IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 16 ... 26  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 355




Gracz






PisanieTemat: Nad Jeziorem   Nie Gru 05 2010, 16:27

First topic message reminder :


Nad Jeziorem


W samym centrum błoni rozciąga się ogromne jezioro. Uczniowie często tu przychodzą, szczególnie w gorętsze dni, gdy chłodna woda jest wprost idealnym sposobem by choć odrobinę się ochłodzić. Jest to również idealne miejsce, by przy cichym plusku małych fal obijających się o brzeg, odrobić lekcje, bądź poczytać książkę. Czasem można zaobserwować tu ogromną kałamarnicę, leniwie przebierającą swoimi mackami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Kwi 08 2011, 21:34

Ile razy? Dokładnie dwanaście i każdą namowę olała. Owszem, poczuła ciepło na sercu, że ktoś się o nią troszczy, ale z tego nie można zrezygnować tak łatwo. Im dłużej się ćpa tym trudniej pójść na odwyk i zacząć nowe życie. Narkomanem jest się do końca życia. I nawet jeśli dałaby się namówić na wizytę u psychologa to wierzcie, że po kilku tygodniach zatęskniłaby za chemią i chorymi wizjami nieprawdziwego świata. Dlaczego akurat Regis? Zauroczył ją nie tylko swoim wyglądem, ale przede wszystkim charakterem. Był piękny, owszem, jednak wnętrze miał jeszcze lepsze. Choć ciągle odnosił się do niej z chłodem, Naleigh wiedziała, że to tylko fałszywa poza.
Mówiąc prawie każde miałam na myśli, że właśnie tego jednego by nie potrafiła. Heroina była znacznie silniejsza od niej samej. No ale nie zagłębiam się w ten temat, gdyż wiadomo, iż Regis tego nie zrobi. Czy wziąłby odpowiedzialność za powodzenie akcji? Nie sądzę, gdyż ludzie jej się wystrzegają. Nawet ci najbliżsi. Przyjaciele odmówili, rodzina odmówiła. Więc kto by się odważył? Nie ma chętnych.
- Naprawdę tak myślisz? - zapytała, spuszczając wzrok. Nie podejrzewałaby go o takie przypuszczenia. - Naprawdę uważasz, że kiedykolwiek miałabym.. - przerwała, wiedząc, iż nie da rady wypowiedzieć tego na głos. Włosy całkowicie przysłoniły jej twarz, więc Regis nie mógł ujrzeć bólu, jaki nieświadomie (?) wywołał. Zdecydowanie wolałaby usłyszeć, że potem by mu się znudziła lub jest nic niewarta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sob Kwi 09 2011, 21:40

On nie pamiętał dokładnie, ile to razy jej mówił, nie miał do tego głowy. Zresztą, po co liczyć, jak i tak żadna z nich nie odniosła skutku? Można byłoby rzec, że tylko wysilał się niepotrzebnie. Ale, on był uparty, jak i reszta członków jego rodziny, której większości nie chciał znać. I tłumaczył nadal Naleigh, co zyskałaby, gdyby tylko rzuciła narkotyki. On wiedział doskonale, jak to jest, bo sam był o krok od zatracenia się w chemicznej rzeczywistości. Właściwie przypadek go przed tym uchronił.
Piękny charakter? Też mi coś. On momentami miał wnętrze jeszcze paskudniejsze niż sama Nefretete, naprawdę. Może i pokazywał się także z dobrej strony, ale potrafił też zranić. Bardzo. A odnosił się do niej z chłodem, bo tak sobie postanowił. I tych postanowień jak do tej pory się trzymał. Ale teraz je wszystkie w łeb wzięły.
Nie, nie wziąłby odpowiedzialności za powodzenie akcji. Dlaczego? Bo był tchórzem. Był pieprzonym tchórzem, co udowadniał już nieraz w swoim życiu. Zamiast stawiać czoła wyzwaniom, uciekał z podkulonym ogonem.
- Tak, Naleigh. Tak myślę - odparł... smutno? Nie wiem, ale ten ton nie mógł jakoś napawać optymizmem. - Ty mnie naprawdę... - urwał, nie mogąc wypowiedzieć tego, co do niego teraz dotarło. Odsłonił jej twarz i dojrzał, jaki ona cierpiała. Kierowany jakimś impulsem pocałował delikatnie jej usta. A potem patrzył na nią, czekając na jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Nie Kwi 10 2011, 17:29

Nal już w nim tkwiła. Tak głęboko, że szansa na wyjście jest minimalna. Zbytnio cieszy ją zapominanie o życiu. Ból natychmiastowo znika, ustępując euforii. I tylko to trzyma ją przy.. życiu. Co za paradoks! Marnując je, jednocześnie się przy nim utrzymuje. Ale prędzej czy później Nefretete zrozumie, że taki układ nie ma sensu. Pytanie czy nie będzie za późno?
Przeżywała wewnętrzne rozterki. Bo z jednej strony niczego bardziej nie pragnęła. Jednak z drugiej bała się, że to rzeczywiście może być koniec. A tego nie chciała. Przerażało ją takie zakończenie. Ale jak wiemy, koniec to zarazem początek czegoś nowego. Jednak czy lepszego i korzystniejszego? Tyle pytań nie kłębiło się jej w głowie od czasu wypadku. Pogrążała się coraz bardziej w swoich myślach. Można rzec, że zupełnie się w nich zagubiła.
- Mylisz się lub chcesz mnie oszukać - odpowiedziała mu. Po chwili ujrzała jego błękitne oczy, w których się zatraciła. Następnie poczuła jego usta na swoich. To ją uspokoiło i zepchnęło wątpliwości na boczny tor. - Kłamiesz, prawda? - spytała, gdy przerwał. - Tu chodzi o coś innego. Regis, ja nienawidzę tych, którzy odbierają mi moje szczęście. A ty je przynosisz. Więc jak..? Jak miałabym cię nie chcieć? - mówiła chaotycznie, a głos co jakiś czas jej drżał, zdradzając wewnętrzne roztrzęsienie. Po kilku długich minutach wpatrywania się w siebie, poprosiła: - Zrób to jeszcze raz. Proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Nie Kwi 10 2011, 18:23

Paradoksy są częścią naszego życia, bez nich byłoby ono nudne i jałowe. Nie przezywalibyśmy takich emocji, jakie przeżywamy. Ale... Nie można wzbudzać w sobie euforii na siłę, szukać doznań, jakich nie możemy zaznać na trzeźwo. Owszem, weźmiemy narkotyk, poczujemy się po nim dobrze. Ale potem pozostaje pustka. Wielka czarna dziura.
Coś się kończy, coś się zaczyna, moi drodzy. W życiu zawsze następują zakończenia, ale następują też rozpoczęcia. Często radosne, często tragiczne. I to od ludzi zależy, jakie one będą. Ale czy tylko od ludzi? Czy także od Boga? Albo tego czegoś, co kieruje życiem człowieka?
- Nie mylę się. I nie chcę cię oszukać. Już nie - odparł, nie wiedząc samemu, czy rzeczywiście mówił to szczerze, czy też to było tylko chwilowe zapewnienie, by ją uspokoić. - Kłamię? - zapytał zdziwiony. - Przynoszę ci szczęście? Niby jak? - znów zapytał zdziwiony. Bo sam nie wiedział, jak niby to robił. A potem spełnił jej prośbę, całując ją kolejny raz, tym razem namiętnie. Dlaczego spełniał jej prośbę? Bo chciał. A mógł przecież odmówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pon Kwi 11 2011, 18:41

A nasze życie niekoniecznie jest łatwe. Często płata nam rzekomo zabawne figle, które powodują duże zamieszanie. I Naleigh się o tym przekonała. Widziała, jak giną jej bliscy. Teraz miewała momenty, w których żałowała, że to nie ona zginęła. Przeżywała dużo emocji, niekoniecznie tych pozytywnych.
Pustkę każdy z nas postrzega inaczej. Niektórzy się w niej skrywają, inni zaś zatapiają. Nefretete sądziła, że jej nie zna. Widywała jedynie palmy, morze. Zatracała się w tym, co nie istniało, czyli we własnym świecie. I nie uważała tego za rzecz złą.
- Już nie - powtórzyła, a sens tych słów do niej nie dotarł. Nie zrozumiała, że wcześniej była okłamywana notorycznie, w praktycznie każdej sprawie. A uspokoić ją mu się udało chwilę wcześniej. Pocałunkiem. - Kłamiesz, mówiąc, że cię nie będę chciała znać. A przynosisz szczęście będąc tu ze mną - odparła, posyłając mu nieśmiały uśmiech. Nal była osobą skrytą i rzadko mówiła o swoich uczuciach. Po prostu bała się odrzucenia.
Mógł, a tego nie zrobił. To już coś oznacza. Odwzajemniła pocałunek, jeszcze bardziej go pogłębiając. Nic nie sprawiało jej takiej przyjemności. Złapała go rękami za szyję i przysunęła w swoją stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Kwi 12 2011, 04:04

On widział wiele rzeczy. Widział ciała zastygłe nagle od śmiercionośnego zaklęcia. Widział szczątki osób, które, jeszcze przed kilkoma godzinami całe i zdrowe, teraz były tylko szczątkami rozrzuconymi wokół. Których krwią przesiąknięta była ziemia, na której zginęli. Czuł ten słodki zapach jeszcze niezakrzepłej krwi. Ten słodki i zwodniczy zapach śmierci. I zapach kalii. Widział to wszystko, słyszał i czuł, ale nawet po tym znajdował sens życia. Bo nawet jeśli nie musiał żyć dla kogoś innego, to musiał żyć do siebie samego. A ten ktoś... prędzej, czy później się znajdzie. Wierzył w to.
On w wiele rzeczy wierzył. Bo czy nasze życie nie opiera się tak naprawdę na ciągłej wierze?
A pustka zawsze zostawała pustką - nawet jeśli przybierała pozory szczęśliwości. Tak łatwiej było jej złapać ludzi w swe sidła.
Okłamywał ją w każdej sprawie? Nie! Na początku wcale nie kłamał. Odnosił się do niej tak oschle, bo inaczej nie chciał się zachowywać wobec niej. Na początku Naleigh wzbudzała w nim jedynie negatywne emocje. Ale z czasem to się zmieniło, sam nawet nie wiedział, kiedy i w jaki sposób dziewczyna stała mu się tak bliska. Ale nie zdobywał się na okazywanie jej jakichś wielce pozytywnych uczuć, bo tak było łatwiej. Dla niego. Bo nie dla niej. Od dawna ona dawała mu do zrozumienia, co do niego czuje, ale do niego dotarło to dopiero dziś.
- Tak mało ci potrzeba? - zdążył się jeszcze zdziwić. Nie tylko on krył się ze swoimi uczuciami, jak widać. Ach, bycie Ślizgonem to skaza na całe życie.
Całował ją nieprzerwanie, obejmując rękoma jej talię. Atmosfera stawała się coraz gorętsza i czuł wzbierające w nim podniecenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Kwi 12 2011, 14:27

No niby się opiera. A w co wierzyła Naleigh? Ona sama tego nie wiedziała. W jej domu najważniejsze było zaufanie, a nie wiara. Nie była wychowywana w oparciu o wiarę. Zresztą, nie ma w tym nic dziwnego, skoro matka wylądowała w sekcie.
Nefretete z reguły nie robiła dobrego wrażenia. Chuda, blada, tępe spojrzenie niebieskich tęczówek. Tylko głupiec uwierzyłby, że to postać pozytywna. Jednak miała w sobie coś takiego, że po kilku miesiącach nadal pamiętałeś jej zapach i twarz. Swoją drogą, nic nadzwyczajnego w niej nie ma. Blondynka, a tych dużo na świecie. Sama nie rozumiała, jak to się dzieje, że ludzie po krótkim czasie nabierają do niej zaufania.
- To dużo - zdążyła jedynie szepnąć. Potem już usta miała zajęte. Odruchowo przymknęła oczy i skupiła się na wargach Regisa. Zupełnie zapomniała, że właśnie leży na ziemi, tuż obok jeziora. Że jest noc i znajduje się na terenie szkoły, gdzie zawsze może zawędrować jakiś uczeń i być świadkiem tej sceny. Ale spoko, Naleigh sobie z nim potem porozmawia, jeśli coś by wyszło na jaw. Ma w tym wprawę.
Nie wiedziała dokąd tak naprawdę może się posunąć. Szybko zsunęła z ramion płaszcz i odrzuciła go na bok. Nie odczuwała niskiej temperatury. Była przecież z Superregisem! Jedną dłoń splotła z jego, a drugą gładziła mu policzek. Między nimi utworzyła się niewidzialna nić porozumienia. W tamtym momencie byli jednomyślni i zależało im tylko na jednym - spędzeniu tego wieczoru razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Kwi 12 2011, 19:58

Ale nie było powiedziane, że chodziło tu o wiarę w jakiś konkretny byt, który miałby rządzić światem. Jednak, on akurat wierzył w Boga, stąd też znał wizję życia po śmierci. Choć chyba jego wiara była zbyt mała, a przynajmniej nie przestrzegał tych wszystkich przykazań. Świadomie lub nie. Może dlatego zaczął się interesować innymi religiami i wierzeniami, może dlatego był bliski zostania agnostą. Poza tym... ludzie błądzą, to rzecz naturalna. I ważnym było, by znaleźć tę właściwą ścieżkę życia w odpowiednim czasie.
Na nim ona nie zrobiła dobrego wrażenia. Jednak on miał zdolność poznania, czy dana osoba jest warta uwagi. I Naleigh była. A jego lekceważąca postawa wynikała z tego, że on zachowywał się tak w stosunku do ludzi, którym nie mógł w pełni ufać. Po prostu taki był. Ale zapamiętał ją. A ona nie dała mu o sobie zapomnieć.
A on na pewno sprawiał lepsze pierwsze wrażenie, niż ona. Choć... nie zawsze. Ale zazwyczaj. Zależy, jaki miał humor.
Mruknął w zrozumieniu, w czasie trwającego pocałunku. On również nie przejmował się już tym, gdzie był. Wiedział o gestach, jakie wykonywała wobec niego dziewczyna i nie sprzeciwiał im się. Ba! Podobało mu się to. Sam w międzyczasie zdjął swój płaszcz, rzucając go gdzieś w nieokreślonym kierunku i nie przejmując się w tej chwili jego losem. Przesunął dłoń z talii Nefretete wyżej i zaczął gładzić jej plecy. I aż dziwnym było, że tak szybko się zrozumieli. Widocznie oboje potrzebowali bliskości drugiej osoby. Bardzo jej potrzebowali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sro Kwi 13 2011, 10:44

Neglect wierzyła tylko w jedno - że kiedyś osiągnie wszystkie swoje cele. A miała ich dużo. Chciała odnaleźć resztę rodziny, sprawić, aby Matthew miał szczęśliwe dzieciństwo oraz pojechać do Meksyku i wejść do swojego domu. Wiedziała, że będzie to przeżycie dość bolesne, ale do zniesienia. W końcu kiedyś trzeba się zmierzyć z własnymi lękami i koszmarami.
Nie dawała, bo przecież nie można rezygnować z czegoś, na czym nam zależy. A jej zależało. I to bardzo. Kolejny cel. Zdobyć zaufanie Regisa. Poza tym, nic dziwnego, że nie zrobiła na nim dobrego wrażenia. W końcu samo określenie "narkomanka" odrzucało, prawda? A nią była. Nawet jeśli uważała inaczej.
I jej się podobało. Nie sądziła, że to spotkanie się tak potoczy. Nawet o tym, szczerze mówiąc, nie myślała. Wszystko działo się tak szybko, co tylko nadawało temu głębszy wymiar. Nie było między nimi żadnej sztuczności ani fałszu. Tylko rodzące się uczucia.
Bez płaszcza wyglądał znacznie lepiej. Gdy poczuła jego palce na swoich plecach przeszedł ją miły dreszcz. Uśmiechnęła się i wsunęła dłoń pod koszulkę mężczyzny. Delikatnie wodziła smukłymi palcami po jego torsie. Powoli badała każdy fragment skóry i rozkoszowała się pocałunkiem, który powoli przeobraził się w coś znacznie intymniejszego. Nie potrafiła się oderwać od jego ust. Poza tym, nie warto robić coś wbrew własnej woli. Serce zaczęło jej szybciej bić.
Zdjęła buty, a stopy wsunęła między jego nogi. Miała ochotę na jeszcze więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sro Kwi 13 2011, 20:50

Naleigh miała ambitne plany, trzeba przyznać. I ja osobiście kibicuję jej, żeby one się spełniły. Jednak, czy była na to realna szansa? A Regis? Regis nie miał jakichś wielkich planów. Owszem, miał plany, by kiedyś, w przyszłości ożenić się i założyć rodzinę, jednak jak na razie się na to nie zapowiadało i jakoś jego to nie martwiło, choć czas płynął nieubłaganie i on był już coraz starszy.
Cel osiągnięty. Zajęło jej to sporo czasu i wysiłku, ale na pewno było warto. Bo gdy ktoś zdobył sobie jego zaufanie, mógł liczyć na jego pomoc w różnych sytuacjach. Ale lepiej było nie krzywdzić jego osoby. Bo gdy ktoś raz stracił jego zaufanie, to raczej już go nie odzyskiwał.
Rodzące się uczucia? Nie no, nie przesadzajmy. Może i przestał już udawać w stosunku do niej i może był tu z nią, ale czy rodziły się w nim jakieś uczucia i między nimi? Nie można być tego pewnym. Bo mogą to być tylko złudzenia. Chwilowe wrażenie, niemające odniesienia w rzeczywistości.
Wyczuł jej uśmiech, co sprawiło, ze jakoś lepiej się poczuł i sam nabrał poczucia, że na pocałunkach to się nie skończy. I nie chciał kończyć. Choć w jego głowie zapaliła się lampka ostrzegawcza, gdy poczuł jej place na swym torsie, jednak szybko ją zgasił. Rozłączył niestety ich splecione dłonie po to, by zacząć rozpinać jej bluzkę i gdy mu się już to udało, to dotknął jej brzucha, by potem powędrować wyżej, do jej piersi, które były teraz zakryte już tylko koronkowym biustonoszem. Rozpaliła go i jego podniecenie prędzej, czy później, będzie musiało znaleźć ujście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Czw Kwi 14 2011, 22:10

Czy były realne? Owszem, bo chciała, aby się spełniły. PRZECIEŻ MUSZĄ. Nie ma innej opcji. Jest tylko jeden mały problem - cele są, ale żadne kroki nie zostały podjęte. Wmawiała sobie, że ma jeszcze czas. Jest młoda, więc zdąży. Gówno prawda. Czasu było coraz mniej. I nie mogła nic na to poradzić.
Szczerze mówiąc, nie sadziła, że jej się uda. Nie chciała go ani wykorzystać, ani skrzywdzić. Liczyła jedynie na... No właśnie, na co liczyła? Na rzeczy niemożliwe i nierealne. Była inna niż wszyscy. Wierzyła w rzeczy najwygodniejsze. Po co myśleć w taki sposób, aby się dołować, skoro można inaczej? ŁAWIEJ.
Miałam tu na myśli coś zupełnie innego. Z pewnością nic TAK poważnego. Sama Naleigh miała czasem problemy z określeniem własnych uczuć, gdyż karmiła się złudzeniami. Czuła się wtedy bardzo bezradna i słaba. I to były chwile, w których sięgała po narkotyki. Bo po kilku minutach wszystko stawało się jasne, wyraźne i pozytywne.
Rozsądek już dawno zamknęła w nieodwiedzanej części umysłu. Uważała, że w życiu należy robić rzeczy szalone. I tak było tym razem. Nie myślała o konsekwencjach (nie)świadomego wyboru. A przecież mogły być poważne.
Powoli do niej dotarło, że Regis rozpina jej bluzkę. Nie można powiedzieć, iż jakoś specjalnie się tym zmartwiła czy też speszyła. Było jej dobrze, a to najważniejsze. Zamruczała cicho czując jego palce na skórze.
Przerwała pocałunek (w końcu nie można skupiać się na dwóch rzeczach!). Po raz kolejny wpatrywała się w twarz mężczyzny. Jej mina wyrażała tylko jedno - szczęście. Nagle przywarła do niego, wtulając mu w tors głowę. Potrzebowała bliskości i akceptacji, a tylko on mógł jej to zapewnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Kwi 15 2011, 13:58

Mówią ludzie, że chcieć, to móc. Na ten temat napisano wiele prac. Jednak życie pokazuje, ze to wcale nie musi być prawdą. Często występują rozbieżności między tym, czego byśmy chcieli zrobić, a czego możemy dokonać. Bo często sami uniemożliwiamy sobie dojście do stawianych przez siebie celów. A czasu było coraz mniej. I człowiek powinien dziękować, że mógł przeżyć kolejny dzień, bo nie każdemu było to dane.
Łatwiej? Ach... często tylko z pozoru. Wybieramy ścieżki życia, które wydają się nam łatwe, które nie mają na sobie żadnych kamieni ani wybojów. Ale potem okazuje się, ze albo to tylko złudzenie i w rzeczywistości droga jest pokryta wielkimi dziurami, albo jest prostą, ale prowadzi do przepaści.
Dla niej może życie wydawało się być prostszym po narkotykach. Ale później wracała rzeczywistość. Z którą musiała się mierzyć. Dla niego bywały momenty, gdy życie było proste, ale bywało też tak, że nie widział miejsca z patowej sytuacji. bywały momenty, ze naprawdę nie wiedział, co ma wtedy zrobić. Ale nie dziś.
Rozsądek był czymś, co dzisiejszego wieczoru odeszło w niepamięć. Ale wróci.
Zdziwił się trochę, gdy dziewczyna przerwała pocałunek, jednak, gdy spojrzał na nią i zobaczył wyraz jej twarzy, zrozumiał w mig, dlaczego to zrobiła. Gdy wtuliła się w niego, on machinalnie objął ją ramionami i pocałował ją w czubek głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Kwi 15 2011, 23:17

W sumie to mogła tego wszystkiego dokonać. Bo bardzo chciała. Zresztą, kto by nie chciał zapewnić rodzeństwu dom, szczęśliwe dzieciństwo? Jaka sierota nie pragnęłaby obejrzenia po kilku latach swojego mieszkania? Miejsca, w którym była szczęśliwa. Owszem, znalazłyby się jakieś wyjątki, bo są wszędzie. Ale Naleigh nim nie była. Nie w tej sprawie.
Jak wyglądała jej droga? Na początku idealnie prosta, bez żadnych pułapek. Nagle znikąd pojawił się ogromny głaz, którego nie potrafiła ominąć. Próbowała na wiele sposobów. W końcu dała sobie spokój i ulgę odnalazła w heroinie. Nie ma bardziej rozluźniającej rzeczy niż wstrzykiwanie sobie narkotyku wśród zacnych ludzi, również narkomanów, którzy cię rozumieją. Nef czuła się wtedy jak w rodzinie. Przez kilka długich miesięcy uważała, że to jest jej nowa familia. Ale chyba miała na tyle zdrowego rozsądku, że się z niej wyniosła. I wróciła do tej normalnej i lepszej.
Nie musiała. Ani razu od roku nie było momentu, kiedy nie brała narkotyków. Codziennie kilka działek, tabletek. Ale przecież nie jest uzależniona! Potrafi się kontrolować, blablabla...
Przymknęła oczy, czując jego silne ramiona (w końcu Superregis!). - Regis? - zapytała. Sama nie wiedziała dlaczego przerwała ciszę. Była ona uspokajająca i niekrępująca. - Pojechałbyś ze mną do Meksyku? - palnęła, nawet nie myśląc o co pyta. Przecież wiedziała, że się nie zgodzi. Nie miał żadnych powodów ani długu wdzięczności wobec Neglect. Więc dlaczego? Nie miała pojęcia. Ale, kiedyś trzeba zaryzykować. Już raz to zrobiła to może uda się i teraz? Życie potrafi być zaskakujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sob Kwi 16 2011, 11:47

Myślę, że większość osób chciałoby dokonać tego samego, będąc na jej miejscu. Regis też. Ale nie można pozostawiać swych celów samym sobie, bo samo się nic nie zrobi. Trzeba dążyć do tego poprzez czyny, bo tylko one są w stanie poprowadzić nas tam, gdzie chcemy dojść. Ale pamiętać też trzeba, by nie iść po trupach. Bo nie warto. Bo nawet jeśli nikt nas za to nie ukarze, to... czy wytrzyma to nasze sumienie?
Nie potrafiła ominąć głazu... A nie można było wziąć kilofa i rozbijać go samemu? Ewentualnie poprosić kogoś o pomoc, jeśli nie zdołałaby zrobić tego samemu? Nie, lepiej było pójść na łatwiznę i uciec od tego wszystkiego, pogrążając się coraz bardziej w nałogu. Regis nie rozumiał, dlaczego właściwie to robiła. Nie rozumiał. Może dlatego, że sam nie przeżył czegoś takiego... Ale przeżył inne straszne rzeczy. I widział wielu ludzi, którzy znajdowali się w podobnej sytuacji, jak Naleigh. A nie szukali ukojenia w narkotykach. On nie rozumiał jej pobudek i nawet nie próbował zrozumieć.
Nie, była zdrową normalną osobą. Tylko po co brała więc te tabletki, po co wstrzykiwała sobie w żyły śmiercionośną substancję?
- Hm? - mruknął, dziwiąc się, że chciała go o coś zapytać. - Po co chcesz tam jechać? - dziwiąc się jeszcze bardziej jej pytaniu. Nie wiedział, dlaczego chciała wracać do wspomnień. I dlaczego to z nim chciała jechać. Przecież powinna była jechać z kimś... bardziej odpowiednim, niż on. Poza tym on nie miał powodu, by tam jechać, rzeczywiście. A nie był jeszcze skłonny do tego, by spełniać wszystkie prośby Naleigh. Jeszcze nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Nie Kwi 17 2011, 17:04

Ano racja. Nic się nie zrobi. Ale trzeba jeszcze mieć osobę, która by nas w takich chwilach wspierała. Jednak kto by się odważył? Jej przyjaciele mieli własne problemy, ażeby z własnej woli zajmować się zdołowaną psychopatką. Zresztą, to niebezpieczne zajęcie. Zwłaszcza, jeśli chodzi o Naleigh!
No niby mogła. Problem był taki, że osłabiła się bezowocnym omijaniem go. Nie miała sił na rozłupywanie tak pokaźnej skały. Poza tym, w tamtej chwili wypięła się na wszystkich i pogrążyła w żałobie, co wcale nie powinno dziwić.
A czy ktokolwiek próbował ją zrozumieć? Nie. Bo to było oczywiste – jest za słaba na zmierzenie się z własnymi problemami.
- Aby zobaczyć swój dom. Spędziłam tam najlepsze chwile i… Po prostu chciałabym odświeżyć wspomnienia oraz choć na chwilę zapomnieć, jak bardzo mam spieprzone życie – wyznała zupełnie szczerze. Zresztą, nie miała powodów, aby kłamać. Czy kłamstwo w czymś by pomogło? Jasne, że nie. Zdecydowanie pogorszyłoby sprawę. Te kilka sekund ciszy wydawały jej się wiecznością. Zdążyła przez ten czas trzy razy westchnąć i wziąć pięć głębokich wdechów. W końcu zaczęła rysować palcem przeróżne szlaczki na brzuchu Regisa, aby skupić swoją uwagę na czym innym. Wreszcie zaczęła odczuwać temperaturę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Nie Kwi 17 2011, 19:33

A trzeba, trzeba. Przyjaciele? Jeśli w trudnych chwilach nie byli przy tobie, nie byli wcale przyjaciółmi. I nawet jeśli Naleigh była psychopatką, a za taką rzeczywiście można było ją uznać, nie znaczyło przecież wcale, że można było ją zostawić samej sobie. Tym bardziej właśnie trzeba było się nią zająć. Bo sama sobie nie poradzi.
Właściwie mnie to nie dziwi, bo wiem, ze ludzie potrafią zachowywać się różnie podczas przeżywania podobnych sytuacji. Jednak to nie zmienia faktu, ze błędem było, iż wplątała się w coś, z czego nie potrafiła już wyjść, bo nawet nie chciała. I tym samym skracała sobie życie.
On próbował. Ale nie potrafił. Nie był w stanie.
- Ach... - westchnął, słysząc jej odpowiedź. Cóż, poniekąd rozumiał jej tęsknotę za domem, jednak też... - Dobrze, ale czy pomyślałaś, ze przez to możesz się poczuć jeszcze gorzej? - zapytał ją, dziwiąc się samemu sobie, że zaczął się martwić o dziewczynę. Ale tak szczerze martwić. Nie chciał, mimo wszystko, by cierpiała jeszcze bardziej. A czuł, że właśnie wielkie cierpienie przyniesie jej ten powrót do korzeni.
Przytrzymał jej dłoń i sięgnął po swój płaszcz, za którym się wcześniej rozejrzał, a który nie leżał zbyt daleko i okrył nim dziewczynę.
- Może pójdziemy w jakieś cieplejsze miejsce, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Nie Kwi 17 2011, 20:27

Lepiej wierzyć, iż ich się ma niż mieć świadomość, że jest się samotnym. Naleigh nie miała nic przeciwko byciu samej, ale czasem, jak każdy, potrzebowała osoby, która mogłaby ją odciążyć i powiedzieć banalne "będzie dobrze, Nefli". I prawda była taka, że przyjaciół miała. Ale ostatnimi czasy wszystko zaczęło się walić. Zbliżały się wakacje = kolejna rocznica. Znów nadejdą ciche i nostalgiczne dni. Ale to nic. Przecież sobie poradzi. Musi. Dla Matthew. I dla siebie.
Tak, ogromnym błędem. Najgorszym, jaki popełniła we własnym życiu. I choć było ich naprawdę sporo to miała świadomość, iż sięgnięcie po narkotyki to nieodpowiednie rozwiązanie problemu. Jednak jest już za późno. Zdecydowanie za późno na odkręcanie decyzji sprzed kilku lat.
Dobrze. Dobrze! Zgodził się! Na jej ustach zagościł uśmiech, a w policzkach pojawiły się urocze dołeczki. - Czyli się zgadzasz? - upewniła się szybko. - Ale.. Ja muszę znów zobaczyć to miejsce. Inaczej zapomnę i.. A tego nie chcę, Regis. Wiem, że potem będę leżeć i żyć przeszłością, ale inaczej nie potrafię, rozumiesz? To znaczy wiem, że nie rozumiesz, ale.. Do jasnej cholery, po co ci to mówię?
Poczuła się o wiele lepiej, gdy okrył ją płaszczem. Podobała jej się ta troska. Tego właśnie potrzebowała. - Ale bądźmy tam sami - poprosiła. O nie, tak łatwo nie zrezygnuje z Regisa, hy hy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Nie Kwi 17 2011, 21:27

A lepiej, lepiej. Czasem lepiej żyć przez jakiś czas, karmiąc się złudzeniami, tworząc wokół siebie iluzję zainteresowania. Ale to nie mogło wystarczyć na zawsze. Musiał przyjść moment, w którym wdzierała się rzeczywistość do stworzonego przez siebie świata. I tylko przyjaciele mogli pomóc wtedy przetrwać. Bo jeśli ich nie było, to było już po człowieku. Skazany był już na zagładę. Bez pomocnej dłoni, która nadchodzi, by wyciągnąć cię z bagna...
Nie byłoby zbyt późno, gdyby tylko w to uwierzyła i chciała się leczyć, no. Gdyby tylko chciała, to może nawet Regis zebrałby w sobie tyle siły by być wtedy przy niej. Ale nie, wolała zostawić to wszystko tak, jak było. Odtrącała pomoc. No cóż... będzie tego żałować.
- Tak, zgadzam się - odparł, nie wiedząc, na co się porywał. Przy tym dotknął policzka dziewczyny, by strzepać jej jakiś paproch, który się przyczepił - Dlaczego mi to mówisz? Bo potrzebujesz to komuś powiedzieć. A akurat w tej chwili przy tobie jestem ja. Po prostu.
Czuł, że Naleigh nie drżała już, gdy tylko okrył ją płaszczem. On sobie natomiast nie robił nic z tego zimna.
- Dobrze - zgodził się, a potem pomógł jej wstać i oboje poszli do chatki, w której mieszkał obecnie. Po drodze jeszcze chwycił jej płaszcz, coby go nie straciła na zawsze.

{napisz już w chatce xd]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28650
  Liczba postów : 32468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Sie 05 2011, 15:53

Wakacje w Nowej Zelandii zakończyły się w miarę bezproblemowo, uczniowie wrócili do domów, aby wyczekiwać kolejnego roku szkolnego. Mieli dużo czasu na zakup książek, piór, pergaminów i innych, potrzebnych rzeczy, które zapakowali w kufry, aby móc z nimi wrócić do Hogwartu. Oczywiście nowi z niecierpliwością i zdenerwowaniem oczekiwali ceremonii przydziału, na której mieli zostać przydzieleni do domów. W tym roku wszystko miało wyglądać inaczej.
Wszyscy uczący się w Hogwarcie dostali dodatkowe listy, w których zamieszczono informację o balu. W czerwonym ekspresie, czekającym na peronie 9 i ¾ pojawiły się przebieralnie, w których można było przebrać się w kreacje. Jakimś cudem udało się uniknąć tłoku, gdyż było ich wystarczająco dużo. Oczywiście podróż obyła się bez żadnych komplikacji i wszyscy dotarli bezpiecznie do Hogsmeade, gdzie wsiedli do łódek, mających dostarczyć ich na brzeg jeziora, znajdującego się na terenie uczelni.
Błonia zostały przyozdobione barwami czterech domów. Wysokie kolumny, łączone ze sobą delikatnymi materiałami (oczywiście w barwach Hufflepuffu, Slytherinu, Ravenclawu oraz Gryffindoru) wyznaczały okrągły teren balu. W centralnej części stało krzesło, czekające na Tiarę Przydziału, po ceremonii miało być zabrane, na rzecz parkietu do tańca. Za nim, przy brzegu, pojawił się niewysoki podest dla zespołu. Dwa stoły nauczycielskie ustawiono po obu stronach, z jednej znajdowały się też stoły sześcioosobowe dla Ślizgonów i Krukonów, a po drugiej dla Puchonów i Gryfonów. Wszystkie cztery wydziały studenckie miały stoliki naprzeciw sceny i parkietu (rozmieszczenie).
Gdzieniegdzie widniały fontanny z ponczem, można też było znaleźć kilka stolików ze słodkościami. Wszystko było oświetlone papierowymi lampionami, unoszącymi się nad głowami, a uroku dodawały odbicia w tafli jeziora. Wyjątkowy wieczór zaczynał się, uczniowie zaczęli schodzić się nad wodę i zajmować miejsca.
Po kilku chwilach dyrektor uciszył zgromadzonych, a przed krzesłem stanął sznur pierwszoklasistów, czekających na przydział. Tiara Przydziału została umieszczona na stołku, po czym zaczęła śpiewać.

Przez lat niemożliwie wiele
Spoczywałam na królewskich gablotach w popiele.
Byłam zwykłym, czarnym kapeluszem
nazwać można mnie było słabeuszem.
Brudna, niechciana i znudzona
Nosiłam na sobie czasu znamiona.
Wtem mnie wielcy czarodzieje odnowili
Na swych zacnych głowach, dumnie nosili.
Swoją szkołę magii stworzyli
Przed niemagicznymi całkiem ją ukryli.
Potem domy w niej cztery założyli
Do ich rozdzielenia, charakterami swoimi się posłużyli.
Slytherin węża dał jako swego domu znak
Spryt jego uczniów, to jedna z odznak.
Gryffindor niczym lew wielki
Do ostatniej, odważnie walczy kropelki.
Ravenclaw mądrość popiera,
Orzeł uczniów jego wspiera.
Hufflepuff sprawiedliwy dla każdego
Borsuk znakiem jest jego.
Domy te od wielu lat skłócone
Zgody wzajemnej pozbawione.
Wy zaś zwieść się nie dajcie
Do pociągu ku przyjaźni po kolei wsiadajcie.
Bowiem nadciągają ku nam nowe asy.
Pokrętny los, szalone dla zamku czasy.
Przygoda, Iterius czeka przed wami
Czy zaprzyjaźnić się, będziecie musieli wybrać sami.
Uprzedzeniom i stereotypom zwieść się nie dajcie
Wszyscy razem po dobrej stronie się trzymajcie.
Bowiem nadciągają ku nam nowe asy.
Pokrętny los, szalone dla zamku czasy.
Czas się poznać i wspólny krąg utworzyć
Kłótnie i nieporozumienia na bok odłożyć.
Zacieśniajcie nowe przyjaźni
Niech drugi człowiek okaże się ważniejszy od Waszych bojaźni.
Zacieśniajcie więzi, uczniowie!
Odrzucie stereotypy narodowościowe!
Panując nad uprzedzeniem
Już dziś daj się nazwać przyjacielem.


Po skończonej piosence rozległy się oklaski, a uczniowie z rzędu byli kolejno wywoływani. Hogwarckie domy zdobyły kilku nowych absolwentów, dyrektor wygłosił krótką mowę powitalną, przypominając o zasadach (!). Skrzaty domowe rozdały ciepłe posiłki oraz ustawiły przystawki, lawirując wśród stołów, następnie zaś zaczął się bal, rozległa się muzyka, wychodząca spod instrumentów Bahaniego Jadu, którego członkowie wkroczyli na scenę. Oczywiście tuż pod nią czekało już kilka dziewcząt, wzdychających do znanych czarodziei.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 113
  Liczba postów : 177




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Sie 05 2011, 17:30

Pierwszy dzień na nowej uczelni. Zdążyła już poznać wielu ciekawych ludzi, ale doskonale zdawała sobie sprawę, że to właśnie dzisiaj jest nowy początek.
Przypomniała sobie swój pierwszy dzień w Hiszpanii. Sam fakt, że znalazła się w szkole, w której praktycznie nikogo nie znała, sprawiał, że czuła się niezręcznie. Teraz miała przy sobie kilka bliskich osób, a oprócz tego, spory bagaż doświadczeń, jak radzić sobie w nowym miejscu.
Dlatego teraz mogła sobie śmiało pozwolić na szeroki, szczery uśmiech. Podążała ze wszystkimi studentami, odziana w fioletową sukienkę. Tym razem postawiła na szmaragdowe dodatki w postaci szpilek i torebki. Cała kompozycja prezentowała się wspaniale i dodawała Summer atrakcyjności. Jak zwykle, nie stawiała na przesadny makijaż, a włosy miała luźno rozpuszczone.
Ledwo zdążyła się dobrze rozejrzeć, a tu już rozpoczęła się ceremonia przydziału. Z zainteresowaniem wysłuchała pieśni Tiary i uśmiechnęła się, gdy ta wspomniała o Iteriusie.
Cała ceremonia przebiegła gładko i bezproblemowo. Nie było zbędnego zanudzania, więc po niedługim czasie rozbrzmiała muzyka, a skrzaty podały przepięknie pachnące potrawy.
Summer zajęła miejsce przy jednym ze stolików studentów. Nie była jeszcze na tyle głodna, by łapczywie rzucić się na jedzenie, więc wykorzystała ten moment na rozejrzenie się dookoła w poszukiwaniu znajomej twarzy. Przecież nie będzie tak tu sama siedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
  Liczba postów : 432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t267-diana-potter?highlight=Diana+Potter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5391-moe-kochane-ludki




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Sie 05 2011, 19:30

Diana siedziała gdzieś w środkowym rzędzie otoczona ludźmi z jej domu. Ubrana była mniej więcej tak, a włosy miała spięte mniej więcej tak.
Po skończonej uroczystości odbył się bal. Muzyka zaczęła grać, a ludzie weszli na parkiet zlali się nagle w jedną kolorową masę. Diana przeszła się na chwilę między stolikami, ale i tak znów usiadła przy którymś nakrytym obrusem z wyszytym borsukiem. Rozejrzała się dookoła. Obok nie przeszedł skrzat z tacą pełną małych kanapeczek. Wzięła jedną i zjadła dwoma kęsami. Po kilku minutach przeszedł drugi, tym razem ze szklankami soku dyniowego i kieliszkami szampana. Wzięła szklankę soku i powoli popijała patrząc na tańczących.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Skąd : Palermo, Italia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 701
Dodatkowo : Wilkołactwo
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2688-fabiano-francesco-martello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6689-no-chodz-wilczku-kici-kici#189311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2698-poczta-fabiana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8636-martello




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Sie 05 2011, 21:11

Nowe miejsce, nowa szkoła, nowi ludzie. Wszystko trzeba zaczynać od nowa, znooowu. Fabiś był zawsze niechętny zmianie otoczenia więc skrzywił się rok temu na wieść, o tym, że przez następne trzy lata ma spędzić w trzech rożnych miejscach. Chłopak wolno ale mocno przywiązywał się do miejsc, więc nawet Hiszpania nie tak bardzo różniąca się od Włoch pod względem klimatu, zdawała mu się odległym i obcym miejscem. Lecz ani się obejrzał, już musiał przeprowadzić się do ponurej i szarej Anglii. Tutaj mają też lato, PRAWDA?! Fabiano miał wielką nadzieję, że końcówka angielskiego lata będzie tak dobra i się postara.
Na przykład po to, żeby Fabiś się nie zaziębił w rozpiętej na dwa guziki pastelowo pomarańczowej koszuli z podwiniętymi rękawami i jeansach. W takim właśnie stroju przyjechał i przemaszerował do studenckich stolików rozgladając się za kimś znajomym. Nie dostrzegając w tłumie żadnej takowej twarzy skupił uwagę na Tiarze Przydziału i całej tej ceremonii. Gdy się skończyła dyrektor zaczął coś tam mówić, na co student nie zwrócił specjalnej uwagi. Potem pojawiły się skrzaty z tacami pełnymi jedzenia. No, zobaczmy jak się tu gotuje! Chłopak nałożył sobie różnych potraw po trochu w ten sposób próbując prawie wszystkich dostępnych. Niczym pani Magdalena G., hyhy. Fabianowe Rewolucje, a jakże! Dobra, dobra, musiał przyznać, że tutejsze skrzaty mają talent, trzeba będzie zlokalizować kiedyś kuchnię i porozmawiać z małymi kucharzami. Na pewno na rozmowie spędzą kilka ładnych godzin. Tak świetnie się rozmawia o jedzeniu!
Gdy Fabiano skończył delektować się tutejszą kuchnią, spostrzegł, że na scenie pojawił się dość popularny zespół. Wstał więc i podszedł trochę bliżej, nie za blisko oczywiście. Hmm ... gdzie by się tu ulokować? Ok, mam. Fabiś oparł się o jedną z kolumn zakładając ręce na klatce piersiowej i wodził w okół ciekawym wzrokiem. Mogę też wspomnieć, że jego jedna stopa, postawiona przed drugą (nogi miał skrzyżowane na wysokości kolan) podrygiwała w rytm muzyki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Rumunia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 39
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Sie 05 2011, 21:49

I to mamją być wakacje? Dwa miesiące to zdecydowanie za mało! Ale szczerze, Mirela tęskniła za nauką. A po za tym w tej szkole było tyle do odkrycia! No ale wróćmy do teraźniejszości
Jejeu ale uroczo. Mirelce bardzo się podobało. Było tak strasznie klimatycznie, inaczej. Inaczej oczywiście nie znaczy źle. Dziewczyna ubrana w uroczą kiecuszkę słuchała tego wszystkiego. Gdy ceremonia dobiegła końca, zauważyła... Fabiana. Serduszko nieco mocniej zabiło, jednak dziewczyna zaraz je ogarnęła. On zawsze się jej podobał, tak strasznie dobrze się im rozmawiało, i on był taki miły...ALE! przecież był Nigan. Ach te rozterki dwudziestolatki.Bardzo lubiła zespól który zagościł na scenie, ale nie koniecznie kręciła ja muzyka na żywo, wolała płyty, i trochę dobrego wina.
Odrzuciła rude włosy na plecy i podeszła do chłopaka uśmiechając się:
-Cześć Fabiano- jej głos był dosyć neutralny. Gdzieś dalej zauważyła Summer i skrzywiała swoje usteczka. Nadal żywiła do niej żal, za to kablowanie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Sie 05 2011, 21:56

Simon nie koniecznie lubił bale. Ale doszyły go słuchy ze ma wystąpić Bahani Jad, czego nie mógł przegapić o NIE! tak wiec ubrany w szatę, raz dwa pojawił się na balu. Cały czas podrygiwał czekając aż cła ceremonia się skończy. Gdy już myślał ze zaśnie na scenę wyszli oni. Poderwał się jak oparzony i podleciał do sceny przepychając się wśród nierozentuzjazmowanych dziewczyn, aby stanąć jak najbliżej. Jak najbardziej aktywnie brał udział klaskał, śpiewał wszystkie utwory i wlepiał swoje szare oczka w wokalistę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Sie 05 2011, 22:29

Bal rozpoczynający rok szkolny, hm? No proszę... Pff, też mi coś. To był jego ostatni rok w tej szkole... No, chyba, że jednak zdecyduje się na studia, ale to kto wie. Przecież wielka kariera czeka! Nie ubrał się elegancko, bo i po co? Kolorowy irokez jawił się na jego głowie, kolczyki błyszczały, miał na sobie obcisłe jeansy, trampki, szarą koszulkę i bezrękawnik wzorowany na zebrze , a co!? No, a że jako był uczniem jakże zacnej Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart, założył na siebie szkolną szatę, co to by się wyróżniać z tłumu.
Dziewczyny pod sceną...? Namiś był tam pierwszy! Nie mógł przegapić koncertu swojego ukochanego zespołu! Olał przemowę dyrektora i całą resztę, ceremonie i w ogóle, na co mu to! Kiedy tylko koncert się zaczął, on już tam był. Gdzieś w tłumie zamajaczył mu Simon, ale to za chwilę! Bo wokalista Bahaniego Jadu PATRZYŁ NA NIEGO! Był tego pewien jak niczego innego. W tej chwili mógłby wejść na scenę i mu się oddać, w tej chwili!
Po kilku piosenkach dopiero przecisnął się trochę dalej, w stronę Simona, od razu wieszając mu się na szyi, krzycząc do ucha, jak to bardzo go kocha i nigdy nie zostawi. Był naćpany głośną muzyką i miał tak cudownie wyśmienity humor, że mógłby się nawet oświadczyć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 26Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 16 ... 26  Next

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Chatka nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Nad Jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-