IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 14 ... 26  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 355




Gracz






PisanieTemat: Nad Jeziorem   Nie Gru 05 2010, 16:27

First topic message reminder :


Nad Jeziorem


W samym centrum błoni rozciąga się ogromne jezioro. Uczniowie często tu przychodzą, szczególnie w gorętsze dni, gdy chłodna woda jest wprost idealnym sposobem by choć odrobinę się ochłodzić. Jest to również idealne miejsce, by przy cichym plusku małych fal obijających się o brzeg, odrobić lekcje, bądź poczytać książkę. Czasem można zaobserwować tu ogromną kałamarnicę, leniwie przebierającą swoimi mackami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Republika Czeczeńska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1507




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Nie Gru 26 2010, 18:15

Margaret spacerowała obok jeziora i czekała na Angie. Było strasznie zimno, ale Marg to nie przeszkadzało. Przymknęła oczy i zaczęła cichutko nucić jakąś melodie. Już dawno nie była na umówionym miejscu tak punktualnie. Oddychała głęboko. Lubiła to orzeźwiająco mroźne powietrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Go??












PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Nie Gru 26 2010, 18:19

W suchych ubraniach postanowił przejść się nad jezioro. Było zimno. Kiedy szedł śnieg skrzypiał po jego nogami, a mróz szczypał go w twarz. W chwili, z która przyszedł nad jezioro zauważył jakąś dziewczynę. nie widział jej wcześniej, więc pomyślał, że się przywita. Podszedł do niej uśmiechając się lekko i zaczął. - Cześć. Jestem Max. Powiedział w zmierzył ją spojrzeniem od stóp do głów.
Powrót do góry Go down



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Altrincham
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 9
  Liczba postów : 526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1499-angie-fly-anastazja-fruwajka?highlight=Angie+Fly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1513-angie-takze-poszukuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1502-angelina-angie-fly




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Nie Gru 26 2010, 20:33

Kochała swoją uroczą kociczkę Ines, ale tym razem była umówiona z Margaret. Było to dla niej ważne, a kicia wybrała sobie akurat ten moment aby zaplatać się w skakankę Angie. Dziewczyna już wyszykowana chciała wyjść nad jezioro o tym czasie, aby spokojnie zdążyć, ale poświęciła caaałe dziesięć minut na pomoc kici. Nie było to łatwe, gdyż Ines strasznie wierzgała. Gdy Puchonka się już tym uporała, pognała biegiem na umówione spotkanie. Biegnąc przez zamek potrącała ludzi, lecz po którymś razie nawet przestała krzyczeć -,,przepraszam". Przed wyjściem na błonie przystanęła i nabrała powietrza. Przygotowała się na spotkanie ze srogą, zimową pogodą. Gdy wyszła, owionął ja nieprzyjemny, lodowaty wietrzyk wstrzykując porcję zimna aż po kości. Przypomniała sobie jednak o swoim spóźnieniu i raźnym krokiem skierowała się ku jeziorze. Śnieg irytująco trzeszczał pod jej stopami, co powodowało zwiększenie tępa marszu Angie. Po chwili wędrówki ujrzała jezioro skute lodem, a przy nim zziębniętą Margaret i...Max'a(?!). Podeszła do nich już mniej raźnym krokiem.
- Cześć, sory za spóźnienie - przywitała Margaret niepewnie się uśmiechając - Mój kociak...- zaczęła się usprawiedliwiać, lecz urwała gdy przypomniała sobie o chłopaku.
- Cześć - również się uśmiechnęła, odwracając się do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Republika Czeczeńska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1507




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pon Gru 27 2010, 13:25

Margaret już↕ zaczynała się irytować spóźnieniem Angie. Podszedł do niej jakiś chłopak. Kojarzyła go z widzenia, ale nigdy z nim nie rozmawiała. Przedstawił się jako Max.
- No hej, ja jestem Margaret - powiedziała z uśmiechem na ustach. Uwielbiała nawiązywać nowe znajomości. Nagle pojawiła się długo wyczekiwana Angie.
- Siemka, Angie! - wyszczerzyła się jeszcze mocniej. - Coś bardzo ważnego musiało cię zatrzymać, co? - Powiedziała trochę złośliwie, ale nie przestając się uśmiechać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 20
Skąd : Oxford
Galeony : 84
  Liczba postów : 87




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pon Gru 27 2010, 15:03

Michael spacerował błoniami. Kierował się w stronę jeziora.
Całe było zamarznięte, nic dziwnego przy takiej pogodzie. Usiał i chwilę przyglądał się jak lód odbija niewielkie ilości światła słonecznego. Znalazł miejsce gdzie mógłby usiąść, lekko je otrzepał ze śniegu i usiadł. Wyciągną z torby książkę i począł ją czytać.
Atmosfera działała na niego bardzo kojąco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Go??












PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pon Gru 27 2010, 16:47

- Miło mi. Odpowiedział Margaret, po czym odwrócił się i zobaczył spieszącą ku nim Angie.
- Hej Angie. Przywitał ją z uśmiechem kiedy już do nich podeszła. Spojrzał jeszcze na chłopaka czytającego jakąś książkę nad jeziorem. Po chwili ponownie odwrócił się do dziewczyn patrząc na nie i czekając co dalej.
Powrót do góry Go down



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Altrincham
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 9
  Liczba postów : 526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1499-angie-fly-anastazja-fruwajka?highlight=Angie+Fly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1513-angie-takze-poszukuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1502-angelina-angie-fly




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pon Gru 27 2010, 17:15

Zmartwił ją ton głosu Marg, lecz się uśmiechała, więc aż tak źle nie było
- No pewnie. Zazwyczaj jestem do bólu punktualna - również się wyszczerzyła. Już miała jej tłumaczyć dlaczego dziś nie wykazała się tą cechą, ale znowu przypomniała sobie o Max'ie. Zakłopotała się lekko. Jakby mu to delikatnie wyperswadować?
- Emmm, Max? Chciałybyśmy pogadać i jeżeli Margaret nie ma nic przeciwko, pożegnamy cię. - uśmiechnęła się słodko. Nie ma co, jej znajomość z chłopakiem zaczęła się kulawo. Spojrzała jeszcze wyczekująco na towarzyszkę. Nieźle by się złożyło, jakby Dziewczyna chciała, żeby im Max towarzyszył. Angie wyszłaby na bezduszną idiotkę. Tak więc czekała w niepewności na odpowiedź Gryfonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Republika Czeczeńska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1507




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pon Gru 27 2010, 20:58

Margaret w głębi serca była wdzięczna Angie za to, że grzecznie poprosiła Maxa o opuszczenie ich. Nie miała ochoty na rozmowę z jakimkolwiek obcym facetem.
- No, Max... Wybacz - powiedziała z udawanym smutkiem w głosie. - Nie ukrywam, że chciałam pogadać z Angie w cztery oczy i wyszczerzyła się do Maxa i po chwili spojrzała porozumiewawczo na Puchonkę. Dzięki Angie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 26
Skąd : Salem
Galeony : 67
  Liczba postów : 74




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Gru 28 2010, 11:40

- Możliwe... - odparła tylko, nawiązując do swojego głupstwa. Czy można było krzywdzić znajomych lub dopiero co poznanych ludzi dla rozwijania wiedzy na temat danego zainteresowania ? Ashlee właśnie to robiła... Może większość krzywd odnosiła się przede wszystkim do mężczyzn, ale i kobiet to często nie mijało. Marlene miała naprawdę duże szczęście, że zastała brunetkę w takim, a nie innym stanie.
-Dlatego, że nie widzę nic poza pasją. Przez to zbyt często ranię ludzi, a mi no pasuje. Dalej mam wymieniać ? - spytała nieco chłodno, obserwując zamieszanie robiące się wokół nich. Nie ukrywając, pannie Walker przeszkadzały tłumy i miała w zwyczaju unikać je. Z resztą przeważała tu liczba gryfonów... O nie. Jeszcze ktoś z pucholandu. Dlatego Ash od razu dźwignęła się na nogi. Takie towarzystwo zdecydowanie jej nie odpowiadało, a lepiej przecież było trzymać się z dala od "niszczycieli reputacji", nieprawdaż ?
- Modeling - westchnęła - wiedziałam. Ja rzuciłam swoje zainteresowanie wybiegiem przez te świnie, które kazały mi się ciągle odchudzać, pomimo to, że ważyłam naprawdę mało i byłam anorektyczką. Wydostałam się z tego i proponuję, żebyś zrobiła to samo, bo spieprzysz sobie całe życie - popatrzała w stronę zamku, po czym jeszcze kontynuowała - A teraz dość moich złotych rad. Do zobaczenia.
Po tych właśnie słowach oddaliła się, chcąc puścić tą rozmowę w niepamięć. Sama za dużo powiedziała i pewnie będzie tego żałować. Może jedynie liczyć na to, że studentka będzie trzymała język za zębami, bo jakoś specjalnie nie chciała odpowiadać na pytania wszystkich uczniów pod tytułem 'czy to prawda ?'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Galeony : -34
  Liczba postów : 249




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Gru 28 2010, 19:52

W sumie to cieszyła się, że akurat dziś obie miały w miarę dobry humor. Nareszcie mogła z kimś normalnie pogadać, zwłaszcza, że to osoba w jej wieku. W dodatku z podobnymi problemami. Więc i ona również, pomyślała.
- Nie musisz, rozumiem cię - powiedziała. Nie chciała na nią spojrzeć. Bała się. Miała obawę, gdyż zaufała. Jesteś dziwna, Mar! Zobaczyła, że Ashlee wstaje. O co chodzi ? O te niewinne dzieci, latające wkoło i cieszące się z debilnej zimy ? Widocznie tak.
Zaraz, czy właśnie usłyszała coś o spieprzeniu sobie życia przez modeling? Miała ochotę roześmiać się jej prosto w twarz, ale zrozumiała sens tych słów za późno. Ash oddaliła się w stronę zamku i Marlene była całkowicie nieświadoma, że chce puścić tę rozmowę w niepamięć.
Popsucie sobie życia ? Litości, chyba tylko tą wielorybią sylwetką, na którą nie wiem czemu, ale lecą wszyscy faceci... Brodeur nie wiedziała, że jest chora. Owszem, leżała już w szpitalu, chora na anoreksję. Teraz uważała się za zdrową. Może chodzić, więc jest dobrze. Zje coś każdego dnia, nieważne, że zaraz potem to wymiotuje. Dajcie mi wszyscy święty spokój! Tak, chciałaby to wrzasnąć, aby każdy usłyszał. W głębi oczekiwała pomocy, ale ta nie nadchodziła.
Siedziała zmarznięta i cała mokra, jednakże nie odczuwała tego. Była otępiała całą rozmową i myślała czy dobrze postąpiła, mówiąc Walker o zbędnych kilogramach. Jeśli jakikolwiek nauczyciel się dowie... Już po mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Gru 28 2010, 20:19

Powolnym krokiem kierowała się w stronę jeziora. Przeżywała właśnie jeden z tych cichych dni, podczas których wszelkie towarzystwo jej przeszkadzało, a język zaciskał się boleśnie, przez co nie mogła z nikim rozmawiać. Zdawała sobie sprawę, że to tylko i wyłącznie jej wina, ale nie umiała tego pokonać. W ręku trzymała ukochaną książkę, której nie chciała zostawiać w dormitorium, choć wiedziała, że dzisiejszego wieczoru nawet jej nie otworzy. Zapatrzyła się na nieruchomą taflę jeziora, od której odbijał się księżyc. Ciemność zawsze dodawała jej otuchy, a księżyc otulał ją swoim światłem, przynosząc ukojenie. Byli jedynymi towarzyszami, z którymi chciała teraz przebywać. Nie zważając na przeszywające zimno, zdjęła martensy i delikatnie stanęła na lodzie, pokrywającym jezioro. Poczuła tysiące maleńkich igiełek, wbijających się w jej nogi, ale to pozwalało jej zapomnieć o wszystkim. Stała tak jeszcze przez chwilę, po czym założyła buty i zaczęła się rozglądać za jakąś skałą. Gdy takową znalazła, położyła na niej koc, który miała w torbie i usiadła na nim. Zapatrzyła się w jezioro, wsłuchując się w otaczające ją odgłosy. Po paru minutach, a może nawet godzinach, wstała i zebrała swoje rzeczy. Było jej przeraźliwie zimno. Miała tylko nadzieję, że to nie jest równoznaczne z tym, że niedługo będzie chora...

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Republika Czeczeńska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1507




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sro Gru 29 2010, 23:01

Margaret ze Stevem dotarli na miejsce spotkania. Davida jeszcze nie było. Margaret jak zwykle była ubrana bardzo cienko. Miała na sobie tylko kurtkę i czapkę. Nie trzęsła się z zimna. Lubiła je.
- Niech on już przychodzi, bo się za cholerą stęskniłam już. - Powiedziała ze śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : England
Galeony : 21
  Liczba postów : 14




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sro Gru 29 2010, 23:06

-Kurde znowu się spóźnie - wymamrotał biegnąc przez błonia w stronę jeziora.Margaret i Steve już na niego czekali. Dawno się nie widzieli. - Tylko żeby nie zauważyli - powiedział David pod nosem.- Już jestem przepraszam za spóźnienie, ten cholerny woźny mnie nie chciał wypuścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Peterborough, Anglia
Galeony : -14
  Liczba postów : 203




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sro Gru 29 2010, 23:11

David przywitał się ze Stevem i Marg. Zima doskwierała Steveowi. Tym bardziej, że był największy mróz od ostatnich czasów. Ubranie Chłopaka wyglądało jak zawsze. Na kilkustopniowy mróz rozpinany szary sweter to trochę za mało. Steve nie dbał o siebie. Nigdy jakoś nie przejmował się swoim zdrowiem. - Witaj ! - przywitał gościa z radością. Jak się okazało David był wspólnym przyjacielem Stevea i Margaret. - No to co robimy? - zapytał zmarznięty chłopak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Republika Czeczeńska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1507




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sro Gru 29 2010, 23:16

- David! - Wrzasnęła Margaret i rzuciła się da chłopaka, żeby go wyściskać. - Ty żyjesz! Jak ja cię dawno nie widziałam. - Śmiała się. Spojrzała na Steva. Minę miał nie tęgą, ale miała nadzieję, że nie będzie zazdrosny o ich wspólnego przyjaciela. To nic, że byli kiedyś parą. Bardzo niedobraną i raczej nie chciałaby do tego wracać. Lubiła śmiać się z dziewczyn, które uwodził a później rzucał. Były takie puste... Ona też kiedyś taka była. Na szczęście teraz Miała Steva i wszystko było w porządku.
- Jak widzę, jak trzęsiecie tyłkami z zimna, to proponuję przemycić Piwo Kremowe z Wielkiej Sali i iść do pokoju wspólnego Gryfonów i oddać się słodkiemu relaksowi na podłodze przy kominku. - Uśmiechnęła się zuchwale, żeby przekonać chłopaków do jej pomysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : England
Galeony : 21
  Liczba postów : 14




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sro Gru 29 2010, 23:24

- z wielką chęcią - odpowiedział David - tak mi brakuje wspólnych wybryków - powiedział ze łzami w oczach - Jesteście najlepszymi przyjaciółmi, mam nadzieje że mnie zrozumiecie, musiałem wyjechać - spojrzał ze zrozumieniem na przyjaciół - ale to nie jest rozmowa na takie zimno... wrr, Margaret ma dobry pomysł idźmy do pokoju - powiedział David - może spotkam tam jakąś piękną czarownice - powiedział w myślach Dave.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Norwegia/Londyn
Galeony : -30
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 759




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Gru 31 2010, 11:25

Wszędzie pałętali się zakochani lub poszukujący miłości, ciężko w takiej , przesiąkniętej hormonami atmosferze znaleźć spokojne miejsce na oddanie się swojej pasji. Niestety jej rodowa szpada została w domu, gdzieś w Londynie. Jedynym skarbem były więc mahoniowe skrzypce, kiedyś należące do matki. Teraz jej własność. Spokojnym krokiem udała się do najbardziej oddalonego brzegu jeziora. Od dłuższej chwili nie była w stanie zauważyć Matiasa I Morgane, może jednak postanowili udać się na tą polankę? Nieważne, klęknęła i rozłożyła w białym puchu futerał. Wbrew pozorom zrobiony z najlepszej jakości smoczej skóry mógł spokojnie leżeć na ziemi, bez obaw o jego stan. Z namaszczeniem wyjęła mahoniowe skrzypce. Dzień był mroźny, ale słońce świeciło przepięknie. Dla uczczenia tak niezwykłych okoliczności przyrody dobry będzie część koncertu Sibeliusa. Podnosząc się nie zdawała sobie sprawy jakie wrażenie musi robić na postronnych widzach. Czarne włosy, lekko pofalowane i niesfornie rozrzucone na plecach w promieniach zimowego słońca skrzyły się diamentowymi drobinkami. Alabastrowa cera tak diametralnie różna od czarnego płaszcza z srebrną zapinką i smukła, wysoka sylwetka wyróżniały ją spośród dziewczyn Hogwartu. Jak na ironię jej nietypowy wzrost tylko potęgował wrażenie tajemniczości. Unosząc skrzypce w płynnym, delikatnym ruchu stawała się usposobieniem gracji bezgranicznej tęsknoty. Idealnie wkomponowana czarna , smukła postać w białą otaczającą wszystko ciszę. Zamknęła oczy, dotknęła smyczkiem strun, pierwsze nuty odnalazły drogę do świata rzeczywistego. Zatraciła się w muzyce, świat poza nią nie istniał, przestał mieć znaczenie. http://www.youtube.com/watch?v=PZ4ylmmV46Q&feature=related
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Wiek : 26
Skąd : Mexico
Galeony : -2
  Liczba postów : 310




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Gru 31 2010, 14:18

Manuelek pojawił się nad jeziorem z nieznanych sobie ani nikomu innemu przyczyn – ot, błąkał się jak zwykle po zamku, nie wiedząc co ze sobą począć, aż wreszcie wyszedł na zewnątrz i zorientował się, że ta wielka, zamarznięta tafla na środku to musi być jezioro czy jakiś inny fascynujący zbiornik wodny.
Oczywiście znowu było piekielnie zimno, dużo dużo dużo za zimno, ale (co kompletnie go zdziwiło) żaden z błąkających się dookoła uczniaków nie wydawał się tym faktem szczególnie poruszony, a wręcz przeciwnie. Cieszyli się. Z rozradowanymi gębami biegali tu i ówdzie, śmiejąc się jak kretyni. Boże. Ludzie, jest zimna, czas schować się w zamku i zapaść w sen zimowy, jak jakiś niedźwiedź. Czy coś. O, właśnie, fajnie byłoby być niedźwiedziem, bo oprócz oczywistego respektu ludzi ulicy lasu, miałoby się tą cudowną, niczym nieskrępowaną możliwość rozkosznego drzemania calutką zimę. I nikt, nikt by się nie czepiał, no bo to przecież siła wyższa.
- Hej, spadaj, jestem niedźwiedziem i będę sobie spał, dopóki nie spalę wszystkich zapasów tłuszczu pod moim futrem – mruknął do siebie, nieświadomie zbliżając się do skulonej postaci. Miejmy nadzieję, ze nie słyszała tych bredni, mhm.
- Marlenka? – spytał głupio, gdy podszedł bliżej, po czym pacnął się w czoło. Co za kretyńskie pytanie! Nie, nie Marlenka, to tylko jej zaginiona siostra bliźniaczka przyjechała tu sobie i czeka na ciebie.
Ach, zima bywa strasznie odmóżdżająca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Galeony : -34
  Liczba postów : 249




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Gru 31 2010, 15:09

Siedziała całkowicie otępiała, nie zwracając uwagi na dzieci. Do rzeczywistości przywrócił ją bardzo znany głos, który mruczał coś do siebie. Niedźwiedź ? ZAPASY TŁUSZCZU ?!
- A śpij! - prychnęła cicho, nie zważając na to, że jest niemiła. Kto śmiał wyrwać ją z Wiecznej Krainy Marzeń i Lęków?!
Zaraz, zaraz. Czy ten ktoś powiedział właśnie "Marlenka" ? Odwróciła się i ujrzała burzę czarnych loczków. Pan Rosado.
- Manueeeeeeel! - pisnęła z uciechy. Tylko on zawsze przychodził w odpowiednim momencie. Po chwili stwierdziła, że ten dźwięk, który przed chwilą wydała, mógł być bardzo źle postrzegany. Kto wie czy za tym drzewem nie czai się jakiś fotograf i właśnie spisuje na pogniecionej kartce jej reakcje na "jakiegoś dziwnego Meksykanina". Ych, już oczami wyobraźni widziała nagłówek w gazecie "Francuzka modelka Marlene Brodeur piszczy z uciechy na widok swojego przyjaciela. Czy to aby na pewno przyjaźń ?"
Z pewnością nie byłby to miły artykuł. Tak więc opanowała się, a w jej oczach pojawiły się iskierki. Od razu lepiej wyglądała. W końcu każdemu jest do twarzy ze szczęściem, prawda ?
Strząsnęła z płaszcza płatki śniegu. Spieprzaj zimo, pomyślała. Co za debil wymyślił zimę ?!
Musimy dodać, że panienka Brodeur nienawidzi śniegu, wszelkiego zimna i tejże pory roku.

//Kutwa, krótkie posty mi wychodzą :<<//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Wiek : 26
Skąd : Mexico
Galeony : -2
  Liczba postów : 310




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pią Gru 31 2010, 15:25

Nie zraził się jej prychnięciem, chociaż nie bardzo zrozumiał, o co jej chodziło, bo w międzyczasie zdążył sobie zapomnieć, że w ogóle cokolwiek mówił - tak już się mu zdarzało od jakiegoś czasu. Ach, panie Rosado, starość nie radość. Dziw, że jeszcze go nie zaczęło łupać w krzyżu. Chociaż, jakby się tak zastanowić... na upartego możnaby i stwierdzić, że tak! O nie! Pochylił się gwałtownie, po czym spróbował się wyprostować, w celu sprawdzenia poziomu bólu. Hm. Nic. Powtórzył czynność jeszcze raz, a jednocześnie przeraźliwy pisk Marlenki zranił boleśnie jego lewe uszko. Ale to znak, że nie jest głuchy! Zatem spokojnie, wszystko w porządku. Wciąż zaliczasz się do zacnej grupy pięknych i młodych.
- No to sobie pogadaliśmy - stwierdził, siadając obok niej. Hej, hej, wypraszam sobie, wcale nie był jakimś dziwnym Meksykaninem. To brzmi okrutnie! O nim trzeba wypowiadać się w samych superlatywach, no.
Choć nie miałby nic przeciwko, żeby sobie z nią poromansować... muehehe.
- Co tu robisz? - zagadnął więc oryginalnie, chcąc pozbyć się tych złych myśli o romansowaniu.


spoko, mi też. potem się rozkręcimy xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sob Sty 01 2011, 17:33

Uff wreszcie wolny ... Po długim i męczącym zwiadzie wreszcie mógł zaznać odrobinki spokoju. Szedł ubrany tylko w szatę ślizgońską pod którą miał ciepły dopasowany golf i czarne spodnie. Mimo przemożnego chłodu wysoki na około 180 centymetrów. chłopak niemal nie czuł otaczającego go mrozu. Lata treningu uodporniły go na tak błahe niedogodności mógł więc w pełni radować niczym nie zmąconą ciszą panującą na błoniach...Z zamyślenia wyrwał go miła i upajająca muzyka dobiegająca od strony jeziora ... Przejmujące brzmienie skrzypiec dobiegało od strony jeziora potęgując nastrój tajemniczości otaczającego go krajobrazu...Nie namyślając się wiele ruszył by zbliżyć się do jeziora i zobaczyć kto gra. Gdy zbliżył się cichutko zobaczył stojącą do niego plecami młodą dziewczynę grającą na skrzypcach. Nataniel nigdy wcześniej nie wierzył w istnienie takich istot bo prześliczna młoda osóbka nie mogła być przecież człowiekiem ... prawda? Jej długie czarne włosy skrzące się oraz alabastrowa skóra, oraz uniesienie z jakim grała czyniły ją podobną bardziej Aniołom niż dzieciom Adama
-Zaraz zaraz czemu świat tak wiruje? Kruk czuł jak jego ciało zaczyna dygotać a na wysokości serca czuł silny tępy bul .
Jako Arystokrata bywał na licznych koncertach dawanych przez zawodowców lecz żaden z nich nie oddziaływał na młodego zabójcę jak gra tej osóbki ... Zasłuchał się tracąc kontakt ze światem ... Po chwili gdy muzyka zaczęła cichnąć wstrząśnięty zdał sobie sprawę że z jego zielonych oczu płyną niczym nie skrępowane potoki łez.
-Nie możliwe ... cichy szept był wszystkim na co mógł pozwolić sobie zszokowany ślizgom. Nie uronił nawet łzy przez lata swojego życia a teraz coś takiego? Po raz pierwszy całkowicie skołowany w swoim życiu ,mógł tylko stać i patrzeć na tą nieziemską skrzypaczkę słuchając jej upajającej muzyki...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sob Sty 01 2011, 18:16

Jane siedziała w dormitorium i nudziła się. Nagle naszło ją natchnienie. Chwyciła swój zeszyt, ze szkicami z przed lat, którego nie miała serca wyrzucać i udała się nad jezioro. Na dworze było zimno, ale nic nie byłow w stani powstrzymać nastolatki. Szła szybko i zdecydowanie, a jej rude włosy rozwiewał wiatr. Na twarzy widniał słodki uśmich, który sprawiał (choć dziewczyna nie zwracała na to uwagi) że chłopcy się za nią odwracali. Gdy Jane doszła nad jezioro do jej uszu dobiegły dźwięki muzyki.
Skrzypce !-westchnęła w duchu. Uwielbiała ten instrument, prawie tak samo jak fortepian. Wkrótce zauważyła kto gra na tym magicznym instumencie. Krukonka ! Jane nie wiedziała, że ktoś z jej domu ma jeszcze talent muzyczny. Usiadła pod jakimś drzewem i słuchała muzyki, szkicując skupioną twarz dziewczyny. Po chwili melodia dobiegła końca, a Jane zaczęła klaskać. Nie wiedziała czy dziewczyna wiedziała, że ktoś ją obserwował, więc podeszła do niej.
- Cześć. -powiedziała patrząc to na dziewczyna to na instrument -Jestem Jane. Jesteśmy w jednym domu, ale jakoś nigdy się nie przedstawiłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Norwegia/Londyn
Galeony : -30
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 759




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sob Sty 01 2011, 20:48

Gdy ostatnie nuty spłynęły ze strun Sigrid otworzyła oczy. Potrafiła zatracić się całkowicie w muzyce, teraz jednak naprawdę odpłynęła, w każdy dźwięk włożyła cząstkę siebie. Rozmarzonym jeszcze wzrokiem popatrzyła na dziewczynę stojącą przed nią . Była to młodsza rudowłosa krukonka, którą co prawda kojarzyła z pokoju wspólnego, ale nic więcej.
- Cześć. –Powiedziała dotąd niepoznana dziewczyna, chyba z czwartej klasy. O ile pamięć mnie nie myli -Jestem Jane. Jesteśmy w jednym domu, ale jakoś nigdy się nie przedstawiłam.
Słowa te wyrwały ją z transu całkowicie. Uśmiechnęła się , choć wcześniej nie zdawała sobie z tego sprawy jej uśmiech wychodził wprost z serca i rozświetlał całą postać jakimś wewnętrznym blaskiem. Rzadko jednak miała okazję się z czegoś cieszyć. Ta krukonka jest odważna skoro zdecydowała się do mnie podejść, przez całe lata ludzie omijali miejsce w którym grałam . Dobrze w końcu miałam ochotę zdobyć własną publiczność, która będzie w stanie wczuć się w moją muzykę.
-Witaj, jestem Sigrid Weisen. Miło mi Cię poznać. Podobała Ci się melodia, którą grałam?
Wypowiadając te słowa kontem oka zobaczyła jeszcze jedną postać stojącą w oddali, ale zdecydowanie obserwującą całą sytuację. Po raz pierwszy widziała tego chłopaka, był podobnego wzrostu, może troszeczkę wyższy. Z takiej odległości mogła dostrzec jedynie jasny ocień skóry ,kruczoczarne włosy i całkiem czarne ubranie .Jaki zbieg okoliczności, również czarne , jak moje. Zaraz, zaraz czy on przypadkiem nie jest z Slytherinu ? Tak, to chyba jeden z tych nowych uczniów, jakich w ostatnim czasie sporo do Hogwartu przybyło, takie myśli niczym błyskawica przebiegły przez jej myśli.
Nie chcąc zerwać tej nikłej nici, na której można zbudować przyjaźń spojrzała na swoją rozmówczynię. Dziewczyna, choć niższa odznaczała się wyczuwalną charyzmą i chyba również zauważyła nieznajomego.
- Słuchaj, zaintrygował mnie stojący tam chłopak. Może przejdziemy się przedstawić?
O tak, zaintrygował ją i to bardzo. Przeczuwała, że jest w nim coś niebezpiecznego , ale i głęboko tragicznego. W jakiś sposób powodował u niej ciarki na plecach, a przecież tylko tam stał i obserwował… Schowała z niekłamaną dumą skrzypce i powoli, niespiesznym krokiem ruszyła razem z Jane w stronę nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sob Sty 01 2011, 21:20

Dziewczyna posłała nowej koleżance jeden ze swoich najładniejszych uśmiechów.
- Miło mi cię poznać. Tak, bardzo mi się podobała. Nigdy wcześniej jej nie słyszałam.
Jane spojrzała na dziewczynę. Sprawiała wrażenie miłej osóbki. To właśnie dletego zdecydowała się podejść. Zresztą, Krukoni z natury byli mili. Przez chwile Jane przyglądała się Sigrid. Dziewczyna była śliczna. Nagle dziewczynę zaczęła kłuć lekka zazdrość. Dlaczego nie mogła wyglądać jak ona ? Czemu musiała być małym rudzielcem ? Ech...życie jest niesprawiedliwe. Po chwili odwróciła się i spojrzała na chłopaka o którym mówiła dziewczyna. Slizgon. Jane ogarnęła dziwna ochota by sobie pójść. Jej zielone oczy zbadały zachowanie chłopaka. Uczeń Slytherinu który zachwycał się dźwiękiem skrzypiec ? Tego Jane jeszcze nie widziała.
- Wiesz co...Okej -powiedziała głośno, ale po chwili nachyliła się nad nią i szepnęła jej do ucha - Ale uważaj na niego. Mam złe przeczucia.
Powiedziała to już nie z zazdrości, tylko zwyczajnej troski. Jane już taka była. Bała się o wszystkich. Posłała jej kolejny uśmiech który zdawał się mówić "Jestem w porządku. Zaufaj mi".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Nie Sty 02 2011, 11:57

Stał jak oczarowany całkowicie obezwładniony i zafascynowany muzyką nieznajomej, niezdolny całkowicie do działania byłby tak został cholera wie ile nawet gdy przebrzmiał ostatni ton skrzypiec, gdyby nie skądś znajomy głos który rozległ się w ciszy która zapanowała po koncercie. ,,Cholera całe szczeńcie że się odezwała" Obecność nowej osoby wybiła go z oszołomienia i pozwoliła działać. Szybko otarł oczy i przygotował się do potencjalnej rozmo...Chłodny analityczny umysł Nataniela zamarł po raz drugi w wyrazie całkowitego osłupienia widokiem który ujrzał. Skrzypaczka obróciła się do nowo przybyłej obdarzając ją uśmiechem tak szczerej radości i zadowolenia. Była czarująca i wręcz nieziemsko fascynująca. Coś było w sposobie jej poruszania się i gestach iż był niemal pewny że ma przed sobą panienkę ze starego rodu o równej sobie lub porównywalnej tradycji krwi... Próbował przybrać maskę miłego drania z tajemniczym uśmiechem dopełnionym spojrzeniem zafascynowanego melomana, lecz z lekkim szokiem zdał sobie sporawe iż przychodzi mu to z dużym trudem . Choć panował nad twarzą sam nie miał pojęcia co wyrażały teraz jego oczy a gdy napotkał jej spojrzenie poczuł jak kolana leciutko się ugięły pod jej spojrzeniem a on sam zaczął zapadać się i zatracać ... no to wpadłem pomyślał jeszcze odwracając szybko wzrok na dziewczynce obok. Uff obecność znajomego uroczo niewinnego rudzielca pozwoliła mu na chwile znowu przejąć kontrole nad ciałem...
- Witam panie ... Prosze o wybaczenie ( zwrócił się do skrzypaczki z lekkim ukłonem ) Lecz nie mogłem się opanować przed podsłuchiwaniem twej gry. Doprawdy oczarowałaś mnie swoim kunsztem...
-Natomiast ciebie moda panienko skądś kojarzę,... ach prawda czy to nie ciebie spotkałem przed obrazem w piwnicach ? W jego uśmiech wdarła się lekka nutka kpiny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 26Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 14 ... 26  Next

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Chatka nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Nad Jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-