IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 najbardziej odległy brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Sunnysky, Anglia
Galeony : 112
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Mar 10 2011, 23:35

First topic message reminder :


najbardziej odległy brzeg jeziora


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Paź 19 2013, 14:15

Ambroge i kobiety? Skomplikowana relacja. Nawet bardzo. Zasadniczo zaczęło się w tamtym roku. Trochę sobie po tym świecie pojeździł, poznał nowych ludzi, w tym kobiety.. Z niektórymi nawiązał dość bliską relację. Najważniejsza jednak była Sara. Sara – kobieta, a właściwie dziewczyna, była w jego wieku przecież, poznana podczas krótkiego pobytu w Norwegii. Krótkiego, bowiem szybko stamtąd uciekli. Wyruszyli dalej, do Danii, Bułgarii, Słowenii, Chorwacji, nawet Rosji. Tam się rozstali.. Czemu? Bowiem do Ambroge zdał sobie sprawę, iż ta dziewczyna, która świata poza nim nie widziała, zdradzała go.. Dosłownie z każdym. Wielki szok dla niego. Szybki powrót do domu, do Limerick, swojej samotności. Ją zostawił w okolicach Petersburga. Tam, gdzie ją przyłapał..
Stracił nieco pewność siebie, widząc przygotowania dziewczyny. Dziwne. Bardzo dziwne. Zupełnie, jak gdyby chciała zrobić coś gorszącego, coś uznanego przez większość, o ile nie wszystkich ludzi za coś okropnego, strasznego i w ogóle nie mówmy o tym, bo jeszcze pójdziemy do piekła.
Tymczasem ona.. zwyczajnie i po prostu wtuliła się w niego. Stracił nieco grunt pod nogami, kiedy złapała go za koszulę, już martwił się, że to ta jego siostra i zaraz wrzuci go do jeziora, potem utopi i co wtedy?! Tymczasem, ona się tylko przytuliła.
chłopak lekko się wyprostował, zmienił nieco pozycję, tak by zapewnić swego rodzaju wygodę dla ich obojga. Następnie sam objął swoimi ramionami dziewczynę nieśmiało, co by jej nie przepłoszyć i lekko pogłaskał po głowie. – Przez chwilę się bałem, że wezwiesz bizony.. – powiedział nieco żartobliwie, widząc czerwoną jak burak twarz dziewczyny. Jak dawno on kogoś nie przytulał..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Paź 19 2013, 14:27

Kiedy chłopak zaczął głaskać ją po głowie uniosła wzrok i zerknęła na niego lekko zdziwiona. No cóż, dla niej to było coś… no coś krępującego. Spotykają się po raz drugi, a ona rzuca się mu w ramiona. Nie była przyzwyczajona do takiego okazywania uczuć, nie była przyzwyczajona do jakiegokolwiek okazywania uczuć, w jakikolwiek sposób, dlatego to było odrobine krępujące.
Słysząc jego głos na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, odsunęła się delikatnie od niego, żeby móc spojrzeć na jego twarz i zaśmiała się pod nosem.
- Myślałam o tym… – na jej twarzy pojawiła się niesamowita powaga – jednakże nie wzięłam gwizdka na bizony, zostawiłam go w pokoju. – po powadze pojawił się smutek. Jej oczka zamieniły się w dwa smutne punkty – jak w kocie ze Shrek’a – i wpatrywała się w niego zrozpaczona, że nie mogła zawołać krwiożerczych bizonów, żeby rzucić krukona na pożarcie. Po chwili nie wytrzymała i wybuchła śmiechem. Nieświadomie oparła głowę o jego tors i po prostu się śmiała. Nie chciała się odsuwać, było ciepło i przyjemnie i co najważniejsze poczuła się lepiej.
- Uważaj, krwiożercze bizony mogą przyjść do ciebie w środku nocy! Jak mnie zdenerwujesz, albo zranisz to wyślę je na ciebie! – zagroziła i rozpromieniona spojrzała mu głęboko w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Paź 19 2013, 18:08

Myślałaś.. – powtórzył śmiejąc się. – Chwała bogom, że jednak tego nie zrobiłaś. Dzięki wam za twoją niezdarność i zapominalstwo! – Uniósł głowę do nieba, mówił głośno, wręcz ostentacyjnie. Kiedy natomiast oparła głowę o jego klatkę piersiową i przysunęła się bliżej, tylko uśmiechnął się delikatnie. Ciepło mu się zrobiło, nie tylko fizycznie, ale także tam w środku, na sercu. Może to dlatego, że już dawno żadna dziewczyna nie wtulała się w niego tak chętnie? Kto wie. On sam do końca nie wiedział. Dlatego też przytulił ją do siebie mocniej, aż zdziwił się, gdy zwiększyła dystans między nimi. Krwiożercze Bizony w środku nocy? Poważna groźba, nie ma co! Ciekawe co na to nauczyciele, albo dyrektor Hampson?! Nie znał i chyba też nie chciał znać odpowiedzi na to pytanie. Zamiast jej szukać, spojrzał tylko prosto w jej szmaragdowe oczęta. Szybko jednak z tego zrezygnował, bowiem speszył się. Coś, sam nie wiedział co, byłego w jej spojrzeniu takiego, że jakoś tak nie bardzo mógł się wypowiedzieć. Nie, że nie chciał, czy coś. Po prostu.. nie był w stanie złożyć logicznego zdania.
Postanowił zatem przytulić ją do siebie mocniej. Mocniej niż wcześniej. – Wiesz.. Cieszę się, że Cię tu dziś spotkałem.. – powiedział cicho, patrząc w taflę jeziora. – A co do Bizonów.. – zaczął nagle – Nie zrobisz tego. Nie mam zamiaru ani Cię denerwować, ani ranić.. – uśmiechnął się smutno. Szczęśliwie ona, wtulona w niego, nie mogła tego zauważyć. Ale tego właśnie najbardziej nienawidził. Swoistej zdrady, ranienia innych. Nie tylko ich uczuć, ale także ich poglądów itd. Wystrzegał się tego, zawsze. Jeśli tylko miał taką możliwość. - Chociaż w sumie.. Wystarczyłoby, gdybyś pogadała z Victorique. Wydaje mi się, że jest straszniejsza i groźniejsza od Bizonów. - dodał po chwili smutno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Paź 19 2013, 18:27

Nikola zaśmiała się pod nosem. No cóż temat bizonów chyba nigdy jej się nie znudzi. Przy nim mogłaby go ciągnąć w nieskończoność! Zawsze dałaby radę wymyśleć nową historię i wpleść w nie bizony. Aktualnie wytresowała je na farmie w Minnesocie i reagują na gwizdek, który musi najpierw wykombinować, ale to taki mały szczegół!
Krwiożercze bizony przyjdą w nocy i zjedzą twój mózg! W jej oczach można było wyczytać takie słowa, dodatkowo ta ekscytacja, kiedy przejął się tym! Była szczęśliwa, a humor poprawił się jej! Nie spodziewała się, że ktokolwiek będzie w stanie jej poprawić humor.
W końcu ich spojrzenia spotkały się. Nie wiedziała co zrobić, jednak nie mogła oderwać spojrzenia. Przegryzła dolną wargę i kiedy już miała się odwrócić, chłopak zrobił to pierwszy. Muszę przyznać, że naprawdę była zdziwiona. Dlaczego? Przecież to ona w tym towarzystwie uciekała od spojrzeń…
Zapomniała o tym kiedy chłopak przytulił ją. Ten mocny uścisk sprawił, że na jej policzkach ponownie pojawił się rumieniec, jednak nie odsunęła się, nie miała zamiaru. Zamknęła oczy i miała ochotę po prostu zasnąć, powstrzymała się. Zwłaszcza kiedy Ambroge ciągnął temat. Słysząc słowa: „Nie mam zamiaru cię ranić”, uśmiechnęła się pod nosem. Miał chęci, które sprawiły jej przyjemność, jednak nie wiemy co się stanie w przyszłości. Zawsze może się zdarzyć coś, co sprawi, że chłopak mimo wszystko ją zrani, jednak to będzie w przyszłości… Będzie się o to martwić przyszła Nikola.
Zmiana tematu, nie miała mu tego za złe, lecz gdy do jej uszu dotarło imię Victorique poczuła jak całe jej ciało ogarnia paraliż. Powoli odsunęła się od niego i tym razem bez strachu, czy obawy spojrzała mu głęboko w oczy. Po prostu nie mogła uwierzyć w to, co słyszała. Pobladała, było to bardzo widoczne.
- Vi… Vi… Victorique? – zapytała, a jej tęczówki zadrżały – Spotkałeś ją? – spytała i opuściła wzrok widocznie smutna. Odsunęła się od niego jeszcze trochę. Poczuła się niepewnie. On ją spotkał i nie wiedział, że to ona? Wróć…
W końcu masz tu siostrę, jakby nie patrzeć.
Przypomniały się jej jego słowa. Zaśmiała się pod nosem i spojrzała na niego smutna.
- Więc przedstawiła Ci się jako moja siostra, tak? – zapytała. Na początku nie chciała żeby ktokolwiek o tym wiedział, jednak swoją samolubnością sprawiała, że ludzie cierpieli przez to, że nie jest ona jedna w tym ciele. To zawsze się źle kończyło…
Nikola nie chciała przerywać takiej chwili jednak nie chciała go okłamywać. Po tym co powie, to on zdecyduje jakie będą ich relacje… zostanie, czy uzna ją za zbędną jako swoją… znajomą?
- Wiesz… nie mam siostry o imieniu Vicotorique. – wyszeptała i spojrzała na niego niepewnie, po czym odwróciła wzrok zakłopotana – Wiesz… pewnie pomyślałeś, że ten miesiąc w Mungu był z powodu astmy, ale… tak naprawdę nie był. – nie wiedziała co ma powiedzieć, nie wiedziała jak ma to powiedzieć. Nie chciała znowu zostać sama.
Nikola przegryzła wargę i nerwowo zerknęła w stronę chłopaka. To nie było łatwe przyznać się do tego, że jest się chorym psychicznie. Zwłaszcza, że chłopak poznał już drugą stronę dziewczyny i widać było, że nie ma przyjemnych wspomnień z tego spotkania. Co ona ma teraz zrobić? Zaczęła się bać przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Paź 19 2013, 18:46

Nie zrozumiał, co było w niej takiego strasznego. Okej. Rozumiał. Ale, skoro nie utrzymywała z nią kontaktu, to w czym problem? Może zwyczajnie bała się o to, że będzie się jej bał, albo po doświadczeniach z nią przebytych, nie będzie chciał z nią gadać.
- Tak. Tak mi powiedziała. Spotkaliśmy się jeszcze w wakacje. Tak, chyba tak. W Centrum Handlowym w Londynie. Poszliśmy na lody, a potem.. miałem randkę z podłogą. – mówił rzeczowo i spokojnie. Bardzo neutralnym tonem, nie zdradzającym żadnych większych emocji. Bo i czemu? Skoro była już tak smutna, na samą myśl o tym, to czemu miał jej jeszcze wspominać o tym, jaki był wściekły na tą całą dziewczynę? No, inna sprawa, że on sam jej wybaczył i nie chował urazy. Poza tym, nie należał do ludzi pamiętliwych, albo takich, co to nigdy nie wybaczają. Ale! Ale! Chwila! Coś tu było nie tak! Pytanie, co?!
- Nie masz siostry? Zatem..? – zapytał, ale szybko mu przerwała. Więc nie była w Mungu z powodu astmy.. Nie musiała nic więcej mówić. Miał dziwne wrażenie, że wie co było rzeczywistym powodem pobytu w szpitalu. Czy chciał wiedzieć coś więcej w tej sprawie? Oczywiście, że tak. Pytanie, tylko czy ona mu chciała o tym powiedzieć? Nie był tego pewien, ale widząc minę dziewczyny, zrobiło mu się jej szczerze żal. I to chyba bardziej niż poprzednio. W związku z tym, przysunął się do niej, po czym mocno, bardzo mocno przytulił. – Nie mam pojęcia, dlaczego byłaś w Mungu przez cały ten czas. Tak samo, jak nie wiem kim jest ta cała Victorique, ale.. – zatrzymał się. Wziął głęboki oddech. Pozwolił sobie nawet, ucałować ją delikatnie w czoło – Jeśli nie chcesz, to nie musisz mi tego mówić. Zrozumiem. Naprawdę. – uśmiechnął się, po czym uniósł delikatnie jej twarz, tak by móc jej spojrzeć w oczy. – Ale jeśli spotkasz tę całą Victorique. Albo będziesz mogła się z nią jakoś skontaktować, kimkolwiek jest, to przekaż jej ode mnie, proszę, serdeczne pozdrowienia od Fridaya i dodaj, że się nie gniewam, za to jak mnie potraktowała. Całkowicie sobie na to zasłużyłem. – uśmiechnął się do dziewczyny. Chciał jej dodać otuchy. Wyglądała na zdrowo zaniepokojoną tą sytuacją. Przytulił ją do też do siebie. Gładził delikatnie jej policzek, opuszkami swoich palców, co jakiś czas zerkając na nią. – I jeśli w tej sekundzie nie przestaniesz się z tego powodu zamartwiać, to natychmiast wezwę swoje Bizony, a uwierz mi. Nie chciałabyś ich spotkać. – Powiedział tonem nieznoszącym sprzeciwu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Paź 19 2013, 20:58

Dziewczyna z uwagą słuchała o tym co zrobiła mu Victorique. Lekko zdenerwowana przegryzła wargę. Nie wiedziała co ma zrobić, co ma powiedzieć. Przepraszam? Wybacz? Naprawdę nie wiedziała co ma zrobić. Zatem pozwoliła mu mówić.
Kolejne słowa sprawiły, że dziewczyna spoglądała na niego jak na wariata. Naprawdę? On tak na serio? W oczach pojawiły się jej łzy, a twarz przypominała twarz dziecka, które popłacze się ze wzruszenia. Gdy ją przytulił wtuliła swoją twarz w jego tors. Podniosła wzrok z dołu i spojrzała na jego twarz. Mimo tej minki na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech. Musiała wyglądać uroczo…
- Wszystko tylko nie bizony! Przepraszam, przepraszam, za to jak Cię potraktowałam! – chwila ciszy. To był jej sposób na wyznanie prawdy. Odwróciła wzrok po tych słowach, a uśmiech zmalał i był dosyć niepewny. Odsunęła się od niego i zaczesała niesforne kosmyki za ucho.
- Ja… Victorique to ja, a ja to Victorique… może nie do końca tak, ale… – teraz miała problem z doborem słów – Mam rozdwojenie jaźni… słyszałeś pewnie kiedyś o tym… – wyszeptała i nic więcej nie powiedziała. Była mu wdzięczna, wdzięczna za to co powiedział, jak się zachował. To zaważyło nad tym, że odważyła się mu to powiedzieć, że powiedziała mu to z łatwością i szczerością. Uśmiechnęła się do niego nieśmiało.
- Przepraszam za to co ona… co my… co ja zrobiłam. – widać było, że nie wiedziała jak z tym żyć, jak to ująć w słowa, jednak się starała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Paź 19 2013, 21:46

No.. Zaniemówił. Ona miała rozdwojenie jaźni? Ciekawe.. bardzo ciekawe.. Naprawdę. Nie przypuszczałby, że ktoś taki jak ona może mieć „drugą naturę” w postaci tej sadystki Victorii. No, ale na tym to chyba polega, prawda? W jednym ciele występują dwie osoby, skrajnie od siebie różne. Była bardziej ciekawą osobą, niż myślał wcześniej. Naprawdę. Kurcze.. wrażliwość, dojrzałość, niezdarność, władza nad Bizonami (nie trzeba chyba mówić, że te jego, to tylko pic, który miał wywołać uśmiech na jej twarzy) i do tego rozdwojenie jaźni..
- To wyjaśnia twoje wytresowane Bizony. I to całkiem dobrze. – uśmiechnął się. – Taka Viki treser. Aż mi ich szkoda.. – zaśmiał się cicho pod nosem, bowiem widok Nikoli tresującej coś tak strasznego i okropnego jak te ogromne parzystokopytne wydawał mu się co najmniej zabawny. No, ale wracając do tematu. Jeżeli ona czuła się głupio, przepraszając go, to szkoda, że nie wiedziała, jak duży wstyd on odczuwał. Przecież.. ona nic nie zrobiła. Przynajmniej świadomie. – Ej. – zaczął nagle. – Przecież to nie twoja wina. Nie zrobiłaś tego. Przynajmniej świadomie. Poza tym.. Naprawdę, nie chowam urazy, tak? – zapytał, delikatnie ujmując dłoń. Całkiem dobry sposób, by dziewczyna nawiązała z nim kontakt wzrokowy. Jak widać się udało. – I jeśli nie przestaniesz mnie przepraszać, to obiecuje, ze sobie stąd pójdę. I nigdy się nie odezwę. – zabrzmiało to, jak drobny szantaż, ale taka była prawda. Ambroge nigdy nie przepadał za ludźmi, którzy płaszczyli się przed nim, a takowych już spotkał wielu, oraz tych, którzy za wszelką cenę chcieli wkraść się w jego łaski. A takie ciągłe przepraszanie było jego zdaniem, narzędziem temu służącym. Inna sprawa, że nigdy nie wiedział co powiedzieć, słysząc takie słowa. – Więc proszę. Ogarnij się.– nie wiedział, czy zrozumiała. Matko, jak on dziś cytował swoją matkę. Już drugi raz w przeciągu niespełna godziny. Nowy życiowy rekord? Tak sądzę.. – A jeśli naprawdę chcesz mnie przeprosić – powiedział, przytulając ją i ocierając łzy, które gdzieś tam jeszcze błądziły na jej twarzy. – To pożycz mi swój gwizdek. Mógłby być przydatny. – uśmiechnął się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Paź 19 2013, 21:58

Jego reakcja bardzo ją zdziwiła. Wpatrywała się w niego zdezorientowana. On po prostu wziął to tak na spokojnie. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek ktoś tak to odbierze.
Słysząc kazanie poczuła się głupio.
- Prze… – ugryzła się w język. Chciała go przeprosić za to, że przepraszała – za dużo używam tego słowa… – zaśmiała się pod nosem zakłopotana – Ale masz rację… im częściej używane, tym szybciej traci na wartości… postaram się ograniczyć, dobrze? – zapytała z delikatnym uśmiechem. Jak wcześniej chłopak poprawił jej humor, tak teraz sprawił, że stała się niesamowicie szczęśliwa. Mały gest, a jak cieszy!
Słysząc jego prośbę spojrzała na niego z teatralnym przerażeniem.
- Zwariowałeś? Chcesz zginąć? – zapytała widocznie zmartwiona – Jeżeli zagwiżdżesz gwizdkiem przybiegną moje bizonusie, a jak przybiegną moje bizonki, a nie znajdą mnie, a ciebie to Cię pożrą i będziesz musiał mieszkać w bizonowym żołądku, a tam mimo iż jest ciepło, to nie jest przyjemnie! – powiedziała ostrzegając go przed katastrofą, która może go spotkać – Ale jak bardzo chcesz… – uśmiechnęła się pod nosem chytrze i zaśmiała się po chwili. Spojrzała mu głęboko w oczy i wyszeptała onieśmielona – Dziękuje… za wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Paź 20 2013, 00:12

Coś w tym było. Rzeczywiście im człowiek częściej jakiś słów używał, tym bardziej traciły na wartości. Może to dlatego, że ta druga strona powoli zaczyna się do nich przyzwyczajać i powoli przestaje im wierzyć. Na jej pytanie kiwnął głową w geście zgody. Zabawne, jakie ona miała huśtawki nastrojów. W ciągu tego krótkiego czasu, jaki spędzili już ze sobą zdążyła się dąsać, roześmiać, znowu nadąsać, rozpłakać, by finalnie wrócić do uśmiechu. To pewnie przez te hormony. Ambroge bowiem nie należał do ludzi, którzy czyjś dobry nastrój przypisują swojej osobie. Zasadniczo, nigdy tego nie zrobił, a gdy ktoś usilnie go o tym przekonywał, przez skromność milczał i mówił tylko, iż zrobił to, co do niego należało.
Na wieść o zostaniu wchłoniętym przez Bizona, wybuchnął głośnym śmiechem. A zaczynało się tak poważnie. Ot tak poważnego pytania o rzeczy ostateczne. A potem.. cóż. Mimo to fajnie mieć takiego Bizonka, który słucha tylko Ciebie i nikogo innego, a jak Cię nie widzi, to pożera całe środowisko. Niesamowite. Sam by takiego chciał, nie ukrywał. Gdy wreszcie uspokoił się, dostrzegł ślepia Nikoli wbite w jego twarz. Oczywiście popatrzył na nią, co chyba nieco ją onieśmieliło, bowiem nieśmiałym i cichym głosem wyszeptała „dziękuje”.
- Mi? Za co? – spytał nieco zdziwiony tymi słowami. Jak nie przeprasza to dziękuje. Boże, ona to naprawdę jest dziwna. – Przecież nic takiego nie zrobiłem.. – odpowiedział zgodnie z prawdą. Bo co też takiego on mógł? Gdyby to namalował jej portret lub jakiś inny obraz, byłoby to zrozumiałe, a tak..? Zasadniczo, tylko z nią porozmawiał. Oczywiście zdawał sobie sprawę, jak ta rozmowa mogła wpłynąć na jej nastrój dziś i w przeciągu kilku najbliższych dni. Dodatkowo, coś chyba musiało być na rzeczy, skoro powiedziała mu o czymś takim, jak rozdwojeniu jaźni. Ludzie chyba raczej nie chwalą się na co dzień takimi rzeczami, jak choroby psychiczne..
Nawet jeśli tak było. Nawet jeśli w jakiś sposób pomógł dziewczynie, to nie uważał tego, za coś, z czym warto się obnosić. Ot. Pogadał z nią i tyle. Przy okazji sam sobie humor poprawił. Co tu dużo mówić? Inna sprawa, że jego patologiczna wiara w ludzi nakazywała mu wierzyć, iż nie wszyscy traktowali ją po tym, jak wyrzutka, osobnika drugiej kategorii. Jasne, coś takiego się zdarza, ale przemów do rozsądku Piątkowi, a dostaniesz wszystkie pieniądze tego świata. – Tak w sumie.. To ja powinienem Ci podziękować. – rzucił nagle, przyglądając się jej. Po „dawnej”, smutnej Nikoli nie zostało ani śladu. Wróciła ta zadowolona, bujająca w obłokach, lekko nieporadna dziewczyna, którą miał okazję poznać w Japonii i którą tak bardzo wtedy polubił. – Tak więc.. Dziękuje. – skończył, a na jego ustach malował się szeroki uśmiech od ucha do ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Paź 20 2013, 11:35

No tak, wszystko dobre, co się dobrze kończy. Jednakże jeżeli ich spotkania mają za każdym razem kończyć się tak słodko, to podejrzewam, że ta znajomość nie pociągnie zbyt długo. Zbyt duża ilość słodyczy szkodzi i to bardzo.
Wróćmy do normalnej rozmowy, w której ta dwójka nie wpatruje się w siebie wielkimi oczami i dziękują sobie nawzajem za istnienie i w ogóle za byle drobnostkę. Jakby na to nie patrzeć, można to zrobić inaczej! No cóż, wyniknęła taka sytuacja i zakończyła się tak, ale dziewczyna nie miała zamiaru jej ciągnąć w nieskończoność.
Nikola odsunęła się od chłopaka i pstryknęła go w nos, po czym wstała i wyprostowała kręgosłup.
- Ja Ci dziękuje za dzisiaj – powiedziała i wyszczerzyła swoje białe ząbki – za to, że nie musiałam spędzić tego dnia sama. Dla mnie to wiele znaczy! – wyszeptał i rozciągnęła się jak dzika kotka ledwo wybudzona ze snu. Rozejrzała się i nagle pod ich nogi przybiegła czarna kotka.
- Moxie? – wyszeptała bardzo zdziwiona. Odebrała mały skrawek kartki, który kotka miała w pyszczku. Spojrzała na kartkę i przegryzła dolną wargę. Po czym zgniotła skrawek papieru i schowała go do kieszeni.
- Wybaczysz mi? – zapytała niepewnie – Wydaje mi się, że to coś ważnego…. – wyszeptała i odwróciła wzrok zakłopotana. Nie chciała kończyć tego spotkania, zwłaszcza, że intuicja podpowiadała jej, że to się może źle skończyć… Nie ważne jaką decyzję podejmie to może się źle skończyć…
Nikola przybliżyła się do chłopaka i stanęła na palcach. Złożyła delikatny pocałunek na policzku chłopaka. Odsunęła się i posłała mu szeroki uśmiech.
- To taki bonus za dzisiaj – wydukała rozbawiona. Kotka zaczęła się ocierać o nogi dziewczyny i przeraźliwie miauczeć. – Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy! – powiedziała i odwróciła się na pięcie odchodząc za zwierzakiem w stronę Hogwartu.
Miała nadzieję, że chłopak nie odebrał jej buziaka źle. Ona nie była jak inne dziewczyny. Nie miała w zwyczaju flirtować z chłopakami, zarywać ich, byle, żeby trafić do łóżka. Kiedy ona zaczynała się kimś interesować, to na poważnie… ale ona się nim wcale nie interesuje!
Wracając do listu. Gdyby dziewczyna wiedziała jak skończy się spotkanie w krypcie na pewno nie ruszyłaby się stąd choćby mieli jej dać kabrioleta, czy bóg wie co jeszcze. Chociaż z drugiej strony, okrutny ślizgon mógłby przybyć do niej, a wtedy to spotkanie nie skończyłoby się dobrze również dla Krukona.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Paź 20 2013, 20:47

Podziękowała. Pocałowała. Wywołała na jego twarzy dziwny rumieniec, po czym poszła, bowiem dostała jakąś wiadomość. Cóż. No dobra. Nic nie trwa wiecznie, prawda? Może to i lepiej, że poszła. Coś za różowo zaczęło się robić. Chłopak pożegnał ją tylko uśmiechem. Pomachał ręką, a w odpowiedzi na słowa o kolejnym spotkaniu, odparł, że bardzo chętnie. Oczywiście wybaczył. Są rzeczy ważne i ważniejsze w końcu. Ta chyba musiała być ważniejsza.
Piątek posiedział jeszcze nad brzegiem, zapalił papierosa, po czym niespiesznie zebrał się z miejsca i ruszył w stronę Hogsmaede, skąd mógł złapać się na transport do domu. Przecież nie będzie spał w Hogwarcie. Nie tej nocy. Nie bardzo miał na to ochotę. Chociaż z drugiej strony. Wracać do pustego mieszkania? No cóż. Gdzieś trzeba przenocować. Szczęśliwie miał w domu kilka bardzo „artystycznych” specyfików – nikotynę, alkohol i farby. Żyć nie umierać.
Piątek powoli ruszył w sobie tylko znanym kierunku, a cały dobry nastrój, jaki go opętał, nagle prysł.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6853-jacob-moore#195360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6854-jacob-i-relacje-jego#195415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Lis 02 2013, 22:46

Doszli wolnym krokiem do najbardziej odległego brzegu jeziora. Bardzo mało ludzi tu przychodziło, a naprawdę był piękny widok na jezioro. Tym bardziej teraz. Było już ciemno. Księżyc był w nowiu, co jeszcze dodawało urody całemu otoczeniu. Było bajecznie. Puścił jej rękę i spojrzał prosto w oczy. Może już nie był jej potrzebny cały ten makijaż? O wiele ładniej by wyglądała bez niego. - Może chciałabyś już cały ten makijaż zmazać z swojej pięknej, uroczej twarzy? - uśmiechnął się uroczo i poprawił jej włosy. Nie, żeby on jakoś się podlizywał, po prostu chciał być dla dziewczyny miły. Bo co jak co, ale on był jej wdzięczny. Wdzięczny za to, że zamiast Tannera wybrała jego. Był jej całkowicie tego dłużny. Jego relacje coraz bardziej były... no nie wiem jak to określić. Czuł w jej towarzystwie, że wreszcie kimś, kto jest zauważalny. Przy niej był kimś innym. Nie przeciętnym Jacobem małomównym i zawsze poważnym. No może były wyjątki, gdy zaszalał z alkoholem. Ale normalnie gdy był trzeźwy nie był tak...wyluzowany. to było coś. Ona jakoś dziwnie na jego wpływała. Dziwnie i bardzo pozytywnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Lis 02 2013, 23:27

W sumie to nie wiedziała, gdzie mogą się udać. Uważała, że pomysł sam jej do głowy przyjdzie, jak zawsze. Tak, dobre pomysły zawsze same przychodziły. A tu proszę, chłopak sam wybrał miejsce... W sumie to lepiej, bo nic sensownego jej nie przychodziło do głowy. Cicho westchnęła i rozejrzała się. Lubiła to miejsce, właśnie z tego powodu, że było na odludzi a inni niezbyt często się tu zapuszczali. Nie przepadała za tłumami. Uśmiechnęła się do Jacob'a.
-Skąd wiesz, że nie będę wyglądała tragicznie? Makijaż bardzo często skrywa przeróżne potworności.-Uśmiechnęła się lekko, jednak podeszła spokojnie do brzegu, gdzie położyła marynarkę. Uklękła i zaczęła napełniać wodę do rąk. Zaczęła zmywać makijaż, który o dziwo szybko zszedł. Odczepiła sztuczne blizny i schowała je do kieszeni marynarki. Różdżką powróciła do swojego niebieskiego koloru włosów i cicho westchnęła. Zawsze mogło znów zmienić je na blond, jednak ten bardziej do niej pasował. Zmieniła nawet ciuchy, szybkim zaklęciem. Obcisłe dżinsy, luźny biały podkoszulek, za duży szary sweter, który wisiał na jej nagich ramionach i oczywiście, trampki. Było jej zbyt ciepło. Uśmiechnęła się i wróciła do swojego towarzysza.
-I jak, skalpelowy towarzyszu?-Wzuszyła lekko ramionami.
Wdzięczny? Jej? Przecież nie zrobiła niczego wielkiego. W końcu był jej partnerem... I co by zrobił, gdyby tak został sam? Zniszczył sobie imprezę. A ona wierzyła, że Tanner sobie poradzi. Jak zawsze. Może się jeszcze do niej kiedyś odezwie? Kto wie? Chwyciła butelkę whisky i usiadła, ciągnąć go za sobą. Miała wielką ochotę na coś, co przepali jej przełyk. Takie dziwne uczucie wypełniało ją od środka. Cóż, a to, jak się czuł można było łatwo wytłumaczyć. Ona była taką osobą, która łatwo przyciąga do siebie osoby. Ludzie czują się przy niej dobrze, o ile mają dobre intencje wobec niej. Była jak magnez... Przyciągała ludzi. Wyciągała z nich to, co najlepsze. Mogli być sobą. Właśnie taka była.
Brzmi to samolubnie... Być może. Ale lubiła to uczucie... Naprawdę. Jakby to w jakiś sposób pomagało jej wmówić, że jest normalna...
-Za nasze zdrowie!-Uniosła butelkę whisky, której zapach już powoli roznosił się w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6853-jacob-moore#195360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6854-jacob-i-relacje-jego#195415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Lis 03 2013, 10:36

Uśmiechnął się i spojrzał na dziewczynę bez makijażu – bo widzę jak wyglądasz i jestem pod wrażeniem śliczna – usiadł obok niej i upił łyka whisky. Zaśmiał się i podniósł drugą butelkę i stuknął lekko z butelką dziewczyny – Za TWOJE zdrowie – podkreślił słowo „twoje” i uśmiechnął się do dziewczyny. Spojrzał na jej niebieskie włosy. Ładne i oryginalne. Tak jak cały jej styl. – Skalpelowa towarzyszko u mnie jest bajecznie. A u ciebie? – zaśmiał się i spojrzał jej w oczy. Ten odcień brązowego znakomicie się komponował z całym wystrojem, stylem dziewczyny. Odwrócił wzrok od dziewczyny i spojrzał przed siebie, na jezioro. Woda lekko falowała i czasami strużki wody docierały do butów Jacoba i Ang. W oddali były inne brzegi. Teraz wrócił do wspomnień z „chatki Puchatka”. Wydawało się jakby to było wieki temu. Upił kolejne łyki i zaczął sobie delikatnie sączyć alkohol. Spojrzał na Angven. Wydawało mu się, że jest szczęśliwa. Szczęśliwa z nim. Może i nie czuła do niego wielkiej sympatii, ale on coś czuł. Jednak wiedział on sam, że to na pewno nie jest żaden „True Love” tylko zwyczajna przyjaźń. Może i duża przyjaźń. Angven była jedną z nielicznych dziewczyn, która go akceptowała. Może dlatego, że jest przy niej inny niż dotychczas? On sam nie wiedział. Nie był pewny, czy dziewczyna go nie odrzuci, gdy zmieni się na małomównego, poważnego Jacoba, którego mało co interesuje. Tak czy siak będzie na pewno miał jakieś dni, że przy dziewczynie miał charakter powyżej wymieniony. Musiał jej to powiedzieć, że nie zawsze będzie taki uśmiechnięty, ale nie teraz. Nie chciał niszczyć wyśmienitej atmosfery. Po kilku minutach milczenia Jacob zapytał – Ładnie tu co? Moim zdaniem z tej strony jest najlepszy widok na jezioro i w ogóle, a tak mało ludzi tu przychodzi… ale są tego pozytywne strony. Na przykład, że nie jest tu zaludnione tak jak tam – wskazał palcem w inny brzeg, na który najczęściej przychodzili uczniowie. Było już po pierwszej. Księżyc jako jedyny z oświetleń dodawał piękno nocy. Dokończył butelkę i odrzucił gdzieś w głąb drzew, który zakrywa tajemnice zakazanego lasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Lis 03 2013, 12:42

Zaśmiała się i pokręciła głową.-Pewnie teraz tak tylko gadasz... A Twoim zamiarem jest uśpienie mojej czujności aby potem to jakoś wykorzystać... W niecnych zamiarach. Tamten strój doktorka musiał coś oznaczać.-Powiedziała i pokiwała głową, jakby była pewna swoich słów. Oczywiście, to był jedynie niewinny żarcik i miała nadzieję, że chłopak go jakoś pochwyci. Upiła łyk z butelki, i prawie natychmiastowo poczuła jak jej żołądek lekko się kurczy pod wpływem żaru. Przyjemne uczucie, choć na samym początku dziwne.
-U mnie jak zawsze, wybornie.-Uśmiechnęła się i położyła na plecach. Stąd był ładny widok na niebo. Lubiła tak leżeć i obserwować. Zgięła kolana i poklepała miejsce obok siebie, aby on też wygodnie się rozsiadł.
Już nie pamięta, kiedy to ostatnio tak swobodnie sobie leżała i nie myślała o niczym związanym ze szkołą, z domem i innymi niepotrzebnymi sprawami. Mogła poddać się atmosferze tego miejsca. Czasami lubiła spokój i takie osamotnienie. Oczywiście, nie chodziło jej o to, że jego towarzystwo jest zbytecznie. Bardziej chodziło o to, że pobyt tutaj, powoduje, że człowiek czuje się sam na tym świecie. I o to właśnie chodzi w tych miejscach, gdzie nie każdy jest w stanie postawić nogę, prawda?
Nie przeszkadzało jej więc zbytnio, że chłopak milczał. Nie było to wcale złe. Nie z każdym można było sobie po prostu pomilczeć, wiele osób to bardzo denerwuje... Może to dlatego, że za bardzo boją się swoim własnych myśli? Coś w tym było. Ona sama nie była dobra w tej kwestii, były takie dni kiedy pragnęła jedynie hałasu, który zagłuszy te głowy w jej głowie. Brzmi troszkę jakby była jakaś pokręcona... I była.
Podniosła się na łokciach i spojrzała na jezioro, miał rację. Trzeba było mu to przyznać.-Zawsze byłam przekonana, że właśnie takie miejsca mają większą wartość niż te bardzo często odwiedzane przez innych...-Wzruszyła lekko ramionami. Uniosła lekko brwi i spojrzała w kierunku butelki, którą wyrzucił... No ładnie. A ona dopiero pozbyła się szyjki. Zaśmiała się cicho.-Jak Ci brakuje, mogę się moją podzielić.-Powiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6853-jacob-moore#195360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6854-jacob-i-relacje-jego#195415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Lis 03 2013, 13:44

Zaśmiał się i spojrzał na nią rozbawiony - Tak rozpruję ci flaki i sobie je zjem na kolacje - uśmiechnął się. Oczywiście, że ten strój był tak, żeby straszył. Jak widać podziałało. I to bardzo skutecznie. Położył się w miejscu, które zostało przed chwilą poklepane. Wpatrzył się w niebo i gwiazdy dekorujące cały widok. Podniósł sie trochę i oparł na łokciach. Popatrzył na dziewczynę - Nie, mi już wystarczy. Wypiłem za dużo na balu. - uśmiechnął się. Znów się położył i wpatrzył w gwiazdy. Poczuł się tak samo jak Ang. Częściowo osamotniony przypomniał sobie o zmarłej matce. Chwilowo uśmiech zniknął mu z twarzy. Jak Jacob uświadomił to sobie od razu zmienił twarz z smutnej na normalną, zamyśloną. Gdy już zaczął myśleć o matce to nie mógł przestać. Przypomniał sobie o wilkołaku, o wszystkim. Jednak zachował kamienistą twarz i dalej udawał wpatrzonego w gwiazdy. Miło mu się spędzało teraz czas. Nie lubił jakoś spacerować w świetle słońca, więc zawsze to robił nocą. Tu przychodził zawsze kiedy mógł. Ale tylko wtedy musiał mieć kogoś przy boku. Zaczął się zastanawiać nad dzisiejszym wieczorem. Udany. Pierwszy bal oficjalny przez szkołę na jakim był i był całkowicie udany. Nie tylko, że atmosfera, ale, że miał taką partnerkę. To było najlepsze. Drugie w jego spisie był stolik z alkoholami. Nie lubił imprez bezalkoholowych. Był na takiej tylko raz i nie chciał tego powtarzać. Odwrócił się na bok i spojrzał na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Lis 03 2013, 14:27

-No wiedziałam! To widać od razu...-Zaśmiała się i upiła łyk whisky. Nie żeby jakoś specjalnie przestraszyła się jego postaci. Niech sobie nie myśli, że Ang boi się czegokolwiek! Nic mylnego.
Przekręciła głowę w bok, aby móc na niego spojrzeć. Uśmiechnęła się lekko.- Pewnie nie chcesz wyjść na pijusa... Rozumiem.-Dźgnęła go lekko w bok.
Cóż, nie chciała aby doszło do tego, aby zaprzątał sobie głowę nieprzyjemnymi rzeczami. Nie to było w jej zamiarze. Może po prostu tak wyszło? Nigdy nie wiemy, kiedy dopadną nas te najmroczniejsze myśli. Potrafiła wyczuć czyiś nastrój... Może i teraz przeczuwała, że coś jest nie tak? Nic jednak nie mówiła. Człowiek czasem potrzebuje tej chwili, aby samemu poradzić sobie w pewnych sprawach... Poza tym, nie zamierzała się wtrącać do jego spraw. Teoretycznie zupełnie się nie znali, nie była typem osoby, która pcha się tam, gdzie niekoniecznie powinna być.
-Wiesz... Za niedługo będę musiała iść.-Powiedziała spokojnie i spojrzała na chłopaka. Uśmiechnęła się lekko.-Oczekuj jednak sowy ode mnie.-Powiedziała i pokiwała głową. Dała mu całusa w policzek i wstała. Poprawiła sweter i uśmiechnęła się.-Dziękuje za przemiły wieczór, doktorku.-I już zaczęła odchodzić w kierunku zamku. Na nią już był czas...


[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 28
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7833-jacqueline-madeline-de-flacour#218297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7834-relacyjki-jackie-d#218313
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7835-rob-co-chcesz-ale-wyslac-do-mnie-list-musisz#218314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7837-jacqueline-madeline-de-flacour#218318




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią Mar 28 2014, 04:41

Siedziałam na brzegu jeziora patrząc na gwiazdy. Tworzyłam z gwiazd nowe, moje własne gwiazdozbiory. Stworzyłam już małpę, ślimaka i czarodzieja. Westchnęłam i położyłam się nie odrywając wzroku od nieba. Wiatr był zimny, ale dało się przeżyć. Uśmiechnęłam się pod nosem. Patrzenie w gwiazdy odnajduje we mnie jakiś dziwny spokój, którego w szkole zazwyczaj nie ma. Obniżyłam wzrok na jezioro. Z książek wnioskuję, że w tym jeziorze podobno są jakieś nadzwyczajne zwierzęta morskie, których nie znajdziesz w swoim jeziorze przy domu. Malutkie fale dopływające do brzegów muskały mi palce swoją zimną cieczą. Zobaczyłam następnie coś na jeziorze co wynurzyło się z wody, ale wróciło do głębin tak szybko, że nawet nie miałam czasu zobaczyć kształtu tej istoty. Wzruszyłam ramionami i sięgnęłam do torby. Wyjęłam różdżkę i butelkę kremowego piwa. Rozejrzałam się wokoło poszukując jednej gałązki. Gdy ją odnalazłam, włożyłam ją do ziemi, a następnie magicznie zapaliłam i zadbałam by ogień nie zgasł. Spojrzałam na siebie, butelkę kremowego piwa i „świeczkę” następnie się zaśmiałam
- Jak już pić to w samotności! – zaczęłam się śmiać. Cóż, właśnie tak działa samotność na psychikę człowieka. Nie mam żadnych znajomych do imprez, no może jednego, którego od dawna nie widziałam. Gdy mój towarzysz od imprez znikł nie chodziłam już na tego typu imprezy, dyskoteki. Zaczęłam się niestety zamykać w sobie i coraz więcej wariować od tej samotności. Położyłam się ponownie pijąc piwo i zamknęłam oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7705-meadow-c-windstow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7709-meowmeow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7710-sowka-meadow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7711-meadow-windstow




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią Mar 28 2014, 20:07

Meadow, z natury taka wielka optymistka, zawsze doszukiwała się tysięcy plusów i jak najmniej minusów. Te drugie czasami zupełnie ignorowała. Ale patrząc na wszystkie pory roku - to w wiośnie miała właśnie tych plusów najwięcej. Weźmy taką zimę. Praktycznie całą ją przesiedziała w Hogwarcie, a przynajmniej przed feriami. Było tak strasznie zimno i choć dziewczyna starała się przebywać jak najwięcej czasu też na dworze... średnio jej to wychodziło. Zdrowy rozsądek nakazywał jej zawsze wracać do środka by uniknąć przeziębienia, które zdecydowanie zbyt często ją łapało. Ale wracając - w końcu rozpoczynała się ta wielce oczekiwana wiosna, kiedy robiło się tak pięknie i uroczo, a już szczególnie dla Meadow. Tej pory roku już w Hogwarcie przesiedzieć nie mogła, ooo nie. Od powrotu z ferii praktycznie cały czas siedziała gdzieś na błoniach... a przynajmniej wtedy, kiedy była ładna pogoda. Tego dnia było wietrznie, ale nie padało! Chociaż tyle. Co tam lekki wiatr, nikomu jeszcze nic poważnego nie zrobił. Oprócz popsucia fryzury. A to dla takiej Meadow, która na przykład chorobliwie dbała o włosy w każdej minucie i sekundzie życia, było niezmiernie uciążliwe. Nie zważywszy na to, Mea kręciła się właśnie gdzieś w okolicach jeziora, które sobie bardzo upodobała. Szkoda tylko, że było tu tak pusto, wszak Windstow samotności szczerze nie znosiła... Miała jednak szczęście, bo gdy poszła dalej, zobaczyła w końcu żywego ducha. W dodatku była to dziewczyna, no i nieznajoma, a więc świetnie, super, no przecudownie! Poznawanie nowych osób było dla blondynki czymś ekscytującym, tak jak dla innych... wchodzenie na Mount Everest, na przykład. Chociaż to może zbyt mocne porównanie. Ojtamojtam.
Meadow poczłapała wesoło w kierunku ciekawie wyglądającej dziewczyny (która w dodatku miała piwo, ojacie) i żeby nie krzyczeć do niej z daleka jak jakaś wariatka, usiadła sobie cichutko obok niej i dopiero po chwili przemówiła z przyjaznym uśmiechem na ustach, którym obdarzała tak naprawdę wszystkich.
- Heeej! Może masz ochotę na to, aby ktoś dotrzymał ci towarzystwa?
Jej wzrok oczywiście zatrzymał się na niczym innym jak na trunku. Patrzyła na niego może lekko tęsknym wzrokiem, no bo przecież widok piwa dla takiej pijaczyny jak ona, która była od prawie dwóch tygodni "czysta", był jak upragniony ląd dla zbyt długo pływającego na tratwie rozbitka, ot co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 28
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7833-jacqueline-madeline-de-flacour#218297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7834-relacyjki-jackie-d#218313
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7835-rob-co-chcesz-ale-wyslac-do-mnie-list-musisz#218314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7837-jacqueline-madeline-de-flacour#218318




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pon Mar 31 2014, 06:28


Pijąc trunek rozejrzałam się wokoło. Zobaczyłam jakąś dziewczynę, która właśnie ją o coś zapytała. Ostrożnie odłożyłam butelkę i odpowiedziałam niepewnie:
- Jasne, siedź ile chcesz – uśmiechnęłam się jako tako i upiłam łyka piwa. Spojrzałam na dziewczynę, która przyglądała się alkoholowi. Była ładna, przynajmniej na taką mi się wydała. Odchrząknęłam i wyjęłam różdżkę. Następnie zaklęciem napełniłam butelkę i rozdwoiłam ją. Spojrzałam na dziewczynę i podałam jej jedną – chcesz? – wydawała się w porządku. Normalna, wesoła, ciesząca się życiem. A ludzi z tym ostatnim jest bardzo mało. Wielu ludzi się samo okalecza by po prostu być fajnym. Ja przynajmniej nie rozumiałam ich toku myślenia. Znów zaczęłam się wpatrywać w gwiazdy popijając piwo. Następnie zwróciłam się do dziewczyny:
- Jak masz na imię? Bo ja Jackie… - miałam ochotę zalać ją pytaniami o wszystko i o nic. Wzięłam jeden kamyk leżący obok mnie i spróbowałam zrobić kaczkę. Nie umiem jednak tego, więc nie wyszło. Popatrzyłam na blondynkę.
- Umiesz robić kaczki? Bo mi to za bardzo nie wychodzi – mruknęłam i się uśmiechnęłam. Będę pijana – pomyślałam. Odłożyłam trunek na trawę i odprężałam się wystawiając głowę z zamkniętymi oczami na chłodny wiatr. Nagle coś plusnęło w wodzie i Jacqueline szybko rozejrzała się w poszukiwaniu „tego czegoś:. Niczego nie widząc zwróciłam się wolno do dziewczyny:
- Widziałaś to? – zapytałam i z zdenerwowania napiłam się wielkiego łyka alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7705-meadow-c-windstow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7709-meowmeow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7710-sowka-meadow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7711-meadow-windstow




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pon Mar 31 2014, 15:43

O, zdecydowanie, Meadow miała niesamowicie lekkie podejście do życia. Bez względu na to, z której strony patrzeć. Nie przejmowała się takimi rzeczami jak nauka czy przeraźliwie poważne konflikty z innymi. Była takim typowym lekkoduchem, który kierował się zasadą "co ma być, to będzie". Była zbyt nieodpowiedzialna? Cóż. Tak.
- Jasne, dzięki - uśmiech Meadow powiększył się lekko, na co dziewczyna prawdopodobnie nawet nie zwróciła uwagi. W końcu była prawie dwutygodniową abstynentką, co równało się z tym, że jeśli teraz zechce pić... to się dość mocno upije. Ale kto o to dba, hehs. Przyjęła od Jacqueline butelkę i od razu skupiła na niej nieco więcej niż połowę swojej uwagi.
- Meadow. Windstow - odpowiedziała w przerwie między przedstawianiem się otwierając butelkę i upijając z niej dosyć duży łyk, a więc przerwa ta była całkiem długa. - Jackie, Jackie, Jackie... bardzo ładnie brzmi, wiesz? - dodała okręcając głowę na prawo i lewo, podczas powtarzania imienia dziewczyny, zapewne dla lepszego zapamiętania go. Nigdy nie miała pamięci do imion, no cóż.
- Średnio. Kiedyś mi zupełnie nie wychodziły, a teraz... chyba jest trochę lepiej. Ale-ale dawno tego nie robiłam - stwierdziła, po czym kolejny raz pociągnęła łyk z butelki, tym razem trochę mniejszy. Zaraz po tym otarła usta rękawem granatowej bluzy, którą właśnie na sobie miała. Kiedy piła, nie zwróciła nawet na nic uwagi, więc z niezbyt inteligentnym wyrazem twarzy odparła: - Nieee, a co to było? - Ton głosu Meadow był lekko zaniepokojony, a to wszystko przez głos Jacqueline, który tak samo wydał się dziewczynie raczej niespokojny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Kwi 10 2014, 20:41

Dobrze że Gaja była właśnie taka - ten sposób mogła zmieniać Clementa, zarażać go swoich optymizmem, przeciągać na tę jaśniejszą stronę życia, jednocześnie nie dając się przygasić przez jego osobowość, jego czarne myśli, jego złe wspomnienia. Dzięki jej miłości w Wellingtonie zachodziły zmiany, dokonywała się powolna ewolucja (choć właściwie ewolucja z natury jest powolna, ale niech tam!) - na pierwszy rzut oka może niewidoczna, ale na dłuższą metę wyraźnie odczuwalna. Gaja wyzwalała w nim pokłady dobra i pogody, o które się nie podejrzewał. Sprawiała, że sam bywał zaskoczony swoim zachowaniem. W pozytywnym sensie.
Popatrzy na nią z zachwytem i czułością, nie czując najmniejszej potrzeby, by ruszać się z chatki, jednak powoli stawał się pantoflarzem, gotowym na wszystko, by sprawić Gajce przyjemność, więc skoro miała ochotę na spacer (osobiście Clement spożytkowałby te cudem wyrwane chwile zupełnie inaczej, najlepiej właśnie w łóżku i w nieco innej konfiguracji), to on tę zachciankę spełni, zwłaszcza że poczucie winy wciąż nie dawało mu spokoju.
- Nie jestem mistrzem transmutacji, ale jakoś cię odczaruję. Za to z pantofelkiem może być trudniej - uśmiechnął się, po czym pocałował ją delikatnie w usta.

***

Szli przez błonie, wdychając zapach wiosny i ciesząc się swoją bliskością. Clement objął Gajkę ramieniem, myśląc, że nigdy nie przypuszczał, że jego życie będzie kiedyś tak dobre i tak kojąco normalne. I pełne miłości. Ucałował swoją mądrą panią profesor w czubek głowy, w której pewnie wirowały tysiące gwiazd, po czym przystanął i spojrzał na nią pytająco.
- To jak? Przejażdżka na niedźwiedziu? Tylko musisz się trzymać za to dłuższe futro na moim karku, będzie ci wygodniej - poradził, patrząc na nią wyczekująco, wyraźnie zachwycony swoim pomysłem i przekonany, że to będzie wielka frajda i odkupienie jego winy. - Wspominałem kiedyś, że bardzo cię kocham? - spytał z radosnym błyskiem w oku, kradnąc jej krótkiego całusa i zaglądając w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1365
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5775-gaja-claudia-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5776-milusinscy-gaji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5777-papierki-profesor-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7188-gaja-claudia-glaber#204389




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Kwi 10 2014, 21:30

Wiosna tego roku zapowiadała się niezwykle wyjątkowo dla profesor Glaber. W końcu miała z kim ją poznawać, sama nie znała jej uroku. Nigdy nie doszukiwała się jej szczegółów, co najwyżej wiedziała jakie gwiazdy są rozmieszczone na niebie od marca do maja. Tak więc spacer był czymś, czego potrzebowała, by tę dziwną sytuacje zmienić. Z Clementem brzmiał on dużo lepiej. Nim jednak się obejrzała, już wylądowali gdzieś strasznie daleko od znanych jej okolic. "Czy wiosna będzie wyglądać równie pięknie przed moim oknem" - Zastanawiała się, podziwiając pączki na krzewach i drzewach. Nie trwało to jednak długo, bo z wiosennej zadumy wyrwało ją muśnięcie w nos.
- Ale tobie się nic nie stanie? Bo wiesz, ja podejrzewam, że wikingowie nie jeździli na niedźwiedziach dlatego, że wbrew pozorom to bardzo delikatne zwierzęta. Wiesz, tak samo jak potem zrobili z nich motyw do pluszaków. Czy widziałeś kiedyś twardego pluszaka? No ojejku Clement, nie chce ci zrobić krzywdy. - Mówiła jak zawsze nieco za szybko, przelewając swoje myśli w słowa. Na dobrą sprawę to prawie jak dar jasnowidzenia, wiedziała, że mówi, nie koniecznie co mówi. Tak więc zamilkła po chwili, nie do końca wiedząc od czego zaczęła. Może to i lepiej? W końcu biedny Clement nawet nie miałby możliwości odpowiedzieć.
- Słucham? Powtórz, bo nie dosłyszałam. - Zaczęła się droczyć, odstawiając wcześniejszy temat na drugi plan. W końcu miłość jest ważniejsza, nie? Wszystkie te całusy, ciepłe spojrzenia. Choć w myślach Gajki nie mogliby spędzić całego życia w łóżku na takich pieszczotach. W pewnym momencie stałoby się to po prostu nudne, rutynowe. Choć dawałoby wiele przyjemności, to jedna czegoś by brakowało. Clement kiedyś zrozumie, o co Gajce chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Kwi 10 2014, 22:21

Och, Clement pokaże jej wszystkie uroki wiosny, zaprowadzi w najbardziej tajemne zakątki Zakazanego Lasu, odsłoni wszystkie sekrety natury, jakie sam zna. Pokaże jej wszystkie maleńkie stworzonka, które przychodzą na świat w tym pięknym okresie, nauczy jak delikatnie pielęgnować młodziutkie roślinki, które nieśmiało wychylają swoje główki na powierzchnię. Nauczy ją widzieć wszystkie oznaki wiosny, które jego samego od lat wprawiały w uniesienie. Uwielbiał czuć pod palcami pulsujące życiem pąki, tylko czekające na właściwy moment, by wybuchnąć zielenią. Uwielbiał drobne stulone nieśmiało płatki kwiatów, które z każdym dniem, z każdym powiewem ciepła coraz śmielej się rozchylały, by w końcu ukazać delikatny, żółty środek.
- Skarbie... niedźwiedzie grizzly dochodzą do trzech metrów długości i do siedmiuset kilogramów... ja mam może niecałe trzy metry w tej postaci, ale jestem duży i silny. Jako człowiek zresztą też - uśmiechnął się, po czym złapał ją na ręce i pocałował ze śmiechem w nos, w czoło, potem w podbródek i na końcu w usta, mrucząc przy tym cicho. - I myślę... - kontynuował, gdy zdobył się na nadludzki wysiłek, jakim było oderwanie się od kuszących warg Gai - ... że wikingowie po prostu nie bardzo sobie radzili z niedźwiedziami. Och, często ci się zdarza mdleć na widok pluszaka? - spytał żartobliwie, uśmiechając się do niej z czułością i w końcu stawiając na ziemi. Pomysł, że mogłaby mu zrobić krzywdę, był co najmniej absurdalny. Jako człowiek był potężnym typem, ale jako zwierzę był cholernie wielkim bydlęciem, które jednym ciosem łapy spokojnie mogło rozwalić czaszkę krowie, ale tego już nie miał zamiaru Gajce mówić.
- Mówiłem. Że. Cię. Kocham. Bardzo. - wyskandował, każdą kropkę zastępując pocałunkiem. Pewnie że spędzenie całego życia na pieszczotach mogłoby się okazać na dłuższą metę wręcz nieznośne, nużące i jałowe, ale póki co Clement nie mógł się nią nacieszyć i gdyby tylko miał ku temu okazję, nie wypuszczałby jej z objęć, bardzo zajęty poznawaniem każdego centymetra jej ciała, odkrywaniem jakichś tajemnych pieprzyków, drobnych blizn, o których nawet sama Gaja nie pamięta, uczeniem się każdej wypukłości i każdego wklęśnięcia jej delikatnego ciała, zapamiętywaniem sposobu, w jaki wypowiada każde słowo... tak, w tym momencie to wszystko miało urok nowości, doprawionej w dodatku szaleńczą miłością, w którą wciąż nie mógł uwierzyć, dlatego nie można mieć mu tego wszystkie za złe. Po prostu nie można.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1365
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5775-gaja-claudia-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5776-milusinscy-gaji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5777-papierki-profesor-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7188-gaja-claudia-glaber#204389




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią Kwi 11 2014, 16:28

Szkoda, że Gaja nie jest w stanie Clementowi w taki empiryczny sposób pokazać swojej pasji. W końcu gdzieś wam w środku wiedziała, że Wellington nie lubi słuchać o gwiazdach, planetach, mgławicach i innych pięknych cudach kosmosu, które tak skutecznie pochłaniały Gajce czas. Fakt, mogłaby mu o tym mówić, ale pewnie nie wiele by to dało. Niektóre rzeczy po prostu trzeba mieć w sobie, by móc o nich mówić. To tak, jak Glaber nigdy w podobnym stopniu co gajowy nie będzie obchodzić się z naturą. On na jej piękno jest dużo wrażliwszy, dostrzega je niemal w najmniejszym zjawisku. Ich pojmowania wiosny są tak różne, że trzeba będzie pilnować, by gaja nie zgubiła się wśród tego szału przyrody. Jeszcze się na coś zapatrzy, pójdzie za tym... A potem może okazać się, że to centaur. W sumie to takie do niej podobne, pakować się w kłopoty z czystej ciekawości. Jak dobrze, ze za oglądanie gwiazd nie palą na stosie czy zamykają w celach... Wtedy to nasza panienka miałaby krótkie życie.
- Tyle ważą, bo mają dużo puchatego futerka! - Powiedziała zadowolona, a uśmiech rozlał się po jej drobniutkiej twarzyczce.- Pluszaka? Nie. Za to na twój mogłabym wiele razy.
Gaja nie postrzegała Clementa jako bydlęcia, więc myśl o tym, że mogłaby na nim jeździć mogłaby co najwyżej skojarzyć z łóżkiem, choć pewnie tak się nie stanie, bo wiadomo Gajka nie ma tak nieładnych myśli jak ja. Tak więc myślenie o tym wszystkim odbiegało od rzeczywistości dużo bardziej niż można by się było tego po niej spodziewać. Cóż ja na to poradzę? Mogę co najwyżej zasugerować by nie kierować się jej zdaniem, bo daleko w ten sposób nie zajdą.
- Ja ciebie też! - Powiedziała niemal zachwycona rozwojem zdarzeń, pocałunkami i wszystkim wokół. W końcu miała wrażenie, ze Clement ją częściej całuje niż coś do niej mówi, ale może tak właśnie ich urok? Gaja jako gaduła nadaje jakiś mniejszy lub większy sens rozmowie, a Clement nadrabia zaległości, jakie im się robią przez ciągłą prace. Problem się będzie zaczynał, gdy Clement będzie Gajce na wszystko pozwalał, bo wiadomo, że ją nosi to tu to tam iw rezultacie na osobności będą spędzać mało czasu, a przecież oboje to lubią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

najbardziej odległy brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Do którego bohatera z książek o Harrym pasujesz najbardziej?
» Prawy brzeg rzeki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-