IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Galeony : 26
  Liczba postów : 431
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2910-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1795p75-naomi-naomi-naomi#291500
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1796-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10618-naomi-young#291596




Gracz






PisanieTemat: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   5/3/2011, 18:53

First topic message reminder :


Rozlozyste drzewo nad jeziorem

Te stare, rozłożyste drzewo rosnące w pobliżu jeziora zawsze przyciągało amatorów wspinaczki. Grube, nisko osadzone gałęzie to ułatwiają. Wejść nie jest tam trudno, a widok na jezioro i pobliskie tereny jest cudowny. Uczniowie lubią tu odpoczywać, plotkować lub się uczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Salerno, Italy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 59
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9703-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9705-iris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9704-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9707-iris-sorrentino#273090




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   5/10/2014, 21:56

Kątem oka widziała wiszącą w powietrzu rękę, czekającą na odwzajemnienie gestu. Bardzo powoli odwróciła głowę w strone właściciela, po czym równie wolno, lekko uścisnęła jego dłoń. Przez krótką chwilę patrzyła prosto w oczy przybysza, jakby chciała zajrzeć do jego myśli. Zawsze tak robiła.
- Iris.. Iris Sorrentino - A jednak nie odpuścił. Szkoda. Wychodzi na to, że nici z samotnego wieczoru.
Prawą ręką zebrała rozwiane wiatrem włosy, a następnie podwinęła lewą nogę tak, aby stabilnie trzymała się pnia drzewa.
- Jestem na siódmym roku. I ja też raczej nigdy Cię nie widziałam - powiedziała, unosząc lekko jedną brew.
Nikotynowy głód coraz bardziej dawał o sobie znać. Ah! Musiał palić akurat przy niej? Jak tylko mogła starała się unikać wdychania dymu, co mogło wyglądać dość komicznie, kiedy lepiej się temu przyjrzeć. W końcu ludzie nie wstrzymują oddechu co kilkanaście sekund.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Oxford, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 171
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7685-nickodem-hamillton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9146-naczelny-fanatyk-sztuki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7690-prosze-o-list-drogi-watsonie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7691-nickodem-hamillton




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   6/10/2014, 17:30

- Czasem znikam, by po jakimś czasie i tak tu wrócić – przyznał, nawet do końca nie wiedząc, dlaczego jej to mówił. Mało kogo – poza najbliższymi przyjaciółmi – interesowały jego podróże. Najpierw ta dwuletnia po Europie, potem kwietniowe zniknięcie by wybrać się do Kazachstanu i lipcowa Rosja z Jeanette. Dużo się działo, a mimo to nadal był na bieżąco ze sprawami szkoły. Nie dziwiło go już jednak, że nie kojarzył siódmoklasistki. Przecież powinien był zniknąć ze szkoły w momencie, gdy ona kończyła naukę w trzeciej klasie, a wciąż tutaj przebywał.
Uśmiechnął się lekko, dostrzegając jej reakcję na dym papierosa. Jeśli jeszcze bardziej będzie się odchylać, jeszcze zsunie się z drzewa.
- Nie palisz? Czy wręcz przeciwnie? – Zapytał. Niektórzy przecież uciekali od dymu właśnie z tego powodu, z którego robiła to Iris. Albo żeby rzucić.
Wypalił papierosa do końca i sięgnął po różdżkę, a po wymruczeniu Reducto wypuścił popiół z ręki, by zleciał gdzieś w trawę. Nie będzie przecież zaśmiecał błoni Hogwartu. Nie wypadało.
- Osobiście uważam, że palenie nieco wyniszcza i to nie tylko budżet, ale trzeba przyznać, że niektórzy wyglądają dość seksownie z papierosem w ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Salerno, Italy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 59
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9703-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9705-iris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9704-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9707-iris-sorrentino#273090




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   6/10/2014, 21:40

- Dobrze by było. Tak czasem zniknąć. Na szczęście i nieszczęście został mi ostatni rok. - powiedziała, próbując utrzymać równowagę, co było nie lada wyzwaniem, kiedy zawzięcie walczyło się z obłokami dymu.
- Mhm, pale. - Najwidoczniej próby dyskretnego powstrzymywania głodu spełzły na niczym. Nie były może tak dyskretne, jak Iris się wydawało.
Obserwowała Nickodema, jak ten zręcznie pozbywa się papierosa, wpatrując przy tym w spadający popiół - Może i dobrze, że wyniszcza budżet. Gdyby nie to, już dawno leżałabym w grobie. Właściwie.. Mógłbyś użyczyć mi trochę ognia. Najlepiej tradycyjnie zapalniczki, o ile ją masz - spojrzała na niego mrużąc oczy od zachodzącego słońca. Kiedy tak siedział, a na twarz padały mu ostatnie promienie słoneczne, strasznie jej kogoś przypominał. Za Chiny nie miała jednak pojęcia, kogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Oxford, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 171
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7685-nickodem-hamillton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9146-naczelny-fanatyk-sztuki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7690-prosze-o-list-drogi-watsonie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7691-nickodem-hamillton




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   7/10/2014, 21:56

- Nie planujesz studiów? – Zdziwił się. Rzadko który uczeń Hogwartu rezygnował teraz po siódmym roku. Fakt, Nickodem sam zrobił sobie przerwę po ukończeniu ostatnio roku, zanim zdecydował się na dalszą naukę, ale mimo wszystko wrócił. – Jakie masz zatem ciekawe plany na życie?
Uśmiechnął się do niej, żeby nieco wyzbyć się niezręcznej atmosfery. Inni ludzie bardzo go pasjonowali i powinna przygotować się na więcej pytań.
- Zazwyczaj korzystam jednak z magii – odparł i pomachał różdżką. Wszelkie przedmioty z jego kieszeni często ginęły, dlatego przestał nosić zapalniczki czy zapałki. Z głową wiecznie w chmurach nie można zapanować nad wszystkim, co człowieka otacza, ot co. – Ale je śli się nie obawiasz, że cię podpalę, to mogę pomóc.
Nie był znowuż taki zły z zaklęć, zwłaszcza że miał już z nimi jakieś doświadczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Salerno, Italy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 59
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9703-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9705-iris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9704-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9707-iris-sorrentino#273090




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   7/10/2014, 22:18

Zawahała się, zanim odpowiedziała na jego pytanie. Zastanawiała się, po co właściwie mu to mówi. Zazwyczaj nie wdawała się w dłuższe konwersacje z dopiero co poznanymi osobami. Ale z drugiej strony, skoro już muszą siedzieć tu razem, czemu nie. Mało prawdopodobne było, że znowu się spotkają. Szkoła w końcu była spora, kto powiedział, że jeszcze kiedyś na siebie wpadną? Mogła sobie trochę odpuścić.
- Nie sądzę. To nie dla mnie - powiedziała, marszcząc przy tym brwi - Ciekawe plany na życie? Nie mam żadnych ciekawych planów. Nie wiem co będę robić jutro, a tym bardziej za kilka lat - umilkła, zastanawiając się nad tym, co właśnie powiedziała. Tak, to chyba było dobre określenie. Nie miała żadnych planów. Przez chwilę miała ochotę powiedzieć mu, że chciałaby się stąd wyrwać już teraz. Objechać cały świat i wrócić, żeby zobaczyć, czy ktoś na nią jeszcze czeka. - Nie, nie, nie.. Bzdury - Sama do końca nie wiedziała, co takie myśli robią w jej głowie. Może za długo tutaj siedziała.
Wyrwana z natłoku myśli spojrzała w zielone oczy towarzysza. Uśmiechał się do niej jakby nigdy nic. Kąciki jej ust nie chciały jednak współpracować. Zamiast tego odwróciła głowę z powrotem w stronę jeziora. Słońce już prawie schowało się za horyzontem. Czuła, że zbliżająca się noc będzie chłodna. Ale jakoś nie miała ochoty się stąd ruszać.
- Tak się składa, że lubię ogień, więc możesz walić śmiało - ciągle wpatrując się przed siebie szelmowsko się uśmiechnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Oxford, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 171
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7685-nickodem-hamillton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9146-naczelny-fanatyk-sztuki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7690-prosze-o-list-drogi-watsonie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7691-nickodem-hamillton




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   7/10/2014, 22:39

Skoro już poznała Nickodema, on jej prawdopodobnie nie da spokoju, próbując zwerbować do swojego teatru. Odczuwał silną potrzebę angażowania w coś uczniów, zwłaszcza jako świeżo upieczony prefekt. Nie lubił patrzeć na to, jak jego koledzy niekiedy marnowali potencjał. Nie wiedział jednak, czy Iris przystałaby na jego propozycję, bo zupełnie nic o niej nie wiedział.
- Mam rozumieć, że oddajesz się całkowicie sile przypadku? – Zapytał. Zabrzmiało to iście krukońsko, ale przecież należał do domu Roweny Ravenclaw, więc nikogo nie powinno to dziwić.
Iris coraz bardziej go intrygowała. Nie miała poważnych planów na życie, a mimo to chciała zaryzykować i nie kontynuować nauki. Z drugiej strony Nickodem całe życie stawiał na to, że zostanie ministrem magii, a Jeanette tak namieszała mu w głowie, że zaczął myśleć poważniej o cyrku. Lub teatrze z komedią w tle. Wakacje niby nie trwają długo, a jednak potrafią wiele zmienić. Podróż po Rosji z Villeneuve i trupą cyrkową to najwyraźniej w tym momencie spełnienie jego pragnień.
Sięgnął do kieszeni po paczkę papierosów, gdyby chciała się poczęstować. Nie wzięła bowiem swoich do ręki, więc nie mógł wiedzieć, że je posiadała. Jedno małe zaklęcie Incendio i nikotynowy głód Ślizgonki rozpłynie się niczym dym papierosa w panujących już wokół jesiennych ciemnościach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Salerno, Italy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 59
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9703-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9705-iris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9704-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9707-iris-sorrentino#273090




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   7/10/2014, 23:03

Iris co prawda w graniu najgorsza nie była. W końcu musiała się jakoś nauczyć, jak zręcznie ukrywać emocje, tak czy nie? Jakoś musiała sobie radzić, kiedy nie miała najmniejszej ochoty na tłumaczenie wszystkim w okół, co tak na prawdę się z nią dzieje. Uważała siebie za osobę dość pomieszaną, jeżeli chodziło właśnie o uczucia. Faktem jest, że każdy ma jakieś granice i wcześniej czy później wypłyną na wierzch. Okropnie ją to jednak frustrowało. Nawet gdyby chciała, nie mogła wszystkiego ukryć.
- Właściwie to tak. Jakoś niespecjalnie wszystko mam zaplanowane. Co ma być to będzie - jeszcze raz spojrzała w jego stronę, tym razem lekko z ukosa. - A co z Tobą? Dlaczego po prostu nie zostaniesz na miejscu? - spytała.
Patrzyła na Nickodema, jak wyjmuje z kieszeni paczkę papierosów. Nie zdążyła jeszcze wyjąć swojej, ale skoro tak.. - Mam rozumieć, że chciałbyś mnie poczęstować? - unosząc głowę leciutko się uśmiechnęła.
Robiło się coraz zimniej i zimniej. Nie wiedziała, że będzie tu siedzieć aż tak długo. Nie wzięła nawet żadnego okrycia, a zaczynała się powoli trząść. Siedziała jednak udając, że wcale każdy podmuch wiatru nie przyprawia ją o dreszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Oxford, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 171
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7685-nickodem-hamillton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9146-naczelny-fanatyk-sztuki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7690-prosze-o-list-drogi-watsonie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7691-nickodem-hamillton




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   8/10/2014, 21:06

Jeśli potrzebowała podszkolić się w grze i skrywaniu prawdziwych uczuć, by przywdziać maskę innej postaci, mogła śmiało zgłaszać się do Hamilltona. On od dziecka był wychowywany z szacunkiem dla sztuki i teatru ze względu na to, że jego ojciec został dyrektorem jednego z londyńskich teatrów. Sam praktykował w nim przez moment, między podróżami a nauką w Hogwarcie i dzięki temu zebrał doświadczenie w prowadzeniu warsztatów aktorskich. A to można było śmiało wykorzystać tutaj, w szkole magii.
- Istotą sztuki jest pragnienie odkrywania wszystkiego na nowo - powiedział, a zaraz potem rzucił się do wyjaśnień. - Potrzebuję inspiracji, ale niekiedy znajduję ją własnie w tym miejscu, od którego wiele się zaczęło. Podróżuję, ale mam potrzebę wracania tu co jakiś czas. I oto znów jestem, siedzący na tym drzewie w dość chłodny wieczór.
Skinął głową w odpowiedzi na zadane pytanie, a gdy się poczęstowała* wykonał odpowiedni ruch różdżką, wymawiając Incendio. To było lepsze niż zapalniczka. I o wiele zabawniejsze, gdy z drewna - które właściwie powinno stanąć w płomieniach - tryskały iskry, nie zajmując ogniem patyka.
- Ciekawe, czy trytony dzielą się teraz swoją pieśnią ze stworzeniami wodnymi - powiedział, chyba bardziej do siebie niż do Iris, znów wpatrując się w jezioro. Po chwili jednak oprzytomniał i znów skierował wzrok na dziewczynę. - Za moment wypadałoby wrócić do zamku.


*Mogę uznać, że tak? Najwyżej edytuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Salerno, Italy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 59
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9703-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9705-iris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9704-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9707-iris-sorrentino#273090




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   8/10/2014, 21:32

- Gdzie właściwie podróżujesz? - Iris spojrzała na niego zaintrygowana. Lubiła słuchać, kiedy ludzie dzielili się opowieściami o przebytych kilometrach. Podniecało ją to, a zarazem zachęcało do podróżowania coraz bardziej. Nie wyobrażała sobie, gdyby miała tu zostać na stałe.
- Dzięki - odpowiedziała, wkładając papierosa do buzi. - Ja zawsze używam tradycyjnych metod. Jakoś się nie potrafię przestawić na różdżkę. Zapalniczka to zapalniczka. Z jednym minusem - ciągle ją gubię..
Patrzyła na Nickodema z lekkim rozbawieniem. Miał strasznie charakterystyczny sposób mówienia. Kojarzył jej się trochę jakby z innej epoki. Nic dziwnego, skoro interesował się sztuką. Ciekawiło, ją co na co dzień porabia jej towarzysz, więc po chwili namysłu spytała go o to.
- Mhm, robi się chłodno.. Nie wiem czy mam ochotę jeszcze wracać. - mrużąc oczy lekko podniosła głowę, wpatrując się w niebo. Co jak co, ale nie chciała nigdzie się ruszać. Nie mogła jednak siedzieć tu w nieskończoność. Wcześniej czy później i tak ktoś by ją znalazł, a wtedy narobiłaby sobie tylko nowych kłopotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Oxford, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 171
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7685-nickodem-hamillton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9146-naczelny-fanatyk-sztuki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7690-prosze-o-list-drogi-watsonie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7691-nickodem-hamillton




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   8/10/2014, 21:46

- Moją ostatnią podróż rozpocząłem od Kazachstanu, właściwie rozpoczęliśmy, bo nie podróżowałem sam. Później koleją transsyberyjską mieliśmy przemierzyć całą Rosję, żeby zakończyć w Chinach, ale w połowie drogi nieco się pokomplikowało i ostatecznie wysiadłem z pociągu – wyjaśnił. Właściwie nie musiał jej mówić o tych wydarzeniach, mógł tylko wymienić państwa bez głębszych opowieści. Tylko że słowa same wychodziły z jego ust, jak zawsze zresztą kiedy opowiadał o czymś, co go niezwykle pasjonowało.
- Mamy coś wspólnego – odparł ze śmiechem na wzmiankę o zapalniczkach. Głównie dlatego posługiwał się różdżką. Jej w przeciwieństwie do drobnych przedmiotów nie gubił. Zawsze zostawała jeszcze zabawa ze światłem i szkłem powiększającym godnym Sherlocka Holmesa, ale w takich warunkach jak te trudno o taką możliwość.
- Gdybym był centaurem, pewnie powiedziałbym, że Mars świeci dziś wyjątkowo jasno – zażartował, podążając za wzrokiem towarzyszki na niebo. Gwiazdy, konstelacje wędrujące po niebie, Orion i Plejady. Coś mu to niezwykle mocno przypominało, a te wspomnienia wywołały tylko uśmiech na jego twarzy. – Zawsze to mówią, kiedy tylko się na nie wpadnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Salerno, Italy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 59
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9703-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9705-iris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9704-iris-sorrentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9707-iris-sorrentino#273090




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   8/10/2014, 22:03

Ten facet zaczynał ją leciutko intrygować. Chyba nie spotkała jeszcze nikogo w Hogwarcie, kto równie jak ona interesował się podróżami. Szkoda, że ona sama nie mogła niczego ciekawego opowiedzieć. No bo co miałaby niby powiedzieć? Oprócz kilku wakacji gdzieś z rodzicami, nie miała raczej żadnych wspomnień godnych uwagi.
- Zawsze chciałam pojechać do Chin. I do Indii. W ogóle chciałabym gdzieś pojechać. Gdzieś dalej niż Włochy i Hogwart - powiedziała, wykrzywiając twarz w grymasie. Wysiadł z pociągu? Była ciekawa, jaki był tego powód, jednak nie miała w zwyczaju wypytywać o coś, czego osoba z nią rozmawiająca nie rozwinęła. 
- No widzisz - uśmiechnęła się lekko. Chyba przełamywała pierwsze lody, to już był jakiś krok na przód - Moja zawsze znajduje się w nieodpowiedniej chwili, w nieodpowiednim miejscu. Jestem pewna, że znajdę ją gdzieś na łóżku. Ewentualnie pod łóżkiem. 
Odwróciła wzrok, żeby spojrzeć na Nickodema. On na prawdę kogoś jej przypominał. Tylko kogo?
- Mówią? - spytała z nutką zawahania w głosie, nie wiedząc za bardzo o co mu właściwie chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   22/10/2015, 17:11

Jesień była znienawidzona przez Woods’a, gdyby tylko mogła przybrać formę człowieka, to wszystko by jej wygarnął na jednym tchu. Zaczynając od tej cholernej pogody, wiecznego deszczu i przytłaczającej atmosfery… wszędzie. Nath w takie dni przeważnie chował się w zamku i czekał dopóki wszystkie liście z drzew nie spadły, a na zewnątrz zaczął sypać śnieg, bo zimę kochał! Ale jednak jesień, która według niektórych była taka piękna, dla niego wydawała się czymś okropnym. W dodatku cały jego humor nie należał do najlepszym, więc tego dnia lepiej było go omijać, ewentualnie podchodzić z kijem. Serio, został mu rok nauki w Hogwarcie, co oznaczało kilka miesięcy wolności, w końcu zawsze traktował tę szkołę lepiej od swojego domu. W dodatku dość zagmatwana sprawa z Marceline i jak tu się ma człowiek normalnie zachowywać? Więc z taką gburowatą miną chodził przez kilka dobrych dni, starając się, żeby przypadkiem nikt go nie wnerwił, bo chyba był zdolny do wszystkiego. Jednak wszystko się skumulowało i musiał wyjść z zamku, który przez przyjazd gości zaczynał robić się coraz bardziej ciasny, a nic nie denerwowało go tak bardzo, jak zatłoczone korytarze i zwykłe chamstwo, nie licząc już wszelkich sprzeczek dwóch szkół, które niestety musiały mieszkać pod jednym dachem. Sceneria idealna! Dlatego włożył na siebie wszystko co ciepłe, w końcu na zewnątrz pizgało złem i nie chciał się przeziębić, prawda? Następnie jak najszybciej wytoczył się z zamku, zarzucając na ramię torbę, w której było kilka ważnych rzeczy… właściwie to jakaś książka i fajki, ale przecież to priorytety. Na błoniach również było sporo osób, które spacerowały tam z uśmiechem na ustach. A to dla Woods’a było niesamowicie dziwne, w końcu pogoda była zwyczajnie paskudna i on sam pewnie zawinąłby się w kołdrę i nie wychodził, ale ile można się tak męczyć? W końcu musiał odetchnąć świeżym powietrzem i przemyśleć kilka spraw, bo zdarzało mu się zachowywać jak dziecko, ale przecież był dorosły! Jednak jakimś cudem udało mu się dostać w upragnione miejsce, a kiedy znalazł się pod wielkim drzew zwyczajnie padł plackiem na trawę. Nie obchodziło go, czy była mokra, czy był cały w błocie, zwyczajnie miał ochotę to zrobić i tyle. Przetarł twarz dłońmi i przeczesał włosy palcami, następnie sięgnął do torby i wyciągnął jednego papierosa z paczki, wsadzając go do ust. Następnie chwilę tam grzebał w poszukiwaniu zapalniczki, aż w końcu się udało. Odpalił fajkę i zaciągnął się dymem, podniósł lekko głowę by upewnić się, że nikt nie idzie, a później znów położył głowę na trawie i nucąc jakąś piosenkę pod nosem, przymknął oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   7/12/2015, 00:53

Zaciągnęła chłopaka w swoje ulubione miejsce. To właśnie tutaj najczęściej robiła obserwacje nieba, przychodziła tutaj pomyśleć i uspokoić się, kiedy w nocy znów nawiedzały ją koszmary z płonącym Salem w roli głównej. W sumie to właśnie po pożarze tak zamknęła się w sobie. Ale teraz ta skorupa oschłej i nieśmiałej dziewczyny. I w sumie dzięki Williamowi. Nawet nie wiedział ile mu zawdzięczała. Chociażby smak zakochania. Nie miała bladego pojęcia, czy będą razem, czy on ją w ogóle kocha. Jednak już samo przebywanie w obecności Blake'a uspokaja ją i dodawała odwagi oraz siły do stawiania czoła każdemu kolejnemu dniu. Rozłożyła gruby koc, który zawsze trzyma w torbie, na wilgotnej trawie i usiadła na nim, zachęcająco klepiąc miejsce obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   7/12/2015, 01:23

To co się działo w tej Sali było.. hm.. swego rodzaju nadzwyczajne. Ich relacje były chyba już nagięte w każdy możliwy sposób i William zastanawiał się, do czego to wszystko w tej chwili zmierza. Dziwne są wyroki losu, który tak nim sobie pomiata. Nie chciał żyć ciągłymi zmianami, chciał w końcu w jakiś sposób się ustatkować, co byłoby dla niego, i chyba dla osób z jego otoczenia najlepsze.
- Jestem.. cudowny? – zapytał zaskoczony. Aż mu się zrobiło ciepło na sercu. Czuł też, że na jego policzkach pojawiły się dwa dorodne buraczki.
- Spacer po błoniach brzmi interesująco. – powiedział, a następnie udali się oboje w miejsce, w które ona chciała go zaprowadzić. Szkoda tylko tego, że nie zawiązała mu opaski, bo mogłoby to nabrać jeszcze większych rumieńców.
W końcu znaleźli się w miejscu docelowym i to dotarli cało i zdrowo.
- Czemu wybrałaś akurat to miejsce? – zapytał, choć skłamałbym jakby powiedział, że mu się tutaj nie podobał. Zresztą, był on, ona i ta jakże podniosła atmosfera.
Między nimi robiło się coraz ciekawiej. Nie trzeba było żadnego alkoholu żeby Ci dwoje poczuli się swobodniej. W pewnym momencie William zbliżył się do Luny i.. no właśnie.. tego nawet i on sam nie potrafił przewidzieć dlaczego to zrobił. Pocałował Lunę w policzek, a następnie próbował pocałować ją z języczkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   7/12/2015, 01:47

O Merlinie! Co ona robi?! Faktycznie, nie spodziewała się takiego obrotu sprawy... Wow. Kiedy puchon pocałował ją w policzek instynktownie odwróciła głowę w jego stronę... A potem to się stało. Wraz z muśnięciem jego warg wszystkie emocje eksplodowały w niej jak mała bomba nuklearna, zostawiając tylko zgliszcza z jej dotychczasowej osłonki. Ujęła delikatnie twarz Williama w swoje dłonie, oddała pocałunek. Jeszcze parę minut temu nie mogłaby uwierzyć w to, że będzie się całować z chłopakiem, w którym się szczerze zakochała. Nawet nie wiedziała, kiedy zaczęła płakać. Srebrzyste łzy leciały jej ciurkiem po policzkach.
- William... - odsunęła się od niego, po raz enty tonąc w jego oczach. Otarła oczy, pozbywając się ostatnich oznak płaczu. - Tu zazwyczaj przychodzę, kiedy dręczą mnie koszmary. Nieźle również widać nocne niebo. - Położyła się na kocu, rozmyślając o ostatnich sekundach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   7/12/2015, 09:30

William w życiu się nie spodziewał, że do czegoś takiego miedzy nimi dojdzie. Był pewien, że Luna go odepchnie, następnie otworzy swoją pięść w pozycji płaskiej, przyceluje i po kilku sekundach on poczuje na swoim policzku piekący ból po ciosie panny Warris. Jakież było jego zdziwienie, kiedy do tego nie doszło. Trwali tak w tym namiętnym pocałunku przez kilka chwil, ale wszystko co dobre szybko się kończy.
Dziewczyna odsunęła się od niego, co William nie odczytał jako jakiegoś dobrego znaku. W dodatku zauważył, że ona.. zaczęła płakać. Czyżby on zrobił coś złego? A może on nie powinien jej w ogóle całować? Co było przyczyną takiego jej stanu rzeczy? W dodatku jeszcze zwróciła się do niego pełną formą imienia, co już samo w sobie było dosyć dziwne.
- Luno. – powiedział i tylko o cal przybliżył się do niej, aby nie prowokować ponownie jakiejś niezręcznej sytuacji w przeciągu kilku sekund.
- Coś się stało? – zapytał, a po chwili usłyszał odpowiedź dziewczyny. A właściwie wypowiedź, bo to nie do końca była odpowiedź na jego pytanie.
- Jakie koszmary? – zapytał zaniepokojony. - Masz może ochotę o tym pogadać? – i zbliżył się jeszcze bardziej, a w tym momencie dziewczyna położyła się na kocu. Był troszeczkę zdezorientowany, bo nie wiedział, co powinien poczynić. Nie chciał jej tym pocałunkiem urazić. No ale nie odepchnęła go, więc może to o to nie chodziło, tylko o coś zupełnie innego?
- Ja niestety ze swoimi koszmarami radziłem sobie sam. I podejrzewam, że sam też będę musiał radzić sobie z tym przez najbliższą przyszłość. Oczywiście, o ile takowe nastąpią. – powiedział i wyrwał ze złości kilka źdźbeł trawy. Spojrzał kątem okiem na Lunę, położył rękę na jej ramieniu, a następnie zabrał ją nie chcąc prowokować znowu płaczu panny Warris.
- Po cichu liczę, że większość moich smutków i żali odejdzie w cień, kiedy skończę szkołę. A to już niedługo, można powiedzieć. – westchnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   7/12/2015, 22:28

Usiadła z powrotem. Dręczyły ją wyrzuty sumienia. Może zrobiła coś nie tak? A co, jak zrazi się do niej? Przecież nie mogła na to pozwolić! Teraz, kiedy wszystko tak szybko się toczy... Zawstydzona usiadła tuż obok Willa, tak, że stykali się ramionami. Poczuła miły dreszcz, na myśl o tym, jak blisko siebie siedzą.
- No wiesz, Salem. Taida zginęła na moich oczach. Nie byłam w stanie nic zrobić. Kiedy przybiegli nauczyciele, było już za późno. Moja kochana starsza siostrzyczka... To był jej ostatni rok nauki. To właśnie po tym wydarzeniu stałam się taka nieśmiała. Nie chcę znowu tak cierpieć, dlatego staram się do nikogo nie przywiązywać... - położyła mu głowę na ramieniu, wzdychając. Jej samej ciężko było i wciąż jest stawiać czoła swoim lękom, ale miała podparcie w rodzeństwie, ocalałych znajomych. A on? Musiał się sam męczyć z koszmarami. To było naprawdę okropne. - To nie zostajesz na studiach? A ja myślałam, że zostaniesz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   7/12/2015, 23:15

William czuł, że zaraz nastąpi jakiś punkt kulminacyjny, którego chyba żaden Szekspir czy inny Hitchock by tego nie wymyślił. Nawet William z całą swoją wybujałą wyobraźnią, bo rzeczywiście ją posiadał, nie wpadłby na wiele różnych pomysłów. A musicie, drodzy czytelnicy, wiedzieć, że miał ich w swoim umyśle całkiem sporo. Jeszcze świat na pewno zostanie zadziwiony przez kilka, które on postanowi wcielić w życie. Jednak to nie nastąpi dnia dzisiejszego, w każdym razie tego był pewien.
- Wiesz.. ciężko mi powiedzieć coś.. co mogłoby.. pomóc. – powiedział i aż smutno mu się zrobiło na sercu. Łączył się z nią w bólu, to naturalne, w końcu w jakiś sposób emocjonalnie się z nią związał. Jeszcze nie potrafił określić, co tak dokładnie do niej czuje, ale wiedział, że jej los nie jest mu obojętny.
- Przykro mi. – przytulił ją tak mocno, jak tylko się dało. - Jestem z Tobą. Choć czuję, że to marna pociecha. Bo raczej jestem kiepskim pocieszycielem. – stwierdził i westchnął głośno, że z paru metrów mogliby go usłyszeć. I choć smutne były jej słowa, to on to wszystko starał się zrozumieć.
- Nie musisz się przywiązywać. Pozwól się przywiązać innym do Ciebie. – starał się podtrzymywać rozmowę żeby nie było, iż jest małomówny. Poza tym, chciał po prostu przy niej być, jako oparcie duchowe, zwłaszcza teraz.
- Zawsze możesz na mnie liczyć. – powiedział i przytulił ją jeszcze mocniej niż wcześniej. Taki już po prostu był, że los innych nie był mu obojętny.
- Zostaję. Ale nie wiem jeszcze konkretnie jaki kierunek. – wzruszył ramionami. - Wiem, ze chcę się załapać potem w Ministerstwie Magii do roboty. Marzy mi się posada Aurora. Oni to mają klawe życie. No i dużo mogą. W każdym razie tak mi się wydaje. – rozmarzył się mieszkaniec domu Hufflepuff. Wiedział, co chce robić, ale jeszcze do końca nie zdawał sobie sprawy jak się do tego wszystkiego zabrać. A na podjęcie konkretnej decyzji miał z dnia na dzień już coraz mniej czasu.
- Może.. wybierzemy ten sam kierunek na studiach? Będzie nam raźniej. Poza tym, będziesz dla mnie ściągać. – powiedział i zdał sobie sprawę, że to może zabrzmieć dwuznacznie. - Żeby nie było.. nie chodziło mi o majtki czy stanik. – powiedział nieco przyciszonym głosem. - Chociaż.. – zaczął drapać się po głowie, a następnie począł głośno rechotać z tego, co właśnie przed chwilą do niej powiedział.
- Chodziło mi o tak zwane.. ekhm.. pomoce naukowe. – puścił do niej oczko. - Wiesz o co mi chodzi, prawda? – zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   8/12/2015, 00:06

Spojrzała mu w oczy. Jednak nie stanowczo, lecz delikatnie, jak przejęła od swojej matki. Przejechała opuszkiem palca po policzku Willa, wzdychając. Czuła tyle sprzecznych emocji, że już sama się gubiła. Co powinna robić? Brnąć w to dalej, czy zostać w miejscu? Ach, już dosyć! Jakby nie było zbyt dużo nauki, to jej zachciało się romansów.
- Fajnie, że jednak zostajesz. Naprawdę się cieszę! Aurorem powiadasz?... Nie bałbyś się tak trochę? - zaśmiała się. - No i jasne, bardzo chętnie pójdę z tobą na studia. - zmarszczyła brwi na wzmiankę o ściąganiu - O nie, mój drogi! Zapomnij! Nie będę dla ciebie szykować ściągawek! - położyła się i zachęciła do tego Willa. Niebo można było zobaczyć w pełnej krasie. Gwiazdy świeciły jakby na nowo polerowane, a księżyc lśnił jak nowy. Podniosła rękę i przejechała po konturze gwiazdozbioru. - Widzisz? To jest Orion. A tuż obok lew oraz pegaz. - nakreśliła dłonią następne dwa kształty. Właśnie otwierała kolejne drzwi przed chłopakiem. Swoją skrywaną miłość do astronomii. - Cała rodzina od strony matki są cyganami. Zazwyczaj wyjeżdżałam do nich na wakacje. Ojciec nie miał nic przeciwko, wiesz "jeden problem mniej". To właśnie oni nauczyli mnie rozpoznawać poszczególne figury na nieboskłonie. - kiedy tak opowiadała, nieświadomie złączyła z nim dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   8/12/2015, 22:21

Kiedy ona tak patrzyła mu w oczy to czuł, że jego ciało pokrywa się powoli płomieniami zawstydzenia od stóp do głów i odwrotnie w tempie natychmiastowym, lub jeszcze szybszym. Jego usta ułożyły się w taki kącik, że od razu można było się zorientować, iż siedemnastoletni czarodziej się ewidentnie speszył przed panną Warris. William nie był do końca pewien, czy Luna sobie z nim po prostu pogrywa, czy też rzeczywiście żywi do niego jakiekolwiek uczucia. Miał tylko nadzieję, że po raz kolejny w swoim życiu nie jest obiektem jakiegoś durnego zakładu pomiędzy dwójką, lub grupą, uczennic, które się założyły o to, że jedna z nich posiądzie serce Blake’a. Na to już był bardzo uczulony, więc niech ręka boska, albo nawet i różdżka Merlina, trzyma Lunę w opiece, jeśli miała takowe zamiary.
- Nie boję się, bo wiem, że gdzieś tam będziesz w jakiś sposób czuwać nade mną, droga Luno Warris. – uśmiechnął się do niej jak najszczerzej potrafił. - Cieszę się, że tak postanowiłaś. I wiesz co? – nastąpiła taka niezręczna cisza. - To jest ten moment, w którym powinniśmy unieść lampkę wina lub szampana i stuknąć się na zdrowie. Gdzie masz butelki z tymi specjałami, co? – zaśmiał się, bo miał to być ewidentnie żart i liczył na to, że panienka owa to zrozumie. W przeciwnym razie po raz kolejny w życiu okaże się, że zaliczył swego rodzaju suchara.
Kiedy zaczęła opowiadać o gwiazdach to zrobiło się na początku tak dziwnie. Potem stwierdził jednak, że panna Warris ewidentnie mu imponuje. Widać Astronomia była jej pasją.
- Wiem już co Ci kupić na jakiś prezent z jakiejkolwiek okazji. – powiedział, a w tym właśnie momencie poczuł, że jej dłoń spoczywa na jego dłoni. Zrobiło mu się tak ciepło, że nawet najbardziej stwardniały lód by się w tym momencie z tej temperatury roztopił.
- Rozumiem. – powiedział jakby w jakimś amoku. Teraz William Blake wpatrywał się w Lunę Warris, niczym w obrazek bardzo zdolnego malarza.
- Luna.. Ja.. Muszę Ci coś.. powiedzieć. – mówił jąkając się. - Właściwie.. to.. mogę Ci zadać pytanie? – spytał nieśmiało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   8/12/2015, 23:06

Ręka opadła jej bezwiednie, kiedy ciałem młodej Amerykanki targnął niekontrolowany chichot. Ojciec uczył ją, żeby nikomu nie ufać, że świat zły i niedobry, a tutaj proszę, Anglia nie jest taka zła. W Salem większość ludzi uznawała ją za dziwaczkę. Bogatą dziwaczkę, która cały czas trzyma nos w mugolskich romansach, podśpiewuje ballady o księżycu i wymyka się ze szkoły, aby poobserwować nocne niebo. Duża część trzymała się od niej z daleka, jeszcze bardziej odsuwając się, kiedy przyoblekła skorupę niedostępnej i nieśmiałej. Speszyły ją pochlebne słowa Willa. Dawno nikt tak do niej nie mówił.
- Jak widzisz, nie mam ani szampana, ani wina. - spojrzała na niego. W blasku księżyca wydawał się być jeszcze bardziej przystojny.- Ja jestem zmienna jak pogoda, więc uważaj z takimi odważnymi stwierdzeniami! - zmroziło ją, kiedy Blake znów zabrał głos. Nie wydawał się być już taki odważny i pewny siebie jak wcześniej. Blondynka przełknęła ślinę, czując narastające napięcie. Była pewna, że teraz nastąpi chwila, która zaważy na jej dalszym życiu. - Ttak... Słucham, Will.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   8/12/2015, 23:20

William miał nadzieję na jakiś bardziej romantyczny moment, ale niestety nie zabrał ani wina, ani szampana, ani też jego partnerka konwersacji nie posiadała żadnego z tych cudownych, lekkich napojów wyskokowych. Takimi rzeczami raczej nie da się napić, no chyba że ktoś jest taki hardy, że na raz w jednym momencie wypije całą butelkę bez zająknięcia. Nie żeby William wiedział to sam po sobie, bo nigdy jeszcze nie był na tyle ubzdryngolony żeby się do takiego stanu doprowadzić, ale tak po prostu sądził.
- A więc następnym razem będzie trzeba to nadrobić. – odpowiedział jej Will.
Po jego krótkim zawahaniu nastała cisza, której nie potrafił przez dłuższy czas w żaden sposób przerwać. Mimo że wiedział, o co chce zapytać, to jednak była nutka niepewności na skutek tego, co zrobi.
- Chcesz zostać moją drugą połówką? – walnął prosto z mostu i czuł, że cały oblał się potem, a na policzkach pojawiły się dwa dorodne buraczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   8/12/2015, 23:46

Zatkało ją. Te wszystkie emocje ukrywane tak starannie przez te parę miesięcy  wybuchły w niej, zalewając ją bolesną lawiną. Skuliła się na tym swoim kocyku, starając się wszystko uporządkować. Chłopak, w którym kocha się od dłuższego czasu, poprosił ją o chodzenie... To było tak cudowne, że aż nierealne. Musiała uszczypnąć się parę razy w ramię, aby upewnić się, iż to nie jest sen. Z sercem śpiewającym jej z radości, Luna podeszła do chłopaka i... Pocałowała go. Ale nie jakoś tak nie wiadomo jak, tylko stanowczo, lecz delikatnie. Kiedy się odsunęła, zlustrowała go wzrokiem.
- Czy taka odpowiedź jest wystarczająca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   9/12/2015, 08:39

Jeśli ją zatkało to co miał w takim wypadku powiedzieć ten, który doprowadził do tego typu sytuacji, czyli sam William? W życiu się nie spodziewał, że do czegoś takiego między nim, a Luną dojdzie, zwłaszcza, że ich relacje bywały co najmniej dziwne i zakręcone. A tu nagle taka chemia się między nimi wytworzyła, że gdyby byli eliksirami to w sali Eliksirów byłoby czuć ewidentnie ich aromatyczną woń. Ale byli tylko ludźmi. Tylko? A może i aż?
Kiedy go pocałowała w ramach odpowiedzi, wiedział, że wszystko się ułoży. W każdym razie miał taką nadzieję.
- Jestem usatysfakcjonowany, panno Warris. – powiedział tonem poważnym, ale po chwili puścił do niej oczko i uśmiechnął się od ucha do ucha. Czuł się szczęśliwym człowiekiem, o ile nie najszczęśliwszym pod słońcem. Z Luną u boku zawojuje świat.
- Co z nami teraz będzie, Luno? – zapytał nagle, jakby wpadł w jakąś mgłę. - Ślub, wesele, dzieci? – zachichotał. - Z tym drugim pytaniem to żart. – powiedział szeptem. W każdym razie nie chciał już zaraz się hajtać, bo nawet na to kasy nie miał. Poza tym nie czuł się jeszcze z tym na siłach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   10/12/2015, 22:24

Burza w jej duszy uspokoiła się. I to przez jedną osobę! Mimo, że szok wciąż nie minął, Luna czuła we wnętrzu spokój. Jednak coraz więcej pytań cisnęło się na usta. Jak teraz będzie wyglądać jej życie? Czy to będzie jak w tych wszystkich książkach: I żyli długo i szczęśliwie? Czy to jest jej książę z bajki? A może nie powinna posuwać się tak daleko? Trudno, jak powiedziało się A, to trzeba powiedzieć B. Jednak go kochała... Te ponure rozmyślania przerwał powiew zimnego wiatru. Wtuliła się mocniej w Willa, starając się ogrzać. Oparła głowę na ramieniu chłopaka, zaczynając się bawić bransoletką ze srebrnym półksiężycem. Był to prezent na jej trzecie urodziny, ostatnie, jakie obchodziła razem z mamą.
- Nie wiem, Will. Nie wiem, jak to wszystko się potoczy. Ale wiem jedno. Chcę być z tobą do końca świata, a nawet dłużej. A ta cała otoczka typu ślub, wesele... Może poczekać. Rozkoszujmy się tą chwilą, bo może już nigdy nie wrócić....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   

Powrót do góry Go down
 

Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Chatka nad jeziorem
» Drzewo Zapomnienia
» rozłóż nogi, zbadam cię

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-