IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Galeony : 26
  Liczba postów : 431
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2910-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1795p75-naomi-naomi-naomi#291500
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1796-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10618-naomi-young#291596




Gracz






PisanieTemat: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sob Mar 05 2011, 18:53

First topic message reminder :


Rozlozyste drzewo nad jeziorem

Te stare, rozłożyste drzewo rosnące w pobliżu jeziora zawsze przyciągało amatorów wspinaczki. Grube, nisko osadzone gałęzie to ułatwiają. Wejść nie jest tam trudno, a widok na jezioro i pobliskie tereny jest cudowny. Uczniowie lubią tu odpoczywać, plotkować lub się uczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Gru 10 2015, 22:58

Jeśli w jej duszy była burza to William mógłby z pewnością stwierdzić, że z jego duszą tańcowała takich burz co najmniej dziesięć. W życiu by nie powiedział, że w taki sposób los sobie z nim i z jego uczuciami pogra. Oczywiście, nie można powiedzieć, że był niezadowolony, bo taki stan rzeczy mu jak najbardziej odpowiadał. Poza tym kochał Lunę Warris, mimo tych wszystkich perypetii, które ich wcześniej łączyły. Można powiedzieć, że każdy rodzaj relacji, albo raczej jej poziom, oboje przerobili i teraz doszli do tej najpiękniejszej fazy. Tak się zastanawiał po cichu jak to między nimi się rozwinie i czy w ogóle to się rozwinie. A co jeśli to była tylko chwila i ten pocałunek dla niej nic nie znaczył, albo po prostu okazał się on jakimś cudownym snem? Nie, to nie mógł być sen, bo ewidentnie czuł smak jej ust i ciepło jej ciała. Dla niego to była jak nagroda, jedna z tych, która stoją w Izbie Pamięci na trzecim piętrze. Lecz ta nagroda, którą była miłość Luny Warris do niego, nie będzie stała w Izbie Pamięci. Będzie umiejscowiona na zawsze w jego sercu.
- Masz rację. Doceńmy to, co mamy. – odpowiedział jej, a następnie wtulił się jeszcze bardziej w nią, niż ona to zrobiła w niego. Ale chyba jej nie udusił, bo nadal czuł jej oddech. Żeby nie było – przyjemny to zapach był. Widać, że Luna była zadbaną i tego się nie dało ukryć. Bardzo u niego tym zaplusowała, bo nie lubił jak kobieta o siebie nie dba. Nawet jeśli nie jest zbyt piękna, a Luna była bardzo piękna, to powinna pielęgnować swój wygląd.
- Luna, ale powiedz mi.. – miał nadzieję, że pytanie, które chciał zadać jej nie zirytuje. -… Czy my będziemy.. jesteśmy.. już tak oficjalnie parą? – zapytał jakby nie był pewny tego, że to wszystko dzieje się naprawdę, a jest tylko wyimaginowaną rzeczywistością alternatywna.
- Nie będziesz się mnie wstydzić w szkole, poza nią i w ogóle? – pytał dalej. - Wiesz, wiem że to głupie pytania, ale one są.. dla mnie ważne. – powiedział. - Zresztą, Ty też możesz się mnie pytać o co chcesz. Poza tym, od teraz musimy sobie ufać w stu procentach. Prawda? – upewnił się Blake.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pią Gru 11 2015, 15:42

Czy to wszystko działo się naprawdę? A może to tylko los zechciał się nią pobawić? Nie mogła śnić, zbyt wyraźnie czuła jego obecność. Nie mogła uwierzyć, że kiedyś go nienawidziła. Jak przeznaczenie uwielbia mącić w życiu... Gdyby ktoś kiedyś powiedział Lunie, że zakocha się w Angliku, wyśmiałaby go na miejscu. A jednak, kocha go, i to nie zmieni się zbyt szybko. Kto jak kto, ale dziewczę jest stałe w uczuciach. I niezwykle łatwo ją zranić.
- Na to by wyglądało. - cmoknęła go w policzek - Ja? Wstydzić? Ciebie? Kpisz, czy o drogę pytasz? No przecież, że nie! I cię rozumiem. - pogładziła go policzku. Sama miała coraz więcej pytań. Czy aby robiła dobrze? A co, jeśli coś się posypie. - Masz rację. Powinniśmy sobie ufać, nawet na więcej, niż sto procent.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pią Gru 11 2015, 16:16

- No to się cieszę, że masz takie spostrzeżenia. – powiedział i mrugnął do niej jednym okiem. Cieszył się naprawdę, że takiej odpowiedzi mu udzieliła, bo to upewniło go co do jej uczuć względem niego.
- Kurczę, ale to dziwne, prawda? – zaczął nagle ni stąd, ni zowąd. - Nasze relacje miały już przeróżne kształty. Nienawidziliśmy się, byliśmy neutralni, lubiliśmy, a teraz.. – i choć bał się wypowiedzieć tego słowa to jednak doskonale wiedział jaki czasownik powinien wypłynąć z jego ust. - No sama wiesz.. – spojrzał na nią jakby chciał żeby to ona dokończyła niewypowiedziane słowo. Czasami lubił zwalać tę odpowiedzialność na kobietę jeśli chodzi o pewne rzeczy.
- A może uczcimy jakoś ten dzisiejszy dzień, czymś specjalnym? – zaproponował William.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pią Gru 11 2015, 17:56

Czy ten chłopak czytał jej w myślach? Pomyślała dokładnie to samo! No cóż, nie zapowiadało się, aby pan William Blake przestał ją zadziwiać.
- Wiesz, że pomyślałam dokładnie o tym samym? Wciąż nie mogę uwierzyć, że kiedyś cię nie lubiłam. A teraz... - Wyduś to z siebie Luno! Przecież to tylko dwa słowa. Dwa małe słówka! - Sam wiesz... Ja... - Dasz radę! Przecież ci się podoba! - Kocham cię. - Dałam radę!. Dziewczyna odwróciła zawstydzona wzrok. Powinna się przyzwyczajać. - To jaki masz plan na dziś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Nie Gru 13 2015, 13:48

William zarumienił się i to było widać tak mocno, że można było uznać, iż zamienił się w jakiegoś pomidora czy inne warzywo lub rzecz o krwistoczerwonym kolorze. To nawet zabawnie wyglądało, ale ostatecznie chyba jakoś udało mu się to ukryć. No w każdym razie miał taką nadzieję.
- Ja Ciebie też. – uśmiechnąwszy się przytulił się do niej jeszcze bardziej niż to czynił do tej pory. Naprawdę było dla niego wielkim wyczynem powiedzenie tych słów, które były chyba najsilniejszą bronią świata.
- Musimy się wymknąć gdzieś, na przykład do Hogsmeade, i wypić gdzieś jakieś dobre wino. A może i nawet kilka butelek. – stwierdził. - Zrobilibyśmy to wieczorem. Może się uda? Co ty na to? – zaproponował Blake.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pon Gru 14 2015, 22:50

Jeszcze nigdy nie była tak blisko z inną osobą. Nawet rodzeństwa nie dopuszczała do siebie. Czuła, że serce wali w jej piersi, a oddech nagle przyspieszył. Mogłaby tak trwać w tym uścisku bez końca. Słysząc odpowiedź Willa, uśmiechnęła się pod nosem. Miała pewność, że nie zawiedzie zaufania Luny, ona czuła, że z nim może iść na koniec świata, że będzie jej przystanią w burzowe dni...
- Bardzo dobry pomysł, wiesz? Tylko nie wiem, czy będę miała czas
.. OWUTEMY... Ale lampka wina nigdy nie jest zła. To kiedy masz zamiar nas tam zabrać?
- starając się zająć czymś ręce, zaczęła skubać rąbek spódnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pon Gru 14 2015, 23:08

William ucieszył się, że Lunabelle uznała, iż jego propozycja jest pozytywna. W każdym razie takie odczuwał wrażenie, no ale nigdy stu procentowej racji mógł nie mieć. Jak na razie jednak nie miał tego typu zmartwienia. Ufał w jej dobro i miłość.
- Lampka wina? To na Owutemy może nie być aż tak pomocne. Tutaj trzeba znacznie większej ilości. – mówił pół żartem, pół serio młody Puchon. Liczył tylko na to, że Panna Warris nie uzna tego za informację, którą można by po prostu przetłumaczyć słowami – „pij, bo będziesz łatwiejsza”. On jednak nie był z tych mężczyzn, co to przez alkohol chcą zbałamucić płeć piękną.
Położył jej rękę na ramieniu, kiedy ta skubała swoją spódnicę.
- Dziś. – puścił jej oczko. - Liczę na Ciebie. – kontynuował. - Spotkać się możemy na holu przy Wielkiej Sali, a potem zbiec w miarę szybko. No a potem… Mała impreza.. we dwoje. – mrugnął dwa razy powiekami, ale potem naszła go pewna myśl. - Chyba że znasz jakieś przejście tajne do Hogsmeade, albo coś w tym stylu? – zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Virginia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 250
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12357-madelaine-lana-ainsworth#329519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12361-holy-moly#329672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12360-dolly#329671
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12362-hollywood-ainsworth#329673




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pon Kwi 04 2016, 22:01

Holly popędziła nad polanę od razu po wysłaniu listu, nie czekajac na odpowiedź Devena. Pogoda dzisiaj wyjątkowo dopisywała, nie było więc sensu siedzieć w szkole, dusić się w tych murach. Wychodząc na słońce, zajmując wygodne miejsce na polanie przy jeziorze przymknęła powieki, rozkoszując się pierwszymi promieniami słońca. Zwykle było właśnie tak, że Hollywood mająca niemałe problemy ze snem, zasypiała niespodziewanie. Tak też się zdarzyło teraz. Ledwie przymknęła powieki, a zaraz smacznie spała, oparta o drzewo, opatulona własnymi rękoma, czekając na Devena i jego małą wiewiórkę. Nie miala nawet pewności, czy Gryfon odebrał jej list, ale widocznie miała w niego dużą wiarę, że nie da jej tu długo czekać, a przynajmniej dłużej niż już się nasiedziała. Przyniosła ze sobą kocyk i kanapki od skrzatów domowych, darzących ją niemałą sympatią. Wszystko czekało tylko na Devena. Wraz z woreczkiem orzeszków, który trzymała w dłoni, chcąc go sprezentować Salali na powitaniu. Chociaż w kilkanaście sekund później, kiedy poruszyła dłonią, wszystkie laskowce posypały się jej z dłoni na rozłożony pod nią koc. No cóż, intencje miała dobre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2284
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 742
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Moderator






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Wto Kwi 05 2016, 17:21

Deven nie wahał się ani chwili. Niewiele myśląc, włożył zwykłą mugolską bluzę z kieszenią na brzuchu, do której włożył Sallali. Wiewiórka wierciła się niecierpliwie, ale była już na tyle oswojona i przyzwyczajona do swojego opiekuna, że nie próbowała się wydostać. Wysunęła tylko łepek i zacmokała z przejęciem. Indianin uśmiechnął się pod nosem i wyszedł z domu.
Dotarcie na błonia zabrało mu trochę czasu, ale miał nadzieję, że Holly mu to wybaczy. Bądź co bądź Hogsmeade było nieznacznie oddalone od Hogwartu. Bez trudu znalazł to rozłożyste drzewo, pod którym się umówili. Z daleka dostrzegł drobną sylwetkę dziewczyny i uśmiechnął się do siebie. Sam nie potrafił wyjaśnić uczuć, jakie w nim budziła - chyba mimowolnie wchodził w rolę starszego brata, a może po prostu przyjaciela, którego wydawała się potrzebować. Deven lubił to uczucie - mając trzech braci rzadko czuł się wyjątkowy, choćby dlatego że sprawiał mniej problemów niż Joven czy River, a był starszy od Travora. Pomachał do niej, ale nie odmachała, więc Quayle po prostu przyspieszył kroku. Słońce przyjemnie grzało, a Sallali wierciła się niespokojnie na jego brzuchu.
W końcu zbliżył się na tyle, żeby zrozumieć, dlaczego nie zareagowała na jego powitanie. Wyglądała tak rozkosznie i niewinnie pogrążona we śnie, że nie miał sumienia jej budzić. Dlatego po prostu usiadł naprzeciwko niej i pozwolił Sallali wyjść z kieszeni i łazić po swoich ramionach. Po chwili jednak zwierzątko znudziło się tą zabawą i zwęszyło orzechy, które wypadły z dłoni Holly. Deven nie zdążył zareagować - Sallali wskoczyła na koc obok Amerykanki i chwyciła orzeszek, który zaczęła pracowicie obracać w łapkach i atakować ząbkami. Indianin patrzył z lekkim uśmiechem na obie rudowłose istotki i czuł, że bardzo potrzebował takiego leniwego, spokojnego popołudnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Virginia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 250
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12357-madelaine-lana-ainsworth#329519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12361-holy-moly#329672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12360-dolly#329671
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12362-hollywood-ainsworth#329673




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sro Kwi 06 2016, 18:20

Obudził ją dźwięk struganego orzeszka obok niej. Najpierw leniwie uchyliła jedną powiekę, a dopiero potem drugą, przeciągając dłonią po policzku i oczach, rozbudzając się. Wygięła się w lekki łuczek, bardzo zabawnie, dosłownie jak mały zwierzaczek, a dopiero chwilę potem zaczęła się przebijać do rzeczywistości. Obserwując wiewiórkę nie wiedziała, czy to sen czy już rzeczywistość, ale podobało jej się co widziała. Oparła się rękoma przed sobą, siadając na zgiętych nogach w lekkim rozkroku, obserwując to piękne stworzonko z pełnym podziwem. Tak mocno skoncentrowana na tej czynności, dopiero później dostrzegła Devena, unosząc do niego zaspany wzrok.
Dev! — ucieszyła się, bo dawno już nie widzieli się nawet na zajęciach, uśmiechnęła się do niego i na czworaka, jakby bojąc się, że wstając przestraszy wiewiórkę, doczłapała się do niego, żeby objąć go na powitanie — jest śliczna, prawda? — powtarzała się, ale zwykle nie pamiętała co kiedyś mówiła bądź pisała. Siadła obok Indianina, podciągając nogi pod siebie i objęła je rękoma, wpatrując się oparta podbródkiem o kolana w Sallali.
Myślisz, ze nie czuje się trochę samotnie? — uniosła do niego spojrzenie, wpatrując się swoimi oczami w jego tęczówki z dużym przejęciem — W końcu jest zupełnie sama, nie wiadomo, gdzie jest jej rodzina. Jest słodka, nie da się jej nie lubić, ale myślisz, że tęskni do rodziny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2284
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 742
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Moderator






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sro Kwi 06 2016, 22:15

Holly miała w sobie zdumiewająco dużo ze zwierzątka i może właśnie dlatego Deven tak dobrze czuł się w jej obecności. Była inna niż większość dziewczyn, niczego nie udawała, nie rozgrywała kolejnych partii damsko-męskich gierek, których nie był w stanie zrozumieć. Była nieskomplikowana, przynajmniej z pozoru, bo Quayle wyczuwał, że pod tą dziecinną maską kryje się coś bardzo złożonego, popsuty mechanizm, którego nie potrafił co prawda naprawić, ale przynajmniej jako tak udawało mu się przywrócić jej poczucie bezpieczeństwa, kiedy sprawy wymykały się spod kontroli, a dziewczynę atakowały bolesne wspomnienia. Bolesne? To chyba za słabe słowo, ale Deven nie zastanawiał się nad tym głęboko. Mieli czas. Zajmując się zwierzętami nauczył się cierpliwości w stosunku do innych żywych istot, zdawał sobie sprawę, że oswajanie to złożony proces, którego nie da się przyspieszyć. I mimo że Holly wydawała się tak oswojona, jak to tylko możliwe, nadal wyczuwał, że w niektórych miejscach jest jakby zablokowana. Cały czas miał w pamięci uwagę Winnie, która wspomniała, że to biedne rudowłose stworzonko bardzo przeżyło pożar w Salem. Trudno się dziwić.
Uśmiechnął się do niej ciepło, widząc, z jakim przejęciem obserwuję Sallali, która wydawała się bardzo zadowolona z podarunku Holly.
Pozwolił się przytulić i trochę niezręcznie odwzajemnił uścisk, po czym spojrzał na dziewczynę ciepło. Była taka zaspana i rozleniwiona, że wydawała się jeszcze bardziej dziecinna i urocza niż zwykle.
- Jest śliczna - powtórzył, mając na myśli w równym stopniu Holly, co wiewiórkę, która z zapałem dobierała się do wnętrza orzecha, obracając go szybko w łapkach.
- W moim pokoju mieszka jeszcze kilka ptaków, którym leczę skrzydła, szpiczak, który odmówił powrotu na łono natury... mam nadzieję, że nie jest samotna. Wiesz, Holly, znalazłem ją zupełnie samą, wycieńczoną i przerażoną... możliwe, że się zgubiła, a jej rodzina nie zdołała jej znaleźć. Próbuję jej zastąpić rodzinę na tyle, na ile się da - odpowiedział powoli, patrząc w oczy dziewczyny. Nie chciał wspominać, że rodzina Sallali została zamordowana przez dwa paskudne dachowce. Zdawał sobie sprawę, że Holly bardzo by to przeżyła. Za bardzo. - Nigdy nie trzymam dzikich zwierząt, które mogą dać sobie radę - dodał tonem wyjaśnienia. W tym momencie wiewiórka rozprawiła się z orzechem i przybiegła do niego. Stanęła słupka i spojrzała badawczo najpierw na Devena, potem na Holly, po czym zacmokała pytająco, jakby chciała się dowiedzieć, kim jest ta dziewczyna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Virginia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 250
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12357-madelaine-lana-ainsworth#329519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12361-holy-moly#329672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12360-dolly#329671
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12362-hollywood-ainsworth#329673




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sro Kwi 13 2016, 00:33

Nie wiedziała czy słuchać Devena, czy wpatrywać się w Sallali. Nie było tajemnicą, ze Holly miała problem z podzielnością uwagi. Przykucnęła, obejmując nogi rękoma,  fascynacją wodząc wzrokiem za stworzonkiem, dopóki nie zdała sobie sprawy z tego, że gryfon coś do niej mówił. Skierowała do niego twarz pełna obawy, że przegapiła coś ważnego. Wypowiedź słyszała mniej więcej od „leczę skrzydła”, a kiedy to usłyszała, jej twarz posmutniała, bo każde uzdrawianie kogoś kojarzyło jej się z bólem, którego nikt nie powinien doświadczać. Odsunęła dłonie od kolan, siadając na chwilę na stopach, patrząc przejęta w oczy Devena.
Ale uleczyłeś im skrzydła?
Quayle coraz więcej zyskiwał w oczach Holly, ale to wcale nie było trudne. Skoro nawet najgorszy cham zawsze w jej głowie sprawiał wrażenie najlepszego człowieka stąpającego po ziemi, tak ten młody Indianin teraz w jej wyobrażeniu był bliski rangi boga, czy Merlina, czy w kogo tam wierzyli czarodzieje.
To smutne — przyznała i spojrzała na małą Sallali. Teraz nie wyglądała chyba już na wycieńczoną i przerażoną. Zajadała się orzeszkiem. Indianin musiał o nią dobrze zadbać. Holly spojrzała na niego znów, na krótko przed tym, jak ułożyła głowę bez ostrzeżenia na jednym jego kolanie, kuląc się obok niego do pozycji embrionalnej, co znaczyło tyle, ze całkowicie polegała na tym gryfonie. Na wielu zresztą innych osobach w tym zamku również. Co było niepokojące, bo potrzeba było naprawdę bardzo niewiele by wzbudzić jej zaufanie. Jak dotąd miała to szczęście, że nikt nie chciał tego wykorzystać. Była jak biedne stworzonka, które zapoznały się z jednym dobrym człowiekiem i zbyt oswojone, puszczone potem w dziki świat, byłyby zbyt ufne wobec wszystkich, więc nie płosząc się, ktoś mógłby je łatwo zranić.
To smutne, jak nie ma się własnej rodziny — mruknęła unosząc nieznacznie głowę w górę z jego kolan, bo twarz miała cały czas wcześniej skierowaną w stronę rudej wiewiórki — Ale nie zostawisz jej samej, prawda?
Wiedziała, ze nie. Uśmiechnęła się do niego wdzięcznie, bo nawet do Sallali zbyt szybko poczuła więź sympatii, dokładnie tak, jakby to stworzonko było bardzo bliskie jej sercu. Chyba dość często przejmowała się dobrem wszystkich wokół. Przetarła wierzchem dłoni zmęczone oczy i ziewnęła, przysłaniając usta, wtulając policzek w jego nogę, patrząc z pod trochę przymrużonych powiek na zwierzątko.
Jeśli będziesz kiedyś potrzebował wsparcia, potrafię trochętrochęleczyć — rzuciła cicho do jego kolana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2284
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 742
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Moderator






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Kwi 14 2016, 11:28

Nie lubił, kiedy była smutna. Było w tym coś tak szczerego i przejmującego, że natychmiast czuł się w obowiązku ją pocieszyć, mimo że nie był w tym zbyt dobry. Miał w sobie dużo empatii i zrozumienia, ale ludzie, w przeciwieństwie do zwierząt, wymagali słów, a słowa... zbyt często mu się wymykały, wydawały się zawodne.
Pokiwał głową. - Tak, ale mimo to muszą na nowo nauczyć się latać. Poza tym... niektóre z nich po prostu się boją. Potrzebują czasu - wyjaśnił lakonicznie, jak to on, mając wrażenie, że dziewczyna lepiej niż ktokolwiek inny zrozumie znaczenie czasu.
- Tak. Ale i tak miała dużo szczęścia - powiedział spokojnie, po czym drgnął nieznacznie, gdy dziewczyna ułożyła głowę na jego kolanie. Zabawne, jak wiele miała ze zwierzątka, może z sarenki? Po chwili wahania dotknął jej włosów, które w promieniach słońca pięknie lśniły, mieniąc się złotymi i miedzianymi refleksami. Łagodnym gestem pogłaskał ją po głowie, nie wiedząc, co o tym wszystkim myśleć. Było mu po prostu dobrze, spokojnie i jeśli coś mąciło ten spokój, to myśl o Winnie. Nie miał wyrzutów sumienia, w końcu nie robił nic złego, a jego dziewczyna... cóż, z pewnością miała więcej za uszami niż on. Chodziło raczej o to, że Winona nigdy by się tak nie zachowała, nigdy nie przyjęłaby postawy wyrażającej taką ufność, uległość i łagodność. Z jakiegoś powodu ta świadomość sprawiała mu przykrość.
- Na pewno nie zostawię. Ale jeśli pewnego dnia będzie chciała odejść i założyć własną rodzinę, pozwolę jej na to. To chyba się nazywa miłość - powiedział niespodziewanie dla samego siebie, po czym uciekł spojrzeniem, zaskoczony własną gadatliwością. Wcale nie chciał tego powiedzieć, ale rozmyślania o Wins w jakiś sposób tak na niego wpłynęły. W zadumie głaskał ją po włosch, trochę jakby były to delikatne piórka jakiegoś rzadkiego ptaka. Dlaczego w obecności Holly czuł taki głęboki spokój, podczas gdy Winnie sprawiała, że czuł się śmieszny, niezdarny i niewłaściwy w każdym tego słowa znaczeniu? Nie potrafił odczytywać jej intencji, jej pragnień, miał wrażenie, że ich oczekiwania ciągle się rozmijały. Z Holly wszystko było takie proste, oczywiste i naturalne.
- Dziękuję. Na pewno skorzystam - powiedział ciepło, pieszczotliwym ruchem odsłaniając jej ucho i patrząc na nie w zadumie. Miało śliczny kształt i kolor - małżowina była jasna, przypominała porcelanę, ale miękki płatek ucha był delikatnie zaróżowiony. Zaciekawiona Sallali podbiegła bliżej i stanęła słupka, niemal dotykając nosa Holly, co Deven skwitował lekkim uśmiechem.
- Myślisz, że ktoś taki jak ja, pasuje do kogoś takiego jak Winnie? - spytał z wahaniem, żałując swoich słów już w chwili, kiedy je wypowiadał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pon Maj 30 2016, 22:03

Usiadła pod drzewem z kartką i ołówkiem w dłoni. Od początku dnia marzyła o tej chwili. Gdy będzie mogła po lekcjach udać się do jakiegoś zacisznego miejsca i oddać się swojej wenie. Spojrzała na jezioro. Woda tak ślicznie błyszczała. Nana uśmiechnęła się pod nosem. Wzięła ołówek do ręki i zaczęła lekko stukać nim o kartkę. Wszystko co sobie wyobraziłam, co miała uwiecznić na kartce teraz się ulotniło. Pustka. Westchnęła. Gdzie to wszystko się podziało? Spojrzała gniewnie na kartkę. Niech to szlag. Zacisnęła ołówek w swojej bladej rączce i zaczęła coś szkicować. Jednak po chwili wgniotła kartkę i wcisnęła ją do torby.
-Czemu nic mi się nie udaje-wymamrotała sama do siebie. Oparła głowę o kolana, które zbliżyła do swoje tułowia. Jej wzrok znów utwił w wodzie. Była tak zamyślona, że nie usłyszała czyiś kroków.


Krótko, ale muszę się rozkręcić Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Wto Maj 31 2016, 16:44

Jak to się stało że dotarł w okolice tego drzewa? Sam tak naprawdę nie wie. Tego dnia było mu tak piekielnie ciepło że jedyne o czym marzył to wskoczyć gdzieś do wody. Ale zimnej wody, a precyzując jeszcze bardziej do jeziora. Wszystko ułożyło by się cudownie gdyby nie malutki problem o którym przypomniał sobie dopiero na jeziorem. Tu są druzgotki... pieprzone druzgotki. Z chęcią wskoczyłby do tego zacnego zbiornika wodnego jednak wizja użerania się z tą bandą skutecznie hamowała jego zapędy. Jednak skoro już tu dotarł to nie chciało mu się wracać. W okolicy znajdowało się ogromne drzewo, a jak wiadomo cień i bliskość wody skutecznie obniżają duchotę panującą w okolicy. Dlatego długo się nie zastanawiał. Udał się pod drzewo, rozsiadł się wygodnie a następnie przywołał zestaw poduszka plus książka. Nic tak nie pomagało w relaksie jak dobry tekst. Gdy już się miał zabierać za czytanie usłyszał delikatne szlochanie dziewczyny siedzącej tuż obok. Po chwili namysłu, przywołał drugą książkę i pacnął nią delikatnie Japonkę w głowę.
-Ponoć fantastyka pozwala oderwać się od rzeczywistości- Dodał i zaczął czekać na reakcje kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Wto Maj 31 2016, 17:28

Tak trudno było stworzyć coś ładnego. Zaczynała pewnym ruchem a potem...Pognieciona kartka lądowała w torbie. Nana zawsze chciała być mangaką. Stworzyć coś swojego. Czasami się udawało narysować rysunek w miarę ładny. Ale tylko czasami. Musiały minąć godziny by taki efekt uzyskać. Przynajmniej ona musiała się tak naprodukować by jej "dzieło" mogło ujrzeć światło dzienne. A takich prac miała mało. Szuflada prac nieudanych była za to pełna. Zawsze zazdrościła swoim koleżanką z Japonii talentu. No bo w końcu to dość popularne, kultura tego kraju opiera się właśnie na japońskich komiksach, kreskówkach. Z tego właśnie się kojarzy Japonię. Pełne ulice ludzi ubranych w dziwaczne stroje, na budynkach jest pełno banerów reklamowych z postaciami anime. Prawie każda dziewczyna miała swoją poduszkę z ulubioną bohaterem anime lub ulubioną bohaterką. Nie mówiąc już o ścianach obklejonych plakatami i o półkach zawalonych mangami. Tak mniej więcej wyglądał jej pokój. Nadal wpatrywała się w wodę. Zalały ją wspomnienia, poczuła jak łzy chcą się wydostać by móc powoli spłynąć po twarzyczce Nanami. Nie będzie się rozklejać. Ktoś ją pacnął. Odwróciła gwałtownie głowę. Chłopak. Gdy usłyszała co powiedział na jej twarzy pojawił się lekko widoczny uśmieszek.
-Nie lubię fantastyki-odparła chichocząc, miała nadzieję, że chłopak nie zauważy, iż usilnie próbuje powstrzymać łzy. Głupie wspomnienia, zawsze nie w porę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Wto Maj 31 2016, 22:12

-Nie pytam czy lubisz- Odpowiedział szorstko po chwili zastanowienia dodając
-Dałem ci książkę bo one pomagają oderwać się od problemów. Jak bym się nad tym zastanawiał czy ci się spodoba czy nie to nic bym nie zrobił. A ty dalej byś płakała- Powiedział ocierając jej łzę z policzka. Zdawał sobie sprawę że to co powiedział było dość szorstkie. Jednak on nie potrafił inaczej. Nie rozumiał dlaczego ta kobieta płacze, lecz czuł że jest mu jej żal. Musiał jej pomóc, a radzenie sobie z płaczącą kobietą nie należało raczej do jego specjalności. Cóż on tu mógł więcej zrobić? Bał się jedynie że Japonka pomyśli że chce jej zrobić krzywdę. Przecież, rzadko kiedy nieznajomy ociera Ci łzę prawda?
-Jestem Thomas. A ty jak się zwiesz? Pochodzisz z jakiegoś egzotycznego kraju tak? Jak znalazłaś się w Hogwarcie?- Nie wiedząc co począć dalej młodzieniec postanowił zasypać płaczącą niewiastę pytaniami. Tylko to mu przychodziło w tej chwili do głowy. Zawsze warto wiedzieć coś o rozmówcy. A nóż powie coś co pozwoli mu na efektywniejsze pocieszanie jej ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Wto Maj 31 2016, 23:06

Czemu był taki nie miły. Nic nie odpowiedziała, chciała zerwać się i pobiec jak najdalej od niego. Co go to obchodziło. Już miała wstawać gdy nagle chłopak pogładził ją po policzku. Znieruchomiała. Szczerze, miała ochotę go walnąć. Ale coś nie pozwoliło jej się ruszyć. Posłała mu gniewne spojrzenie. Gdy się jej przedstawił jego głos był milszy. Tak jakby to co powiedział przed chwilą się nie liczyło.
-Nanami...wymamrotała zastanawiając się nad dalszymi odpowiedziami na zadane przez Thomasa pytania. Przygryzła wargę i spojrzała na niego.
-Tak, jestem z Japonii, znalazłam się tu częściowo przez sprawy rodzinne-odparła gładząc skrawek sukienki. To prawda, w sumie gdyby nie ojciec, nadal byłaby w Japonii. Ale wszystko się zmieniło, tak nagle. Z dnia na dzień zmieniła środowisko, zostawiła tam wszystkie wspomnienia, wszystkich znajomych. I ojca, którego do dziś nienawidzi. Westchnęła cicho i przypatrzyła się Thomasowi. Rany, ale on wielki. Nawet siedząc był olbrzymi. Czuła się przy nim jak dziecko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sro Cze 01 2016, 21:08

Japonka? To coś nowego w Hogwarcie. Jak długo tu studiował nigdy żadnej nie spotkał. Jednym z marzeń Thomasa było, po skończeniu studiów, zamieszkanie w Japonii. To ponoć bardzo ciekawy kraj. Dużo się słyszy o umiłowaniu prywatności, spokoju i etykiety w tym kraju. Taki typ społeczeństwa na pewno nie sprawiałby chłopakowi problemów w aklimatyzacji. Może nawet nie zwracał by na siebie tak dużo uwagi?
- Sprawy rodzinne? Musi być Ci ciężko- Rzucił, tak po prostu. Nie rozumiał problemów rodzinnych. Sam nigdy ich nie miał. Od małego był przecież pozostawiony sam sobie. Jakoś nie rozpaczałby gdyby jego rodzice przestali się do niego odzywać. Tak długo jak go finansowali, tak długo byli dla niego przydatni a to przecież dla niego najważniejsze. Mimo, że nie mógł określić narazie czy Nanami będzie dla niego przydatna to postanowił jej pomóc. Nazwijmy to przejawem ludzkich uczuć Thomasa. Takie coś trzeba doceniać, w końcu tak rzadko mu się to zdarza. Skoro nie mógł jej pomóc w tej kwestii musiał wymyślić coś co pomoże mu ją odciągnąć choć na chwilę od problemów.
-Dlaczego tak od razu odrzuciłaś książkę?- Palnął jak głupi byle zbić ją z tematu problemów
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sro Cze 01 2016, 21:51

Chciała tam wrócić. Chciała wrócić do Japonii. Nie ze względu na ojca, za którym tęskniła. Nie. To uczucie minęło. Po co ma zamartwiać się o osobę, która przez tyle lat za przeproszeniem miała ją w dupie. Nie napisał nawet listu. Jednego, durnego listu. Zero kontaktu. Pamiętała jak parę dni po przyjeździe do Londynu wyła całe noce do poduszki. Teraz była uśmiechnięta, przynajmniej takie chciała sprawiać wrażenie. Mogła się rozklejać, ale to tylko gdy będzie sama. Zupełnie sama. Ma być uśmiechnięta. Uśmiech.
-Taa...Łatwo nie było, ale żyję-wymamrotała bawiąc się kosmyskiem włosów. Żyję. Czasami zastanawiała się co robi jej ojciec. Co się z nim dzieje...Niech to. Miała pozbyć się tych uczuć. Słysząc co powiedział Thomas obróciła głowę w jego stronę patrząc mu prosto w oczy. Nie zrozumiała w pełni tego co usłyszała.
-Wiesz...W sumie to mogę ją przeczytać-odparła. Lubiła książki-A Ty Thomasie, lubisz czytać?--zapytała posyłając mu jeden ze swoich tajemniczych uśmiechów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Cze 02 2016, 17:20

Im dłużej rozmawiał z ta Japonką tym wyraźniej widział że coś ją trapi. Jednak nie był terapeutą. Nie znał się kompletnie na pocieszaniu. Sam należał do dumnych i twardych osób. Nie łamał się pomimo przeciwności czy niepowodzeń. Przecież żyje się dalej. Trzeba sobie znaleźć miejsce na tej ziemi i nie martwić się o to co było. Patrzenie za siebie tylko człowieka rozprasza i karmi wątpliwościami. Czy dobrze zrobił? Czy mógł inaczej ? Dlaczego? A po co komu takie pytania? To się już stało i się nie odstanie.
-Uwielbiam czytać, inaczej się tego nie da nazwać. Mogę czytać wszędzie i w każdej pozycji. Problem w tym że zapominam wtedy o wszystkim- Chłopak uwielbiał temat książek. Mógł o nich rozmawiać godzinami ale tylko z osobami którym ufa. A to już wyczyn gdy on zaufa.
-Spróbuj może ci podejdzie?- Dodał przenosząc swoją poduszeczkę blizej Nanami. Po całej tej procedurze zignorował to jak dziewczyna na niego spogląda i rozłożył się obok niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Cze 02 2016, 19:33

Czemu teraz zrobił się miły. Nie lubiła tego typu osób. Wpierw cham, potem przyjaciel. Może nie zachował się jakoś mega chamsko, ale miłe to nie było. Lecz poczuła do niego sympatię. Głupie uczucie, zacząść lubić osobę, którę przed chwilą chciałaś walnąć. Dobrze, że go nie walnęła. Nic by mu w ten sposób nie zrobiła. Co mogłaby zdziałać tymi chudymi rączkami przeciwko pewnie dwunemtrowemu mężczyźnie?
-Haha...Ja tam lubię się zaczytywać, zapominasz o problemach i przenosisz się do tamtego świata...-powiedziała biorąc do ręki książkę, którą została pacnięta. Fantastyka. W sumie to nic nie miała do tego typów książek. Lubiła fantastykę, czemu nie. Przejechała palcem po okładce.
-Raczej tak-odparła posyłając nieśmiały uśmiech Thomasowi-Przyszłeś tu poczytać?-co za głupie pytanie. Powiedziała to zanim pomyślała. To chyba oczywiste, że przyszedł tu poczytać. Głupia Nana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Cze 02 2016, 21:53

-Nie- Rzucił krótko spoglądając na swoją książkę. Jak by tu odpowiedzieć jej tak żeby jej nie urazić ? Przecież nie powie jej ze zaczepił ją tylko dlatego żeby nie szlochano mu za uchem, Prawda? No naprawdę nie mógł tego zrobić. Musiał wymyślić coś delikatnego a zarazem z polotem.
-Ogólnie, podstawowym zamysłem było popływać trochę. Jednak przypomniałem sobie że przez tyle lat nie potrafili wytępić tych durnych druzgotek. Więc skoro już tu jestem to stwierdziłem że sobie poczytam- Dodał po chwili do wypowiedzi wstępnej. W sumie była to prawda. Oczywiście pominął w tej wypowiedzi większość swoich uczuć i przemyśleń na temat zachowania Japonki. Przecież nikt nie musi o tym wiedzieć.
-Jak już cię zobaczyłem to coś mnie tknęło. Ponoć karma wraca. Wolałem pomóc niż zaryzykować. - Rzucił spoglądając na dziewczynę. Japonki mają coś fajnego w sobie. Sam nie wiedział dlaczego ale taki azjatycki typ urody całkiem mu pasował. Nie był jakimś wielbicielem azjatyckich piękności, ale bycie facetem zobowiązuje do rozpoznawania i uznawania uniwersalnego kobiecego piękna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 32




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Nie Cze 05 2016, 17:47

Pływanie? Nana nigdy nie umiała pływać. Spojrzała nerwowo na jezioro. Nie to, że widok wody ją przerażał tylko...Zawsze miała wrażenie jakby woda ją wciągała. Głupie.
-Mhm...-Nanami nadal była wpatrzona w jezioro. Podniosła się lekko tak by być bliżej brzegu. Wyciągnęła rękę aby zanurzyć ją w wodzie. Zimna.
-I tak byś nie popływał, woda jest lodowata...W ogóle dzięki, że się do mnie odezwałeś...Miło się z Tobą rozmawia-powiedziała odwracając głowę w kierunku Thomasa i posyłającmu nieśmiały uśmiech. Gdyby nie on, pewnie siedziała by tu i ryczała. Tak przynajmniej może odgonić głupie wspomnienia. Miała właśnie wstawać aby znów przysiąść się do chłopaka jednak położyła stopę w złym miejscu. Brzeg gdzie Nanami postawiła stopę spadł do wody. A z nim Nana.


Nie mogłam się powstrzymać od lodowatej kąpieli dla Nanami Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Wto Cze 07 2016, 16:11

W sumie nie przeszkadzało mu to że Japonka odchodzi. Widział że nie czuła się zbyt komfortowo w jego towarzystwie. Niby ten uśmiech był tajemniczy, ale nie czuł żadnego zainteresowania ze strony Nanami. Uznał to za próbę kokieterii. Ech, kobiety. Kto je rozszyfruje ? Kątem oka obserwował jej zachowanie przy wodzie. Sam wiedział doskonale jak niebezpieczny jest to akwen. Szczególnie w przypadku tak ostrego przejścia pomiędzy brzegiem a jeziorem. Gdy tylko zobaczył jak Japonka bawi się na brzegu nerwowo przełknął ślinę. Przygotował się na najgorsze, bo roztargniona osoba plus niebezpieczne miejsce zawsze równa się kłopoty. Nie inaczej było tym razem! Gdy tylko Nanami wpadła do wody Thomas rzucił się jej na pomoc. Dzięki opatrzności ! Brzeg nie znajdował się w zbyt dużej odległości od miejsca w którym leżał chłopak. Pozwoliło mu to na szybkie dobiegnięcie do wody i złapanie dziewczyny za ręce zanim złapały ją druzgotki. Tyle dobrego! Walka pod wodą z tymi maszkarami bywa naprawdę uciążliwa.
Całkowicie przemoczona Nanami otrzymała od Thomasa sweter aby się okryć. W sumie nic się nie stało takiego niebezpiecznego ale nieodpowiedzialność dziewczyny wywołała furię. Prawdziwą, nieskrępowaną furię
-Cholera jasna! Kobieto! Nikt cię nigdy nie nauczył uwagi nad brzegiem jeziora? Przecież ci powiedziałem że są tam druzgotki! Zycie ci nie miłe?- Chłopak nawrzeszczał na japonkę. tak od serca i porządnie.
-Ciekawe co byś zrobiła jak by nikogo tu nie było! NIE CHODZI SIĘ PO NIEPEWNYM BRZEGU!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Chatka nad jeziorem
» Drzewo Zapomnienia
» rozłóż nogi, zbadam cię

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-