mogłyby wyrazić jakiekolwiek wątpliwości. To było takie dziwne, ale jak najbardziej pozytywne uczucie. Postanowiła zrobić to czego sama chciała, no i oczywiście to, czego chciał też Drake! Po co miała przejmować się jakimiś schematami, czy konwenansami, jeśli to co zamierzała zrobić, było w stanie uczynić ją o wiele bardziej szczęśliwą?
Dlatego też nie pomyślała o reakcji rodziców, do głowy też jej nie przyszło, jak mogą zareagować bracia Drake'a... żeby w ogóle myśleć o tym, jak mogą pogorszyć się wzajemne stosunki Bennettów, musiałaby wiedzieć o całej bójce, no i oczywiście o powodzie dla którego wybuchła. Na razie jednak, nie świadoma tego co wydarzyło się między Drake'iem, Elliottem oraz Cedrikiem, dała się porwać narzeczonemu (!!!) na ręce, również całując jego rozwaloną wargę. Było tak cudownie, że kiedy oderwała się od ust Bennetta, zaśmiała się radośnie, tak szczerze, jak nie śmiała się już od bardzo dawna. Była naprawdę szczęśliwa, a świadomość, że to właśnie to uczucie wypełnia ją po brzegi, sprawiła, że znów się zaśmiała, po czym sama delikatnie ucałowała zakrwawione usta ukochanego. Ależ combo, hehe. No, ale tak, tak, świadomość, że ukochana osoba odwzajemnia uczucia do tego stopnia, że chce spędzić z tobą resztę życia, potrafi pokrzepić! Jak mogłam sądzić, że Drake i Camille faktycznie mają się ku sobie, myślała z lekkim politowaniem, ale na wspomnienie tamtego okropnego popołudnia wciąż kuło ją serce, więc postanowiła szybko przestać znowu to rozpatrywać. Było, minęło, teraz będzie dobrze. Musiało być, Drake przy niej był. Jak mogła pozwolić na narażenie ich przyjaźni wyłącznie przez swój własny strach? To dopiero była paranoja!
- To co, idziemy cie gdzieś ogarnąć? - zapytała, spoglądając na poobijaną twarz Bennetta, u którego wciąż była na rękach. Pomimo, że uśmiech nie schodził jej z twarzy, znów pojawiło się zaniepokojenie, które jednak zostało szybko przez Eileen zduszone. Przecież ufała Drake'owi stuprocentowo, jeśli nie chciał jej powiedzieć, widocznie miał jakiś powód, pewnie nie chciał jej martwić... co nie znaczyło, że i tak nie będzie próbowała dowiedzieć się, co się wydarzyło.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Nie Kwi 07 2013, 22:47

Tak, doskonale znał to uczucie, bo teraz czuł to samo. Fala napływającego szczęścia i wiary w to, że będzie dobrze, co by się nie działo. Ellie była dla niego chodzącą nadzieją i cieszył się jak nigdy w jej towarzystwie. W końcu miał powód, bo hello, byli narzeczeństwem! Musi jej tylko sprawić pierścionek, ale to nieważne na chwilę obecną... dostanie wszystko, czego będzie chciała, ot. Może i nie w tej konkretnej chwili, ale niebawem!
Całował ją i okręcał raz w jedną, raz w drugą stronę, co by nie zakręciło mu się w głowie i dziewczynie przy okazji też. Nie chciał jej martwić, zgadza się. O konsekwencjach porozmawiają później. Bo rodzina tak czy siak nie będzie zachwycona, ale trudno. To jego życie i ma prawo robić z nim co chce i z kim chce i nikt mu nie będzie dyktował, jak powinien postąpić, o! BYŁ DOROSŁY. Sam odpowie za swoje czyny. Z takim oto bojowym nastawieniem był sobie Bennett.
- Okej - odparł w końcu bardzo spokojnie i cmoknął ją jeszcze w policzek, zanim udali się na schody, a potem... gdzieś tam!

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw Cze 06 2013, 21:30

Frederick czasami żałował, że nie mógł uczyć się w Beauxbatons.
Jego zdaniem francuski system edukacji magicznej był bardziej racjonalny i przemyślany. Zadawanie sztandarowych umiejętności magicznych w wieku lat szesnastu było bardziej rozsądne. Mało który piętnastolatek tak na prawdę na sto procent wiedział co chce robić w życiu.
Bynajmniej o zmianę szkoły nie obwiniał Zosi. To nie wina jego siostry, że ciało pedagogiczne Beauxbatons nie potrafiło do niej dotrzeć.
A on trafił tu na rok przed suamai i jak tu się w trybie przyspieszonym dopasować od zmiany systemu edukacji?
No jakoś musiał i poszło mu to na tyle dobrze, że na chwilę obecną był już studentem.
Ślzigon wszedł do Sali Wejściowej cieszą się, że znalazł się wreszcie pod suchym dachem. Deszcze nie cieszył się jego sympatią. Zdecydowanie nie.
Tak samo sprawa się miała z jedzeniem. Freddie wolał francuska kuchnię od angielskiej. W tej drugiej było za dużo tłuszczu i holesterolu. I do wszystkiego musiał być alkohol!
Dało się jakoś przeżyć. Nie miał innego wyjścia. Po za tym musiał mieć na oku siostrę i tych, którzy mogliby się jej naprzykrzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw Cze 06 2013, 21:50

Marceline jeszcze nie zupełnie orientowała się w całym tym angielskim systemie edukacji, ale szczerze mówiąc, szczególnie jej to nie interesowało. Wiedziała tylko, że jako przyjezdna z Kanady ma chodzić na lekcje, odrabiać prace domowe - w gruncie rzeczy to samo co u siebie w Riverside. Tam było całkiem inaczej, zwłaszcza jeśli chodzi o wybieranie wydziałów, bo Hogwart dopiero jako szkoła wyższa oferował bardziej sprecyzowaną wiedzę. Choć z drugiem strony nie było to takie głupie rozwiązanie! Sama szatynka dalej nie była szczególnie przekonana, że wydział lecznicy był dobrym wyborem, no ale teraz wcale nie musiała zaprzątać sobie tym głowy. Zbliżał się późny wieczór i leżąc już w łóżku nabrała ochoty na gorącą, owocową herbatę. Wiązało się to z wycieczką do kuchni, ale co to dla niej! Pomknęła tam całkiem szybko i już dziesięć minut później szła korytarzami zamku, ostrożnie trzymając w ręku kubem z napojem. Nie była fajtłapą, przecież to nie przystoi takiemu prozawodnikowi Quidditcha, który wytrzymał do końca w zbijaku, hehe! Coś jednak poszło nie tak, bo gdy wychodziła na jednym z zakrętów... bam! Dobiła do jakiejś męskiej sylwetki i połowa zawartości wcześniej wspomnianego kubka wylądowała na ubraniu chłopaka. Trzeba mieć pecha!
- Jejku, przepraszam, serio! Nie chciałam. - powiedziała usprawiedliwiająco, bo naprawdę było jej trochę głupio. Momentalnie wyciągnęła z kieszeni jeasnów różdżkę i machnięciem zlikwidowała całkiem pokaźną plamę. Nie całkowicie, wilgotne plamy jeszcze zostały, no ale zawsze. Żeby się tylko nie zdenerwował!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw Cze 06 2013, 22:11

Hogwart nawet bez przyjezdnych był zawsze pełen uczniów i zatłoczonych korytarzy. Wpadanie jedno na drugiego często się zdarzało. I takie przypadki jak obecny incydent były na porządku dzienny.
Z małym wyjątkiem. Tu mieliśmy do czynienia z Frederickiem. A nasz Ślizgon cóż był dość specyficzny.
Gdyby to przydarzyło się jakiemuś Gryfonowi, Krukonowi czy nie daj Merlinie, Puchonowi biedak albo biedaczka miałaby z góry przechlapane.
Jednakże, kiedy spojrzał komu tym razem ma zrobić wykład, na chwilę zamilkł.
Miał przed sobą jedną z przejezdnych. A więc nie może od tak sobie powiedzieć jej, co myśli o patrzeniu pod nogi jak się idzie z jakimś napojem.
Ale mniejsza z tym. Nie mógł być nie uprzejmy dla gości, bo jakże by to wyglądało w ich oczach? Pozory trzeba było zachowywać. Tak więc Ślizgon zamierzał się przystosować.
- Nie szkodzi - uśmiechnął się życzliwe. - Każdemu się może zdarzyć. Zwłaszcza osobie, która jeszcze nie przywykła do Hogwartu tak jak jego uczniowie. Po za tym nie ma o czym mówić, skro palmy nie ma.
Nie uszło uwadze Freddiego, że dziewczyna była ładna. Gdyby to był przejezdny uczeń to by się tak nie starał.
- Frederick Champion - przedstawił się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw Cze 06 2013, 22:27

Faktycznie, nie trudno było zauważyć, że Hogwart jest bardzo zatłoczonym miejscem. W sumie Riverside też takie było, choć miała nieodparte wrażenie, że w Kanadzie panowała nieco spokojniejsza atmosfera. Może inni nauczyciele, podejście do uczniów? Nie wiadomo, ale uczniowie między sobą chyba nie wiele się różnili. Tych, których poznała do tej pory w Wielkiej Brytanii byli naprawdę całkiem spoko! Nie spotkała się jeszcze z otwartą nie chęcią czy czymś w tym stylu. Chociaż kogo ona by miała denerwować, jak z reguły starała się nie wchodzić nikomu w drogę. A okazje do zawierania nowych znajomości przydarzały się tylko na lekcjach, treningach, imprezach (nawet na jednej była, choć kanadyjskiej, więc nie wiem czy się liczy!) czy właśnie w takich sytuacjach jak teraz. Choć nie powiem, zaskoczyła ją reakcja chłopaka, bo była przekonana, że się wkurzy. Może dlatego, że sama pewnie by tak zrobiła. No cóż. Jeszcze raz uśmiechnęła się przepraszająco, patrząc na chłopaka. Był tutejszy, na pewno. Przynajmniej nie wyglądał na przyjezdnego z Australii, bo z wiadomych przyczyn zdawała sobie sprawę, że z Kanady nie jest. Chyba był starszy, ale nie dałaby sobie ręki uciąć!
- Marceline. - powiedziała, zapominając dodać swojego nazwiska. Nigdy się tak nie przedstawiała, bo po co? Otarła rękawem do połowy pełny kubek z herbatą i upiła jeden łyk. Ochota na gorący napój nie przeszła. Zagarnęła w bok gęste włosy, jeszcze raz omiatając spojrzeniem napotkanego chłopaka. Nie wydawał się źle nastawiony, co w sumie można było wywnioskować po jego reakcji. Wypadałoby jakoś pociągnąć rozmowę.
- Zimno tu u was! - hehe, lwica towarzyska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw Cze 06 2013, 22:46

Pomysłowością nie błysnęła, ale kto wie czy w Kanadzie albo Australii tak się nie zaczyna rozmowy?
Tego Frederick nie wiedział, lecz zawsze może się dowiedzieć czyż nie? Po za tym skoro sama po przedstawieniu się sobie nie poszła to widocznie też miała coś ciekawego do powiedzenia?
- Miło mi, Marceline - powiedział Frederick. I o dziwo powiedział to szczerze. Na pewno na plus przemawiało to, że dziewczyna była naprawdę ładna.
Ślizgon bynajmniej nie planował poderwać dziewczyny czy flirtować. Na to teraz nie miał czasu. Musiał się skupić na karierze i zawieraniu znajomości, które mogą się okazać w przyszłości przydatne.
- Szału nie ma z pogodą, ale nie od nas to zależy, prawda? - Bardziej stwierdził niż zapytał. - A ty z Kanady czy Australii?
Nie kojarzył kto z jakiego kraju pochodził, więc musiał zapytać. Żeby czasem nie strzelić jakieś gafy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Pią Cze 07 2013, 15:26

Tu raczej nie chodziło o pomysłowość, a po prostu o usposobienie Marcelinki, które pewnie było już wszystkim znane. Choć w sumie odkąd tu przyjechała, nawet nie było tak źle, bo wcale nie alienowała ani nic. Zresztą same pociągnięcie rozmowy z nowo napotkanym Ślizgonem było takie szalone! No ale nic. Czy miała coś ciekawego do powiedzenia? Jeśli się będzie miło rozmawiać, to na pewno. Jej też było miło, bo się na nią nie wkurzył. Hehe, na razie postrzegała Ślizgonów całkiem stereotypowo, więc pewnie się zdziwi, jeśli dowie się, jakiego domu jest wychowankiem. Flirty, podrywy i tym podobne także zupełnie nie były w jej stylu. Przynajmniej teraz, po wydarzeniach z polany i tak jakoś w ogóle. Nie przyjechała do Hogwartu szukać miłości, zdecydowanie. Choć nigdy nic nie wiadomo!
- No tak, racja. Z Kanady jestem, Ty rozumiem, że miejscowy? - upewniła się, unosząc lekko brwi podczas równoczesnego picia herbaty. Kolejny raz skierowała na bruneta spojrzenie swoich szarych oczu, znowu analizując, czy może widziała go na jakimś treningu. Byłby przynajmniej ciekawy temat do rozmowy, bo Qudditch to ona naprawdę uwielbiała!
- Idzie się nieźle u was pogubić w tym zamku, naprawdę. Poza tym, grasz w drużynie czy coś? - zapytała, upijając kolejny łyk gorącego napoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Nie Cze 09 2013, 00:28

- Owszem miejscowy, chociaż nie od samego początku - powiedział Frederick cały czas się uśmiechając.
Czasami bawiło go, że ludzie nawet w połowie nie zdawali sobie sprawy z tego, jaki on jest na prawdę. A był bardzo mało wyrozumiały dla innych i jeszcze chętniej sam czerpał korzyści z różnych znajomości.
Czy wtedy od tak po prostu uważaliby go, za kogoś interesującego?
- Zatem, skoro jesteś z Kanady to chyba u was jest zimniej niż tu, w Hogwarcie - uznał chłopak spoglądając na Marceline.
Żałował, że nie posiada zdolności do rozszyfrowywania ludzi. Ta cecha mogłaby mu się bardzo przydać.
- Nie gram, ale patriotyczne wspieram drużynę swojego domu jak i reprezentację szkoły. Nie mniej jednak z przyjemnością oglądać będę wszystkie mecze. Interesujące w nich jest to, że nigdy nie da się przewidzieć jak potoczą się wydarzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Nie Cze 09 2013, 01:09

Marceline oparła się o ścianę sali wejściowej, równocześnie popijając letnią już herbatę, która była notabene bezpośrednią przyczyną ich spotkania. Starała się z uwagą słuchać słów bruneta, choć momentami jej myśli biegły w całkiem inną stronę. Rozmyślała o ostatnim treningu - bardzo udanym zresztą, o super urządzonej imprezie urodzinowej jej Kanadyjskich przyjaciół, o spotkaniu z Jovenem, które mimo nieco nieoczekiwanego zakończenia również było zupełnie przyjemne. Wreszcie coś zaczęło się dziać i mimo, że zakamarki i uczniowie Hogwartu nadal nie byli całkowicie poznani, to nie nudziła się tak, jak po przyjeździe tutaj. O, jeszcze jakby rozegrać jakiś mecz, to już w ogóle byłoby wyśmienicie. Z początku nieco negatywne nastawienie do nowego miejsca zamieniło się w stosunkowo duży entuzjazm. Zwłaszcza, że nie tęskniła za domem. Ani trochę.
- Czy zimniej? Nieee, śmiem twierdzić, że prawie tak samo. - odparła, odtwarzając w głowie pogodę, jaka panowała, kiedy żegnała się z rodzinnym krajem na ten krótki (a może jednak długi?) okres czasu. Ale co będą rozmawiać o pogodzie, przejdźmy do czegoś bardziej interesującego!
- No tak, masz rację. Z jakiego jesteś domu? Trochę czytałam i strzelam, że pewnie Hufflepuff albo Ravenclaw. - powiedziała. Opisy hogwarckich domów znała tak zupełnie książkowo, więc jak na razie utożsamiała członków poszczególnych raczej z typowymi, sztywnie określonymi zasadami. Choć oczywiście było wiadome, że tym kierować się nie można. Rozglądnęła się po pomieszczeniu, sama nie wiedząc co wypatrując. Był późny wieczór, a chodzenie po ciszy nocnej chyba było zabronione, prawda? A ona, biedaczka, zawsze stresowała się, że jakiś czepliwy nauczyciel się do niej przyczepi, hehe. Nikogo jednak nie zauważyła, tak więc ponownie skierowała spojrzenie szarych tęczówek na jej obecnego rozmówcę. Może całkiem dobrze się dogadają, hm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Nie Cze 09 2013, 18:46

- Macie pewnie więcej śniegu niż my, tu w Anglii - zasugerował, po czym się nico zasępił słysząc słowa Kanadyjki.
Huffelpuff?
Frederick nie znacznie westchnął. Czy aż taka bardzo wyglądał na ucznia domu, gdzie może trafić każdy? Tak mu się nie wydawało. Miał w sobie coś, co na pewno nie skłoniłoby Tiary Przydziału do umieszczenia go w tymże domu?
On sam bardziej pogardzał tym domem chyba niż inni jego koledzy i koleżanki z domu.
Ravenclaw?
Ten dom już cieszył się bardziej uznaniem Freddiego, a to ze względu na to, że Krukoni gonili, w większości za widzą. Niestety mu to nie było dane.
Ulżyło mu, że Marceline nie uznał go za Gryfona. Tego by raczej nie zniósł. Już prędzej byłby Krukonem niż uczniem z Gryffindoru.
- Slytherin - powiedział Champion ciekaw relacji Marceline.
O jego domu krążyło wiele złych opinii. A to dlatego, że ludzie tak na prawdę wychłodzili z założenia, że każdy Ślizgon musi być zły. Ta nie chlubna przeszłość innych wychowanków tego domu.
- Pewnie nie wiele dobrego o Slytherinie piszą. Już sam fakt, tej niechlubnej legendy o Komnacie Tajemnic stawia nas w złym świetle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Nie Cze 09 2013, 19:36

Ohoho, chyba nie spodobała mu się jej sugestia. Ale skąd biedna miała wiedzieć, że uczniowie Slytherinu mają takie podejście do innych domów, prawda? No nic, to nawet dobrze, bo jej nowy kolega pomoże jej się zorientować między tymi wszystkimi zależnościami panującymi w Hogwarcie, bo jak widać, nie szło jej jak na razie dobrze. Nie ma co się dziwić! W sumie i tak pewnie była lepiej przygotowana niż niektórzy przyjezdni, co nie?
Pita przez dziewczynę herbata niestety się już skończyła, tak więc teraz w ręku trzymała tylko pusty kubek. Dobra była, nie powiem, że nie! Chyba pójdzie sobie potem zrobić jeszcze jedną, bo połowa tej i tak wylądowała na Fredericu, który właśnie oznajmił jej, że jest wychowankiem domu Salazara Slytherina. Uśmiechnęła się lekko, słysząc jego następny komentarz.
- Wiesz, czerpałam wiedzę tak typowo encyklopedyczną, więc zdaję sobie sprawę, że te wszystkie wymienione cechy często wcale się do uczniów nie odnoszą. W gruncie rzeczy każdy przez okres od przydzielenia przez Tiarę do ukończenia szkoły się zmienia, więc równie dobrze można zacząć jako spokojny Puchon, a skończyć jako rządny władzy Ślizgon, tak myślę. - mówiła z całkiem sporym zaangażowaniem. Gdyby pomyślał teraz, że jest jakimś nadgorliwym kujonem, nie pomyliłby się za dużo. Choć w gruncie rzeczy nie poświęcała na naukę wiele czasu, ale zawsze stawiała ją dość wysoko w hierarchii swoich wartości. Przynajmniej w Kanadzie, bo ostatnio, O ZGROZO, nie chciało jej się chodzić na wszystkie lekcje. No karygodne, karygodne.
- Hm, już wiem, że jesteś Ślizgonem. Może jak już tak gadamy to zdradzimy trochę więcej? Mówiłeś, że nie jesteś w Hogwarcie od pierwszej klasy. Pochodzisz z innego kraju? - zapytała, unosząc do góry brwi. Ależ rozmowna dzisiaj była ta nasza Marcelinka, no naprawdę. Ale to dobrze, niech się otwiera na te wszystkie hogwarckie i niehogwarckie znajomości, bo to tylko zaprocentuje w przyszłości. A tymczasem, nadal oparta o chłodną ścianę sali wejściowej, oczekiwała na odpowiedź bruneta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Nie Cze 09 2013, 22:55

Sam chłopak był jak najbardziej zadowolony, że przydzielono go do domu Salazara Slytherina. I nie zamierzał się wstydzić tego, że był Ślizgonem, chociaż wielu ludzi krzywo patrzyło krzywo na takich jak on.
Ciężko było się pozbyć stereotypów, ale on też w dużej mierze przez ten pryzmat postrzegł wielu uczniów.
- Skoro czerpałaś wiedzę tylko z książek to trudno się gniewać, że tak to rozgryzłaś - powiedział Freddie. - Przeniosłem się z Francji na czwartym roku - dodał.
Jak ten czas szybko leci? Pięć lat minęło jak z bicza strzelił. Dopiero, co musiał zdobywać nowe znajomości, a to lada moment skończy studia i pójdzie w świat.
Sala Wejściowa nie była jednak dobrym miejscem na dłuższą rozmowę. Przy każdym wejściu lub wyjściu otwierały się i ciepło z pomieszczenia wylatywało.
- Wydaje mi się, że zapowiada się na dłuższą rozmowę - uśmiechnął się do niej przyjaźnie.
Grunt to dać się poznać z jak najlepszej strony. - Po za tym zostałaś pozbawiona połowy herbaty przez moją osobę. Co ty na to, żebyśmy odwiedzili kuchnię i tam sobie pogadali?
Miał nadzieję, że dziewczyna nie odbierze tego inaczej niż brzmiały jego słowa.
Nie na co dzień ma się możliwość poznania czarownicy z za oceanu.
Frederick po za Europę nie jeszcze nie zapuścił. I wcześniej jakoś nie rozważał takiej opcji, ale teraz wydawała mu się całkiem ciekawa.
Patrzył na Marceline czekając na odpowiedź. Zakładał, że raczej się zgodzi. Stanie podczas dłuższej rozmowy jest męczące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Pon Cze 10 2013, 08:14

Oj tam, to nie był żaden stereotyp, tylko raczej najzwyklejsza, ludzka niewiedza. Jestem pewna, że on też nie orientował się w tych wszystkich kanadyjskich wydziałach i ogólnym funkcjonowaniu szkoły w Riverside. Chociaż jemu to akurat nie było do niczego potrzebne, bo zapewne się tam nie wybierał. Hm, z tymi stereotypami to mogę się zgodzić w stu procentach! Niby wszyscy mówią, jacy to nie są tolerancyjni, a i tak, nawet podświadomie zawsze oceniamy kogoś przez pryzmat czegoś, co usłyszeliśmy wcześniej lub jakiś powszechnych przekonań. Nie było to dobre, oczywiście, ale był to chyba stały element kontaktów międzyludzkich. I nie mówię tu akurat o rozmawiającej właśnie dwójce, lecz o ogóle społeczeństwa. Taka Marceline na przykład zawsze starała się nie stawiać ludzi pod swoim osądem przed tym, aż ich pozna i czasami jej się to nawet udawało, choć... no nie zawsze!
- Z Francji? Bonjour, Monsieur. - powiedziała z lekkim uśmiechem. Hehe, może poszpanować swoim jakże wybitnym francuskim! A tak serio, to wybitny wcale nie był, bo u niej w domu tego języka się w zupełności nie używało. W Kanadzie były jednak miejsca, w których w tym języku się mówiło, poza tym jej matka miała stamtąd rodzinę. Ojciec pewnie też, bo nazwisko Delacroix na pewno nie ma wydźwięku angielskiego, jednak pewnie było to tak dalekie pokrewieństwo, że nawet o tym nie wiedziała.
Faktycznie, czas leciał bardzo szybko, nawet podczas zwykłych, codziennych sytuacji. Takiej właśnie jak ta teraz. W sumie to mogłaby dalej siedzieć tutaj i sobie tak gawędzić, jednak po części miał rację, że w kuchni będzie na pewno sympatyczniej. I będzie mogła sobie zrobić nową herbatkę, och ach. Słowa odebrała jak najnormalniej w świecie, bo w gruncie rzeczy nie wiem, jak można byłoby to inaczej odebrać. Ona to raczej tak po koleżeńsku do wszystkiego podchodziła, nie ma co się przejmować!
- Nie mam nic przeciwko. - odpowiedziała i chwilę potem oboje ruszyli do kuchni, do której droga zajęła im zaledwie chwilkę. Przynajmniej w tej części zamku już nigdy się nie zgubi.

z/t x2
możesz napisać w kuchni czy gdzie tam idziemy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Skąd : Tokio/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 173
  Liczba postów : 195
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6152-naoki-shindo#174303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6153-narcyz-naoki#174320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6154-maniek-shindo#174321




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Wto Sie 20 2013, 23:32

Naoki targał za sobą ciężki kufer. Znajdowały się w nim przeróżne skarby. Książki, kociołek, ubrania... Do tego mnóstwo przeróżnych pierdół, które zdawało mu się, że już nigdy nie będą potrzebne. A jednak... Jednak po odległym czasie zaczął naukę w Hogwarcie na studiach. Można by spytać co Japończyk w angielskiej szkole? Ano... Uczy się? Zaawansowane zaklęcia i różne takie. Jednak była też druga rzecz, która wybrzmiewała w nawet znacznie ważniejszym tonie. Jeśli nie chodzi o pieniądze – bo tego raczej w szkole nie dało się pozyskać poza posadami kadry pedagogicznej – to zawsze chodzi o kobietę. I tym razem to pewna Victorique de Blois jest przyczyną samotnej jego tułaczki od wioski Hogsmeade aż do tego miejsca.
Oczywiście jechał ekspresem do Hogwartu, jednak miał przy sobie tylko kufer podręczny. Zostały trzy wielkie schowki, które nawet potraktowane zaklęciem zmniejszającym nie były zbyt łatwe w niesieniu. Dowiezione mu zostały osobno i teraz musiał to dźwigać. I dźwigał i dźwigał. Aż w końcu stanął na chwilę w Sali Wejściowej, by jeszcze raz w spokoju ją obejrzeć. Bez pośpiechu. Duże... Piękne miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35069
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Sob Mar 08 2014, 00:24

Cóż za piękny dzień moi drodzy państwo! Hogwart to szkoła obfita, jeśli chodzi o piękne panie. Zarówno te rdzenne jak i przyjezdne. Zatem trzeba je nagrodzić w ich święto, co by ewentualnie uchyliły trochę dobra spod koszul, które dziś tak usilnie zapinały. Aczkolwiek! Dzień kobiet drodzy państwo to nie żart, to nie głupia anegdota. Obchodzą wszyscy! Starsze i młodsze panie też. Zatem wszystko co musisz zrobić to tylko wymyślić jakieś ładnie życzenia, prawda? Ale był w zamku ktoś, kto pomyślał o tym, że chciałby zrobić coś dobrego dla innych i oto zamówił z magicznej kwiaciarni kilkanaście wielkich koszy z tulipanami, które były białe... Poza tym nasz przekochany Gerwazy trzymał je w rękach, co raz składając życzonka kolejnym damom, które przechodziły tuż obok niego, a gdy tylko podał którejś kwiatek, to ten natychmiast ze śnieżnobiałego przyjmował jakąś cudaczną barwę. Oczywiście była w tym ukryta super symbolika, aczkolwiek to nie koniec atrakcji. Gdzieś nie opodal stanęło jeszcze kilku kolegów Gerwazego, który śmiało wyginali się uśmiechami w stronę każdej damy i śpiewali przeurocze pioseneczki. Co prawda głosu to oni nie mieli, ale czego się nie robi, żeby nie pójść na zajęcia?

Kostki opowiadające o kolorach tulipanów, który otrzymałaś droga damo:
1 - czerwony! Przygoda, energia, niebezpieczeństwo? Czyżbyś miała w planach jakąś szaloną eskapadę, która odciśnie się jakoś szczególnie na twoim życiu? Jeśli nie, to chyba powinnaś coś takiego wpisać sobie w grafik!
2 - żółty! Tchórzliwość i zdrada! Twoja druga połówka nie złożyła Ci dziś jeszcze życzeń? To gdzie ona jest? Legenda głosi, że jak się przebiegniesz po pustych salach, to go znajdziesz... Z koleżanką. Jeśli jednak nie masz żadnej parki, to cóż... Może Twój przyjaciel sprawi, że zagrasz dziś fontannę, z której się wiecznie leje woda?
3 - niebieski! Spokój, stabilność, sukces! Bardzo dobrze. Klasówka się uda, egzamin zaliczony, wielka sala pachnie dobrym, przyjemnym obiadem, a po lekcjach powinnaś odpuścić naukę i po prostu odpocząć. Taki obierz plan dnia, a będzie Ci naprawdę bardzo dobrze się żyło.
4 - różowy! Niewinność, miłość, uczucie. Coś się nam wydaje, że spędzisz dziś uroczy wieczór ze swoim marzeniem, albo po prostu będziesz fantazjować o kimś, kto o Tobie dziś również nie zapomni.
5 - fioletowy! Luksus, elegancja, przepych. Bieda w kieszeni? Dziś się to zmieni. Wszyscy będą za Ciebie płacić, a poza tym to na rękach też Cię powinni nosić, lepiej ubierz się w aksamity. Ten kolorek tulipana na pewno jest dobrą wróżbą.
6 - pomarańczowy! Młodość, kreatywność, lekkość. Tak, właśnie tak. Dawno nie miałaś na coś pomysłu? To znak, że dziś coś wymyślisz, albo zainspiruje Cię coś, co okaże się być wspaniałym planem na najbliższe tygodnie. Śmiało myśl!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Sob Mar 08 2014, 00:34

Właściwie to nieco abstrakcyjne, wszak Rosie miała wyjechać do… Matki. Puściła już do niej sowę, że zjawi się w rodzinnym domu na przełomie dwóch dni, ale zatrzymał ją pewien fakt. Trzeba było wyjaśnić wiele kwestii, a podstawową była ta by pogodzić z Levittoux, ale ta jak zawsze lawirowała pomiędzy bytem, a nie bytem, a co za tym szło – nie miała kompletnie pomysłu na to jak odnaleźć tą grayffońską france. Powinna pewnie spotkać się też z Villiersem, ale w jego sprawie powinna zachować nieco więcej dystansu. Nie była gotowa na jakieś poważne rozmowy, zwłaszcza po tym co się stało w mieszkaniu kilka dni temu.
I tak o to szła… Przed siebie, nie myśląc o niczym konkretnym. Nie zastanawiając się. I nagle z błogiego zamyślenia wyrwał ją jakiś chłopaczek wręczający kwiatka, a jak dobrze wiemy Coco tych nienawidziła. Uroczy śmiech Gerwazego sprawił jednak, że się uśmiechnęła i przyjęła śnieżnobiałego badyla odwdzięczając się mu równie słodkim, acz wymuszonym uśmiechem. W mgnienie oka kwiat zmienił barwę i tak o to w jej dłonie znajdował się pomarańczowy tulipan. Rozkosznie! Znak kreatywności? Znak lekkości? Młodości… Ja pierdolę. Coco ogólnie czuła się już jak starowinka, ale dobrze, skoro miała być kreatywna to będzie jak nigdy wcześniej.
Kreatywnie wyjedzie do domu. Kreatywnie napisze piosenkę, a potem równie kreatywnie zaśpiewa ją w lekkiej tonacji, a cały podkład będzie przesiąknięty młodym duchem. No Coco taka zdolniacha.
I tak. To był plan na przynajmniej najbliższe kilka lat życia, pisanie wersu raz na miesiąc, ewentualnie słowa raz na tydzień. Jedno z dwóch – rozwiązanie na miarę prawdziwego Newtona!

/zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1365
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5775-gaja-claudia-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5776-milusinscy-gaji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5777-papierki-profesor-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7188-gaja-claudia-glaber#204389




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Sob Mar 08 2014, 13:30

Ósmy marca nie należał do wyjątkowych dni dla pani astronom. Nie zanotowała w kalendarzu żadnej zmiany konstelacji gwiazd na niebie, pojawienia się na widnokręgu nowego zbioru czy zmiany fazy księżyca. No po prostu nic co mogłaby zmienić jej życie chociaż w małym stopniu. Jak ostatnio miała w zwyczaju wstała paskudnie rano, by po krótkiej przebieżce przywitać się z karmiącym pupili gajowym i po dłuższej chwili wrócić do przykrej codzienności. Praca, praca i praca - rzeczywistość, która z jednej strony kochała, a z drugiej mogłaby porzucić dla celów bliższych jej sercu. Na szczęście w jakimś stopniu praca pokrywała się z jej potrzebami, bo jednak płacono jej za to co lubi, więc całkiem nieźle brzmiało pokonywanie trudności dnia dla tego wszystkiego.
Lekko zamotana, pogubiona w papierach, które miała zanieść do pokoju nauczycielskiego, weszła do zamku. Zabawne, że co to robiła, zawsze zdarzało się coś dziwnego. Wcześniej informacja o chorych, teraz kwiaty i jacyś uczniowie śpiewający jak skowronki - Ale o co chodzi? Z uśmiechem na ustach i zdziwieniem w oczach przyjęła kwiatka od Gerwazego. Dopiero jednak po życzeniach zdała sobie sprawę, że obchodzimy dziś dzień kobiet. Eh... W taki razie powinna przyszykować się na jakiś list od ojca. Nie to, żeby nie lubiła takowych dostawać, ale po ostatnich zdarzeniach nie wiedziała za bardzo, co ma o tym staruszku myśleć. Uszy do góry! Może to właśnie naprawi ich nadszarpniętą relacje? Gaja od zawsze żyła w przeświadczeniu, że wszystko możliwe i w tym przypadku nie robiła wyjątku. Podziękowała młodzieży za życzenia i pomarańczowego tulipana, który nie wątpliwie zwiastował, że powinna się zabrać za opracowywanie latającego samochodu pełną parą, bo dziś jest ku temu dobry dzień!
Zanim jednak wyczyta tę informacje z fusów albo znajdzie znaczenie koloru w pamięci, to jednak zrobi to, co wcześniej zaplanowała, bo jednak ona do tych nie kończących swoich zadań nie należy.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : Irlandia
Galeony : 272
Dodatkowo : duch
  Liczba postów : 157




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Sob Mar 08 2014, 19:31

Krukonka również udała się z dormitorium prosto do wielkiej sali.
I praktycznie była dumna z siebie, bo wreszcie będzie mogła odpocząć i spędzić czas z samej na spacerowaniu po swoich kątach.
I kiedy doszła do wielkiej sali, no prawie zobaczyła Gryfonke i jakąs nauczycielke chyba od wróżbiarstwa jak sie nie myliła
Chwyciła od Grewazego białego kwiatka,po czym zmienił sie na fioletowy,Oh..co za Luksus, elegancja, przepych-odparła
No cóz ale za to w kieszeni bieda może dziś się to zmieni, i ktoś będzie za mnie dzis płacić,i jeszcze tylko brakuje zeby na rekach nosić, ubierac się w aksamity jak ważna osobowośc.
Ten kolorek tulipana na pewno jest dobrą wróżbą.Ona chyba wiedziała już co nie co.
- Najlepiej będzie jak się szybko zmyje z tąd- dodała spokojnie.
Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3000
  Liczba postów : 1772
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw Cze 19 2014, 00:42

Zadanie z opieki nad magicznymi stworzeniami brzmiało w gruncie rzeczy dość prosto. Na szczęście okres opieki nad żmijoptakiem nie był tak długi, by musiała spędzać wiele godzin z nim. Do tego absolutnie nie miałaby czasu. Rok szkolny się kończył, wisiało nad nią widmo Sfinksa, musiała się podciągnąć w zaklęciach, no i co najważniejsze, wziąć stąd trochę skór, by sprzedać je niebawem w Rosji. Nie miała głowy do zajmowania się jakimś cholernym ptaszyskiem. Odkąd oddała Alvie skradzionego kameleona, przyrzekała sobie, że przez najbliższe pięćdziesiąt lat, nie będzie się opiekować żadnym niepożytecznym stworzeniem. Ledwo minęło pięćdziesiąt dni, a ona już wracała ze żmijoptakiem, który chwilowo miał z nią zamieszkać. Nie miała zbyt pojęcia jak właściwe należy się nim opiekować. To znaczy, intuicyjnie zakładała, że najlepiej będzie jeśli rzuci mu trochę gryzoni. Jakąś mysz, czy coś w tym stylu, w końcu w połowie był on zwykłym wężem.
I nagle całe to zmartwienie okazało się zupełnie zbyteczne!
Wracając do zamku, będąc już na progu drzwi do sali wejściowej, ktoś gdzieś ją popchnął (zawsze tam było okropnie tłoczno!), tak, że w efekcie upuściła zwierzaka. Ten, korzystając z pierwszej lepszej chwili, gdy dziewczyna go starannie nie trzymała, postanowił jak najdalej od niej zwiać. Właściwie nie dziwne, jeśli tylko wyczuł jej chęci do opiekowania się nim. Tak czy siak, nim Fyodorova zdążyła jakkolwiek zareagować i w tym tłumie wygrzebać z kieszeni swą różdżkę - żmijoptak korzystając z otwartych drzwi wzbił się prędko ku niebu. Dziewczyna jeszcze spróbowała rzucić za nim zaklęcie łapiące, jednak to wszystko na marne. Pozostało jej się pogodzić z tą niewyobrażalną stratą i z głowy napisać wypracowanie!

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   

Powrót do góry Go down
 

Sala Wejściowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 29 z 31Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 28, 29, 30, 31  Next

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Brama wejściowa
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Brama wejściowa
» Sala lustrzana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Parter
-