IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24, 25, 26  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 355




Gracz






PisanieTemat: Nad Jeziorem   Nie Gru 05 2010, 16:27

First topic message reminder :


Nad Jeziorem


W samym centrum błoni rozciąga się ogromne jezioro. Uczniowie często tu przychodzą, szczególnie w gorętsze dni, gdy chłodna woda jest wprost idealnym sposobem by choć odrobinę się ochłodzić. Jest to również idealne miejsce, by przy cichym plusku małych fal obijających się o brzeg, odrobić lekcje, bądź poczytać książkę. Czasem można zaobserwować tu ogromną kałamarnicę, leniwie przebierającą swoimi mackami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Johannesburg, RPA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 249
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11534-elijot-van-der-vyver#309551
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11548-to-ja#309688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11549-to-sowa#309689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11541-elliott-van-der-vyver#309590




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pon Paź 12 2015, 23:26

Nie potrzebowałem lekcji, żeby sobie latać, ale wiadomo, że wszelka dodatkowa aktywność nabijała mi punkty dla czerwonych, o które mój ulubiony profesor i wychowawca PAN BLYTHE tak zabiegał. Obiecałem mu, że będę grzeczny, no to przynajmniej staram się jakoś odrobić te wszystkie punkty, które tak namiętnie tracę, chociaż w tym roku udawało mi się nawet wychodzić na plus. Zdziwko, no nie?
Miałem nieodparte wrażenie, że na lekcję przyplątało się niestosownie dużo przyjezdnych, chociaż może powinienem trzymać buzię na kłódkę, bo sam urzędowałem w Hogu od roku, no ale chyba dość szybko zasymilowałem się z Gryfiakami, tak już miałem w życiu, że sierść zmieniałem, nie obyczaje. Wzbiłem się w powietrze i zacząłem sobie latać na luzaku, zwisając z miotły tak, iż trzymałem się trzonu tylko nogami. TŁUMY SZALEJĄ. Patrzę, a tu jakaś sztunia obok mnie zasuwa poprzez przestworza w zadziwiająco niemodnych butach.
- Hej złotko, kierunek rodeo w inną stronę – zagajam nonszalancko, podlatując obok, nadal zwieszony głową w dół.
No oczywiście, że się popisywałem. Na dodatek w najlepszy z możliwych sposobów.


@Winnie Hensley sztunio pisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 00:53

- Oki doki, wiesz jak jest- mówi do Cartera, wzruszając ramionami. Może nie było aż tak źle. W końcu mieli cały czas swoich ziomków z Salem do bujania się po mieście. Po prostu to nie była ich piękna Ameryka. Cudownie luźna i beztroska w wyobrażeniach Wins.
- Ta, nie kochają nas tutaj, to trzeba przyznać – zgadza się żywo z przyjacielem , wywołując niemalże tym tematem czepliwego Anglika. Bo Winnie zapiernicza sobie na miotle ze swoim białowłosym przyjacielem u boku, kiedy niemalże bezwłosy kolega @Elliott Van der Vyver podlatuje do niej, odwrócony do góry nogami. Trudno jest ocenić Winonie chłopaka, bo przecież zwisa tak z miotły, że ledwo widzi jego buźkę. Hensley spogląda na swoje buty, jakby miała na nogach co innego niż kowbojki. Pewnie Wins powoli przyzwyczaja się do zgorszonych spojrzeń na jej obuwie i niespecjalnie przychylne komentarze. Śmieje się głośno i donośnie, jakby faktycznie rozbawiło ją zdanie ucznia w czerwonym. Pokazuje mu środkowy palec.
- Spaliłam swoje rodeo, więc muszę zadowolić się tym co jest tutaj. A uwierz mi, nie jest łatwo – mówi wesoło z tym swoim tak okropnie mocnym południowoamerykańskim akcentem. On też ma jakiś dziwny, ale Winnie nie potrafi go umiejscowić. Dziewczyna wyciąga nóżkę w swoim niestosownym obuwiu i lekko uderza czubkiem kowbojki w czoło chłopaka, wcześniej wlatując na odpowiednią do tego wysokość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Johannesburg, RPA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 249
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11534-elijot-van-der-vyver#309551
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11548-to-ja#309688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11549-to-sowa#309689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11541-elliott-van-der-vyver#309590




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 01:06

No wiecie, latałem na różnych rzeczach i nie-rzeczach, i śmiało mogłem powiedzieć, że nawet na mój motocykl posiadałem ładniejsze buty niż ta sztunia. TAK SIĘ MARNOWAĆ PRZEZ JAKIEŚ KOZACZKI SPRZED KILKUNASTU SEZONÓW. Gdzie jest @Coccinelle Lepeltier ze swoją modową radą, kiedy jest potrzebna? ACHTUNG! ACHTUNG!
Bo wiecie – ja do stylówki przykładałem dużą wagę. Nie ma to tamto, wszystko musiało być cacy, żeby mnie nikt nie pomylił z lamusem. Ja byłem spod ciemnej gwiazdy. A ta tutaj z ładną buźką potrafiła pokazywać środkowy palec, więc pierwszy krok do zostania gangsterską miała już za sobą.
- No to po co je paliłaś, smoczyco? No typowa kobieta, zero logiki, najpie... eeeeeej – krzywię się, kiedy dziunia spycha mnie tymi swoimi okropnymi buciorami. – Weź, bo mi zostawisz pedalską bliznę jak u Pottera. – odsuwam się od niej w stylowy sposób wykonując beczkę, no i już lecę w sposób zbliżony do standardów europejskich. – Co, myślisz, że trzęsę portkami na te wasze gadki o płonięciu na stosie? Monotematyczni jesteście. Wolałbym sprawdzić, jak sobie radzisz w lataniu bez miotły – no taki ze mnie śmieszek, że teraz to nawet próbuję ją zrzucić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 01:36

Ona też przykłada dużą wagę do stylówki. Tylko trochę w inny sposób niż on. Jej teksański duch musiał bić od niej na każdym kroku. Swoją drogą jej niemodne buciki pewnie kosztują więcej niż cały zestaw jego codziennych ciuszków. Hensley wychowana w rodzinie, gdzie pieniądze się bardzo liczyły, uważała, że coś jest drogie, to jest dobre i tyle.
Próbuje odepchnąć go swoimi pięknymi bucikami, żeby przestał obrażać kobiety i z przyjemnością zostawiłaby mu jakąś bliznę na czole. Skoro tak często bywał poobijany, powinien się przyzwyczaić.
- Wszyscy trzęsiecie portkami na słowo Salem, więc myślę że nie różnisz się od reszty Hogwartczyków – stwierdza Winnie, wzruszając ramionami. Cmoka niezadowolona i próbuje odpędzić się od natrętnego towarzysza, chcąc jego też zrzucić z miotły. Śmieje się jednak po chwili, siłując się z chłopaczkiem. – Wsadziłabym ci miotłę w dupę, za twoje zaczepki, ale nie chcę ci sprawiać za dużo przyjemności – mówi po swojemu, wulgarna Winnie, robiąc do niego niezbyt mądrą minę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Johannesburg, RPA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 249
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11534-elijot-van-der-vyver#309551
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11548-to-ja#309688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11549-to-sowa#309689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11541-elliott-van-der-vyver#309590




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 08:53

Wiecie... ja tam wolałem się nie interesować, czym jeszcze zajmowała się moja szlachetna rodzinka i ile galeonów narastało w skrytce z dnia na dzień. Na pewno więcej, niż byłem sobie w stanie wyobrazić, więc nawet nie podejmowałem próby. Nosiłem się zwyczajnie, bo nikt nie musiał wiedzieć, jaką mamy wypas hacjendę, obstawioną prawdopodobnie lepszymi zaklęciami ochronnymi niż Hogwart. Reszta mojej rodziny paradowała w złocie, tylko ja się wyłamałem z tej tradycji. No kijem rzeki nie zawrócisz.
- Salem-żalem, Salem-zaraz-was-spalę. No faktycznie, trzęsę się jak osika. Słuchaj foczko, ty mnie tu nie stawiaj w jednym rzędzie z tymi nudziarzami – nie daję za wygraną i dalej się z nią przepycham. - Twój cięty języczek już dawno doprowadził mnie do szczytu rozkoszy – szach-mat, kowbojko.
Puszczam jej oczko i robię swoje.

Rzucam kostką, zobaczmy, kto kogo zrzucił. Kto ma mniejszą kostkę ten jest frajer i trochę spada z miotły, co? Ja mam 5 heheheh.

+ edit (skoro już prawie cię zrzuciłem...)


- Masz ochotę na kąpiel w jeziorze, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 14:58

A szkoda, mogliby mieć razem hasju jak lodu i kupować sobie najlepsze apartamenty w okolicy za pieniądze rodziców. A tak to Winnie uznaje go za kolejnego, zwykłego Hogwartyczka, tylko nie tak sztywnego jak inni, bo taka z niej płytka amerykanka.
Prycha na jego niezbyt mądre rymy i marszczy brwi.
-Zaczepiłeś mnie, mówiąc o moich butach, to nie było najbardziej oryginalne w tych okolicach – tłumaczy mu cierpliwie, jak małemu dzieciaczkowi, próbując wsadzić mu równocześnie łokieć gdzieś w oko, żeby ją zostawił. – Aaaa, to dlatego masz takie dziwne miny – mówi ze zrozumieniem o jego szczytach rozkoszy, uparcie nie poddając się w przepychankach słownych, bo czuła, że w tych fizycznych nie miała najmniejszych szans. W końcu była szczupłą kobietką, a on pewnie trochę silniejszym chłopcem.
- Nie mam – mówi szybko Winona, bo czuje, że traci równowagę i kiedy tylko kończy zdanie… spada z miotły. Winnie piszczy, po czym ląduje w lodowatym jeziorze. Co za niebezpieczne zabawy. Hensley po kilku rozpaczliwych ruchach w wodzie, wypływa w końcu na powierzchnię, wciągając powietrze.
HALO, HALO wpadła do jeziora. I to wcale nie była też jej wina! To Elijot powinien dostać szlaban i mieć odjęte punkty, czy co tam robią w Hogwarcie.
- Zabiję cię, pierdolona szmato. Nie będziesz czuł swojej marnej męskości przez następny tydzień – Wiennie odzyskała w końcu swój syreni głosik i szamocze się na tafli jeziora. Z całych sił wrzeszczy do chłopaka nad nią, wyładowując swoją złość. Zaraz popamięta! Niech tylko Winnie znajdzie sposób na wydostanie się z jeziora. Mokra Królowa Teksasu rozgląda się w poszukiwaniu swojej marnej miotły z Hogwartu. Jej poprzednia, z której na pewno by nie spadła, stanęła w płomieniach, a nie zdążyła kupić nowej. Jeszcze tylko musi się stąd wydostać zanim zamarznie.

3, ale to nie fair :///////////////
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Johannesburg, RPA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 249
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11534-elijot-van-der-vyver#309551
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11548-to-ja#309688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11549-to-sowa#309689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11541-elliott-van-der-vyver#309590




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 15:17

- Skoro nie jestem pierwszy, dlaczego jeszcze nie wpadłaś na to, by założyć sneakersy? – pokazowo zadzieram moje stopy do góry, prezentując moje szałowe, miejskie obuwie. Klasa sama w sobie, moja stylówka była bez skazy. I bardzo pasowała do mojej osobowości!
Szamoczę się z kowbojką, bo lubię.
- Nie no, co ty. To moja reakcja na końskie łajno, które odstaje ci spod obcasów – HOHO, zaczyna się robić ostro, no ale tak naprawdę to po prostu cisnę sobie dalej bekę z jej butów i ZUPEŁNIE NIECHCĄCY w końcu odpycham ją za mocno, fruzia chyba traci równowagę na miotle, a po chwili słyszę głośny plusk. Rozglądam się na prawo – nie ma jej. Po lewej – nie ma jej.
Brawo za twój geniusz, Van der Vyver. Od kiedy ludzie zrzuceni z miotły spadają na bok?
Przez chwilę się zastanawiam, czy nie pozbyłem się jej na dobre, to było u nas rodzinne, więc może wyssałem takie umiejętności z mlekiem matki, ale już po chwilę słyszę jakieś darcie mordy z tafli jeziora. Podlatuję niżej (ODWAŻNY JESTEM, JAK NA GRYFONA PRZYSTAŁO, niestraszne mi jakieś tam babskie pogróżki), tym razem to ja cmokam (szybko się uczę), kręcę głową i wyciągam w stronę mokrej foczki rękę.
- Wyciągnę cię stąd. Jak przestaniesz łazić w tych paskudnych butach.
NO CO, UCZCIWY DEAL.
- Słabo ci idzie obrzucanie mnie mięsem, niektóre dziewczyny mają większą fantazję – przyzwyczaiłem się do tego, że panny nazywaja mnie różnymi obraźliwymi epitetami. A później i tak robią do mnie słodkie oczy. – Hej, Rodeo, jak ci się pali do tego, żeby dobrać mi się do spodni, to zamkniemy się w jakimś schowku na miotły zaraz po zajęciach – tak naprawdę to miałem bekę ze wszystkich, którzy pukali się po pustych klasach, więc raczej rzucałem słowa na wiatr. No ale kto mi zabroni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 16:30

W sumie średnio chciało jej się tłumaczyć ze swojego wyboru butów, więc wzrusza ramionami, nie patrząc nawet na jego buty.
- Jestem kobietą, jestem nielogiczna – powtarza jego słowa i jeszcze zdąży zrobić minę pełną obrzydzenia, kiedy ten coś mówi o łajnie. Winona to delikatna kobieta, nie powinien przy niej poruszać takich tematów. Zaraz Wins popłacze się, czy coś jak będzie taki niemiły.
Chlup.
Z pewnością tu zamarznie. Kiedy widzi wyciągniętą rękę, od razu ją łapie, bo jest gotowa na wszystko byle tylko wydostać się z wody. Nawet jeśli to oznacza wczołganie się na miotłę tego okropnego chłopaka. Tylko Elijot nie robi mądrze, bo najpierw podaje jej dłoń, a potem mówi jakieś złośliwości mające na celu ją tylko rozsierdzić. Winona niewiele myśląc, łapie drugą ręką jego nadgarstek i z całej siły ciągnie go za ramię, mając nadzieje, że wykorzysta element zaskoczenia i fakt, że miotły nie są najstabilniejsze na świecie.
- Będziesz mnie jeszcze błagał o rodeo w schowku na miotły – odgraża się bez sensu, ze szczękającymi zębami córka Króla Pornosów. Nie jest pewna w sumie co tym insynuuje. Póki co jednak nie ma ochoty się wykazywać. Ale za to chce sprawić jeszcze większy ból gryfonowi. Na początku rozważa bezpośredni atak, jednak znowu przegrałaby z kretesem. Dlatego w przypływie złości łapie go za, uwaga, ucho, i zaczyna go wykręcać uparcie, przynajmniej wiedząc, że to sprawi mu jakiś ból i może przestanie na chwilę mówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Johannesburg, RPA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 249
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11534-elijot-van-der-vyver#309551
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11548-to-ja#309688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11549-to-sowa#309689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11541-elliott-van-der-vyver#309590




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 17:25

Ta, delikatna. Delikatne kobiety nie hasają w takich buciorach. I nie wykrzykują takich oszczerstw. Nie dam sobie insynuować takich rzeczy.
Ja tu po szarmancku postępuję, a ta mi wykręca nadgarstki. Tak się odwdzięcza za uratowanie życia? To, że nie spłonęła w Salem nie oznaczało, że nie mogła zamienić się w kostkę lodu pozostawiona w hogwarckim jeziorze. Dość trudno jest mi panować nad miotłą, bo wcale to nie jest przyjemne, ale wiadomka, ja jestem mistrz lotów, więc trochę nas znosi, ale daję radę.
- Wiedziałem, że jesteś chętna – uśmiecham się SZELMOWSKO, czego jednak blondyna nie może zobaczyć.  
A później przychodzi najgorsze.
Czuję rwący ból w uchu, więc zaczynam się drzeć wniebogłosy, odruch bezwarunkowy bierze górę nad moim ciałem i puszczam miotłę na rzecz tego, by odciąć się od źródła bólu.
Zgodnie z przewidywaniem nic nie mówię przez chwilę, ale trochę spadamy.
- PUŚĆ MNIE ALBO NAS ZABIJESZ.
Będziemy mieli prawdziwą teksańską masakrę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 17:49

To po prostu jej tarcza. Normalnie jest bardzo delikatna i nieśmiała.
Winnie kręci się na miotle, dodatkowo trzęsąc się jak osika. Co jak co, ale pogoda nie była dziś idealna na kąpiele w ubraniu, a późniejszy loty miotłą przy zimnym wietrze. Elijot też nie był specjalnie dobrym kominkiem. Wywraca oczami na jego słowa..
- Wiedziałam, że ty też – mówi, zanim przystępuje do masowego ataku i wykręca mu dziko ucho. Co tam, że teraz kołyszą się niebezpiecznie w powietrzu, bez specjalnego ładu i składu. Hensley dziko cieszy się, że sprawia ból swojemu towarzyszowi. I dobrze, niech umierają! Należy mu się za to, że wrzucił ją do jeziora! Hensley na początku nie zwraca uwagę na jego słowa, ale kiedy widzi zbliżającą się ziemie, puszcza w końcu jego ucho i łapie trzonek miotły, tak by nie wbili się w ziemię.
- HAMUJ! – krzyczy dziewczyna, podnosi ich na tyle, żeby nie wryli się w ziemię, kończąc tragiczną śmiercią, ale zbyt mało, by nie zaryli nogami w ziemię i w dzikim nieładzie upadli na twardy grunt. Wins zdążyła jeszcze złapać się mocno Gryfona, żeby chociaż nie ginąć samotnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Johannesburg, RPA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 249
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11534-elijot-van-der-vyver#309551
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11548-to-ja#309688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11549-to-sowa#309689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11541-elliott-van-der-vyver#309590




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 18:06

Świetnie, że udało się nam dojść do porozumienia w kwestii pukania się w schowku na miotły, niemniej jednak bardzo chciałbym dożyć tego momentu.
A więc po kolei.
Wpadamy w mocne turbulencje, ogólnie to pikujemy na miotle w stronę stałego lądu (LĄDU!), nie jest dobrze, a do tego wszystkiego sztunia wykręcając mi nadgarstek i ucho, każąc mi HAMOWAĆ. Kobieca logika nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Gdyby postanowiła odpuścić choć trochę wcześniej, oddając mi władzę nad miotłą, zapewne skończyłoby się to lepiej dla naszej dwójki mnie. Tymczasem ja przekoziołkowałem dość mocno po ziemi, lądując na ryju, ale razem ze mną koziołkowała blondyna, spełniając swoją obietnicę o rodeo. Byłem na tyle wspaniałomyślny, by zamortyzować jej upadek własnym cielskiem. NO DOBRA, ZACHOWAŁEM SIĘ PO GRYFOŃSKU i tak naprawdę to ją złapałem, żeby jakoś przyjąć największe obrażenia na siebie.
Reasumując:
✔ Jeden porządnie obity ryj.
✔ Jeden wykręcony nadgarstek.
✔ Jedno piekące ucho.
✔ Para obitych żeber.
✔ Jeden stłuczony bark.
✔ Jeden zdarty łokieć.
✔ Jedna przemoczona fruzia z Salem – poza tym chyba w jednym kawałku.
✔ Jeden pewny szlaban.
Chociaż może? Może tym razem mi się upiecze?
- Kobiety! Zawsze doprowadzacie mężczyznę do upadku – wyjęczałem, trochę nie mogąc się ruszyć. Byłem dość obolały, a na dodatek przygnieciony przez całe Rodeo.
Nie powiem, bym z tego drugiego był jakoś szczególnie niezadowolony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 18:27

Carter obserwował całe zdarzenie z ziemi. Najpierw ich przepychanki, potem Winnie kąpiącą się w lodowatym jeziorze, a na koniec tą dwójkę szamoczącą się na miotle. Nie chciał robić sobie kłopotów, więc tylko w swojej głowie kibicował Hensley, żeby skopała tyłek temu kolesiowi. Gdy zauważył, że zaczynają spadać, pomyślał, że oboje spędzą trochę czasu w skrzydle szpitalnym. Nie był zbyt ucieszony wizją odwiedzania Królowej Teksasu w tym właśnie miejscu. Nie przepadał za szpitalami. Jak już runęli na ziemię, chłopak podszedł do nich, niewiele się zastanawiając.
- Wins, wszystko w porządku? - doskonale widział, że jego koleżanka spadła na Elliotta, ale o niego się nie martwił. Wyciągnął rękę w stronę blondynki. Miał nadzieje, że obędzie się bez zbędnych uwag ze strony chłopaka. Posłał w jego stronę spojrzenie bez wyrazu, ale za chwilę ponownie skupił się na Winnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 20:36

Życie miga Winnie przed oczami. Z nostalgią myśli o swoim tatusiu na ich dużym ranczu, o rodzince ujeżdżającej wspólnie konie (czy co oni robią na wspólnych imprezach), o pięknym uśmiechu Ceres, śpiącym Cyrusie…
Łup, łup, łup. Winona już nawet nie piszczy. Również nie szlocha, bo z przerażenia zamiera, zaciskając mocno powieki i wciągając oddech. Wtula się w Elijota, jakby był jej ostatnim ratunkiem.
ŻYJE. Otwiera powoli oczy. Oddycha szybko na czymś miękkim i jęczącym. Nagle poprzednia panika wydaje jej się nadzwyczaj głupia i jej strach ucieka gdzieś do jeziora. Słyszy jak Gryfon mamrocze coś niemiłego. Podnosi zmęczona głowę i przez chwilę wisi nad swoim towarzyszem, niczym w jakiejś romantycznej scenie. Która się szybko kończy, bo ze znużenia wyraz twarzy Winnie przeradza się w złość. Pluje brzydko wodą z jeziora, gdzieś obok głowy chłopaka i uderza go kilka razy w pierś i jeszcze po żebrach. Dopiero teraz widzi, że on jest w jeszcze gorszym stanie niż Wins, więc przestaje się na nim wyżywać.
Nad jej głową pojawia się jej rycerz z białymi włosami, który wcześniej nie kwapił się do pomocy, kiedy biła się z chłopakiem.
- A wyglądam jakby było wszystko w porządku? – pyta ironicznie, ale łapie jego rękę i wstaje na własne nóżki. Musi jej wybaczyć, nie jest w najlepszym nastroju.– Osuszcie mnie – jęczy szukając różdżki po mokrym mundurku. Łypie okiem na leżącego Gryfona. Ponieważ nie może znaleźć różdżki, zaprzestaje poszukiwań i wyciąga w jego kierunku dłoń. – Dzięki, że przyjąłeś na siebie randkę z gruntem. Prawdziwy z ciebie dżentelmen. Wyglądasz dzięki temu tak źle jak ja. Może powinieneś iść do szpitala – mówi stosunkowo pojednawczo. Chrząka i próbuje poprawić mokre włosy, dość nieudolnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 20:54

Winnie chwyciła jego rękę i wstała. Nie zraziło go jej ironiczne pytanie, przecież właśnie spadła z miotły ze sporej wysokości. On też nie byłby zadowolony. Wyjął swoją różdżkę, wymówił odpowiednią formułę i chwilę później blondynka była sucha. Zauważył jak podaje rękę chłopakowi, który wyglądał jak siedem nieszczęść. Carter postanowił tego nie komentować, bo nie miał ochoty na kłótnie z tym gościem.
- Może ty też powinnaś się do pielęgniarki? Żeby upewnić się, że wszystko w porządku. Wprawdzie nie zderzyłaś się bezpośrednio z glebą, ale... - powiedział do Winns. Nie wiedział jak zareaguje, ale naprawdę się o nią troszczył. Była jedną z niewielu osób, z którymi mógł pogadać, ewentualnie pójść do jakiegoś baru w tym miejscu. Nie chciał, żeby pomyślała, że martwi się o nią w ten sposób, jak mama o swoje kochane dziecko, ale taka sytuacja. Jeśli nie będzie chciała iść do skrzydła szpitalnego, to i tak do niego nie pójdzie. W końcu była Królową. Nie mógł jej niczego nakazać. Rzucił pytające spojrzenie w stronę Winnie i czekał na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Johannesburg, RPA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 249
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11534-elijot-van-der-vyver#309551
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11548-to-ja#309688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11549-to-sowa#309689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11541-elliott-van-der-vyver#309590




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 21:07

Wszystko mnie boli, ale to nie przeszkadza chichrać mi się głupio, zwłaszcza, kiedy mokre włosy blondyny smyrają mnie po twarzy. Przez chwilę mamy scenę jak z tanich filmów dla nastolatek, aż chyba z tego wszystkiego Rodeo zaczyna haftować, tylko... dlaczego postanawia mnie przy okazji okładać pięściami? Mam za mało sił, żeby jej oddać. Serio. Więc tylko wydaję z siebie jęki niezadowolenia w rytm jej grzmocących mnie pięści.
No lubię grzmocenie, ale w trochę innym wydaniu. I też nie do końca chodzi mi o takie, jakie mistrzunio zafundował Ceresce na balu.
Hehe.
Trudno stwierdzić jednoznacznie, czy w zasadzie wyję z bólu, czy się śmieję, bo jestem przyzwyczajony do tego stanu. Nawet mi się to podoba, wiecie? No i przy okazji mogłem się wykazać heroizmem. Chciałem do Slytherinu, ale o dziwo stary kapelusz wiedział lepiej ode mnie. NIE WIDZIELIŚCIE TEGO, OK? W sensie tego, że właśnie przyznałem komuś (czemuś?) rację...
Widzę łapę wyciągniętą w swoją stronę, ale zanim decyduję się ją chwycić, to puszczam oczko do Kowbojki.
- Mogę to rozważyć. Jak pozbędziesz się tych butów. Albo sam się ich pozbędę. W schowku na miotły – ledwo zipię, ale humor nadal mi dopisuje. Patrzę na ziomeczka, który się przypałętał i postanowił rycerzykować, i szybko zdaję sobie sprawę, że nie mógłby być moim ziomeczkiem, bo wyglądał na takich, co woli chłopców. Jestem jednak za bardzo poobijany, żeby zacząć mu naskakiwać, więc mówię tylko:
- Piękniś, chyba masz za mało do czynienia z kobietami, bo nie wiesz, jak z nimi postępować - normalnie pewnie chciałbym mu przysolić, ale nie chce mi się nawet podnosić. No chyba, że Rodeo już mi pomogła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 21:31

Blondyn przewrócił oczami. Tego się spodziewał. Tylko tego mu brakowało, żeby ten prostak pouczał go, jak postępować z kobietami. Był głuchy na to, że Elliott się z niego wyśmiewał. Nie miał ochoty ani zamiaru wdawać się w dyskusję, ale ten typ spod ciemniej gwiazdy potwornie go irytował.
- Słuchaj. Nie pouczaj mnie jak obchodzić się z kobietami, okej? Nie wydaje mi się, żebyś miał o tym lepsze pojęcie niż ja. - posłał w jego stronę pogardliwe spojrzenie. Wydawało mu się, że chłopak jest przykładem typowej ameby umysłowej, więc nie miał nawet ochoty się z nim wykłócać. I jak Salemczycy mieli się przekonać do tutejszych? Większość z nich zachowywała się jak jacyś totalni palanci. Zdarzały się wyjątki, ale z większością tych ludzi Carter nie chciał mieć nic do czynienia.
- Co za wkurwiający typ. - burknął sobie pod nosem z nadzieją, że nikt go nie usłyszy. Stanął u boku Winnie. Był praktycznie pewien, że będzie miała coś jeszcze do powiedzenia, więc postanowił poczekać na rozwój sytuacji. Stwierdził, że spokojnie mógłby odejść, ale był ciekawy co się wydarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 23:18

-Dzięki – mówi z ulgą do Cartera, uśmiechając się do niego w końcu. Wtula głowę do suchego ubrania, jakby tym sposobem mogła też wysuszyć włosy.
- No nie wiem… Wydaje mi się, że wszystko jest w porządku u mnie – mamrocze, dotykając każdej bolącej części ciała. Przypuszcza jednak, że to tylko jakieś niegroźne siniaki. Boi się, że co najwyżej się przeziębi od mokrych włosów. Może powinna iść do środka, zanim ktoś zachce jej dać szlaban?
- O nie mój drogi, w schowku na miotły będę mieć na sobie tylko i wyłącznie kowbojki – żartuje Winnie i śmieje się krótko. Również puszcza do niego oczko i sama pochyla się, by podnieść z ziemi chłopaka. Ależ wspólne uderzenie o glebę zbliża.
Nie znała prawie niesfornego chłopaka, ale jego komentarz do Cartera zupełnie jej nie zdziwił. Jej nowy, nieznośny kolega bywał dżentelmenem tylko w ekstremalnych sytuacjach.
- Jak tam się czujesz? Boli cię tutaj? – pyta Winnie i mocno łapie go dokładnie w miejscach, gdzie miał obite żebra. W końcu nie można tak się nabijać z Cartera. To był jej bardzo dobry ziomek. #teamSalem
- Zazdrości ci, że jesteś ładniejszy – stwierdza z uśmiechem Winnie , przyjacielsko uderzając w ramię Cartera i machając zabawnie brwiami. Może wciąż tam trochę podtrzymuje Gryfona, żeby stanął na nóżkach.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 561
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11159-tina-yeger#300830
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11163-relacje-tiny-yeger#300856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11161-klej-listy-a-klej-przyniesie#300832
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11162-tina-yeger#300854




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 23:27

Nauczycielka obserwowała bacznie uczniów. Większość już wylądowała ale nie wytrzymała gdy Eliot, Carter i  Winnie się kłócą. Przyłożyła różdżkę do swojego gardła i krzyknęła - H E J! SPOKÓJ NATYCHMIAST! CO TO ZA SŁOWNICTWO NA MOICH LEKCJACH! Nie będę tolerować takiego zachowania! Jeszcze raz i porozmawiamy sobie inaczej. Gryffindor traci dziesięć punktów więc proszę się pilnować! A nad waszą dwójką jeszcze się zastanowię- tu jej głos lekko się uspokoił - Czy ja dałam polecenie żeby się sprzeczać lub wrzucać do wody? Proszę w tej chwili wylądować, drodzy państwo i ustawić się w równym rzędzie. Nie sądziłam że tak szybko zdołacie zepsuć mi humor. Naprawdę nie toleruję takiego zachowania. Jeżeli coś się wam stało to idźcie do pielęgniarki- Wskazała palcem miejsce zbiórki, oczywiście to mieli zrobić wszyscy bez wyjątków. Szkoda, że to są też przyjezdni, normalnie już dała by punkty ujemne .Pani Yeger skrzyżowała ręce na klatce piersiowej a gdy już się ustawili to powiedziała -Teraz zobaczymy waszą sprawność. Osobno teraz zatoczcie 4 koła jak najbliżej tafli wody. Pierwszy będzie pan Carter Wright- I tutaj uśmiechnęła się, wskazując głową jego cel czyli jezioro. Już jej przechodziło, jednak zapisała sobie coś na pergaminie. Przechodziło jej szybko, szybko ją można było zdenerwować ale zapamiętywała. Nie puszczała w niepamięć. Spojrzała na niego zachęcająco znad kartki papieru.

przyjezdnym też można odejmować (i dodawać xd) punkty
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1599
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1594
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Wto Paź 13 2015, 23:56

Trochę zdyszana ale szczęśliwa, wylądowała na ziemi. Wyszczerzyła się do Gaba. Że niby tylko to cudo?! A co z jej świetnymi zdolnościami miotlarskimi?
- Wyobraź sobie, że tutejsze! - I odpowiedziała całą historię o artykule w Proroku i zakupie za pół ceny. Była w końcu bardzo zadowolona, że udało jej się zdobyć ją w takiej okazyjne cenie, bo chociaż zawsze miała pieniążki od tatusia jak tylko chciała, to nie była pewna czy akurat wtedy miała aż tyle galeonów przy sobie. Ale byłby przypał. - Ale twój Ventus też daje radę! Jestem pewna, że zaraz wyprodukują jakiś nowy, lepszy model niż ten. - Poklepała swoją super-miotłę.
Tak sobie gadali i czekali na dalszą część lekcji, kiedy Daisy zobaczyła, że nad jeziorem zaczęło się dziać. Ach, ta Winnie, zawsze coś wymyśli.
- Ej, chodźmy tam zobaczyć co się dzieje! - zawołała zaciekawiona, widząc, że sprawcy całego zamieszania właśnie z impetem wylądowali przy brzegu. Pociągnęła Gabsa na miejsce zdarzenia, ale niestety międzyczasie nauczycielka też się skapnęła w sytuacji. Wielka szkoda, że Daisy miała taką ochotę posłuchać o co chodziło. Stanęła gdzieś tam - wcale nie w równym rzędzie - udając, że jest grzeczna.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sro Paź 14 2015, 12:22

Gdy Winnie szturchnęła go w ramie, uśmiechnął się do niej szeroko. Cieszył się, że dalej trzymali się w jednej paczce. W końcu w grupie raźniej, nie? Z zamyślenia wyrwał go głos wkurzonej, jak podejrzewał, nauczycielki. Przywołała ich do siebie i kazała ustawić się w szeregu, a potem zagroziła, że odejmie im punkty. Carter nie za bardzo wiedział o co chodzi z tymi punktami, dlatego niezbyt się tym przejął. Natomiast przejął się tym, że już na pierwszej lekcji zwrócił na siebie uwagę nauczycielki i niestety nie dlatego, że świetnie latał na miotle, tylko dlatego, że wdał się w jakąś głupią dyskusję. Wysłuchał kolejnego polecenia i nieco się rozluźnił. Gdy pani Yeger powiedziała, że ma zacząć nie wykazał zbyt wielkiego entuzjazmu. Nie lubił być pierwszy, ale trudno. Poza tym nie miał porządnego sprzętu, tylko miotłę ze szkolnego kantorka. Cudownie.
- Pora pokazać Hogwartczykom, jak latamy w Ameryce. - puścił oko do Hensley i dosiadł miotły. Nie miał zamiaru jakoś specjalnie szarżować, ale nie miał też zamiaru robić z siebie jakiegoś lamusa. Wzbił się w powietrze, a następnie zniżył się do poziomu, który uważał za w miarę bezpieczny. Wprawdzie mógł zejść jeszcze niżej, ale nie daj Boże straci kontrolę nad szkolnym sprzętem i zaliczy kąpiel w jeziorze. Leciał jakieś dwa i pół metra nad wodą. Gdy poczuł się pewniej zszedł jeszcze pół metra niżej i przyspieszył. Zakończył pierwsze okrążenie. Niesamowicie było znowu poczuć wiatr we włosach. Kolejne trzy kółka przeleciał bardzo szybko, nie przybliżając się bardziej do powierzchni wody. Spokojnie wylądował na miejscu z którego wystartował. Jego włosy były rozwiane przez wiatr. Uśmiechnął się do nauczycielki i wrócił na swoje miejsce. Uważał, że stać go na więcej, ale naprawdę nie miał ochoty się popisywać.


Ostatnio zmieniony przez Carter Wright dnia Czw Paź 15 2015, 15:10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Johannesburg, RPA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 249
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11534-elijot-van-der-vyver#309551
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11548-to-ja#309688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11549-to-sowa#309689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11541-elliott-van-der-vyver#309590




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sro Paź 14 2015, 17:36

Był głuchy, a do tego był frajerem. No ale w sumie na takich szkoda było mojej cennej uwagi, poświęcałem ją tylko interesującym typom, a w ogóle chętniej zawracałem sobie głowę sztuniami, wiadomka.
- Nie uderzyłem się w głowę aż tak mocno, żeby mi się wydawało, że to powiedziałaś – fiu fiu, wszyscy wiedzą, że w każdym żarciku tkwiło jakieś ziarnko prawdy. No nie miałbym nie przeciwko, jakby to jedno okazało się całkiem dorodne. Jak się jej teraz przyjrzałem, to była nawet niebrzydka.
Podniosłem się w końcu z jej pomocą, chociaż przez kilka minut upierałem się, że sam dam radę, bo jednak Gryfońska duma brała wodze w swoje ręce. Musiałem jednak ustąpić i w końcu łaskawie pozwoliłem jej podać mi pomocną dłoń, czego szybko pożałowałem, bo zaczęła mnie obmacywać w miejscach, którym oberwało się chyba najbardziej, więc co drugą sylabę przerywałem jej wypowiedzi jękami.
- Wiedziałem, że na mnie lecisz, no ale dalej, pomacaj sobie, możesz nie mieć więcej okazji, jeśli na przykład zdechnę przed dojściem... – wziąłem głęboki oddech, bo coś zakuło mnie w żebrach - do skrzydła.
HALO, mnie się zawsze wydawało, że to dżentelmeni ratują damy sztuni z opresji, no nie, cały scenariusz na opak.
W końcu pojawia się psorka, nie wiem, komu odgraża się za język, ale z pewnością nie do mnie. Zastanawiam się tylko, dlaczego TO MNIE WŁAŚNIE SIĘ OBRYWA, kiedy ja tu szlachetnie wyciągnąłem Rodeo z jeziora i uratowałem ją od śmierci. Z tym zrzuceniem też nie było celowe.
- Pani profesor, ale za co te ujemne punkty, jeśli mógłbym wiedzieć? – zaczynam swoje, po czym orientuję się, że ne wiem, jak dziunia ma na imię, więc improwizuję. – Leciałem obok koleżanki, kiedy jej miotła ześwirowała i chciałem zapobiec przed katastrofą, jednak przypadkiem zrzuciłem ją do jeziora. Natychmiast pospieszyłem z pomocą! #typowygryfon. – Wydaje mi się jednak, iż koleżanka doznała szoku od wody – patrzę na nią porozumiewawczo, licząc, że wyczyta z moich myśli ŁŻYJ, ŻE TO TWOJA FOBIAi zaczęła się na mnie wyżywać. Fakt, nie wyglądało to zbyt ciekawie, jednak starałem się nas oboje uchronić od katastrofy. Jeśli jednak widzi pani profesor w moim postępowaniu czyny niechlubne, przyjmę to z godnością. – udałem skruszonego, ale poszło mi całkiem nieźle.
Niemniej jednak, o lataniu na dzisiaj mogłem już zapomnieć, chociaż przez chwilę rozważałem zgrywanie twardziela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Czw Paź 15 2015, 01:32

Niech wierzy w co chce. Gdyby każdy żart o podtekście seksualnym, który wypowiedziała Winnie był  prawdą, pewnie mogłaby wydać swoją własną książkę erotyczną. Ale kto wie, może to on ma rację i niedługo spotkają się w takim schowku! O ile nie powie na głos, że jest „niebrzydka”, za takie słowa, nie pozwoli mu nawet ściągnąć sobie bluzy. Hansley przecież jest piękna i powinna to słyszeć nieustannie!
- Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać – mówi i przestaje szczypać chłopaka po obolałych żebrach.
Wtedy pojawia się pani profesor. A to pech, Winona myślała, że już o nich zapomniała. Albo jakimś cudem nic nie zauważyła. Winnie robi odpowiednio skruszoną minę i kiwa głową. Jak dla niej wszystko gra, bo jej się upiekło. Jednak najwyraźniej Elijotowi coś się nie podoba i zaczyna tworzyć jakąś swoją wersję historii. Hensley marszczy brwi, że ten jeszcze się sprzecza. Tak to mogliby odejść w spokoju, a on próbuje coś ugrać. Jeszcze przez niego Winnie straci punkty. Albo oboje dostaną szlaban. Widzi, że robi do niej jakąś minę i wyraźnie chce, by potwierdziła jego historię. Winona wzdycha i wzrusza ramionami.
- To prawda, mój chłopak próbował mi pomóc. Ja byłam jedynie spanikowaną damą w opresji – potwierdza bezbarwnie jego historię i uśmiecha się do nauczycielki. – Nigdy więcej się to nie powtórzy, pani profesor. Dziękujemy za wyrozumiałość. Odprowadzę go do skrzydła szpitalnego – mówi i zaczyna siłą go wypychać z lekcji. Jeszcze przez tego pacana ona i Carter dostaną szlabany za nic! A tak to tylko jakiś ich czerwony dom stracił punkty. To pewnie nic takiego. Ona jest ważniejsza, dlatego odciąga go od jeziora, wykorzystując to, że jest bardzo obity i pewnie nie może aż tak się opierać.
- Leć pięknie za mnie, Carter – rzuca jeszcze za siebie i wysyła buziaczka swojemu dobremu ziomkowi.

ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 561
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11159-tina-yeger#300830
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11163-relacje-tiny-yeger#300856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11161-klej-listy-a-klej-przyniesie#300832
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11162-tina-yeger#300854




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Sob Paź 17 2015, 08:55

Pani Yeger uważnie obserwowała wywołanego do lotu przyjezdnego. A w głowie jej myśli opierały się na słowach "Dać im szlaban czy ujemne punkty? Szlaban czy ujemne punkty...?" Jednak pozostawała w realnym świecie. Spojrzała na odchodzących uczniów ale nie skomentowała ich wypowiedzi, nie chodziło tutaj o zachowanie ale i też o słownictwo o czym najwyraźniej pozapominali. Nie dziwota, takie "słówka" szybko wylatują z pamięci ale nie Tina. Ona pamiętała i to praktycznie każde słowo które dzisiaj padło. Mogła patrzeć w inną stronę ale słuchała o czym rozmawiają uczniowie. Spojrzała na resztę uczniów i powiedziała z uśmiechem - Dobrze teraz każdy po kolei powtórzy to samo ćwiczenie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Seul, Korea Południowa.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 200
  Liczba postów : 275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11368-scarlett-jung
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11375-polamac-ci-kosci#305167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11376-ppalgang#305178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11374-kuferek-scarlett




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pon Paź 19 2015, 18:50

Okrążenie jeziora? Znowu?
Po Scarlett wyraźnie było widać, że powtarzanie tego samego, lub podobnego ćwiczenia kilka razy było dla niej nużące. A gdy usłyszała, że mają przelecieć jak najbliżej tafli wody aż szerzej otworzyła oczy ze zdumienia. Może nie było tego po niej łatwo poznać bo w końcu spędziła wakacje na statku razem z resztą uczniów, ale Gryfonka bała się wody. Od zawsze tak miała, do dzisiaj pamiętała koszmar, który dosyć często ją nawiedzał kiedy jeszcze miała rodziców. Śniło jej się że tonęła, zawsze w takich samych okolicznościach. Lekko zaciskając zęby wzbiła się w powietrze, dosyć nisko jak kazała Profesor Yeger, jednak gdy tylko zbliżyła się do jeziora poderwała miotłę do góry, mniej więcej na wysokość metra i pół. Skuliła się na miotle i starając się nie zerkać na dół wykonała wszystkie wymagane okrążenia. I szczerze mówiąc, lecąc niżej niż wcześniej bardziej obawiała się, że spadnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   Pon Mar 21 2016, 21:21

Dawno, dawno temu była sobie baśń, w której żyła wodna królewna. Ta panna budziła się każdej wiosny i starała się przywrócić królestwo wody do stanu sprzed zimy. Jednak po każdej wiośnie traciła swe życie i umierała zamieniając się w część jeziora.
Lilith siedziała nad brzegiem jeziora wpatrując się nieprzytomnie w taflę wody. Miała tyle myśli w głowie, że tak naprawdę do końca nie wiedziała na czym się skupić. Zabrała kamień z brzegu i rzuciła go daleko przed siebie.
Jeden – w jej głowie zaczęły kłębić się myśli, o których wiedzieć mogła tylko ona. Rzut kamieniem powtórzyła jeszcze trzy razy po czym westchnęła głęboko i pozwoliła ciału bezwładnie opaść na trawę. Pustym wzrokiem przyglądała się jak chmury leniwie przemierzają bezkresne niebo, co jakiś czas przyspieszając, popychane mocnym wiatrem. Było zimno, jednak jej to nie przeszkadzało. Chciała po prostu spoglądać w to niebo i zapomnieć o wszystkim co się wokół niej działo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Nad Jeziorem   

Powrót do góry Go down
 

Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 23 z 26Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24, 25, 26  Next

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Chatka nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Nad Jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-