IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Galeony : 26
  Liczba postów : 431
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2910-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1795p75-naomi-naomi-naomi#291500
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1796-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10618-naomi-young#291596




Gracz






PisanieTemat: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sob Mar 05 2011, 18:53

First topic message reminder :


Rozlozyste drzewo nad jeziorem

Te stare, rozłożyste drzewo rosnące w pobliżu jeziora zawsze przyciągało amatorów wspinaczki. Grube, nisko osadzone gałęzie to ułatwiają. Wejść nie jest tam trudno, a widok na jezioro i pobliskie tereny jest cudowny. Uczniowie lubią tu odpoczywać, plotkować lub się uczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Waterford, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 22
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13386-aithne-orlaith-keane#357162
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13391-aithne-dziecko-slonca-wszystkich-ukocha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13392-listy-aithne#357166
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13393-aithne-orlaith-keane#357167




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Wrz 08 2016, 17:55

Aithne wybrała się z Vulpes nad jezioro. Obie były już po zajęciach, więc teraz miały czas, by podzielić się wrażeniami po kolejnym dniu. Cieszyła się, że miała dobrą przyjaciółkę w szkole, nawet jeśli była ona trochę starsza. Tradycyjnie Aithne wzięła ze sobą szkicownik oraz ołówki i kredki. Przy nodze dreptał jej Omnos, który zamiatał ogonem powietrze kilka centymetrów nad ziemią. Teraz, gdy zaczął się rok szkolny miała dużo mniej dla niego czasu. Nie wiedziała, gdzie kot podziewa się przez cały dzień, ale zawsze pod koniec zajęć czekał nad nią pod drzwiami klasy. Pierwszy raz spotkała się z takim zachowaniem u kota, ale to było ważne.
- I wtedy ten eliksir po prostu wypełzł mu z kociołka. Nie wiem, jak on to zrobił, ale do takich rzeczy też trzeba mieć talent. - Właśnie kończyła opowiadać śmieszną sytuację, w jakiej znalazł się Ślizgon na zajęciach z eliksirów. Ogólnie nie bywała złośliwa, ale ten chłopak był wobec niej wyjątkowo nieprzyjemny, a nawet jej nie znał. To przykre, że tak traktują Puchonów.
- A tobie jak minął dzień? - Spytała, gdy dotarły do celu swojego spaceru. Drzewo nad jeziorem, które dostarczało cienia w ten dość ciepły, jak na wrzesień, dzień. Aithne zrzuciła torbę na ziemię i usiadła obok. Omnos od razu wpakował jej się na kolana, więc automatycznie zaczęła głaskać kota prawą ręką, na której widniał tatuaż, który z pewnej odległości mógł uchodzić za bransoletkę. Promienie słońca eksponowały czerwone pasma we włosach, co całej fryzurze nadawało charakteru, a mieszając się z rudymi włosami nadawały całości czerwonawy odcień. Ostatnia pozostałość po wakacyjnych szaleństwach. Kiedy Vulpes usiadła, Aithne wyciągnęła z torby szkicownik oraz ołówek, by zacząć rysować portret towarzyszącej jej dziewczyny. Było to silniejsze od niej, dlatego cieszyła się, że Vulpes akceptowała jej dziwactwa. W końcu nie traciła kontaktu ze światem i nadal mogła uczestniczyć aktywnie w rozmowie.
Obie siedziały tyłem do ścieżki, nadchodzący zobaczyłby dwie uczennice z szatach Hufflepuffu. Blondynkę oraz dziewczynę o rudoczerwonych włosach z białym kotem na kolanach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 440
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14549-vulpes-harris#386593
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12050-lisie-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12049-jak-lis-z-kotem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12051-vulpes-harris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Wrz 08 2016, 21:51

Czytanie książek powoli zaczynało mnie nudzić, jednak nie miałam lepszego pomysłu na to, co mogłabym robić w wolnym czasie. Na dworze było pięknie i szkoda było przesiedzieć cały dzień w dormitorium, dlatego też ucieszyłam się gdy moja przyjaciółka, Aithne, zaproponowała wyjście nad jezioro. Nie musiała mnie długo namawiać, bardzo dawno spędzałam czas nad wodą, ponadto tęskniłam za moim ukochanym sportem, jakim był surfing.
Zmierzając do obranego przez nas celu słuchałam opowieści przyjaciółki o tym, co wydarzyło się na lekcji eliksirów. Równocześnie zastanawiałam się jak to możliwe, że takie stworzenie jak kot towarzyszy swojemu właścicielowi niemal przez cały czas - ulubionym zajęciem mojego sierściucha, który nawet za głaskaniem nie przepadał, było szwędanie się po zamku, wracał do mnie dopiero wtedy, gdy był głodny.
- Żałuję, że tego nie widziałam - zaśmiałam się, słysząc o pełzającym eliksirze. - Uczę się tu od dawna, a do tej pory byłam tylko świadkiem wybuchających kociołków - dodałam, zgodnie z prawdą. - Gdyby nie ty, zapewne znów spędziłabym cały dzień na czytaniu, nie myślałam, że kiedyś stanie się to męczące.
Zajęłam miejsce obok przyjaciółki i po chwili namysłu i przyglądania się rosnącym wokół kwiatom zaczęłam je zbierać, aby upleść z nich wianek. Ta czynność pochłonęła mnie dość mocno i dopiero gdy odwróciłam się, by spojrzeć na Aithne, zauważyłam, że dziewczyna coś rysuje.
- Co tam masz? - rzuciłam ciekawskim tonem, przysuwając się do dziewczyny i spoglądając na kartkę ze szkicownika, której aktualnie używała.
Uśmiechnęłam się i wróciłam na swoje miejsce, starając się mniej więcej przybrać pozycję, w której zaczęła rysować mnie przyjaciółka i z powrotem zajęłam się swoim wiankiem.
- Mam nadzieję, że nie zepsułam ci konceptu portretu - zaczęłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pią Wrz 09 2016, 17:47

Alexander nie wiedział co ma ze sobą począć, więc po prostu wyszedł z zamku. Wychodząc z zatęchłych murów odetchnął głęboko z lekkim uśmiechem. Chłodnym, to prawda, ale przynajmniej szczerym. Oczy były wpatrzone w horyzont, ale po przejściu paru kroków po prostu je zamknął, zdając się na swoją pamięć. Bał się trochę, że zarobi w jakieś drzewo, ale ku jego zaskoczeniu nic takiego się nie stało. Gdy w końcu je jednak otworzył i rozejrzał się, dostrzegł dwie puchonki siedzące pod drzewem. Nie miał zbytnio ochoty użerać się z żółtkami, poza tym jedna z nich miała czerwone włosy, więc ruszył dalej ścieżką. Od tego "wypadku" nie miał ochoty gadać z dziewczynami o czerwonych włosach. Czuł wtedy obrzydzenie i wyrzuty sumienia. Stawał się jeszcze chłodniejszy i bardziej zły. Nic dziwnego. Każdy by chyba tak miał.
Gdy zrobił parę kroków, coś otarło się o jego nogi. Spojrzał w dół i ujrzał puszystego kota, który najwidoczniej zeskoczył z kolan jednej z dziewczyn i podbiegł do niego. Alexander nie wiedział, czemu tak działa na koty, ale w sumie nie narzekał. Wziął więc na ręce kota, który się do niego łasił i po prostu poszedł dalej, drapiąc go pod pyszczkiem, na co kot zareagował z aprobatą. Sasha usiadł jakiś kawałek od dziewczyn, aby w spokoju, samotności i ciszy, no niezupełnej, bo towarzyszyło mu mruczenie kota, napawać się miłym popołudniem.
Szczerze powiedziawszy to cieszył się, że nie musi się użerać już takimi rzeczami jak wypełzające eliksiry. Był w ostatniej klasie no i nie był wcale taki słaby z warzenia eliksirów. No dobra... Trochę był, ale przecież nigdy nie zdarzyło mu się, żeby jego własny eliksir przed nim uciekał. To by było straszne, gdyby nawet jego własne twory się go bały. Choć może troszkę tak było? Kto o zdrowych zmysłach, oprócz kotów, nie bałby się Alexandra? No właśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Waterford, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 22
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13386-aithne-orlaith-keane#357162
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13391-aithne-dziecko-slonca-wszystkich-ukocha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13392-listy-aithne#357166
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13393-aithne-orlaith-keane#357167




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pią Wrz 09 2016, 20:32

Aithne roześmiała się jeszcze raz na myśl o pełzającym eliksirze. Po czym wróciła do szkicowania portretu Vulpes. Przyjrzała się wstępnemu zarysowi linii. A gdyby tak zrobić z uroczej Azjatki wróżkę? Dorysować skrzydła motyla, całość zmniejszyć i umieścić drobną sylwetkę dziewczyny na kwiecie? Całość nabrałaby bardziej baśniowego wyrazu, co nawet by odpowiadało obecnej scenerii. Dlatego zaczęła ścierać, to co już narysowała.
- Nie zepsułaś, właśnie ją zmieniłam. - Uśmiechnęłam się szeroko do Vulpes. To, że ktoś się przemieścił właściwie nie oddziaływało na to, jak szybko rysuje, czy utrzymuje koncept. Wszystko działo się w głowie i wyobraźni Aithne. Jedyne, co jej przeszkodziło, to fakt, że Omnos nagle podniósł się z jej kolan i skierował w kierunku czegoś lub kogoś za jej plecami. Zmarszczyła lekko brwi. Jej kot wobec obcych bywał agresywny, poza nią akceptował jedynie Vulpes, po kilku dniach oporów i oczywiście Nolana. Resztę domowników traktował z chłodną obojętnością. Dlatego zdziwiona obróciła głowę za swoim kotem i dojrzała tego Ślizgona. Minęła go kiedyś na korytarzu. Chyba wołali na niego Alexander, a on mówił z ledwo wyczuwalnym rosyjskim akcentem. Miała dobre ucho do takich rzeczy.
- Omnos, chodź tutaj, chodź do mnie. - Nie krzyczała, mówiła dostatecznie głośno by kot ją dosłyszał. Ten spojrzał na nią, jakby z wyrzutem i z ociąganiem zszedł z kolan chłopaka, by dumnym, sprężystym krokiem skierować się w stronę Aithne. Dziewczyna przewróciła kartkę i zaczęła szkicować, to co widziała. Chłopaka siedzącego nad brzegiem jeziora oraz dużego, białego kota, który zmierza w kierunku dużego drzewa. Kiedy miała wstępny szkic, a Omnos wrócił do niej na kolana, wróciła do rysunku przedstawiającego Vulpes jako wróżkę siedzącą na kwiecie róży.
- Może tak zaprosimy go, żeby nie siedział sam? - Szepnęła w kierunku przyjaciółki. Aithne zawsze było szkoda ludzi, którzy nie mieli przyjaciół i musieli spędzać czas samotnie. Właściwie to nie czekała na decyzję Vulpes i spojrzała na chłopaka.
- Hej! Może dosiądziesz się do nas? My nie gryziemy. . . - Rzuciła żartem w jego stronę, zapraszając go do rozmowy. Nie wiedziała, że Alexander ma uraz do dziewczyn z jej kolorem włosów, nie miała też pojęcia przez co przeszedł. Dlatego cały czas na jej twarzy widniał szczery uśmiech, który podbił już serce niejednej osoby. Uśmiech ten był zaraźliwy, głównie przez nastawienie Aithne do życia. Zawsze uśmiechnięta, energiczna, skora do pomocy. Skrzat, który potrafił rozbawić każdego.
- W ogóle jestem pod wrażeniem, że Omnos Cię polubił. On właściwie nikogo nie lubi. Jakiś mugol go porzucił na ulicy. - Mówiąc to Aithne podrapała swojego kocurka po grzbiecie. Kiedy tylko ujrzała go zabiedzonego pod drzewem w parku, musiała się nim zaopiekować. Trzy dni siedziała obok zanim pozwolił się dotknąć.
- Vulpes, jechałaś razem z innymi do Kolumbii, czy wróciłaś do domu? - Była ciekawa wakacji przyjaciółki. Jej Kayna nie pozwoliła wyjechać za granicę. Miała siedzieć w domu, sama, przez całe wakacje. A skończyło się na tym, że zwiedziła większość Wysp Brytyjskich.
- Szkoda, że farba już mi się zmywa z włosów. Czerwony nawet mi się podobał. Jak ty to robisz, że tak długo Ci się utrzymuje? - Jak to dziewczyna zaczęła temat o włosach, wcześniej wysłuchując relacji Vulpes. Była też ciekawa zdania przyjaciółki. Może wcale nie wyglądała tak dobrze w tym kolorze. Była zupełnie nieświadoma faktu, że mogła sprowokować tymi słowami Alexandra.


Ostatnio zmieniony przez Aithne O. Keane dnia Sob Wrz 10 2016, 19:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 440
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14549-vulpes-harris#386593
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12050-lisie-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12049-jak-lis-z-kotem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12051-vulpes-harris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sob Wrz 10 2016, 19:27

Wzmianka o zmianie koncepcji nawet mnie ucieszyła, przynajmniej zmianą pozycji niczego nie zepsułam. Zdziwił mnie za to fakt, że kocur przyjaciółki postanowił opuścić nasze towarzystwo i udać się w obranym przez siebie kierunku, w kierunku jakiegoś nieznanego Ślizgona. Zazwyczaj był nieufny w stosunku do... W sumie wszystkich, poza Aithne i najbliższymi jej osobami. Słysząc, że dziewczyna woła swojego kota, powróciłam do plecionego przeze mnie wianka, by po dodaniu jeszcze kilku kwiatów machnąć różdżką i zakończyć swoje dzieło. Założyłam go na głowę, po czym lekko podrapałam Omnosa za uchem.
- W sumie, dlaczego nie? - rzuciłam, razem z przyjaciółką spoglądając na chłopaka i posyłając mu pogodny uśmiech, byłam dość ciekawa jego reakcji. - Tak, byłam w Kolumbii - odparłam, słysząc pytanie Aithne. - Ale chyba zmiana klimatu niekorzystnie wpłynęła na mój organizm, przez większość wycieczki bardzo źle się czułam - mruknęłam z wyraźnym niezadowoleniem z tego, że mój wyjazd się nie udał. - Siedziałam w domku z nosem w książkach, a jak tylko próbowałam wybrać się na jakiś dłuższy spacer zaczynała boleć mnie głowa i dostawałam nudności. Nie chciałam używać magii do wyleczenia tego, myślałam, że w końcu mój organizm się przyzwyczai, ale finalnie zmarnowałam sobie całe wakacje - westchnęłam, niemalże padając na plecy.
Zmrużyłam oczy i lekko osłoniłam twarz dłonią, podobało mi się to, że słoneczne promienie tak mocno grzeją. Przeciągając się usłyszałam pytanie przyjaciółki; przewróciłam się na brzuch by podeprzeć głowę rękoma i na nią spojrzeć.
- Najpierw użyłam zwykłego mugolskiego rozjaśniacza - zaczęłam. - Ale w końcu zaczęła się wypłukiwać, moje włosy stały się takie szorstkie i suche... I wtedy spróbowałam tego zaklęcia, Colovaria. Kolor lepiej i dłużej się trzyma, a włosy nie są tak zniszczone jak po mugolskich kosmetykach - stwierdziłam. - Polecam, Vulpes Harris - dodałam po chwili ciszy, radośnie szczerząc się do Aithne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Nie Wrz 11 2016, 17:21

Gdy dziewczyna zawołała kota do siebie, Alexander poczuł się... samotny? Ha! Nigdy! Po prostu nie miał już czego robić z rękoma. Nudził się trochę więc wyciągnął swój magiczny kijek, nie, spodnie wciąż miał zapięte, i zaczął sobie nim bez celu machać i obracać go w palcach. Ten sierściuch był dla niego trochę za włochaty, ale nawet fajnie było głaskać coś takiego miękkiego w dotyku.
Gdy tylko dziewczyna zawołała go, obdarzył ją spojrzeniem godnym samego bazyliszka. Pełne chęci mordu i lodowatego chłodu. Jednym słowem żądza krwi. Mimo to, wstał i ruszył w stronę dziewczyn z wesołym uśmiechem co pasowało do niego jak pięść do nosa. Szedł tak cały wesolutki, co wyglądało jakby cierpiał przy każdym kolejnym kroku, bo miał w butach igły, które wbijają mu się w stopy. Gdy już był przy dziewczynach kucnął sobie i spojrzał na obie. Ich wesołe buzie i roześmiane oczy wkurzały go jeszcze bardziej. No i te włosy. Czuł dziwne mdłości i lekkie zawroty głosy, gdy tylko spoglądał na łeb dziewczyny.
-Hej. Jestem Alexander. Kim jesteście i czemu chcecie umrzeć?
Słodki, bardzo słodki... Przepraszam. Chłodny znaczy. Bardzo chłodny uśmiech, który miał być chyba zapowiedzią czegoś niedobrego. Wziął kota z nóg dziewczyny i zaczął go głaskać i drapać.
-Każdy kot mnie lubi. Nieważne jakiej rasy. Tak po prostu jest, więc nawet tego nie komentuj. Koniec tematu. - rzucił chłodno patrząc w jej oczy, jakby chciał, żeby się stopiły. Na skośną nawet nie spojrzał. Nie irytowała go tak bardzo jak ta czerwonowłosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Waterford, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 22
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13386-aithne-orlaith-keane#357162
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13391-aithne-dziecko-slonca-wszystkich-ukocha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13392-listy-aithne#357166
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13393-aithne-orlaith-keane#357167




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pon Wrz 12 2016, 23:38

Aithne przysunęła się bliżej do Vulpes, kiedy chłopak do nich podszedł. Zarówno, żeby zrobić mu miejsce, jak i dlatego że zwyczajnie przestraszyła się jego spojrzenia. I dlaczego miała wrażenie, że to właśnie ją chciał zabić?
- Chciałam jechać z wami, ale Kayna mi zabroniła. W rezultacie całe wakacje spędziłam jeżdżąc po całej Wielkiej Brytanii. Poznałam trochę kulturę mugoli. Myślę, że część czarodziei przesadza z tym dbaniem o czystość krwi. Ci ludzie są naprawdę sympatyczni. Na swój sposób też mają magię. - Prowadziła rozmowę z przyjaciółką dalej, jak gdyby nigdy nic, ale coś niepokoiło ją w zachowaniu chłopaka. Tylko co? Dlaczego patrzył na nią z taką intensywnością? Przecież nic mu nie zrobiła.
- Colovaria? Nigdy nie słyszałam, ale jeśli działa... To czemu nie. - Aithne uśmiechnęła się szerzej, gdy usłyszała, że nie musi już polować na mugolskie kosmetyki.
- Wtedy mogłabym zachować obecny kolor włosów. - Szczerze ucieszyła się z tego. Jednak uśmiech jej zrzedł, gdy podszedł do nich Alexander. Miała coraz większe wrażenie, że chce zrobić jej krzywdę. Nie rozumiała czemu, przecież spotkała go chyba pierwszy raz, przynajmniej pierwszy raz miała okazję z nim rozmawiać.
- Jestem Aithne... A to jest Vulpes, moja przyjaciółka. Czemu miałybyśmy umrzeć? Bez obrazy, ale zachowujesz się odrobinę dziwnie. - Przedstawiła siebie oraz swoją najlepszą przyjaciółkę, ale o tym Alexander nie musiał wiedzieć. Wystarczy, że ona to wiedziała.
Alexander zabrał z jej kolan Omnosa, czym popełnił duży błąd. Ten kot sam wybierał miejsce swojego spoczynku. Aithne usłyszała tylko koci wrzask, zanim zdążyła zareagować i zobaczyła jak potężna, umięśniona łapa jej pupila kieruje się w kierunku twarzy Alexandra. Omnos z gracją wylądował na ziemi, wykręcając się z rąk chłopaka, po czym wrócił na kolana oszołomionej Aithne, by zacząć ocierać się swoim łebkiem o ramię dziewczyny. Powinna skarcić kota, ale Alexander mógł spytać, czy może wziąć go na ręce. Aithne spojrzała przestraszona najpierw na Vulpes, jakby nie mogła uwierzyć w to, co się stało, a następnie na Alexandra. Zrobiło jej się strasznie głupio.
- Przepraszam Sasha, Omnos nie lubi, gdy ktoś go podnosi. - Podświadomie użyła rosyjskiego zdrobnienia do imienia Alexander. Niezależnie od tego, jak dobrze kogoś znała to zwracała się do niego zdrobniale lub nadanym przez siebie przezwiskiem.
- Naprawdę Cię przepraszam. - W jej głosie było słychać, że jest jej przykro. Nie zdążyła go ostrzec przed dziwactwami Omnosa, ale w sumie sam był sobie winny skoro brał na ręce obcego kota. Nawet jeśli wszystkie kotowate ponoć go lubiły, to jednak każdy miał swój własny charakter oraz temperament. A Omnos nie lubił, gdy obcy go podnosili, nawet jeśli wcześniej tarabanił im się na kolana. Nie zawsze jej dawał się podnieść, by wziąć go na ręce, ale nigdy też nie dostała od niego w twarz. Widocznie było to ostrzeżenie, żeby nie zwracać się tak nieprzyjemnie w stronę jego właścicielki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 440
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14549-vulpes-harris#386593
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12050-lisie-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12049-jak-lis-z-kotem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12051-vulpes-harris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sro Wrz 14 2016, 10:40

Widząc spojrzenie, jakie posłał nam przynależący do Slytherinu chłopak tylko się wzdrygnęłam, nawet nie dziwiąc się przyjaciółce, że przysunęła się bliżej.
- Jak to, Kayna zabroniła ci jechać? - zdziwiłam się. - Przecież to szkolny wyjazd, co miałoby ci tam grozić? - zastanawiając się nad słowami Aithne, słuchałam uważnie jej opowieści o życiu mugoli. - Tak, również uważam, że obsesja na punkcie czystości krwi to przesada. Wiesz, w sumie większość moich znajomych spoza szkoły to mugole, wychowywałam się w takim środowisku, zarówno mama jak i tata byli półkrwi i oboje chcieli, żeby ich dzieci potrafiły poradzić sobie także w niemagicznej rzeczywistości - wyjaśniłam. - Teraz, moje młodsze rodzeństwo, to znaczy Herpestes i Canis również wychowują się pośród mugolskich dzieciaków, mimo tego że Mijung jest czarownicą czystej krwi. Cieszy mnie to, że nowa żona mojego ojca ma normalne podejście do zwykłych ludzi, dla których magia to czysta abstrakcja - stwierdziłam, promiennie się uśmiechając.
Kiedy, jak się okazało, Alexander podszedł do nas by się przedstawić i zadać to specyficzne pytanie, roześmiałam się głośno. Przez chwilę nie mogłam się opanować, aż w końcu tłumiąc śmiech i przysłaniając usta dłonią usiadłam po turecku. Korzystając z tego, że Aithne już mnie przedstawiła tylko radośnie się uśmiechnęłam i obserwowałam całe zajście z bojowo nastawionym Omnosem w roli głównej. Nigdy nie widziałam, aby kot mojej przyjaciółki tak się zachował, jednak chłopak nie powinien ot tak brać na ręce obcego zwierzaka.
- Omo... Wszystko w porządku? - troskliwa część mnie nagle doszła do głosu, a ja przysunęłam się do chłopaka, by przyjrzeć się jego twarzy i sprawdzić, czy nie ma żadnych zadrapań od kocich pazurów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sro Wrz 14 2016, 17:03

Alexander nawet nie zauważył rozciętego policzka z którego płynęła krew. Pierwszy kot, i ostatni, wzgardził jego ręką. Albo wszystkie szkolne go zagryzą i zadrapią, albo dziewczyna znajdzie go martwego w swojej walizce. Ups. Nie zrozumcie tego źle. Kot sam zaczął, a Alex miał zamiar skończyć, więc... Nie przepraszam.
Spojrzał na czerwonowłosą z tak silną pogardą jakby chciał, aby w tym momencie wyparowała. To spojrzenie, wyraz twarzy, oraz krew cieknąca z jego policzka dawały upiorny wyraz i chyba taki był cel. Alexander obrzucił Vulpes spojrzeniem i uśmiechnął się do niej lekko. Bardzo sztuczny, lodowaty uśmiech, ale przynajmniej się stara, prawda?
Niestety, gdy Aithne popełniła ten błąd... te wielki błąd, Alexander szybko się do niej obrócił. W jego oczach czaiło się wielkie zło. Wziął zamach i już miał ją uderzyć wierchem dłoni, gdy zawahał się. Nie. Ruth by tego nie chciała. Ruth mu pomoże. Przynajmniej ma taką nadzieję. W końcu studentka zna go najlepiej, zaraz po Clar. Tak więc chłopak wziął głęboki oddech.
-Może jesteś tu nowa, może jeszcze nie wiesz kim jesteś, dlatego tym razem Ci to daruję. Nie nazywaj mnie tak. Dla Ciebie jestem Panem Alexandrem, lub Alexandrem. Jeszcze raz zdrobnisz moje imię to nie zawaham się, a wtedy ty i twój kot skończycie razem. Na dnie jeziora.
Mówił to do niej tak strasznym głosem, że nawet jej kot zasyczał i schował się z swoją panią, starając się uciec od spojrzenia Alexa. Chłopak natomiast zbliżał się do niej coraz bardziej, w miarę wypowiadania kolejnych słów. Robił to powoli. Miał nadzieję, że dziewczyna nie da się tak łatwo zastraszyć, bo miał nadzieję na chwilę zabawy.
Szybko się odsunął od dziewczyny, przybierając znowu lodowaty wyraz twarzy, ale raczej obojętny niż zły. Coś w stylu pokerowej twarzy. Spojrzał na obie puchonki.
-Ta. Mugole nie są tacy źli. Znałem paru, którzy byli całkiem w porządku.
Wzruszył ramionami jakby to co powiedział, było całkiem normalne i wcale nie dziwne. W końcu padło z ust ślizgona. Ta... To prawda, że nie lubił mugoli, ale czarodziejów nienawidził tak samo. Uważał, że to trochę nie fair, aby nienawidzić tylko jednych i to jeszcze z tak błahego powodu, którym była czystość czyjejś krwi. W końcu Ruth nie miała czarodziejskiej rodziny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Waterford, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 22
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13386-aithne-orlaith-keane#357162
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13391-aithne-dziecko-slonca-wszystkich-ukocha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13392-listy-aithne#357166
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13393-aithne-orlaith-keane#357167




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sro Wrz 14 2016, 20:51

Aithne wzruszyła ramionami, skąd miała wiedzieć co siedzi w głowie jej macochy? Już dawno przestała zawracać sobie głowę jej humorami.
- Nie mam pojęcia, na dodatek spaliła wszystkie moje rysunki oraz obrazy. Łącznie z wyobrażeniem Tir na Óg i krainy elfów z Szekspira. - W głosie dziewczyny słychać było autentyczną złość. Ona nie miała prawa wchodzić do jej pokoju i doskonale o tym wiedziała.
- To masz fajną rodzinę, chciałabym kiedyś zobaczyć Azję. - Rozmarzyła się na chwilę. Jednak zaraz wróciła do rzeczywistości.

Nie przejęła się zimnym spojrzeniem Alexandra. Sam się prosił o nauczkę biorąc nie znanego mu kota na ręce, który na dodatek nie przepadał, gdy ktoś miał złe intencje wobec jego właścicielki.
Kiedy uwaga Ślizgona przeniosła się na Vulpes, Aithne wstała z ziemi, na której dotychczas siedziała. Wtedy zobaczyła, że Alexander idzie w jej stronę z niemal morderczym wyrazem twarzy. Nie miała zamiaru przestraszyć się kogoś takiego, jak on Uniosła nieco brodę do góry, patrząc dumnie na chłopaka.
- Słuchaj no, rozpieszczony bachorze. Nie masz żadnego prawa mi grozić, tylko dlatego że użyłam zdrobnienia od twojego imienia. Jeśli sobie tego nie życzysz, to możesz powiedzieć to w normalny sposób, a nie od razu grozić mi śmiercią. I nie obchodzi mnie, dlaczego nie chcesz, żeby tak się do ciebie zwracano, ale to nie daje ci prawa do takiego zachowania. - Mówiła stanowczym, spokojnym głosem, a po jej twarzy nie widać było strachu. Nie bała się bowiem Alexandra. Nie będzie jej mówił, co ma robić, a czego nie. Takie prawo mieli jedynie nauczyciele oraz Nolan, którego tutaj nie ma.
- No dalej, uderz mnie. Widzę, że tego chcesz. - Zaczęła prowokować Alexandra. Widziała, że wcześniej się na nią zamierzał, więc niech to zrobi. Niech będzie mężczyzną, skoro uważa bicie dziewczyn za męskie z powodu głupiego zdrobnienia.
- Wiesz? Będę mówić na ciebie, jak chcę, Sasza, Alex, jakkolwiek, ale na pewno nie będę zwracać się do ciebie panie Alexandrze! Co za tupet... - Na chwilę przerwała, żeby nabrać tchu i dalej kontynuowała swoją tyradę:
- Co Ci się we mnie nie podoba? Kolor włosów, oczu? Sposób zachowania? To, że mój kot cię podrapał, bo nie lubi być brany na ręce? Myślałeś, że nie zauważę różnicy w traktowaniu pomiędzy mną, a Vulpes? Jeśli tak, to jesteś idiotą, bo ja nie jestem głupia i mam oczy. - Przestała nawet zauważać obecność swojej przyjaciółki. Ten chłopak kompletnie ją zirytował. Lisiczka nawet pewnie nigdy nie widziała Aithne w takim stanie emocjonalnym. Na twarzy była spokojna, ale w głosie pobrzmiewało zagubienie oraz irytacja.  
- Oczywiście, że nie są źli. To tacy sami ludzie, jak my. Tylko bez zdolności magii. - Prychnęła na Alexa niezależnie od tego, jakiej odpowiedzi jej udzielił. Zirytował ją, prawdopodobnie był pierwszą osobą po jej macosze, która potrafiła uwolnić w niej tę negatywną stronę charakteru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 440
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14549-vulpes-harris#386593
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12050-lisie-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12049-jak-lis-z-kotem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12051-vulpes-harris




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pon Wrz 19 2016, 14:03

- Okropna kobieta - skwitowałam z niesmakiem, lekko drapiąc się za uchem. - Jeśli chcesz, to możemy kiedyś wybrać się do Seulu - zaproponowałam. - Za pomocą sieci Fiuu, świstoklika, albo możemy dostać się tam jakimś mugolskim sposobem. Z tym, że wtedy będzie nas to więcej kosztowało.
Widząc pozę, jaką przybrał Alexander, odruchowo zacisnęłam pięści. Dokładnie śledziłam każdy ruch Ślizgona, gotowa obronić swoją przyjaciółkę, gdyby tylko zaszłaby taka potrzeba. Zdenerwował mnie także ton jego głosu gdy zaczął grozić Aithne, już nie współczułam mu tego, że dostał z liścia od Omnosa. Należało mu się.
- Wyobrażasz sobie, że kim niby jesteś? - prychnęłam, z wyższością i pogardą spoglądając na chłopaka. - Jeśli uważasz, że bezkarnie możesz zwracać się tak do mojej przyjaciółki, to grubo się mylisz. Uważaj, żebyś pewnego dnia nie stał się przypadkiem wiejską wygódką - dodałam, wyobrażając sobie od razu cały proces rzucania transmutacyjnego zaklęcia na siedzącego obok mnie  i drugiej Puchonki osobnika. Co jak co, ale z transmutacji byłam dobra.
Teraz było mi już obojętne to, czy Sasha zmieni swoje nastawienie również względem mnie, osób które lubiłam zawsze byłam gotowa zaciekle bronić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Wto Wrz 20 2016, 17:04

Chłopak nie zrobił nic innego jak tylko wybuchnął śmiechem. Chłodnym, wrednym i czysto złym. Mrożącym krew w żyłach. Takim ,którego boją się dzikie zwierzęta. Nic dziwnego, że ptaki, które siedziały na drzewie odleciały. Bały się go nawet zwierzęta, które były najwidoczniej bardziej inteligentne od tych oto puchonek. W końcu przestał się śmiać i spojrzał na dziewczyny wzrokiem mrożącym krew w żyłach, które powoduje palpitację serca. Osoby, które dosięgnie to spojrzenia, natychmiast błagają o śmierć, bo nie są wstanie wytrzymać.
-Słuchaj...Jeszcze raczej nazwij mnie Sashą, a nawet dyrektor tego przybytku nie znajdzie wszystkich twoich części. Nie. Nie grożę Ci. Tylko uprzedzam i radzę Ci się dostosować, bo nie rzucam słów na wiatr! Jeśli chcesz mnie spróbować to w porządku, ale sam na sam. Bez twojej pomocniczki. Chyba nie chcesz, żeby coś jej się stało!?
Syknął jej prosto w twarz. W jego oczach płonął teraz ogień nienawiści. Czy dziewczyna była pozbawiona mózgu? Najwidoczniej. Jak to mówią: nie miała piątej klepki, ale za to miała szósty zmysł, co? Oby to, bo jeśli nazwie go tak jeszcze raz, to przyda się jej ten zmysł. Natomiast, jeśli miała choć trochę oleju w głowie to odpuści teraz i nic już nie powie.
-Wiesz co mi się nie podoba? To, że do cholery, nazywasz mnie tak jak Ci zabraniam! - warknął na nią niczym lew, pokazujący swoją wyższość nad swoja ofiarą.
Wziął głęboki oddech, ale to nic nie dało. Czuł zastrzyk adrenaliny i musiał coś z tym zrobić. Zaciskał co chwilę pięści, ale to nic nie dawało. Musiał się wyżyć i najlepiej byłoby teraz poćwiczyć, ale nie miał jak.
-Nie obchodzi mnie twoja koleżanka. Wiesz czemu? Bo ma trochę oleju w głowie. Nie nazywa mnie Sashą. Może i mi grozi, ale wie... nie, oboje wiemy, że to groźby bez pokrycia. Boi się, że zostanie wyrzucona ze szkoły za używanie zaklęć przeciwko innemu uczniowi.
Powiedział już trochę spokojniej, ale nadal miał ochotę wyrwał ręce czerwonowłosej. Nic dziwnego, że patrzył na nią jak na najgorszego śmiecia, którego spotkał na swojej drodze. Czuł do niej obrzydzenie i wściekłość. Miał jej dość, więc po prostu odwrócił się do niej plecami i zrobił kilka kroków do przodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 422
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 665
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Mar 16 2017, 20:41

Dzień był przepiękny. Świeciło słońce, śpiewały ptaszki, było nawet względnie ciepło. W dzień taki jak ten siedzenie w zamku było grzechem. Gemma zbiegała pół zamku w poszukiwaniu kogoś kto chciałby wybrać się z nią na piknik, ale wszyscy byli czymś zajęci. Rozumiała, że OWUTEMY są ważne, ale halo! - jak często w tym smutnym jak ... kraju świeciło słońce?! Wolała już powłóczyć się samotnie po błoniach niż siedzieć w bibliotece.
Na szczęście był jeszcze Chomik. Gemma zrobiła sobie kilka olbrzymich kanapek ze wszystkim, zapakowała je do torby razem z kocykiem, wzięła kota i wyszła z nim na dwór. Zwierzak szarpał się na początku, myśląc za pewne, że znowu niesie go na leczenie do profesor Pober, ale kiedy skręciła nad jezioro zrozumiał chyba, że nic mu nie grozi.
Gemma rozłożyła się sobie kocyk pod ogromnym drzewem i puściła kota. Chomik spokojnie zajął się obwąchiwaniem terenu, ona zaś wyciągnęła się i przymrużonymi oczami gapiła się w prześwitujące między rzadkimi liśćmi słońce.

______________________


twMistletoEn



rockin'aroundchristmas tree
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Mar 16 2017, 20:51

Powoli zaczynała się wiosna - zrobiło się cieplej i słońce świeciło tak przecudownie! Nie mogłam się powstrzymać i zapakowałam sobie trochę jedzenia, po czym poleciałam nad jezioro, żeby nacieszyć się trochę piękną pogodą. Zabrałam ze sobą Kafla - stwierdziłam, że to niezły pomysł, żeby kot trochę się wybawił, skoro warunki atmosferyczne temu sprzyjały. Nie miałam żadnego problemu z namówieniem go na przechadzkę - miał w sobie trochę krwi Koguchara i dzięki temu był bardzo inteligenty i (przynajmniej w moim mniemaniu) rozumiał to co do niego mówiłam. Dotarliśmy nad jezioro, a moim oczom ukazał się jakiś inny kot. Kafel natychmiast zaczął go obwąchiwać, a ja przyjrzałam mu się i zobaczyłam, że jest rudy i ma tylko jedno oczko.
- Chomik? - zapytałam sama siebie
Obecność Chomika musiała wskazywać na to, że w okolicy była Gemma. Rozejrzałam się i faktycznie siedziała nieopodal na kocu. Pomachałam jej i krzyknęłam:
- Hej Gemma! Robisz piknik?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 422
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 665
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Mar 16 2017, 21:02

Aż podskoczyła słysząc czyjś głos. Obróciła się w jego stronę i zobaczyła Lottę. A zaraz potem Kafla. Wyszczerzyła zęby do Krukonki.
- Wielkie umysły myślą podobnie, huh? - przetoczyła się bliżej krawędzi koca - Siadaj! Ciebie też wiosna wygoniła z zamku? Tak sobie myślę, że może by rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać gdzieś, gdzie mają taką łagodną pogodę cały rok - przeciągnęła się leniwie i zaśmiała - I tak nie zdam OWUTEMów jak tak dalej pójdzie. Mogłabym wypasać owce gdzieś w górach...
Nie zastanawiała się na poważnie czy zda tegoroczne egzaminy czy nie, ale kiedy się tak nad tym zastanowiła, perspektywa oblania nie była taka straszna. I tak nie miała na siebie pomysłu, więc równie dobrze, mogłaby wypasać owce.

______________________


twMistletoEn



rockin'aroundchristmas tree
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Mar 16 2017, 21:13

Usiadłam koło puchonki i z uśmiechem wyciągnęłam z torby górę słodyczy, które ze sobą zabrałam.
- Zdecydowanie wiosna. Wow, to słońce! - westchnęłam radośnie i dorzuciłam: - Hmm, wypasanie owiec na Islandii... to by było coś
Sięgnęłam po czekoladową żabę i to samo zaproponowałam Gemmie.
- Te Owutemy to bajka. Teraz się przejmujesz, za rok nie będziesz o nich pamiętać - powiedziałam krzepiąco.
Osobiście przed Owutemami sama sikałam ze strachu, ale z perspektywy czasu wydawały mi się łatwizną, więc chciałam trochę pocieszyć młodszą koleżankę.
W między czasie nasze koty próbowały się zapoznać - nie szło im jakoś super szybko, ale przynajmniej nie były wobec siebie agresywne.

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 422
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 665
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Mar 16 2017, 21:40

- Ale w Islandii jest zimno! - zauważyła. Była zdecydowanym ciepłolubem - Może w Nowej Zelandii... Wiedziałaś, że urządzają tam zawody w strzyżeniu owiec? Kilka sekund i po robocie.
Poczęstowała się czekoladową żabą i wyjęła z torby kanapki skinieniem głowy proponując Lotcie, żeby brała się jeśli ma ochotę. Spojrzała na kart i przeczytała:
- "Almeric Sawbridge - pokonał największego, zamieszkującego Wielką Brytanię trolla dolinowego..." Historię zaliczę na W! - zażartowała, odrzucając kartę na bok. Jeśli coś miała na pewno oblać, to była to właśnie historia. Już teraz nie pamiętała nazwiska tego Almerica, a przecież miała je przed oczami sekundę temu.
- Dzięki - uśmiechnęła się - Mam nadzieję, że będę chociaż pamiętać, to czego się do nich nauczę.
Równie dobrze mogłaby mieć nadzieję, na to, że wygra milion galeonów w loterii, ale przecież za marzenia nie karzą.
Spojrzała na obwąchujące się z rezerwą koty. Chomik i tak wyglądał na bardziej żywszego niż zwykle.
- Chyba się starzeje - rzuciła ni stąd ni zowąt, mając na myśli oczywiście swoje zwierze. Trudno powiedzieć czy jej się to podobało. Z jednej strony zrobił się bardziej przytulaśny, ale czasem brakowało jej jego hasania.

______________________


twMistletoEn



rockin'aroundchristmas tree
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Mar 16 2017, 21:59

- Yhm.. Nowa Zelandia to by było coś. Tam zawsze jest ciepło. - zaśmiałam się ze strzyżenia owiec i dodałam: - Podobno mugole z Nowej Zelandii uznali w sądzie jakąś rzekę za osobę prawną. Nie znam się na tym zbytnio, ale brzmi zabawnie.
Ja niestety nie mogłam popisać się swoją kartą, bo trafił mi się chyba piętnasty Dumbledore. Chyba miałam jakiegoś pecha co do jego osoby, więc po prostu wróciłam do tematu egzaminów:
- Szczerze powiedziawszy wątpię. Większość rzeczy przyswajanych w szkole funkcjonuje na zasadzie: zakuć, zdać, zapomnieć. Z Opieki pamiętam niemal wszystko, za to z Zielarstwa mam wielką dziurę w głowie.
Na wiadomość o starzeniu się Chomiczka pociągnęłam noskiem robiąc odrobinę smutną minkę. Nikt nie lubi gdy zwierzaki się starzeją - ja osobiście marzyłam o tym, żeby mój ukochany Kafelek był wiecznie malutkim hasającym kociątkiem i żeby przy okazji mnie przeżył, bo nie wyobrażałam sobie życia bez tego małego potwora.
- Ile ma lat? - zapytałam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 422
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 665
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Czw Mar 16 2017, 22:46

- Czyli... - zrobiła zamyśloną minę zapowiadającą, że zbliża się jakaś głębsza rozkmina - Jeżeli się w niej zamoczy, można zostać oskarżonym o gwałt. Ciekawe czemu to zrobili? Pewnie kryje się za tym jakaś szalona historia jak za dziwnymi zakazami, ze na przykład zakaz noszenia lodowych rożków w tylnej kieszeni gdzieś tam w Stanach.
Nie była nawet pewna czy w Wielkiej Brytanii też mają takie dziwaczne przepisy. Trochę wydawało jej się, że stereotypowa powaga i sztywność Brytoli nie pozwała im na zamieszczanie durnot w prawie. A może po prostu o nich nie wiedziała. Była niemal pewna, że mieszkańcy stanu, w którym obowiązywał rożkowy zakaz, nie mieli o tym pojęcia.
- Zapamiętuje się tylko to co , czym się interesujemy... Hej, nie znasz może kogoś kto gra na gitarze? - przypomniało jej się nagle. Problemy z Enemą chodziły za nią zawsze i wszędzie. Zaczęła zbierać zespół w październiku i nadal nie mieli pełnego składu. Za nic nie chciała jednak przyznać się do porażki. Było za wcześnie na takie sądy.
Zmarszczyła nos licząc na palcach wiek Chomika.
- Osiem? Nie więcej niż dziewięć w każdym razie - nie była do końca pewna ile miał, kiedy tato przyniósł go do domu. Nie wiedziała nawet skąd go wziął, skoro jednak był to okres, kiedy nie rozmawiała jeszcze z rodzicami, musiało to być 8-9 lat tamu - Strasznie go zmuliło ostatnio. Najpierw myślałam, że się zrobił bardziej przyjacielski, ale nie idzie go zmusić do zabawy. Patrz - chwyciła jakąś gałązkę i wychyliła się w stronę kotów. Poszurała nią w rawie przed nosem swojego. Bez większego zainteresowania patrzyła chwilę na patyk, po czym obrócił się znów do Kafla. Gemma pacnęła go delikatnie w główkę, ale ten tylko odsunął się kawałek dalej. Nawet nie próbował się odgonić.
- Ewentualnie zmądrzał - wróciła na kocyk, kręcąc gałązką miedzy palcami - Jest teraz dojrzałym, statecznym kotem i nie bawią go takie głupoty.

______________________


twMistletoEn



rockin'aroundchristmas tree
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Pią Mar 17 2017, 17:09

- Ooo, słyszałam o tych rożkach! -rzuciłam z wielki entuzjazmem i rozpoczęłam dalszą część festiwalu ciekawostek - Podobno w Maryland można dostać karę za sprzedawanie nielateksowych prezerwatyw, a w Michigan wciąż zakazane jest cudzołóstwo. Wprawdzie rzadko się to respektuje, ale jednak to dość dziwne prawo!
Po pytaniu zadanym przez puchonkę zastanowiłam się chwilę, ale mimo wytężonej pracy mózgu nikogo nie mogłam sobie przypomnieć, więc zasmucona rzuciłam:
- Niestety nie. Znam chyba samych pianistów i wokalistów, ale gdyby ktoś mi się przypomniał to dam znać. A czemu pytasz?
Gdyby Chomik był wychowany w mugolskiej rodziny osiem, czy dziewięć lat oznaczałoby już połowę (czy nawet ciut więcej) jego życia, ale okazy wychowywane wśród czarodziejów trzymały się dłużej, dlatego to co Gemma powiedziała odrobinkę mnie zmartwiło, więc powiedziałam:
- Może się źle czuje? Próbowałaś mu dać jakiś eliksir wzmacniający?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 422
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 665
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Nie Mar 19 2017, 03:57

Spojrzała na Lottę zaskoczona, a po chwili zaśmiała się krótko.
- Czyli są ludzie, którzy jeszcze nie słyszeli - w końcu jakaś dobra wiadomość. Nadal istniała szansa, że gdzieś po Hogwarcie kręcił się gitarzysta, który zwyczajnie nie wiedział o jej poszukiwaniach. Poklepała się po kieszeniach i wyciągnęła z jednej zmiętą ulotkę - To stara. Perkusistę już mamy. Gdzieś w torbie mam cały plik aktualnych - nie rozstawała się z nimi na krok. Profesor Percy ostrzegała ja tylko przed ponownym rozwieszaniu plakatów, nic nie wspominała o rozdawaniu ogłoszeń do rąk własnych. A przynajmniej Gemma nie pamiętała... - Rozwieszałam po całej szkole postery od października do stycznia. Potem wpadłam i musiałam przestać.
Wszystkie zwierzęta Twisletonów były w jakiś sposób poszkodowane przez los i nierzadko umierały przedwcześnie. Z niemałego zwierzyńca, który Gemma poznała dołączając do rodziny 9 lat temu, pozostał tylko pies Marsellus. Te, które po leczeniu nie były do nich przywiązane, ani przeprowadzka nie wiązała się ze zbyt dużym stresem, starali się oddawać do adopcji (pojemność ich domu nie była niestety kompatybilna z pojemnością serc), jednak wiele z nich odchodziło pod ich dachem. Mimo to ze śmiercią nie dało sina dobre oswoić. Gemma doskonale wiedziała nad którymi z nic wisiała ona jak topór katowski i nieraz nie spała całą noc, nie mogąc odegnać myśli jak będzie wyglądało jej życie po śmierci tych, do których była najbardziej przywiązana.
- Nieee, on jak się źle czuje, to przestaje sikać - uśmiechnęła się kwaśno, był jakiś plus tych jego moczowych problemów - Już go faszeruję z tego powodu... chyba mu wystarczy.

______________________


twMistletoEn



rockin'aroundchristmas tree
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Sro Mar 22 2017, 19:50

Uśmiechnęłam się wpatrując się w ulotkę i zapytałam:
- Mogłabyś mi dać kilka? Skoro ja nie słyszałam, to może wśród moich znajomych znajdzie się ktoś kto by chciał do was dołączyć?
Wprawdzie nie znałam zbyt wielu muzyków, ale a nuż ktoś by się znalazł i mogłabym go polecić Gemmie? Warto było spróbować, szczególnie że bardzo chciałam ich usłyszeć na żywo!
- Dołączę do waszego fanklubu, jak zaczniecie grać! - rzuciłam ze śmiechem
Bardzo przejęłam się kociakiem Gemm, bo zwyczajnie zwierzęta były dla mnie piekielnie ważne, powiedziałabym nawet, że od zawsze były niemal najważniejszym elementem mojego życia i wiązałam z nimi przyszłość. Miałam nadzieję, że Chomik po prostu stał się statecznym kotem i że nic mu nie dolegało. Odchodzenie zwierząt wciąż było rzeczą, z którą mimo upływu czasu nie umiałam się pogodzić.

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 101
  Liczba postów : 333
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15048-max#401002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15050-max#401008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Nie Wrz 03 2017, 21:10

Początek nowego roku - ostatnia klasa w Hogwarcie... Trudno będzie opuszczać te mury, ale takie już jest życie. Dzień był ciepły, Max włożył więc szarą koszulę i czarne spodnie, w czasie wakacji stracił znów kilka kilogramów, dlatego ubranie obwisało na nim straszliwie, jak na strachu na wróble. Na nogach obowiązkowo skórzane, znoszone buty, a w tylnej kieszeni książka - od dziecka miał słabość do mugolskiej literatury, dziś wybrał "A Summer Birdcage" Margaret Drabble. Wokół panowała cisza, nie było nikogo.
Idealnie - to jedyna myśl, jaka zrodziła się w tej chwili w głowie młodego Blackburna. Przystanął i przymknął oczy, chłonąc dźwięki i zapachy, by po krótkim momencie zapomnienia ruszyć w stronę rozłożystego drzewa - lubił tu przychodzić, koniec lata pachnący jesienią był szczególną porą, mimo braku konkretnych oznak zbliżającej się zmiany pory roku dało się wyczuć, że jest blisko. Wspiął się na gałąź 2 metry nad ziemią i przesunął, znajdując się bezpośrednio ponad taflą jeziora. Oparł plecy wygodnie, szukając odpowiedniej pozycji i patrzył. Kolibry przystawały nad kwiatem kapryfolium, a którego słodka woń przyjemnie drażniła nozdrza Maximiliana.
Wreszcie sięgnął po lekturę i otworzył pierwszą stronę, zanurzył się teraz w innym, obcym świecie. Nagle świat był jakby przytłumiony; niewyraźny, a wyobraźnia pobudzana kolejnymi wersami budowała własną rzeczywistość... Włosy targał wiatr, a miał się gdzie zaplątać, bo fryzjer nie był na liście czołowych miejsc do odwiedzenia i kręcone włosy urosły o kilka centymetrów dłuższe niż zazwyczaj im na to pozwalał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 14
Skąd : Leeds, West Yorkshire, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15020-roxanne-mary-foster
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15063-roxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15064-figo#401225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15054-roxanne-mary-foster




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Nie Wrz 03 2017, 21:26

Kolejny rok się zaczął. Roxi nie miała większego entuzjazmu wracać do szkoły. W domu było jej tak dobrze. Nie wybierała się na szkolne wakacje, dlaczego? Zwyczajnie chciała pobyć te wakacje w domu. Zresztą jej rodzice mieli wielkie wątpliwości, ażeby puścić ją na ten wyjazd. Wcale im się nie dziwiła. No cóż. Jeszcze nie jedne wakacje ma przed sobą, więc czego tutaj dramatyzować? Przecież będą następne, tak? A miała jednak czternaście lat więc nie dziwota, że rodzice bali się jej puścić samej, tym bardziej, że jej starsza siostra również się na nie nie wybierała. A zresztą co ona by tam robiła? Miała dopiero czternaście lat, więc takie wycieczki nie są dla niej. Wiecznie pod nadzorem nauczycieli to naprawdę nie są fajne wakacje. Dlatego też postanowiła pozostać w domu, mimo iż na początku nieco truła rodzicom że chciałaby wyjechać.
Ale przyszedł kolejny rok i musiała przyjechać do szkoły. Czy tęskniła? A kto by nie tęsknił? W końcu Hogwart to drugi dom, tak? A nigdzie lepiej nie nauczy się zaklęć i życia w magicznym świecie niżeli w szkole. Po uczcie udała się na przechadzkę po błoniach. Rozłożyste drzewo, które dość często odwiedzała, nawet za nim się stęskniła. Więc jednak Hogwart coś tam znaczył w jej życiu i to bardzo wiele.
Doszła do miejsca, jednakże było zajęte spojrzała na ślizgona i wzruszyła lekko ramionami na jego obecność. - Dziwne od czterech lat tutaj przychodzę i zawsze mogłam się wczuć w to wszystko, a w tym roku taka niespodzianka. - spojrzała na starszego chłopaka. No cóż. Miała jedynie nadzieję, że nie zostanie jakoś bardzo negatywnie przyjęta. W końcu każdy mógł tutaj zajrzeć, tak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 101
  Liczba postów : 333
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15048-max#401002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15050-max#401008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   Nie Wrz 03 2017, 21:47

Zagłębiony w lekturze nie zwrócił uwagi na to, że ktoś przyszedł w to miejsce - nie nasłuchiwał, ani nie spodziewał się tego. Usłyszał jednak głos, który wyrwał go z zamyślenia. Powoli, niespiesznie odwrócił głowę w kierunku, z którego dobiegły go te słowa - ujrzał malutką dziewczynę, na pewno młodszą, ale nie potrafił zidentyfikować jej wieku, była kruszyną, ale szacował, że może być w IV lub V klasie.
- Hej, i ja nie spodziewałbym się tu towarzystwa - odparł bez cienia uśmiechu, ton głosu przybrał jednak sympatyczny - Przeszkadzam Ci? - spytał uprzejmie spoglądając z drzewa na dziewczę.
Zamknął książkę zaginając róg strony - musi pozbyć się tego destrukcyjnego dla papieru nawyku. Wstał na gałęzi i musiał się wydać dziewczynie olbrzymem - 2 metry nad ziemią jego 190 centymetrowe, chude, więc optycznie wydające się jeszcze dłuższym, ciało musiało być nieco straszne dla dziewczyny, która prawdopodobnie nie osiągnęła półtora metra wzrostu.
Przeszedł balansując na krawędzi w stronę pnia i zeskoczył z drzewa - Pięknie tu, prawda? - powiedział trochę do niej, trochę w przestrzeń spoglądając na spokojną, niemal nieruchomą taflę jeziora, marszczącą się tylko co jakiś czas przy nagłym poruszeniu wiatru.
Wsunął książkę z powrotem do tylnej kieszeni spodni i zerknął na młodszą koleżankę, której imienia nie znał, bo wydawało mu się, że nie miał prawa znać - wcześniej nigdy się sobie nie przedstawiali i prawdę powiedziawszy nie zwrócił na nią uwagi w szkole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem   

Powrót do góry Go down
 

Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Chatka nad jeziorem
» Drzewo Zapomnienia
» rozłóż nogi, zbadam cię

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-